Issuu on Google+

FOT: Andrzej Kuziola

www.openscotland.pl ▶ ISSN ▶ 2052-2738 ▶ ISSUE ▶ 06 ▶ | 22 | 02 | 2013

OPEN ▶ POLISH MAGAZINE ▶ IN UK

„Sztuka powinna zawierać jakiś przekaz, powinna zmuszać do zastanowienia się, a nie być tylko ładnym obrazkiem. Powinna wywołać u widza emocje niezwiązane wyłącznie z estetyką. Powinna sprawić, by widz zagłębił się intelektualnie w świat stworzony przez artystę.” Z Andrzejem Kuziolą rozmawia Małgorzata Bilińska

Artysta Dark Art


SPIS TREŚCI ► 02

Bejbi Blues

„Sztuka powinna zawierać jakiś przekaz, powinna zmuszać do zastanowienia się, a nie być tylko ładnym obrazkiem. Powinna wywołać u widza emocje niezwiązane wyłącznie z estetyką. Powinna sprawić, by widz zagłębił się intelektualnie w świat stworzony przez artystę.” Z Andrzejem Kuziolą rozmawia Małgorzata Bilińska

Artysta Dark Art OPEN POLISH MAGAZINE IN UK Redaktor Naczelny | Damian Biliński ip.openscotland@gmail.com | Tel: 07923378062 Reklama i Marketing | Małgorzata Bilińska mb.openscotland@gmail.com Skład i Grafika | Małgorzata i Damian Bilińscy Wydawca | Interactive Publishing | SCOTLAND | Tel: 07923378062 | www.openscotland.pl

Współpraca | Anna Kutera, Beata Waniek, Gosia Szwed, Joanna Goldberg, Katarzyna Campbell, Małgorzata Bilińska, Sandra Paziewicz, Damian Świątek, Marek Wardęga, Mateusz Biskup Poglądy zawarte w felietonach, opiniach i komentarzach są osobistymi przekonaniami autorów i nie zawsze pokrywają się z poglądami redakcji Open Polish Magazine. Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń i reklam. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów oraz zdjęć bez wyraźnej zgody redakcji jest niezgodne z prawem.

Jej filmy to swoista karykaturalna konwencja, ukazująca rzeczywistość, podobną do tej znanej z programów MTV. Z Kasią Rosłaniec rozmawia Gosia Szwed

| Str. 26 |

Pokorny Hooligan

(...) Pokazać poziom tego czego słuchali dotychczas podstawiając pod nos przedziwny substytut.[...].Uważam, że można w bardzo łatwy, acz konstruktywny sposób wybić komuś z głowy mainstreamowe ścierwo”. Z Piotrem Orzechowskim rozmawia Sandra Paziewicz

| Str. 32 |

Lis

Mateusz Biskup | Blog Biszopa Pasażer siedzący na tylnym siedzeniu czarnego kubelwagena był w kiepskim nastroju. Wracał cały czas myślami do ostatniej rozmowy z Falkenhausenem i Stulpnagelem. Spisek przeciwko Hitlerowi zataczał coraz szersze kręgi...

| Str. 38 |

Językowy ekosystem

„Język jest rodzajem ekosystemu, w którym brak choćby drobnego elementu może spowodować nieodwracalną katastrofę”. Felieton ► Beata Waniek

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► SZTUKA ► KULTURA ► ROZRYWKA ► HISTORIA ► WYWIAD ► FELIETON

| Str. 09 |

Fot: KASIA ROSŁANIEC

Duży procent Polaków na emigracji to osoby żyjące samotnie. Bez „drugiej połówki”, bez dzieci, bez rodziny. Reportaż ► Damian Świątek

Fot: PIOTR ORZECHOWSKI

Dziewczyna z portfela

Fot: DAMIAN ŚWIĄTEK

| Str. 06 |

Fot: EMIL LAWRENZ

FOT: Andrzej Kuziola

www.openscotland.pl ▶ ISSN ▶ 2052-2738 ▶ ISSUE ▶ 06 ▶ | 22 | 02 | 2013

OPEN ▶ POLISH MAGAZINE ▶ IN UK


REKLAMA ► 03

OPEN POLISH MAGAZINE Czytelniku!

Open Polish Magazine to tygodnik ukazujący się tylko i wyłącznie w formie elektronicznej. Tygodnik przeznaczony jest dla osób poszukujących informacji, publicystyki, kultury i rozrywki. Open Polish Magazine to także miejsce na profesjonalną i skuteczną reklamę. Open Polish Magazine to miejsce, a raczej przestrzeń dla ludzi pozytywnie nastawionych, kreatywnych, ale przede wszystkim otwartych na człowieka, rzeczywistość oraz nowe technologie.

Fot: Fotolia

Zapraszamy w każdy piątek!

Zapraszamy w każdy piątek!

www.openscotland.pl

Czytelniku! Open Polish Magazine to tygodnik ukazujący się tylko i wyłącznie w formie elektronicznej. Tygodnik przeznaczony jest dla osób poszukujących informacji, publicystyki, kultury i rozrywki. Open Polish Magazine to także miejsce na profesjonalną i skuteczną reklamę. Open Polish Magazine to miejsce, a raczej przestrzeń dla ludzi pozytywnie nastawionych, kreatywnych, ale przede wszystkim otwartych na człowieka, rzeczywistość oraz nowe technologie.

www.openscotland.pl


ile smak czekolady w opisie literackim”. Czy można się z tym zgodzić?

Austriacki filozof Ludwig Wittgenstein twierdził, że nie ma tajemniczego bytu zwanego „znaczeniem”. Oczywiście filozof miał na myśli „znaczenie” w sensie filozoficznym, bowiem jak twierdził, język jest tylko techniką, która daje nam możliwość komunikacji. Aby wiedzieć, co znaczą słowa, trzeba po prostu być w posiadaniu tejże techniki, ale również patrzeć na kontekst, w jakim są one przekazane.

Można zgadzać się lub nie zgadzać z twórczością Katarzyny Rosłaniec. Ostatnia produkcja „Bejbi Blues”, wywołała tyleż samo zachwytu, ileż krytyki, ale filmów Rosłaniec nie można bagatelizować, wszak reżyserka porusza tematy ważne i takie, które są tuż obok nas, a których często nie chcemy zauważać lub nie zauważamy. O „znaczeniu” „Bejbi Blues” i „Galeriankach” z Katarzyną Rosłaniec rozmawia Gosia Szwed. A skoro jesteśmy przy „Galeriankach” to warto zwrócić uwagę na reportaż Damiana Świątka „Dziewczyna z portfela”. To kolejna historia Polaków na emigracji. Tym razem jest to historia kobiety, młodej dziewczyny, dla której nie ma „znaczenia” od kogo dostaje prezenty, choć jak sama mówi, istnieje jeden wyjątek. Jaki?

Ileż to razy idąc ulicą lub robiąc zakupy w supermarkecie słyszeliśmy z ust naszych rodaków słowa, na dźwięk których więdły nam uszy? No tak, tego policzyć nie można. Ale można zastanowić się dlaczego i w jakim celu używamy wulgaryzmów oraz z jaką częstotliwością. Jedno jest pewne; po przeczytaniu felietonu Beaty Waniek „Językowy ekosystem” można zrozumieć więcej.

O tym, dowiecie się czytając nasz magazyn, który dzisiaj jest równie wyjątkowy jak wydania poprzednie. Dlaczego? Nie bez powodu wymieniłem tylu autorów, bowiem dzisiaj po raz pierwszy możecie zobaczyć ich w stopce redakcyjnej. W tym miejscu gorąco zachęcam inne osoby, które chciałyby publikować w naszym magazynie. A jeśli ktoś zapyta jakie to ma „znaczenie”, odpowiem: Znaczenie ma ogromne, bo bez tych osób nie byłoby magazynu, nie byłoby treści i dyskusji na ich temat. A tam, gdzie jest „znaczenie”, pojawia się sens, nawet jeśli niektórym wydaje się to być bez sensu. Tako rzecze dzisiaj... Damian Biliński Redaktor Naczelny

Zresztą, w dzisiejszym numerze o „znaczeniu”, z pianistą i kompozytorem Piotrem Orzechowskim, rozmawia Sandra Paziewicz. Z kolei Mateusz Biskup, przygląda się znaczeniom historycznym; w dzisiejszym numerze w niezwykle interesujący sposób przygląda się niemieckiemu feldmarszałkowi. Ale to nie koniec „znaczeń”. Małgorzata Bilińska w rozmowie z Andrzejem Kuziolą przywołuje myśl polskiego artysty, Zdzisława Beksińskiego, który powiedział: „Nigdy nie zadaję sobie pytania „co to znaczy”, ani w odniesieniu do moich obrazów, ani do cudzych. Znaczenie jest dla mnie całkowicie bez znaczenia. Jest tyle warte, 22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► SŁÓW KILKA

Sens i znaczenie

SŁÓW KILKA ► 04


5x DAY- 5 razy dziennie jedz owoce i warzywa

Choć dzień walki z rakiem był 4 lutego, dziś przypominamy o tym, o czym każdy chciałby zapomnieć. Walczymy z nowotworami. Odkąd rozpoczęliśmy akcję Rak w Szpilkach, co kilka dni zgłasza się do nas ktoś, kto cierpi na raka bądź ma bliską osobę, walczącą z chorobą. To nie fikcja- TO FAKT. Aż 33% przypadkom można by było zapobiec gdybyśmy zmienili kilka ze swoich przyzwyczajeń. Choroba cywilizacyjna- wróg numer jeden. 4 lutego obchodzony był na świecie dzień, w którym szczególnie chcieliśmy głośno krzyczeć- ludzie to dotyczy Was, to jest problem każdego. Czy wiecie, że większość przypadków np. raka piersi diagnozowanych jest w społeczeństwach wysoko rozwiniętych? Tak niewiele czasami potrzeba, żeby zachować życie, żeby być.

SHAKE OFF SALT - w tym przypadku im mniej, tym lepiej, organicz sól STAY OUT THE RED - czerwone mięso nie jest wskazane, jeśli już musisz - organicz się do jednego steka tygodniowo NOT SO SWEET - rak żywi się cukrem, nie podawaj mu pożywienia, do tego powoduje otyłość, która także przyczynia się do powstawania nowotworów

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► AKTUALNOŚCI

DEKALOG ZDROWEGO CZŁOWIEKA

GOOD FOR THE GUT - jedz dużo produktów, bogatych w błonnik: warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste GET SWEATY - ruch to zdrowie, wiedzieli o tym już pradziadowie, 30 minut ruchu dziennie znacznie redukuje zachorowalność KNOW YOUR LIMITS - najlepiej nie pij go wcale, a jeśli musisz - ogranicz się do kilku lampek wina tygodniowo LOVE YOUR SKIN - słońce może być sprzymierzeńcem, ale w nadmiarze szkodzi, chroń skórę QUIT SMOKING - nie pal, twoje płuca ci za to podziękują, o 25% zmaleje ryzyko zachorowania na ich nowotwór DOWNSIZE - schudnij, trzymaj formę, zminimalizujesz ryzyko raka np. piersi, nerek GET VACCINED - możesz zaszczepić się na raka powodowanego przez wirusa brodawczaka ludzkiego BECOME AN ECO WARRIOR - chemikalia, zanieczyszczone powietrze, woda przyczyniają się do powstawania nowotworów

Rak w Szpilkach

AKTUALNOŚCI ► 05


REPORTAŻ ► 06

Reportaż ► Damian Świątek

Dziewczyna z portfela

Fot: Damian Świątek

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► REPORTAŻ

Duży procent Polaków na emigracji to osoby żyjące samotnie. Bez „drugiej połówki”, bez dzieci, bez rodziny. Jednym ten stan rzeczy jak najbardziej odpowiada, z kolei drudzy wręcz desperacko poszukują partnera. O tym, że można ten fakt wykorzystać dowiedziała się Kinga. I stara się go używać dla „łatwego, lekkiego życia”.


REPORTAŻ ► 07

Fot: Damian Świątek

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► REPORTAŻ

Kinga – niska, nieprzeciętnej urody blondynka, z śliczną twarzą o delikatnych, dziewczęcych rysach, skrywanych pod nadmiarem makijażu i zgrabnymi nogami, których pozazdrościłaby jej nie jedna modelka. Kinga przyjechała do Szkocji z chłopakiem, gdy miała 17 lat. Lecz po paru miesiącach pobytu w UK rozstali się, więc musiała sama zadbać o siebie. - Tak to już jest – mówi Kinga – na początku ładnie, pięknie, a gdy już się zamieszka razem wszystko wychodzi. Z Hubertem siedziałam do czasu, aż się usamodzielniłam i sama potrafiłam zadbać o siebie. Poznałam ludzi, którzy mi dużo pomogli i się od niego wyniosłam, wynajmując pokój u koleżanek.

Pracę mi nagrał taki jeden koleś z budowlanki na sprzątanie. Jak oni kończyli remont, to z dziewczynami szłyśmy po nich sprzątać, tak że praca raz była, raz nie. Czasem dzwonili co tydzień, a czasem to i po dwa – trzy tygodnie na telefon musiałam czekać. A pieniądze szybko topniały. W międzyczasie zaczęłam poznawać ludzi, spotykać się z różnymi chłopakami i tak się zaczęła moja zabawa w sponsoring. Do zabawy w „sponsoring” nie zmusiła Kingi kiepska sytuacja finansowa, która dotknęła ją po przyjeździe do Szkocji, jak przyznaje dziewczyna zaczęła już w Polsce i tylko powróciła do tego zajęcia.

- Z tym sponsoringiem mi się włączyło już w Polsce. Może gdy miałam 14 lat. Już dawno doszłam do tego wniosku, że i tak się z każdym bzykam i tak, więc dlaczego nie czerpać przy okazji korzyści materialnych. Idziesz na balet to wiadomo – wjazd i drinki kosztują. A skąd kasę miałam brać? Pochodzę z biednej rodziny, nigdy nic nie mieliśmy. Ojciec czasem więcej pieniędzy przepijał niż przynosił do domu, a byłam ja i dwie siostry. Żeby się bawić, ktoś musiał postawić. A nic za darmo nie ma. Więc i ja musiałam postawić – mówi z uśmiechem Kinga – Szybki lodzik w samochodzie albo w kiblu, a noc masz całą ustawioną. Chcę piwko to mówię. A ten zapierdala – łaski nie robi.


Kinga nigdy nie myślała o sobie jak o prostytutce, a relację ze swoimi sponsorami traktuje jako lekkie, niezobowiązujące związki. - Ja nie jestem taka jak te kurwy z trasy albo z agencji. Dla nich to jest praca. Ja widzę kolesia na ciśnieniu to podbijam. To co? Potrzebne mi na to i na to. Faceci sami oferują. Mówię – „Spoko, nie trzeba”, a oni swoje, że weź, ja ci pożyczę, a potem tematu nie poruszamy i jest luz. Oczywiście zaczyna się od randki. Bar. Kolacyjki. Częściej i częściej. Kwiaty. Prezenciki. Potem pełen sponsoring. Czasem nawet z takim zamieszkam. Jeden koleś nawet żonę chciał dla mnie zostawić. Wjebałam mu się w łeb na maxa. Co chwila dzwonił i trybił. I pytał cały czas – Gdzie jestem? Co robię? – pełna

kontrola. Na masę zazdrosny był, co nie? Kinga znajduje sponsorów na portalach randkowych i społecznościowych. Rejestruje się, wstawia zdjęcia i czeka. A panowie sami się odzywają. - Głównie zapoznaje ich na necie, na portalach randkowych ispołecznościowych. Typu – Polish Dating, Polish Hearts. Bez neta byłaby lipa. Zarejestrowałam się, nawrzucałam „sweet foci” i co chwila ktoś pisze. I ustawki, randki, spotkanka. Facet myśli, że ma laskę zajebistą, więc łoży kasę. Kinga wśród sponsorów ma samych Polaków. Przyznaje, że tylko z powodu nieznajomości języka.

- Nie czaję języka prawie w ogóle, więc spotykam się tylko z naszymi. Wiadomo, jakbym gadała lepiej po angielsku to bym i z Anglikiem, Holendrem i innymi poszła. Na portalach randkowych najwięcej piszę z propozycją spotkania Arabów i Pakistańczyków, nawet więcej chyba niż Polaków. Ale nie mogłabym, z kim jak z kim, ale na pewno bym nie poszła z Pakistańczykiem. Nie jestem rasistką. Po prostu są wstrętni i brzydcy – śmieje się Kinga. Sponsorów nie brakowało, nie brakuje i nigdy nie zabraknie. Zawsze będzie ktoś, kto zgodzi się wspomóc w zamian na kilka chwil spędzonych razem. Wielu jest takich, którzy będą chcieli zapłacić za choć namiastkę poczucia bycia z kimś.

Fot: Damian Świątek

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► REPORTAŻ

REPORTAŻ ► 08


ROZMOWA ► 09

Bejbi Blues z Kasią Rosłaniec „(...) nigdy nie czułam się zwykła. Myślę że każdy jest na swój sposób i tak powinien się czuć (...)”

wyjątkowy

Z Kasią Rosłaniec rozmawia Gosia Szwed Kasia urodziła się w 1980 roku, w Malborku. Skończyła Ekonomię na Uniwersytecie Gdańskim, reżyserię w Warszawskiej Szkole Filmowej oraz kurs fabularny w Mistrzowskiej Szkole Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. Mówią o niej „reżyserka, która nie chce dorosnąć”. Wajda po seansie „Galerianek” skwitował, że film wygląda jak nakręcony przez trzynastolatkę. Kasia odebrała tę krytykę jako wyróżnienie- „znaczy, że film spełnił swoją funkcję”dodała. Jest kontrowersyjna, chodzi własnymi drogami i robi to, co kocha. W 2006 wyreżyserowała, napisała scenariusz i zmontowała kontrowersyjny film „Galerianki”. W zeszłym roku powróciła na duże ekrany z „Bejbi Blues”- równie mocnym filmem, który trzepie po twarzy i zmusza do myślenia. Za swoje kreacje otrzymała już wiele nagród, w tym: Złote Lwy, nominacje do Złotej Kaczki, Nagrody Polskiego Kina Niezależnego im. Jana Machulskiego. Jej filmy to swoista karykaturalna konwencja, ukazująca rzeczywistość, podobną do tej znanej z programów MTV. Jaka jest, dlaczego robi takie, a nie inne filmy, co chce przekazać - opowiada nam dziś Kasia Rosłaniec.

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► ROZMOWA

Kasia Rosłaniec. Fot: Zosia Zija


ROZMOWA ► 10

macierzyństwie, tylko filmem o braku miłości. Jeśli dla kogoś dziecko jest substytutem miłości, właśnie tak jak dla Natalii to zdecydowanie może on dać do myślenia.

Kasiu, czy rzeczywiście Polscy nastolatkowie są bezmyślni, wszechmocni i egoistyczni? Wszechmocni, chyba tak im się wydaje? Bezmyślni? Bez przesady, umówmy się, czy kiedykolwiek ktoś w wieku 17-18 lat był super przemyślany? A czy egoistyczni? No tak- myślę, że wszyscy są dzisiaj większymi egoistami niż byliśmy kiedyś...? Wypracowaliśmy sobie to zupełnie celowo.

Wspominasz o modzie na dzieci mające dzieci. Czy rzeczywiście  w Polsce problem staje się masowy? Nie. O modzie na bycie mamą w młodym wieku przeczytałam w artykule dotyczącym brytyjskich nastolatek. 

Jak myślisz, dlaczego?

Co byś zrobiła jakby to Twoja córka podjęła taką decyzję?

Bo tak jest modnie.

Śmieszne pytanie.. musiałabym najpierw podjąć decyzję, żeby sama mieć córkę.

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► ROZMOWA

„Bejbi Blues” to kolejna Twoja kreacja artystyczna, która traktuje o młodych, jednak jest to kino niekomercyjne, trudne, trzepiące po twarzy swoją brutalnością. Czy taki jest właśnie świat wokół Ciebie?

Czy sama też jesteś egoistką? Nie do końca.

Jak sama zauważyłaś jest to „kreacja artystyczna”.Świat ten wokół mnie wygląda trochę inaczej..to jest mój świat, a świat w „Bejbi blues” jest światem Natalii- bohaterki filmu, tyle że wiem, że taki świat również istnieje...

Lubisz prowokować? Masz w tym cel? Myślę, że prowokacja jest najszybszym środkiem wywołującym dyskusję. Jeśli jest udana rzadko kiedy przechodzi się obok niej obojętnie.. najczęściej wywołuje krytykę, bo to chyba najprostsze, najpierw coś skrytykować, a potem się zastanowić, ale jeśli wystąpi ten ostatni element to dla mnie wystarczy.

Czytałam w jednym z wywiadów, że „Bejbi Blues” był inspirowany historią z życia wziętą. Nie wiem dokładnie jak wygląda w Polsce problem nastoletnich mam, ale w Wielkiej Brytanii np. co najmniej raz w tygodniu słyszę o 14latce podejmującej życie seksualne, co jakiś czas o nastolatce w ciąży. Czy uważasz, że Twój film może dać im do myślenia, powstrzymać zafascynowane uroczymi bobaskami nastolatki przed ciążą?

Sama zostałam młodą matką, ale świadomie. Napiętnowanie mojego wyboru na nic by się nie zdało, bo to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Czy uważasz, że młoda matka nie ma szansy być tą dobrą, dojrzałą, świadomą? Myślę, że dojrzałość, a już na pewno dojrzałość do bycia mamą nie jest kwestią wieku.

„Bejbi blues” nie jest filmem o nastoletnim Kasia Rosłaniec. Fot: Zosia Zija


ROZMOWA ► 11

Obejrzałam ostatnio „Salę samobójców”. Film także traktuje o nastolatkach, tych opuszczonych, zaniedbanych emocjonalnie przez świat, zawstydzonych swoją innością. Czy Twoi bohaterowie są podobni? Moi bohaterowie na pewno nie są zawstydzeni, za to emocjonalnie zaniedbani i przez to samotni.

Kasia Rosłaniec. Fot: Zosia Zija

„Galerianki”...co chciałaś pokazać tym obrazem? W gruncie rzeczy to samo.

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► ROZMOWA

Nie słyszałam o podobnym problemie z nastolatkami poza granicami Polski. Czy „szybka kasa”, zarobiona za seks, nie jest przypadkiem domeną biednych społeczeństw? Hipotetycznie zakładając, że od jutra zmienia się polityka na prorodzinną, państwo na opiekuńcze, dzieci i rodzice dostają pomoc finansową. Czy myślisz, że problem młodocianej prostytucji by zniknął? A ja słyszałam i to wielokrotnie. Bardzo dużo jeździłam z „Galeriankami” po świecie, i przysięgam Ci, że gdziekolwiek ten film był pokazywany, odbierany był przez młodych ludzi tak samo, jako „ich film”, „o nich”. Szukanie sponsorów, seks za gadżety nie zawsze wiąże się z brakiem pieniędzy, często to potwierdzanie własnej wartości, mówienie „zobacz ile jestem warta skoro aż tylu mężczyzn chce kupować mi prezenty”. A może w takim razie zrobisz filmpamflet polityczny, gdzie obnażysz prawdziwe oblicze zarządzających krajem?

jeśli młodzi są tacy, jakimi ich przedstawiasz w swoich filmach? To raczej pytanie do mojej mamy która jest tarocistką. Ale jeśli miałabym się skupić to jestem całkiem dobrej myśli, bo mimo tego o czym wcześniej tu rozmawiałyśmy, młodzi ludzi mają bardzo dużo fantastycznych cech których starsi Polacy nie mają czy nie mieli. Przede wszystkim są pozbawieni kompleksówco uważam jest kluczem do sukcesu dla Polski.

rzeczywistość swoim spojrzeniem. Jak wygląda praca nad filmem w Twoim wydaniu? Tak właśnie jak zapytałaś, patrzę na świat i ludzi. Nie wolałaś zrobić tkliwego filmiku w stylu „Juno”? Nie.

Nie wydaje mi się..

Raczej nie. Byłam dziecinną nastolatką.

Jesteś znana z dobierania bardzo uzdolnionych debiutantów do pierwszoplanowych ról. Jak ich wyławiasz z tłumu?

Jaka w takim razie czeka nas przyszłość

Wybrałaś drogę filmową, dziś pokazujesz

Przez casting i mojego niezrównanego

Byłaś trudną nastolatką?


ROZMOWA ► 12

reżysera castingu Marka Palkę. Jednocześnie dużo gwiazd bierze udział w Twoich projektach. Czy trudno jest ich namówić do pracy z niedoświadczoną młodzieżą? Nie. Czy sama zgodziłabyś się zagrać w swoim filmie? Nigdy siebie o to nie pytałam.. hmm.. ale raczej tak. Jaką rolę? Skąd wiedziałaś że się zgodzę? ..

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► ROZMOWA

Czujesz się celebrytką czy wciąż zwykłą Kasią? Nie czuję się ani celebrytką w żadnym razie, nawet nie mam do tego podstaw, ale też nie czuję się zwykła, nigdy nie czułam się zwykła. Myślę, że każdy jest na swój sposób wyjątkowy i tak powinien się czuć. Czy już masz w głowie zalążek nowego projektu? Tak, nawet trochę więcej niż zalążek. I już na etapie początków scenariusza jest to mój ulubiony film. A marzenia? Staram się spełniać na bieżąco.. nie ma co czekać i marzyć bo już na przykład jeden koniec świata miał być, nie wiadomo czy za chwilę nie będzie drugiego.. Dziękuję za rozmowę

Kasia Rosłaniec. Fot: Zosia Zija


„Sztuka powinna zawierać jakiś przekaz, powinna zmuszać do zastanowienia się, a nie być tylko ładnym obrazkiem. Powinna wywołać u widza emocje niezwiązane wyłącznie z estetyką. Powinna sprawić, by widz zagłębił się intelektualnie w świat stworzony przez artystę.” Z Andrzejem Kuziolą rozmawia Małgorzata Bilińska

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► WYWIAD

Artysta Dark Art

Fot: Andrzej Kuziola

WYWIAD ► 13


WYWIAD ► 14

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► WYWIAD

A Holiday To Remember.

Małgorzata Bilińska: Andrzej Kuziola, ilustrator i artysta 3d z Edynburga. Przede wszystkim twórca „dark art”. Skąd wzięło się zainteresowanie mrocznym stylem? Andrzej Kuziola: Moim pierwszym kontaktem z “dark art”, jaki pamiętam była bajka, opowiadana mi przez mamę - streszczenie horroru sf “Obcy”, w której zawarła nawet “plastyczne” opisy facehuggers i narodzin obcego;). Potem było zaczytywanie się w literaturze o podobnym klimacie oraz filmy.

The Witching Hour.

Nie jestem zwolennikiem szufladkowania, ani jakichkolwiek ograniczeń, dlatego moją twórczość określam umownie “dark art”, ale nie czuję się wyłącznie związany z tą konwencją. Tworzę to, co widzę po zamknięciu oczu. Raz, są to szyderczo wypaczone wizje, kiedy indziej totalnie pozytywne ilustracje. Tworzysz w przestrzeni, formujesz bezkształtną materię w oparciu o własną koncepcję. Twoje prace mają niepowtarzalny charakter. Czy czujesz się artystą? A właściwie,

Troll in Love. Official 2013 valentine.

kto według Ciebie jest artystą? Według mnie artystą jest osoba potrafiąca stworzyć nową rzeczywistość lub na swój sposób zinterpretować tą otaczającą nas. Tak, czuje się artystą;] Zdradzisz nam, w jaki sposób tworzysz? Przez jakie etapy przechodzi praca? Etap pierwszy – narodziny i rozwój pomysłu jest dla mnie najważniejszy. To na tym początkowym etapie powstaje dusza ilustracji. W kolejnych


WYWIAD ► 15

etapach, podczas których przenoszę pomysł ze świata marzeń do realnego powstaje forma fizyczna. Podczas tego procesu nie tworzę nigdy szkiców, obraz z mojej wyobraźni staje się od razu ilustracją. Najpierw powstaje cyfrowa rzeźba, do której na końcu dodaje kolor. Ile czasu zajmuje stworzenie prac tego typu? Co najmniej 2 dni. Sporo czasu i pracy zajmuje stworzenie elementów 3d.

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► WYWIAD

Dzieła „Defeat”, „Parthenogenesis” przywołują na myśl polskiego artystę, Zdzisława Beksińskiego, który powiedział: „Nigdy nie zadaję sobie pytania „co to znaczy”, ani w odniesieniu do moich obrazów, ani do cudzych. Znaczenie jest dla mnie całkowicie bez znaczenia. Jest tyle warte, ile smak czekolady w opisie literackim”. Czy podzielasz jego zdanie? Pozwolę sobie nie zgodzić się ze zdaniem Mistrza. Według mnie sztuka powinna zawierać jakiś przekaz, powinna zmuszać do zastanowienia się, a nie być tylko ładnym obrazkiem. Powinna wywołać u widza emocje niezwiązane wyłącznie z estetyką. Powinna sprawić, by widz zagłębił się intelektualnie w świat stworzony przez artystę. Kto szczególnie Cię zainspirował? Hans Rudi Giger, jego twórczość niesamowicie pobudziła moją wyobraźnię, wydaje mi się, że to jego umiejętność ukazania świata, jaki istnieje po drugiej stronie lustra, rozbudziła we mnie żądzę poznania innych rzeczywistości, także moich własnych.

Knock Knock (night version).

A Ty pobudzasz naszą wyobraźnię i nasze emocje. Jak odbierana jest Twoja sztuka? Wydaje mi się, że moja twórczość skłania ludzi do myślenia, do własnych interpretacji. Myślę, że dzięki niepokojowi i symbolom zawartym w moich pracach ludzie nie przechodzą obok nich obojętnie. Byłem świadkiem zażartych dyskusji, a nawet gniewu, wywołanego zbyt osobistą interpretacją. Myślę, że wywołanie emocji u widza jest marzeniem każdego artysty.

W portfolio masz również ujętą ilustrację dziecięcą. Czy można płynnie przejść z tworzenia prac w stylu „dark art.” np. „The Discreet Charm of the Butapren” do przeznaczonej dla dzieci „A Holiday To Remember”? Na początku tworzyłem wyłącznie mroczne prace, mój styl stopniowo ewoluował w kierunku ilustracji bardziej stylizowanej, nasyconej ciepłymi kolorami, pogodnej tematyki, ale w dalszym ciągu często mam ochotę przemycić jakiś posępny, wypaczony element.


WYWIAD ► 16

W czym jeszcze się specjalizujesz? Obecnie swoją przyszłość wiążę ze sztuką, zarówno ilustracją jak i twórczością typowo 3d dla branży gier komputerowych i filmu. Kiedyś dawno temu byłem lekarzem;) W jakich branżach Twoje prace cieszą się największym powodzeniem? Do tej pory najwięcej zleceń miałem z branży “edukacyjnej”. Jestem autorem licznych artykułów szkoleniowych na temat sztuki 3d dla magazynu 3D Artist. Jestem ponadto autorem rozdziału książki dostępnej na całym świecie “Secrets of ZBrush Experts”. Moje tutoriale były publikowane w książkach “3D Art & Design” oraz online przez specjalistyczne portale i blogi.

Tak, jest to brytyjski magazyn o zasięgu międzynarodowym specjalizujący się w grafice 3d. Publikuję tam zarówno ilustracje jak i artykuły szkoleniowe, tutoriale. Twój największy sukces? Wygrałem kilka międzynarodowych konkursów, ale najbardziej cieszę się z trzykrotnej publikacji w albumach “Expose”, zawierających najlepsze prace cyfrowe artystów z całego świata. To wg. mnie naprawdę duże wyróżnienie, znaleźć się wśród tak utalentowanych ludzi i znak, że moja twórczość rozwija się w dobrym kierunku.

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► WYWIAD

Publikujesz w 3D Artist - autorytatywnym i szanowanym magazynie, który jest źródłem inspiracji dla tych, którzy pracują lub aspirują do pracy w branży Computer-generated imagery.

Zdecydowanie w dobrym. Dziękuję za rozmowę. Teddy Bear Snacks.


GALERIA ► 17

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► GALERIA

OPEN GALERIA Ilustracja 3D by Andrzej Kuziola

Defeat.


22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► GALERIA

GALERIA ► 18

The Discreet Charm of the Butapren


22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► GALERIA

GALERIA ► 19

Lovely Eater.


22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► GALERIA

GALERIA ► 20

Ascension.


22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► GALERIA

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► GALERIA

GALERIA ► 21

Parthenogenesis. No Hope.


22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► GALERIA

GALERIA ► 22

Goatlord. Wild at Heart


22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► GALERIA

GALERIA ► 23

Sleeping Beauty.

Having a Meal - A Conversation with God.


22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► REKLAMA

FACEBOOK! Open Scotland.pl - Dołącz do nas!


22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► REKLAMA

REKLAMA ► 25


MUZYKA ► 26

POKORNY HOOLIGAN

unaocznić ludziom prawdę o muzyce. Pokazać poziom tego czego słuchali dotychczas podstawiając pod nos przedziwny substytut.[...].Uważam, że można w bardzo łatwy, acz konstruktywny sposób wybić komuś z głowy mainstreamowe ścierwo”. 22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► ROZMOWA

„Chciałbym

Fot: PIOTR ORZECHOWSKI

Z pianistą i kompozytorem PIOTREM ORZECHOWSKIM rozmawia SANDRA PAZIEWICZ


Fot: Fotolia

Piotr Orzechowski, młody pianista, kompozytor jazzowy, laureat prestiżowej nagrody na Montreux Jazz Festival. Artysta ryzykant - pomimo iż sam przyznaje że nie tworzy dla konkretnego odbiorcy, poziom trudności jego utworów może okazać się dla wielu konfrontacją nie do przejścia. Zaskakuje nietypowymi, lecz przemyślanymi, elementami spektaklu obecnymi w znacznej części jego występów, nie ogranicza się do jednej formy wyrazu czy stylu. W postmodernistycznym świecie artystycznym, w którym negatio  klasycznych ideałów i standardów jest wynoszone na piedestał, jego postawa jest godna uwagi. W muzycznych kompozycjach Orzechowskiego, tak wyraźnych i

znaczących a jednak niedookreślonych ze względu na formę, odbiorca jest w stanie zdefiniować siebie na różne sposoby. Artysta z Krakowa, który poprzez swoją postawę wypowiada walkę muzyce dla mas, kierując uwagę odbiorcy na Sztukę. Pianista któremu los muzyki klasycznej i jazzowej bynajmniej nie jest obojętny. Sandra Paziewicz: Twoje kompozycje muzyczne zdecydowanie nie należą do łatwych w odbiorze, a ich adresatami nie są tzw. masy. Kto jest twoim zdaniem odbiorcą Twojej twórczości ?  - Piotr Orzechowski: Jeszcze nie jestem pewien, siła mojej muzyki jest obecnie w okresie dojrzewania, adresatem jak na razie może być każdy

ponieważ chcę wyczuć grunt, zobaczyć jak jestem postrzegany i przez kogo. Mam świadomość, że moja artystyczna propozycja to coś złożonego, ale docelowo chciałbym dotrzeć z nią do ludzi z rozmaitymi upodobaniami, nie obchodzi mnie występowanie wyłącznie dla elity, nie mam też zamiaru się od niej odcinać.   Jak powstał pseudonim Piano Hooligan? - Powstał dzięki ludziom, którzy obserwowali mój muzyczny rozwój i w pewnym momencie stało się dla nich jasne, że łamię pewne kanony i proponuję coś nowego w pianistyce jazzowej. Gdy jest się wdrożonym w temat muzyki współczesnej, jazzowej, klasycznej, to takie skojarzenie jest dość naturalne.

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► MUZYKA

MUZYKA ► 27


MUZYKA ► 28

Fot: Fotolia

- Bardzo ważne są dla mnie osiągnięcia kompozytorów klasycznych, jazz pierwszej połowy XX wieku, również muzyka ludowa, tańce. Mówię bardzo ogólnie, ale prawda jest taka, że nie skupiam się na okresach muzycznych czy stylach, ale na konkretnych osobach, grupach, które uważam za odstające od reszty – wyczuwam geniusz kierując się intuicją i własnymi odczuciami. I faszeruje się tym, ale nie jako muzyk, tylko jako żądny „piękna” słuchacz, kontemplator. Tak samo robię z innymi dziedzinami sztuki,

one w równym stopniu wpływają na moje kompozycje. Czy muzyka jest dla Ciebie formą autoterapii? - Nie wiem, ja po prostu czerpię taką radość z kreacji, z budowania formy, tworzenia fal, że nie potrafiłbym bez tego żyć. I nie chodzi mi wyłącznie o muzykę, bo ja to robię cały czas, wystarczy mieć w sobie to połączenie poczucia nieograniczonej przestrzeni i wyczucia momentu, w którym trzeba przestać – wtedy wystarczy ustawić kamerę i coś do niej powiedzieć, żeby narodził się sens, wystarczy klepnąć parę razy w ścianę, udawać kogoś innego. To wszystko są

utwory i improwizacje. Koncert na Letnim Festiwalu Jazzowym w Krakowie nie był jedynie ucztą dla ucha ale i dla oka. Początek Twojego występu – gdy grałeś na strunach fortepianu, był niespodziewany dla nowego odbiorcy (w tym mnie samej) i w połączeniu z Twoją niezwykłą ekspresją stworzył atmosferę spektaklu. Poza projektami stricte muzycznymi angażowałeś się także w projekty tj. Wajdelota (2009) czy Porno Perpetuum (2009) gdzie występowałeś jako aktor. Jaka jest Twoja ulubiona forma ekspresji?

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► MUZYKA

W Twoich kompozycjach można dostrzec wiele wpływów. Co jest korzeniem Twojej muzycznej tożsamości?

- Tak, i tu znów ten temat. Nie ucieknę


Fot: Fotolia

MUZYKA ► 29 - Czuję, że moja muzyka stała się dzięki

Z Twojej biografii wynika że Twoja muzyczna kariera to pasmo niekończących się sukcesów. Czy czujesz się wygrany?

o muzyce. Pokazać poziom tego czego

temu bardziej rozpoznawalna a to dla mnie duży plus. Wygrane na konkursach napędziły mnie do dalszej, wzmożonej pracy i utwierdziły mnie w przekonaniu, że idę właściwą ścieżką. Jakie są Twoje cele artystyczne? Co określiłbyś jako główne przesłanie swoich kompozycji. Co chciałbyś

osiągnąć w muzyce i poprzez nią? - Chciałbym unaocznić ludziom prawdę słuchali dotychczas podstawiając pod nos przedziwny substytut. Brzmi zarówno złowieszczo jak i utopijnie,

ale zbyt mocno w to wierzę by to teraz porzucić. Nie chodzi mi o pojęcie Prawdy w sensie „Jak jest” tylko „Jak na 100% nie jest”. Uważam, że można w bardzo łatwy, acz konstruktywny sposób wybić komuś z głowy mainstreamowe ścierwo. Jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość?

- Wydanie płyty z muzyką Krzysztofa Pendereckiego i moimi improwizacjami. Mam też zamiar pograć więcej Bacha z Marcinem Maseckim. Dziękuję za rozmowę.

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► MUZYKA

od kreowania moich wypowiedzi całym sobą, nie jestem w stanie zmusić się do niewyrażania emocji w ten sposób. Nie znaczy to, że przed występem coś planuję. Nic nie planuję, ale wiem, że będę grał całym sobą, bo de facto gram pewne emocje a nie dźwięki, nie ruchy. Sama emocja jednak jest niewidzialna, ja pokazuje ją na całe spektrum połączonych ze sobą sposobów. Moimi ulubionymi formami ekspresji są gra aktorska i instrumentalny performance. To było dobre pytanie.


REKLAMA ► 30

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► REKLAMA

www.openscotland.pl

Serwis informacyjny Open Scotland.pl zaprasza do współpracy osoby przebojowe i dynamiczne, oraz takie które nie boją się wyrażać własnego zdania. Oferujemy: - Możliwość zdobycia doświadczenia w pracy dziennikarskiej na zasadach non-profit - Współpraca w profesjonalnym zespole - Poznanie najnowszych technologii - Promocję własnej osoby - Oferujemy certyfikat poświadczający współpracę. - Serwis nie wyklucza zatrudnienia (okres próbny 6 miesięcy) Oczekujemy: - Umiejętności posługiwania się poprawną polszczyzną - Znajomości języka angielskiego na poziomie komunikatywnym - Zainteresowania szeroko pojętą tematyką kulturalno-społeczną - Sprawnej obsługi programów pakietu MS Office - Kreatywności, zaradności i zapału do pracy - Sumienności i rzetelności - Lekkiego pióra Jeśli uważasz, że to ogłoszenie jest dla Ciebie nie zawahaj się zgłosić swojej kandydatury. Może czekamy właśnie na Ciebie?! Buduj swoje dziennikarskie portfolio z serwisem Open Scotland.pl! Współpraca z serwisem Open Scotland.pl odbywa się na zasadach tzw. dziennikarstwa obywatelskiego i jest bezpłatna.

Fot: Fotolia

Wyślij swoje CV i próbny tekst na adres: ip.openscotland@gmail.com

www.openscotland.pl

Serwis informacyjny Open Scotland.pl oraz Open eBusiness.biz zaprasza do współpracy osoby z doświadczeniem w sprzedaży powierzchni reklamowej. Oczekujemy: - Doświadczenia w sprzedaży powierzchni reklamowej - Samodzielności oraz bardzo dobrej organizacji pracy - Sprawnego posługiwania się Internetem - Sprawnej obsługi programów pakietu MS Office - Znajomości języka angielskiego na poziomie komunikatywnym - Kreatywności i sumienności Oferujemy: - Współpraca w profesjonalnym zespole - Poznanie najnowszych technologii - Udział przy nowych rozwojowych projektach - Wysoką prowizję od sprzedaży powierzchni reklamowej Jeśli uważasz, że to ogłoszenie jest dla Ciebie nie zawahaj się zgłosić swojej kandydatury. Zarabiaj z Nami! Wyślij swoje CV oraz list motywacyjny na adres: ip.openscotland@gmail.com


REKLAMA ► 31

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ►REKLAMA

www.openscotland.pl

OPEN POLISH MAGAZINE jesteśmy dostępni w zasięgu...

Fot: Fotolia

dłoni!

*

Nie piszemy małymi literkami! NASZA OFERTA DOSTĘPNA JEST PRZEZ CAŁY ROK! www.openscotland.pl www.openscotland.pl


OPINIA ► 30 08 WYWIAD ► 06 ► GALERIA

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ►HISTORIA

LIS

Francja, okolice Sainte-Foy-de-Montgommery, 17 lipca 1944 roku, godzina 16:00. Pasażer siedzący na tylnym siedzeniu czarnego kubelwagena był w kiepskim nastroju. Wracał cały czas myślami do ostatniej rozmowy z Falkenhausenem i Stulpnagelem. Spisek przeciwko Hitlerowi zataczał coraz szersze kręgi i wydawało się, że dni Fuhrera są już policzone. Sam był przeciwnikiem jego likwidacji – uważał, że aresztowanie go i postawienie przed sądem będzie wyjściem znacznie lepszym. Mimo tego udzielił spiskowcom swojego wsparcia i obiecał, że stanie po ich stronie. Czy dobrze zrobił? W razie niepowodzenia on i jego rodzina zapłacą straszną cenę… Sytuacja na froncie również nie napawała optymizmem. Alianci po wylądowaniu w Normandii ciągle parli naprzód. Gdyby Hitler w odpowiednim czasie zezwolił na użycie dwóch dywizji pancernych wówczas Niemcy zgnietliby ich bez problemu. Ale nie zezwolił, uważając, że atak na plaże Normandii to blef… Może to i dobrze, że wkrótce nie będzie już tego szaleńca… Rozmyślania przerwał warkot silnika samolotu. Pasażer kubelwagena spojrzał za siebie. Spitfire ze znakami kanadyjskiego 412. Dywizjonu na kadłubie właśnie rozpoczął zniżanie. Nie było chwili do stracenia. - Zjeżdżaj na bok! – krzyknął do kierowcy. Ten raptownie skręcił kierownicę w lewo. O ułamek sekundy za późno. Pilot Spitfire’a kilka sekund wcześniej uruchomił karabiny maszynowe my-

śliwca i długa seria pocisków dogoniła samochód w momencie, kiedy kierowca szarpnął kierownicą. Kamień wzbity w powietrze jednym z pocisków uderzył pasażera w twarz. Zalany krwią feldmarszałek Erwin Rommel osunął się na siedzenie samochodu. Był chyba jedynym takim generałem podczas II Wojny Światowej. Rozmawiał z szeregowcami jak z przyjaciółmi, jadł te same posiłki co oni i dowodził nimi siedząc nie za biurkiem, ale w samochodzie jadącym kilka metrów za nacierającymi żołnierzami. Był geniuszem wojny kochanym przez swoich podwładnych i szanowanym przez nieprzyjaciół. Szkoda, że walczył nie po tej stronie, co trzeba… Erwin Rommel urodził się w listopadzie 1891 roku niedaleko Ulm w Wirtembergii jako jedno z pięciorga dzieci dyrektora miejscowej szkoły. Jako dziecko był bardzo wrażliwy, ale jako nastolatek zaczął przejawiać zdolności przywódcze. Był bardzo lubiany przez rówieśników i miał sporą grupę przyjaciół. Po ukończeniu szkół planował zostać inżynierem, jednak uległ namowom ojca i wstąpił do 124. Wirtemberskiego Pułku Piechoty. Był zdyscyplinowanym kadetem – nie pił, nie palił, odzywał się tylko wtedy, kiedy miał coś do powiedzenia. Po wstępnym szkoleniu trafił do Szkoły Wojennej w Gdańsku. Tam szybko poznano się na jego zdolnościach przywódczych. Po kilku miesiącach został awansowany na kaprala, a krótko potem na sierżanta. Podczas studiów w Gdańsku poznał

17-letnią Lucię Marię Mollin, która kilka lat później została jego żoną. W 1912 roku dostał awans na podporucznika i przydział do 6. Wirtemberskiego Pułku Piechoty. Podczas I Wojny Światowej walczył we Francji, Rumunii i we Włoszech. Na froncie imponował niezwykłą odwagą. Pewnego razu podczas natarcia wpadł na grupę francuskich żołnierzy. Zastrzelił dwóch i rzucił się z bagnetem na pozostałych. Jeden z Francuzów strzelił do niego trafiając w biodro. Za ten czyn otrzymał pierwszy Krzyż Żelazny, a w jego oddziale zaczęły krążyć opowieści o jego męstwie. Miał olbrzymi wpływ na swoich towarzyszy broni – żołnierze podczas walki starali się brać z niego przykład. Obdarzony był jakimś szóstym zmysłem, dzięki któremu przewidywał ruchy przeciwnika i przygotowywał właściwą odpowiedź. Podwładni wkrótce zaczęli mu bezgranicznie ufać. Podczas ofensywy na froncie włoskim w październiku 1917 roku miało miejsce wydarzenie, które zwróciło na Rommla uwagę najwyższych dowódców. W okolicach Mount Matajur zauważył słabo broniony odcinek, zebrał oddział w sile batalionu i ruszył do walki. Zaskoczył Włochów, wziął do niewoli ponad 9 tysięcy żołnierzy, 150 oficerów i osiemdziesiąt dział samemu

HISTORIA ► 32




REPORTAŻ ►►3109 GALERIA 08 | 02 | 2013 | OPEN ► 04 ► GALERIA

HISTORIA ► 33

LIS

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ►HISTORIA

Rommel

w

Afryce. Fot. Bundesarchiv, Bild 101I-786-0327-19 / Otto / CC-BY-SA

tracąc zaledwie sześciu ludzi. Za swoje męstwo otrzymał order Pour le Merite oraz awans na kapitana. Niemcy przegrały wojnę, a Rommel poświęcił się życiu rodzinnemu. W 1928 roku przyszedł na świat jego syn Manfred. Rok później przyjął propozycję objęcia stanowiska instruktora w drezdeńskiej Szkole Piechoty. Szybko awansował – w 1932 roku został majorem, a rok później podpułkownikiem. Wykorzystując swoje

doświadczenia wojenne napisał książkę „Piechota atakuje”, którą wzbogacił własnoręcznymi szkicami i rysunkami. Wydana w 1937 roku książka okazała się tak dobra, że wiele europejskich akademii wojskowych wpisało ją na listę podręczników. Zwróciła ona także uwagę Adolfa Hitlera. I nic dziwnego – podczas I Wojny Światowej on także był żołnierzem piechoty. Z miejsca poczuł sympatię do

zdolnego podpułkownika. Powierzył mu stanowisko w Ministerstwie Wojny, na którym Rommel był odpowiedzialny za kontakty z nazistowską młodzieżówką paramilitarną Hitlerjugend. W 1938 roku otrzymał awans na pułkownika i został mianowany komendantem Akademii Wojennej w Wiener Neustadt. Nie zagrzał tam miejsca zbyt długo. Adolf Hitler mianował go szefem swojej ochrony osobistej. Przebywając w otoczeniu Hitlera Rommel zwrócił na siebie uwagę Josepha Goebbelsa, który postanowił wykorzystać wizerunek doskonałego oficera do celów propagandowych, co Rommlowi niezbyt się spodobało. Nie wziął udziału w wojnie z Polską we wrześniu 1939 roku, cały czas przebywając w otoczeniu Hitlera. Na prośbę żony próbował wyciągnąć z więzienia jej dalekiego krewnego, polskiego księdza. Interweniował w siedzibie Gestapo, lecz powiedziano mu, że miejsce pobytu owego księdza nie jest im znane. Rommel nie czuł się dobrze na berlińskich salonach i chciał wrócić na pole walki. Obserwując kampanię w Polsce zauważył jak wielką rolę odegrały w niej wojska pancerne. Uprosił Hitlera, by powierzył mu dowództwo jednej z dywizji czołgów. Fuhrer zgodził  się. Rommel został dowódcą elitarnej 7 Dywizji Pancernej.


OPINIA ► 30 08 WYWIAD ► 06 ► GALERIA

HISTORIA ► 34

LIS

Podczas

pogawędki z żołnierzami.

Fot. Bundesarchiv, Bild 146-1991-031-25A / Koch / CC-BY-SA

Zauważcie, że nie miał absolutnie żadnego doświadczenia w tym rodzaju wojsk – był przecież żołnierzem piechoty. Odtąd jednak jego nazwisko będzie zawsze kojarzone z czołgami. Podczas inwazji na Francję dowiódł, że powierzenie mu elitarnej dywizji nie było błędem. Zastosował taktykę sprawdzoną w piechocie – wyszukiwał słabo bronione odcinki i zaskakiwał wroga śmiałymi, zdecydowanymi atakami. Zaskoczenie i mocny cios – to

była jego recepta na zwycięstwo. Jego znakiem rozpoznawczym stały się dalekie wypady, podczas których często tracił kontakt z własnym sztabem – sam bowiem dowodził atakiem jadąc w jednym z czołgów. 7 Dywizja Pancerna wkrótce zyskała miano „Dywizji Duchów” – wskutek szybkich, improwizowanych manewrów nie było wiadomo, gdzie aktualnie Rommel się znajduje. Był uosobieniem Blitzkriegu. W ciągu sześciotygodniowej kampanii francuskiej wziął do

niewoli 100 tysięcy żołnierzy i zdobył 450 czołgów tracąc zaledwie 42. Wrócił do Berlina w glorii zwycięzcy i otrzymał awans na generała. Oprócz pochwał i opinii najskuteczniejszego dowódcy wojsk III Rzeszy dorobił się także wrogów. Zarzucano mu brawurę i niepotrzebne ryzykanctwo. Niesłusznie – Rommel drobiazgowo planował każdy manewr i nie szafował krwią swoich żołnierzy. Wraz z awansem na generała otrzymał także nowe zadanie – na czele nowopowstałego Afrika Korps utworzonego z 5 Dywizji Lekkiej oraz 15 Dywizji Pancernej miał wyruszyć do Libii, by wspomóc zdemoralizowane wojska włoskie, które otrzymywały regularny łomot od Brytyjczyków. Przed wyjazdem Afrika Korps przeszedł intensywne szkolenie na Pustyni Błędowskiej. Było to zadanie wymarzone dla Rommla – bezkresna afrykańska pustynia dawała nieograniczone możliwości manewrowania, w którym był mistrzem. Przybył do Afryki w lutym 1941 roku. Przypomnijmy – miał za zadanie jedynie wspomóc Włochów i odwlec w czasie klęskę. Nie miał rozkazu podbicia północnej Afryki. Rommel postanowił jednak samowolnie rozszerzyć swoje zadanie i przeszedł do działań ofensywnych. W ciągu kilku tygodni

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ►HISTORIA




REPORTAŻ ►►3109 GALERIA 08 | 02 | 2013 | OPEN ► 04 ► GALERIA

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ►HISTORIA

HISTORIA ► 35

LIS

wypchnął Brytyjczyków z Cyrenajki i wziął do niewoli generała Richarda O’Connora. Podczas dwuletniej kampanii afrykańskiej gwiazda Rommla rozbłysła jak nigdy wcześniej i nigdy potem. Dla aliantów stał się wcielonym diabłem, człowiekiem siejącym klęskę i zniszczenie, gdziekolwiek się pojawił. Brytyjczycy bali się wykonywać gwałtowniejsze ruchy wiedząc, że Rommel zapewne już je przewidział i w odpowiedzi uderzy w nich tam, gdzie się tego najmniej spodziewają. „Nic nie jest ważniejsze od pokonania tego człowieka!” – wrzeszczał Churchill w parlamencie. Istotnie, dla Brytyjczyków kontrola nad Egiptem i Kanałem Sueskim miała kluczowe znaczenie – był to jeden z ich głównych szlaków transportowych, dzięki któremu otrzymywali ropę i inne surowce. Siły brytyjskie w Egipcie zostały więc znacznie wzmocnione – wkrótce trzykrotnie przewyższały siły niemiecko-włoskie. Co jednak nie przeszkadzało Rommlowi skutecznie ich szachować. To właśnie tam zyskał przydomek Lisa Pustyni. Nienawiść pomieszana z szacunkiem, jaką darzyli go wrogowie była równa uwielbieniu, jakim darzyli Lisa jego żołnierze. Nie był to bowiem jeden z tych generałów, którzy chodzą w wyglansowanych butach, śpią w wygodnej kwaterze, popijają wino i dowodzą stukając palcami w mapę. Lis żył życiem swoich żołnierzy. Mieszkał z nimi w zakurzonym namiocie, chodził w zapoconym, zawszonym mundurze, był brudny, głodny i stęsknio-

ny za rodziną tak samo jak oni. Miał zwyczaj jadania dokładnie takich samych posiłków jak jego szeregowcy – często zresztą jadał je razem z nimi. Najlepiej się czuł wśród prostych żołnierzy, którzy niewyszukanym językiem mówili to, co mieli na myśli. A najszczęśliwszy był kiedy jechał w jednym z czołgów prowadząc kolejne natarcie. Warto w tym miejscu wspomnieć, że na Afrika Korps nie ciążą żadne zarzuty o zbrodnie wojenne. Lis czasami otrzymywał rozkazy, by wśród wziętych do niewoli aliantów wyszukiwać Żydów i natychmiast ich likwidować. Zawsze jednak takie rozkazy ignorował. Nie był nazistą i zaraz po objęciu dowództwa Afrika Korps zlikwidował szkolenie ideologiczne. W czerwcu 1942 roku został mianowany feldmarszałkiem. Alianci mimo szacunku, jakim darzyli Lisa próbowali go zgładzić. W listopadzie 1941 roku z portu w Aleksandrii wyszły w morze dwa okręty podwodne – HMS „Torbay” i HMS „Talisman”, na pokładach których znajdowała się grupa kilkudziesięciu komandosów, którzy mieli za zadanie opanować siedzibę Lisa w Beda Littoria w Libii. Atak zakończył się całkowitą klęską. Rommla nie było w kwaterze, a komandosi zostali zabici lub trafili do niewoli. Gdy Lis się o tym dowiedział uśmiał się setnie. Bardzo rzadko przebywał w tej kwaterze cały czas spędzając wśród swoich żołnierzy. Jak widać aliancki wywiad nie popisał się… Sytuacja na froncie afrykańskim zaczęła ulegać zmianie. Brytyjczycy ciągle zwiększali swój kontyngent

wojskowy w regionie, a zaopatrzenie dla nich płynęło nieprzerwanym strumieniem. Lis nie mógł na coś takiego liczyć – uwaga Hitlera skupiona była na froncie wschodnim. Niemieckie linie zaopatrzeniowe były skutecznie sabotowane. Wielki udział w tym miał polski superagent Jerzy Iwanow-Szajnowicz, o którym pisałem TUTAJ. Mimo tego ruszył do Egiptu. W lipcu 1942 roku oddziały Afrika Korps dotarły na odległość zaledwie 200 kilometrów od Kairu, zostały jednak powstrzymane przez brytyjską 8 Armię okopaną pod El-Alamein. Lis zdecydował się utrzymać zdobytą rubież i przegrupować siły. Brytyjczycy postanowili raz na zawsze rozprawić się ze strasznym przeciwnikiem. Dowództwo 8 Armii objął marszałek Bernard Law Montgomery, który rozpoczął przygotowania do decydującej bitwy. Lis zaś popełnił tragiczny błąd – zamiast przygotowywać się do spodziewanej brytyjskiej ofensywy poleciał w październiku 1942 roku do Niemiec, by przekonać Hitlera do zwiększenia pomocy materiałowej dla wycieńczonego Afrika Korps. Nie uzyskał nic poza pustymi obietnicami. 23 października Brytyjczycy ruszyli do ataku. Roz poczęła się Druga Bitwa pod El-Alamein. Niemiecki  generał Stumme dowodzący w zastępstwie Rommla


REPORTAŻ ► 10

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ►HISTORIA

LIS

dostał ataku serca podczas ostrzału artyleryjskiego i zmarł. Lis pojawił się na miejscu dopiero dwa dni później – zbyt późno, by opanować sytuację. Przewaga Brytyjczyków w sprzęcie i ludziach była tak olbrzymia, że nawet on nie mógł nic na to poradzić. Rozpoczęła się totalna konfrontacja, w której nie było miejsca na manewrowanie, czy efektowne ruchy taktyczne. Lis zdecydował się na odwrót. Wojska Osi straciły w tej bitwie 20 tysięcy żołnierzy, a ponad 30 tysięcy dostało się do niewoli. Marszałek Montgomery zaczął od tej chwili zażywać sławy jako „Pogromca Rommla”. Mimo, że jako dowódca i strateg nie dorastał Lisowi nawet do pięt… Na początku listopada 1942 roku rozpoczęła się aliancka operacja „Pochodnia”. Oddziały amerykańskie i brytyjskie wylądowały na plażach Algierii i Maroka błyskawicznie opanowując francuską Afrykę północną. Ten sukces był możliwy głównie dzięki działalności innego polskiego szpiega – majora Mieczysława Słowikowskiego, o którym pisałem TUTAJ. Lis został wzięty w dwa ognie. Wycofał się do Tunezji. Osłabiony i pozbawiony wsparcia logistycznego nadal był bardzo groźny. Wciągnął aliantów w trudny, górski teren i zadał im dotkliwą klęskę w bitwie na przełęczy Kasserine w lutym 1943 roku. To były jednak ostatnie podrygi wykończonego Afrika Korps. W walkach z Brytyjczykami Lis stracił ostatnie czołgi i 9 marca 1943 roku został odwołany do Europy. Objął dowództwo Grupy Armii E w Grecji,

gdzie miał przygotować wybrzeże przed spodziewaną aliancką inwazją. W sierpniu tego samego roku został odwołany do północnych Włoch. W międzyczasie resztki Afrika Korps dostały się do alianckiej niewoli. Wśród wziętych do niewoli żołnierzy było sporo Polaków, głównie ze Śląska, którzy zostali siłą wcieleni do Afrika Korps. Po segregacji i weryfikacji wielu z nich zostało wysłanych do Wielkiej Brytanii, gdzie wstąpili do Polskich Sił Zbrojnych, zwłaszcza do Samodzielnej Brygady Spadochronowej generała Sosabowskiego (która podobnie jak Afrika Korps była jednostką elitarną). Oprócz znakomitego wyszkolenia wnieśli ze sobą doskonałą znajomość języka niemieckiego, a także nieocenioną wiedzę o strategii i zwyczajach przeciwnika. Hitler powierzył Lisowi nowe zadanie – miał ufortyfikować i zorganizować obronę Wału Atlantyckiego – pasa umocnień ciągnącego się wzdłuż zachodnich wybrzeży Europy. Rommel wykonał zadanie jak potrafił najlepiej – wzmocnił bunkry, najeżył plaże zasiekami, założył pola minowe, a miejsca, w których spodziewał się lądowania alianckich szybowców obsadził betonowymi słupami, nazwanymi później przez wrogów „szparagami Rommla”. Nie czuł się jednak dobrze w tej roli. Był przecież zagończykiem, najlepiej czuł się w polu, gdzie miał możliwość dokonywania raptownych i zaskakujących manewrów. Wojna pozycyjna to nie była jego bajka. Bunkry uważał za grobowce dla żołnierzy. Na dodatek dowiedział się o nieopisanych zbrodniach

popełnionych przez nazistów w Polsce i Związku Radzieckim. Zrozumiał, że bierze udział nie tylko w wojnie, że jest jednym z ważniejszych trybów potężnej machiny zbrodni. 6 czerwca 1944 roku Lis był w domu w Niemczech świętując urodziny swojej żony, kiedy dowiedział się o alianckiej inwazji w Normandii. Natychmiast przerwał urlop i pospieszył na front. Alianci zdołali przebić się przez zorganizowaną przez niego obronę i uchwycili przyczółki na francuskim brzegu. Rommel apelował do Hitlera, by pozwolił mu rzucić do walki dwie dywizje pancerne, które wyparłyby aliantów z wybrzeża. Ten jednak, bagatelizując wydarzenia na nowopowstałym froncie zachodnim nie zgodził się. To do reszty podkopało zaufanie Rommla do Fuhrera. Już na początku 1944 roku trzej oficerowie grający główne role w antyhitlerowskim spisku – Strolin, Falkenhausen i Stupnagel rozpoczęli starania o wciągnięcie Lisa do konspiracji. Potrzebowali go. Niezmiernie popularny w Niemczech dowódca polowy z ogromnymi osiągnięciami bardzo przysłużyłby się sprawie. Stupnagel zaprosił go na poufne spotkanie w Paryżu. Podczas spotkania Rommel zgodził się ze spiskowcami, że Hitler utracił kontakt z rzeczywistością i jego usunięcie jest jak najbardziej pożądane. Sprzeciwił

HISTORIA ► 36


22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ►HISTORIA

LIS

się jednak zamordowaniu Fuhrera. Uważał, że powinien on zostać aresztowany i postawiony przed sądem. Powiedział spiskowcom, że da Fuhrerowi jeszcze jedną szansę. Napisze do niego telegram przedstawiający sytuację na froncie zachodnim w najczarniejszych barwach i wzywający go do podjęcia rokowań z aliantami. Był przekonany, że telegram zostanie zignorowany. W takim wypadku zadeklarował swoje poparcie dla spiskowców. Napisał telegram 16 lipca 1944 roku i wręczył go feldmarszałkowi Guntherowi von Kluge prosząc go o jak najszybsze dostarczenie pisma Hitlerowi. Telegram dotarł do Fuhrera dopiero po dwóch tygodniach. O wiele za późno. Następnego dnia samochód, którym jechał Rommel został zaatakowany przez aliancki myśliwiec w okolicach francuskiej miejscowości Sainte-Foy-de-Montgommery. Lis został ciężko ranny w twarz i trafił do szpitala. W tym samym czasie miała miejsce druga próba usunięcia Lisa przez aliantów. Grupa sześciu komandosów została zrzucona na spadochronach w pobliżu Orleanu z zadaniem opanowania kwatery Lisa w La Roche-Guyon. Po wylądowaniu dowiedzieli się, że cel ataku miał poprzedniego dnia wypadek. Trzy dni później, 20 lipca 1944 roku pułkownik Claus von Stauffenberg podłożył walizkę z bombą w kwaterze Hitlera w Wilczym Szańcu. Wybuch zdemolował barak, w którym odbywała się narada z udziałem Fuhrera, ale on sam zdołał przeżyć.

Plan spiskowców spalił na panewce i wkrótce trafili oni w ręce Gestapo. Podczas zeznań kilkakrotnie padło nazwisko Rommla. Jeden z czołowych spiskowców – generał Carl-Heinrich von Stupnagel próbował popełnić samobójstwo strzelając sobie w głowę. Zamiast tego oślepił się, a po aresztowaniu zaczął powtarzać w malignie „Rommel! Rommel!”. Na domiar złego do Hitlera dotarł telegram Lisa, w którym ten stanowczo domagał się rozpoczęcia rokowań z aliantami. Rommel w tym czasie cały czas przebywał w szpitalu ranny po ataku z 17 lipca. Hitler nie potrzebował już więcej dowodów na zdradę Rommla. Jednak postawienie przed sądem niezwykle popularnego marszałka i oskarżenie go o zdradę niechybnie podkopałoby morale społeczeństwa. Fuhrer postanowił rozegrać to inaczej. 14 października 1944 roku generałowie Wilhelm Burgdorf i Ernst Maisel przybyli do domu Rommla w Herrlingen. Przedstawili mu dwie opcje do wyboru: oskarżenie o zdradę, sąd, zesłanie rodziny do obozu koncentracyjnego i nieuchronną egzekucję lub samobójstwo, puszczenie zdrady w niepamięć, pogrzeb ze wszystkimi honorami i wysoką rentę dla żony. Lis nie miał wyboru. Pożegnał się z rodziną i wsiadł do samochodu z generałami. Po przejechaniu kilku kilometrów pojazd zatrzymał się. Jeden z generałów wręczył Rommlowi kapsułkę z cyjankiem, po czym razem z towarzyszem i kierowcą wysiedli z wozu i odeszli na odległość kilkunastu kroków. Kiedy wrócili do samochodu kilka minut później Rommel już nie żył. Jako

oficjalną przyczynę śmierci podano atak serca. Prawda o przyczynach śmierci Lisa wyszła na jaw dopiero podczas procesu w Norymberdze. Lis Pustyni został pochowany na cmentarzu w Herrlingen niedaleko Ulm. Do dzisiaj żyje jego syn Manfred. Jest jednym z najbardziej popularnych polityków partii CDU i wieloletnim burmistrzem Stuttgartu. Publikuje także felietony w gazecie „Stuttgarter Zeitung”. Przyjaźni się m.in. Z Georgem S. Pattonem IV oraz Davidem Montgomerym – synami dawnych przeciwników swojego ojca.

Autor: Mateusz Biskup http://blogbiszopa.pl/ Źródła: Dr John Pimlott, Rommel and his Art of War, Greenhill Books, 2003. Erwin Rommel, http://en.wikipedia.org, Dostęp 17.02.2013. Erwin Rommel, http://www.jewishvirtuallibrary.org, Dostęp 17.02.2013.

HISTORIA ► 37


Językowy ekosystem Felieton ► Beata Waniek

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► FELIETON

KULTURA ► 38

języka na świecie - przecież to bez sensu, że trzeba znać multum słów dla określenia jednej i tej samej rzeczy..” Cóż...., niezwykle trudno polemizować z taką opinią. Jesteśmy podobno pierwsi w Europie jeśli chodzi o stopień nasycenia języka potocznego wulgaryzmami. Co gorsza istnieje społeczne przyzwolenie na posługiwanie się takim językiem. Wśród językoznawców panuje opinia, że gdyby w języku polskim nie było słowa „kurwa” lub „pierdolić” spora część z nas musiałaby porozumiewać się na migi. Dlaczego wyrażamy siebie przekleństwami? Wojciech Łukowski - socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego - twierdzi, że „wulgaryzmy dają poczucie przynależności do określonej grupy”. Ale czy używanie przekleństw nie jest przypadkiem wyrazem lenistwa umysłowego? Gdzie się podział dosadny język mistrzów: Boya, Wańkowicza, Tuwima? Kto dziś pamięta taką oto radę jednego z nich: „Wyzwisko musi być obrazowe, niesłychane, trzeba nim umieć żonglować, podbijać je jak wolant. [...] Aby kogoś zwymyślać, trzeba być artystą

Przemierzając ulice małego miasteczka do moich uszu dobiegła taka oto interesująca rozmowa dwóch panów: „- K......., p.........! Ch...... j.......! Ja p.......... Jak r............! - powiedział bardzo podekscytowany pierwszy. - P......................?! - z niedowierzaniem dopytywał się ten drugi. - K............., przecież jasno mówię, ch..................... wyp.........................! zarzekał się pierwszy.” Nie wiem, czy obaj panowie długo kontynuowali swój dialog, ale przyznaję, że ja z wrażenia aż przystanęłam i wciąż nie potrafię się z niego otrząsnąć. Zafascynował mnie fakt, jak wiele emocji, treści (?) można zawrzeć w kilku niewybrednych słowach. Panowie doskonale się rozumieli i jestem prawie pewna, że do wypowiadania własnych myśli, komentowania rzeczywistości wcale nie są im potrzebne opasłe tomy słowników poprawnej polszczyzny. Ci dwaj, podsłuchani przypadkowo przeze mnie osobnicy, są reprezentantami sporej rzeszy Polaków, którzy żyją w przekonaniu, że : „język wymyślili ludzie do przekazywania informacji, więc co za różnica dla odbiorcy, co usłyszy - ważne, żeby jego reakcja była taka, jakiej oczekiwał nadawca. Powinno się dążyć do ujednolicenia

Beata Waniek – autorka dwóch książek dla młodzieży: „Majowy weekend” i „Zośka”; opiekunka młodzieżowej grupy teatralnej Ekstrakt; miłośniczka dobrej muzyki, filmu, teatru, czerwonego wina i długich rozmów z ludźmi Fot: Beata Waniek


KULTURA ► 39 ale może warto zacząć propagować modę na poprawny język? Nie chodzi tu o jakąś krucjatę przeciwko wulgaryzmom. Wiadomo, że w niektórych wypadkach ich zastosowanie jest niezbędne. Chodzi raczej o utrzymanie równowagi w języku, o sensowne ich wykorzystanie. Wielu z nas razi nadużywanie wulgaryzmów, skrótów myślowych, ale milczymy. Profesor Miodek nadzieję na zmianę upatruje w naszej odwadze cywilnej: „Bądźmy odważniejsi, reagujmy, by nie dać się zalać przez falę plugastwa”. Na koniec pozwolę sobie na jeszcze jedną małą refleksję. Od wielu lat zastanawiałam się po co ludzie wypisują na murach, w toaletach publicznych taką ilość wulgaryzmów. Tworząc ten materiał nagle mnie olśniło. Poczułam się jak wyskakujący z wanny Archimedes. Bo być może oni, podobnie jak bohaterowie powieści Millasa, zapisują słowa, aby ratować je przed zagładą. I tutaj apel do wszystkich szaletowych twórców: jeśli nie potraficie znaleźć innych sposobów ekspresji na opisanie znanego wam świata, zajrzyjcie czasem do słownika albo jakiejś książki. Wulgaryzmy też podlegają zasadom ortografii. O ile słowo „kurwa” pisane jest bezbłędnie, to permanentnie wszyscy popełniacie błąd kreśląc słowo „chuj”. Przez „ch”, moi drodzy. Jeśli coś się robi, trzeba to robić dobrze. Cytowane w tekście fragmenty pochodzą z: książki Juana Jose Millasa: „Porządek alfabetyczny”, Warszawa 2004 ; felietonu Tadeusza Boya-Żeleńskiego: „Słowa cienkie i grube” ; Tygodnika „Polityka” nr 40/2000 ;

słowa. Ciężkie słowo musi frapować, musi bawić, elektryzować”. Na pewno współcześnie wypowiadane z taką łatwością wulgaryzmy nie spełniają takiej roli. Jaka więc będzie przyszłość naszego języka jeśli nie zaczniemy uczyć się pływać w morzu słów? Bohater powieści Juana Jose Millasa „ Porządek alfabetyczny” jest świadkiem wymierania języka. Wszystko zaczyna się od znikania domowych i bibliotecznych księgozbiorów. Za nimi po pewnym czasie uciekają od ludzi kalendarze, zeszyty, pojedyncze zapiski. Świat bohaterów powieści popada w kompletny chaos. Z czasem ze słów zaczynają wypadać pojedyncze litery, a określana przez nie rzeczywistość zmienia swój charakter, ulega deformacji. Ludziom brakuje słów na określenie przedmiotów, uczuć. „Latarnie, pojedyncze drzewa i bramy znajdowały się na swoim miejscu, ale razem tworzyły jakąś ulotną całość. W powietrzu czułem nieprzyjemny smak niebytu. Wszystko staje się bezimienne”. Bohater „Porządku alfabetycznego” uświadamia sobie nagle, że każde słowo, litera ma swój smak, barwę i niedocenianą przez nikogo wartość. „Byłem zdumiony, że do tej chwili słowa stanowiły dla mnie jednolitą całość, podobnie jak krzewy czy drzewa, a przecież każde słowo było zupełnie inne. [...] Język jest rodzajem ekosystemu, w którym brak choćby drobnego elementu może spowodować nieodwracalną katastrofę”. Z lektury książki Millasa jasno wynika, że zagłada języka obnaża pustkę ludzkich umysłów. Tyle fikcja literacka o znaczeniu języka. Taka katastrofa w rzeczywistym życiu zapewne nam nie grozi,

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► FELIETON


22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► POEZJA

Fot: Emil Lawrenz

POEZJA ► 40

Cisza świateł

szeptem przemyka światło po szkle mknie zauroczona ćma i nagle milknie w medytacji składa skrzydła nocna anielica i z rzęs pył strzepuje - gwiazdy szelestem skrada się światło gdzieś w noc do lampki wina ujmuje dłoń ciepłem drobnych iskierek ja usypiam ukojony kołysanką liryki lekkim uderzeniem motylich łez tak cicho gaśnie ta noc świt zapada się w oddechu duszy

Poezja ► Emil Lawrenz


22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► POEZJA

Poezja ► Emil Lawrenz

POEZJA ► 41 Apel o uskrzydlanie słów

pragnę wam przedstawić proste intelektualne gówno nie starałem się stroić go jestem biedny! nawet nie mam srebrnika przy duszy kaszmirowe piórka i kolorowe bransolety zostawiłem prostytutkom w burdelach Massolitu przedstawiam wam drodzy czytelnicy podstępnie na tacy podane wasze - nie moje umysłowe fekalia zmyślone kulawe płody kręcicie różowymi noskami? przecież sami rodzicie je co dnia brak poetyckiej aborcji wy! mali i duzi nie umiecie unosić się w słowach ubieranie świata w suknie metafor idzie wam dobrze przynajmniej nie biegają nago pokazując to i owo takie tam perwersyjne wiszące dyrdymały prezentuję wam wszystkim to czego się boicie lęk przed uchylonym sercem drugiego człowieka odkrywam to ponieważ chcę nauczyć was mówić naczelne lepiej od was artykułują czytając gazety niech to co pokazuje straszy was stoi na stole słowne wydzieliny na srebrze pomyślcie o tym kiedy wasze słowa i rozmowy kopulować będą nie kończmy dusz na pogodzie pogoda jest nic nie warta (...)

Fot: Emil Lawrenz


POEZJA ► 42

Poezja ► Emil Lawrenz

Wyklęci Dekadenci

umieramy wschodem aby stać się zachodem patrzymy w gwiazdy brudni umorusani błotem jak dzieci bezradni chłoniemy świat duszami kloszardzi z rynsztoków własnych głów wiecznie bez butów i filozofii obici przez tych złych co wolą dać w pysk niż wziąć książkę słowa umierają włóczymy się jak ćmy po tafli światła skaczemy nago nad brzegami liści tych złotych srebrnych purpurowych jesiennych tylko one nam walutą spalone liście i melancholia pachnąca wiatrem i butelka wina pod ręką żeby upijać się emocjami łyk za łykiem żeby rzygać nimi na papier umieramy słońcami by wzlecieć gwiazdami sypiamy w rowach i miedzy sercami śpimy z kotem pod ręką w rynsztoku naszych emocji my brudni Wyklęci Dekadenci

Knajpa kloszardów

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► POEZJA

płonie rdza a senne dźwięki harmonijki pełzają po stołach i tandetnych wazonach ze zwiędłymi kwiatkami nie doczekały kolejnego utworu w powietrzu dym faluje razem z ludzkimi myślami i fantazjami w zasłuchaniu kołysze się tłum roniąc uwagę na podłogę są wszyscy a cicho jakby nie było nikogo tylko dźwięki w balecie przemykają pomiędzy stolikami rozdając zamyślenie i cygaretki jakiś pijak zajrzał do środka przystanął w cowieczornym powrocie do wierszy zasłuchany alkohol w żyłach kołysze nim o rytmu muzyki jak światło tlących się ledwo świec gdzieś pod ścianą siedzę jak co wieczór wśród tych brudnych poetów nie ludzi przeklętych którzy słuchają liryki zapisanej w dźwięku czystym jak szkło unoszę szklankę do ust dopalam serce wszyscy wstają w jednolitej burzy gromy oklasków i deszcze łez wychodzę bogatszy o jedno serce by wrócić jutro… uboższy Fot: Emil Lawrenz


Poezja ► Emil Lawrenz

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► POEZJA

POEZJA ► 43

Fot: Emil Lawrenz

Przeżegnanie

zanurzyłem koniuszki palców w misie kamiennej takiej gdzie każdy może pluć agresja gniew nienawiści parasole zostawiamy przed drzwiami wchodzimy nadzy obłudnie czyści w imię ojca którego nigdy nie miałem nie był moim pasterzem leży pijany w rowie albo aniołowie prowadzą go z wesela w Kanie ...i syna pobitego na podwórku przez kolegów krzyżował kije na plecach chciał wzlecieć ale niebo spadło mu na głowę

przybity niepowodzeniami został na ziemi wśród ludzi i ducha świętego co wiecznie patrzy podszeptuje zsyła niuanse i insynuacje brakuje mu wiary w samego siebie zapadnięty usycha w ciemnym pokoju „Amen” tłum złożył dłonie w kwiaty wiecznie pragnący gorący jeszcze paruje modłami - płonie „Niech się stanie” wszyscy wychodzą dokarmiają jeszcze zwierzę monetami (wilk syty - jagnię zjedzone)


22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► KULTURA

KULTURA ► 44

Mrs Elizabeth (Johnstone) Hall, Newhaven fishwife Robert Adamson, David Octavius Hill

Mary Fairfax, Mrs William Somerville, 1780 - 1872. Writer on science Thomas Phillips

Queen Victoria, 1819 - 1901. Reigned 1837 - 1901. Franz Xaver Winterhalter

Te kobiety przeważnie były wyjątkiem od zasady, niezwykłe w swoich osiągnięciach w czasie, gdzie większość kobiet miała ograniczone prawa i wolność, ale i ograniczone oczekiwania poza sferą gospodarstwa domowego. Poznanie i analiza tych osób pozwala nam zbadać najważniejsze osiągnięcia w zakresie praw kobiet w dziewiętnastym wieku. W XIX wieku nastąpiły istotne zmiany w prawodawstwie dotyczącym praw kobiet. Do końca panowania Wiktorii w 1901 roku niektóre kobiety osiągnę-

ły wolność i prowadziły działalność, która nigdy nie byłaby możliwa wcześniej. Powieściopisarki przyczyniły się do nowych aspiracji, przedstawiając fikcyjne wzorce wszystkim kobietom. Od 1889 kobiety w Szkocji mogły swobodnie studiować wszystko na uniwersytetach, oprócz medycyny, tutaj dostęp uzyskały od 1916 roku. Natomiast od 1928 roku otrzymały prawo do głosowania na tych samych warunkach jak mężczyźni.

► WYSTAWA OUT OF THE SHADOW | WOMEN OF NINTEENTH CENTURY SCOTLAND

1 grudnia 2011 − 31 grudnia 2013 Scottish National Portrait Gallery | Edinburgh Wstęp wolny Wystawa “Out of the shadow. Women of ninteenth century Scotland” prezentuje portrety kobiet, żyjących od końca osiemnastego wieku do początków dwudziestego wieku.


ROZRYWKA ► 45 Kino Vue i Stowarzyszenie Polskie w Aberdeen zapraszają na specjalny pokaz filmu „Podejrzani Zakochani” („Suspects In Love”). Tylko we wtorek 5 marca o godz.19.30, jedyny pokaz filmu w Aberdeen

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► ROZRYWKA

Najtańsze bilety w mieście! Studenci tylko £3.90! Dorośli tylko £4.95 z kartą zniżkową Super Saver Tuesday (o BEZPŁATNĄ kartę Super Saver Tuesday poproś w kasie kina przed zakupem biletów) Nieśmiały Albert (Bartek Kasprzykowski) szuka miłości w internecie. Surfując w sieci natrafia na równie spragnioną bliskości Barbarę (Sonia Bohosiewicz). Oboje przyjmują podobną strategię – ona podaje się za tajemniczą Simonę, on za przystojnego francuskiego amanta. Gdy wreszcie umawiają się na spotkanie w realu, kontynuują maskaradę, wysyłając na randkę atrakcyjnych zastępców. W efekcie wszyscy trafiają do hotelu, w którym grasuje groteskowa szajka przestępców, polująca na bezcenną kolekcję diamentów. W intrydze pełnej omyłek nikt nie wie, kto jest podejrzany, a kto zakochany. Tu nawet zakochanymi zostaje się z przypadku. Wraz z inteligentem i romantyczką w ciąg nieprawdopodobnych zdarzeń miłosno-kryminalnych zostaną wplątani femme fatale, rabuś, oszust i kierownik-służbista.

GDZIE – Vue Cinema, Ship Row, Aberdeen KIEDY – 5 marca 2013, godzina 19.30


Poeci i artyści!

KULTURA ► 46

22 | 02 | 2013 | OPEN ► 06 ► KULTURA

18 maja tego roku w Domu Polskim im. gen. Władysława Sikorskiego w Glasgow odbędzie się I Festiwal Poezji pod nazwą: “Uprawiaj ze mną poezję”. Tegoroczne wydarzenie skupi się na artystach polskiego pochodzenia. Zapraszam wszystkich chcących wziąć czynny udział jak i również miłośników sztuki, którzy chcieliby zostać świadkami tego wydarzenia.

Poezja tkwi nie tylko w słowach i na kartkach papieru. Jest to również obraz, uchwycony moment na fotografii, ruch, muzyka. Poezja jest codziennością, która ukrywa się pod symboliką gdyż stroni od dosadności. Festiwal ma na celu zrzeszyć poetów i artystów, którzy mieszkają w Szkocji i chcieliby zaprezentować swoją twórczość szerszej publiczności. Organizatorzy poszukują poetów, fotografików, artystów i muzyków. Zainteresowani udziałem w projekcie mogą kontaktować się z Pauliną Krzyżaniak: paulinakrzyzaniak@yahoo.co.uk

Fot: Fotolia


Wielkość i cena modułu

OPEN POLISH MAGAZINE

420 x 297 120 funtów na tydzień www.openscotland.pl

+ VAT


Wielkość i cena modułu

205 x 145

205 x 297 60 funtów na tydzień + VAT www.openscotland.pl

30 funtów na tydzień + VAT

100 x 145 15 funtów na tydzień + VAT


Jesteśmy otwarci! A Ty?

Fot: Fotolia

www.openscotland.pl


Open Polish Magazine