Issuu on Google+

„TEN, KTÓRY SIĘ WYBORCZEJ NIE KŁANIAŁ” str. 13

idź TYLKO Z D R O W E RYBY

pod Paweł Chojecki

W numerze:: śydzi a ekumenizm P. Chojecki……………… 1 Rozterki demokracji A. Orkowski…………….. 2 W okowach łańcucha … St. Michalkiewicz………. 3 Prof. Kwaśnicki komentuje 3 Czy modlitwa Jezusa została wysłuchana?

4

Za ile nas sprzedali? P. Chojecki……………

5

prąd PŁYNĄ

P O D

P R Ą D

ISSN 1734-2708, INDEKS 332143, ROK 6, NR 2 (43) LUTY 2008, CENA 2,50 zł ( VAT 0%)

śYDZI A EKUMENIZM

D

o niedawna w działaniach wszelkiej maści ekumenistów uwidaczniały się, przede wszystkim, chęć stępienia ewangelizacyjnego ostrza biblijnego chrześcijaństwa („wszyscy wierzymy w tego samego Jezusa”) w konfrontacji z katolicyzmem oraz plan zbudowania jednej, wszechświatowej i bezideowej religii („wszyscy jesteśmy dziećmi Boga”) pod przywództwem rzymskich papieŜy. Ostatnie miesiące przyniosły nad Wisłą wyraźną odsłonę kolejnego celu ekumenicznego planu. Oto w dniach poprzedzających święta BoŜego Narodzenia szczególnie szumnie

Albo Pan Kalinowski zapomniał, czego nauczył się na lekcjach religii, albo, co bardziej prawdopodobne, nie widzi niczego niestosownego w wypowiadaniu tego rodzaju twierdzeń w święto Chanuki, a wygłaszaniu peanów na cześć Jezusa kilka dni później przy okazji świąt katolickich… Byłby wtedy typową ofiarą choroby mózgu zaszczepionej powszechnie ludzkości przez XIX-wiecznych filozofów, która legła takŜe u podstaw sukcesów ruchu ekumenicznego. OtóŜ ci „mędrcy” obwieścili prostaczkom, Ŝe tradycyjny podział na obiektywną prawdę i obiektywny fałsz (kłamstwo) to staroświecki balast.

Aluzje historyczne…, Tysiącletnia Rzesza J. Kozakowski…………. 8

KARDYNAŁ RATZINGER ZAPALA MENORĘ W BAZYLICE Św. PIOTRA W RZYMIE, 3 GRUDNIA 2002.

Przegląd prasy kreacjonistycznej - M. Cuberbiller

JEZUS: Ja jestem drogą i prawdą, i Ŝyciem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Jan 14:6

10

Nauka a Biblia - D. Sagan 10

śydzi: Dla chrześcijan Jezus jest drogą do Niego (Boga). Nie jest on jednak drogą dla śydów, poniewaŜ oni, dzięki zawartemu z Bogiem przymierzu, juŜ u Boga są.

Cienie i blaski edukacji domowej - M. Machała... 11 Zagadki dla świadków... P. Chojecki……………... 11 Eurosocjalistyczna homomiędzynarodówka J. Ptasznik………………. 12 Kamyczek w machinie P. Chojecki……………… 13 Klątwa nad Tyrem cz. 2 P. Setkowicz…………...

14

Inkwizycja - P. Setkowicz 16 Blog J. Sierpińskiego,JKM 17 JKM komentuje………..… 18 Okiem …………………….. 19 Tow. Michnik tresuje…. P. Chojecki……………... 20

Barbara Krawcowicz, Forum śydów Polskich

zaczęto lansować obchody Ŝydowskiego święta Chanuka. W jego obchody włączył się sam Prezydent RP (który umieścił specjalny świecznik - chanukiję - w oknie swego pałacu) oraz najwyŜszy polski hierarcha katolicki abp Nycz. Chanukowe świece zapłonęły na Placu Defilad, w Pałacu Prezydenckim i, po raz pierwszy, w Sejmie RP. Przy tej okazji Wicemarszałek Sejmu J. Kalinowski (PSL) objawił otwierającemu ze zdziwienia usta kato-Polactwu, Ŝe „światło Chanukowe dawało ludziom, dawało rodzinom nadzieję na lepsze, sprawiedliwe Ŝycie (…) dzisiaj to światło daje nadzieję całemu globalizującemu się światu.” Hm… Katolicy, choć w większości nie rozumieją wspaniałości daru zbawienia, jaki Bóg Ojciec dał światu w postaci Swego Syna złoŜonego w Ofierze za grzechy ludzkości (Tak bowiem Bóg umiłował świat, Ŝe Syna swego Jednorodzonego dał, aby kaŜdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał Ŝycie wieczne. J 3:16 BT), to jednak pamiętają zapewne z boŜonarodzeniowej lektury Pisma błogosławieństwo Symeona wypowiedziane przy narodzeniu Jezusa: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela.

Dzisiaj juŜ wiemy, Ŝe obiektywnej prawdy nie ma i nigdy nie było. Prawdą jest to, co TY uznasz za prawdę (w wersji demokratycznej moŜna zamiast TY wstawić większość) - tak ogłosili relatywiści. Pragmatycy zaś uznali, Ŝe prawdą jest to, co sprawdza się w działaniu. Tak wytresowany szczytowy wytwór ewolucji – homo non sapiens, człowiek bezmyślny - nie widzi niczego niestosownego we wspólnej modlitwie wyznawców Jezusa - jedynego prawdziwego Boga i Zbawiciela świata, wyznawców Allacha - jedynego prawdziwego Boga i największego Jego proroka Mahometa oraz śydów wciąŜ oczekujących jedynego prawdziwego Mesjasza… Wróćmy jednak do kwestii Ŝydowskiej. Warto przypomnieć, kto na naszym podwórku nachalnie lansuje rzekome braterstwo chrześcijańsko-mojŜeszowe. Tzw. Dzień Judaizmu wprowadził w 1997 roku katolicki episkopat Polski, a jego pierwsze obchody w 1998 roku odbyły się pod hasłem: "Kto spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm". Dosłownie ręce mi opadają znad klawiatury, gdy mam się zabrać za wykazanie bzdurności i zwodniczości tego twierdzenia. Cała publiczna misja Jezusa to pasmo konfliktów z wyznawcami judaizmu (Starego Przymierza), którzy nie potrafili rozpoznać, Ŝe przyszło NOWE! To właśnie Jezus osobiście zapowiedział zburzenie centrum judaistycznego kultu - świątyni jerozocd. na str. 6


ROZTERKI DEMOKRACJI

I

stnienie w polityce, zwłaszcza wielkiej polityce, dla wielu ludzi, którzy juŜ w nią wdepnęli, staje się celem determinującym ich metody działania, a czasami i poglądy. Demokracja bowiem opiera się na liczbie, na większości, która skłonna jest wynieść człowieka na piedestał za to, jakie poglądy on głosi. Taka przynajmniej jest teoria, choć często znanym i cenionym politykiem zostaje się z powodów, które z poglądami nic wspólnego nie mają. Przyjmijmy jednak na potrzeby tego tekstu wersję oficjalną, tę bardziej optymistyczną, Ŝe elektorat głosuje na konkretne przekonania, a nie np. na przystojnego kandydata lub blondwłosą piękność. Kiedy więc juŜ lud takiego człowieka wyniesie do władzy, często okazuje się, Ŝe reprezentowanie poglądów elektoratu tak mu zasmakuje, Ŝe gotów jest on reprezentować poglądy takie, jakie akurat są na fali. A Ŝe z jednej strony łaska wyborców na pstrym koniu jeździ, a z drugiej bycie u władzy uzaleŜnia, to i nie dziwota, Ŝe niektórym (powiedziałbym nawet, Ŝe znakomitej większości) demokratycznym politykom łatwiej jest modyfikować swoje poglądy pod wyborcze gusta, niźli zmienić partię polityczną czy skrytykować swoje środowisko za to, z czym akurat się nie zgadzają. Taki uzaleŜniony od władzy polityk po prostu doskonale zdaje sobie sprawę, Ŝe stając okoniem wobec siły, która go wyniosła na piedestał, nie będzie mógł w przyszłości liczyć na skorzystanie z tej trampoliny w kolejnych wyborach. Ordynację zaś mamy taką, Ŝe bez odskoczni w postaci partii politycznej szanse na elekcję w kolejnych wyborach są Ŝadne. A bez tego oczywiście i marzenia o pełnieniu misji tylko marzeniami pozostaną. Pisząc to, co Państwo przeczytaliście powyŜej, nie mam bynajmniej zamiaru wracać do ostatniej kampanii wyborczej i wychwalać wędrówki ludów z PiS do PO i odwrotnie, gdyŜ poza nielicznymi wyjątkami zmiana barw partyjnych była moim zdaniem spowodowana właśnie owym koniunkturalizmem, a nie trwaniem przy swoich poglądach. Niektórzy przenieśli się od Kaczyńskiego do Tuska właśnie po to, by przy władzy pozostać, ci zaś, którzy wybrali drogę odwrotną, w duŜej części po prostu popełnili błąd w obliczeniach i w efekcie postawili na złego konia. Oczywiście, oprócz tych wymienionych, zdarzały się i inne powody zmiany barw wśród polityków i pretendentów na polityków, ale pozwolę sobie je pominąć. Refleksje te nasunęły mi się po spotkaniu zorganizowanym w Kaliszu przez europosła Witolda Tomczaka z grupy europarlamentarnej Niepodległość/Demokracja na temat "Traktat reformujący a suwerenność Polski". OtóŜ pan poseł pozwolił sobie w trakcie wykładu o zagroŜeniach płynących ze spodziewanej ratyfikacji owego dokumentu przez polski parlament skrytykować działania poprzednich i obecnych polskich władz. Dostało się panu prezydentowi, byłemu i obecnemu premierowi, niektórym posłom i europosłom.

Krytyka ta nie spodobała się części publiki, którą stanowił w większości elektorat prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz Prawa i Sprawiedliwości. Po wykładzie Tomczaka podniosły się z sali głosy, Ŝe PiS jest w tej chwili jedyną parlamentarną siłą polityczną, która dba o interes Polski, a pan prezydent jedyną nadzieją na przeciwstawienie się Platformie Obywatelskiej. Wobec powyŜszego naleŜy zaniechać krytyki jakichkolwiek ich decyzji i posunięć, bo takie sianie defetyzmu, jakie rzekomo Tomczak uprawia, to nic innego jak rozbijanie prawicy. Przechodząc do porządku dziennego nad utoŜsamianiem przez publikę Prawa i Sprawiedliwości z prawicą i jedyną siłą polityczną, którą warto popierać, muszę z przykrością stwierdzić, Ŝe poza nielicznymi głosami rozsądku, jakie równieŜ padały z sali, elektorat Tomczaka zupełnie nie zrozumiał, o co politykowi chodziło i potraktował jego wystąpienie w zupełnie odwrotnych kategoriach od zamierzeń organizatora. Najlepszy na to przykład stanowi reakcja

zebranych na fragment, gdy Tomczak mówił o roli mediów w kształtowaniu postaw Polaków wobec Unii Europejskiej. Gdy dawał do zrozumienia, Ŝe Polacy w większości są zwolennikami wszystkiego, co z UE wychodzi, gdyŜ tak właśnie wypada myśleć, bo takie poglądy wypada mieć, albowiem tak mówi czwarta władza, sala zareagowała oklaskami. Natomiast kiedy mówił o tym, Ŝe PiS nie poparło zmiany Konstytucji w kwestii całkowitej obrony Ŝycia, o tym, Ŝe Lech Kaczyński uznał podpisanie traktatu reformującego za wielki sukces, czy o tym, Ŝe ani były premier, ani obecny prezydent nie zechcieli mu odpowiedzieć na jego list, w którym apelował o przeprowadzenie referendum w sprawie ratyfikacji traktatu, zostało to uznane za atak na ową jedyną siłę, która ma Polskę bronić przed zakusami imperialnymi eurokomisarzy. Wynika z tego jeden wniosek: podobnie jak w przypadku euroentuzjastów, którzy w swoich poglądach kierują się sugestiami swoich mediów, tak i duŜa część elektoratu patriotycznego nie trawi tego, co mogłoby choć na jotę odchodzić od sugestii mediów eurosceptycznych. Jeśli w Radiu Maryja czy w Naszym Dzienniku powiedziano, Ŝe PiS jest dobre, bo to, to i tamto, to musi oznaczać, Ŝe PiS jest dobre we wszystkim, co robi. Koniec, kropka. Dlaczego? Ano bo to jedyna siła, prawica, patrioci i tak dalej, i tak dalej. Słuchając niektórych głosów z sali, uświado-

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008

2

Andrzej Orkowski www.liberumveto.upr.org

miłem sobie z przeraŜeniem, Ŝe właściwie niewiele róŜnimy się od naszych przeciwników w bezkrytycznym przyjmowaniu tego, co nam powiedzą nasi ulubieni politycy lub dziennikarze! Tymczasem z tej Tomczakowej krytyki Prawa i Sprawiedliwości wcale nie wynikało, Ŝe potępia on w czambuł tę partię, ale to, Ŝe niektóre poglądy i posunięcia ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego są odmienne od przekonań europosła Witolda Tomczaka. Wobec tego uznał on za stosowne wyrazić publicznie swoją wobec nich dezaprobatę. OŜywiona dyskusja nieuchronnie zmierzała ku konieczności wyboru mniejszego zła, czyli bezwarunkowego poparcia dla PiS w imię jego prawicowości i uznania tego ugrupowania za jedyną siłę zdolną do zrobienia czegoś po myśli zgromadzonych. Odnosiłem wraŜenie, Ŝe do ludzi nie docierają argumenty, Ŝe dotąd PiS robiło wiele rzeczy, które właśnie po ich myśli nie są, ale dla nich waŜniejsze było, Ŝe PiS mogło zrobić inaczej. Tomczak usiłował tłumaczyć, Ŝe trzeba załoŜyć pewne priorytety i patrzeć na politykę przez pryzmat swoich przekonań, a nie tłumić poglądy w imię mniejszego zła, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy tak podstawowe, jak suwerenność kraju czy Ŝycie ludzkie. Wielokrotnie podkreślał, Ŝe sam jest juŜ politykiem skończonym, gdyŜ pozostawał, pozostaje i pozostanie wierny swojemu światopoglądowi, a to dla niego oznacza w tej sytuacji polityczną śmierć. Nie ma bowiem obecnie partii, z którą utoŜsamia się na tyle, aby próbować ponownego startu z jej listy w wyborach. Wygląda na to, Ŝe zamiarem Tomczaka było przekonanie ludzi, Ŝe naleŜy myśleć i wyciągać wnioski, natomiast zgromadzeni w Kaliszu oczekiwali od niego totalnej krytyki tego, do czego ich ulubieni politycy przyłoŜyli rękę, ale i zrzucenia przy tym całej za to odpowiedzialności na polityków przez nich nielubianych albo przynajmniej przemilczenia prawdy. Gdyby tak się stało, czym owo spotkanie róŜniłoby się od orwellowskich dwóch minut nienawiści? Chyba tylko czasem trwania, bo spotkanie ciągnęło się przez prawie 4 godziny. Po owych głosach krytyki za piętnowanie PiS - owskich posunięć długo trwało wyjaśnianie, Ŝe nie chodzi o dezawuowanie jakiejkolwiek partii politycznej, ale o wierność poglądom i jasne ich artykułowanie. Mam jednak powaŜne wątpliwości, czy przesłanie to dotarło w końcu do świadomości tych, których wypowiedzi Tomczaka tak zbulwersowały. W świetle takich zachowań demokratycznego elektoratu przestaje juŜ chyba kogokolwiek dziwić, Ŝe politycy wolą zmienić swoje poglądy niźli mozolnie przekonywać ludzi do tego, co myślą naprawdę. Sami ich tego nauczyliśmy i sami ten koniunkturalizm w nich utrwalamy. W końcu mówiąc, to co myślą, nie uzyskaliby potrzebnego w demokracji poparcia, podczas gdy głosząc to, co myśli elektorat, mają na to znacznie większe szanse.


W okowach łańcucha pokarmowego

W

koszmarnych początkach III Rzeczypospolitej, kiedy Józef Oleksy nie był jeszcze premierem rządu, publicznie oskarŜonym przez własnego ministra spraw wewnętrznych o szpiegostwo na rzecz Rosji, tylko prostym posłem z Białej Podlaskiej ("Niech Ŝyje Czerwony Madryt i Biała Podlaska!"), państwowa telewizja prowadziła cykl programów zatytułowanych "100 pytań do...". Polegały one na tym, Ŝe realizatorzy sadzali na fotelu jakiegoś polityka ("bierze się do tego celu tęgiego, starego pryka, sadza się go na fotelu..."), a zaproszeni do studia dziennikarze zadawali mu pytania. W tamtych koszmarnych czasach byłem do telewizji zapraszany, bo "jeszcze się przed cenzorskim nie trzęsły obliczem łazienkowskie satyry". Dzisiaj to co innego; dzisiaj moje nazwisko znalazło się nawet w oficjalnym raporcie amerykańskiego Biura d/s Demokracji, Praw Człowieka i Pracy o przestrzeganiu praw człowieka w roku 2006, więc nikt, ma się rozumieć, do telewizji nie odwaŜy się mnie zaprosić z obawy przed gwałtowną śmiercią cywilną. Tak wszyscy są sterroryzowani przez obrońców praw człowieka! Wtedy jednak światłość nie była jeszcze aŜ tak dokładnie oddzielona od ciemności, więc pewnego razu znalazłem się w gronie dziennikarzy zadających pytania posłowi Józefowi Oleksemu. Najpierw jednak Józef Oleksy tokował o swoich osiągnięciach - czego to mianowicie, jako poseł, nie uczynił dla swego okręgu wyborczego. Wśród tych uspiechów znalazła się równieŜ specjalna strefa ekonomiczna, o której utworzenie Józef Oleksy ponoć nader skutecznie zabiegał. Ta strefa ekonomiczna okazała się wielkim dobrodziejstwem dla tamtejszego Ŝycia gospodarczego i dla mieszkańców. Dzisiaj Unia Europejska bardzo niechętnym okiem patrzy na takie strefy i, szczerze mówiąc, nawet nie wiem, czy je jeszcze w Polsce toleruje, ale wtedy nie było Anschlussu, więc powstawały one jak grzyby po deszczu, zwłaszcza w rejonach reprezentowanych przez obrotnych albo przynajmniej dobrze ustosunkowanych posłów. NajwaŜniejszą cechą takiej strefy było to, Ŝe stopień biurokratycznej ingerencji był tam znacznie mniejszy niŜ na zewnątrz, podobnie jak i podatki. Nic więc dziwnego, Ŝe inwestorzy pchali się tam jeden przez drugiego, a na udzielaniu im tego radosnego przywileju wyrosło wiele starych rodzin. Kiedy więc przyszła moja kolej na zadanie pytania, zapytałem Józefa Oleksego, czy ta strefa

ekonomiczna, o której dobrodziejstwach tak pięknie nam opowiadał, jest duŜa czy mała? Poseł odpowiedział, Ŝe ani duŜa, ani mała, ale raczej mała. - Zatem - ciągnąłem - gdyby ta strefa była większa, to równieŜ owe dobroczynne skutki gospodarcze wystąpiłyby na większym obszarze i objęły więcej ludzi? - Oczywiście - zgodził się poseł Oleksy. - A gdyby tak - nie dawałem za wygraną ta strefa była jeszcze większa, to te skutki wystąpiłyby na jeszcze większym obszarze i objęły jeszcze więcej ludzi? - Noooo, taaak - potwierdził poseł Oleksy, ale z wahaniem, bo widocznie juŜ przeczuwał, dokąd to zmierza. - Dlaczego zatem pańska partia, panie pośle, nie wprowadza w całym kraju zasad, które tak pięknie sprawdzają się w pańskiej strefie ekonomicznej? - Pana to zawsze takie Ŝarty się trzymają - skwitował pytanie poseł Józef Oleksy. Przypomniała mi się ta rozmowa, bo właśnie przeczytałem o radykalnych remediach, jakie administracja prezydenta Busha podjęła gwoli przeciwstawienia się gospodarczemu kryzysowi. Radykalne środki polegają na udzieleniu jednorazowych ulg podatkowych w wysokości 600 dolarów dla osoby samotnej i 1200 dolarów na małŜeństwo, które dodatkowo otrzyma ulgę w wysokości 300 dolarów na kaŜde dziecko. Chodzi o to, Ŝeby w ten sposób pobudzić konsumpcję, bo ludzie za pieniądze zaoszczędzone na ulgach na pewno coś kupią, a skoro coś kupią, to producenci towarów i usług to sprzedadzą i zarobią, dzięki czemu teŜ będą mogli coś sobie kupić - i tak dalej. Do tej pory wszystko jest jasne, za wyjątkiem jednego - dlaczego w takim razie ulga jest jednorazowa? Skoro jej promotorzy wiedzą, Ŝe obniŜenie podatków przynosi wzrost konsumpcji, a ten z kolei - poprawę koniunktury w gospodarce, to dlaczego korzystają z tego cudownego instrumentu z tak widoczną niechęcią? Muszą być po temu jakieś bardzo waŜne powody, bo w przeciwnym razie nie tylko administracja prezydenta Busha, ale w ogóle - kaŜdy rząd, który przecieŜ niczego bardziej nie pragnie jak naszego dobra, którego juŜ tak niewiele nam zostało, zamiast ulg jednorazowych wprowadziłby ulgi stałe, czyli - mówiąc wprost - obniŜyłby podatki do granic wytrzymałości. Jakie to mogą być powody, dla których kaŜdy rząd, jeśli tylko nie musi, Ŝadnych podatków nie obniŜa, a raczej je podwyŜsza, choćby wywołując zwyŜki cen, od których liczy podatek VAT i akcyzę? Z taką wywołaną zwyŜką cen mamy do czynienia na przykład w dziedzinie wyrobów mleczarskich; Komisja Europejska ustanowiła dla Polski takie limity produkcji mleka, Ŝe

Stanisław Michalkiewicz źródło: Strona Prokapitalistyczna, kapitalizm.republika.pl

wszystkie wyroby mleczarskie podroŜały o kilkanaście, a sery - nawet o 30 procent. Przypuszczam, Ŝe głównym powodem jest to, Ŝe za pieniądze uzyskane dzięki obniŜce podatków ludzie kupiliby te produkty i usługi, które rzeczywiście są im potrzebne. Tymczasem politycy i biurokraci doskonale wiedzą, Ŝe większość efektów ich pracy jest tak naprawdę nikomu niepotrzebna i kaŜdy, kto miałby wolny wybór, nigdy by im nie zapłacił za nie nawet złamanego grosza. No bo, powiedzmy sobie szczerze, ilu ludziom w Polsce jest naprawdę potrzebna miłość Donalda Tuska? Zarówno więc Donald Tusk, jak i większość pozostałych polityków establishmentu zdaje sobie sprawę, Ŝe nie moŜe przywrócić ludziom władzy nad ich pieniędzmi, bo w tej samej chwili zniknęłaby Ŝyła złota, dzięki której beztrosko sobie Ŝyją. Dlatego teŜ nie wiąŜę Ŝadnych nadziei z kierowaną przez posła Janusza Palikota komisją "Przyjazne Państwo", czy jakoś tak, która odgraŜa się, Ŝe pousuwa nonsensy i absurdy. Wprawdzie powierzenie takiego zadania właśnie posłom wychodzi naprzeciw spostrzeŜeniu Stefana Kisielewskiego, Ŝe ten powinien naprawiać zegarek, kto go zepsuł, a nie ulega najmniejszej wątpliwości, Ŝe owe "nonsensy" i "absurdy" zostały wyprodukowane przez parlamentarzystów i to w wielu przypadkach przez tych samych, którzy mają je teraz usuwać. Problem w tym, Ŝe te "nonsensy" i "absurdy" są nimi tylko z pozoru, a ściślej biorąc - z punktu widzenia przedsiębiorców i innych ludzi "pod władzą postawionych". A dlaczego właściwie politycy mieliby kierować się tym właśnie punktem widzenia? Z ich punktu widzenia sprawa przecieŜ wygląda całkiem inaczej; za kaŜdym takim "nonsensem" lub "absurdem" stoją bardzo konkretne interesy establishmentu - jakieś zakazy albo nakazy, których przestrzegania ktoś przecieŜ pilnuje i z tego pilnowania Ŝyje sobie aŜ do śmierci, a przynajmniej - aŜ do emerytury. JakiŜ to "nonsens", jakiŜ to "absurd"? To zwyczajny łańcuch pokarmowy, co zresztą wyszło na jaw juŜ na pierwszym posiedzeniu komisji posła Palikota, na którym opowiadał on, w jaki sposób moŜna "absurdy" i "nonsensy" omijać i podatków nie płacić. Znaczy - wie, którędy trzeba chodzić, podobnie jak poseł Oleksy wiedział, co jest korzystne dla gospodarki i ludzi - ale "video meliora proboque deteriora sequor". Dlaczego? A dlatego, Ŝe bąk, dzięki sztabowi prawników, przez te "nonsensy" i "absurdy" się przebije, podczas gdy muszka utknie w nich i zostanie wyssana do ostatniej kropelki przez czerwone pająki. I dopóki muszki głosują na pająki - nic się nie zmieni, równieŜ w Ameryce, która, jak widać, bardzo się upodabnia do Polski w koszmarnych początkach III Rzeczypospolitej.

Prof. Kwaśnicki komentuje „na gorąco”:

"R

oczny dochód na jednego mieszkańca w Indiach (PKB - co mniej więcej odpowiada średnim rocznym zarobkom) wynosi około 900 dolarów, co obecnie nie pozwala na zakup nawet najtańszego nowego auta. Indie to jednak kraj ponad miliarda ludzi a stopień zmotoryzowania jest niewielki i wynosi siedem aut na tysiąc

mieszkańców - tym samym nowy samochód pozostaje dobrem luksusowym dostępnym głównie warstwie osób o najwyŜszych dochodach. ... W Europie Nano będzie miało szansę na homologację jedynie na czterech pasaŜerów. Jednak w jego ojczyźnie, gdzie podróŜowanie na dachu pociągu lub autobusu jest na porządku dziennym, nikt nie zwraca uwagi na liczbę pasaŜerów czy względy bezpieczeństwa podróŜnych. Podczas prezentacji prezes koncernu Ratan Tata pokazywał typową czteroosobową rodzi-

nę jadącą swoim skuterem, gdzie przed ojcem rodziny stał jego syn a za nim bokiem siedziała jego Ŝona, trzymając na rękach niemowlę! Tak więc widać, Ŝe i rodzice z szóstką dzieci mogą teraz myśleć o kupnie rodzinnego samochodu, do którego wszyscy się zmieszczą i będą podróŜować znacznie bezpieczniej. Tata Nano zdaje się być całkiem sensownym tanim autem miejskim. JeŜeli zastąpi przestarzałe technicznie ryksze i skutery, w większości dwusuwowe, to ma szansę przyczycd. na str. 12

3

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008


CZY MODLITWA JEZUSA ZOSTAŁA WYSŁUCHANA? Jak to moŜliwe, Ŝe najpierw się zabijali, teraz razem Paweł Chojecki się modlą, a nikt nawet nie przyznał, Ŝe błądził i innych w błąd wprowadzał?... Gołym okiem widać, Ŝe u edno zdanie z tzw. arcykapłańskiej modliNa czoło wysuwa się tu fragment z Listu do podłoŜa dzisiejszego ekumenizmu nie leŜy miłość do twy Jezusa jest w naszych czasach nie- Boga ani bliźniego, tylko zwykły, bardzo dziś popular- Efezjan 4:3-6. Proszę zwrócić uwagę na jedyny miłosiernie naduŜywane: "...aby byli jed- ny "tumiwisizm" oraz intelektualna i duchowa mizeria. nakaz zawarty w tym tekście. "Starając się zacho-

Przypominamy artykuł z iPP nr 9

J

no, jak Ty, Ojcze, we mnie, a ja w tobie..." (Jan. 17:12). Cały ruch ekumeniczny "reklamowany" jest tą prośbą Jezusa. Najczęściej praktyka ekumenizmu sprowadza się do tego, Ŝe kilku dziwacznie przebranych, przystrojonych i okadzonych starszych panów wspólnie wypowie lub wyśpiewa zgrabne formułki; wymieni całusy czy uściski i juŜ mamy "zaliczone" kolejne spotkanie ekumeniczne. "Przedstawiciele róŜnych kościołów modlili się wspólnie, demonstrując jedność, o którą modlił się Jezus" - zabrzmi gładki komunikat medialny. Inna odmiana budowania pseudojedności pseudochrześcijan ma miejsce w zaciszu sal uniwersyteckich lub klasztornych. Tam z kolei utytułowane siwe głowy starają się tak zaczarować słowami rzeczywistość, by powstało wraŜenie, Ŝe za czasów Wiklifa, Husa czy Lutra ludzie oddawali Ŝycie w imię nie wiadomo czego, bo tak właściwie to wierzyliśmy i wierzymy wszyscy w to samo... Nawet prości ludzie widzą w tym jednak jakiś oczywisty fałsz i pozór. Jak to moŜliwe, Ŝe najpierw się zabijali, teraz razem się modlą, a nikt nawet nie przyznał, Ŝe błądził i innych w błąd wprowadzał?... Gołym okiem widać, Ŝe u podłoŜa dzisiejszego ekumenizmu nie leŜy miłość do Boga ani bliźniego, tylko zwykły, bardzo dziś popularny "tumiwisizm" oraz intelektualna i duchowa mizeria. Dzisiejsze elity przeŜarte są "duchem epoki", a ten wyraźnie mówi: "za nic nie warto umierać; nie ma jednej prawdy; dobre jest tylko to, co przynosi korzyść; wszystko jest złoŜone i względne"... Oczywiście na "obrzeŜach" dzisiejszych systemów religijnych istnieją jeszcze ludzie "starego typu", którzy święcie wierzą w istnienie tylko jednej prawdy na dany temat i gotowi są zwalczać i uznawać za fałszywe wszystkie inne opinie. Z coraz większą pogardą zaczyna się o nich mówić: fundamentaliści. W najbliŜszej przyszłości będzie się ich zwalczać i ukazywać jako największe zagroŜenie dla współczesnego świata. Jeśliby dodać, Ŝe szatańskiego, to w zupełności bym się zgodził. Rzeczywiście ludzie wierzący w istnienie prawdy obiektywnej związanej z Bogiem, gotowi zgodnie z nią Ŝyć i dla niej umrzeć, są przeszkodą na drodze do budowy "Nowego Wspaniałego Świata" antychrysta. Nie chcę przez to powiedzieć, Ŝe wszyscy fundamentaliści religijni mają jednocześnie rację (wg mnie mają ją tylko biblijni chrześcijanie), byłaby to oczywista sprzeczność logiczna. MoŜliwości są tylko dwie: albo nie mają racji Ŝadni fundamentaliści religijni, albo ma ją tylko jedna ich grupa. Samo jednak istnienie ludzi myślących w kategoriach 0-1 (fałsz - prawda) o sprawach związanych z Bogiem jest "zakałą" dla ruchu ekumenicznego, którego prawdziwy cel to zbudowanie wszechświatowej religii z tytularną "głową" w Rzymie, której credo brzmi: "Wierzta, w co chceta, tylko Mnie czcijta"... (a później Ja wam wskaŜę Nowego Zbawcę Ludzkości...) CóŜ więc zrobić z przywoływaną na wstępie modlitwą Jezusa? Kiedy jedni "wycierają nią sobie gęby", przygotowując przyjście antychrysta, pojawia-

ją się teŜ tacy, którzy twierdzą, Ŝe została ona juŜ dawno wysłuchana i jedność między prawdziwymi chrześcijanami istnieje. Nie ma więc potrzeby do niej dąŜyć. W zakresie interpretacji trudno się z nimi nie zgodzić. W całym omawianym fragmencie Jezus prosi Ojca o pięć rzeczy: o uwielbienie swojej Osoby (w.1,5), o ochronę wierzących (w.11,12), o ich uświęcenie w prawdzie (w.17), o jedność (w.11,2123) i ostateczne uwielbienie swoich uczniów (w.24). Bez zbędnego wdawania się w szczegóły moŜna stwierdzić, Ŝe pozostałe cztery prośby dotyczą tylko i wyłącznie działania Ojca, tylko od Niego zaleŜnego i przez Niego samego gwarantowanego.

Nic nam do tego. MoŜemy się tylko cieszyć, Ŝe Bóg Ojciec nie zawodzi. DlaczegóŜ więc nie zastosować tego samego podejścia do prośby o jedność? (Niektórzy dorzucają tu jeszcze argument: "Czy Ojciec mógłby nie spełnić prośby Syna?”) Warto teŜ zwrócić uwagę na opisy tej jedności: w.11 - "aby byli jedno, jak my", w.21 - "aby i oni w nas jedno byli", w.23 - "aby byli doskonali w jedności". Chodzi więc o jedność doskonałą i nie tylko wzajemną między uczniami, ale przede wszystkim jedność w Bogu i z Bogiem. Na tle krótkiej analizy widać juŜ wystarczająco jasno, jak ułomne czy wręcz karykaturalne są opisane na wstępie poczynania ekumeniczne szermujące słowami Arcykapłańskiej modlitwy Jezusa. Oto kolejne teksty biblijne potwierdzające interpretację, Ŝe jedność, o którą modlił się Jezus, rzeczywiście juŜ w pełni istnieje wśród prawdziwych wierzących: 1 Kor. 12:12-13; Gal. 3:28. Obydwa teksty mówią o rzeczywistości dokonanej i skończonej. Podsumowując, moŜna stwierdzić, Ŝe kaŜdy człowiek przychodzący z ufnością do Chrystusa po zbawienie zostaje z Nim i ze wszystkimi wcześniejszymi Jego uczniami doskonale i na zawsze zjednoczony. Czy moŜna jednak wyciągnąć stąd wniosek/ zastosowanie, Ŝe skoro jedność juŜ jest, to nie naleŜy do niej dąŜyć? Jeśli chodzi o jedność, o którą modlił się Jezus (nazwijmy ją dla ułatwienia jednością w Duchu), nie ma sensu o nią zabiegać - jest ona tylko i wyłącznie dziełem Ojca. Są jednak jeszcze inne wymiary jedności, o których mówi Biblia. MoŜna teŜ śmiało stwierdzić, Ŝe kaŜda rzeczywistość duchowa (tutaj jedność w Duchu) musi się jakoś uzewnętrzniać. Przejrzyjmy więc inne teksty Pisma wzywające wierzących do praktycznej jedności.

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008

4

wać jedność Ducha..." ("gorliwie strzegąc jedności ducha..." gr.) Uwaga ogólna - moŜna strzec lub starać się zachować tylko coś, co JUś ISTNIEJE! Mamy więc kolejny tekst potwierdzający wcześniej wysuniętą tezę, Ŝe pomiędzy autentycznymi uczniami Jezusa juŜ ugruntowana jest przez samego Boga Ojca jedność w Duchu, o którą modlił się Jezus. Słudzy diabła , podający się za apostołów Chrystusa i za sługi dobra (2 Kor. 11:13-15), postanowili przekręcić tę BoŜą prawdę, głosząc coś z pozoru podobnego, a w rzeczywistości całkowicie sprzecznego z objawieniem Słowa. Od pewnego czasu sprytnie nasączają oni umysły współczesnych ludzi mantrami: "Wszyscy wierzymy w Jednego Boga. Bóg chrześcijan, muzułmanów, Ŝydów, buddystów ( i niewierzących) jest tym samym Bogiem. RóŜne są tylko nasze drogi do Niego. Wszyscy jesteśmy przecieŜ dziećmi BoŜymi, a piekła dzisiaj juŜ nie ma..." Biblijny chrześcijanin, a takŜe kaŜdy samodzielnie myślący człowiek łatwo widzi fałsz powyŜszych stwierdzeń. (Dla wątpiących podaję kilka odniesień biblijnych: Dz.Ap. 4:12; Jan. 8:23-24; Jan.14:6; 2 Kor. 6:15-17; Jan .1:11-13.) Wracając jednak do naszego głównego problemu, nasuwa się pytanie: w jaki sposób mamy gorliwie strzec jedności w Duchu, kiedy juŜ ją mamy? Po nakazie z w.3 znajduje się dwukropek, po którym wymieniono siedem rzeczywistości opatrzonych określeniem jeden: ciało, Duch, nadzieja naszego powołania, Pan, wiara, chrzest, Bóg Ojciec. Jaki jest związek tej listy z naszym nakazem? Pewną pomoc niesie nam inny tekst: Rzym. 6:17. Wynika z niego, Ŝe człowiek, decydując się na zaufanie Chrystusowi, przyjmuje jednocześnie jako prawdę objawioną pewien zestaw przekonań (naukę). Według mnie lista z Ef. 4:4-6 stanowi właśnie taki "zarys nauki", który poznaje człowiek nowonarodzony: jedno ciało - nowa rzeczywistość duchowa (Ciało Chrystusa - Kościół), do której dzięki (jednemu) zaufaniu jednemu Chrystusowi On (jedyny Pan) włącza poprzez (jedno) zanurzenie (chrztu) w Ducha Świętego. Teraz wierzący ma przed sobą jedną nadzieję - Zmartwychwstanie, by być w pełni zespolonym z (jednym) Bogiem Ojcem, który ogarnia wszystko. Dla mnie szczególnie ciekawe w tej liście są dwie rzeczy: mówi ona o jednym chrzcie (podczas gdy Biblia wyraźnie odróŜnia chrzest, czyli zanurzenie w Ducha (np. 1 Kor. 12:13) i w wodę (np. Dz.Ap. 8:36-39); nie wspomina słowem o zbawieniu, mówi tylko o jednej nadziei. Proszę porównać to z Rzym. 8:23-24. Podsumowując dotychczasowe rozwaŜania na temat Ef. 4:3-6, pragnę stwierdzić, Ŝe jedność w Duchu dana przez Boga autentycznym chrześcijanom owocuje przyjęciem pewnego zarysu przekonań doktrynalnych (lista siedmiu). Wszyscy chrześcijanie powinni je gorliwie pielęgnować i bronić przed fałszowaniem czy rozmydlaniem. Takie postępowanie (w połączeniu z jakością Ŝycia chrześcijańskiego, o której mówi Ef. 4:1-2) jest najlepszym sposobem demonst rowania (uzewnętrzniania) jedności w Duchu, o którą modlił się dla nas Bóg-Jezus, a którą dał nam Bóg-Ojciec! Nadal pozostaje jednak nierozwiązana kwestia


róŜnic doktrynalnych między chrześcijanami i kościołami, które wykraczają poza omawianą poprzednio listę. Czy mamy spokojnie akceptować te róŜnice? Dzisiaj wielu członków kościołów chrześcijańskich zgadza się z takim stanem rzeczy. Niektórzy twierdzą nawet, Ŝe dąŜenie do pełnej jedności doktrynalnej jest nierealistyczne i wręcz szkodliwe! Inni, znając realia, kapitulują tłumacząc się: "Zresztą i tak jako szeregowi przedstawiciele Kościołów nie moglibyśmy w tym zakresie wiele zmienić." Co na to Jezus? Niech przemówi najpierw Jego Słowo: 1 P. 3:8a; Rzym. 15:4-6; 1 Tym. 6:3-5; Ef. 4:13-16; Flp. 4:1-3. Zatrzymam się tylko na jednym z powyŜszych tekstów: Ef. 4:13-16. Stanowi on kontynuację wersetów wcześniej omawianych (Ef. 4:3-6). O dziwo, gdy tam byliśmy wzywani do zachowywania czegoś istniejącego (jedności Ducha), tutaj stawia się przed nami cel DOJŚCIA(!) do jedności wiary! (w języku greckim w obu wypadkach uŜyte jest to samo słowo na określenie jedności). Czym więc jest ta jedność wiary? Odpowiedź - przez zaprzeczenie - znajdujemy w następnym (14.) wersecie. Jedność wiary to pełna zgodność co do objawionych prawd BoŜych wykluczająca podatność na ludzkie czy szatańskie fałszywe nauki prowadzące na "bezdroŜa błędu". Pomimo oczywistości powyŜszych wniosków są chrześcijanie, którzy odrzucają moŜliwość osiągnięcia tego celu na ziemi, twierdząc, Ŝe spełni się on dopiero w niebie. Gdyby tak było, to tu na ziemi chrześcijanie zawsze byliby skazani na bycie chwiejnymi dziećmi unoszonymi róŜnymi powiewami na bezdroŜa błędu, nie mogącymi dojść w ziemskim Ŝyciu do duchowej dojrzałości. Owszem, w Biblii opisana jest pewna grupa takich ludzi, ale mniemam, Ŝe Ŝaden chrześcijanin nie chciałby dobrowolnie się do niej zaliczyć... (2 Tym. 3:6-9)

Obłudnicy! JeŜeli sytuacja jest taka, jak wy ją przedstawiacie, jeŜeli brak widzialnej jedności jest grzechem i boli waszego Pana, jeŜeli wasze zastosowanie słów z Ewangelii Jana 17:21 jest właściwe, to dlaczego jeszcze nie zjednoczyliście się? (…) Wszystkie tłumaczenia, Ŝe proces zjednoczenia się nie jest łatwy, wymaga czasu itd., są zupełnie nie na miejscu. Wasz Pan od was tego oczekuje – zjednoczcie się! „Bo wiąŜą cięŜkie brzemiona i kładą na barki ludzkie, ale sami nawet palcem swoim nie chcą ich ruszyć” Peter Nicholson „Aby wszyscy byli jedno” www.tiny.pl/l5l2

Warto jeszcze na koniec przyjrzeć się temu, jak pierwsi chrześcijanie realizowali dąŜenie do celu zarysowanego w Ef. 4:13 - posiadania jedności wiary: Dz.Ap. 15:2.6.7.22.24-25.28.31. Dokonajmy kilku obserwacji: Gdy powstał problem, czy do zbawienia wystarczy sama wiara czy teŜ konieczne jest jeszcze obrzezanie i uczynki Prawa, chrześcijanie NIE UDAWALI, Ŝe "nie ma sprawy, niech kaŜdy myśli, jak chce, tylko kochajmy się w Duchu i na zewnątrz demonstrujmy "jedność". Przeciwnie, choć konflikt ich niepokoił i smucił (Dz.Ap. 15:24; Gal. 6:17), stanęli z nim twarzą w twarz i podjęli zdecydowane działania, by rozstrzygnąć, jaka jest prawda. Dzisiaj w niektórych denominacjach za duchowość uchodzi wręcz coś przeciwnego: "Jeśli chodzi o nieutracalność zbawienia pewnym wzorem powinni tu być dla wszystkich ewangelikalnych chrześcijan polscy baptyści. W jednym Kościele są i zwolennicy, i przeciwnicy tego poglądu (ba, moŜna mówić o całych zborach akceptujących bądź odrzucających tę doktrynę!)" - fragment listu jednego z chrześcijan. W I wieku obie strony konfliktu spotkały się, by przedyskutować dzielący je problem. Nie Ŝałowały

ZA ILE NAS SPRZEDALI?

Z

drada Judasza nie była wydarzeniem nagłym. JuŜ wcześniej dało się zauwaŜyć, co tak naprawdę go interesowało: A Judasz Iskariot, jeden z uczniów jego, syn Szymona, który miał go wydać, rzekł: Czemu nie sprzedano tej wonnej maści za trzysta denarów i nie rozdano ubogim? A to rzekł nie dlatego, iŜ się troszczył o ubogich, lecz poniewaŜ był złodziejem, i mając sakiewkę, sprzeniewierzał to, co wkładano. Jan 12:4-6 Kiedy jego ambicje Ŝyciowe traciły szanse na realizację przy coraz bardziej „fanatycznym”, „radykalnym” i ”niezdolnym do kompromisu” Jezusie, udał się do ludzi o większych moŜliwościach i lepszym zrozumieniu prawdziwych potrzeb religijnego działacza: Wtedy odszedł jeden z dwunastu, którego zwano Judasz Iskariot, do arcykapłanów. I rzekł: Co mi chcecie dać, a ja go wam wydam? Oni zaś wypłacili mu trzydzieści srebrników. I odtąd szukał sposobności, aby go wydać. Mat. 26:14-16 Dzisiaj sytuacja chrześcijan niebezpiecznie zbliŜa się do tej z początków chrześcijaństwa. Wierni Jezusowi uczniowie spychani są do naroŜnika sekty, a bogate, wpływowe, ale puste duchowo elity kościelne coraz bardziej niecierpliwią się z powodu istnienia konkurencji. Na razie eliminują ją metodami łagodnymi - przemilczaniem, monopolizowaniem dostępu do mediów, rozsiewaniem fałszywych oskarŜeń, zastraszaniem itp. Jednocześnie ekumeniczne kościoły tuczą się pieniędzmi wyłudzanymi w formie dotacji od państwa i UE,

rosną w siłę materialną i medialną oraz uzyskują coraz widoczniejszy wpływ na władzę świecką. MoŜna się więc spodziewać, Ŝe „łagodna” perswazja wobec wrogów ekumenii przekształci się niebawem w „bardziej bezpośrednie” formy wyrazu. W biblijnych kościołach zawsze są ludzie, którzy chętnie przyjmują korzyści z bycia chrześcijaninem, ale z ociąganiem ponoszą koszty. To z nich będą się rekrutowali wyznawcy religii świętego spokoju - namawiający nas do rzekomo niewielkich kompromisów, dzięki którym unikniemy duuuŜych kłopotów. W pierwszym kościele, który prześladowany był przez judaizm, tym małym kompromisem było obrzezanie - znak wejścia w Przymierze MojŜeszowe. Oto ich argumenty: „Nasi bezwzględni i potęŜni wrogowie zniszczą nas, jeśli nie poczynimy pewnych ustępstw. Dla nich najwaŜniejsze jest obrzezanie. My wiemy, Ŝe obrzezanie nic nie znaczy, tylko nowe narodzenie. Czy nie warto więc pozornie ulec im na zewnątrz i poddać się temu nic nie znaczącemu rytuałowi, by dzięki temu mieć nieskrępowaną okazję do świadczenia dla Jezusa? Oni tak naprawdę nie przejmują się tym, w co wierzymy. Chcą tylko tego zewnętrznego znaku i dadzą nam spokój. Bracia, nie bądźmy nierozsądni! Liczymy teŜ na to, Ŝe jeśli damy się obrzezać, Arcykapłan da nam czasami okazję przemówić do ludu w swojej obecności. Wiemy, jak ludzie szanują Jego autorytet. Czy nie będzie wspaniale, jeśli w wypełnionej po brzegi świątyni jeden z nas opowie tysiącom o Dobrej Nowinie? Bracia, Jezus nie moŜe mieć nam za złe, Ŝe dla Niego zgodzimy się

5

na to czasu (w.7). Podobną postawę miał ap. Paweł w stosunku do śydów - Dz.Ap. 28:23. Pomimo wcześniejszych diametralnych róŜnic obie strony doszły do JEDNOMYŚLNOŚCI PRZEKONAŃ (WIARY) w tej sprawie (w.25). Rozwianie wątpliwości w spornej kwestii zaowocowało radością i zachętą wśród wierzących (w.31). Jeśli jesteś nowonarodzonym chrześcijaninem, pozwól sobie na chwilę marzycielskiej zadumy i zastanów się, jak wyglądałoby Ŝycie i świadectwo Twoje, Twojego zboru (kościoła), chrześcijan w Polsce, gdybyśmy osiągnęli jedność wiary, o której mówił ap. Paweł? Jak radośnie byłoby spotykać chrześcijan z innych wspólnot, jaką wzajemną zachętę mielibyśmy do Ŝycia dla Jezusa, w jakim osłupieniu stałby niewierzący świat, widząc w uczniach Jezusa prawdziwą jedność i miłość. Mam nadzieję, Ŝe podobnie jak ja widzisz oczyma wyobraźni zastępy Ŝołnierzy Chrystusa "jednomyślnie, jednymi ustami wielbiących Boga" (Rzym. 15:6) i "stojących w jednym duchu jednomyślnie walcząc społem za wiarę ewangelii" (Flp. 1:27), w pełni "przygotowanych do dzieła posługiwania w jedności wiary i poznania Syna BoŜego." (Ef. 4:12-13) Jeśli w głębi serca "tli" Ci się jeszcze iskierka takiego marzenia, nie daj się nabrać na powierzchowną i fałszywą ekumeniczną jedność ani teŜ nie pozwól zadusić w sobie BoŜego marzenia piewcom przeciętności, "realizmu" i mentalności biernej, nic nie znaczącej szarańczy. Pamiętaj, to sam Jezus postawił przed Tobą i przede mną tak wysoką poprzeczkę. To są takŜe Jego plany i marzenia co do Swego Ciała. On wybrał Ciebie i mnie, byśmy mierzyli wysoko "Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie". Flp.4:13

Paweł Chojecki W biblijnych kościołach zawsze są ludzie, którzy chętnie przyjmują korzyści z bycia chrześcijaninem, ale z ociąganiem ponoszą koszty. To z nich będą się rekrutowali wyznawcy religii świętego spokoju - namawiający wierzących do rzekomo niewielkich kompromisów, dzięki którym uniknie się duuuŜych kłopotów. na taki mały, zewnętrzny kompromis!” Ci wszyscy, którzy chcą się podobać od strony cielesnej, zmuszają was do obrzezania, byle tylko nie cierpieć prześladowania dla krzyŜa Chrystusowego. Gal. 6:12 Nasi wrogowie doskonale wiedzą, Ŝe najskuteczniej osłabia nas od wewnątrz ich propaganda. Zwodnicze argumenty trafią do ludzi Jezusa najskuteczniej przez ludzi uznawanych za braci i to za braci zasłuŜonych, wysoko postawionych w strukturach kościołów. Dziś, w dobie szczególnego szacunku dla tytułów naukowych, najlepiej jeszcze, by mieli przynajmniej doktoraty. W obliczu marginalizacji wiernych Jezusowi kościołów i nadchodzących prześladowań, a mając z drugiej strony perspektywę zaistnienia w przestrzeni medialno-publicznej, wielu spośród nas przejdzie (bądź przeszło) na stronę wroga. To ich słowami będziemy oczerniani, to oni będą podkopywać nasze morale, pokazywać wrogowi nasze słabe punkty, kusić i zwodzić rzekomo słusznymi wywodami. Ich wierna słuŜba nowym panom zostanie nagrodzona - dostaną dotacje, stypendia, tytuły, poczesne miejsca wśród wielkich tego świata i swoje „pięć minut w telewizji”. Dzisiaj tak się płaci Ŝądnym ziemskiej chwały Judaszom…

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008


STRACH „…katolicy mogą patrzeć na baptystów jak na sektę” Ryszard Tyśnicki „Słowo Prawdy,” organ prasowy Kościoła Chrześcijan Baptystów ZADANIE „Następnie pojawił się wniosek jednego ze zborów o wystąpieniu [KChB] z Polskiej Rady Ekumenicznej [...] I w tym momencie zrobiło się naprawdę groźnie, bo w wyniku przegłosowania tej idei groziło nam stoczenie się Kościoła do poziomu sekty, w najbardziej pejoratywnym sensie tego słowa (z nikim nie utrzymuje oficjalnych związków, odcinając się zarówno od Kościołów ewangelicznych z AE, jak i tradycyjnych z PRE)” Włodzimierz Tasak „Słowo Prawdy” „(…) nie mają zaś prawa (niekatolicy) dyskredytować Kościoła rzymskokatolickiego” prezbiter KChB Andrzej Seweryn, „Jednota”, organ prasowy Kościoła Ewangelicko-Reformowanego „Naszą rolą powinno być takŜe zachęcanie Kościołów protestanckich znajdujących się poza PRE do włączenia się do wspólnoty ekumenicznej (…)”

baptystyczny profesor Tadeusz Zieliński, „Słowo Prawdy” SREBRNIKI „Do odosobnionych, niestety, naleŜały głosy biorące pod uwagę inne argumenty niŜ te, które podkreślały [...] namacalny interes Kościoła”. Włodzimierz Tasak, komentując obrady Międzykonferencyjnego Zjazdu Delegatów nad wnioskiem przystąpienia KChB do Aliansu Ewangelicznego, „Słowo Prawdy” „Nie zdajemy sobie sprawy, jak silnie promuje nas, jako Kościół baptystyczny w Polsce, nasza obecność w Polskiej Radzie Ekumenicznej, a dzięki temu członkostwu m.in. nasza obecność w publicznym radiu i telewizji” prezbiter KChB Andrzej Seweryn, „Słowo Prawdy” „ZwaŜmy na fakt, iŜ ustawową regulację stosunków państwo-Kościół otrzymały w pierwszym rzędzie Kościoły przynaleŜące do PRE. To samo spostrzeŜenie odnosi się do dostępu do telewizji publicznej, nauki religii w szkołach, pełnienia misji duszpasterskiej w więzie-

cd. ze str. 1

limskiej (A gdy Jezus opuszczał świątynię i odchodził, przystąpili uczniowie jego, aby mu pokazać zabudowania świątyni. A On, odpowiadając, rzekł do nich: Czy nie widzicie tego wszystkiego? Zaprawdę powiadam wam, nie pozostanie tutaj kamień na kamieniu, który by nie został rozwalony. Mat. 24:1-2) i zmianę miejsca kultu (Rzekł jej Jezus: Niewiasto, wierz mi, Ŝe nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci Ojcu. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, bo zbawienie pochodzi od śydów. Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali. Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie. Jan. 4:21-24). Jezus obnaŜył duchową pustkę judaizmu (Badacie Pisma, bo sądzicie, Ŝe macie w nich Ŝywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie; ale mimo to do mnie przyjść nie chcecie, aby mieć Ŝywot. Jan. 5:39-40) i zdemaskował duchowe korzenie współczesnych sobie wyznawców judaizmu (Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według poŜądliwości ojca waszego. On był męŜobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. PoniewaŜ Ja mówię prawdę, nie wierzycie mi. Jan. 8:44-45). Przywódcy religii mojŜeszowej skazali Jezusa na śmierć za bluźnierstwo, a po Zmartwychwstaniu za pomocą przekupstwa rozpowszechnili kłamstwa o Nim, które powtarzane są

JP2 w synagodze...

niach czy innych instytucjach prowadzonych przez władze publiczne. Wiele innych Kościołów chciałoby korzystać z tych moŜliwości, a jednak z racji bycia z dala od ruchu ekumenicznego natrafiają w tym względzie na powaŜne przeszkody (Profesor wie, co mówi - potwierdzam z uściśleniem: nie na „powaŜne przeszkody”, a wręcz celowo postawione bariery nie do pokonania. P.Ch.)” prof. Tadeusz Zieliński, „Słowo Prawdy” „śeby ktoś zechciał posłuchać tego, co głosimy, musi najpierw o nas usłyszeć i dowiedzieć się, Ŝe nie jesteśmy jakąś nieokreśloną albo niebezpieczną »sektą«, lecz wiarygodnym i godnym szacunku [...] Kościołem chrześcijańskim”. prezbiter KChB Andrzej Seweryn, „Słowo Prawdy” Warto pójść dalej tokiem rozumowania wielebnego Seweryna i zapytać, kto ma dać kościołowi Jezusa świadectwo prawowierności? MoŜe Ministerstwo Prawdy, a moŜe sam namiestnik na Polskę rzymskiego zastępcy Jezusa??? - przyp. autora Cytaty pochodzą z bardzo ciekawego artykułu Petera Nicholsona „Sekta” - www.tiny.pl/l5r

śYDZI A EKUMENIZM

d o dzisiaj: (…) niektórzy ze straŜy przyszli do miasta i powiado- wanymi braćmi w wierze – moŜna powiedzieć – mili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zaś naszymi starszymi braćmi”. Od tamtej pory biskupi w zebrali się wraz ze starszymi i po naradzie dali rodzaju śycińskiego przy kaŜdej okazji tytułują dzisporo pieniędzy Ŝołnierzom, mówiąc: Powiedzcie, Ŝe siejszych odrzucających Jezusa wyznawców judauczniowie jego w nocy przyszli i ukradli go, gdy izmu „naszymi starszymi braćmi w wierze”, wykaspaliśmy. A jeśliby o tym usłyszał namiestnik, my go przekonamy i wam bezpieczeństwo zapewnimy. Wzięli więc pieniądze i postąpili tak, jak ich pouczono. I rozniosła się ta wieść wśród śydów aŜ po dzień dzisiejszy. Mat. 28:11-15. Kim byli pierwsi prześladowcy uczniów Jezusa, nie trzeba przypominać (Jan. 9:22, Dz. 4:1-3, Dz. 5:30-33). Oto opinia katolickiego księdza odsuniętego od dialogu z juda- JP2 uśmiecha się w towarzystwie Ŝydowskiej loŜy B'nai B'rith, marzec 1984 izmem: „Dzisiejszy judaizm za największy grzech zując niejako ich wyŜszość czy pierwotność w stośyda uznaje wiarę w Jezusa: Proszę zapamiętać, to sunku do chrześcijaństwa. Nie bez przyczyny więc jest bardzo waŜna przesłanka: lepiej być muzułma- Dzień Judaizmu wyznaczono na dzień przed rozponinem, ateistą, kimkolwiek, wolnomyślicielem, nie- częciem Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan… wiadomo-kim, niŜ być chrześcijaninem. Zatem pro- Jaki jest cel tych wszystkich zabiegów? ZaleŜy dla szę zauwaŜyć - w Ŝydowskim samookreślaniu się, w której strony. Dwie potęŜne siły rozgrywają tę Ŝydowskim postrzeganiu siebie zawarty jest bardzo „partyjkę” - papiestwo i naród Ŝydowski. Cele papiesilny element antychrześcijański.” (ks. W. Chrostow- stwa są bardzo jasne - zjednoczyć wszystkie religie pod berłem biskupa Rzymu w celu duchowej władzy ski, iPP, nr 31) Nie dziwi to w kontekście starego postanowie- nad światem. Celem narodu Ŝydowskiego (jego nia - „(…) albowiem śydzi juŜ postanowili między przywódców) jest zabezpieczenie się przed drugim sobą wyłączyć z synagogi kaŜdego, kto wyzna, holokaustem. MoŜna to zrealizować w jeden sposób - poprzez budowę silnego państwa narodowego i Ŝe On jest Chrystusem.” Jan. 9:22 Judaizm z czasów Jezusa i późniejszych jest współkontrolowanie wszystkich podstawowych zaciekłym wrogiem (a często i prześladowcą) praw- procesów zachodzących we współczesnym świecie. dziwych uczniów Jezusa. Zatem hasło "Kto spoty- Izrael jest dziś jedynym (lub jednym z ostatnich) w ka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm" jest nie pełni suwerennym państwem o charakterze narodotylko zakłamywaniem rzeczywistości, ale i przysło- wym, a przedstawiciele narodu Ŝydowskiego odgrywiowym „noŜem w plecy” dla nielicznych szczerze wają czołową rolę we wszystkich strukturach mięszukających Boga śydów, którzy i w naszych cza- dzynarodowych. Władze poszczególnych państw sach znajdują zbawienie w Jezusie. Jeśli spotykając muszą liczyć się z partiami, organizacjami czy meJezusa, spotykamy judaizm, to po co wyznawcy diami o wyraźnie proŜydowskim nastawieniu. Oto judaizmu mieliby spotykać Jezusa??? Jeszcze jak przedstawia to Ŝydowski dziennik Haaretz: „Po jaśniej widać sprzeniewierzenie się Chrystusowi w środowych wyborach liczba śydów w Senacie wzrosłowach K. Wojtyły wypowiedzianych w rzymskiej sła z 11 do 13, a w Izbie Reprezentantów z 26 do synagodze w roku 1986: „jesteście naszymi umiło- 30. Stany Zjednoczone i tak są jednak dopiero na

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008

6


Ojciec chrzestny kariery Karola Wojtyły „Tornielli (rzymski watykanista - przyp. red.) przypomina, Ŝe kiedy Karol Wojtyła pisał ten list (do tzw. Ojca Pio - przyp. red.) w grudniu 1963 roku, od prawie półtora roku trwało poszukiwanie następcy arcybiskupa krakowskiego po śmierci abpa Eugeniusza Baziaka. Kilkakrotnie - podkreśla Tornielli - prymas Stefan Wyszyński przedstawiał polskim władzom kandydatury na ten urząd, ale zostały one odrzucone przez komunistyczny rząd. Wówczas z inicjatywy wysokiego rangą przedstawiciela partii Zenona Kliszki zaczęto dyskutować o kandydaturze "człowieka dialogu", czyli Karola Wojtyły, który w wieku zaledwie 43 lat stanął przed perspektywą zostania arcybiskupem krakowskim.” PAP 9.02.2008, wyróŜnienie red.

„Pewną wskazówką moŜe być hasło, które towarzyszyło obchodom pierwszego Dnia Judaizmu w 1998 roku: „kto spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm”. Trudno odmówić trafności temu spostrzeŜeniu. Tak jest rzeczywiście. Co więcej – sam Jezus Chrystus teŜ spotkał judaizm i jak wiadomo - nie przeŜył tego eksperymentu. Czy dialog z judaizmem ma na celu doprowadzenie chrześcijaństwa do takiego właśnie finału?” Michalkiewicz.pl

moŜe zabrakło skali…— red.) (…)Przewodniczący izraelskiego biura Światowego Kongresu śydów Bobby Brown powiedział, Ŝe dane te odzwierciedlają coraz pełniejszą integrację śydów w krajach, w których zamieszkują. Brown, który koordynuje pracę ŚKś w Izraelu, zauwaŜył równieŜ, Ŝe w ostatnich latach wzmogła się współpraca między Ŝydowskimi parlamentarzystami na całym świecie.” Oczywiście zjednoczenie świata w jedno superpaństwo w znaczącym stopniu ułatwia śydom realizację ich celu. Widać więc trwających w wiarołomstwie przedstawicieli narodu wybranego na szczytach wszystkich inicjatyw na rzecz globalizacji i Rządu Światowego. Jedna światowa religia jest czymś nieodzownym w takim projekcie. Nadworne autorytety globalizacji juŜ wyznaczyły nowe wytyczne dla światowych religii. Niemiecki socjolog Ulrich Beck Ŝąda, „by wielkie religie zrezygnowały z podkreślania swego statusu głosiciela jedynej prawdy. Zamiast tego swoim najwaŜniejszym zadaniem

powinny uczynić dąŜenie do pokoju i równouprawnienia wszystkich religii. Zamiast surowego monoteizmu wyznawcy chrześcijaństwa czy islamu muszą nawrócić się na praktyczny politeizm.” (…) „W jaki sposób moŜliwy jest wzorzec interreligijnej tolerancji, w której miłość nie oznaczałaby śmiertelnej wrogości? A więc wzorzec tolerancji, której celem nie jest prawda, lecz pokój?” (…)Dziś w dalszym ciągu absolutne roszczenia monoteizmów do prawdy pozostają zarzewiem konfliktu. (…) Wielkie religie muszą zrezygnować z roszczeń do posiadania prawdy. Inaczej zawsze będzie nad nami wisiała groźba wybuchu globalnego konfliktu”. Dziennik, 25 i 26.01.2008, wyróŜnienie red. Nasi gracze jak na razie mają wspólne interesy - zlikwidować gorliwość religijną we wszystkich religiach za wyjątkiem judaizmu i poddać je pod początkowo honorowe/tytularne zwierzchnictwo papieŜa. Judaizm jako coś w rodzaju prareligii, religii - Matki, będzie tymczasem odzyskiwał właściwy sobie status pośród światowych religii. A co deklasuje obecnie judaizm? Co jest jego wstydem i kamieniem obrazy? Jako jedyna światowa religia nie ma swojego miejsca kultu - a na dodatek w jego miejscu stoi budowla obcej religii, meczet Kopuła Skały w Jerozolimie! I tu dochodzimy do proroctw biblijnych zarówno Stary, jak i Nowy Testament zapowiadają zbezczeszczenie jerozolimskiej świątyni przez Antychrysta (I zawrze ścisłe przymierze z wieloma na jeden tydzień, w połowie tygodnia zniesie ofiary krwawe i z pokarmów. A w świątyni stanie obraz obrzydliwości, który sprawi spustoszenie, dopóki nie nadejdzie wyznaczony kres spustoszenia. Dan. 9:27; Abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby juŜ nastał dzień Pański. Niechaj was nikt w Ŝaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni BoŜej, podając się za Boga. 2 Tes. 2:2-4). Przy współudziale jednej światowej religii postchrześcijańskiej (wiarołomnej wobec Jezusa - stąd nazwa Wielka Prostytutka - Obj.17) i narodu Ŝydowskiego, który w zamian dostanie gwarancje bezpieczeństwa i pozwolenie na budowę świątyni w Jerozolimie, Antychryst obejmie władzę nad światem. Gdy sojusznicy zrobią swoje, zechce wykończyć obydwu. Najpierw zabierze się za rzymską dziwkę - I mówi do mnie: Wody, które widziałeś, nad którymi rozsiadła się wszetecznica, to ludy i tłumy, i narody, i języki. A dziesięć rogów, które widziałeś, i zwierzę, ci znienawidzą wszetecznicę i spustoszą ją, i ogołocą, i ciało jej jeść będą, i spalą ją w ogniu. Bóg bowiem natchnął serca ich, by wykonali jego postanowienie i by działali jednomyślnie, i oddali swoją władzę królewską zwierzęciu, aŜ wypełnią się wyroki BoŜe. Obj. 17:15-17. Zaraz później ruszy na podbój Izraela (a Hitler to będzie przy nim mały rzezimieszek), zdobędzie Jerozolimę i zasiądzie tam, gdzie kiedyś było miejsce Przenajświętsze zarezerwowane dla Jahwe oraz obwoła się Bogiem. I tu kończy się jego przygoda - A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego. 2 Tes. 2:8 Prawdziwy

„Ciągłym zadaniem baptystów jest wnoszenie do rodzimej ekumenii wartości typowych dla naszej tradycji kościelnej, a w szczególności poglądu, Ŝe chrześcijaństwo jest sprawą świadomego wyboru (…)” baptystyczny profesor Tadeusz Zieliński, „Słowo Prawdy”

Pan Profesor przyznaje tym samym, Ŝe wiąŜe się w ekumeniczne jarzmo z organizacjami religijnymi nieuznającymi tego fundamentalnego dla uczniów Jezusa faktu - świadomego wyboru zbawienia. Do tego nazywa je kościołami chrześcijańskimi! Wstyd, Panie Profesorze! P.Ch.

Natomiast całkiem powaŜnie powtarzam ostrzeŜenie: niemal natychmiast po utworzeniu "Unii Europejskiej" gniew L**u zostanie skierowany nie na byle jakich kapitalistów: na amerykańskich śydów-kapitalistów (którzy wyzyskują robotników i zalewają Europę tanimi towarami...). A potem na wszystkich śydów. JKM korwin-mikke.blog.onet.pl

trzecim miejscu w świecie pod względem liczby śydów w ciałach ustawodawczych, po Izraelu i Wielkiej Brytanii. Wielka Brytania pomimo dwudziestokrotnie mniej licznej społeczności Ŝydowskiej niŜ Stany Zjednoczone ma 59 Ŝydowskich członków parlamentu, w tym 18 w Izbie Gmin i 41 w Izbie Lordów. Ta druga liczba obejmuje siedmiu baronów, którzy miejsca w Izbie jeszcze do niedawna dziedziczyli. Organizacja patronacka śydów brytyjskich twierdzi, Ŝe w rzeczywistości liczba śydów w Izbie Lordów jest wyŜsza i wynosi co najmniej 46. Po Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych znajdują się w tym zestawieniu Francja i Ukraina (po 18 Ŝydowskich parlamentarzystów), po nich Rosja (13), Brazylia (11) oraz Kanada i Węgry (po 10). (Dziwnym trafem nie ma na tej liście Polski -

Teologiczny think-tank dla potrzeb „judeochrześcijaństwa”, czyli nowej odmiany „śywej cerkwi”, właśnie się tworzy. Z jednej strony dobrze to świadczy o sprawności organizatorów z razwiedki, ale z drugiej – czy to aby nie objawy zawrotu głowy od sukcesów? PrzecieŜ Jan Paweł II dla „judeochrześciajństwa” zrobił więcej niŜ ktokolwiek inny – i odwiedził synagogę, i potępił „antysemityzm”, a nawet włoŜył karteczkę w szczelinę Ściany Płaczu, no i w ogóle. JuŜ choćby za to powinien zostać „santo subito”. Michalkiewicz.pl

7

Chrystus uratuje tym samym pozostałych przy Ŝyciu śydów, którzy wreszcie uznają w Nim swojego Mesjasza. Ekumenizm i Rząd Światowy to zuchwałe projekty mające bez Boga doprowadzić ludzkość do pokoju i bezpieczeństwa. Odwrotny skutek takich wysiłków widzieliśmy juŜ wielokrotnie, począwszy od ogrodu Eden czy wieŜy Babel. Bogu niech będą dzięki, Ŝe coraz to nowi ludzie zarówno z Pogan jak i śydów dostrzegają to i szukają ratunku w prawdziwym Zbawicielu, Jezusie Chrystusie. Wszelkiej maści ekumeniści i uparci w niewierze śydzi coraz bardziej brnąć będą w zło, błądząc sami i drugich w błąd wprowadzając, a my, którzy oczekujemy Pana Jezusa Chrystusa, prześladowania znosić będziemy. Przyjmijmy je godnie, pamiętając, Ŝe On dla nas pierwszy, aby uświęcić lud własną krwią, cierpiał poza bramą. Wyjdźmy więc do niego poza obóz, znosząc pohańbienie jego.

Tak to widzą śydzi: Rosenzweig miał dość jasną wizję tego, jaką rolę odgrywa judaizm, a jaką chrześcijaństwo. Judaizm, jego zdaniem, to wysepki wieczności w czasie. Wbrew często wygłaszanym opiniom judaizm nie jest religią historii. Przeciwnie. To religia, która istnieje poza historią, poza dziejami, poza grą sił, poza polityką, poza tym wszystkim, co się dzieje. Religijni śydzi, poprzez swój kalendarz, w którym rytmicznie powracają te same święta, oraz poprzez rytuały, tworzą, w przestrzeni świata uwięzionego w czasie, miejsca, w których czas nie jest waŜny, miejsca wieczności. W ten sposób pokazują innym grupom religijnym, czym ta wieczność jest, czym będzie era mesjańska. Obowiązkiem śydów, sądził Rosenzweig, nie jest zmienianie świata, stawanie na czele rewolucyjnych ruchów, które przyniosą zbawienie tu i teraz wszystkim tym, którzy tego zbawienia potrzebują. Nie, śydzi mają trwać i w ten sposób wskazywać na cel, do którego zmierzają wszyscy ludzie. Chrześcijanie tymczasem są zanurzeni w dziejach i działają w historii. To ich zadaniem jest stopniowe udoskonalanie świata poprzez zaangaŜowanie w nim. I jedni, i drudzy czekają na to samo - na czas mesjański. Czekają jednak inaczej. KaŜdy ma swoją rolę do odegrania, kaŜdy inną. Obie społeczności są niezbędne zarówno sobie, jak i światu. Bez śydów chrześcijanie nie będą wiedzieć, dokąd zmierzać. Bez chrześcijan śydzi nie dotrą tam, dokąd zmierzają.(…) Celem Jezusa z Nazaretu, sądził Rosenzweig, było przybliŜenie Boga ludziom. Dla chrześcijan Jezus jest drogą do Niego. Nie jest on jednak drogą dla śydów, poniewaŜ oni, dzięki zawartemu z Bogiem przymierzu, juŜ u Boga są. Barbara Krawcowicz, Forum śydów Polskich

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008


Jarek Kozakowski

jarek.kozakowski@wp.pl

ALUZJE HISTORYCZNE W PROPAGANDZIE NAZISTOWSKIEJ W LATACH 1941-45

W

wypowiedziach nazistowskich dygnitarzy odnaleźć moŜna bardzo duŜo odniesień do wydarzeń historycznych. Stanowiły one istotny czynnik propagandowy i kształtowały morale Ŝołnierzy i ludności cywilnej zarówno w czasie odnoszenia spektakularnych sukcesów wojskowych, jak i w okresie widma klęski i katastrofy. Atak na Związek Radziecki opatrzony został kryptonimem „Barbarossa”, który powstał od przydomku Fryderyka I. Zgodnie ze starą legendą cesarz miał powstać z martwych i przyjść Niemcom z pomocą, gdy kraj będzie go najbardziej potrzebował. Sam podbój miał zająć, podobnie jak w poprzednich kampaniach, tylko kilka tygodni. Później miał nadejść czas spokoju i rozkwitu gospodarki, podbitych terenów mieli bronić Ŝołnierze, którzy w przyszłości staliby się równieŜ osadnikami: „W przyszłości utrzymana będzie stała armia licząca 1,5 do 2 milionów ludzi, kaŜdego roku opuści ją 30 do 40 tys. rezerwistów, których będzie moŜna wykorzystać po zakończeniu ich dwunastoletniej słuŜby. Jeśli będą to synowie rolników, za swoją dwunastoletnią słuŜbę wojskową otrzymają od Rzeszy gospodarstwo w pełni wyposaŜone”.1 Podobną formę gratyfikacji moŜna odnaleźć w staroŜytnej Sparcie, gdzie kaŜdy spartiata po odbyciu słuŜby wojskowej otrzymywał od państwa działkę ziemi wraz z przypisanymi do niej helotami, którzy ją uprawiali. Hitler za wszelka cenę chciał uniknąć powtórzenia losu kampanii, która miała miejsce 129 lat wcześniej, dlatego Ŝądał utrzymania raz zajętych stanowisk bez względu na poniesione koszty: „Tak więc dla kaŜdego oficera i szeregowego musi być jasne, Ŝe odwrót bardziej wystawi wojsko na niebezpieczeństwo rosyjskiej zimy niŜ trwanie na pozycjach mimo nieodpowiedniego wyekwipowania (…) Wspomnienie odwrotu Napoleona jest groźbą, która moŜe się urzeczywistnić”.2 15 lutego 1942 Hitler wyraził nadzieję na rychłe zniszczenie bolszewizmu. W obecności blisko 10 tys. oficerów zgromadzonych w Sportpalast przyrównał się do największych niemieckich historycznych przywódców: „Świat sprzeciwiał się Fryderykowi Wielkiemu i Bismarckowi. Dzisiaj mam zaszczyt być tym wrogiem, poniewaŜ próbuję sprawić, by Rzesza Niemiecka stała się światową potęgą”.3 Brak postępów w Stalingradzie Hitler tłumaczył jako celowy zabieg, aby uniknąć powtórki historycznego wydarzenia: „A inni znowu mówią: dlaczego to tak wolno idzie? Bo nie chcę tam drugiego Verdun, tylko wolę uderzać małymi oddziałami szturmowymi. Czas nie odgrywa tu roli.”4 Walki pod Verdun przeszły do historii I wojny światowej jako „piekło Verdun”, gdyŜ mimo serii ataków i kontrataków, w których obydwie strony poniosły cięŜkie straty, twierdza pozostała w rękach Francuzów. W zamierze-

niu dowództwa niemieckiego działania te miały spowodować wykrwawienie się armii francuskiej, w rzeczywistości zaś obie strony zdziesiątkowały się wzajemnie. Armia miała walczyć do samego końca. JeŜeli niemoŜliwe było odniesienie zwycięstwa, to według koncepcji wodza Trzeciej Rzeszy stać się miała legendą na miarę Leonidasa i 300 Spartan: „Zakazuję kapitulacji. Armia ma utrzymać swoją pozycję do ostatniego Ŝołnierza i do ostatniego naboju, przez swoje bohaterskie wytrwanie wnosi ona niezapomniany wkład w stworzenie frontu obronnego i ratowanie Zachodu”.5 Awansowanie generała Friedricha Paulusa do stopnia feldmarszałka było posunięciem obliczonym na to, Ŝe popełni on samobójstwo, poniewaŜ Ŝaden niemiecki marszałek nie dał się Ŝywcem wziąć do niewoli. Jego poddanie się wywołało zdumienie i wściekłość, czego wyrazem mogą być słowa ministra propagandy. Goebbels wiedział, jak on zachowałby się w tej sytuacji – mając do wyboru „piętnaście lub dwadzieścia dalszych lat Ŝycia bądź teŜ wielotysięczne wieczne Ŝycie w niegasnącej chwale”.6 Po klęsce pod Stalingradem powoływał się Goebbels na wojnę siedmioletnią Fryderyka Wielkiego. „Wielki król” zwycięŜył, mimo Ŝe w drugim roku z ‘siedmiu piekielnych lat’ poniósł klęskę, która zachwiała całym państwem pruskim. Decydująca okazała się postawa „wielkiego króla”, nie załamał się on pod licznymi ciosami losu i niewzruszenie zmagał się ze zmiennymi kolejami wojny, a jego Ŝelazne serce zwycięŜało kaŜde niebezpieczeństwo. Podczas spotkania z Goebbelsem 21 czerwca 1944 Hitler omawiał faktyczną realizację wojny totalnej tak, aby nie był to tylko slogan. Rozmowa dotyczyła reorganizacji Wehrmachtu, minister propagandy zasugerował w niej, Ŝe „Führer potrzebuje Schornhorsta i Gneisenaua – pruskich bohaterów wojskowych, twórców armii, która odparła Napoleona – a nie jakiegoś Keitla i jakiegoś Fromma”.7 Na początku 1945 roku Hitler wskazywał, Ŝe mimo katastrofalnej sytuacji istnieje szansa na zmianę układu sił na froncie. JuŜ raz Armia Czerwona próbowała ekspansji na kraje europejskie, wówczas ta wojna zakończyła się dla niej niepowodzeniem: „Próba zniszczenia Polski nie została zaniechana z litości dla tamtej Polski, lecz wskutek przegranej bitwy pod Warszawą”.8 Przypisy: 1Kershaw, Ian: Hitler 1941-45, Poznań 2005, s.11 2 Ibid., s. 58 3Ibid., s.106 4Knopp, Guido: Stalingrad, Warszawa 2007, s. 16 5Ibid.,s. 250

6Reuth, Ralf Georg: Goebbels, Warszawa 1996, s. 366 7Kershaw, Ian: Hitler 1941-45, Poznań 2005, s. 236 8http://www.nationalsozialismus.de/ dokumente/tondokumente/adolf-hitlerletzte-ansprache-am-12-jahrestag-dermachtubernahme-vom-30011945-17-

TYSIĄCLETNIA RZESZA

S

ukcesy na froncie wschodnim w początkowym stadium operacji „Barbarossa” sprawiały, Ŝe Adolf Hitler chętnie przyrównywał się do Napoleona, Bismarcka i Fryderyka Wielkiego. Z jego rozmów ze współpracownikami w owym czasie wyłania się wizja przyszłości świata opartego na nowych zasadach. ”Tysiącletnia Rzesza” to w zamysłach niesamowity rozkwit gospodarki i „złote czasy” dla wszystkich jej obywateli. Hitler moŜe się jawić jako zwolennik nowoczesnego, bezklasowego państwa, w którym podstawą nie są dziedziczone przywileje, tylko osobiste osią-

gnięcia. Utalentowani młodzi ludzie powinni mieć edukację opłacaną przez państwo, robotnikom przysługiwałyby coroczne urlopy, raz lub dwa razy w Ŝyciu mieli odbyć wycieczkę morską. Po wojnie kaŜdy Niemiec będzie miał moŜliwość, dzięki swojemu autu, osobiście zobaczyć zdobyte tereny. „Czym Indie są dla Anglii, tym będą dla nas tereny Rosji. (…) Nie moŜemy pozwolić na dalsze emigrowanie Niemców do Ameryki, przeciwnie: musimy przyciągnąć Niemców, Szwedów, Duńczyków i Holendrów na nasze wschodnie tereny. Staną się członkami Rzeszy Niemieckiej. (…) Niemieccy kolonialiści powinni mieszkać w ładnych, obszernych farmach. Niemieckie urzędy będą mieściły się w cudownych budynkach, gubernatorzy zamieszkają w pałacach. Wokół miast powstanie 30-, 40-kilometrowy pas ładnych wsi

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008

8

połączonych najlepszymi drogami. To, co poza nimi, będzie innym światem, w którym pozwolimy Ŝyć Rosjanom, jak chcą. Konieczne jest tylko, abyśmy nimi rządzili. (…) W stosunku do tych ludzi nie mamy najmniejszych zobowiązań. Być moŜe ograniczymy się do stacji radionadawczej pod naszą kontrolą. A jeŜeli chodzi o resztę, to wystarczy, jeŜeli będą mogli rozpoznawać znaki drogowe, Ŝebyśmy ich nie przejeŜdŜali (…)”.1 Hitler wskazywał równieŜ na błędy popełnione przez kraje, które uzaleŜniły się od eksportu i rynków zamorskich, co przyniosło rywalizację, wysokie cła i bezrobocie. „Nie będziemy musieli szukać chłonnego rynku na Dalekim Wschodzie. Tu jest nasz rynek. Musimy go tylko ochronić”.2 W planach wodza Trzeciej Rzeszy silnie rysowała się konfrontacja ze Stanami Zjednoczonymi:


„Kiedy zostaniemy panami Europy, będziemy mieli dominującą pozycję w świecie. 130 milionów ludzi w Rzeszy, 90 milionów na Ukrainie. Dodajcie do tego inne państwa Nowej Europy, a będzie nas 400 milionów w porównaniu ze 130 milionami Amerykanów.”3 W jego wizji znalazło się równieŜ miejsce na rozprawienie się z chrześcijaństwem: „NajcięŜszym ciosem, jaki kiedykolwiek spadł na ludzkość, było chrześcijaństwo. (…) Świat staroŜytny był dlatego taki czysty, beztroski i pogodny, Ŝe nie znał dwóch wielkich plag: syfilisu i chrześcijaństwa. (…) Wojna skończy się któregoś dnia. Wtedy będę uwaŜał, Ŝe końcowym zagadnieniem mojego Ŝycia stanie się rozwiązanie problemu

religii. JeŜeli moŜna kupić sobie dostojników Kościoła za pieniądze, to nie cofajmy się przed tym. A jeŜeli któryś z nich zechce uŜyć Ŝycia i w tym celu sięgnie do kasy, to na miłość boską dajcie mu spokój. Bać się naleŜy tylko ascetów z podkrąŜonymi oczami i fanatyków.”4 Kontrdemonstracją wobec ogłoszonej przez Churchilla i Roosevelta Karty Atlantyckiej było spotkanie Hitlera z Mussolinim i końcowy komunikat z mocno podkreślanymi sloganami: „nowy ład europejski” i „europejska solidarność”. W końcu listopada 1941 roku został zainscenizowany w Berlinie pokaz europejskiej solidarności. Przedstawiciele 9 krajów europejskich wraz z Japonią i MandŜurią odnowili pierwotny pakt anty-

kominternowski. Wydarzenie to zostało opisane przez ministra spraw zagranicznych Włoch hrabiego Ciano w pamiętnikach: „Niemcy byli gospodarzami i dali nam to odczuć, chociaŜ w stosunku do nas byli uprzedzająco gościnni. Odtąd ich hegemonia w Europie jest ustalona, czy to jest dobrze, czy źle – to inna sprawa, lecz jest faktem. Dlatego lepiej jest siedzieć po prawej stronie pana domu”.5 Przypisy: 1 Bullock, Allan: Hitler. Studium tyranii. Warszawa 1997, s.561 2 Kershaw, Ian: Hitler 1941-45, Poznań 2005, s.12 3Bullock, Allan: Hitler. Studium tyranii. Warszawa 1997, s 562 4Ibid., s 576 5Ibid., s 564

KIM PAN JEST MR BLAIR???

J

ak juŜ kilkakrotnie pisaliśmy w kontekście groźby powstania Rządu Światowego, szczególnie „podoba” nam się były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair. Kiedy pod szczególnym nadzorem B16 przeszedł na katolicyzm, wspomnieliśmy, porównując kryteria biblijne, Ŝe przydałoby mu się „właściwe pochodzenie”. Okazało się, Ŝe wystarczy otworzyć Ŝyciorys Blaira na Wikipedii, by dowiedzieć się, co następuje: „Blair urodził się w Queen Mary Maternity Home w Edynburgu w Szkocji 6 maja 1953 r. jako drugi syn Leo i Hazel Blair (z domu Corscadden). (…) Hazel Corscadden była córką George’a Corscadden, rzeźnika i oranŜysty, który przeniósł się w 1916 roku do Glasgow, ale później w 1923 roku wrócił do Ballyshannon, gdzie doczekał śmierci. Tam teŜ jego Ŝona Sarah Margaret, z domu Lipsett, urodziła późniejszą matkę Blair’a, Hazel. (…) Przypuszcza się, Ŝe rodzina Lipsettów

w Donegal wywodzi się od niemieckich śydów, którzy wyemigrowali do Irlandii przed wiekiem XVIII.” Nasz pupil nie tylko został wysłannikiem na Bliski Wschód dziwacznego tworu - czworokąta Rosja, USA, UE (której oficjalnie jeszcze nie ma), ONZ - ale z wielką werwą mówi o pokoju w tym rejonie i o nadziejach dla całego : „Gorąco zabiegam o Bliski Wschód. Nie ma nic waŜniejszego dla światowego pokoju.” The Times Nie poprzestaje jednak na tym. Wziął się jeszcze za zjednoczenie wielkich światowych religii - chrześcijaństwa, islamu i judaizmu: „Rozwiązanie kwestii arabsko-izraelskiej dodałoby siłom zwalczającym ekstremizmy ogromnego przyspieszenia. Rozwiązanie to byłoby wielkim symbolicznym wydarzeniem i dotyczyłoby nie tylko Izraela i Palestyny, ale islamu i Zachodu oraz wszystkich ludzi, których róŜni religia.

„Z przyjemnością przeczytałem w „ANGORZE” przedrukowaną z „Trybuny” recenzję ksiąŜki „Ich przyjaciel Adam” (napisanej przez przyjaciół Adama Michnika), przygotowaną przez p. Zbigniewa Siemiątkowskiego. Tekst ten potwierdza wszystkie moje tezy – sprzeczne z lansowaną przez obecny reŜym wizją III Rzeczypospolitej. Zacytuję tylko trzy zdania: „Nikt teŜ nie analizował motywów [Ozjasza Szechtera, ojca Adama Michnika], gdy jako stary juŜ człowiek zgłaszał akces do Komitetu Obrony Robotnika. Dla tego starego polskiego komunisty KOR był realizatorem jego młodzieńczych ideałów. (…) Przyłączał się do KOR-u z tych samych powodów, dla których pięćdziesiąt lat wcześniej wstępował w szeregi Komunistycznej Partii Polski”. OtóŜ to!! KOR – to była (jak sama nazwa wskazuje) komunistyczna jaczejka. I sterowana przez KOR „SOLIDARNOŚĆ” teŜ była organizacją komunistyczną (okresami socjalistyczną, trockistowską, syndykalistyczną, socjalMetoda wygrywania wyborów za pośrednictwem „młodych”, co to „skrzykują się” przy pomocy SMS-ów, powinna dać nam do myślenia tym bardziej, Ŝe wszystko wskazuje na to, iŜ po raz pierwszy została przetestowana w Polsce przy okazji Ŝałoby po Janie Pawle II, kiedy to koordynację „skrzykiwania się” przejęła stacja telewizyjna TVN, nie bez powodu podejrzewana o ścisłe związki z tajnymi słuŜbami. Kiedy zatem usłyszymy wkrótce, Ŝe „młodzi” znów się „skrzykują”, Ŝeby Sejm pokątnie ratyfikował Traktat Lizboński, a w pierwszym szeregu „młodych” staje Władysław Bartoszewski – to nie dajmy się zwariować. Michalkiewicz.pl

“Po opuszczeniu Downing Street, jak dowiedział się The Times, Tony Blair zamierza stworzyć fundację o zasięgu światowym, która promowałaby większe zrozumienie pomiędzy trzema odwołującymi się do Abrahama religiami: chrześcijaństwem, judaizmem i islamem.” The Times Zakulisowe rozmowy juŜ trwają: “Były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair w tajemnicy spotyka się obecnie z przywódcami religijnymi w celu załoŜenia międzynarodowej fundacji międzywyznaniowej, której celem byłoby zwiększenie współpracy pomiędzy religiami w przeciwdziałaniu ekstremizmowi i przemocy w imieniu religii. ekklesia.co.uk Ale o tym przeczytają Państwo więcej w następnym numerze iPP. Piotr Bugno i Paweł Chojecki Tłumaczenie: Paweł Machała

d***kratyczną itp. – ale zawsze CZERWONĄ). Rozmaici narodowcy wskazywali na to (nie wiem, czemu p. Siemiątkowski pisze o tym z ironią?) – ale byli bezradni. Nie mogliby nic zrobić, gdyby nawet opanowali całe kierownictwo „S”, wyrzuciwszy zeń agenturę p. gen. Czesława Kiszczaka – gdyŜ Czerwoni (świadomie, oczywiście) zarejestrowali „S” jako związek zawodowy – czyli organizację z natury lewicową!! Gdyby kierownictwo „S” opanowali nawet w całości członkowie UPR – to zostaliby wyrzuceni na najbliŜszym Kongresie (albo jeszcze wcześniej zostaliby bez członków…). Bo taka jest natura związku zawodowego!! Związek zawodowy moŜe, oczywiście, budować socjalizm narodowy (jak w III Rzeszy) lub wyznaniowy (jak w Izraelu lub obecnie w III RP) lub chrześcijański (są we Francji „chrześcijańskie związki zawodowe”) – ale zawsze socjalizm, czyli ustrój narastającej biedy, niewoli i pogardy dla człowieka.(…) JKM, NajwyŜszy Czas 04.02.2008

„Znam Niemców. Odczuwają respekt wobec człowieka, który zachowuje się twardo, jasno i zdecydowanie. Zabiją go, jeŜeli jest łagodny albo zdesperowany.” Berthold Be- „Ja nie wiem, jaki był początek, co moŜna itz, Niemiec ratujący śydów podczas okupa- uwaŜać za początek nowej Polski. Moja teza jest następująca: w Polsce panuje neokomucji, SZ za onet.pl nizm. Nie odwołuje się on do ideologii, ale „Proszę, by niemieckie radia nie prowadziły w stara się i bardzo dobrze mu to wychodzi, Polsce kampanii, która ma odsuwać uwagę urządzić z kapitalizmem. Powiada: „Do diabła społeczeństwa od bieŜących problemów.” z Karolem Marksem, Engelsem. Władza to „Trzeba docierać do młodych ludzi z prawdą, pieniądz, pieniądz to władza. Opanujmy banby nie dawali się oszukiwać. Trzeba ich zbli- ki, opanujmy struktury gospodarcze, wtedy Ŝyć do rzeczywistości” będziemy rządzili…” Jarosław Kaczyński, PAP

Herbert o III RP

9

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008


PRZEGLĄD PRASY KREACJONISTYCZNEJ

CZY ZDOBYWANIE PRZEZ BAKTERIE ODPORNOŚCI NA ANTYBIOTYKI MOśNA UZNAĆ ZA PRZYKŁAD EWOLUCJI?

A

ntybiotyki pełnią poŜyteczną rolę w leczeniu pewnych chorób. Są to wydzielane przez bakterie i grzyby naturalne substancje, które zabijają inne bakterie w walce o zdobycie poŜywienia. Antybiotyki stosowane do leczenia ludzi zwykle pochodzą od tych naturalnych substancji. Niestety, niektóre bakterie stają się po pewnym czasie odporne na antybiotyki, czyniąc je bezuŜytecznymi. Dzieje się tak wskutek zmian w ich DNA, czyli wskutek mutacji. Ewolucjoniści często wymieniają zdobywanie przez bakterie odporności na antybiotyki jako przykład ewolucji w działaniu. Czy słusznie? Georgia Purdom, posiadająca doktorat z genetyki molekularnej zdobyty na Ohio State University, odpowiada na to pytanie w ostatnim numerze kreacjonistycznego kwartalnika "Answers". Purdom przypomina, Ŝe antybiotyki odkrył Alexander Fleming w 1928 roku. Odkrycie to doprowadziło do masowej produkcji penicyliny juŜ w latach 40-tych. Ale pod koniec tej dekady ujawniły się szczepy odporne na penicylinę. Doszło do tego, Ŝe obecnie ponad 70% bakterii, odpowiedzialnych za infekcje szpitalne, odpornych jest na przynajmniej jeden z uŜywanych tam antybiotyków. Odporność na antybiotyki rozszerza się z wielu powodów: przez zbyt pochopne leczenie nimi pacjentów przez lekarzy, przez niedokończone kuracje antybiotyczne, uŜywanie antybiotyków jako stymulatorów wzrostu zwierząt (głównie w przemyśle spoŜywczym), powszechne podróŜe międzynarodowe i przez kiepską higienę w szpitalach. Bakterie zdobywają odporność przede wszystkim na dwa sposoby:

a) przez mutacje i b) przez przechwytywanie fragmentów DNA od innych bakterii (proces ten jest zwany poziomym lub horyzontalnym transferem genów). Antybiotyk zabija komórkę bakteryjną, niszcząc jakąś jej istotną funkcję. Przypomina to działanie sabotaŜysty, który powoduje rozbicie się wielkiego odrzutowca, przecinając w nim połączenia hydrauliczne. Antybiotyk wiąŜe się z jakimś białkiem w taki sposób, Ŝe białko to nie moŜe właściwie funkcjonować. Zwykle białko uczestniczy w kopiowaniu DNA, w produkowaniu białek lub w tworzeniu ścianek komórek bakterii. Funkcje te są niezbędne, jeśli bakterie mają rosnąć i rozmnaŜać się. Jeśli w jakiejś bakterii nastąpi mutacja tego fragmentu DNA, który koduje tego typu białko, to antybiotyk nie moŜe związać się z takim odmienionym białkiem, wskutek czego zmutowana bakteria moŜe dalej funkcjonować, nie ginie. W obecności antybiotyków mamy do czynienia ze zjawiskiem doboru naturalnego - giną oryginalne bakterie, przeŜywają zmutowane. A skoro przeŜywają, to się namnaŜają i zaraŜają pacjentów. Trzeba jednak pamiętać, Ŝe swoją przewagę bakterie zmutowane przejawiają tylko w środowisku, w którym występują antybiotyki (np. w szpitalach). W zwykłym środowisku bakterie niezmutowane skuteczniej niŜ zmutowane walczą o zasoby poŜywienia i szybciej się rozmnaŜają. Mutacja białka powoduje bowiem, Ŝe mniej wydajnie pełni ono swoją funkcję. Przykład pomoŜe nam zrozumieć tę sytuację. Po ataku na World Trade Center z 11 września 2001 roku nieznani sprawcy wysyłali pod róŜne adresy koperty z wąglikiem. Czasami jednak koperty zawierały jakiś proszek, w którym - jak się później okazywało wąglika nie było. Potencjalnym ofiarom dawano Ciprofloxacin. NaleŜy on do kwinolonów, antybiotyków

Marta Cuberbiller wiąŜących się z białkiem girazą, co zmniejsza zdolność bakterii do rozmnaŜania. W odpornych na kwinolony bakteriach geny, kodujące białko girazę, są zmutowane. Ciprofloxacin nie wiąŜe się ze zmienioną girazą, dlatego zmutowane bakterie przeŜywają w jego obecności. Ewolucja wymaga pojawiania się nowych funkcjonalnych systemów. Aby na tej drodze pojawił się w końcu człowiek, muszą wcześniej wykształcić się na przykład ramiona, oczy czy mózg. Mutacje i dobór naturalny, prowadzące do zdobycia odporności na antybiotyki, nie są przykładem takiej ewolucji, gdyŜ prowadzą do utraty pewnych funkcji. W ich wyniku powstają bakterie ze zdefektowanymi białkami, które przestały pełnić normalne funkcje. Jest to raczej zmienność wewnątrz stworzonego rodzaju, mówiąc językiem biblijnym. Innym sposobem zdobywania odporności na antybiotyki jest pobieranie zmutowanego materiału genetycznego od innych bakterii. Mechanizm wymiany DNA jest konieczny, by bakterie przetrwały w szybko zmieniających się środowiskach, jak w szpitalach. Tego jednak takŜe nie moŜna uznać za ewolucję w działaniu. Nie powstaje Ŝadne nowe DNA. Horyzontalny transfer genów przypomina przekładanie pieniędzy z lewej do prawej kieszeni, od czego nie stajemy się bogatsi. Zdobywanie odporności przez bakterie jest świadectwem inteligentnego zaprojektowania ich przez Boga, aby przeŜyły w świecie skaŜonym przez grzech. Na podstawie: Georgia Purdom, Ph.D. "Antibiotic Resistance of Bacteria: An Example of Evolution in Action?", Answers, July-Sept. 2007, vol.2, no.3, s.74-76

NAUKA A BIBLIA KARL W. GIBERSON i DONALD A. YERXA O gatunkach powstawania. W poszukiwaniu opowieści o stworzeniu, przeł. Dariusz Sagan, Biblioteka Filozoficznych Aspektów Genezy, t. 3, Wydawnictwo MEGAS, Warszawa 2008, s. 283, oprawa broszurowa, 17 x 24 cm. „Ludzie potrzebują opowieści o stworzeniu. Kultury są częściowo określone przez swoje wspólne mity o stworzeniu, przez opowieści, które odpowiadają na waŜne pytania: jak powstał świat i jak odnajdywać sens w istniejącym porządku. Mity o stworzeniu wyjaśniają i łagodzą emocjonujące, wyzywające i przeraŜające schematy Ŝycia i śmierci; dają poczucie bezpieczeństwa; zaspokajają pragnienie sensu i celu. Mity o stworzeniu są «czymś więcej niŜ racjonalnymi wyjaśnieniami pierwszych przyczyn procesów fizycznych lub uzasadnieniami istniejących warunków społecznych». Mity o stworzeniu muszą jasno ukazywać «sens zaistnienia świata – czyli faktu, Ŝe świat zaistniał»” (Wprowadzenie, s. 9). O gatunkach powstawania opisuje amerykański spór o pochodzenie. Autorzy pragną obalić pogląd, Ŝe spór ten da się sprowadzić do dualizmu kreacjonizm-ewolucjonizm, w którym kreacjonizm utoŜsamiany jest z tzw. kreacjonizmem naukowym, a ewolucjonizm postrzegany jest z perspektywy popularyzatorów nauki promujących naturalistyczny materializm. Pierwsze z tych stanowisk głosi, Ŝe Wszechświat liczy 6-10 tys. lat, zaś organizmy Ŝywe zostały bezpośrednio stworzone przez Boga w mniej więcej obecnej ich postaci, a przeznaczeniem ludzi jest zjednoczenie się ze Stwórcą. Zgodnie z drugim punktem widzenia Wszechświat powstał miliardy lat temu bez udziału Boga, natomiast organizmy Ŝywe są rezultatem niekierowanej, ślepej ewolucji – w wizji tej istnienie człowieka nie ma Ŝadnego celu ani sensu, absolutnie nie ma teŜ miejsca dla Boga. Pierwszy pogląd przeczy wielu osiągnięciom współczesnej nauki; drugi jest w nich

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008

silnie zakorzeniony. Kreacjonizm naukowy i naturalistyczny materializm to poglądy mocne, klarowne, proste i z łatwością trafiające do przedstawicieli odpowiednich kręgów religijnych i intelektualnych. Zdaniem autorów cechy te sprawiają jednak, Ŝe oba te stanowiska mijają się z prawdą o świecie – wydaje się, Ŝe w przypadku sporu o pochodzenie do prawdy moŜna dojść jedynie kosztem klarowności. Poszukiwania opowieści o stworzeniu naleŜy przenieść w głąb spektrum wyznaczonego przez te dwa skrajne punkty widzenia. Jedną z moŜliwości są róŜne odmiany teistycznego ewolucjonizmu, które usiłują pogodzić tradycyjną teologię z nauką głównego nurtu. Niestety, wśród teistycznych ewolucjonistów nie ma zgody na to, które elementy czerpać z religii, a które z nauki, przez co Ŝaden z proponowanych przez nich poglądów nie jest w stanie zdobyć powszechnej akceptacji. Znacznie bardziej obiecującą pod tym względem perspektywą (nie oznacza to jednak, Ŝe autorzy się z nią zgadzają) jest rozwijana od początku lat 90-tych w Stanach Zjednoczonych teoria inteligentnego projektu. Pod swój sztandar chętnie przyjmuje ona wszystkich, którzy dostrzegają w przyrodzie ślady działania inteligencji i jednocześnie odrzucają naturalistyczne teorie pochodzenia. Dzięki temu, Ŝe nie opowiadają się za jakimś konkretnym poglądem na pochodzenie – zgodnym np. z kreacjonizmem naukowym lub jedną z odmian teistycznego ewolucjonizmu – teoretycy projektu mogą zdobyć szersze uznanie. Teoria inteligentnego projektu znacznie bardziej odpowiada zwykłym ludziom niŜ teistyczny ewolucjonizm, za sprawą zaś swej wyszukanej argumentacji ma większe powaŜanie w środowisku naukowym niŜ kreacjonizm naukowy. PowaŜne wątpliwości względem tego, czy teoria ta ma status naukowy, skłaniają jednak Gibersona i Yerxę do wniosku, Ŝe nie jest ona zwycięską opowieścią o stworzeniu – spór o pochodzenie nadal nie jest zamknięty. Mimo iŜ O gatunkach powstawania jest ograniczona do wydarzeń toczących się w Stanach Zjednoczonych, poruszany w ksiąŜce temat opowieści o stworzeniu ma zasadnicze znaczenie dla wszystkich kultur, które w duŜym stopniu opierają się zarówno na autorytecie religii, jak i nauki. Dariusz Sagan

10


Edukacja domowa

Małgorzata Machała

KOBIETY CIEMNOGRODU Cienie i blaski edukacji domowej

W

Będąc w domu, dziecko zyskuje duŜo czasu na zajęcia, które lubi (samodzielne czytanie, pisanie, zajęcia plastyczne, zabawy na dworze), ma czas na pobycie z sobą samym, a to skutkuje rozwojem pomysłowości i twórczości. Dla mnie niezwykłe jest, Ŝe dzieci uczone domowo w naturalny sposób otwarte są na wszelką wiedzę. Nie ograniczają zdobywania jej jedynie do czytania podręczników szkolnych. Ogromna część zdobytej wiedzy jest często efektem ubocznym róŜnych zajęć, doświadczeń, przeŜyć, które inspirowane są przez rodziców. PoniewaŜ dzieci uczone domowo nie doświadczają presji grupy rówieśniczej, która w szkole kształtuje gusty, opinie, wzorce zachowań i system wartości, mają ogromne szanse, aby stać się indywidualistami i nonkonformistami. Sama to obserwuję, kiedy nasze dzieci wcielają się ubiorem i zachowaniem w postaci ksiąŜkowe lub filmowe, niebędące aktualnie „na topie”, choć godne naśladowania (wojownicy, rycerze, postaci biblijne itp.). Muszę przyznać, Ŝe zanim podjęliśmy decyzję o edukacji domowej, najbardziej obawiałam się braku grupy rówieśniczej. Praktyka pokazała jednak, Ŝe „strach ma wielkie oczy”. Nasze dzieci, a jest ich czwórka, w zupełności wystarczają sobie na płaszczyźnie towarzyskiej. Są świetnymi towarzyszami zabaw, ale teŜ wystarczającym środowiskiem, by uczyć się zachowań moralnych i społecznych. Tak więc niezbędność grupy rówieśniczej w Ŝyciu dziecka wg mnie pozostaje jedynie mitem. Widzę, Ŝe o wiele cenniejsze jest, by dziecko nauczyło się Ŝyć w normalnym środowisku, gdzie są inne dzieci, rodzice, dziadkowie, sąsiedzi, nauczyciele od zajęć dodatkowych, bo w końcu w takim właśnie środowisku spędzi ono całe swoje Ŝycie. Na koniec warto podkreślić, Ŝe edukacja domowa to niezwykła rodzinna przygoda. Pod jej wpływem zmieniają się dzieci, rodzice i wzajemne relacje między nimi.

ubiegłym roku zdecydowaliśmy się z męŜem na zmianę sposobu edukacji naszych dwóch najstarszych córek (II klasa i sześciolatka) ze szkolnej na domową. Bezboleśnie udało nam się przejść przez formalności związane z uzyskaniem zgody na nauczanie domowe, jak i przez cały rok edukacji (a raczej wychowywania) dziewczynek w ten sposób. Zobaczyliśmy jednocześnie, Ŝe istnieją pewne „cienie”, trudności, a w kaŜdym razie sprawy, które naleŜy wziąć pod uwagę, chcąc edukować dzieci w domu. NaleŜy do nich m.in. to, Ŝe rodzice nie mają praktycznie moŜliwości wyboru podręczników dla swojego dziecka, gdyŜ nauczyciel sprawdzający wiedzę ucznia bazuje na ksiąŜkach wybranych przez daną szkołę. Faktycznie nie jest więc sprawdzany i oceniany poziom wiedzy dziecka na określonym etapie jego rozwoju, ale stopień opanowania treści podręcznikowych. Innym faktem, który naleŜy wziąć pod uwagę, decydując się na ten typ nauczania, jest organizowanie dziecku całości Ŝycia w domu i poza nim. Wymaga to od rodziców zaangaŜowania i czasu. Wydaje się więc konieczne, by jeden z rodziców nie pracował zawodowo. Oczywiste jest, Ŝe rodzice przejmują pełnię odpowiedzialności za wszechstronny rozwój swojego dziecka. Dlatego sami muszą zorganizować mu (i zapłacić za nie, co nie jest bez znaczenia) wszelkie zajęcia dodatkowe (nauka języka, pływanie, kółka zainteresowań itp.). Niewątpliwie wymaga to dobrej organizacji Ŝycia rodziny. Dla równowagi warto podkreślić, Ŝe nauczanie domowe w wielu aspektach daje, a nawet gwarantuje to, co jest niemoŜliwe do osiągnięcia w ramach edukacji szkolnej. Przede wszystkim usuwa niepotrzebny stres związany z nauką dla ocen, ale teŜ daje moŜliwość uczenia we właściwym dla dziecka tempie. Dzięki temu, Ŝe dziecko poświęca na naukę z rodzicami średnio 1-1,5 godziny dziennie (w klasach 1-3), zyskuje ono czas na normalne funkcjonowanie w rodzinie. W moim wypadku nauka z podręczników zaczyna się około godziny 10. po wypełnieniu przez dziewczynki obowiązków domowych. Ten porządek zajęć daje dziecku poczucie, Ŝe jest waŜną częścią rodziny, bo ma swoje odpowiedzialności, nie mówiąc juŜ o tym, Ŝe jest to nauka praktycznej strony Ŝycia, co kształtuje takie cechy charakteru, jak rzetelność, sumienność, wytrwałość itp.

Autorka z rodziną

Zaproszenie dla Czytelników z Lublina i okolic „Lanie - wyraz miłości problematyce karcenia fizycznego dzieci. Będą Państwo mieli okazję zadać pytania rodzicom stosującym czy nienawiści?”

Zapraszamy Państwa na kolejne tradycyjne metody wychowawcze oraz młodzieŜy, spotkanie Klubu „iPP” poświęcone której nie szczędzono miłości rodzicielskiej. wiadków Jehowy odróŜnia od chrześcijan stosunek do Jezusa i Jego misji. DuŜo energii wkładają w negowanie boskiej toŜsamości Jezusa. Jeśli nawet przyznają, Ŝe Jezus jest bogiem, to właśnie przez małe „b”. Stanowczo nie zgadzają się, Ŝe Jezus jest Bogiem Wszechmogącym. Oto często przez nich uŜywany tekst na poparcie ograniczoności Jezusa: Ale o tym dniu i godzinie nikt nie wie: ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec. Mar. 13:32 Ich logika jest prosta: Jezus nie znał tej daty, więc nie jest wszechwiedzący, czyli nie jest Bogiem. Mam więc „podchwytliwe” pytanie. W poniŜszym tekście (w. 12) tylko Jezus zna wzmiankowane imię: Oczy zaś jego jak płomień ognia, a na głowie jego liczne diademy. Imię swoje miał wypisane, lecz nie znał go nikt, tylko on sam. A przyodziany był w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo BoŜe. I szły za nim wojska niebieskie na białych koniach, przyobleczone w czysty, biały bisior. A z ust jego wychodzi ostry miecz, którym miał pobić narody, i będzie nimi rządził laską Ŝelazną. On sam teŜ tłoczy kadź wina zapalczywego gniewu Boga, Wszechmogącego. A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: Król królów i Pan panów. Obj. 19:12-16 (podaję w szerszym kontekście, by było jasne, Ŝe w w.12 nie chodzi o Boga Ojca). Jeśli Ojciec nie znał tego imienia, czy jest wszechwiedzący, czy jest Wszechmocnym Bogiem?

Paweł Chojecki

Ś

G ZA

A

I DK

DL

WI Ś A

A

Poniedziałek, 31.03.2008, godz.18, Dom Kultury Kolejarza Lublin, ul. Kunickiego 35

Druga zagadka dotyczy kapłaństwa. Zapewne i świadkowie zgodziliby się, Ŝe nie ma kapłanów nie słuŜących czy nie naleŜących do jakiegoś boga. Jeśli mamy przykładowo kapłanów Zeusa, to oznacza, Ŝe uznają oni Zeusa za Boga (oczywiście mogą uznawać jeszcze innych bogów, ale Zeusa na pewno). W Objawieniu ap. Jana mamy taką oto wzmiankę: Błogosławiony i święty ten, który ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu; nad nimi druga śmierć n i e ma mocy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i panować z nim będą przez tysiąc lat. Obj. 20:6 Biblia opisuje tutaj kapłaństwo Boga i kapłaństwo Jezusa sprawowane przez zmartwychwstałych. Jeśli Bóg Ojciec nie jest jedno z Bogiem Synem, to mamy do czynienia z wielobóstwem. Podobne rozumowanie moŜna przeprowadzić ze świątynią w poniŜszym tekście: Albo czy nie wiecie, Ŝe ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który jest w was i którego macie od Boga, i Ŝe nie naleŜycie teŜ do siebie samych? Drogoście bowiem kupieni. Wysławiajcie tedy Boga w ciele waszym. 1 Kor. 6:19-20 W świątyni Zeusa czci się jako Boga oczywiście Zeusa. Kogo więc czci się w Świątyni Ducha Świętego??? Jeśli Bóg Duch Święty nie jest jedno z Bogiem Ojcem, to znowu mamy politeizm… Chrześcijanie nie mają takich dylematów - wierzą w Boga, który objawił się w trzech osobach: Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, Mat. 28:19

ÓW K D

11

Wstęp wolny

JE

W HO

Y

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008


UNDER 21 Rubrykę udostępniamy młodym adeptom pióra. Czekamy na Wasze teksty. UNDER 21 Jakub Ptasznik EUROSOCJALISTYCZNA HOMOMIĘDZYNARODÓWKA

T

o nie do pomyślenia! Nie do zaakceptowania! To jest hańba! CóŜ takiego znowu? Pod koniec stycznia bieŜącego roku całą Europę (acz nie tylko zapewne) obiegła wiadomość o kuriozalnym wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Orzekł on, iŜ francuska władza dopuściła się dyskryminacji, nie przyznając swojej obywatelce, zdeklarowanej lesbijce, prawa do adopcji dziecka... Z perspektywy szaleńczego postępu antycywilizacyjnego dzisiejszej Europy wydawać by się mogło, iŜ tego typu sytuacja była nieunikniona. W końcu hula w najlepsze powszechny eurosocjalizm. Osobiście jednak nie spodziewałem się, Ŝe tak haniebny wyrok zapaść moŜe jeszcze przed niedoszłą ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego (tj. Konstytucji Unii Europejskiej). Niemniej stało się... Rzecz jasna, stowarzyszenia zrzeszające zboczeńców w całej Europie nazwały orzeczenie cd. ze str. 3

Trybunału "moralnym zwycięstwem". Radości ewidentnie nie ma końca po dziś dzień, równieŜ w lubującej się w zapędach antycywilizacyjnych "Gazecie Wyborczej". Wygląda więc na to, Ŝe zboczeńcy, którym lewica wszelkiej maści winszuje, zrobili milowy krok. A propaganda homosiów kwitnie w najlepsze. Trybunał tzw. Praw Człowieka w argumentacji do orzeczenia uznał, Ŝe odmówienie adopcji przez władze lokalne, jak i podtrzymanie tej decyzji przez sądy dwóch instancji naruszają prawa lesbijki. Wyrok jest bezsprzecznie precedensem w tego typu sprawach. W dodatku to oczywisty sukces homospołeczeństwa, tudzieŜ propagandy zboczenia. Poprzez ów wyrok Trybunału sądownictwo w Republice Francuskiej nie będzie juŜ miało mocy prawnej, by odmówić adopcji osobie niezamęŜnej, a pozostającej w związku homoseksualnym. Warto napomknąć, iŜ we Francji prawo do adopcji mają osoby samotne powyŜej dwudziestego ósmego roku Ŝycia, jednakŜe zakazana jest adop-

cja dziecka przez dwie osoby niezamęŜne pozostające w pozamałŜeńskim związku. Nie ma tam ani słowa o orientacji seksualnej starających się o adopcję. Z tego wynika, Ŝe orzecznictwo Trybunału w Strasburgu daje moŜliwość adopcji osobie niezamęŜnej, pozostającej w związku homoseksualnym, we wszystkich krajach członkowskich Rady Europy, w których osoby samotne mają prawo do adopcji dzieci... Z przekąsem moŜna powiedzieć, Ŝe teraz to się dopiero zacznie hucpa! I oby niesłuszne były moje przewidywania, ale zacznie się dziać źle, naprawdę na całego! Pewien frustrat, niejaki Michnik, zapewne powiedziałby: "No, Panowie Towarzysze, jest stanowczy postęp!". Źle to wygląda, a i widmo upadku prawdziwej moralności wydaje się być juŜ nie tylko strasznym snem. Coraz częściej myślę, Ŝe to moŜliwe... Ŝe moŜliwe jest , iŜ kiedyś powstanie wielka antycywilizacyjna EUROSOCJALISTYCZNA HOMOMIĘDZYNARODÓWKA! Przykre, nieprawdaŜ?

Prof. Kwaśnicki komentuje „na gorąco”:

nić się nawet do zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska. Czy poza rynkami, na które dedykowany jest najtańszy samochód świata, moŜe odnieść sukces? Popularność Daci Logan w zachodniej Europie pokazuje, Ŝe istnieje popyt na "goły" samochód miejski. Jeśli auto będzie spełniało normę Euro4, to moŜna mu wróŜyć umiarkowane powodzenie na starym kontynencie. Jeśli dojdzie do sprzedaŜy tych aut w Europie, to ile moŜe wynieść cena? Na pewno nie będzie to indyjska wersja "Standard", a po dołoŜeniu wszystkiego, czego wymagają przepisy (np. w Niemczech wszystkie nowe auta muszą być wyposaŜone w ABS), cena się podwoi. Dodając do tego obciąŜenia celno-skarbowe i koszty stworzenia choćby zaląŜka sieci dealerskiej i serwisowej, moŜna spodziewać się ceny około 16-18 000 zł. To znacznie więcej, niŜ kosztował Maluch pod koniec produkcji (ok. 13 000 zł)." - 'Tata Nano', GW, Przez 50 lat 'centralnie planowana gospodarka Indii' nie mogła sobie poradzić z produkcją taniego samochodu 'dla mas', wystarczyło kilka lat oswobodzenia inicjatywy ludzkiej i rozpoczęcia budowy społeczeństwa wolnorynkowego i szybko powstał pomysł, wydaje się, Ŝe mający duŜe szanse na powodzenie, by zrealizować marzenie Hindusów. Co zastanawia, to cena takiego auta sprzedawanego w Europie - z 6500 zł skacze do około 16 18 000 zł! Wypada podziękować rządom i Unii Europejskiej za dbałość o interes Europejczyków (choć wielu z nich z przyjemnością zapłaciłoby 6500 zł i nie chciałoby mieć tych wszystkich 'bajerów' wymaganych przez regulacje rządowe). *** "W 2006 roku budŜet Unii Europejskiej wyniósł 106,6 miliarda euro. Odpowiada to 2,1 procenta ogółu wydatków publicznych na terenie UE. Inaczej

mówiąc, niemal 98 proc. pieniędzy z płaconych przez nas podatków wydają rządy krajowe i lokalne organy samorządowe. Bruksela dysponuje tylko co pięćdziesiątą złotówką podatkową. Dzieląc budŜet Unii Europejskiej przez liczbę mieszkańców tego obszaru, wychodzi, Ŝe codziennie przeciętny obywatel oddaje Brukseli równowartość filiŜanki kawy. W 2006 roku Unia liczyła 464 miliony mieszkańców – przy budŜecie 106,6 miliarda daje to na kaŜdego jej obywatela 230 euro rocznie, a więc ok. 63 eurocenty dziennie. ... Komisja broni się, Ŝe wszystkie instytucje unijne razem wzięte (Rada, Komisja, Parlament, Trybunały, Komitety) pochłaniają na swoje utrzymanie 5,5 proc. całego budŜetu UE. Podobnie kosztowna jest biurokracja w poszczególnych krajach.... Nie jest równieŜ prawdą, Ŝe unijny budŜet w ostatnich latach szybko się powiększał. W porównaniu do rosnącego potencjału Unii nawet się zmniejszał. O ile w latach 1993-1999 do wspólnej kasy trafiało 1,05 procent łącznych przychodów krajów członkowskich, to w okresie lat 2000-2006 juŜ tylko 0,94 procenta. O ile w latach 1988-92 wydatki na rolnictwo stanowiły 61 procent całego budŜetu Unii Europejskiej, to w roku 2013 ma to być juŜ tylko 32 procent. Na fundusze strukturalne przed 20 laty przeznaczano 17 procent pieniędzy, a w 2013 roku będzie to 36 procent." - 'Codzienna kawa dla Brukseli', nbpportal.pl ToŜ to mydlenie oczu. MoŜna Ŝonglować liczbami i podawać je w takim układzie, Ŝe jakieś tam procenty czy dzienne wydatki ponoszone przez mieszkańca Europy są niewielkie, ale nie ukryje się tego, Ŝe ta biurokratyczna struktura poŜera ogromne pieniądze; 106 miliardów euro to naprawdę ogromna suma, to prawie 40% polskiego PKB.

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008

12

MoŜna uspokajać się, Ŝe mieszkaniec Europy wydaje dziennie 63 eurocenty na UE, Ŝe to jest równowaŜność filiŜanki kawy. MoŜna jednak spojrzeć na to z innej strony. Ci sami politycy europejscy ronią krokodyle łzy, mówiąc o tragicznej sytuacji biednych krajów, Ŝe ponad 1,2 mld ludzi na świecie Ŝyje za mniej niŜ 1 dolara dziennie. Gdyby oddali tę 'filiŜankę kawy' dla biednych, to byłby dla nich istotny wzrost dochodów, jak moŜna szacować o jakieś 30-40% . Czy 5,5% całego budŜetu UE przeznaczone na instytucje unijne (Rada, Komisja, Parlament, Trybunały, Komitety) to mało? Śmiem twierdzić, Ŝe o 5,5% za duŜo. Na rolnictwo w roku 2013 "juŜ tylko 32 procent" - znów ośmielę się twierdzić, Ŝe o 32% za duŜo. Ze swojej strony dodamy inne wyliczenie pokazujące eurokomusze manipulacje liczbami. 0,63 € x 3,6 = 2,7 zł, przeliczając to na 5osobową rodzinę, to mamy juŜ 13,5 zł dziennie. Na miesiąc wychodzi nieco ponad 400 zł. I taką kwotę musi zarobić przeciętna głowa polskiej rodziny, pozbawiając swego czasu lub dóbr Ŝonę i dzieci, by utrzymywać te hordy jadowitych eurotrutni… red. *** "Jerzy Stefaniak miał juŜ dosyć upodlenia ze strony państwa i najzwyczajniej w świecie podał je do sądu. "Mam juŜ dość błagania w ośrodkach pomocy społecznej o zapomogi, odwoływania się w sądach od decyzji ZUS o wysokość renty" - tłumaczy "Super Expressowi" rencista." - 'Rencista: OskarŜam Polskę, bo głoduję', Dziennik Upodlony przez państwo jest nie tylko Jerzy Stefaniak i tak prawdę powiedziawszy to wszyscy powinniśmy pozwać państwo za to, Ŝe przeputało nasze pieniądze. Jestem za, jeśli miałoby to skoń-


Paweł Chojecki

kamyczek w MACHINIE "Ten, który się Wyborczej nie kłaniał"

P

ewien Człowiek Zwyczajny miał nieszczęście skrzyŜować swe drogi z człowiekiem nadzwyczajnym i rozpocząć pracę w „interesie” stulecia, jakim miała się okazać pierwsza oficjalna, wolna gazeta w bloku komunistycznym. Człowiek nadzwyczajny włoŜył do interesu… 5 złotych, resztę dał mu Kiszczak, Rycerz bez Skazy. Na swoje nieszczęście po krótkiej pracy w gazecie Człowiek Zwyczajny zaczął odkrywać, na czym polega wspaniały interes i zrezygnował z posady u nadzwyczajnego. Od tego czasu, a minęło juŜ ćwierć wieku, jego Ŝycie nie moŜe uwolnić się od złowrogiego cienia nadzwyczajnego. Jako Ŝe ma talent publicystyczny, napisał ksiąŜkę o „interesach” nadzwyczajnego. Nie wsadzono Go za to do tiurmy, nie zlicytowano wyrokami, ale zastosowano najgorszą dla pisarza karę - totalne zamilczenie. Zwyczajny mógł sobie swoją ksiąŜkę czytać co najwyŜej z śoną i znajomymi. Zwyczajny nie naleŜy jednak do ludzi pokornych i skapcaniałych. Podjął beznadziejną na pozór walkę. Gdy w czołowych redakcjach mediów wolnej Polski (łącznie z „Gazetą Polską” i „Naszym Dziennikiem”) złoŜył płatne ogłoszenie o ksiąŜce, wszędzie odmówiono druku! Jak to motywowano oddajmy Jemu głos: „Drugim powodem był strach przed bliŜej nie określonym odwetem Agory ("wie pan, oni mają długie ręce i dobrą pamięć, a my wolimy nie mieć kłopotów"). Zimno mi się robiło, gdy mi to mówiono lub dawano do zrozumienia, bo przeŜyłem PRL i dobrze pamiętam lęk zwykłych szarych ludzi przed rzekomą wszechmocą bezpieki: nie pójdę głosować, to paszportu nie dadzą, z pracy wyrzucą, dziecko w szkole będzie miało nieprzyjemności... Gdy w maju 1989 roku ukazał się pierwszy numer "Wyborczej" - chyba nikomu przez myśl nie przeszło, Ŝe po czternastu latach "Gazeta" będzie budziła podobne obawy. I to wśród dziennikarzy, a więc ludzi dobrze wykształconych, bardziej świadomych rzeczywistego stanu rzeczy, lepiej zorientowanych w świecie polityki i biznesu. Zresztą - moŜe właśnie dlatego wśród dziennikarzy?” remuszko.pl Zwyczajny powaŜnie się rozsierdził. Widział,

www.remuszko.pl Ŝe walczy nie w swojej prywatnej sprawie, ale o wartość, którą uznawał za fundament zdrowej przyszłości całego społeczeństwa - o wolność słowa! Podał więc media chroniące człowieka nadzwyczajnego do sądu. Co ciekawe, w niektórych sądach wygrał, a w innych przegrał - co juŜ samo przez się świadczy o jakości władzy sądowniczej w państwie urządzonym po myśli nadzwyczajnego. Ostatnio (7.02.2008) w Warszawskim Sądzie Apelacyjnym (w składzie Zofia Markowska, Krzysztof Tucharz i Agata Wolkenberg) przegrał proces z Rzeczpospolitą, słysząc argumentację, Ŝe „w Polsce mamy pluralizm mediów” (cytuję z pamięci) i mógł sobie wybrać inną gazetę… Sąd nie raczył wziąć pod uwagę faktu, Ŝe Ŝaden z liczących się dzienników nie zechciał ogłoszenia zamieścić. Nasz Zwyczajny Człowiek nie zrobił w Ŝyciu kariery, nie dorobił się majątku ani wielkiej popularności. Nie jest zapraszany do telewizny jako ekspert ani w Jerozolimie nie dostrzeŜono jego walki o wolność słowa. Stracił za to zdrowie… NaleŜy jednak do tego gatunku ludzi, którzy wolą byle jaki los na wolności niŜ w niewoli przysmaki. Nadzwyczajny nie złamał ani nie skusił Zwyczajnego. I oby tak pozostało…

Zwyczajnemu dedykujemy: Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę idź wyprostowany wśród tych co na kolanach wśród odwróconych plecami i obalonych w proch ocalałeś nie po to aby Ŝyć masz mało czasu trzeba dać świadectwo bądź odwaŜny gdy rozum zawodzi bądź odwaŜny w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniŜonych i bitych niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę a kornik napisze twój uładzony Ŝyciorys i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie strzeŜ się jednak dumy niepotrzebnej oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz powtarzaj: zostałem powołany - czyŜ nie było lepszych strzeŜ się oschłości serca kochaj źródło zaranne ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy światło na murze splendor nieba one nie potrzebują twego ciepłego oddechu są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów Bądź wierny Idź Z. Herbert, Przesłanie Pana Cogito Dla nadzwyczajnego nic nie mamy…

„Gazeta Wyborcza”. Początki i okolice” - Zamów ksiąŜkę wbrew zmowie sralonu! Tu: remuszko.pl

„W Polsce kłamstwo osiągnęło wymiary piramidalne. Codzienne Ŝycie publiczne jest oparte na kłamstwie” Jarosław Kaczyński, PAP

„Komentując utworzenie w Sejmie komisji „Przyjazne państwo”, która pod przewodnictwem posła Janusza Palikota ma usuwać „absurdy” z systemu prawnego, zwróciłem uwagę, Ŝe te „absurdy” i „nonsensy” są nimi tylko z punktu widzenia obywateli i podmiotów gospodarczych, ale nie z punktu widzenia polityków i biurokratów. KaŜdy taki „nonsens” i „absurd” sprowadza się do jakiegoś nakazu lub zakazu, z pilnowania których całe pokolenia biurokratów i polityków Ŝyją sobie aŜ do śmierci, a w kaŜdym razie – do emerytury.” Michalkiewicz.pl

czyć się bankructwem państwa. Uznając jednak państwo za taką samą instytucję jak firma prywatna czy jak Kowalski, który ukradł Nowakowi 100 złotych, popełnia się karygodny błąd. Państwo niczego nie zapracowało i niczego nie posiada, a jak komuś zapłaci, bo tak uzna sąd, to po prostu zabiera innym. Jest jednak szansa, Ŝe kiedyś ta 'bańka spekulacyjna' pęknie. *** "Wizja państwa, które pobiera minimalne podatki, nie wtrąca się w Ŝycie obywateli i nie najeŜdŜa innych państw (Paul był od początku przeciwny

wojnie w Iraku na gruncie konstytucyjnym), wyjątkowo silnie przemawia do młodzieŜy. To dzięki niej w Internecie istnieje prawdziwa paulomania. I to dzięki niej kampania Paula gromadzi za pośrednictwem sieci miliony dolarów. - Ten człowiek to ekonomiczny geniusz. Rozmontuje całą tę państwową machinę, która wysysa z Ameryki to, co najzdrowsze - wyjaśnia mi Lawrence. - Libertarianie... kto ich słucha?... - z pogardą i wyŜszością kwituje te wywody stojąca obok zwolenniczka Johna McCain." - 'Fenomen Rona Paula', RzP

13

1. Ciekawe, Ŝe Rzepa opublikowała ten materiał o Ronie Paulu. 2. Potrzeba nam takiego Rona Paula w Polsce. 3. Nie czarujmy się, moŜemy marzyć, by Ron Paul został prezydentem USA, i puścić wodze fantazji, by nasz polski Ron Paul teŜ w przyszłości został premierem, obecnie szanse naprawdę są niewielkie. Wierzę jednak, Ŝe kiedyś to nastąpi, albo po prostu nie będzie takich instytucji, jak prezydent, rząd, CIA, ABW, CBŚ. Czego sobie i Państwu Ŝyczę.

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008


POMYŁKI W BIBLII? KLĄTWA NAD TYREM część 2 NASTĘPNE FALE Aleksander Macedoński - jak kaŜdy dobry polityk wiedział, Ŝe są dwie kategorie pokonanych wrogów. Jedna to tacy, po których moŜna się spodziewać, Ŝe nie będą dąŜyli do rewanŜu. Druga to tacy, po których spodziewać się tego nie moŜna. Po raz pierwszy zademonstrował, jak traktuje wrogów z tej drugiej grupy wkrótce po wstąpieniu na tron. Miał wtedy dwadzieścia lat. Jedno z większych miast staroŜytnej Grecji, Teby, rozpoczęło przeciwko niemu wojnę. Tebańczycy liczyli zapewne na to, Ŝe niedoświadczony król macedoński będzie łatwym przeciwnikiem. Nie docenili go. Jeden z najlepszych dowódców w historii świata bardzo szybko pokonał ich i zdobył miasto. Konflikt między Tebami i Macedonią trwał od dawna. Obie strony chciały uzyskać hegemonię w Grecji. Teby, jako słabsze, przegrywały starcia, ale jeśli nadarzała się okazja, znów podejmowały walkę. Aleksander zadbał o to, Ŝeby unieszkodliwić wroga raz na zawsze. Rozkazał spalić miasto, a wszystkich mieszkańców sprzedać w niewolę. W ten sposób rozproszył ich po wielu dalekich krajach i skutecznie zapobiegł powrotowi do ojczyzny. Teby po tym ciosie juŜ się nie podniosły, a przy okazji cała Grecja zobaczyła i zapamiętała, jak kończy się walka z Aleksandrem. Kiedy kilka lat później zdobył Tyr, uznał go za odpowiednik Teb w Fenicji i chcąc dać jej podobną lekcję poglądową, wydał te same rozkazy. Mogło się wydawać, Ŝe władca Macedonii wypełni całe proroctwo Ezechiela o przyszłych losach tego miasta. TakŜe zapowiedź juŜ nigdy nie będziesz odbudowany. A jednak stało się inaczej. W walkach przeciwko Tyrowi brali udział Fenicjanie z Sydonu i Byblos. Udzielili pomocy Aleksandrowi, bo nie mieli odwagi mu się przeciwstawić. Po zdobyciu miasta jednak wywieźli z niego na okrętach tylu swoich współplemieńców, ilu mogli. W ten sposób około piętnastu tysięcy tyryjczyków uniknęło śmierci lub niewoli. Ci ludzie wrócili do miasta jako pierwsi. Dzięki swym zdolnościom handlowym i biegłości w róŜnych rzemiosłach znów zaczęli się bogacić. Zapewne szybko podjęli działania mające na celu uwolnienie swych ziomków, którzy po wkroczeniu Macedończyków nie mieli tyle szczęścia. Być moŜe nie musieli się nawet zbytnio w tej sprawie wysilać. Trzeba pamiętać, Ŝe niewolnik mógł się wykupić, a Fenicjanie umieli zarabiać pieniądze. W kaŜdym razie Tyr w krótkim czasie podniósł się z ruin, ale nie był juŜ taki, jak kiedyś. Zanim wojska Aleksandra podeszły pod jego mury, był państwem – miastem. To państwo uznawało niekiedy nominalnie władzę królów Asyrii, Babilonii czy Egiptu. Jednak w praktyce władcy ci nie mieli wielkiego wpływu na to, co się w nim działo. W starciu z królem Macedonii Tyr utracił niezaleŜność naprawdę i nawet po śmierci Aleksandra juŜ jej nie odzyskał. Niemniej został odbudowany, co moŜna uznać za dowód, Ŝe Ezechiel się pomylił. Zanim wyciągnie się taki wniosek, warto jednak zastanowić się nad słowami: Wywiodę przeciwko tobie liczne narody, jak morze, gdy podnosi swoje fale. Opisują one los, jaki Bóg obiecał Tyrowi. Fale morskie uderzają o brzeg nieustannie. Jedna po drugiej. KaŜde uderzenie fali o nadbrzeŜną skałę osłabia ją. Podobne konsekwencje dla miasta miały mieć kolejne najazdy i rzeczywiście tak było. Po walce z Nebukadnesarem Tyr nie odzyskał juŜ dawnej świetności. Podobnie miasto odbudowane po najeździe Aleksandra Macedońskiego nigdy nie dorównało temu, które zostało zburzone. Tyr znaczy „skała” – dwa uderzenia to za mało, by ją skruszyć. Niebawem jednak uderzyły następne „fale” i nie tylko Tyr od nich ucierpiał. Wkrótce po śmierci Aleksandra dowódcy wojsk macedońskich nazwali się jego następcami – diadochami. Oznaczało to, Ŝe zapragnęli przejąć rządy nad jego imperium, a przynajmniej wykroić sobie z niego własne państwa. Genialny wódz potrzebował trzynastu lat, by podbić niemal cały znany sobie świat. Diadochowie potrzebowali trzydziestu pięciu, by go między siebie podzielić. W tym czasie doszło między nimi do pięciu wojen, które pogrąŜyły ówczesny zjednoczony świat w strasznym chaosie. Niewielu ludzi dziś wie, czym były wojny diadochów. Dlatego powszechny jest pogląd, Ŝe zjednoczenie wielu narodów w jednym państwie jest najlepszym sposobem na wprowadzenie pokoju między nimi. Podział hellenistycznego państwa początkowo na cztery, a ostatecznie na trzy królestwa równieŜ nie przyniósł pokoju. Tyr najpierw wszedł w skład rządzonego przez Ptolemeuszy Egiptu, a potem państwa Seleucydów rozcią-

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008

Piotr Setkowicz

gającego się od dzisiejszej Syrii po Indie. W ciągu dwustu lat doszło do pięciu wojen między nimi. Ich powodem było dąŜenie obydwu mocarstw do opanowania Fenicji i właśnie na jej terytorium najczęściej ścierały się ich armie. Tyr przetrwał takŜe to. Nadejście Rzymian przyjęto zapewne w mieście tak, jak niemal wszędzie, gdzie wkraczali. Z ulgą. Wszyscy mieli juŜ dość wojen. Rzymski pokój w tej części świata trwał bardzo długo. Kiedy zachodnia część Imperium się rozpadła i zaczęły się w niej ciemne wieki, Tyr był liczącym się miastem najwyŜej chyba rozwiniętego i najbardziej kulturalnego wtedy państwa świata – cesarstwa bizantyjskiego. Dopiero w 638 roku naszej ery zdarzyło się coś, co mogło przypomnieć mieszkańcom Tyru o ciąŜącej nad nimi klątwie. W miasto uderzyła kolejna „fala”. Zajęli je Arabowie. Oznaczało to, Ŝe Tyr przeszedł pod panowanie cywilizacji mniej rozwiniętej niŜ bizantyjska, ale tylko niewiele jej ustępującej. Europa mogła się uczyć wtedy od Arabów matematyki, medycyny, astronomii, Ŝeglarstwa. Oni teŜ potrzebowali portu dla swoich statków i wyrobów miejscowych rzemieślników. Trwające przez prawie pięćset lat ich rządy nie zagroziły istnieniu miasta. Dopiero wkroczenie do Tyru krzyŜowców w 1124 roku i włączenie go do utworzonego przez nich Królestwa Jerozolimskiego zapoczątkowało dla niego naprawdę niebezpieczne czasy. Katoliccy rycerze z Europy zdołali wyprzeć muzułmanów z Palestyny i obszarów z nią sąsiadujących, ale utrzymanie zdobyczy okazało się znacznie trudniejsze. Niewielu z nich zostawało po zakończonych wyprawach na zdobytych ziemiach, dlatego do ich obrony stale brakowało sił. W roku 1187 sułtan Saladyn zdobył niemal całe Królestwo. Tyr znów przetrwał oblęŜenie. Był jedynym duŜym miastem, które krzyŜowcy zdołali utrzymać i w którym doczekali przybycia kolejnej krucjaty. Tym razem udało się jeszcze odeprzeć muzułmanów, ale nietrudno było przewidzieć, Ŝe nie będzie tak zawsze. W roku 1291 Królestwo Jerozolimskie upadło ostatecznie. Tyr został zdobyty i zniszczony przez egipskich Mameluków. To jednak nie był jeszcze koniec jego historii. Znowu został odbudowany, choć znowu mniejszy i słabszy niŜ poprzednio. W 1517 roku Turcy pokonali Mameluków, podbili Egipt i wkrótce doprowadzili do ostatecznego upadku Tyru. Wbrew temu, czego moŜna by oczekiwać, osiągnęli to wyłącznie pokojowymi środkami. Władcy imperium osmańskiego stawiali przed sobą dwa główne cele. Jednym było doprowadzenie jak największej liczby ludzi do przyjęcia islamu, drugim pomaganie wyznawcom w wytrwaniu w wierze. Pierwszy starali się osiągnąć, podbijając inne narody. Natomiast, aby ustrzec swych poddanych przed pokusą utraty wiary, starali się ograniczyć ich kontakty ze światem zewnętrznym do niezbędnego minimum. Rozumiało się samo przez się, Ŝe w tym celu naleŜy teŜ ograniczyć wymianę handlową z krajami europejskimi. Tyr znalazł się po raz pierwszy w swojej historii na terenie państwa, którego władcy starali się zmniejszyć liczbę swoich portów morskich. Turcja chciała podbić Europę i miała realną szansę na dokonanie tego. Główną przeszkodą okazało się narastające zacofanie, którego przyczyną była prowadzona pod naciskiem islamskich duchownych polityka odcinania się od świata. Potrzeba było kilkuset lat, by doprowadzić do upadku tak potęŜne państwo, ale Tyr, który przetrwał tyle wojen i oblęŜeń, nie był odporny na gospodarczą politykę sułtanów. Popadł w zupełną ruinę juŜ po kilkudziesięciu latach ich rządów. Port handlowy zamienił się w przystań, a miasto stało się małą rybacką osadą. Tak spełniła się kolejna część proroctwa Ezechiela: Będziesz miejscem, gdzie rozciągają sieci rybackie. MoŜna powiedzieć, Ŝe wiele staroŜytnych miast, będących kiedyś światowymi metropoliami, spotkał podobny los. Jest jednak coś, co odróŜnia Tyr od Niniwy czy Babilonu. Było to miasto portowe. Handel morski był, jest i najprawdopodobniej będzie źródłem wielkich dochodów, a ludzie na ogół chcą zarabiać pieniądze. Dlatego miasta portowe zazwyczaj szybko podnoszą się nawet po największych zniszczeniach. Połączenie wyspy z lądem stałym, wykonane przez Macedończyków, stworzyło jeszcze lepsze warunki do rozwoju. Powstało w ten sposób olbrzymie naturalne „nadbrzeŜe”. Wystarczy zbudować jeszcze falochron. Pomimo to przez prawie pięćset lat w miejscu, które doskonale się do tego nadaje, nie ma portu z prawdziwego zdarzenia. Zgadza się to z zapowiedzią Ezechiela: juŜ nigdy nie będziesz odbudowany. Tylko jak prorok mógł przewidzieć, Ŝe dzieje akurat tego portowego miasta

14 14


potoczą się w sposób tak mało prawdopodobny? Ten stan trwa po dziś dzień. Miejscowość leŜąca obok ruin dawnego Tyru nazywa się dziś as–Sur, co po arabsku równieŜ znaczy „skała”, i jest niewielkim miasteczkiem. Archeolodzy przybywają tu, by prowadzić wykopaliska. Turyści przyjeŜdŜają rzadko. PlaŜa jest brudna, a standard hoteli pozostawia wiele do Ŝyczenia. Ruiny dawnego miasta na wyspie stoją po dziś dzień, ale nie budzą wielkiego zainteresowania. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, jakie znaczenie miasto miało kiedyś. Ezechiel zapowiadał, Ŝe po Tyrze zaginie wszelki ślad. GdyŜ tak mówi Wszechmocny Pan: Gdy uczynię cię miastem spustoszonym jak inne miasta, które nie są zamieszkane, gdy sprowadzę na ciebie nawałnicę i pokryją cię wielkie wody, Wtedy strącę cię do tych, którzy juŜ zstąpili do grobu, do ludu, który juŜ przeminął, umieszczę cię w najgłębszych zakątkach ziemi, w odwiecznych rumowiskach, u tych, którzy zstąpili do grobu, abyś nie było zamieszkane i juŜ nie miało miejsca w krainie Ŝyjących. Zgotuję ci straszny koniec i ciebie juŜ nie będzie: Będą cię szukać, lecz juŜ cię nie znajdą – mówi Wszechmocny Pan (Księga Ezechiela 26:19–21). To się jeszcze nie stało. Jednak świetna przeszłość miasta ulega zapomnieniu, a teraźniejszość to juŜ tylko senna wegetacja. Nie byłoby niczym dziwnym, gdyby taka miejscowość, w której nic się nie dzieje, kiedyś zupełnie opustoszała. PERSPEKTYWA PROROCKA Prorok Ezechiel ogłosił, Ŝe zbliŜa się koniec istnienia miasta będącego ośrodkiem szczególnie niebezpiecznego dla religii Ŝydowskiej kultu. Zapowiedział, Ŝe przeciwko Tyrowi wystąpią liczne narody, Ŝe wojska króla Nebukadnesara oblegną miasto, Ŝe jego upadek wstrząśnie wszystkimi władcami w tym rejonie świata, Ŝe zostanie ono zdobyte, zniszczone i nigdy nie będzie odbudowane. Czytając jego proroctwo, moŜna odnieść wraŜenie, Ŝe wszystkie te wydarzenia nastąpią wkrótce po podejściu pod Tyr Babilończyków. Dopiero przy dokładniejszym przyjrzeniu się moŜna zauwaŜyć, Ŝe wcale nie jest to takie pewne. I rzeczywiście przepowiednia spełniała się dość powoli. Ostateczny upadek Tyru - jako liczącego się miasta portowego - nastąpił dopiero w XVI wieku. Czyli ponad dwa tysiące lat po tym, jak Ezechiel go przepowiedział. MoŜna powiedzieć, Ŝe postrzegał on przyszłe wydarzenia w podobny sposób, w jaki widzimy szczyty w górach. Trudno jest ocenić rzeczywistą odległość między nimi. MoŜe nam się wydawać, Ŝe leŜą blisko siebie, bo z miejsca, z którego je obserwujemy, widać je pod niemal tym samym kątem. W rzeczywistości jednak mogą być odległe od siebie o dziesiątki kilometrów. Podobnie wydarzenia, o których proroctwo mówi w jednym zdaniu, mogą dzielić setki, a nawet tysiące lat. Nie jest to Ŝaden wyjątek, jeśli chodzi o proroctwa biblijne. Sytuacja, Ŝe proroctwo spełniło się, jak dotąd, tylko w części, jest nawet dość częsta. Na przykład anioł Gabriel zapowiadając Marii, Ŝe urodzi syna, powiedział, Ŝe będzie wielki i będzie nazwany Synem NajwyŜszego. I da mu Pan Bóg tron jego Ojca Dawida (Ewangelia Łukasza 1:32). Pierwsza część tego proroctwa spełniła się. Miliony ludzi na świecie wierzą, Ŝe Jezus jest Synem BoŜym. Jednak władcą Izraela, takim jak Dawid, nie został. Jego rodacy w zdecydowanej większości uznali Go za oszusta i zdrajcę. Do dziś stosunek śydów do Jezusa pozostaje w gruncie rzeczy taki sam. A jednak przepowiednia Gabriela musi się wypełnić… Po zesłaniu Ducha Świętego apostoł Piotr ogłosił, Ŝe wypełnia się proroctwo Joela. I stanie się w ostateczne dni, mówi Pan, śe wyleję Ducha mego na wszelkie ciało. I prorokować będą synowie wasi i córki wasze, I młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, A starcy wasi śnić będą sny; Nawet i na sługi moje i słuŜebnice moje Wyleję w owych dniach Ducha mego I prorokować będą. I uczynię cuda w górze na niebie, I znaki w dole na ziemi, Krew i ogień i kłęby dymu. Słońce przemieni się w ciemność, A księŜyc w krew, Zanim przyjdzie dzień Pański wielki i wspaniały (Dzieje Apostolskie 2:17–20). Według relacji zawartych w Piśmie Świętym wielu chrześcijan pod wpływem Ducha Świętego prorokowało, miało widzenia i sny. Jednak słońce nie stało się jak dotąd ciemne, a księŜyc nie poczerwieniał jak krew. MoŜna uznać, Ŝe Piotr plótł trzy po trzy albo Ŝe wiedział, iŜ w momencie zesłania Ducha Świętego rozpoczął się pewien ciąg zdarzeń, który doprowadzi takŜe do takich niezwykłych znaków na niebie.

15

MoŜna podać więcej takich przykładów. MoŜna teŜ zaobserwować pewną prawidłowość. Proroctwa biblijne spełniają się zazwyczaj wtedy, gdy juŜ nikt nie traktuje ich powaŜnie. Na ogół teŜ nikt nie zauwaŜa, Ŝe się spełniły. Proroctwa o śmierci Mesjasza są dobrym przykładem, ale jest teŜ przykład współczesny. Na początku XX wieku śydzi zaczęli osiedlać się w Palestynie. W roku 1948 powstało państwo Izrael i to osadnictwo jeszcze się nasiliło. Prorok Ezechiel w swojej księdze napisał: „Tak mówi Wszechmocny Pan: Oto zbiorę synów izraelskich spośród narodów, do których przybyli, i zgromadzę ich zewsząd, i przyprowadzę ich do ich ziemi” (Księga Ezechiela 37:21). Nie jest to zapowiedź powrotu z niewoli babilońskiej. Wyraźnie zostało zapowiedziane, Ŝe śydzi zostaną zgromadzeni zewsząd. Nie tylko z Mezopotamii. Proroctwo jest poprzedzone wizją, w której suche kości stają się Ŝywymi ludźmi i jest to rzeczywiście dobra analogia do sytuacji, gdy naród powraca do kraju, z którego został wypędzony przed 1900 laty. Dzieje się to na naszych oczach i nikt się nie dziwi. PO CO TO WSZYSTKO? Między wyznawcami Baala i wierzącymi w Boga objawionego w Biblii trwała w Izraelu bezlitosna walka. Czytając księgi Starego Przymierza, często natrafia się na opisy tych starć. Zniszczenie głównego ośrodka kultu Baala, jakim był Tyr, z pewnością bardzo pomogło tę walkę rozstrzygnąć. Jednak ludzie mieszkający w Tyrze od dawna nie wierzą w Baala, nie są nawet Fenicjanami. Dlaczego klątwa ciąŜy takŜe na nich? Jedyna odpowiedź, jakiej umiem udzielić, to ta, Ŝe Bóg jest wszechwiedzący. Zna serce kaŜdego człowieka. Wie o wszystkim, co się dzieje, co się stało, co się stanie i co mogłoby się stać. Na tej podstawie decyduje. Warto teŜ przeczytać inne teksty Pisma Świętego odnoszące się do Tyru. Nie przedstawiają one Boga jako osoby mściwej, uprzedzonej i nieczułej. Jezus jasno stwierdził, Ŝe jego rodacy są gorsi od Fenicjan. Słowa: „Biada tobie, Chorazynie, biada tobie, Betsaido; bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się te cuda, które u was się działy, dawno by w worze i popiele pokutowały. Ale powiadam wam: LŜej będzie Tyrowi i Sydonowi w dniu sądu aniŜeli wam” (Ewangelia Mateusza 11:21–22) musiały być odebrane przez nich jako straszna zniewaga. Jest w nich takŜe obietnica „rekompensaty” za rzuconą klątwę. Warto teŜ zauwaŜyć, Ŝe klątwa rzucona przez Ezechiela wcale nie przeszkadzała mieszkańcom Tyru szukać Boga Izraela. Wśród tych, którzy szli za Jezusem, byli takŜe ludzie z okolic Tyru i Sydonu (Ewangelia Marka 3:8). Na własnej skórze doświadczyli, jak Bóg Izraela dotrzymuje słowa. Być moŜe właśnie dlatego traktowali Go powaŜnie. Jezus tylko raz opuścił granice Palestyny. Udał się właśnie w okolice Tyru i spotkał się z kobietą, która prosiła Go, by wypędził demona z jej córki. Na Jego słowa: Pozwól, aby wpierw nasyciły się dzieci, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom i rzucać szczeniętom odpowiedziała: wszakŜe i szczenięta jadają pod stołem z okruszyn dzieci (Ewangelia Marka 7:24–28). Uznała, Ŝe czciła dotąd nieprawdziwych bogów, a Jezus uratował jej dziecko. Nie była to jedyna osoba w Tyrze, która uwierzyła w Jezusa. W Dziejach Apostolskich jest wzmianka o tym, Ŝe Paweł i Łukasz w drodze do Jerozolimy przebywali tam przez siedem dni u miejscowych chrześcijan (Dzieje Apostolskie 21:3). Dla tych ludzi poznanie Boga i przebaczenie grzechów miały znaczenie bez porównania większe od klątwy rzuconej na ich miasto. piotrekset@poczta.onet.pl

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008


ĘDZIOWIE MYŚLI - Z DZIEJÓW INKWIZYCJI cz.29

My nie niszczymy naszych wrogów; my ich zmieniamy. George Orwell – „Rok 1984”

PRZECIW LUDZIOM I PISMOM Pierwszy człowiek spalony w Anglii na stosie za wyznawanie herezji nazywał się William Sawtry i był księdzem z Norfolk, który przystąpił do ruchu lollardów. W 1399 roku aresztowano go za negowanie dogmatu o transsubstancjacji. Stracono go, korzystając z moŜliwości, którą dawał statut królewski, poniewaŜ nie chciał odwołać swych przekonań1. Nie oznaczało to, Ŝe od tego czasu zaczęto palić heretyków często i w duŜej ilości. Wyszukiwanie i sądzenie ich leŜało w gestii biskupów, a ci - zajęci sprawami politycznymi - często nie mieli czasu, by w ogóle zajmować się swoimi diecezjami. Tym bardziej nie mieli czasu na zwalczanie herezji i najprawdopodobniej wielu z nich nie chciało go mieć. Powtarzała się historia z Langwedocji sprzed niemal trzystu lat. Niektórzy biskupi pragnęli oszczędzić sobie przykrych przeŜyć związanych z pozbawianiem ludzi Ŝycia i na wiele spraw przymykali oczy. Kiedy biskupa „miękkiego” zastępował energiczny, okazywało się, Ŝe na obszarach, na których przez długie lata „nie zauwaŜano” lollardów, trzeba postawić przed sądem dziesiątki podejrzanych o wyznawanie herezji. Tak stało się, gdy diecezję Norwich objął biskup Alnwick. W latach 1428–1431 stanęło przed sądem kilkudziesięciu jego diecezjan, a jeden z nich – William White – został spalony. Za rządów jego następcy procesów o herezję nie było wcale. Czy oznacza to, Ŝe ruch lollardów w Norwich przestał istnieć? Wątpię. Do podobnych wniosków co do postawy biskupów skłaniają dane o procesach lollardów mieszkających w tak zwanych Wzgórzach Chilterns. Przetoczyły się przez nie trzy fale prześladowań. Pierwsza miała miejsce w latach 1462–1464, druga w roku 1511, trzecia w latach 15211522. KaŜda wiązała się z objęciem urzędu przez nowego biskupa. Za kaŜdym razem sądzono ludzi z tych samych miejscowości2. Trudno uwierzyć, Ŝeby w wyniku którejś z tych kampanii lollardowie zniknęli z tego terenu, a jednak - poza wspomnianymi trzema okresami - nikomu w tych

stronach nie stawiano zarzutu porzucenia religii katolickiej. Trudno uwierzyć, Ŝeby biskupi sprawujący wtedy rządy na tym obszarze gorliwie walczyli z herezją. WciąŜ zdarzali się teŜ ludzie moŜni, którzy sympatyzowali z podejrzanymi. W roku 1387 sir Wiliam Nevill złoŜył petycję, by aresztowany Mikołaj Hereford mógł przebywać w jego zamku w Nottingham ze względu na uczciwość jego osoby3. Prawdopodobnie w tym właśnie „więzieniu” Hereford napisał Opus Arduum – swój komentarz do Apokalipsy. Nie kaŜdy biskup miał ochotę na konfrontacje z ludźmi podobnymi do Williama Nevilla. Niekoniecznie ludzie wspierający lollardów musieli podzielać ich poglądy. Motywem mogła być sama niechęć do kleru, bardzo silna we wszystkich angielskich warstwach społecznych. Dobrym przykładem opieszałości sądów biskupich jest historia Williama Taylora. Pierwsze wezwanie przed sąd arcybiskupa Arundela otrzymał w roku 1406 i nie stawił się. Przypomniano sobie o nim dopiero w roku 1410 i wezwano drugi raz. To wezwanie równieŜ zignorował. Doprowadzono go przed sąd siłą dopiero w roku 1417, kiedy przebywał juŜ w innej diecezji. Kolejny raz był sądzony w 1420 roku. Wyparł się wtedy swoich poglądów, a po zwolnieniu natychmiast zaczął je znów głosić. Pół roku później aresztowano go w Bristolu i skazano na doŜywocie. Został jednak zwolniony. Tym razem równieŜ powrócił do działalności kaznodziejskiej, więc w końcu został spalony4. W roku 1233 Grzegorz IX powołał inkwizycję jako osobny pion organizacyjny, zajmujący się wyłącznie zwalczaniem heretyków i podlegający jedynie papieŜowi. Zdecydował się na to, poniewaŜ biskupi nie radzili sobie z tym problemem. W XV wieku w Anglii było podobnie. Tym razem jednak nie powołano instytucji przeznaczonej wyłącznie do zwalczania lollardów. Dlatego między innymi represje wobec nich nie były tak surowe, jak wobec katarów w Langwedocji. Wyroki śmierci wydawano rzadko. Oczywiście nie zawsze sprawa ślimaczyła się tak, jak w przypadku Taylora, ale nawet zatwardziałych heretyków najczęściej skazywano na więzienie. Po egzekucji Sawtry’ego w 1401 roku następna miała miejsce najpewniej dopiero w 1410. Spalono wtedy krawca Badby’ego, który równieŜ występował przeciwko dogmatowi o przeistoczeniu5.

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008

Prawdopodobnie w latach 23–1522 przeprowadzono w Anglii 544 procesy o wyznawanie herezji. Spalono za to w tym czasie 34 osoby6. Oczywiście procesy i egzekucje miały miejsce takŜe przed i po tym okresie, ale ich natęŜenie było mniej więcej podobne. Ta oględność w represjach nie była jednak wyłącznie spowodowana obojętnością czy bojaźliwością angielskiego episkopatu. Nie chodziło chyba nawet o to, by nie przysparzać stronie przeciwnej męczenników. Ci ludzie najprawdopodobniej zdawali sobie sprawę, Ŝe tej herezji nie da się zlikwidować. MoŜna tylko ograniczyć jej zasięg. Rozumieli równieŜ, Ŝe poniewaŜ ludzie potrafią czytać i pisać, samo wsadzanie do więzień czy nawet palenie ich nie wystarczy, by pozbawić lollardów wpływu na otoczenie. WaŜniejsze jest powstrzymanie wiernych katolików od czytania pism, które mogą pobudzić do kwestionowania nauk ich duszpasterzy. Z pewnością rozumiał to prymas Anglii arcybiskup Arundel. Obradujący pod jego przewodnictwem synod prowincjonalny uchwalił w roku 1408 tak zwane konstytucje oksfordzkie. Jedna z nich głosiła: „ZwaŜywszy, Ŝe – jak świadczy św. Hieronim – przekładanie tekstu Pisma Świętego z jednego języka na drugi jest niebezpieczne, poniewaŜ niełatwo zachować dokładnie to samo znaczenie w przekładzie, i Ŝe sam św. Hieronim, choć pisał pod natchnieniem, wyznaje, iŜ częstokroć się w tym przedmiocie mylił, postanawiamy i nakazujemy, by w przyszłości nikt własnowolnie nie tłumaczył jakiegokolwiek tekstu Pisma Świętego na język angielski lub jakikolwiek inny. Nie moŜe to być ksiąŜka ani broszura, ani rozprawa. Nikomu teŜ nie wolno czytać tego rodzaju ksiąŜek, broszur ani rozpraw opracowanych niedawno w czasach Jana Wiklifa albo później, ani takiej, która by została opracowana w przyszłości – w całości ani częściowo, jawnie ani tajnie, a to pod karą wielkiej klątwy, chyba Ŝe przekład będzie uznany i zatwierdzony przez miejscowego pasterza diecezji albo teŜ – jeŜeli sprawa będzie tego wymagać – przez synod prowincjonalny”7. Słowa te stały się wytyczną dla biskupów i współdziałających z nimi sądów królewskich. Powołały do Ŝycia cenzurę. JuŜ nie tylko występowanie przeciwko komunii stawało się niebezpieczne dla Ŝycia. Spalony w 1415 roku John Claydon, z zawodu grabarz, został ukarany za to, Ŝe zapraszał swoich przyjaciół na

16

wspólne czytanie ksiąŜek, rozpraw i broszur, o których wspominała konstytucja8. Znacznie większą korzyścią z jej ogłoszenia było zapewne to, Ŝe wielu poboŜnych katolików nigdy nie zajrzało do takich dzieł, wiedząc, Ŝe ściągnęliby na siebie wielką klątwę. Warto teŜ zwrócić uwagę, Ŝe konstytucja nie była skierowana głównie przeciw dziełom Wiklifa i innych lollardów. Przede wszystkim zakazywała ona wszystkim nieznającym łaciny i greki Anglikom czytania ksiąŜki, która była główną przyczyną całego zamieszania – Biblii. Oczywiście nie czyniła tego wprost. Zakazane było jedynie czytanie przekładu, który nie był uznany i zatwierdzony przez miejscowego pasterza diecezji lub synod. Tylko Ŝe taki zatwierdzony przekład powstał dopiero w 1518 roku9. Do tego czasu, aby zapoznać się w Anglii z treścią Biblii, trzeba było złamać zakaz wprowadzony przez tamtejszych biskupów. Teoretycznie moŜna było przypłacić to Ŝyciem, ale w praktyce, by zasłuŜyć na stos, trzeba było zrobić duŜo więcej. Biblię Wiklifa czytali w XV i XVI wieku nawet zakonnicy10. śadnego innego przekładu nie było. Zwalczanie heretyckiego „ruchu wydawniczego” stało się, nie tylko w Anglii, jednym z głównych zadań inkwizycji. Było to trudne, a kiedy wynaleziono druk, stało się jeszcze trudniejsze. Oczywiście niszczenie ksiąŜek i karanie „kolporterów” nie wystarczało. Aby utrzymać wiernych w katolicyzmie, prowadzono działania w róŜnych dziedzinach. Opracowano i rozpowszechniano Lay Folk’s Catechism – katechizm ludowy. Rozbudowywano teŜ obrzędy, aby mocniej oddziaływały na psychikę uczestników. Starano się przedstawić heretyków w jak najgorszym świetle. W tej ostatniej sprawie olbrzymią przysługę oddali angielskim biskupom sami lollardowie, a przede wszystkim jeden z nich – lord John Oldcastle. cdn. Piotr Setkowicz, piotrekset@poczta.onet.pl Przypisy: 1Michael Lambert, „Średniowieczne herezje”, Wydawnictwo Marabut – Gdańsk – Warszawa 2002, str.341. 2Michael Lambert, op. cit., str.372. 3Michael Lambert, op. cit., str.344. 4Michael Lambert, op. cit., str.354. 5Michael Lambert, op. cit., str.352. 6Michael Lambert, op. cit., str.506. 7John M. Todd, „Reformacja”, IW PAX, Warszawa 1974, str. 45. 8Michael Lambert, op. cit., str.342. 9John M. Todd, op. cit., str.126. 10John M. Todd, op. cit., str.48.


Jacek Sierpiński

BLOG LIBERTARIANINA

www.sierp.libertarianizm.pl

korwin-mikke.blog.onet.pl

Zgroza! P.Anna StreŜyńska, prezeska Urzędu Komunikacji Elektronicznej, zapowiedziała, iŜ złoŜy wniosek, by Sieć objąć taką samą kontrolą jak... telewizję. Nie chcę tego nawet komentować – przypominam tylko, Ŝe juŜ od kilku lat dość regularnie powtarzam, Ŝe gdy Internet stanie się czynnikiem wpływającym na politykę, ONI zaczną kontrolować Sieć. Nie wierzyliście mi – no to macie. Tak nawiasem: strona, na której p.Prezeska to zapowiedziała, została juŜ zhakowana... A kontrola Sieci jest moŜliwa. Sam to obserwowałem w Arabii Saudyjskiej. *** Znów ktoś zarzucił, Ŝe w tekście przywołującym w tytule prof.Grossa pojawił się anty-semityzm. Zdecydowanie protestuję. W tekście - proszę sprawdzić - zawsze podkreślałem nie to, Ŝe ktoś był śydem, lecz to, Ŝe był komunistą, socjalistą czy innym Czerwonym. Na to, Ŝe ktoś urodził się Polakiem, Ukraińcem, Niemcem czy śydem nic na ogół nie moŜna poradzić - i podobno kaŜdy w dzieciństwie był socjalistą; natomiast jeśli ktoś skończył te dwadzieścia-parę lat i nadal wierzy w lewicowe (…) dziś młodzi ludzie spekulują, ile by na tym mogli zyskać. Za moich czasów - przynajmniej w kręgach, w których się obracałem - ludzi tak myślących miało się w głębokiej pogardzie. Dziewczyny - przynajmniej te, które znałem - ceniły tych, co nie wahali się działać dla idei - przeciwko własnemu interesowi. *** PoniŜsze słowa p.Jana-Klaudiusza Junckera, premiera W.Ks.Luksemburg, euro-super-entuzjasty, proszę sobie odnotować we wdzięcznej pamięci - i przywoływać w razie potrzeby: "Tegoroczny wzrost będzie oczywiście mniejszy niŜ w 2006 i 2007 r., ale tylko lekko poniŜej moŜliwości wzrostu, czyli 2%. W Europie nie ma konieczności wprowadzania programu pobudzania koniunktury." Z czego wynika, Ŝe (…) maksymalny moŜliwy wzrost w okupowanej przez brukselczyków Europie to 2% - a w ogóle to wyŜszy wzrost nie jest potrzebny. "Rzeczpospolita", z której czerpię ten cytat, tuŜ obok podaje, Ŝe w Chinach (pod okupacją ChRL - bo w tych okupowanych przez ChRN jest jeszcze lepiej!!) tempo wzrostu spadnie do 9,6%

17

brednie - no, to albo jest to notoryczny idiota, albo cwaniak, który wie, Ŝe głoszenie takich poglądów bardzo się opłaca… Nic natomiast nie mogę poradzić na fakt, Ŝe przed wojną (i po) młodzi inteligenci Ŝydowscy byli jak jeden mąŜ Czerwoni, róŜowi czy buraczkowi. Nawet ostro zwalczani przez Czerwonych syjoniści - potem, budując państwo Izrael, wybudowali państwo socjalistyczne. UŜywanie skrótu "Ŝydo-komuna" na określenie tego fenomenu jest więc całkowicie usprawiedliwione. A to, Ŝe istnieli Czerwoni-goje oraz śydzi-nie-czerwoni - jest faktem. {~Stary Dziad} napisał: »Serdecznie pozdrawiam i uprzejmie pytam: czy sądzi Pan, Ŝe katolicyzm przeszkadza podejściu wolnorynkowemu. W Radio „Maryja” wciąŜ słyszy się o "solidaryzmie" i "społecznej nauce", o tym, Ŝe państwo powinno ochraniać tych, którzy sobie nie radzą...?« Odpowiedź brzmi: katolicyzm nie przeszkadza, wręcz przeciwnie; natomiast „społeczna nauka Kościoła” oczywiście przeszkadza. (To tak, jakby powiedzieć: nam JKM nie przeszkadza, tylko jego poglądy. red.)

- z powodu globalnego spadku wzrostu. Nie podaje, Ŝe spadek wzrostu w świecie nastąpił, poniewaŜ ChRL postanowiła (pod wpływem doradców z Zachodu - nie wiem po co?) celowo schłodzić gospodarkę... Teraz proste zadanie na procent składany: Chiny to 10, Europa to 100. Po ilu latach Chiny z rocznym wzrostem 10% przegonią Europę ze wzrostem 2%? *** A ja twierdzę, Ŝe Ŝyjemy w ustroju mniej liberalnym niŜ hitleryzm i stalinizm - tylko ONI, posiadając w łapskach TELEWIZJĘ, nie potrzebują Ŝadnego terroru. Wystarczy mieć telewizję i d***krację - a ICH władza staje się bardzo trudna do obalenia. Tym bardziej, Ŝe przestrzegają zasady Arystodemosa, tyrana Kum (Kemy), który bardzo pilnował, by w szkole i po szkole młodzieńcom towarzyszyły chętne dziewczyny. Wtedy męska energia idzie na to, na co idzie - a nie na (nie daj BoŜe!) próby obalania Tyrana. Jest to - jak widać - nad wyraz skuteczna technika! „ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008

Gratulujemy Panu Januszowi sukcesów w walce o pierwsze miejsce w konkursie na Blog Roku 2007! Zachęcamy do poparcia JKM poprzez wysłanie płatnego SMS-a (1,22zł) o treści: C00176 na numer 71222 (w treści po C są dwa zera).

J

ak się okazuje, Watykan jest jedynym państwem w Europie, w którego kodeksie karnym nie ma artykułów zakazujących posiadania i uŜywania narkotyków oraz handlu nimi. Kodeks pochodzi ze starych dobrych czasów papieŜa Leona XIII, tego samego, który lubił raczyć się winem z dodatkiem kokainy i nagrodził jego producenta specjalnym złotym medalem. Niestety, watykańskie lobby antynarkotykowe nie próŜnuje. W maju 2007 r. po raz pierwszy w historii sąd wydał tam wyrok skazujący (w zawieszeniu) za posiadanie kokainy. Wykorzystano kruczki prawne - fakt, Ŝe Watykan podpisał międzynarodowe konwencje antynarkotykowe oraz pochodzące z 1929 r. prawo przewidujące moŜliwość wymierzenia kary za szkody wyrządzane zdrowiu, moralności i religii. Jak widać, sędzia uznał, Ŝe posiadanie substancji, którą lubił zaŜywać Leon XIII (a takŜe św. Pius X) szkodzi zdrowiu, moralności i religii - ciekawe, czy doczekamy się oficjalnego potępienia błędów tamtych papieŜy? Sprawę tę przypomniał teraz w swoim przemówieniu z okazji inauguracji nowego roku sądowego watykański rzecznik sprawiedliwości (prokurator generalny) Nicola Picardi, apelując jednocześnie do władz Stolicy Apostolskiej o wprowadzenie do kodeksu karnego zakazu posiadania narkotyków i handlu nimi. Czy Benedykt XVI okaŜe się wystarczająco konserwatywny, by tego zakazu nie wprowadzać?

Leon 13 reklamuje wino Mariani z kokainą nagrodzone Złotym Medalem Watykanu.

„WOJNA Z NARKOTYKAMI” OGARNIA WATYKAN


POTRZEBNE

J

KOBIETY!

JKM komentuje

E Katarzyna Hallowa, Ministerka Edukacji Narodowej (a właściwie juŜ Europejskiej), postanowiła pełną parą kontynuować program reformy oświaty – zaczynając od podstawy, tj. od wyrwania rodzinie juŜ pięcio-sześcioletnich dzieci. Niestety: jest to kontynuacja zapowiedzi jeszcze sprzed 10 lat, z czasów rządów WCzc.Krystyny Łybackiej (LiD, Poznań)... Nie jest to na pewno działanie liberalne: liberałowie pozostawiają takie decyzje rodzinie. Nie jest to działanie konserwatywne: konserwatyści starają się, by dziecko jak najdłuŜej było przy rodzinie – bo czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci – a to rodzina jest nośnikiem podstawowych wartości. Jest to działanie jak najbardziej socjalistyczne. Socjaliści chcą jak najwcześniej wyrwać dziecko spod wpływów rodziny – by ukształtować je tak, jak chce tego PAŃSTWO – państwo postępowe, oczywiście. Gdy dziecko zostanie zabrane rodzicom, to juŜ Pani Ministerka czy Pan Minister mogą swobodnie robić z dzieckiem, co chcą – a to wychowywać seksualnie, a to oddawać na eksperymenty rozmaitym pederastom i pedofilom, a to nauczać Teorii Zbiorów (w II klasie!!), a to wpajać miłość do Urzędów Skarbowych (to nie Ŝart – to

fakty!!), a to... Krótko pisząc: moŜna się świetnie bawić. Tyle, Ŝe potem wyrastają z tych dzieci a to mordercy, a to gwałciciele, a to – przeciwnie – chłopaki-ciamajdy – a wszystkie zgodnie kończące szkołę na poziomie zazwyczaj skandalicznym. Co nie jest winą nauczycieli – tylko bandy „ekspertów”, piszących i układających szkolne programy. Niektórzy (i to jest najgorsze!) robią to pełni poczucia Misji Oświeceniowej – inni to po prostu Płatne Pachołki Brukseli. Nb., Bruksela płaci pachołkom ZNACZNIE więcej, niŜ płaciła Moskwa... Bo musicie Państwo wiedzieć, Ŝe program: trzylatki obowiązkowo w przedszkolach – sześciolatki obowiązkowo w szkołach – jest dyrektywą Komisji Europejskiej – a jeśli III RP ratyfikuje akces do Unii Europejskiej, to stanie się wkrótce obowiązującym prawem. Nawet p.mec.Roman Giertych, jako minister, posłusznie kontynuował ten program! To się nazywa po europejsku: „Acquis communautaire”, czyli „dorobek wspólnotowy”... Oczywiście federaści nie chcą narzucać obowiązku przedszkolnego i szkolnego tylko po to, by narzucać obowiązek. Chodzi właśnie o wyrwanie dzieci rodzinie – i wychowanie ich na Dobrych Europejczyków – tak jak inny socjalista i Europejczyk Adolf Hitler kazał wychowywać je na

dobrych narodowych socjalistów, a komunista Józef Stalin na jeszcze lepszych socjalistów międzynarodowych. To, Ŝe Dobry Europejczyk (by czymś róŜnić się od stalinowca i hitlerowca!) kocha pederastów i walczy o równouprawnienie płci oraz z Globalnym Ociepleniem – rozumie się samo przez się. Federaści robią to pod hasełkiem „Wyrównywania szans” - juŜ jawnie socjalistycznym. Czekam, kiedy rzucą hasło przymusowych operacji plastycznych – by wszystkie dziewczyny miały taką samą urodę (gdyŜ, jak wiadomo, piękna dziewczyna ma nieskończenie większe szanse niŜ brzydula). Tymczasem jedne dzieci są zdolniejsze, inne mniej zdolne – i Ŝadne „wyrównywanie szans” nic na to nie poradzi. Idiota pozostanie idiotą – choćby (ogromnym kosztem i wysiłkiem) wbito mu do głowy Teorię Względności. Natomiast pensje wyrównywaczy szans oraz ich moŜliwości manipulowania dziećmi rosną niepomiernie. Nieszczęście, oczywiście, tkwi znacznie głębiej. OtóŜ dziećmi w domach zajmowały się zawsze kobiety. Kobiety i umieją, i lubią to robić – zresztą w szkołach podstawowych uczą dzieci teŜ kobiety... Tyle, Ŝe nie uczą za darmo tego, czego one by chciały – tylko (za – marne – pieniądze, zabrane pod przymusem w podatkach ich męŜom) tego, co kaŜe im Ministerstwo Edukacji Europejskiej. Bo przecieŜ mamy tworzyć Wielki Naród Europejski – nicht war? Jeśli chcemy, by dzieci uczyły się w domach wartości rodzinnych, do domów muszą wrócić kobiety! Bez tego dzieci będą uczyły się na ulicy... ...albo, co jeszcze gorsze: w „euro-szkołach”. janusz@korwin-mikke.pl

Tomasz Migdałek antyvir.blogspot.com

OKIEM WOLNORYNKOWCA

student nauk politycznych i dziennikarstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, niezaleŜny publicysta, redaktor w serwisie Korespondent.pl

LEPSZY PiS-u SOCJALIZM NIś TAKI LIBERALIZM

K

toś moŜe powiedzieć, Ŝe Migdałek zmysły postradał i począł głosić herezję. Nic z tych rzeczy. To nie herezja, tylko ocena faktów i kalkulacja. Zakorzeniony ideowo i historycznie w sanacyjnej tradycji obóz PiS-u był dla Polski znacznie lepszą propozycją aniŜeli rządy koalicji PO-PSL. PiS, choć socjalistyczne, trzymało jako tako w ryzach sferę dla niego kluczową sferę wymiaru sprawiedliwości i słuŜb specjalnych. I za uwolnienie Polski od PiS kraj płaci zbyt wysoką cenę, aby popieranie PO miało mieć sens. Jarosław Kaczyński i miaŜdŜąca część jego wierchuszki to zatwardziali socjaliści, którym z wolnorynkowymi wartościami nie po drodze - to fakt. Ale faktem jest równieŜ to, Ŝe ze strategicznego punktu widzenia, wybierając z alternatyw moŜliwych, wolnorynkowa Polska powinna stanąć murem za Prawem i Sprawiedliwością. Zwłaszcza teraz, kiedy widać, jak wysoką cenę Polska płaci za wypędzenie "okropnych kaczek" z rządowych gmachów. Rzecz nie idzie w tym momencie o to, kto co myśli o podatku liniowym i prywatyzacji, ale o to, co ma być podstawą silnego i skutecznego państwa, w tym takŜe silnej gospodarki i autentycznie wolnego rynku. Czy taką podstawą moŜe być rozpanoszona korupcja i bynajmniej nie mityczny układ? Nie moŜe z wielu przyczyn. Przede wszystkim dlatego, Ŝe taka konstelacja jest z gruntu nieuczciwa i potencjalnie bandycka. A wolny rynek i silna wolnorynkowa gospodarka muszą być zbudowane na solidnych, uczciwych podstawach. Skoro więc nie Ŝyjemy w czasach, gdy - jak w anglosaskich, protestanckich krajach kapitalizm budowało się z Biblią w ręku , to chociaŜ świecka sanacja powinna być wzięta za dobrą monetę. Nawet najbardziej zajadli przeciwnicy braci Kaczyńskich ze środowiska Platformy Obywatelskiej, jak choćby Stefan Niesiołowski, przyznają

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008

"przyciśnięci do muru", Ŝe w uczciwość Kaczyńskich nie wątpią. To wiele mówi o całym politycznym środowisku PiS. śadna inna siła polityczna w kraju nie była i nie jest zdolna do tak głębokiej zmiany polskiej rzeczywistości, jakiej moŜe dokonać PiS. Okres rządów PiS nie był okresem głębokich reform, ale weźmy pod uwagę polityczne ograniczenia Kaczyńskich. Premier z pierwszego okresu Kazimierz Marcinkiewicz, świetny pijarowiec, ale przede wszystkim człowiek dobierany pod koalicjanta (zresztą niedoszłego), koalicjanci faktyczni: LPR i Samoobrona, z którymi na plecach trudno było zmieniać Polskę wedle załoŜeń. Kto nie zwaŜy tych czynników, nie wyda z siebie Ŝadnej rzetelnej oceny tych z górą dwóch lat. Jak wspomniałem, głębokich reform nie było. Udało się jednak zlikwidować i wbrew medialnemu wrzaskowi całkiem skutecznie zweryfikować WSI, tworząc zupełnie nowe słuŜby wywiadu i kontrwywiadu wojskowego - pierwszy raz wojskowych słuŜb, o kapitalnym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa, nie tworzono w oparciu o kryterium związków z GRU i przejścia sowieckich szkoleń. Powstała całkiem nowa słuŜba specjalna - Centralne Biuro Antykorupcyjne. SłuŜba stawiana od zera, bez komunistycznego rodowodu. Wielką zasługą PiS, moŜe nawet kluczową, jest jednak coś innego, co nie odbija się w ustawach i kodeksowych paragrafach - to zmiana klimatu. Obecność PiS u władzy popsuła warunki rozwoju korupcji i tolerancji dla przestępczości. Jak szybko zawrócono z tej drogi, pokazuje zastąpienie Ziobry Ćwiąkalskim i to, co nastąpiło krótko potem - sądy hurtowo zaczęły zwalniać z aresztów podejrzane persony, a z innych podejrzanych person - jak z Aleksandry Jakubowskiej - zdejmować jakąkolwiek odpowiedzialność. Klimat się zmienił. Najbardziej w obecnych rządach boli ich nijakość i miałkość. Mamy premiera, który obraca w ustach ciągle kilka tych samych frazesów, biorąc

18


chyba przykład prosto z Aleksandra Kwaśniewskiego. Polska polityka zagraniczna, generalnie bez wyraźnej wizji, zmierza w stronę oddawania tanio skóry. Nasza pozycja wobec Brukseli słabnie na rzecz znanych dobrze poklepywań i pochwał zachodnich mediów, a szansa na strategiczne militarne powiązanie Polski z USA maleje, bo tarcza antyrakietowa moŜe być poświęcona na ołtarzu pozornej poprawy kontaktów z Moskwą. Wolny rynek teŜ jakoś nie szturmuje polskiej gospodarki, raczej wręcz przeciwnie - zdaniem

przedsiębiorców propozycje zmian są ledwie kosmetyczne. Teoretycznie jest jeszcze na to czas, ale jeśli nie na początku kadencji, to kiedy? Gdy sondaŜe zaczną spadać? Rządy PiS i premiera Kaczyńskiego przynajmniej operowały jakąś wizją, tej władzy o coś chodziło, obecnej na razie nie chodzi o nic poza trwaniem i odbywaniem sądu nad poprzednikami. Wychodzi na to, Ŝe wolnorynkowi przeciwnicy PiS pozbyli się go, ale nie dostali nic w zamian, ba zaczynają tracić. Polska razem z nimi.

Polecamy: korespondent.pl

OKIEM NARODOWCA

red.

Marian Kowalski

ZDZIRY I NADCHODZĄCA BURZA

W

ybrałem się do kina na mocno reklamowany i polecany mi przez znajomych film „Lejdis”. Lady w oryginale znaczy dama , spodziewałem się więc historyjki z Ŝycia naszych elit. Bohaterki to rodowite warszawianki i do elity na pewno się zaliczają. Jedna z nich jest pracownicą ministerstwa i Ŝoną europosła. Chce zajść w ciąŜę z byle kim, bo mąŜ okazał się być pederastą. Druga z przyjaciółek ma męŜa milionera i miota się między decyzją o powiększeniu piersi a tym, co nazywają aborcją. Tu mała dygresja. ZauwaŜcie, Moi Drodzy, Ŝe samookaleczenia są uwaŜane za efekt dolegliwości psychicznych, które dyskwalifikują z wykonywania wielu zawodów, a zabicie potomstwa kaŜe się uwaŜać za zachowanie normalne. Ale wróćmy do filmu. Trzecia bohaterka jest nauczycielką w katolickiej szkole, co nie stoi w sprzeczności z tym, Ŝe, jak to się teraz mówi, uprawia seks z własnym uczniem. Czwarta, cyniczna nimfomanka , redaguje pismo dla pań. Cztery bohaterki wraz z przystawkami zajmują się Ŝłopaniem wina ,flirtami i głupimi intrygami. Słowa na „k” uŜywa się tam częściej niŜ tlenu z powietrza. Jeśli choć trochę ma to związek z rzeczywistością, to nasza przyszłość pod taką kuratelą nie wygląda róŜowo. Ciekawe są reakcje publiczności. Ilekroć z ekranu pada słowo nawiązujące do religii, odpowiadają mu salwy śmiechu. Jak sądzę, na sali było mityczne 90% katolików. Wyszedłem z tej knajackiej uczty poraŜony. Wiem, wiem, kaŜdy bawi się tak, jak lubi i ja to szanuję, ale stoimy w obliczu chamstwa i głupoty, które panoszą się na salonach, w których decyduje się o losach kaŜdego z nas. W dawnych czasach gusta róŜnych klas społecznych róŜniły się od siebie. Jedni chodzili do cyrku, inni do opery. Dzisiaj urawniłowka spełniła się i na tym odcinku. Wszystko jest cyrkiem i mydlaną operą. Miałbym to w nosie, gdyby nie to, Ŝe nieuchronnie nadciąga przyszłość i potrzeba będzie ludzi zdolnych do czynu. Lata lecą i w 2012 roku czekają nas wydarzenia piłkarskie, wejście do strefy euro i koniec dopłat dla rolników. Wszystko w jednym czasie. Budowa stadionów i infrastruktury to duŜy wydatek, na który nas nie stać. Policja z trudem radzi sobie z wybrykami tubylczych neandertalczyków, a co dopiero, gdy zjadą z całego kontynentu? Obiekty sportowe trzeba będzie utrzymywać przez dziesięciolecia. Cała ta zabawa odbywać się będzie do spółki z niestabilną Ukrainą. Skoro dziś zatkane są granice, to co będzie, gdy zjadą ekipy i kibice? Pamiętam podobną atmosferę latem 80. roku. Dopadł nas zaszczyt i wygraliśmy konkurs na wyŜywienie olimpiady w Moskwie. Władze przedstawiały to jako sukces i bodziec dla gospodarki, a skończyło się pustymi sklepami, kolejkami i wybuchem strajków. Teraz głodu nie będzie, ale ceny podskoczą znacząco. Do tego wprowadzenie unijnej waluty efekt spotęguje. Polakom oszczędzono widoku wielotysięcznych manifestacji w Grecji, gdy po wejściu euro ceny walnęły o 40%. Czas, o którym piszę, zbiegnie się z końcem dopłat dla rolników. Na skutek kwot mlecznych i nadprodukcji Ŝywności lubelscy rolnicy pognali do rzeźni ostatnie krowy. Wołowina podroŜała więc o 20-40%. Włościanom oszczędza się wiedzy o tym, Ŝe dopłaty nie są na zawsze i z roku na rok biurokracja utrudnia ich otrzymywanie kruczkami prawnymi. Ciekawe będą sceny na drogach, gdy chłopstwo zostanie bez dopłat, krów, kontraktów i ostatniej cukrowni w promieniu 200 km. Współczuję rządowi w 2012 roku, nawet jeśli na jego czele stanąłby sam Wałęsa z Bronkiem i Olkiem. śarty Ŝartami, ale samo zaprezentowanie makiety stadionu, na którym mają się rozpocząć rozgrywki, uczyniono świętem narodowym, a projekt okazał

się plagiatem. Takich wpadek będzie więcej. Zadam proste pytania. Czy nowe stadiony są potrzebne, skoro na utrzymanie starych nie ma pieniędzy i urządza się tam targowiska? Czy warto kastrować własne rolnictwo i uzaleŜniać je od obcej biurokracji, skoro Polacy większość dochodów przeznaczają na niezbędne minimum Ŝywieniowe? Czy warto pozbywać się własnej waluty? Od niepamiętnych czasów Polacy robili kompletne bzdury tylko po to, by przypodobać się obcym, ale skala wlizidupstwa w tej, juŜ nie wiem której, Rzeczpospolitej, bije rekordy. Ekipa Tuska podniecała przez dwa lata na wszystkie sposoby cały naród, a teraz dziwi się, Ŝe niewdzięczni Polacy, nawet wierne PO wykształciuchy, Ŝądają upragnionej satysfakcji. Co innego ich „Autorytety”. Gdyby za Kaczyńskiego kolejki tirów oplatały kraj, sam biskup śyciński sprowadziłby na premiera wszystkie plagi egipskie, a teraz naradza się jedynie z owieczkami w drogich garniturach i namawia do dialogu. Dzielna po fakcie przywódczyni pielęgniarek Gardiasowa okazała się być członkinią SLD i mieć męŜa ordynatora. A tak pięknie głodowała przez trzy dni w godzinach 8-16 z przerwą na drugie śniadanie. Wprawdzie nie wiem, jak potoczą się wypadki w 2012 roku i czy będzie on przełomowy, ale zawczasu Ŝyczę wielu emocji nie tylko sportowych. Sądzę teŜ, Ŝe warto będzie wówczas mieć zapas cukru, mąki i dolarów, jak to juŜ nie raz w naszej ojczyźnie bywało. PrzecieŜ zdziry, to jest lejdis, i ich dŜentelmeni przez duŜe Dś uratują tylko swoje d...

„…widać wyraźnie, iŜ razwiedka, która Platformie zapewniła sukces, juŜ przygotowuje odpowiedni grunt pod zwinięcie parasola ochronnego nad rządem premiera Tuska, który z jej punktu widzenia jest tylko epizodem w procesie przywracania władzy właściwym siłom. Odbywa się to na tle pogarszającej się sytuacji gospodarczej, a zwłaszcza poziomu Ŝycia ludzi wskutek szybkiego wzrostu cen, zwłaszcza cen Ŝywności. W warunkach polskich, gdzie ponad 60 proc. gospodarstw domowych nie ma Ŝadnych oszczędności, a przewaŜającą część wydatków większości z nich stanowią mieszkania i Ŝywność, rosnące ceny Ŝywności powinny niepokoić kaŜdą ekipę, bo przecieŜ nawet Władysław Gomułka poszedł na dno po podwyŜce cen mięsa przed BoŜym Narodzeniem 1970 roku.” Michalkiewicz.pl

19

rys. Arkadiusz Gacparski

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/43/ luty 2008


KONTRO WERSJE

Paweł Chojecki

TOW. MICHNIK TRESUJE POLACTWO

M

ały Adam twierdzi, Ŝe walczył za kozmarginalizować ludzi niestrudzenie domagająmuny o wolność. Rozumiem, Ŝe takŜe cych się sprawiedliwości i normalności. Epitety w za wolność słowa. Jego przeogromne rodzaju: “oszołom”, “ksenofob”, “wariat” na dobre wysiłki docenił niespełna dwa lata temu takŜe Uniprzylgnęły do wielu uczciwych polityków czy wersytet w Tel Awiwie, przyznając mu nagrodę Ran niepoprawnych publicystów. Dvir za działalność na rzecz wolności słowa i Być moŜe jednak najgorszym skutkiem ich iście wolności prasy oraz wkład w walkę z rządami piekielnej ideologii było dobicie w Narodzie i tak totalitarnymi. juŜ mocno nadszarpniętej w czasach PRL-u Jako Ŝe „twórca” GW skończył juŜ sześćdziewiary w sprawiedliwość i prawdę. siąt lat, moŜemy mu chyba wybaczyć pewne menNarody bogacą się uczciwością i pracą. U nas powoli i konsekwentnie łamano wiarę w jedno i talne „przestawienie” - obecnie dał się poznać jako czołowy pieniacz zamykający usta ludzi niezachwydrugie. JuŜ nie ma dobrych i złych, prawdomówconych jego przenajświętszą osobą, poglądami czy nych i kłamców, szlachetnych i podłych, ideowbiografią. Zaznaczam, Ŝe zrzucenie przyczyn objaców i wyrachowanych, patriotów i zdrajców... wienia się takiego oblicza Michnika na problemy KaŜdy jest tylko człowiekiem i nie moŜna od związane najogólniej mówiąc z wiekiem jest dla niego za duŜo wymagać... I nie wymagano. Prezydent “minął się z prawdą”. I co? I nic... Premier niego wytłumaczeniem nader Ŝyczliwym. W przeciwnym wszakŜe wypadku trzeba by załoŜyć, Ŝe rys. Arkadiusz Gacparski złamał prawo. I co? I nic. Redaktor manipulował cała ta walka o wolność była tylko atrapą, by informacją. I co? I nic... To jest największa truciwszystkim wydawało się, Ŝe wolność jest, podczas gdy zamordyzm bę- zna “grubej kreski”! Jeśli nie osądziło się katów i prześladowców polskich dzie jeszcze większy niŜ za komuny… Patriotów, jeśli nie osądziło się złodziei, “uległych” sędziów, prokuratorów, Oto zdania, których według naczelnego GW nie wolno w „wolnej” dyrektorów i rektorów, którzy za cenę swoich stanowisk łamali Ŝycie i Polsce wypowiadać. Niezawisłe sądy RP są po jego stronie, a Państwo? kariery “krnąbrnych”, to jak teraz rozliczać takie “drobnostki”? W takiej oto moralnej atmosferze komuna przystrojona w nowe piórka „Gazeta Wyborcza" wmawiała Polakom, iŜ „polskość to nie jest “socjaldemokracji” znowu rządzi w najlepsze i ma wszystkie atuty w ręku ofiara, tylko oprawca, coś, czego trzeba się wstydzić i od czego trze- – podobnie jak przed rokiem 1989...” idź Pod Prąd nr 1, maj 2003 ba się odciąć”. MoŜe więc i mnie dosięgnie niedługo nieubłagana ręka sprawiedliwo„Michnik wielokrotnie powtarzał: ja tyle lat siedziałem w więzie- ści ludowej i dostąpię oficjalnego zaszczytu zaliczenia w poczet Ciemnoniu, to teraz mam rację” grodzian. „Michnik robił wszystko, abyśmy nawet nie poznali nazwisk Michnik musi jednak strasznie cierpieć. Największy i najsławniejszy komunistycznych zbrodniarzy”. demaskator jego małej (w sensie moralnym, nie medialnym czy finanso„Michnik jedną trzecią Ŝycia spędził na obronie ubeków.” wym) osoby uszedł z jego ręki. śaden pozew nie pomoŜe, Ŝaden sąd nie „Adam Michnik usprawiedliwiał korupcję, jeśli korzystali na niej postraszy - jego słowa naleŜą juŜ do historii. Czy „lew sralonu” pokusi się w swej pysze, by zmusić do milczenia takŜe historię? komuniści”. Cytaty za Gazetą Polską. W roku 2003 pisałem: „Trudno przecenić, jak niszcząca dla Polski była ideologia “grubej kreski”, lansowana przez Unię Demokratyczną, Gazetę Wyborczą i jej redaktora Adama Michnika, który samozwańczo “wybaczał” w imieniu Narodu Polskiego. Zgubny wpływ nowych rzeczników i arbitrów tego, co “jedynie słuszne”, nie polegał tylko na osłanianiu niesłusznego bogacenia się komunistycznej nomenklatury. Skutecznie udało im się ośmieszyć i W Y D A W C A:

KOŚCIÓŁ NOWEGO PRZYMIERZA W LUBLINIE

REDAKTOR NACZELNY: Paweł Chojecki ZESPÓŁ REDAKCYJNY:

Marzena i Kornelia Chojeckie, Anna i Michał Fałkowie, Wiesława Gazda, Urszula i Andrzej Hamerowie, Renata Kłosowicz, Anna Kopeć, Paweł Machała, Piotr Setkowicz

ADRES DO KORESPONDENCJI:

20-807 Lublin, ul. Czeremchowa 12/19

TELEFON: 0502 211 360

NR KONTA: PKO BP O/1 Krosno 81 1020 2964 0000 6502 0045 8331

e-mail: knp@knp.lublin.pl STRONA INTERNETOWA: PRENUMERATA:

www.podprad.org

cena: roczna — 30 zł ( w tym koszty przesyłki) przyjmujemy zgłoszenia listowne i e-mailowe, realizacja po dokonaniu wpłaty na podane wyŜej konto bankowe. Wysyłamy równieŜ numery archiwalne.

KONTAKT TEL.: LUBELSKIE - 0502 211 360, MAZOWIECKIE - 0513 049 949, PODKARPACKIE - 0603 934 396, KUJAWSKO—POMORSKIE - 0501 570 067

„Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny. Ideologią tych panów jest to, Ŝeby w Polsce zapanował socjalizm z ludzką twarzą. To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia, bo jak jest potwór, to powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd. Ja uciekam przez okno z krzykiem…” ZBIGNIEW HERBERT

„ i d ź P O D P R Ą D ” - pismo biblijnych chrześcijan MoŜesz kupić lub zamówić w kaŜdym kiosku „Ruch”

w co W I E R Z Y M Y 1. we Wszechmogącego Boga objawionego ludzkości w Trzech Osobach: Ojca, Syna i Ducha Świętego; 2. w objawienie Jego woli w Piśmie Świętym - przyjmowanym bez ksiąg dołączonych do Biblii przez rzymski katolicyzm w poł. XVI w.; 3. w niezmienność, bezbłędność i ciągłą aktualność przesłania Biblii, którego nie moŜna zmieniać; 4. w zbawienie (uratowanie) od kary za wszystkie grzechy, oferowane za darmo kaŜdemu człowiekowi bezpośrednio przez samego Jezusa, tak jak łotrowi na krzyŜu; 5. w fałszywość wszystkich ruchów i poczynań ekumenicznych, mających na celu zewnętrzne zbliŜanie kościołów i religii z pominięciem prawdy.

„ i d ź P O D P R Ą D ” - pismo biblijnych chrześcijan


Idź Pod Prąd 2 (43) Luty 2008