Page 1

www.openscotland.pl ▶ ISSN ▶ 2052-2738 ▶ ISSUE ▶ 12 ▶ | 12 | 04 | 2013

OPEN ▶ POLISH MAGAZINE ▶ IN UK

MARTA Kochanek O SUKCESIE ARTYSTKI

FOT: MARTA KOCHANEK

FOTORGAFIA

rozmawia Gosia Szwed


SPIS TREŚCI ► 02

OPEN ▶ POLISH MAGAZINE ▶ IN UK

| Str. 04 | Od redaktora naczelnego - Wstępniak. Tako rzecze...

| Str. 05 | Aktualności

- Przyznał się do gwałtu - Policjant molestował nieletnią - Gwałt w autobusie - Sponsoring, studentki i uniwersytet

| Str. 07 | Zdrowie

- Testy dla lekarzy - Gładkie opakowania papierosów - Przepełnione szpitale - Śmiertelnie niebezpieczna izolacja - Medyczne lasery - Różnica w liczbie zgonów

MARTA KOchANEK

FOT: MARTA KOCHANEK

FOTORGAFIA

O SUKCESIE ARTYSTKI

ROZMAwIA GOSIA SzwEd

OPEN POLISH MAGAZINE IN UK

Redaktor Naczelny | Damian Biliński | ip.openscotland@gmail.com | Tel: 07923378062 Reklama i Marketing | Małgorzata Bilińska | mb.openscotland@gmail.com Skład i Grafika | Małgorzata i Damian Bilińscy | Wydawca | Interactive Publishing | SCOTLAND | Strona interneowa | www.openscotland.pl | Tel: 07923378062 Współpraca | Anna Kutera, Beata Waniek, Ela Rygas, Gosia Szwed, Joanna Goldberg,

Katarzyna Campbell, Małgorzata Bilińska, Marta Jadwiga Wiejak, Natalia Ślesińska, Sandra Paziewicz, Damian Świątek, Marek Wardęga, Mateusz Biskup

OPEN POLISH MAGAZINE jest redagowany przy współpracy z serwisami: Lejdiz Magazine.com | polsport.co.uk Poglądy zawarte w felietonach, opiniach i komentarzach są osobistymi przekonaniami autorów i nie zawsze pokrywają się z poglądami redakcji Open Polish Magazine. Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń i reklam. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów oraz zdjęć bez wyraźnej zgody redakcji jest niezgodne z prawem.

| Str. 10 | nauka

- Informatyczna luka w umiejętnościach - Nowe gatunki z kurzych jaj - Muzułmańskie gimnazjum

| Str. 12 | społeczeństwo - Hulaj dusza, piekła nie ma! - Psychopaci a kara śmierci

| Str. 18 | rozmowa

- Marta Kochanek o sukcesie artystki

| Str. 24 | open galeria

- Fotografia - Marta Kochanek

| Str. 35 | open kultura

- Pożółkłe karty pamięci - Zbrodnia czy kara? - Zwalnianie pracownika przez telefon - Zwiadowcy dalekiego zasięgu - Poezja - Alicja Knop

| Str. 47 | sport

- Mniej bramek, więcej emocji - Piotr Zacharski rezygnuje!

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► SZTUKA ► KULTURA ► ROZRYWKA ► HISTORIA ► WYWIAD ► FELIETON

www.openscotland.pl ▶ ISSN ▶ 2052-2738 ▶ ISSUE ▶ 12 ▶ | 12 | 04 | 2013

| W dzisiejszym numerze |


REKLAMA ► 03

Lejdiz Magazine już w sieci!

http://www.lejdizmagazine.com


W konwencji gaworzenia Dlaczego ludzie potrafią lepiej umierać niż żyć? Dlatego, że żyć trzeba długo, a umrzeć można prędko – mówił Fiodor Dostojewski. My Jesteśmy. O przyczynach naszego tygodniowego niebytu nie warto się rozwodzić, ot świat pełen jest niespodzianek. Niestety nie zawsze są to niespodzianki słodkie. Wszystkich, którzy czekali na 12 numer magazynu tydzień temu, przepraszamy.

SŁÓW KILKA ► 04

i zapowiadają kartki żywnościowe rodem z PRL. Dlatego, każda dodatkowa butelka mleka, albo nawet krowa, redakcji magazynu przyda się z pewnością. Pod warunkiem, że nie pochodzi z sieci supermarketu ASDA. Innymi słowy (strasznie to zawoalowane), ale jeśli masz ochotę, potrafisz i nie boisz wyrażać się własnych opinii – zapraszamy. Do współpracy zapraszamy również redakcje innych serwisów informacyjnych. Być może Open Polish Magazine, okaże się naszym wspólnym dobrem? Pod warunkiem, że...

Dzisiaj oddajemy wspomniany 12 numer. Gdybyśmy byli miesięcznikiem, moglibyśmy świętować pierwsze urodziny. Tymczasem nasz magazyn nawet nie raczkuje. Przewraca się z boku na bok i coś tam gaworzy. Mając trzy miesiące nie wiele z tego języka można zrozumieć, ale mimo wszystko nasz komunikat jest oczywisty: jesteśmy głodni, ciekawi, rozwijamy się, i co najważniejsze – nam się chce. Aż strach pomyśleć, co się będzie działo, gdy podrośniemy.

Młody (nikt nie wie dokładnie, ile ma lat) i nieprzewidywalny przywódca Korei Północnej, nie zwariuje do końca, bo to, że nieco mu odbiło to fakt. Nie ważne, czy chce walczyć z połową świata, czy tylko rozgrywa swoją „partię” szachów na domowym podwórku. Ważne jest to, że jeśli odpali jedną ze swoich starych rakiet, paradoksalnie może podpalić cały świat, a w każdym razie znaczną jej część. Jednak według różnych przedziwnych przepowiedni nie powinniśmy się obawiać, bowiem z nadchodzącego wielkimi krokami chaosu ocaleć ma Polska, Chiny i Szkocja. Ale, o ile rozumiem ocalenie Szkocji, a nawet Chin, to kompletnie nie rozumiem, dlaczego Polska? Być może ma to związek z XXXIII sesją piastowskich radnych, którzy podjęli stanowisko w sprawie zawierzenia Piastowa i jego mieszkańców Niepokalanemu Sercu Maryi, Królowej Polski, Matki Jasnogórskiej, słowami: „Zarówno siebie samych, jak i wszystkie ziemie polskie i wszystek lud polecamy twojej szczególnej opiece i obronie”.

Dzisiejszy numer nieco zmienia swoje oblicze. Powodów jest kilka. Od samego początku założeniem magazynu było publikowanie zarówno informacji, jak i publicystyki. Podczas prania wyszło inaczej, choć winę trzeba zrzucić nie tyle na rzeczy, ile na przyciskane guziki. Dzisiaj maszyna została wyregulowana, choć gdzieniegdzie słychać jeszcze łożyska. Pan od naprawiania pralek powiedział, że wszystko musi się dotrzeć, ale zastrzegł jednocześnie, żeby maszyny nadto nie obciążać. Zasugerował nawet, żeby na nią nie wchodzić.

Tarczy antyrakietowej

W każdym razie pozostając w konwencji gaworzenia, prania i pieluszek należy wspomnieć o mleku. Nie żeby się wylało, ale jest kryzys; dookoła umowy śmieciowe, a politycy wyrzynają benefity

Tako rzecze...

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► SŁÓW KILKA

Damian Biliński Redaktor Naczelny


EDYNBURG

Policjant molestował nieletnią

AKTUALNOŚCI ► 05 GLASGOW

» 47-letni policjant, Steven Kellock,

przyznał się przed Edinburgh Sheriff Court do molestowania 15-letniej dziewczynki.

Przyznał się do gwałtu » Zwyrodnialec kazał patrzeć

niepełnosprawnej matce, jak gwałci jej córkę. Usłyszał wyrok. 21-letni Reece Fleming z Kirkliston został skazany na cztery lata i osiem miesięcy więzienia za gwałt na młodej kobiecie, którego dopuścił się 28 listopada 2012 roku w Edynburgu. Oskarżony zaatakował swoją ofiarę w jej domu. Reece Fleming, dostawca jedzenia na wynos, wielokrotnie wykorzystał dziewczynę, zmuszając jej poruszającą się na wózku inwalidzkim matkę, by obserwowała całe wydarzenie. To właśnie matka powiadomiła policję, kiedy udało jej się zamknąć w łazience i zadzwonić pod numer alarmowy. Gwałciciel przyznał się do winy, dzięki czemu uniknął kary siedmiu lat więzienia. Sędzia w podsumowaniu procesu powiedział, że był to przerażający akt przemocy tak dla samej ofiary, jak i dla jej matki, która w żaden sposób nie mogła jej pomóc. Fleming został także dożywotnio umieszczony na liście przestępców seksualnych.

Sytuacja miała miejsce 16 grudnia ubiegłego roku, podczas wyjścia do kina grupy przykościelnej, w którym brała udział poszkodowana i oskarżony, który udzielał się również jako starszy kościelny. Podczas seansu policjant miał wielokrotnie dotykać ramion dziewczynki, jej brzucha, piersi oraz ud. Poszkodowana opowiedziała o zdarzeniu swojej przyjaciółce, ta zaś poinformowała jej rodziców, a ci złożyli skargę na policjanta. W konsekwencji został on zawieszony w obowiązkach, aż do wyjaśnienia sprawy. Sąd umieścił go na Sex Offenders Register – liście przestępców seksualnych. Steven Kellock przeprosił poszkodowaną i jej rodzinę. Tekst | Anna Kutera | Fot | Fotolia

EDYNBURG

Tekst | Anna Kutera | Fot | Fotolia

Gwałt w autobusie » 14-letnia dziewczynka została

napadnięta i zgwałcona w autobusie LINII 57 w Glasgow. Pomimo, iż napastnicy nie uciekli z miejsca zdarzenia nikt z pasażerów nie zareagował, i nie oddał ich w ręce policji. Natomiast z autobusu wyrzucono ich jedynie „za głośne i wulgarne zachowanie”. Kilkunastoletnia dziewczynka podróżująca autobusem została zaatakowana przez dwóch mężczyzn, w wieku prawdopodobnie ok. 18-20 lat. Nastolatka podróżowała na górnym pokładzie autobusu, który najprawdopodobniej był pusty, więc nikt z pasażerów nie zorientował się, co się dzieje. Dopiero, gdy na górny pokład zajrzała koleżanka napadniętej dziewczynki, wszczęła alarm. Wóczas sprawę w swoje ręce wzięli pasażerowie autobusu. Jednak pomimo, że napastnicy przebywali na pokładzie autobusu, nikt nie wezwał policji. Poszkodowanej dziewczynce udzielono pomocy, a napastników wyrzucono z autobusu, w którym niestety nie było kamery przemysłowej CCTV. Policja poszukuje świadków zdarzenia. Tekst | db | Fot | Fotolia

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► AKTUALNOŚCI


AKTUALNOŚCI ► 06 12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► AKTUALNOŚCI

SeekingArrangements to serwis internetowy z siedzibą w Stanach Zjednoczonych, kojarzący atrakcyjne młode kobiety z zamożnymi, często starszymi od nich mężczyznami. Szczególną grupę docelową stanowią studentki: specjalne zniżki za korzystanie z usług strony dostają użytkownicy legitymujący się uniwersyteckim adresem e-mail. Według udostępnionych przez samą stronę danych, przeciętna użytkowniczka dostaje od swojego „dobroczyńcy” 5 000 funtów miesięcznie na pokrycie czesnego i kosztów życia.

SZKOCJA

Sponsoring, studentki i uniwersytet » Uniwersytet w Edynburgu uplasował się

w pierwszej dwudziestce uniwersytetów, których studentki najczęściej rejestrują się na stronie SeekingArrangement. Ranking opracowano na podstawie ilości nowych rejestracji, która wzrosła od kwietnia 2012 o 222 procent.

Ponad połowa użytkowników serwisu to studenci, wielu również ze Szkocji. University and College Union (UCU) traktuje to jednoznacznie jako seksualne wykorzystywanie studentek i apeluje do National Union of Students i zarządów uniwersytetów o zjednoczenie sił w walce z tym procederem. Rzecznicy szkockich uniwersytetów twierdzą, że po pierwsze nie ma żadnego sposobu weryfikacji przytoczonych wcześniej statystyk, a po drugie uniwersytety dokonują wszelkich starań, by zapewnić pomoc studentom w gorszej sytuacji finansowej. Dodają, że wykorzystywanie seksualne studentów jest istotną kwestią i należy o niej rozmawiać, niemniej jednak nie w sposób, który zapewnia darmową reklamę serwisowi czerpiącego z tego zyski. SeekingArrangements w odpowiedzi na stawiane im zarzuty twierdzi, że ich główną grupą docelową nie są studentki i że nie zachęcają do łamania limitu wieku podanego na stronie. Co więcej, zwracają uwagę na inne poza materialnymi korzyści jakie przynosi posiadanie „dobroczyńcy”, jak na przykład zdobycie kontaktów w środowisku biznesowym. Tekst | Marta Jadwiga Wiejak Fot | Fotolia


Gładkie opakowania papierosów?

ZDROWIE ► 07

» Potentat tytoniowy JTI planuje

w przyszłotygodniowej kampanii zbojkotować rządowe plany wprowadzenia gładkich opakowań papierosów.

ANGLIA

Testy dla lekarzy » Dzięki staraniom syna pacjenta

umarłego w wyniku błędu kiepsko mówiącego lekarza z Niemiec zaostrzono środki mające na celu sprawdzenie kompetencji językowych lekarzy spoza Wielkiej Brytanii. David Gray umarł w 2008 roku w Cambridgeshire w wyniku podania mu dziesięciokrotności normalnej dawki diamorfiny (farmaceutycznej postaci heroiny) przez niemieckiego lekarza, doktora Daniela Urbaniego. Ten przyznał, że był wówczas zmęczony po zaledwie kilkugodzinnym śnie i pomylił oznaczenia leków stosowane w Wielkiej Brytanii i w Niemczech. Nowe prawo weszło w życie wczoraj w następstwie nacisków General Medical Council, będących bezpośrednią konsekwencją tej sprawy. Syn poszkodowanego, Stuart Gray, podkreślił, że zdolność komunikacji z pacjentami w ich języku jest kluczowa dla wypełniania obowiązków lekarza: – Otwartą pozostaje kwestia sprawdzenia kompetencji klinicznych – dodał. Lekarze spoza Unii Europejskiej pragnący zarejestrować się w General Medical Council przechodzą szczegółowe testy, problem dotyczy jednak wszystkich pozostałych.

W zeszłym tygodniu minister zdrowia Michael Matheson ogłosił, że Szkocja jako pierwsza część Wielkiej Brytanii wprowadzi obowiązek pakowania papierosów w paczki bez nadruków i że na podstawie dostępnych informacji takie posunięcie pomoże zmniejszyć liczbę palaczy. Kampania jednak ma ujawnić korespondencję pracowników ministerstwa zdrowia, w której mowa jest o braku twardych dowodów na wpływ wprowadzonych zmian na ograniczenie palenia. Dyrektor JTI w Wielkiej Brytanii, Jorge da Motta, powiedział, że to nie opakowanie papierosów może w sposób wymierny zniechęcić młodzież do palenia, a egzekwowanie istniejącego już prawa mającego na celu uniemożliwienie sprzedaży tytoniu nieletnim. – Mamy nadzieję, że zdrowy rozsądek przeważy i szkocki rząd odrzuci tę propozycję. – dodał. Tekst | Marta Jadwiga Wiejak | Fot | Fotolia

SZKOCJA

Tekst | Marta Jadwiga Wiejak | Fot | Fotolia

SZKOCJA

Przepełnione szpitale » Lekarze ostrzegają: przepełnienie

szpitali w Szkocji jest główną przyczyną roznoszenia się wirusów wśród pacjentów.

Przepełnienie szpitali i przenoszenie pacjentów z oddziału na oddział ze względu na brak dostatecznej ilości miejsc zostały uznane przez The Royal College of Physicians za główne przyczyny zimowej epidemii novovirusa. Stwierdzono, że konieczne są intensywniejsze wysiłki mające na celu zapobieżenie takim sytuacjom w przyszłości. Już wypełnienie szpitali w 85% stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia pacjentów, tymczasem według raportów Victoria Hospital w Kirkcaldy przyjął o jedną czwartą więcej pacjentów, niż było to przewidziane, a Edinburgh Royal Infirmary oscyluje na granicy 100%. Drugim istotnym problemem jest higiena personelu szpitalnego. Zaskakująco, tylko 88% lekarzy wypełnia zalecenia dotyczące mycia rąk, podczas gdy ten współczynnik dla innych pracowników szpitali waha się między 95% a 98%. Według Royal College of Physicians jednak ten problem, chociaż poważny, nie powinien przyćmić przepełnienia jako głównej przyczyny roznoszenia się chorób w szpitalach. Tekst | Marta Jadwiga Wiejak | Fot | Fotolia

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► ZDROWIE


ZDROWIE ► 08 12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► ZDROWIE

»

Analiza 6.500 brytyjskich mężczyzn i kobiet w wieku powyżej 52 wykazała 26% procentowe większe ryzyko zgonu w ciągu siedmiu lat. Ryzyko ma związek z odizolowaniem starszych osób od rodziny i przyjaciół. I choć wiadomo nie od dziś, że izolacja społeczna jest związana z problemami zdrowotnymi to, naukowcy chcieli się dowiedzieć, jaki jest emocjonalny aspekt problemu. Okazuje się, że te osoby, które były izolowane społecznie – czyli miały niewielki kontakt ze społeczeństwem – były osobami starszymi i niezamężnymi, a także miały długotrwałe choroby, takie jak choroby płuc i zapalenie stawów, które z kolei ograniczały ich mobilność. Badania wykazały również, że kobiety w tym wieku czują się bardziej samotne, co przekłada się na większy zakres chorób, w tym depresji.

ANGLIA

Śmiertelnie niebezpieczna izolacja » Według badań naukowców, izolacja społeczna

wiąże się z wyższym ryzykiem zgonu u osób starszych, niezależnie od tego, jakie mają samopoczucie.

Jednak naukowcy po wyeliminowaniu czynników chorobowych zauważyli, że czynnikiem powodującym wzrost śmiertelności jest właśnie izolacja społeczna. Prowadzący badania Prof Andrew Steptoe, dyrektor Instytutu Epidemiologii i opieki zdrowotnej w University College w Londynie, powiedział: – Społeczne połączenia mogą zapewnić wsparcie emocjonalne i ciepło, które jest ważne, ale również ważne są takie rzeczy, jak zwykłe doradztwo i wsparcie osób starszych. Przeprowadzone badania sugerują, że takie praktyczne aspekty są bardzo ważne dla przeżycia. Z kolei Michelle Mitchell, dyrektor generalny „Age UK”, powiedział: – To badanie pokazuje wyraźniej, niż w badaniach wcześniejszych, że będąc samotnym i odizolowanym jest się nie tylko człowiekiem nieszczęśliwym, ale że jest to realne zagrożenie dla zdrowia, które zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci. Tekst | db | Fot | Fotolia


Medyczne lasery

ZDROWIE ► 09

» Ponad 100 osób ma znaleźć

zatrudnienie w powstającym właśnie zakładzie produkcji sprzętu medycznego w Inverness. Amerykańska firma Daktari Diagnostics będzie tam wytwarzać urządzenia umożliwiające wykrywanie we krwi obecności wirusa HIV.

SZKOCJA

Palenie zakazane? » palenie ma zostać całkowicie

zakazane nie tylko w szpitalach, ale na wszystkich terenach należących do NHS, w tym przed budynkami szpitali i na parkingach. Do tej pory zarządy szpitali dysponowały możliwością wprowadzenia u siebie takiego zakazu, nie korzystały z niej jednak zbyt często. W świetle nowego prawa zakaz palenia będzie musiał zostać wprowadzony i egzekwowany do maja 2015. Pacjenci, goście i pracownicy szpitali, których dotknie zakaz mają mieć w zamian dostęp do profesjonalnej pomocy w rzuceniu palenia na stałe lub tylko na okres przebywania w placówce NHS. Jest to część szeroko zakrojonego planu rządu mającego ograniczyć liczbę palaczy w Szkocji, gdzie liczba śmierci na choroby powiązane z paleniem tytoniu sięga 13.000. Zwolennicy tej strategii mają nadzieję, że Szkocja podąży za przykładem Nowej Zelandii. Profesor Richard Edwards, odpowiedzialny tam za projekt ASPIRE2025 powiedział, że Szkocja jest na dobrej drodze do osiągnięcia tego celu, i jest bardzo prawdopodobnie, że będzie pierwszym na świecie krajem z rządową strategią mającą prowadzić do wyeliminowania palenia.

Szkocki rząd dokłada do inwestycji 2,2 miliona funtów. Premier Alex Salmond powiedział dzisiaj, że uważa iż odegrał kluczową rolę w ściągnięciu inwestora do Szkocji. – To świadectwo rosnącej reputacji Szkocji jako miejsca o rozwijającym się zapleczu naukowym, a również jako doskonałej lokalizacji dla inwestycji – dodał. Szkocja okazała się lepsza niż tak atrakcyjne inwestycyjnie kraje jak Singapur, Stany Zjednoczone czy Kanada. – Inverness przyciąga firmy takie jak nasza ze względu na udzielane nam wsparcie, wspaniałą lokalizację, dostępność wykształconych pracowników i możliwość rozwoju w odpowiedzi na zmiany na rynku – podsumował Bill Rodriguez, członek zarządu Dakari Diagnostics. Tekst | Marta Jadwiga Wiejak | Fot | Fotolia

SZKOCJA

Tekst | Marta Jadwiga Wiejak | Fot | Fotolia

SZKOCJA

Różnica w liczbie zgonów

» Istnieje ogromna różnica między

liczbą zgonów w najbogatszych i najbiedniejszych warstwach szkockiego społeczeństwa.

Według raportu Scottish Public Health Observatory w 2011 roku zanotowano 424 zgony na 100 000 najlepiej sytuowanych mieszkańców, podczas gdy wśród najuboższych ten czynnik był ponad dwukrotnie wyższy: 1 014 zgonów na 100 000 osób. Ponadto liczba zgonów w Orkney była o 25 procent niższa niż w Greater Glasgow and Clyde. Co więcej, raport pokazał też, że tylko 15 procent najgorzej sytuowanych dorosłych zjada rekomendowane pięć porcji owoców i warzyw dziennie, podczas gdy ten odsetek wśród najlepiej sytuowanych wynosi 28 procent. Ubożsi częściej też ponad trzykrotnie częściej sięgają po papierosy. Minister zdrowia powiedział, że resort zdaje sobie sprawę z tego rozdźwięku i że podjęto już długofalowe działania mające poprawić stan zdrowia w Szkocji, obejmujące między innymi obniżenie spożycia alkoholu i nikotyny, promocję aktywnego stylu życia i zdrowego żywienia a także higieny psychicznej. Tekst | Marta Jadwiga Wiejak | Fot | Fotolia

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► ZDROWIE


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► NAUKA

NAUKA ► 10

Wśród wymienianych umiejętności największe zapotrzebowanie jest na umiejętność programowania, tworzenia stron internetowych, a także zarządzania projektami. » Z przeprowadzonych wyliczeń wynika, że w ciągu

SZKOCJA

Informatyczna luka w umiejętnościach

» W Szkocji powstaje poważna luka w umiejętnościach

w sektorze informatyki. Najnowsze badania przeprowadzone przez ScotlandIS wskazują, że zapotrzebowanie w sektorze informatyki rośnie NAJszybciej.

następnych pięciu lat Szkocja będzie potrzebować 45 tys. nowych specjalistów, choć w chwili obecnej sektor technologii cyfrowych i informatycznych zatrudnia ponad 100tys., osób. Jednakże agencja ScotlandIS twierdzi, że w Szkocji w branży IT niepokojące jest to, że coraz trudniej obsadzić stanowiska pracy odpowiednio wyszkolonymi szkockimi pracownikami. Powód? Niedobór umiejętności. Dlatego coraz więcej firm zatrudnia wysoko wykwalifikowanych pracowników spoza kraju. Wiceprzewodnicząca ScotlandIS, Alastair O’Brien, powiedziała: – Przemysł oprogramowania w Szkocji potrzebuje odpowiednio wykwalifikowanych absolwentów, ale z powodu ograniczeń w tym zakresie, Szkocja na tle innych krajów traci i nie wygląda najlepiej. Dzisiaj, gdy świat przechodzi cyfrową rewolucję, taka sytuacja jest nie do przyjęcia. – Wiceprzewodnicząca dodała również: – Aby osiągnąć sukces, Szkocja potrzebuje więcej wykwalifikowanych absolwentów. Musimy zapewnić możliwości i zachęcić następną generację młodych ludzi do tego, aby w przyszłości stanowili znaczącą część branży. Wśród wymienianych umiejętności największe zapotrzebowanie jest na umiejętność programowania, tworzenia stron internetowych, a także zarządzania projektami. Tekst | db | Fot | Fotolia


NAUKA ► 11

Muzułmańskie gimnazjum » Pierwsze muzułmańskie gimnazjum

w Szkocji ma zostać otwarte w Glasgow dzięki inicjatywie muzułmańskich rodziców.

Nowe gatunki z kurzych jaj

SZKOCJA

» Z kurzych jaj będą mogły wykluwać się

młode zupełnie innych zagrożonych gatunków, jeżeli badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Edynburgu zakończą się sukcesem.

Naukowcy z Instytutu Roslin, który zasłynął między innymi sklonowaniem owcy Dolly, tworzą bank zamrożonych komórek kurczaków mięsnych i innych, rzadszych gatunków. Następnie takie komórki będą mogły zostać wprowadzone do organizmu kury-gospodarza. Z powstałych w ten sposób jaj wyklują się kurczęta wybranego gatunku. Mihael McGrew z Instytutu Roslin powiedział w piątek na konferencji prasowej w Waszyngtonie, że tą metodą wyhodowano już na przykład kaczki z jaj kurcząt czy kurczęta z jaj hubary. Naukowcy mówią o nowej metodzie „zamrożone zoo” – komórki zarodkowe różnych gatunków kurczaków rozmnaża się w laboratoriach i następnie mrozi w probówkach. Takie próbki pobrane zostaną od kurcząt popularnych hodowlanych gatunków, jak i od rzadszych odmian. Dzięki temu, w przypadku gdyby którykolwiek z nich wyginął, jego rekonstrukcja będzie leżała całkowicie w zasięgu naszych możliwości.

Muzułmańska organizacja ma zamiar utworzyć The Islamic Institute, szkołę oferującą koedukacyjną edukację na poziomie gimnazjum, otwarty ma zostać również żłobek. Szkoła zostanie ufundowana przez rodziców, biznesmenów i innych członków lokalnej społeczności muzułmańskiej. Nie będzie w żadnym stopniu finansowana publicznie. Pomysł utworzenia szkoły wyznaniowej budzi kontrowersje w lokalnym środowisku. Poseł z Glasgow Hanzala Malik stwierdził, że wierzy w edukację publiczną. – Kiedy dzieci opuszczą szkołę, będą musiały wszystkie żyć w tym samym społeczeństwie – powiedział. Poprzednie próby utworzenia muzułmańskich gimnazjów w Szkocji nie powiodły się. W 2003 roku zamknięto The Iqra Academy ze względu na brak integracji uczniów z lokalną społecznością i na to, jak traktowano tam dziewczynki. Od jakiegoś czasu jednak działa w Glasgow muzułmańska szkoła podstawowa. Istnieje też wiele muzułmańskich gimnazjów w Anglii, gdzie cieszą się bardzo dobrą renomą. Tekst | Marta Jadwiga Wiejak | Fot | Fotolia

SZKOCJA

Tekst | Marta Jadwiga Wiejak | Fot | Fotolia

SZKOCJA

Praca dla żebrzących » Firmy prowadzące swoją działalność

w Edynburgu będą zachęcane przez council do dawania pracy żebrzącym. Inicjatywa ta została poparta przez Essential Edinburgh i ma pomóc oczyścić ulice stolicy z żebraków.

Zakłada się, że jeżeli każda firma aktywnie weźmie udział w tym programie, z ulic miasta znikną w niedługim czasie wszyscy żebrzący. Akcja rozpoczęła się po tym, jak pojawiły się głosy, by prawnie zakazać żebrania na ulicach. Popierają ją niektóre pro-społeczne firmy, a także fundacje charytatywne dla bezdomnych. Wszyscy jednogłośnie twierdzą przy tym, że zdają sobie sprawę z tego, że żebractwo to złożony problem, a jego rozwiązanie nie leży tylko w znalezieniu pracy dla żebrzących. Uważają jednak, że współpraca fundacji charytatywnych, firm oraz władz miasta w tym kierunku, może szybko przynieść wymierne efekty. Z pierwszą podobną inicjatywą wyszła w 2010 roku sieć supermarketów Morrison, która ogłosiła, że z pomocą fundacji opracuje schemat mający pomóc wykwalifikować 1000 potencjalnych bezdomnych pracowników i w ten sposób dać im szansę na świeży start. Rzecznik prasowy sieci powiedział, że udało się zrealizować zamierzone cele. Tekst | Anna Kutera | Fot | Damian Biliński

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► NAUKA


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► SPOŁECZEŃSTWO

SPOŁECZEŃSTWO ► 12

Hulaj dusza, piekła nie ma!

Otóż kiedyś wierzono na przykład, że złe jest cudzołożenie. Dziś jest to kwestia wyboru, a akceptacja zjawiska jest tak daleko posunięta, że nie wypada wręcz pozostawać wiernym a rozwiązłość deklarować należy. Seks jest jak kawa z mlekiem - słodki, gorący i pobudza zmysły.

Artykuł ► Gosia Szwed Dobro i zło w jaskini

»

Wzrasta pokolenie zwane „click”, wirtualne twory, którym grozi schizofrenia jak wyjdą ze swoich elektronicznych jaskiń. Istoty emocjonalnie wyzute z uczuć, szukające susbstytutów realnych wartości, uczuć i życia. Nie myślą bo nie muszą, nie analizują bo nie ma na to czasu, informacja biegnie tempem rakiety, a na szukanie autorytetów nie ma już miejsca. Zresztą gdzie one się podziały? Mam wrażenie, że wyginęły bezpowrotnie. Ludzką bowiem jest sprawą być niedoskonałym, ale coś, co kiedyś uważało się za wartość, dziś jest kwestią sporną. Otóż kiedyś wierzono na przykład, że złe jest cudzołożenie. Dziś jest to kwestia wyboru, a akceptacja zjawiska jest tak daleko posunięta, że nie wypada wręcz pozostawać wiernym a rozwiązłość deklarować należy. Seks jest jak kawa z mlekiem - słodki, gorący i pobudza zmysły. Kiedyś namawiano do miłości bliźniego. Dziś miłość a owszem, ale największym uczuciem należy dażyć

siebie samego bowiem naturalne jest to, że drugi człowiek to tylko z facjaty dobry, a wnętrze ma skażone egoizmem. Zatem możesz liczyć tylko na siebie. Nawet bezdomnym nie można ufać. Szerzą się mafie, wykorzystują naiwnych do pomnażana fortuny za pomocą podstawionych aktorów. Zawieszona kawa Ostatnio w Polsce głośna stała się sprawa kawy. Nie za sprawą smaku, ani nawet jej wartości pobudzającej, a z powodu jej wartości altruistycznej. Sama idea pochodzi z Włoch i jest tak naprawdę świetną zabawą. Jeden kupuje „zawieszoną kawę”, drugi ją „odwiesza”. Bynajmniej pomysł nie był przeznaczony ani dla ubogich, ani bezdomnych. W Polsce ktoś wpadł na pomysł, że można kupować kawę dla ludzi, których na nią nie stać, co ma pozwolić potrze-


SPOŁECZEŃSTWO ► 13 blemy z nadwagą, niedowagą, anoreksją, bulimią, shopoholizm, alkoholizm, nihilizm, debilizm... Każdy ma jakiś problem. Pokolenie chorych psychicznie kalek. Pogłębianie wiedzy dało nam jedynie smutną świadomość, że wszyscy z jakiegoś powodu jesteśmy wariatami. Jeśli czytałaś „Weronika postanawia umrzeć” Paulo Coehlo to dostałaś solidną dawkę samoświadomośći. Wiesz, że każda z nas nosi w sobie piętno przeszłośći i teraźniejszości. Pozornie szczęśliwi i poukładani ludzie nagle uświadamiają sobie, że nic w ich życiu nie wygląda tak, jak by chcieli. A skąd biorą się pragnienia, pomysły na życie, na samorealizację? Otóż z równie niedoskonałego otoczenia, ze schematów myślowych, rozpowszechnionych idei o szczęściu i dobrobycie lub dobrym bycie.

bującym napitek w razie konieczności. Chodzi np. o zabiedzonych ludzi bez dachu nad głową. Jednak i tym razem akcja okazała się chybiona. Po pierwsze bezdomny z zasady dostępu do internetu nie ma, a tam właśnie rozpowszechnia się masowo owa wiadomość, po drugie inwestygacja dziennikarska przyniosła negatywną odpowiedź - kawy za darmo nikt nie daje, nawet tam, gdzie rzekomo została już zapłacona z góry przez kogoś innego. Kłamstwem jednak karmi się teraz wszystkich niczym gęsi wstrętną paszą przez rurę, prosto do żołądka. Zatem wilk syty i owca cała. Idea krąży, kawiarnie zarabiają a naiwni za to płacą...w zawieszeniu. Ideał sięgnął bruku Poruszmy zatem kwestie obyczajowe. Co to symbol jest - każdy wie. Ideał, autorytet, przewodnik duchowy. Z przykrością stwierdzam, że postaci tego pokroju zanikają. Ot choćby Wałęsa. Wyzwoliciel, walczący z wilkami (komuchami), bohater narodowy nagle sięga bruku. Niczym szlachetna zabytkowa waza bije swoje oblicze o podłogę przy powiewie nieodpowiednich wiatrów. Spadł z piedestału, zapomniał się. Nie lubi gejów. Nie o taką Polskę walczyliśmy, o wolność naszą i waszą. Tak to było? Nie lubię określenia „homofob” bo mówi tak mało o człowieku. Nie wiemy bowiem czemu jeden człowiek boi się drugiego, nie znamy przyczyn strachu i paranoi. Nie każdy kto sprzeciwia się akceptacji związków jednopłciowych ma fobię. Czasami to zwykła, ludzka słabość i uleganie propagandzie środowiska, konieczność dostosowania się do otoczenia. Homofobia jest zbyt prosta, zbyt pejoratywna i uwłaczająca czującemu inaczej. Zaskakujące jest to, że ci sami ludzie, którzy w Polsce krzyczeli głośno, że gejów nie tolerują, znajdując się za granicą nagle nabierają wody w usta, dowiadując się, że kilkoro przyjaciół z ich otoczenia taką właśnie drogę na życie wybrało. Kiedyś uważano, że z homoseksualizmu należy ludzi leczyć. Ten dość archaiczny pogląd ma jednak swoje podstawy. Każdego bowiem człowieka trzeba z czegoś leczyć. Z egocentryzmu, poprzez narcyzm, wycofanie, niską samoocenę, zbyt wysoką, jąkanie, obgryzanie paznokci, traumę dzieciństwa, związku, rozwodu, aborcji, wykorzystywania seksualnego, gwałtu, pro-

Czy istnieje granica pomiędzy dobrem a złem? Tak zamyka się koło życia. Z której strony by nie patrzeć - coraz trudniej znaleźć granicę, wręcz mam wrażenie, że powoli się zacierają. Coraz częściej łapię się na myśli, że sama nie wiem czy coś można nazwać zdecydowanie dobrym, coś złym. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Brakuje nam przełomowych filozofów, wszyscy dusz przywódcy jacyś tacy niezdecydowani. Kler także topi się w otchłani grzechów. Nic nie jest pewne. Klimat miał się globalnie ocieplać, a tymczasem mróz skuł Wielkanoc, śnieg pokrywa kwiaty wiosny. Ponoć to efekt ocieplenia...aż nie chce się w to wierzyć. Rzeczywistość współczesnych „clicków” jest zwyczajowo niedoskonała. „Klik” i nie ma zasad, „klik” i rodzi się związek, „klik”- uczucie umiera, „klik”- dobre jest to co nazbiera dużo lajków, zło to brak aparycji i mało wirtualnych przyjaciół. Nie ma cię w sieci, nie istniejesz. Nie ma cię w sieci, nie czujesz, nie podążasz za tym, co dziś jest modne, za tym co dziś jest dobre. W obliczu rewolucji technologicznej, nikt chyba nie przewidział, że umrze humanizm. Nikt nie przewidział, że poza jaskinią Platona umrze idea myśli ludzkiej. I co teraz? Gdzie mamy szukać drogowskazów? Gdzie szukać istoty życia? Życie kładzie się cieniem na naszym istnieniu. Z filozoficznym pozdrowieniem, Gosia 12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► SPOŁECZEŃSTWO


SPOŁECZEŃSTWO ► 14

Fot: Fotolia

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► SPOŁECZEŃSTWO

Psychopaci a kara śmierci

Artykuł ► Natalia Ślesińska Tak wiele pisano i mówiono o karze śmierci; pierwszomajowy pochód argumentów, podczas którego łatwo zapomnieć, że każdego dnia gdzieś na świecie rozpoczyna się gra o bardzo wysoką stawkę. Jest to gra w kotka i myszkę. Kotkiem jest pewien przeciętnie wyglądający pan, zaś myszką może stać sięjakaś prostytutka, para turystów, bezdomny, Ty, Twój brat, matka, dziadek, córeczka, bądź też po prostu caŁa rodzina.


Fot: Fotolia

Artur Shawcross zgwałcił i zabił dwóch chłopców. Skazany na 25 lat, wyszedł (a jakże, warunkowo!) po 15 latach, i w niecałe 24 miesiące uwinął się z robotą, czyli udusił, pobił na śmierć, okaleczył i częściowo zjadł 11 kobiet. »

Abolicjoniści mówią o ochronie każdego życia jako wartości najwyższej. Co jednak sprawia, że jesteśmy ludźmi? Czy życie zwierzęcego płodu jest już z definicji mniej warte? Czy aby na miano człowieka nie trzeba sobie choć odrobinę zasłużyć? Niezależne badania naukowców z całego świata (przeprowadzane na skazanych za najcięższe przestępstwa więźniach) potwierdzają, że umysł patologicznego mordercy różni się od umysłu osoby normalnej – do tego stopnia, iż kiedy ceniony psycholog Robert D. Hare przesłał wyniki badań EEG mózgów psychopatów do renomowanego magazynu „Science” z prośbą publikacji, otrzymał odpowiedź: „Te elektroencefalogramy nie mogą pochodzić od prawdziwych ludzi”. Cóż, określenie: „bestia w ludzkiej skórze” traci metaforyczny charakter w konfrontacji z naukowym faktem. Uczeni zgodnie kreślą portret psychopaty: pozbawiony empatii, głębszych uczuć i rozterek moralnych; ludzi traktuje instrumen-

talnie; wybiera najkrótszą drogę do realizacji celu (dosłownie – „po trupach”); zastosowanie kary nie powoduje u niego poprawy (sic!). Skoro mowa o karze i poprawie – przeciwnicy kary śmierci twierdzą, że wieloletnie lub dożywotnie więzienie jest wystarczającą formą zapewnienia społeczeństwu bezpieczeństwa i zarazem wymiernym do popełnionych czynów aktem wymierzenia sprawiedliwości. Problem w tym, że historia kryminalistyki nie zna przypadku zakończonej sukcesem resocjalizacji seryjnego mordercy, a wyroki sądowe mają to do siebie, że zawsze istnieje możliwość ich zmiany. Wszystko to ogólniki? Proszę bardzo: Niespełna 16-letniego Eda Kempera, po zastrzeleniu dziadków, osadzono w szpitalu psychiatrycznym. Pobyt w owej placówce zdrowotnej spędzał, trzeba przyznać, bardzo owocnie, skrupulatnie zgłębiając wiedzę z zakresu kryminalistyki dzięki pomocy kolegów

(gwałcicieli i morderców). Jego głód wiedzy został nagrodzony. Chłopak nauczył się, jak oszukać psychiatrów i zmanipulować testy psychologiczne, dzięki czemu został wypuszczony. Mógł oddać się swemu hobby: zgwałcił, zamordował i poćwiartował 8 kobiet. Jack Unterweger po zabiciu swojej dziewczyny stał się sławnym w całej Austrii, żywym wzorem udanej resocjalizacji. W więzieniu napisał sztuki teatralne, opowiadania, a nawet autobiografię. Wyszedł warunkowo po 14 latach jako powszechnie uwielbiany pisarz. Poszukując źródeł weny twórczej, zaczął zabijać kolejne kobiety – jednocześnie pisał na temat serii tajemniczych morderstw. Oskarżono go o 11 zabójstw. Artur Shawcross zgwałcił i zabił dwóch chłopców. Skazany na 25 lat, wyszedł (a jakże, warunkowo!) po 15 latach, i w niecałe 24 miesiące uwinął się z robotą, czyli udusił, pobił na śmierć, okaleczył i częściowo zjadł 11 kobiet.

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► SPOŁECZEŃSTWO

SPOŁECZEŃSTWO ► 15


Fot: Fotolia

Zastanawiam się, w czym przejawia się godność i człowieczeństwo Awildy Lopez, która przez 16 miesięcy kazała swej sześcioletniej, ciemnookiej córeczce „zjadać własne ekskrementy, wieszała ją często do góry nogami, gwałciła córkę szczotką do włosów i wkładała jej do gardła węże”, by w końcu zatłuc dziecko na śmierć. »

W Polsce jeszcze w tym roku i w najbliższych latach na mocy amnestii z czasów PRL na wolność wyjdzie około setka najgroźniejszych przestępców. Wśród nich jest na przykład Mariusz Trynkiewicz („szatan z Piotrkowa”), który gwałcił, uśmiercał, a następnie palił chłopców w wieku od 11 do 13 lat (zapowiada, że nadal będzie uprawiać pedofilię i zabijać), czy też niejaki Leszek Pękalski, słynny „wampir z Bytowa”, oskarżony o 17 zabójstw (przyznał, że morderstw było około 90-ciu). Pedofile-mordercy po wyjściu na wolność często nie wyrażają zgody na leczenie. Mają do tego prawo, liczy się przecież ich godność – ech, to wyświechtane pojęcie ludzkiej godności… nie ma dla niej miejsca w smrodzie, krwi, upodleniu, rozdzierającym wyciu i

zwierzęcym strachu. Zastanawiam się, w czym przejawia się godność i człowieczeństwo Awildy Lopez, która przez 16 miesięcy kazała swej sześcioletniej, ciemnookiej córeczce „zjadać własne ekskrementy, wieszała ją często do góry nogami, gwałciła córkę szczotką do włosów i wkładała jej do gardła węże”, by w końcu zatłuc dziecko na śmierć. Zastanawiam się, jak przełożyć ludzkie życie na karę więzienia i skąd bierze się ta polityczna poprawność w kwestii przyznawania praw zbrodniarzom, którzy odebrali innym ich prawa, włącznie z tym do egzystencji. Ośmielę się też zadać pytanie, jaka kara grozi mordercy, który – przebywając już w więzieniu – zacznie znowu zabijać? Więzienie w więzieniu, czy może pogrożenie palcem? Czy istnieje jakikolwiek punkt, w

którym nakręcająca się spirala zła zostałaby raz na zawsze zatrzymana, czy też w imię górnolotnych haseł mogłaby nakręcać się w nieskończoność? Janusz Kochanowski z wydziału Prawa Karnego UW w odniesieniu do sprawy T. Veigha (sprawcy zamachu z 15.04.1995, w którym zginęło 168 osób, a około 800 zostało rannych), napisał o karze śmierci: „Byłem kiedyś jej zagorzałym przeciwnikiem, ale zmieniłem stanowisko. Dlatego dziś (…) odwróciłby pytanie – czy można sobie wyobrazić, że nie zapadła kara śmierci w tej sprawie? (…) ostatnio wraca się do klasycznego rozumienia odpowiedzialności karnej, która opiera się na poczuciu potrzeby sprawiedliwości. Istnieje coś takiego jak sprawiedliwość, której

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► SPOŁECZEŃSTWO

SPOŁECZEŃSTWO ► 16


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► SPOŁECZEŃSTWO

Fot: Fotolia

SPOŁECZEŃSTWO ► 17

„Łatwo jest wymierzyć śmierć cudzymi rękoma” – argumentują ci, którym widać łatwiej patrzeć na rozpacz rodzin zamordowanych. Ta śmierć ich przecież bezpośrednio nie dotyczy.

nie należy mieszać z żądzą odwetu czy zemsty.” Dla abolucjonistów sprawiedliwość ma najwyraźniej granice, które kończą się w momencie naruszania osobistej nietykalności morderców. To dlatego Anders Breivik został osadzony w luksusowym więzieniu, w celi wybudowanej za pieniądze podatników i wartej – w przeliczeniu – ponad 2 mln złotych. To dlatego nasz zasłużony rodak, Damian Rzeszowski, został oczyszczony z zarzutów. Przypomina mi się film z rozprawy Andrieja Czikatiły: lekki uśmiech, niepokojący wyraz oczu i słowa: „Jestem pomyłką natury”. Pomyłką? Ależ skąd. Pomylić może się jedynie sąd. I skazać niewinnego. To kolejny z argumentów przeciwników kary śmierci. Nie znam zbyt wielu przypadków procesów poszla-

kowych odnośnie seryjnych zabójców. Znam natomiast dziesiątki spraw, w których uprzejmi mordercy dzięki systematycznej, wieloletniej pracy dostarczyli sędziom bogatego materiału dowodowego w postaci filmów i zdjęć torturowanych ofiar, słojów z fragmentami ciał, czy też sentymentalnymi pamiątkami z miejsc zbrodni. Pielęgnując życie jednostek, które to życie odbierają, społeczeństwo nie ulega wcale humanizacji; i ono o tym doskonale wie, dlatego dochodzi coraz częściej do aktów samosądu. Ludzie czują też, że kara śmierci nie jest ani formą zemsty, ani też próbą odstraszenia potencjalnych morderców (jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że psychopata rzuca nóż pod wpływem świadomości, iż czekać go może krzesło elektryczne). To - w wypadku seryjnych zabójców – wymierny

akt sprawiedliwości. „Łatwo jest wymierzyć śmierć cudzymi rękoma” – argumentują ci, którym widać łatwiej patrzeć na rozpacz rodzin zamordowanych. Ta śmierć ich przecież bezpośrednio nie dotyczy. To im dedykuję na zakończenie poniższy fragment tekstu W. Łysiaka („Prawo Kaina, czy prawo Abla?”): „Nigdy nie pojmę dlaczego ludzie o wielkich sercach (…), orędownicy zniesienia kary najsurowszej, mają tak niewiele szacunku, tak niewiele serca, tak niewiele humanitaryzmu dla czteroletniej dziewczynki zgwałconej i uduszonej, albo dla rodziny strażnika, którego zastrzelono, a tak wiele szlachetnych słów dla obrony łotra, który (…) skrzywdził te dziewczynkę, albo osierocił inną (…)? Tacy jak wy nie bronią prawa do życia, lecz swobody okradania z życia”.


ROZMOWA ► 18

MARTA Kochanek O SUKCESIE ARTYSTKI

Fot: MARTA KOCHANEK

rozmawia Gosia Szwed

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► ROZMOWA


ROZMOWA ► 19 Odkrywajac możliwości sprzętu jak i samej siebie. Poszukując odpowiednich narzędzi oraz własnej w tym estetyki. Wszelkie niepowodzenie czy dobre odkrycie należy doświadczyć na sobie. Ktoś może ci pokazać jak nadusić spust migawki, ale reszta należy do ciebie. Talent można albo wykorzystać albo stracić na własne życzenie. Czy jesteś outsiderką czy towarzyską duszą? Jestem raczej domatorka. Wolę ciepłe papcie i herbatkę niż huczne imprezy. Nie znaczy to jednak, że unikam towarzystwa. Podstawy sukcesu zawodowego buduje się poprzez znajomości. Nie unikam ludzi. Wychodzę na przeciw. Kto Cię najbardziej inspiruje?

Marta Kochanek jest fotografką. Nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że plasuje się w czołówce znakomitych artystów fotografików, że pracowała z Anną Leibovitz, że ma na koncie liczne nagrody za osiągnięcia i wystawiała swoje prace w Europie, USA, w Polsce i na Biennale w Korei. Nietuzinkowa artystka z trzeźwym spojrzeniem na życie dziś opowiada o sobie, swojej karierze i nieustającej walce.

Marto, jesteś kwintesencją kobiety sukcesu. Wrażliwa artystka, która pięknie pnie się po szczeblach fotograficznej kariery. Czy taki był twój plan na życie od początku? Tak, nastawiona jestem na sukces. Im więcej potyczek i trudności tym bardziej zawzięcie walczę. Nie chodzi o sukces za wszelką cenę, raczej o wewnętrzne zadowolenie oraz poczucie, że wykorzystuję życie dostatecznie. Zosia Samosia, ale ambitnie do przodu i w zgodzie ze sobą. Sukces, jakkolwiek rozumieć, ma nieść ze sobą zadowolenie w życiu prywatnym i zawodowym. Gdzie uczyłaś się fotografii? Fotografii nauczyłam się sama. Wierzę, że tak jest w każdym zawodzie. Jeśli chcesz być najlepsza musisz przejść każdą lekcje sama. Metoda prób i błędów.

Ludzie. Inspirują mnie ludzie. Każda osoba jest jednostką indywidualną. Z każdą osobą rozmawia się inaczej, z każdą inaczej dyskutuje. Czasami dyskusje mają inny przebieg od przewidywanego. Ale to świadczy o tym, że każdy jest inny, charakterny. Im bardziej zawiła osobowość, tym bardziej chce się ją poznać. I to właśnie mnie inspiruje. Mówi więcej o człowieku, wyzwala szacunek, uznanie i sprawia, że o danej osobie pamiętam. Pozytywnie. Zawsze zastanawiam się, rozmawiając z Polkami sukcesu, czy musisz mieć jakieś szczególne cechy charakteru, żeby osiągnąć to o czym marzysz? Myślę, że należy być sobą, przede wszystkim. Myślę również, że należy być pewnym tego co się robi. Wierzyć w to. Determinacja i jasno określony cel otworzą drzwi na twojej drodze. W moim przypadku to się sprawdza. Poza tym jestem skorpionem, więc walczę. Im bardziej coś wydaje mi się niemożliwe, tym bardziej mam ochotę do tego dotrzeć. Życzliwość oraz chęć dzielenia się swoim doświadczeniem są tym co buduje relacje międzyludzkie i sprawia, że ludzie nabierają do ciebie zaufania. To zaufanie należy pielęgnować. Jaki bumerang wyślesz, taki dostaniesz. Zawsze.


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► ROZMOWA

ROZMOWA ► 20 Zbudowalam relację opartą na zaufaniu. Mój entuzjazm, ale i trzeźwe myślenie złożyły się na to, że ostatecznie zostałam koordynatorem projektu archiwalnego. Zakończony sukcesem projekt został doceniony przez Annie. Dołączylam do teamu, stając się asystentem na sesjach dla Vogue i Vanity Fair. Fotografia i marketing idą w parze. Nie da się inaczej. Jedno bez drugiego nie istnieje. Nie można siedzieć z założonymi rękami, należy wyjść do ludzi, do tych przez lata budowanych kontaktów. Ukończyłaś brytyjskie studia fotograficzne, dlaczego akurat te? Czy uczelnia pomaga dostać zlecenia, otwiera możliwości, daje kontakty?

Czy zawsze nosisz ze sobą aparat?

stało, że znalazłaś się w jej zespole?

Nie, nie zawsze. Czasem po prostu wole się gapić. Dosłownie, gapić się na ludzi.

To zależy, zależy właściwie od zlecenia. Unikam zdjęć studyjnych, ogranicza mnie to w wydobyciu charakteru człowieka. Szukam lokacji, najczęściej industrialnych lub częściowo zrujnowanych, czasem są to jedak wnętrza mieszkań zleceniodawców. Lubię w zdjęciach sporo cienia, ale bez przesady. Spędzam z ludźmi czas, rozmawiam. Chcę mieć pewność, że czują się komfortowo.

To był ten moment w moim życiu, kiedy przekonałam się, że nie ma rzeczy niemożliwych. Nie widziałam innej opcji, to po prostu miało się wydarzyć i koniec. Pracowalam na to kilka lat, tam nie wchodzi się z ulicy. Zbudowalam relację opartą na zaufaniu. Mój entuzjazm, ale i trzeźwe myślenie złożyły się na to, że ostatecznie zostałam koordynatorem projektu archiwalnego. Zakończony sukcesem projekt został doceniony przez Annie. Dołączylam do teamu, stając się asystentem na sesjach dla Vogue i Vanity Fair. Tu zaczęłam uczyć się od Mistrzyni bezpośrednio. Nie opiszę, bo nie ciężko takie doświadczenie ubrać w słowa :)

Współpraca z Anną Leibovitz- jedną z najsłynniejszych fotografek na świecie. Jak to się

Nad czym spędzasz więcej czasu - fotografowanie czy marketing?

Co preferujesz- zdjęcia sytuacyjne czy pozowane studyjne?

Nikt nie sprzedaje swoich kontaktów, nauczyciele tym bardziej. Moje osiągnięcia sięgaja 2004 roku, studia zaczęłam w 2009. Poszłam na Uniwersytet z mocnym portfolio i ugruntowaną pozycją oraz doświadczeniem. Poszłam by spełnić swoje ambicje i zdobyć wykształcenie wyższe. Zdobyłam dyplom, nic to jednak nie wniosło, jeśli brać pod uwagę jakiekolwiek fotograficzne osiągnięcia. Dlaczego wybrałaś akurat Wielką Brytanię na swoją przystań? Myślę, że w 2005 roku większość Polaków ruszyła do Anglii w podobnym celu. Ambitnym ludziom łatwiej tu wystartować, bądź kontynuować to co już zaczęli. Nie ukrywam. Korzystam. Zaczęłam w Polsce, tutaj dalej planuję, realizuję. Idę dalej. Da się żyć z fotografii? To ciężka praca, nieregularna. Są lepsze i gorsze momenty. Są momenty kiedy ma się ochotę zrezygnować. Nie warto jednak rezygnować, warto zakasać rękawy.


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► ROZMOWA

ROZMOWA ► 21 „Inspirują mnie ludzie (...) Im bardziej zawiła osobowość, tym bardziej chce się ją poznać”- Marta Kochanek

Dużo w twoich pracach nagości, czy to zamiłowanie do ludzkiej anatomii czy próba prowokacji? Gdy robię akty nie myślę o tym, by użyć swojego czy kogokolwiek innego ciala dla prowokacji. Skupiam się na świetle i kształcie. Lubię ludzkie ciało i wywołuje to we mnie fascynację. To jest moim motorem napędowym. Satysfakcja ze współpracy wprowadza w moje życie więcej wartości niż myśl o tym, czy i w jakim stopniu mogłabym prowokować. Fotografujesz także siebie. Czy lubisz siebie jako modelkę? Praca z samą sobą jest niezwykle odkrywcza. Daje kontrolę nad całokształtem od A do Z. Daje możliwość kontroli wszystkiego i nad wszystkim. To również dobry czas na rozwinięcie warsztatu, poznanie siebie oraz sprzętu jakiego się używa. Polubiłam siebie. Lubię wymyślić sobie kadr i nosić go w myślach, a później dążyć do tego, by urzeczywistnić go z detaliczną dokładnością. Czy kobietom trudniej się przebić w świecie profesjonalnej fotografii? Nie zdazyło mi się otrzeć o to, by moja płeć była dla kogoś problemem. Biorąc pod uwagę swoje doświadczenie, nie mogę potwierdzić, że tak właśnie jest. Znam i jestem świadoma istnienia wielu wybitnych fotografek, które są dowodem na to, że liczy się to, co potrafisz, a nie to, kim jesteś. Dlaczego najwyższe trofea fotograficzne naogół trafiają w ręcę mężczyzn? Czy myślisz, że w świecie wciąż panuje męski szowinizm, czy po prostu widownia lubi męskie spojrzenie na świat? Nie do końca się z tym zgodzę. Biorę czynny udział w konkursach i nie spotkałam się z sytuacją typu ‘promujemy panów’. Liczy się kadr i to jak on trafia do publiczności, jakie wywołuje reakcje i jak wpływa na widza. Pewnie więcej i częściej mężczyźni wysyłani są na fronty, więc i wszelkie zdjęcia wojenne są ich autorstwa.


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► ROZMOWA

ROZMOWA ► 22

A czym się zazwyczaj różni kobiecy punkt widzenia? Nie znam punktu widzenia mężczyzn, dlatego ciężko jest mi się wypowiedzieć. Na twoich zdjęciach więcej jest kobiet. Czy męskie ciało uważasz za mniej inspirujące? W większości otoczona jestem kobietami, dlatego być może pojawia się ich w moim portfolio więcej. Nie mam natomiast problemu z fotografowaniem mężczyzn. Chętnie pozują do aktów i chętnie takie zlecenia przyjmuję. Inspiruje mnie człowiek, niezależnie od płci. Asystowałaś przy sesjach w Vogue, Vanity Fair,

publikowałaś m.in. w The Times. Zdobyłaś wiele nagród. Czy czujesz się kobietą spełnioną na polu zawodowym? Nie! Jeszcze nie! Nie chciałabym powiedzieć, że czuję się już spełniona. Mam plany do zrealizowania i ciągły niedosyt. Potrzebuję jeszcze kilku lat by doskoczyć do poprzeczki jaką sobie postawiłam. Cieszę się jednak z tego, co już udało mi się zbudować bo to dodaje sił w momencie gdy wiara słabnie. Wtedy wracam na wlasciwy tor i idę dalej. Przy osiągnięciach, które masz na koncie, jesteś niesamowicie skromna, a tak naprawdę powinnaś krzyczeć o swoich sukcesach. Nie lubisz mediów, opowiadania o sobie?

Nie jestem typem karierowicza. Sama sobie stawiam poprzeczki i sama konsekwetnie dążę do tego, by je przeskoczyć. Nie jest moją ambicją, by za wszelką cenę stać się osobą publiczną, jest jednak moją ambicją, by czuć satysfakcję z tego co w życiu robię. Media mnie peszą, opowiadanie o sobie również. Doceniam jednak, gdy dotrze do mnie osoba jak Ty czy inne, które wcześniej dotarły, prosząc o wywiad. Dla mnie to jakiś dowod na to, że moja fotografia trafia i przemawia. To ważne. Jak zostać w takim razie uznaną fotografką? Czy masz przepis na sukces dla tych, którzy dopiero zaczynają albo chcą się przebić do elity najlepszych?


ROZMOWA ► 23 12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► ROZMOWA

Uwierzyc w siebie… to po pierwsze, po drugie i po trzecie. Widzieć sens w tym co się robi, a nie w tym czy się to komuś podoba czy nie. Przyjmować krytykę z pokorą i wyciągać z niej konstruktywne wnioski. Krytyka cenniejsza jest od komplementu. Mieć w świadomosci, że jest się jednostką niepowtarzalną bo tylko wtedy sami docenimy swoją pracę. Stawiać sobie cele i wyzwania, a co za tym idzie – nie poddawać się w przedbiegach. Masz agenta czy wszystkie zlecenia znajdujesz sama? Mam agenta w Wiedniu. Nie przyjęłam jednak od niego jeszcze żadnego zlecenia. Sama organizuję to gdzie i co robię. W dzisiejszych czasach prawie każdy czuje się fotografem. Kiedyś był to zawód ekskluzywny, wyjątkowy, przeznaczony dla artystów, szanowało się każde ujęcie, papier i czas przeznaczony w ciemni na wywołanie zdjęcia, które było zagadką. Dziś coraz więcej ludzi ma profesjonalny sprzęt, może wykonać setki zdjęć i wybrać kilka dobrych dzięki digitalizacji procesu ich pozyskiwania. Czy profesjonalna fotografka to wciąż artystka, czy żeby przeżyć musi być także businesswoman? Każdy może być fotografem. To prawda. Na tyle na ile pasje traktujemy poważnie, na tyle możemy liczyc na sukces. Dotyczy to każdego zawodu. Ja lubię mieć kontrolę nad tym co robię i gdzie docieram. Absolutnie wiąże się to z tym, że musiałam nauczyć się zarządzania i biznesu. W dzisiejszych czasach, gdzie konkurencja faktycznie jest spora, należy mieć wiedzę wszechstronną. Nie uważam, by świadomość rynku, czy dbałość o swoje własne interesy wykluczała fakt, że nadal jestem fotografką artystką. Czego w sobie nie lubisz? Jestem nieufna. Nie wiem, czy to wada, czy coś za co

można siebie nie lubić. To chyba raczej doświadczenie. Może czasem byłoby łatwiej ufać, tak po prostu. Kochasz życie, uważasz się za szczęściarę, czy ciężko pracującą kobietę, która konsekwentnie dąży do celu? Pracuje ciężko, ale szczęście się do mnie również uśmiecha. Urodzilam się 13-go i myślę, że na przekór wszystkiemu szcześliwa gwiazda dla mnie wtedy zaświeciła. Jestem w takim momencie życia, że bez wahania mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. I lubię się zmęczyć w imię zwycięstwa, więc nie przestaję.

Przeczytałam w jednym z wywiadów, że masz za sobą 49 przeprowadzek. Wciąż szukasz swojego miejsca na ziemi? Tak… i czekam na tą pięćdziesiątą z utęsknieniem :) Jakie masz dalsze plany zawodowe, marzenia? Są momenty, że zajmuję się kilkoma projektami i zleceniami w tym samym czasie. Życzę więc sobie by tak działo się zawsze, by radość z zakończonej pracy nad jedną rzeczą prowokowała i motywowała do pracy nad kolejną. Chcę dotrzeć w kilka jeszcze miejsc, więc sobie marzę, że dotrę :)


OPEN GALERIA

FOTOGRAFIA | MARTA KOCHANEK

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► GALERIA

GALERIA ► 24


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► GALERIA

GALERIA ► 25


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► GALERIA

GALERIA ► 26


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► GALERIA

GALERIA ► 27


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► GALERIA

GALERIA ► 28


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► GALERIA

GALERIA ► 29


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► GALERIA

GALERIA ► 30


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► GALERIA

GALERIA ► 31


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► GALERIA

GALERIA ► 32 WYSTAWY: 2013 We Love We Make We Exist Project – Solo Exhibition at Midlands Arts Centre – Birmingham/UK 2012 Daegu Photo Biennale - South Korea Homeless Gallery – Group Exhibition - Warsaw/PL CieKawa – Solo Exhibition – Warsaw/PL O’Less Festival - Warsaw/PL Over the Hill - Group Exhibition - Soughtport/UK Bristol Photography Festival Uncensored Exhibition – Leslie&Lohman Museum - New York LGBT History Month Exhibition (Curator) The Lanchester Library – LGBT History Month Exhibition 2011 Coventry Peace Festival – Solo Exhibition Gfest London – The Queer’ists – Group Exhibition International Queer Art Exhibition - follow up exhibition - Glass Box - Coventry (Curator) 1st International Queer Art Exhibition - Fotofilia - Birmingham/UK (Curator) QUEER’ists Project – Group Exhibition - The Rag Factory - London Guernsey Photography Festival/UK QUEER’ists Project – Group Exhibition – Lanchester Gallery - Coventry/UK Brooklyn Art Fair NYC - Group Exhibition 100 Renaissance Finalists- Group Exhibition - Mall Galleries London Over The Hill – Group Exhibition - The Lightbox - Woking Group Exhibition including Rankin, Mike McCartney, Vanessa Winship, Steve Bloom, Antony Crossfield, Jillian Edelstein. 2010 Worcester OPEN 2010 – Contemporary Art Exhibition 2009 Art Liberation Lives - Group Exhibition - Mall Galleries London Photographic Portrait - Coventry University – Solo Exhibition 2007 Made in Coventry - Ricoh Arena – Group Exhibition The Birmingham Open Art Show - Group Exhibition - Birmingham Museum and Art Gallery 2006 VI Festival of Arts FORMA - Art Gallery - Rawicz/PL – National Photography & Art Exhibition – 100% Pure - The Glass Box - Coventry/UK 2005 Art Festival “Non Stop” - Wroclaw/PL International Photography Festival in Lodz/PL ARP Gallery - Solo Exhibition – “Retrospection” - Wroclaw/PL International Exhibition – “Self – Portrait and Staging” - Wroclaw/PL 2004 International Photography Festival in Lodz/PL NAGRODY 2011 1 of 100 Finalists: Renaissance The Worldwide Photography Gala Awards - Storyteller - Honorable Mention 2010 Px3 Paris 2010 – 1st place – Music, 3rd place – Fashion Finalist of: Hear the World ‘ Joy of Sound” Photographer’s Forum / Santa Barbara / CA 2009 International Aperture Awards 2009 - 2x Bronze Awards - Category: People and Portrait, Australia International Photography Awards 2009 - IPA - Los Angeles -Honorable Mentioned in five Categories: Fine Art: Abstract, Fine Art, Self Promotion, Portrait, People: Family. Finalist of Art Kudos International Exhibition - Los Angeles 2007 International Photography Awards 2007 - IPA - Los Angeles - Honorable Mention


REKLAMA ► 33

FACEBOOK! Open Scotland.pl - Dołącz do nas!


REKLAMA ► 34

OPEN POLISH MAGAZINE Czytelniku!

Open Polish Magazine to tygodnik ukazujący się tylko i wyłącznie w formie elektronicznej. Tygodnik przeznaczony jest dla osób poszukujących informacji, publicystyki, kultury i rozrywki. Open Polish Magazine to także miejsce na profesjonalną i skuteczną reklamę. Open Polish Magazine to miejsce, a raczej przestrzeń dla ludzi pozytywnie nastawionych, kreatywnych, ale przede wszystkim otwartych na człowieka, rzeczywistość oraz nowe technologie.

Fot: Fotolia

Zapraszamy w każdy piątek!

Zapraszamy w każdy piątek!

www.openscotland.pl

Czytelniku! Open Polish Magazine to tygodnik ukazujący się tylko i wyłącznie w formie elektronicznej. Tygodnik przeznaczony jest dla osób poszukujących informacji, publicystyki, kultury i rozrywki. Open Polish Magazine to także miejsce na profesjonalną i skuteczną reklamę. Open Polish Magazine to miejsce, a raczej przestrzeń dla ludzi pozytywnie nastawionych, kreatywnych, ale przede wszystkim otwartych na człowieka, rzeczywistość oraz nowe technologie.

www.openscotland.pl


OPEN KULTURA

kalendarium | historia | książka | poezja | felieton | galeria | teatr | muzyka 12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► KULTURA ► FOT ► FOTOLIA


Każdy też pewnie nosi w pamięci różne wydarzenia, o których wolałby zapomnieć, lecz nie jest to sprawa dowolnego postanowienia. Codzienne doświadczenia uczą nas także, że różne rzeczy, których nie pamiętamy, i takie, które chcielibyśmy sobie, a nie potrafimy, przypomnieć, wracają potem nieproszone do naszych zasobów pamięciowych.

Felieton ► Beata Waniek Czy pamiętamy o naszych krewnych, którzy zmarli na cztery czy pięć pokoleń przed nami? Czy jest dostatecznie dużo rodzinnych legend, portretów, pamiętnych wydarzeń, które ocaliły od śmiertelnego zapomnienia ogromny legion naszych dziadków?” Obecne czasy nie są dobre dla rodziny w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Niewiele domów wielopokoleniowych, pośpiech, pogoń za czymś w sumie nieważnym nie sprzyja częstym rodzinnym spotkaniom. Widujemy się zwykle na ślubach, a jeszcze częściej na pogrzebach. Wymieniamy kilka zdań i rozjeżdżamy się do swoich spraw. A rodzina, nie tylko ta najbliższa, to coś co nas określa na tym świecie. Nie można się jej kurczowo trzymać, trzeba umieć żyć na własny rachunek, ale jednocześnie należy pamiętać, jak jest ważna. „Rodzina nie cieszy, nie cieszy

gdy jest. Lecz kiedy jej nie ma, samotnyś jak pies.” Tak żartobliwie śpiewali przed laty Starsi Panowie. Ale w tym dowcipnym tekście jest prosta, mądra prawda, o której zapominamy. Jesteśmy częścią jakiejś całości i od nas samych zależy czy zechcemy poznać tajemnicę przeszłości i przekazać ją kolejnym pokoleniom. Po śmierci mojej Babci często siadam nad stosami pożółkłych zdjęć. Patrzę na twarze ludzi, których nie znałam, a przecież są moimi przodkami. Czytam jeszcze listy, pisane z wojennego więzienia. Trudno zrozumieć mi skróty, jakimi posługiwał się mój nieznany dziadek do swojej narzeczonej. Słowa pisane na pergaminie z obu stron zlewają się ze sobą. Nie były przeznaczone dla mnie, ale jestem ich ciekawa, pragnę je dla siebie poznać. Składam delikatnie pergamin, chowam do szuflady i mam nadzieję, że następnym razem pójdzie mi znacznie lepiej odszyfrowywanie słów. Bo przecież nasze losy, moje i dziadków,

wplatają się we wspólną historię. Niewiele o nich wiem. Niezbyt uważnie słuchałam, kiedy mi o nich opowiadano. Dzisiaj w zasadzie nie mam już kogo zapytać. A pytań paradoksalnie jest coraz więcej. Na przykład ta kobieta o ciemnych oczach, moja prababka. Twarz ma pogodną, ale „nie znałam jej gestów, ani barwy głosu. Nie wiem, jak mówiła, dużo czy mało, jakie słowa powtarzała, które zdrabniała, i czy była tkliwa. Czy zadawała wiele pytań i co chciała wiedzieć? Czy miała cierpliwość, czy musiała nad nią pracować? Czy gestykulowała, czy dużo się śmiała? A może stale się martwiła?” Jesteśmy pamięcią. Tym co w sobie zachowujemy po innych i tym co po nas zostaje w innych. Ale jakże często nie przywiązujemy do tego wagi. Pozwalamy sobie na zaniechanie poznania najbliższych. Siadamy przy obcych stołach, cierpliwie i z ciekawością przysiadamy się do cudzego życia. Dlaczego tej cierpliwości, czułości brakuje nam dla poznania własnej historii? Kiedy już rozumiemy swój błąd i chcemy się zbliżyć do przeszłości, to ze zdziwieniem odkrywamy, że „świat pozacierał po sobie ślady. I wtedy krążę wśród resztek chlewni, pokruszonych cegieł. W strukturze niesprawnej pamięci. Porównuję furtki i przejścia, płoty i ogrodzenia wewnętrzne, zapory, jakie musieli pokonywać wtedy i jakie ja staram się pokonać, by do nich, tamtych, dotrzeć.” Dziś już pewnie nie uda mi się pokonać czasu i własnego lenistwa. Mogę opierać się tylko na tych cudem zapamiętanych skrawkach z ich życia. A przecież przegadałyśmy z moją Babcią niejedną noc. Jednak nie wszystko zdążyłyśmy sobie powiedzieć, wysłuchać. Jej rodzinny dom był pełen ludzi. Każdy z

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► KULTURA

Fot: Beata Waniek

Pożółkłe karty pamięci

KULTURA ► 36


Zbrodnia czy kara? Marta Jadwiga Wiejak. Fot: Rafał Czarnowski

nich to osobna historia. Pełna namiętności, cierpienia, radości, marzeń. Jak historia kaprala Szczapy. Ukochany brat mojej Babci, uwielbiany przez dzieciaki wujek. Pełen życia, przystojny brunet. Wnosił do domu dla innych wiele radości, a jego osobisty los był tak dramatyczny. Ci z rodziny, którzy go jeszcze pamiętają, nie potrafią niestety odpowiedzieć na wiele istotnych pytań. Został w nich klimat, aura człowieka, ale gubią się w labiryncie szczegółów. Podobnie rzecz się ma z tragiczną miłością moich dziadków. Nie umiała mi o niej opowiedzieć sama Babcia, bo to zbyt bolesna dla niej historia. Wystarczy jednak wiedzieć, że pozostała wierna swojej miłości do końca życia. Czy możliwym jest abym umiała wszystko poznać i zapamiętać? Przecież pamięć jest niestety wybiórcza „i nieraz nas oszukuje; każdy też pewnie nosi w pamięci różne wydarzenia, o których wolałby zapomnieć, lecz nie jest to sprawa dowolnego postanowienia. Codzienne doświadczenia uczą nas także, że różne rzeczy, których nie pamiętamy, i takie, które chcielibyśmy sobie, a nie potrafimy, przypomnieć, wracają potem nieproszone do naszych zasobów pamięciowych. Może więc pełna pamięć przechowuje się gdzieś nietknięta, choć czasem niedostępna [...]. Nie ma sporu co do tego, że pamięć jest warunkiem poczucia tożsamości, zarówno jednostkowej, jak zbiorowej, że jesteśmy sobą dzięki temu, że unosimy własną przeszłość jako własną, że pamiętana osobowa historia, jakkolwiek pełna luk i zniekształceń, jest samą właśnie osobą.” Oglądam pożółkłe fotografie, czytam listy, rozmawiam z tymi, którzy pamiętają więcej niż ja. Staram się składać te fragmenty w jedną całość. Poszarpaną, podziurawioną, ale moją. Życie trwa. „Chciałabym mieć ich wszystkich przez chwilę w jednym pokoju. Chciałabym, żeby zjawili się wszyscy. Wszyscy, których nie miałam, których nie znałam, których mi zabrano, zanim mogłam ich poznać. [...] Niech przyjdą tam, gdzie ich brakowało. Gdzie pusta przestrzeń, gdzie milczenie. Tam, gdzie tęskniłam za nimi, nie wiedząc nawet o ich istnieniu.”

Felieton ► Marta Jadwiga Wiejak Odkąd przeczytałam „Zbrodnię i karę” zachodzę w głowę z jakiej przyczyny Razumichin tak bardzo przejmował się Raskolnikowem (zanim poznał Dunieczkę rzecz jasna, wtedy Raskolnikow stał się niejako środkiem wiodącym do celu). Dlaczego taki człowiek – dusza towarzystwa, wesoły, silny, zaradny, wytrwały – z uporem maniaka próbował pomóc Raskolnikowowi, który tej pomocy nie chciał przyjąć i nie umiał docenić? Cóż takiego ten drugi miał w sobie, czym do siebie przyciągał? Przecież w gruncie rzeczy był tylko - dość bystrym, to prawda –ale zepsutym i znudzonym histerykiem, który miał za dużo czasu na szukanie niewłaściwych odpowiedzi na właściwe pytania i, z braku rzeczywistych problemów, musiał sobie jakieś wytworzyć. Według mnie to jego szorstkość, dystans, czasami wręcz grubiaństwo i absolutne przekonanie o własnej wyjąt-

kowości zaintrygowały Razumichina i sprawiły, że zbudował sobie w wyobraźni własny obraz Raskolnikowa jako wielkiej jakiejś jednostki, za której umysłu ścieżkami nadążyć nie sposób, ale której przynajmniej można, a wręcz należy, pomóc w sprawach czysto praktycznych. Raskolnikow mówił mało i zdawkowo, natomiast widać po nim było, że myśli, że myśli dużo i o sprawach, które uważa za niezmiernie istotne i niedostępne dla zwykłych zjadaczy chleba. Ta, nazwijmy rzeczy po imieniu – czysta megalomania, stanowiła o jego charyzmie. Razumichin z drugiej strony należał do ludzi, u których co w sercu, to na języku. Był ponadto dosyć prostolinijny i nadmierne analizowanie rzeczywistości nie leżało w jego naturze – on z rzeczywistością walczył. Dlatego właśnie – ze względu na niemożność zrozumienia pobudek Raskolnikowa i na udzielającą mu się wiarę o jego wyjątkowości - Razumichin pałał do Raskolnikowa nabożną niemal czcią. Nawet jednak prostolinijni i dobroduszni ludzie mogą mieć czasem dosyć. Co więcej – czasem powinni mieć dosyć. Proszę mnie źle nie zrozumieć – postawa Razumichina jest bez wątpienia chwalebna i godna naśladowania, ludziom należy pomagać nawet jeśli im się wydaje, że tej pomocy nie potrzebują – po prostu w pewnym momencie szala musi się przechylić na korzyść poczucia własnej godności pomagającego. Musi się tak zdarzyć z dwóch powodów: po pierwsze, jest powszechnie w pierwszej pomocy przyjętą zasadą, że najpierw należy zadbać o własne bezpieczeństwo, a ratownik, który pomagając krzywdzi siebie, na pewno nikogo nie uratuje. Po drugie, wydaje mi się, że ludzie tacy jak Raskolnikow bardziej potrzebują ludzi takich, jak Razumichin niż sobie z tego zdają sprawę, a jednocześnie uznają ich obecność za stałą, za pewnik, za absolutną normalność. Terapia szokowa w postaci odkrycia, że tak jednak nie jest, że ich własne działania nie padają w próżnię, a przyjaciele mogą uciec, z wysokim prawdopodobieństwem strąci ich z wysokości własnego ego i wyjdzie im tylko na dobre. Dbajmy więc o naszych własnych Razumichinów, bo nie są nam dani raz na zawsze.

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► KULTURA

KULTURA ► 37


KULTURA ► 38

Felieton ► Ela Rygas

Gdy wpiszemy pierwsze frazy wyrażenia ,,zwalnianie pracownika przez..’’, popularne wyszukiwarki internetowe odczytują to jako.. zwalnianie pamięci w telefonie. Może i my już przestaliśmy uważać na to jaką mamy pamięć i czy zasłużyliśmy na jakikolwiek szacunek ze strony pracodawcy.

Wobec problemu umów śmieciowych i ogólnego pójścia na łatwiznę z użyciem mas ludzkich - czytaj siły roboczej, jesteśmy i musimy godzić się na różnego rodzaju pomostówki, wiązanie godzin, okienka i różnego rodzaju zarabiania na chleb powszedni. Owszem, każdy przyzna, że nie jesteśmy bohaterami popularnego filmu Up in the Air z Georg`em Clooney`em, który trudnił się zwalnianiem pracowników. Nie czekamy również na czarującego George’a, który ze znawstwem - taka jego rola, ani premedytacją nie czyha na naszą pozycję. Czysta praca. Przekazanie informacji w najkrótszym czasie. Podanie danych i przekazanie pakietu odpraw. Jeśli oczywiście takie istnieją? Ale zejdźmy na ziemię Można porównać to do pracy w zakładzie pogrzebowym. Zawodowo obcujesz z pamięcią o zmarłym a jednocześnie i przyjmujesz zlecenie od żywych. Ani nie można zanadto utożsamiać się ze śmiercią a raczej twardo informować o przebiegu ceremonii. Agencje pracy tak jak Clooney wyręczają z niewygodnej roli szefa. Ten albo ucieka albo szczerze odwołuje się do realizacji zamierzeń rynkowych. A czy to dla śmiertelników jest dobre? To już każdy jak nie przeżył to i może będzie miał okazje zaznać. Zwalnianym być przed świętami, po świętach. Przez redukcje etatów, przez kryzys przez nasze winy. Powód zawsze jest jakiś, a i podsumowując zawsze zwolnienia są traumatycznym przeżyciem i dla zwalnianych i zwalniających. Odejść w huku i nieelegancko lub być wyrzuconym taktycznie. Historie w których ochroniarze wyprowadzają rozkrzyczanego pracownika znamy z amerykańskich filmów. Często zdarza się, że

przełożony nie jest w stanie zapanować nad swoimi emocjami i stresem podczas zwalniania podwładnego. A jak podnieść zwalnianego na duchu? Temu już chyba szefowie powinni najwięcej poświecić czasu. Jak mówią podręczniki powinny być to dobre wieści i wspierające w tych trudnych chwilach. W takich sytuacjach bardzo łatwo kogoś skrzywdzić albo wyrobić sobie u załogi złą opinię. Wystarczy jedno nietaktowne słowo lub zbytnia obcesowość, aby w oczach reszty pracowników na zawsze pozostać chamem. A co jeśli możemy zostać zwolnieni przez esemesa czy dowiedzieć się od innych współpracowników? Tutaj dosłownie ręce opadają gdy słyszy się takie historie. Co cenimy najbardziej? Ano chyba to, że lubimy rozmawiać. Chcemy zachować kontakt wzrokowy. Chcemy normalnego postąpienia z nami. Pragniemy zwykle po ludzku porozmawiać. Metoda zwalniania twarzą w twarz to najbardziej popularna forma. Jednak co raz bardziej zapominana. Trzeba to zrobić osobiście. Wyznaczyć termin i miejsce. Jeśli szef nie może powinien wyznaczyć najwyższą rangą pracownika działu kadr. Jeśli tego nie ma, możemy posądzić szefostwo o tchórzostwo. A jak mają czuć się niezliczone masy ludzkie zatrudniane przez agencje pracy. Są tylko towarem na taśmie, które mają określoną przydatność, których szefowie już nie zwalniają. Od tego są ,,maszynki’’ do przestawnia to w te, to w tamtą stronę. Czy agencje nauczą się się kiedyś w jak kulturalny sposób podziękować pracownikowi za współpracę? By wyręczać korporacje? By zaoszczędzić sobie kłopotu? Bo chyba nie zwykłemu człowiekowi? A może to już zwalnianie pamięci?

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► KULTURA

Fot: Ela Rygas

Zwalnianie pracownika przez telefon


REKLAMA ► 39

www.openebusiness.biz

Fot: Fotolia

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► REKLAMA

OGŁOSZENIA DROBNE ORAZ KATALOG FIRM ZA DARMO NA STRONIE WWW.OPENEBUSINESS.BIZ

*

Nie piszemy małymi literkami! NASZA OFERTA DOSTĘPNA JEST PRZEZ CAŁY ROK! www.openebusiness.biz  www.openscotland.pl


HISTORIA ► 40

Zwiadowcy dalekiego zasięgu 12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► KULTURA

w ostatniej chwili… Zadanie, które dostali teraz było jeszcze gorsze – mają zająć wzgórze Dong Re Lao w samym sercu doliny A Shau, w której roi się od żółtków. Ma ono kluczowe znaczenie dla planowanej Operacji Delaware – masowego zbombardowania doliny A Shau będącej w istocie gigantyczną arterią komunikacyjną, przez którą wlewają się do Wietnamu Południowego komunistyczni bojownicy, broń i zaopatrzenie. „Mamy przerąbane…” – pomyślał sierżant Parkinson. I miał zupełną rację.

Lurpy, czyli zwiadowcy dalekiego rozpoznania. Fot. www.militaryphotos.net

Baza Khe Sanh, Wietnam Południowy, 19 kwietnia 1968 roku, godzina 20:00. Idąc w kierunku śmigłowca sierżant Doug Parkinson wrócił myślami do wydarzeń kilku ostatnich dni. Po mozolnej wspinaczce jemu i jego ludziom udało się zająć szczyt wzgórza Dong

Tri skąd Wietnamczycy mieli ostrzeliwać bazę w Khe Sanh. Nie dość jednak, że wroga tam nie znaleźli, to za nimi na wzgórze wlazł jakiś cholerny tygrys, który przez kilka nocy nie dawał im spokoju kręcąc się wokół ich stanowiska. Jakby tego było mało – zabłąkany pocisk artyleryjski o mały włos nie rozwalił ich na kawałki. A na koniec jakiś debil ze sztabu zapomniał o ich lokalizacji i skierował na wzgórze bombowce B-52. Helikopter ewakuował ich dosłownie

Idea utworzenia niewielkich, wyspecjalizowanych oddziałów zwiadowców zdolnych do przeprowadzania rekonesansu daleko za linią frontu powstała pod koniec lat 50-tych w sztabie 11 Dywizji Powietrznodesantowej US Army stacjonującej w Augsburgu w Niemczech Zachodnich. W razie konfliktu z Układem Warszawskim żołnierze ci operujący w grupach po 5 lub 6 zwiadowców mieli zostać przerzuceni drogą powietrzną wgłąb terytorium wroga i zbierać informacje dotyczące miejsc koncentracji wojsk nieprzyjaciela, jego ruchów, linii zaopatrzenia itp. Powstały dwie kompanie takich zwiadowców, ale na szczęście do wykorzystania ich w Europie nie doszło. W 1968 roku zostały one przetransferowane do Stanów. W tym czasie wojna w Wietnamie wrzała już na dobre. Kompanie utworzone w Niemczech nie zostały jednak wykorzystane w Azji. W końcu europejskie równiny i lasy to nie wietnamska dżungla. Wymaga ona innego typu szkolenia i innego wyposażenia. Już w pierwszych latach konfliktu w południowo-wschodniej Azji generał William Westmoreland zarządził utworzenie grup zwiadowców


w każdej brygadzie. W ramach Projektu Delta w 1964 roku powstało sześć grup zwiadowców złożonych z żołnierzy Sił Specjalnych oraz wyselekcjonowanych żołnierzy południowowietnamskich. Była to jednak prowizorka, która nie była w stanie zaspokoić bieżących potrzeb. W 1966 roku w Nha Trang powstała więc profesjonalna szkoła zwiadowców Recondo School (od RECONnaisance i commanDO). Jej instruktorami byli żołnierze Sił Specjalnych o największym doświadczeniu w Wietnamie, a kursanci wywodzili się zarówno z Armii, jak i korpusu Piechoty Morskiej. Szkolono tam także żołnierzy południowowietnamskich. Uczono w niej sztuki survivalu, bezszelestnego poruszania się po dżungli, cichego zabijania, zakładania pułapek, metod przesłuchań jeńców i setek innych umiejętności niezbędnych do przeżycia na terytorium wroga. Ćwiczenia często odbywały się w terenie zajętym przez partyzantów Vietcongu, a więc w warunkach identycznych z tymi, w których przyjdzie im operować po ukończeniu kursu. Wszyscy jego uczestnicy mieli już spore doświadczenie w Wietnamie – do Recondo School nie przyjmowano bowiem żółtodziobów. Trudno bowiem wymagać, by „świeżak” w ciągu zaledwie trzech tygodni przyswoił sobie wszystkie umiejętności niezbędne do przetrwania w podzwrotnikowej dżungli. Egzamin końcowy miał postać misji bojowej w głębi terytorium nieprzyjaciela, więc rolę egzaminatorów spełniali… żołnierze Armii Północnego Wietnamu i partyzanci Vietcongu. A ci nie wahali się oblać kursantów za pomocą kul… Absolwenci Recondo School trafiali do jednostek liniowych i zaczynali służbę. Byli oczami i uszami wojsk amerykańskich w Wietnamie. Oceniali liczebność wroga na danym terenie, naprowadzali bombowce na szczególnie ważne cele, oceniali skuteczność bombardowań i ostrzałów artyleryjskich, ratowali zestrzelonych pilotów, zakładali pola minowe, chwytali jeńców celem wydobycia zeznań oraz likwido-

Istnienie Lurpów było tajemnicą wojskową i ani słowo o nich nie przedostało się do mass mediów. Oni sami też nie chwalili się na czym polega ich praca. Chodziło o to, by Wietnamczycy nie zorientowali się, że na ich podwórku działają niebezpieczni intruzi. wali mniejsze oddziały nieprzyjaciela. Typowy oddział zwiadowców składał się z sześciu ludzi: dowódcy, zastępcy dowódcy, starszego radiooperatora, młodszego radiooperatora, starszego zwiadowcy i młodszego zwiadowcy. Taka struktura zwiększała szanse na wykonanie zadania nawet w przypadku, gdy jeden lub dwóch członków patrolu poległo. Marines działali nieco inaczej – ich zwiadowcy zazwyczaj działali w grupach ośmioosobowych. „Lurpy”, jak sami o sobie mówili (od skrótu LRRP – Long Range Reconnaissance Patrol) byli przerzucani na punkt wyjściowy za pomocą helikopterów. By zmylić przeciwnika pilot zawieszał maszynę nad dżunglą w kilku odległych od siebie miejscach, zanim zwiadowcy desantowali się na linach. Ich przeciętna misja trwała od siedmiu do dziesięciu dni. Z pomalowanymi na zielono twarzami i z palcami na spustach M-16 zagłębiali się w dżunglę podejmując śmiertelną zabawę w chowanego z przeciwnikiem, dla którego podzwrotnikowy las tropikalny był rodzinnym podwórkiem. Lurpy musiały więc podjąć jego grę i grać według jego reguł. Bycie odkrytym oznaczało śmierć. Istnienie Lurpów było tajemnicą wojskową i ani słowo o nich nie przedostało się do mass mediów. Oni sami też nie chwalili się na czym polega ich praca. Chodziło o to, by Wietnamczycy nie zorientowali się, że na ich podwórku działają niebezpieczni intruzi.

Dzięki Lurpom amerykańscy stratedzy i planiści znali rozmieszczenie jednostek i umocnień wroga, wiedzieli gdzie posłać jaki oddział, który rejon ostrzelać z artylerii i gdzie skierować bombowce. Zwiadowcy dalekiego rozpoznania chwytali też jeńców, którzy podczas przesłuchań dostarczali ważnych informacji. Odegrali kluczową rolę w krwawym starciu, które przeszło do historii pod nazwą Bitwy o Signal Hill – kluczowego epizodu Operacji Delaware. W północnej części Wietnamu Południowego, przy granicy z Laosem znajduje się długa na 25 kilometrów dolina A Shau otoczona wysokimi górami. W 1968 roku był to jeden z najważniejszych strategicznie regionów znajdujący się w rękach komunistów. Przez dolinę prowadziła jedna z odnóg Szlaku Ho Chi Minha, którym płynął nieprzerwany strumień zaopatrzenia dla Vietcongu. Uderzenia z powietrza były bardzo ryzykowne – dolina otoczona była wysokimi, okrytymi mgłą górami, a Wietnamczycy dysponowali sporą liczbą dział przeciwlotniczych. Generał Westmoreland postanowił opanować dolinę za pomocą wojsk aeromobilnych. Wybrał do tego 1 Dywizję Kawalerii Powietrznej. Dwie brygady z tej dywizji, przerzucone helikopterami na północny skraj doliny miały spychać wroga na południe, a trzecia miała zaatakować od wschodu i posuwać się w stronę

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► KULTURA

HISTORIA ► 41


HISTORIA ► 42 kradł się większy oddział, który zaatakował saperów pracujących nad lądowiskiem. Zwiadowcy odparli atak za pomocą granatów. Późnym popołudniem tego samego dnia lądowisko było gotowe, jednak jego powstanie zostało okupione śmiercią kilku ludzi i ciężkim zranieniem porucznika Dilgera. Wczesnym rankiem w niedzielę 21 kwietnia na lądowisku pojawił się medevac – śmigłowiec ratunkowy, który podjął rannych. Sierżant Parkinson i jego ludzie otrzymali rozkaz oczyszczenia zboczy wzgórza z komunistów. Tego dnia mgła spowijała większą część Signal Hill. Żołnierze stacjonujący na szczycie znajdowali się ponad chmurami i mieli przed sobą morze białej pary, która zaległa nad doliną. Sierżant Parkinson i jego ludzie schodząc ze szczytu weszli w gęstą mgłę. Żołnierze patrolu rozdzielili się. Sierżant Parkinson został z młodym południowowietnamskim zwiadowcą zwanym Dish. Szli bardzo ostrożnie przez spowity chmurami las, kiedy nagle dwa metry przed nimi wyrosła sylwetka żołnierza Armii Północnego Wietnamu. Był równie zaskoczony spotkaniem, co oni. Na szczęście oni szybciej ochłonęli ze zdumienia i zastrzelili go zanim zdążył nacisnąć spust kałasznikowa. Równocześnie z desantem grupy zwiadowców na Signal Hill rozpoczęła się Operacja Delaware. Z dwóch stron doliny na Wietnamczyków ruszyły trzy amerykańskie brygady. Ich natarcie poprzedziła seria ataków lotniczych. Zwiadowcy na Signal Hill mając całą dolinę A Shau jak na dłoni naprowadzali Skyraidery i Phantomy na cele. Nocami zaś komuniści zasypywani byli gradem bomb z bombowców strategicznych lecących poza zasięgiem ich dział przeciwlotniczych. Lurpy wytrzymały na tej samotnej wyspie pośród wietnamskiego morza prawie trzy tygodnie odgrywając kluczową rolę w opanowaniu doliny A Shau. W lutym 1969 roku wszyscy zwiadowcy dalekie-

go rozpoznania zostali włączeni do nowoutworzonego 75 Pułku Rangersów. Ich spadkobiercami są dzisiejsi zwiadowcy o nieco zmienionej nazwie – Long Range Surveillance. Nazywają siebie Lursami. Źródło:

Leo J. Daugherty, Gregory Louis Mattson, NAM: a photographic history, MetroBooks 2001. Charlie Ostick, Long Range Reconnaissance Patrol (LRRP), http://www.vhpa.org, Dostęp 7.04.2013. Tom Corpora, Life and Death on a Long Range Recon Patrol, http://www.historynet.com, Dostęp 7.04.2013. Long Range Reconnaissance Patrol, http://en.wikipedia.org, Dostęp 7.04.2013. Battle of Signal Hill Vietnam, http://en.wikipedia.org, Dostęp 7.04.2013.

AUTOR MATEUSZ BISKUP BLOG BISZOPA http://blogbiszopa.pl/ 12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► KULTURA

granicy z Laosem. Dodatkowo cele w dolinie miały stać się celem masowych nalotów przeprowadzonych przez bombowce B-52. Aby przeprowadzić taką operację najpierw należało uchwycić przyczółek, z którego można byłoby kierować nalotami i monitorować sytuację w dolinie. Na taki przyczółek idealnie nadawało się wzgórze Dong Re Lao o wysokości około 1500 metrów położone w centrum doliny. Sztabowcy ochrzcili je mianem Signal Hill. Właściwie nie było dyskusji na temat tego kto ma opanować wzgórze położone w środku terytorium nieprzyjaciela. Wiadomo było, że to zadanie dla Lurpów. Powierzono je 30-osobowemu oddziałowi zwiadowców z 52 Dywizji Piechoty dowodzonemu przez porucznika Joe Dilgera. W jego skład wszedł patrol dowodzony przez sierżanta Douga Parkinsona, grupa saperów oraz kilku dodatkowych radiooperatorów. Wieczorem 19 kwietnia 1968 roku wsiedli na pokłady śmigłowców Huey i po około 20 minutach lotu znaleźli się nad celem. Piloci nie przewidzieli jednej ważnej rzeczy – że w rozrzedzonym górskim powietrzu silniki helikopterów utracą moc i nie będą oni w stanie utrzymać maszyn w zawisie. Pierwszy ze śmigłowców spadł na ziemię w momencie, kiedy dwaj pierwsi zwiadowcy opuszczali się na linach. Na szczęście nie zapalił się i żołnierze z pozostałych maszyn zdołali wyciągnąć z niego załogę i pasażerów. Pozostałe cztery maszyny natychmiast po desancie zawróciły do bazy. Saperzy natychmiast przystąpili do budowania prowizorycznego lądowiska za pomocą pił łańcuchowych i rur Bangalore (podłużnych ładunków wybuchowych służących głównie do wysadzania zasieków). Eksplozje i odgłosy pracujących pił dochodzące ze szczytu wzgórza oczywiście nie uszły uwadze Wietnamczyków, którzy natychmiast przypuścili szturm. Na szczęście nieskuteczny. Następnego dnia koło południa na szczyt pod-


POEZJA ► ALICJA KNOP

POEZJA ► 43

Alicja Knop

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► KULTURA

Rocznik 1958. Ryby.

Żyje z pasją i ciekawością świata. Spontanicznie i twórczo uprawia egzystencję, w dyskretnym obcowaniu z myślami napisze wiersz, kiedy nie myśli, maluje i słucha muzyki dawnej. Lubi chaos, podróże, ciszę z książkami i mruczeniem kota, swój dom na wsi, w bliskości z naturą, żyje chwilą. Pisze od dziesięciu lat, głównie wiersze, czasem jakieś artykuły. W pisaniu interesują ją psychiczne motywacje, które są impulsem do kreatywnych działań, a w konsekwencji realizują się poprzez twórczość. Jej wiersze, zaczynają powoli żyć własnym życiem w tomiku CZASEM OGLĄDAM FILMY NIEUWAŻNIE, wydanym przez Oficynę Wydawniczą Tysiąclecia. A także w almanachach, antologiach, min. „Piękni Ludzie – poeci mojej emigracji” Adama Siemieńczyka, periodykach literackich, kilku witrynach internetowych poświęconych kulturze. Mieszka w Gdańsku, żyje na wsi, nieopodal.


POEZJA ► ALICJA KNOP

POEZJA ► 44 HYPNAGOGICZNE MANIFESTAJE Poznali się pod drzewem które będzie wyrwane on pisarz, dość jeszcze młody więc się nie nazywa i Musa najstarszy mędrzec świata niech mu będzie pomiędzy nimi ona, obca piękna i nieprzewidywalna jak obłok molekularny tłumaczyła im język snu na barwy albo i dalej pisarz je po swojemu przekładał, tak jak by to się mogło wydarzyć byle mieć pozór, byle teraz Musa im w tym nie przeszkadzał (byli tacy filmowi) poddawali się jego fantazjom nie będąc sobą tak sprawnie jak by im kazał widział znaki poza ich własnym porządkiem aby im było cieplej wierzyli swojej historii

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► KULTURA

sytuacje guziki tasiemki światło obsesje czas jest umowny zaczyna i kończy z nieodwołalnym ruchem powiek

HISPSTAZA RÓWNOLEGŁYCH BYTÓW oddaleni od pokusy ideału odkrywamy źródło zwracasz się do mnie kocim językiem substancji topniejącej pod białą suknią to co wyczuwam resztkami palców nazywasz ciszą rozmytym konturem na przeźroczystym puchu zerkamy w górę czas milknie kiedy dajesz mi się posłuchać


POEZJA ► ALICJA KNOP

POEZJA ► 45 AMARYLIS Kiedyś, w ciszy przypadku ofiarował jej suknię z karmazynowego jedwabiu i tak niechcący powołał do istnienia zanim poprosił o przebaczenie a ona obdarzała go spojrzeniami nie pragnąc niczego prócz imienia do którego mogłaby się przyzwyczajać zbliżał się do niej co noc pełniejszy w nastrojach do przypływów niebezpiecznie zauroczony nie zauważał jak sam się przed nią obnaża w wyznaniach zapisywanych na porannych kartkach Istniejemy z przypadku, żyjemy z wyboru i to jedno jest nasze.

CAŁYM TCHNIENIEM

12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► KULTURA

Wszystko jest jak zawsze zmienia się tylko forma i napęd a wino i taniec wciąż w zieleni tej samej jak kroki w bagażu prawdziwego wędrowca

ZAPYTAJ Nocą dusza staje się miękka pożywia się wonnościami lżejszymi od ciszy pełna i bliska jest chwili składanego w ciemności podpisu


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► KULTURA

GALERIA ► 46

Frederic Edwin Chuch | Niagara Falls, from the American Side | 1867

Frederic Edwin Church | The Iceberg | about 1875

F. Edwin Chuch | Storm in the Blue Mountains, Jamaica | August 1865

Wystawa prezentuje jednego z największych amerykańskich malarzy XIX wieku. Frederic Church (1826-1900) znany jest ze swoich spektakularnych krajobrazów, które łączą w sobie dramatyczną kompozycję z pięknem efektów świetlnych. Podróżował po Europie, Ameryce Południowej, jak i do najodleglejszych zakątków północnego koła podbiegunowego. Zobaczymy 25 z jego najświeższych i spontanicznych

szkiców olejowych, które zostały wypożyczone z kolekcji w Stanach Zjednoczonych i zestawione ze wspaniałym i imponującym Niagara Fallus, ofiarowanym dla Scottish National Gallery przez szkockiego emigranta, Johna Stewarda Kennedy w 1887 roku. Wystawa została zorganizowana przez The National Gallery w Londynie w ramach partnerstwa i wsparcia fundacji: Terra Foundation for American Art.

► WYSTAWA THROUGH AMERICAN EYES: FREDERIC CHURCH AND THE LANDSCAPE OIL SKETCH 11 maja - 8 września 2013 Scottish National Gallery Edinburgh | The Mound


12 | 04 | 2013 | OPEN ► 12 ► SPORT

Mniej bramek, więcej emocji

Fot: Fotolia

Coraz mniej bramek pada w meczach rozgrywek londyńskiej ligi piątek piłkarskich. Pojedynki są bardziej wyrównane, a rywalizacja paradoksalnie coraz ciekawsza, bo o najważniejsze trofea walczy większa ilość drużyn. W czterech spotkaniach dziesiatej rundy spotkań pierwszej ligi padło zaledwie czternaście bramek, z czego aż osiem w meczu White Wings Seniors z Białą Wdową. PCW Olimpia zremisowała 1:1 z Inter Team, a skromne jednobramkowe zwycięstwa odniosły również prowadzące aktualnie w tabeli Scyzoryki oraz trzeci FC Smakosz. Na drugim froncie kolejne punkty traci Kelmscott Rangers, dzięki czemu na dobre traci kontakt z czołówką, ale szanse na awans do ekstraklasy wciąż ma. Tymczasem rwa zacięta walka o fotel lidera. Zarówno FC Polska jak i FC Cosmos odniosły w minioną niedzielę przekonywujące zwycięstwa, więc w tabeli zmieniło się niewiele. W odpowiedzi na liczne pytania dotyczące spadków i awansów w tym sezonie zarząd PLPP „Sami Swoi” w Londynie raz jeszcze informuje, iż do drugiej ligi spadną dwa najsłabsze zespoły pierwszej ligi, natomiast bezpośredni awans do ekstraklasy uzyska jedynie triumfator rozgrywek drugiej ligi. O drugie premiowane awansem miejsce powalczą zespoły z miejsc od 2 do 5. Rywalizacja będzie przebiegała systemem pucharowym. Pierwsze mecze play-off odbędą się w dniach 18 lub 19 czerwca (tj. wtorek lub środa) w godzinach wieczornych. W bezpośrednim meczu spotkają się wtedy zespoły, które zajmą w II lidze miejsce 2 i 5 oraz 3 z 4. Zwycięzcy tych spotkań zagrają ze sobą pod koniec czerwca o upragniony awans. Tekst | Adam WÓJCIK


FOT | Piotr Zacharski | Źródło | polsport.co.uk

Piotr Zacharski rezygnuje!

OŚWIADCZENIE

Zapewne większość osób już wie, ale chciałbym jeszcze oficjalnie poinformować, iż ja, Piotr Zacharski, postanowiłem zrezygnować z funkcji członka Zarządu Ligi. Nie jest to dla mnie przyjemna decyzja, ale podjąłem ją już wstępnie jakiś czas temu. Po kilku latach zarządzania ligą, gdzie włożyłem wiele pracy, czasu, wysiłku i nie tylko, przyszedł czas na zmiany. Pomimo działalności na rzecz ligi wyłącznie społecznie, bez otrzymywania jakichkolwiek dochodów z tego tytułu, muszę przyznać, iż do pewnego momentu czułem się bardzo dobrze w tej roli. Jednak w pewnym momencie coś się wypaliło… Nie ma kolców bez róży… Dzięki rezygnacji z zarządu, będę miał dużo więcej czasu dla siebie, rodziny, innych pasji. Uniknę wielu niepotrzebnych stresów. Swoją funkcję będę pełnił do końca obecnego sezonu ligowego. W międzyczasie chętnie przekażę moim następcom, wszelkie informacje i doświadczenia, które zdobyłem na przełomie ostatnich lat.

Po zakończeniu bieżącego sezonu wieloletni działacz Polskiej Ligi Piątek Piłkarskich “Sami Swoi” w Londynie Piotr Zacharski - rezygnuje z funkcji członka Zarządu Ligi. PONIŻEJ treść oświadczenia znanego w polonijnym środowisku sportowym działacza:

W związku z zaistniałą sytuacją, postanowiliśmy wspólnie z Radą Ligi, rozpisać nowe wybory do Zarządu, który będzie się składał z 3 osób. Jeśli ktoś z Was jest zainteresowany objęciem stanowiska w składzie Zarządu Ligi, to do 28 kwietnia należy wysłać swoją kandydaturę. Zgłoszenia prosimy kierować na adres: liga5@onet.eu. Po tym terminie, przez dwie kolejne niedziele tj. 5 i 12 maja, wszyscy zawodnicy będą mogli zagłosować nad poszczególnymi kandydaturami poprzez ankiety rozdane na boiskach jak i również poprzez internet m.in. Facebooka.

Hat-trick Bajkowskiego

SPORT ► 48

Bardzo ważne punkty w rozgrywkach CBSL League zdobyli piłkarze Cork Eagles FC, którzy po wyrównanej pierwszej połowie, w drugiej nie dali żadnych szans rywalom z Coopers Bar. „Biało-czerwoni” wygrali 6:1, a spory udział w tym sukcesie ma Tomasz Bajkowski, który aż trzy razy wpisał się na listę strzelców. Po jednym trafieniu zanotowali również: Paweł Orłowski, Grzegorz Witowski oraz Arkadiusz Szklarczyk. Obie ekipy walczą o awans do Premier Division, w tej chwili bliżej tego celu są jednak nasi rodacy. Do zakończenia sezonu pozostały jeszcze dwie kolejki, a jednym z rywali będzie aktualny lider - UCC United. Tekst | Adam WÓJCIK

Lider pokonany!

Jak wiosenny śnieg topnieje przewaga FC Revolution Mops nad drużyną FC Bajany w minipiłkarskich rozgrywkach polonijnych w Birmingham. W meczu 14. kolejki Bajany wygrały 2:0 i do lidera tracą już tylko cztery punkty.

Życzę wszystkiego dobrego i do dzieła!

Przegrała również trzecia drużyna w ligowej tabeli - The Patriots Krakus PL - która musiała uznać wyższość niżej notowanego PL Squad (1:7). Taki układ mogła ekipa Szerszenii. W przypadku wygranej mogła bowiem awansować na drugie miejsce w tabeli i ponownie włączyć się do bezpośredniej walki o mistrzowski tytuł. Ale w minioną niedzielę zespół Krzysztofa Kokocińskiego również musiał uznać wyższość niżej notowanego rywala i ambitne plany trzeba odłożyć na przyszłość, bo chcąc walczyć o najwyższe laury nie można sobie pozwolić na straty punktów z oustiderami.

Piotr ZACHARSKI

Tekst | Adam WÓJCIK

Mam nadzieję, iż nowy zarząd wprowadzi trochę tzw. „świeżej krwi”. Wierzę w to, iż liga będzie się rozwijała. Potrzeba jednak do tego naprawdę dużo silnej woli od wszystkich osób zaangażowanych w jej kierowanie.


www.openscotland.pl

Fot: Fotolia

Jesteśmy otwarci! A Ty?

open polish magazine  
open polish magazine  

uk, informacje, publicystyka, rozrywka, kultura, sport

Advertisement