Page 72

ROZMAITOŚCI

Z kryminalnej kroniki

Makabryczne odkrycie doktora Lafontaine'a

W

toczącej się na ziemiach polskich kampanii napoleońskiej 1807 r. Francuzi zajmowali kolejne miasta, w tym Lublin, który miał posłużyć jako zimowe leże dywizji generała Józefa Zajączka. Należało znaleźć dogodną budowlę na lazaret wojskowy. Na ten cel władze miejskie wytypowały gmach klasztoru wizytek, jednakże brakowało tam osobnego pomieszczenia na kostnicę. Obecny na miejscu protochirurg armii Księstwa Warszawskiego, Franciszek Leopold Lafontaine (1756-1812), wraz z towarzyszącym mu majorem Zabłockim, oglądał wszystkie izby i zabudowania. Zwrócił uwagę na niewielką niby-basztę, przymurowaną do ścian klasztoru, z małym okienkiem i kratą u góry. Zażądał, by udostępniono mu ową basztę na kostnicę, lecz najpierw chciał obejrzeć wnętrze. Przeorysza klasztoru sprzeciwiła się tak gwałtownie, że wzbudziło to niejasne podejrzenia majora. Rosły one zwłaszcza od momentu, gdy nagle usłyszano dziwny i przeraźliwy pisk, dochodzący, jak się wydawało, zza zakratowanego okienka. Indagowana nieustępliwie przez chirurga i oficera ksieni, wobec groźby wyłamania drzwi siłą, ostatecznie ustąpiła, wskazując ukryte wejście i oddając klucz do żelaznych wrót. Idący przodem medyk Lafontaine zastał we wnętrzu celi, wśród sterty śmieci i gnoju, istotę podobną do ludzkiej, okrytą łachmanami i długimi do ziemi włosami. Na

widok nieznanych osób zaczęła ona piszczeć i krzyczeć, a potem – zachłysnąwszy się powietrzem – wpadła w konwulsje. Lekarz i major polecili przynieść jakieś oświetlenie, w wyniku czego nieszczęsna ofiara zemdlała. Po przeniesieniu do innej, wygodnej celi okazało się, że jest to kobieta, która

..........................................................

| Jan Ligber, „Portret Franciszka

Leopolda Lafontaine’a”, po 1812 r., miedzioryt punktowany (ze zbiorów Biblioteki Narodowej)

72

| Spotkania z Zabytkami

5-6 2014

– ocucona i ubrana w czyste szaty – zachowała piękne rysy w umęczonej twarzy. Nie odezwała się ani słowem, wyglądało też, że nie umiała (bądź zapomniała) czytać ani pisać. Wkrótce rozszyfrowano, choć nie od razu, jej tożsamość. Początkowo uważano ją za Urszulę Morską, lecz okazało się,

że naprawdę nazywała się Fremiota Grabowska i była obłóczoną siostrą zakonną, odbywającą karę zamurowania żywcem bodajże od 1789 r. Za co została tak nieludzko potraktowana? Według jednej wersji Grabowska, pochodząca podobno z zamożnej i bogatej rodziny, miała romans, w wyniku

Spotkania 05 06 2014  
Spotkania 05 06 2014  
Advertisement