Page 1

iskra sp num ec er jal ny

28.06.2013 nr 2/2013

w środku m.in.: Wywiady

temat numeru:

Bałdy Piec

Felietony Cisza Poobiednia Horoskop na lato Kartoteka

oficjalny magazyn


iskra

nasza okładka

numer specjalny: bałdy piec Oficjalny magazyn Hufca Warmińskiego ZHP 2/2013 Press Team w składzie: Redaktor naczelny Adam Wąsowski Zastępca redaktora naczelnego Aleksandra Makowska oraz Marta Jezierska Michał Kacprowicz Szymon Kiejda Magdalena Koperska Dorota Limontas Aleksandra Przysiada Marta Ratkowska Aleksandra Skirzyńska Beata Skowronek Współpraca redakcyjna, korekta Joanna Kutczyńska Dobór zdjęć i ilustracji Aleksandra Przysiada Rysownik Jan Karbowski Layout, skład oraz fotoedycja Michał Kacprowicz

© Wszelkie prawa zastrzeżone PT ZPiW HW ZHP 2013

Wszystkie teksty w Iskrze objęte są licencją Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL

autor: jan karbowski


3

iskra - numer specjalny iskra

spis treści 4 6 8

Od naczelnego Zdjęcie numeru Gawęda

dh. Adam Wąsowski

dh. Marta Jezierska

temat numeru: Bałdy piec 12 14 16 18 20 22

Wywiad z hm. Ewą Dyrdą Wywiad z phm. Aleksandrą Skirzyńską Bałdcyl Bałdzkie Rewolucje Ogień pod skórą Krok w stronę dorosłości

dh. A. Wąsowski pwd. Aleksandra Makowska HO dh. Marta Ratkowska pwd. Aleksandra Makowska HO phm. Aleksandra Skirzyńska HO dh. Magdalena Koperska

rozrywka 30 31 32 34 38

SOS w słusznej sprawie Cisza poobiednia 50 pytań do... Wakacyjny horoskop runiczny Babci Doris Kartoteka

pwd. Beata Skowronek pwd. Szymon Kiejda phm. Aleksandra Skirzyńska HO phm. Dorota Limontas HR pwd. Aleksandra Przysiada HO

Jesteś na Bałdach?

Zrób check-in!

facebook places


iskra - numer specjalny

4 redaktor naczelny

witajcie drodzy czytelnicy dh. adam wąsowski

Niedawno mogliście zapoznać się z pierwszym numerem naszego magazynu. Przyjęliście go bardzo ciepło, dlatego postanowiliśmy nie zwalniać tępa i oto przed wami znajduje się kolejny numer – pierwszy numer specjalny. Takie wydania traktować będą o specjalnych okazjach i świętach, odbywających się w danym okresie. Z racji tego, że mamy wakacje, co w naszym gronie równoznaczne jest z naszą letnia bazą obozową Bałdy Piec, numer ten jest poświęcony właśnie temu niezwykłemu miejscu. Nam, jako redakcji, Bałdy są bardzo bliskie, a historia naszych pobytów pełna wzruszających wspomnień. Artykułem potwierdzającym tą tezę jest gawęda Marty Jezierskiej „Wspaniali ludzie, magiczne miejsce”. Postanowiliśmy przybliżyć Wam miejsce Bałd poprzez ciekawostki i historie z ostatnich turnusów, ale także odległej przeszłości byście tak samo jak my pokochali to miejsce.

W numerze znajdziecie sentymentalne rozważania w felietonach Aleksandry Makowskiej – „Bałdzkie rewolucje”, Magdy Koperskiej – „Krok w stronę dorosłości”, Marty Ratkowskiej – „Bałdcyl” i Aleksandry Skirzyńskiej – „Ogień pod skórą”. Jeśli szukasz historii i jesteś ciekawy wyglądu dawnych Bałd, koniecznie przeczytaj wywiad z hm. Ewą Dyrdą, komendantką zgrupowania. O współczesnej odsłonie bazy obozowej opowie phm. Aleksandra Skirzyńska, tegoroczna szefowa prac kwatermistrzowskich. Nie zapomnieliśmy oczywiście o zabawie i dobrym humorze. Odnajdziecie je m.in. w artykule „Cisza poobiednia” Szymona Kiejdy, która jest propozycjami zabaw na deszczowe dni. Nie zabraknie również horoskopu Doroty Limontas i „Kartoteki” Aleksandry Przysiady, która z racji bardzo ciepłego przyjęcia przez czytelników, została powiększona o kolejne pytania!

Miłej lektury i udanego pobytu w bazie obozowej w Bałdach Piec!

Adam Wąsowski


chcesz czytać iskrę BĘDĄC NA BAŁDACH? sposób 1

sposób 2

sposób 3

zeskanuj kod i czytaj nas na komórce

wpisz adres w przeglądarkę komórki

pobierz PDF i wydrukuj lub wgraj na komórkę

gg.gg/iskra2

pobierz

pdf

mobilne czytanie Iskry wspiera


iskra iskra

zdjęcie numeru Oto najstarsze bałdzkie zdjęcie z kroniki naszego Hufca. Właśnie tak było na Bałdach 31 lat temu! autor nieznany, lato 1982 roku, baza obozowa Bałdy Piec

6


7

iskra iskra


gawęda iskra

8

gawędę opowiada

wspaniali ludzie, dh. Marta jezierska

Każdy z nas ma mnóstwo problemów i spraw na głowie. Zarówno z tymi większymi, jak i mniejszymi trzeba się uporać, a nie zawsze starcza nam na to siły. Wszyscy potrzebujemy czegoś, co skutecznie oderwie nas od monotonni i zmęczenia codziennością życia. Szkoła, studia, czasem nawet praca wypełniają prawie cały nasz czas, a przecież nie nauka jest w życiu najważniejsza. Jest na ziemi jedno miejsce, gdzie wszytko staje się proste. Gdzie stale się bawimy, zdobywając także przydatną wiedzę i umiejętności. Gdzie jesteśmy daleko od problemów, a to, co zaprzątało nasze umysły przez ostatni rok, nagle staje się nieważne. Właśnie tam poznajemy masę ciekawych ludzi, rozkwitają przyjaźnie (czasem nawet miłości!). Tam też „zarażamy się” naszą wspólną pasją – harcerstwem. Niewiele obozów oferuje uczestnikom tyle różnorodnych form spędzenia czasu. Kadra, choć często młoda, jest już doświadczona w pracy z uczestnikami i robi wszystko, żeby ten został zapamiętany na zawsze. Są momenty przeznaczone na refleksję, ale nie zapominamy o świetnej zabawie! Pełne wyzwań gry terenowe, zajęcia integracyjne; dla dziewcząt – śpiewanki, wiecznie pełni energii chłopcy zainteresują zajęcia sportowe. Wędrówki, karaoke, zawody taneczne – każdy znajdzie coś dla siebie!


9

gawęda iskra

magiczne miejsce

Bałdy Piec przez swój niepowtarzalny klimat stały się dla wielu z nas miejscem wydarzeń, o których nigdy nie zapomnimy. To tutaj wiele z nas złożyło Przyrzeczenie Harcerskie, otrzymało funkcję w drużynie, zdobyło stopnie harcerskie i instruktorskie. Ten ogromny sentyment sprawia, że sam zapach tego lasu wywołuje same pozytywne skojarzenia! Kilka razy złapałam się na niedowierzaniu samej sobie. Dlaczego w każde wakacje jadę na dwa tygodnie pod namioty, kiedy większość moich znajomych jeździ gdzieś do ciepłych krajów? Czemu wybieram wczesne wstawanie, aktywne formy spędzania czasu zamiast spania do dwunastej, oglądania telewizji i zwykłego nic-nie-robienia? Sentyment, magia wspomnień biorą górę nad wakacyjnym lenistwem. Cytując jedną z moich ulubionych harcerskich piosenek: „choćbym miała ze sto lat, nie przestanę robić tego, o nie!”

na zdjęciu: sztafeta pożarnicza bałdy 2012 (II turnus), foto: Izabela Krasucka


iskra - numer specjalny

temat numeru:


temat numeru: bałdy piec

12

Rozmowa z hm. Ewą Dyrdą, Komendantką Zgrupowania oraz Komendantką Hufca!

Czy pamięta druhna swój pierwszy turnus na Bałdach? Co wyglądało to inaczej niż teraz? Zdecydowanie pamiętam. Wtedy byłam komendantem podobozu „Leśnie skrzaty”. W zgrupowaniu było pięć podobozów. Komendantem zgrupowania był dh Mirosław Jakowicz. Była bardzo duża dyscyplina. Druh Mirek był bardzo wymagającym instruktorem zarówno dla siebie, jak i dla innych. Jeśli chodzi o zmiany to główną różnicą są warunki bytowe. W tamtych czasach była możliwość stawiania latryn i takie stawialiśmy. Wtedy dla nikogo to nie było dziwne. Również przy każdym namiocie był wieszak na menażki, z których korzystaliśmy. Jak wygląda obóz od strony Komendanta Hufca? Czy nadal można spokojnie czerpać radość z magii Bałd? Nie na darmo ktoś powiedział, że punkt widzenia zmienia się w zależności od punktu siedzenia. Niestety, organizacja wypoczynku wymaga wielkiego wysiłku, a nawet nieprzespanych nocy, o czym dobrze wiedzą komendanci zgrupowań i obozów. Wszystko musi ze sobą współgrać: formalności, program, bezpieczeństwo, atmosfera. Dopiero po tym wszystkim można zacząć się bawić i cieszyć Bałdami.

na zdjęciu: hm. ewa dyrda (po lewej)

Czy pamięta druhna jakieś ciekawe i zabawne historie, które miały miejsce na Bałdach?

rozmawia

bałdy mogą zmieniać ludzi! dh. adam wąsowski


13 Było tego bardzo wiele. Na pewno miejscem, w którym można zetknąć się z zabawnymi sytuacjami jest ognisko harcerskie. Nie pamiętam jednak żadnej historii w pełni, a na pewno nie umiałabym wskazać jednej najciekawszej. Które z miejsc na Bałdach i okolicy jest najbliższe sercu druhny?

PRZYJAZD UCZESTNIKÓW NA OBÓZ

Zdecydowanie obszar nad oczkiem. Jeśli chodzi o teren sześciu hektarów, na którym jesteśmy, to preferuję teren obozu gimnazjalnego. Pomimo silnego nasłonecznienia to miejsce ma swój urok, czar i klimat co czyni je jeszcze piękniejszym.

wywiad z hm. ewą dyrdą gwoździ, wszystko trzymało się dzięki wzorowo sporządzonym węzłom, wykorzystywało się materiały naturalne. Nigdy nie okopywało się namiotów, dbano przez to o środowisko i naturalny wygląd lasu. Ponadto nie było dyskotek, zamiast tego prawie codziennie widywaliśmy się przy ogniskach organizowanych w podobozach. Czy druhny zdaniem Bałdy mogą zmieniać ludzi i czego poprzez taki obóz człowiek może się nauczyć? Bałdy mogą zmieniać ludzi. Jeśli ktoś nie umie pracować w grupie, to po turnusie się to zmieni! Na takim obozie podstawą jest współdecydowanie i współdziałanie. Bałdy również uczą zaradności. Wymagamy porządków, estetyki oraz odpowiedniego ubioru od uczestników – nie chcemy przecież, aby ktokolwiek przeziębił się lub doznał udaru! Każdy na Bałdach powinien opanować zasady komunikacji oraz tolerancji, a kadra dokłada wszelkich starań, by tak się stało. Jak druhna słyszy słowo „Bałdy”, co przychodzi druhnie na myśl? Przede wszystkim obóz, namioty, wspominane przeze mnie wielokrotnie latryny, które kiedyś można było spotkać na obozie oraz niepowtarzalna atmosfera jaką tworzymy. Jaki moment podczas turnusu lubi druhna najbardziej?

Która z potraw serwowana w naszej kuchni smakuje druhnie najbardziej? Gołąbki, które niestety rzadko są podawane. Z częściej spotykanych lubię schab w sosie. Staram się w czasie obozu pilnować, by nie zakupywano tłustych wędlin i mięs. Kuchnia na Bałdach bardzo mi odpowiada. Obie szefowe nadzorujące personelem i kuchnią mają tak wyćwiczony zawód, że każda potrawa trafia w gust naszych podniebień.

Najbardziej lubię apele. Wtedy wszystkie obozy są już zwarte i gotowe do pracy. Kiedyś moim ulubionym momentem był zwyczaj obsiedli. Wyglądało to w taki sposób, że przez pierwsze trzy dni uczestnicy wykonywali wszystkie dane prace pionierskie w każdym z podobozów. Następnie kadra każdego podobozu chodziła po obozach i oglądała prace uczestników.

Największe zmiany można zaobserwować w pawilonach sanitarnych. Zostały wymienione wszystkie kabiny, zdemontowaliśmy także stare betonowe posadzki na tak zwany mrozoodporny gres szklisty. Jednocześnie wymieniliśmy dotychczasowe spłuczki na wygodniejsze w użytkowaniu dolnospłuczki. Jeden z pawilonów otrzymał zupełnie nowe sedesy z deskami samoopadającymi. Kolejną zmianę można zaobserwować w programie. Ustaliliśmy, że w czasie trwania każdego turnusu będzie jeden dzień przeznaczony na zabawy uczestników wraz z ich rodzicami. Dzień ten pokrywać się będzie z dniem sztafety pożarniczej. Chcemy przez to zobaczyć rodziców w akcji, uaktywnić ich i dać szansę sprawdzenia swoich sił. Pragniemy, aby ten dzień był jak najliczniej odwiedzany przez rodziców, którzy czynnie będą brać udział wraz ze swoimi podopiecznymi. Nie oznacza to, że zabronimy rodzicom przyjazdów w pozostałe dni. Czy Bałdy zawsze były obozem zarówno dla harcerzy, jak i dla osób niezrzeszonych? Co zmieniło się w kwestii wyglądu i organizacji Bałd? Na początku istnienia tego obozu był on tylko dla harcerzy nie naszego hufca, ale także z okolic. Pierwszym naszym gościem był Hufiec Dobre Miasto. Praca wyglądała inaczej z tego powodu, że kadrę w podobozach stanowili instruktorzy i drużynowi, z którymi pracowaliśmy przez cały rok. Dawniej zastęp odpowiedzialny za służbę na kuchni obierał ziemniaki i kroił warzywa, co znacznie usprawniało działanie. Kiedyś również przykładano większą rolę do prac pionierskie, obrzędowości. Nie używało się

fuks, pies dh. komendantki

Bałdy w tym roku będą wyglądać inaczej niż w poprzednich latach. Jakie są największe zmiany?

Jak pies druhny, Fuks, czuje się na Bałdach? Bardzo dobrze! Najchętniej jeździłby na Bałdy przez cały rok. Jego ulubionym zajęciem na Bałdach jest szczekanie i bieganie za piłką. Druhna Dorota Limontas nauczyła go właśnie na Bałdach bardzo szybko biegać i grać w piłkę. Na Bałdach zawsze wpada w szał zabawy. Który turnus druhna lubi najbardziej? Nie mam takiego, każdy przecież ma swój urok. Zawsze czeka się na ten pierwszy. Wiadomo, następuje od razu po męczącym roku szkolnym. Drugi i trzeci są łatwiejszy dla mnie, bo już oswajam się z otoczeniem odmiennym niż ten w mieście. Pod względem pracy są takie same jak inne. Zmieniają się komendanci, kadra, dzieci ale dla mnie to jest praca z kolejnymi ludźmi. Podczas czwartego turnusu modlimy się o dobrą pogodę, ale nie zapominamy o dobrej zabawie.


temat numeru: bałdy piec

14

rozmawia

coraz wyżej pwd. aleksandra makowska Ho

Wywiad z szefową tegorocznej grupy kwatermistrzowskiej oraz komendantką podobozu phm. Aleksandrą Skirzyńską! Od ilu lat jeździsz na Bałdy i co Ciebie w nich urzeka wdzięczność uczestników. Cudownie jest usłyszeć słowa uznania za swoją pracę i zostać nazwaną „ulubioną druhną”. do tego stopnia, że wracasz tu co roku? Jeżdżę od 2006 roku. Chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, co sprawia, że co roku tam wracam. Uwielbiam ludzi, których spotykam. Niejednokrotnie przed Bałdami zastanawiam się, czy będą te osoby, które spowodowały, że poprzednie Bałdy były magiczne. Wtedy uświadamiam sobie, że najwspanialsze jest poznawanie nowych ludzi. Każdego roku, od uczestnika aż po kadrę, spotykam rzeszę niesamowitych osób.

Kiedy zaczęłaś jeździć jako kadra? Jak wspominasz swój pierwszy podobóz, nad którym częściowo sprawowałaś pieczę? To był 2008 rok. Trafiłam do podobozu podstawówki. Oczywiście nie obeszło się bez stresu, przecież chodziło o opiekę nad dziećmi, ale tych złych wspomnień nie rozpamiętuję. Najlepsza okazała się

Czy na Bałdach pracowałaś już z każdą grupą wiekową? Z którą najmilej spędzasz czas? Przeważnie pracowałam w podobozie gimnazjum i tam też czuję się najpewniej z racji doświadczenia i pracy śródrocznej. Rok temu miałam okazję być na kadrze w kolonii zuchowej, której unikałam jak ognia. I tam bawiłam się doskonale, chociaż zuchy są bardziej wymagające od swych starszych kolegów. Nie jest tak, że z którąś grupą wiekową jest lepiej czy gorzej. Zmienia się tylko metoda i intensywność pracy. Moim zdaniem każdy instruktor powinien choć raz spróbować swoich sił w każdym z podobozów.

Czy to prawda, że w tym roku to Ty będziesz szefem prac kwatermistrzowskich? Jakie obowiązki wiążą się z tak odpowiedzialną i ważną funkcją?


15

wywiad z phm. aleksandrą skirzyńską

Rzeczywiście, w tym roku mam okazję sprawdzić się nie tylko na obozach, ale też w „turnusie od kuchni”. Nie jest to typowo kobieca rola. Obowiązków jest więcej, niż mogłam sobie wyobrazić. Przygotowanie zgrupowania na przyjazd uczestników wiąże się nie tylko z rozstawieniem namiotów ale także przywróceniem sprzętu technicznego po roku przerwy. Zdecydowanie najtrudniejsze jest wydawanie poleceń kolegom i koleżankom. Wiem, że każdy daje z siebie ile może, przygotowanie bazy to praca wielu osób. Jest to męczący i długotrwały proces, ale efekty przechodzą najśmielsze oczekiwania.

Kto może pomagać w pracach kwatermistrzowskich i jak to wygląda? Ile czasu zajmuje przygotowanie podobozu i co wchodzi w skład tych działań? Pomagać może każdy, kto czuje się na siłach by popracować trochę fizycznie. Prace kwatermistrzowskie rozpoczęły się 17 czerwca, a więc ponad 3 tygodnie przed rozpoczęciem turnusu. Przede wszystkim odświeżamy ściany każdego budynku. W tym roku diametralnemu remontowi zostały poddane obiekty sanitarne. Rozstawiamy sprzęt i wyposażenie każdego podobozu, nie wliczając do tego prac pionierskich tj. budowanie ogrodzenia czy wartówek. Pracy jest wiele. Trzeba w tym uczestniczyć, żeby to zrozumieć.

Czy Bałdy w jakiś szczególny sposób zmieniły Twoje życie? Nabyłaś jakieś wy jątkowe umiejętności lub cechy, a może poznałaś ludzi, z którymi trzymasz się do dziś? Na Bałdach poznałam swoich najlepszych przyjaciół. Ludzi, których mogę poprosić o radę, którzy wspierają mnie w każdym momencie. Mogę z nimi dzielić smutki i radości – to najważniejsze co dały mi Bałdy. Zyskałam nieocenione doświadczenie w stosunkach interpersonalnych, które można wypracować podczas pracy z młodzieżą, ale także z innymi instruktorami w zgrupowaniu. Bałdy to paleta możliwości w rozwoju: zawsze miałam problem z mówieniem do większego grona. Nie umiałam znieść myśli, że mogę się pomylić i wyjdzie z tego niezły klops. Jednak kilka zbiórek w obecności całego podobozu, ogniska czy prowadzenie zajęć spowodowały, że problem zniknął. Trzeba zauważyć, że umiejętności nabyte na Bałdach przyjadą się też w życiu codziennym. Doświadczenie w mówieniu do większego grona pozwoliło mi łatwo i bez stresu podejść do egzaminów na studiach. Ile musiałabym wymieniać, żeby zliczyć każdą pozytywną stronę obozu, każdą zmianę charakteru czy zdobyte doświadczenie - nie wiem. Za to, jestem pewna, że nigdzie nie poznałabym takich wspaniałych ludzi.


temat numeru: bałdy piec

16 felieton

Bałdcyl dh. Marty Ratkowskiej

Uwaga! Teraz napiszę coś ważnego. Czuję, że muszę wszystkich ostrzec przed chorobą, która dotyka coraz więcej młodych ludzi. Jest niesamowicie zaraźliwa i bardzo trudna w leczeniu...

na zdjęciu: zuchy na grze terenowej bałdy 2010, foto: Michał Kacprowicz

Jeśli ostatnio zaczynacie odczuwać nagłą, narastającą euforię przy patrzeniu w kalendarz, a nawet odliczać dni, godzin, minut i sekund – być może was to dotyczy. Może ostatnio ogarnęła was melancholia podczas przeglądania starych zdjęć? Prawdopodobnie czasem drepczecie w miejscu, wykonujecie niecierpliwe podskoki. Zaczynacie biegać po domu szukając różnych dziwnych rzeczy i przesiadywać na facebooku w celu upewnienia się, że wasi znajomi robią dokładnie to samo. Wpadacie w gniew, gdy czegoś nie możecie znaleźć lub jakaś

przesyłka nie przychodzi na czas, albo – co najgorsze –wasi znajomi, którzy powinni robić to samo co wy nie mogą, bo rodzice nie pozwolili. Zaczynają się trudności z pozornie prostymi zadaniami, jak uzbieranie odpowiedniej ilości ubrań i włożenie ich do maleńkiej torby. A może macie problem z pamięcią? O czymś mogliście zapomnieć? Piszę do wszystkich, którzy dostrzegają takie symptomy u siebie, ale również tych, którzy być może ich jeszcze nie mają – to i tak was czeka. Zalecam leczenie w postaci terapii w spokojnym miejscu (może las nad


17

jeziorem?), gdzie nie zrobicie sobie i rodzinie krzywdy, gdzie pozbędziecie się stresu, spotkacie wspaniałych ludzi, odpoczniecie na łonie natury, ciesząc się prostą czynnością zbierania szyszek. Wzmocnicie kondycję dzięki przebywaniu na świeżym powietrzu i uzupełnicie dietę w pełnowartościową pastę jajeczną. Jeśli jeszcze nie wiecie, co to za choroba śpieszę z wyjaśnieniem – mówię o tęsknocie za Bałdami. Sama jestem chora i wiem, że wieloletnie leczenie jest na nic – to schorzenie zawsze wraca. Co roku

bałdcyl

wracając z wakacji i wypakowując bagaże jeszcze pachnące lasem, mam ochotę ich nigdy nie prać. Co roku wchodząc do domu dziwię się, czując pod stopami plastikowe panele podłogowe o wzorze drewna. Co za dziwny wynalazek! Zaczynam mieć pretensje do mamy, że nie tłucze mi ziemniaków na obiad, a schabowe są takie malutkie. W nocy otwieram okno na całą szerokość, bo w pokoju jest za gorąco. Nie słyszę szumu drzew i nikt nie śpiewa mi kołysanki. Właściwie w ogóle nie chce mi się spać i najchętniej wróciłabym na Bałdy, choćby

piechotą. Bo największym moim zmartwieniem jest potrzeba zobaczenia wszystkich przyjaciół w jednym miejscu, aby znów poszaleć z nimi na dyskotece w stołówce o krzywej podłodze. Jestem pewna, że wielu z nas tak ma. Często na Bałdach zaczynamy coś nowego – znajdujemy przyjaciół, miłość, pasję, przygodę. To dlatego chcemy tam wracać i tak bardzo tęsknimy. Jeśli jeszcze ktoś tego nie zaznał, zapraszam na obóz – złap Bałdcyla. Ale nie mów później, że nie ostrzegałam…


temat numeru: bałdy piec

18 felieton

Bałdzkie rewolucje pwd. aleksandry makowskiej Ho

Kiedy podejmujemy pozornie błahą decyzję, rzadko kiedy sądzimy, że konsekwencje mogą w znaczący sposób zmienić nasze życie. No właśnie – kto by pomyślał, że dwa tygodnie

spędzone na obozie harcerskim spowodują, że cały świat stanie na głowie i nic już nie będzie takie, jak kiedyś?

na zdjęciu: sztafeta pożarnicza bałdy 2012, foto: iza krasucka

Dotychczas przeżyłam dziesięć turnusów na Bałdach. To będzie jakieś… 3 360 godzin, co daje około 201 600 minut, czyli 12 096 000 sekund – a każda z nich wyjątkowa i niepowtarzalna. Jednak jeden turnus szczególnie zapadł mi w pamięć z racji tego, że był dla mnie przełomowy. Dwa pierwsze turnusy Bałd przeżyłam jako zuch i niewiele z nich pamiętam. Kilka lat późnej, właściwie za sprawą przypadku, wróciłam do tego magicznego miejsca, by, jak się później okazało, na zawsze obrać inną drogę w życiu. Jak to mówią, do trzech razy sztuka! W lipcu 2007 roku byłam uczestniczką drugiego turnusu – trafiłam do podobozu szkoły podstawowej o wdzięcznej nazwie „Klik” (jeśli ktoś z czytelników również był w tym podobozie – serdecznie pozdrawiam). Jakie ogromne było moje zdziwienie, gdy okazało się, że w ciągu kilku lat albo Bałdy tam diametralnie się zmieniły, albo to we mnie zaszła jakaś przemiana. Bowiem te dwa tygodnie w niczym nie przypominały żadnego z dwóch turnusów w zuchowej kolonii. O wiele lepiej dogadywałam się z uczestnikami, aktywniej uczestniczyłam w

zajęciach, a także powoli zastanawiałam się nad swoją przyszłością w harcerstwie. Jadąc na Bałdy po raz pierwszy, należałam do 9. Gromady Zuchowej „Tęczowe Elfiki”, do której dołączyłam za namową starszej siostry, będącej tam przyboczną. Kiedy jednak siostra odeszła z gromady, również postanowiłam zrobić sobie małą przerwę jeśli chodzi o działalność w ZHP. Kilka lat później przypomniałam sobie o harcerstwie i dość przypadkowo zapisałam się z przyjaciółką do 26. Wielopoziomowej Olsztyńskiej Drużyny Harcerek „Cassiopea”. Chodziłyśmy na zbiórki przez kilka miesięcy i jako członkinie tej drużyny wybrałyśmy się na obóz. Co jednak było tak niezwykłego w turnusie Klików? Może zabrzmi to niewiarygodnie, ale przełomową była jedna niedługa rozmowa, która uświadomiła mi wiele rzeczy. Pewnego dnia stawili się przed obozowiczami przedstawiciele trzech różnych drużyn harcerskich, krótko zareklamowali je, po czym każdy miał zdecydować, o której drużynie chce dowiedzieć się czegoś więcej – wtedy dany przedstawiciel zabierał grupę tych ochotników i rozmawiał z nimi. W moim przypadku postawiłam na dh. Jolę


19

bałdzkie rewolucje

i dh. Justynę, które opowiadały o 3. Olsztyńskiej Drużynie Harcerskiej „Medium”. Druhny dokonały niemal cudu: siódmego września 2007 roku stawiłam się na swojej pierwszej zbiórce harcerskiej 3. ODH „Medium” i od razu zakochałam się w ludziach, w atmosferze, zbiórkach i mundurze… Innymi słowy: dopiero wtedy naprawdę zrozumiałam, czym jest harcerstwo i braterstwo. Wiedziałam, że jest to moje miejsce i że w końcu znalazłam „to coś”, czego brakowało mi zarówno w zuchach, jak i w poprzedniej drużynie. Nie muszę chyba dodawać, że gdyby nie ten pamiętny turnus na Bałdach, to pewnie nie pomyślałabym o zmianie drużyny, a przez to moja przygoda z ZHP mogłaby bardzo szybko dobiec końca. Bałdy tak dobrze zapisały się w mej pamięci, że od tamtej pory nie było jeszcze roku, żebym nie spędziła tam przynajmniej dwóch tygodni. Oprócz zmiany drużyny w tym lesie przeżyłam jeszcze kilka innych bardzo ważnych momentów. Piątego lipca 2008 roku, w podobozie „Katankya” złożyłam Przyrzeczenie Harcerskie, dzięki czemu poczułam się pełnoprawną harcerką. Również w tym podobozie poznałam swoją przyjaciółkę, z którą do dzisiaj śmiejemy się z okoliczności naszego pierwszego spotkania. Na Bałdach również otrzymałam pagon wędrowniczy od samej Namiestniczki Wędrowniczej, co było dla mnie ogromnym wyróżnieniem tym bardziej, że towarzyszyły mi wtedy jeszcze dwie bardzo ważne w moim życiu osoby. Cóż jeszcze mogę dodać? Obozowiczu, otwórz oczy, umysł oraz serce i daj się ponieść magii Bałd!


temat numeru: bałdy piec

20

ogień pod skórą Czyli skąd biorą się emocje na harcerskim ognisku?

Ogień jest siłą niszczycielską, ale potrafi być też twórcą, z czego skorzystali harcerze, zamieniając ten żywioł w domenę związku. Znikają wszelkie obawy dotyczące tego żywiołu, pozostaje tylko ciepło i bliskość naszych przyjaciół. Tym samym uczuciem na Bałdach zaraża się uczestników, którzy nie mają na co dzień możliwości udziału w ogniskach organizowanych przez harcerzy. Moje pierwsze dni na Bałdach niewiele różniły się od innych kolonii, na które wcześniej jeździłam. Podobne zajęcia, bieganie od pokoju do pokoju (w tym przypadku - od namiotu do namiotu), klarowny plan dnia. Myślę, że tak czuje się każdy, kto jest pierwszy raz na obozie w Bałdach Piec. I wtedy nadchodzi nieznośny moment dla upartego, który zakorzenił w sobie myśl – obóz to obóz, tylko koledzy i koleżanki inni. Nadchodzi myśl, że Bałdy to coś więcej. Renomę wypracował sobie harcerski klimat,

a przede wszystkim ogniska. Osoba, która spodziewa się ogniska z piosenkami, żartami i na końcu z pieczeniem kiełbasek, jest mile zaskoczona. Odkrywa, jak przyjemne dla duszy może być ognisko w innej formie. Na Bałdach organizuje się je często z jakiegoś historycznego powodu, np. rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Instruktorzy, którzy otrzymali zaszczyt (właśnie tak, nie traktujmy tego jak obowiązek) poprowadzenia ogniska, mają w tym jasny cel – nauka poprzez zabawę. Spotykają się tam wszystkie podobozy – od najmłodszej kolonii zuchowej po najstarszy obóz gimnazjum. Celowym nazywamy działanie podejmowane dla jasnego rezultatu, a więc pokazaniu nowoczesnego patriotyzmu. Wyjątkowym jest czynny udział, ale nie jest to wyłącznie monolog prowadzącego. Wspólnie budujemy kolejne etapy zajęć przy ogniu. Niektórzy podczas ogniska zobaczą


21

ogień pod skórą felieton

phm. a. skirzyńskiej ho

iskierkę w oku swojego kolegi harcerza. Wszyscy zasiadają w kręgu, pozwalając ogniowi zostać w centrum uwagi. To łączy, jednoczy mimowolnie. Nie umiemy określić jednoznacznie momentu, w którym Bałdy zaczynają opiewać w magię. Co jednak pewne – dzieje się to podczas ogniska. Wtedy też powstaje możliwość zaznania harcerstwa na własnej skórze. Jak inaczej, jeśli nie poprzez namacalne uczestnictwo w formie harcerskiej, przekazać klimat związku? Nierzadko, podczas ogniska na Bałdach, odczytywane są rozkazy zamykające i otwierające próby, będące pochwałami, czy też na pierwszym turnusie – rozpoczynające obóz. Towarzyszą temu emocje, które jak kończąca ognisko iskierka, docierają do każdego. Trzeba to zobaczyć, gdyż słowami ciężko przekazać

szczęście w oku instruktora, który zbliża się do ognia aby zamknąć kolejny etap na harcerskiej drodze. Pamiętam swoje pierwsze ognisko, w 2006 roku. Nie byłam wtedy jeszcze harcerką i ognisko nie wydawało mi się czymś nadzwyczajnym. Gry, zabawy, prezentacje i śpiewanie. Oczywiście, podobało mi się, ale nie to zapamiętałam. W pewnym momencie wszyscy wstali, ktoś wyszedł na środek. Nie było tutaj zamieszania, czuło się, że tak ma to wyglądać. Teraz wiem, że wtedy harcerze składali zobowiązanie instruktorskie. Mimo iż nie znałam wagi wydarzenia, wiedziałam, że to musi być coś magicznego. Gratulacje, łzy i uśmiechy na twarzach emanowały na wszystkich wokół. Tak właśnie Bałdy przestały być zwykłymi Bałdami, a my, niezrzeszeni, musieliśmy schować przekonania w kieszeń i głośno przyznać, że na drugim takim obozie, żadne z nas nie było.

na zdjęciu: pierwsze zeszłoroczne ognisko bałdy 2012, foto: michał kacprowicz


temat numeru: bałdy piec

22 felieton

Krok w stronę dorosłości dh. magdy koperskiej

Zeszłoroczne wakacje spędzone na Bałdach na długo zostaną w mojej pamięci. Na ich wy jątkowość wpłynęło wiele czynników: bycie po

raz pierwszy jako kadra, prowadzenie ogniska podczas trzeciego turnusu oraz otrzymanie pagonu wędrowniczego. I to właśnie ostatnie

z wymienionych zdarzeń stało się dla mnie naprawdę czymś ważnym!

Na trzecim turnusie pełniłam funkcję opiekuna w podobozie gimnazjum. Uczestników nie było zbyt wielu, co sprzyjało lepszej integracji i dyscyplinie. Pogoda dopisywała, chociaż letnie ulewy były nieuniknione. Z pośród tych czternastu dni trwania turnusu utkwił mi w pamięci ósmy sierpnia. Wydawać by się mogło: dzień jak co dzień. O godzinie 22 ogłosiliśmy ciszę nocną w podobozie i udaliśmy się na naradę, aby ustalić harmonogram kolejnego dnia oraz podsumować ten, który dobiegał końca. W trakcie narady dostałam sms-a od Oli Skirzyńskiej o treści „Za pół godziny bądźcie na cyplu w mundurach. Przekaż to Oli i Ani”. Nie wiedziałyśmy co ma się wydarzyć, ale o 22:30 udałyśmy się na wyznaczone miejsce. Kiedy dotarłyśmy do niewielkiej kładki, zobaczyłyśmy Skirzę i świetliki, które pływały po tafli wody. Usiadłyśmy w półkolu. Między nami znajdował się talerz, na którym były trzy pagony wędrownicze i różne słodycze. Dokoła kładki pływały butelki z wodą, w których były zamknięte świetliki wędkarskie. Widok był magiczny – spokojna woda, niewielkie obłoki na niebie i drobne światełka. Sporo czasu rozmawiałyśmy, jedząc przy okazji smakołyki. Następnie Skirza wręczyła nam pagony. Na koniec wybrałyśmy zwierzę, które najlepiej nas opisuje, bądź ma cechy, które byśmy chciały posiadać.

Długo zastanawiałam się nad odpowiednim zwierzęciem, w końcu ten symbol będzie kierunkował drogę, którą mam zamiar iść. Do tej pory myślałam, że złożenie Przyrzeczenia Harcerskiego było dla mnie kluczem do otwarcia furtki do prawdziwego harcerstwa, jednak otrzymanie pagonu wędrowniczego otwierało drzwi do zupełnie innego świata – świata dojrzałych, twardo stąpających po ziemi i wytyczających innym drogę wędrowników. Otrzymanie pagonu z ręki namiestniczki wędrowniczej było dodatkowym wyróżnieniem. Potrzebowałam trochę czasu, aby ułożyć wszystko w logiczną całość. Talerz ze słodyczami miał nam przypominać o dzieciństwie, które było beztroskie i pełne zabawy, zaś pagony symbolizowały dorosłość i dojrzałość, która łączyła się z trudnymi wyborami i rozwagą. Moja przygoda z harcerstwem rozpoczęła się z Olą i Anią, a ósmego sierpnia otwarty został przed nami nowy etap w życiu. W jednej chwili uświadamiasz sobie, że twoje harcerstwo uległo zmianie. Nie tylko czerpiesz wiedzę i doświadczenie, ale również dzielisz się tym z innymi. Jako, że na co dzień jestem przyboczną w harcerskiej drużynie, niewiele wiedziałam o symbolice pagonu wędrowniczego. Krótko po zakończeniu wakacji dowiedziałam się czego znakiem są trzy płomienie, każdy innej wielkości, znajdujące się na zielonym tle.


23

krok w stronę dorosłości

na zdjęciu: pagon wędrowniczy i oznaczenia instruktorskie na mundurze bałdy 2012, foto: michał kacprowicz

Najmniejszy z nich to siła ciała, średni – siła rozumu, a największy to siła ducha. Odzwierciedlają one nieustanną pracę nad sobą i dążenie do ideału przez każdego wędrownika. Siła ciała jest ważna, ponieważ wędrówki są wpisane w życie harcerzy, a przejście niektórych z nich to naprawdę ogromne wyzwanie. Ważniejsza jest jednak siła rozumu. Zdobywanie wiedzy kojarzy nam się przede wszystkim z trudem, jaki jest potrzebny do nauczenia się czegoś. Dopiero po pewnym czasie dostrzegamy potęgę nauki i jej znaczący wpływ na nasze życie. Uwierzcie mi, człowiek, który posiada wiedzę i cały czas jej poszukuje znajdzie wyjście, z każdej sytuacji. Największy płomień symbolizuję siłę ducha, nie bez przyczyny. To dzięki niej nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Poprzez nieustanną, często bardzo trudną, pracę nad sobą dążymy do wyznaczonych celów. Siła ducha decyduje o naszym nastawieniu do świata i samego siebie. Codziennie musimy stawiać sobie nowe wyzwania i wspinać się po życiowej drabinie. To właśnie czuję, kiedy spoglądam na moje lewe ramię, na którym znajduje się pagon wędrowniczy. Dzięki niemu wiem, że nie mogę zatrzymać się w miejscu, ponieważ swoim życiem staram się dawać przykład innym.


iskra - numer specjalny

rozrywka

rozr rozr


zrywka rywka


iskra - numer specjalny

30 dobrze radzi

S.O.S. w słusznej sprawie Oto kilka porad i wskazówek, które przydadzą się podczas wakacji w lesie!

pwd. beata skowronek

Słońce świeci nad nami Kąpiele słoneczne są przyjemne i poprawiają nastrój, ale należy pamiętać o ochronie! Na słońce wychodź tylko z nakryciem głowy i po użyciu kremu z filtrem. W ten sposób unikniesz nieprzyjemnych oparzeń skóry. Jeśli będziesz potrzebował pomocy po długim pobycie na słońcu (ból głowy, oparzenie skóry, nudności) zawiadom kadrę obozu!

Komar to jest zwierzę... Ochrona przed nimi jest szczególnie ważna, jeśli jesteś na nie uczulony. Dlatego przed wyjazdem na biwak czy obóz zaopatrz się w spray przeciwko ugryzieniom owady. To zabezpieczy ciebie przed nieprzyjemnymi ukąszeniami. Wiele z takich specyfików ochroni ciebie przed innymi szkodnikami. Jeśli ugryzienia bardzo swędzą i nie czujesz się przez to komfortowo – nie drap ich! Użyj kremu po ukąszeniu lub udaj się do pielęgniarki, która pomoże tobie podając wapno.

Kleszcz? Jaki kleszcz? Jak rozpoznać tego podstępnego zwierza? Jego ugryzienie nie boli, ale często da się wyczuć, gdy pajęczak wędruje po naszym ciele. Jeśli zauważysz taką istotkę, po prostu zrzuć ją z siebie. Gdy już ugryzie, jego wystający odwłok jest wielkości łebka od szpilki. Pamiętaj! Nigdy nie wyjmuj go samemu - zgłoś to kadrze i wybierz się do obozowej pielęgniarki!

Wtedy płynę, płynę... Las chroni nas przed upałami, ale gdy stopnie Celsjusza przekroczą krytyczne progi, musimy sprostać wyzwaniu i odpowiednio o siebie zadbać. Pamiętajcie, aby pić dużo wody. Ochładzające kąpiele w naszym pięknym jeziorze z pewnością pomogą ochłodzić się w ciepły dzień. Pamiętajcie jednak o rozważnym zachowaniu podczas kąpieli w jeziorze. Słuchajcie uwag ratownika i opiekunów! Na koniec walki z upałami zalecam wam prysznic - chociaż raz dziennie ;).

W zdrowym ciele zdrowy duch! Spędzanie czasu na powietrzu może być męczące. Do tego gry terenowe, zajęcia sportowe, wędrówki. Pamiętajcie więc o odpowiednio zbilansowanej diecie. Mamy szczęście, że na Bałdach o nasze brzuchy dbają najlepsi, ale od was zależy co i czy w ogóle zjecie. Najważniejsze jest śniadanie! Bez niego nie będziecie mieli siły do końca dnia. Podstawą są 3 posiłki serwowane nam przez kucharzy i to na nich powinno opierać się nasze odżywianie, a nie na słodyczach! Wszystko jest dla ludzi, ale pamiętajcie o umiarze! Zbyt duża ilość zjedzonych słodyczy może przynieść nam dolegliwości żołądkowe.


31

rozrywka zabawy proponuje

pół godzinki dla... rozrywki! pwd. szymon kiejda

Wszyscy wiemy, że na Bałdach po obiedzie mamy przerwę. Czas możemy przeznaczyć na czytanie, śpiewnie lub… spanie. Jeśli jednak chcecie spędzić czas na inne sposoby, oto kilka propozycji: Skok, skakanka, skok! Do jednej z najpopularniejszych odmian gier ze skakanką należy gra w „Szczura”. Zasady są proste. Jedna osoba, czyli szczur, trzymając skakankę za jeden koniec kręci się w koło zataczając skakanką ogromne kręgi. Reszta graczy stoi w zasięgu skakanki i

przy każdym obrocie muszą przeskoczyć nad skakanką. Jeśli komuś się nie uda sam staje się szczurem i zastępuje osobę w środku. Należy tylko pamiętać o możliwościach uczestników zabawy – nie wszyscy obozowicze potrafią skakać na wysokość półtorej metra.

Kanciarz! Kanciarz jest grą karcianą o prostej zasadzie – kłam. Cała talię rozdaję się wszystkim graczom. Muszą oni wykładać karty minimum 2 naraz. Wykładając karty nie pokazuję się ich figur i kładzie się je figurą do dołu. Jednocześnie określa się jakie karty się kładzie np. 3 króle, 2 dwójki lub 4 asy. W grze chodzi o pozbycie się jak najszybciej kart z ręki. Aby to zrobić, trzeba blefować, jakie karty

się kładzie, bo nie zawsze mamy parę. Jeśli mamy pewność lub przeczucie, że osoba właśnie kładąca karty kłamie krzyczymy KANCIARZ! Jeśli mamy racje i osoba nie kładzie np. 2 dam tylko 1 damę i trójkę, kanciarz bierze do ręki wszystkie wyłożone na stos karty. Jeśli oskarżyciel się pomylił, sam bierze wyłożony już przez wszystkich stos.


iskra - numer specjalny

32

Budujemy wieżę, karcianą wieżę! Makao można w skrócie opisać jako budowanie wieży przez układanie jedna na drugą odpowiednich kart. Karty należy przetasować i każdemu z graczy wręczyć pięć. Reszta wędruje na stos, z którego bierze się karty, jeśli nie ma się odpowiedniej do wykonania ruchu. Kiedy graczowi pozostaje 1 karta krzyczy MAKAO. Jeśli zdoła się pozbyć karty mówi PO MAKALE i wygrywa rozegranie. Jeśli gracz nie powie MAKAO, a inny gracz to zauważy musi krzyknąć STOP MAKAO i zagapiony gracz za karę dobiera 5 kart. Rozrywka jest urozmaicona dzięki tzw. kartom funkcyjnym. Ogólna zasada mówi: na kartę już leżącą można położyć tylko kartę o tym samym kolorze lub figurze (na 10 trefl możemy położyć 10 innego koloru lub kartę w kolorze trefl jak 9 czy król). Jeśli nie mamy co położyć, dobieramy kartę ze stosu.

A więc jakie funkcje posiadają odpowiednie figury? As pozwala żądać kolorów. Oznacza to, że następny gracz musi położyć kartę w konkretnym kolorze. Jeśli sam posiada asa może położyć i zażądać innego koloru. Jeśli nie ma karty, musi wziąć kartę ze stosu, a żądanie przechodzi na następnego gracza. 2 i 3 powodują, że gracz po nas musi wziąć 2 lub 3 karty. Może on przekazać „branie” kart jeśli położy 2 lub 3. Należy pamiętać, że aby przekazać „branie” należy np. z 3 serce możemy przekazać dowolną 3 lub 2 serce, żadną inną. 4 pozwala zablokować następnego gracza. Podobnie jak przy „braniu” można przekazać zablokowanie swoją czwórką na następnego gracza. 5, 6, 7, 8, 9 i 10 nie posiadają żadnej funkcji, więc można ich żądać Walet pozwala żądać figur niefunkcyjnych. Oznacza to, że wszyscy gracze muszą położyć żądaną figurę. Jeśli jej nie posiadają, muszą dobrać ze stosu jedną kartę. Jeśli gracz posiada waleta, a żaden poprzedni gracz nie położył żądanej figury, może położyć go i zażądać innej figury lub niczego. Można żądać tylko kart, które samemu się posada. Dama jest kartą o funkcji do ustalenia. Według niektórych wersji jest pozbawiona funkcji, więc można jej żądać waletem. Według innej wersji „dama na wszystko, wszystko na damę”. Oznacza to że można położyć ją na dowolną kartę. Uwaga! Dama nie może w tej wersji blokować innych kart funkcyjnych. Król trefl i karo nie posiadają funkcji, ale nie można ich żądać. Król serce powoduje, że osoba po nas musi wziąć 5 kart ze stosu, król wino natomiast powoduje ten sam efekt, ale dla osoby przed nami. Do ustalenia pozostaje czy można przekazywać „branie” od króli za pomocą 2 i 3 w ich kolorach. Joker może być dowolną kartą, ale gracz jej używający musi określić konkretnie jaką jest kartą.

Guma nie do żucia, ale do skakania! Do najciekawszych gier z gumą należy „Plątanina” zwana inaczej „Pajęczyną”. 2 osoby trzymają gumę aby krzyżował się między nimi w formie kokardy. Następnie wyśpiewuję się rymowankę: Myszka Miki gra w guziki, Kaczor Donald łapie dziki Raz, dwa, trzy

W trakcie odliczania osoby trzymające gumę następują na nią i starają się ją jak najbardziej poplątać. Gumy powstaje coś w rodzaju sieci, przez którą muszę przejść pozostali gracze. Osoby, którym się nie uda, zastępują w następnej rundzie te trzymające gumę i sami tworzą w trakcie rymowanki sieć.


33

rozrywka

50 pytań do... Jeżeli kiedykolwiek byliście na Bałdach, na pewno znacie tą grę... Gotowi? :) 1. Ile jest drzew na terenie zgrupowania?

26. Co oznacza liczba 27 w historii Bałd?

2. Kto jest komendantem podobozu podstawówki?

27. Kto z kadry najdłużej jeździ na Bałdy jako opiekun?

3. Gdzie pan Benek schował wiadro fazy?

28. Jak nazywał się pierwszy podobóz komendanta gimnazjum?

4. Ile kosztuje Cola w bałdzkim sklepiku?

29. Ile os. kadry jest w podobozie gimnazjum i jakie mają ksywy?

5. Kto jest odpowiedzialny za magazyn na Bałdach?

30. Kto z kadry jest wielkim fanem Ewy Farnej?

6. Kto jest komendantem zgrupowania?

31. Jaki mecz odbył się podczas Bałd w 2010 roku i kto wygrał?

7.

32. Ile łącznie lat ma kadra podstawówki?

Gdzie odbywają się dyskoteki na Bałdach?

8. Kto jest komendantem podobozu gimnazjum?

33. Jakie piosenki były hitami na bałdzkich dyskotekach?

9.

34. Kogo w nocy przytula komendantka podobozu gimnazjum?

Co było przedwczoraj na obiad?

10. Jaki jest ulubiony podwieczorek komendantki zgrupowania?

35. Gdzie dh. odpowiedzialny za magazyn trzyma do niego klucz?

11. Jaka jest największa głębokość jeziora Gim?

36. O czym szumią drzewa na plaży?

12. Kto jest komendantem kolonii zuchowej?

37. Jakie owady najbardziej przeszkadzają kolonii zuchowej?

13. O której godzinie kładzie się spać pani pielęgniarka?

38. O czym marzy pan Benek?

14. Ile jest namiotów w kolonii zuchowej?

39. Kto straszy w magazynie?

15. Co jest pod ladą w sklepiku?

40. Ile kocy sinopapuciastych jest w zgrupowaniu?

16. Jaki jest ulubiony napój kadry podstawówki?

41. Kto jest ratownikiem na plaży?

17. Ilu uczestników liczy podobóz gimnazjum?

42. Ile męskiej kadry liczy zgrupowanie?

18. Ile namiotów jest w podobozie podstawówki?

43. Skąd pochodzi pan ratownik?

19. Jak ma na drugie imię komendant kolonii zuchowej?

44. Ile lat mają Bałdy?

20. Kto zajmuje się promocją Bałd w zgrupowaniu?

45. Ile kosztuje namiot typu NS?

21. Ile kanadyjek jest w kolonii zuchowej?

46. Kto puszcza muzykę na dyskotece?

22. Ile namiotów jest w całym zgrupowaniu?

47. Jak nazywa się pies komendantki zgrupowania?

23. Ile widelców jest na stołówce?

48. Ile dziewczyn jest w podobozie gimnazjum?

24. Jaki jest ulubiony kolor kadry podobozu gimnazjum?

49. Co można kupić za 27zł w sklepiku?

25. Czego nie ma w podobozie podstawówki?

50. O której godzinie jest czas kąpieli zuchów?


iskra - numer specjalny

34

wakacyjny horoskop runiczny babci doris Co Cię spotka w te wakacje? Co dobrego stanie na Twojej drodze, a na co musisz uważać? Te sekrety wy jawia nam Babcia Doris...

Byk

Amulet runiczny w 2013 roku - LAGUZ

Ulubiona runa Pani Jeziora w najbliższym roku upodobała sobie Byka. Uparty osiołek, który w was drzemie, będzie musiał poznać znaczenie słowa kompromis, także na obozie. Dojrzalsze Byki powinny zadbać o zdrowie w drugiej połowie turnusu – warto wybrać się na więcej gier terenowych. W najbliższym miesiącu niektóre Byczki zbyt chętnie będą hasać na trawce obozowego lenistwa, ale w lipcu, kiedy Saturn zawita w Skorpionie, przewrotny los może wypłacić wam za to słony rachunek. Młodsze Byki będą emanować szczególną charyzmą – w wolnej chwili wyjdźcie na boisko lub plażę. Ponadto na obozie spotkacie partnerów, z którymi stworzycie prawdziwe związki. Niewykluczone, że nawet na całe życie.

Bliźnięta

Amulet runiczny w 2013 roku - INGWAZ

Wiele zamieszania i niepewności w sprawach uczuć przeżyjesz łatwiej dzięki pomocy runy INGWAZ. Twoja subtelna więź z ukochanym może okazać się skomplikowana – nie jest on w Twoim podobozie. Latem poczujesz się w pełni kochana. Runa INGAZ zapowiada pokonanie wszelkich przeciwności. Jeśli jesteś singelką, noś jej wizerunek: wspomoże ciebie w polowaniach podczas dyskotek i doda pewności w sprawach damsko- męskich. Natomiast w sprawach materialnych sprzyja urządzaniu namiotu i podobozu. A w pracy obozowej przydaje się tam, gdzie jest niezbędna przebojowość i łatwość podejmowania szybkich decyzji.


35

rozrywka

R ak

Amulet runiczny w 2013 roku - DAGAZ

Runa DAGAZ pozwoli tobie docenić wszelkie uroki obozowego życia. Wzmacnia przede wszystkim intuicję i pogodę ducha. To bardzo optymistyczna runa zwiastująca początek niezapomnianego turnusu. Najpierw jednak sugeruje zmiany w wystroju namiotu. Dostrzegaj jasne strony dnia i doceniaj to, co z takim trudem zdobyłeś. Staniesz się bardziej tolerancyjny i wyrozumiały wobec najbliższych. Ich wady staną się śmiesznymi przywarami, na które spojrzysz z przymrużeniem oka. Nie zaniedbuj szczególnie starszych o siebie, ich mądrość to wielki dar! Amulet z runą Dagaz ma też silne działanie energetyczne, noszony stale pozwala cieszyć się lepszym zdrowiem i skutecznie zwalcza lenistwo.

Lew

Amulet runiczny w 2013 roku - FEHU

Fehu to runa przywołująca bogactwa duchowe i materialne. Pozwoli docenić uroki obozu i wykwintność posiłków. Bogaty to ten, który daje i bywa hojny oraz wspaniałomyślny dla innych obozowiczów. W najbliższym turnusie runa Fehu wróży też szczęśliwe. Spodziewaj się niespodzianek! Znajdziesz się w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze – warto dobrze planować warty i nie odmawiać kolejnej służby na kuchni.

Panna

Amulet runiczny w 2013 roku - MANNAZ

Runa przyjaźni i partnerstwa w najbliższym turnusie stanie się dla twoją przyjaciółką. Ten obóz będzie sprzyjał nawiązywaniu nowych znajomości, wśród których znajdować się może twoja bratnia dusza. Mannaz pomaga przezwyciężyć niesprawiedliwość i oszustwo, wzmacnia pozytywne cechy charakteru i pewność siebie. Jeśli więc dręczą cię jakieś sprawy, to niech nie zabraknie tej dobrej opiekunki sprawiedliwości w twoim amulecie. Niewykluczone, że w najbliższych dniach przeprowadzisz się do innego namiotu a może i obozu.

Waga

Amulet runiczny w 2013 roku - GEBO

To runa szczęścia. Małym dzieciom kładło się Gebo do kołyski aby uchronić je przed złowrogimi mocami. Ten turnus będzie obfitował w pogodne chwile. Wolne osoby odnajdą drugą połówkę. Gebo jako amulet przyciąga też wszelkie bogactwa harcerskie. Pomaga odnieść sukces dzięki zbiorowym wysiłkom z członkami gromady lub drużyny. Łagodzi konflikty, ponieważ jest runą kochającą harmonię i spokój.

Skorpion

Amulet runiczny w 2013 roku - HAGLAZ

Najbliższy obóz upłynie tobie pod znakiem niespodzianek. Nie wszystkie przypadną tobie do gustu. Haglaz, zwana runą bogini Hel, ma niesamowitą moc ochronną. Wzmacnia siły twórcze i kreatywność – wykorzystuj je przy wszystkich imprezach w zgrupowaniu. Niewykluczone, że zaczną też pociągać ciebie harcerskie ideały. Być może odkryjesz w sobie nowe talenty i to takie, o które nigdy siebie nie podejrzewałaś.


iskra - numer specjalny

Strzelec

36 Amulet runiczny w 2013 roku - ISAZ

Unikaj przepracowania, zachowaj spokój ducha i nie poddaj się negatywnym skutkom stresu. Isaz uczy cierpliwości i opanowania. W następnym turnusie pewnych wydarzeń nie da się przyspieszyć, trzeba będzie stawić czoła trudnej sytuacji, być może kolejnym wymaganiom sprawności lub stopnia. Isaz pozwoli odnaleźć tobie wewnętrzną siłę, aby za każdym razem zwycięsko zmierzyć się z wymaganiami codzienności – szczególnie z pobudką.. Jako talizman noszona w formie wisiorka wzmacnia kobiecą energię, podkreśla urok osobisty. Dzięki niej poczujesz się piękniejsza!

Koziorożec

Amulet runiczny w 2013 roku - EIHWAZ

To magiczna runa ochronna, która zapowiada dobry obóz. Wykorzystaj jej siłę w przywołaniu przeznaczonej tobie drugiej połówki. Jeśli już jesteś zakochany, Eihwaz przyciągnie do twojego związku wierność i czułość. Ma także ochronną moc – nie straszne tobie będą warty w nocy oraz piloty. Niewykluczone też, że właśnie harcerstwo, turystyka staną się twoim nowym hobby. W karierze harcerskiej otworzy się nowy etap. W pierwszej połowie turnusu możesz być zaskoczony jak wszystko potrafi się układać po twojej myśli. Los tym razem zdecydowanie okaże się reżyserem kochającym szczęśliwe zakończenia.

Wodnik

Amulet runiczny w 2013 roku - SOWILO

Ten obóz odkryje w tobie duszę ryzykantki. Odważysz się na śmiałe czyny, podejmiesz kluczowe decyzje, postawisz wielką stawkę na jedną kartę. Ta niezwykle szczęśliwa runa pozwoli tobie zrozumieć swoje przeznaczenie i sens istnienia. Wróży też sukcesy w nauce. Przede wszystkim sprzyja wszelkim podróżom. Najbardziej tym bardzo dalekim, które odbywa się pieszo – może warto wyruszyć w poszukiwaniu kolejnych oczek wodnych? W uczuciach pozwoli tobie walczyć z materializmem i egoizmem, a także lepiej zrozumieć wymagania przyjaciół.

Ryby

Amulet runiczny w 2013 roku - TIWAZ

W najbliższym turnusie nieraz poczujesz, że urodziłaś się po to aby zwyciężać. Amulet z runą Tiwaz wzmocni twoją ambicję oraz siłę woli, pomoże w uzyskaniu lepszego wyniku w konkursie czystości, doda przebojowości w występach publicznych. Tiwaz symbolizuje prawo, sprawiedliwość i ochronę przed waśniami. Teraz możesz wyciągnąć pierwsza rękę na zgodę, łagodzić konflikty w namiocie, wprowadzać pokój i harmonię do swojego podobozu. Tiwaz wróży też ożywienie i pożegnanie rutyny w imprezach w zgrupowaniu. A młodszym przedstawicielom znaku przepowiada w drugiej połowie turnusu namiętny romans, który rozpali ich zmysły przy blasku Księżyca rozświetlającego taflę jeziora Gim.

Baran

Amulet runiczny w 2013 roku - BERKANO

W najbliższe lato piękna runa daje subtelną wiadomość – w końcu trafisz na lepszą kadrę! Ale nie licz na taryfę ulgową, jeśli kochasz lenistwo! Być może nie doceniasz swojej energii, ale to właśnie BERKANO pomoże tobie w odzyskaniu dobrej formy dzięki porannym rozgrzewkom. Młodsze Barany powinny śmiało stawiać czoła trudnej rzeczywistości i wybrać się na wędrówkę dookoła Gimu. Pamiętajcie: zawsze możecie zrealizować marzenia o samodzielnej półce w namiocie i ciepłej wodzie pod prysznicem. Sukces sprzyja tylko odważnym! Dojrzalsze Barany niech nie zaniedbują obowiązków harcerskich. Ta runa przypomina, że bycie funkcyjnym to przywilej kosmosu, nikt nie zastąpi was w tej wyjątkowej misji.


37

rozrywka

Twój horoskop na lipiec dzień po dniu:

Koziorożec

1 2 3 4 5 6 7 8 9

10 11

12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31

Wodnik Ryby

Baran Byk

Bliźnięta

R ak

Lew

Panna

Waga

Skorpion

Strzelec

pechowy dzień! uważaj! odwiedzą Cię rodzice! warta w nocy - nie zaśpij! uważaj! dostaniesz pilota!

legenda:

dziś smutny dzień :( pilnuj się - służba na kuchni! impreza! przygoda :) świetny czas z przy jaciółmi :) szczęśliwy dzień! uuu... miłość! grafika: Marta Ratkowska


rozrywka

38

przepytuje

Kartoteka Na fejsie tego nie znajdziesz!

pwd. aleksandra przysiada ho

Mój naturalny kolor włosów to… blond Życie byłoby nudne bez… przy jaciół Mój ulubiony film to… Znamię Jak byłam mała marzyłam o… ...tym, żeby zostać gwiazdą! W podróż poślubną pojadę do… Nowej Zelandii Chłopak z brodą, czy bez? Z brodą. R zecz, która zawsze powinna być w lodówce, to… mleko.

Ada Wilcze k

Ulubiona kołysanka z Bałd? Anioł stróż U dziewczyny najpierw uwagę zwracam na… Na samym początku pierwsze wrażenie robi wygląd, to co nas przyciąga i zachęca, żeby się zapoznać. A jeżeli potem okazuje się, że dziewczyna jest inteligentna i ma świetny charakter to już wtedy nie zwracam specjalnej uwagi na konkretną cechę. Gdyby powstał film o moim życiu, główną role zagrałby… nie mam zielonego pojęcia, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Moje życiowe motto, to…. cytatem, który mógłbym uznać za motto pochodzi z filmu „Faceci w czerni” - „Nie zadawaj pytań, na które nie chcesz znać odpowiedzi”. Ulubiony bohater z kreskówki? Smok Tabaluga.

K uba K oziołe k

Samochód czy motor? Odpowiedź jest oczywista: Motor!


39

rozrywka

Moja ulubiona książka? „Hobbit” Blondynki czy brunetki? Blondynki. Moje życie przypomina… imprezę. Kiedy zaczynam się nudzić, to… śpię lub jeżdżę samochodem. Mój wymarzony prezent na urodziny, to… nowy samochód. Każdy, chociaż raz w życiu powinien… zrobić coś wy jątkowego i szalonego.

Mic hał Nasiłowski

Za 5 lat będę… szczęśliwym człowiekiem.

W przyszłości będę… piekła najlepsze ciasta na świecie. Moje najbardziej zwariowane wspomnienie z Bałd? Bitwa błotna podczas burzy. Najczęściej rozmawiam z… Ludźmi, których warto słuchać. • Idealna piosenka na wolny taniec? Na Bałdach „Kora”, a tak prywatnie to Pink Floyd „Wish you were here” W życiu najważniejsze jest... stawianie sobie celów i dobra książka. Kiedy byłam uczestniczką najbardziej lubiłam... nocne pogaduchy w namiocie

sk a ń y z ir k S ra Ale ksand

Do której księżniczki z bajki jesteś najbardziej podobna? Kopciuszek, bo też była pedantką.


Iskra 2/2013 (nr specjalny)  

Oficjalny magazyn Hufca Warmińskiego ZHP - numer specjalny wydany specjalnie na obóz w Bałdach Piec!

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you