Page 181

– Zaciągnąłem się. – Jędrek pęcznieje z dumy. – Za pół roku będę walczył w Afryce! Mina Dagmary zdradza, co dziewczyna sądzi na ten temat. Nic jednak nie mówi. Na przystanku siada i kładzie skoroszyt na kolanach. Szarpie róg okładki. Jędrek stoi oparty o wiatę i wypatruje autobusu. Przestępuje z nogi na nogę, bez przerwy przełyka ślinę. Zerka w stronę bloków Fordonu. Pasażerów jest niewielu. Dagmara pyta, czy także tym razem będzie miała przyjemność jechania z Jędrkiem do centrum. Jędrek potrząsa głową. Dziewczyna życzy mu powodzenia i prosi, żeby uważał na siebie. Gdy już stoi na stopniach autobusu, Jędrek woła: – Hej, Daga! Wrócę za pięć lat, w mundurze, i się z tobą ożenię! 19. Jędrek jedzie na pace samochodu. Słońce pada na zamknięte powieki, więc Jędrek widzi tylko czerwień, która łagodnie przechodzi w peron na dworcu kolejowym w Ulm czy czymś podobnym. Wszystkie niemieckie dworce są takie same: gotyckie litery, piaskowe budynki i kostka brukowa. Wtacza się skład osobowy, Jędrek sprawdza, czy wochen-ticket wciąż spoczywa w tylnej kieszeni, a samochód podskakuje na wyboju, wybijając go ze snu. Jędrka otaczają inni rekruci. Nikt nic nie mówi. Słychać nierówny szum silnika. Wokoło ciągną się kamieniste wzgórza o łagodnych szczytach pokrytych brązowiejącą trawą. Jędrek spuszcza głowę i już jest na białej ulicy Marsylii, gdzie ludzie jedzą lody i piją wino w ogródkach kawiarnianych, osłonięci przez kolorowe parasole. Jędrek krąży między nimi, powtarzając jedno pytanie: – Leżjon entrete? Kolega z paki trąca go i mówi, że właśnie tam jedzie. Jędrek kiwa głową, zamyka oczy i już jest gdzie indziej: siedzi na krześle razem z innymi rekrutami, wciąż w swojej bluzie, z plecakiem na kolanach. Na ścianach wiszą wielkie zdjęcia żołnierzy w kepi, niektóre czarno-białe, inne nie. Jest też mapa Europy i telewizor wyświetlający film o dokonaniach legionistów. Minuty stają się godzinami i gdy Jędrka wreszcie proszą na testy, auto bierze zakręt i przed Jędrkiem odsłania się kompleks budynków ułożony na zboczu wzniesienia. 20. Brama wyrasta z dwóch eleganckich prowansalskich murków. Można by sądzić, że prowadzi do jakiegoś luksusowego pensjonatu, gdyby nie wielki napis: LÉGION ÉTRANGÈRE. QUARTIER VIÉNOT. Jędrek siedzi na pace ciężarówki, plecak trzyma na kolanach. Za nim rozciąga się kordon wapiennych skał.

Inna dusza lukasz orbitowski  
Advertisement