Page 12

nie biją tak szybko jak serca członków Bractwa, nazywana szaloną brawurą. Przez cały ten czas była przy nim ona. Maria. Skora do śmiechu, szybka w walce, każdy jej oddech wibrował intensywnością. Nie miała dla niego litości, kiedy opadał z sił, chwaliła go, kiedy coś mu się udawało, a teraz czekała na niego w środku, pomagając w przygotowaniach do rytuału, który miał sprawić, że stanie się tym, kim miał się stać, spełniając wolę nieżyjących rodziców. Otrząsnął się z tych snów na jawie, kiedy kilka zakapturzonych postaci pojawiło się w drzwiach i wezwało go gestami. W ciszy podążył za nimi, jego serce waliło jak oszalałe, gdy wybiegał myślą naprzód, jednak schodząc po wiodących na otwartą przestrzeń schodach, zdołał się uspokoić. Usłyszał chóralny śpiew: „Laa shay’a waqi’un moutlaq bale koulon moumkine”. Zakapturzone postaci otaczały luźnym kręgiem prostokątny stół. Przy jednym jego końcu stała osoba bliska nowicjuszowi – jego Mentor. Był nim Benedicto, nauczyciel i towarzysz walki, miły człowiek, który lubił się śmiać i nie szczędził pochwał tym, którzy na nie zasłużyli, jednak teraz, w świetle migoczących pochodni i świec płonących na stole, jego twarz była całkowicie pozbawiona emocji. To on, razem z Marią, wyciągnął dłoń do młodzieńca. Nie próbował udawać, że zastąpi mu odebranego ojca, ale robił, co w jego mocy. Cieszył się szacunkiem wszystkich zgromadzonych – także nowicjusza. Benedicto mocnym głosem przemówił do wszystkich obecnych na sali. 12

Assassin's Creed. Oficjalna powieść filmu | Christie Golden  

Fragment powieści „Assassin's Creed” Christie Golden

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you