Issuu on Google+


WYDAWCA ABOUT PRESS Kasprzaka 4/4, 60-375 Poznan, POLAND SKŁAD Aleksander Majewski ADRES REDAKCJI HOLE MAG Kasprzaka 4/4, 60-375 Poznan, POLAND redakcja@holemag.pl www.holemag.pl http://www.facebook.com/holemagpl REDAKTOR NACZELNY Piotr Szpilski STYL Michał Maliszewski KULTURA Paweł Zukowski EVENTY Luzia Viegas KOREKTA Alicja Kurkowicz ILUSTRACJE/GRAFIKA Dorota Dudzik AUTORZY NUMERU: Radosław Berent, Przemysław Bilski, Dorota Dudzik, Alicja Kurkowicz, Jakub Mróz, Wojtek Nowacki, Oiko Petersen, Manio Walterowicz, Paweł Zukowski

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych. Redakcja zastrzega prawo do zmian tytułów i treści przesłanych artykułów. Redakcja zastrzega prawo do odmowy i odwołania publikacji zamówionych i przesłanych artykułów. Wszelkie prawa zastrzeżone, kopiowanie, rozpowszechnianie i udostępnianie bez zgody autorów jest zastrzeżone.


SPIS TRESCI

BEFORE KULTURA ABEARDEDBOY SESJA HOLE FILM OIKO PETERSEN MUZYKAŻ KOMIKS DROGOWE DZIECI TATUAZ WWW


FASHION PHILOSOPHY FASHION WEEK POLAND

ŁÓDŹ


Dorota Dudzik Na co dzień mieszka w Barcelonie, absolwentka Escola Massana, freelanser, grafik, ilustrator, desinger. dorota.dudzik@gmail.com

Oiko Petersen Polski fotograf młodego pokolenia. Debiutował w 2006 roku wystawą “Guys. From Poland with love”. Wykłada fotografię w jednej z warszawskich uczelni. www.oikopeteresen.com

Manio Walterowicz Lubi proste rzeczy, regionalną gwarę, Śląsk, rap i rower. Obecnie tatuuje w Six Mad Helen w Poznaniu. http://maniotattoo.blogspot.com/

Radek Berent Fotograf mody, grafik, projektant, artysta. Fotografia jest jego zawodem i pasją. W swoich modelach poszukuje siły archetypicznych wojowników, próbuje ją wydobyć stosując wielorakie techniki fotograficzne. www.radekberent.com


efore before before before b before before before before efore before before before b before before before before efore before before before b before before before before efore before before before b before before before before efore before before before b before before before before efore before before before b before before before before efore before before before b before before before before efore before before before b


before before before before e before before before befor before before before before e before before before befor before before before before e before before before befor before before before before e before before before befor before before before before e before before before befor before before before before e before before before befor before before before before e before before before befor before before before before


9TE URODZINY FRUCTI.ORG / PRE-OPENING PARTY Warszawa, Minus Music Club, sobota 20 października

Agencja Fructi.ORG obchodzi swoje 9-te urodziny. Z tej okazji ma przyjemność zaprosić Was na imprezę, podczas której zagra niesamowicie utalentowany dj i producent, gwiazda berlińskiej sceny klubowej – Einmusik! Samuel Kindermann aka Einmusik dał się poznać jako niezwykle solidny i kreatywny producent. Dziesiątki ep’ek, dwa albumy, wiele kolaboracji (min. Stimming) oraz własny label (Einmusika) tylko potwierdzają jego ugruntowaną pozycję na rynku, na którą pracował od ponad dekady. Einmusik często sięga do etnicznych sampli, prezentując własną, elektroniczną wizję najciekawszych muzycznie regionów: od Bałkanów, poprzez rytmy latynoskie, aż po dźwięki rodem z Czarnego Lądu. Gościł na największych eventach w Europie, w tym na hiszpańskim Sonar czy polskim Mayday, ale po raz pierwszy wystąpi w Warszawie. Razem z ekipą Fructi.ORG zagrają przyjaciele “po fachu”, których mieliśmy przyjemność poznać na melanżach w każdym rejonie kraju, a oprócz wyjątkowego gościa i okazji, wyjątkowe będzie także miejsce, gdyż nasze urodziny stanowić będą pre-opening lokalu usytuowanego w samym sercu W-wy.

Analogen presents Vault Series: Subjected

Poznań, 8 bitów, piątek 19 października Po wakacyjnej przerwie formacja Analogen wraca z mocnym uderzeniem prosto z Berlina – pierwszy raz w Polsce założyciel labelu Vault Series, przedstawiciel Perc Trax - Subjected!!!

Black Sun Empire – From The Shadows

Warszawa, 1500m2, piątek 19 października Sopot, Sfinks700, sobota 20 października Agencja Illegalbreaks wspólnie z marka House mają ogromną przyjemność zaprosić Was na dwa występy ikony d’n’b - kultowych Black Sun Empire! Artyści wystąpią już 19 października w warszawskim 1500m2, a dzień później - 20.10. - w sopockim klubie Sfinks700. Obie imprezy odbędą się w ramach międzynarodowej trasy ‘From The Shadows’ (album tour), a także w ramach cyklu Face The Music. Black Sun Empire to trio reprezentujące wszystko, co najlepsze w ciemnych odmianach drum’n’bassu. Współtworzą go pochodzący z Holandii bracia Milan i Micha Heyboer oraz Rene Verdult. Przez lata twórczości, poza licznymi singlami, wydali cztery pełne albumy, dzięki którym zyskali uznanie sięgające daleko poza granice Niderlandów. Ostatni z krążków, „Lights and Wires” (2010), jest doskonałym przykładem ich wszechstronności, przy ciągłym utrzymaniu własnego, niepowtarzalnego stylu.


BOOGIE BRAIN FESTIVAL Szczecin, 19-20 października

To już piąta edycja festiwalu. W tym roku wszystko będzie rozgrywało się w dwóch odsłonach. W piątek, 19 października, na scenie Hali Opery na Zamku, podczas koncertu inauguracyjnego, zagrają: legenda polskiego jazzu Tie Break z towarzyszeniem Michała Urbaniaka oraz niemiecka formacja Jazzanova, która brawurowo wprowadziła „polish jazz” na parkiety europejskich klubów wraz z wokalistą Paulem Randolphem. Tego samego wieczoru w Klubie City Hall wystąpią m.in.: Chmara Winter, Public Lover, Mario Basanov. Druga, klubowa, odsłona festiwalu w sobotę: 20 października będą czynne dwie sceny klubowe! W City Hall zagrają Mju Trio, Crazy P, Canalia, a w Klubie P1erwsze Miejsce wystąpią: Galus, Ou Unit, Georg Fitzgerald, Tom Encore.

Synesthesia Meeting

performance/koncerty/warsztaty/wykłady/projekcje/wystawa Wrocław, Centrum Kultury AGORA, sobota 13 października 13 października nowoczesne wnętrza Centrum Kultury AGORA staną się przestrzenią skupiającą najciekawsze zjawiska powstające na styku muzyki i sztuk wizualnych. Punktem kulminacyjnym SYNESTHESIA MEETING będzie występ Aleca Empire – twórcy i lidera Atari Teenage Riot – człowieka, bez którego dzisiejsza scena elektroniczna wyglądałaby zupełnie inaczej. Możliwości gramofonu jakich istnienia nie podejrzewaliście zaprezentuje Jeff Miligan, uważany za jednego z najlepszych technicznie dj-ów na świecie. Duński performer Morten Riis zaprezentuje swoją niesamowitą Steam Machine Music. Maszyna nie posiada żadnego zasilania elektrycznego, a generowanie dźwięku i energii odbywa się tylko dzięki silnikowi parowemu. Steam Machine Music budzi zachwyt na całym świecie, teraz czas na Polskę.


KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA

KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA

KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA

KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA

KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA

KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA

KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA


KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA

KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA

KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA

KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA

KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA

KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA

KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA KULTURA


Zapnij płaszcz: o tym, jak dworzec organizuje doświadczenie Cykl spotkań i działań edukacyjno-artystycznych

Tarnów, Galeria Miejska, wrzesień - listopad 2012 Sztuka i koleje - to brzmi jak wywrotna konstrukcja. A jednak obecność tarnowskiego BWA w budynku odnowionego dworca PKP dowodzi, że na styku tych dwóch dziedzin może iskrzyć. W końcu koleje i sztukę łączy całkiem sporo: dawanie możliwości rozszerzania wiedzy, doświadczenia, poznawania nowych światów. “Zapnij płaszcz” jest cyklem spotkań i działań, które przyglądają się tej bliskości terytoriów artystycznych i kolejarskich.

Józef Robakowski: Moje własne kino

Toruń, Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu, 25 października – 30 grudnia

KADR Z FILMU “TESTAMENT JÓZEFA” (1994)

Jest to ta sama wystawa, która z dużym sukcesem była prezentowana ostatnio w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej. Zawiera najważniejsze prace z dorobku artysty razem z kilkoma rzadziej prezentowanymi dziełami. Warto zobaczyć wystawę Robakowskiego jako jednego z wybitniejszych artystów polskiego video artu, obejrzeć po raz kolejny genialną pracę “Wideomasochizmy” czy “Z mojego okna”. Niestety dla kogoś, kto kupił wydaną przez Wro Art Center kolekcję filmów artysty na DVD wystawa będzie w dużej mierze rozczarowująca, bo większość prezentowanych filmów znajduje się w tym zbiorze. Ale dla tych, którzy nie widzieli - totalny must-see!


RADEK SZLAGA “TARGET MONOGRAPHY” (2009)

Radek Szlaga: Freedom Club Warszawa, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, 8 września – 18 listopada „Namalować wszystko!” - oto niezaspokojone pożądanie, które napędza twórczość Radka Szlagi. To malarz niezliczonych tematów albo, jak kto woli, tylko jednego: sztuka Szlagi jest kalejdoskopem fragmentów, które układają się w panoramę świata w chaosie. Artysta balansuje między potrzebą szukania w zamęcie współczesności jakiegoś porządku, a anarchicznym instynktem wzmacnia chaosu - pokusą pogrążania się w nim do końca. Malarz ulega ostatecznie temu instynktowi. Na powódź zalewających go obrazów odpowiada własnymi obrazami. Niestrudzenie przetwarza, wypacza i przedrzeźnia wizerunki. W sztuce Szlagi barokowa bujność obrazowania walczy o lepsze z prymitywizmem i agresywną ekspresją. Skomplikowane programy ikonograficzne zderzają się z wulgarnością, wizualna erudycja zostaje zaprzęgnięta w służbę groteski. Szlaga nie traci nadziei, że malarstwo wciąż może być językiem opisu świata, a jednocześnie jest o krok od ikonoklazmu, wyjścia z ram obrazu, zanegowania go, ostatecznego skompromitowania malarskiego gestu. Ze sprzeczności, na których ufundowana jest praktyka artystyczna Szlagi wyłania się jedna z najciekawszych propozycji we współczesnej sztuce polskiej: twórczość wielowątkowa, dygresyjna, drażniąca, naładowana ekspresją, ironią i niepokojem, wciągająca widza w labirynt motywów i narracji.

Dlaczego nie wszyscy kochamy przygody? Opowieść o Janku Dziaczkowskim Warszawa, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, 14 września - 28 października

We wrześniu ubiegłego roku pod przełęczą Zawrat w Tatrach zginął tragicznie Jan Dziaczkowski – niezwykle utalentowany młody ilustrator, fotograf i autor oryginalnych kolaży, jeden z laureatów pierwszej polskiej edycji szwajcarskiej nagrody Fundacji Vordemberge-Gildewart oraz stypendysta Młodej Polski 2009. Parę miesięcy później kilka osób z jego najbliższego otoczenia wspólnie uznało, że naturalnym sposobem reakcji na to wydarzenie jest twórczość. Nie miały one jednak zamiaru oddawać się sentymentalnym wspominkom, wyrażać rozpaczy po stracie czy płakać nad tragicznym finałem życia zdolnego artysty. Ich cel był adekwatny do poglądów samego Dziaczkowskiego, którego życie i twórczość łączyły się w niepokornej i całkowicie pozbawionej cynizmu gloryfikacji działania jako takiego. MICHAŁ SZUSZKIEWICZ “TLEN” (2010)


Jiří Kolář: Kolaż z łasiczką Kraków, MOCAK – Muzeum Sztuki Współczesnej, 19 października – 27 stycznia

Wystawa Jiříego Kolářa to pierwsza w Polsce tak duża monograficzna prezentacja prac jednego z najwybitniejszych czeskich artystów. Tworzył między innymi surrealistyczne kolaże, często wykonywane nowatorskimi technikami. Jego prace plastyczne odzwierciedlają w swojej złożonej strukturze różnorodność zainteresowań artysty. Obok twórczości wizualnej Kolář zajmował się również literaturą, zarówno poezją, jak i prozą. Wystawie towarzyszyć będzie wydane przez MOCAK pierwsze polskie tłumaczenie “Naocznego świadka”, powojennego dziennika Kolářa.

Jiří Kolář “Dama z łasiczką” (1966) ©Neues Museum

Warszawa W Budowie: Miasto na sprzedaż

Warszawa, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, 12 października - 18 listopada 2012

Tematem czwartej edycji festiwalu WWB jest reklama zewnętrzna w mieście. Jej historię, wpływ na przestrzeń publiczną i codzienne życie mieszkańców prezentuje wystawa „Miasto na sprzedaż” pokazywana w dawnym Domu Meblowym Emilia. Jest to nowa siedziba Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, które jest organizatorem WWB. Umiejętnie zaprojektowana reklama współtworzy wizerunek nowoczesnego życia i atmosferę wielkiego miasta, jednak nieujęta w ramy odpowiednich regulacji wyradza się we własną karykaturę i degraduje przestrzeń. Wystawa „Miasto na sprzedaż” porównuje warszawską ulicę przed stu laty i dziś, ogarniętą niezmiennie barwnym żywiołem reklamy. Obok ambitnych pomysłów uporządkowania natłoku szyldów, napisów czy współczesnych bilbordów, przypomina historię kolorowych witryn i wielkomiejskich pasaży handlowych pulsujących światłem neonów – dowodów na udany alians reklamy ze sztuką. Wystawa przybliża dzieje małych pracowni graficznych międzywojennego dwudziestolecia, prezentuje twórców neonów z lat 60, przypomina, jak wyglądała warszawska ulica w pierwszych latach po upadku PRL-u, kiedy każdą nową reklamę witano z entuzjazmem. Widzowie zobaczą również, jak rewolucja technologiczna zmieni reklamę w przyszłości – być może gigantyczne bilbordy okażą się zbędne i zastąpi je reklama w tak zwanej rozszerzonej rzeczywistości.


ABEAR


EARDEDBOY


PRÓBOWALIŚMY PRZEPROWADZIĆ WYWIA BEZSKUTECZNIE. MIMO TEGO WARTO PO REFLEKSJAMI DOTYCZĄCYMI JEGO TWÓR TEKST: Przemysław Bilski ILUSTRACJE: Dorota Dudzik

abeardedboy.tumblr.com twórców tego wizerunku) obrzuca się nas pojedynczymi pioseneczkami, które zebrane potem w formie jednego albumu przypominają firmowane marką Bravo dancepopowe składanki, tak popularne na przełomie wieków u nas i za naszą najbliższą zachodnią granicą. Kilka wyjątków w tej materii, z których dwa zasługują na choćby drobną wzmiankę, nawet wbrew ogromnemu marketingowi, nie może pochwalić się oszałamiającym sukcesem. Lana Del Rey jest pierwsza, ale konia z rzędem temu, kto widział ją na liście singli Billboardu wyżej niż na miejscu 96. Jest jeszcze Marina Diamandis, która pod swoim scenicznym pseudonimem Marina And The Najpewniej jednym z bardziej lubianych Diamonds przyznała się do poważnych zaburzeń psychicznych i przedstawiła przeze mnie teledysków lat 90 jest światu swoje biegające, raz to „Smack my bitch up” The Prodigy. z dubeltówką, raz to z amerykańską Najpewniej, bo z perspektywy lat piętnastu wstecz coraz ciężej skutecznie szartlorką, pulchne blond alter ego. Electra Heart, bo tak nazywa się datować kolejne, regularnie rzeczona postać, zamiłowanie odświeżane przez internet i telewizję do wałków do włosów dzieli chyba wideo produkcje stanowiące ilustracje tylko z którąś z żon ze Stepford, a także, rozlicznych piosenek. Dodatkowo ze zdecydowanie bliższą naszej polskiej Itunes i Youtube zafundowały nam tradycji (przynajmniej tej wywodzącej wideo i audiobiegunkę. W czasach, w których nawet amerykański Billboard się z polskich mass mediów), Halinką Kiepską. Ale nie o tym, a o wizerunku, (jeszcze kilka lat temu słynący a ten, w tym drugim przypadku, z kilkunastotygodniowych numerów jest zwykłym crossoverem. Do tego, jeden i piosenek, które w zapomnienie nie chciały odejść przez długie miesiące) co przyznaje sama Marina, jest on wynikiem inspiracji użytkownikami serwuje nam w cotygodniowym zestawieniu dziesiątki nowości, a artyści portalu Tumblr. Okazuje się bowiem, że forma multimedialnego portfolio przestali tworzyć przy akompaniamencie świadomego, holistycznego wizerunku pozwala na, w wizualnym zakresie, stworzenie najbardziej koherentnego (abstrahując tutaj od faktycznych

wizerunku. I nieważne, że Diamandis zrobiła z siebie prawdziwą desperate housewive, która jest chyba bardziej zdesperowana niż łkająca na plaży Miami Joanna Krupa, która dała się publicznie upokorzyć tylko po to, by móc spłacić kolejną ratę swojej rezydencji gdzieś na Florydzie (a jeśli była to California, to przepraszam wszystkich lepiej zorientowanych w portalach plotkarskich). Grunt, że od początku do końca piosenki na jej nowej płycie stanowią, w dużej mierze w pastiszowej formie, miksturę amerykańskiej sielanki przedmieścia z wyobrażeniem, dość upośledzonym i płytkim, o greckiej tragedii. Nie dziwi w tej sytuacji fakt, że sięgnęła ona właśnie po Tumblra, albo że to właśnie Tumblr stał się dla niej mimowolną inspiracją. Tumblr jest to bowiem miejsce pełne ludzi, którzy prezentują swój własny pomysł na siebie, czyniąc to często bez żadnych zahamowań i jakiejkolwiek autocenzury, a cenzura centralnie zarządzana jest tam również nieobecna, co pozwala na wypływanie tak niesamowitych i groteskowych osobników jak właściciel Tumblra Abeardedboy. Pech chciał jednak, że poza niesamowitą kolekcją dild i korków analnych i całkowitą bezpruderyjnością, Pan tenże, po wnikliwszej obserwacji, okazuje się być zupełnie nie zaskakujący i całkowicie przewidywalny. Oczywiście, nawet w sferze internetowej twórczości, poniekąd mogącej być uważanej za jako tako


AD Z BOHATEREM TEKSTU, NIESTETY OCHYLIĆ SIĘ NAD KILKOMA RCZOŚCI.

artystyczną, stanowi pewien śmiały ewenement. Jego robione przy pomocy iPhone’a autoportrety są pozbawione jakichkolwiek zahamowań seksualnych, a on sam zdaje się być fetyszystą wszystkiego, czego można by sobie wyobrazić. I nie chodzi mi tu o wyobraźnię przeciętnego, nawet homoseksualisty, i to nawet tego zadowolonego ze swojego urozmaiconego życia intymnego. Przecież Pierre Paolo Passolini nie nakręcił „120 dni Sodomy” w kilka dni bez uprzednich przemyśliwań na temat wizualnej strony filmu. Dlatego też nie dziwi dość szybkie odnotowanie faktu, że brodaty chłopaczyna jest dość skutecznie zaznajomiony ze sztuką wykonywania lewatywy. Wszystkie jego dilka są czyste, penetracja, mimo wykorzystania kolorów przywodzącego na myśl apokaliptyczne „12 małp” (to taka zwykła niepogłębiona sepia i instagram daje podobny efekt), jest zawsze higieniczna, a jedynymi obecnymi wydzielinami, a jest to częsta obecność, są ślina i nasienie. To takie tworzenie wizerunku przy pomocy przemieszania hardporno z ambicjami tworzenia sztuki. Chyba, że za pewnik brać mamy zapewnienia, dość lakoniczne, właściciela bloga o potrzebnie niczym nieskrępowanej ekspresji serwowane nam w duchu połączonego z zakamuflowanym lamentem tłumaczenia spod znaku „jestem jaki jestem”. I pokażę to światu. I światu się spodoba, bo aż osiem tysięcy osób będzie regularnie

zainteresowanych uaktualnieniami mojego Tumblra, i o tym też powiem światu. Wszak ja i te osiem tysięcy osób tworzymy teraz swoisty Toennisowski Gemeinschaft, jesteśmy wspólnotą i cieszymy się ze świadomości własnej obecności. Chyba jednak nie, bo tym, który się cieszy z czyjejś obecności, jest tylko właściciel bloga. Reszta najpewniej żywi jedynie zainteresowanie tym, ile sztucznych kutasów wejdzie w jeden odbyt, albo czy stosunek bez zabezpieczenia doczekał się odpowiedniego obfotografowania. Problem z tak stworzonym wizerunkiem, jak i z każdym innym współcześnie tworzonymi wizerunkami, pozostaje jeden, lecz zasadniczy, przy czym nie ma sensu się spierać o jego estetyczność, moralność, itp. Problemem jest wypełnianie formy stworzonej uprzednio przez określone stereotypy. I tak jak Marina Diamandis jest amerykańską gospodynią domową z amerykańskiego wyśnionego przedmieścia z lekką domieszką schizofrenii czy innego defektu o podobnym podłożu, tak Abeardedboy jest dokładnie stereotypowym hip dwudziestokilkulatkiem, którego fizyczność została już dawno przemielona przez gejowski pornobiznes, i to ze wszystkimi sfetyszyzowanymi atrybutami, którymi tak ochoczo otacza się on przed obiektywem swojego iPhone’a. Mało tego, beznamiętne i pozbawione najprostszej nawet fabuły pornosy pokazują nawet jakie obuwie, jaką

bieliznę i jakie głowy nakrycie powinien nosić tego typu osobnik, by jego penetracja nie wzbudzała w odbiorcy żadnego dysonansu, a prowadziła jedynie do podniecenia i fizycznego zaspokojenia. Różnica między nim, a zupełnie standardowym chłopaczyną o podobnej fizyczności, którego w polskich realiach najłatwiej byłoby odnaleźć gdzieś między stołecznym Planem B a Jerozolimą, jest taka, że Abeardedboy poprzez zupełne odsłonięcie swojego życia intymnego pokazuje, że nie tylko chce być chłopakiem z konkretnego nurtu produkcji porno, ale w zasadzie nim jest i czyni z tego sposób na życie. Ciekawe tylko czy przy swoich doświadczeniach z Tumblrem Marina Diamandis miała styczność z tym konkretnym blogiem. Najpewniej nie, bo mielibyśmy teraz do czynienia nie z Electrą Heart, a czymś co najkrócej można by opisać jako mieszankę Die Antword i wiecznej dziewicy Britney Baby One More time w wersji Dirrty Christiny Aguilery. Do Orzygania więc. Za to „Smack my bitch up” jakie było, takie jest i jednak więcej w tym wideo ponarkotykowego mętliku i chaosu niż faktycznej seksu. Przynajmniej w porównaniu do tego, co pokazuje nam brodaty chłopaczyna. I jest w tym jakiś urok. Pytanie tylko o świadomość autora. Na ile zdaje sobie sprawę z tego, że w ramach pewnego niedookreślenia powiela on konkretny stereotyp.


RADOSナ、W


W BERENT


FILM


KADR Z FILMU “MĘŻCZYZNA DO WYNAJĘCIA” (2009)

KADR Z FILMU “CHŁOPCY Z DWORCA ZOO” (2010)


Dlaczego facet nie może być Pretty Woman? TEKST: Jakub Mróz

Wszyscy znamy, a jeśli nie to natychmiast powinniśmy poznać, kultowy film Gusa Van Santa „Moje własne Idaho” z genialną rolą wspaniałego Rivera Phoenixa oraz Keanu Reevesem. Mike i Scott żyją na ulicy i sprzedają się zarówno facetom jak i kobietom. Mike cierpi na narkolepsję, w dzieciństwie porzuciła go matka, jest gejem, kocha się bez wzajemności w Scottim i cierpi. Scott pochodzi z bogatego domu, prostytucja to etap przejściowy w jego życiu, taki wyraz buntu. Scott cierpi wewnętrznie.

W ostatnim czasie pojawiły się u nas na DVD i VOD dwa kolejne filmy o męskiej prostytucji, którym również daleko jest do „Pretty Woman”. Pierwszy to „Chłopcy z Dworca Zoo” Rosy von Praunheim. Drugi, „Mężczyzna do wynajęcia”, został zrealizowany przez twórcę „Zupełnie innego weekendu”, Andrew Haigha.

Film Rosy to klasyczny dokument, w którym kolejne postacie opowiadają o sobie do kamery. Reżyser jest przy tym bezwzględnie naturalistyczny. Męska prostytucja istnieje od zawsze. W jego wykonaniu film przestaje Nawet w Starym Testamencie są do niej gwarantować bezpieczny dystans do tego, odniesienia. Podobnie jest obecna co przedstawia. Widzimy chłopaków w filmach, może nie od zarania dziejów, takimi, jakimi są: bez szkoły, bez perspektyw, ale można w tym miejscu wymienić bez powrotu, za to z niezagojonymi dziesiątki tytułów z facetami, którzy za bliznami na ciele i w duszy. kasę zrobią wszystko (choćby wydane w Polsce „Wild Side” Sebastiena Lifshitza, Natomiast Andrew Haigh balansuje czy „W pułapce pożądania” Josepha pomiędzy dokumentem i fikcją, co potem Grahama). Amerykańska telewizja doprowadzi do perfekcji w „Zupełnie Showtime wyprodukowała i emitowała innym weekendzie”. Główny aktor Pete w 2011 roku serial „Gigolos” o chłopakach gra samego siebie, ale niektóre wydarzenia w Las Vegas (to może nie dziwić, skoro są fikcyjne. Dzięki szczątkowej narracji ta sama stacja odpowiada za „Słowo na L” reżyserowi udaje się wniknąć w emocje czy „Queer as Folk”). Pytanie tylko, dlac- bohaterów, a nie tylko, jak to robi Rosa zego kino nie zna historii faceta, który von Praunheim w „Chłopcach z Dworca sprzedaje się na ulicy, poznaje Zoo”, wywołać u widza współczucie, litość przystojnego Richarda Gere’a i żyją czy nawet odrazę. długo i szczęśliwie?

Chłopcy Rosy są ofiarami nie do końca wiadomo czego. Własnych wyborów? Systemu? Niesprawiedliwości, że pochodzą z biednych krajów i muszą się sprzedawać bogatym Niemcom? Tak wygląda ich świat i nie próbują go zmieniać. Pete Haigh’a jest natomiast pozornie zadowolony z tego co robi. Podchodzi do swojej pracy bardzo profesjonalnie. Chce się rozwijać, marzy o nagrodzie dla najlepszego eskorta. A mimo to też cierpi. Rani go bardzo głęboko to, że nie może zbudować nic trwałego z chłopakiem Kalem. Kocha go, a jednocześnie namawia do prostytucji, która dziurawi Kale’a bardziej niż jego. „Pretty Woman” to bajka, w której kopciuszek znajduje swojego księcia. „Chłopcy z Dworca Zoo” i „Mężczyzna do wynajęcia” to brutalne portrety męskiej prostytucji, tej która ma miejsce teraz, dzisiaj, w Berlinie czy Londynie. A może jednak kiedyś jakiś eskort spotka rycerza na białym koniu albo w czerwonym Lamborghini…


O wiecznym czekaniu i niepewności TEKST: Jakub Mróz

- Halo? Co tam? -… - Metr osiemdziesiąt, przystojny, męski. Po siłowni, dobrze zbudowany. -… - 16,5 cm, gruby, nieobrzezany. -… - Raczej aktyw, a ty? -… - To szkoda. Brzmi znajomo? Jest 1997 rok, Nowy Jork. Erik od godziny siedzi na telefonie i próbuje kogoś wyrwać. Zdarzały mu się już różne typy. Żonaci, albo napakowany byczek, który nudził się czekając na swojego faceta. Tym razem udaje mu się zgodzić Paula. Paul jest namiętny, ale ma też w sobie tą ciekawość i entuzjazm, w którym… można się zakochać. Erik jest reżyserem i pracuje nad nowym filmem. Paul jest prawnikiem w wydawnictwie. Obaj są atrakcyjni, niezależni, kompatybilni i zapatrzeni w siebie. Razem chodzą na wystawy, imprezy, wciągają dragi. Paul lubi narkotyki trochę bardziej niż Erik. Zdarza mu się odpaść, zdarza mu się nie wrócić do domu przez kilka dni. Nie odbiera telefonów, nie ma z nim kontaktu. Jest kochany, kiedy wraca. Potem znów znika. Ira Sachs w filmie „Zostań ze mną” opowiada swoją historię. To on był Erikiem i przez 10 lat żył z Billem Cleggiem, nowojorskim wydawcą. Bill napisał bestsellerową książkę „Portrait of an addict as a young man” o swoim uzależnieniu i ich związku. Ira w odpowiedzi zrobił film o wiecznym czekaniu i niepewności. Jak pisze Dan Heching w Next Magazine, „Zapomnijcie o „Brokeback Mountain”. „Zostań ze mną” to najbardziej rozdzierająca serce historia gejowskiego romansu naszych czasów.” ZOSTAŃ ZE MNĄ, reż. Ira Sachs, USA 2012, premiera 26 października, dystrybucja Tongariro Filmowy Erik w „Zostań ze mną” kręci dokument pod tytułem „In Search Of Avery Willard” o nowojorskim filmowcu i fotografie Averym Willardzie, który w latach 40 do 60 robił zdjęcia początkującym i bardziej sławnym aktorom, muzykom i tancerzom. Fotografował też męskie akty, a od 1968 roku, przez blisko 25 lat, pod pseudonimem Bruce King wydawał gazetę Gay Scene. Jak Erik sam stwierdza, nikt go nie zna. Krótkometrażowy film dokumentalny pod tytułem „In Search Of Avery Willard” został w rzeczywistości zrealizowany przez Cary’ego Kehayana przy współpracy z ekipą „Zostań ze mną” i miał premierę w czerwcu tego roku.


GUYS

Oiko from Poland with love Petersen Poznańska Galeria Nowa Stowarzyszenie Twórcze NOWA NOWA ul. Mielżyńskiego 20 / wejście G, Poznań godziny otwarcia: wt.–pt.: 12:00–18.00 www.galerianowa.pl

05.10.2012, godz. 20.00 czas trwania: 05- 31.10.2012 kurator: Piotr

design:

StudioBaklazan.pl

Szpilski


OIKO PETERSEN GUYS. From Poland with love Seria zdjęć Oiko Petersena z serii „GUYS. From Poland with love” pokazywana była pierwszy raz 2006 r. Od tego czasu minęło sześć lat, w trakcie których doszło do dużych zmian w mentalności społeczeństwa polskiego. Fotografie przez cały ten okres ulegały transformacji i przechodząc od sytuacji manifestu stały się obrazami, portretami środowiska, grupy. Nie są już ani kontrowersyjne, a n i w y z y w a j ą c e . Wraz z czasem, który upłynął, stały się bardziej radosne i kampowe. Ukazują ubaw środowiska homoseksualnego i różnorodność jaka jest w nim osadzona. Każdy z portretów opowiada inną historię zwykłych-niezwykłych osób: ludzi zwyczajnych, którzy pozwolili sportretować się w zainscenizowanych sytuacjach, w sposób bardzo ironiczny, radosny i niepretensjonalny.

W 2012 roku nikt już nie powie, że zdjęcia te są manifestacją gejostwa, ale raczej zapisem sytuacji przesadzonych, przedstawiających kampowych, cieszących się z życia ludzi, którzy spoglądają na nas z obrazu. Na fotografiach ukazani są różnorodni chłopcy, którzy odnaleźli się w 2012 roku i z dumą manifestują-nie manifestują swoją normalność-nienormalność zastanej różnorodności, w której są osadzeni. Normalność jest odpowiednią definicją portretów Oiko Petersena w czasach, w których dwóch mężczyzn nie dziwi, a odbiorcy mogą skupić się na samym obrazie, porzucając myślenie o wymuszonej tolerancji. Seria zdjęć Oiko stała się zapisem radości fotografowanych bohaterów. Warto było odczekać sześć lat, by pokazać te obrazy na nowo.

Odciąć się i stanąć obok, ciesząc się wraz z postaciami z prac, nie dodając do tego poglądów czy ideologii. Pozwolić sobie nawiązać kontakt werbalny z chłopcami z obrazów Oiko patrzącymi wprost na nas. Odbiorca poprzez zetknięcie się z portretami Petersena może dostrzec w nich charakter naszego pokolenia, ukazujący całościowy przekrój osobowości. Można też inaczej. Nie zastanawiając się nad niczym oglądać i cieszyć się z kampowości obrazów, z radości na twarzach i podrywać chłopców ze zdjęć Oiko.


muzyka muz muzyka m muzyka mum muzyka muzyka muz muzyka m muzyka mum muzyka muzyka muz muzyka m muzyka mum muzyka muzyka muz muzyka m muzyka mum muzyka muzyka muz muzyka m muzyka mum muzyka muzyka muz muzyka m muzyka mum muzyka


zyka muzyk muzyka muz uzyka muzy muzyka mu zyka muzyk muzyka muz uzyka muzy muzyka mu zyka muzyk muzyka muz uzyka muzy muzyka mu zyka muzyk muzyka muz uzyka muzy muzyka mu zyka muzyk muzyka muz uzyka muzy muzyka mu zyka muzyk muzyka muz uzyka muzy muzyka mu


Iza Lach

Off the Wire wyd. własne Off The Wire to jedna z najlepszych tegorocznych polskich płyt. Media jednak milczą o wydarzeniu, jakim jest to nietypowe, ale bezwstydnie popowe wydawnictwo. Iza Lach nagrała album we współpracy ze Snoop Doggiem i wydała go za darmo w postaci mixtape’u. Legendarny amerykański raper nie tylko rzecz wyprodukował, ale i udzielił się wokalnie w kilku numerach. Mimo to, w roli wokalisty wydaje się tylko dodatkiem do swobodnej i naturalnej Izy. Soul, r’n’b, hiphop, funk, disco, wszystko to miesza się tworząc prawdziwie letni i orzeźwiający koktajl. Fantastycznie, że współpraca tych dwóch, jakże odmiennych postaci, rozwinęła się w coś więcej niż tylko jedną piosenkę. Może jednak wydanie jej w postaci regularnego, fizycznego albumu, zapewniło by sprawie rozgłos, na który bezapelacyjnie zasługuje.

Four Tet Pink

wyd. Text Records Nowy album Kierana Hebdena, posługującego się szyldem Four Tet, na nośniku fizycznym ukazał się wyłącznie w gadżeciarskiej Japonii. Będąc zbiorem wydanych w ostatnich latach singli nie jest też materiałem w pełni premierowym. Nie ma jednak powodów, by traktować Pink po macoszemu. Nie posiadając bowiem zbędnych wypełniaczy i przerywników okazuje się spójniejszy od regularnych albumów, przynosi nam zaś pełne spektrum elektronicznych stylistyk, po których Four Tet się porusza. Od rytmicznych utworów w stylu perkusyjnego albumu Everything Ecstatic, po taneczne techno petardy rodem z There Is Love In You. Parkietowe Ocoras, ciemne Pinnacles, house’owe Pyramids, to tylko trzy najlepsze utwory z tej bardzo udanej kompilacji.

Frank Ocean channel ORANGE wyd. Island Def Jam

Doskonały mixtape nostalgia, ULTRA ukazał fascynację Franka Oceana dorastaniem w latach 90, a jednocześnie klasykami współczesnej alternatywy. Wykorzystanie utworów MGMT czy Radiohead zbliżyło światy indie i soulu, sam Frank Ocean skupił na sobie uwagę swym tumblrowym wyznaniem. Szczera opowieść o pierwszej miłości do innego mężczyzny i otwarta deklaracja biseksualności uznane zostały zza pierwszy znaczący coming out w świecie hip hopu. Channel ORANGE należał zatem do najbardziej wyczekiwanych debiutów. Tymczasem na albumie nie znajdziemy przebojów, żonglerki pomysłami i taniego efekciarstwa. Mamy tu epickie Pyramids oraz klasyczne Thinking About You, ale prawdziwą siła tej spójnej i ponadczasowej płyty są fascynujące opowieści wyśpiewane głosem Franka. Warto ich wysłuchać.


Kylie Minogue

The xx

Yeasayer

wyd. EMI

wyd. Young Turks

wyd. Mute

Kylie w roli divy zawsze wydawała się sympatyczniejsza od swej starszej koleżanki Madonny. Bawiąc się równie rozerotyzowanym wizerunkiem zachowywała jednak świeżość i bezpretensjonalność dziewczyny z sąsiedztwa. Po cichu i bez skandali wydała właśnie zestaw swych największych dokonań. The Best of Kyle to 21 przebojów, głównie z okresu największego triumfu gwiazdy, czyli electropopowych lat zerowych. Nie mogło jednak zabraknąć ejtisowych szlagierów, jak I Should Be So Lucky, a i zapomniane w muzycznym życiorysie Kylie lata dziewięćdziesiąte mają tu swą skromną reprezentację. Dziwi jedynie brak urokliwego Come Into My World, cieszy natomiast edycja specjalna z DVD z teledyskami. Choć dla fana jest to album zbędny, to dla przygodnego miłośnika zupełnie wystarczający.

Niemalże obiektem kultu stała się po wydaniu debiutanckiego albumu formacja The xx. Płyta ta przyniosła im nagrodę Mercury Prize za album roku, zauroczonym słuchaczom zaś porcję eterycznych dźwięków. VCR i Crystallized wyróżniały się jako intymne przeboje, całość zaś charakteryzowała się specyficzną, wyciszoną atmosferą. Mimo zapowiedzi zespołu o planowanym wzbogacaniu brzmienia, The xx postanowili na nowej płycie kontynuować raz obraną ścieżkę i teraz już wiemy, że prowadzi ona donikąd. Operowanie ciszą ma sens tylko jeśli kontrastowana jest z ciekawymi dźwiękami. Na Coexist tymczasem brakuje jakiegokolwiek zamysłu kompozytorskiego. Utwory brzmią jak niedokończone szkice i nadające się głównie do remiksowania. Całość zaś po prostu najzwyczajniej w świecie nudzi. Rozczarowanie.

Jeśli szaleńcy postępują normalnie, to czy można mówić o rozczarowaniu? Chyba niekoniecznie. Yeasayer na debiutanckim All Hour Cymbals przedstawił cygański miks pustynnego folku z sabbathowymi riffami. Odd Blood eksplodował zaś pastelowym i mocno psychodelicznym synth-popem. Zaskakująco grzeczny album nr 3 inspirowany miał być muzyką r’n’b. I faktycznie, struktura piosenek okazuje się, jak na Yeasayer, dość tradycyjna. Mimo świetnej Henrietty i przebojowych Reagan’s Skeleton oraz Folk Hero Shtick, płyta ta nie jest tak rozedrgana stylistycznie jak jej poprzedniczki. Wypada zatem tylko żałować, że polski koncert Yeasayer został, wraz z całą europejską trasą, odwołany.

The Best of Kylie Minogue

TEKST:

Coexist

Fragrant World

WOJTEK NOWACKI


DOROTA DUDZIK


DROGOWE DZIECI TEKST: Alicja Kurkowicz

Ostatnio kilkoro znajomych w mojej obecności wspominało jak to w pierwszych klasach podstawówki pisali wypracowania na temat „Kim będę jak dorosnę”. Najczęściej padały odpowiedzi dość przewidywalne – strażakiem, astronautą, aktorką, ekspedientką; zdarzyło się jednak kilka prawdziwych perełek. Jeden z kolegów już w wieku 7 lat zadecydował, że zostanie paleontologiem. W dzień chodził po ogródku z łopatką i kopał dziury w starannie wypielęgnowanym trawniku, wieczorami uczył się na pamięć łacińskich nazw dinozaurów i regularnie dostawał napadów szału, gdy ktoś go nazywał archeologiem. Koleżanka natomiast, obecnie kobieta niepospolitej urody, miała obsesję pierwszeństwa: chciał być pierwszą kobietą w dowolnej dziedzinie. Niestety urodziła się w latach osiemdziesiątych, więc po kolei dowiadywał się, że nie będzie ani pierwszą kosmonautką, ani pierwszą kobietą, która otrzyma Nagrodę Nobla, ani nawet pierwszą kobieta na stanowisku Premiera Rzeczpospolitej Polskiej. Ostatecznie napisała więc, że zostanie pierwszą kobietą-papieżem. Najciekawsza jednak wydała mi się odpowiedź: zostanę Courtney Love. Biorąc pod uwagę, że napisał to 8 letni chłopiec, całkowicie nie znajduję w sobie odwagi do psychologicznej interpretacji tej wypowiedzi. Mnie osobiście, nikt nigdy takiego pytania nie zadał, sama też

niespecjalnie sobie przypominam, żebym poświęcała zagadnieniu przyszłego zawodu jakąś szczególną uwagę. Może to i lepiej, bo miałam więcej czasu, żeby to przemyśleć i mając lat prawie trzydzieści stwierdzam, że chciałabym zostać DROGOWCEM. Chcąc uargumentować mój wybór kariery zawodowej muszę się cofnąć o parę ładnych lat do 1999 roku, kiedy to Skiba pokazał na scenie sopockiego festiwalu gołe pośladki. Na widowni siedział ówczesny premier Jerzy Buzek, a Telewizja Polska transmitowała to wszystko na żywo. Oczywiście wokalista Big Cyc nie poinformował o swoich planach Rady Programowej TVP, ale jednak jakaś granica została wtedy przekroczona. Trzy lata później sytuacja była już jasna – TVN licząc na wzrost oglądalności z premedytacją wyemitował odcinek programu „Big Brother Poland”, w którym Agnieszka „Frytka” Frykowska uprawiała seks w wannie z Kenem - mężczyzną, którego personaliów już nikt nie pamięta. Telewizji dłużna nie pozostała prasa. Od 1991 roku swoimi „sensacjami” raczy na „Super Expres”, ale w obecnej chwili palmę pierwszeństwa dzierży „Fakt” (chociażby dzięki takim nagłówkom jak „Nie śpię, bo trzymam kredens”, czy „Pobił matkę kiełbasą krakowską”). Przyparty do muru „Super Ekspres”, chcąc odzyskać utracona pozycję lidera, musiał wytoczyć ciężkie działa

i zaprezentował czytelnikom okładkę ze zdjęciem świeżych zwłok Waldemara Milewicza, dziennikarza zastrzelonego w Iraku. Efektem tych wymienionych przez mnie wydarzeń, a także wielu innych tutaj pominiętych, jest to, że w obecnych czasach, w obecnej rzeczywistości nie można już wywołać skandalu, bo przecież wszystkie tematy tabu zostały poruszone, wszystkie granice obalone, każda reguła złamana. Siedzę więc sobie w tym natłoku wydarzeń, niczym zanurzona po pas w wodzie, media wylewają na mnie hektolitry informacji, internet zalewa mnie cosekundowymi aktualizacjami, ale siedzę sobie tak jakoś beznamiętnie. Już się nie oburzam, nie zżymam, nie wzruszam, nie ekscytuję. Nic mnie już nie dziwi – i właśnie tego elementu zaskoczenia w moim życiu strasznie mi brakuje. Tej zimy w Polsce spadnie śnieg. Może w listopadzie, może w grudniu, może dopiero w styczniu. Nie wiadomo dokładnie kiedy, nie wiadomo ile go będzie, ale spadnie, bo mamy taką, a nie inną szerokość geograficzną i na tej szerokości geograficznej śnieg w okresie zimowy pada ZAWSZE. A kiedy ten śnieg spadnie DROGOWCY będą zaskoczeni. DROGOWCY mają ten przywilej, że przynajmniej raz w roku są zaskoczeni. Dlatego właśnie chciałabym zostać DROGOWCEM.


www.todayandtomorrow.net Autor strony pisze o sobie, że interesuje go reklama, sztuka, design, moda, muzyka i buty sportowe. I tak właśnie różnorodna jest zawartość strony - aktualizowane codziennie ciekawostki z wyżej wymienionych branż i nie tylko. Warto zaglądać regularnie, bo każdy dzień przynosi nowe interesujące wpisy.

www.fantasticman.com Internetowa strona uznanego magazynu dla mężczyzn i nie tylko, wydawanego przez holenderską ekipę. Warto zaglądać często, bo w każdy roboczy dzień tygodnia stronę zasilają codzienne porady z zakresu mody i szeroko pojętego lifestyle. Poza tym za pośrednictwem tej strony można nabyć magazyn, który w polskich salonach prasowych występuje niestety dość rzadko. www.fantasticsmag.com Moda, moda, moda i jeszcze raz moda. Faktycznie fantastyczny magazyn. Prezentuje głównie sesje wschodzących talentów fotografii modowej i projekty nowego pokolenia fashion designerów. Uaktualniany jest średnio raz w tygodniu, warto zaglądać i czerpać z niego inspiracje.

www.ilovethatphoto.net I Love That Photo to serwis internetowy poświęcony wyłącznie fotografii. Prezentuje dość szerokie spektrum artystycznych środków wyrazu, od fotografii reporterskiej, przez portrety, do prac konceptualnych. Jego mocną stroną są wywiady z uznanymi artystami, a także z tymi, którzy dopiero szukają własnego języka.

www.designboom.com Jak na warunki internetu strona już wiekowa, bo założona w 1999 roku. Stanowi bardzo interesujący i niezależny od odgórnych opinii przegląd najciekawszych zjawisk we współczesnej architekturze oraz designie. Organizują również konkursy z zakresu prezentowanej przez siebie tematyki. Są otwarci na prezentację dokonań swoich czytelników, także jeśli jesteś designerem bądź architektem - nie zwlekaj i wyślij im swoje prace!


www.psdisasters.com Kultowy już niemal blog, bardzo popularny w kręgach graficznofotograficznych, który dokumentuje najbardziej spektakularne wypadki przy cyfrowej obróbce zdjęć i innych materiałów graficznych. Duża dawka śmiechu gwarantowana!

www.contemporaryartdaily.com Nazywają siebie „A Daily Journal of International Exhibitions” i mają rację. Codziennie aktualizują informacje o wystawach z głównych stolic sztuki takich jak Berlin, Paryż, Londyn czy Nowy Jork, nie zapominają jednak o mniejszych ośrodkach. Niestety na razie brakuje newsów z Polski - ale miejmy nadzieję że w przyszłości się to zmieni. www.contemporist.com Strona poświęcona architekturze, designowi, sztuce i podróżom. Prezentuje najbardziej wypasione miejscówki z całego świata, tak samo jak różne designerskie cuda, których cena leży poza możliwością przeciętnego zjadacza chleba. Coś dla snobów z dobrym gustem.

www.retrotogo.com Strona numer jeden dla miłośników stylu retro bądź vintage. Przegląd wzornictwa inspirowanego rzeczami z epoki, informacje o tematycznych wystawach, klasykach designu i różnych modowych gadżetach w oldschoolowym stylu. Często zamieszczają odnośniki do sklepów internetowych oferujących opisywane przedmioty, także trzymajcie swoje karty kredytowe na uwięzi!

www.booooooom.com Aktualizowana kilka razy dziennie kultowa już niemal strona poświęcona – jak inne vortale w tym dziale – sztuce, designowi i fotografii. W odróżnieniu od innych często pokazuje indywidualne portfolia wyróżniających się współczesnych artystów. Można tutaj spędzić spokojnie kilka naprawdę upojnych godzin przeglądając archiwa i zasoby. O czasu do czasu admini booooooom rozdają czytelnikom prezenty!.

TEKST: Paweł Żukowski



HOLE 00