Page 50

ZABYTKI W KRAJOBRAZIE

5 | Szafa z wyposażenia dworu, wykonana około 1894 r., najprawdopodobniej przez stolarza Józefa Kasprusia Stocha 6 | Stan dworu w latach

dziewięćdziesiątych XX w. – fragment elewacji zachodniej

(wszystkie zdjęcia pochodzą ze zbiorów autorki) .......................................................................

przez pięć lat wojny uciekinierom, zorganizowania tajnego nauczania we dworze (trzech nauczycieli i  egzaminy komisyjne co roku), ukrywania osób narodowości żydowskiej, pomocy partyzantom, intensywnie działali w  ramach Rady Głównej Opiekuńczej. Rada powstała 1 czerwca 1940  r. w  Krakowie i  Helena Jabłonowska została prezeską powiatowej RGO w Dębicy. Dawało to pretekst do licznych działań i  interwencji u władz niemieckich. Wśród tych aktywności zdarzały się akcje brawurowe, głównie uwalniania więźniów. Najsłynniejszą jednak wojenną aktywnością Heleny Jabłonowskiej, zwanej w  okolicy „naszą matką”, była pomoc więźniom obozu koncentracyjnego w  Pustkowie, zbudowanego początkowo jako obóz pracy na terenie ogromnego poligonu wojskowego SS, wykorzystywanego także jako wyrzutnia rakiet V1 i V2. Wiele prób pomocy nie dawało rezultatu, dopiero pogorszenie stanu Rzeszy w 1943 r. oraz nowy

5 komendant, u którego Helena Jabłonowska uzyskała widzenie, zmieniły sytuację. Jak sama to opisała, komendant „z miejsca opowiedział, że pochodzi z rodziny szwedzkiej, że jeden z jego przodków  w  okresie wojen z  Polską był więziony na zamku warszawskim i dzięki pomocy jakiejś Polki zdołał ujść z niewoli spuściwszy się oknem na sznurze. Korzystając z  tej opowieści powiedziałam, że nadarza się świetna okazja rewanżu, proszę zatem o  pozwolenie

Zofia Jabłonowska-Ratajska

6

50

dowożenia wszelkiej żywności dla więźniów.[…] Naturalnie nie był to akt rewanżu, lecz po prostu okazja ułatwiająca żywienie potrzebnych rąk do pracy […]. I tak co środa przez  19 miesięcy dojeżdżałam do Pustkowia”. Ta na wielką skalę zakrojona akcja przygotowywania przez  całą okolicę nieraz  kilku ton żywności uratowała od głodu wielu więźniów, a  towarzyszyło jej nie tylko przekazywanie grypsów, lekarstw, ale i obserwacja poligonu doświadczalnego V1 i V2. Trudno opisać tu wszystkie wojenne przygody gospodarzy Przyborowa. Działalność dworu skończyła się w sierpniu 1944 r., kiedy musieli opuścić swój dom na zawsze. Dwór do 1945  r. zachował się w  dobrym stanie, po wojnie, stopniowo grabiony i  niszczony, popadał w  ruinę, ostatecznie ucierpiał podczas pożaru z 1973 r., po którym pozostała zeń okaleczona bryła bez  dachu. W  pobliżu miejsca po spalonej w  1945  r. drewnianej oficynie po zachodniej stronie podjazdu wybudowano w latach 1957, 1964 i 1970 trzy szpetne i bezstylowe oficyny murowane. Degradacji dworu towarzyszyła degradacja parku – wycinanie i  niszczenie zabytkowych dębów  i akacji. W  czasach, gdy cały ten obszar należał do PGR-u, wzdłuż alei wjazdowej zostały postawione bloki dla pracowników. W latach osiemdziesiątych majątek został oddany w  użytkowanie kombinatowi rolno-przemysłowemu Igloopol w  Dębicy, który zamierzał dwór odbudować. Niestety, do odbudowy ostatecznie nie doszło, ale śladem po tym zamierzeniu jest staranne opracowanie architektoniczno-konserwatorskie obiektu, wykonane przez panią Magdalenę Czubińską. Przyborów dotknął więc los dość typowy dla polskich dworów, systematycznie usuwanych z  powojennego krajobrazu. Jego odbudowa przekracza materialne możliwości spadkobierców ostatnich właścicieli. I dlatego pozostałości malowniczej budowli wciąż czekają na ponowne zagospodarowanie.

| Spotkania z Zabytkami

5-6 2014

Spotkania 05 06 2014  
Spotkania 05 06 2014  
Advertisement