Page 1

www.openscotland.pl ▶ ISSN ▶ 2052-2738 ▶ ISSUE ▶ 07 ▶ | 01 | 03 | 2013

OPEN ▶ POLISH MAGAZINE ▶ IN UK

FOT: KATY CARR

“Ludzie i media, którzy robią rasistowskie komentarze zazwyczaj cechuje niewiedza, więc automatycznie edukacja i dzielenie się pozytywną informacją równoważą jakiekolwiek negatywne rasistowskie sprzeciwy.” Z Katy Carr, rozmawia gosia szwed

AMBASADORKA NOWEJ POLSKI


Nigdy nie podejrzewałam, że mnie dopadnie. Uwielbiam dzieci. Kocham te małe nóżki, bezwładne uśmiechy, każdy wózeczek powodował przerwę na mojej drodze do celu. A jednak. Gosia Szwed

AMBASADORKA NOWEJ POLSKI OPEN POLISH MAGAZINE IN UK

Redaktor Naczelny | Damian Biliński ip.openscotland@gmail.com | Tel: 07923378062 Reklama i Marketing | Małgorzata Bilińska mb.openscotland@gmail.com Skład i Grafika | Małgorzata i Damian Bilińscy Wydawca | Interactive Publishing | SCOTLAND | Tel: 07923378062 | www.openscotland.pl Współpraca | Anna Kutera, Beata Waniek, Ela Rygas, Gosia Szwed, Joanna Goldberg,

Katarzyna Campbell, Małgorzata Bilińska, Sandra Paziewicz, Damian Świątek, Marek Wardęga, Mateusz Biskup

Poglądy zawarte w felietonach, opiniach i komentarzach są osobistymi przekonaniami autorów i nie zawsze pokrywają się z poglądami redakcji Open Polish Magazine. Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń i reklam. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów oraz zdjęć bez wyraźnej zgody redakcji jest niezgodne z prawem.

| Str. 10 |

Super niania

I w ten sposób wszystko leży (śmiech). A tak na marginesie, a propos procedur, to śmiałam się, bo musiałam zrobić procedurę zmiany pieluszki. Z Agnieszką Molak rozmawia Damian Biliński

| Str. 35 |

Trafalgar - ostatnia bitwa

Mateusz Biskup | Blog Biszopa Kapitan Thomas Hardy podał mu lunetę i wskazał ręką kierunek. Admirał Horatio Nelson chwycił ją lewą dłonią i zbliżył do zdrowego oka.

| Str. 41 |

Pochwała przyjaźni

Pod wpływem różnorakich zdarzeń myślę ostatnio bardzo często o przyjaźni. Mogę mówić o sporym szczęściu, bo znam i cenię tą wyjątkową więź łączącą ludzi.. Felieton ► Beata Waniek

Fot: Agnieszka Molak

Depresja poporodowa

Fot: Joanna Lisowiec

| Str. 07 |

Fot: B.H. Mazur-Nowak

Słyszy się to powszechnie w polskich i polonijnych mediach, a jakby tego było mało sami ci ludzie też uważają się za emigrantów! Sic! Opinia ► Joanna Goldberg

Fot: Fotolia

Emigrant

“Ludzie i media, którzy robią rASIStOwSKIE KOMENtArZE ZAZwycZAj cEcHUjE NIEwIEdZA, więc automatycznie edukacja i dzieLenie się pozytywną informacją równoważą jakiekoLwiek NEGAtywNE rASIStOwSKIE SPrZEcIwy.” Z KAty cArr, rOZMAwIA GOSIA SZwEd

FOT: KATY CARR

| Str. 05 |

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► SZTUKA ► KULTURA ► ROZRYWKA ► HISTORIA ► WYWIAD ► FELIETON

www.openscotland.pl ▶ ISSN ▶ 2052-2738 ▶ ISSUE ▶ 07 ▶ | 01 | 03 | 2013

OPEN ▶ POLISH MAGAZINE ▶ IN UK

SPIS TREŚCI ► 02


REKLAMA ► 03

OPEN POLISH MAGAZINE Czytelniku!

Open Polish Magazine to tygodnik ukazujący się tylko i wyłącznie w formie elektronicznej. Tygodnik przeznaczony jest dla osób poszukujących informacji, publicystyki, kultury i rozrywki. Open Polish Magazine to także miejsce na profesjonalną i skuteczną reklamę. Open Polish Magazine to miejsce, a raczej przestrzeń dla ludzi pozytywnie nastawionych, kreatywnych, ale przede wszystkim otwartych na człowieka, rzeczywistość oraz nowe technologie.

Fot: Fotolia

Zapraszamy w każdy piątek!

Zapraszamy w każdy piątek!

www.openscotland.pl

Czytelniku! Open Polish Magazine to tygodnik ukazujący się tylko i wyłącznie w formie elektronicznej. Tygodnik przeznaczony jest dla osób poszukujących informacji, publicystyki, kultury i rozrywki. Open Polish Magazine to także miejsce na profesjonalną i skuteczną reklamę. Open Polish Magazine to miejsce, a raczej przestrzeń dla ludzi pozytywnie nastawionych, kreatywnych, ale przede wszystkim otwartych na człowieka, rzeczywistość oraz nowe technologie.

www.openscotland.pl


SŁÓW KILKA ► 04

późny powrót do domu, krótki sen, pobudka i kolejny numer gazety. I tak przez kilka dobrych lat. Wydawać by się mogło, nuda? Otóż nie. Pomijając negatywne aspekty pracy dziennikarskiej, był to czas przede wszystkim wspaniałych kontaktów z ludźmi, kontaktów niebanalnych, nietuzinkowych i twórczych. Był to czas, w którym zawiązywało się przyjaźnie trwające do dziś; przyjaźnie, bez których nie byłoby się tym, kim jest się dzisiaj; przyjaźnie, być może na całe życie?

- Proszę cię… oswój mnie – powiedział lis. – Bardzo chętnie – odpowiedział Mały Książę – lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy. – Poznaje się tylko to, co się oswoi – powiedział lis. (…) Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!” Rzecz jasna, to klasyka Antoine’a de Saint-Exupéry, francuskiego pilota, pisarza i poety, który jako mały chłopiec, chcąc wznieść się w przestrzeń jak samolot, doczepił do swojego roweru skrzydła. Podejrzewam, że wówczas ów sztuka nie powiodła się, ale po kilku latach marzenia poety stały się rzeczywistością.

Za każdym razem, będąc w Polsce na wakacjach, odwiedzam miejsca, które już nie istnieją, ludzi, którzy z różnych powodów przestali istnieć, tak samo, jak nieistniejącą gazetę, zresztą nie jedyną. Czasami dłonią przecieram kurz, spod którego wyłania się zdjęcie, czasami uśmiechnięte, czasami...

Open Polish Magazine jak każda gazeta, również ma marzenia. I jak wskazuje liczba mnoga, nie jest to jedno marzenie, a co najmniej kilka, o których, z powodów oczywistych, wspominać nie będę. Ale na temat jednego marzenia chciałbym słów kilka powiedzieć.

Miałem powiedzieć o marzeniu, więc powiem parafrazując Antoine’a de Saint-Exupéry i Leszka Kołakowskiego, że są ludzie, którzy boją się przyjaźni, że są tacy, którym się wydaje, że mieć przyjaciół, to narażać siebie na życiowe wydatki, wysiłki i niewygody. Ale jak mówił Kołakowski, mało który wydatek tak bardzo się opłaca. I nie chodzi o to, żeby przyjaciół sobie wychować, czy jak mówił „lis” – oswoić. Chodzi o to, żeby razem wódkę pić, a nawet kurz odsłaniać, nawet jeśli po upływie czasu – osobno. Tako rzecze dzisiaj...

Pamiętam czas, a nie było to, aż tak dawno temu, żeby nie pamiętać; pamiętam, że po ciężkiej redakcyjnej pracy w jednym z lokalnych tygodników w Polsce, część redakcji, a właściwie większa część, wieczorem prosto po pracy spotykała się w ulubionej knajpie, choć były inne. Kropki, przecinki, błędy; opinie, komentarze, dyskusje; plany, przewidywania, dywagacje; historia, polityka, religia i filozofia; małe piwo, duże piwo, zakąska i papieros, a właściwie nie jeden;

Damian Biliński Redaktor Naczelny 01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► SŁÓW KILKA

Razem, a nawet osobno


EMIGRANT Proszę

nie mówić do mnie o emigracji

OPINIA ► 05

nie przyswajam tego terminu.

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► OPINIA

Opinia ► Joanna Goldberg Od kilku ładnych lat prowadzę prywatną wojnę. Wojnę, która przyprawia mnie o chęć bicia głową o ścianę. Rozum jednakże kazał mi zaprzestać owych nad wyraz autodestrukcyjnych objawów rozpaczy i wyraźnie poinstruował, że poza głuchymi wstrząsami budynku wzbudzającymi niepokój wśród sąsiadów i wstrząsem mózgu wymagającym natychmiastowej interwencji pogotowia medycznego nie osiągnę w ten sposób niczego więcej. Udałam się zatem po cierpliwość do duszy i dusza podpowiedziała mi, że jeśli będę żyła tak ze sto lat dłużej, to może uda mi się wytłumaczyć ludziom, o co mi chodzi.

100 lat nie mieści się w zakresie mojego życia, cierpliwość nigdy nie była moją dobrą stroną, więc zdecydowałam się powiedzieć wprost. A nawet napisać. Do białej gorączki doprowadza mnie słowo „emigracja” używane przez nas, Polaków, nagminnie w odniesieniu do ludzi, którzy wyjechali z Polski i żyją obecnie w różnych europejskich krajach. Polscy emigranci w UK, w Niemczech, we Włoszech… Słyszy się to powszechnie w polskich i polonijnych mediach, a jakby tego było mało sami ci ludzie też uważają się za emigrantów! Sic! Noooo, to już beze mnie. Ja odpadam. Ja jestem obywatelką Europy (I am citizen of United Europe) i mnie proszę do tego nie mieszać. Włos się na głowie jeży, jak człowiek słucha o

emigracji Europejczyków do krajów Europy. Obłęd! Według założeń czystej logiki jest to absurd. Migracja ludności, to i owszem, ale emigracja?! Jakim cudem, ja się pytam grzecznie, nie tylko prostym ludziom, ale i politykom, i dziennikarzom, filmowcom i całej reszcie odpowiedzialnej za rozpowszechnianie myśli w publicznym zakresie udało się przeoczyć fakt zjednoczenia Europy?! Ogłuchli i zaniewidzieli? Od 2004 roku było dość czasu, żeby odzyskać wzrok i słuch. Ja się nie upieram, że przeciętny człowiek musi żyć myślą historyczno-polityczną. Od Talesa z Miletu do Konrada Adenauera i Winstona Churchilla daleka droga. Przyznaję. Aliści przynajmniej od ludzi należących do tak zwanej elity intelektualnej wymagałabym więcej. Przecież coś z tych wielkich myśli musiało

Fot: Fotolia


OPINIA ► 06 gdzieś się ostać, na miły Bóg! A tymczasem zjednoczenie Europy zjednoczeniem Europy, a polski grajdołek polskim grajdołkiem. Próżno pisał Mickiewicz: „tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga.” A, prawda, zapomniałam, Mickiewicz, to Litwin, chyba przedwcześnie zapisał się w poczet Polaków, nie przewidział, że Rzeczpospolita Obojga Narodów będzie miała problem nie tylko z uznaniem praw Drugiego Narodu, ale i z wejściem w skład Narodów Europejskich. Nie jesteśmy w stanie podpisać się pod aktem jedności. Musimy tworzyć klaustrofobiczne subkultury polonijne gdziekolwiek się znajdziemy. Bo, my, niektórzy polscy emigranci, nawet w krajach, które chcą nas zaakceptować i przyjąć jako Europejczyków musimy zaakcentować, że Anglicy, to Angole, Szkoci, to pierdolone wieśniaki (proszę mnie nie atakować za gramatykę – sprzedaję, jak kupiłam), Niemcy… Biiip,biiip, biiip. Żaden szanujący się słownik nie zawiera takich wyrazów. Smutne to, żeby nie powiedzieć tragiczne. I, żeby nie było wątpliwości. Żadnemu narodowi, a tym bardziej własnemu, nie odmawiam

prawa do tożsamości. Nie widzę nic złego w tym, że jeśli ktoś urodził się Polakiem, chce tę tożsamość zachować, cieszyć się swoim pochodzeniem, kultywować język, religię, tradycję, kuchnię i co tam jeszcze. Każdy ma prawo do swoich korzeni i wyrzekanie się ich nie jest drogą do integracji. Drogą do integracji jest kultura osobista, zrozumienie, zaakceptowanie i poszanowanie różnic i odnalezienie punktów wspólnych. I tutaj przychodzi mi na myśl, nie, nie przychodzi, narzuca się, warczy w powietrzu, że Polacy do tego nie dorośli. We własnym, rodzonym kraju nie umiemy żyć. Wyjechałam stamtąd właśnie dlatego, że nawet najwyższe polityczne kręgi opętało zachowanie właściwe dla rozwydrzonych dzieci w piaskownicy. I tę zarazę roznosimy dalej. Stąd zapewne wzięło się słowo „emigracja” – słowo właściwe dla ludzi, którzy nigdzie nie czują się „u siebie”. Żałosne. A Europa, to powinien być nasz wspólny dom. Tylko trochę trudno poczuć się, jak w domu, jeśli człowiek ciągle czuje się obcy.

Na początek tym zagubionym emigracyjnym owieczkom poradziłabym nauczyć się języka. Być może stąd wynika poczucie „emigracyjności”, że ani be, ani me, ani kukuryku. Osobiście nie przyszłoby mi do głowy, żeby zamieszkać w kraju, którego językiem nie władam. I proszę mi tu nie wyskakiwać z argumentami, że biedni ludzie nie mieli jak nauczyć się angielskiego. Nawet jeśli w Polsce mieli do szkoły pod górkę i pod wiatr, to tutaj Państwo zapewnia wszystko. Żadne patrole policyjne z psami nie strzegą wejścia do szkół. A zatem, proszę, Europa i możliwości nauki stoją przed wami otworem i żadnych wymówek! Może warto przymiotnik „polski” zamienić na „europejski” nie tracąc nic ze swojej polskości, a zyskując o wiele więcej…? p.s. Tym, którzy chcieliby szermować ze mną przykładami zachowań innych nacji odpowiadam, że nie temu ten artykuł został poświęcony.

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► OPINIA

Fot: Fotolia


AKTUALNOŚCI ► 07

A DAJCIE MI WSZYSCY ŚWIĘTY SPOKÓJ! które teraz niczym strugi toksycznego deszczu płyną po moich policzkach. Odebrała mi chęć do życia, zabrała przyjemność z oglądania świata, sparaliżowała nogi niemocą wredną. Jestem wykończona, nie mogę już spać choć padam na przysłowiowy pysk.

o depresji poporodowej słów kilka gosia szwed

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► ARTYKUŁ

Siedzę na łóżku i nie chce mi się wstać, ba nawet ręką ruszyć. Ono ciągle chce mleka. Ryczy. Ona dopadła mnie znienacka. Wyrwała serce z korzeniami, wycisnęła łzy,


AKTUALNOŚCI ► 08 Nie mogę też jeść bo dostaje niestrawności, w pozostałe dni jem wciąż za dwoje. Patrzę na Ono i myślę sobie, że nikt nigdy nie mówi o jęczącym, denerwującym, wiecznie wymagającym bachorze. Sielski obrazek z żółtą kaczuszką w tle oddalił się w niepamięć. Czuję, że nie ma już mnie. Nie bywam, nie czuję, nie lubię już nic. Ona mnie zniewoliła. Mam jedynie ochotę rzucić czymś o ścianę i wyjść...

Depresja.

Nigdy nie podejrzewałam, że mnie dopadnie. Uwielbiam dzieci. Kocham te małe nóżki, bezwładne uśmiechy, każdy wózeczek powodował przerwę na mojej drodze do celu. A jednak.

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► ARTYKUŁ

Kto kogo złamie?

Depresja dojrzewa wciągu kilku dni bądź miesięcy. Dopada zazwyczaj nagle i trwa od kilku dni do kilku lat. W skrajnych przypadkach może przerodzić się w psychozę. Psychotyczna mama widzi i słyszy rzeczy, które nie mają miejsca. Zazwyczaj choroba ta rodzi się w domach gdzie kobiecie brakuje wsparcia rodziny czy przyjaciół. Pojawia się u mam, które już miały przypadki depresji w swoim życiu, choć zdarza się także tym, które zawsze tryskały zdrowiem i energią. Pozostawiona sama ze wszystkim mama popada w ramiona depresji. Czasami jest to nadmierny lęk o dziecko, w innych przypadkach chęć odrzucenia. Jeśli masz myśli samobójcze bądź uczucie, że sobie nie radzisz na ringu z chorobą, skontaktuj się z GP, położną albo Health visitorem. Oni za wszelką cenę powinni próbować ci pomóc i wesprzeć twoją dojrzewającą relację z dzieckiem. W skrajnych przypadkach mama wymaga hospitalizacji ale w takim przypadku powinni ci pomóc na tyle, żeby hospitalizacja odbywała się wraz z dzieckiem.

Jak sobie pomóc?

Postaraj się nie brać na siebie zbyt wiele obowiązków. Odpoczywaj kiedy tylko jest to możliwe. Korzystaj z

Fot: Fotolia

pomocy przyjaciół i rodziny, nawet jeśli nie masz na to ochoty. Postaraj się znaleźć nowych przyjaciół, grupę wsparcia. Nie tylko cię zrozumieją ale także pomogą wydostać się z sideł depresji. I najważniejsze! Nie czuj się winna za swój stan, zaakceptuj fakt, że nie ma matek idealnych. Poszukaj sobie jakiegoś nowego hobby, nagradzaj siebie małymi przyjemnościami, jedz dobre jedzenie, słuchaj relaksacyjnej muzyki, obejrzyj komedię. Zaangażuj partnera w opiekę nad dzieckiem ale nie wiń go za swoje złe samopoczucie. Każda próba obwiniana otoczenia może skończyć się rozpadem rodziny czy też przyjaźni. Absolutnie zapomnij o używkach! Te mogą pomóc jedynie na chwilę

ale twój nastrój obniży się jeszcze bardziej kiedy dojdziesz do siebie.

Potrzebuję pomocy!

Jeśli chodzi o pomoc z zewnątrz, możesz liczyć na porady położnych czy lekarzy, grupy terapeutyczne, indywidualną terapię, leki antydepresyjne bądź terapię hormonalną, której efekty nie są jednak do końca potwierdzone. Jeśli czujesz, że problem depresji dotyczy właśnie ciebie, możesz się skontaktować z nami. Postaramy ci się pomóc wraz z grupą polskich specjalistów z doświad czeniem wprowadzeniu terapii antydepresyjnej.


AKTUALNOŚCI ► 09 Alternatywnie szukaj pomocy w języku angielskim pod następującymi numerami telefonów: Association for Postnatal Illness Helpline: 020 7386 0868. Provides telephone helpline, information leaflets and a network of volunteers who have themselves experienced PND.

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► ARTYKUŁ

Depression Alliance Tel: 0845 123 23 20; email: information@depressionalliance.org Information, support and understanding for people who suffer with depression, and for relatives who want to help. Self-help groups, information, and raising awareness for depression. Cry-sis Helpline: 08451 228669. Provides self-help and support for families with excessively crying and sleepless and demanding babies. Family Action Tel: 020 7254 6251. Support and practical help for families affected by mental illness. Including ‚Newpin’ services - offering support to parents of children under-5 whose mental health is affecting their ability to provide safe parenting. Home Start Tel: 0800 068 6368. Support and practical help for families with at least one child under-5. Help offered to parents finding it hard yo cope for many reasons. These include PND or other mental illness, isolation, bereavement, illness of parent or child. Meet-A-Mum-Association (MAMA) Helpline: 0845 120 3746. Support and information for all mums and mums-to-be who are lonely, isolated or depressed in pregnancy or after having a baby. Local groups and on-line support. National Childbirth Trust

Fot: Fotolia

Helplines: Pregnancy and Birth Line: 0300 330 0772; Breastfeeding: 0300 330 0771; Postnatal: 0300 330 00773. Support and information on all aspects of pregnancy,birth and early parenthood. Local group and telephone helplines. Netmums A website offering support and information on pregnancy and parenting. There is a specific section on offering support. There is also information on local resources and support groups. Pandas Foundation An organistion that helps individuals and their

families with pre- and postnatal depression advice and support. The Samaritans 24-hour helpline 08457 90 90 90 (UK) or 1850 60 90 90 (Irelan); Email: jo@samaritans.org. Confidential emotional support for those in distress who are experiencing feelings of distress or despair, including suicidal thoughts. Relate Tel: 0300 100 1234. Relationship support including couple and family counselling. Face-to-face, telephone or online counselling.


Z Agnieszką Molak, rozmawia Damian Biliński

Agnieszka Molak. Fot: Archiwum prywatne

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► WYWIAD

WYWIAD ► 10

Bo

jeżeli się pracuje, a pracuje się po 12 godzin dziennie, to takie sprawy człowiek odsuwa na później, a później na kolejny dzień. I w ten sposób wszystko leży (śmiech). A tak na marginesie, a propos procedur, to śmiałam się, bo musiałam zrobić procedurę zmiany pieluszki.

SUPER NIANIA


WYWIAD ► 11

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► WYWIAD

Damian Biliński: Za siedmioma górami i za siedmioma lasami, przyszedł taki dzień, w którym moja córka znudzona książeczkami, bajkami, zabawkami, postanowiła być nieznośna. Nic nie działało. Nic. Była bardzo niegrzeczna i musiałem wymyślać różne rzeczy, żeby sytuację uspokoić, rozweselić, dokładnie tak, jak robi to mało doświadczony tata. Postanowiłem stanąć na głowie. I stanąłem. Po chwili moja taktyka przyniosła rezultat pozytywny. Zastanawiam się, czy ty kiedyś stałaś na głowie? Agnieszka Molak: (śmiech) Przyznam się, że na głowie jeszcze nie stałam. Jestem trochę oporna i staram się raczej nie używać środków odwracających uwagę. Przeważnie zajmuje się problemem, a nie doraźnym gaszeniem pożaru. Oczywiście, jak boli to całujemy i przytulamy, a jak jest histeria to znajdujemy sposób na uspokojenie i zajęcie się problemem. Nie lubię odwracać uwagi dziecka od emocji, raczej próbuję nauczyć, jak może z nimi sobie poradzić. Innym razem, aby złagodzić marudę, udawałem małpę: byłem koniem, wielbłądem oraz wieloma innymi zwierzętami. Innymi słowy starałem się być wszystkim naraz. A ty? Nie. Nie. Nie. Tego rodzaju gimnastyka tylko w trakcie zabawy, albo kto dłużej wytrzyma, żeby się nie zaśmiać. Czyli, na głowie nie stajesz, nie udajesz zwierzątek, ale chyba jak większość kobiet znasz metody wychowawcze super niani. To nieco inny model wychowania, niż „doraźne gaszenie pożaru”. Jesteś super nianią?

Jeśli chodzi o metody wychowawcze to mogę powiedzieć, że tak, jestem super nianią, Jestem bardziej z kręgu guwernantek niż niań. Staram się rozwiązywać problemy. Może to kwestia tego, że jestem również psychologiem. Zresztą super niania też jest psychologiem, czyli jest od rozwiązywania problemów, a rodzice, oczywiście nie wszyscy, często są od odwracania uwagi. Czyli dokładnie to, o czym mówiłeś: stawanie na głowie. Podsumujmy: na głowie nie stałaś, zwierzątek nie udawałaś, jesteś prawie super nianią, guwernantką, psychologiem, matką i profesjonalną opiekunką, czyli childminderką. Chciałem zapytać, co to znaczy być childminderką? Jeśli chodzi o teorię, Childminding to opiekowanie się dziećmi innymi, niż własne, w swoim domu, za pieniądze. Oczywiście jest mnóstwo uregulowań prawnych, a cały proces, żeby zostać childmainderką jest niezwykle skomplikowany i długi. W takim razie spróbujmy nieco wyjaśnić drogę, którą należy przejść, aby zostać profesjonalną opiekunką. Na początek trzeba zadzwonić do Care Inspectorate (nazwa formalna to Social Care and Social Work Improvement Scotland (SCSWIS), organizacji która wydaje zezwolenia na usługi opiekuńcze na terenie Szkocji, i wtedy dostaje się formularz, który liczy około 50 stron. Formularz można wypełnić również online, ale o tym za chwilę. Następnie poleciłabym zadzwonić do Scottish Childminding Association (SCMA). To stowarzyszenie childminderek. Podejrzewam, że około 80% opiekunek jest zrzeszonych

w tym stowarzyszeniu. Można kupić od nich przewodnik - Introductory Information Pack oraz skorzystać z wprowadzającego szkolenia, dostępnego również w wersji wysyłkowej, przeprowadzają krok po kroku przez niemały gąszcz przepisów. Generalnie bardzo polecam i choć, jak w większości stowarzyszeń są opłaty członkowskie to warto. W stowarzyszeniu, poza infolinią są również regionalni doradcy, którzy przyjadą nawet do domu, aby służyć pomocą. Należy wspomnieć, iż takie odwiedziny nic nas nie kosztują, np.: u mnie była pani i pomogła wypełniać aplikację. Odnoszę wrażenie, że aplikacja licząca 50 stron to dość skomplikowana sprawa. Czy osoba z średnio zaawansowanym językiem angielskim poradzi sobie z wypełnieniem aplikacji? Ja akurat nie miałam problemu, poprosiłam jedynie panią ze stowarzyszenia, żeby przeczytała wypełnioną aplikację i sprawdziła, czy wszystko jest na właściwym miejscu. Ale przyznam szczerze, że nie wiem, czy czasami tego formularza nie ma w języku polskim. Materiały informacyjne po polsku z pewnością są dostępne. Pod numerem 0845 603 0890 można uzyskać informacje na ten temat. Czy to jedyny formularz, czy są jeszcze inne do wypełnienia? Czasami sprawa wydaje się prosta, a dopiero później okazuje się, że formalności jest więcej. Dokładnie. Po wypełnieniu formularz należy wysłać do Care Inspectorate. Ale podobne formularze trafią do dwóch osób, które muszą zaświadczyć, że nas znają. Najlepiej, żeby to była osoba z ostatniej pracy oraz ktoś jeszcze. I właśnie do tych osób przyjdą


WYWIAD ► 12 grube kwestionariusze na twój temat. Jest to kolejna rzecz, którą trzeba wziąć pod uwagę, bo przecież wszyscy dobrze wiemy, że czasu mamy jak na lekarstwo. To niby banalna sprawa, ale jeśli podamy osoby, które nie znają języka, a co więcej nie mają czasu, to cały proces się wydłuża. Dobrze. Załóżmy, że proces wypełniania formularzy mamy za sobą. Co dalej? Następnie trzeba pójść do lekarza, i sprawdzić czy nie ma przeciwwskazań zdrowotnych. Tutaj formularz jest mały, ale trzeba za to czasem zapłacić. Poza tym pytania dotyczące zdrowia są dość typowe, albo takie, jak np.: czy miewa się zawroty głowy, utrata przytomności, tudzież, czy nie jest się chorym psychicznie.

Agnieszka Molak. Fot: Archiwum prywatne

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► WYWIAD

W jaki sposób lekarze sprawdzają poczytalność przyszłej childminderki, czy jest to możliwe? Lekarz głównie sprawdza kartotekę, tzn., czy miało się jakieś zdrowotne epizody i czy wszystko było w porządku. Nie sadzę, aby lekarze z Wielkiej Brytanii kontaktowali się z lekarzami w Polsce. To samo dotyczy niekaralności. Trzeba zrobić Disclosure, za który należy zapłacić, i to nie mało, około 59 funtów. Sprawdzanie danych z Polski i w tym wypadku nie wchodzi raczej w rachubę. Poza tym cały proces aplikacji kosztuje 28funtów. Ale to wszystkie koszty, ewentualnie jeszcze koszt lekarza. Z jakimi jeszcze formalnościami musi liczyć się przyszła opiekunka? Jest kilka, a w każdym razie na pewno z trzema. Po pierwsze trzeba umówić się

ze strażakami, aby przyszli i obejrzeli mieszkanie. Pierwszy sprawdza, czy jest okablowany przeciwpożarowy czujnik. Taki czujnik musi być na każdym piętrze i w miejscu, gdzie śpią dzieci, którymi się opiekuje. Kolejną rzeczą, jaką musiałam zrobić to był zakup koca przeciwpożarowego oraz bramki. Żeby nie było łatwego dostępu do kuchni czyli dostępu do kurków od gazu lub do piekarnika.

Drugi inspektor, który przychodzi, sprawdza, czy nie ma dla dzieci jakiś niebezpiecznych przedmiotów, np.: czy są zabezpieczone kontakty, czy okna są bezpieczne. Z kolei trzeci inspektor jest od żywności. To jest coś na zasadzie sanepidu i po prostu robią przegląd kuchni. Przyznam szczerze, że mocno to oni się nie przyglądają. Opowiadają raczej co być powinno i wręczają mnóstwo papierów do przeczytania. Do wypełnienia


WYWIAD ► 13 jest „1001” druczków. To jest rzecz, na której można totalnie utknąć. Bo jeżeli się pracuje, a pracuje się po 12 godzin dziennie, to takie sprawy człowiek odsuwa na później, a później na kolejny dzień. I w ten sposób wszystko leży (śmiech). A tak na marginesie, a propos procedur, to śmiałam się, bo musiałam zrobić procedurę zmiany pieluszki. Jak wygląda sprawa sfinansowania takiego przedsięwzięcia, czy żeby zostać opiekunką trzeba zrobić odpowiedni, specjalistyczny kurs? Żeby zostać childminderką nie trzeba ukończyć żadnych kursów, ale warto zrobić kurs pierwszej pomocy pediatrycznej. Kurs trwa dwa dni i kosztuje około 140 funtów. Można to sfinansować z ILA. Poza tym jest grant dla childminderek, na rzeczy związane z bezpieczeństwem. Można dostać pieniądze na wspomniane alarmy, bramki. Aby go uzyskać trzeba się zgłosić się do Business Gateway. Można otrzymać do 200 funtów. Teoretycznie należy przygotować biznes plan, ale w praktyce miła pani wszystko robi za nas. My tylko przesyłamy wymagane dokumenty. Wszystko o czym wspominasz nie jest szczególne trudne do wykonania, ale rzeczywiście czas odgrywa duża rolę. Ile potrzebowałaś czasu, aby dopiąć wszystko na ostatni guzik? Generalnie, wszystko trwa od 3 do 6 miesięcy. W moim przypadku trwało 6 miesięcy. To jest naprawdę długi proces. Wszystkie dokumenty muszą przejść swoja drogę. Oczywiście wszyscy są mili i cudowni. Inspektorzy nie są po to, aby wlepić jakąś karę, ale są po to, żeby pomóc. Jednak trzeba wykazać się naprawdę sporą cierpliwością.

Agnieszka Molak. Fot: Archiwum prywatne

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► WYWIAD

Przejdźmy może do twojej pracy. Jak wygląda praca opiekunki? Childminderka to osoba, która może opiekować się szóstką dzieci, w tym swoimi własnymi. Bo bardzo często zdarza się tak, że childminderki łączą obie funkcje, czyli zajmują się równocześnie swoimi dziećmi i dziećmi, nad którymi mają opiekę. Trzeba zaznaczyć,

że tylko trójka dzieci może być poniżej 5 lat, a tylko jedno może być poniżej roku. To ważna informacja, bo te dzieci generują nasz dochód. Ponadto, childminderka powinna prowadzić dziennik, w którym zapisuje podstawowe informacje jak np.: co dzieci w danym dniu robiły, a także co jadły. Poza tym istnieje również dokument, w którym opiekunka odnotowuje poziom wiedzy dziecka na  poszczególnych etapach jego rozwoju.


WYWIAD ► 14

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► WYWIAD

Istnieją różne szkoły wychowywania dzieci, a każdy rodzic, a szczególnie matka, nie lubi, gdy ktoś mówi, a nawet zaleca, w jaki sposób wychowywać dzieci. Czy profesjonalna opiekunka podpowiada jak to robić?

przypomina prawdziwą wojnę. I tak jak nie mogę na dziecko nakrzyczeć, ani nie mogę go ukarać, to muszę wymyślić coś, żeby te dzieci zaczęły się zachowywać dobrze. I wymyślam, a najważniejsze, że to działa. Dzieci nigdy nie są aniołkami, i tak naprawdę są takie, na ile im się pozwoli. Najważniejsze jest to, że w takich sytuacjach, gdy dzieci zaczynają współpracować, a nie rywalizować, wygrywają wszyscy: przedszkole, szkoła, dom, rodzina, otoczenie i oczywiście dzieci.

Myślę, że jestem ostatnią osobą, która powinna to robić. Poza tym, childminderka jest ograniczona procedurami, wręcz gotowymi schematami pobranymi z Internetu. To procedury wytaczają drogę jak masz się zachowywać, i tam jest to wyraźnie powiedziane. Nigdy bym nie powiedziała rodzicom jak mają wychowywać dziecko, nie jestem alfą i omegą. Mam własne dzieci, ale nie wiem jaki jest najlepszy sposób ich wychowywania. I chyba żaden rodzic tak naprawdę nie wie do końca.

Żeby doprowadzić do sytuacji, o której mówisz, chyba same procedury nie wystarczą? Z wykształcenia jestem magistrem psychologii społecznej. Pracę magisterską pisałam na temat szkoleń i zarządzania, więc zdobyta wiedza na pewno pomaga mi w zarządzaniu tak skomplikowanymi grupami. Ale chcę również powiedzieć, że wszelkie procedury, o których wspominałam, w Szkocji, w Wielkiej Brytanii mają spore znaczenie. Wyspiarze bardzo mocno trzymają się procedur i dlatego osoby, nawet bez większego doświadczenia i wykształcenia z powodzeniem mogą zostać całkiem niezłymi opiekunami. A jeśli ktoś, tak jak ja, do procedur dorzuci wiedzę to, chyba lepiej dla dzieci. Więc, najważniejsze to twardo trzymanie się zasad i konsekwencja w ich wdrażaniu.

Na Wyspach temat dziecka to dość ciekawe zagadnienie. Z jednej strony dziecko to świętość, które nie można ruszyć, dać klapsa, czy nakrzyczeć. Innymi słowy wychowanie bezstresowe. A z drugiej strony widzimy, jak bezstresowe wychowanie wygląda na ulicy. Zdaje się, że tutaj na Wyspach super niania nie mogłaby zbyt wiele zrobić. Ale ja już to zrobiłam. To nie jest niezgodne z procedurami. Miałam taki problem, z niektórymi dziećmi, które były wobec siebie naprawdę niedobre. Myślę, że jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest fakt, że dzieci zamiast ze sobą współpracować to najzwyczajniej w świecie, po prostu między sobą konkurują. Niestety, dzieci nie mają jeszcze wykształconych granic, a rozumienie pojęcia dobra i zła raczkują jak one same. Czasami eskalacja konfliktu między nimi

Czy rodzice mogą przyjść do ciebie do domu i poobserwować swoje pociechy, ale również i pracę, którą z nimi wykonujesz? Oczywiście. Nawet do tego zachęcam. Jest taki okres wprowadzający. Jedni z tego korzystają , inni nie bardzo. To ciekawe, ale czasami bardziej mnie na tym zależny, niż Agnieszka Molak. Fot: Archiwum prywatne


WYWIAD ► 15

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► WYWIAD

niektórym rodzicom. Być może problemem jest czas, i nie wszyscy rodzice go mają. W każdym razie jest taki miesiąc próbny. Bo przecież nie gwarantuję, że po takim miesiącu będziemy dalej razem współpracować. W ciągu tego miesiąca, w każdym momencie można wycofać dziecko. To jest czas na to, aby się zgrać, bo trzeba mieć świadomość, że praca opiekunki to praca zespołowa, czyli: opiekunka i opiekunki dzieci (jeśli posiada), dzieci, nad którymi jest opieka oraz ich rodzice, i co bardzo istotne w moim przypadku, mąż, który bardzo mi pomaga. W tym zawodzie pracuje cała rodzina, nie tylko childminderka. Jeśli nie ma się dzieci i partnera, sprawa wygląda nieco łatwiej, ale jeśli jest inaczej, trzeba być świetnie zorganizowanym, bo przecież oprócz pracy jest również życie. Na życie trzeba zapracować. Słyszałem różne historie od takich za 3 funty na godzinę do wyjazdów na wakacje z całą rodziną. Ile zarabia childminderka? Tak naprawdę stawki ustala się samodzielnie, bo to jest nasza działalność gospodarcza. Tutaj nie ma żadnych wytycznych. Nie ma czegoś takiego jak minimum czy maksimum. Średnio, w okolicy, w której mieszkam jest to 3,5 – 4,5 funta za godzinę. Ale można ustalić sobie odpowiednią stawkę, za święta, za spóźnienie, za ilość godzin, to jest bardzo różnie. Generalnie opłatę za opiekę pobiera się z góry. Cóż, w życiu bywa różnie. Chodzi o to, żeby nie było sytuacji, że ktoś nie chce lub nie może zapłacić. Ciekawostką w branży jest to, że jeśli dziecko zachoruje, to nie muszę zwracać

pieniędzy. Podobnie jest w przypadku, gdy rodzice zabierają dzieci na wakacje, wówczas otrzymuje się połowę stawki. Jednak niektórym osobom może się to wydawać dziwne, że pobiera się opłaty nie pracując. To nie jest dziwne. Taka formuła, to w pewnym sensie rezerwacja miejsca. Proszę sobie wyobrazić, że rodzice jadą na wakacje, a ja w tym czasie nie pobieram opłat. Więc naturalnie mogłabym zacząć opiekować się innym dzieckiem, ale wówczas dziecko, które wraca z wakacji mogłoby nie mieć u mnie miejsca. Jest to związane z tym, o czym mówiłam wcześniej – ograniczona ilość dzieci, którymi mogę się opiekować. Poza tym jest jeszcze inna kwestia, o której niektórzy rodzice nie wiedzą. Dlaczego lepiej wynająć childminderkę, niż w gruncie rzeczy nielegalną nianię? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze. Jeśli rodzice powierzą pod moją opiekę swoje dzieci, to muszą z góry zapłacić pieniądze, ale trzeba w tym miejscu powiedzieć, że mogą liczyć na zwrot tych pieniędzy, i to nie mały. W wielu przypadkach jest to zwrot rzędu 80%, ale to zależy od tego, ile rodzice zarabiają. Na koniec chciałem zapytać nie o pieniądze, ani procedury, ale o taką czysto ludzką sprawę, bo przecież opiekując się dziećmi zachodzi między wami jakaś więź, i w którymś momencie może zakręcić się łza. Chociażby wtedy, gdy przychodzi czas rozstania.

Na szczęście jeszcze nie przyszło mi się z nikim żegnać, bo jestem na początku swojej drogi zawodowej i jak na razie patrzę na ten problem w dwojaki sposób: oczywiście patrzę jak człowiek, ale również jak zawodowiec. Jako człowiek wiem, że tak jest, że dzieci są najważniejsze, ale zawodowo próbuje to wszystko wyważyć. Oczywiście tworzą się więzi, bo to jest po prostu ludzkie, że kogoś się lubi mniej, a kogoś bardziej, że się o kimś myśli lub tęskni, ale z takimi sprawami trzeba sobie radzić. A dzieci? Myślę, że mnie lubią. Czasami to ciekawie wygląda, bo my jako childminderki spędzamy więcej czasu z dziećmi, niż rodzice. Czasami widzę, że matce zakręci się łza, że serce się kraje, że jest przerażona zostawiając dziecko na 10 godzin, ale niestety, to jest kwestia wyboru, a czasami konieczności. Dlatego wielką sztuką jest uświadomić dziecku, że pomimo takiej sytuacji, to rodzic jest najważniejszy. Bo w gruncie rzeczy, nie liczy się ilość spędzonego czasu z dzieckiem tylko, w jaki sposób rodzic spędza ten czas, jak go wykorzystuje. To dla dziecka jest bardzo ważne. Moja mama również jest opiekunką, ale w Polsce. I ona bardzo przywiązuje się do dzieci. Jest zupełnie innym modelem, niż ja. Zawsze staram się powiedzieć mamom, że ich zdanie jest dla mnie najważniejsze, i że dzieci będę uczyć, że rodzice są najważniejsi. Bo rodziców się kocha, a mnie childminderkę można co najwyżej lubić. Dziękuję za rozmowę.


01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► ROZMOWA Katy Carr. Fot: Prywatne archiwum artystki

ROZMOWA ► 16 “Ludzie i media, którzy robią rasistowskie komentarze zazwyczaj cechuje niewiedza, więc automatycznie edukacja i dzielenie się pozytywną informacją równoważą jakiekolwiek negatywne rasistowskie sprzeciwy.” Wobec ostatnich rasistowskich wypowiedzi mediów dotyczących Polski, szukamy sposobu na oswojenie Brytyjczyków z naszym narodem. Czy odpowiedzią mogą być osoby takie jak Ona? Katy Carr stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych patriotek ostatnich czasów. Stawiają ją za wzór narodowcy, uwielbiają Polacy na całym świecie. Producentka, kompozytorka, wokalistka, autorka tekstów, ikona stylu vintage, gra na kilku instrumentach i jest pilotką. Występuje wszędzie, od opery narodowej, po folkowe festiwale. W trudnym okresie dojrzewania znalazła sposób na swoje nastoletnie niepokoje- zapisała się do szkoły latania. Dziś śpiewa o czasach wojny, w piękny sposób ucząc świat polskiej historii. Urodziła się jednak w Wielkiej Brytanii, w Polsce mieszkała tylko kilka lat. Czy to prawdziwa miłość do Polski czy tylko sposób na promocję? Dziś o swojej muzycznej drodze, korzeniach, pomysłach na oswojenie Anglików z Polakami oraz celebrytyźmie - opowiada nam dzisiaj Katy. Rozmawia: Gosia Szwed

Ambasadorka nowej Polski


ROZMOWA ► 17 

Witaj Katy, gdzie się urodziłaś?

Lubiłaś szkołę?

W Nottingham- East Midlands, w Anglii.

Kiedy byłam nastolatką, buntowałam się, byłam wolnym duchem. Lubiłam się uczyć i miałam głód wiedzy, czytania i wyszukiwania informacji, nowych tematów, ale nie lubiłam szkoły bo to zawsze była bardzo formalna instytucja.

Jak wyglądało Twoje dzieciństwo? Miałam bardzo interesujące dzieciństwo, spędziłam pięć lat mojego życia w Polsce z moją mamą, później już mieszkałam w Wielkiej Brytanii.

Czy łatwo ci się było dostosować do mundurkowej dyscypliny?

Zawsze chciałaś być piosenkarką?

Lubiłam mój szkolny mundurek bo nie musiałam się zastanawiać co włożyć każdego dnia, ale na pewno nie był bardzo atrakcyjny i na pewno nie artystyczny więc często kłóciłam się z nauczycielami o swój wygląd. Byłam punkówą!

Zawsze kochałam śpiewanie i wygrałam kilka konkursów muzycznych zanim ukończyłam 12 lat więc wiedziałam, że śpiewanie to jest to, co mogę robić w przyszłości.

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► ROZMOWA

Pół Polka, pół Angielka, jak godzisz te dwa korzenie, z których pochodzisz?

Katy jesteś patriotką? Brytyjską także? Patriota to ktoś kto czuje silną więź z własnym krajem a patriotyzm to swoiste uwielbienie ojczyzny. W związku z tym, że jestem zarówno Polką, jak i Angielką- kocham obydwie ojczyzny mojej krwi, jakimi są Wielka Brytania i Polska.

W końcu udało mi się to dzięki mojej muzyce i poprzez pisanie dwujęzycznego albumu. Mam nadzieję, że mogę się podzielić z ludźmi na całym świecie swoją miłością do obydwu ojczyzn- Polski i Wielkiej Brytanii. Mogę się podzielić swoimi myślami na temat wspaniałych cech poszczególnych narodów.

Dlaczego pasjonujesz się czasem wojny?

Kto muzycznie cię zainspirował?

Z doświadczenia wojny możemy się dużo nauczyć. Życzyłabym sobie, żeby wszyscy ludzie na tej planecie byli bezpieczni i żyli swoim życiem, wiedząc że nigdy nie będzie więcej wojen, ale niestety żyjemy w bardzo trudnych czasach. Wiele ludzi żyje w nieludzkich warukach, związanych z wojnami i dla mnie bardzo ważne jest zmierzenie się z tymi tematami w mojej pracy i dzielenie się nimi z publicznością.

Inspirowałam się wieloma gatunkami muzycznymi, włącznie z improwizowaną muzyką eksperymentalną, Jonhem Cagem, Musique concrete, Diamandą Galas, The Slits, brytyjską sceną folkową: Anne Briggs, Lal Waterson, Nico, Elizą Carthy, także muzyką lat 20’ i 30’, Georgem Formby, Fredem Astairem, oraz polską muzyką góralską. Katy Carr. Fot: Prywatne archiwum artystki


ROZMOWA ► 18 

laków i Polskę. Nie słysazłam muzyki Marii Peszek, jakoże nie jest znana w Wielkiej Brytanii ale z informacji, przeczytanej w Wikipedii, widzę że podejmuje tematy, które są także dla mnie interesujące i wyśpiewała podobne problemy, które podjęłam w moich poprzednich albumach „Screwing Lies” (2001) i „Passion Play” (2003), które traktowały o zdradzie, przemocy w rodzinie, morderstwach, feminiźmie, prostytucji, psychozach. Zdecydowanie chciałabym posłuchać więcej muzyki Marii, zawsze będę wspierać artystów, którzy podążają za sercem, tworząc dzieła prawdziwe, bliskie ich duszy. Lubię towarzystwo prawdziwych artystów.

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► ROZMOWA

Śpiewałaś też zupełnie inne utwory np „Moscow Child” czy „Space Boy”. Czy ostatnia płyta to nowy pomysł na promocję czy raczej eksplozja twoich korzeni? Kiedy piszę piosenki- muzyka pochodzi z mojego serca i duszy. Jestem muzykiem, kompozytorem, który podąża za swoją muzą i kreuje muzykę zrodzoną z pasji do tematów, które mnie inspirują. Zdecydowanie nie stosuję strategii marketingowej, kiedy siedzę przy moim pianinie i piszę piosenkę, żeby opowiedzieć Wam prawdę. Nawet nie wiem co to znaczy strategia marketingowa! Moje piosenki nie są produktami jak puszki z fasolką, to moje małe dzieciątka i muszę je pielęgnować, żeby się urodziły i zostały wysłane w wielki świat. Ponadto inspirują mnie buntownicy i ludzie, którzy obalają władzę dla dobra ogółu, stąd moja inspiracja do najnowszego albumu „Paszport”- o polskim ruchu oporu i partyzantach II wojny światowej, którzy byli wielkimi buntownikami i przeciwstawili się okupacji niemieckiej i sowieckiej, żeby walczyć o wolną, niepodległą Polskę, w bardzo trudnych warukach.

Nagrałaś cztery albumy. Czy są do siebie podobne? Jak wyglądała twoja muzyczna podróż? Moje albumy to następstwo mojej kreatywnej pracy i życia. Melodie były głównie inspirowane przez brytyjski folk z nowoczesnym, elektronicznym dodatkiem, żeby muzyka brzmiała jak z XXI wieku. Mój pierwszy album „Screwing Lies” był nagrany z orkiestrą sześciu muzyków ludowych, którzy grali na harmonijce i irladzkich gwizdkach. Nagrałam także brytyjskiego perkusistę rockowego z grupy „Senser”. Podczas nagrań do drugiego albumu „Passion Play”, pracowałam z muzykami tj. klawiszowiec Oliver Parfitt z „The Herbaliser”- brytyjski raper i z kanadyjskim producentem muzycznymJeremym Vassem. Stworzyliśmy album inspirowany muzyką elektroniczną z akcentami brytyjskiej muzyki ludowej. „Coquette”- mój trzeci album- był inspirowany przez moją babcię Dorotę i historie brytyjskich weteranów drugiej wojny światowej. Album brzmi bardzo nowocześnie dzięki współpracy z producentem Nickiem Croftem, który inspirował

Twoja osoba jest przywoływana przez ludzi, którzy stawiają cię za wzór polskiego patriotyzmu, jako opozycja do Marii Peszek np. Czy taka etykietka ci odpowiada? Po pierwsze jestem artystką i autorką piosenek. Piszę piosenki, które chcę pisać. Bardzo mi schlebia, że ludzie uważają mnie za polską patriotkę, ale ja sama nie wybrałam tej etykietki dla swojej muzyki. Jestem po prostu wciąż inspirowana przez PoKaty Carr. Fot: Prywatne archiwum artystki


ROZMOWA ► 19 

się pracami Sufjana Stevensa i Aphexa. „Paszport”mój ostatni album- był inspirowany opowieściami zebranymi od polskich weteranów wojennych, w szczególności od Kazimeirza Piechowskiego, który był więziony w obozie Auschwitz za bycie polskim harcerzem i dokonał niesamowitej ucieczki w samochodzie Rudolfa Hoessa. Stąd pomysł na piosenkę „Kommander’s Car”. Pracowałam z producentem Nigelem z Bermondsey, żeby powstały właściwe, najlepsze dźwięki dla mojego albumu. Chciał, żebym uchwyciła esencję muzyki polskich partyzantów, którą grali w lasach, przy jednoczesnym wykorzystaniu muzyki nowoczesnej, XXI wieku.

jedynie 144 osób. Ucieczka Kazika 20 czerwca 1942 roku, wraz z trzema innymi osobami, w samochodzie komendanta obozu, była nie tylko bardzo odważna, ale także pokazała bezwględny akt sprzeciwu wobec nazistowskiego reżimu. Niemożliwe stało się możliwe. Byłam oczarowana dramatem ucieczki Kazika i napisałam piosenkę o ostatnich 80 metrach ucieczki, tuż przed ostatnia barierą, bez przepustki, z dokumentami przygotowanymi do ucieczki. Kazik jest przebrany za komendanta obozu i musi zrobić coś radykalnego, żeby straż otworzyła ostatnią barierę, która jest wciąż opuszczona. Kiedy pisałam moją piosenkę, nie wiedziałam, że Kazik żyje, a kiedy to odkryłam, musiałam go poznać. To spotkanie zmieniło moje życie. Nie tylko podzielił się ze mną swoją historią, szczegółowo opowiedział o ucieczce i tym co stało się potem, ale także zaszczepił na nowo miłość do Polski i Polaków. Dał mi klucz do odkrywania polskiej historii i dzielenia się nią z młodym pokoleniem, opowieściami o aktach odwagi i braterstwa, tworzącymi projekt, mogą się inspirować ludzie w każdym wieku.

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► ROZMOWA

Czym się różni twój ostatni album? Mój ostatni album jest inny. Po pierwsze jest dwujęzyczny, angielsko- polski i dedykowany polskiemu doświadczeniu drugiej wojny światowej, ruchowi oporu i mocno opiera się na inspiracji z jednego okresu historycznego. Chciałam, żeby brzmiał nowocześnie, jak z XXI wieku, ale także realistycznie, tak jakby odtwarzali go partyzanci w lesie.

Jak zainteresowałabyś Anglików naszą kulturą?

Kazik and the Kommander’s car - najpierw piosenka, później film o harcerzu, który uciekł z Oświęcimia. Dlaczego akurat wybrałaś Kazika na bohatera twoich utworów?

Poprzez dzielenie się moją muzyką, filmem- “Kazik and the Kommander’s Car” (www.kazikfilm.com) i poprzez pracę twórczą, organizację koncertów skupiających się na historiach, które zebrałam od walczących w czasie wojny, szpiegów i ich spadkobierców, zarówno niemieckiej, jak i sowieckiej strony okupacji podczas drugiej wojny światowej.

Kazik Piechowski, który dziś ma 93 lata, był uwięziony w Auschwitz za bycie harcerzem, w dniu 20 czerwca 1940 roku. Jego historia reprezentuje jedną ze stu pięćdziesięciu tysięcy historii polskiej inteligencji, wymordowanej przez niemieckich nazistów, podczas drugiej wojny światowej. Uciekło

Czy myślałaś o zaproponowaniu angielskim szkołom swojej muzycznej lekcji historii o Katy Carr. Fot: Prywatne archiwum artystki


ROZMOWA ► 20 

wojnie, obozach, bohaterach wojennych? Warto by było pokazać prawdziwy obraz tego okresu, żeby młodzież nie wierzyła np. Barackowi Obamie, który twierdził, że obozy koncentracyjne były polskie?

Nie tworzysz uniwersalnych hitów. Nie wolałabyś być na czołowych listach przebojów z hiciorami w stylu Dody czy Jessie J? Tworzę bardzo osobistą muzykę i jeśli dzieje się tak, że piosenki osiągają wysokie noty na liście przebojów- to wspaniale.Chciałabym mieć piosenkę na pierwszym miejscu. Zdaję sobie sprawę z tego, że w rzeczywistości mam swoje własne tempo w wypuszczaniu nagrań, pod moją niezależną marką „Deluce recordings”. To oznacza, że mam swobodę twórczą co do myzyki, którą robię, niekoniecznie idą za tym pieniądze i zaplecze, które promuje moją muzykę tym samym sposobem co wytwórnie artystów tj. Doda czy Jessie J. Za tymi artystami stoi wielki przemysł muzyczny i mogą osiągać szczyty list przebojów dzięki podążaniu za trendami muzycznymi, i ogromnym nakładom finansowym.

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► ROZMOWA

Już pracuję z brytyjskimi szkołami i uruchomiłam warsztaty dla brytyjskich dzieci, żeby podzielić się z nimi tematami, które pojawiły się w naszym filmie o Kaziku, z zakresu polskich doświadczeń wojennych. W lecie 2012 pokazaliśmy film 60,000 brytyjskim harcerzom, w 70 rocznicę ucieczki Kazika z obozu. Także opracowaliśmy serię czterech warsztatów dla 2500 brytyjskich dzieci, mających na celu promowanie polskiej historii w brytyjskich szkołach. Dzieci odpowiedziały nam w różnych formach artystycznych i muzycznych, także literackich. Prace pokażemy na wystawie w 2014 roku, organizowanej w porozumieniu z muzeum Auschwitz- Birkenau.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?

Ludowe dźwięki, piosenki partyzanckie to oryginalna inspiracja. Czy łatwo zainteresować publiczność taką muzyką?

Kochać. Kochać planetę, ludzi na tym świecie, swoje życie, żebym mogła dzielić się swoją miłością do życia z innymi, którzy potrzebują miłości lub z tymi, którzy jej szukają.

Głównie interesuje mnie przekazywanie historii i to jest właśnie to, na co przede wszystkim zwracam uwagę przy wyborach piosenek, które nie są mojego autorstwa. Uwielbiam śpiewać piosenki ludowe bo mają świetne melodie i przekazują ciekawe historie. Śpiewam piosenki, które uważane są przez Polaków za typowo patriotyczne, jak „Dziś do Ciebie przyjść nie mogę” i „O mój rozmarynie”. Jednak ja śpiewam je ponieważ inspirują mnie muzycznie, lubię poezję i słowa oraz dlatego, że moje serce chce je śpiewać.

Jaki jest styl Katy Carr? Lubię ubrania w stylu vintage, z lat 20’ i 30, które pasują na moją sylwetkę. Uwielbiam piękne, stare kapelusze. Jak walczysz z tremą? Zawsze dobrze się przygotowuję do moich występów. Katy Carr. Fot: Prywatne archiwum artystki


ROZMOWA ► 21  Czy angielska widownia nie gani cię za polskie akcenty w muzyce?

Czy czujesz się celebrytką? Nie czuję się celebrytką bo jestem bardziej zainteresowana tworzeniem muzyki, rozwijaniem warsztatu kompozytora i muzyka. Piszę piosenki ponieważ kocham bycie kreatywną, nie inspirują mnie sława czy bogactwo. Moim życiem steruje muza.

Brytyjska publiczność lubi słuchać mego głosu i przychodzi posłuchać muzyki. Nigdy nie byli w stosunku do mnie niegrzeczni za śpiewanie po polsku ale jest to zrozumiałe, że preferują jak śpiewam w zrozumiałym dla nich języku. Brytyjska publiczność jest niezwykle otwarta i uwielbia słuchać piosenek w różnych językach- kochają świat muzyki. Polski jest obecnie drugim co do popularności językiem mówionym w Anglii więc ludzie są zaciekawieni piosenkami w tym języku.

Co chcesz promować? Chcę promować harmonię w świecie, miłość, współczucie i zrozumienie dla ludzi wszelkich narodowości, z różnych środowisk, grup wiekowych.

Ostatnio w Wielkiej Brytanii narastają antypolskie klimaty. Jak wytłumaczyłabyś przeciętnemu Brytyjczykowi, że Polak nie jest zły?

Lubisz panów w mundurach?

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► ROZMOWA

Panowie w mundurach wyglądają atrakcyjnie, podobnie jak ci, którzy o siebie dbają i dobrze się prezentują.

Myślę, że najlepszą rzeczą jaką mogę zrobić to kontynuowanie śpiewania i dzielenia się moimi piosenkami, które są zainspirowane opowieściami-wspaniałą, nie tylko polską historią. Tematy, które poruszam w albumie „Paszport” są uniwersalne tj.: miłość, strata, śmierć ale najważniejsze to przeżycie i życiowa siła. Ludzie i media, którzy robią rasistowskie komentarze zazwyczaj cechuje niewiedza, więc automatycznie edukacja i dzielenie się pozytywną informacją równoważą jakiekolwiek negatywne rasistowskie sprzeciwy.

Dziś masz swój styl, jesteś pin upową dziewczyną, ikoną vintage fashion. Czy uważasz, że taki styl jest sexy? Kocham ubierać się w stylu vintage zarówno na scenie, jak i w życiu codziennym bo dobrze pasują do mojej kobiecej, nieco okrągłej figury. Współczesne ubrania do mnie nie pasują ani fakt, że są szyte masowo w wielkich fabrykach i nie są najlepszej jakości. Era lat 20’ i 30’ to były bardzo eleganckie czasy w modzie. Kocham gwiazdy tamtych czasów, takie jak: Fred Astaire, Ginger Rogers, Hanka Ordonówna, Mieczysław Fogg, którzy wyglądali niesamowicie czarująco i atrakcyjnie.

Czy masz jakiś specjalny sposób na relaks? Kocham wypady na spacery do polskiej puszczy w Białowieży i w polskie góry do Bielsko Białej. Kocham polską wieś i polskie jedzenie. Katy Carr. Fot: Prywatne archiwum artystki


ROZMOWA ► 22  Często najlepsze utwory rodzą się pod wpływem depresji- doświadczyłaś takich momentów? Zerwałam z chłopakiem, którego uważałam za miłośc mojego życia, tuż przed tym jak napisałam piosenki do albumu byłam bardzo smutna z tego powodu. Zdałam sobie sprawę, że moja emocjonalna strata odzwierciedlała stan ducha polskiego narodu pod okupacją, który stracił ukochaną Polskę, prawo do wolności i niezależności. Napisałam moje piosenki o utracie miłości w sercu ale także o tym, jak się czuje ktoś, kto stracił niepodległą Polskę.

To byłoby ściśle tajne, nigdy nie mówię nikomu czego będzie dotyczył mój przyszły projekt. Piosenki muszę poddać inkubacji zanim wypuszczę je w wielki świat i jestem bardzo opiekuńcza w stosunku do nich bo to moje małe dzieci.

Życie zawsze jest wyzwaniem ale czasami są chwile większych trudności, te uczą nas zazwyczaj najwięcej. I dlatego nie miałam najgorszych chwil w swoim życiu, ale miewałam takie, kiedy musiałam być silna i się dużo nauczyć.

Jeśli byś przestała śpiewać z jakiegoś powodu, to co byś robiła? Byłabym pilotką albo nauczycielką.

Utrzymujesz się tylko ze śpiewania?

Żyjesz zgodnie z rutyną czy go with the flow?

Śpiewam i piszę piosenki na pełny etat, co sprawia mi ogromną frajdę i jestem niezwykle dumna z tego, że mam możliwość robienia tego, co lubię.

Kocham podążać drogą wskazaną przez moje serce więc zdecydowanie wybieram podążać z prądem. Wierzę, że siły wszechświata umieszczą mnie tam, gdzie powinnam być.

Czy są rzeczy, których byś nigdy nie zrobiła?

Gdzie widzisz siebie za 5 czy 10 lat?

Nie żałuję niczego co kiedykolwiek zrobiłam i jestem bardzo dumna z tego kim jestem.

Pozostanę w dobrym zdrowiu, napiszę dużo więcej muzyki i będę cieszyć się życiem z ludźmi ze wszystkich krajów, których spotkam na mojej drodze.

Jakbyś miała napisać piosenkę o Polakach w Wielkiej Brytanii, o czym by opowiadała? Katy Carr. Fot: Prywatne archiwum artystki

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► ROZMOWA

Najgorszy czas w życiu...


01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► REKLAMA

FACEBOOK! Open Scotland.pl - Dołącz do nas!


01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► REKLAMA

REKLAMA ► 24


GALERIA ► 25

OPEN GALERIA Pasja według Joanny Lisowiec

Fot: Archiwum prywatne Joanny Lisowiec


01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► GALERIA

GALERIA ► 26

Fot: Archiwum prywatne Joanny Lisowiec


01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► GALERIA

GALERIA ► 27

Fot: Archiwum prywatne Joanny Lisowiec


01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► GALERIA

GALERIA ► 28

Fot: Archiwum prywatne Joanny Lisowiec


01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► GALERIA

GALERIA ► 29

Fot: Archiwum prywatne Joanny Lisowiec


01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► GALERIA

GALERIA ► 30

Fot: Archiwum prywatne Joanny Lisowiec


01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► GALERIA

GALERIA ► 31

Fot: Archiwum prywatne Joanny Lisowiec


01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► GALERIA

GALERIA ► 32

Fot: Archiwum prywatne Joanny Lisowiec


REKLAMA ► 33

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► REKLAMA

www.openscotland.pl

Serwis informacyjny Open Scotland.pl zaprasza do współpracy osoby przebojowe i dynamiczne, oraz takie które nie boją się wyrażać własnego zdania. Oferujemy: - Możliwość zdobycia doświadczenia w pracy dziennikarskiej na zasadach non-profit - Współpraca w profesjonalnym zespole - Poznanie najnowszych technologii - Promocję własnej osoby - Oferujemy certyfikat poświadczający współpracę. - Serwis nie wyklucza zatrudnienia (okres próbny 6 miesięcy) Oczekujemy: - Umiejętności posługiwania się poprawną polszczyzną - Znajomości języka angielskiego na poziomie komunikatywnym - Zainteresowania szeroko pojętą tematyką kulturalno-społeczną - Sprawnej obsługi programów pakietu MS Office - Kreatywności, zaradności i zapału do pracy - Sumienności i rzetelności - Lekkiego pióra Jeśli uważasz, że to ogłoszenie jest dla Ciebie nie zawahaj się zgłosić swojej kandydatury. Może czekamy właśnie na Ciebie?! Buduj swoje dziennikarskie portfolio z serwisem Open Scotland.pl! Współpraca z serwisem Open Scotland.pl odbywa się na zasadach tzw. dziennikarstwa obywatelskiego i jest bezpłatna.

Fot: Fotolia

Wyślij swoje CV i próbny tekst na adres: ip.openscotland@gmail.com

www.openscotland.pl

Serwis informacyjny Open Scotland.pl oraz Open eBusiness.biz zaprasza do współpracy osoby z doświadczeniem w sprzedaży powierzchni reklamowej. Oczekujemy: - Doświadczenia w sprzedaży powierzchni reklamowej - Samodzielności oraz bardzo dobrej organizacji pracy - Sprawnego posługiwania się Internetem - Sprawnej obsługi programów pakietu MS Office - Znajomości języka angielskiego na poziomie komunikatywnym - Kreatywności i sumienności Oferujemy: - Współpraca w profesjonalnym zespole - Poznanie najnowszych technologii - Udział przy nowych rozwojowych projektach - Wysoką prowizję od sprzedaży powierzchni reklamowej Jeśli uważasz, że to ogłoszenie jest dla Ciebie nie zawahaj się zgłosić swojej kandydatury. Zarabiaj z Nami! Wyślij swoje CV oraz list motywacyjny na adres: ip.openscotland@gmail.com


REKLAMA ► 34

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ►REKLAMA

www.openscotland.pl

OPEN POLISH MAGAZINE jesteśmy dostępni w zasięgu...

Fot: Fotolia

dłoni!

*

Nie piszemy małymi literkami! NASZA OFERTA DOSTĘPNA JEST PRZEZ CAŁY ROK! www.openscotland.pl www.openscotland.pl


OPINIA ► 30 08 WYWIAD ► 06 ► GALERIA

Trafalgar – ostatnia bitwa żaglowców

HISTORIA ► 35

Zatoka Kadyksu, 21 października 1805 roku, godzina 11:30. - Lordzie admirale! Niewysoki mężczyzna w galowym mundurze przeszedł na dziób HMS „Victory”. - Co się dzieje, panie Hardy? - Proszę tam spojrzeć! Kapitan Thomas Hardy podał mu lunetę i wskazał ręką kierunek. Admirał Horatio Nelson chwycił ją lewą dłonią i zbliżył do zdrowego oka. Na horyzoncie, w świetle iberyjskiego słońca widać było rząd sylwetek okrętów. Płynęły szykiem liniowym na północ. Admirał Nelson zaczął je liczyć. Jeden, dwa, dziesięć, piętnaście, dwadzieścia… Dość! To nie ma sensu – i tak wiadomo, że to cała flota sprzymierzonych. A przynajmniej jej lwia część. Wreszcie! Najsłynniejszy admirał Royal Navy uśmiechnął się pod nosem. Jego taktyka przyniosła skutek – wywabił lisa z nory. Teraz pora go ustrzelić. Przywołał do siebie oficera sygnałowego. - Panie Pasco, proszę wywiesić wiadomość dla reszty okrętów: „Anglia oczekuje, że każdy człowiek wypełni swój obowiązek”. Admirał Horatio Nelson. Był pozbawiony prawego ramienia – stracił je podczas walki o port Santa Cruz na Teneryfie w 1797 roku. Nie widział także na prawe oko – stracił w nim wzrok wskutek uderzenia odłamkiem podczas ataku na miasto Calvi na Korsyce.

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ►HISTORIA




REPORTAŻ ►►3109 GALERIA 08 | 02 | 2013 | OPEN ► 04 ► GALERIA

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ►HISTORIA

Trafalgar – ostatnia bitwa żaglowców

HISTORIA ► 36

Na początku XIX wieku dwa mocarstwa – Francja i Wielka Brytania zwarły się w klinczu. Napoleon rządził kontynentalną Europą, jednak na morzach panowali Brytyjczycy, którzy blokowali francuskie okręty w portach i kontrolowali morskie szlaki handlowe. Napoleon marzył o dokonaniu inwazji na Wielką Brytanię, ale najpierw musiał pokonać wszechmocną Royal Navy. Brytyjczycy zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa i wprowadzili ścisłą blokadę francuskich portów. Jednak ich najsłynniejszy admirał – zwycięzca spod Abukiru i Kopenhagi Horatio Nelson był innego zdania. Uważał, że blokada portów powinna być luźna, tak, by wywabić francuskie okręty na pełne morze i w walnej bitwie posłać je na dno, a wraz z nimi marzenia Napoleona o inwazji na Wyspy. Zastosowana przez niego taktyka okazała się słuszna. Latem 1805 roku Napoleon porzucił myśl o inwazji na Wielką Brytanię i zwrócił swoją uwagę na Austrię. W tym samym czasie Brytyjczycy posłali ograniczony kontyngent wojskowy pod dowództwem generała Craiga na Sycylię, by zagrozić południowym flankom przeciwnika. Napoleon rozkazał swojej flocie stacjonującej w Kadyksie udać się na Morze Śródziemne, by wesprzeć desant 4000 żołnierzy

koło Neapolu. Chciał w ten sposób powstrzymać Brytyjczyków i zapewnić sobie swobodę podczas operacji w Austrii. Dowódcą połączonej floty francusko-hiszpańskiej był doświadczony admirał Pierre-Charles Villeneuve. Miał już kiedyś okazję spotkać się w walce z Nelsonem. Podczas Bitwy pod Abukirem w Egipcie w 1798 roku jego okręt „Guillaume Tell” był jednym z zaledwie dwóch, które wymknęły się z rzezi, jaką urządziły francuskiej flocie okręty Nelsona. Wczesnym rankiem konwój 33 okrętów francuskich i hiszpańskich wyszedł z portu w Kadyksie kierując się na południe, ku Cieśninie Gibraltarskiej. Na czele płynął „San Juan de Nepomuceno”, a szereg zamykał „Neptuno”. Majtek na bocianim gnieździe francuskiej jednostki „Hermione” zauważył brytyjskie okręty na zachód od konwoju i kodem sygnałowym powiadomił o tym admirała Villeneuve. Ten zamiast kontynuować rejs ku cieśninie zdecydował się na powrót do Kadyksu. Szyk floty sprzymierzonych uległ odwróceniu. Teraz na czele płynął „Neptuno”, a konwój zamykał „San Juan de Nepomuceno”. Miej więcej w środku płynął „Bucentaure” z admirałem Villeneuve na pokładzie. Manewr zawrócenia zajął Francuzom i Hiszpanom około

dwóch godzin i wywołał pewne zamieszanie. Szyk zamiast prostej linii przypominał teraz raczej łuk. Nelson zamierzając prostopadle uderzyć we flotę sprzymierzonych od zachodu ustawił swoje okręty w dwóch kolumnach. Lewa składała się dwunastu okrętów, a na jej czele płynął HMS „Victory” z Nelsonem na pokładzie. Prawą, złożoną z piętnastu jednostek prowadził HMS „Royal Sovereign” pod dowództwem admirała Cuthberta Collingwooda. Taki plan miał na celu przerwanie szyku liniowego floty sprzymierzonych, wywołanie chaosu, a przede wszystkim – odcięcie i odizolowanie najsilniejszych jednostek. Collingwood ze swoją kolumną miał odciąć tylną straż, podczas gdy Nelson ze swoją zwarłby się w walce z okrętami płynącymi na czele i w centrum. Plan ten był dobry, ale wiązał się z poważnym niebezpieczeństwem. Płynąc prostopadle do szyku liniowego floty francusko-hiszpańskiej brytyjskie okręty były wystawione na ostrzał dział burtowych   przeciwnika. Same nie mogły odpowiedzieć ogniem


OPINIA ► 30 08 WYWIAD ► 06 ► GALERIA

Trafalgar – ostatnia bitwa żaglowców

HISTORIA ► 37

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ►HISTORIA

– nie miały armat na dziobach. Mimo tego Nelson postanowił podjąć ryzyko. Francuskie i hiszpańskie okręty wojenne przewyższały jednostki brytyjskie pod względem szybkości i odporności na zmienne warunki pogodowe. Francuskie stocznie były pierwszymi, które zaczęły prowadzić badania nad hydrodynamiką, skutkiem czego budowane przez nie okręty nie miały sobie równych. Brytyjskie jednostki były w porównaniu z nimi toporne, ale przez to bardziej odporne na ostrzał artyleryjski. Krótko przed południem Nelson postanowił rozpocząć bitwę. Za pomocą kodu flagowego nadał do pozostałych jednostek sygnał, który przeszedł potem do historii – „Anglia oczekuje, że każdy człowiek wypełni swój obowiązek”. Okręty brytyjskie ustawione w dwóch kolumnach rozwinęły żagle i zaczęły prostopadle zbliżać się do francusko-hiszpańskiego konwoju. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak szaleństwo – szarża na najeżone lufami dział okręty liniowe, bez możliwości odpowiedzenia ogniem. Na domiar złego wiatr słabnie i jednostki brytyjskie poruszają się w żółwim tempie. Jest godzina 12:15. Jako pierwszy do konwoju wroga dopływa HMS „Royal Sovereign” admirała

„Bitwa pod Trafalgarem” pędzla nieznanego artysty. Kolumnę po lewej stronie prowadzi HMS „Victory”. Kolumnę

po prawej

– HMS „Royal Sovereign”.




REPORTAŻ ►►3109 GALERIA 08 | 02 | 2013 | OPEN ► 04 ► GALERIA

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ►HISTORIA

Trafalgar – ostatnia bitwa żaglowców

HISTORIA ► 38

Collingwooda. Jego kadłub został niedawno oczyszczony z glonów i skorupiaków, dlatego porusza się szybciej, niż inne okręty. Jako pierwsza otwiera doń ogień francuska jednostka „Fougueux”. W jej ślady idą „Indomptable”, „San Justo” i „San Leandro”. Pociski rwą żagle i takielunek oraz uderzają w kadłub. Jest już jednak za późno. „Royal Sovereign” przerywa szyk sprzymierzonych i potężną salwą burtową demoluje hiszpański okręt flagowy „Santa Ana”. HMS „Victory” z Nelsonem na pokładzie ma kłopoty. Płynie wolniej, niż „Royal Sovereign” i jako pierwszy okręt z kolumny obrywa najbardziej. Cztery okręty liniowe – „Heros”, „Redoutable”, „Neptuno” i „Santissima Trinidad” walą do niego ze wszystkich dział jak do kaczki. Żagle i olinowanie są w strzępach – skutek użycia kul łańcuchowych. Pociski uderzają w kadłub i zabijają pierwszych marynarzy. Odstrzelone zostaje koło sterowe – okrętem można teraz sterować wyłącznie za pomocą rumpla znajdującego się pod pokładem. „Victory” nie może odpowiedzieć ogniem, ale nadal płynie w kierunku wrogich jednostek. Nelson ani na chwilę nie schodzi pod pokład. Stoi na dziobie i przez lunetę obserwuje okręty przeciwnika. Kompletnie

ignoruje jęki rannych i padające wokół pociski. Dopiero po 40 minutach brytyjski okręt flagowy dociera do linii jednostek przeciwnika. Wdziera się pomiędzy „Bucentaure” i „Redoutable”. Podpływa do flagowego „Bucentaure” i salwą burtową niszczy główny pokład działowy. Pociski przechodzą przez francuski okręt jak przez masło masakrując artylerzystów. Admirał Villeneuve jest pewien, że Brytyjczycy za chwilę przystąpią do abordażu. Myli się. HMS „Victory” podpływa do innego okrętu – „Redoutable” i zwiera z nim maszty. „Bucentaurem” zajmą się inne jednostki brytyjskie – „Temeraire”, „Conqueror” i „Neptune”. Inne okręty brytyjskie również zwierają się w walce z jednostkami francuskimi i hiszpańskimi. Bitwa zamienia się w serię pojedynków między załogami poszczególnych okrętów. Marynarze Royal Navy i żołnierze piechoty morskiej przeskakują na pokłady wrogich jednostek i wyrzynają ich załogi. Różnica w wyszkoleniu i determinacji jest kolosalna. Francuscy i hiszpańscy marynarze wskutek brytyjskiej blokady byli zmuszeni do pozostawania przez wiele miesięcy w portach. Dyscyplina uległa rozluźnieniu, zaniechano szkoleń. Zamiast na morzu marynarze spędzali czas w burdelach i tawernach.

Sprzymierzonym brakowało także wyszkolonych, doświadczonych dowódców. Zaledwie kilka lat wcześniej zakończyła się Rewolucja Francuska, podczas której większość kadry marynarskiej skończyła na gilotynie lub uciekła z kraju. Hiszpanie z kolei bardzo ucierpieli wskutek epidemii żółtej febry, która przetoczyła się przez Andaluzję na początku XIX wieku. Teraz marynarze obu nacji padają pod ciosami szabel i kordelasów świetnie wyszkolonych brytyjskich marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej. HMS „Victory” tkwi w śmiertelnym zwarciu z francuskim okrętem „Redoutable”. Jego dowódcą jest doskonały oficer – kapitan Jean-Jacques Lucas. W przeciwieństwie do innych dowódców nie pozwolił swoim marynarzom zgnuśnieć podczas blokady. Szkolił ich bezustannie w abordażu, strzelectwie i rzucaniu granatami. Teraz te męczące szkolenia dają owoc.   Francuscy marynarze i żołnierze zasypują pokład


REPORTAŻ ► 10

Trafalgar – ostatnia bitwa żaglowców

HISTORIA ► 39

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ►HISTORIA

HMS „Victory” gradem granatów i kul muszkietowych. Brytyjscy marines przygotowujący się do abordażu padają trupem, a marynarze uciekają pod pokład. Kapitan Lucas karze swoim muszkieterom wejść na maszty – z takiej pozycji ich ogień będzie znacznie skuteczniejszy. Francuscy snajperzy wybijają brytyjskich żołnierzy piechoty morskiej co do nogi. Na pokładzie HMS „Victory” prawie nie ma żywej duszy. Prawie… Pośrodku tej hekatomby, wśród dymu, huku dział i muszkietów, wybuchów granatów, rozerwanych trupów, fragmentów żagli i porwanych lin po pokładzie HMS „Victory” najspokojniej w świecie przechadza się admirał Nelson. Ubrany w galowy mundur, z orderami na piersi idzie wolnym krokiem, jakby spacerował po Hyde Parku. Dlaczego tak zrobił? Zwariował? Miał życzenie śmierci? Prawdopodobnie to drugie. Nelson był bardzo lubiany przez marynarzy z powodu sympatycznego usposobienia i poczucia humoru, miał jednak olbrzymie ego. Przy kilku okazjach zwierzył się przyjaciołom, że jego marzeniem jest zginąć podczas wielkiej bitwy i zyskać nieśmiertelną sławę. Przed

„Bitwa

pod

Trafalgarem”

pędzla

Augusta Mayera.


Trafalgar – ostatnia bitwa żaglowców

HISTORIA ► 40

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ►HISTORIA

bitwą poczynił kroki, by zabezpieczyć przyszłość swojej kochanki Lady Hamilton i ich córki Horatii. Tuż przed starciem odrzucił propozycję kapitana Hardy’ego, by na strój admiralski założyć płaszcz zasłaniający dystynkcje i ordery. Podczas bitwy świadomie wystawił się na odstrzał. No i się doczekał. O godzinie 13:30 pocisk wystrzelony przez francuskiego snajpera ze szczytu bezanmasztu „Redoutable” trafił go w lewy bark, przerwał kręgosłup między szóstym, a siódmym kręgiem piersiowym i utkwił w prawej łopatce. Śmiertelnie ranny Nelson kazał znieść się pod pokład, by widok rannego dowódcy nie wpłynął negatywnie na marynarzy. Ogień z HMS „Victory” ustaje. Marynarze i artylerzyści zostają wezwani z powrotem na pokład, jednak granaty zmuszają ich do odwrotu. Francuscy marines gromadzą się na górnym pokładzie „Redoutable” i szykują do abordażu. Lada chwila flagowy okręt Royal Navy wpadnie w ręce wroga. W ostatnim momencie ratuje go HMS „Temeraire”. Podpływa do „Redoutable” i potężną salwą masakruje żołnierzy stłoczonych na górnym pokładzie francuskiego okrętu. Kapitan Lucas poddaje okręt. Stracił 90% ludzi, a sam jest ciężko ranny.

„Redoutable” ma strzaskane maszty i nabiera wody. Wkrótce zatonie. Brytyjczycy zajęli 22 spośród 33 okrętów floty sprzymierzonych, reszta się poddała. Umierający pod pokładem HMS „Victory” admirał Nelson wie, że zwyciężył. Poleca, by natychmiast po bitwie okręty zarzuciły kotwice, ponieważ nadchodzi sztorm (wiedział o nim jeszcze przed rozpoczęciem bitwy). Jego ostatnie słowa to „Dzięki Bogu wypełniłem swój obowiązek!”. Chwilę później umiera. Jest godzina 16:30. Zrywa się wiatr. Morze marszczy się coraz większymi falami i w końcu rozpętuje się gwałtowny sztorm, którego potrzaskane francuskie i hiszpańskie okręty nie mogą przetrwać. Ze zdobytych przez Brytyjczyków jednostek nad ranem pozostają zaledwie cztery. Morze pochłania ponad dwa tysiące marynarzy floty sprzymierzonych, którzy przetrwali starcie z Royal Navy pod Trafalgarem. Wielka Brytania będzie niepodzielnie rządzić na morzach i oceanach przez najbliższe stulecie. Okręt admirała Nelsona – HMS „Victory” do dzisiaj pozostaje w służbie czynnej. Nadal pełni rolę okrętu flagowego Royal Navy.

Autor: Mateusz Biskup http://blogbiszopa.pl/

Źródło: The Battle of Trafalgar, http://www.nelsonsnavy.co.uk, Dostęp 24.02.2013. Battle of Trafalgar, http://en.wikipedia.org, Dostęp 24.02.2013. Horatio Nelson, 1st Viscount Nelson, http://en.wikipedia.org, Dostęp 24.02.2013. The Battle of Trafalgar, http://www.britishbattles.com, Dostęp 24.02.2013.


Pochwała przyjaźni Felieton ► Beata Waniek

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► FELIETON

KULTURA ► 41

porywa nas w swój diaboliczny taniec. Jeśli chcemy cały czas być na topie nie możemy pozwolić jej zwolnić. Paradoksalnie nie mamy czasu na życie bez pośpiechu. To luksus, na który mogą pozwolić sobie ci, którzy są poza tzw. obiegiem. Siłą rzeczy i nasze kontakty z innymi osobami są jakby bardziej powierzchowne. Wchodzimy w coraz to inne grupy, pojawiają się nowe znajomości. Wszędzie wokół jest pełno ludzi,

Pod wpływem różnorakich zdarzeń myślę ostatnio bardzo często o przyjaźni. Mogę mówić o sporym szczęściu, bo znam i cenię tą wyjątkową więź łączącą ludzi. W literaturze można odnaleźć wiele historii przyjaźni. Ja sięgnęłam po niewielką książeczkę, znaną czytelnikom na całym niemal świecie. Jej bohaterowie w prosty sposób rozmawiają o istocie przyjaźni. Podstawą moich rozważań stała się rozmowa Małego Księcia z Lisem:

z którymi rozmawiamy, pijemy wino, ale bez względu na długość trwania znajomości, nie przywiązujemy się do nich. Bliższe związki wymagają czasu, wzajemnego poznania, a przede wszystkim pełnej akceptacji świata drugiego człowieka. Część psychologów jest zdania, że za kilka lat ludzie nie będą odczuwali braku autentycznych kontaktów. A jednak zapracowani, zabiegani marzymy o kimś bliskim, kto będzie nas wspierał w niepowodzeniach, radościach, przed kim nie będziemy musieli udawać lepszych niż

„-Proszę cię… oswój mnie – powiedział. – Bardzo chętnie – odpowiedział Mały Książę – lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy. – Poznaje się tylko to, co się oswoi – powiedział lis. – Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!” Żyjemy w dość zwariowanym, pędzącym na oślep świecie. Ta rozkręcona karuzela

Beata Waniek – autorka dwóch książek dla młodzieży: „Majowy weekend” i „Zośka”; opiekunka młodzieżowej grupy teatralnej Ekstrakt; miłośniczka dobrej muzyki, filmu, teatru, czerwonego wina i długich rozmów z ludźmi Fot: Beata Waniek


KULTURA ► 42

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► FELIETON

jesteśmy. „Potrzebujemy do życia osób, na które możemy bez zastrzeżeń liczyć i którym możemy ufać, o których wiemy, że nas nie oszukają, nie zdradzą, pomogą w potrzebie i że my powinniśmy im pomagać, służyć w biedach, które przecież każdego spotykają i które bez przyjaciół bardzo trudno przetrwać”. Przyjaciół często szukamy tak, jak żyjemy: w pośpiechu, za pomocą komputera. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że wystukiwane emocje mogą być udawane. Kiedy dochodzi do spotkania z wirtualnym przyjacielem w realu, dość często pojawia się brak umiejętności nawiązania bezpośredniego kontaktu. Zapominamy, że świat wirtualny nie zastąpi rzeczywistego, że istnieje coś bardziej intrygującego niż twarz na ekranie i palce na klawiaturze. Przyjaźni trzeba od czasu do czasu spojrzeć w oczy, poczuć jej zapach, przyjrzeć się emocjom. Nić przyjaźni może tkać każdy, bez względu na wygląd, stan posiadania, bo przyjaźń to zaufanie do drugiego człowieka. Do tego nie potrzeba ideału, tylko wierności. Przyjaźń to rodzaj bezinteresownej miłości, która odpowiednio pielęgnowana, potrafi wytrwać długie lata. Nie straszne są dla niej rozłąki, odległości. Z prawdziwym przyjacielem, nawet po wielu miesiącach niewidzenia, możemy rozmawiać tak, jakbyśmy rozstali się wczoraj. Czy może być w życiu coś ważniejszego? Ale jak twierdził Leszek Kołakowski, na przyjaźń trzeba być gotowym. „Bo przecież są też ludzie, którzy się boją przyjaźni, którym się wydaje, że mieć przyjaciół, to narażać siebie na życiowe wydatki, wysiłki, niewygody, bez których można się obejść. Tacy ludzie sami się unieszczęśliwiają. Pewnie nie można im pomóc. A na przyjaciołach oszczędzać nie warto. Mało który wydatek tak bardzo się opłaca.” Należy tylko pamiętać o odpowiedzialności za to co oswoimy, „bo nie oswaja się dzikich zwierząt, będąc tylko przejazdem w lesie.

W tym lesie trzeba zamieszkać.” Fot: Fotolia


POEZJA ► 43

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► POEZJA

Poezja ► Bożena Helena Mazur-Nowak

Bożena Helena Mazur-Nowak. Fot: Jaroslaw Adam Cyconiak, zdjecie zrobione w Eastbourne, UK

Bożena Helena Mazur-Nowak urodziła się w 1958 r. i pochodzi z Opola. W poszukiwaniu pracy wyemigrowała do Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka i pracuje. Pracuje jako pielęgniarka pomocnicza. Jest matką o rozdartym sercu. Szczęśliwą babcią i wieczną marzycielką. Emigracja była dla niej trudnym wyborem, bo jak sama mówi “Życie w kraju ojczystym na skraju nędzy, bez szansy na pracę. Marna egzystencja prowadząca prawie do obłędu i nagle otwiera się okno na świat i zaprasza do sięgnięcia po nowe możliwości. Więc sięgam - nie bez obaw, po długim zastanowieniu - sięgam i zostawiając za sobą przeszłość zaczynam budować nowe życie. W sercu pozostaje tęsknota, która rodzi wiersze”. Swoje wiersz pisze “od zawsze, odkąd pamięta”. Publikowała i publikuje je na portalach internetowych m.in. PoEzja Londyn i Kronikarzu - Magazynie obywatelskim. Wiele wierszy poetki można znaleźć na jej profilu na Facebooku. Debiutem literackim Bożeny Heleny Mazur-Nowak był wiersz “nasza miłość”, który zdobył pierwsze miejsce w konkursie jednego wiersza zorganizowanym przez portal E-Literaci (2011r). Ten wiersz oraz wiele innych, opublikowany był także w The Polish Observer, Angorze. Poetka wydała trzy tomiki wierszy. Pierwszy “nad brzegiem rzeki zwanej życiem” w 2011 r., drugi “bilet do stacji Szczęście” w 2012 r., trzeci - “na rozstań moście” w 2013r. Warto także dodać, że Bożena Helena Mazur - Nowak znalazła się wśród wymienionych przez AdamaSiemieńczyka osób w Antologii Poezji Emigracyjnej ,,Piękni Ludzie Poeci Mojej Emigracji’’ wydanej w 2012 roku. W 2013 roku poetka ukaże się na kartach Antologii ,,Contemporary Writers of Poland’’ autorstwa Danuty Blaszak Pisanie jest dla niej odskocznią od codziennego życia, pomaga wyrazić siebie, kiedy nikt wokół jej nie rozumie. Pomaga przetrwać. Jej sztuka rodzi się i wypływa z serca a inspiracją jest otaczający ją świat - “Często do napisania wiersza inspirują mnie piękne obrazy, czasem melodia, często moje odczucie w zetknięciu z konkretną życiową sytuacją”.


mewy

pielgrzym

ty mnie nie proś bym milczała

plaża dzisiaj taka pusta nadaremnie szukam naszych śladów na piasku

gwiazda polarna na niebie migocze drogę wskazując wędrowcom wciąż błądzę jak pielgrzym strudzony zabłąkany na życia manowcach

trudno nie mówić skoro serce płacze za tym co na dnie głęboko ukryte trudno nie pisać że tak za tym tęskni z dala od domu gdzieś na obczyźnie

na rozstaju dróg znowu stoję którą drogę wybrać pytam serca tyle bólu w bagażu swym niosę miłość zamieszkała tylko w wierszach

są jak ikony te moje wspomnienia dbam o nie czule bardzo pielęgnuję i zamiast bajek wnuczce do uśpienia wyciągam z głowy pamięci obrazy

dzień za dniem z nadzieją moją siostrą szukam sensu odpowiedzi na pytania zanim odejść czas każe w zapomnienie chcę by słońce świeciło znowu dla mnie

choć babci nie ma nadal w sercu mieszka ona i chatka nad rwącym strumieniem pamiętam dobrze że była niebieska w ogrodzie malwy lwie paszcze i pszczoły

wczoraj byliśmy tutaj razem morze łaskotało nam stopy wiatr plątał włosy i ręce poranny odpływ wszystko zmył mewy takie zdziwione jakby chciały spytać gdzie miłego zostawiłaś powiedz gdzie muszelki w naszyjniku szumią smętnie na horyzoncie biały żagiel tak daleko jak ty

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► POEZJA

Szeherezada jesteś dla mnie zagubionym skarbem który udało mi się znaleźć bez mapy powiedział twoje usta są jak tajemnica którą chcę z tobą dzielić dodał gdyby twoje oczy mogły mówić opowiedziałyby historię której mógłbym słuchać bez końca pozwól mi prosił i tak tylko słowem ubrał mnie w klejnoty stał się moim powiernikiem a ja jak Szeherezada wypełniłam nasze noce opowieściami o miłości.

Jabłoń A pamiętasz Kochany tą jabłoń? Tą głęboko w sadzie ukrytą... Tak lubiłam się pod nią kiedyś Mój Kochany z tobą spotykać. W środku maja skąpaną w kwieciu, Które roje pszczół wabiły... Zapach słodki nam także Miły Te spotkania nasze umilał. Płatki białe dywanem legły, A my na nich wtuleni w siebie. Byłeś wtedy mi taki bliski... Czemu dziś już nie jest tak? Nie wiem ...

rozległe łąki makami czerwone i kąkol w zbożu z którym dziadek walczył niebo błękitne w górze bielik orzeł ja na tej łące puszczałam latawce biała kobyła o mięciutkich chrapach leb kładła czule na moim ramieniu a za stodołą młody źrebak hasał ja go goniłam dziecięcym spojrzeniem może już nigdy z bliska nie zobaczę tego co mieszka w moim sercu na dnie za to napiszę jak tęsknota przyjdzie wyciągnę z serca to co dla mnie ładne a Ty mnie nie proś więcej o milczenie bo moje serce już nadto strudzone musi wypuścić to co na dnie drzemie aby wróciło łzami okraszone

Poezja ► Bożena Helena Mazur-Nowak

POEZJA ► 44


Fryderyk dziś gra piano tak wyszedłeś by nigdy nie wrócić a fortepian wciąż na ciebie czeka moje skrzypce z rozdartym sercem przykleiły się czule do wieka i te nuty Chopina gotowe aby zacząć nasz koncert na serca w kryształowym wazonie róże pamiętałeś że lubię czerwone

Poezja ► Bożena Helena Mazur-Nowak

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► POEZJA

POEZJA ► 45

za oknem zmierzch miękko się skrada omijając uliczne latarnie i herbata zrobiona dla dwojga ciebie nie ma znowu święta pukają do drzwi jak do stołu mam zasiąść sama na talerzu z opłatkiem łzy i Fryderyk dzisiaj gra piano

Na zdjęciu od prawej Bożena Helena Mazur-Nowak Fot: Aneta Swoboda, zdjęcie zrobione w Birminghan 08 grudnia 2012 roku


01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► KULTURA

KULTURA ► 46

© Edith Tudor-Hart Prater Wheel, Vienna, c.1931 (negative) Modern gelatin print from archival negative, Scottish National Portrait Gallery: presented by Wofgang Suschitzky, 2001

► WYSTAWA EDITH TUDOR-HART: IN THE SHADOW OF TYRANNY 2 marca 2013 – 26 maja 2013 Scottish National Portrait Gallery Edynburg | Wstęp wolny Podczas 1930 roku, fotografia została wciągnięta w szereg istotnych sprawach politycznych i społecznych epoki, jak nigdy przedtem.

© Edith Tudor-Hart Demonstration, South Wales, c.1935 (negative) Scottish National Portrait Gallery: Archive presented by Wolfgang Suschitzky, 2004

© Edith Tudor-Hart Untitled [Two Boys and Bushes, Camphill School, Bieldside, Aberdeen], 1949 Scottish National Portrait Gallery: Archive presented by Wolfgang Suschitzky 2004

Kluczową propagatorką tej dziedziny była urodzona w Wiedniu, fotograf Edith Tudor-Hart, która wyjechała z Austrii do Wielkiej Brytanii po aresztowaniu za jej działalność polityczną w 1933 roku. Po przeszkoleniu w Bauhaus prowadziła karierę jako dokumentalista i fotograf portretowy, obejmując zagadnienia ubóstwa, podziałów społecznych i dobrobytu dzieci w Wiedniu, Londynie, Tyneside, Walii i Szkocji. Fotografia Tudor-Hart to wyrafinowany realizm, uwypuklający szczególnie bezpośredniość

i zdolność do komunikowania się. Edith permanentnie pracowała również jako agent Sowietów w Austrii i Wielkiej Brytanii i była ścigana przez służby bezpieczeństwa aż do jej śmierci w 1973 roku. Wystawa obejmuje niezwykłe czarno-białe zdjęcia, które uchwyciły polityczną, oskarżycielsko naładowaną atmosferę międzywojennego Wiednia, Wielkiej Brytanii w czasie upadku w 1930, jak i psychologicznie przenikliwy obraz dzieci w powojennych latach.


KULTURA ► 47

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► KULTURA

Głos Polskiej Kultury z siedzibą w Birmingham oraz International Polish Artists Association (IPAA) z siedzibą w Londynie ogłaszają I Ogólnoświatowy Konkurs Poetycki o statuetkę szklanego pióra pod hasłem “MŁODZI POECI”.

Organizowany jest konkurs poetycki o charakterze otwartym - mogą w nim brać udział dzieci do 14 roku życia. 1. Na Konkurs należy nadesłać zestaw 3 wierszy własnych, nigdzie dotąd niepublikowanych i nienagrodzonych w innych konkursach, na adres e-mail: teksty@e-sztuka.com | z dopiskiem – młodzi poeci. 2. W treść e-mail należy wpisać: imię i nazwisko autora wierszy, wiek oraz kraj. 3. Wiersze (wszystkie w jednym pliku tekstowym) należy dołączyć do treści e-maila w formie załącznika. 4. Termin nadsyłania wierszy upływa 30 kwietnia 2013. Konkurs przebiegać będzie w dwóch etapach. W I etapie konkursu, zostanie wyłonionych 50 najlepiej piszących młodych poetów, spośród których w II etapie, jury wybierze 5-zwycięzców. W konkursie, za pierwsze pięć miejsc zostaną przyznane nagrody rzeczowe dostosowane do wieku zwycięzców oraz publiczne ogłoszenie nazwisk zwycięzców na literackich stronach internetowych oraz w prasie. Główną nagrodą za miejsce pierwsze będzie Statuetka Szklanego Pióra, której fundatorem jest Gazeta Polonijna (UK) Pozostałe nagrody ufundowało Stowarzyszenie Autorów Polskich O/Warszawski II (lista fundatorów może się powiększać, napływają nowe propozycje, o czym na bieżąco będziemy informować) Zwycięskie teksty i sylwetki zwycięzców ukażą się również w Kwartalniku artystycznym E=SztukaDoKwadratu Planowane jest wydanie antologii “Młodzi poeci”, w której znajdą się wszyscy młodzi literaci wyłonieni w I etapie konkursu, w zależności od poziomu nadesłanych prac. Wyłonione osoby, zostaną również zaproszone do wzięcia udziału w publicznym konkursie poezji szkolnej, który w przyszłości odbędzie się w Birmingham (UK). Jurorami w konkursie będą poeci: Anna Mickiewicz, Katarzyna Campbell, Piotr Kasjas, Frederick Rossakovsky-Lloyd Link: http://www.facebook.com/events/553397464693773/ Życzymy weny twórczej i serdecznie zapraszamy do nadsyłania prac.


Poeci i artyści!

KULTURA ► 48

01 | 03 | 2013 | OPEN ► 07 ► KULTURA

18 maja tego roku w Domu Polskim im. gen. Władysława Sikorskiego w Glasgow odbędzie się I Festiwal Poezji pod nazwą: “Uprawiaj ze mną poezję”. Tegoroczne wydarzenie skupi się na artystach polskiego pochodzenia. Zapraszam wszystkich chcących wziąć czynny udział jak i również miłośników sztuki, którzy chcieliby zostać świadkami tego wydarzenia.

Poezja tkwi nie tylko w słowach i na kartkach papieru. Jest to również obraz, uchwycony moment na fotografii, ruch, muzyka. Poezja jest codziennością, która ukrywa się pod symboliką gdyż stroni od dosadności. Festiwal ma na celu zrzeszyć poetów i artystów, którzy mieszkają w Szkocji i chcieliby zaprezentować swoją twórczość szerszej publiczności. Organizatorzy poszukują poetów, fotografików, artystów i muzyków. Zainteresowani udziałem w projekcie mogą kontaktować się z Pauliną Krzyżaniak: paulinakrzyzaniak@yahoo.co.uk

Fot: Fotolia


Wielkość i cena modułu

OPEN POLISH MAGAZINE

420 x 297 120 funtów na tydzień www.openscotland.pl

+ VAT


Wielkość i cena modułu

205 x 145

205 x 297 60 funtów na tydzień + VAT www.openscotland.pl

30 funtów na tydzień + VAT

100 x 145 15 funtów na tydzień + VAT


Jesteśmy otwarci! A Ty?

Fot: Fotolia

www.openscotland.pl

Open Polish Magazine  
Open Polish Magazine  

Informacje, publicystyka, rozrywka, kultura

Advertisement