Issuu on Google+

W celi rozbrzmiewały kolejne wersy, wypowiadane cichym i łagodnym głosem ojca Raymonda. Drabina skierowana ku niebu i pusty kosz, którego nie udało się napełnić narratorowi – wszystko to przywodziło mu na myśl przerwane przedwcześnie życie. Życie ofiary Calluma Lyncha. A wkrótce także życie Calluma. Kiedy ojciec Raymond zrobił pauzę dla zaczerpnięcia oddechu, rozległ się chrobot klucza w zamku. Drzwi celi otworzyły się. Już czas. Gdyby była to jedna z jego zwyczajnych wizyt, poprosiłby strażników, by pozwolili mu dokończyć wiersz. Ale w tym przypadku było inaczej. Śmierć przyszła po Calluma Lyncha i wszyscy, nie wyłączając sługi bożego, musieli usunąć się jej z drogi. Cal podniósł się z pryczy. Ojciec Raymond również wstał i stanął u jego boku. Zamierzał towarzyszyć Calowi w drodze do sali, w której przeprowadzano egzekucje, i zostać przy nim aż do chwili, gdy jego dusza opuści ciało. Dokąd trafi ona później – tego ojciec Raymond nie próbował nawet zgadywać. Nogi Calluma Lyncha skuto zatrzaśniętymi na kostkach kajdanami, które dzwoniły, kiedy szedł nieskończenie długim, a jednocześnie zbyt krótkim korytarzem, prowadzącym do sali, w której miało zakończyć się jego życie. Ksiądz, który odwiedził go w celi, nie zdążył wyrecytować wiersza do końca, ale to nic. Cal znał ten wiersz 36


Assassin's Creed. Oficjalna powieść filmu | Christie Golden