Page 1

ILOBAHIE CREATIVE

marzec/2015


28 110

104 96

48

120

190 10

172

144

30

88


14

6 MAGAZYN TWORZĄ poznaj osoby, które napisały dla Ciebie

10 LIFE STYLE felieton Ani Diduch

14 ETNO ŚWIĘTA sesja zdjęciowa w stylu etno

28 ETNO GRAFIKA podkładki na świąteczny stół

30 DIY EGGS domowy sposób barwienia jajek

48 HAMSA restauracja izraelska

62 JAK MIESZKA BLOGER? zwiedzamy mieszkanie SentiMenti

62

88 POMYSŁ NA KUCHNIĘ kuchnia Magdy i Wojtka

96 DESIGN fotel La Mamma

104 DESIGN pomysłowa Delna Petkow

110 DO IT YOURSELF naszyjnik z grochu

120 DO IT YOURSELF jak zrobić drewniany domek

128 SZTUKA ambasadorka Matki Natury

144 PODRÓŻ kraina uśmiechu

172 WYWIAD twórcy Siesta Studio

190 CODZIENNOŚĆ

128

podążać śladem radości fot. Anna Diduch


ILOBAHIE CREATIVE

Drodzy Czytelnicy... Całkiem niedawno, gdzieś, pomiędzy wierszami przeczytałam: Lenistwo powinno być luksusem, a nie formą bierności. Powinno być cenione, degustowane, akceptowane jak dar [...], jak skradziona chwila. W okresie przedwiosennych porządków pełnych słońca i optymistycznych chwil wspólnie z całą redakcją życzę Wam celebrowania lenistwa, aż do następnego wydania magazynu.

Katarzyna Jurczenia redaktor naczelna ilobahiecreativemagazine@gmail.com

-4-


ilobAHIE www.dawanda.com/shop/ilobahie

-5-


nasz zespół Katarzyna Jurczenia

Anna Diduch

Magdalena Jamrozy

www.ilobahie.blogspot.com

www.nishapoland.wordpress.com

www.maduhome.pl

Dominika Cierplikowska

Aleksandra Gajdzicka

Magdalena Dudzic

www.sliwka-art.blogspot.com

www.fotobloo.blogspot.com

www.milemaison.blogspot.com

Agnieszka Marzec

Magda i Wojtek Krzyżanowscy

Maria Regucka

www.fairy-in-the-house.blogspot.com

www.designorbreakfast.blogspot.com

www.mariarysuje.com

-6-


ILOBAHIE CREATIVE

Izabela Budzyńska

Sylwia Liana

Aleksandra Stabrawa

www.facebook.com/SteamCatPL

www.projekti.pl

www.blog.stabrawa.pl

Justyna Stoszek

Mateusz Litewnicki

Agnieszka Donica

www.justynastoszek.eu

www.litewnickim.wix.com/lazyart

www.freestyleinstyle.com

Joanna Lewicka

Zuzanna

Marcin

www.sentymentyiprezenty.blogspot.com

www.siestastudio.com

www.siestastudio.com

-7-


-4-


ILOBAHIE CREATIVE

01 FELIE TON

01

-5-


ILOBAHIE CREATIVE

tekst

iliustracja

Anna Diduch

Dominika Cierplikowska

www.nishapoland.wordpress.com

www.sliwka-art.blogspot.com

każdy ma swoje dogmaty, manifesty i właściwy sobie język. O nadmierną stylowość, która w końcu przerodziła się w stylizację

life/style

(bo inaczej anturażu towarzyszącego tworom takim jak slow life, eco life czy glamour – nazwać nie

Prawdą jest, jak raczył zauważyć

można), martwił się już na począ-

główny bohater lmu „Wszystkie

tku XX wieku austriacki architekt

odloty Cheyenne'a”, że dziś wszy-

i wnętrzarz, Adolf Loos. W jednym

scy zajmują się sztuką, a mało kto

ze swoich esejów wzdychał do

zajmuje się zwykłym życiem. Z wnę-

czasów, wcale nie tak mu odle-

trzami i designem jest podobnie.

głych, gdy ludzie żyli pośród „zwy-

Spora część ich miłośników skupia

kłych” przedmiotów, przekazywa-

się na uprawianiu „livingu”, zamiast

nych często z pokolenia na poko-

po prostu urządzać mieszkania,

lenie. W danym wnętrzu tworzyły

gotować, wyjeżdżać na wakacje

one własny – niezależny od mód

albo spędzać wolny czas na

– styl. Siłą rzeczy więc za złe miał

uprawianiu hobby. I tak sobie

Thomasowi Chippendale'owi jego

myślę, o ileż prościej i zdrowiej

katalog wzorów mebli The

wyglądał świat zanim nastąpił

Gentleman and Cabinet-Maker's

podział na lajfstajle, z których

Director z 1754 roku.

-10-


ILOBAHIE CREATIVE

Sposób, w jaki Chippendale budował markę własnej rmy, zapoczątkował trwający do dziś fetyszyzm. Przeświadczenie, że świadomy wybór przedmiotów może być przedłużeniem osobowości ,jest dziś rzeczą tak oczywi-stą, że właściwie niezauważalną. Tymczasem tego typu myślenie ewoluowało ostatnie dwa stulecia. Kolejnego po Chippendale'u przełomu jakościowego w tema-cie dokonała Martha Steward, wznosząc pojęcie livingu na zupe-łnie nowy, niekoniecznie zdrowy, poziom. Ostatnio w dwumiesięczniku The Gentlewoman ukazał się obszerny materiał poświęcony żelaznej damie przemysłu wnętrzarsko -domowego. To uświadomiło mi, że właściwie nigdy nie widziałam słynnych lmików Marthy Steward na Youtube. Niewiele myśląc, zaczęłam je oglądać ciągiem, jeden po drugim. Wszystkie rozgrywają się w pięknych, schludnych, studyjnie wykreowanych wnętrzach kuchennych i salon-

-11-


ILOBAHIE CREATIVE

owych. Perfekcyjnie umalowana i uczesana Martha stoi pośrodku kadru, zawsze z tym samym, serdecznym uśmiechem. W rzeczowy sposób tłumaczy, jak ugotować obiad lub wykonać ozdobę w kształcie choinki do powieszenia na ścianie. „Jakie to proste!”, „Jakie to śliczne!”, „Wow, dlaczego sama na to nie wpadłam!?” – takie myśli nieuchronnie przychodzą do głowy. Problem polega na tym, że po którymś takim lmiku uśmiech Marthy zaczyna wydawać się w psychodeliczny. A spod gładkiej powierzchni lśniących kuchennych szafek i bajecznie prostych przepisów na livingowy sukces, zaczyna przebijać nieprzyjemny skurcz. Skurcz drama-tycznej potrzeby dopasowania się do jakiegoś schematu. W tym wypadku: kreatywnej i perfekcyjnej pani domu. Podobny poziom sztuczności wyłazi ze wszystkich wystudiowanych fotek wnętrz czy jedzenia w mediach społeczno -ściowych i czasopismach wnętrzarskich. Tutaj mechanizm poznawczy jest praktycznie identyczny: po odpowiedniej ilości obejrzanych fotek wychodzą na wierzch nienaturalne schematy kompozycyjne i konwencje oświetleniowe. Wszystko to składa się na wspomniany nieprzyjemny skurcz: „trzeba być stylowym”. Może powstrzymam się od banalnego podsumowania, że od bycia stylowym lepiej być po prostu sobą. Z drugiej strony prawda jest niestety taka, że żeby być stylowym, najpierw trzeba być sobą. Jak osiągnąć ten błogostan? Może korzystając z nieśmiałych oznak wiosny: wyjść na zewnątrz. Pójść na spacer. Poprzebywać na łonie natury. Popatrzeć na kwiaty. One nie muszą się zastanawiać, czy są stylowe czy nie. Ostatnio takie bezstresowe scenerie kręcą mnie najbardziej. Chyba się starzeję...

-13-


ILOBAHIE CREATIVE

-16-


ILOBAHIE CREATIVE

02 ETNO ŚWIĘTA

02 -17-


ILOBAHIE CREATIVE

ETNO ŚWIĘTA -16-


ILOBAHIE CREATIVE

stylizacja | zdjęcia

Ania Diduch www.nishapoland.wordpress.com

-17-

stylizacja | zdjęcia

Magdalena Jamrozy www.maduhome.pl


ILOBAHIE CREATIVE

-18-


ILOBAHIE CREATIVE

-15-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

-20-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

-24-


ILOBAHIE CREATIVE

-25-


ILOBAHIE CREATIVE

Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy:

www.zpotrzebypiekna.com

www.polishdesignnow.com

Szklanki - Z Potrzeby Piękna Jajecznik wysoki - Kristoff, Dywan - NIE/BO Design, Wazon - Endesign, Jajecznik niski - Mops Design, Figurka ze złotymi skrzydełkami i porcelanowy zajączek - Endesign, Podkładki papierowe pod talerze - Mateusz Litewnicki - graka do pobrania i wydrukowania w dalszej części magazynu, Obraz - Magdalena Jamrozy - własność prywatna.

-26-


ILOBAHIE CREATIVE

ZAPISZ SIĘ NA DARMOWĄ PRENUMERATĘ, A MAGAZYN BĘDZIESZ DOSTAWAĆ NA WSKAZANY ADRES EMAIL ZA DARMO www.ilobahiecreative.com/p/prenumerata.html


ILOBAHIE CREATIVE

wydrukuj i powieś ją na ścianie, połóż na wielkanocnym stole pod talerzami lub obłóż nią swoją ulubioną książkę! Grakę przygotował:

grak

Mateusz Litewnicki www.litewnickim.wix.com/lazyart

-28-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

diy eggs tekst | zdjęcia

Katarzyna Jurczenia www.ilobahie.blogspot.com


ILOBAHIE CREATIVE

Do wykonania barwników potrzebne będą: warzywa: czerwona kapusta, czerwona cebula, żółta cebula, burak, przyprawy: pieprz, czerwona papryka, tymianek, kurkuma lub inne, które mają intensywny kolor. Dodatkowo: białe jajka, kilka szklanek lub plastikowych kubeczków na barwniki, łyżka (do wyjmowania jajek z kubeczków z barwnikami). *** na zdjęciu widzicie czerwoną paprykę i zielonego ogórka - niestety te warzywa nie puszczają na tyle barwnika, aby zafarbowało jajko.

-32-


ILOBAHIE CREATIVE

-33-


ILOBAHIE CREATIVE

Uzyskanie barwników: Ugotuj na twardo jajka, które chcesz zafarbować. Obierz cebulę tylko z wierzchniej (suchej) warstwy, czerwoną kapustę i buraczki pokrój w niewielkie kawałki. Do garnka wlej około 1 szklanki wody, dodaj łyżeczkę soli i wrzuć

-34-


ILOBAHIE CREATIVE

pierwsze warzywo. Całość gotuj około 15 minut. Następnie odlej barwnik do kubeczka lub szklanki, w której będziesz maczać białe jajka. Z każdym warzywem postępuj dokładnie tak samo. Pamiętaj jednak, aby barwniki wystygły jeżeli będziesz barwić jajka z dziećmi.

-35-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

-38-


Intensywność barwnika zależy od długości gotowania warzyw. Intensywność koloru barwionych jajek zależy od czasu - im dłużej jajko jest zanurzone, tym intensywniejszy ma kolor.


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

czerwona papryka czerwona kapusta

żółta cebula

pieprz czarny tymianek


ILOBAHIE CREATIVE

buraczki kurkuma tymianek

pieprz czarny


ILOBAHIE CREATIVE

-16-


ILOBAHIE CREATIVE

03 WNĘ TRZA

03 -17-


-96-


ILOBAHIE CREATIVE

Hamsa restauracja izraelska

tekst | zdjęcia | projekt

Sylwia Liana z pracowni projekt i... /właściciele: Sylwia Liana, Andrzej Dudek projekt i zdjęcia: Sylwia Liana/ www.projekt-i.blogspot.com

-49-


ILOBAHIE CREATIVE

-50-


ILOBAHIE CREATIVE

Podstawowa zasada, kiedy dostajesz takie wnętrze w swoje łapki: Oczyść i pokaż je. Piękne okna, wysokie sklepienia, drewniane podłogi – to zastane atuty. Nie upiększaj, nie maskuj, nie daj wyrzucić cennych detali, uratuj, niekoniecznie restaurując. Największy problem – jak wytłumaczyć inwestorowi, że nie trzeba wiele zmieniać – on przecież płaci za pomysł, a tu? Proszę posprzątać, wyczyścić i już. Dobrze, że miałam pośrednika (ówczesnego managera Hamsy) – znakomicie się zgraliśmy i to on obronił moje pomysły. Kilka też, jak zioła w oknach, było jego.

-51-


ILOBAHIE CREATIVE

-52-


ILOBAHIE CREATIVE

-53-


ILOBAHIE CREATIVE

-54-


ILOBAHIE CREATIVE

-55-


ILOBAHIE CREATIVE

-56-


ILOBAHIE CREATIVE

Po czasie wiem z różnych relacji, że ludzie lubią przebywać w tym wnętrzu. Czy zastosowane przez nas materiały miały wpływ na klimat? Mam nadzieję, że tak. Staraliśmy się żeby tak było. A co to za elementy? Wypiszę poniżej, a Wy możecie sprawdzić czy tak rzeczywiście jest. Oto one: - wapienna biała farba na ścianach (malowanie nierówne, niedokończone), - zachowane drewniane podłogi, - drewniane stoły, bar, krzesła, skrzynie – według mnie świetnie się starzeją, - meble za barem – stal nierdzewna lub drewno – brak płyt laminowanych itp., - rośliny w oknach, nad barem (teraz już sporo większe), liście na stołach, palmy przy drzwiach.

-57-


ILOBAHIE CREATIVE

-58-


ILOBAHIE CREATIVE

-105-


ILOBAHIE CREATIVE

Poza tym trzeba dodać w restauracji elementy wyróżniające lokal na tle innych i podkreślające tematykę. Tu mamy do czynienia z restauracją izraelską. Nawiązanie miało być delikatne: - kolor niebieski z agi izraelskiej – przewija się w dekoracjach z tkanin (w lampach – dzieło siostry), płytkach za barem (płytki projektowałam

-60-


ILOBAHIE CREATIVE

sama – znajdziecie na nich moje odciski palców (uśmiech), małe hamsy...), - zdjęcia wesołego, rozrywkowego i nowoczesnego Tel Awiwu. W Krakowie skojarzenia z Izraelem są mocno smutne – te fotograe miały być opozycją do ogólnie panującego nastroju. Pomysł zdjęć padł ze strony managera, pomocy w zdobyciu ich udzieliła nam koleżanka Magda, ja grymasiłam na kolory itp. Wybór zdjęć trwał bardzo długo, a fotograf biegający po ulicach Tel Awiwu był bardzo cierpliwy (mimo wymiany ognia udało mu się zdobyć zdjęcia radosnych ludzi ), - zdjęcia wydrukowano na moją prośbę na ocynkowanych blachach – tutaj też pozbyłam się PCV (Uśmiech). Jeżeli czegoś jeszcze nie wyjaśniłam, to zobaczycie na zdjęciach, a najlepiej osobiście. Zapraszam do Hamsy na krakowskim Kazimierzu. Niedługo przed budynek, do ogródka, wyfruną moje ulubione niebieskie stoliki i bujne rośliny. Szukajcie ich na Szerokiej lub podążajcie za “łapką”.

-61-


ILOBAHIE CREATIVE

-110-


ILOBAHIE CREATIVE

SentiMenti Bardzo się cieszę, że zgodziłaś się na rozmowę i zapraszasz nas do swojego domu. Kiedy po raz pierwszy trałam na Twojego bloga, byłam mile zaskoczona tak ciekawie zaaranżowaną przestrzenią. To jest wnętrze autentycznie udomowione i wiele mówiące o gospodarzach. Pomyślałam, że żyje tu grono pasjonatów z mnóstwem talentów, a przede wszystkim zasiedlają ten dom szczęśliwi ludzie oraz równie spełnione zwierzaki rodem z lmów Kusturicy (miałam na myśli lm: Czarny kot, biały kot).

rozmawiała

Senti Menti

Magdalena Jamrozy

Joanna Lewicka

www.maduhome.pl

www.sentymentyiprezenty.blogspot.com

-111-


ILOBAHIE CREATIVE

Zacznijmy od tego, że mieszkasz w ponad stuletnim, historycznym budynku. Kiedy w nim zamieszkaliście? Czy pamiętasz te emocje, kiedy pierwszy raz przywitaliście się z tą przestrzenią? Tak, budynek ma prawie 120 lat, to teren nieistniejącej już kopalni, a w tym domu na początku jego istnienia były mieszkania dyrekcji. W drugiej połowie XX wieku był tu dla odmiany hotel robotniczy. Mieszkamy tu cztery lata i cztery miesiące (nie wiem, kiedy to zleciało). Przed podjęciem decyzji o zamianie byłam w tym mieszkaniu tylko raz i to mi wystarczyło, nie lubię się długo zastanawiać. Po raz drugi przekroczyłam próg w dniu przeprowadzki, gdy przewiezione były do mieszkania już wszystkie nasze rzeczy. Oczywiście byłam szczęśliwa, ale czułam się nieswojo, bo czterdzieści lat mieszkałam w jednym ukochanym małym, przytulnym mieszkaniu i planowałam spędzić tam resztę życia. Ofertę z obecnym mieszkaniem zobaczyłam w internecie przez przypadek i zainteresowałam się nią, chyba zaintrygował mnie olbrzymi taras. Niepodważalną zaletą było też to, że nasze obecne mieszkanie oddalone jest od mojego rodzinnego tylko o 800m, więc daleko się nie przeprowadziliśmy, a to dla nas ważne. Dziwnie czułam się w tej dużej przestrzeni – ja doskonale odnajdywałam się w małym, 34-metrowym mieszkaniu. Nasze przyzwyczajenie do małych wnętrz można dostrzec nadal np. w naszej kuchni. Mimo że pomieszczenie jest duże, to blat roboczy jest niewielki, nigdy nie mieliśmy go więcej i nie jest nam potrzebny, w końcu "consuetudo altera natura est". -64-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

Rozumiem, że remont był koniecznością przy tak wiekowym mieszkaniu? Jakie artefakty przeszłości udało się wam odnaleźć oraz jak duże zmiany wprowadziliście aby uzyskać widoczny efekt? Remont zaczęliśmy od razu i w zasadzie trwa do tej pory, bo niegotowa jest jeszcze łazienka, wszystko robimy sami i trochę wyczerpały nam się akumulatory. Kłopotem jest remont w mieszkaniu, w którym się mieszka i nie ma możliwości opuszczenia go nawet na kilka dni. To powoduje, że szuka się rozwiązań prostych, mało inwazyjnych i szybkich do zrealizowania. Największą naszą ingerencją było połączenie pokoju z kuchnią. Wcześniej do kuchni wchodziło się z przedpokoju. Wąski przedpokój posiadał sześcioro drzwi, a na taras można było wejść tylko z kuchni. Teraz jest strefa dzienna, która powstała z połączenia pokoju z kuchnią i tarasem, dzięki czemu ubyły jedne drzwi w przedpokoju. Następna duża rzecz, którą zrobiliśmy, to przywrócenie drugich drzwi na taras (z obecnej sypialni). To, że kiedyś były tam drzwi, sygnalizowały nam pewne elementy na ścianie tarasu (od strony mieszkania nie było po drzwiach śladu). To była ciężka praca, a teraz tak lekko mi się o tym mówi, uwielbiam to. Wewnątrz ściany znajdowała się stara futryna, którą odkryliśmy, dobudowaliśmy brakujące elementy, zostawiliśmy metalowe okucia, wstawiliśmy w nią drzwi i stałe okno nad nimi. Cieszę się, że się tego podjęliśmy, wyjście na taras z sypialni jest bardzo przydatne, a poza tym te drzwi doświetlają pokój, który skierowany jest na północny zachód.

-67-


ILOBAHIE CREATIVE

-118-


ILOBAHIE CREATIVE

We wszystkich pokojach są stare parkiety, niestety malowane były kilkukrotnie farbami olejnymi (pewnie w czasach hotelu robotniczego). Najprostszym sposobem odnowienia ich było przemalowanie. Biały parkiet miałam już od wielu lat w poprzednim mieszkaniu i to rozwiązanie świetnie się sprawdza (pamiętam jak dziwił naszych znajomych widok białego parkietu 15 lat temu), więc była to tylko kontynuacja. W pokoju dziennym jest ukryta w ścianie szafka zamykana starymi drzwiami, oczyściliśmy je z farb, dokupiłam starą stalową gałkę i powiesiłam emaliowaną tabliczkę "nieupoważnionym wstęp wzbroniony". Goście często myślą, że jest to wejście do jakiegoś pomieszczenia. W kuchni podczas zrywania płytek ze ściany odpadały kawały tynku, odsłaniając ponad stuletnie cegły – nie naprawialiśmy tego, tylko odsłoniliśmy ich trochę więcej. Dokładnie je oczyściłam, nieco rozjaśniłam i stanowią ciekawą pamiątkę z przeszłości. Kontynuacja będzie w łazience, tam też usunęliśmy tynk z fragmentu ściany. Uważam, że nie ma potrzeby wymieniania na nowe elementów, które dobrze spełniają swoje funkcje, dlatego np. drzwi wejściowe i wszystkie wewnętrzne odnowiliśmy.

-69-


ILOBAHIE CREATIVE

Gdy „rozglądam się” po pomieszczeniach, doszukuję się strategicznej koncepcji w postaci białego „podobrazia” czyli śnieżnych ścian i samodzielnie bielonej podłogi. Na tak neutralnym płótnie kolory i tekstury prezentują się znakomicie, a przestrzeń wydaje się pogodna. Czy taki był pierwotny zamysł? Miało być biało, bo biało było w poprzednim mieszkaniu, ale z czasem zaczęły wkradać się tu kolorowe przedmioty, najpierw nieśmiało w postaci drobiazgów, a teraz jest ich już całkiem sporo – i dobrze, podoba mi się to i również mam wrażenie, że dzięki tym kolorom jest radośniej i pogodniej. Strategią natomiast jest spójność – mam na myśli takie urządzanie mieszkania, żeby meble i przedmioty pasowały do każdego pomieszczenia, bo dzięki temu mogą po mieszkaniu wędrować. Moje meble (nie te największe) bardzo często zmieniają miejsce pobytu.

-70-


ILOBAHIE CREATIVE

-15-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

Wiesz, co myślę, gdy wirtualnie oglądam ten dom? Że bardzo dobrze się bawisz aranżując go. Mam wrażenie, że celem nie jest ostateczne udekorowanie i spoczęcie na laurach, tylko ciągłe poszukiwanie i frajda wynikająca z wprowadzania kolejnych zmian. Czy mam rację? Masz całkowitą rację, urządzanie domu to zabawa. Mnie to cieszy i uważam, że swoją przestrzeń do życia powinno się urządzać z przymrużeniem oka. Ale oczywiście bez ciśnienia i przymusu, na luzie i tylko wtedy, kiedy ma się na to ochotę. Poza tym moim zdaniem mieszkanie jest jak ogród, nie może być skończone, a przedmioty jak rośliny "przesadzam", usuwam, oddaję, zdobywam nowe, szukam dla nich miejsca. Jedne się przyjmują inne nie, a ja patrzę z ciekawością, co z tego "wyrośnie". Bohaterem domu jest także kolor. Niesamowicie wyglądają artystyczne i barwne ściany w pokoju dziennym, sypialni, tapicerowane soczystymi tkaninami meble, ręcznie dziergane pledy, czy wykonywane przez Ciebie poduszki. Jak na Ciebie i domowników wpływają tego rodzaju atrakcje kolorystyczne? Na pewno nie wpływają negatywnie, nie denerwują, nie rozpraszają. Myślę, że wprowadzają w dobry nastrój. Wydaje mi się, że na żywo wygląda to nieco inaczej niż na zdjęciach gdyż kadr ogranicza i może się wydawać "gęste" to, co w rzeczywistości jest proporcjonalne do przestrzeni, wysokości. Słyszałam takie opinie osób, które widziały nasze mieszkanie na zdjęciach, a potem nas odwiedziły. Twierdziły, że mimo sporej ilości przedmiotów nic nie przytłacza, ale pewnie zwolennik wnętrzarskiego minimalizmu miałby inne zdanie. -74-


ILOBAHIE CREATIVE

-119-


ILOBAHIE CREATIVE

ZAPISZ SIĘ NA DARMOWĄ PRENUMERATĘ, A MAGAZYN BĘDZIESZ DOSTAWAĆ NA WSKAZANY ADRES EMAIL ZA DARMO www.ilobahiecreative.com/p/prenumerata.html


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

Skąd czerpiesz inspirację na wystrój? To nie są „bezpieczne” zestawienia, mamy tu do czynienia z dekoracyjną brawurą! Powiem Ci szczerze, że ja tej brawury nie widzę. Czasem zauważam, że jestem zbyt zachowawcza. Marzył mi się do pokoju dziennego dywan we wzory ale stwierdziłam, że w połączeniu z galerią ścienną będzie zbyt dużo dobrego i kupiłam gładki, jednym słowem stchórzyłam. Natomiast widzę w sieci wiele zdjęć, na których wzorzysty dywan bardzo podoba mi się w mieszkaniu pełnym obrazów, grak, zdjęć, itp., może i ja się odważę? A inspiracje? Oczywiście najlepszym źródłem jest sieć, uwielbiam oglądać mieszkania z całego świata, oglądam ich dużo, do wielu chętnie wracam nacieszyć oczy. Kiedyś zbierałam czasopisma i książki na ten temat, teraz jest dużo łatwiej. Mam też dwa ulubione telewizyjne programy wnętrzarskie, jeden angielski, drugi francuski, chętnie wybieram się w podróż po pięknych wnętrzach na całym świecie za ich pośrednictwem.

-79-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

Które z pomieszczeń lubisz najbardziej i z jakich powodów? Powiem Ci, którego pomieszczenia nie lubię: to łazienka, marzę o tym żeby była już skończona i wreszcie NASZA. Cała reszta mieszkania mi odpowiada, w końcu to nasze dzieło więc jest takie, jak chcemy. Wiele mebli i przedmiotów wywróciłaś do góry nogami. Dosłownie i w przenośni. Czy przypominasz sobie, kiedy zaczęła się Twoja przygoda z nadawaniem przedmiotom nowego życia oraz czy po tylu renowacyjnych interwencjach wciąż masz pomysły i energię na podejmowanie nowych projektów? Zaczęłam mieszkać sama gdy miałam 19 lat. Rodzice i brat się wyprowadzili, a ja mogłam własnoręcznie, w miarę możliwości urządzać się po swojemu – ale to nie był początek, bo już wcześniej tapetowałam,


ILOBAHIE CREATIVE

-18-


ILOBAHIE CREATIVE

układałam w mieszkaniu wykładziny elastyczne, na wakacjach pomagałam budować garaż, a dokładniej zarzucałam fugi. Ja po prostu bardzo lubię takie prace, ciągnie mnie do tego, mimo że tak jak mówisz, często jest to ciężka praca zyczna. Bardzo lubię uczucie zmęczenia po tym, gdy zrobi się tzw. kawał dobrej roboty, satysfakcja z efektu wynagradza włożony wysiłek, mnie to uszczęśliwia. Takich prac wykonuję już coraz mniej, ponieważ nie potrzebuję już krzeseł, foteli, stolików, a to potrzeba mobilizuje do takich działań. Oczywiście może się zdarzyć, że wpadnie mi w ręce mebel wymarzony, wówczas chętnie się nim zajmę. W domu nadal jest kilka przedmiotów czekających na naszą wolną chwilę, więc jeszcze trochę ciężkiej i brudnej roboty przede mną.

-83-


ILOBAHIE CREATIVE

Interesujące jest także to, skąd pochodzą poszczególne meble? Czy wyszukujesz je na aukcjach internetowych, czy wypatrujesz na targach staroci? Meble pochodzą z różnych źródeł. Prócz mebli nowych są takie, które przyjęłam od rodziny, są znalezione, czyli wyrzucone przez kogoś, są też upolowane na aukcjach internetowych (Internet uważam za najlepsze źródło mebli i dodatków z drugiej ręki) oraz zdobyte w inny sposób, np. wypatrzone przez męża w baraku na budowie i przejęte na zasadzie wymiany na inne. Mam też przedmioty ze złomowiska: lampę i wagę medyczną. Dwie z naszych szafek lekarskich odkupiłam od likwidowanego w mieście gabinetu stomatologicznego, a w latach 80-tych w naszym budynku miał swój gabinet dentysta, więc wszystko się zgadza. Jest parę przedmiotów nawiązujących do historii budynku: obraz przedstawiający górniczy wyciąg szybowy w przedpokoju, czy stara graka, która stoi w kuchni na blacie. Tak się to wszystko łączy i przeplata. Co czujesz, gdy patrzysz na swoje mieszkanie? Czy udało ci się stworzyć wnętrze, które jest zarówno Twoim azylem, ale także działa stymulująco? Czujemy się dobrze w naszym mieszkaniu, lubimy w nim przebywać, jesteśmy domatorami i pewnie dlatego dużo uwagi poświęcamy wnętrzom, w których mieszkamy. Muszą się nam podobać, być wygodne i przyjazne. Czujemy satysfakcję, bo to efekt naszej pracy. Z całą pewnością jest to nasz azyl. Spędzamy tu dziesięć miesięcy, lipiec i sierpień to nasz czas działkowy, gdzie mamy równie dużo pracy, bo ogród to niewyczerpane pole do popisu dla ludzi lubiących wysiłek zyczny. Tam też mamy własnoręcznie wybudowany drewniany domeczek, w którym co roku jest coś do zrobienia, nigdy się nie nudzimy.

-84-


Gdybyś miała odnaleźć się w zupełnie innej stylistyce wnętrza? Jaka byłaby to przestrzeń? Loft, a na wakacje stara wiejska chatka.

-85-


-80-


ILOBAHIE CREATIVE

KUCHNIA MAGDY I WOJTKA

tekst | zdjęcia Magdalena i Wojtek Krzyżanowscy www.designorbreakfast.blogspot.com

-87-


Nasza kuchnia jest mała, można by powiedzieć nawet, malutka. Jej wymiary to 3 metry długości i około 2 metry szerokości. Nie jest to kuchnia, która przypadnie każdemu do gustu, ponieważ w całości pokryta jest betonem, wygląda surowo i industrialnie. Nasza kuchnia raczej nie wpisuje się w gusta większości. Niektórzy wolą kuchnie tradycyjne, w stylu skandynawskim, inni – w tym my – industrialne i minimalistyczne. Każda kuchnia jest inna, tak jak upodobania i wymagania jej użytkowników.


ILOBAHIE CREATIVE

-84-


ILOBAHIE CREATIVE

-91-


ILOBAHIE


ILOBAHIE CREATIVE

Kuchnia, jak i całe mieszkanie były robione „od zera”, wszystko sami docinaliśmy i wierciliśmy. W naszym mieszkaniu praktycznie nie było żadnych mebli, dzięki czemu mogliśmy „zaszaleć”, choć z drugiej strony nie mogliśmy się też dobrze ”rozpędzić”, ponieważ mieliśmy ograniczony budżet na każde pomieszczenie. Generalny remont mieszkania robiliśmy jakieś siedem miesięcy temu, i to wtedy postanowiliśmy, że rezygnujemy z górnych szafek w kuchni, jakie były tu, kiedy się wprowadzaliśmy. Kuchnia wydawała się być jeszcze mniejsza, przytłaczająca i do tego w całości była pokryta farbą olejną! Dominowała zieleń z bielą. Możecie sobie wyobrazić, jaki szok przeżyliśmy, wchodząc do takiego pomieszczenia – nie mówiąc już o ściąganiu samej farby. Mieliśmy nie mały problem z tą „olejką”. Normalna farba jej nie zamaluje, opalanie nagrzewnicą też wielkich efektów nie dało, więc zakryliśmy ją betonem . Meble, które wybraliśmy, są białe i proste, z elementów dekoracyjnych dodaliśmy własnoręcznie zrobiony napis EAT oraz lampę przemysłową dla lepszego efektu. Aby optycznie powiększyć tak małe pomieszczenie, całkowicie pozbyliśmy się wiszących szafek, powiesiliśmy za to trzy własnoręcznie robione dębowe półeczki na szklanki, przyprawy i słoiki z makaronami. W miarę upływu czasu sukcesywnie coś dodajemy. Ponieważ nie mamy dużo szafek zawiesiliśmy dwa relingi z IKEA, na których wieszamy najpotrzebniejsze rzeczy, oraz magnetyczną listwę na noże. Kuchnia mimo swoich małych rozmiarów jest bardzo praktyczna i mieści wszystkie nasze najpotrzebniejsze rzeczy.

-93-


ILOBAHIE CREATIVE

-64-


ILOBAHIE CREATIVE

04 DE SIGN

04 -65-


ILOBAHIE CREATIVE

LA MAM Lubię przedmioty z duszą. Lubię przedmioty, które mają jakąś opowieść. Lubię design, który niesie ze sobą coś więcej niż tylko ładną formę. Lubię ciekawe historie. tekst

Magda Dudzic www.milemaison.blogspot.com

Taką historią jest bez wątpienia fotel La Mamma. Jest on również jednym z najbardziej

-96-


ILOBAHIE CREATIVE

MMA wyrazistych i kontrowersyjnych projektów włoskiego designu. To nie tylko wygodny fotel, ale przedmiot, który niesie ze sobą spory ładunek emocji. Tak, Włosi są emocjonalni, zatem ów ładunek jest zrozumiały – jednak są też bardzo patriarchalni. Tym bardziej intrygujące zdaje się być to, że projektantem mebla, będącego wyrazem buntu przeciw tradycyjnej roli kobiety i jej uprzedmiotowieniu jest właśnie Włoch.

-97-


ILOBAHIE CREATIVE

W 1969 roku Gaetano Pesce, sięgając do idei antropomorcznego designu, zaprojektował dla C&B Italia nietypowy fotel z przymocowaną do niego okrągłą pufą. Gdybyśmy spojrzeli na ten zaskakujący kształtem projekt bez szkiełka czy mikroskopu, ujrzelibyśmy miękki, idealny do odpoczynku fotel, w którym można wygodnie usiąść i zapomnieć o całym świecie. Ujrzelibyśmy kuszące, kobiece kształty, które zapraszają do tego, by się w nie wtulić. I taki ten fotel również jest. Jego idea jest jednak równie przewrotna, jak przewrotny jest Gaetano Pesce.

-20-


ILOBAHIE CREATIVE

„Radykalny design? Design jest zawsze radykalny!” - Gaetano Pesce, architekt

W rzeźbiarskiej formie mebla Gaetano Pesce ujął bowiem swego rodzaju protest społeczny. La Mamma stała się symbolem kobiety uwięzionej w kieracie codziennych obowiązków, kobiety z kulą u nogi, której alegorią jest okrągła pufa i wreszcie kobiety będącej niewolnicą w świecie rządzonym przez mężczyzn. Równocześnie i nieco przewrotnie La Mamma jest symbolem kobiecego seksapilu, od którego, dzięki mocnym barwom, wyraźnie bije radość życia. Bezkompromisowy projektant, właściwym dla siebie językiem, zaprotestował przeciwko łamaniu praw kobiet, a kuszący kształtami fotel stał się politycznym postulatem, który miał szokować swoją formą, ale i zapraszać do dyskusji.

-99-


ILOBAHIE CREATIVE

La Mamma znana jest również pod nazwą Up 5 (fotel) i Up 6 (kula). Pierwsze fotele wykonywane były z pianki poliuretanowej, z której odsysano powietrze do tego stopnia, że fotel tracił 90% objętości. Pakowano je w płaskie paczki i tak sprzedawano. Właściwych kształtów mebel nabierał podczas rozpakowania i zetknięcia z powietrzem, wyskakując w górę – stąd właśnie Up.

-100-


ILOBAHIE CREATIVE

-101-


ILOBAHIE CREATIVE

GAETANO PESCE Architekt, projektant, nauczyciel, artysta i mistrz nadawania przedmiotom wartości symbolicznych. Urodził się w 1939 w La Spezia we Włoszech. W latach 1958 -1963 studiował na Wydziale Architektury na Uniwersytecie w Wenecji. Mieszkał w Padwie, Wenecji, Londynie, Helsinkach, Paryżu, a od 1980 roku mieszka w Nowym Jorku. Jego prace znajdują się w ponad trzydziestu stałych kolekcjach najsłynniejszych muzeów świata, takich jak MoMa w Nowym Jorku i San Francisco, w Metropolitan Museum w Nowym Jorku, Vitra Museum w Niemczech, Muzeum Wiktorii i Alberta w Londynie, Centrum Pompidou i Muzeum Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu w Luwrze. Dla Gaetano Pesce design jest bardzo ważny, ma być funkcjonalny, praktyczny, ale nie pusty. Radykalny i bezkompromisowy w swoich projektach, uwielbia zabawy formą, kolorem i materiałem. Nie uznaje żadnych ograniczeń ani w designie, ani w zastosowaniu określonych materiałów. Twórczo je wykorzystując, zaciera granice między sztuką, projektowaniem i przemysłem, a nowatorskimi, często eksperymentalnymi, formami projektowanych przez siebie przedmiotów, opowiada o rzeczach ważnych i istotnych, prowokując politycznym wymiarem swoich prac. -102-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

Delfina Petkow tekst | zdjęcia

Na warszawskich targach designu, „Wzory”,

Aleksandra Gajdzicka www.fotobloo.blogspot.com

w czerwcu 2014 roku jednym z wystawców, który wzbudził moje zainteresowanie, była grupa projektowa Natural Born Design. Na jej stoisku uwagę przyciągały duże białe lampy i betonowe drobiazgi. Dowiedziałam się, że są to trzy dziewczyny, które łącząc siły postanowiły wejść na rynek polskiego wzornictwa. Anna Szuicka, Delna Petkow oraz Zuza Kuczbajska tworzą studio projektowe z kobiecą

-104-


ILOBAHIE CREATIVE

duszą. Inspiruje je miejscowa tradycja i kultura materialna. Współpracują z lokalnymi rzemieślnikami, a ich unikatowe przedmioty wytwarzane są w krótkich seriach. Dziewczyny świetnie się uzupełniają. Zuza jest doskonałą bizneswoman (Bizneswoman Roku 2011/2012), Anna projektantką nie bojącą się wielkich przedsięwzięć (aranżacja wystawy COMING OuT Najlepsze Dyplomy ASP w Warszawie), a Delna dobrze odnajdującą się w dyskusjach i burzach mózgów humanistką. To właśnie na niej chciałabym skupić się w tym artykule.

-105-


.

ILOBAHIE CREATIVE

Delna Petkow, urodzona w 1984 roku, w 2012 skończyła wzornictwo na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wcześniej studiowała także polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Humanistyczne podejście do projektowania zaowocowało pracami, które nie zostawiają odbiorcy obojętnym. Oprócz tego, że zachwycają urodą, użytkownicy mogą kształtować je według własnej potrzeby. Jednym z takich projektów jest ciekawa seria oświetlenia o nazwie LEKKIE. Lampy, dzięki swojej pomysłowej konstrukcji, pozwalają użytkownikowi zmieniać wygląd w zależności od upodobań. Wykonane są z włókniny zamontowanej na lekkim stelażu, który umożliwia ich formowanie na różne sposoby. W ten sposób użytkownik może bawić się światłem i sam decydować, jak lampa będzie wyglądać w jego wnętrzu. Spod ręki autorki wyszły również lampy ICEBERG, wykonane z innowacyjnego materiału Tyvek, który przypomina pognieciony papier, a dzięki swoim właściwościom może być wykorzystywany w tego typu projektach. Te niezwykłe „góry lodowe”, mimo dość dużych rozmiarów, sprawiają wrażenie lekkich i delikatnych.

-106-


ILOBAHIE CREATIVE

-107-


ILOBAHIE CREATIVE

Artystka zajmuje się również projektowaniem małych mebli, akcesoriów i graki użytkowej. Jednym z sukcesów Delny Petkow był udział w wystawie UNPOLISHED – YOUNG DESIGN FROM POLAND. W 2014 roku otrzymała również główną nagrodę za PROJEKT FESTIWALU na WAWA Design Festiwal, którym została lampa Alba. Cenię projektantów, którzy nie zamykają się na odbiorcę, wchodzą z nim w dialog, otwierają się na jego potrzeby. Delna Petkow należy do takich właśnie twórców, dlatego z niecierpliwością czekam na kolejne jej projekty.

Zdjęcia: Ola Gajdzicka (targi Wzory), delnapetkow.com, naturalborndesign.pl.

-108-


ILOBAHIE CREATIVE

-34-


ILOBAHIE CREATIVE

05 DO IT YOUR SELF

05 -35-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

! o t e n ład

Tribal necklace Mój tribal necklace to coś, co podpatrzyłam na skandynawskich blogach i wbrew pozorom to nie biżuteria;) choć gdyby ktoś chciał w takim celu go wykorzystać to nie widzę przeszkód:) Prawdziwe naszyjniki tego typu, zrobione są zazwyczaj z białych muszli. Ja akurat takowych nie miałam pod ręką ale przyszła mi na myśl nasza pospolita fasola. tekst | zdjęcia

Agnieszka Marzec www.fairy-in-the-house.blogspot.com

Czemu nie zrobić z niej szlachetnego użytku?

-113-


Przygotuj:

> białą fasolę > lc (najlepszy będzie sztywny) > nożyczki > klej na gorąco > cienki rzemyk > szablon naszyjnika

-114-


ILOBAHIE CREATIVE

next... Według szablonu wycinamy odpowiedni kształt z lcu. To będzie nasza baza. Z doświadczenia jednak już wiem, że według tego jak ułożą nam się ziarna fasoli oraz ich kształtu i wielkości, możemy później nieco przyciąć i skorygować kształt naszyjnika - przyciąć za bardzo wystające fragmenty. Za pomocą kleju. -115-


ILOBAHIE CREATIVE

next... na gorąco przyklejamy w rządkach po łuku naszyjnika ziarenko obok ziarenka. Wyciskamy sobie kleju za każdym razem maksymalnie na dwa, trzy ziarenka - jeśli damy go na więcej, za szybko nam wyschnie, a my możemy już nie zdążyć przykleić kolejnej fasolki. U góry zostawiamy nieco miejsca na wycięcie dziurek i przewleczenie rzemyka. Gotowe:) Na koniec możemy dla zabezpieczenia spryskać naszyjnik lakierem do włosów.

-116-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

-

Gdzie powiesic naszyjnik? Idealnie wpasuje się do białych, jasnych wnętrz, sypialni, salonu, przedpokoju... Najbardziej polubi miejsce nad/pod lustrem, na wieszaczku na ścianie, podwieszony pod półką. Ta nietypowa ozdoba wniesie dużo światła i tajemniczej egzotyki do naszego wnętrza:)


ILOBAHIE CREATIVE

ZAPISZ SIĘ NA DARMOWĄ PRENUMERATĘ, A MAGAZYN BĘDZIESZ DOSTAWAĆ NA WSKAZANY ADRES EMAIL ZA DARMO www.ilobahiecreative.com/p/prenumerata.html


ILOBAHIE CREATIVE

-88-


ILOBAHIE CREATIVE

drewniany domek DIY tekst | zdjęcia Aleksandra Sabrawa www.blog.stabrawa.pl

-91-


ILOBAHIE CREATIVE

-90-


ILOBAHIE CREATIVE

wymiary domku ,

potrzebne będą: drewniane prole (ja kupiłam 5 sztuk o długość 3m), farba akrylowa do mebli, wkręty do drewna, wkrętarka lub śrubokręt, klej do drewna, ręczna piła kątowa. -123-


ILOBAHIE CREATIVE

-124-


ILOBAHIE CREATIVE

Zaczynamy od docięcia drewnianych proli na odpowiednie odcinki. Następnie składamy domek zaczynając od postawy – każde miejsce łączenia najpierw sklejamy klejem do drewna, a następnie łączymy śrubami. Kolejnym etapem jest złożenie konstrukcji dachu – część z jego elementów docinamy pod kątem 45 stopni (wg rysunku), a z pozostałych resztek składamy komin. Ostatnim etapem jest malowanie – całość pokrywamy dwukrotnie farbą akrylową do drewna i pozostawiamy do wyschnięcia. Gotowy domek możemy przykryć tkaniną, aby stał się kryjówką, lub postawić przy ścianie tablicowej i „umeblować”! Pomysłów jest mnóstwo – zachęcam do kreatywnej zabawy!

-125-


ILOBAHIE CREATIVE

-112-


ILOBAHIE CREATIVE

06 SZTU KA

06 -113-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

JUSTYNA STOSZEK Forest Forever z ambasadorką Matki Natury rozmawiała Magdalena Jamrozy


ILOBAHIE CREATIVE

-42-


ILOBAHIE CREATIVE

„Byłam dzieckiem kochającym ziemię, drzewa, zieleń, kochającym ruch” – to Ty zarówno wtedy i teraz, prawda? A miłość, o której mówisz, zapewne pogłębia się i dojrzewa z biegiem lat? Teraz to już nie tyle miłość, co

w swoim życiu Doñę Marię, ostatnią

tęsknota. Dziecko nie wiedziało

inkaską szamankę. Cale życie spę-

o ludzkiej naturze tego, co wie doj-

dziła na wysokości 4-5 tysięcy metrów.

rzała kobieta. Co to znaczy być blisko

To tam 30-letnią Marię dopadł piorun.

natury dla współczesnego czło-

Ma na ciele blizny, ale przeżyła

wieka? Jesteśmy od niej daleko.

i dlatego jest tym, kim jest w gruncie

Jesteśmy cywilizowani, słabi i roz-

rzeczy zwyczajną kobietą z wysokich

pieszczeni. W prawdziwym, nagim

gór, podtrzymującą najdawniejsze

kontakcie, bez wszystkich tych

tradycje. Obserwując, jak ona trak-

nowoczesnych zabezpieczeń z potę-

tuje ziemię, jak traktuje posiłek, jak

żną naturą przegrywany. Prze-

traktuje ludzi, zobaczyłam, i to było

grywamy nawet w kontakcie z koma-

smutne, że jestem, że jesteśmy daleko

rami... Być blisko natury to bardziej

od natury, od ludzi, od samych

marzenie, tęsknota jakaś. I ja to poka-

siebie... Niektórzy już zupełnie o tym

zuje w moich obrazach - tę tęsknotę

zapomnieli, ale są tacy, którzy pa-

i to marzenie.

miętają i tęsknią.

Kiedyś martwiłam się o naturę.

Tak to ja, tylko nie jestem już

Teraz już wiem, że jest ona silniejsza od

dzieckiem... Ale bywam. Kiedy tańc-

człowieka. Wiem, że poradzi sobie

zę, spada ze mnie ta napięta, zestres-

bez nas. Ale my bez niej nie. Dlatego

owana „skóra”, docieram do swojej

chcę byśmy pamiętali. Chcę pa-

prawdziwej wrażliwości. Miłość... Ja

miętać o lesie. A my wciąż zapomina-

się czuję kochana przez Naturę…

my. Dlatego cały czas popełniamy te

C o k o l w i e k

same błędy. Miałam zaszczyt spotkać

Tak czuję.

-131-

t o

z n a c z y .


ILOBAHIE CREATIVE

Chcesz pokazać, jak bardzo symbiotyczna jest Matka Natura? Być może tak to wygląda. Powiem słowami Emily Carr, malarki dla mnie ważnej. Cytat pochodzi z książki o niej: „Ty który mieszkasz w lesie, dałeś mi pragnienie malowania. Widzisz że jestem samotna i nie mam w co przelać swojej miłości. Daj mądrość moim oczom, żeby ujrzały duszę tej ziemi. Choćbym szła ciemną doliną na dalekim i samotnym pustkowiu, pomóż mi usłyszeć pieśń duchów. Daj moc moim pędzlom, żebym mogła stworzyć coś prawdziwego, pięknego i ważnego”

Z kolei Meinrad Craighead mówiła o obrazach „namalowanych na ściankach łona”. To, co czuję malując, jest bliskie jej doświadczeniu. Będąc blisko natury odnajduję zespolenie pomiędzy tym, co wewnętrzne, a tym, co zewnętrzne. To, na co patrzę, spaja się z tym, co noszę w środku. Czuję to cieleśnie. To bardzo silne doznanie. -132-


ILOBAHIE CREATIVE

-45-


ILOBAHIE CREATIVE

-134-


ILOBAHIE CREATIVE

Opowiedz w jakich technikach tworzysz oraz co jest szczególnego w metodach, które stosujesz? Uczę się litograi. To fascynujące i trudne. Szczególnie litograa barwna wymaga pokory. Mówi się, że ludzie mają ”rękę do kamienia”. Mają albo nie. Raz usłyszałam od mojego nauczyciela że mam – potem było coraz trudniej... Zanim trałam do pracowni, eksperymentowałam z kolorem i rysunkiem. Malowałam ziemią, sokami roślin, owoców, herbatą oraz tradycyjnie ołówkiem i piórkiem. Aby utrwalić delikatny, naturalny kolor, zlecam wykonanie profesjonalnej reprodukcji fotogracznej, a następnie druk obrazu na bawełnianym papierze. Większość takich moich prac rysunkowo-malarskich powstała w 2014 roku, podczas podróży po Ameryce Południowej.

-135-


ILOBAHIE CREATIVE

Jak pozyskujesz barwniki potrzebne do namalowania obrazów? Czy napotykasz na ograniczenia w otrzymaniu pożądanej barwy? Jestem alchemikiem. Jeśli zachwyci mnie kolor ziemi, na przykład tej z gór Sierra Nevada – gorący, ceglasty, to pakuję woreczek tej ziemi do walizki i zabieram ze sobą. Wlokę w walizce znalezione skarby: kamienie, pióra, mchy, gniazda, suszone zioła, płatki kwiatów, patyki i kości. Ucieram zioła w moździerzu, rozcieram główki kwiatów lub owoce bezpośrednio na papierze. Kiedy rysuję góry, wsmarowuję w kartkę ziemię z tych gór i mam ich rzeczywisty kolor. Nie pożądam barwy, raczej otwieram się na propozycje Pani Matki. Czuję przyrodę, ziemię jak Whitman – „Ziemia się nie spiera... nie dopuszcza nierówności, nie ma żadnych wad, niczego nie ukrywa, niczego nie odmawia, nikogo nie odrzuca...”.

-136-


ILOBAHIE CREATIVE

-137-


ILOBAHIE CREATIVE

„…i Patagonia...lekka, delikatna. Obraz powstał w małym domku u podnóża gór, nad jeziorem...dookoła szalał patagoński wiatr, nocą niebo było najczarniejsze z taką ilością gwiazd jakiej nie widziałam nigdzie... a w dzień nad jeziorem unosiły się widoczne na rysunku kule z magią w środku...” Tak piszesz na swojej stronie prezentując dzieło. Jeżeli w takich okolicznościach powstają prace, to natychmiast rodzi się reeksja, jak blisko natury podeszłaś i jak wiele przez to zyskała praca. Czy to są najlepsze okoliczności, abyś mogła najpełniej oddać się pracy?

Do Patagonii dotarłam dzięki Natalii – ta podróż była prezentem. Chwilami byłyśmy bardzo blisko natury, szczególnie wtedy, gdy we dwie jechałyśmy samochodem przez wielobarwne Andy. Monstrualne kaktusy niczym duchy, ogromne palce wskazujące niebo. Czerwona, sucha ziemia usiana szkieletami zwierząt, przestrzeń bez kresu, wezbrane rzeki w kolorze ziemi, czerwone i gęste wydawały się być gorące... Góry zielone, pomarańczowe, błękitne i te bardzo wysokie, czarne... Ćmy wielkości rozłożonych dłoni... Bardzo chcę tam wrócić. Nie podeszłam tak blisko, jak zrobiła to Emily Carr, która podróżowała wzdłuż wybrzeża Pacyku, upamiętniając na swoich obrazach niszczone brutalnie indiańskie totemy. Mieszkała w starym wozie, w dzikich lasach Kolumbii Brytyjskiej. O niej wielka królowa indiańskiego plemienia powiedziała „Hailait”, czyli „ta, która ma Ducha w dłoniach”...

-138-


ILOBAHIE CREATIVE

-139-


ILOBAHIE CREATIVE

Pracujesz także nad ogrodami. Kiedy pomysł na takie ujęcie natury doczekał się pierwszej realizacji? Najpierw posadziłam dziką poziomkę w malej laboratoryjnej "łzie". Po jakimś czasie zakwitła i miała owoc. Pierwszy dąb posadzony w słoju po roku zgubił liście, pozostał tylko smutny badyl. Z rezygnacją pomyślałam, że to koniec. Na szczęście nic z nim nie zrobiłam. Po jakimś czasie objawił nieśmiałe pąki, a chwilę później zupełnie już śmiałe cztery liście. Miałam szczęśliwy czterolistny dąb. Jak powstaje? To tajemnica nawet dla mnie. A one tak sobie żyją. Niektóre już dobrych parę lat...

-140-


ILOBAHIE CREATIVE

-53-


ILOBAHIE CREATIVE

-142-


ILOBAHIE CREATIVE

Duże okno, dające moc światła z widokiem na przestrzeń/naturę i na inspirację. Przy oknie biurko, na biurku liczne przybory ubrudzone farbą. Wszędzie schnące lub wywieszone prace i szklane ogrody. Czy tak wygląda Twoja pracownia? Co Ty najbardziej lubisz w tym miejscu? Na zdjęciach jest moja krakowska pracownia, a obecnie mieszkam w Warszawie. Moim miejscem stała się Doświadczalna Pracownia Litograi im. Pabla Picassa na Saskiej Kępie. Jest bardzo klimatycznie. Za oknami ogród, las, modrzewie, orzechy, leszczyny, wiewiórki, 200-letnie kamienie, przedwojenne, zacne prasy, zapach farby drukarskiej, baraniego łoju i innych świństw... pięknie. Maluję też w domu. I tutaj też tak jest: w pokoju ze starym biurkiem, które ma lwie łapy i szafą – przejściem do krain nieznanych...

Jakie następne wyzwania i projekty są przed Tobą? Pracuję nad cyklem litograi oraz obiektów przestrzennych – przygotowuję wystawę indywidualną. Jestem też w trakcie realizacji projektu ogrodowego. No i Księga, o której można poczytać tutaj... www.mysticbook.eu -143-


ILOBAHIE CREATIVE

-46-


ILOBAHIE CREATIVE

07 FOTO PO DRÓŻ

07 -47-


ILOBAHIE CREATIVE

-56-


ILOBAHIE CREATIVE

DO KRAINY UŚMIECHU I Z POWROTEM Wietnam, Tajlandia, Kambodża

Kiedy sięgam myślami wstecz, nie tak daleko, bo dopiero mija pierwszy tydzień po powrocie z wyprawy VTC, widzę siebie jakbym tam była. Przypominają mi się dzieci biegające po polach Kambodży, ludzie siedzący na ulicach targów w Hanoi, czuję woń kadzideł w świątyniach, suchość powietrza, siłę wiatru i piasek w ustach na białych wydmach w Mui Ne. Wyprawa egzotyczna, choć tak bliska sercu. Zapraszam Was abyście jeszcze raz przeżyli ze mną te chwile.

-147-

tekst| zdjęcia

Agnieszka Donica www.freestyleinstyle.com zdjęcia:


ILOBAHIE CREATIVE

Zacznijmy od początku – w Ho Chi

nigdzie się nie spieszy, miska ryżu jest

Minh City (Sajgon). Miasto

aż o krok od nas, bo jedzenie można

zaskakujące. To tutaj mamy pierwszy

kupić na ulicy, świeże owoce na co

kontakt z kulturą Wietnamu i z całą

drugim straganiku, a ludzie śpią

pewnością można poczuć się

w rozwieszonych to tu, to tam

maleńkim w tak wielkim świecie.

hamakach czy na swoich

Z każdej strony atakują nas zapachy,

motorkach.

wrażenia, sprzedawcy, motorki, od

Motorki, motorki i jeszcze raz motorki

których miasto aż się roi,

spływają na nieświadomego

a jednocześnie czuć spokój, nikt tu

podróżnika, który czuje się

-148-


ILOBAHIE CREATIVE

odizolowany w tym morzu motorków.

nawet oskórowane prosię. Napisy

“Nigdy się nie cofajcie”, brzmiała

“Chuc Mung Nam Moi” lub “Happy

porada przewodnika pierwszego

New Year” widoczne były na

dnia wyprawy, “posuwajcie się

witrynach sklepów, większych

ostrożnie naprzód, a masa was

budynkach czy kompozycjach

ominie”. Najciekawszym widokiem

kwiatowych, ponieważ święto Tet

była niezwykła wyobraźnia odnośnie

wypadało 19 lutego 2015, czyli

tego, co można przewozić na tych

dokładnie miesiąc po mojej wizycie.

niewielkich rozmiarów pojazdach,

Szczególnie charakterystyczne są

poczynając od różnej wielkości

sieci kabli porozwieszane, można

kartonów, po drzewa kumkwatu, czy

rzec, z dużą dozą dowolności,

-149-


ILOBAHIE CREATIVE

po całym mieście (ba! Wietnamie), aczkolwiek jest w tym pewna nieprzenikniona i urokliwa logika. Następnego ranka wyruszyliśmy zwiedzać miasto i największe wrażenie zrobiły na mnie pagody Thien Hau i Nefrytowego Cesarza oraz zabytkowa Poczta Główna. W pagodzie Thien Hau można było wykupić modlitwę okresową (1$) zapisaną na różowym pergaminie i podwiesić ją na spiralnych kadzidłach, pod sutem świątyni lub na jednej ze ścian. Odnalazłam siebie w detalach – niezwykłe zdobienia przestrzenne, zrównoważone bogactwo kolorów, rzeźbione ręcznie drewniane kolumny i ławy, a w powietrzu ciężka woń kadzidła. Niezwykle klimatyczne miejsce skłaniające do reeksji i wyciszenia. Poczta Główna miała już całkiem odmienny charakter. Powstała gdy Wietnam był częścią tzw. Indochin Francuskich. Całość jest w stylu architektury klasycystycznej, a stalowa konstrukcja hali zaprojektowana została przez samego Gustav’a Eiffel’a. Jako miłośniczka starych map, od razu spostrzegłam mapę po lewej stronie hali przedstawiającą linie telegraczne w Wietnamie i Kambodży w roku 1892. Całość dopełniona przez rzędy budek

-152-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

telefonicznych oraz zegary pokazujące aktualną godzinę w różnych miejscach na świecie. Zatoka Ha Long wpisana jest na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Do serca zatoki dostaliśmy się klimatycznym stateczkiem. Najpiękniej było wczesnym rankiem, gdy słońce próbowało się przedrzeć pierwszymi promieniami, a mgła nie uniosła się jeszcze znad tai wody i można było odnieść wrażenie, że nie ma linii horyzontu. Gdy mgła ustąpiła, przywitały nas dziesiątki łódeczek w miętowo-żółtym kolorze, którymi mogliśmy popłynąć w głąb jaskiń, między formacjami skalnymi. Po powrocie, na statku czekał na nas lunch z owoców morza przygotowany w kuchni pokładowej. Jednym przypadł do gustu bardziej, inni niestety musieli się zadowolić owocami. Po drodze do Hanoi zatrzymaliśmy się w wiosce wytwórców ceramiki – Dong Trieu. Dla mnie istna gratka!


ILOBAHIE CREATIVE

Nie mogłam się oprzeć, aby nie

przespać siedząc w ciasnych fotelikach.

spróbować swoich sił w zdobieniu

Po odespaniu po podróży, od rana

naczyń w towarzystwie przemiłych

zwiedzaliśmy miasto. Szczególnie warte

kobiet z wioski oraz zgłębienia tej wiedzy

uwagi były Świątynia Literatury,

tajemnej. Efekt swojej pracy oczywiście

wzniesiona w 1070 r. dla uczczenia

można było zakupić.

chińskiego lozofa Konfucjusza, oraz

Pierwszą atrakcją, którą udało nam się zobaczyć w Hanoi, był pokaz wodnego teatru kukiełkowego, który większość z nas rozbawił, a część mogła się

Świątynia na Jednej Kolumnie z 1049 roku. Do pawilonu Świątyni Literatury, wspartego na czterech kamiennych larach, o charakterystycznej,

-156-


pomalowanej na czerwono drewnianej

popołudnie i była to niesamowita

fasadzie, prowadzi nas droga wzdłuż

szansa na samodzielne poznanie bliżej

drzew i sadzawek, w trakcie której

miasta oraz jego mieszkańców.

możemy podziwiać to dzieło sztuki

Niejednokrotnie zabłądziliśmy

stworzone z elementów architektury

w gąszczu uliczek, które wyglądają

i przyrody. Kultywowana jest tu nadal

podobnie, ale dzięki temu udało nam

sztuka kaligrai, więc na pamiątkę

się zboczyć z wydeptanych ścieżek

zakupiłam zdobiony precyzyjny pędzel.

i trać między innymi, wieczorową porą,

Po przejażdżce rykszami przez kolonialne stare miasto mieliśmy wolne

na market uliczny nie dla oczu turystów. Nie znaleźliśmy tam podróbek i innych artefaktów spreparowanych na -157-


ILOBAHIE CREATIVE

potrzeby komercji, ale codzienność lokalnych mieszkańców. Także, ku uciesze chłopaków, najtańsze w mieście piwo 333, którego stali się smakoszami. Dzień w Bangkoku minął niesamowicie szybko. Dla mnie to miasto łączy w sobie cechy Londynu, Wenecji i Las Vegas. Bardzo nowoczesne, pełne kontrastów – kłujacy w oczy przepych świątyń Złotego i Szmaragdowego Buddy ściera się z surowością warunków mieszkalnych kanałów rzecznych. Na uwagę zasługuje monumentalna pozłacana gura leżącego Buddy, mierząca 15 m wysokości i 46 metrów długości. Na stopach znajdziemy 108 ornamentów z masy perłowej, a wzdłuż świątyni 108 mis z brązu przedstawiających charakterystykę Buddy. -158-


ILOBAHIE CREATIVE

-159-


ILOBAHIE CREATIVE

...w gąszczu uliczek, które wyglądają podobnie, ale dzięki temu udało nam się zboczyć z wydeptanych ścieżek i trać między innymi, wieczorową porą, na market uliczny nie dla oczu turystów. Nie znaleźliśmy tam podróbek i innych artefaktów spreparowanych na potrzeby komercji, ale codzienność lokalnych mieszkańców. Także, ku uciesze chłopaków, najtańsze w mieście piwo 333, którego stali się smakoszami. -68-


ILOBAHIE CREATIVE

-69-


ILOBAHIE CREATIVE

Kiedy przekraczaliśmy granicę między Tajlandią i Kambodżą, nad drzwiami widniał napis “Go to Cambodia" i czekał na nas zupełnie inny świat. Przywitał nas obraz, którego nie widzieliśmy dotąd, swoisty powrót do przeszłości – kłęby czerwonego piasku unosiły się w powietrzu, samochody nie miały drzwi, a ludzie ciągali za sobą wózki z towarem. Widziałam szaszłyk z węża w formie. Udaliśmy się w stronę Siem Reap i wiedziałam, że w ciągu kilku najbliższych dni odnajdę to, czego szukam. Skoro świt ruszyliśmy na eksploracje kompleksu Angkoru, który pochłania całkowicie. Zaczęliśmy od pomniejszych świątyń, zostawiając główną atrakcję – Angkor Wat – na sam koniec. Nieraz wymagało to przedzierania się przez dżunglę, aby dotrzeć do największych perełek. Ciekawostką dla kinomanów jest fakt, że Ta Prohm – świątynia, w której siły natury przejęły kontrolę, była miejscem nagrywania scen do lmu „Tomb Raider”. Dżungla wżera się w mury świątyni, a pozostawiona w prawie niezmienionym stanie odkąd została znaleziona, pozwala poczuć na sobie oddech historii. Angkor Wat to niezliczona sieć korytarzy, alejek, bogactwo płaskorzeźb na ścianach oraz gra światłocieni. Każde piętro zbliża nas ku boskości, a po drodze możemy natrać na miejsca modlitw i błogosławieństwa mnichów buddyjskich. Odprawiana jest krótka ceremonia, poprzedzona darowizną, zakończona przewiązaniem czerwonej nici na nadgarstku. Moją uwagę przykuła kapłanka, która wśród chaosu przechadzających się turystów pozostawała niewzruszona i z lekkim uśmiechem pozowała do zdjęć. W końcu dotarłam na ostatni poziom świątyni i widok z okien jej wież jest porażający, nie do opisania słowami. Jest już prawie zachód słońca, więc mury mienią się złotymi barwami, a spoglądając w dół widać małe postacie ludzi, między którymi swoją obecność wyraźnie zaznaczają ubrani w pomarańczowe szaty mnisi.

-162-


ILOBAHIE CREATIVE

-71-


ILOBAHIE CREATIVE

Zmęczeni całodniową eskapadą usiedliśmy na brzegu fosy, gdzie kambodżańskie dzieci bawiły się na hałdach białego piasku, szczególnie rozbawione, bo przyglądaliśmy się ich igraszkom. Gdy już myślałam, że atrakcje tego dnia się zakończyły, pojechaliśmy do centrum miasta na kolację i zaskoczeniu nie było końca. Niesamowite życie nocne. Nazwy głównych ulic czerpią z ich funkcji: Pub Street – mnogość barów i pubów nieopodal ulicy Night Market, gdzie znajduje się rynek nocny. Tutaj także znajdziemy mnogość artykułów podrabianych, chociaż z tych, które do tej pory widzieliśmy, najbardziej dopracowanych. Ciekawe jest to, jak podchodzi się tu do handlu. Na pierwszym zakupie u danego sprzedawcy możemy wytargować największą zniżkę, dlatego, że jest on uważany za dobry omen, gwarantujący powodzenie w dalszym handlu. W trakcie zakupów można udać się na masaż stóp za 2$, przy scenie, na której występują lady boys do playbacku. Puby sięgają szczytów wielkiego designu w stylu industrialnym czy nowoczesnym. Taniec na ulicy nie jest dla nikogo zaskoczeniem, a zabawa trwa do białego rana.

-164-


ILOBAHIE CREATIVE

W drodze do świątyni Banteay Samre mieliśmy szansę zatrzymać się w przydrożnej kambodżańskiej wiosce, gdzie lokalne kobiety były w trakcie przygotowania cukru palmowego w formie pastylek, który uzyskuje się poprzez odparowanie zagotowanego soku palmowego. Za foremki służyły im krążki z liści palmowych, z których zrobione były także zgrabne koszyki wypełnione tymi słodkościami. Pastylka w konsystencji jest jak twarda krówka, ale za słodyczą idzie charakterystyczny posmak drzewa palmowego. Zaskoczyło mnie jak orzeźwiający w tamtych warunkach był ten słodki smak.

-165-


ILOBAHIE CREATIVE

-74-74-


ILOBAHIE CREATIVE

-75-


ILOBAHIE CREATIVE

Aby dotrzeć do świątyni musieliśmy przejść spory kawałek pieszo, co mimo słońca w zenicie było niesamowicie interesujące, jak się okazało nie tylko dla nas. Dzieci z pobliskiej wioski na nasz widok zaczęły zbiegać się z pól i podążać za nami po piaszczystych ścieżkach do głównego wejścia. Nie były skażone turyzmem, nie prosiły o dolara, z czym spotkaliśmy się wcześniej, biegły za nami z ciekawości. Pewnie niewiele już jest takich miejsc, gdyż turystyka jest drugim co do wielkości źródłem przychodu w Kambodży. Na wodach jeziora Tonle Sap, największego w Azji południowo-wschodniej, pływające wioski to widok inny niż wszystkie, przedstawiają inny sposób na życie. Wioski posiadają własne szkoły, kościoły i sklepy, a ludzie poruszają się wszędzie łódeczkami. Po czerech dniach w Kambodży ruszyliśmy w drogę powrotną do Wietnamu, zwiedzając po drodze Pnom Penh, stolicę państwa. Przeprawiliśmy się przez Mekong i ruszyliśmy w kierunku świątyni w Tay Ninh, głównego ośrodka synkretycznej religii kaodaizmu. Traliśmy tam w dobrym momencie, gdyż mogliśmy

-76-


ILOBAHIE CREATIVE

być świadkami mszy. Po ścianach świątyni niesie się dźwięk śpiewu przy akompaniamencie instrumentów, który jest momentami delikatny jak mruczenie, a my możemy przejść na palcach obok pochłoniętych modlitwą wiernych, starając się jak najmniej wdzierać w ich prywatność. Następnym punktem były partyzanckie tunele Cu Chi - symbol walki Viet Congu z siłami wojsk amerykańskich. Tunele były tak ciasne, że na potrzeby turystyki zostały poszerzone. Zainteresował mnie szczególnie fakt, że w wojnie,na równi z mężczyznami, brały udział także kobiety, przez co zyskały dostęp do edukacji i funkcji politycznych po zakończeniu wojny. Zwieńczeniem wyprawy był wypoczynek w wiosce rybackiej w Mui Ne, a że umiemy wypoczywać wyłącznie aktywnie, dokupiliśmy od lokalnego tour operatora wyprawę na wydmy białe i czerwone za jedyne 5$ od osoby, w porze popołudniowej, tak, aby trać na zachód słońca nad zatoczką rybacką. Przejażdżka jeepem we wszystkie miejsca nadała wyprawie nowy

-77-


ILOBAHIE CREATIVE

wymiar, zawsze mieliśmy chwilę, aby

owicie przyjemne spotkać się z taką siłą

się zatrzymać i zrobić zdjęcia tym

i pracować przeciwko niej. Fakt, piasek

zapierającym dech widokom.

dostawał się dosłownie wszędzie, a w

Zatoczka była powalająca, kolory

torbie do aparatu znajdowałam go

łódeczek biły się ze sobą o uwagę, a

jeszcze na długo po wyprawie, ale

po zejściu ze skarpy można było przyj-

było warto. Widok zapiera dech, a

rzeć się ryba-kom przygotowującym

zabawa jest nieziemska.

sieci do poło-wu. Wydmy okazały się być małą pus-tynią, gdzie ziarna piasku smagają twarz z siłą wiatru. Znacznie utrudniało to wspinanie się na szczyty wydm, ale także było niesam-

Ostatniego poranka musieliśmy wstać bardzo wcześnie, dzięki czemu udało mi się złapać także wschód słońca, rybaków, którzy wyruszali na połów


ILOBAHIE CREATIVE

i panią, która przekopywała piasek na

codzienność lokalnych mieszkańców,

plaży w poszukiwaniu przegrzebków.

ponieważ w każdym zakątku świata

Ostatnie spojrzenie na wschód słońca,

liczą się przede wszystkim ludzie, dzięki

a w myślach słowa Leopolda Staffa

którym wyprawę możemy zaliczyć do

“…błękitne szczęście ranka rozszerza

udanych. Zasmuca mnie jednak fakt,

niebiosy…” Różnorodność Wietnamu

że rozwój w tych państwach jest tak

i Kambodży zadowoli nawet najbar-

dynamiczny, że za dziesięć lat, pewnie

dziej wymagających, do Tajlandii na

nawet szybciej, życie ludzi jakie mogli-

pewno wybiorę się ponownie, ale nie

śmy zaobserwować i otoczenie będzie

do wielkich miast, lecz na wiejskie

zupełnie odmienne, a zwyczaje niedo-

tereny i góry, aby zobaczyć

stępne bądź niezwykle rzadkie.


ILOBAHIE CREATIVE

-120-92-


ILOBAHIE CREATIVE

08 TWÓ RCA

08 -93-


ILOBAHIE CREATIVE

-26-


ILOBAHIE CREATIVE

Z TWÓRCAMI

projektantka SIESTA

projektant SIESTA

Zuzanna

Marcin

ROZMAWIAŁA

stylizacja | zdjęcia

Magdalena Jamrozy www.maduhome.pl

-27-


ILOBAHIE CREATIVE

Zuzanno, Marcinie, jaka jest Wasza historia? Kiedy i w jakich okolicznościach narodziła się marka SIESTA STUDIO i jakie wartości reprezentuje? Razem działaliśmy już od dość dawna, chociaż pomysł na SIESTA ocjalnie narodził się w trakcie targów DMY w Berlinie, w 2012 roku, w których uczestniczyła Zuzia z innymi studentami Wzornictwa i Arch. Wnętrz. Premierę marki datujemy na Tent London, część London Design Festival. W Londynie w green lamp zakochały się setki osób z całego świata, które osobiście lub za pośrednictwem licznych

-28-


ILOBAHIE CREATIVE

publikacji poznały naszą markę i jej wartości. Od tego czasu nasza marka stopniowo się powiększa. Pomysł na SIESTA to chęć tworzenia użytecznych i pięknych przedmiotów inspirowanych naturą, skierowanych do świadomych odbiorców, ale bez zbytniego napuszania się i używania wyświechtanej designerskiej terminologii. Nasza marka to manifest slow-life, czyli (po)wolnego życia. Chodzi o zwolnienie, cieszenie się chwilą, docenienie tego, kogo mamy i co mamy. Otaczanie się mniejszą ilością przedmiotów, ale takich, które mają dla nas wartość i opowiadają dobre historie.

-29-


ILOBAHIE CREATIVE

Co dla Was i dla Waszych projektów znaczy minimalizm jako kierunek i lozoa? Na swój sposób to manifest zachęcający do przemyślenia podejścia konsumpcyjnego i promocja jakości ponad ilość. To realizacja naszych wartości i przemyśleń. Sami uważamy się za umiarkowanych minimalistów i przykładamy dużą wagę do naszych wyborów. Staramy się żyć świadomie. Lubimy sami rozporządzać naszym czasem. Bardzo ważna jest dla nas możliwość spędzania wielu chwil ze sobą, a małe rzeczy, jak np. wspólnie zjedzony posiłek czy spacer z psem w ciągu dnia, są dla nas bardzo ważne. Slow life nie znaczy wolniej – znaczy we własnym tempie. Oczywiście lozoa mocno łączy się z estetyką minimalizmu. Zdecydowanie bardziej naturalne są dla nas proste kształty, nie ukrywające istoty przedmiotu. Minimalizm jako nurt bardzo czerpie z natury, co również jest nam bliskie. Natomiast jak ma się do siebie lozoa minimalizmu i produkcja przedmiotów? My dążymy do tego, by otaczać się mniejszą ilością 'rzeczy', lecz by były to rzeczy dla nas ważne i świetnej jakości. Tak samo przy produkcji – wszystkie projekty z rodziny SIESTA są tworzone lokalnie przez wspaniałych ludzi, przy wykorzystaniu jak najbardziej to możliwe ekologicznych materiałów. -178-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

Jak wyglądała praca nad projektem GreenLamp? Jestem ciekawa jak wspominacie cały proces powstawania tej wyjątkowej hybrydowej formy – zestawienia doniczki z lampą. Chcieliśmy, by do każdego, nawet najmniejszego, wnętrza móc wprowadzić trochę zieleni. Przez długi czas mieszkaliśmy w bardzo niskiej, dwudziestometrowej kawalerce, razem z psem. Ta lampa była sposobem, żeby dodać więcej zieleni i natury do tego wnętrza. Uwielbiamy odkrywać i obserwować naturę, jej niesamowite właściwości, działanie i piękno. Dlatego też w SIESTA zawsze używamy naturalnych materiałów. Są po prostu najlepsze. Idąc na spacer przez las lubimy patrzyć na światło padające przez liście. Podobny efekt daje obrośnięty żyrandol Green Lamp. Codzienne dbanie o roślinę, stanowiącą jedność z lampą, sprawia, że ten zwykły, codzienny przedmiot nie jest nam już obojętny. -180-


ILOBAHIE CREATIVE

Green Lamp potrzebuje naszej troski, by żyć i się rozwijać. Green Lamp zaprojektowaliśmy ponieważ chcieliśmy zbliżyć się do natury będąc w domu, w mieście. Sprawić, żeby przedmiot codziennego użytku był nam bliski. Jest to połączenie funkcjonalności i piękna natury. Ceramiczna Baba mocno nawiązuje formą do rozpoznawalnej i w zasadzie mało funkcjonalnej rosyjskiej zabawki. W jaki sposób Wy wykorzystaliście potencjał matrioszki? Ceramika to jeden z naszych ulubionych materiałów. Naturalny i ekologiczny, pozwala na uzyskanie fantastycznych efektów. Produkcja ceramiki to wyjątkowa i wymagająca branża, może dlatego manufaktury, z którymi współpracujemy, pełne są niezwykłych ludzi. Tworząc BABĘ chcieliśmy wykorzystać znany wszystkim piękny -181-


ILOBAHIE CREATIVE

kształt, ale nadać mu nowy, elegancki i nowoczesny styl. Bardzo ważną cechą BABY jest jej funkcjonalność. Nie chcemy, żeby była to tylko dekoracyjna gurka. BABA jest wygodnym pojemnikiem, w którym można przechowywać różne rzeczy. Przydaje się zarówno w kuchni, łazience, salonie czy sypialni. Zastosowań jest naprawdę mnóstwo. Chcemy, żeby BABA była nośnikiem różnych ciekawych ilustracji, ale też i wielu idei. Mamy konkretne pomysły na takie BABY, które będą coś więcej opowiadały. Liczymy, że to taki projekt, który będzie funkcjonował przez wiele lat zmieniając się, rozwijając i nabierając nowych znaczeń. -182-


ILOBAHIE CREATIVE

Powołujecie do życia przedmioty „za którymi stoi historia, ludzie i drobna produkcja”. Osobiście bardzo doceniam wyroby, które powstają w małych manufakturach, są tworzone przez zdolnych artystów -rzemieślników i produkowane z dbałością o każdy detal. Jak na to reagują Wasi klienci i tzw. rynek? Chcemy, żeby wszystkie rzeczy, którymi się otaczamy, opowiadały dobre historie. Tą historią są między innymi ludzie, z którymi pracujemy. Wszystkie projekty robimy lokalnie, pracując ze wspaniałymi rzemieślnikami w ich manufakturach. Z tym wiąże się cały proces produkcyjny, w którym nie ma anonimowych trybików. Każdy element jest bogaty, dobrze zaplanowany i przemyślany. Analizujemy wszystkie szczegóły, od opakowania, po najmniejsze detale – kto to zrobi, jak i z czego. Myślimy nad tym, żeby produkcja miała jak najmniej negatywnego wpływu na środowisko. Cały czas coś się dzieje, staramy się, żeby nasze produkty w całości przepełniała dobra energia. Wszystkie te elementy pochodzą z dobrych źródeł, od dobrych ludzi, którzy sami w sobie są fajni i też lubią tę pracę. To wszystko tworzy dobrą, dopełniającą się całość. Nasi klienci to przede wszystkim ludzie świadomi, którzy doceniają niemasową, przemyślaną produkcję. Skoro już jesteśmy przy rynku – szeroko -183-


ILOBAHIE CREATIVE

pojęta ekologia i bycie “eko” stało się w ostatnich latach bardzo modnym hasłem. Coraz częściej jest to niestety tylko sprytny chwyt marketingowy. Warto więc ltrować wszystko przez swój zdrowy rozsądek i orientować się, kto robi dobrą robotę, a kto po prostu ściemnia. Z drugiej strony, gdy wielkie korporacje zaczynają mówić o ekologii, nawet tylko dla reklamy i zwiększenia sprzedaży – globalna świadomość ekologiczna i tak wzrasta, co jest pozytywnym efektem.

Zwróciłam uwagę na sposób prezentacji projektów na stronie marki SIESTA. Wybraliście formę nagrań lmowych do ujęcia potencjału zawartego w Waszych wyrobach, rozumiem że celowo, aby najpełniej opowiedzieć o przedmiotach w świecie ludzi i zwierząt? Wideo towarzyszy nam od początku. To jeden z elementów DNA naszej marki. Poza produktowymi takimi prezentacjami produktów, mamy jeszcze w zanadrzu lmy z produkcji naszych przedmiotów. Chcemy pokazać, że stoją za tym fajni ludzie! Na naszej stronie można też zobaczyć relacje wideo np. z targów w Londynie, Open'era czy warszawskiego Urban Marketu. Nie zawsze mamy tyle czasu, by na bieżąco tworzyć kolejne lmy ale wierzymy, że jeszcze będziemy rozwijać ten element SIESTA! Dzięki lmom jesteśmy w stanie w kilkadziesiąt sekund pokazać emocje, które towarzyszą każdemu z naszych projektów. W fajny sposób dopełniają się ze zdjęciami produktów i tworzą zgraną całość.

-184-


ILOBAHIE CREATIVE

-185-


ILOBAHIE CREATIVE


ILOBAHIE CREATIVE

Na Waszej stronie pojawiła się zapowiedź nowych projektów – KUKU i WOOBLO. Czy będą one także inspirowane naturą jak wcześniejsze? Czy możecie już o nich opowiedzieć? To nie jest tak, że specjalnie myślimy, jak tu zainspirować się naturą – po prostu takie projekty są dla nas (nomen-omen) naturalne. Ale rzeczywiście zarówno Kuku, jak i klocki Wooblo dość mocno odwołują się do tego tematu – a konkretnie do lasu. Kuku to wisząca lub stojąca szafka, kształtem wzorowanana domku dla ptaków. Wooblo to zestaw drewnianych klocków dla dzieci. Każdy klocek różni się kształtem, ale też gatunkiem drewna, z którego został wykonany, dzięki czemu podczas zabawy dzieci i ich rodzice mogą zaobserwować właściwości drewna – koloru, rysunku słojów, zapachu itp.


ILOBAHIE CREATIVE

09 CODZIE NNOŚĆ

09


ILOBAHIE CREATIVE

-190-


ILOBAHIE CREATIVE

Radość Stan ducha? Uśmiech na twarzy? Wesołe iskierki w oczach? Z całą pewnością każdy znak zapytania można zamienić na kropkę, a pytanie na twierdzenie. Radość to jedna z najwspanialszych emocji.

Radość jest wyjątkowa. Nie trzeba nic wiedzieć o jej mechanizmach, o tym, co z nią robić ani skąd, dlaczego i po co nam ona. Nie trzeba się nad nią zastanawiać, ale warto czerpać z niej jak najwięcej się da. Bo radość to życie. Mimo że nieuchwytna, można się jej z ł a p a ć j a k p r z y s ł owiowej brzytwy, która wyciągnie nas ze smutku, strachu czy lęku. Mimo że niematerialna, może mieć zyczną treść, formę i kolor.

Tą formą są wnętrza, do których zaproszono radość, pod postacią koloru, pięknych przedmiotów czy też projektu przepełnionego radosną energią, tak wyraźną, że gdy do nich wchodzę, już od progu zaczynam się uśmiechać. To wnętrza, w których będąc, doświadczam piękna, harmonii i dobrej energii i choć nie wiem, jak bym się wew-nętrznie zapierała, jak bardzo bym nie chciała, na smutek nie ma już

[...Podążać śladem radości?...]

-191-18--15--


ILOBAHIE CREATIVE

miejsca. Jak bardzo to, co nas otacza, wpływa na nasze emocje! Jak bardzo również od nich zależy to, jak owo otoczenie postrzegamy. Jedno i to samo wnętrze możemy inaczej odebrać, w zależności od tego, z czym do niego wchodzimy. W tym samym przedmiocie możemy dostrzec coś innego, zależnie od tego, w jakim stanie ducha jesteśmy, gdy na niego spoglądamy. I czasem w moim ulubionym zegarze Ball Clock wyraźnie widzę „joie de vivre”,

którą uchwycił w nim George Nelson, a czasem po prostu dostrzegam jedynie godzinę, którą aktualnie wskazuje. Ale nawet gdy dzieje się tak, że przez chwilę widzę jedynie wskazówki Ball Clocka, to energia z niego płynąca, energia, którą zawarł w nim projektant, błyskawicznie i moim udziałem się staje. Współzależność. To tak, jakby uśmiechnąć się na siłę, podczas gdy do oczu cisną się łzy. Uśmiechnąć się najszerzej jak tylko się da i być z tym uśmiechem dłuższą chwilę, choćby do

-192-


ILOBAHIE CREATIVE

śmiechu nie było nam wcale. Ale do mózgu, do ośrodka, którego nazwy znać nie potrzebuję, dochodzi impuls – impuls uśmiechu, a w ślad za nim pojawia się radość. Taka trochę oszukańczo-manipulacyjna metoda na smutki. Spróbujcie – działa! Podobnie jest z wnętrzami – w momentach, gdy smutno i źle, postawcie w zasięgu wzroku coś wesołego, radosną grakę, kolorowe krzesło, weźcie do ręki poduchę z energetycznym motywem i dajcie sobie chwilę, bo tylko tyle najczęściej trzeba, by pojawiła się radość. Takim moim dyżurnym budzikiem radości jest między innymi szara poducha z ogromnym żółtym plusem, która nie ma swojego stałego miejsca, bo wędruje po mieszkaniu razem ze mną zawsze wtedy, gdy ów budzik potrzebuję mieć w zasięgu wzroku. Kładę ją w swoim domowym gabinecie, na krześle postawionym na wprost biurka, gdy pracuję, na fotelu, postawionym obok sofy, gdy oglądam wieczorem lm, na białym taborecie, stojącym w sypialni, gdy wieczorem czytam przed snem. Działa za każdym razem. A kolor? Podążając tropem Wasilija Kandinskiego, o którym wspomniałam przy okazji złości, zastanawiam się, jaki kolor wybrałabym dla radości?

Jeden? Niemożliwe! Pamiętacie sofę Marshmallow z lutowego wydania ILOBAHIE CREATIVE? Te kolorowe dropsy, które zachwycają energią? Tak właśnie malowana jest radość. To swoista feeria barw, to kolory, których wzajemna gra ze sobą opowiada historię radości. A gdy już czas postawić ostatnią kropkę w tym tekście, zauważam, że przez wirujące płatki śniegu i ołowiane, ciężkie chmury przedziera się nieśmiało słońce. I już. I wystarczy. Radość. Chwytam i czuję, jak przepełnia mnie energia, którą uwielbiam i której w zimowych dniach mi brakuje. Nie puszczam. W głowie pojawia się myśl, że plecak jest właściwie spakowany, mapa jak zawsze gotowa, wystarczy zaparzyć herbatę i w drogę. Do zmroku pozostało jeszcze sporo czasu. Podążać śladem radości? Zawsze.

tekst

ilustracja

Magda Dudzic

Maria Regucka

www.milemaison.blogspot.com

www.mariarysuje.com


www.ilobahiecreative.com

-194-


ILOBAHIE CREATIVE

ILOBAHIE CREATIVE MAGAZINE www.ilobahiecreative.com ilobahiecreative@gmail.com PRENUMERATA www.ilobahiecreative.com/p/prenumerata.html

REDAKTOR NACZELNA, PROJEKT GRAFICZNY, UKŁAD I SKŁAD Katarzyna Jurczenia DZIAŁ ROZWOJU I REKLAMY Magdalena Jamrozy ilobahiecreative@gmail.com

SESJA Anna Diduch ilobahiecreative@gmail.com

KOREKTA TEKSTU

Izabela Budzyńska ILUSTRACJE Dominika Cierplikowska Maria Regucka TEKST i ZDJĘCIA Anna Diduch Agnieszka Donica Magdalena Dudzic Aleksandra Gajdzicka Magdalena i Wojtek Krzyżanowscy Joanna Lewicka Sylwia Liana Mateusz Litewnicki Agnieszka Marzec Aleksandra Stabrawa Zuzanna i Marcin z SIESTA Justyna Stoszek -195-

www.facebook.pl/ilobahiecreative

https:/ twit er.com/ILOBAHIEMAGAZIN https:/ plus.google.com/+IlobahiecreativemagazineBlogspot/posts


super, że jesteście!

thx!

ILOBAHIE CREATIVE marzec 2015  

W najnowszym numerze... Etno Święta, Life Style, La Mamma, Delfina Petkow, Do It Yourself, Jak mieszka Bloger?, DIY Eggs, HAMSA restauracja...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you