Page 188

zewnątrz. Idzie przed siebie, aż feta ucichnie. Siada, spuszcza głowę, żeby nie widzieć gwiazd. 27. Do Castelnaudary jadą pociągiem, w beretach i mundurach polowych. Jędrek jako jedyny nie ma kaca. W przedziale unosi się zapach potu i trawionego alkoholu. Jędrek błąka się po korytarzu i gapi się na przedmieścia Tuluzy, wystawiając łokcie za okno. Słoneczny żar walczy z chłodnym powiewem wokół rozpędzonego wagonu. Janusz staje obok z papierosem w pysku. Kiepuje wprost na podłogę. Radzi, by Jędrek nie trzymał się na uboczu. Jeszcze inni pomyślą, że się wywyższa albo ma jakieś tajemnice. Castelnaudary to małe miasteczko nad wodą. Tutejsze kamieniczki mogłyby spokojnie stanąć w Bydgoszczy. Tak samo odrapane, oślepione, lecz mniejsze – jednopiętrowe kruszynki, przed którymi przy brzegu kanału tłoczą się jachty. Bóg mógłby rozciąć sobie palec o szpic kościelnej wieży. Jędrka pędzą przez wąskie i strome uliczki aż do piaskowego budynku ogrodzonego murem. Tutaj, jak obwieścił Nico, spędzą najcięższe cztery miesiące swojego życia. Kompania, do której trafia Jędrek, ma kolor czerwony. Będzie służył z nim jeszcze kulturysta oraz Janusz. Kulturysta schudł, ale i zhardział. Na apelu stoi z zaciętym wyrazem twarzy i słucha, jak kapral Josef z mocnym czeskim akcentem tłumaczy, co i jak. Nico wrzeszczał, on dudni – od takiej mowy marszczy się woda w kanale i płoszą się skorpiony. Spać będą w ośmiu, na łóżkach polowych. Mają aż cztery umywalki i dwa prysznice, a miejsca tyle, że można by w kosza zagrać. Jędrek wybiera sobie posłanie, zapełnia szafkę i siada po swojemu, z dłońmi między kolanami. Nie reaguje, gdy Janusz pyta, skąd ma tę bliznę koło kciuka. Przez otwarte okno wpadają motyle i wilgotne powietrze od kanału. Budzą go o piątej i pędzą pod prysznic. Jędrek czeka na swoją kolej – nikt nie spieszy się ani do golenia, ani do prysznica. Apel jest o szóstej, w zimnych promieniach świtu. Przy śniadaniu Janusz dosiada się do Jędrka i opowiada, jak to jeszcze w technikum wchodził po piorunochronie do żeńskiego akademika. Je przy tym małymi kęsami, wyciera sobie usta chusteczką. Chciałby wiedzieć, czy teraz jest podobnie, czy młodzi się tak pierdolą. Ma pewność, że Jędrek wie to i owo na ten właśnie temat. Dodaje, że właściwie nie jest głodny. Oddaje mu swoją bagietkę. Jędrek zjada ją dopiero wtedy, gdy Janusz znika z kantyny. 28.

Inna dusza lukasz orbitowski