Page 1

Nr 67

Lipiec 2016

ISSN 2082-7679

Cena 1,50 zł

www.poniec.eu

XII DNI ZIEMI PONIECKIEJ

czytaj na str. 8 i 9


[2]

Wielki sukces

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Wakacyjny czas stał się dogodnym momentem do szlifowania swoich umiejętności tanecznych. Dlatego też, korzystając z wcześniejszych doświadczeń i odpowiadając na duże zainteresowanie, przygotowano dla dzieci warsztaty taneczne z instruktorami Katarzyną i Jerzym Sobkowiakami, na co dzień prowadzącymi zespół Iskierki z Leszna. W czasie zajęć dzieci nie tylko uczyły się choreografii, ale także działania w grupie oraz obycia "ze sceną". Codziennie od 4 do 8 lipca uczyło się 28 dzieci. Na zakończenie warsztatów młodzi uczestnicy pokazali choreografię specjalnie przygotowaną na tę okoliczność. Była to wspaniała okazja, by pochwalić  się wyuczonymi umiejętnościami przed swoimi rodzicami. Warsztaty dokształciły młodych tancerzy, którzy aktywnie spędzili początek swoich wakacji. MK

ponieckich muzyków

Wielkim sukcesem zakończył się udział Dziecięco - Młodzieżowej Orkiestry Dętej z Ponieca na XXVI Regionalnym Przeglądzie Amatorskich Orkiestr Dętych "O Kleczewską Wieżę". 26 czerwca ta niewielka miejscowość niedaleko Konina była miejscem rywalizacji ośmiu orkiestr. Wśród zaproszonych zespołów znalazła się Dziecięco Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Ponieca, która wykonała trzy utwory: "Taniec węgierski nr 5" J. Brahmsa, "Stranger on the shore" oraz "I’m believer". Poniecka orkiestra swój

muzyczny show zaprezentowała na wysokim poziomie, wzbudzając aplauz nie tylko wśród publiczności, ale również pozostałych rywali. Ich wysiłek i kunszt zostały zauważone przez jury, które w kategorii muzyka koncertowa przyznało Orkiestrze Srebrną Wieżę. Ponadto Borys Kaźmierczak uzyskał miano Najlepszego Solisty Festiwalu. Taki efekt finalny nie byłby możliwy, gdyby nie instruktorzy: Tadeusz Urbaniak i Borys Kaźmierczak, a przede wszystkim wspaniały, młody człowiek i zarazem kapelmistrz Wiktor Bąk. DK

Sprzedam dom w centrum Ponieca Gotowy do zamieszkania i ocieplony.

Elena Kania z Przedszkola Samorządowego w Poniecu zajęła III miejsce w prestiżowym XXI Wojewódzkim Festiwalu Piosenki Przedszkolaków “Czerwonak 2016”. Finał, w którym wzięło udział 30 przedszkolaków, odbył się 12 czerwca na poznańskim Rynku. Jest to wielki sukces młodej mieszkanki Ponieca, ponieważ łącznie we wszystkich etapach konkursu udział wzięło ponad tysiąc śpiewających przedszkolaków. Elena swój sukces wyśpiewała piosenką "Zabiorę brata na koniec świata". To niejedyne osiągnięcie sześcioletniej dziewczynki - w maju 2016 roku zajęła I miejsce w XIII Powiatowym Konkursie Piosenki Przedszkolnej w Krobi. MK

Dom 140 m²

Działka 800 m²

Garaż wolnostojący 60 m²

tel. 608 087 330


Jednogłośnie za absolutorium WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[3]

Radni Rady Miejskiej Ponieca w dniu 24 czerwca jednogłośnie udzielili absolutorium burmistrzowi Ponieca z tytułu wykonania budżetu gminy za 2015 rok.

Dochody budżetu wykonane zostały w kwocie 25. 308. 708,30 zł - czyli plan dochodów został wykonany w 102,15 %, natomiast wydatki wykonano w kwocie 28. 336. 153,41 zł - co stanowi 95,23 proc. planu. Burmistrz podczas przemówienie podkreślał bardzo dobrą współ-

pracę z radnymi, sołtysami, radami sołeckimi oraz stowarzyszeniami i organizacjami działającymi na terenie naszej gminy. Wiele inicjatyw zrealizowanych w poszczególnych miejscowościach nie powstałoby bez zaangażowania lokalnej społeczności. Właśnie tym osobom, które bezinteresownie po-

18 czerwca członkowie Klubu Seniora Złota Jesień spotkali się na zorganizowanym specjalnie dla nich "Popołudniu w plenerze". Blisko trzydzieści osób spędziło wspólne sobotnie popołudnie na terenie Dzięczyńskiego Kompleksu Rekreacyjnego. Ponieccy seniorzy zostali również zaproszeni przez Zarząd Klubu na obiad do klubu Stop Riders 66, gdzie mogli się spotkać z gościem specjalnym - podróżniczką kulinarną Bogną Matysiak. Dużą niespodzianką dla wszystkich uczestników spotkania były przetwory przygotowane przez Przedsiębiorstwo Heinz Polska z siedzibą w Pudliszkach. MK

święcają swój czas i środki, należą się ogromne słowa uznania. Radni w dyskusji wysoko ocenili skuteczność pozyskiwania środków zewnętrznych oraz największą inwestycję, zrealizowaną w ubiegłym roku, czyli budowę hali widowiskowo - sportowej w Poniecu. MK

W niedzielne przedpołudnie, 12 czerwca, blisko sześćdziesięcioosobowa grupa rowerzystów reprezentująca gminę Poniec wyruszyła z placu przed Gminnym Centrum Kultury w trasę, zmierzając do Piasków. To tam znajdowała się tegoroczna meta "Wielkopolskiej Ofensywy Rowerowej". Ze wszystkich gmin powiatu wyruszyli rowerzyści, by wspólnie bawić się podczas przygotowanego na mecie pikniku. Na uczestników czekały atrakcje w postaci serwowanego posiłku, słodkości oraz losowania nagród. Trasa ponieckich cyklistów wiodła przez: Rokosowo, Żytowiecko, Pijanowice, Czachorowo i Podrzecze. Łącznie najliczniejsza grupa z powiatu pokonała blisko 60 km. GCK


[4]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Finał Konkursu Wiedzy Z bukietem kwiatów do... Anity - 17 VIII o Ochronie Środowiska

7 czerwca w Szkole Podstawowej w Sarbinowie odbył się finał III Gminnego Konkursu Wiedzy o Ochronie Środowiska. W konkursie zmierzyli się uczniowie ze szkół podstawowych naszej gminy - z Ponieca, Żytowiecka i Sarbinowa. Każda ze szkół przeprowadziła eliminacje, w wyniku których wyłoniono pięcioosobową reprezentację. Podczas finału uczniowie rozwiązywali test, odpowiadając na pytania związane z ochroną przyrody oraz wykazali się umiejętnością rozpoznawania gatunków roślin i zwierząt. Organizatorem konkursu była SP w Sarbinowie we współpracy z gminą Poniec, Komunalnym Związkiem Gmin Regionu Lesz-

czyńskiego oraz Nadleśnictwem Piaski. Jednostki te ufundowały wspaniałe nagrody rzeczowe: książki i gry o tematyce przyrodniczej. Komisja konkursowa, która składała się z przedstawicieli wymienionych organizacji: Roberta Lewusza, Jana Stachowiaka, Macieja Kubasa, oceniła prace i wyłoniła zwycięzców. Podczas prac komisji konkursowej uczniowie skorzystali ze słodkiego poczęstunku oraz wzięli udział w warsztatach plastycznych przygotowanych przez nauczycieli. Każdy uczestnik konkursu otrzymał nagrodę rzeczową, pamiątkowy dyplom oraz zestaw gadżetów KZGRL. MK

POŻEGNANIE

W czerwcu na zawsze odeszli od nas : 05. 06 - Jan Giera (1940), Poniec 06. 06 - Krzysztof Kaczmarek (1967), Żytowiecko 12. 06 - Genowefa Maćkowiak (1925), Poniec 12. 06 - Jan Maśkiewicz (1928), Poniec 13. 06 - Albin Zieliński (1975), Poniec 13. 06 - Kazimierz Poprawski (1926), Poniec 16. 06 - Maria Walczak (1958), Janiszewo 20. 06 - Danuta Maćkowiak (1948), Śmiłowo 24. 06 - Mieczysław Nowakowski (1943), Poniec 29. 06 - Kazimierz Staśkiewicz (1938), Grodzisko Wieści z gminy Poniec

Wydawca i redakcja: Gminne Centrum Kultury w Poniecu, ul. Szkolna 3, tel. 65 5731169 Redaktor naczelny: Paweł Klak Przesyłanie materiałów do gazety i archiwum PDF: www.poniec.eu Druk: Drukarnia HAF LESZNO Skład: HALPRESS, Leszno - www.halpress.eu

Anita to imię, które pochodzi z języka hebrajskiego i oznacza: ciesząca się łaską bożą. Anita jest osobą o niezwykle trudnym charakterze. Cechuje ją wielki indywidualizm. Jest przy tym niezwykle ambitna i uparcie dąży do celu. Ma duszę artystyczną i ponad wszystko ceni sobie niezależność. W stosunku do ludzi jest interesowna. Jeśli kocha, to na zawsze. Anita to urodzona głowa rodziny. W domu jest despotyczna i wszystko ma być zrobione pod jej dyktando. Na życiowego partnera wybiera sobie mężczyzn uległych, którzy chętnie oddadzą jej władzę w związku. Osoby o tym imieniu bardzo dobrze odnajdują się w towarzystwie. Cenią sobie u ludzi dobre wychowanie i maniery. Anita często kieruje się pierwszym wrażeniem i jeśli ktoś jej nie przypadnie do gustu, to go skreśla. W pracy Anita jest bardzo energiczna i nie pozwala sobie na chwile wytchnienia. Cechuje ją niezwykły pośpiech w osiąganiu sukcesów. Dzięki intuicji, zdolnościom analitycznym i doskonałej pamięci potrafi sprostać większości problemów stojących na jej drodze. Jej marzeniem jest zaistnieć w branży

Anita Błochowiak z Dzięczyny

artystycznej, ale tak naprawdę świetnie się sprawdzi w takich zawodach jak handlowiec czy też menedżer. Liczbą Anity jest 9, kolorem niebieski, a kamieniem nefryt. W gminie Poniec mieszka 12 kobiet noszących to imię: 3 mieszkają w Czarkowie, 2 w Dzięczynie i po 1 w Żytowiecku, Łęce Wielkiej, Bączylesie, Grodzisku, Waszkowie, Poniecu i Drzewcach. Najstarsza Anita ma 36 lat i mieszka w Czarkowie, natomiast najmłodsza jest z Żytowiecka i ma lat 14.

Maksymiliana - 14 VIII

Maksymilian to imię pochodzenia łacińskiego i wywodzi się od słowa maximus (największy). Maksymilian jest człowiekiem, który przez życie kroczy drogą zwycięstwa. Osoby o tym imieniu są stanowcze i ekspresyjne. Wśród znajomych cieszą się dobrą opinią i są lubiane ze względu na swoje poczucie humoru. Potrafią rozmawiać z każdym, bez względu na wiek czy też status społeczny. Chętnie pomagają innym i bywają w tej materii bardzo hojne. Maksymilian trudno nawiązuje głębsze uczuciowo relacje. Mimo dużej potrzeby bliskości przerasta go poczucie odpowiedzialności, które niesie za sobą miłość. Jednak cieszy się zainteresowaniem wśród kobiet. Tym, co napędza Maksymiliana do działania, są wyzwania. Im cięższe, tym lepsze. Wszelkie umiejętności zawodowe zdobywa na własną rękę. Wśród współpracowników cieszy się szacunkiem. Ma dobrą intuicję do robienia różnych dodatkowych interesów. Maksymilian sprawdzi się w takich zawodach jak: handlowiec, specjalista od reklamy czy też polityk. Liczbą Maksymiliana jest 1, kolorem czerwony, a kamieniem

Maksymilian Kuniak z Ponieca

rubin. W naszej gminie mieszka 17 mężczyzn o tym imieniu. W Poniecu jest ich 9, w Śmiłowie i Kopani po 2, w Janiszewie, Żytowiecku, Łęce Wielkiej i Dzięczynie po 1. Najstarszy Maksymilian ma 21 i jest mieszkańcem Ponieca, natomiast najmłodszy liczy 5 miesięcy i mieszka w Śmiłowie.


Razem przez życie WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Irena i Błażej Hajderowie z Dzięczyny to małżeństwo, które w minionym miesiącu obchodziło złote gody. Państwo Hajderowie pobrali się 20 lipca 1966 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego w Grodzisku Wielkopolskim. 17 października będą obchodzić 50. rocznicę ślubu kościelnego, który wzięli w kościele poklasztornym w parafii św. Jadwigi Śląskiej w Grodzisku Wielkopolskim - tej samej, do której na posługę skierowano ks. Mateusza Rybę.

Pani Irena urodziła się w 1946 roku w Wągrowcu, a wychowała się w miejscowości Miedzichowo koło Nowego Tomyśla. Szkołę Podstawową ona i jej siostra ukończyły w rodzinnej miejscowości. Następnie cała rodzina przeprowadziła się do Grodziska Wlkp., gdzie czternastoletnia pani Irena rozpoczęła naukę w Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego. Rodzina pana Błażeja od pokoleń mieszkała w Grodzisku Wlkp. Urodził się on w Grodzisku w roku 1943. Ma dwóch braci i jedną siostrę. Pan Błażej ukończył miejscową Szkołę Podstawową oraz Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego. Po maturze uczył się jeszcze w Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Rokietnicy. Historia poznania się pani Ireny i pana Błażeja jest niezwykła. Pan Hajder zakochał się w długowłosej dziewczynie, którą zobaczył na

zdjęciu wystawionym w oknie Zakładu Fotograficznego w Grodzisku. Zauroczony pan Błażej postanowił odszukać dziewczynę ze zdjęcia, już wtedy wiedział, że to kobieta jego życia. Odnalazł ją na szkolnym korytarzu, a tą dziewczyną była pani Irena, której przy-

Jubilatką, która w minionym miesiącu skończyła 90 lat, jest Helena Kosińska z Ponieca. Pani Helena urodziła się 10 lipca 1926 roku w Dzięczynie, gdzie znajdował się jej dom rodzinny. Miała dwóch braci i jedną siostrę. Rodzeństwo uczyło się w miejscowej Szkole Powszechnej. Naukę przerwał wybuch wojny i trzynastoletnia wówczas pani Helena, wraz z innymi dziećmi, musiała iść do pracy. W majątku u Niemca zajmowała się pracami polowymi. Po wojnie, na weselu u koleżanki, poznała swego przyszłego męża. Pan Bernard pochodził z Nowego Miasta nad Wartą. W kwietniu 1946 roku pobrali się, a po

ślubie młode małżeństwo na krótko zamieszkało w Dzięczynie, a następnie w Poniecu. To tutaj mąż pani Heleny dostał pracę w Radzie Gromadzkiej, później na kolei, a ona sama zajmowała się domem i wychowywaniem trojga dzieci córek Marii i Ireny oraz syna Krzysztofa. Gdy dzieci podrosły, nasza jubilatka rozpoczęła pracę w ponieckim kinie, gdzie pracowała przez szesnaście lat, aż do emerytury. Przez całe życie pasją pani Heleny były robótki ręczne, m. in. wyszywanie serwetek oraz dzierganie na drutach. Nasza jubilatka dochowała się czworga wnuków oraz sześciorga

Najstarsi w gminie

jaciółka prowadziła ów zakład fotograficzny. Był to rok 1961 i od tego czasu są nierozłączni. Po pięciu latach pobrali się i zamieszkali w domu rodzinnym pana Błażeja. W 1970 roku młode małżeństwo z dwiema córkami przeprowadziło się do Go-

prawnuków. Pani Helena owdowiała w wieku 69 lat i dziś jej czas zajmują wnuki, spotkania z przyjaciółkami i spacery z sąsiadkami. Helena Kosińska to bardzo serdeczna i zawsze uśmiechnięta osoba. Swoją życzliwością i optymizmem obdarza wszystkich wokoło. Świadectwem tego są szczere życzenia, jakie jubilatka otrzymała w dniu urodzin od bli-

[5]

ściejewic. Pan Błażej rozpoczął pracę w Kombinacie PGR jako pracownik od spraw socjalnych, a pani Irena w świetlicy w Szkole Podstawowej w Poniecu. Po ukończeniu studiów na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu pani Irena rozpoczęła pracę jako nauczycielka nauczania początkowego. W zawodzie pracowała dwadzieścia sześć lat, aż do emerytury. Pan Błażej w Gościejewicach przepracował dwadzieścia siedem lat. Przez kilka lat był na rencie zdrowotnej a od ośmiu lat jest na emeryturze. W roku 1990 państwo Hajderowie przeprowadzili się do Dzięczyny - do domu, w którym mieszkają do dziś. Mają dwie córki i jednego wnuka. Czas emerytowanej nauczycielce zajmuje czytanie książek, gazet oraz rozwiązywanie krzyżówek. Przez większość życia pasją pana Błażeja było wędkarstwo, nad stawami spędzał mnóstwo czasu. Zdarzało się, że towarzyszyła mu małżonka. Dziś stan zdrowia pozwala mu tylko na spacery po ogrodzie i dbanie o kolekcję kaktusów, która mieści się w przydomowej szklarni. Jubilatom życzymy wielu wspólnych lat w zdrowiu, dużo radości i niekończącej się pogody ducha. MK

skich i dalszych znajomych. Z okazji jubileuszu przewodnicząca Klubu Seniora Złota Jesień Stanisława Bielak 14 lipca w sali Gminnego Centrum Kultury w Poniecu zorganizowała także uroczyste spotkanie, na którym był tort i kwiaty dla jubilatki. Pani Helenie życzymy wielu lat w zdrowiu, pogody ducha oraz nieustającej się radości z życia. MK


Misjonarz z Argentyny [6]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Do wszystkich mieszkańców naszej gminy i okolic dotarła smutna wiadomość z Argentyny. 30 czerwca w domu misyjnym dla seniorów pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej w Posadas w Argentynie zmarł śp. Ojciec Misjonarz Bronisław Łagodzki.

Ojciec Łagodzki urodził się 18 września 1933 roku w Grzędzie. Po wojnie, wraz z matką i młodszym bratem Stanisławem, zamieszkał w Poniecu. W sierpniu 1948 roku zgłosił się do Niższego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Bruczkowie. Pierwszy rok nowicjatu odbył w Nysie, a następnie studia filozoficzno - teologiczne kontynuował w Wyższym Misyjnym Seminarium Duchownym Księży Werbistów w Pieniężnie, gdzie 31 stycznia 1960 roku przyjął święcenia kapłańskie. Po święceniach odbył roczny staż kapłański w Bytomiu na obo-

wiązkowym wówczas Kursie Pastoralnym. Był wikariuszem w parafii św. Piotra i Pawła w Pieniężnie oraz w Nysie w parafii św. Jana Chrzciciela. Pod koniec grudnia 1964 roku otrzymał skierowanie do pracy misyjnej w Argentynie, dokąd wyjechał 1 marca 1965 roku. Misjonarz przepracował w Argentynie ponad pół wieku, 51 długich lat. Nigdy sobie żadnej pracy nie wybierał, szedł tam, gdzie go posyłano i wykonywał zadania, które mu zlecano. Był zatem wikariuszem, proboszczem, dyrektorem wielkiej szkoły z 1300 uczniami, przełożonym domu zakonnego, ekonomem prowincjalnym, dusz-

pasterzem więziennym, kapelanem szpitalnym oraz duszpasterzem polonijnym. Miał szczególny dar pomagania chorym. Już jako kleryk w Pieniężnie był pielęgniarzem w izbie chorych i przyswoił sobie wielką wiedzę medyczną. Był człowiekiem pogodnym. Miał wielkie poczucie humoru. Pogrzeb śp. o. Bronisława odbył się już następnego dnia po śmierci, czyli 1 lipca. Spoczął w czerwonej ziemi argentyńskiej na cmentarzu klasztornym w Posadas obok wielu misjonarzy - werbistów z Polski. MK

Z okazji Dnia Dziecka sołtys oraz Rada Sołecka wsi Drzewce zorganizowali dodatkową atrakcję w postaci zawodów wędkarskich, które odbyły się 11 czerwca. W zawodach wzięło udział trzynaścioro. dzieci wraz ze swymi rodzicami lub opiekunami. Rywalizacja pomiędzy zawodnikami rozpoczęła się na sta-

wach w godzinach popołudniowych. O wygranej decydowała łączna waga złowionych ryb, które zostały zważone kolejno każdej osobie biorącej udział w zawodach wędkarskich. Ostatecznie pierwsze miejsce zajął Bartosz Przybył, drugie miejsce należało do Przemy-

sława Rzeźnika, natomiast na trzecim znalazł się Szymon Dudkowiak. Wyłoniono również zwycięzcę w kategorii na najcięższą rybę i w niej zwyciężył Adam Urbaniak. Najmłodszą zawodniczką zawodów była pięcioletnia letnia Beata Ślęzak. Wszystkie dzieci biorące udział

Wędkarski Dzień Dziecka w Drzewcach Źródło: Życie Zakonne

w zawodach otrzymały upominki wędkarskie i medale, a zwycięzca zawodów także puchar. Organizatorzy serdecznie dziękują sponsorom oraz wszystkim osobom, które włączyły się w przygotowanie i przebieg zawodów. Mają także nadzieję, że impreza ta stanie się coroczną tradycją wsi. MK

Muzycy z Dziecięco - Młodzieżowej Orkiestry Dętej Gminnego Centrum Kultury w Poniecu pierwszy tydzień wakacji spędzili na warsztatach muzycznych w miejscowości Rudno koło Wolsztyna. Swoje umiejętności gry na instrumentach muzycznych doskonalili pod kierunkiem kapelmistrza Wiktora Bąka oraz instruktorów Tadeusza Urbaniaka i Borysa Kaźmierczaka. Podczas tygodniowego pobytu w ośrodku wypoczynkowym Wielkopolanka ćwiczyli nowe utwory i musztrę. Nie zabrakło też czasu na odpoczynek  przy pięknej pogodzie. Dzięki temu, że ośrodek posiada salę gimnastyczną i zaplecze sportowe, młodzież wolny czas spędzała na rozgrywkach sportowych i zajęciach integracyjnych. Słoneczne chwile sprzyjały także kąpieli w jeziorze i plażowaniu. W drodze powrotnej można było zobaczyć wieżę widokową w miejscowości Świętno, z której rozciąga się widok na panoramę Pojezierza Wolsztyńskiego. GCK


Podsumowanie roku szkolnego WIEŚCI Z GMINY PONIEC

24 czerwca odbyło się uroczyste zakończenie roku szkolnego 2015/2016. Tradycyjnie we wszystkich szkołach podstawowych oraz w gimnazjach w naszej gminie odbyły się uroczyste apele. Uczniowie, nauczyciele, rodzice oraz zaproszeni goście spotkali się, by podsumować miniony rok szkolny. Zakończenie roku szkolnego to doskonała okazja do wręczenia lau-

[7]

reatom nagród za osiągnięcia w konkursach przedmiotowych, artystycznych czy sportowych. Podczas uroczystości wyróżniającym się uczniom wręczono Odznaki Wzorowego Ucznia oraz świadectwa z czerwonym paskiem. Dyrektorzy szkół podziękowali uczniom jak i nauczycielom za całoroczny trud pracy oraz życzyli odpoczynku i udanych wakacji. MK

UWAGA ROLNICY!

W kopa o Puchar

Wnioski należy składać do końca sierpnia 2016 roku. (załączając faktury VAT potwierdzające zakup oleju napędowego w okresie: od 01 lutego 2016 r. do 31 lipca 2016 r.) Wnioski do pobrania w Urzędzie Miejskim w Poniecu (pok. nr 6) i na stronie internetowej Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Stawka zwrotu podatku akcyzowego w 2014 roku wynosi 1 zł od 1 litra zakupionego oleju napędowego. Maksymalna kwota zwrotu podatku akcyzowego na 1 ha użytków rolnych w 2016 roku wynosi 86 zł. Pieniądze wypłacane będą do 31 października 2016 roku w przypadku złożenia wniosku w sierpniu br. przelewem na rachunek bankowy podany we wniosku.

Dyrektora OSiR Bitwa na wiedzę

W sobotnie popołudnie, 9 lipca, 76 miłośników kopa przyjechało do hali widowiskowo sportowej w Poniecu, by wziąć udział w I Turnieju Kopa o Puchar Dyrektora OSiR. Rozgrywki rozpoczęły się po godz. 16 i trwały blisko cztery godziny. Turniej składał się z pięciu rund, po rozegraniu których wyłoniono zwycięzcę. W wielu przypadkach o klasyfikacji końcowej decydowały małe punkty. Dla 10 najlepszych graczy przygotowano nagrody rzeczowe, bony podarunkowe oraz puchary. 1. Jackowski Stanisław 18 pkt 2. Wojteczek Andrzej 17,5 pkt

3. Gzyl Edward 17 pkt (96 pkt małych) 4. Dominiczak Stanisław 17 pkt (92 pkt małe) 5. Kubeczka Jerzy 16,5 pkt (106 pkt małych) 6. Dworzyński Stanisław 16,5 pkt (78 pkt małych) 7. Filipiak Jacek 16 pkt (74 pkt małe) 8. Tacka Hieronim 16 pkt (70 pkt małych) 9. Spychaj Henryk 16 pkt (55 pkt małych) 10. Skrzypczak Roman 16 pkt (52 pkt małe) OSIR

W środę, 15 czerwca, w siedzibie Gminnego Centrum Kultury w Poniecu odbyło się oficjalne podsumowanie, trwającego trzy tygodnie, konkursu historycznego "Poniecka Bitwa na wiedzę". Tematem konkursu była bitwa, która rozegrała się na terenach Ponieca 7 listopada 1704 roku między wojskiem szwedzkim a saskim. Patronat nad konkursem objęli: sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Jan Dziedziczak, Ambasada Szwecji w Warszawie oraz burmistrz Ponieca Jan Widyński. Spotkanie było połączone z prelekcją historyka a zarazem autora pytań konkursowych Damiana Płowego. Warto dodać,

że pytania były oparte na jego publikacjach i przysporzyły uczestnikom konkursu wiele trudności. Podczas tego niecodziennego spotkania wręczono nagrody osobom, które najtrafniej odpowiadały na zadane pytania. Konkurs na portalu społecznościowym Facebook podzielony był na trzy tury i zgromadził licznych odbiorców. Nadmienić należy, iż upominki dla 3 osób z największą ilością punktów ufundowali wspomniany wcześniej sekretarz stanu Jan Dziedziczak oraz Ambasada Szwecji w Polsce. Pierwsze trzy miejsca zajęły panie: Olga Cieślak, Ewa Bańkowiak oraz Agnieszka Okrent. MK


[8]

WIEŚCI Z G

XII DNI ZIEMI PON

W dniach od 15 do 17 lipca na stadionie miejskim w Poniecu odbyły się Dni Ziemi Ponieckiej. Była to XII edycja tej imprezy, która od lat rozsławia nasz region w okolicy. Nie inaczej było w tym roku.

Na tłumnie zgromadzoną publiczność, która przybyła z wielu miast, m. in. Rawicza, Gostynia, Kościana, Leszna, a nawet Wolsztyna, czekała moc atrakcji. Organizatorzy zapewnili uczestnikom zabawy szereg atrakcji - począwszy od emocji sportowych, darmowego wesołego miasteczka dla najmłodszych, a kończąc na występie gwiazd z najwyższej półki zespołów LemON i Enej. Jubileuszowa "Sołtysiada" Zanim jednak tegoroczne gwiazdy weszły na scenę, rozegrał się jubileuszowy X Turniej Sołectw, tzw."Sołtysiada". Na starcie zawodów stanęło 19 drużyn, z soł-

tysami na czele, które reprezentowały niemal wszystkie sołectwa z naszej gminy. Początkiem rywalizacji był turniej piłkarzyków stołowych oraz zawody bowlingowe rozegrane 13 i 14 lipca w hali sportowo - widowiskowej w Poniecu. W turnieju w piłkarzyki najlepsza okazała się ekipa z Waszkowa, na drugim miejscu uplasowało się Janiszewo, a na trzecim Czarkowo. W turnieju bowlingowym zwyciężył Miechcin, na drugim miejscu turniej zakończyło sołectwo Żytowiecko, a na trzecim wspólnie Czarkowo i Grodzisko. Kolejna konkurencja "Sołtysiady" została rozegrana w piątek,

15 lipca, na dzięczyńskich stawach, gdzie zawodnicy rywalizowali w zawodach wędkarskich. Tu z kolei najlepszy okazał się wędkarz z Zawady Krzysztof Borowiec, który złowił ponad 5 kg ryb. Drugie miejsce zajął Mariusz Poprawski z Szurkowa, a tuż za nim znalazł się Andrzej Mikołajczak z Wydaw. Następnego dnia uczestnicy turnieju sołectw przystąpili do finałowej rozgrywki. Do rozegrania pozostało dziesięć konkurencji o wdzięcznie brzmiących nazwach, które przyniosły wiele emocji, śmiechu i zaciętej walki. Były to m. in.: "Pyry na start", "Napad na

bank", "Chodząca szarfa" czy "Boxing orzech". Przygotowane konkurencje wymagały sprawności, pomysłowości, siły fizycznej, a przede wszystkim współpracy zespołowej. Warto dodać, że było o co się "bić", gdyż na zwycięzców poszczególnych konkurencji czekały bardzo atrakcyjne nagrody - rowery, sprzęt AGD, leżaki. Dla drużyn z największą liczbą punktów przygotowano czeki pieniężne. Ostatecznie w "Sołtysiadzie" najwięcej punktów zdobyła drużyna z Janiszewa. Na najwyższym stopniu podium stanęli po raz trzeci i tym samym najbardziej prestiżową nagrodą, jaką jest puchar, otrzymali na własność. Tuż za nimi uplasowały się sołectwa z Zawady i Żytowiecka. Gwiazdy zawładnęły sceną Kulminacyjnym punktem sobotnich obchodów Dni Ziemi Ponieckiej były wieczorne koncerty gwiazd. Poprzedził je występ ekipy Humanistycznego Rapu,


GMINY PONIEC

NIECKIEJ

którą tworzy czterech młodych muzyków. Tuż po godz. 20 na scenę wyszedł zespół LemON, z charyzmatycznym liderem grupy Igorem Herbutem na czele. Wokalista swoją sceniczną wrażliwością poruszył zgromadzoną widownię, śpiewając znane z radia i telewizji utwory, takie jak: "Scarlett", "Jutro" czy też filmowy przebój "Wkręceni". Publiczność bawiła się wspaniale i chętnie wtórowała zespołowi w śpiewaniu. Oczywiście nie obeszło się bez bisów oraz spotkania z zespołem podczas rozdawania autografów. Po grupie LemON przyszedł czas na koncert zespołu, o którego występ organizatorzy zabiegali już od kilku lat. Gdy Enej pojawił się na scenie, aplauz publiczności przeszedł najśmielsze oczekiwania. Największe przeboje grupy śpiewane wspólnie z fanami oraz solowe występy poszczególnych muzyków stworzyły niesamowity klimat. Mogliśmy usłyszeć największe przeboje zespołu, m. in.: "Jak smakuje życie", "Kamień z napisem LOVE" czy "Radio Hello". Również ze-

społowi Enej publiczność nie pozwoliła szybko zejść ze sceny i koncert przedłużano wieloma bisami. Po koncertach dla uczestników imprezy była przygotowana zabawa taneczna, podczas której bawiono się do białego rana. Do zobaczenia za rok… Tegoroczne atrakcje przygotowane w ramach obchodów Dni Ziemi Ponieckiej na długo zapadną w pamięć mieszkańców Ponieca i okolic. Mamy nadzieję, że wszyscy w doskonałych humorach rozeszli się do domów. Po raz kolejny organizatorzy i sponsorzy nas nie zawiedli, za co im serdecznie dziękujemy. Poprzeczka została podniesiona bardzo wysoko, dlatego też już dziś możemy spodziewać się, że przyszłoroczne świętowanie będzie na jeszcze wyższym poziomie. MARTA KOPANIA

[9]


Prawdziwe historie [ 10 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Chyba teraz przeżywam najtrudniejszy okres w życiu, choć tak naprawdę nigdy nie było mi lekko. Mam ponad siedemdziesiąt lat i wspomnienia wyłącznie o pracy w gospodarstwie.

Pochodzę ze wsi z bardzo ubogiej rodziny. W domu była szóstka dzieci, a rodzice mieli zaledwie pięć hektarów ziemi. Wyżywić wszystkich i wydać za mąż albo pożenić graniczyło niemal z cudem. Nic dziwnego, że każde z nas wychodziło z domu jak najszybciej, aby pozostałym żyło się lepiej. Ja wyszłam za mąż, kiedy skończyłam osiemnaście lat. Czy byłam wtedy szczęśliwa albo chociaż zadowolona? Nie wiem, nie próbowałam odpowiadać sobie na takie pytania. Po prostu założyłam rodzinę i poszłam na swoje. To "swoje" było niezwykle skromne. Pamiętam, jak

z mężem stanęłam na progu naszego domu. Jeden pokoik, mała kuchnia, skrytka, przedsionek. Wieś też nieduża, niemal wszyscy żyli tam biednie. Nie wyróżnialiśmy się więc na tle innych, ale nasza codzienność ograniczała się do pracy. Jak tylko pamiętam, ciągle na coś oszczędzaliśmy. Najpierw żeby dokupić trochę ziemi. Potem ze skrytki zrobiliśmy drugi pokój. Po kilku latach stanęła stodoła, po następnych jeszcze jedno zabudowanie gospodarcze. Hodowaliśmy kilka świń, ale w obejściu były również kury, króliki, przez jakiś czas także nutrie. Mąż kupił też kilka

19 czerwca na gostyńskim rynku odbył się "Gostyński Dzień Mleka", a wraz z nim konkurs na najlepszy sernik, w którym udział wzięło Koło Wiejskie Czarkowianki. Organizatorami tego wydarzenia byli Spółdzielnia Mleczarska w Gostyniu oraz powiat gostyński. Do konkursu zakwalifikować się mogło tylko siedem drużyn po jednej z każdej gminy z terenu powiatu gostyńskiego. Z gminy Poniec startowało Czarkowo, którego reprezentantkami były panie: Małgorzata Dudziak, Danuta Bojarska - Mańko i Genowefa Wójta. Czarkowianki - niestety - nie wygrały konkursu, jednak otrzymały bon w wysokości 200 zł na zakup artykułów i wyposażenia do Świetlicy Wiejskiej, a także bon wartości 150 zł na zakup produktów Spółdzielni Mleczarskiej w Gostyniu. MK

hektarów łąki, bo mieliśmy trzy krowy. Ja pracowałam w ogrodzie i w polu, z ziemi trzeba było wyżywić całą rodzinę. A była nas już wtedy szóstka. Urodziłam czworo dzieci. Gdyby ktoś zapytał mnie, jak odpoczywałam, nie umiałabym odpowiedzieć. Jeśli odpoczynkiem było robienie na drutach i szycie, no to rzeczywiście wieczorami w ten sposób odpoczywałam. Szyłam dla dzieci i robiłam im swetry. Jeśli odpoczynkiem nazwać czytanie lektur dzieciom, to zdarzało się takie zajęcie, bo telewizora długo jeszcze nie mieliśmy. Odpoczywałam zbierając grzyby, robiąc zaprawy albo wtedy, gdy smażyłam powidła, bo przecież "tylko" stałam przy garnkach. Nikt mnie zresztą nie pytał, czy chcę odpoczywać. Sama nigdy nie pomyślałam o tym. Ani razu w całym swoim życiu nie byłam na wycieczce, na wczasach, w sanatorium. To może wydawać się dziwne, ale nie tęskniłam do innego życia. Nie narzekałam, nie oczekiwałam niczego ponad tę moją gospodarską codzienność. Pracowałam. Mąż nie był złym człowiekiem, a jedynie zamkniętym w sobie. Niewiele rozmawialiśmy, a jeśli już, to o sprawach dotyczących gospodarstwa. Najczęściej mówił mi o tym co chce zmienić, co kupić, na co wydać pieniądze ze sprzedaży warchlaków. O problemach z dziećmi nie chciał wiedzieć. Zawsze twierdził, że to moja sprawa. Jestem w domu, to powinnam wychowywać całą czwórkę. Chyba dlatego nie zauważył, że nasz najstarszy syn zaczął zaglądać do kieliszka. Ukończył szkołę podstawową, potem zawodówkę, zdobył zawód. Wyjeżdżał z domu, niby do pracy, ale ja wiedziałam, że nie zawsze tam trafia. W prywatnej firmie to tolerowali, jednak Romek, bo tak ma na imię mój syn, coraz częściej "gubił się" z kolegami. Mąż nie chciał o tym słyszeć. A dziewczyny jakoś poukładały sobie życie. Dwie wyszły za mąż i mają już swoje rodziny. Jedna także poszła na gospodarkę. Druga jest w mieście. A najmłodsza została w domu. Myślałam, że to ona przejmie gospodarstwo, będzie się nami opiekować, da nam wnuki. Niestety, wyszło inaczej. Wspominam to moje życie i zastanawiam się, jak ono szybko mijało. Dzień za dniem, rok za rokiem. Pole, ogród, dom, czasem odrobek u sąsiadów. I znowu dzieci, pole, ogród… niektórzy mówią, że starsi ludzie na wsi są spracowani, jacyś pochyleni, słabi. Też taka jestem. Nie miałam przecież maszyn w gospodarstwie, przynajmniej przez pierwszych dwadzieścia lat, nie mieliśmy łazienki, gotowałam na kotlinie. Kto dziś to pamięta? Chyba tylko staruszkowie tacy jak ja. Czy można

się dziwić, że myślałam o spokojnej starości? Mąż przekonał mnie, że gospodarkę należy przepisać synowi. W końcu to mężczyzna i lepiej sobie poradzi z pracą na roli. A my dostaniemy renty za przekazanie ziemi. No i dostaliśmy - nieduże, ale dla nas starczyły. Niestety po dwóch latach mąż odszedł na zawsze. Dopiero wtedy poczułam, jak bardzo byliśmy razem. Boże, jak mi brakowało jego krzątaniny po domu, jego rannego wstawania, nawet tego milczenia, gdy wracał z pola. Nawet marudzenia, kiedy próbowałam przekonać go do czegoś. Zwyczajnie nie umiałam być sama. Przeżyliśmy przecież ze sobą 53 lata. A dlaczego przeżywam teraz najtrudniejszy okres w życiu? Powiem szczerze - nawet nie dlatego że los zabrał mi męża za wcześnie. Tak chciał Bóg i z tym już się pogodziłam. Zresztą niedługo do niego pójdę. Mój dramat dotyczy syna. Romek nie zrezygnował z alkoholu. Pije i teraz nawet tego nie ukrywa. Mało tego, nie chce pracować na gospodarstwie. Już nie hoduje świń, a krowy dawno sprzedał. Część ziemi wydzierżawił, bo twierdzi, że nie opłaca się jej uprawiać. Łąkę ma jakiś znajomy z miasta. Mam wrażenie, że cała nasza praca z mężem jakby się rozpływała w powietrzu. Jakby w ogóle nie była potrzebna. Po co więc tak ciężko harowaliśmy? Po co dokupowaliśmy ziemi, remontowaliśmy dom? Może niepotrzebnie chcieliśmy zostawić miejsce dzieciom, aby zawsze mogły przyjechać w rodzinne strony? Romek od kilku lat nie jest z nami. Mieszkam tylko z córką. Parę tygodni temu dowiedziałam się, że próbuje sprzedać całe gospodarstwo. A więc także mnie, bo przecież mam zapisane dożywocie. Czy więc zmienić testament i odebrać mu prawo do majątku? Czy pogodzić się z tym, że syn marnuje cały dorobek mojego życia? Czy zwyczajnie usiąść i płakać? To naprawdę najtrudniejsze chwile w moim życiu. HALINA SIECIŃŚKA


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Karpiowe Grand Prix

12 czerwca amatorzy karpiowania z PSW Perkoz i PZW Perkoz Poniec spotkali się na łowisku w Rostarzewie, aby zgodnie z terminarzem rozegrać II Turę Karpiowego Grand Prix. Tym razem do rywalizacji stanęło 21 wędkarzy. Łowienie zaczęło się o godz. 6. W ruch poszły zestawy gruntowe, bo tylko takie były dozwolone. Mimo że biorą tam różne ryby, to ze względu na regulamin do wagi liczyły się tylko karpie i amury. Ciepła i ustabilizowana pogoda sprawiła, że ryby żerowały dobrze, ale oczywiście jak to bywa na zawodach - nie wszyscy łowią tak samo i nie każdy ma na haczyku to, co rybom w

danej chwili odpowiada. Od początku zawodów dobrze łowił trium-

Dzięki uprzejmości Jerzego Kusza co roku wędkarze z PZW nr190 Perkoz Poniec walczą o Puchar Przewodniczącego Rady Miejskiej Ponieca. Tym razem impreza odbyła się w niedzielę, 22 maja, na zbiorniku Balaton w Miejskiej Górce. Do rywalizacji zgłosiło się 28 amatorów wędkowania. Wśród nich znalazło się 4 młodzieżowców. Pogoda w tym dniu sprzyjała spędzaniu wolnego czasu na świeżym powietrzu. Wśród uczestników panował dobry humor i nawet słabe w tym dniu brania ryb go nie popsuły. Jak się okazało tylko nieliczni mogli cieszyć się z dobrego wyniku. Jak zwykle w wielkim stopniu o miejscu w klasyfikacji końcowej zadecydowało losowanie stanowisk. Kapitan sportowy Koła Mirosław Mikołajczak rozmieścił zawodników na trzech brzegach zbiornika. Najlepszy okazał się brzeg wschodni, na

którym łowił zwycięzca Eugeniusz Dziewiątka z Ponieca, który dotychczas nie lubił tego łowiska. Na szczęście po tym weekendzie na pewno jego zdanie się zmieniło. Drugie miejsce zajął Łukasz Maćkowiak z Rawicza, łowiący na brzegu zachodnim, który był niewiele gorszy pod względem rybności. Co ciekawe, pan Łukasz dopiero od tego roku przyszedł do ponieckiego Koła i już odnosi sukcesy. Jedną z największych niespodzianek w tym dniu było trzecie miejsce Andrzeja Mireckiego, który mimo że bardzo rzadko opuszcza zawody Koła Perkoz, to jednak podchodzi do nich bardzo "pokojowo", a wygrywanie pozostawia innym. Pan Andrzej bardzo dobrze wykorzystał dobre losowanie i z rybnego stanowiska odłowił 10 karasi, leszcza i w ostatnich minutach zawodów małego karpia. Ozdobą

Zwycięzca Andrzej Foriasz z jednym ze swoich karpi.

Puchary PRMP rozdane

fator pierwszej tury Andrzej Foriasz. Przypomnijmy, że na pierwszych zawodach pan Andrzej złowił ponad 57 kg karpi na łowisku w Sączkowie. I tym razem co kilkanaście minut jego sygnalizatory ożywały informując, że kolejna ryb zainteresowała się jego przynętą. Po 10 godzinach stało się  jasne, że i tym razem czempion nie zawiódł. Po podliczeniu jego wyniku okazało się, że tym razem złowił ponad 63 kg karpi! Na drugim miejscu - również podobnie jak 3 tygodnie wcześniej - zameldował się Błażej Foriasz, który złowił prawie 40 kg ryb. Tym razem na trzecim miejscu znalazł się Sławomir Brodziak z wynikiem ponad 30 kg. W sumie łowisko Rostarzewo okazało się bardziej rybne, gdyż ryby zaliczane do klasyfikacji złowiło 13 zawodni-

zawodów był 10-minutowy hol 2-kilogramowego karpia na bacie długości 4 m. Szczęśliwym łowcą okazał się Edward Brink, który dzięki tej rybie, mimo wcześniejszych niepowodzeń, mógł cieszyć się z dobrego wyniku w sektorze B. Pod koniec zawodów zjawił się pan Jerzy, który z ciekawością obserwował ważenie złowionych ryb, a po ogłoszeniu wyników wręczył najlepszej trójce ufundowane przez niego puchary. Wspomniał również, że sam wędkuje i mimo że ostatnio robi to rzadziej, to jednak rozumie zapał uczestników zawodów i życzy wszystkim powodzenia w trwającym już sezonie. Poniżej najlepsza dziesiątka w kategorii open i najlepsza trójka kadetów. Kategoria open :

1. Eugeniusz Dziewiątka 5,850 kg - sektor A

2. Łukasz Maćkowiak 4,590 kg - sektor B

3. Andrzej Mirecki 3,020 kg - B

4. Wojciech Przybylak 2,810 kg - A 5. Norbert Lindner 2,980 kg - B

[ 11 ]

ków, a w Sączkowie tylko 9. Zwycięzcy otrzymali talony ufundowane przez Centrum Wędkarskie Maniak z Gostynia. Ostatnia tura tego cyklu odbędzie się w Dzieczynie w dniu 13 sierpnia. Poniżej pełne wyniki zawodów: 1. Andrzej Foriasz 63,58 kg 2. Błażej Foriasz 37,03 kg 3. Sławomir Brodziak 30,51 kg 4. Marcin Idowiak 29,60 kg 5. Marek Polaszyk 14,61 kg 6. Mieczysław Michalak 14,16 kg 7. Hubert Glabś 12,82 kg 8. Mariusz Piaszczyński 7,90 kg 9. Michał Kędziora 7,11 kg 10. Jan Brink 5,58 kg 11. Bartosz Wróbel 5,23 kg 12. Artur Matecki 3,90 kg 13. Marcin Maćkowiak 2,50 kg

Andrzej Mirecki odbiera puchar za III miejsce od Jerzego Kusza. 6. Paweł Szynka 2,170 kg - A 7. Edward Brink 2,830 kg - B

8. Mieczysław Matuszewski 2,050 kg - A

9. Marek Wrotyński 1,970 kg - A 10. Paweł Sibiński 1,810 kg - B Kategoria kadet :

1. Korneliusz Zieliński 1,830 kg 2. Natalia Wojtyczka 1,680 kg 3. Gabriel Musielak 0,880 kg

Co roku każde z kół Polskiego Związku Wędkarskiego rozgrywa zawody rangi mistrzowskiej. Poniecki Perkoz organizuje takie imprezy w kategorii spławikowej i spinningowej. Tym razem 26 czerwca na stawie Wyspa w Pawłowicach odbyły się zawody dla amatorów kolorowych antenek wystających z wody. Po pierwszej turze faworytami byli zawodnicy, którzy zajęli najwyższe miejsca na stawie Pośrednik, również w Pawłowicach. Jednak wędkarstwo to nie matematyka i wpływ na wyniki ma wiele czynników. Co prawda po czterech godzinach wędkowania zwyciężył Bogdan Białkowski, który w pierwszej turze wygrał, a w drugiej był trzeci, ale większość pozostałych faworytów musiała przełknąć gorycz sportowej porażki. Na szczęście w dniu rozgrywania drugiej tury pogoda dopisała i każdy mógł odpocząć od upałów, które jeszcze dwa dni wcześniej przekraczały 35 stopni Celsjusza. Na haczyki 27 uczestników zawodów trafiały najczęściej wzdręgi, płocie i leszcze, ale nie zabrakło również okazałych karasi srebrzystych i linów. Niestety, jak zwykle największe ryby - karpie - nie dawały się wyholować na cienkie żyłki, jakich używa się na zawodach. Druga tura wśród seniorów padła łupem Pawła Sibińskiego, który dzięki temu zajął trzecie miejsce w klasyfikacji końcowej mistrzostw. Wśród juniorów zwyciężyła Natalia Mikołajczak, a najlepszym kadetem został Korneliusz Zieliński. Najlepsi otrzymali pamiątkowe puchary z rąk prezesa Koła Wojciecha Przybylaka i kapitana sportowego Mirosława Mikołajczaka.

REDAGUJE NORBERT LINDNER


Historia pełna przemilczeń [ 12 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

część 9

Dzieje Ponieca z niemieckiej perspektywy

Z chwilą, gdy w początkach stycznia 1919 r. Poniec przeszedł pod polską władzę, położenie miejscowych Niemców uległo zmianie. Utracili swą uprzywilejowaną pozycję. Stanowiska urzędnicze i nauczycielskie zaczęły stopniowo przechodzić w ręce polskie. W tej sytuacji część Niemców zdecydowała się na opuszczenie państwa polskiego i przeprowadzkę do Rzeszy. W oparciu o źródła archiwalne przytoczone w "Dziejach Ponieca" (s. 180 - 181) wiemy, że w 1920 r. z Ponieca wyprowadziło się 97 osób narodowości niemieckiej, w 1921 - 72, a w 1922 aż 105. W następnych latach odpływ Niemców był mniejszy, ale miał miejsce prawie każdego roku, wskutek czego w 1938 r. w mieście zamieszkiwało 280 osób narodowości niemieckiej, podczas gdy w 1919 r. - 813. W pierwszym rzędzie wyjeżdżali urzędnicy, kolejarze oraz rzemieślnicy. Wśród emigrantów było stosunkowo niewielu rolników. Dlatego wsie wokół Ponieca straciły procentowo mniej ludności niemieckiej niż miasto. Emigracja Niemców z Ponieca wpłynęła na polepszenie stosunków między ludnością polską a niemiecką, ponieważ wyjeżdżały głównie osoby wrogo nastawione do polskości. Pozostali natomiast Niemcy zasiedziali w Poniecu i okolicach od pokoleń, zżyci ze swoimi polskimi sąsiadami. Dlatego w źródłach historycznych trudno doszukać się śladów poważniejszych konfliktów między obydwiema narodowościami. Szkoda, że Paul Waehner, autor omawianej monografii Ponieca, bardzo pobieżnie potraktował okres międzywojenny. Jako ponieczanin zapewne znał wiele faktów z autopsji lub opowiadań. Stwierdza jedynie, że zmiana struktury narodowościowej w wyniku przyłączenia Ponieca do państwa polskiego była "nieuchronna", gdyż "natychmiast niemieccy urzędnicy utracili swoje stanowiska (dziedziny) w administracji miejskiej, w policji, na poczcie i kolei". Nie jest to do końca prawdą, ponieważ przejmowanie stanowisk przez Polaków odbywało się stopniowo. Nikt także nie zmuszał pozbawionych stanowisk do opuszczania granic państwa polskiego. Stwierdza również, że miały miejsca "dobrowolne przesiedlenia Niemców, którzy już nie wierzyli w swoją ekonomiczną egzystencję". Z tym stwierdzeniem

można się zgodzić. Nowa granica polsko - niemiecka odcięła dotychczasowy chłonny rynek zbytu na towary rolne w zachodnich, uprzemysłowionych częściach Niemiec. Straty z tego tytułu ponieśli jednak wszyscy rolnicy i rzemieślnicy, nie tylko Niemcy. Dwudziestoleciu międzywojennemu (1919 - 1939) został poświęcony niestety tylko jeden ogólnikowy akapit. Paul Waehner uskarża się w nim, że w 1937 r. władze polskie wprowadziły w strefie granicznej, w której leżał także Poniec, pewne ograniczenia w obrocie ziemią. Nic nie wspomina natomiast, że Niemcy zamieszkali w ówczesnej Polsce cieszyli się pełnią praw narodowych, gwarantowanych przez międzynarodowe traktaty. Nieco więcej miejsca poświęca natomiast czasom II wojny światowej, ograniczając się jednak głównie do sprawy internowania miejscowych Niemców przez władze polskie. Jako datę internowania podaje dni 31 sierpnia i 1 września 1939 r. Władze polskie internowały wówczas 35 Niemców z Ponieca, Janiszewa i miejscowości dalszych, m. in. Karca, Boleszkowic. Spośród nich 29 zginęło, natomiast tylko sześciu powróciło "złamanych fizycznie i psychicznie". Paul Waehner twierdzi, że zostali zabici przez Polaków, natomiast inne źródła podają, że zginęli oni w czasie bombardowania drogi w okolicach Kutna przez niemieckie lotnictwo. Wśród zabitych byli

mieszkańcy Ponieca: lekarz weterynarii Helmut Busse, murarz a zarazem kościelny Kościoła ewangelickiego Hermann Elsner, rolnik Albert Greulich, kupcy Habisch i Karl Schelcht, handlarz bydła Alfred Kirste, piekarz Berthold Kollewe, młynarz Erich Kroll, rzeźnicy - Stefan Sabiers, Gustav Tirpitz oraz rolnik Hoch z Janiszewa. 10 grudnia 1939 r. na rynku odbyła się uroczystość pogrzebowa ku czci "ofiar polskiego terroru", podczas której starosta Reichelt z Gostynia podkreślił ich niewinność. Według Paula Waehnera "żaden Niemiec z Ponieca nie wziął w niej udziału", co wydaje się mocno wątpliwe. Zmarłych pochowano na cmentarzu ewangelickim w Poniecu przy ul. Rydzyńskiej we wspólnym grobie. Autor omawianej książki podkreśla, że "miejscowi Polacy również odczuwali wstręt wobec wstrząsających zbrodni, okazywali współczucie dotkniętym tragedią rodzinom". Nic natomiast nie wspomina o ofiarach, które poniosła ludność polska, a szczególnie o pamiętnej egzekucji w dniu 21 października 1939 r. W jednym zdaniu napomyka o wysiedleniach latach 1939 - 1943, które dotknęły "wiele szanowanych polskich rodzin, wypędzonych w nocy ze swoich rodzinnych stron". Zaraz przy tym podkreśla, że miejscowi Niemcy takie działania władz hitlerowskich "potępiali i dystansowali się od nich tak dalece, jak to było tylko możliwe".

Z pewnością z jednej i drugiej strony było wiele sympatii i współczucia, ale trzeba unikać generalizacji. Nie wszyscy Niemcy ponieccy zachowali się w sposób przyzwoity wobec Polaków. Jest to jednak odrębny temat, który w tym miejscu nie będzie poruszany. Dzieje społeczności niemieckiej w Poniecu i okolicach kończą się w 1945 r. Paul Waehner podaje następujące fakty. W połowie stycznia 1945 r. przy wysokich mrozach większość Niemców przymusowo opuszczała miasto w obawie przed nadchodzącą Armią Czerwoną. Nieliczni, którzy nie zdołali ujść, zostali aresztowani i przetransportowani do tymczasowego obozu w Żytowiecku, który mogli opuścić dopiero po kilku miesiącach. Trasa ucieczki ponieckich Niemców zakończyła się w Halle nad Saale (Soławą) gdzie zostali zakwaterowani. Początkowa nadzieja o rychłym powrocie do Ponieca nie spełniła się, ponieważ zwycięskie mocarstwa na mocy uchwał konferencji w Poczdamie Zarządziły wysiedlenie ludności niemieckiej z Polski i Czechosłowacji. "Kwatera w rejonie Halle, zaplanowana jako tymczasowa, stała się dla wielu dawnych mieszkańców Ponieca ich nowym miejscem zamieszkania, w międzyczasie dla wielu miejscem ich ostatniego spoczynku". GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI

Uroczystości żałobne - 10 grudnia 1939 r.


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Kalendarium ponieckie Działo się w Waszkowie Część 5:

1884 - Kolejnym duchownym urzędującym w Waszkowie został Christoph Kögel. Zanim otrzymał nominację do tej parafii, pracował jako diakon w Niskim. Początkowo był zastępcą pastora, a w 1885 r. został pastorem zboru. 1890 - 16 września podpisano porozumienie między obiema wspólnotami religijnymi obowiązujące od 1 kwietnia 1891 r. w sprawie całkowitego rozdziału. O przestrzeganie umowy o rozdzieleniu wspólnot drobiazgowo dopominał się pastor Gumprecht i mimo że istniał Kościół unijny, dbał, by jego wierni uczęszczali na nabożeństwa reformowane do Waszkowa, nawet jeśli mieszkali bliżej Kościoła luterańskiego Miejscowi luteranie zostali włączeni w skład parafii ponieckiej, co oznaczało, że z kościoła w Waszkowie będą korzystać tylko ewangelicy reformowani. 1893 - Wieś liczy 33 domy, 179 mieszkańców, w tym 19 katolików, 160 protestantów, 158 hektarów. Dwór ma 5 domów, 104 mieszkańców w tym 47 katolików, 57 protestantów i 333 ha, w tym 255 ha roli, 38 łąk, 33 ha lasu, 6 nieużytków, 0,62 wody. Czysty dochód z ziemi to 3701 marek. 1894 - Na stanowiska pastora ordynowano Otto Friecke, pełniącego ten urząd wcześniej w Rynarzewie. W tym czasie parafia liczyła 383 osoby i grupowała ewangelików reformowanych o korzeniach czeskobraterskich z dość dużego terenu - przynajmniej z odległości około 20 km, jako że najbliższa podobna parafia znajdowała się dopiero w Lesznie. 1907 - Parafia ewangelicko - reformowana w Waszkowie liczyła już tylko 206 wiernych. 1918 - Likwidacja szkoły przy kościele. 1919 - W styczniu i lutym Waszkowo znajduje się na pierwszej linii walk powstania wielkopolskiego. Wieś kilkakrotnie przechodzi z rąk do rąk. W starciu 19 stycznia 1919 r. ginie powstaniec Józef Kusz z Ponieca. 1924 - Dotychczasowy pastor w Waszkowie Hermann Machert przenosi się do Ponieca. Od tej pory kościół w Waszkowie nie posiada swego duchownego. 1926 - Ostateczna likwidacja parafii w Waszkowie, wynikająca ze spadku wiernych, których część przeniosła się do Niemiec. W tej sytuacji władze Kościoła ewangelickiego uznały, że dalsze istnienie parafii waszkowskiej jest bezcelowe. Wierni zostali przyłączeni do parafii w Poniecu.

[ 13 ]

Lekarz weterynarii Roman Szymański radzi...

Choroby zakaźne nadal groźne i niebezpieczne!!!

Przed kilkoma tygodniami na Litwie oraz we wschodniej Polsce w okolicach Hajnówki zostało potwierdzone wystąpienie afrykańskiego pomoru świń ASF. Jest to wirusowa, zakaźna i zaraźliwa choroba dzików i świń. Choroba, zwłaszcza jej wirus, został przywleczony do Europy w 1999 r. A w krajach afrykańskich na południe od Sahary pojawiła się około 100 lat temu i występuje do dnia dzisiejszego. Wektorem wirusa ASF są dziki, u których choroba ma przebieg bardzo ostry z takimi objawami jak: wysoka gorączka, osowienie, utrata apetytu, zaburzenia w oddychaniu i poruszaniu się. Wystąpić może krwawienie z nosa, krwawa biegunka, krwawienia skóry. Zwierzęta wykazują niechęć do poruszania się i utratę orientacji. Choroba dotyczy wszystkich grup wiekowych i obu płci. W większości przypadków prowadzi do padnięć zwierząt w okresie 7 - 10 dni od zakażenia. Choroba może być przenoszona bezpośrednio ze zwierzęcia na zwierze lub pośrednio przez zanieczyszczone przedmioty. W niekorzystnych okolicznościach do wprowadzenia wirusa na teren naszego kraju może wystarczyć porzucona kanapka z wędliną sporządzona z mięsa chorego dzika lub świni. Szczególnie niebezpieczna w aspekcie przenoszenia zarazy jest krew dzików. Najmniejsza ilość krwi wystarczy do zakażenia wrażliwych dzików i świń. Choroba ta należy do chorób zwalczanych z urzędu i podlega zgłoszeniu do Urzędowego Powiatowego Lekarza Weterynarii. Szczególnie ostrożnym należy być z przedmiotami zanieczyszczonymi krwią lub które miały z nią kontakt, a do tych należy sprzęt łowiecki - buty, ubiór, naczynia, noże. Prosi się myśliwych o przestrzeganie zasad higieny po polowaniach(niepozostawianie patrochów w lesie po zakończeniu polowania, dezynfekcję sprzętu łowieckiego). Myśliwi powinni unikać wchodzenia do chlewni minimum przez 48 godzin od zakończenia polowania. Jak choroba jest zwalczana? Niestety, nie ma szczepionki przeciw afrykańskiemu pomorowi świń. Dlatego w zwalczaniu ASF wśród dzików najważniejsze jest zachowanie środków ostrożności, higieny i regulacja ich populacji.

źródła • Marcin Błaszkowski. Waszkowo k. Ponieca - reformowana historia małej osady • http://www.magazyn. ekumenizm. pl • Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, Warszawa 1893.t. XIII, s. 144 • Materiały własne

GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI

W kawiarence internetowej w Bibliotece w Poniecu, zgodnie z wakacyjną tradycją, rozegrany został komputerowy Turniej FIFA 16. W turnieju, który odbył się 29 czerwca, uczestniczyło jedenastu chłopców, którzy na czas rozgrywek stali się czołowymi reprezentacjami świata. Walka trwała przez pięć godzin, podczas których rozegrano 24 mecze. Po zaciętych zmaganiach zwyciężyła reprezentacja Walii, czyli Eryk Ofert, drugie miejsce zajęła drużyna Brazylii, czyli Maciej Maj, a trzecie miejsce Polska czyli Adam Dominiczak. GCK

Już po raz szósty miał miejsce Festyn Rodzinny w Dzięczynie. Długo wyczekiwana impreza odbyła się 19 czerwca na terenie Dzięczyńskiego Kompleksu Rekreacyjnego. Organizatorami jak zawsze byli: niezawodne Koło Gospodyń Wiejskich, radny Mariusz Nowak, sołtys Lidia Toporowicz, Rada Sołecka oraz wszyscy mieszkańcy Dzięczyny i Dzięczynki. Słoneczna pogoda zachęciła mieszkańców wsi i okolic do wspólnej zabawy. Podczas imprezy rozegrano mecze piłki siatkowej, w których rywalizowały m. in. panie z KGW z Dzięczyny i Waszkowa. Ogromną radość mieli najmłodsi, dla których powstała wioska indiańska. Radościom nie było końca na dmuchanym zamku oraz trampolinie. Oczywiście najwięcej emocji wywołała loteria z bardzo atrakcyjnymi nagrodami. MK


[ 14 ]

HOROSKOP KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ

Baran 21.03-19.04 Początek wakacji to wymarzony czas na wyjazd. Najlepiej nad jezioro albo nad morze. W pracy awansujesz lub otrzymasz korzystną propozycję. Warto skontrolować zdrowie. Byk 20.04-20.05 W najbliższym czasie będzie wiele okazji do świętowania. W pracy pewne sprawy wymagają uregulowania. Najlepiej załatwić to ze współpracownikami. Oczekuj ciekawego spotkania. Bliźnięta 21.05-21.06 To może być miesiąc pod znakiem finansów. Rodzina będzie potrzebowała wsparcia, ale pojawi się też szansa na dodatkowy zarobek. Ktoś w Twoim otoczeniu bardzo liczy na zainteresowanie. Rak 22.06-22.07 Gwiazdy będą sprzyjać spotkaniom towarzyskim. Wykorzystaj wakacyjny czas i baw się dobrze. Samotne Raki mają szansę zdobyć wielbiciela. Finanse trochę lepsze. Lew 23.07-22.08 To dobry miesiąc na wzmocnienie relacji z partnerem. Warto odłożyć obowiązki i wspólnie gdzieś wyjechać. Trochę gorsze zdrowie. Nie lekceważ infekcji. Panna 23.08-22.09 Przybędzie Ci energii. Staniesz się odważniejsza i radośniejsza. Z łatwością nawiążesz nowe znajomości. Pod koniec miesiąca odezwie się ktoś dawno niewidziany. Finanse w normie. Waga 23.09-22.10 Dla zakochanych dobry czas na deklarację - może zaręczyny, może ślub? W stałych związkach dużo ciepłych relacji i miłych niespodzianek. Oszczędzaj - szykuje się poważny wydatek. Skorpion 23.10-21.11 Pozytywnie na Ciebie działa kontakt z naturą. Dobrze byłoby pomieszkać na kempingu, wybrać się na wycieczkę lub pobyć na działce. W pracy nie daj się wciągnąć w konflikty. Bądź obiektywna. Strzelec 22.11-21.12 Dzięki pomocy rodziny będziesz mogła zrealizować swoje zawodowe plany. Zanim coś zdecydujesz, poradź się fachowca. W sprawach sercowych bez fajerwerków, ale nie będziesz czuła się samotna. Koziorożec 22.12-19.01 Najbliższe dni będą jak schody pod górkę. Ale pod koniec miesiąca wszystko wróci do normy. Pomogą Ci przyjaciele. Gwiazdy wróżą też lepszą sytuację finansową. Zdrowie dobre. Wodnik 20.01-18.02 W uczuciach nie doprowadzaj do konfrontacji. Bądź wyrozumiała i czuła dla najbliższych. Ostrożnie wydawaj pieniądze. Oczekuj też dobrej wiadomości w sprawie pracy. Ryby 19.02-20.03 Właśnie teraz warto zawalczyć o więcej. Na przykład o wyższe zarobki, o remont w domu, o wyjątkowe wakacje. Rozejrzyj się wokół. Ktoś z przyjaciół albo rodziny potrzebuje przytulenia.

Aby rozwiązać krzyżówkę, trzeba wpisać w poziome rzędy znaczenie słów. Potem z oznaczonych liter ułożyć hasło.Prawidłowe rozwiązanie należy przepisać na kartkę i wysłać lub dostarczyć do Gminnego Centrum Kultury w Poniecu. Rozwiązanie można też przesłać e-mailem na adres krzyzowka@gck.poniec.eu. Prosimy pamiętać o podaniu imienia, nazwiska i adresu zamieszkania. Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi wylosujemy nagrodę. Na rozwiązania czekamy do 10 sierpnia. Rozwiązanie poprzedniej krzyżówki brzmiało: CZAS NA WAKACJE I URLOP. Nagrodę wylosowała Paulina Prętkowska z Waszkowa. Zapraszamy do GCK po odbiór nagrody.

1

4

2 3

20

4 5 7

9

5

8 9

10 11

6

13 14

8

3 24

19

2

3

4

10

21

5

11

25

2

23

1

14

1. Zapora w czasie walk ulicznych 2. Las pełen żołędzi 3. Imieniny obchodzi 10 marca 4. Wyścigi jachtów 5. Napój bogów 6. Owoc Balladyny 7. Arkusz poprawek 1

16 22

12

15

12

7

18

13

6

17

6

7

8

8. Niepowodzenie 9. Kulisy wiedzy tajemnej 10. Stado koni 11. Mniejsza niż  wieś 12. Wysoka temperatura powietrza 13. Pionowa podpora konstrukcji 14. Występuje w atmosferze 9

10 11

Rośliny na ratunek

Kapusta na siniaki Z dużego liścia kapusty schłodzonego w lodówce wycinamy zgrubiałą część. Na drewnianej desce rozbijamy za pomocą tłuczka do mięsa wewnętrzną stronę liścia (wklęsłą). Kładziemy go na skórę z siniakiem, rozbitą stroną do ciała. Mocujemy bandażem. Taki opatrunek najlepiej nałożyć wieczorem, a zdjąć rano. Liść powinien być wtedy suchy. Ogórki na opuchliznę Opuchliznę pod oczami można zmniejszyć, przykładając na powieki schłodzone plasterki ogórka. Na przebarwienia pomoże przecieranie skóry sokiem wyciśniętym z jednego małego ogórka. Rozmaryn na bóle mięśni Dwie łyżki suszonych liści rozmarynu zalewamy szklanką wrzącej wody. Pozostawiamy pod przykryciem na 15 minut. Następnie przecedzamy. Napar wlewamy do miseczki, moczymy w nim gazę i przykładamy na bolące miejsce mniej więcej na godzinę. Gazę mocujemy bandażem lub plastrami. Pokrzywa na ropnie Młode listki pokrzywy (ok. 5 garści) wkładamy na kilka sekund do wrzątku. Siekamy. Zawijamy w gazę, przykładamy do ropni na co najmniej 4 godziny. Stosujemy raz dziennie, aż zmiany skórne znikną.

KOLOROWANKA pokoloruj Misia Pysia

12 13 14 15

16 17 18 19 20 21 22 23 24 25

Żeberka inaczej

ŻEBERKA Z MALINAMI Składniki: 1 kg żeberek, 5 cebul, 3 łyżki dżemu malinowego, 1/2 szklanki łagodnego keczupu, 2 łyżki sosu sojowego, 2 łyżki sosu worcester, sól, pieprz, przyprawa do gyrosa, olej. Sposób przygotowania: Naczynie do zapiekania posmarować olejem. Żeberka umyć, usunąć błony, podzielić na małe kawałki (po 2 - 3 kostki). Następnie osuszyć papierowym ręcznikiem. Natrzeć solą, pieprzem i przyprawą do gyrosa. Cebulę obrać i pokroić w piórka. Dno naczynia wyłożyć cebulą (2/3 z całości), na cebuli ułożyć żeberka. Wymieszać keczup i dżem oraz sosy (można zmiksować). Powstałym sosem posmarować żeberka i położyć na nie pozostałą cebulę. Naczynie przykryć lub zakryć folią

aluminiową. Piec około godziny w 180 st.

ŻEBERKA Z JABŁKAMI Składniki: 1 kg żeberek wieprzowych, 5 jabłek, 1/2 szklanki tartej bułki, jajko, 3 łyżki tłuszczu, 1/2 szklanki soku jabłkowego, łyżka mąki, 4 goździki, 5 ziaren ziela angielskiego, liść laurowy, 1/2 łyżeczki cukru,łyżeczka kminku, sok z cytryny, sól. Sposób przygotowania: Żeberka zalać dwiema szklankami wody, dodać liść laurowy, ziele angielskie, goździki. Ugotować, odcedzić, ostudzić. Obtoczyć w roztrzepanym jajku oraz bułce. Usmażyć na tłuszczu. Jabłka skropić sokiem z cytryny, posypać cukrem, kminkiem, piec do miękkości. Wywar z żeberek odcedzić, dodać sok jabłkowy, zagęścić mąką, ugotować, doprawić sokiem z cytryny. Żeberka serwuj z jabłkami, polane sosem.

Czy wiesz, że..?

Sprzedaż ołówków wzrosła o 700 proc. w skali globalnej, odkąd Sudoku zaczęło być popularne. *** Jest więcej lalek Barbie we Włoszech niż Kanadyjczyków w Kanadzie. *** Mieszkańcy Wielkiej Brytanii jedzą więcej fasoli z puszki niż reszta świata razem wzięta. *** Sernik został wymyślony w starożytnej Grecji. Podawano go sportowcom podczas igrzysk olimpijskich.


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[ 15 ]

Światowy Dzień Wiatru

17 czerwca na stadionie sportowym w Poniecu odbył się Piknik Rodzinny. Była to okazja do uczczenia Światowego Dnia Wiatru. Piknik skierowany był szczególnie do dzieci, które mogły skorzystać z darmowych atrakcji przygotowanych przez: firmę ACCIONA, Ośrodek Sportu i Rekreacji w Poniecu oraz Gminne Centrum Kultury z Ponieca i Krobi. Organizatorzy na ten dzień przygotowali rozmaite konkursy, zabawy i atrakcje dla dzieci i młodzieży. W aktywnym spędzaniu czasu pomogły zorganizowane przez animatorów z Ośrodka Sportu i Rekreacji konkurencje sportowe. Było malowanie twarzy, kręcenie baloników, puszczanie baniek mydlanych oraz kącik plastyczny dla najmłodszych. Sekcja modelarska zaprezentowała modele latawców, które w swoje ręce chętnie brały też dzieciaki. Piknik swoimi występami uświetniły orkiestry dęte z Ponieca i Krobi, sekcja tańca hip - hop, sekcje wokalne i kabaretowe. Ochotnicza Straż Pożarna przeprowadziła specjalną, pokazową akcję ratowniczą, rozcinając dach przygotowanego wcześniej samochodu. Uczestnicy pikniku mogli spróbować zupy pomidorowej, kiełbasek z grilla, a także waty cukrowej oraz popcornu. Wszystkie atrakcje były całkowicie bezpłatne. W trakcie tego niecodziennego wydarzenia rozstrzygnięto także konkurs plastyczny "Wiatraki wczoraj i dziś". Trwający od początku maja konkurs zgromadził blisko 250 prac, za które przedstawiciele organizatorów w każdej kategorii wiekowej przyznali trzy pierwsze miejsca oraz specjalne wyróżnienia. Były też nagrody za kreatywność, najwcześniej oddaną pracę czy użycie największej ilości materiałów eko. Było wesoło, kolorowo i sportowo, a dzieci opuszczały stadion z uśmiechami na twarzy. MK

Zielone Wakacje

W okresie od 27 czerwca do 8 lipca przedszkolacy mogli uczestniczyć w Zielonych Wakacjach zorganizowanych przez gminę Poniec. Podczas turnusu, biorąc udział w ciekawych zajęciach plastycznych i zabawach ruchowych, dzieci zapomniały, czym jest nuda. Wielką niespodzianką okazał się spektakl teatralny pt. "Szewczyk Dratewka", który przyniósł wiele radości przedszkolakom. Największą atrakcją Zielonych Wakacji była wycieczka do ZOO i Afrykarium we Wrocławiu. Przedszkolacy mimo zmęczenia podróżą wrócili do domu bardzo zadowoleni. MK


[ 16 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

PARAFIADA 2016

ooraz całą sp zymenderę S fa o zt ys j. a Krz ieckie . proboszcz e i Ziemi Pon ana przez ks ramach Dn ylia działając w w o , ec iz C ca r an ó lip rg ch 17 zo z a ę, ra d o at el ia zi la af żą d o u ar ie się P a, Sch ęwn stry. D zeci odbyła nik odbył si ół Humoresk zież z ponieckiej orkie tr ik z zp sp ra y lic ze n o b : n p u ili zi p ż p d ą Ju zon młod . Wystą ielki ro cerze oraz ała zgromad ził arafialną. W awki muzyki m oczarow . Byli też har łeczność p se jny prowad kło dużej d cu le ło ra ie g b n ko o za z im P o ie ra w n o sw y p ie n ra m ry ó an ó ra P kt g kt j, yi ro orze, Wp zyńskie tszej Mar iuszu Kędzi aleny Katar pw. Najświę bardzireju - Dar listki Magd o w ka przy parafii o m w zlosowano ły p ia tę imprezy ro o wspan owił wys ie ć K an ie M en n st cz m ję ń o kc ko sp ra należy w rych na za e ó ci kt iś d ó yw śr cz o sy, sp ność. O ane były lo ę sprzedaw el zi Parafiadę. d ie n i sobotę Przez całą e nagrody. n yj kc dzo atra

Wieści z Gminy Poniec - nr 67 - Lipiec 2016  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you