Page 4

OFICJALNY DZIENNIK 38. ILF oddziaływania owego filmu będzie porównywalna do kultowego Requiem dla snu, który to bezprecedensowym sposobem ukazania życia bohaterów, bezgranicznie oddających się narkotykowemu upojeniu, działał na wyobraźnię widza, zmuszał do głębokiej refleksji, miał w pewnym stopniu wymiar dydaktyczny, acz silnie emocjonalny. Natomiast to, co oferuje nam Sala samobójców, to postać głównego bohatera, Dominika (Jakub Gierszał), uczęszczającego do prywatnego i prestiżowego liceum, który to wskutek skandalu z niekontrolowaną ejakulacją w czasie walki z kolegą staje się obiektem drwin i żartów. Postać Dominika jest banalna i płytka, trudno się z nim utożsamiać, a nawet współczuć mu. Jego cierpienie sprawia wrażenie zwykłej pozy, z tak ogromną dozą sztuczności i przemyślanej symulacji, że jego zachowanie nie pozwala poczuć absolutnie żadnego napięcia emocjonalnego. Przedstawione w filmie próby samobójcze, samookaleczanie czy napady złości i przeciwstawiania się rodzicom są tak nienaturalne, że wzbudzają śmiech zamiast skłaniać do refleksji, co – zdaje się – było pierwotnym zamysłem reżysera. Od strony fabularnej film w ogromnym stopniu przypomina amerykańskie produkcje stworzone z niebywałym rozmachem, gdzie postaci i wydarzenia są ekstremalnie skontrastowane ze sobą i bezsprzecznie rozpoznawalne, by każdy widz, bez względu na intelektualne zaplecze i kompetencje samodzielnej oceny filmu, był w stanie zrozumieć i zakodować morał wynikający z opowieści. Niezmiernie smutne jest, że Sala samobójców, z którą wiązałem tyle nadziei, zamiast skupiać się na emocjonalnie rozbudzających

subtelnościach i niuansach, postanowiła iść w stronę prostej opowiastki dla najmłodszych. Reżyser stara się nas wzruszyć losem idealnego chłopca z nieograniczonymi możliwościami i ogromnym potencjałem na przyszłość, odrzucającym swoje dotychczasowe życie, by dołączyć do grona internetowych nieudaczników, którym brak odwagi, by odebrać sobie życie. Chciałoby się, by opowiedziana historia potrafiła poruszyć nas niczym Dogville Larsa von Triera, oddziałującego prostotą formy i ładunkiem emocjonalnym zawartym w relatywnie nieskomplikowanej fabule, w którym w efekcie całość spędzała na wiele nocy sen z powiek, każąc zastanawiać się nad wielowymiarowością i nieprzewidywalnością ludzkiej natury. Świat przedstawiony w Sali samobójców od początku do końca wydaje się tworem nierzeczywistym i nieprzekonującym. Sporo scen zostało zrealizowanych niczym współczesne teledyski – szczegółowo dopracowane, nakręcone bardzo dynamicznie i widowiskowo, z doskonałym podkładem muzycznym – co z pewnością ułatwi dotarcie do młodszej widowni, dla której film jest stworzony. Bohaterowie Komasy są próżni, egocentryczni, a ich życie pełne jest przepychu, kłamstw, manipulacji, dbania o dobry wizerunek. Wszystko to oczywiście zorientowane na zdobycie społecznie pożądanych dóbr, takich jak władza, prestiż czy bogactwo. W ten sposób można było naprawdę doskonale obnażyć naturę współczesnego establishmentu, gdyby tylko zamiast wyręczania widza, pozostawić mu jakieś elementy do samodzielnej interpretacji. Gdy jednak przedstawiony obraz jest tak jednoznaczny, widzowi pozostaje jedynie zaakceptowanie lub od-

rzucenie wizji reżysera, bez możliwości interaktywnego oddziaływania i w konsekwencji czerpania przyjemności z obrazu filmowego. Każdy, kto film traktuje jako rozrywkę czysto intelektualną będzie czuł się zawiedziony faktem, że Komasa wyręcza nas we wszystkim i prowadzi przez historię niemalże za rękę. Niewiele jest w filmie działań, które wzbudzałyby ciekawość dzięki konstruktom fabularnym, gdyż reżyser preferuje raczej korzystanie z licznych efektów specjalnych. Elementem, który obnażył pewną tendencję polskiego, ale także światowego kina – do absolutnej komercjalizacji bez względu na wartość artystyczną i estetyczną jest szeroko rozumiana promocja. Wydaje się, że odpowiedni nakład finansowy może przyciągnąć dużą liczbę widzów do kin, a co przerażające, przekonać ich o wartości tak stworzonego produktu. Jeśli analizować aspekt opłacalności i intratności takowego przedsięwzięcia, to Sala samobójców rzeczywiście spisała się rewelacyjnie, szkoda, że nam, widzom, nie dała nic w zamian, poza sztucznie wpojonym i bezmyślnie przekazywanym przekonaniu o atrakcyjności filmu. Film stał się ofiarą komercjalizacji, homogenizacji kultury i dostosowania przekazu do tego, by każdy widz był w stanie pojąć pozorne zawiłości fabuły i czerpać z tego pseudo-wysiłku namiastkę intelektualnej satysfakcji – jeżeli taki był zamysł twórcy, to w pełni udało się go osiągnąć.

Anna Sobolewska, Kamil Jędrasiak

TO NIE JEST FILM DLA WSZYSTKICH LUDZI Podczas 38. ILF miałem okazję obejrzeć ten film po raz drugi. W związku z tym, opinię na jego temat już dawno sobie wyrobiłem. Z przyjemnością udałem się na niego ponownie, choćby po to, by przekonać się, czy pierwsze wrażenie sprzed kilku miesięcy nie uległo zmianie. Poza tym, warto było skonfrontować swoją opinię z ocenami redakcji „Ińskie Point”. Nasza recepcja Sali samobójców – bo o tym filmie mowa – wśród naszych redaktorów odzwierciedla w dużej mierze odbiór filmu przez widzów w ogóle.

STRONA 4

A jest on skrajnie zróżnicowany, ponieważ obok peanów (na przykład mojego i Ani) pojawiają się zdania zdecydowanie krytyczne. [KJ] W naszym odczuciu, wiąże się to z pierwszą dużą zaletą tego filmu, jaką jest fakt, że trudno przejść obok dzieła Komasy obojętnie. Nie sądzimy, by wynikało to jedynie z komercyjnego sukcesu Sali samobójców. Zarówno bowiem problemy poruszone w tym utworze, jak i sposób ich ukazania, są na tyle wyraziste, że potrafią budzić skrajne odczucia. Na pewno odnotować należy, że Jan Komasa dokonał swoim filmem pewnych przełomów

w polskim kinie. Jeden z nich dotyczy fabuły. Mamy w niej do czynienia z tematyzacją istotnych problemów współczesności. Wiąże się z tym fakt, że jest to pierwszy przykład w polskiej kinematografii, w którym tak wyraźnie zaprezentowane zostaje życie współczesnych nastolatków oraz – co ważniejsze – jedną z jego głównych grup docelowych stanowi właśnie młodzież. Póki co, w naszym przemyśle filmowym istnieje niewiele przykładów tego typu. Nie oznacza to jednak, że obraz nie jest adresowany również do starszych widzów – sonda przeprowadzona po seansie dowodzi,

Special Edition_2011  

SPECJALNE WYDANIE O SALI SAMOBoJCOW 5 VIII 2011 r. W związku z dyskusją, która rozgorzała wśród członków redakcji i uczestników festi- walu...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you