Page 36

jedyna opcja w obecnej sytuacji na rynku fono graficznym? Tak. Robimy to od czasów "Królestwa". Jest dość ciężko. Brak wsparcia wytwórni jest komplikacją, ale jakoś przemy do przodu i staramy się to robić najlepiej jak się da. Na szczęście wsparcie naszych fanów jest niesamowite i bezcenne. Dzięki zamówionym w ciemno preorderom "NieWolnOści" mogliśmy za wpłacone przez nich pieniądze wyprodukować cały nakład płytowy, a to spore pieniądze. Musielibyśmy po prostu brać kredyty, pożyczać. Granie metalu nie jest w naszym kraju tak dochodowe, żeby nie martwić się o bieżące rachunki. Żyjemy z koncertów i tylko dzięki nim jesteśmy w stanie dalej grać i tworzyć. Ale żeby je grać trzeba wydawać płyty, których nagranie i wyprodukowanie jest bardzo kosztowne. Dlatego każda zakupiona oryginalna płyta jest dla nas olbrzymim wsparciem i wartością dodaną. I za to jesteśmy takim fanom niezmiernie wdzięczni. Fani faktycznie was nie zawiedli, zamawiając w preorderze odpowiednią ilość płyty, mimo tego, że jeszcze przed premierą umieściliście ten materiał w całości w sieci - uznaliście, że pewnie i tak ktoś go spiratuje, a tak każdy może posłuchać, ocenić i ewentualnie zdecy dować się na kupno CD czy legalnych plików? Tak, to był jeden z najważniejszych powodów. Drugim była chęć odwdzięczenia się za okazane zaufanie tym, którzy zdecydowali się je zamówić właśnie w ciemno. A jeśli przekonaliśmy przy okazji tych niezdecydowanych to tym lepiej. I jest to trzeci powód ku temu, że podjęliśmy taką decyzję. Jedyny minus tego to brak niespodzianki. A my uwielbiamy robić niespodzianki. Wyobraź sobie jednak, że część fanów, mimo udostępnienia całej płyty, postanowiła jednak zaczekać na swój egzemplarz i nie psuć właśnie tej niespodzianki. To robiło zawsze na mnie olbrzymie wrażenie. Nie jestem pewien czy sam bym wytrzymał taką presję (śmiech). Świadczy to nie tylko o waszym zaufaniu do słuchaczy, ale też jest potwierdzeniem tego, że Hunter jest dla nich zespołem szczególnym pewnie nie tylko w 1985 roku, ale nawet kilka naście lat temu nawet nie marzyliście o takim statusie? Ależ marzyliśmy (śmiech). Ale to były bardziej marzenia niż przekonanie, że tak się naprawdę stanie. Trwało to długo, nawet bardzo ale może dzięki temu przyjęliśmy to na spokojnie, nie wpadając w alkoholizm i narkotyki ze szczęścia, a także samouwielbienie (śmiech). Będziecie teraz pewnie intensywnie koncertować, tak więc zapowiadana jakiś czas temu płyta akustyczna nie powstanie szybko, ale liczę, że wrócicie do tego pomysłu? Już wróciliśmy. Czekamy na specjalne mikrofony do nagrywania akustycznych gitar, które dostaniemy lada dzień i tniemy dalej. Mamy zresztą już bardzo dużo zarejestrowanego materiału, mnóstwo jelonkowych skrzypiec, bo tym razem on przejął dowodzenie nad tą płytą, co mnie bardzo cieszy ponieważ ma z nas największe doświadczenie, jeśli chodzi o akustyczne tematy. To może być bardzo ciekawa jazda. Bardzo zresztą na to liczymy. A koncertów oby było jak najwięcej. To kochamy zdecydowanie najbardziej. Wojciech Chamryk

36

HUNTER

Z duchem tradycji, ale na miarę czasów Cieszę się, że słucha nas także nowe pokolenie - mówi gitarzysta Ancillotti Luciano "Ciano" Toscani, dodając, że nie ma niczego lepszego od sytuacji, gdy nierzadko widzi ojców i synów szalejących zgodnie na ich koncertach. Okazji ku temu będzie teraz pewnie znaczne więcej, bo złożona w 3/4 z muzyków legendarnych grup Wyvern i Strana Officina grupa wydała właśnie kolejny, znakomity album "Strike Back": HMP: Który z was jest fanem tak przedpo topowych dźwięków jak "I Thank You Mister Moon" i jak to się stało, że właśnie ta piosenka z lat 30. została wsamplowana w "Intro", nawet z trzaskami 78-obrotowej, szelakowej płyty? Zamarzyło wam się własne "Fast As A Shark"? (śmiech) Luciano "Ciano" Toscani: (Śmiech) Nie myślałem o tym! Mimo wszystko to był tylko żart! W sumie Ancillotti to te same klimaty co Accept i inne, klasyczne już zespoły z lat 80. , tak więc wszystko pasuje tu idealnie, tym bardziej, że nowoczesne czy bardziej ekstremalne dźwięki to nie wasza bajka - w takim trady -

wyborem, ponieważ po prostu jest jednym z najlepszych gitarzystów, których słyszeliśmy na klasycznej scenie rockowej. Ciano jest wspaniałą osobą i grał poprzednio wraz z Bud'em w Strana Officina. Jedynie nazwisko jakie mogliśmy dodać do rodziny nie mogło być inne niż rodzonego brata. Jak powiedziałeś, nie tylko umiejętności się liczą. Jest to chyba zresztą niezwykle ważne, żeby dogadywać się i być dobrymi kumplami tak na co dzień, bo przecież trudno o jakieś spektaku larne efekty współpracy czy udane koncerty w sytuacji, gdy muzycy w zespole są ze sobą skłóceni, co przez lata miało np. miejsce w

Foto: Ancillotti

cyjnym graniu czujecie się najlepiej i tak już pozostanie? Luciano "Ciano" Toscani: Oczywiście, że tak! Jesteśmy zespołem heavy metalowym i nie obchodzi nas tworzenie metalu alternatywnego lub new metalu! Wciąż lubimy refreny brzmiące jak hymn, monumentalne riffy oraz ogniste solówki, więc jest to dokładnie to, co znajdziecie na albumie "Strike Back". Kolejne albumy mogą być odmienne, ale dalej będą utrzymane w tym samym stylu. Jak doszło do powstania rodzinnego zespołu klanu Ancillottich i kto był inicjatorem tego przedsięwzięcia? Luciano "Ciano" Toscani: Bid był inicjatorem, a Bud był jego wspólnikiem! (śmiech). Skład mieliście skompletowany właściwie od razu, był tylko problem braku gitarzysty, ale Luciano (ex Wyvern) był wam pewnie doskonale znany i wiedzieliście, że świetnie dopasu je się do was nie tylko pod względem umiejęt ności? Sandro "Bid" Ancilotti: Ciano był pierwszym

Deep Purple? Luciano "Ciano" Toscani: Oczywiście, zawsze pracujemy ramię w ramię i podróżujemy razem tym samym autobusem. Jeżeli nie bylibyśmy przyjaciółmi mającymi dobre stosunki byłby to bardzo duży problemem dla zespołu! Jesteśmy bardzo szczęśliwy, będąc zjednoczeni pod tą samą flagą. Ancillotti jest na tę chwilę chyba nie tyle pobocznym projektem, co waszym głównym zespołem, bo od momentu wydania debiu tanckiej EP-ki "Down This Road Together" regularnie co dwa lata przygotowujecie kolejny album? Luciano "Ciano" Toscani: Ancillotti nigdy nie był pobocznym projektem i jest naszym głównym zespołem. Wiemy jaki potencjał w nim drzemie oraz znamy swoje cele. Coraz częściej obserwuję sytuację, że wielu muzyków gra w kilku zespołach - w waszym przypadku jest to pewnie efekt tego, że spełniacie się artystycznie na różnych polach w nieco odmiennych stylistykach, ale często by-

HMP 64  

Nowy numer (No. 64) e-Magazynu Heavy Metal Pages to 66 wywiady i ponad 190 recenzji. 172 strony, które na pewno zadowolą maniaka tradycyjnyc...

HMP 64  

Nowy numer (No. 64) e-Magazynu Heavy Metal Pages to 66 wywiady i ponad 190 recenzji. 172 strony, które na pewno zadowolą maniaka tradycyjnyc...

Advertisement