Page 1

„Na zawsze w pamięci”

Dominika Gruca uczennica Gimnazjum nr 1 w Lublińcu nauczyciel: Sylwia Kanclerz

„Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.”

Huraki Murakami


To ja Agata Fikus, kobieta odarta za szczęścia. Z sideł miłości. Mówią: śmierć za śmierć, życie za życie, miłość za miłość. Co to znaczy? Śmierć. Janek. Mój Janek... Płacz, rozpacz i nadzieja. To ja Agata Fikus, matka sześciorga dzieci. Osieroconych dzieci. 1939 r., Hitler. Zaczęło się. Jestem sama. Mój Janek... Obóz w Ostaszkowie to koszmar. Praca, bicie. Zabijanie. Wróciłam i dostarczyłam informacje o losie naszych lublinieckich policjantów. Miałam dwie kartki z nazwiskami ludzi, którzy tam przebywali. Było około 70 nazwisk. Świadomość, że przynajmniej połowa z nich nie żyje doprowadza mnie do szału. Niepewność. Czujność na każdym kroku. To tortura... Jan i ja wzięliśmy ślub cywilny w Półwsi 13.05.1924r., a ślub kościelny 13.05 tego samego roku, w kościele Św. Krzyża w Opolu. Udzielił nam go ks. Wycisk. 31.07 1924r. wymeldowałam swój pobyt w Bierkowicach. Przeprowadziłam się do Jana, do Królewskiej Huty przy ulicy Katowickiej 35. Dwanaście lat później wraz z dziećmi przeprowadziliśmy się do Lublińca, kochaliśmy się nawet bardziej niż na początku. Dzieci umocniły nasz związek. 01.09.1939r., pożegnałam się wraz z dziećmi, z Janem. Musiał iść, to był jego obowiązek. Jako funkcjonariusz Policji Województwa Śląskiego- urzędnik państwowy, a to zobowiązuje... Rozkaz to rozkaz. Modliłam się, żeby został. Jego los był w rękach Boga. Pojechał on na wschód w okolice Tarnopola. Jest nam ciężko. Jego wynagrodzenie jeszcze nie przyszło. Sąsiedzi nam pomagają. Zbieram też ziemniaki i buraki u państwa Biel, Pieprzyc, Garusów i Joników. Niewiele pieniędzy, ale przynajmniej mamy co jeść. To się liczy. To koszmar, mój wzrok się pogarsza, nie widzę już tak dobrze. Nie mogę się nad sobą rozczulać! Liczy się tylko Jan. Wysłałam wiele listów, lecz bez żadnej odpowiedzi. Nie wiem czy one w ogóle dotarły do mojego Janka. Martwię się. Ciągle nie mam czasu. Pracuję, żeby dzieci miały godne życie. Pytają o Jana, tylko co ja mam im powiedzieć? Sama nic nie wiem. Czuję, że się wypaliłam. Kiedyś zawsze się uśmiechałam, a teraz pokazuję przed dziećmi sztuczny uśmiech. Czasami żałuję, że nie mogę być już łącznikiem, przynajmniej wiedziałabym co się dzieje. Albo i nie. Jestem już matką, nie mogę sobie pozwolić na takie ryzyko. Byłam łącznikiem w I i II Powstaniu Śląskim. Angażowałam się wraz z moimi braćmi Czesławem i Grzegorzem. Ale to już przeszłość...


„Drogi Janie Piszę po raz kolejny. Nie wiem czy to przeczytasz, czy w ogóle dostaniesz mój list, ale mimo to mam nadzieję, że tak. Moja tęsknota za Tobą spędza mi sen z powiek. Płaczę codziennie. Myślę co się z Tobą dzieje. Chcę, żebyś wiedział, że moja miłość do Ciebie nigdy nie wygaśnie. Nigdy! Dzieci zdrowe, pytają o Ciebie. Mówię im, że musiałeś wyjechać. Jest mi coraz trudniej, mam koszmary, nie wiem co się z Tobą dzieje. Ludzie mówią, że wojna jeszcze potrwa dosyć długo. I pewnie mają rację. Czuję pustkę. Nic poza tęsknotą i umartwieniem. Tylu naszych poległo. Boję się o siebie, o dzieci, a najbardziej o Ciebie jak Ty sobie radzisz? Kiedy pukają do drzwi, moje serce staje. Nie bije .Czekam na jakiś znak od Ciebie. Wróć do nas Janie! Twoja oddana żona Agata” To ja Agata Fikus. Przykładna matka i żona. A może raczej wdowa? Czekam. Tylko na co? Na cudowną wiadomość, że mój mąż żyje?! Łudzę się, że wróci. Kocham go, tęsknię za nim, nie potrafię przestać od tak sobie nie myśleć o nim! Nie potrafię! Osamotniona i załamana. Zostały mi tylko dzieci. Cząstki Jana. Miłość. Co to znaczy? Bezpieczeństwo? Zaufanie? Bezgraniczne kochanie? Czekam już trzy miesiące. Żadnych wieści! Moje zdrowie podupada. Leczę się u doktora Jarczyka. Muszę być silna, dla Jana, dla dzieci... To ja Agata. Oszołomiona, zamknięta w sobie kobieta. Oszołomiona tymi zdarzeniami, zamknięta w sobie jak skorupa żółwia. Twarda jak skała. Na zewnątrz... A w środku? Burza uczuć. Żal! Płacz! Tęsknota! Ból! Rozpacz! Gorycz! I miłość, zawsze miłość. Boję się, każdej chwili, każdej sekundy. W każdej chwili może ktoś przyjść i mnie zabrać nie wiadomo gdzie. Mamy nowych lokatorów, szczerze powiedziawszy boję się ich trochę. Moimi lokatorami są Oskar Foss i jego żona Paula. Pochodzą z Honnoweru. Może nie będą źli... Tylko dlaczego ja nie mam żadnych wiadomości o Janie? Gdzie on przebywa, co robi i czy żyje? Modlę się, chodzę do kościoła, chcę żeby wrócił. Myślałam, że wszystko mam pod kontrolą, ale to tylko złudzenie... Żyć normalnie jak to łatwo powiedzieć komuś, kto ma wszystko czego pragnie... „ Drogi Janie Piszę po raz nie wiadomo który. Nie dajesz znaku życia, co się dzieje?! Zaczynam mieć coraz gorsze scenariusze w mojej głowie. Kolejny list, kolejny brak wiadomości od Ciebie.


Zastanawiam się czy jeszcze żyjesz?! To okropne! Co ja wypisuję?! Ty żyjesz, na pewno! Daj mi jakiś znak! Czekam! I jak zawsze kocham... Agata” Umarłam. Odradzam się na nowo. Wszyscy mówią, że on nie żyje, ja w to nie wierzę. Kocham go i będę kochać... Czekam i będę czekać. Myślę i będę myśleć... To ja Agata Kaufman. A może raczej byłam Agatą Kaufman? Dawnej Agaty już nie ma, przepadła... Zniknęła w zapomnieniu. Sama na dnie tego ogromnego morza, którym jest życie i ta przerażająca przyszłość. Co da nam jutro? Nie wiem. Nic nie wiem. Żadnych wieści! Nic! Pamiętam rok 1936, Hitler zorganizował akcję dozbrojenia. Wszyscy się bali śmierci i ataku. Janek i ja też się baliśmy, czekaliśmy na rozwój wydarzeń. No i się zaczęło... Mój mąż. Zostawił mnie, w tej otchłani niepewności. Co ja mam zrobić? Dla kogo żyć? Pewnie teraz powiedziałby, że dla dzieci. I miałby rację... Retoryczne pytanie w liście. W normalnym liście... „Kiedy wracasz?” Tak bardzo chciałabym mu wysłać normalny list. Och! Niech Bóg mi odda mojego Jana... Moje kochane dzieci mi pomagają. Aniela pracuje w mleczarni, a Jan- otrzymał imię po ojcu, rozpoczął naukę zawodu kupca... Tak było do niedawna. A teraz kolejna moja miłość, syn-Jan przebywa w niewoli Sowieckiej! 1945r. Cieszyć się? Mój syn jest w niewoli! Dlaczego?! Tracę wszystko i wszystkich... Chcę coś zrobić, ale nie potrafię. Czekanie, to tortura...Zabija mnie powoli, kawałek po kawałku... Modlę się codziennie. Wyglądam nieudolnie, zapłakana, wiecznie popuchnięte, czerwone oczy. To samo ubranie. W gazetach piszą, że to już koniec. I co z tego? Nie odzyskałam Jana... I już pewnie nie odzyskam... Zaczęłam pisać książkę. O człowieku, który trafił do niewoli... Jestem wdową... Rok po zakończeniu wojny dowiedziałam się, że mój mąż nie żyje! Jan Fikus został uznany za zmarłego! Łudziłam się, czekałam. Jestem wrakiem, kolejny raz. Tyle lat czekania. To Sowieci zabili mojego Janka w Lesie Katyńskim. Uciekałam od rzeczywistości, pragnęłam jego miłości, łaknęłam jego bliskości. Nadaremno. Mówią, że Niemcy ich znaleźli, zobaczyli mundury polskie i sprowadzili Czerwony Krzyż. I on- mój Janek! Chcę sprawiedliwości! Tylko tyle... A może aż tyle... On nie żyje, został zabity! Przeżyłam wojnę, ale nie przeżyję jego śmierci! Kto ponosi za to odpowiedzialność?! Sowieci to tchórze! Boją


się przyznać! Mój mąż, mój Janek... To ja Agata- wdowa. Mój bohater książki jest podobny do Jana, odważny i z honorem. Dzieci dorosły mają swoje życie. A ja piszę książkę na skraju swojej drogi. Na ostatniej prostej do nieba. A tam ja i Jan będziemy żyć na wieki, wieków. Amen. Do dziś śni mi się Jan, ale z upływem czasu na widok jego fotografii już nie płaczę, zamiast tego uśmiecham się. Wspominam piękne lata z nim. Nasze życie, wspomnienia. I lekki smutek... Jego śmierć nie była czymś, czego się spodziewałam, a jednak... Ostatni akapit mojej książki, którą zamierzam wydać, książki o życiu, wojnie i miłości: „Jedziemy. Jest ciemno. Śmierdzi strachem. Ten pociąg też ma tą dziwną tabliczkę z napisem o Smoleńsku. Pociąg się zatrzymał. Stoimy. Czekamy. Myślę o mojej żonie Zuzannie. I o dzieciach. Czy są zdrowe? I czego Ci Niemcy ode mnie chcieli? Ludzie mówią, że idziemy na śmierć. Nie wierzę, podobno Rosjanie to nasi przyjaciele. Ludzie wysiedli, było ich dziesięciu. Rosjanie stali z bronią i mówili coś po swojemu... Musiałem schować mój dziennik, nie mogą go zobaczyć. I znów ciemność. Piszę, ale nie widzę co... STRZAŁ! To prawda! Czeka nas śmierć! Nie, moje dzieci! Moja Zuzanna! Za co? Kolejny strzał. Strach. Głucha ciemność. I modlitwy tych biedaków, krew spływająca po drzwiach wagonu. Chcą uciec, nie potrafią... Boją się, ja też. Bohaterzy. I to nurtujące pytanie „dlaczego?”. Gorycz. Rozpacz. Śmierć. Pociąg zbawienia okazał się pociągiem śmierci. Nienawiść przepłynęła przeze mnie. Kłamstwo, niepewność i biel... Nie myślę o niczym, tylko o mojej Zuzannie. Jej słodkiej buzi, jej oczach jak morze, w których można utonąć. Czuję pustkę, falę gorąca. Za chwilę nadejdzie śmierć. Słyszę krzyk tych mężczyzn. Ich błagania, żeby nas ocalili, tylko po co?! Czekam na śmierć, na zbawienie. Drzwi wagonu otwierają się, „Ojcze nasz...” Wcielając się w postać Agaty Fikus doświadczyłam wielu przeżyć. Zrozumiałam co to strach, niepewność i ból po utracie ukochanej osoby. Agata Fikus była kobietą odważną i wytrwałą w dążeniu do prawdy, lecz śmierć jej w tym przeszkodziła. Przeniosłam się w świat wojny i uświadomiłam sobie jak było ciężko nie tylko żołnierzom, ale i ich żonom, i ich dzieciom. Ich niepewność, rozpacz i listy wysyłane nie wiadomo gdzie. Brak wiadomość od ukochanych. I w końcu wiadomość o ich śmierci. Szok i niewiara. Oni też zasługują na pamięć o nich i szacunek...


Biografia: Agata Fikus, urodziła się dnia 05.02. 1902 roku. W Bierkowicach. Jej urodzenie zarejestrowano w USC Halbendorf (Półwieś) pod nr 12 w dniu 12.02.1902r. Ochrzczona została 09.02. 1902r. W kościele Świętego Krzyża w Opolu. Niedługo po jej narodzinach zmarł jej ojciec, zostawiając wdowę z ośmiorgiem dzieci. 01.04.1908r. została przyjęta do Katolickiej Szkoły Ludowej w Półwsi. Naukę kontynuowała od 01.11.1910r. w szkole jednoklasowej. 17.10.1915r., ukończyła szkołę przedwcześnie ze względu na wojnę. W okresie I wojny światowej została odesłana do starszej siostry Marii, która wyszła za mąż. Agata pomagała siostrze przy dzieciach, gdyż jej mąż został powołany do wojska. Ojczym i starsi bracia Agaty byli bardzo zaangażowani w działalność na rzecz Polski. Agata należała do chóru śpiewaczek i Organizacji Polskich Dziewcząt. Spełniała zadania łącznika. 12.05.1924r. wzięła ślub z Janem Fikusem. Mieli sześcioro dzieci. Początkowo mieszali w Królewskiej Hucie, a później przeprowadzili się do Lublińca. 01.09.1939r. Jan Fikus został odesłany do pełnienia służby państwowej, gdzie znalazł swoje miejsce w masowych grobach w Miednoje na terenie Rosji. Agata nie miała środków do życia. Była bardzo religijna. Pierwsze lata wojny bardzo odbiły się na zdrowiu Agaty. W 1945r. Jan- syn Agaty i Jana przebywał w niewoli sowieckiej. Agata pracowała dorywczo u sąsiadów. 06.06.1950r. Agata została pozbawiona zaopatrzenia emerytalnego przez państwo. Nadal musiała pracować. Jej stan zdrowia nie był najlepszy- dokuczały jej żylaki i rany otwarte nogi. W okresie 08.09.1960r.do 13.09. 1960r.przebywała na oddziale chirurgicznym miejscowego szpitala, a następnie była pod opieką ambulatoryjną. Starania Jerzego Ziętka(generał) od 01.01.1968r. przyznano członkom jej rodziny dodatek w wysokości 100 zł. Przeznaczała jednak dosyć duże kwoty na rzecz Towarzystwa Przyjaciół Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Agata Fikus zmarła w Szpitalu Powiatowym w Lublińcu, dnia 18.07.1985r. Zmarła na raka.. Pochowano ją w Lublińcu na cmentarzu parafialnym przy ul. Plebiscytowej.

Bibliografia: 

archiwum prywatne rodziny Fikus

książka Stanisława Swianiewicza pt: „W cieniu Katynia”

książka Piotra Gabryel'a pt: „Katyń w pół drogi”

wikipedia.pl

Dominika Gruca  

Konkurs Prawda i kłamstwo o Katyniu

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you