Page 78

– A ten chuj, co wam bruździł? – pyta Jędrek. Darek nie wie, o co chodzi. Opowiadam o biznesmenie i o tym, co stało się Pod Blankami. Do Darka chyba niewiele dociera. Jego ręce nie mogą znaleźć sobie miejsca. Mówi, że martwi się o Czarną Owcę i innych. Gdy stajemy na światłach na rogu Focha i Grunwaldzkiej, Jędrek mówi: – Naprawdę chcecie tak to zostawić? Poszukajmy tego samochodu. Skoro facet zrobił awanturę Pod Blankami, zapewne parkuje gdzieś w pobliżu. Jędrek nie powiedział, do czego jest nam potrzebny ten samochód, ale Darek zapala się do pomysłu. Chce, żebyśmy szukali teraz, natychmiast. Prosi, abym opisał mu auto. Leci naprzód, jak Jędrek wcześniej, i nawołuje, żebyśmy szli za nim. 20. Mercedesa znajdujemy na Krętej, koło Prymasowskiego Instytutu Kultury. Stoi w cieniu, roztaczając wokół siebie aurę lepszego świata, gdzie są laptopy, pagery i telefony komórkowe. Wyglądam zza rogu. Ochroniarz gasi papierosa na raty: gniecie końcówkę w palcach, wykruszając żar, i dusi zimny filtr pod butem. Wchodzi do budynku, a Jędrek z Darkiem już lecą przez ulicę, by zniknąć za mercedesem. Gdy dołączam do nich, siedzą oparci plecami o maskę. Darek pyta, co dalej. Jędrek wyjmuje nóż sprężynowy, pokazuje, jak go otworzyć, zamyka i podaje Darkowi. Darek trzyma nóż w otwartej dłoni i robi głupią minę. – Chyba tego tak nie zostawisz? – mówi Jędrek. Markuje dłonią cios w oponę. Darek potrząsa głową, chce wstać, ale Jędrek kładzie mu dłoń na ramieniu, dociska. – Nie zostawisz tego, co nie? Roztrzęsiony Darek mówi, że to dla niego za dużo. Nie chce mieć żadnych kłopotów. Boi się więzienia i innych strasznych rzeczy, które zrobi mu właściciel mercedesa. – Dla Owcy i innych nie zrobisz? – pyta Jędrek i zamyka mu dłoń na nożu. Darek zwalnia blokadę, ostrze wysuwa się jak żądło, ale Darek wciąż kuca za mercedesem i opiera nadgarstek o pobrudzone kolano. Jego oczy szukają ratunku. Niedbale odtrącam to spojrzenie, zajęty obserwowaniem nielicznych przechodniów. Z Prymasowskiego Instytutu Kultury wychodzą dwie baby w jasnych garsonkach i natychmiast zaczynają palić. Nieopodal hamuje cinquecento. Rosły dziad wyrywa wrzeszczącego wnuczka z samochodu. Nikt nas nie widzi. – Jeśli to zrobisz, sprawy nie będzie. Zapomniane jak bum-cyk-cyk i nikt słowa nie powie nawet dla jaj. Słowo, normalnie. Poważna rzecz – zapewnia Jędrek. Darek wygląda, jakby chciał się rozpłakać, tylko nie potrafi. Przytakuje. Jędrek cofa się, robiąc mu miejsce. Darek zerka ponad dach mercedesa, obraca nadgarstek i wbija w oponę ostrze po rękojeść. Po chwili mercedes osiada, przechylając się na

Inna dusza lukasz orbitowski  
Advertisement