Page 1

Nr 52

Kwiecień 2015

ISSN 2082-7679

Cena 1,50 zł

www.poniec.eu


[2]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

W miłym, świątecznym nastroju 16 kwietnia odbyło się w sali GCKSTiR w Poniecu spotkanie wielkanocne Klubu Seniora Złota Jesień. Wszyscy składali sobie serdeczne życzenia przy świątecznie nakrytych stołach, na których nie zabrakło pysznych potraw i wypieków przygotowanych przez same działaczki Klubu Seniora. PK

Z okazji 10. rocznicy śmierci naszego wielkiego rodaka Papieża Jana Pawła II, Honorowego Obywatela Gminy Poniec, delegacja władz samorządowych w imieniu gminy złożyła kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym długoletni pontyfikat Ojca Świętego. PK

Wybraliśmy sołtysów

Sołectwo Bączylas W zebraniu udział wzięło 18 mieszkańców. Sołtys - Dworzyński Stanisław. Rada Sołecka: Jędryczka Agnieszka - przewodnicząca, Kurasiak Iwona, Jędryczka Andrzej. Sołectwo Bogdanki W zebraniu udział wzięło 11 mieszkańców. Sołtys - Sikorski Ryszard. Rada Sołecka: Biernaczyk Tomasz - przewodniczący, Brzeskot Rafał, Polaszek Jacek. Sołectwo Dzięczyna W zebraniu udział wzięło 103 mieszkańców. Sołtys - Toporowicz Lidia. Rada Sołecka: Poślednik Jarosław - przewodniczący, Brodziak Paulina, Nowak Honorata. Sołectwo Grodzisko W zebraniu udział wzięło 31 mieszkańców. Sołtys - Bujak Antoni. Rada Sołecka: Hasiński Mirosław - przewodniczący, Kaźmierczak Sylwia, Gościniak Kinga. Sołectwo Czarkowo W zebraniu udział wzięło 32 mieszkańców. Sołtys - Jakubowski Kazimierz. Rada Sołecka: Giera Ryszard - przewodniczący, Warliński Adrian, Dajewski Janusz. Sołectwo Drzewce W zebraniu udział wzięło 59 mieszkańców. Sołtys - Kędziora Bogdan. Rada Sołecka: nie dokonano wyboru członków Rady Sołeckiej. Sołectwo Łęka Mała W zebraniu udział wzięło 22 mieszkańców. Sołtys - Machowski Henryk. Rada Sołecka: Ciążyński Piotr - przewodniczący, Kaczmarek Anna, Biernat Grzegorz. Sołectwo Janiszewo W zebraniu udział wzięło 20 mieszkańców. Sołtys - Ferens Do-

minika. Rada Sołecka: Ferens Marcin - przewodniczący, Płoszajczak Arkadiusz, Ciechanowski Tadeusz. Sołectwo Łęka Wielka W zebraniu udział wzięło 108 mieszkańców. Sołtys - Markowska Łucja. Rada Sołecka: Sikora Ewa przewodnicząca, Woźniak Albert, Markowski Sebastian. Sołectwo Miechcin W zebraniu udział wzięło 19 mieszkańców. Sołtys - Mendyka Barbara. Rada Sołecka: Skrzypczak Magdalena - przewodnicząca, Szklarski Rafał, Kasprzak Sławomir. Sołectwo Sarbinowo W zebraniu udział wzięło 31 mieszkańców. Sołtys - Skrzypczak Jerzy. Rada Sołecka: Kowalewska Anna - przewodnicząca, Bzdęga Grzegorz, Jędryczka Karol. Sołectwo Rokosowo W zebraniu udział wzięło 103 mieszkańców. Sołtys - Perdon Marcin. Rada Sołecka: Machowska Beata - przewodnicząca, Musialski Piotr, Perdon Waldemar. Sołectwo Śmiłowo W zebraniu udział wzięło 74 mieszkańców. Sołtys - Olejniczak Marek. Rada Sołecka - Malinowski Jacek - przewodniczący, Jęczkowski Jacek, Słupianek Szymon. Sołectwo Szurkowo W zebraniu udział wzięło 48 mieszkańców. Sołtys - Lorenc Marian. Rada Sołecka: Spurtacz Marek - przewodniczący, Sikorska Maria, Poprawska Katarzyna. Sołectwo Teodozewo W zebraniu udział wzięło 25 mieszkańców. Sołtys - Smektała Władysław. Rada Sołecka: Machowski Hieronim - przewodniczący, Dolata Stanisław, Moderski

Stanisław. Sołectwo Waszkowo W zebraniu udział wzięło 42 mieszkańców. Sołtys - Żurawska Marlena. Rada Sołecka: Kołodziej Aneta - przewodnicząca, Chomik Marta, Jurczak Andrzej. Sołectwo Wydawy W zebraniu udział wzięło 9 mieszkańców. Sołtys - Maćkowiak Andrzej. Rada Sołecka: Ciesielska Jolanta - przewodnicząca, Petrów Krzysztof, Poprawska Mariola. Sołectwo Zawada W zebraniu udział wzięło 37 mieszkańców. Sołtys - Giera Ry-

szard. Rada Sołecka: Poprawski Tomasz - przewodniczący, Murawski Wojciech, Wróbel Sławomir. Sołectwo Żytowiecko W zebraniu udział wzięło 47 mieszkańców. Sołtys - Machowski Stanisław. Rada Sołecka: Zaremba Alicja - przewodnicząca, Drewniak Marek, Dudka Magdalena. Zarząd Osiedla w Poniecu W zebraniu udział wzięło 32 mieszkańców. przewodniczący Zarządu - Skrzypczak Jerzy. Członkowie Zarządu: Białek Mirosław, Donata Górska, Hądzlik Piotr, Jakubowski Jakub, Kieliś Dariusz, Kubiak Zdzisław. W najbliższych numerach gazety przedstawimy sylwetki wszystkich nowych sołtysów. PK

Uczniowie klas czwartych Szkoły Podstawowej w Poniecu dwukrotnie, bo 27 marca i 8 kwietnia, odwiedzili siedzibę Zeusa na Olimpie. Wcielając się w bogów, boginie i potwory, opowiedzieli wybrany mit oraz przygotowali krzyżówki i diagramy do rozwiązania. Wśród bogów można było rozpoznać m. in.: Zeusa, Herę, Afrodytę, Atenę, a także wystraszyć się na widok potworów, m. in. Hydry, czyli węża o dziewięciu łbach, które odrastają. PK


Konkurs

grantowy

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Stowarzyszenie DZIECKO ogłasza Konkurs Grantowy "Działaj Lokalnie IX" 2015.Termin składania wniosków upływa 21 maja 2015 r. Pula grantów wyniesie minimum 550 zł. Celem konkursu jest wsparcie projektów, które inicjują współpracę mieszkańców na rzecz dobra wspólnego. Program prowadzony jest z myślą o organizacjach pozarządowych i grupach nieformalnych, które podejmują wspólny wysiłek, aby w ich społecznościach żyło się lepiej. Szczegółowe informacje dostępne są na stronie internetowej www.dzialajlokalnie. gostyn. pl, www.ngo. gostyn. pl, a także na Facebook. com: Ośrodek Działaj Lokalnie Stowarzyszenie Dziecko. Konkurs dofinansowany jest ze środków programu "Działaj Lokalnie IX" 2015 Polsko - Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce.

Dyżury

radnych

W każdy pierwszy poniedziałek miesiąca poszczególni radni Rady Miejskiej Ponieca pełnią swoje dyżury od godziny 14 do 16 w pokoju nr 14 Urzędu Miejskiego. Można wówczas zgłaszać wszelkie problemy i sprawy, które wymagają zainteresowania władz gminy. Dnia 4 maja 2015 r. dyżur będą pełnili Krzysztof Matecki i Andrzej Zieliński. Ponadto pod numerem telefonu biura Rady 65 573 - 14 33 zawsze w godzinach pracy można umówić się na rozmowę i spotkanie z dowolnym radnym, który nie ma zaplanowanego dyżuru w najbliższym czasie. PK

Bracki festyn [3]

Bractwo Kurkowe w Poniecu zaprasza wszystkich chętnych na Rodzinny Festyn Bracki "Ponieckie Smaki" w dniu 1 maja o godz. 16 na terenie strzelnicy. W czasie festynu odbędzie się konkurs kulinarny w trzech kategoriach: 1. Napoje 2. Wyroby cukierniczo - piekarskie

3. Wyroby wędliniarskie

Każdy uczestnik festynu może wziąć udział w konkursie i zaprezentować swój wyrób. Ponadto przewiduje się oprawę muzyczną, wspólny śpiew (karaoke). Wpisowe od pary wynosi 20 zł. Wszyscy chętni mogą zapisywać się u Dariusza Kędziory (tel. 602 832 501)lub Jerzego Szwarczyńskiego (605 891 230).

Program Orange dla bibliotek

Gminna Biblioteka Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu bierze udział w programie “Orange dla Bibliotek”. W 2015 r. nasza biblioteka otrzyma dotację w kwocie 652.21 zł. Kwota ta zostanie wykorzystana w celu edukacji oraz popularyzacji i zwiększenia wykorzystania Internetu przez pracowników i użytkowników biblioteki, a w szczególności na zapewnienie dostępu do szerokopasmowych łączy internetowych w bibliotece w okresie od 1 stycznia 2015 r. do 31 lipca 2015 r. włącznie. Celem programu “Orange dla Bibliotek” jest wspieranie rozwoju społeczeństwa informacyjnego poprzez udostępnianie bibliotekom gminnym nowych technologii komunikacyj-

nych i promocję ich wykorzystania tak, by biblioteki stały się nowoczesnymi, wielofunkcyjnymi centrami informacji, kulturalnymi i edukacyjnymi. Program wspiera biblioteki poprzez podłączenie usługi dostępu do Internetu oraz refundację kosztów poniesionych w związku ze świadczeniem

Wieści z gminy Poniec

usługi. Dostęp do Internetu w bibliotece musi być nieodpłatny dla użytkowników. GCKSTiR

Wydawca i redakcja: Gminne Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu, ul. Szkolna 3, tel. 65 5731169 Redaktor naczelny: Paweł Klak Przesyłanie materiałów do gazety i archiwum PDF: www.poniec.eu Druk: Drukarnia HAF LESZNO Skład: HALPRESS, Leszno - www.halpress.eu


[4]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Uczniowie oraz nauczyciele Szkoły Podstawowej w Poniecu byli nie do poznania 20 marca podczas przywitania wiosny. Szczególne gratulacje należą się nauczycielom za wymyślne stroje i duże poczucie humoru. Uczniowie klas I - III uczestniczyli w zajęciach zorganizowanych przez wychowawców, a starsi, z klas IV - VI, wzięli udział w projekcie "Kulturalny uczeń - gatunek zagrożony wyginięciem?". W turnieju dzieci rywalizowały w wielu konkurencjach dotyczących zasad savoir - vivre’u: nakrywania i podawania do stołu, wyglądu i właściwego do sytuacji ubioru, zachowania się w szczególnych sytuacjach. Kolejną atrakcją Dnia Wiosny był konkurs na najciekawsze przebrania, a było w czym wybierać. Potem już tylko przemarsz ulicami Ponieca i spalenie Marzanny na szkolnym boisku. PK

Z bukietem kwiatów do... Eweliny - 26 V

Ewelina to imię wywodzące się od hebrajskiego imienia Ewa. Kobieta nosząca to imię jest zdecydowana, pracowita, nieco chmurna i zazdrosna. Cechuje ją bogactwo czułości i miłości. Bywa raczej skryta i nie lubi wylewności ze strony innych osób. Zdolna jest do głębokiej przyjaźni, ogranicza jednak liczbę bliższych znajomych i starannie ich dobiera. Łatwo ją obrazić czy zranić, ale równie łatwo się z nią pogodzić, ponieważ Ewelina nie jest pamiętliwa i lubi zgodne życie. Sprawom rodzinnym oddaje się bez reszty, dom czyniąc swoim królestwem. Ewelina jest stworzona do roli matki, głowy rodziny i dobrej żony. Ewelina największe sukcesy osiąga w zawodach, w których ma kontakt z dziećmi lub z osobami chorymi. Jej kolorem jest żółty, liczbą 6, a kamieniem cytryn. Ewelina może obchodzić swoje imieniny również 24 grudnia. W gminie Poniec jest 26 kobiet o tym imieniu. Dziewięć z nich mieszka w

Ewelina Jankowska z Ponieca

Poniecu, po dwie w Żytowiecku, Miechcinie, Dzięczynie, Sarbinowie i Teodozewie i po jednej w Szurkowie, Zawadzie, Bączylesie, Czarkowie, Śmiłowie, Franciszkowie i Waszkowie. Najstarsza Ewelina jest mieszkanką Miechcina i ma 48 lat. Natomiast najmłodsza w lipcu skończy 2 lata i mieszka w Żytowiecku. MK

Zygmunta - 2 V

Zygmunt to imię pochodzenia germańskiego. Wywodzi się od słów: sigu oznaczającego "zwycięstwo" i munt - "opieka". Można je zatem tłumaczyć jako "ten, którego opieka zapewnia zwycięstwo". W Polsce występuje także jako nazwisko. Imię to nosiło kilku polskich królów. Obecnie jest nadawane dość rzadko. Zygmunt to osoba bardzo dokładna i zorganizowana, niekiedy wręcz pedantyczna. Przez otoczenie postrzegany jest jako człowiek bardzo poważny. Często staje w obronie słabszych i zaciekle walczy o sprawiedliwość. Trudno mu zaakceptować wady innych ludzi, dlatego zbudowanie szczęśliwego związku jest dla niego ogromnym wyzwaniem. W pracy jest sumienny i zaangażowany, dość szybko zostaje awansowany na stanowisko kierownicze. Jego kolorem jest granatowy, a liczbą 9. Zygmunt swe imieniny może

W odpowiedzi na apel tygodnika "Panorama Leszczyńska" 53 uczniów z klas IV - VI Szkoły Podstawowej w Poniecu wzięło udział w II edycji akcji "Wesprzyj bezdomne zwierzęta", zbierając dary dla podopiecznych Międzygminnego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Henrykowie. Uczniom udało się zebrać 100 kilogramów i 374 gramy karmy dla psów i kotów oraz 10 sztuk przydatnych zwierzętom darów rzeczowych, takich jak: smycze, obroże, zabawki, miski, grzebienie i inne. PK

Zygmunt Przeniczka z Ponieca

świętować również 12 czerwca i 17 września. W naszej gminie jest siedmiu mężczyzn o tym imieniu. Jeden z nich mieszka w Teodozewie, a pozostali w Poniecu. 67 lat ma najstarszy z nich, najmłodszy zaś 51. Obaj mieszkają w Poniecu. MK

POŻEGNANIE

W marcu na zawsze odeszli od nas :

3.03 - Katarzyński Jan (1946), Rokosowo 14.03 - Ślęzak Mariola (1962), Szurkowo 15.03 - Polaszek Barbara (1963), Poniec 18.03 - Iwan Stanisława (1926), Łęka Wielka 21.03 - Michalski Stanisław (1953), Rokosowo 28.03 - Fornalik Zofia (1931), Poniec 29.03 - Dykier Florian (1941), Czarkowo


Razem przez życie Udane występy WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[5]

Teresa i Franciszek Borowiakowie 13 kwietnia obchodzili 60.rocznicę ślubu cywilnego, który zawarli w Gromadzkiej Radzie Narodowej w Łęce Małej. 27 kwietnia przypadała rocznica ślubu kościelnego, który odbył się w kościele w Żytowiecku. Ślubu udzielił im ks. Bogdan Podhalański.

Pani Teresa ma 78 lat, natomiast pan Franciszek 82. Obydwoje od urodzenia mieszkali w Żytowiecku i od najmłodszych lat byli sąsiadami zza ściany. Pan Franciszek doskonale pamięta, jak w czasie okupacji razem z innymi dziećmi pracował w polu i w szkole niedzielnej uczył się języka niemieckiego. Wspomina, że w szkole tej miał łatwiej, gdyż jego mama mówiła po niemiecku. Pani Teresa jako najstarsza z trójki rodzeństwa też już od najmłodszych lat musiała pracować. Opiekowała się mamą, pomagała w prowadzeniu domu. Jej autorytetem od zawsze była babcia, która w okolicy znana była z tego, że posiadała dużą wie-

dzę o leczniczych właściwościach ziół. Z jej rad korzystały nawet żony niemieckich żołnierzy. Związek państwa Borowiaków rozpoczął się latem 1953 r., kiedy to pan Franciszek odbywał służbę wojskową w Głogowie, a pani Teresa przyjechała do niego na przysięgę. Spotykali się, kiedy pan Franciszek przyjeżdżał do domu na przepustki, a gdy jesienią 1954 r. pan Franciszek wyszedł z wojska, byli już narzeczeństwem. Pani Teresa pracowała wtedy dorywczo w Zakładzie Przetwórczym w Pudliszkach, a pan Franciszek rozpoczął pracę jako młodszy księgowy w PGR w Łęce Wielkiej. Po ślubie młode małżeństwo

zamieszkało w domu rodzinnym pani Teresy. W 1963 r., gdy najstarszy syn szedł do szkoły, przeprowadzili się do sąsiednich Pijanowic. Pan Franciszek pracował już wtedy jako księgowy w PGR w Pijanowicach, pani Teresa natomiast dorywczo przy zbiorach, a później, aż do emerytury, w sklepie w Pijanowicach. Do Żytowiecka wrócili w 1989 r. ze względu na matkę pani Teresy. Pani Anna miała wtedy 97 lat i małżeństwo postanowiło się nią zaopiekować. Państwo Borowiakowie mają czwórkę dzieci - trzech synów i córkę. Mieszkają oni w sąsiednich wioskach oraz w Gostyniu. Mają też jedenaścioro wnuków i pięcioro prawnuków. Dziś z dumą o nich opowiadają i cieszą się, kiedy w każdej wolnej chwili przyjeżdżają ich odwiedzić. Pani Teresa i pan Franciszek nie narzekają na swoje zdrowie. Do dziś aktywnie spędzają czas, czy to w przydomowym ogródku, czy też na wyprawach rowerowych. Nierzadko zdarza im się rowerami pojechać aż do Gostynia. Jubilatom życzymy dalszych lat w zdrowiu, samych pogodnych chwil i wiele życzliwości od wszystkich ludzi. MK

Na wspólne dla kijkarzy powitanie wiosny do Tarchalina przybyło ponad 170 osób, gdzie odbył się I Wiosenny Marsz Nordic Walkingu. Mimo złych prognoz pogoda dopisała. W siedmiokilometrową trasę marszu obok kijkarzy z sekcji z Bojanowa i GCKSTiR z Ponieca wyruszyli sympatycy nordic walkingu z Leszna, Miejskiej Górki, Rawicza, Kaczkowa, Osiecznej, Pakosławia i członkowie Stowarzyszenia Azymut z Mórkowa. Piechurzy z kijkami rekreacyjnym tempem wyruszyli z Tarchalina w kierunku Zielonego Ogrodu, dalej leśnymi ścieżkami i pagórkami, wzdłuż pól dotarli z powrotem do Tarchalina. Po ponadgodzinnym marszu na mecie na uczestników czekały kiełbaski z grilla, bigos i pyszny smalec z ogórkiem kiszonym, a do kawy domowe ciasta. Przy stołach prowadzono wesołe rozmowy i nawiązywano nowe znajomości. Kolejną atrakcją spotkania było losowanie nagród. Każdy z uczestników Wiosennego Marszu otrzymał pamiątkowy button i dyplom, a jeśli dopisało mu szczęście, mógł również wylosować atrakcyjne upominki. GCKSTiR

Udane występy zaliczyli instrumentaliści z Dziecięco - Młodzieżowej Orkiestry Dętej GCKSTiR w Poniecu podczas XXXI Wielkopolskiego Konkursu Młodych Instrumentalistów Członków Orkiestr Dętych im. Jana Schulza Osieczna 2015, który odbył się 21 marca. Na deskach Domu Kultury w Osiecznej swoje umiejętności prezentowało pięćdziesięciu młodych, uzdolnionych muzyków z 13 orkiestr dętych. Naszą orkiestrę reprezentowali: Inez Białasik, Maja Wawrzyniak, Jakub Kaźmierczak i Dominik Boniec. Konkurs ten odbywa się cyklicznie i na przemian jedenego roku dla członków orkiestr będących uczniami szkół muzycznych, a drugi rok dla członków orkiestry niebędących uczniami szkół muzycznych. W tym roku konkurs był dla tych pierwszych. Występy naszych muzyków okazały się bardzo udane. Jakub Kaźmierczak zajął pierwsze miejsce w trzeciej grupie wiekowej, Dominik Boniec - drugie miejsce w drugiej grupie wiekowej, Maja Wawrzyniak - wyróżnienie w pierwszej grupie wiekowej. GCKSTiR

WSZYSTKIE ARCHWIWALNE WYDANIA “WIEŚCI Z GMINY PONIEC” ZNAJDZIESZ TUTAJ: WWW.PONIEC.EU od teraz na platformie ISSUU w formie gazety elektronicznej


Nasza szklana huta [6]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Huta Szkła GLOSS, mieszcząca się w Poniecu przy ulicy Krobska Szosa, już na stałe wpisała się w krajobraz miasta. Produkty z ponieckiej huty są znane nie tylko w naszym regionie, ale i w całym kraju oraz za granicą.

Firma założona została w 1968 r. przez Stanisława i Stanisławę Glonków. Obecnie hutą zarządzają Anna i Mariusz Buszowie, którzy skutecznie kontynuują dzieło założycieli. - Od blisko pięćdziesięciu lat zgłębiamy tajniki produkcji wyrobów ze szkła - mówi Mariusz Busz. - Na początku swej działalności przedsiębiorstwo zajmowało się produkcją kryształów. Po wielu latach firma rozwinęła się i dziś naszą specjalnością, obok szkła ozdobnego, jest też szkło oświetleniowe oraz pojemniki do zniczy. Zaufani pracownicy W działalność firmy od samego początku zaangażowani byli zaufani pracownicy. Stanisław Glonek był cenionym fachowcem w dziedzinie produkcji szkła i chętnie dzielił się swą wiedzą z innymi. - Pierwszymi pracownikami teścia byli jego koledzy - opowiada pan Mariusz. - Mimo że nie mieli wykształcenia w zawodzie, dzięki chęciom i zaangażowaniu szybko zdobyli potrzebną wiedzę. Również zainteresowanie produktem spowodowało, że pracownicy nabrali wprawy i doświadczenia. Dzięki temu zwiększała się wydajność pracy i jakość produktu. Tym sposobem firma mogła się rozwijać i dziś zatrudnia ponad 100 osób. Jak mówi właściciel, są to ludzie, których darzy zaufaniem, zarówno jeśli chodzi o kompetencje, jak i etykę pracy. - Są osoby, które pracują w hucie od samego początku, jeszcze, kiedy mieściła się ona przy ulicy Kościuszki - mówi pan Mariusz. - Inni są z nami dwadzieścia i trzydzieści lat. Pracownikami Huty Szkła GLOSS są głównie mieszkańcy Ponieca i okolic. Nierzadko są to całe rodziny. - Tak jak ja z żoną jesteśmy drugim pokoleniem zarządzającym, tak i zatrudniamy drugie pokolenie naszych pracowników - z uśmiechem mówi pan Mariusz. Cieszy nas to, gdyż zdajemy sobie sprawę, że nie jest to łatwy zawód, a mimo to nie brakuje chętnych do jego wykonywania. Z myślą o innych O tym, jak ważnym przedsiębiorstwem dla Ponieca jest Huta Szkła GLOSS, może świadczyć działalność pozabranżowa firmy. Właściciele są osobami, które z

chęcią włączają się w inicjatywy naszego regionu. - To, by nie być obojętnym na los innych, wynieśliśmy z domów rodzinnych - wspomina pan Mariusz. - Rodzice żony również angażowali się w działalność społeczną. Ich wielkie serce do dziś jest wspominane przez mieszkańców naszego miasta. Pani Stanisława i pan Stanisław Glonkowie są między innymi fundatorami dzwonu oraz dzwonnicy na lokalnym cmentarzu, która powstała w 2002 r. Rok później, już po śmierci pana Stanisława, do-

kończeniem budowy kaplicy zajęła się rodzina. - Jeśli tylko możemy, my też pomagamy - mówi pan Mariusz. - Od wielu lat na szczeblu lokalnym wspomagamy Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Przekazujemy na licytację różne przedmioty i gadżety związane z hutą. Przy współpracy z GCKSTiR już kilkakrotnie mieszkańcy gminy mieli możliwość spotkania się z żużlowcami Unii Leszno, których to sponsoruje firma GLOSS. - Dzięki uprzejmości Damiana Balińskiego i Krzysztofa Kasp-

rzaka do Ponieca przyjechali też mechanicy i trenerzy - mówi pan Mariusz. - Spotkania te cieszyły się dużym zainteresowaniem, gdyż dla wielu było to pierwsze zetknięcie się ze speedwayem. Mieszkańcy mogli z bliska obejrzeć cały sprzęt, a nawet usiąść na motorze. Spotkania z żużlowcami największej frajdy dostarczają dzieciom. Wtedy to, widząc ich zadowolenie, mamy najwięcej satysfakcji. Na pomoc pani Anny i pana Mariusza liczyć mogą najmłodsi i najstarsi mieszkańcy naszej gminy. - Pomagamy przy organizacji różnych konkursów oraz zabaw przedszkolnych - mówi właściciel huty. - Dzięki akcji "Sprzątanie Świata" młodzież szkolna ma możliwość sprzedaży zebranego szkła, a zarobione w ten sposób pieniądze może przeznaczyć na potrzeby szkoły. Na wsparcie mogą też liczyć ci najstarsi - członkowie Klubu Seniora Złota Jesień. Przyjaźni środowisku Właściciele Huty Szkła GLOSS stawiają na nowoczesne rozwiązania technologiczne, niezbędne do dalszego rozwoju firmy i rozszerzenia swojej działalności. Jednocześnie prowadzą przy tym produkcję przyjazną dla środowiska. - Wraz z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej na przedsiębiorstwa nałożono większe wymagania - mówi pan Mariusz. - Nasza huta jest przedsiębiorstwem całkowicie ekologicznym, a co za tym idzie - nie zanieczyszcza środowiska. W związku z tym, że do zasilania pieców używamy gazu ziemnego, minimalizujemy negatywny wpływ na atmosferę. Także przez to, że naszym produktem jest szkło i z łatwością możemy przetworzyć je ponownie, nie generując odpadów. Huta Szkła GLOSS od początku swojej działalności, aż do dziś, utrzymuje wysoką jakość produktów. Świadczy o tym liczba ponad 300 odbiorców w kraju i za granicą. Właściciele liczą na dalszy rozwój firmy oraz na to, że ich pracę będą kontynuować ich dzieci. Skorzysta na tym nie tylko samo przedsiębiorstwo, ale i cały nasz region. MARTA KOPANIA


Zdrowie tłoczone w Poniecu WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[7]

Ostatnio coraz częściej słyszy się o dobroczynnym działaniu oleju lnianego na nasze zdrowie. Dlatego warto przypomnieć o tym, że przed laty olej ten był tłoczony także w Poniecu.

Władysław Kuźniak

Wielu starszych mieszkańców naszego miasta i okolic pamięta czasy, gdy na obiad podawano ziemniaki czy kaszę z omastą, jaką był olej lniany. Zapewne pamiętają też niewielki zakład usługowy przy ul. Pocztowej, w którym to tłoczono olej z siemienia lnianego. Właścicielem olejarni był pan Władysław Kuźniak, który odziedziczył ją po swoim ojcu Antonim. Dziś o historii tego miejsca opowiada nam syn pana Władysława Jan. - Tłoczeniem oleju już przed drugą wojną światową zajmował się mój dziadek - wspomina Jan Kuźniak. - Mieszkał on w Zakrzewie i to tam znajdowała się jego olejarnia. Prasa do wytłaczania oleju była ręczna, dlatego też dziadkowi przy pracy pomagał mój ojciec i naturalną rzeczą było to, że to on przejmie po nim działalność. Tak też się stało. Po wojnie, w 1948 r. pan Antoni kupił dla syna dom przy ul. Pocztowej w Poniecu i to tutaj przeniesiono produkcję oleju. - Ojciec wytwarzanie oleju rozpoczął w roku 1958 - opowiada pan Kuźniak. - Przez pierwsze dwa lata produkcji tłocznia napędzana była silnikiem spalinowym, a prasa nadal była ręczna. Gdy do zakładu doprowadzono prąd, zmieniono ją

na prasę hydrauliczną, co spowodowało, że praca stała się lżejsza i szybsza. Cała produkcja oleju była podzielona na kilka faz. - Pierwszą czynnością było mielenie wcześniej oczyszczonego ziarna. Następnie wsypywało się je do zbiornika z mieszadłem, z dodatkiem małej ilości wody, w celu jego zwilżenia - wylicza pan Jan. Trzecia faza to prażenie na rozgrzanym piecu i ręczne sprawdzanie lepkości mąki. Na koniec formowano krążki z półproduktu, przekładano je metalowymi tackami i umieszczano w prasie. Ojciec uruchamiał pompę hydrauliczną i czekał, aż olej zacznie spływać rynną do naczynia. Warto dodać, że przy produkcji oleju lnianego nic się nie marnowało, ponieważ pozostałości po tłoczeniu, tzw. makuchy, przeznaczane były na paszę dla zwierząt. Okres produkcyjny trwał przez cztery miesiące: od grudnia do kwietnia. Najwięcej pracy było przed świętami Bożego Narodzenia oraz w czasie Wielkiego Postu. - W naszych okolicach olejarnie były jeszcze w Gostyniu i Śmiglu wyjaśnia pan Jan. - Dlatego do Ponieca przyjeżdżali gospodarze z całego regionu, najwięcej z Rawicza, Pakosławia i Słupi Kapitulnej. Nie każdy wtedy miał samochód, więc przyjeżdżano do nas saniami. Zdarzały się dni, gdy pod zakładem w kolejce stało kilku klientów. Wówczas ojciec uruchamiał drugi piec i drugą prasę, a czas jego pracy wydłużał się do osiemnastu godzin. Jednorazowo klient dostarczał do zakładu od 50 do 150 kg ziarna, a moc przerobowa tłoczni pozwalała na to, by w czasie jednej go-

Jan Kuźniak

dziny wyprodukować 12,5 litra oleju z 50 kg siemienia lnianego. W ponieckiej olejarni dla klientów indywidualnych produkowano też olej z rzepaku, słonecznika czy maku. Olej lniany przelewany był do kanw i rozwożony na pobliskie targowiska. - Gotowy nadawał się bezpośrednio do spożycia. Był czysty, bez żadnych zanieczyszczeń, bez chemii i co najważniejsze - bardzo zdrowy. Często przed obiadem babcie wysyłały dzieci ze słoikiem, by przyniosły świeży olej - wspo-

mina pan Jan. - Najlepiej smakował z ziemniakami, chlebem czy gzikiem. Władysław Kuźniak swój zakład prowadził do 1974 r. Rok później zmarł. Po latach pan Jan chciał kontynuować dzieło ojca, jednak wymogi formalne, jakie musiałby spełniać, skutecznie go do tego zniechęciły. Szkoda, że tak się stało, bo dzisiejsze zainteresowanie walorami oleju lnianego mogłoby spowodować, że zakład znów by prężnie prosperował. MARTA KOPANIA


Sylwetki poniec [8]

WIEŚCI Z G

Sylwetki ponieczan - uczestników walk o niepodległość i granice Polski po Część 3

Po świątecznej przerwie wznawiam prezentację osób zasłużonych w walkach o niepodległość, związanych z naszą gminą. Podobnie jak poprzednie części cyklu niniejszy tekst został oparty na pracy Romana Tomaszewskiego, która ukazała się w Gostyniu w 2002 r. Na cmentarzu w Żytowiecku znajduje się grób Walentego Leśniarka, który urodził się w 1899 r. i uczęszczał do miejscowej szkoły. W latach I wojny światowej podzielił los tysięcy Polaków - został powołany do służby w armii niemieckiej, mając zaledwie 18 lat. Początkowo walczył na froncie rosyjskim, pod Nowogródkiem, a na-

Feliks Machowski

stępnie został przeniesiony na front francuski, gdzie szczęśliwie doczekał końca wojny. Natychmiast po powrocie do rodzinnej wsi włączył się w przygotowania powstańcze. W szeregach kompanii Leona Włodarczaka walczył od pierwszych chwil powstania, tj. od 7 stycznia 1919 r. na odcinku Grupy "Leszno", m. in. pod Poniecem, Zawadą, Przybiniem i Pawłowicami. Po przekształceniu oddziałów powstańczych w 6. Pułk Strzelców Wielkopolskich brał udział w wojnie polsko - rosyjskiej, m. in. w rejonie Kijowa i nad rzeką Berezyną. Po demobilizacji wrócił do Żytowiecka, lecz warunki materialne zmusiły go wkrótce do emigracji zarobkowej. Pracował w kopalniach węgla we Francji. Światowy kryzys gospodarczy, który rozpoczął się w 1929 r., zmu-

Polski, do tak zwanej Generalnej Guberni. Machowscy zostali osiedleni w Tomaszowie Mazowieckim. Tutaj Jan Machowski znalazł pracę w magazynach zbożowych. Zakończenie wojny w 1945 r. umożliwiło powrót do Luboni i ponowne objęcie gospodarstwa. Jan Machowski zmarł 1972 r. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Poniecu. Jan Majer był osobą po-

Generalnej Guberni, w okolice Tarnowa. Tutaj mógł spożytkować swoje doświadczenie w pracy administracyjnej jako pracownik biurowy w miejscowym magistracie. Po wojnie powrócił do Ponieca. Pracował jako księgowy w miejscowym szpitalu. Zmarł w 1963 r. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Poniecu. Wojciech Nowaczyk pochodził z Sarbinowa. Urodził się w 1889 r. Z zawodu był szewcem. W powstaniu wiel-

Franciszek Serwatka

sił wielu emigrantów zarobkowych do powrotu, ponieważ na obczyźnie zwalniano ich z pracy w pierwszej kolejności. Wśród nich był Walenty Leśniarek, który po powrocie podjął pracę w charakterze robotnika rolnego. W latach okupacji był zatrudniony przy budowie dróg, a po wojnie pracował ponownie jako robotnik rolny w Państwowym Gospodarstwie Rolnym w Żytowiecku. Swój pracowity żywot zakończył w 1987 r. Podobnie wyglądał żywot Feliksa Machowskiego, urodzonego w 1897 r. w Rokosowie. W I wojnie światowej uczestniczył w szeregach armii niemieckiej, a po powrocie służył w kompanii ponieckiej pod dowództwem Michała Kaźmierczaka. Walczył m. in. pod Miechcinem, Janiszewem i Waszkowem. Dalsza jego służba to front wojny polsko - rosyjskiej, następnie demobilizacja w listopadzie 1920 r. Po powrocie do cywila przejął gospodarstwo rolne po ojcu. Zmarł w 1984 r. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w Poniecu. W oddziale ponieckim sierżanta Kaźmierczaka służył także jego starszy o rok brat Jan Machowski. Następnie walczył w wojnie polsko - rosyjskiej. Dosłużył się stopnia plutonowego. Do cywila został zwolniony dopiero w 1922 r. Ożenił się z Jadwigą Nowak i osiadł w Luboni, gdzie prowadził gospodarstwo rolne. Na początku wojny rodzina Machowskich została przez okupanta niemieckiego wysiedlona na wschód

Jan Majer

Walenty Leśniarek

wszechnie znaną, ponieważ w latach 1921 - 1939 pełnił eksponowane stanowisko sekretarza Zarządu Miejskiego. Urodził się w 1898 r. we wsi Kopanie. Szkołę elementarną ukończył w Poniecu. W latach 1917 - 1918 służył w armii niemieckiej na froncie zachodnim. Tam odniósł ranę. W powstaniu wielkopolskim walczył w kompanii ponieckiej pod Miechcinem, Janiszewem, Waszkowem. W trakcie wojny z Rosją bolszewicką służył w 56. Pułku Piechoty. W okresie II wojny światowej został wysiedlony do Rozwadowa w

Wojciech Nowaczyk

Jan Machowski

kopolskim walczył m. in. pod Gosciejewicami. Służbę wojskową kontynuował jako telefonista w 6. Pułku Strzelców Wielkopolskich, późniejszym 60. Pułku Piechoty. Po przeniesieniu do rezerwy przeniósł się do Rokosowa, gdzie pracował w swoim zawodzie. Zmarł w 1963 r. Pochowany został na cmentarzu w Poniecu. Franciszek Serwatka z Rokosowa wstąpił w szeregi powstańcze w wieku niespełna 18 lat (urodzony w 1901 r.) Służył, podobnie jak większość mieszkańców naszej gminy, w szeregach kompanii ponieckiej pod dowództwem Michała Kaźmierczaka. Dalszą służbę


czan

GMINY PONIEC

Po dwóch stronach drogi [9]

o I wojnie światowej.

Franciszek Skotarczyk

kontynuował w 6. Pułku Strzelców Wielkopolskich w czasie wojny polsko - bolszewickiej. Po demobilizacji w 1922 r. wrócił w rodzinne strony. Po zawarciu związku małżeńskiego przeniósł się w 1933 r. do Franciszkowa, gdzie prowadził gospodarstwo rolne. W czasie wojny został pozbawiony swego gospodarstwa przez władze hitlerowskie i zmuszony do pracy w charakterze robotnika u niemieckiego gospodarza w Czarkowie. Do Franciszkowa powrócił w 1945 r. Zmarł przedwcześnie w 1958 r. Pochowano go na cmentarzu parafialnym w Poniecu. Franciszek Skotarczyk, urodzony w 1896 r. w Waszkowie, do szkoły elementarnej uczęszczał do Janiszewa. Od 13 stycznia 1919 r. walczył w szeregach kompanii ponieckiej. Po wojnie polsko - bolszewickiej został zdemobilizowany w 1921 r. Większość swego życia spędził w Waszkowie. Przed wojną i w okresie okupacji pracował w miejscowym majątku ziemskim należącym do Niemca Loescha. Po wojnie nadal był pracownikiem majątku, który wówczas stał się Państwowym Gospodarstwem Rolnym. Franciszek Skotarczyk zmarł w 1975 r. i został pochowany na cmentarzu w Zaborowie.

Źródło: Tomaszewski R., Wysiłek militarny i materialny mieszkańców ziemi gostyńskiej w walkach o kształt granicy wschodniej II Rzeczypospolitej (1918 1920), Gostyń 2002. Ilustracje na podstawie pracy Romana Tomaszewskiego. GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI

Grodzisko to nieduża, spokojna miejscowość. Kiedyś był tu całkiem spory majątek. Budynki po nim zostały i służą dzisiejszym gospodarzom. Łaskawe dla wsi okazały się ostatnie lata. Wykonano tu wówczas kilka sporych jak na lokalne warunki inwestycji. Jak na okolice Ponieca, które dość często mogą pochwalić się długimi dziejami, wieś ma stosunkowo krótką historię. W każdym razie pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1434 r. Prawie sto lat później, bo w 1519 r. stanowiła własność Żytowieckich. Co najmniej od XVIII wieku tutejsze dobra należały do majątku w Żytowiecku i do kolejnych przedstawicieli tego rodu. Nigdy nie była to duża wieś. Na początku lat osiemdziesiątych XIX wieku liczyła 6 domów i 42 mieszkańców, natomiast okręg dworski 5 domów i 133 mieszkańców. W 1881 r. powierzchnia folwarku wynosiła 677 ha. Przy czym w jego skład wchodziło także Maciejewo oraz Aleksandrowo. W końcu tamtego stulecia działała tam cegielnia polna. Dobrze rozwinięta była tu hodowla. W 1913 r. w majątku w Grodzisku znajdowało się 76 koni, 232 krowy, 137 świń oraz 643 owce. Zajmowano się tu także nasiennictwem. Dodać do tego należy, że jak na średniej wielkości folwark było tu dość sporo zabudowań gospodarczych. Mniej gospodarzy i mniej w gospodarstwie Po wojnie znajdował się w nich PGR, podlegający Kombinatowi Rolnemu w Goli, tak zresztą jak i inne gospodarstwa z okolicznych wsi. Były tu m. in. biura w dawnej tzw. rządcówce. Stoi ona do dziś, obecnie jest budynkiem mieszkalnym. W gospodarstwie pracowało wiele osób. Lecz to już przeszłość. Jest ono dzierżawione przez prywatną spółkę z Sikorzyna, a w obecnych czasach nie potrzeba tylu pracowników, co kiedyś.

Zmniejszyła się także liczba indywidualnych gospodarzy. Dawniej było ich sporo, teraz zostało tylko sześciu. Jednym z nich jest Antoni Bujak, sołtys wsi, który mieszka tu od urodzenia, a swą funkcję sprawuje od 1999 r. - To małe gospodarstwa, ich średnia wielkość wynosi około dziesięciu hektarów - mówi. - Jak widać, niewielu mieszkańców Grodziska żyje z pracy na roli. Większość dojeżdża do pracy w Gostyniu. We wsi mieszka około 190 osób. Ostatnie kilkadziesiąt lat to nie tylko zmiany opisane wyżej. Wiele zmieniło się jeśli chodzi o lokalną infrastrukturę. Około czterdziestu lat temu wybudowano tam chodnik. Później go przebudowano. W tym roku zaplanowano dalszą przebudowę. Już dziś duża jego część to estetyczna kostka, nie tylko ładna, ale i funkcjonalna. Łatwo nim przejechać wózkiem, a miejscowe dzieciaki chętnie wykorzystują chodniki do jazdy na rolkach. Osiem lat temu wykonano tu nowoczesny plac zabaw oraz boisko piłkarskie. Cały teren został ogrodzony. Co więcej, jest tu mała scena, na której mogą odbywać się imprezy. Przylega do niej budynek Ochotniczej Straży Pożarnej, bo taka jednostka we wsi

Sołtys wsi Grodzisko

działa. Tworzy ją ponad dwudziestu strażaków. Plac zabaw ma być w tym roku przebudowany. Pieniądze na tę inwestycję pochodzić będą z Funduszu Sołeckiego i jak zapewnia Antoni Bujak, jest ich wystarczająco dużo, by zaplanowane prace przeprowadzić. Do tego warto dodać, że we wsi funkcjonuje sklep. Tego świata już nie ma Z dość licznych, dawnych zabudowań zachowały się wszystkie. Do zespołu folwarcznego prowadzi wjazd. W tym miejscu kiedyś zamontowana była brama. Pozostały po niej murowane słupy. Obok rządcówki znajdują się dawna kuźnia i stelmacharnia, a obok budynki gospodarcze. Jest także budynek dawnego spichlerza, dwie stodoły, obora. Wszystkie te zabudowania nie mają szczególnie długiej historii. Powstały w ostatnich latach XIX wieku. Pierwsze z nich zaczęto wznosić około 1870 r. Trochę później postawiono budynki mieszkalne, które dobrze służą mieszkańcom do dziś. Znajdują się po drugiej stronie drogi niż majątek. Największy z nich to tzw. dwanaściorak, czyli dom przeznaczony dla dwunastu rodzin. Po II wojnie światowej został znacznie przebudowany. Kiedyś do gospodarstwa prowadziła jeszcze jedna brama. Dziś jest zamknięta i nieużywana. W jej przypadku nie ma wątpliwości, kiedy ją budowano. To jednoznacznie wskazuje umieszczona na niej data - 1969. I jeszcze jedna ciekawostka ze świata, którego już nie ma. Sołtys Antoni Bujak pamięta jeszcze, jak na terenie zabudowań gospodarczych hodowano spore stado koni. Wówczas, czyli jeszcze kilkadziesiąt lat temu, były one przydatne w pracy i transporcie. Minęło jeszcze trochę czasu, nim zniknęły z krajobrazu wsi. DAMIAN SZYMCZAK


[ 10 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Pobiegł w maratonie

Turniej amatorskiej piłki W sobotnie popołudnie 11 kwietnia trzynaście amatorskich drużyn stanęło do rywalizacji o piłkarski puchar Gminnego Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu. Turniej, który odbył się na ponieckim Orliku, cieszył się dużym zainteresowaniem kibiców, którzy przez blisko pięć godzin mogli śledzić zacięte pojedynki piłkarskie. Ze względu na dużą liczbę drużyn biorących udział w rywalizacji, dziesięciominutowe pojedynki rozgrywano w grupach, z których po dwa zespoły awansowały do fazy pucharowej. W meczach półfinałowych drużyna VICA, po bezbramkowym pojedynku, pokonała w serii rzutów karnych 4 : 3 Zakład

Dnia 29 marca w Koźminie Wielkopolskim odbyły się Mistrzostwa Wielkopolski LZS w Tenisie Stołowym. W turnieju wystartowało 165 zawodników w trzech kategoriach wiekowych. Jednym z uczestników był instruktor GCKSTiR sekcji tenisa stołowego ponieckiego Piasta Wojciech Walencki. Stawką zawodów było prawo gry w turnieju finałowym mistrzostw Polski, które odbędą się w Raszkowie. Jak podkreśla sam zawodnik, ku jego wielkiemu zaskoczeniu w turnieju stracił tylko dwa sety i okazał się bezapelacyjnym zwycięzcą. PK

Murarski Wieczorek, a następnie drużyna ze Śmiłowa okazała się lepsza od drużyny z Janiszewa, wygrywając 3 : 1. Spotkanie o trzecie miejsce zakończyło się zwycięstwem 3 : 1 Zakładu Murarskiego Wieczorek nad Janiszewem. Niezwykle emocjonujący i wyrównany okazał się mecz finałowy. W regulaminowych dziesięciu minutach pojedynek zakończył się bezbramkowym remisem. O zwycięstwie musiały rozstrzygnąć rzuty karne, które lepiej wykonywali zawodnicy ze Śmiłowa, którzy to zdobyli okazałe trofeum. GCKSTiR w Poniecu składa serdeczne podziękowania OSP Poniec za zabezpieczenie medyczne imprezy. GCKSTiR

Aktywnie spędzają czas biegacze sekcji GCKSTiR w Poniecu. 12 kwietnia jeden z jej członków, Łukasz Idowiak, stanął na starcie 42. Maraton Dębno. Maraton w Dębnie to najstarsza tego typu impreza w Polsce. W tym roku dystans 42 km 195 m postanowiło przebiec 2 tysiące zawodników. Liczba ta byłaby z pewnością większa, gdyby nie limit wyznaczony przez organizatora. Wśród uczestników biegu był także przedstawiciel ponieckiej sekcji, dla którego był to debiut na "królewskim" dystansie. - Doskonała atmosfera oraz licznie dopingujący kibice pozwolili

W sobotę, 21 marca, na obiekcie sportowym Orlik w Poniecu, dzieci w różnym wieku mogły sprawdzić się w przygotowanych specjalnie przez animatorów testach sprawdzających poziom zaawansowania piłkarskiego. Slalom na czas z piłką, podania do celu z miejsca i z prowadzenia, umiejętność żonglerki piłką, test szybkości i koordynacji, a także strzały na bramkę z matą celności to konkurencje, z którymi mogli zmierzyć się młodzi adepci piłki

nożnej. Motywacja do sprawdzenia się spowodowała duże zaangażowanie do wykonywanych zadań, co przełożyło się na świetne wyniki sportowe. Wśród nich należy podać rekord indywidualny w podbijaniu piłki przez Dominika Szczepaniaka. Zawodnik ten podbił piłkę aż 252 razy wykonując przy tym sztuczki piłkarskie "Around the World". Najlepsze wyniki w testach zostały nagrodzone w trzech kategoriach wiekowych. Wśród najmłodszych najlepsi okazali się Szymon Kubacki przed

Testy piłkarskie

pokonać przeszło czterdziestokilometrową trasę w dobrej kondycji z uśmiechem na twarzy na ostatnich metrach biegu - mówi Łukasz Idowiak. To jednak nie koniec startów członków ponieckiej sekcji biegowej. W sobotę, 2 maja, ze swoimi siłami na maratońskim dystansie zmierzy się Jolanta Adamczak, która weźmie udział w 3. Kołobrzeg Maraton. Zawodniczce życzymy wytrwałości na trasie. Od kwietnia zajęcia sekcji biegowej GCKSTiR odbywają się w poniedziałki o godz. 19. Zapraszamy wszystkich lubiących aktywność fizyczną na świeżym powietrzu. GCKSTiR

Adrianem Wujczakiem i Filipem Dołęgą. W kategorii klas IV - VI najlepszy był Robert Ratajczak, drugi Adam Walczak, a trzecie miejsce zajął Kuba Piaszczyński. W kategorii gimnazjów bezkonkurencyjny okazał się Dominik Szczepaniak wyprzedzając Macieja Maja oraz Huberta Nowaka. Najlepsi zawodnicy nagrodzeni zostali sprzętem sportowym, m. in. piłkami, plecakami i getrami. Nagrody zostały ufundowane przez firmę KA4 z Kołaczkowic oraz GCKSTiR w Poniecu. Organizacją testów zajęli się Łukasz Walczak z powstającego stowarzyszenia "resPect" oraz Mikołaj Skrzypczak, animator sportu. GCKSTiR


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Mistrzostwa koła

Dnia 19 kwietnia członkowie Koła PZW Perkoz Poniec wybrali się do miejscowości Długołęka, aby rozegrać tam pierwszą turę Spławikowych Mistrzostw Koła. W

rywalizacji wzięło udział 3 kadetów, 1 junior i 25 seniorów. Zawodnicy zostali podzieleni na trzy sektory i po wylosowaniu stanowisk wszyscy rozjechali się, aby

Spławikowe mistrzostwa

Zwycięzcy z prezesem.

W niedzielę, 12 kwietnia, członkowie Klubu Wędkarskiego Hydromak Poniec spotkali się na łowisku w Dzięczynie, aby rozegrać coroczne mistrzostwa. Do rywalizacji przystąpiło 14 wędkarzy, w tym jedna kobieta. Mimo złych prognoz na niedzielę pogoda dopisała i łowienie odbywało się w sprzyjających warunkach. Jako że klub preferuje tylko łowienie na spławik, to właśnie tej metody wszyscy używali. Zawodnicy po losowaniu zostali podzieleni na dwa sektory. Jedni łowili mając słońce za plecami, co sprzyjało obserwowaniu cienkich antenek spławików. Drugim słońce świeciło w twarz, ale to właśnie ten brzeg upodobały sobie ryby. Najlepiej taką sytuację wykorzystał Dariusz Starosta, który łowiąc czterometrowym batem przy brzegu uzbierał w siatce ponad 6 kg płoci, krąpi i wzdręg. Tym samym obronił on tytuł mistrzowski z zeszłego roku. O dużym pechu może mówić zdobywca trzeciego miejsca Daniel Pietrzak, któremu urwały się 3 karpie. Po czterogodzinnym łowieniu na wszystkich uczestników czekał ciepły posiłek i

wiele nagród, które w części ufundował Adam Kruk z firmy Maver Polska FH Spin - Pol. Prezes klubu Maciej Morchel przygotował też niespodzianki dla sześciu najstarszych stażem członków klubu. Z okazji 10 - lecia powstania klubu otrzymali oni pamiątkowe grawertony. Najlepsi na zawodach: 1. Dariusz Starosta 6280 pkt sektor B 2. Bartłomiej Starosta 5900 pkt - sektor A 3. Daniel Pietrzak 5420 pkt sektor B 4. Paweł Sibiński 5380 pkt sektor A 5. Patryk Poprawski 4580 pkt sektor B 6. Maciej Morchel 4560 pkt sektor A 7. Artur Pułkownik 3380 pkt sektor A 8. Natalia Mikołajczak 3020 pkt - sektor B 9. Wojciech Przybylak 2900 pkt - sektor A 10. Mirosław Mikołajczak 2720 pkt - sektor B NORBERT LINDNER

[ 11 ]

szykować swój sprzęt. W ruch poszły baty, "odległościówki" i tyczki. Ze względu na to, że mistrzostwa są najważniejszymi zawodami w

Mikołajczak, która wyprzedziła Gabriela Musielaka i Wiktorię Wojtyczkę. Godzinę po kadetach zawody zakończyły się dla reszty

sezonie, na przygotowanie każdy miał półtorej godziny. W tym czasie przygotowywano mieszanki zanęty i przynęty. Rywalizacja rozpoczęła się o 9 godz. Mimo, że większość wędkarzy z ponieckiego Koła nigdy nie łowiła na tej wodzie, to każdy zdążył już zasięgnąć informacji. Niestety, jedyna informacja, która w tym dniu się potwierdziła, to ta, że o ryby będzie ciężko. Okazało się, że cztery godziny to czasami za mało, żeby złowić wymiarową rybę. Największą wadą tego zbiornika jest niewielka głębokość. Otóż ze względu na małą ilość opadów deszczu i śniegu zimą poziom wody oscyluje poniżej 1 metra. Taka sytuacja plus ochłodzenie nie sprzyja dobrym braniom. Zgodnie z ustaleniami pierwsi zakończyli rywalizację kadeci. Punktualnie o godz. 12 zważono ich ryby. Z najlepszego wyniku mogła cieszyć się Natalia

startujących. Po czterech godzinach łowienia najwięcej wymiarowych ryb pływało w siatce Karola Bogusza, który wygrał w sektorze A. Po drugiej stronie zbiornika ze zwycięstwa cieszył się Paweł Sibiński. W kategorii juniorów zwyciężył Kamil Ślęzak. Druga tura odbędzie się 26 kwietnia na zbiorniku Porąbka w Pudliszkach. Sektor Kadetów 1. Natalia Mikołajczak 2. Gabriel Musielak 3. Wiktoria Wojtyczka Sektor A Seniorów

1. Karol Bogusz 2. Wojciech Górski 3. Jacek Tórz Sektor B Seniorów 1. Pawel Sibiński 2. Marek Wrotyński 3. Wojciech Przybylak Ryszard Gubański

NORBERT LINDNER

Grupa teatralna Agrafka działająca w Przedszkolu w Łęce Wielkiej uplasował się na trzecim miejscu w subregionie leszczyńskim w konkursie Działania Godne Uwagi. Głosowanie internautów odbywało się za pośrednictwem "polubień" na profilu Facebooka, a głosowano na inicjatywę pod nazwą „T jak teatr, czyli pozwólcie mi tworzyć i grać dla innych”. Stowarzyszenie Maryśki z Łęki Wielkiej dziękuje serdecznie wszystkim internautom za oddane głosy na przedstawienie jasełkowe. PK


Prawdziwe historie [ 12 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

To bardzo nietypowa historia. Dotyczy mojej szkolnej koleżanki. W dzieciństwie się z nią przyjaźniłam, ale potem ona odcięła się od rodziny i znajomych. Ze mną też nie utrzymywała kontaktów. Ale ostatnio się spotkałyśmy.

Danka wyróżniała się w szkole. I to nie z powodu urody, choć nie była brzydka, ale ze sposobu bycia. Jej wszędzie było pełno. Chodziła na wszystkie imprezy, grała w piłkę ręczną, pracowała w samorządzie. Kiedy tylko trzeba było coś zorganizować, pierwsza zgłaszała się do pomocy. Zawsze zabiegana, zawsze uśmiechnięta. A przy tym dość dziwnie się ubierała. Dziś oczywiście nikogo by to nie dziwiło, ale za moich czasów kolorowe pończochy, duże wyciągnięte swetry i sznurki przeróżnych wisiorków robiły wrażenie. Nic dziwnego, że Dankę po prosto lubiliśmy. W trzeciej klasie liceum moja koleżanka poznała chłopaka. Był od niej dwa lata starszy i już pracował. Trochę nie pasowali do siebie, bo ona ciągle była rozbawioną trzpiotką, a Bartek wręcz przeciwnie - spokojny i nieśmiały. Ale może tak różne charaktery się przyciągają. Dość powiedzieć, że bardzo szybko stali się nierozłączni. Danka naprawdę polubiła tego chłopca. A on chyba był zakochany, bo dla niej zaczął się nawet inaczej ubierać. Też stawał się kolorowy. Wszyscy wierzyliśmy, że będą parą na dłużej i że kiedyś może się pobiorą. Bartek na pewno o tym marzył. Ale stało się inaczej. Bartek był jedynakiem. Mieszkał tylko z ojcem, bo mama już nie żyła. Kiedy Danka zdała maturę, to w domu Bartka zorganizowali imprezę. I wtedy poznała Marka. Opowiadała nam później, że to było jak uderzenie pioruna. Stali i patrzyli na siebie. Podobno w tamtej jednej chwili zdali sobie sprawę, że są stworzeni dla siebie. Nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, ale takie uczucie chyba jest, skoro Danka go doświadczyła. A musiała to być prawdziwa miłość, bo dziewczyna położyła wszystko na jednej szali. Przede wszystkim zerwała z Bartkiem. Nie od razu wyjaśniła mu dlaczego, ale nie mogła się z nim dalej spotykać. Nie w jego domu. Zrezygnowała też ze studiów. Wcześniej myślała o wyjeździe na uczelnię, ale zmieniła plany. Chciała być z Markiem, nic innego się nie liczyło. Kiedy przedstawiła Marka rodzicom, rozpętała się prawdziwa burza. Marek był w ich wieku, miał już kiedyś żonę, wychował syna.

Tak! Marek był ojcem Bartka. I właśnie wtedy Danka zerwała kontakty z rodziną i znajomymi. Nie wiem, czy wszyscy skłócili się na dobre przestali ze sobą rozmawiać, czy tylko mieli do siebie żal. Koleżankom Danka nie chciała niczego wyjaśniać. Ja też nie pytałam, bo przecież każdy buduje swoje życie na własny rachunek. Mówiąc szczerze, tą swoją miłością nikomu nie robili krzywdy. No może tylko Bartkowi, ale okazało się, że Danka nie obiecywała mu małżeństwa. Była wolna, Marek też, żadne z nich nie miało zobowiązań. A mimo to rodzice Danki nie mogli jej wybaczyć wyboru partnera. Obwiniali go o zabranie młodości córce, o jej rezygnację ze studiów, o to, że postanowili nie mieć dzieci. Oni chcieli doczekać się wnuków. Danka wyszła za mąż za Marka i wyjechała z naszej miejscowości. Od tamtego czasu nie wiedziałam nic o jej życiu. Spotykałam czasem Bartka, ale nie miałam odwagi pytać, co u taty. Kilka lat później Bartek się ożenił. Okazało się, że

także z moją koleżanką z liceum, tyle że z inną. Chyba jest szczęśliwy, ma trójkę dzieci. To moje spotkanie z Danką po latach było dość nietypowe. Jechałyśmy tym samym pociągiem, gdy nagle zobaczyłam "kolorową" dziewczynę. Stała tyłem, ale dostrzegłam żółtą bluzkę, bogatą biżuterię, pasemka we włosach. Wiedziałam, że to Danka. Oczywiście poznałyśmy się od razu, a ja widziałam przede wszystkim uśmiechniętą koleżankę z liceum. Ciągle miała w oczach te iskierki, dużo mówiła, była rozbawiona. Dalej wyróżniała się wśród innych, podobnie jak kiedyś w naszej szkole. Ją naprawdę można było lubić. Porozmawiałyśmy w końcu o Marku. Wtedy, gdy wyjeżdżali, miał czterdzieści lat. Bez trudu znalazł pracę w nowym miejscu. Najpierw wynajmował mieszkanie, potem kupił swoje. Ciągle pisywał do Bartka. Tęsknił do syna. Któregoś roku po prostu do niego pojechał. Nie widziałam go w naszym miasteczku, ale Marek podobno bywał

tutaj dość często. Był też na ślubie Bartka. Danka też widuje swojego dawnego chłopaka. Z uśmiechem mówi, że "zrobił ją" babcią. A więc im się poukładało dobrze. Ale Danka nie naprawiła swoich relacji z rodzicami. Mama ma do niej żal, teraz także o to, że wyjechała, że ich zostawiła. Jakoś nie mogą się porozumieć, choć chyba ciągle o tym myślą. To nie jest przegrana sprawa. I Danka to wie, i jej rodzice wiedzą. Tylko czas tak szybko ucieka. Chciałabym, aby wróciły lata liceum, tamtych zabaw, tamtej beztroski. Wtedy nie miałyśmy przed sobą tajemnic. Dziś patrząc na Dankę wiem, że nie mówi wszystkiego. Na pewno tęskni. Do bliskich, do naszych ścieżek w parku, do dziecka, chyba nawet do Bartka. No cóż, za swoje wybory odpowiadamy sami. Dobrze, że dalej jest uśmiechnięta i kolorowa.

Uczniowie w Licheniu Uczniowie klasy VIa Szkoły Podstawowej w Żytowiecku 22 marca wybrali się na pielgrzymkę do Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu. Podczas trzygodzinnej podróży chętni mogli rozwijać zdolności logicznego myślenia, biorąc udział w wielu konkursach i wygrywając nagrody, którymi okazały się słodycze. Po przyjeździe na miejsce oczom uczestników pielgrzymki ukazała się największa w Polsce świątynia - Bazylika Matki Bożej Licheńskiej. Po wejściu do jej wnętrza szóstoklasiści zajęli miejsca w pierwszych rzędach. Wkrótce też

zostali powitani przez jednego z kapłanów, który poinformował zgromadzonych wiernych, że uczniowie z Żytowiecka przyjechali do Lichenia, by przed cudownym obrazem Matki Bożej Licheńskiej podziękować za otrzymane łaski w okresie sześcioletniej nauki w szkole podstawowej oraz poprosić o pomyślne napisanie sprawdzianu kompetencyjnego. Podczas rozpoczętej w samo południe mszy świętej posługę ministrancką przy ołtarzu pełnili: Bartosz Brodziak, Szymon Brzeskot, Patryk Kluczyk i Marek Mikołajczak. Po trwającej godzinę Eucharystii każdy uczeń otrzymał również indywidualne bło-

SPISAŁA HALINA SIECIńSKA

gosławieństwo. Następnie nieco już głodni uczestnicy pielgrzymki udali się do domu pielgrzyma Arka, by zjeść obiad. Druga część pobytu w nazywanym Częstochową Północy Licheniu upłynęła szóstoklasistom na zwiedzaniu sanktuarium, do którego rocznie przybywa około półtora miliona pielgrzymów. Najpierw uczestnicy wyjazdu wjechali windą na mieszczący się na Wieży Maryjnej taras widokowy, z którego podziwiali panoramę Lichenia i ziemi konińskiej. Później byli między innymi na Golgocie - labiryncie korytarzy, grot i kapliczek. Uczniowie klasy VIa przez chwilę pomodlili się również w kaplicy Świętego Krzyża. Uczestnicy wycieczki mogli również nabrać wody z posiadającego lecznicze właściwości źródełka, a także nabyć okolicznościowe pamiątki. W drodze powrotnej do Żytowiecka szóstoklasiści zatrzymali się jeszcze w lesie grąblińskim - miejscu objawień Matki Boskiej w 1850 r. KRZYSZTOF BLANDZI


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Kalendarium ponieckie Działo się w Sarbinowie Część 4:

1900 - Liczba mieszkańców wsi wynosiła 151 osób, a dworu 187. Gospodarze, których w 1900 r. było dwudziestu, posiadali 176,6 ha ziemi. Początek XX w. - W ostatnich latach pruskiego panowania folwark Sarbinowo zarządzany był przez Zygmunta Czartoryskiego, jednego z bogatszych polskich obszarników, do którego należały folwarki: Rokosowo, Szurkowo, Dzięczyna, Przyborowo, Dębina i Włostki. 1901 - 1902 - Spór o ochronkę sarbinowską. Założył ją wraz z żoną Zygmunt Czartoryski na wzór ochronki w Rokosowie. Dzieci umieszczono w obszernej sieni na parterze dworu. We dworze nie mieszkał wówczas nikt z rodziny właściciela. Jedynym lokatorem był dawny służący, emeryt Chwiłkowski, który pilnował budynku i utrzymywał go w porządku. Rolę ochroniarki (opiekunki ochronki) spełniała jego córka Teodozja. Dla dzieci służby urządzono w sieni amfiteatralnie wznoszące się ławki. Istnienie ochronki nie podobało się władzom pruskim. 4 października 1901 r. komisarz Tietzen z Ponieca zabronił Chwiłkowskiej prowadzenia nauczania, grożąc karą 60 marek lub 8 dni aresztu. W obronie ochronki stanął właściciel Sarbinowa ks. Zygmunt Czartoryski. Zaprzeczył, że w ochronce jest prowadzone nauczanie, a tylko opieka nad dziećmi, których rodzice pracują w majątku. Komisarz Tietzen nie zgodził się z argumentacją księcia. Twierdził, że każda placówka oświatowa wymaga zezwolenia odpowiednich władz. Dlatego na polecenie księcia Czartoryskiego wiosną 1902 r. rządca Sarbinowa Karalus wniósł do komisarza w Poniecu podanie o zezwolenie na ochronkę. Komisarz odpowiedział, że ta sprawa nie leży w zakresie jego kompetencji. W lipcu 1902 r. książę Zygmunt Czartoryski napisał do gostyńskiego landrata Luckego: "Podanie o pozwolenie dla panny Teodory Chwiłkowskiej jako ochroniarki w Sarbinowie. Wyżej wymieniona została wyznaczona na ochroniarkę w Sarbinowie. Jednakże wykonywanie tego zadania zostało jej zabronione przez komisarza policji z powodu braku zezwolenia ze strony Królewskiej Rejencji w Poznaniu z powołaniem się na § 11 Rozkazu Gabinetowego z 10 VI 1834. W zacytowanym § nie jest wymagane do prowadzenia ochronki zezwolenie Królewskiej Rejencji, a jedynie nienaganne obyczaje i higieniczne pomieszczenie. Te warunki istnieją w Sarbinowie i to tym bardziej że ochronka znajduje się pod specjalną opieką mej małżonki i że do dyspozycji ochronki stoją zarówno ogród, jak i izby w tamtejszym dworskim budynku mieszkalnym. Upraszamy Szan. Pana o udzielenie zezwolenia, o które się tu prosi wzgl. o wyjednanie tegoż w Król. Rejencji". Odpowiedź landrata z 23 sierpnia 1902 r. była następująca: "Wniosek z 12.VII 1902 o udzielenie zezwolenia na prowadzenie ochronki w Sarbinowie przez Teodorę Chwiłkowską nie może być załatwiony dopóty, dopóki Królewska Rejencja nie zezwoli w ogóle na otwarcie ochronki w Sarbinowie. Niniejszym proponuję Waszej Ks. Mości złożyć odpowiedni wniosek u tutejszego powiatowego inspektora szkolnego, który powinien poczynić dalsze kroki dla uzyskania zezwolenia Królewskiej Rejencji zgodnie z § 4 instrukcji ministerialnej z 31 XII 1839 r. Do wniosku muszą być dołączone: życiorys, świadectwo o wykształceniu, o naukowym i moralnym przygotowaniu kierowniczki, plan zakładu, rysunki, opisy przeznaczonych na to pomieszczeń". Na tym kończą się dokumenty w sprawie ochronki sarbinowskiej. Dalszy bieg spraw jest nieznany. Nie wiadomo, czy uzyskano zezwolenie i czy w ogóle składano dalsze podania. W każdym razie ochronka przetrwała aż do I wojny światowej. 1907 - Otwarcie nowego budynku szkolnego. Stał on na gruncie, którego hipoteczną właścicielką była księżna Czartoryska. 1913 - Powierzchnia majątku sarbinowskiego zwiększyła się do 916 ha. Źródła: • Robert Grupa "Nowa Gazeta Gostyńska", 2006 r. • Dawne Budownictwo Folwarczne - Majątki Wielkopolskie - Tom I - Powiat Gostyński", Szreniawa 1994 • Materiały z muzeum w Gostyniu GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI

[ 13 ]

Lekarz weterynarii Roman Szymański radzi...

Jedną z najczęściej występujących chorób pasożytniczych u królików jest świerzb uszu oraz świerzb głowy, który nieleczony może czasami obejmować całe ciało królika. Podane rodzaje świerzbu króliczego wywołane są przez dwa różne gatunki świerzbowców. Świerzbowce są to maleńkie pasożyty drążące skórę zaatakowanego zwierzęcia. Żyją one i rozmnażają się w wywierconych w skórze chodnikach, wywołując przez to bardzo dokuczliwe swędzenie i powodując przy tym czasami ostre stany zapalne. Nakłuwają one skórę na zewnętrznej powierzchni małżowiny usznej królika, następnie wświdrowują się w nią, powodując silne swędzenie. Króliki drapią chore ucho najczęściej w charakterystyczny sposób, za pomocą tylnej nogi, wstrząsają głową, przechylają je na bok. Bardzo często stojące u zdrowego królika uszy podczas choroby zwisają. Świerzb uszu jest bardzo zaraźliwy, w bardzo szybkim tempie przechodzi z jednego królika na drugiego. Po usunięciu chorego królika z klatki, świerzbowce żyją w niej jeszcze przez okres około 11 dni. Hodowca powinien odkazić całą klatkę, zwłaszcza kąty, szpary, szczeliny w których najczęściej przebywają pasożyty. Jeżeli hodowca to zlekceważy, to możemy spodziewać się nawrotu choroby, która zaatakuje całe stado królików. W uszach chorych królików tworzą się strupki, wypełniające niekiedy cały przewód uszny. Strupki należy rozmiękczać oliwą lub innym czystym, niejełczejącym tłuszczem np. wazeliną. Gdy strupki ulegną rozmiękczeniu, możemy je delikatnie zeskrobać, odpowiednią małą drewnianą szpatułką. Gdy oczyścimy małżowinę uszną należy do jej wnętrza po konsultacji z lekarzem weterynarii wprowadzić środek zabijający świerzbowce. Przez umiejętne ugniatanie i masowanie nasady ucha staramy się, aby maść była doprowadzona do wszystkich jego zagłębień oraz zagięć. Po upływie 4 dni zabieg należy powtórzyć, aby zniszczyć chorobę całkowicie i aby nie dopuścić do ocalenia jajeczek świerzbu po pierwszym przeprowadzonym zabiegu. Po przeprowadzonym każdym zabiegu należy spalić ściółkę, na której chory królik przebywał oraz zutylizować watę i szpatułki drewniane, których używaliśmy do czyszczenia w uchu zmian chorobowych. Inny gatunek świerzbowca wywołuje świerzb głowy i tułowia. Na skórze głowy i tułowia pojawiają się zmiany strupiaste o szarym zabarwieniu, świąd jest słaby. Jednak zmiany chorobowe postępują szybko, prowadząc do osłabienia i wyczerpania organizmu królika, kończąc się zejściem śmiertelnym. Choroba świerzbu głowy królików jest bardzo groźna i zaraźliwa. Czynnikiem sprzyjającym rozwojowi inwazji świerzbu jest nadmierna wilgoć, złe warunki bytowe, niedostateczna ilość i jakość pożywienia. Stado można chronić przed inwazją w następujący sposób: przeprowadzanie częstej kontroli uszu, zapewnienie dobrych warunków bytowych, stosowanie odpowiedniej paszy pod względem jakości i ilości, w przypadku stwierdzenia świerzbu u pojedynczych sztuk podjęcie natychmiastowego leczenia.

Podsumowano konkurs plastyczny "Nadchodzi wiosna". Wzięły w nim udział dzieci nie tylko z gminy Poniec, ale także z sąsiednich miejscowości. Podsumowanie konkursu odbyło się 27 marca w Przedszkolu Samorządowym w Poniecu. Wtedy też zorganizowano galę wręczania nagród. Oceniono prace dzieci z przedszkoli w Krobi, Krzemieniewie, Pudliszkach, Poniecu i Łęce Wielkiej. Prace były oceniane w kategoriach wiekowych. Pierwsze miejsce w kategorii wiekowej 3 - 4-latków zdobyła praca Igora Rzeźnika z Przedszkola Łęka Wielka, mieszkańca tej wsi. PK


[ 14 ]

HOROSKOP KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ Dobre rady

Baran 21.03-19.04 Dobre relacje z partnerem. Może to właśnie czas, by omówić ważne dla was sprawy. Poprawi się Twoja sytuacja finansowa, ale nie daj się poganiać. Rób po swojemu. I czekaj na ważny list. Byk 20.04-20.05 Zrzucisz z serca jakiś kłopot. To poprawi Ci humor i dobrze wpłynie na kontakty w pracy. W drugiej połowie miesiąca może przyjść ciekawa propozycja. Rozważ ją. Bliźnięta 21.05-21.06 Bez skutku szukasz miłości? Zmień miejsce lub sposób poszukiwań. Może ten jedyny jest tuż obok. Pewna sprawa wymaga ustaleń w rodzinnym gronie. Znajdź czas na takie spotkanie. Rak 22.06-22.07 W parach dobre relacje. Single mogą odezwać się do dawnych wielbicieli. W finansach trzeba poszukać innych rozwiązań. Nie pomogą kredyty czy pożyczki. Zdrowie lepsze. Lew 23.07-22.08 W Twoim sercu zagości prawdziwa wiosna. Przeżyjesz kilka romantycznych chwil. W pracy uważaj, by nie wplątać się w jakiś konflikt. Nie zwracaj uwagi na plotki. Finanse w normie. Panna 23.08-22.09 Czeka Cię trochę trudności, ale traktuj je jak wyzwanie. Sporo można ulepszyć. Pod koniec miesiąca wciągnie Cię życie towarzyskie. Może nowa interesująca znajomość? Waga 23.09-22.10 Nadejdą wiadomości i wydarzenia, na które czekałaś. To może zmienić Twoje najbliższe plany. Zadbaj o kondycję i sylwetkę. I zwróć uwagę, że Twoja przyjaciółka potrzebuje wsparcia. Skorpion 23.10-21.11 Wreszcie długo oczekiwany zwrot sytuacji. W pracy nagroda lub podwyżka, w domu miła niespodzianka. Warto wykorzystać przychylność gwiazd i wybrać się z ukochanym na dłuższy urlop. Strzelec 22.11-21.12 Możesz mieć trudności ze zmobilizowaniem się w pracy. Zadbaj więc o kondycję i planuj każdy następny dzień. A potem znajdź sposób na to, by się nagrodzić. Może wycieczka? Koziorożec 22.12-19.01 Wokół Twojej osoby powstaje miłe zamieszanie. Ktoś chce Cię poznać, ktoś zaprosić na randkę. Pod koniec miesiąca możesz spodziewać się dobrej wiadomości. Prawdopodobnie dotyczyć będzie pracy. Wodnik 20.01-18.02 Najbliższe tygodnie upłyną pod znakiem zwiększonych obowiązków w pracy. Zyskasz uznanie szefów. W miłości trochę zaiskrzy. Nie przesadź z zazdrością. Skontroluj zdrowie. Ryby 19.02-20.03 NIe zamartwiaj się rzeczami, na które nie masz wpływu. Pomyśl o sobie i zmień coś w swoim otoczeniu. Może mały remont w domu, może jakieś zakupy? Dostaniesz dobrą wiadomość.

Dziś proponujemy czytelnikom rozsypankę. Aby ją rozwiązać, należy prawidłowo ułożyć słowa w każdym poziomym rzędzie. Pierwsze litery słów są właściwe. Rozwiązanie znajdzie się środkowym pionowym rzędzie. To hasło należy przesłać do redakcji do 15 maja. Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi rozlosujemy nagrodę.

Prawidłowe rozwiązanie należy przepisać na kartkę i wysłać lub dostarczyć do Gminnego Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu. Rozwiązanie można też przesłać e-mailem na adres krzyzowka@gck.poniec.eu. Prosimy pamiętać o podaniu imienia, nazwiska i adresu zamieszkania.

Rozwiązanie poprzedniej krzyżówki brzmiało: WIELKANOC W KWIETNIU. Nagrodę wylosowała Wiktoria Szymanowska z Ponieca. Zapraszamy do GCKSTiR po odbiór nagrody.

D E Z

Z Y A

S K O

S O K A

P D Z

S O K P

Z A I

L

Ł

I I

Z

N W C T

K R S K E O

M Z C E T A N E

G N M A

I

B K E

I

A E D S R

A A

L Ó K O A W D

R

I

L

O A N D Z

K P A A A N

K T N R O

I

A U F

P Y A T

Ł

Słodkości na Dzień Mamy

KRUCHE CIASTKA Ciasto: 2 szklanki mąki pszennej, 2 żółtka, jajko, 15 dag cukru pudru, 20 dag masła lub margaryny (koniecznie zimne!), cukier waniliowy. Lukier: białko, szklanka cukru pudru. Przygotowanie: Składniki ciasta siekam, szybko zagniatam, formuję kulę, owijam folią. Ciasto chłodzę ok. 30 minut, potem rozwałkowuję na cienki placek. Kieliszkiem zanurzanym w mące wycinam małe ciasteczka. Z białka i cukru pudru (dodaję stopniowo) ucieram lukier. Kiedy jest już gęsty, smaruję nim ciastka. Piekę je na blasze wyłożonej pergaminem ok. 20 minut w 180 stopniach. PYSZNY DESER Składniki: 500 ml śmietanki 30 proc., 30 dag chałwy waniliowej, 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady, sparzona limonka, do dekoracji: mięta, owoce. Przygotowanie: Schłodzoną śmietankę ubijam, aż zgęstnieje. Chałwę i czekoladę ścieram na tarce o grubych oczkach. Dodaję je do śmietany i delikatnie mieszam. Z limonki ścieram skórkę, owoc przekrawam na pół, wyciskam sok. Do śmietany z chałwą i czekoladą wlewam sok z limonki i wsypuję skórkę. Jeszcze raz delikatnie mieszam i przekładam masę do pucharków lub miseczek. Wstawiam je do lodówki przynajmniej na dwie godziny. Na 15 minut przed podaniem wyjmuję deser, ozdabiam plasterkami owoców i listkami świeżej mięty.

* Budyń można także zrobić bez mleka. Wystarczy zamiast mleka użyć dowolnego soku owocowego. Przestudzony trzeba zmieszać z bitą śmietaną i poczekać, aż zastygnie. * Zdarza się, że rozlejemy olej. Aby łatwo go zebrać, należy na olejową plamę nasypać trochę mąki ziemniaczanej, a gdy olej w nią wsiąknie, zetrzeć wszystko kuchennym ręcznikiem. * Ciasto drożdżowe będzie smaczniejsze i dłużej zachowa świeżość, jeśli zamiast słodkiego mleka dodamy kefiru. * Ryba podczas smażenia nie rozpadnie się, jeśli do gorącego tłuszczu, na którym ją smażymy, dodamy kilka kropli soku z cytryny. * Drożdże dłużej będą świeże, gdy szczelnie zamknięte w papierku, w którym zostały kupione, włożymy je do woreczka foliowego, a ten umieścimy w torebce z mąką. Drożdże nie stracą ani smaku, ani świeżości. * Gdy chcemy zagęścić zupę, a jednocześnie nadać jej wyrazisty smak, wystarczy pod koniec gotowania wrzucić 1 lub 2 trójkąciki ostrzejszego topionego sera i poczekać, aż się rozpuści.

Wypróbuj SOK Z BURAKA

Pomaga odzyskać energię po pracowitym dniu. Przepis: buraka, 2 marchewki i 2 jabłka umyj, obierz i pokrój na kawałki. Przepuść przez sokowirówkę. Dodaj sok z połówki cytryny. Przykryty sok odstaw na pół godziny. Wypij schłodzony. SOS CHRZANOWY DO MIĘS

Z łyżki masła i łyżki mąki zrób jasną zasmażkę. Dodaj szklankę zimnego bulionu, zagotuj, mieszając. Gdy zgęstnieje, dodaj 3 - 4 łyżki tartego chrzanu. Gotuj 2 minuty, dopraw solą i pieprzem. Zabiel gęstą śmietaną (3 łyżki).

(: HUMOR :)

- Jakie były dwa najpopularniejsze imiona w PRL? - Iza i Ania, bo w kolejce stało się i za masłem, i za chlebem, i za cukrem, a w sklepach nie było ani masła, ani chleba, ani cukru. xxx

- Co robi zamarznięta woda na

chodniku? - Wyprowadza ludzi z równowagi!


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[ 15 ]


[ 16 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Wieści z Gminy Poniec - nr 52 - Kwiecień 2015  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you