Issuu on Google+

Zbrodnia katyńska do dziś owiana jest tajemnicą. Niektórzy nazywają ją jedną z największych zagadek w historii. Tak wiele pozostało jeszcze niedomówień, pytań pozostawionych bez odpowiedzi, a także mnóstwo kłamstw. Co chwilę docierają do nas różne sprzeczne informacje. Pytanie tylko, które z nich mówią prawdę? Mało kto z Polaków wierzy, że jest nadal szansa na doprowadzenie tej sprawy do szczęśliwego finału. Wiosną 1940 roku co najmniej 21 768 obywateli polskich, w tym ponad 10 tys. oficerów wojska i policji, na mocy decyzji najwyższych władz Związku Radzieckiego, zginęło w wyjątkowo nieludzki sposób. Po postrzale w potylicę, wpadali do masowych, bezimiennych grobów. Bez pogrzebu, oddania jakiegokolwiek szacunku, a nawet bez pożegnania się z bliskimi. Gdyby nie odkrycie przez Niemców 13 kwietnia 4 tys. ciał polskich oficerów zamordowanych przez NKWD w katyńskim lesie niedaleko Smoleńska, do dziś rodziny zmarłych nie miałyby pojęcia o tym, co się stało. Niewątpliwie trzeba zaznaczyć, iż jedną z ważniejszych postaci walczących o prawdę był Władysław Eugeniusz Sikorski, generał broni Wojska Polskiego, Wódz Naczelny, premier Rządu na Uchodźstwie. Jako jedyny nie dał sobie wmówić kłamstwa i do ostatniej chwili próbował rozwikłać tę trudną zagadkę. Jego los chciałabym w mej pracy przybliżyć, gdyż uważam, że ta postać miała znaczący wpływ na przebieg wydarzeń. 4 lipca 1943 roku. Godzina 23:07. Samolot Liberator AL 523 z gen. Władysławem Sikorskim, jego córką Zofią Leśniowską oraz załogą, startuje z lotniska w bazie wojskowej w Gibraltarze. Po zaledwie 16 sekundach lotu następuje awaria sterów. Czeski pilot, kap. Edward Prchal osadza maszynę na powierzchni wody. Podczas opadania Liberatora, Sikorski uderza potylicą o drewnianą boazerię, wskutek czego umiera. Służby ratunkowe docierają na miejsce


wypadku. Znajdują tylko jedną żywą osobę - pilota. Ciało gen. Sikorskiego po oględzinach przetransportowano do Newark, w Wielkiej Brytanii. Wkrótce później odbywa się jego pogrzeb. W tym roku mija 69 rocznica śmierci premiera rządu na Uchodźstwie. Wiemy, że zostaliśmy oszukani. Żadnej katastrofy nie było, a generał najprawdopodobniej został uduszony jeszcze przed wejściem na pokład w pałacu gubernatorskim na Gibraltarze. Nasuwa się więc wiele pytań. Po pierwsze, kto zabił Sikorskiego, jaki miał motyw? Co się stało z jego córką Zofią, którą Tadeusz Kobyliński, pseudonim Hiena, widział rzekomo gdzieś pod Moskwą w jakimś obozie? Jedno niewątpliwie jest pewne. Nawet po tylu latach komuś nadal bardzo zależy na zatajeniu tej sprawy. Zacznę jednak od początku. Władysław Eugeniusz Sikorski, herbu Kopaszyna, (ur. 20 maja 1881r. w Tuszowie Narodowym pod Mielcem, zm. 4 lipca 1943r. na Gibraltarze). Generał broni Wojska Polskiego, Wódz Naczelny, premier Rządu na Uchodźstwie. Długo był uważany przez aliantów za godnego partnera do rozmów. Do czasu… W 1943 r., po ujawnieniu zbrodni katyńskiej, stosunki z Kremlem zostały wystawione na ciężką próbę. Generał nie chciał zaakceptować radzieckiej wersji wydarzeń z 1940r. Tymczasem zachód bał się konfliktu ze Stalinem. Sikorski stał się kłopotem. Otóż 13 kwietnia 1940r. Niemcy obwieścili o odkryciu ciał 4 tys. polskich oficerów zamordowanych przez NKWD i pochowanych w zbiorowych mogiłach w katyńskim lesie, niedaleko Smoleńska. Naziści chcieli wykorzystać ten fakt w celu skłócenia Polaków, aliantów i ZSRR. Rosja mimo jawnych dowodów w sprawie nadal wypierała się swego udziału w ludobójstwie, obarczając nią Niemców aż do lat 90. XX w. 16 kwietnia Władysław Sikorski odmówił uznania oficjalnej sowieckiej interpretacji zbrodni katyńskiej i zażądał śledztwa Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Chciał poznać prawdziwą wersję wydarzeń. W efekcie czego Stalin zaczął szantażować zachód perspektywą wojny. W stosunkach sprzymierzonych rozpoczął się głęboki kryzys zaufania, którego głównym powodem była sprawa Katynia i Sikorski. Winston Churchill mając do wyboru utrzymanie koalicji z Sowietami albo usunięcie gen. Sikorskiego, jako brytyjski mąż stanu nie mógł się wahać ani przez chwilę. Sikorski stał na drodze planowanych przez Churchilla, Roosevelta i Stalina przemian w Europie. Katyń - był to temat bardzo niewygodny dla Anglików, którzy stawiali na sojusz ze Stalinem. Oprócz tego Sikorski mówił w prywatnych rozmowach, o planach wyjazdu do USA. Zamierzał ujawnić Polonii, w propagandowej wojnie z Rosją, prawdę o Katyniu. Brytyjczycy obawiali się, że przekona Roosvelta o tym, że ze Stalinem należy rozmawiać twardo. Sytuacja była tak napięta, iż 16 czerwca 1943r. gen.


Sikorski spotkał się w Bagdadzie z nuncjuszem i prosił, aby przekazać papieżowi, że Polska przystępuje do śmiertelnej walki z ZSRR i prosi o modlitwę. Ważyły się dalsze losy II wojny światowej. Każde posunięcie mogło wywołać konflikt na skalę świata. Kto jednak był zleceniodawcą zamachu? Stalinowi śmierć gen. nie była potrzebna, był wystarczająco niezależny. Warto ukazać fakt, że nikt na Gibraltarze nie mógł dokonać zamachu bez zgody Brytyjczyków. Była to zamknięta baza wojskowa. Niemcy ze śmiercią generała nie mieli nic wspólnego. Próbowali nawet jej zapobiec, ostrzec go przed niebezpieczeństwem. Aczkolwiek najgłośniejsze oskarżenie o śmierć Sikorskiego miał sformułować Stalin. Według niego brytyjska załoga samolotu miała wyskoczyć ze spadochronami, a Liberator stanąć w płomieniach i runąć do wody. Przez lata badacze próbowali się czegoś od Rosjan dowiedzieć, lecz bezskutecznie. Kilka lat temu syn Władysława Gomułki ujawnił tajne akty, w których Stalin nazwał Brytyjczyków „grupą skończonych bandytów i bezwzględnych morderców, którzy wykonają każde zadanie, jakie dostaną do wykonania”. Za drugim razem jego zeznania nabierają sensu. Gubernatorem Gibraltaru był wówczas gen. Mason- Macfarlane, który był uważany za specjalistę od zamachów. Czyżby przywódca ZSRR wiedział coś więcej na ten temat? Nie wiadomo. W tym samym czasie na płycie lądowiska znajdował się także samolot Malajskiego, ambasadora Rosji w Wielkiej Brytanii. Mógł lądować w innym miejscu, a jednak wybrał właśnie to samo lądowisko, na którym przebywał Liberator Sikorskiego. Jednak fakt, że ambasada odleciała wraz z ekipą do Kairu wiele godzin po wypadku samolotu Sikorskiego nabiera głębszego sensu. Sam Malajski twierdził, iż o obecności gen. nie miał żadnego pojęcia, a o jego śmierci dowiedział się dopiero 6 lipca w Kairze. Rodzi się więc wiele podejrzeń, które jednak Malajski już nie sprostuje, gdyż umarł w 1975r., okryty sławą wielkiego dyplomaty. Oficjalnie ostatnim pilotem gen. Sikorskiego był Czech- kpt. Prchal. To on pilotował maszynę podczas katastrofy i utrzymywał potem, że jej przyczyną była blokada steru wysokości. Niezwykle ciekawym wydaje się więc podejrzenie, że w Liberatorze znajdowała się inna osoba. Brytyjczyk lub Kanadyjczyk wynajęty przez zleceniodawców zamachu. Nowe doniesienia mówią, że w momencie wypadku sterroryzowany kpt. Prchal siedział w kokpicie i modlił się. Za milczenie zachował życie, gdyż do końca utrzymywał tę samą wersję wydarzeń. Pierwszym podejrzanym w tej sprawie jest James Edgar „Johnnie” Johnson (1915-2001) urodzony w angielskiej wiosce Barrow – Upon – Soar, z zawodu inżynier. Służył w RAF Voluntary Service. 10 sierpnia 1940r. został mianowany podporucznikiem.


Jego kanadyjskie skrzydło wyróżniało się najmniejszą ilością zestrzeleń. Drugim zaś podejrzanym jest George Frederick „Buzz” „Screwball” Beurling (1921-1948). Urodził się w Verdun pod Montrealem. Od dzieciństwa pasjonował się lataniem. W 1939r. jego aplikacja do RAF na pilota została odrzucona, z powodu braku wyższego wykształcenia. Ostatecznie przyjęto go do Royal Air Force. Szybko zaczął odnosić sukcesy. Służył na Malcie w dyw. 249. Właśnie tam otrzymał przydomek „Screwball”, ponieważ nazywał wszystko i wszystkich „Goddam Screwballs”- te przeklęte świry. Był awanturnikiem, poszukiwał mocnych wrażeń, nie znał strachu, fascynował się śmiercią. Dawało to podstawy, aby sądzić, iż cierpiał na chorobę psychiczną. Po wojnie umieszczono go na 4 miejscu wśród asów lotnictwa zachodnich aliantów. Najbardziej prawdopodobny wydaje się fakt, że to właśnie on uczestniczył w mistyfikacji wypadku. Nie bał się ryzyka, a nawet go poszukiwał. Przemawia także za nim argument, że Johnson nie był straceńcem. Wiele razy ryzykował, ale uznawał walkę za konieczność. Co warto zaznaczyć, „Buzz” nie zginął śmiercią naturalną. Otóż w miarę upływu wojny coraz częściej wspominał o swoich dokonaniach. Być może uznano, że należy położyć temu kres, zanim powie coś, co powinno było zostać tajemnicą na zawsze? Walentyna Pacewicz należała do najbardziej zaufanych współpracowników generała. Nie miała zatem żadnych powodów, by rozpowszechniać fałszywe informacje dot. śmierci swego przełożonego. Jej zeznania są niezwykle istotne dla tej sprawy. Przejdźmy do samego ciała gen. Sikorskiego. Sekretarka stwierdziła, iż w czasie identyfikacji zwłok, generał miał obrażenia, które potem zniknęły. Miał strzaskaną dolną część twarzy. Co dziwne, 50 lat później na cmentarzu w Newark świadek ekshumacji – dr Tadeusz Szumowski zapisał, że szczęka była nieuszkodzona, widoczne było uzębienie. Rozważając tę sprawę dalej, można dojść do szokującego wniosku, że w okresie między pogrzebem gen. Sikorskiego w 1943r. a ekshumacją w 1993r., ślady tych obrażeń zostały usunięte. Podczas innej identyfikacji w Londynie w 1943r. Andrzej Kamieniecki zauważył brązowe zabarwienie twarzy zmarłego. Warto zaznaczyć, że niektóre powszechnie znane trucizny powodują zbrązowienie skóry. Jednakże to stwierdzenie może okazać się złym tropem. Mimo niepewności, nikt nie zaprzecza takiemu toku wydarzeń. Pani Pacewicz wspomina także, że przed wyjazdem gen. Sikorskiego na Bliski Wschód przepisała dla niego relację, jaką złożył kurier Jan Karski po przybyciu do Londynu. Sekretarka Sikorskiego zrelacjonowała przebieg swej pracy. W


odosobnionym pomieszczeniu spisywała na maszynie szczegółowe dane o dziesiątkach najważniejszych osób w konspiracji kraju, włącznie z ich prawdziwymi nazwiskami, pseudonimami i dokładnymi adresami. Był więc to supertajny materiał. Jego oryginał Władysław Sikorski przechowywał w swojej osobistej teczce, która wyglądała jak mała walizeczka z wieczkiem. Wykonana była z pięknej skóry i miała nowoczesny zamek cyfrowy. Ponadto w teczce znajdowały się prywatne zapiski i odręczne notatki, jakie sporządzał po rozmowach z najważniejszymi przywódcami obcych państw. Teczka została wyłowiona 5 lipca rano, na specjalne polecenie gubernatora Gibraltaru - Noela Masona - Macfarlane’a. Niewątpliwie dostał on rozkaz pochodzący od najważniejszych osób w Anglii (skąd miał wiedzieć, jak ważne informacje skrywa z pozoru zwyczajna teczka). Brytyjczycy oddali tylko sześć dokumentów. Reszta została przywłaszczona. Warto zaznaczyć, że nie odnaleziono wszystkich uczestników wypadku. Zofia Leśniowska- córka generała i jego osobisty sekretarz- Adam Kułakowski zostali uznani za zaginionych. Jeszcze wieczorem 4 lipca 1943r. Sikorski błagał córkę, by nie leciała z nim. Dlaczego miała nie lecieć, skoro dotychczas latała z ojcem? Zapewne nikt nie powróciłby do dalszych pytań, gdyby nie szokujące odkrycie. Tadeusz Kobyliński (ochroniarz Sikorskiego) Cichociemny, ps. Hiena, ryzykując życie poszukiwał córki Sikorskiego w Rosji. Twierdził, że jedzie do ZSSR, aby zabrać ją z powrotem do ojczyzny, gdyż jest przetrzymywana w niewoli. Podobno mówił, że widział Zosię gdzieś pod Moskwą, w jakimś obozie, ale nie mógł się zbliżyć. Sam zmarł na atak serca w 1961r. w wieku 47 lat. Gdyby nie jego interwencja, nikt nie brałby takiej możliwości pod uwagę. Oficjalnie na jego temat wiemy tyle, że poszukiwał córki gen. Sikorskiego w Rosji, razem z ludźmi, którzy za wszelką cenę starali mu się to uniemożliwić. Nigdy nie można zapomnieć o jednej z największych zagadek II wojny światowej. Na jej podstawie powstało wiele filmów, seriali, książek. W przypadkowych wypadkach giną ludzie, a nie fakty. W tym niezwykłym przypadku wraz z ludźmi zaginęła cała prawda o okolicznościach zdarzenia.

Bibliografia: „Focus” Historia Nr 12/2008 grudzień

„Wprost” 6 lutego 2005r.

„Wprost” 1 lipca 2007r.

Pracę wykonała Dominika Flak, kl. 2d Gimnazjum im. Jana Pawła 2 w Świerklańcu 08.03.12r.


I_g-Dominika_Flak