Page 1

№ 1 (23)

2018 rok

styczeń

WIADOMOŚCI

ŚWIĘTO

POLSCY PODATNICY SFINANSUJĄ UKRAI ŃCOM EMERYTURY

Opłatek parafialny w Strzelczyskach Elżbieta Makarianc

Ksenia Sawranska

Udało nam się potwierdzić niepokojące pogłoski, na temat finansowania ukraińskich emerytur z pieniędzy polskich podatników. W odpowiedzi na zadane przez nas pytania, Zakład Ubezpieczeń Społecznych potwierdził, że polski podatnik sfinansuje emerytury Ukraińców przyjeżdżających do Polski, zarówno za lata przepracowane w Polsce, jak i za lata przepracowane na Ukrainie. Pieniądze przeznaczone na emerytury dla Ukraińców będą w całości pochodziły z polskich składek i nie zostaną w żaden sposób zrekompensowane przez stronę ukraińską. Jak pisaliśmy już wcześniej na mocy zawartej w 2012 r. polsko-ukraińskiej umowy, która miała zagwarantować osiedlającym się w kraju Polakom ze Wschodu wypłatę emerytury za lata pracy na Ukrainie, w praktyce skorzystają głównie masowo napływający do Polski Ukraińcy. Polsce grozi imigracja emerytalna, a polskiemu systemowi emerytalnemu całkowita zapaść.

№ 1 (23), styczeń 2018 Świadectwo rejestracyjne КВ № 22300-12200ПР od 29.08.2016 r.

Nakład — 5000.

27 stycznia b.r. w wiosce Strzelczyska w obwodzie lwowskim, która znana jest z tego, że wioskę zamieszkują wyłącznie Polacy, odbyło się parafialne spotkanie opłatkowe. Uroczystość rozpoczęto Mszą Św. w parafialnym kościele do którego przyszli wszyscy mieszkańcy oraz przybyli licznizi gości z Ukrainy i Polski. Uroczystość zaszczycili swoją obecnością Konsul GeneralnyRP we

Założyciel ­­­­­­— OOS «Związek Przedsiębiorców Polaków Ukrainy» Szef-redaktor — Włodzimierz Midzianowski Kierownik projektu — Wiktoria Trofymczuk Adres redakcji i wydawcy: 01054, m. Kijów, ul. Dmytriwska 18/24, tel. +380445012560, e-mail: ososppu@ukr.net

Lwowie Pan Rafał Wolski, Prezes Partii Polaków na Ukrainie Pan Stanisław Kostecki, Wiceprezes Związku Przedsiębiorców Polaków Ukrainy Pan Wlodzimierz Szczepaniak, Komendant Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu Pan Adam Sosnowski, motocykliści ze wspólnoty”Jazda Ducha” Pan Leszek Rysak oraz Pan Leszek Kowalczyk,

Dyzajn i zdjęcia — Mykoła Melnyczenko Korespondenci: Ksenia Sawranska Maksym Sobkow Igor Szkinder Leonid Nazarow Daria Gorbatenko Elżbieta Makarianc Olga Molka Irina Geraszczenkowa

Zakon. na str. 2

Dmytro Małakow Drukarnia — «Interkontynental — Ukraina» Sp. z o. o. Adres: 03190, Ukraina, m. Kijów, ul. Szczerbakowa 4, tel. +380442399788 Żródła: kresy.pl, polukr.net, gazeta.pl, kijów.msz.gov.pl, zozpu.zhitomir.net

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą


2

Wolność i Prawo № 1 (23), styczeń 2018

UKRAINA—POLSKA

ŚWIĘTO

GOSPODARKA

Opłatek parafialny w Strzelczyskach

Banki zamykają oddziały i zwalniają pracowników. W rok ubyło ponad 4 tys. etatów

Elżbieta Makarianc

Maksym Sobkow

Banki zatrudniają w Polsce ponad 164 tys. osób. To duży pracodawca, ale systematycznie zwalniający pracowników. Szczególnie ubiegły rok był pod tym względem trudny. Redukcja etatów to sposób na oszczędności w obliczu spadających zysków.

Pocz. na str. 1 strażacy z wojewódstwa lubuskiego oraz gości z Zielonej Góry, przedstawicieli miejscowych władz z Mościsk i Strzelczysk. Po zakończeniu nabożeństwa wszyscy mieszkańcy i gości udali się do znajdującej się obok szkoły z polskim językiem nauczania, która została zbudowana ze środków przeznaczonych z budżetu Państwa Polskiego. W pięknej sali, która potrafiła zmieścić wszystkich obecnych, uczniowie starszych i młodszych klas przedstawiły wspaniale przygotowane jasełka po których do

zebranych przemowił Konsul Generalny RP we Lwowie Pan Rafał Wolski, przedstawicieli władz ukraińskich oraz gości z Polski. Po zakończeniu uroczystości na gości czekał smaczny poczęstunek, przygotowany przez miejscowe gospodynie Pięknym gestem całość zakończył Wiceprezes Związku Przedsiębiorców Polaków Ukrainy Pan Wlodzimierz Szczepaniak darując dla miejscowego oddziału Towarzystwa Kultury Polskiej pod przewodnictwem wieloletniego prezesa Pana Mariana Mazura 20 tys. hrywien.

W 2008 roku banki zatrudniały 181 tys. osób. Był to historyczny rekord. Otwierano oddział przy oddziale, sprzedawano kredyt frankowy za frankowym. Po blisko dekadzie, na koniec 2017 roku, sytuacja pracowników w bankowości nie wygląda już tak dobrze. Z najnowszych danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że na koniec 2017 roku w bankach zatrudnionych było 164 385 osób — najmniej od kilkunastu lat. Tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy pracę straciło netto 4436 osób (uwzględniając też nowo przyjętych pracowników). Najgorsze były kwiecień, maj i grudzień, gdzie zatrudnienie spadało o blisko 500 etatów. Zwalniani są przede wszystkim pracownicy w oddziałach (ponad 5 tys.). Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w centralach, gdzie w tym czasie przybyło ponad 500 miejsc pracy. Na koniec grudnia w centralach banków pracę miało 76 904 osoby. W oddziałach było ich 87 115. Te zmiany mają bezpośredni związek z kurczącą się liczebnością

oddziałów. Bankowość elektroniczna jest już na tyle powszechna, że nie ma potrzeby utrzymywania tak wielu punktów obsługi klienta. Ich liczba spadła w ciągu ostatniego roku z 7048 do 6644, podczas gdy w szczytowym momencie 2012 roku było ich ponad 7,5 tys. Alior Bank chce dalej się rozwijać dzięki innowacjom Przyczyn zwolnień i ograniczania liczebności oddziałów należy szukać nie tylko w unowocześnianiu obsługi bankowej. Swoje zrobiły też nowe przepisy. Nałożenie przez rząd PiS podatku bankowego zaciążyło na wynikach instytucji finansowych, które rocznie oddają do kasy państwa kilka miliardów złotych. By ograniczyć negatywne efekty, banki zmuszone były szukać oszczędności. Na poziomie zysków netto sektora bankowego widać mimo wszystko pogorszenie. Statystyki KNF pokazują, że «na czysto» banki działające w Polsce zarobiły w ubiegłym roku 13 mld 599 mln zł. To o 2,3 proc. mniej wobec niecałych 13 mld 914 mln zł wypracowanych w 2016 roku.


Wolność i Prawo № 1 (23), styczeń 2018

3

POLSKA

ROCZNICA

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu Daria Gorbatenko

Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Auschwitz — Birkenau to najbardziej rozpoznawalny symbol Holokaustu. W 2005 roku, w 60. rocznicę wyzwolenia obozu, Zgromadzenie Ogólne ONZ ustanowiło 27 stycznia Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Auschwitz-Birkenau był największym z niemieckich obozów koncentracyjnych i ośrodków Zagłady. Bezpośrednim powodem jego utworzenia była powiększająca się liczba masowo aresztowanych przez okupanta Polaków i przepełnienie więzień w okupowanej przez Niemców Polsce. Pierwszy transport polskich więźniów politycznych trafił do Auschwitz 14 czerwca 1940 r. Dwa lata później miejsce to stało się jednym z głównych ośrodków realizacji „Endlösung der Judenfrage” (ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej) — nazistowskiego planu wymordowania Żydów zamieszkujących okupowane przez Rzeszę Niemiecką tereny. Niemieccy zbrodniarze tylko w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau zamordowali między 1 — 1,5 miliona ludzi, w tym około miliona Żydów, spośród których wielu było obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej. Niemiecki aparat terroru dokonywał Zagłady nie tylko na

terenie Auschwitz—Birkenau, ale również w setkach obozów koncentracyjnych w Niemczech, państwach sojuszniczych Osi i na terenach przez nie okupowanych, w gettach i w trakcie egzekucji dokonywanych na ulicach wielu europejskich wsi i miast. Szacuje się, że w czasie II wojny światowej zginęło 6 milionów Żydów. O ludobójstwie przypominają tysiące grobów, pomników i innych miejsc pamięci. W czasie wojny nawet na tle tych ostatnich Auschwitz-Birkenau okrył się szczególnie złą sławą. Mimo, że większość ofiar Zagłady nie ma nawet własnych grobów, pamięć o nich trwa przekazywana przez ludzi, instytucje i wydarzenia takie jak Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. W czasie II wojny światowej, Rząd RP na uchodźstwie i tysiące Polaków w odruchu ludzkiej solidarności zaangażowało się w pomoc Żydom, pomimo tego, że w okupowanej Polsce groziła za to kara śmierci. Rada Pomocy Żydom

„Żegota”, działająca przy Delegaturze Rządu RP w kraju, była jedyną w okupowanej Europie państwową organizacją, która została powołana specjalnie w celu ratowania Żydów. Polacy stanowią też największą grupę odznaczonych tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, przyznawanym przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Jad Waszem.

Jedną ze Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata jest Irena Sendlerowa, która w latach 19391942, jako pracownica Wydziału Opieki Społecznej m.st. Warszawy, wraz ze swymi współpracownikami, uratowała prawie 2,5 tysiąca żydowskich dzieci z warszawskiego getta. Na pamiątkę 10. rocznicy jej śmierci, Sejm RP ustanowił rok 2018 Rokiem Ireny Sendlerowej.


4

KULTURA

Wolność i Prawo № 1 (23), styczeń 2018

POLSKA PRZESZŁOŚĆ KIJOWA

Polacy w historii dobroczynności Kijowa Irina Geraszczenkowa, Dmytro Małakow

Na przełomie XIX — XX stulecia powszechną była opinia, iż nie ma innego miasta, gdzie byłaby tak rozwinięta dobroczynność społeczna, aniżeli Kijów. Funkcjonowało tu około stu różnych instytucji opieki, kurateli, komitetów i towarzystw miłosierdzia, zajmujących się pomocą niezamożnym warstwom ludności. Istniały bezpłatne schroniska dla bezdomnych i przytułki dla starców, domy miłosierdzia i jadalnie z tanimi obiadami, domy tanich mieszkań i inne charytatywne obiekty.

Dobrowolne stowarzyszenia i prywatne osoby na własny rachunek organizowały i utrzymywały szpitale i ambulatoria, przedszkola, żłobki i dzienne przytułki dla dzieci robotników, szkoły i technika… Kijów zamieszkiwali przedstawiciele różnych narodowości i wyznań. Nie wszyscy czuli się komfortowo w ogólnodostępnych placówkach medycznych, zwłaszcza, kiedy trzeba było przestrzegać osobliwe przepisy w odżywianiu się, czy też dotrzymywać się reguł religijnych. Dlatego mniejszości narodowe utrzymywały własne obiekty lecznicze, które przetrwały do naszych czasów. Stanisław Karol Syroczyński s. Seweryna w 1906 r. założył razem z Romanem Dmowskim Polskie Stronnictwo Narodowe na Rusi. W sporze romantycznego rewolucjonizmu z pozytywistycznym pragmatyzmem stanął na gruncie tego drugiego i zdecydował się kandydować do Rady Państwa — wyższej izby parlamentu rosyjskiego, do którego wybory ogłosił car

w celu złagodzenia nastrojów rewolucyjnych. 17 kwietnia 1906 r. został wybrany na reprezentanta guberni kijowskiej i pełnił tę funkcję do 1909 r. Ważną inicjatywą Stanisława Syroczyńskiego był pomysł budowy w Kijowie polskiego szpitala. Rozpoczął zbiórkę funduszy, sam przeznaczył na ten cel za życia i w testamencie 150 tys. rubli (na ogólny koszt budowy 222 tys.). Zbiórka funduszy odbywała się także po jego śmierci. W nekrologu zamieszczonym w ówczesnej polskiej gazecie — „Dzienniku Kijowskim” żona, powołując się na ostatnią wolę męża, zamieściła prośbę, aby zamiast kwiatów składać ofiary na budowę szpitala. Szpital został oddany do użytku w 1914 roku i nosił jego imię. I na takich właśnie zasadach w okolicy Łukjanowki, na środki kijowskich Polaków, w 1914 roku zbudowano szpital rzymskokatolicki (obecnie — Instytut Neurochirurgii, ul. Manuilskiego 32). O tym, co prawda, wiedzą dziś tylko historycy. Szpital ten

prosperował na środki katolickiej polskiej wspólnoty miasta, a zbudowano go według projektu Polaka Karola Iwanickiego. Ponadto nosił imię znanego polskiego właściciela ziemskiego i działacza

społecznego, członka Rady Państwa Imperium Rosyjskiego — Stanisława Syroczyńskiego. Do dziś, z zespołu obiektów szpitalnych przetrwał też blok ambulatorium.


Wolność i Prawo № 1 (23), styczeń 2018

5

POLSKA

GOSPODARKA

Korepetytor już nie musi rejestrować biznesu Olga Molka

Fiskus zmienia zdanie w sprawie nauczycieli udzielających prywatnych lekcji. Potwierdza, że uzyskują przychody z działalności wykonywanej osobiście.

Najnowsza interpretacja dotycząca rozliczenia korepetycji to dobra wiadomość dla nauczycieli. Po latach sporów skarbówka wycofuje się ze stanowiska, że korepetytor musi zarejestrować działalność gospodarczą. Korzystną dla siebie odpowiedź fiskusa otrzymał nauczyciel matematyki, który jest zatrudniony w szkole na umowę o pracę, a oprócz tego dorywczo udziela korepetycji uczniom mającym kłopoty z tym przedmiotem. Zajęcia odbywają się u niego w mieszkaniu, nie mają charakteru ciągłego ze względu na rotację uczniów, wakacje i przerwy świąteczne. Pytający wskazał, że nie ponosi ryzyka gospodarczego, bo korepetycje traktuje jako dochód dodatkowy i niestały. Zapytał, w jaki sposób powinien się rozliczyć. Chciał potwierdzić, że są to przychody z działalności wykonywanej osobiście, które wykaże w zeznaniu z przychodami z pracy.

DEFINICJA DZIAŁALNOŚCI Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej zgodził się z takim stanowiskiem. Przypomniał, że art. 10 ust. 1 ustawy o PIT wymienia jako odrębne źródła przychodów: działalność wykonywaną osobiście (pkt 2) i pozarolniczą działalność gospodarczą (pkt 3). Przedmiotem interpretacji jest zaś rozstrzygnięcie, do którego z tych źródeł należy zaliczyć udzielanie lekcji. Definicję działalności gospodarczej zawiera art. 5a pkt 6 ustawy o PIT. Konieczne jest m.in. łączne spełnienie trzech warunków: musi to być działalność zarobkowa, wykonywana w sposób zorganizowany oraz ciągły. Dyrektor KIS uznał na tej podstawie, że skoro udzielanie korepetycji nie jest prowadzone w sposób zorganizowany i ciągły, to nie jest to biznes. Ponadto spełnione zostały tzw. przesłanki negatywne, wymienione w art. 5b ust. 1 ustawy o PIT. Wnioskodawca nie ponosi odpowiedzialności wobec osób trzecich, działa pod kierownictwem (zlecenie opanowania danego

materiału w miejscu i czasie uzgodnionym z uczniem) oraz nie ponosi ryzyka gospodarczego. A to oznacza, że prowadzi działalność oświatową, zaś uzyskane przychody zaliczy do źródła wskazanego w art. 10 ust. 1 pkt 2 ustawy o PIT. „Należy się zgodzić ze stanowiskiem, że w okolicznościach przedstawionych we wniosku udzielanie korepetycji jest działalnością wykonywaną osobiście» — napisał dyrektor KIS. Zastrzegł jednak, że w razie ewentualnego postępowania podatkowego nauczyciel będzie musiał udowodnić, że opis jego działalności jest zgodny z rzeczywistością. — To duża zmiana. Należy mieć nadzieję, że w kolejnych interpretacjach fiskus potwierdzi to stanowisko — mówi prawnik Michał Malinowski. SPORY PRZED SĄDAMI Przypomina, że jeszcze w interpretacji z maja 2017 r. rozstrzygnięcie było inne (2461— IBPB — 1—1.4511. 81.2017.2.BS). Nie

pomogło tłumaczenie korepetytora, że pomaga uczniom dorywczo i nieregularnie oraz traktuje to jako dodatkowe źródło zarobków. Skarbówka uznała, że rotacja i przerwy spowodowane wakacjami i feriami nie wykluczają uznania korepetycji za działalność o charakterze powtarzalnym i ciągłym. Wystarczy sam zamiar udzielania lekcji. Wskazała też, że podatnik ponosi ryzyko gospodarcze, nie działa pod niczyim kierownictwem i odpowiada za rezultat swej działalności. Jako przedsiębiorca może płacić PIT na zasadach ogólnych (18 i 32 proc.), wybrać podatek liniowy 19 proc., ryczałt lub kartę. Niekorzystne dla korepetytorów interpretacje były jednak uchylane przez sądy, m.in. WSA w Krakowie (I SA/Kr 944/16), WSA w Warszawie (III SA/Wa 2699/15) i NSA (II FSK 379/14). W pierwszej z tych spraw sąd uznał, że dorywcze udzielanie korepetycji nie jest działalnością gospodarczą. Podatniczka uniknie więc uciążliwych obowiązków związanych z prowadzeniem ksiąg i opłacaniem składek.


6

Wolność i Prawo № 1 (23), styczeń 2018

POLSKA

WIADOMOŚCI

Nowy rząd Morawieckiego. Partyjność kontra profesjonalizm Leonid Nazarow

— Do rządu weszły osoby mające bardzo wysoką pozycję polityczną w PiS lub aspirujące do takiej. Dano też szansę ludziom ze środowiska naukowego — komentuje rekonstrukcję Rady Ministrów Ewa Marciniak, prof. UW. W jej ocenie, zmiany umacniają partyjność rządu, ale jednocześnie dają szansę na poszerzenie elektoratu. Po miesiącach spekulacji, zmianie na stanowisku premiera, rekonstrukcja Rady Ministrów stała się faktem. Stanowiska stracili: Konstanty Radziwiłł — dotychczas minister zdrowia, Jan Szyszko — pożegnał się z resortem środowiska, Witold Waszczykowski odszedł z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Anna Streżyńska — opuściła Ministerstwo Cyfryzacji, i największe zaskoczenie — Antoni Macierewicz przestał być ministrem obrony narodowej. Resort siłowy przeszedł w ręce Mariusza Błaszczaka, którego z kolei w MSWiA zastąpił inny bliski współpracownik prezesa PiS — Joachim Brudziński. Stanowisko zmienił też Andrzej Adamczyk, który dotychczas pełnił funkcję ministra infrastruktury i budownictwa, obecnie jest ministrem wyłącznie infrastruktury. Henryk Kowalczyk, dotychczas szef Stałego Komitetu Rady Ministrów, został nowym ministrem środowiska. Do rządu weszli ponadto: Jadwiga Emilewicz — minister przedsiębiorczości i technologii, Jerzy Kwieciński — minister inwestycji i rozwoju. Wcześniej oboje pełnili funkcje wiceministrów w superresorcie Mateusza Morawieckiego.

Najmniej kojarzeni z polityką są nowi ministrowie: zdrowia — prof. Łukasz Szumowski, spraw zagranicznych — prof. Jacek Czaputowicz i finansów — prof. Teresa Czerwińska. Partyjność i profesjonalizm — Zmiany jakie zaszły w rządzie Mateusza Morawieckiego określiłabym dwoma słowami: partyjność i profesjonalizm — ocenia w rozmowie z Interią prof. Ewa Marciniak, politolog i ekspert ds. komunikowania politycznego Uniwersytetu Warszawskiego. — Do rządu weszły osoby, które mają bardzo wysoką pozycję polityczną w PiS lub aspirują do takiej w innych partiach tworzących Zjednoczoną Prawicę — zauważa ekspertka i wymienia nazwisko Jadwigi Emilewicz. Nowa minister przedsiębiorczości i technologii skutecznie pnie się

po szczeblach politycznej kariery. Jesienią została wiceprzewodniczącą nowej partii Jarosława Gowina — Porozumienie (wcześniej na podobnej funkcji w Polsce Razem), przez którego prezentowana była jako ewentualna kandydatka na prezydenta Krakowa. Przez ponad dwa lata miała okazję sprawdzać się w resorcie rozwoju, gdzie zajmowała się innowacyjnością i konkurencyjnością. O partyjności zmian świadczą także nominacje dla Joachima Brudzińskiego i Mariusza Błaszczaka, wiceprezesów PiS i najbliższych współpracowników lidera tej partii. —To potwierdzenie, że rząd Mateusza Morawieckiego będzie rządem ścisłej kontynuacji programu konstruowanego przez Jarosława Kaczyńskiego i PiS — zauważa prof. Marciniak. Sprytna strategia? Postawienie na profesjonalizm Marciniak upatruje w awansach prof. Łukasza Szumowskiego, prof. Jacka Czaputowicza i prof. Teresy Czerwińskiej. — Danie szansy osobom ze środowiska naukowego, które mają dystans intelektualny do spraw polityki, a jednocześnie pewne doświadczenia polityczne i administracyjne, bo z wiceministrów stały się ministrami, świadczy o tym, że rząd Mateusza Morawieckiego będzie chciał poszerzać grono swoich odbiorców, adresując działania do wyborców, którzy dziś nie zaliczają się do elektoratu PiS — wskazuje. W jej ocenie, «to sprytna strategia». — Z jednej strony umacniania partyjność rządu, a z drugiej daje możliwość poszerzenia

poparcia — mówi. Macierewicz otrzyma stanowisko?

inne

Jednym najgorętszych tematów rekonstrukcyjnych jest dymisja Antoniego Macierewicza, o którą zabiegał prezydent Andrzej Duda. Przyczyną był trwający od miesięcy konflikt na linii Pałac Prezydencki — MON. — Pan prezydent z tej rekonstrukcji może wyjść z poczuciem uzyskania swoich celów, bo wziąwszy pod uwagę dotychczasowe napięcia we współpracy między oboma politykami, jest to ważne osiągnięcie Dudy i chyba dobra wiadomość dla całej sfery obronności — uważa prof. Marciniak. W jej opinii ta dymisja z pewnością wzmacnia pozycję Andrzeja Dudy, jednak i dla Macierewicza może znaleźć się nowe stanowisko o znaczącej randze. — Koszty polityczne całkowitego zdymisjonowania Macierewicza byłyby zbyt duże, dlatego też otrzyma inne stanowisko, ale takie, które w mniejszym stopniu będzie wymagało współpracy z prezydentem — uważa ekspertka. Z polityczno—medialnych spekulacji wynika, że Macierewicz miałby zostać nowym marszałkiem Sejmu. Zważając na rangę tego urzędu byłby więc drugą — po prezydencie — osobą w państwie. — Teraz przed PiS pozostaje pewien wizerunkowy problem, poprzedni rząd był «dobrą zmianą», teraz trzeba wyjaśnić społeczeństwu, że zmiana będzie jeszcze lepsza — podsumowuje prof. Ewa Marciniak.


Wolność i Prawo № 1 (23), styczeń 2018

7

POLSKA

GOSPODARKA

Zakaz handlu w niedziele. Pracownicy Biedronki nie dostaną urlopu? Igor Szkinder

Zakaz handlu miał ulżyć pracownikom sieciówek. W zamian za wolne niedziele szykuje się im jednak harówka w piątek i sobotę. Na dodatek mogą mieć problem z urlopem. Przed nowymi wytycznymi ostrzega Solidarność w Biedronce.

Największa sieć dyskontów w Polsce szykuje poważne zmiany organizacyjne w związku z nowymi przepisami. Już od 1 marca wchodzi w życie zakaz handlu w niedziele. W tym roku wyłączone będą dwie niedziele w miesiącu. Handlować będzie można w pierwszą i ostatnią. Najbliższa niedziela, w którą nie zrobimy zakupów, wypada już 11 marca. Na zmiany od dłuższego czasu przygotowują się największe sieci marketów, które w związku z nowymi przepisami chcą jak najmniej stracić. Kolejne pojawiające się pomysły pokazują, że w większości będzie się to odbywać kosztem pracowników. Pisaliśmy już o wydłużaniu czas pracy. Wirtualnej Polsce udało się dotrzeć do pisma, z którego treści wynika, że Biedronka rozważa

wprowadzenie zmian nocnych dla swoich pracowników. «Aby uniknąć sankcji, zmiany powinny być tak ustawione, aby w sobotę pracownicy opuszczali sklep przed godziną 24:00 (np. 23:45) i rozpoczynali pracę w poniedziałek po godz. 00:00 (np. poniedziałek godz. 00:15)». Teraz pojawiły się doniesienia o zakazie udzielania pracownikom wolnego od pracy w piątki, soboty i poniedziałki. — O takim pomyśle poinformowali nas już kierownicy sklepów m.in. w Jastrzębiu Zdroju — mówi jeden z przedstawicieli Solidarności w Biedronce, cytowany przez «Dziennik Gazetę Prawną». Podkreśla, że takie wytyczne są sprzeczne z prawem pracy, a dla pracowników oznacza to tylko jedno — trudność z planowaniem urlopu i odbieraniem dni wolnych.

Prezydent podpisał ustawę ws. zakazu handlu w niedzielę Oficjalnie Biedronka dementuje doniesienia i wskazuje, że nie ma takich wytycznych. Jednocześnie przyznaje, że czwartek, piątek i sobota to dni, na które w największym stopniu klienci przesuną zakupy z niedzieli i sieć musi zapewnić pełną obsadę. — Biznes zawsze jest kilka kroków przed politykami, bo musi znaleźć rozwiązania, by realizować cele biznesowe i zwyczajnie na siebie zarobić. Spodziewałam się, że sieci handlowe znajdą sposób na „obejście” ograniczenia handlu. Nie sądziłam, że zrobią to tak szybko i tak kreatywnie — komentuje to co dzieje się wokół zakazu handlu Monika Smulewicz, ekspert prawa pracy z Grant Thornton. Związkowcy broniący praw

pracowników nie zamierzają jednak stać z boku i biernie przyglądać się. Jak dowiedział się money.pl, pomysłodawcy ustawy będą wnosić o nowelizację przepisów. Niedzielę chcą rozciągnąć od godziny 22 w sobotę do 5 rano w poniedziałek, by pracownicy nie musieli pracować po nocy. Czekamy teraz na reakcję związków zawodowych w sprawie ewentualnych trudności z urlopem w piątek czy sobotę. Od 2019 roku handel dozwolony będzie tylko w jedną — ostatnią — niedzielę miesiąca, a od 2020 roku w ogóle zostanie zakazany. Wyjątki to dwie niedziele przed świętami Bożego Narodzenia, jedna niedziela przed Wielkanocą oraz ostatnie niedziele stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia. W Wigilię handel będzie ograniczony do godziny 14:00.


8

POLSKA

Wolność i Prawo №1 (23), styczeń 2018

KULTURA

155 lat temu wybuchło Powstanie Styczniowe Daria Gorbatenko

22 stycznia 1863 r. Manifestem Tymczasowego Rządu Narodowego rozpoczęło się Powstanie Styczniowe, największy w XIX w. polski zryw narodowy. Pochłonęło ono kilkadziesiąt tysięcy ofiar i w ogromnym stopniu wpłynęło na dążenia niepodległościowe następnych pokoleń. Nadzieje na niepodległość W drugiej połowie lat 50. XIX w., po klęsce Rosji w wojnie krymskiej, na nowo rozbudziły się nadzieje Polaków na odzyskanie niepodległości. Na obszarach należących dawniej do Rzeczpospolitej rozpoczęto organizowanie stowarzyszeń spiskowych, których uczestnicy podjęli przygotowania do walki. Wśród aktywnie działających kół konspiracyjnych przeważały dwie postawy. Tzw. obóz «czerwonych» był zwolennikiem zbrojnej walki o niepodległość i wzywał do powstania narodowego. Stronnictwo «białych», choć również nastawione niepodległościowo, było przeciwne zbyt szybkim planom zrywu, propagując idee pracy organicznej. Masakra na Placu Zamkowym i stan wojenny W czerwcu 1860 r. pogrzeb wdowy po bohaterze Powstania Listopadowego gen. Józefie Sowińskim w Warszawie przekształcił się w narodową demonstrację i zapoczątkował kolejne manifestacje patriotyczne. W lutym 1861 roku, w 30 rocznicę bitwy pod Olszynką Grochowską, zorganizowano pochód, którego uczestnicy nieśli chorągiew z Orłem i Pogonią. Na Rynku Starego Miasta został on rozpędzony przez żandarmów. Dwa dni później na Placu Zamkowym odbyła się wielka procesja żądająca uwolnienia aresztowanych i przyznania praw narodowych. Rosjanie zaatakowali zabijając pięciu jej uczestników. Przełomowe znaczenie miała patriotyczna manifestacja zorganizowana 8 kwietnia 1861 roku na Placu Zamkowym w Warszawie krwawo rozpędzona przez rosyjskie wojsko, które strzelało do bezbronnych ludzi. Zginęło co najmniej 200 osób, 500 zostało rannych. Namiestnik carski Michaił Gorczakow pisał do cara Aleksandra II: «Nauka silnie poskutkowała; wszystko teraz cicho i drży ze strachu». Jednak demonstracje, nabożeństwa patriotyczne, obchody rocznic, odbywały się nadal w Warszawie a także m.in. w Kaliszu, Płocku, Radomiu, Lublinie. Garnizon warszawski został

przez władze carskie podwojony. 14 października 1861 roku władze rosyjskie wprowadziły na terenie Królestwa Polskiego stan wojenny. Na ulicach Warszawy biwakowało wojsko, zatoczono armaty. Trzy dni później 17 października — powstał Komitet Miejski ugrupowania ”czerwonych”, mający przygotować powstanie, przekształcony w 1862 roku w Centralny Komitet Narodowy. Aleksander Wielopolski Pod koniec stycznia 1862 roku car podjął decyzję o utworzeniu w Królestwie władz cywilnych. Określając granice reform stwierdzał: «Ani konstytucji, ani armii polskiej; żadnej autonomii politycznej; duża autonomia administracyjna». 22 maja 1862 roku Aleksander II mianował swojego brata w. ks. Konstantego Mikołajewicza namiestnikiem Królestwa Polskiego, a naczelnikiem rządu cywilnego margrabiego Aleksandra Wielopolskiego. Oceniając działania władz rosyjskich prof. Jerzy Zdrada pisał: «Ustępstwa dla Polaków były spowodowane nie tyle dążeniem trwałego rozwiązania konfliktu, ile wynikały z wewnętrznych i międzynarodowych trudności, jakie przeżywała Rosja». Wielopolski wprowadził w życie niektóre z reform społecznych m.in. oczynszował chłopów i ogłosił nową ustawę oświatową, co nie uspokoiło jednak sytuacji w Królestwie. Jego reakcją na przygotowania powstańcze było ogłoszenie w październiku 1862 roku nowych zasad poboru do wojska rosyjskiego, tzw. branki. Po raz pierwszy od kilkunastu lat miała się ona odbyć nie przez losowanie, ale na podstawie imiennych list. Celem tych działań było rozbicie struktur konspiracyjnych. «Wrzód wezbrał i rozciąć go należy. Powstanie stłumię w ciągu tygodnia i wtedy będę mógł rządzić» — mówił Wielopolski swoim zaufanym współpracownikom. Powstanie 1863—1864 Brankę przeprowadzono w Warszawie niespodziewanie w nocy z 14 na 15 stycznia 1863 r. Decyzja

ta była bezpośrednią przyczyną wybuchu powstania. Następnego dnia Komitet Centralny Narodowy ogłosił Wielopolskiego «wielkim nikczemnym zbrodniarzem i zdrajcą». 19 stycznia Komitet uchwalił powierzenie dyktatury i naczelnego dowództwa powstania gen. Ludwikowi Mierosławskiemu. 22 stycznia 1863 roku Komitet Centralny Narodowy wydał Manifest ogłaszający powstanie i powołujący Tymczasowy Rząd Narodowy. «Nikczemny rząd najezdniczy rozwścieklony oporem męczonej przezeń ofiary postanowił zadać jej cios stanowczy — porwać kilkadziesiąt tysięcy najdzielniejszych, najgorliwszych jej obrońców, oblec w nienawistny mundur moskiewski i pognać tysiące mil na wieczną nędzę i zatracenie. Młodzież polska poprzysięgła sobie zrzucić przeklęte jarzmo lub zginąć+. Za nią więc narodzie polski, za nią! Po straszliwej hańbie niewoli, po niepojętych męczarniach ucisku, Centralny Narodowy Komitet, obecnie jedyny legalny Rząd twój Narodowy, wzywa cię na pole walki już ostatniej, na pole chwały zwycięstwa, które Ci da i przez imię Boga na niebie dać poprzysięga» — napisano w Manifeście. Powstańcy,mimoniewystarczającego uzbrojenia i braków kadrowych, atakowali rosyjskie placówki praktycznie na terenie całego Królestwa Polskiego. Władze zrywu wzywały do udziału w nim również «braci Litwinów i Rusinów», co spowodowało rozszerzenie obszaru walk na wschód. Jak oceniają historycy, podczas powstania miało miejsce ponad tysiąc starć, a w siłach polskich uczestniczyło w sumie ok. 200 tys. osób. Pomimo pewnych sukcesów oddziałów powstańczych, w związku z przewagą armii rosyjskiej, siły zaborcze zaczęły uzyskiwać przewagę. Pod koniec 1863 roku łączny stan wojsk rosyjskich wynosił ponad 400 tysięcy żołnierzy, 170 tysięcy w Królestwie Polskim, na Litwie 145 tysięcy, a na Ukrainie — 90 tysięcy. Rząd Narodowy miał w polu jednocześnie nie więcej niż 10 tysięcy partyzantów. Władze zrywu zabiegały o pozyskanie do walk chłopów, lecz przeszkodził w tym carski ukaz uwłaszczeniowy z marca 1864 r., przyznający im na własność uprawianą ziemię. Powstanie zaczęło

już wtedy powoli upadać, ostatnie walki toczyły się miejscami jeszcze do jesieni 1864 r. Ludwik Mierosławski wobec przegranej w prowadzonych walkach po miesiącu utracił funkcję. Później dyktatorami powstania byli Marian Langiewicz i Romuald Traugutt, który stal się tragicznym symbolem powstania. W nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 roku na skutek denuncjacji rosyjska policja aresztowała Traugutta w jego warszawskiej kwaterze. Więziony na Pawiaku, następnie przewieziony do X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, podczas śledztwa nie zdradził towarzyszy. 19 lipca 1864 roku rosyjski sąd wojskowy skazał go na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano na stokach Cytadeli Warszawskiej 5 sierpnia 1864 roku o godz. 10. Tuż przed egzekucją, której świadkiem był 30—tysięczny tłum, dyktator ucałował krzyż. Razem z Trauguttem stracono innych uczestników powstania - Rafała Krajewskiego, Józefa Toczyskiego, Romana Żulińskiego i Jana Jeziorańskiego. Klęska powstania Po zakończeniu powstania Polaków dotknęły liczne represje m.in. konfiskata majątków szlacheckich, kasacja klasztorów na obszarze Królestwa Polskiego, wysokie kontrybucje, a przede wszystkim aktywna rusyfikacja. Za udział w powstaniu władze carskie skazały na śmierć co najmniej 669 osób. Na zesłanie skazano przynajmniej 38 tysięcy osób. «Sądząc z pozoru, po klęsce powstania sprawa polska dosięgła dna. Autonomia Królestwa uległa likwidacji, język polski wyrugowano ze szkół i urzędów, zamknięto Szkołę Główną. Ze sprawą polską przestano się liczyć na arenie międzynarodowej. W jednej dziedzinie przegrana w roku 1863 miała charakter nieodwracalny. Uwłaszczenie złamało w Królestwie hegemonię posiadającej szlachty. Pokonani przywódcy powstania głosili z podniesionym czołem, że wygrali sprawę, ponieważ uwłaszczyli chłopów» — tak zryw podsumował Stefan Kieniewicz w publikacji «Powstanie styczniowe».

Газета січень 2018  
Газета січень 2018  
Advertisement