Page 1

Ochrona prawna programów komputerowych Co warto wiedzieć?


W

szyscy mamy świadomość tego, że wiedza jak poradzić sobie w określonych okolicznościach, jak rozwiązywać jakiś problem jest cenna. Taką wiedzą nie można bezpośrednio władać jak dobrami materialnymi. Charakteryzuje się ona tym, że raz ujawniona może być dostępna dla potencjalnie nieograniczonej liczby korzystających, w potencjalnie każdym miejscu i czasie. Rozpowszechnianie wiedzy samo w sobie jest korzystne, lecz jest też właściwe by jej twórcy mieli na to wpływ i odnosili z tego tytułu korzyści. Dlatego przyjęła się instytucja prawna dająca władztwo nad dobrami niematerialnymi a ma ona postać sankcjonowanych systemem prawnym praw wyłącznych. Zgodnie z przyjętą konstrukcją praw wyłącznych pierwotnymi dysponentami tych praw są twórcy, względnie inne osoby prawne związane z tworzeniem dobra, z którymi twórca w momencie tworzenia dzieła pozostaje w określonej relacji. Rodzajów i kategorii praw wyłącznych jest wiele. Oprócz praw wyłącznych wynikających z tzw. własności przemysłowej, jak patenty na wynalazki, są prawa wyłączne tzw. własności intelektualnej, nazywane też prawami autorskimi i prawami pokrewnymi.

01


P

rogram komputerowy – jak wiele z tego co uważamy za ważne – nie ma ogólnie przyjętej definicji. Opisowo softwarem jest wszystko co jest w komputerze, a nie zalicza się do samego sprzętu, czyli hardware'u. Programy komputerowe są więc tak stare jak komputery, a nawet starsze, bo teoria komputera opierająca się na podziale między posiadającym stałą strukturę hardaware a łatwym do adoptowania, czy wymiennym software powstała zanim powstał pierwszy komputer. Bardzo długo nie przywiązywano wagi do programu komputerowego jako do wydzielonego odrębnego dobra. Programy komputerowe traktowano jak instrukcje obsługi dostarczane razem ze sprzętem. Tak było także wtedy, gdy w latach 50-tych XX wieku komputery stały się towarami handlowymi. Mimo że komputery były już towarami, także wtedy najwięcej zaawansowanego sprzętu produkowano dla placówek naukowych i badawczych. Naukowcom i innym odbiorcom dostarczano bardzo skomplikowaną uniwersalną maszynę i zadaniem samego użytkownika było

02


swoich potrzeb oprogramowanie. Udostępniali je innym użytkownikom na tej samej zasadzie jak naukowcy udostępniają innym naukowcom swoje prace. Wczesne komputery były dalekie od standaryzacji, jeśli chodzi o oprogramowanie, starano się zachować zasadę, że program, jakaś jego część, wystarczy raz opracować, a inni powinni z tej pracy korzystać. Aby to korzystanie stało się w pełni możliwym taki program również w kodzie źródłowym musi być dostępny dla zainteresowanych. Tylko wtedy będą oni mogli go w pełni wykorzystać, poprawić, dostosować, czy dołączyć do własnego programu. W owych czasach programistów było niewielu, często znali się osobiście. W sposób naturalny traktowali oni oprogramowanie jako dobro wspólne i widzieli liczne korzyści z tej sytuacji. Inaczej wyglądało to z perspektywy biznesmenów czy prawników. Gdy prawnicy, rzecznicy patentowi dowiedzieli się, że istnieje coś takiego jak programowanie komputerów, będące czymś autonomicznym w stosunku do samego urządzenia, co stało się gdzieś w latach 60-tych, oni też w sposób naturalny uznali, że jest potrzeba stworzenia instytucji prawa wyłącznego, która pozwoliłaby egzekwować władztwo nad tymi nowymi dla nich dobrami niematerialnymi. Zapoczątkowana wtedy debata o tym jaka miałaby być właściwa dla programów komputerowym instytucja prawa wyłącznego trwa właściwie do dzisiejszych czasów. To znaczy przez 50 lat są zgłaszane z mniejszą lub większą intensywnością postulaty, że ma być to specjalny rodzaj praw wyłącznych. Proponowanych wariantów tych specjalnych praw wyłącznych było wiele. Prowadzono prace studialne a w ramach instytucji międzynarodowych przygotowywano projekty odpowiednich porozumień. Nie uzyskały one wtedy akceptacji, oczekiwania potencjalnych uczestników światowego porozumienia okazały się rozbieżne. Decyzje organów władzy poszczególnych państw, przede wszystkim USA, później potwierdzone wznowionymi negocjacjami międzynarodowymi poszły w innym kierunku. Sporadycznie od połowy lat 60-tych, a regularnie od 1976 roku amerykański Urząd Praw Autorskich (w USA jest taki urząd) zaczął rejestrować programy komputerowe. Natomiast Urząd Patentowy USA dość konsekwentnie odmawiał udzielania patentów na zgłoszenia związane z programami komputerowymi. Gdy niezadowoleni odwoływali się do sądów okazało się to nieskuteczne. W latach 70-tych Sąd Najwyższy USA trzy razy w konkretnych, będących przedmiotem sporu sprawach zajął stanowisko na ile rozwiązania informatyczne są materią patentowalną. Te wyroki ustanowiły nie tylko zasadę, że rozwiązanie w swej istocie programistyczne nie podlega opatentowaniu. Także w przypadku gdy aspekty informatyczne, czy matematyczne wchodzą w skład szerszego rozwiązania, jakim jest np. komputerowe sterowanie procesem technologicznym, to analizując te rozwiązanie z punktu widzenia prawa patentowego sąd, był zdania, że należy te abstrakcyjne aspekty pominąć. Podobne lub jeszcze bardziej niesprzyjające patentowaniu programów komputerowych było stanowisko urzędów i sądów patentowych w innych państwach. W takich okolicznościach niezbyt częste było ubieganie się o patenty na rozwiązania informatyczne, choć oczywiście i w dawnych czasach takie patenty były udzielane. Żadna instytucja, w tym i urząd patentowy, nie działa w sposób całkiem jednolity, a zgłaszający oczywiście twierdzili, że ich rozwiązanie ma całkiem inną naturę, niż te których niepatentowalność potwierdziły wyroki sądowe. Ważnym jest to, że znaczenie udzielonych w latach 70-tych, czy 80-tych patentów informatycznych było niewielkie. Możliwości wyegzekwowania wynikających z tych patentów praw wyłącznych były ograniczone. Jeszcze wyraźniej, bo zapisując to bezpośrednio w prawie, wykluczono patentowanie rozwiązań informatycznych w Europie. Zawarta w 1973 roku (weszła ona w życie w roku 1977) Konwencja o Patencie Europejskim (European Patent Convention) zawiera wykluczenia z patentowalności, wśród których są programy komputerowe.

03


(2) Nie uważa się za wynalazki [w rozumieniu ust. 1] w szczególności: c) schematów, zasad i metod przeprowadzania procesów myślowych, rozgrywania gier lub prowadzenia działalności gospodarczej oraz programów komputerowych; d) przedstawienia informacji. (3) Postanowienia ust. 2 wykluczają zdolność patentową przedmiotu lub działalności, o których w nim mowa, jedynie o tyle, o ile europejskie zgłoszenie patentowe lub patent europejski dotyczą takiego przedmiotu lub działalności jako takich.

Inaczej niż w przypadku sporadycznie udzielanych patentów, konsekwencje oficjalnego uznania, że prawo autorskie jest właściwe dla stworzenia władztwa nad dobrem niematerialnym jakim jest program komputerowy były bardziej znaczące. To prawo autorskie umożliwiało twórcom, też dysponentom jego praw autorskich kontrolowanie nie tylko zwykłego korzystania z programu, ale także kontrolę jego poprawiania, dostosowywania, czy wykorzystywania poprzez dołączenie do innego programu. Takie władztwo nad programem, czyli właściwie nad myślą twórczą ucieleśnioną w programie pozwalało uczynić program przedmiotem wyceny i obrotu handlowego. Władztwo nad programem zaczęło się przejawiać zawieraniem umów między jego dysponentem, a jego użytkownikiem. Umowy takie zwykle z treścią jednostronnie narzucaną przez producenta, zaczęły określać sposoby i cele w jakich dany program może zostać użyty. Choć takie umowy często określa się jako umowy sprzedaży programu, tak naprawdę sprzedażą one nie są. Użytkownik dostaje tylko kopię programu, i faktycznie nie jest to nawet sprzedaż kopii. W tych typowych umowach bazujących na władztwie nad programem użytkownikowi program jest jedynie wypożyczany. W licencjach przeznaczonych dla zwykłych użytkowników końcowych, twórca lub dystrybutor programu udziela jedynie licencji na jego używanie (podobnie jak w przypadku np. utworów muzycznych można je jedynie odtwarzać). W umowach licencyjnych zawieranych z innymi producentami programów udzielane jest zezwolenia na używanie, kopiowanie i modyfikowanie, pod ściśle określonymi warunkami. Właściwa sprzedaż oprogramowania oznaczałaby sprzedaż praw majątkowych do programu, czyli kodu. Taką formę sprzedaży spotyka się przy tworzeniu oprogramowania na zlecenie i każdy taki przypadek jest uregulowany osobną umową. W tego rodzaju umowach twórca oprogramowania sprzedaje klientowi wszystkie prawa majątkowe do programu.

Unix jest jednym z pierwszych systemów operacyjnych. Napisany został przez pracowników należącego do AT&T centrum badawczego Bell Labs. Pierwsze prace nad Uniksem rozpoczęły się we wrześniu 1969 roku, a pierwsza edycja systemu została ukończona w 1971 roku. System po raz pierwszy został zaprezentowany szerszej publiczności na okresowym sympozjum dotyczącym zasad funkcjonowania systemów operacyjnych. Na tym sympozjum obecny był jeden z profesorów z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, który po prezentacji AT&T Bell Labs zainteresował się ich systemem i postanowił poeksperymentować z nim na swojej uczelni. Tak mu na tym zależało, że w tym celu do Berkeley zakupiony został specjalnie egzemplarz nowego modelu komputera PDP-11/45. W styczniu 1974 roku zainstalowano na nim Uniksa, w wersji 4.

04


Akademicka licencja Uniksa pozwalała na jego używanie i rozszerzanie przez studentów i pracowników akademickich, więc coraz więcej wykładowców prowadziło na nim zajęcia. System szybko zyskał popularność, więc uniwersytet zakupił kolejne komputery w celu uruchomienia na nich Uniksa. W 1975 roku dwóch studentów Berkeley postanowiło napisać dla Uniksa kompilator zdobywającego popularność języka Pascal. W międzyczasie, w związku z ograniczeniami edytora ED, napisali też swój własny edytor, EX. W 1976 roku zaczęli także poprawiać różne części systemu, i wysyłać swoje poprawki do Bell Labs. Z czasem także inne uniwersytety zainteresowały się ich poprawkami i kompilatorem Pascala, więc na początku 1977 roku postanowili skompletować pierwszą Dystrybucję Oprogramowania (z) Berkeley (ang. Berkeley Software Distribution), później zwaną 1BSD. W roku 1978 użytkownicy przysłali wiele poprawek do kompilatora Pascala, więc postanowiono wydać drugą dystrybucję oprogramowania, której nazwę skrócono do 2BSD. W tym samym 1978 roku, uniwersytet zakupił nowy komputer VAX, ale Unix wtedy nie posiadał obsługi pamięci wirtualnej więc pracownicy naukowi uczelni postanowili ją dla niego napisać. Nowe jądro systemu, wraz z narzędziami z Uniksa i uaktualnionymi programami z 2BSD zostało w 1979 roku wydane jako 3BSD, pierwszy kompletny system operacyjny z Berkeley. W międzyczasie Uniksem zainteresowała się DARPA – Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych Departamentu Obrony USA. Agencja potrzebowała uniwersalnego systemu operacyjnego dla sieci swoich centrów badawczych rozproszonych po terenie całego kraju. DARPA zdecydowała się ujednolicić system operacyjny w celu zlikwidowania wysokich kosztów związanych z utrzymywaniem różnych systemów we wszystkich swoich ośrodkach. Agencja podpisała z uniwersytetem w Berkeley kontrakt na rozszerzenie funkcjonalności Uniksa i sfinansowała prace powołanej w tym celu Computer Systems Research Group (grupy badawczej zajmującej się systemami komputerowymi). Efektem tych prac był m.in. protokół TCP/IP, który później stał się podstawą sieci Internet. W 1980 roku CSRG wydała 4BSD, kolejną wersję systemu oferującą liczne ulepszenia (m.in. kontrolę procesów, oraz protokół pocztowy Delivermail, będący protoplastą późniejszego Sendmaila). Kolejna, wydana w 1981 roku wersja, nosiła nazwę 4.1BSD w celu uniknięcia kolizji nazw z systemem UNIX System V, sprzedawanym przez AT&T. W 1982 roku szef projektu w CSRG odszedł z grupy badawczej, by wraz z 3 absolwentami Uniwersytetu Stanforda założyć firmę Sun Microsystems. Sun dostarczał ze swoimi stacjami roboczymi system SunOS, oparty na 4.1BSD. W tym samym roku AT&T wydało pierwszą komercyjną wersję swojego systemu pod nazwą UNIX System III. Wraz z wydaniem tej wersji zostały podwyższone opłaty licencyjne dla instytucji akademickich. Ponieważ systemy BSD zawierały także kod Uniksa AT&T, to do ich używania wymagane było posiadanie licencji na Uniksa od AT&T. Z biegiem czasu do Berkeley napływało coraz więcej próśb o wydanie wersji systemu wolnej od kodu AT&T. W efekcie tych starań w 1989 roku wydany został pakiet Networking Release 1. Pakiet ten był niekompletnym systemem operacyjnym, ponieważ spora część kodu należała do AT&T i nie zdołano go jeszcze zamienić na kod bez ograniczeń licencyjnych. Networking Release 1 był pierwszą dystrybucją wydaną w całości na liberalnej licencji BSD. Co prawda za taśmę z dystrybucją trzeba było zapłacić 1000$, ale po jej kupieniu można było ją kopiować bez ograniczeń.

05


W międzyczasie AT&T udzielało licencji różnym firmom, które tworzyły swoje, również komercyjne wersje Uniksa (m.in. IBM AIX, HP-UX, SGI IRIX, Microsoft Xenix). Z czasem liczba będących w obiegu różnych, nie do końca kompatybilnych ze sobą, wersji Uniksa stała się tak duża, że w 1987 roku AT&T razem z Sunem postanowiło zunifikować kod kilku najpopularniejszych systemów uniksowych: UNIX System V Release 3, 4.3BSD, SunOS, i Xenix. Prace zostały rozpoczęte w 1988 roku, i ich efektem był wydany w 1990 roku UNIX System V Release 4.0 (w skrócie: SVR4). Ta wersja odniosła największy sukces, i na niej Sun oparł swój system Solaris. W 1991 roku CSRG wydało pakiet Networking Release 2, który był prawie kompletnym systemem operacyjnym. Niedługo po nim zostały wydane dwa kompletne, oparte na nim systemy: darmowy 386BSD i komercyjny BSD/OS, rozwijany przez firmę Berkeley Software Design Incorporated (BSDi) założoną przez byłych pracowników CSRG. Niedługo po wydaniu 386BSD grupa użytkowników niezadowolonych z zastoju jaki zapanował przy rozwijaniu systemu postanowiła rozwijać system samodzielnie pod nazwą NetBSD. Nieco później kolejna grupa użytkowników i programistów mająca własny pomysł na rozwijanie systemu utworzyła projekt FreeBSD. W 1992 roku AT&T wytoczyło BSDi i Uniwersytetowi Kalifornijskiemu w Berkeley proces o naruszenie praw autorskich i znaku towarowego Unix. Proces spowolnił rozwój systemów BSD na prawie dwa lata, dzięki czemu wielu użytkowników zainteresowało się Linuksem, który był wolny od zawirowań prawnych. W 1993 roku Novell kupił od AT&T wszelkie prawa do Uniksa, a na początku 1994 zawarł z pozwanymi ugodę. Zgodnie z jej postanowieniami z systemu usunięto 3 pliki, a do 70 dołączono informację o prawach autorskich AT&T. W czerwcu tego samego roku wydana została wolna od roszczeń dystrybucja 4.4BSD-Lite. Projekty NetBSD i FreeBSD w celu uniknięcia podobnych pozwów sądowych oparły swoje systemy na tej wersji. Ostatnią wersją systemu wydaną przez Computer Systems Research Group była wydana w 1995 roku 4.4BSD-Lite Release 2. Po jej wydaniu CSRG uległa rozwiązaniu. W grudniu 1994 roku jeden z założycieli projektu NetBSD, pokłócił się z pozostałymi członkami projektu i w kilka miesięcy później stworzył nowe odgałęzienie dystrybucji – OpenBSD. Projekt stał się znany ze swojego olbrzymiego przywiązania do jakości kodu źródłowego oraz bezkompromisowej postawy w stosunku do licencjonowania oprogramowania. Twórcy OpenBSD odrzucają licencję GPL jako zbyt restrykcyjną, a także kategorycznie sprzeciwiają się umieszczaniu w systemie jakichkolwiek elementów binarnych (bez kodu źródłowego). Licencja GPL w OpenBSD jest akceptowana tylko dla komponentów, których napisanie od nowa trwało by zbyt długo (np. kompilator GCC). Twórcy OpenBSD chwalą się tym, że przez okres 10 lat w domyślnej instalacji systemu znaleziono tylko 2 luki, które można było zdalnie (na odległość) wykorzystać. OpenBSD obecnie cieszy się dużą popularnością wśród administratorów serwerów stawiających na pierwszym miejscu bezpieczeństwo. Projekty NetBSD i FreeBSD również są aktywne do dzisiejszego dnia. NetBSD wspiera ponad 54 platformy sprzętowe i utrzymuje opinię najbardziej uniwersalnego systemu uniksowego. Chociaż jądro Linux obsługuje więcej architektur procesorów, to żadna dystrybucja Linuksa nie obsługuje tylu platform jednocześnie co NetBSD. FreeBSD zaś pozostaje najpopularniejszym systemem z rodziny BSD. FreeBSD ma najbardziej liberalne podejście do licencji kodu oraz zamkniętych komponentów, dzięki czemu właśnie ta wersja pozwala na większą, niż pozostałe odmiany BSD, obsługę sprzętu.

06


Chociaż wszystkie systemy BSD są mniej popularne od Linuksa, to wiele programów będących ich częścią jest dziś składnikami większości dystrybucji Linuksa (np. OpenSSH, Bind). Warto także odnotować, że spora część komponentów systemu FreeBSD stała się podstawą systemu Mac OS X firmy Apple. Microsoft również wykorzystał trochę kodu BSD w swoich systemach - narzędzia ftp, nslookup, finger, rsh i rcp dołączone do systemów Windows 2000, XP i Vista pochodzą z systemów BSD. Na podstawie: M. K. McKusick, „Twenty Years of Berkeley Unix: From AT&T-Owned to Freely Redistributable”, w: „Open Sources: Voices from the Open Source Revolution”, wyd. O’Reilly Media, Sebastopol, California 1999, rozdz. 3, s. 31-46, dostępne w Internecie: http://www.oreilly.com/catalog/opensources/book/kirkmck.html W ramach zwykłych umów licencyjnych, zwykły użytkownik nie miał uprawnień do ingerowania w program, jego poprawiania, dostosowywania, czy wykorzystywania poprzez dołączenie do innego programu. Te zapewnienie nieingerencji w program stosunkowo łatwo osiągnąć. Wystarczy nie udostępniać kodu źródłowego, co było powszechne w czasach przed-copyrightowych, a jedynie skompilowany kod binarny. Dla oddzielenia obrotu handlowego oprogramowaniem od obrotu sprzętem komputerowym, prawo wyłączne na program wcale nie jest konieczne. To takie czynniki jak upowszechnienie stosowania komputerów, ich standaryzacja wprowadzana przez głównego producenta koncern IBM w sposób naturalny tworzyły warunki dla powstania odrębnego rynku oprogramowania już w latach 60-tych. Sama firma IBM – także w obawie przed wszczęciem postępowania anty-monopolowego – już w 1969 wprowadziła politykę zawierania odrębnych umów na udostępnianie sprzętu i udostępnianie oprogramowania. Te drugie bazowały na tym, że kod źródłowy jest tajemnicą handlową a licencjobiorca zobowiązany jest dochować tej tajemnicy, czyli nie udostępniać programu nikomu innemu. Ochrona programów komputerowych przy pomocy prawa autorskiego dość szybko upowszechniła się w świecie. Za istotny motyw objęcia programów komputerowych ochroną prawnoautorską należy uznać zamiar zapewnienia tym dobrom niematerialnym łatwo dostępnej, bezpłatnej i niewymagającej spełnienia żadnych formalności ochrony w ramach istniejącego, mającego długą tradycję systemu ochrony prawnej. W latach 80-tych poszczególne państwa – jedno po drugim – włączały programy komputerowe do przepisów prawa autorskiego jako jeszcze jedną kategorię chronionych utworów. W Polsce tego nie zrobiono, ale w doktrynie prawnej wyrażano pogląd, że nie jest to konieczne, gdyż i tak jest jasne, że program komputerowy może spełniać przesłanki utworu i podlegać ochronie prawnoautorskiej. Jednocześnie polscy teoretycy prawa (m.in. S. Sołtysiński) należeli do licznej grupy tych, których zdaniem rozwiązaniem optymalnym miało być stworzenie specjalnego reżimu ochrony. Nie przesądzając negatywnie kwestii uznania programu za przedmiot prawa autorskiego, zwracali uwagę na istotne niedostosowanie rozwiązań tego działu prawa w odniesieniu do tak specyficznej kategorii dóbr intelektualnych.

07


S

zerokie uznanie programu komputerowego za przedmiot prawa autorskiego, nie rozstrzyga jeszcze o istotnych szczegółach stosowania tego prawa, które okazały się w różnych państwach dalekie od jednolitości. Aby utwór podlegał ochronie, musi się on odznaczać „oryginalnością”, a takie ogólne pojęcie można to różnie interpretować. W niektórych państwach, m.in. w Niemczech (RFN) sądy dodawały wymóg spełnienia uzupełniającego kryterium oceny zdolności ochronnej programów, a wyrażający się w wymaganym od nich poziomie indywidualności. Wymagano aby poziom twórczości przekraczał wyraźnie umiejętności przeciętnego programisty, a program powinien być więcej niż przeciętny. Aby uniknąć takich niejednolitości w ramach Unii Europejskiej prawnoautorska ochrona programów komputerowych została zharmonizowana już na początku lat 90-tych na podstawie dyrektywy Rady nr 91/250/EWG z dnia 14 maja 1991 r. w sprawie prawnej ochrony programów komputerowych. Było to pierwsze przedsięwzięcie harmonizacyjne ówczesnej EWG w dziedzinie prawa autorskiego. W ramach tej harmonizacji przyjęto, że program podlega ochronie, jeśli jest oryginalny (indywidualny) w tym znaczeniu, że jest wynikiem własnej intelektualnej twórczości autora. Zapis ten jest interpretowany jako wyraz kompromisu pomiędzy koncepcją oryginalności, właściwą systemom prawa angloamerykańskiego, które kładzie nacisk na okoliczność, że utwór wywodzi swe pochodzenie od autora (tzn., że nie został skopiowany z cudzego dzieła) i z drugiej strony – koncepcjami kontynentalnymi, dla których właściwe jest wiązanie oryginalności z indywidualnością utworu stanowiącą odbicie osobowości twórcy. Polska w 1991 roku zawarła ze Wspólnotami Europejskimi i ich państwami członkowskimi Układ o stowarzyszeniu (tzw. Układ Europejski), w którym zobowiązała się do zbliżenia swego systemu ochrony praw własności intelektualnej do standardów obowiązujących w EWG. Wypełniająca wspomniane zobowiązanie ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych ustanowiła expressis verbis ochronę programów komputerowych niemal dokładnie zgodnie z standardami przewidzianymi w dyrektywie 91/250/EWG.

Ochrona przyznana programowi komputerowemu obejmuje wszystkie formy jego wyrażenia. Idee i zasady będące podstawą jakiegokolwiek elementu programu komputerowego, w tym podstawą łączy, nie podlegają ochronie. Według art. 74 ust. 2 ustawy ochrona dotyczy „wszystkich form wyrażenia” programu komputerowego. Za pomocą zwrotu „forma wyrażenia” oddano zawarty w dyrektywie 91/250 termin expression. Użyto go, wzorem dyrektywy, w tym samym przepisie, który wyłącza ochronę w stosunku do idei i zasad. Chodziło o wyeksponowanie podstawowej reguły, według której przy wytyczaniu zakresu przedmiotowego ochrony należy uwzględniać przeciwstawienie treści i formy dzieła (idea/expression dichotomy).

08


Ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia; nie są objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne. W przyznaniu ochrony „wszystkim formom wyrażenia” chodzi o zaakcentowanie, że ochroną objęte są wszystkie postacie wyrażenia programu. Zwrot „forma wyrażenia” należy zatem traktować jako równoznaczny z określeniem „postać wyrażenia”, co zbliża go do „sposobu wyrażenia”, o którym mowa w art. 1 ust. 1 ustawy. Wynika stąd, że ochroną objęte są programy w każdej postaci („formie wyrażenia”), a zatem zarówno kod źródłowy (source code), jak i wynikowy (maszynowy) (object code), programy aplikacyjne i systemy operacyjne, a także te programy, które inkorporowane są w hardware. Ze względu na specyfikę programu, którego wyrażenie przybrać może różną formę, ustawa kładzie nacisk na objęcie ochroną wszystkich tych form. Wychodzi zatem z założenia, że postać ustalenia oraz sposób i miejsce utrwalenia programu nie mają wpływu na jego status prawnoautorski. Może to być zarówno zapis w języku wysokiego poziomu, w kodzie asemblera, czy też w postaci heksadecymalnej bądź binarnej. Fizycznymi nośnikami tych form zapisu może być papier, dyskietka, twardy dysk, układ scalony czy dysk kompaktowy.

Prawa majątkowe do programu komputerowego stworzonego przez pracownika w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy przysługują pracodawcy, o ile umowa nie stanowi inaczej. Natomiast ochronie nie podlegają idee i zasady, będące podstawą jakiegokolwiek elementu programu. Zapis ten, przejęty z dyrektywy 91/250, ma na celu wyeksponowanie podstawowej reguły, według której ochrona rozciąga się tylko na sposób wyrażenia (ekspresję), natomiast idee i zasady tkwiące w utworze nie są objęte prawem wyłącznym. Nie korzystają więc z ochrony np. reguły logiczne i matematyczne zastosowane w programie, idee i zasady stanowiące podstawę algorytmów oraz języków programowania (pomysły, metody i procedury obliczeniowe) oraz matematyczne formuły rozwiązania określonych zagadnień (algorytmy matematyczne). Na podstawie analogicznych jak przedstawione regulacji prawnoautorskich toczyły się i toczą w świecie spory prawne o autorstwo, czy bezprawne użycie konkretnych programów i elementów programowych. W Polsce takich sporów sądowych nie ma. W orzecznictwie sądowym odnotowano tylko jedną sprawę, w której sąd miał okazję wypowiedzieć się na temat ochrony programów i to w oparciu o ustawę poprzedzającą obecną, a datującą się z jeszcze z 1952 roku. W wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 1993 roku stwierdzono, że oprogramowanie komputerowe może być traktowane jako utwór o charakterze naukowym lub literackim.

W

spółczesne modele licencyjne dzielą się na dwie grupy, na licencje własnościowe, które pod względem charakterystyki i zakresu są do siebie bardzo podobne oraz licencje otwarte, których zróżnicowanie jest znacznie większe. Licencje własnościowe bazują na tym, że kod źródłowy jest tajemnicą będącą w dyspozycji właściciela, a ujawnieniu ulega jedynie kod maszynowy. Licencje otwarte bazują na tym, że kod źródłowy jest ujawniany i może

09


nim dysponować każdy (licencje zezwalające) lub nikt (licencje restryktywne). Restrykcyjność tych licencji polega na tym, że w ramach modyfikowania programu w całości lub części warunki dotyczące kodu źródłowego muszą pozostać niezmienione. Istnieje szereg wariantów bliżej opisujących tą restryktywność. W przeciwieństwie do zamkniętego oprogramowania, wolne i otwarte oprogramowanie (Free and Open Source Software – FOSS) zostały zdefiniowane. Open source nie oznacza tylko dostępu do kodu źródłowego. Warunki dystrybucji oprogramowania open source muszą być zgodne z określonymi zasadami. Licencje FOSS są w pewnym sensie standaryzowane, gdyż podlegają tworzeniu i ocenie przez transparentnie działające organizacje. Licencje z mocnym obowiązkiem restruktywności określa się pojęciem Copyleft. Słowo copyleft powstało przez sparodiowanie słowa copyright (prawo autorskie). Można je przetłumaczyć na język polski jako „lewo autorskie”. Wbrew pozorom, copyleft w ujęciu jego twórcy Stallmana nie oznacza negacji lub umyślnego łamania praw autorskich. Copyleft działa w ramach obowiązującego prawa, tylko wykorzystuje je przewrotnie w relacji od zamysłu prawodawcy. Zamiast służyć ograniczaniu praw odbiorców dzieł i zatrzymywaniu ich przez twórców, a właściwie przedsiębiorców i wydawców, copyleft oddaje prawie wszystkie prawa autorskie odbiorcom (prawo do używania, dystrybucji, tworzenia dzieł zależnych, czerpania korzyści majątkowych z dzieła) i zostawia dysponentom praw autorskich tylko prawo do uznania autorstwa i ewentualnej zmiany licencji. Z punktu widzenia problematyki praw wyłącznych rozróżnienia te są mniej istotne niż relacja poszczególnych licencji otwartych do praw patentowych. Część licencji otwartych dopuszcza istnienie praw i opłat z tytułu wykorzystania patentu, bo nic o nich nie wspomina, część wyklucza egzekwowanie prawa z patentu.

Jeśli na skutek wyroku sądowego lub zarzutu naruszenia patentu, jak też z każdej innej przyczyny (nie ograniczonej do kwestii patentowych) zostaną narzucone na ciebie (niezależnie czy to mocą wyroku sądowego, umowy, czy w inny sposób) warunki sprzeczne z warunkami niniejszej Licencji, to nie zwalniają one ciebie z warunków Licencji. Jeśli nie możesz prowadzić dystrybucji tak, aby wypełniać jednocześnie swoje obowiązki z tytułu niniejszej Licencji i inne odnośne obowiązki, to w rezultacie nie możesz wcale rozprowadzać Programu. Na przykład, gdyby licencja patentowa nie zezwalała na wolną od opłat licencyjnych redystrybucję Programu przez wszystkie osoby, które otrzymały kopie bezpośrednio lub pośrednio od ciebie, to jedynym sposobem pozwalającym ci na przestrzeganie i licencji patentowej, i Licencji niniejszej, byłoby całkowite powstrzymanie się od jakiejkolwiek dystrybucji Programu. http://gnu.org.pl/ Licencje Copyleft negują prawa patentowe, ale niektóre licencje zezwalające (np. Apache), tak jak licencje mocno restryktywne też negują prawa patentowe. Prawomocność pomijania praw patentowych dla rozwiązań informatycznych argumentowana jest ich relacją z prawami autorskimi. Te drugie przysługują automatycznie – w polskiej ustawie „jak utworom literackim”. Jest powszechnie przyjęte, że obejmują one sposób wyrażenia (ekspresję) utworu, ideę i zasady, którego nie są już objęte prawem autorski. Patent na rozwiązanie informatyczne nie byłby niczym innym niż prawem wyłącznym na idee i zasady utworu chronionego prawem autorskim. Czyli uznanie takiego patentu za prawomocny niwelowałoby nabyte (automatycznie, z chwilą ustalenia utworu) prawa autorskie.

10


P

atenty na oprogramowanie należą do kilku najbardziej kontrowersyjnych kwestii w światowej polityce innowacyjnej. W konflikcie tym większość sędziów i teoretyków prawa patentowego jest za udzielaniem patentów na rozwiązania informatyczne. Najbardziej zainteresowani, czyli sami informatycy, w tym także przedsiębiorcy z tej branży, zwykle są zdecydowanie przeciw. W przeprowadzonych w USA bardzo reprezentatywnych badaniach pozytywnie nastawionych do udzielania patentów jest tylko 24% przedsiębiorców z branży informatycznej, gdy w branży biotechnologii jest 75% takich przedsiębiorców. Od wielu lat władza wykonawcza i prawodawcza USA, czyli zarówno liczni prezydenci jak i składy kongresu, o ile mogli omijali tę problematykę, a amerykańska ustawa patentowa pochodzi z 1952 roku. Sąd Najwyższy też mimo zachęt nie podjął ogólnej kwestii akceptowalności patentów informatycznych. Jednakże Sąd ten odmawiał patentów informatycznych w kilku sprawach, które były przedmiotem jego rozstrzygnięć. Te wyroki bazują na bardziej szczegółowej argumentacji w ramach, której wielokrotnie jest powtarzane, że gdy takie przypadki nie zachodzą to być może rozwiązania powiązane z programami są patentowalne. Takie sformułowania pozwoliły wyspecjalizowanemu sądowi patentowemu, tak jak i urzędowi patentowemu, przejąć jako standard raczej patentowanie rozwiązań informatycznych niż udzielanie odmów. Nie ulega wątpliwości że w ciągu ostatnich kilkunastu latach instytucje patentowe USA sympatyzowały w uznawaniu prawomocności patentów informatycznych, choć w ostatnich kilku latach te instytucje przyjęli bardziej restryktywne podejście. Jak już zaznaczono w Europie konwencja patentowa w sposób bezpośredni eliminuje programy komputerowe ze sfery patentowalnej, a patentowanie oprogramowania jest jeszcze mniej popularne niż w USA. Jednakże EPO od początku swego istnienia dążył do nadania temu wyłączeniu tego samego znaczenia jakie nadano mu w USA. Wysiłki dla nadania temu faktycznemu patentowaniu rozwiązań informatycznych podejściu znamion oficjalności kończyły się powodzeniem. Konferencja dyplomatyczna państw Europejskiej Organizacji Patentowej w 2000 roku nie wyraziła zgody na skreślenie programów z listy przedmiotów niepodlegających patentowaniu. Aby zastąpić tą inicjatywę w 2002 roku Komisja Europejska wystąpiła z projektem dyrektywy, która miała usankcjonować praktykę EPO odnośnie patentowania oprogramowania i narzucić ją instytucjom patentowym państw członkowskich UE. Także ta operacja skończyła się niepowodzeniem. Wprawdzie w Radzie UE zwolennikom patentów informatycznych udało się osiągać niewielką większość, lecz Parlament Europejski pod wpływem szerokiej mobilizacji społecznej nie zgodził się z tą nieposiadającą poparcia najbardziej zainteresowanych inicjatywą i w lipcu 2005 odmówił przyjęcia tej dyrektywy. W tej sytuacji państwa członkowskie UE posiadają swobodę co do interpretacji przepisów dotyczących patentowalności oprogramowania. Polska – obok Wielkiej Brytanii – należy do tych państw europejskich, w których praktyka w odniesieniu do udzielania patentów na rozwiązania informatyczne jest szczególnie rygorystyczna.

11


Ochrona Prawna Programów Komputerowych  

Ochrona Prawna Programów Komputerowych

Advertisement