Page 1

Rozmowa: Martyna Ostrowska

ZESKOK

ODWAGA PONAD STRACH Toma Hilde spotykam przy okazji jednego z konkursów Pucharu Kontynentalnego w Austrii. Wyluzowany, uśmiechnięty, w zawadiackiej czapeczce. Aż ciężko wyobrazić sobie, że ten skoczek o beztroskim wyrazie twarzy ma za sobą już ponad dziesięć lat startów w Pucharze Świata i ogromny bagaż doświadczeń. Potwierdzisz moją teorię, że skoczkowie są uzależnieni od adrenaliny?

- Być może, ale uważam, że będąc skoczkiem narciarskim jest się bardziej perfekcjonistą niż osobą uzależnioną od adrenaliny. Chce się osiągnąć sukces w tym, co się robi. Kiedy oddaję skok jestem bardzo zdenerwowany i  skupiony bardziej na tym, aby uzyskać dobry wynik, niż na tym, jak groźny jest skok sam w  sobie. Aktualnie poziom w  naszej dyscyplinie jest bardzo wysoki. O dobrym rezultacie może zadecydować duże doświadczenie.

Adrenalina niekoniecznie decyduje o wyniku. Żeby być lepszym trzeba po prostu ciężko trenować.

dokładnie taką jak teraz, kiedy skaczę. Myślę, że to, co robię to jedna z rzeczy, które przybliżają człowieka do realizacji marzenia o lataniu. Każda istota ludzka o tym marzy i my, skoczkowie, jesteśmy tego bardzo blisko. Uważam, że to właśnie dlatego to, co robimy jest takie fajne. W tym przypadku można słowo adrenalina zamienić na wyraz ekscytacja.

Pamiętasz swój pierwszy skok? Denerwowałeś się?

- Oczywiście, byłem bardzo zdenerwowany. Nie pamiętam dokładnie tego pierwszego skoku, ale dobrze zapamiętałem skakanie w okresie dzieciństwa. Wszyscy zaczynali na najmniejszych skoczniach. To nie było dla mnie zbyt straszne. Czułem raczej ekscytację,

Pamiętasz, co było główną przyczyną, dla której zacząłeś uprawiać skoki?

Fot.: Jagoda Bodzianny

- Tak, to wszystko stało się przez mojego brata. Była nas trójka. Rodzice nie mieli na tyle czasu, żeby zajmować się nami przez cały czas, dlatego też przez siedem lat włóczyłem się za moimi braćmi na treningi. Uważałem, że skoki to super sprawa już od samego początku. Po ośmiu latach zdecydowałem, że to jest właśnie to, co chcę robić. Zająłem się treningami na poważnie.

30

Jesteś zadowolony z podjętej wtedy decyzji?

- Nie mógłbym być dobry w żadnej innej dyscyplinie. Jestem bardzo chudy i niezbyt silny, więc skoki są dla mnie perfekcyjnym sportem. Nie lubię za dużo

nr 04 | marzec 2017


zdjęcia: Facebook Toma Hilde

trenować, nie mógłbym być biegaczem narciarskim. Tam trzeba naprawdę harować. Skoki narciarskie świetnie wpisały się również w mój charakter. Czy to prawda, że większość skoczków, nawet tych najbardziej doświadczonych, odczuwa respekt przed skoczniami mamucimi?

- Tak, to prawda. Podczas lotów narciarskich osiągamy bardzo duże szybkości. Nie jesteśmy też przyzwyczajeni do tych obiektów, skaczemy na nich dwa do trzech razy w roku. Mamy dużo mniejsze doświadczenie na mamutach, niż na normalnych skoczniach, na których trenujemy cztery razy w  tygodniu i  rywalizujemy w średnio czterdziestu konkursach. W lotach również istnieje dużo większe prawdopodobieństwo wypadku. Tu także chodzi o osiągane przez nas szybkości. To właśnie dlatego odczuwamy duży respekt przed tymi skoczniami. Wypadki na skoczni to nieodłączna część tego sportu. Istnieje dobry sposób na pokonanie strachu przed upadkiem?

Tom Hilde Nie bałem się. Jak wspominasz pierwszy skok po upadku?

- Pierwszy skok był naprawdę świetny. W ogóle dużo skoków, które oddałem po upadku, było dobrych. Wygrałem kwalifikacje w  Klingenthal, moich pierwszych zawodach Pucharu Świata po tym niefortunnym dniu. Niestety konkurs został odwołany. Pięćdziesiąt dni po upadku byłem w  czołówce zawodów w lotach w Oberstdorfie. Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Są chwile, kiedy ten dzień do Ciebie wraca?

- Już nie myślę o tym upadku. Bardziej martwię się, że mogę złapać kontuzję w  trakcie mojego czasu wolnego, na przykład kiedy gram w piłkę nożną bądź robię jakąś głupotę. Nie boję się wypadków na skoczni, ale tego, co może przydarzyć się w trakcie zwykłej codziennej czynności, jak na przykład wchodzeniu po schodach w hotelu.

Nick Fairall powiedział, że skoki narciarskie to wciąż bardzo bezpieczny sport.

- I miał rację. Kiedy jesteś na takim poziomie jak zawodnicy z Pucharu Świata dochodzisz do momentu, w którym nie możesz się bać. Jeśli się boisz, nigdy nie osiągniesz światowego pułapu. Uważam, że Thomas Morgenstern zrobił coś bardzo mądrego. Czuł się gotowy do powrotu na 95% i dlatego zrezygnował. Nie mógł dłużej rywalizować, bo było to zbyt ryzykowne. Nie było 100%. To najlepszy sposób, w jaki można to wyjaśnić. Kiedy nie czujesz się pewny na maksa, w tym sporcie nie masz szans. Uważasz, że to indywidualna sprawa każdego sportowca jak reaguje na upadki?

- Jeśli zdarza się to raz, nie należy rozpatrywać tego jako problemu. Wciąż skoczyłeś w swoim życiu wystarczająco dużo razy, a  jeden upadek nie powinien niczego zmienić. Jeśli jednak

- W swojej karierze miałem jeden poważny upadek. Do nieprzyjemnej sytuacji doszło w Oberstdorfie. Potem bałem się o  coś zupełnie innego niż kolejne skoki. Po upadku nigdy nie wiesz jak zareaguje twoje ciało. Nie skakałem wtedy przez czterdzieści dni. Każdego dnia rehabilitacji zastanawiałem się jak zachowam się przy pierwszej próbie po wypadku, kiedy usiądę ponownie na belce by wykonać skok. Podczas rekonwalescencji strasznie brakowało mi skoków, starałem się nie skupiać na tym, co może pójść źle. To było w środku zimy, więc chciałem jeszcze wrócić do zawodów. Bardziej koncentrowałem się na tym, dlaczego tak bardzo lubię ten sport i  jak mogę dalej czerpać z  niego taką samą radość jak przed upadkiem, a przy tym nie odczuwać strachu. Zadziałało.

Hill Size Magazine

31


ZESKOK taka sytuacja ma miejsce więcej razy i jest spowodowana błędem skoczka, a  on tak naprawdę nie wie dlaczego, to już problem. Ja osobiście zacząłbym się zastanawiać, co dalej. Tak właśnie było w  przypadku Morgensterna. Upadek na skoczni nie powinien zdarzać się ponownie w  krótkim odstępie czasu. Jednak w  przypadku jednorazowego upadku każdy jest w  stanie szybko sobie z  tym poradzić. Upadek to taka lekcja pokory dla skoczka?

- Kiedy jesteś kontuzjowany, jesteś nieco wycofany ze sportu. Oglądasz zawody z zewnątrz. Dzięki temu zyskuje się czysty mentalny przekaz. Każdego dnia przez wiele godzin analizujesz i zastanawiasz się jak to będzie, kiedy już wrócisz. To także dobra okazja do tego, aby popracować nad tym, w czym jesteś słabszy. W trakcie sezonu nie mamy za wiele czasu na skupienie się na wszystkich aspektach, bo trenujemy głównie technikę. Mamy trening siłowy, podnoszenie ciężarów itp. Kiedy zyskujesz dodatkowy czas, możesz go więcej poświęcić na stabilizację i te inne, dość nudne sprawy. Robisz krok wstecz, ale możesz poprawić wszystko, co jest ważne w codziennym treningu. Taka przerwa sprawia, że jest się bardziej zmotywowanym do pracy?

- W moim przypadku tak było. Podczas rekonwalescencji byłem bardziej zmotywowany. Więcej problemów w  takim przypadku mają pewnie ci, którym kontuzje przydarzają się częściej. Niektórzy zawodnicy odnoszą tylko lekkie kontuzje i czas ich rehabilitacji nie wymaga od nich zbyt wiele dodatkowego wysiłku. Z  drugiej strony są skoczkowie, którzy odnoszą poważniejsze kontuzje kilka razy z  rzędu, tak jak Kenneth Gangnes w naszej drużynie. Jest mi bardzo przykro z  jego powodu. Ponowne zerwanie

32

Nie mógłbym być dobry w żadnej innej dyscyplinie. Jestem bardzo chudy i niezbyt silny, więc skoki są dla mnie perfekcyjnym sportem. Nie lubię za dużo trenować, nie mógłbym być biegaczem narciarskim. Tam trzeba naprawdę harować.

nr 04 | marzec 2017


Tom Hilde więzadła w kolanie oznacza powtarzanie tego samego, bardzo długiego schematu rehabilitacji od nowa. Kolejne miesiące i godziny spędzone nad czymś, co już się przerabiało. Jeśli uda mu się wrócić, będę pod wielkim wrażeniem. Jestem jednak przekonany, że to zrobi. To twardy facet. Jeśli miałbym wskazać kogoś, kogo na to stać, to będzie to właśnie Kenneth. Lubisz adrenalinę nie tylko na skoczni. Jedną z Twoich pasji jest spadochroniarstwo. Kiedy i jak się to zaczęło?

- Chciałem wyrobić licencję spadochroniarską już kilka lat temu, ale ponieważ to dość długotrwały proces, nie miałem wystarczającej ilości czasu. W 2012 lub 2013 roku nasz trener, Alexander Stoeckl zasugerował, że możemy zorganizować nasze letnie przygotowania tak, aby było to możliwe. Nasza federacja narciarska zafundowała nam kurs licencyjny. Zajęło nam to tydzień. Przeznaczyliśmy ten czas na oswojenie się z  lataniem, na złapanie odpowiedniego uczucia powietrza w trakcie lotu. Chcieliśmy porównać to do naszego treningu, ale było to bardzo trudne. Kiedy wyrabiasz licencję zaczynasz wszystko od podstaw i potrzebujesz naprawdę wielu skoków, zanim możesz zacząć porównywać to do skoków narciarskich. Wiedza ze skoków przydaje się w lotach ze spadochronem?

-Aktualnie mam około 55 skoków ze spadochronem i uważam, że to, co wiem na temat skoków narciarskich bardzo mi w tym pomogło. To działa także w drugą stronę. Dużo nauczyłem się podczas skakania ze spadochronem i to pomogło mi stać się lepszym skoczkiem na obiektach mamucich. Oczywiście jest wiele rzeczy, które można porównać w  tych sportach i czasem działa to pomocniczo w obie strony.

Hill Size Magazine

Spróbowałeś również skoku na bungee...

- Nie sprawiło mi to jednak przyjemności. To fajne, ale nie jest tak naprawdę niebezpieczne. Wszędzie jest się zabezpieczonym, a ja wolę sporty, w których dużo więcej odpowiedzialności spoczywa na mnie. To trochę jak rollercoaster. Jest w porządku, ale cały czas wiesz, że nie ma w tym realnego zagrożenia. Jest zatem coś, czego naprawdę się boisz?

- Tak naprawdę boję się wielu rzeczy. Najprostszy przykład? Niepokój wywołuje u mnie zwykły regularny trening, albo ćwiczenia w  trakcie lata. Boje się tego bardziej ze względu na wysokie ryzyko kontuzji. Uraz to nasz największy wróg. Dlatego, kiedy robię rzeczy wykraczające nieco poza moją strefę komfortu, serio się boję. Wyjaśnij, co to za zawody, które odbywają się co roku w Lillehammer (Sørperennet)?

- Nigdy tam nie skoczyłem, ale to coś w rodzaju imprezy połączonej z zawodami w nieco bardziej zabawnej formie, którą organizujemy zawsze na koniec zimy. Nie skupiamy się na tym, kto wygra, ale bardziej na zabawie i wspólnym spędzaniu czasu. Podczas sezonu wszyscy sportowcy latają i jeżdżą z miejsca na miejsce, z konkursu na konkurs. Wszyscy są poważni. To bardzo fajne, że mamy czas, kiedy możemy spotkać się wszyscy razem po długim sezonie zimowym. Pytanie-odpowiedź:

1) Najlepszy obecnie skoczek na świecie: Anders Fannemel 2) Mistrzostwa Świata czy Igrzyska Olimpijskie: jedno i drugie 3) Ulubiona skocznia narciarska: Bischofshofen 4) Idol z  dzieciństwa: Janne Ahonen i Roar Ljoekelsoey 5) Najlepszy kolega w drużynie: Anders Fannemel 6) Jeśli nie skoki, to...siedzenie w biurze i robienie nudnych rzeczy 

33

Profile for Hill Size Magazine

T.Hilde: Odwaga ponad strach [wywiad]  

Tom Hilderozmowa: Martyna Ostrowska

T.Hilde: Odwaga ponad strach [wywiad]  

Tom Hilderozmowa: Martyna Ostrowska

Advertisement