Page 139

– Na luzie – mówi. – W dupie miej to, no. W mrok klatki schodowej zachodzimy więc krokiem spacerowym. Na półpiętrze, w plamie słońca, wije się mój tatuś, niby wampir przygwożdżony promieniami, i skomle. Próbował sam pójść do pana Docenta i zleciał ze schodów. Spokojnie zdążamy na półpiętro. Bierzemy bełkoczącego tatusia pod pachy i ciągniemy do mieszkania. Zagipsowana noga uderza o stopnie, więc tatko drze koparę pod niebiosa, a sąsiedzi lampią się przez szpary w uchylonych drzwiach. Na przedpokoju tatuś próbuje się wyrwać, lecz jest żałośnie słaby. Układamy go na łóżku. – Waruj – mówi wspaniale Jędrek i tatko natychmiast milknie. Znów się zasmarkał. Jędrek siada naprzeciwko łóżka, cichy strażnik o niewzruszonym spojrzeniu, a ja lecę do budki, żeby zadzwonić po pogotowie. 8. Na zmaltretowanej twarzy pana Artura maluje się zdziwienie. Pan Artur zapuszcza żurawia w głąb klatki schodowej. Wypatruje pana Ryszarda, ale jego nie ma. Jędrek przyszedł sam. – Byłem u Krzyśka, wujek, i pomyślałem, że zajrzę. Jak przeszkadzam, to zaraz sobie pójdę. Na te słowa pan Artur wciąga go do środka, prosi, żeby nie ściągał butów, ale Jędrek i tak to robi. Siadają w dużym pokoju, a pani Krysia zaraz zaczyna obskakiwać gościa. Mówi, jak bardzo się cieszy z jego wizyty, i pyta, co podać. Wspomina, że jej córka bardzo ucieszyła się z kosmetyków. To naprawdę miłe, że o niej pamiętał. Jej zdaniem Beata czuje się opuszczona. – To dzielna dziewczyna, proszę cioci – mówi Jędrek. – Ja tylko zastanawiam się, co mógłbym dla cioci i wujka zrobić. Bo ja dużo rzeczy już umiem, a jak nie umiem, to chętnie się uczę. Pani Krysia dziękuje – przecież Jędrek już pomaga. Przyszedł. Fajnie, że poświęcił czas Beacie, i niech przychodzi częściej, jeśli tylko ma ochotę. Siedzą tak i rozmawiają. Jędrek popija sok. Zerka na kaloryfer i wodzi wzrokiem po gołej podłodze. Pan Artur mówi, że sezon podatkowy dobiegł końca, ludzie się rozliczyli i teraz można złapać oddech. – Ja bardzo chętnie pomogę. Ciocia i wujo cały czas pracują. Mogę zrobić zakupy, powiecie tylko co. Albo coś naprawię. Obiad chętnie zrobię, dla całej rodziny. Długo o tym myślałem, wiecie, i tak jak mówi mój ojciec, trzeba się razem trzymać. Mogę ściany pomalować czy tam posprzątać. Mam dużo czasu, to też się liczy. Na taką przemowę pani Krysia ma tylko nieśmiały uśmiech i wyraźne życzenie: niech Jędrek wypije sok i zje kawałek ciasta, tylko tego chcą, to będzie miłe z jego strony. Pan Artur uważa inaczej. Przypomina o

Inna dusza lukasz orbitowski  
Advertisement