Issuu on Google+

44

l dossier

algi?

FOT. Arch. LNE/Fotolia

Jak ugryźć...

Rośliny morskie to ważny składnik diety nie tylko w nowoczesnej kuchni makrobiotycznej – ich dobroczynne właściwości znane są od wieków. Dziś wiemy, że to pokarm wyjątkowo bogaty w witaminę B12, żelazo, wapń, magnez, cynk. Na przykład glony wakame mają trzynaście razy więcej białka niż mleko i pięć razy więcej żelaza niż szpinak. Co więcej, chronią przed licznymi chorobami, przede wszystkim nowotworowymi.

Glony, czyli algi, pojawiły się na naszej planecie półtora miliarda lat temu. Były pierwszymi organizmami, które dzięki zdolności fotosyntezy przekształcały energię słoneczną w składniki odżywcze, co stanowiło ważny etap na drodze rozwijania się bardziej złożonych form życia na naszej planecie. Z czasem pojawiało się coraz więcej różnych alg – dziś istnieją tysiące znanych gatunków, rosnących u wybrzeży oceanów i mórz. Poszczególne linie ewolucyjne glonów nie są ze sobą spokrewnione. Łączy je zdolność fotosyntezy, wodne środowisko życia i prosta, beztkankowa budowa. Du-

LNE & spa

ża część glonów to jednokomórkowce, ale liczne są też większe i bardziej złożone organizmy – morskie rośliny, które są świetnym pożywieniem dla człowieka. Dlatego warto poznać je bliżej. Życie powstało w wodzie morskiej. Człowiek, który ma się urodzić, dorasta w łonie matki w podobnym środowisku. Krew matki, która go odżywia i oczyszcza, ma skład podobny do morskiej wody. Wszystko, co pochodzi z morza, jest dla nas szczególnie wartościowe i odżywcze. Wiedziano o tym od dawna – już w starożytnym Egipcie wykorzystywano glo-


dossier ny do leczenia niektórych chorób. W Polsce niegdyś jadało się morszczyn – był on dodatkiem do potraw, stosowano go też leczniczo, m.in. w dietach odchudzających i hiperglikemii. Od wieków wiadomo, że glony przedłużają życie, chronią przed chorobami, dodają urody. Wiele plemion żyjących u wybrzeży mórz nadal wykorzystuje glony jako pożywienie. Natomiast rośliny morskie praktycznie nie występują w diecie mieszkańców wysokorozwiniętych krajów europejskich – tradycja jedzenia glonów przetrwała jedynie u wybrzeży Szkocji, Irlandii, Walii, Islandii. W innych miejscach wykorzystuje się je głównie jako dodatek w przemyśle spożywczym i kosmetycznym, rzadziej spożywczym (np. agar). Okazuje się, że w miejscach, gdzie ludzie nadal jadają glony, prawie nie występują niektóre choroby, przede wszystkim nowotwory hormonozależne, jak rak piersi, jajnika czy prostaty, a także rak skóry i jelita grubego. Obecnie wiemy już, że to nie przypadek – wyjątkowe substancje zawarte w roślinach morskich są niezastąpione w profilaktyce tych schorzeń.

l 45

Rośliny morskie są dla człowieka najbardziej wartościowym składnikiem odżywczym. Zawierają w sobie idealne proporcje białek, aminokwasów, witamin i minerałów – wszystko w łatwo przyswajalnej postaci.

gają usuwać z organizmu nadmiar tłuszczu. Algi mają różne kolory: zielony, czerwony, brunatny – zależnie od tego, ile są w stanie wchłonąć światła słonecznego i jaki jest skład chemiczny wody. Ważna jest różnorodność naszej kuchni – każdy rodzaj glonów ma trochę inne właściwości. Ich wspólnym środowiskiem jest ocean, a nasze ciało, krew i limfa, mają podobny do niego skład biochemiczny.

Zbawienny duet: kombu i wakame Karmią i leczą Rośliny morskie są dla człowieka najbardziej wartościowym składnikiem odżywczym. Zawierają w sobie idealne proporcje białek, aminokwasów, witamin i minerałów – wszystko w łatwo przyswajalnej postaci. Rosną w czystym środowisku, nie pojawiają się w brudnej wodzie. Wyjątkiem są glony, które żyjąc w zanieczyszczonym otoczeniu, działają jak filtr i oczyszczają wodę. Jeśli jest ona zbyt zanieczyszczona, giną. Nie ma więc obaw, że będziemy zjadali glony, które wchłonęły zanieczyszczenia, jak to bywa w przypadku ryb czy ostryg. Według medycyny Wschodu glony są chłodne, co oznacza, że nie rozgrzewają ani nie wyziębiają organizmu. W smaku są słone. Wszystkie glony mają szereg korzystnych właściwości, związanych z poprawą jakości płynów ustrojowych, takich jak krew, limfa, płyn mózgowo-rdzeniowy, soki żołądkowe, płyn w woreczku żółciowym itd. Działają moczopędnie, więc pomagają wypłukiwać toksyczne substancje z organizmu. Poprawiają metabolizm wody, zapobiegając obrzękom. (Jeśli rano budzimy się z opuchniętą twarzą, oznacza to, że zaburzona została równowaga między płucami a nerkami, przez co woda nie jest prawidłowo odprowadzana z organizmu). Alkalizują krew, poprawiając odporność. Poprawiają też metabolizm wątroby, którego zaburzenia powodują nerwowość, napięcie, wybuchowość. Oczyszczają układ limfatyczny – to ważne, bo zastana limfa jest mocno zakwaszona i gromadzą się w niej szkodliwe substancje. Skutkiem są obrzęknięte węzły chłonne i obniżona odporność. Glony leczą te dolegliwości, podobnie jak nawracające ropne zapalenia migdałów. Algi „przekształcają” to, co tradycyjna medycyna chińska nazywa śluzem. Jeżeli jemy dużo białej mąki, słodyczy, soków w naszym organizmie gromadzi się śluz, który zalega w gardle, zatokach, prowadzi też do stwardnień w piersiach czy macicy. To tak, jakbyśmy mieli zbyt gęsty krochmal, który trzeba rozcieńczyć, żeby łatwiej się go pozbyć. Jedzenie roślin morskich powoduje takie rozrzedzenie, dlatego może pomóc w nawracających zapaleniach dróg oddechowych, a także chorobach płuc. Glony mają właściwość rozmiękczania guzów – zarówno nowotworowych, jak i mięśniaków, a także wszystkiego, co pojawia się w naszym ciele jako chorobowe zgrubienie, stwardnienie: żylaków, skrzepów, zastojów. Korzystnie działają również na tarczycę – zwłaszcza glon kombu. Obniżają poziom cholesterolu. Poma-

Niektóre glony mają niezwykłe właściwości lecznicze i profilaktyczne. Dwa wspaniałe gatunki, które chronią nas przed chorobami, takimi jak rak piersi, jajnika, macicy i prostaty, to wakame

Artykuł powstał w oparciu o nagrania ze spotkań edukacyjnych z Bożeną Schleicher, prowadzonych cyklicznie w ośrodku Rancho Mustafa w Bobolinie, we współpracy z Akademią Atma. Na zdj. Bożena Schleicher (z prawej) i Edyta Sicińska www.akademia-atma.eu Bożena Schleicher, ekspert w zakresie nauki o żywieniu, absolwentka Międzynarodowego Instytutu Makrobiotycznego w Kiental w Szwajcarii oraz studiów Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, prowadzonych przez nauczycieli z Instytutu Avicenny we Francji. Ma ponaddwudziestoletnie doświadczenie w edukacji zdrowotnej. Prowadzi autorskie kursy gotowania makrobiotycznego, konsultacje i wykłady, także z zakresu profilaktyki chorób przewlekłych i nowotworowych. Tel. 602-851-560.

www.lne.pl


46

l dossier

i kombu. Oprócz mnóstwa składników odżywczych, zawierają one związki, które są inhibitorami komórek nowotworowych, czyli mają zdolność zatrzymywania rozrostu nowotworu. Jednym z tych związków jest fukoidyna – wielocukier, który nie tylko inhibituje, ale też niszczy istniejące komórki rakowe. Oprócz tego zmniejsza ilość szkodliwych mikroorganizmów w naszym ciele i poprawia odporność. Kolejny ważny składnik to fukoksantyna – przeciwutleniacz o działaniu podobnym do karotenoidów, takich jak likopen czy beta-karoten, ale sześciokrotnie silniejszy. Jest silnym inhibitorem komórek nowotworowych w raku prostaty, jelita grubego i skóry.

Niektóre glony mają niezwykłe właściwości lecznicze i profilaktyczne. Dwa wspaniałe gatunki, które chronią nas przed chorobami, takimi jak rak piersi, jajnika, macicy i prostaty, to wakame i kombu. Kombu i wakame są jedynymi roślinnymi źródłami fukoidyny i fukoksantyny, dlatego koniecznie powinny się znaleźć w naszej diecie. Dodatkowo glon kombu usuwa skutki prowadzącej do białaczki radioaktywności. Dlatego pacjenci w czasie radioterapii piją zrobioną z niego herbatę. Aby ją przygotować, zalewamy kawałek glona zimną wodą, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez 10 minut. Ten sam kawałek można wykorzystać kilka razy. Regularnie jedzony, kombu chroni nas też podczas prześwietleń czy tomografii. Zawiera bardzo dużo jodu, świetnie wpływa na tarczycę. Pomaga na astmę, problemy alergiczne skóry, nietolerancje pokarmowe. Należy go dodawać do gotowania wszelkich nasion strączkowych – dzięki temu nie pojawią się wzdęcia, bo składniki glona ułatwiają trawienie i wchłanianie białek. Warto go używać do gotowania zup, potraw ze zbóż, można też przyrządzać kombu np. z pieczarkami, boczniakiem, ogórkiem kiszonym. Co więcej, kombu nazywany jest naturalnym glutaminianem sodu – to polepszacz smaku! (Na rynku występuje także kombu w postaci tabletek, ale niektórzy źle na nie reagują ze względu na zbyt dużą koncentrację minerałów). Z kolei wakame ma 13 razy więcej bioprzyswajalnego wapnia niż mleko. Jest świetny zwłaszcza dla kobiet. Łagodny w smaku, dobrze komponuje się z warzywami, np. duszonymi czy gotowanymi w zupach. Japończycy zawsze używają go do zupy miso. Suszone wakame po namoczeniu warto jeść w surówkach.

Żelujący agar Niektóre algi, np. agar agar, zawierają żele, które koją i chronią śluzówkę. Świetnie działają na płuca, które są bardzo szczególną i wrażliwą tkanką: kiedy śluzówka opłucnej jest zbyt wysuszona, traci elastyczność i nie pracuje prawidłowo. Pojawiają się wtedy problemy z oddychaniem, a u dzieci występuje mukowiscydoza. Gdyby te chore dzieci nie jadały dużych ilości nabiału, a za to spożywały algi, nie cierpiałyby tak bardzo. Glony mają bowiem właściwości odblokowujące, zwłaszcza agar. Dzięki silnym właściwościom żelującym świetnie nadaje się on do robienia galaretek: zarówno deserowych, jak i takich z warzywami czy rybą. Agar występuje na rynku w postaci suszonej i zmielonej na proszek. Żeby zrobić galaretkę, gotujemy go przez 5 minut, ilość wody dobierając zgodnie z zaleceniem producenta. Przy odpowiedLNE & spa

nich proporcjach taki wywar zastyga nawet w upale. Sam w sobie agar jest bezsmakowy, a przy tym ma mnóstwo wartości odżywczych, zawiera świetne białko i dużo minerałów.

Inne skarby Spośród wielu znanych jadalnych gatunków alg chciałabym zwrócić uwagę jeszcze na kilka, które są dostępne na polskim rynku – warto zwrócić uwagę na ich smak oraz właściwości. Glony arame są ciemne i prawie nie mają zapachu. Można je gotować w zupach, z kaszą lub przyrządzać same. Są bardzo bogate w minerały, zwłaszcza żelazo. Dulse to czerwone algi o delikatnym smaku, jadane na surowo lub po ususzeniu. Rosną u wybrzeży Szkocji, Walii, Irlandii i Islandii. Są świetne między innymi do surówek i sałatek. Morszczyn, glon z naszej strefy klimatycznej, po ugotowaniu wygląda jak pokrojone grzyby. To wspaniałe źródło jodu i selenu. Świetnie komponuje się na przykład z kaszą. Hijiki to bardzo aromatyczne, długie i czarne algi. Bogate w żelazo, wzmacniają nerki i sprzyjają długowieczności. Świetnie wpływają na urodę – skórę, zęby, włosy, paznokcie. Dlatego jadający je regularnie Azjaci mają gładką skórę i lśniące czarne włosy. Nori, najpopularniejsze glony na świecie, są znane głównie jako składnik sushi. Opracowano metodę ich hodowli, w związku z czym stały się bardzo dostępne i popularne. Jako jedne z nielicznych zawierają kwasy, które poprawiają funkcjonowanie naszego mózgu. Niwelują też jego obrzęki, np. pooperacyjne. Poprawiają koncentrację. Redukują stany zapalne i dobrze wpływają na pracę serca. Prażone nad ogniem i pokruszone lub pocięte płaty nori są świetnym dodatkiem do zup-kremów (podajemy je osobno).

Pasjonaci zdrowego stylu życia wiedzą, jaki cennym skarbcem w diecie i suplementacji są algi. Dla wszystkich tych, którzy dopiero rozpoczynają z nimi swoją przygodę i eksperymenty kulinarne mają przed sobą, mamy dobrą wiadomość – można korzystać z bogactwa odżywczych właściwości alg, sięgając choćby po sprawdzony preparaty – np. czystą hawajską Spirulinę Pacifica. Jest ona najbardziej pełnowartościowym i jednym z najczystszych źródeł naturalnych składnikiem żywieniowym, jakie możemy znaleźć w przyrodzie. Doskonała dla zdrowia i urody, bardzo pomocna w rewitalizacji i zwalczaniu skutków stresu. Skład Spiruliny to 58-62% pełnowartościowego białka z kompletem 18 aminokwasów i beta karotenu. Kwas gamma linolenowy (GLA), gamma linolowy, chlorofil, fytocjanina, dysmutaza nadtlenkowa (SOD), minerały, witaminy w tym kompleks witamin z grupy B – to wszystko znajduje się w jednej mikroskopijnej aldze. Źródło: www.Kenayag.pl


Kuchenne porady Osobom, które po raz pierwszy próbują glonów lub zaczynają stosować je w kuchni, niekiedy nie odpowiada ich smak, a zwłaszcza „morski” zapach. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, kiedy ktoś je za dużo nabiału – produkty mleczne powodują bowiem określone zmiany w naszym organizmie, których skutki utrzymują się przez 4–5 miesięcy. Zaczynając przygotowanie alg, używajmy niewielkich ilości. Na przykład do zup można dodać po dwucentymetrowym kawałku dwóch różnych glonów, takich jak kombu i wakame. Z czasem można zwiększyć tę ilość, gdy nauczymy się smaku alg, przyzwyczaimy do niego. Po ugotowaniu glon wyjmujemy z zupy, kroimy na paseczki i wkładamy z powrotem. Pary alg, których właściwości dobrze się uzupełniają i warto stosować je łącznie, to: kombu i wakame, kombu i arame, kombu i hiziki, kombu i nori. Glony hijiki mają bardzo silny aromat, podobny do ryb. Kupujemy je suszone, podobnie jak arame, dlatego przed właściwym przyrządzaniem należy zalać je gorąca wodą i przecedzić. Kiedy próbujemy hijiki po raz pierwszy, warto powtórzyć płukanie dwu-trzykrotnie, z czasem powinien wystarczać raz. Wodę, która zostanie po odcedzeniu, można wykorzystać do podlewania kwiatów. Po namoczeniu glony mają postać długich, grubych nitek, dlatego trzeba je pokroić. Pięknie wyglądają np. z marchewką i pietruszką na oleju sezamowym. Do gotowania roślin strączkowych, np. w szybkowarze, dodajemy całą laskę kombu i gotujemy razem 45 minut. Ugotowany glon kroimy i wkładamy z powrotem do potrawy. Do alg warto dodawać odrobinę czegoś kwaśnego: octu lub soku z cytryny. Dzięki temu powstają łatwo przyswajane cytryniany cennych minerałów. Warto eksperymentować i tworzyć własne przepisy: na zupy, sałatki, warzywa duszone, galaretki, potrawy z kaszy, ryżu czy makaronu. Glonów praktycznie nie da się przedawkować. Osobom chorym radzę podawać codziennie dodatkową łyżkę alg.

Lecznicza potrawa z kombu z grzybami Potrawa świetna przy problemach z tarczycą, nerkami, odpornością, przy guzach, zgrubieniach, krwotokach, po radioterapii. Rozgrzewamy oliwę z tłuszczem kokosowym, dodajemy trochę czosnku i świeżego imbiru, listek laurowy, ziele angielskie, jałowiec. Można dodać cebulę lub białą część pora – rak nie lubi siarki. Dusimy, podlewając wodą. Osobno w rondelku przez 20 minut gotujemy glon kombu. Do miękkiej cebulki dodajemy grzyby (mogą być pieczarki, shitake, boczniak albo grzyby leśne), a po 15 minutach – ugotowany, pokrojony w paseczki glon i trochę wody z jego gotowania. Do tego 2–3 łyżki śmietany kokosowej (tego, co gromadzi się na górze w mleku kokosowym) i pokrojonego kiszonego ogórka. Dużo kopru, sól i pieprz do smaku. Sos można zagęścić np. skrobią kukurydzianą. Podajemy z kaszą, makaronem, ryżem.

Opracowała: Olga Filanowska


LES NOUVELLES ESTETHIQUES