Page 1

Numer 65, Maj 2017

Puchary dla tancerek

W sobotę, 22 kwietnia, tancerki z dwóch grup działających przy Zespole Pieśni i Tańca MARYNIA wzięły udział w 8. Turnieju Tańca "Tańczące Trzewiczki" w Ślesinie koło Konina. W tym roku konkurs cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem. Wzięła w nim udział rekordowa liczba uczestników. Na parkiecie w autorskich układach choreograficznych pokazało się ponad 75 dziecięcych i młodzieżowych zespołów. A tancerze prezentowali się w następujących kategoriach: etiuda taneczna, inscenizacja taneczna oraz inna forma tańca. Tancerze ze Święciechowy zdobyli dwa puchary. Grupa MY DANCE wytańczyła sobie II miejsce w kategorii "Inne formy tańca", a grupa CZAROWNICE zajęła III miejsce w kategorii "Inscenizacje taneczne". Układy przygotowały Ewa Jankowska i Ewelina Konieczna. Zespół działa przy Samorządowym Ośrodku Kultury w Święciechowie. Radość tancerzy była ogromna. Rywalizowali z doskonałymi zespołami, m. in z Poznania, Kalisza, Ostrowa Wielkopolskiego, Konina. Należy dodać, że był to ich pierwszy udział w tego typu konkursie. Organizatorami imprezy byli: Centrum Kultury i Sztuki w Koninie, burmistrz miasta i gminy Ślesin, Miejsko - Gminny Ośrodek Kultury oraz Gimnazjum w Ślesinie.


[2]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Święto Konstytucji 3 Maja Mieszkańcy gminy co roku spotykają się na święciechowskim rynku, aby uczcić rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. W miejscowym kościele odprawiona została msza św. w intencji Ojczyzny. Dalszą część uroczystości przeprowadzono przy pomniku ku czci żołnierzy i ofiar wojen. Inscenizację patriotyczną przygotowała młodzież z Zespołu Szkół w Święciechowie. W uroczystości uczestniczyły poczty sztandarowe, delegacje, zaproszeni goście oraz mieszkańcy gminy. Manifestacji towarzyszyła Orkiestra Dęta Ochotniczej Straży Pożarnej z Krzywinia. Tego dnia swoje święto obchodzili także strażacy. Święto Konstytucji 3 Maja połączono bowiem z obchodami Dnia Strażaka. Po południu uczestniczyli w meczu towarzyskim zorganizowanym na Orliku w Święciechowie, dla strażaków działającym w święciechowskim OSP.


KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

[3]

Jak załatwić sprawę

W URZĘDZIE GMINY?

Posprzątaj po swoim psie Zieleń jest bardzo ważnym elementem w naszym życiu. Zaspokaja potrzeby estetyczne człowieka, umożliwia kontakt z naturą oraz łagodzi uciążliwości związane z życiem w zabudowanych aglomeracjach. Odwiedzając miasta i wsie europejskie często jesteśmy zachwyceni panującym tam porządkiem i czystością, a wszystko dlatego że tamtejsi miłośnicy psów sprzątają po swoich pupilach. Czy taki scenariusz jest możliwy w naszych

realiach? Obowiązek sprzątania po swoim psie wynika z §25 Uchwały Nr XXI/151/2016 Rady Gminy Święciechowa z dnia 22 września 2016 r. w sprawie uchwalenia Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Święciechowa. Psie odchody umieszczone w zwykłych torebkach foliowych należy wrzucać do kosza na śmieci. Za niesprzątanie nieczystości po swoim psie grozi mandat karny.

Szanowni Państwo, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji uruchomiło aplikację mobilną "Moja Komenda", dzięki której odnajdziemy dzielnicowego, który opiekuje się naszym rejonem zamieszkania. Aplikacja "Moja Komenda" umożliwia wyszukanie każdego dzielnicowego w Polsce. Wystarczy wpisać np. własny adres zamieszkania, a aplikacja odnajdzie funkcjonariusza, który dba o nasz rejon zamieszkania oraz pokaże, w której jednostce on pracuje. Dzielnicowych możemy wyszukać także po ich imieniu lub nazwisku. W celu połączenia się z funkcjonariuszem wystarczy jedno kliknięcie. Wyszukiwarka dzielnicowych działa w trybie offline. Użytkownik nie musi mieć dostępu do internetu, aby odnaleźć swojego dzielnicowego. Warto podkreślić, że dzielnicowi nie pełnią służby całodobowo, stąd też w sytuacji, kiedy dzielnicowy nie odbiera służbowego telefonu komórkowego, aplikacja jednym kliknięciem przekieruje Państwa do jednostek, w których pełnią oni służbę, gdzie uzyskają Państwo informację dotyczącą dostępności dzielnicowych. Za pomocą aplikacji można łatwo i szybko powiadomić o sprawach, które nie wymagają pilnej interwencji, ale utrudniają życie, np. nieprzestrzeganie przepisów dotyczących wyrzucania śmieci, parkowania samochodów czy częste spotkania osób spożywających alkohol. W sprawach pilnych zaleca się dzwonienie na 997 albo 112. Aplikacja "Moja Komenda" zawiera także bazę teleadresową wszystkich komend i komisariatów w Polsce. Dodano do niej dodatkowe jednostki, m.in. rewiry dzielnicowych oraz posterunki. Aplikacja została wyposażona w dwa tryby wyszukiwania informacji. Po włączeniu usług lokalizacyjnych w telefonie sama odnajdzie najbliższe policyjne obiekty. Po przejściu w tryb online wystarczy jedno kliknięcie, by wskazała trasę do najbliższej komendy lub komisariatu. Dodatkowo "Moja Komenda" umożliwia wyszukanie po nazwie jednostki, ulicy lub kodzie pocztowym. Aplikacja już dziś dostępna jest na telefony z Androidem i na iOS. Usługa jest bezpłatna. Zastępca Wójta Patryk Tomczak


Zdobyły srebro [4]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

W hali sportowej w Rydzynie odbyły się Mistrzostwa Powiatu Leszczyńskiego Gimnazjów w Halowej Piłce Nożnej Dziewcząt, w których wzięła udział 11 - osobowa drużyna ze szkoły w Święciechowie. W rywalizacji uczestniczyły także gimnazja z Lipna, Drobnina, Rydzyny, Osiecznej oraz Długiego Starego. Zespoły w wyniku losowania zostały podzielone na dwie grupy, po trzy zespoły w każdej. Reprezentacja ze Święciechowy trafiła do grupy II, w której znalazły się jeszcze ekipy z Drobnina i Lipna. W pierwszym swoim spotkaniu dziewczęta zmierzyły się z Drobninem, remisując bezbramkowo. W drugim meczu wygrały z Lipnem 2:0 (bramki: N. Dąbrowska, E. Żukowska). Z dorobkiem 4 pkt dziewczęta awansowały do półfinału, w którym zagrały z najlepszym zespołem grupy I - reprezentacją gospodarzy. Od samego początku meczu nasze

dziewczęta grały bardzo rozważnie i zwyciężyły 1:0 po bramce N. Dąbrowskiej, awansując tym samym do ścisłego finału. W meczu o pierwsze miejsce zmierzyły się z dziewczętami z Osiecznej. W regulaminowym czasie gry nikomu nie udało się zdobyć bramki, dlatego o wszystkim miały zadecydować rzuty karne. Niestety, w tej formie piłkarskiego rzemiosła lepsze - o jedno trafienie - okazały się dziewczęta z Osiecznej. Gimnazjalistki ze Święciechowy zagrały bardzo dobre spotkania. Jako jedyne podczas gry nie straciły bramki. Do pełni szczęścia zabrakło naprawdę niewiele. Dziewczyny zdobyły srebro. Szkołę w Święciechowie reprezentowały: Nikola Dąbrowska, Wiktoria Glapiak, Julia Kapała, Wiktoria Kędziora, Emila Żukowska, Paulina Fic, Ola Groblica, Zofia Jóźwiak, Bianka Knop, Marta Lorych, Honorata Tylkowska.

Zapraszamy mieszkańców gminy na imprezy:

21 maja - Przegląd Piosenki Religijnej św. Janowi Pawłowi II - kościół w Długiem Starem 3 czerwca - obchody Dnia Matki - Sala Wiejska w Święciechowie 24 czerwca - Rejonowe Zawody Sikawek Konnych w Święciechowie - boisko sportowe DRUK: Drukarnia Leszno

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI Miesięcznik Samorządowy Gminy Święciechowa Wydawca: Samorządowy Ośrodek Kultury w Święciechowie Red. naczelny: Marek Tulewicz. Kontakt do Redakcji: tel. 65 5330691 Redaktorzy: Halina Siecińska i Ewelina Konieczna Redakcja: SOK w Święciechowie, ul. Śmigielska 1A, 64-115 Święciechowa Internet: gazeta@swieciechowa.pl Skład: Halpress - www.halpress.eu Przesyłanie materiałów i numery archiwalne: www.swieciechowa.eu

W maju

imieniny obchodzą

WIESŁAWA - 22 V

Wiesława to żeński odpowiednik imienia Wiesław. Oznacza osobę, która pragnie sławy. Ma pochodzenie słowiańskie. Panie o imieniu Wiesława są spontaniczne, pewne siebie i energiczne. Lubią przewodzić innym, kochają ryzyko, są gotowe do podejmowania szybkich decyzji. Przy tym wiedzą, czego pragną i potrafią to osiągnąć. Wiesie są szczere i bezpośrednie, czasem aż za bardzo. Uwielbiają silne emocje, a od swojego partnera oczekują bezwzględnego oddania. Ich kolorem jest szary, zwierzęciem lwica, liczbą trójka, a znakiem zodiaku Bliźnięta. Imieniny obchodzą także 7 czerwca i 9 grudnia. W naszej gminie mieszka 15 pań o imieniu Wiesława. Najwięcej jest ich w Święciechowie - 6, następnie w Przybyszewie, Strzyżewicach, Gołanicach i Krzycku

MACIEJ - 14 V

To imię wywodzi się ze średniowiecza i znaczy tyle, co "dar Boga". Bardzo popularne stało się za sprawą Henryka Sienkiewicza i jego Maćka z Bogdańca. Podobno każdy Maciej jest uparty, uczciwy i prawdomówny. Prawie nigdy się nie denerwuje i jest człowiekiem łatwym we współżyciu. Romantyzmu w nim mało, za to dobroci pod dostatkiem. Potrafi być niezwykle zaradny i obrotny. Ubiera się i mówi starannie. Ceni przyjaźnie i towarzystwo, ale nie wszędzie da się zaciągnąć. Na przykład na koncertach mógłby zasnąć, ale ciągle by podróżował, i to jak najdalej. Mieszkanie i pracę może zmieniać co parę miesięcy. Jego kolorem jest żółty, rośliną figa, zwierzęciem jaguar, liczbą piątka, a znakiem zodiaku Rak. Imieniny obchodzą także: 24 i 25 lutego, 14 maja i 11 listopada. W gminie Święciechowa mieszka 61 panów Maciejów. Najstarszy ma 68 lat, a najmłodszy za-

Wiesława Toboła ze Święciechowy

Małym - po 2 oraz w Lasocicach jedna. Najstarsza Wiesława ma 71 lat i mieszka w Święciechowie, a najmłodsza ma 39 lat i jest mieszkanką Gołanic. Wszystkim paniom o tym imieniu życzymy pogody ducha każdego dnia.

Maciej Woźny ze Święciechowy

ledwie pół roczku. Obaj mieszkają w Święciechowie. W tej miejscowości mieszka najwięcej panów o tym imieniu, bo aż 19. Ale spotkać ich można także w Długiem Starem - 9, Gołanicach - 7, Lasocicach - 6, Przybyszewie - 5, Niechłodzie - 4, Strzyżewicach - 3, Krzycku Małym, Henrykowie i Trzebinach - po 2 oraz w Ogrodach i Piotrowicach - po jednym. Wszystkim panom Maciejom życzymy zdrowia i pomyślności.

POŻEGNANIE

W ostatnich tygodniach odeszli od nas:

05.04 - Edward Bolesław Nocek (1934), Strzyżewice

13.04 - Feliks Matysiak (1937), Lasocice

16.04 - Włodzimierz Antoni Horbik (1949), Długie Nowe

20.04 - Zbigniew Marek Stróżak (1970), Lasocice


DROGI KRZYŻOWE KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

W środę, 5 kwietnia, wierni z parafii pw. św. Jakuba w Święciechowie uczestniczyli po raz piąty w Drodze Krzyżowej ulicami miejscowości. Uroczystość odbyła się po mszy św., a nabożeństwo poprowadzono w intencji mieszkańców Święciechowy. Tajemnice Męki Pańskiej rozważali: Ojcowie i Matki Różańcowe, samorządowcy, dzieci i młodzież szkolna, strażacy, rolnicy, nauczyciele, sportowcy, ministranci, członkowie zespołów śpiewaczych oraz tancerze z Zespołu Pieśni i Tańca Marynia. Wierni przy blasku pochodni i zniczy przeszli ulicami: Kościelną, Ułańską, Szkolną, Rynek oraz św. Marka.

Tradycyjnie 1 maja zorganizowano w Lesznie rowerową Majówkę. To już XXVII edycja. W tym roku trasa częściowo przebiegała przez naszą gminę. Rowerzyści przejeżdżali m. in. przez Święciechowę, Gołanice, Niechłód i Piotrowice. Cała trasa liczyła około 28 km. Koniec zaplanowano przy Centralnej Szkole Szybowcowej w Lesznie. Osoby, które dotarły na metę, bawiły się w rytmach country wraz z grupą muzyczną Gładek Brothers Band.

[5]

Wieczorem, 9 kwietnia, w Niedzielę Palmową w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Lasocicach miało miejsce Misterium Drogi Krzyżowej - Teatr Cieni, w którym wystąpiła młodzież z Lasocic, Przybyszewa i Ogrodów. Natomiast wieczorem w Wielki Poniedziałek odbyła się Droga Krzyżowa ulicami Lasocic. Jak co roku bardzo licznie obecni byli mieszkańcy, którzy zaangażowali się w niesienie krzyża, a strażacy z Lasocic i Przybyszewa czuwali nad bezpieczeństwem i szli z pochodniami. Rozważania głosił rekolekcjonista o. Krzysztof Jurewicz OMI.


Pasją bieganie [6]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Adam Tyrała, nauczyciel ze Święciechowy, wziął udział w biegu ulicznym ORLEN WARSAW MARATHON. Bieg odbył się 23 kwietnia w Warszawie, a na starcie stanęło około 18 tysięcy biegaczy. Pan Adam wystartował na dystansie 10 km i zajął 349. miejsce. Jego czas to 39 minut i 23 sekundy. Każdy kilometr pokonywał poniżej 4 minut. A biegł z najlepszymi zawodnikami z kraju i z zagranicy. Warszawska impreza jest bowiem największą tego typu w Polsce. Udział w niej to nie tylko sportowe osiągnięcie, ale i prawdziwa przygoda. Stąd tak liczny udział utytułowanych biegaczy.

Lesznie, bieg w Wilkowicach, Bieg Niepodległości w Poznaniu. W tym ostatnim uzyskał swój rekordowy czas 39 minut i 16 sekund. Sezon biegowy trwa od marca, a kończy się w listopadzie półmaratonem w Krakowie. Potem są właśnie Biegi Niepodległości i czasem biegi w zimie. Do każdego można się zgłosić. Oczywiście jeśli wcześniej trenuje się bieganie. A pan Adam robi to niemal codziennie. - Biegam pięć, sześć razy w ty-

Adam Tyrała ma 27 lat i jest nauczycielem wychowania fizycznego. Sportem pasjonował się od dziecka. Jako chłopak przede wszystkim grał w piłkę nożną. Ale także biegał, i to na nieco dłuższych dystansach. W rywalizacji na 800, 1000 i 1500 metrów notował nawet niezłe wyniki. Wiele lat grał w leszczyńskiej Polonii, także w klubach w Święciechowie, trochę trenował crossfit, czyli ogólnorozwojowy sport łączący elementy gimnastyki i olimpijskiego podnoszenia ciężarów. Wrócił jednak do

godniu - dodaje. - Zwykle jest to około dwóch godzin. Wybieram trasy wokół Święciechowy i w kierunku Leszna. Tygodniowo pokonuję około stu kilometrów. A treningi bywają różne. Ostatnio w ich rozpisaniu pomaga panu Adamowi Michał Kumorka, czołowy biegacz Wielkopolski. Ustalają treningi na tzw. wybieganie się, czasówki, biegi w odpowiednim tempie, rytmie itd. Na żadnym z nich nie ma czasu na nudę. Stąd coraz lepsze wyniki, choć pan Adam mówi, że chciałby swój rekord doprowadzić do 36 minut na 10 km. W Warszawie to jeszcze się nie udało. Ale wszystko przed nim. Już planuje udział w dwóch, trzech biegach w miesiącu. Sezon właśnie się zaczął. A póki co Adam Tyrała do sportu zachęca młodzież. Wyszukuje wśród uczniów talentów lekkoatletycznych i pomaga im rozwijać pasje. Cieszy się, gdy zdobywają wysokie miejsca w biegach, skokach, przełajach i oczywiście w piłce nożnej. Kto wie, może któryś z podopiecznych stanie z nim kiedyś na starcie półmaratonu?

biegania. - I to już jest ostateczny wybór - mówi Adam Tyrała. - Lubię rywalizację w biegach ulicznych. Dlatego startuję na dystansach dziesięciu kilometrów i w półmaratonach. O maratonie na razie nie marzę. Od lata 2014 r. pan Adam zaliczył 22 oficjalne starty. W tym były 4 półmaratony, jeden bieg na 15 km, jeden surwiwalowy i pozostałe na 10 km. Wiele z nich odbywa się w naszym regionie. Są to np.: Bieg Sokoła w Bukówcu, Bieg Górski w

Wspólnie Drogą św. Jakuba W niedzielę, 2 kwietnia, w Sali Wiejskiej w Długiem Starem odbył się Festyn Wielkanocny. Imprezę uatrakcyjniły występy uczniów z klas I - III szkoły podstawowej, chóru szkolnego oraz laureatów Gminnego Konkursu Recytatorskiego. O słodką oprawę uroczystości, a także o stanowiska ze świątecznymi pracami wykonanymi przez uczniów, rodziców i nauczycieli zadbali rodzice. Całkowity dochód z festynu uzyskany przez Radę Rodziców zostanie przeznaczony na budowę boiska szkolnego.

Zapraszamy do udziału w trzydniowej wędrówce szlakiem św. Jakuba. W niedzielę, 18 czerwca, planowane są obchody jubileuszu 10 - lecia Sanktuarium św. Jakuba. W związku z tymi uroczystościami planowana jest wędrówka na trasie: 16 czerwca - z Leszna przez Święciechowę do Wschowy, 17 czerwca - ze Wschowy do Głogowa, 18 czerwca - z Głogowa do Jakubowa. Do wspólnej wędrówki zapraszają Stowarzyszenie Czas A. R.T. ze Wschowy oraz "Przyjaciele Dróg św. Jakuba w Polsce" z

siedzibą we Wrocławiu. Organizatorzy zachęcają mieszkańców gminy Święciechowa do wzięcia udziału w wędrówce. Planowane jest zwiedzanie znajdujących się na szlaku obiektów sakralnych, i nie tylko, oraz przewodnictwo historyka sztuki. Dokładny plan dostępny jest na stronie internetowej Stowarzyszenia Czas A. R.T. Przypomnijmy tylko, że Święciechowa, Trzebiny i Niechłód znajdują się w ciągu Wielkopolskiej Drogi św. Jakuba. Szlak przechodzący przez naszą gminę liczy 14 km.


KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

W sobotę, 22 kwietnia, odbyła się uroczystość 45 - lecia powstania leszczyńskiego WOPR. Wziął w niej udział wójt gminy Marek Lorych. Ta wodna organizacja obejmuje powiaty: leszczyński, rawicki, gostyński, kościański i gminę Przemęt. Skupia ponad 600 osób i ma 17 drużyn wodnych. Gmina Święciechowa w tej działalności zajmuje ważne miejsce, bo nie tylko ma akwen wodny w Gołanicach, ale od 40 lat prowadzi działalność szkoleniową i zapewnia bezpieczeństwo osobom korzystającym z kąpieli. Stanica WOPR w Gołanicach przez lata organizowała kursy dla przyszłych ratowników oraz naukę pływania dla mieszkańców. Dysponowała też różnorodnym sprzętem ratowniczym. Teraz mienie WOPR przejęła gmina i na sezon zatrudnia dwóch ratowników do Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wkrótce gmina przebuduje gołanicką stanicę.

Gwara w Bukówcu Górnym

W niedzielę, 23 kwietnia, w Wiejskim Domu Kultury w Bukówcu Górnym odbył się XXI konkurs "Mówimy gwarą". Publiczność obejrzała dziewiętnaście humorystycznych występów. W tym roku organizatorzy stworzyli nową kategorię "Ołpyn" - dla uczestników powyżej 16. roku życia. Dopuszczono w niej również zupełną nowość, a mianowicie chętni mogli zaśpiewać znane piosenki. Teksty oczywiście musiały wybrzmieć w gwarze. Zaśpiewali m. in. "Monikę dziewuchę ratownika" czy "Tutej jeszczy jes dornina", czyli znany przebój "Ściernisko" Golec uOrkiestry. Na scenie prezentowały się dzieci i młodzież z Krobi, Stęszewa, Kaźmierza, Święciechowy, Gronówka i Bu-

kówca Górnego. XXI edycję konkursu uświetniły występy kapeli Zza Winkla z Nowego Tomyśla oraz Kabaretu Dziura z Bukówca Górnego. Wśród laureatów konkursu znaleźli się mieszkańcy Święciechowy. W kategorii Szaranki II miejsce i nagrodą Kabaretu DZIURA otrzymali Stanisław Czubała oraz Józef Pietrucha ze Święciechowy, III miejsce przypadło Izabeli Karpowicz oraz Wiktorii Kędziorze ze Święciechowy, V miejsce przyznano Maksymilianowi Tulewiczowi i Agnieszce Pietrusze ze Święciechowy. Natomiast w kategorii Szczawiki jury przyznało następujące nagrody: II miejsce dla Zuzanny Przybyły ze Święciechowy oraz IV miejsce dla Amelii Lajzner ze Święciechowy.

[7]

Tuż przed świętami wielkanocnymi przedszkolacy z grup: Krasnoludki, Pszczółki, Kotki i Tygryski wraz ze swoimi rodzicami wzięli udział w zajęciach otwartych pn. "Pisanki, pisanki, jajka malowane". Z przygotowanych materiałów, przy pomocy rodziców, dzieci wykonały kolorowe pisanki. Wszyscy pracowali z wielkim zaangażowaniem - w miłej i serdecznej atmosferze, z radością i uśmiechem na twarzy. Zajęcia umiliły dzieciom oczekiwanie na święta i wprowadziły je w wielkanocny nastrój.


Z wizytą u jubilatów [8]

KURIER ŚWIĘ

U Teresy i Leona Szczepaniaków w Trzebinach jesteśmy po raz drugi. Nie chce się wierzyć, że od poprzedniej wizyty minęło aż pięć lat. Wtedy jubilaci obchodzili 60. rocznicę ślubu. Dziś są to już żelazne gody. Postanowiliśmy więc zapytać, co się w ich życiu zmieniło, jak się czują, o czym jeszcze marzą. No i co wspominają najczęściej?

W tych wspomnieniach wróciliśmy do lat dziecięcych.

Pani Teresa pochodzi z miejscowości Koszkowo w gminie Borek. Była najstarsza z czwórki dziewcząt. Do szkoły poszła jeszcze przed wojną, ale kończyła ją już w niemieckiej placówce. Zaraz po podstawówce musiała pójść do pracy. Jej siostry też były zatrudnione w majątku. - Taka była nasza młodość mówi pani Teresa. - Od czternastu lat szło się w pole - do żniw, do przerywki, do zbierania ziemniaków. Na wsi nie było innej pracy. Pan Leon mieszkał zaledwie dwa kilometry dalej, we wsi Grodnica. Jego rodzice wychowywali siódemkę dzieci. Też był najstarszy. I też zaraz po szkole zaczął pracować w gospodarstwie rolnym. Z uśmiechem mówi, że na tych samych polach, co jego przyszła żona. Nic dziwnego, że bliżej się poznali. Bywali na potańcówkach, na spacerach. A ślub wzięli 18 maja 1952 r. Już pięć lat temu, kiedy rozmawialiśmy o życiu państwa Szczepaniaków, zwrócili uwagę na wyjątkowość tej daty. 18 maja to także dzień urodzin papieża Polaka. Zawsze cieszyli się z tej okoliczności. Teraz powiedzieli nam także, że dokładnie 18 maja 1964 r. przeprowadzili się do Trzebin. W tej wsi są już 53 lata. Rocznica minie za kilka dni. - Zanim trafiliśmy do Trzebin, kilka razy się przeprowadzaliśmy powiedział nam pan Leon. - Za-

wsze szukaliśmy lepszej pracy i większego mieszkania. Najpierw byliśmy u teściowej. Bardzo nam pomagała, kiedy służyłem w wojsku. Wtedy mieliśmy już córeczkę. Stamtąd przenieśliśmy się do Osowej Sieni, potem do Bielaw Pogorzelskich. I dopiero na końcu do Trzebin. Swojego miejsca szukaliśmy dwanaście lat. I znaleźli niewielki domek, z dwoma pokojami i kuchnią. To był pegeerowski budynek. Po latach mogli go kupić od Gospodarstwa. Wtedy wydawał się duży, ale musieli w nim wychować piątkę dzieci. Nie narzekali na ciasnotę. Nawet dziś, kiedy do dziadków przyjeżdża czasem dwadzieścia osób, jakoś mieszczą się w tym rodzinnym gnieździe. Lubią tu być. Pan Leon całe swoje życie pracował w rolnictwie. Zrobił prawo jazdy i kurs traktorzysty i siadł za kółkiem. Jeździł samochodem ciężarowym, na traktorach, na kombajnach. Czasem w sezonie żniw czy zbiorów ziemniaków bywał w pracy do późnych godzin. Dzieci pamiętają, jak mama dowoziła mu obiad na pole. I jak całymi tygodniami widzieli tatę tylko wieczorem. To mama w domu dbała, by dzieciom niczego nie brakowało. A do Trzebin przeprowadziła się już cała piątka - trzy dziewczyny i dwóch chłopców. Naprawdę było o kogo dbać. Kiedy prosimy małżonków o wspomnienia z tego okresu życia, mówią przede wszystkim o ciągłej

bieganinie. Pani Teresa zawodowo nie pracowała, ale prowadzenie domu, uprawa swojej ziemi, hodowla przy domu - to zawsze wypełniało dzień po brzegi. Pan Leon dodaje, że wcześnie rano, przed pracą - zajmował się świniami, nutriami, krową. A mieli też kury, króliki, gęsi, owce. Robiło się wszystko, by zapracować na rodzinę. Dzieci też wspominają, jak pasły krowę, pomagały w ogrodzie, razem z mamą robiły zaprawy. Taki to był czas. - Cieszymy się, że wszystkie dzieci zdobyły zawody - mówi pani Teresa. - I wszystkie miały pracę. Córki, które zostały z nami w domu, pracują do dziś. Porozmawialiśmy więc o dzieciach. Dwóch synów i najstarsza córka założyli rodziny. Mieszkają w Lesznie i w Długiem Starem. Dali dziadkom sześcioro wnucząt. Pani Teresa może o każdym mówić godzinami. Wnuczęta zawsze chętnie przyjeżdżają do Trzebin. Babcia wiedziała o ich radościach i problemach. Teraz opowiadają jej także o prawnukach. Pięć lat temu dziadkowie mieli dwoje prawnucząt. Dziś jest ich piątka. Rodzina szczęśliwie się powiększa. Nie ma dnia, aby ktoś nie zadzwonił, nie przyjechał. - U nas drzwi zawsze są otwarte - potwierdza pan Leon. Nie wyobrażam sobie, aby nagle było tutaj cicho. Za bardzo byśmy tęsknili. Pan Leon przepracował 44 lata, a na emeryturę przeszedł w 1990 r. Ale nie nudził się w domu. Robił koszyki i miotły, ciągle miał kury, króliki. Lubił jeździć na rowerze.

Tak naprawdę to dopiero od dwóch lat nie pomaga w obejściu. Dzieci już na to nie pozwalają. Teraz w większości ciężkich prac pomaga syn z Długiego Starego. Ma blisko do rodzinnego domu. Dużo mówiliśmy o codziennej pomocy. Pani Teresa także nie może już nic robić sama. Nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Rodzice nie powinni więc być w domu sami. Mieszkają z nimi dwie córki. I to one przejęły obowiązek opieki. Ale cała rodzina je wspiera. Do Trzebin przyjeżdżają bracia, bratowe, siostra z mężem, wnuki. Wyznaczają sobie dyżury, pomagają rodzicom. Teraz mieszka z nimi także siostra pani Teresy. Też ma problemy z chodzeniem. Przyjęli ją serdecznie, opiekują się także ciocią. - To oczywiste, że rodzina się wspiera. - dodaje z uśmiechem pani Teresa. - Mimo tej naszej niesprawności cieszymy się każdym dniem. Brakuje mi pracy w ogrodzie, ale nawet z balkonikiem idę zobaczyć, jak córki urządziły rabaty i grządki. Latem państwo Szczepaniakowie często odpoczywają przed domem. Zdarza się, że na jakąś uroczystość przyjeżdża około trzydziestu osób. I to tylko najbliższych. Wtedy rozstawiają stoły na dworze i wspólnie się goszczą. To są szczęśliwe dni. Jubilaci kilka razy mówili, że mają spokojną, pogodną jesień życia. Nigdy nie są sami, ani przez chwilę nie boją się braku opieki. To jest dla nich najważniejsze. I dodawali, że nie wiedzą, kiedy te wspólne lata minęły. Wydaje się, że wiele rzeczy zdarzyło się wczoraj, przedwczoraj… pokazali nam zdjęcia…. Dwa z nich zamieszczamy obok. To zdjęcie ślubne państwa Szczepaniaków i dzisiejsze. Dzieli je dokładnie 65 lat. Życzymy więc jubilatom, by do rodzinnego albumu mogli dokładać jeszcze wiele kolejnych.


Przydrożne kapliczki i krzyże

CIECHOWSKI

[9]

Pisaliśmy w poprzednim wydaniu, że cykl tekstów o kapliczkach, krzyżach i figurkach zbliża się do końca. Odwiedziliśmy już wszystkie miejscowości, poza Święciechową i przedstawiliśmy historię aż 43 kapliczek i krzyży. Teraz więc wybieramy się na spacer po Święciechowie, gdzie możemy obejrzeć nawet stuletnie kapliczki i figury. Zachęcamy, by się przy nich zatrzymać, nieco zadumać, przypomnieć sobie przodków. Niezwykły klimat tych miejsc sprawi, że chętniej wrócimy do wspomnień.

Na niewielkim skwerku przy ul. Krzyckiej, tuż obok domu nr 22, stoi krzyż. Opowiedziała nam o nim Janina Kubaszewska. Pani Janina pamięta, że krzyż stał tutaj od 1949 r. Taka data widniała na drzewcu. Po dziesięcioleciach drewno krzyża spróchniało, a okalający go płotek zniszczył się. Wtedy mieszkańcy postanowili zrobić nowe ramiona krzyża. Skutecznie zabiegała o to Irena Pazoła. Nowy krzyż stanął w 2001 r. Tę datę wpisano w dwóch miejscach na krzyżu. Powstał też nowy metalowy płot wokół krzyża. Od lat miejscem tym opiekuje się właśnie Janina Kubaszewska. Kiedyś kwiatki do nasadzeń przekazywała jej nieżyjąca już Lilianna Kubiak. Teraz bratki i pelargonie zakupuje gmina. Krzyż jest zadbany, a miejsce czyste i wysprzątane. Czasem zatrzymują się przy nim przechodnie.

Na ścianie domu przy ul.Wolności znajduje się figurka Matki Boskiej. Jest w tym miejscu od 1959 r., a więc od powstania tego budynku. Wcześniej stała w ogrodzie, który zajmował cały ten teren przy ulicy. A postawił ją Ignacy Mastalerz, późniejszy sołtys Święciechowy. Pan Ignacy w ten sposób dziękował Matce Boskiej za przeżycie okupacji i wojny. Bliscy wspominają, że figurkę przywiózł na rowerze z Poznania. Jest z rodziną dokładnie 70 lat. Kilkakrotnie była konserwowana i malowana, ale ciągle jest to ta sama figurka, którą pan Ignacy kupił w 1947 r. Tuż przed śmiercią poprosił dzieci, aby zawsze się nią opiekowały i by swoje domostwo oddawali w opiekę Matce Boskiej. A na tablicy napisał: “Niech wiara świeci jak promienie słońca w Polsce bez końca. 1947 - 1959. Królowo Korony Polskiej strzeż naszą Ojczyznę”.

Mieszkańcy Święciechowy w 1722 r. ufundowali figurkę Najświętszej Maryi Panny, która stanęła na rynku. Na postumencie figury znajdował się wówczas napis "Źródło żywej wody". Z postawieniem tej figury wiąże się legenda o szwedzkim komendancie z czasów wojny północnej, którego w czasie snu nawiedzała Biała Dama. Po wprowadzeniu figury na rynek zwidy się skończyły. Figurka przedstawia Matkę Boską, która w lewej ręce trzyma Dzieciątko, a w prawej pochodnię. Stoi na cokole z napisem "Zdrowaś Maria". Ogrodzona jest metalowym płotem wykończonym krzyżami. Rok temu została odnowiona.


Bibliotekarz radzi [ 10 ]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Poniżej przedstawiamy dwie nowe książki, które pojawiły się na półce święciechowskiej biblioteki.

"Powrót do starego domu" Ilona Gołębiewska Główna bohaterka Alicja Pniewska ma 37 lat. Porzucił ją mąż, straciła posadę, musiała opuścić wygodny apartament. Uciekając przed demonami przeszłości, znajduje schronienie w rodzinnym domu w malowniczej miejscowości Pniewo. Zaskakujące zdarzenia, niezwykli ludzie i tajemnica sprzed lat wystawią jej życie na ciężką próbę. Pewnej upiornej nocy Alicja spotyka Dziada - legendę wydarzeń, które przed kilkudziesięcioma laty wstrząsnęły Pniewem. Otrzymuje od niego pamiętnik swojego dziadka Jana, który opisuje w nim piekło wojny. Na dodatek Alicja odnajduje w starej szafie na strychu list, który odkryje przed nią tajemnicę przeszłości. Na idealnym dotąd wizerunku jej rodziny powstaje rysa. Tragiczny los małego Michałka zmieni podejście Alicji wobec życia, a miłość upomni się o nią w najmniej spodziewanym momencie. Czy prawda o przeszłości rodziny pozwoli odnaleźć jej szczęście u boku wybranego mężczyzny? Prawdziwa, wstrząsająca i trzymająca w napięciu do ostatnich stron książka o sile ludzkich pragnień i marzeń. Daje wiarę i nadzieję na to, że

nigdy nie jest za późno, by budować swoje życie od nowa. Przenosi do świata dziecięcych wspomnień, czyli miejsca, które w sercu każdego człowieka ma szczególne znaczenie - rodzinnego domu. "Apetyt na więcej" Agnieszka Olejnik Życie nie zawsze układa się zgodnie z naszymi oczekiwaniami, a szczęście kryje się w najmniej spodziewanych miejscach. Jak rozpoznać drogę, która do niego prowadzi? Ewa czuje, że oszukuje siebie i swojego partnera, trwając w pozornie tylko idealnym związku. Kobieta uświadamia sobie, że jedynym mężczyzną, którego naprawdę kocha, jest Andrzej. Jednak na przeszkodzie ich miłości staje ciąg nieporozumień i niedomówień. Tymczasem Klaudia, borykająca się z problemem samoakceptacji, wyrusza na poszukiwania samej siebie i znajduje szczęście w najmniej spodziewanym miejscu. W trzeciej części bestsellerowego cyklu Agnieszki Olejnik bohaterowie muszą zadać sobie pytanie, kim są i czego pragną oraz zawalczyć o własne szczęście. Bo życie ma różne smaki, a sztuką jest znaleźć ten, który pokocha się najbardziej.

Z Kroniki Święciechowy

Przenosimy się w czasie do roku 1983. Nadal prezentujemy fragmenty z tego właśnie okresu, które opisane zostały w Kronice Święciechowy. Tym razem dotyczą one wiadomości związanych z drogownictwem, opieką społeczną i zdrowiem. DROGOWNICTWO Do realizacji w 1983 r. nie przyjmuje się zadań w zakresie budowy nowych dróg lokalnych, planuje się jedynie prace związane z utrzymaniem istniejących sieci dróg na terenie gminy. Ze środków budżetowych i funduszu gminy planuje się wykonać: - Regeneracja drogi we wsi Długie Stare dł. 600 m.b. - Regeneracja ulic w Święciechowie - ul. Lasocicka, Krzycka i Szkolna. - Dokończenie przepustu na ul. Lipowej w Święciechowie. - Kontynuacja budowy drogi we wsi Długie Nowe poprzez utwardzenie żużlem, przy pomocy mieszkańców. - Profilowanie dróg gruntowych na terenie gminy - ogółem 16 km. (Piotrowice - Gołanice 4 km, Długie Stare - Niechłód 6 km, Przybyszewo - kierunek las 2 km, Święciechowa - Maryszewice lotnisko 2 km, ulice na nowym osiedlu w Święciechowie). Rejon Dróg Publicznych w Lesznie planuje wykonać w roku bieżącym następujące prace: - Wykonanie powierzchniowego utwardzenia na trasach dróg powiatowych (Krzycko Małe - Gołanice dł. 2 km, droga lokalna Święciechowa - Niechłód dł. 3,8 km, droga lokalna Długie Stare Krzycko dł. 9,9 km). - Wykonanie odnowy nawierzchni na trasie Leszno Wschowa dł. 8,8 km wraz z po-

szerzeniem drogi. ZDROWIE Działalność w dziedzinie ochrony zdrowia ludności będzie prowadzona przez Gminny Ośrodek Zdrowia w Święciechowie. W roku bieżącym planuje się zakończenie budowy ośrodka zdrowia. Do wykonania pozostały sprawy instalacji centralnego ogrzewania, wodno-kanalizacyjnej, tynki wewnętrzne, roboty posadzkarskie, stolarskie. Prace instalacyjne będą wykonywane przez Spółdzielnię "Budostal" Leszno. Pozostałe roboty zostaną wykonane przez mieszkańców. Koszt budowy ośrodka do tej pory wynosi 7 mln zł. OPIEKA SPOŁECZNA Na działalność w zakresie opieki społecznej zabezpiecza się w budżecie kwotę 2. 400 tys. zł. Będzie to pomoc udzielana w formie zapomóg dla 6 stałych podopiecznych, 22 osób otrzymujących zasiłki okresowe oraz zapomóg jednorazowych. Działalność w zakresie opieki społecznej jest poszerzona poprzez korzystanie z usług - płatne obiady dla podopiecznych (obecnie korzystają 2 osoby i 41 dzieci szkolnych).

Wszystkie archiwalne wydania “Kuriera...” dostępne są pod adresem: www.swieciechowa.eu W sobotę, 1 kwietnia, blisko 50 - osobowa grupa mieszkańców z Lasocic, Przybyszewa oraz Leszna pielgrzymowała na Jasną Górę do Częstochowy. Dzień rozpoczęli wcześnie, bowiem wyjeżdżali już o 4 nad ranem. Na miejscu pielgrzymi zwiedzali z przewodnikiem najważniejsze miejsca jasnogórskiego klasztoru. Natomiast w samo południe miała miejsce uroczysta msza św. w kaplicy przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, którą koncelebrował także proboszcz lasocickiej parafii ks. Józef Wilk. Po południu czas wolny pielgrzymi wykorzystali na spacery, zwiedzanie Częstochowy, odpoczynek, a także prywatną modlitwę.


Aktywny senior

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Związek Emerytów zachęca do aktywnego spędzania czasu. Grupa Aktywny Senior zaprasza na marsze nordic walking, które odbywają się na terenie naszej gminy, i nie tylko. Korzystają także z zaproszeń zaprzyjaźnionych grup. W tym roku, 29 stycznia, brali udział w zimowym marszu w Koczurach. Piękna pogoda, zimowa sceneria, tempo turystyczne sprawiły, że nie odczuli zmęczenia na 10-kilometrowym odcinku. W marcu zaproszeni zostali przez Bojanowskie Kijki na marsz do Tarchalina, gdzie

8-kilometrowy odcinek zakończył się biesiadą i paleniem Marzanny. Zachęcają nie tylko na marsze, ale także do spotkań na kręgielni czy bowlingu. Każdy, kto chciałby dołączyć do grupy, będzie mile widziany. Informacje na temat spotkań i wyjazdów grupy Aktywny Senior uzyskać można u Stanisławy Nowackiej z Długiego Nowego, tel. 723 882 559. Związek Emerytów zaprasza także na organizowane wyjazdy. Miłośnicy ogrodów skorzystali z wyjazdu na GARDENIĘ do Poznania. Uczestniczyli w pogadance z

Tworzenie projektów

We wtorek, 18 kwietnia, w sali sesyjnej Urzędu Gminy w Święciechowie odbyło się spotkanie pn."ABC tworzenia projektu". Celem spotkania było praktyczne przygotowanie uczestników do samodzielnego tworzenia projektów. Tematyka warsztatu obejmowała m. in.: cykl tworzenia projektu, analizę problemu, definiowanie celów, opis działań w projekcie, określanie rezultatów oraz tworzenie harmo-

nogramu i budżetu projektu. Praktyczne ćwiczenia pozwoliły nabyć wiedzę na temat prawidłowego wypełniania wniosku oraz uniknięcia najczęściej popełnianych błędów. W spotkaniu udział wzięli przedstawiciele organizacji pozarządowych, sołtysi, grupy nieformalne. Spotkanie odbyło się w związku z ogłoszonym przez Centrum PISOP konkursem Mikrodotacji Wielkopolska Wiara.

Markiem Jezierskim, który prowadzi program telewizyjny "Rok w ogrodzie". Starał się odpowiedzieć na wszystkie pytania dotyczące ogrodowych roślin, w które się zaopatrzyli. W niedzielę, 30 kwietnia, wzięli udział w wystawie kwiatów organizowanej przy zamku Książ.

[ 11 ]

Przed nimi jeszcze wyjazd do Łodzi, Nowego Tomyśla - muzeum wikliniarstwa z warsztatami plecenia wikliny oraz dwudniowy wyjazd do Pragi (1 - 2 lipca). Zapraszają chętnych do uczestnictwa w wyjazdach. Są jeszcze wolne miejsca.

Test gimnazjalny

W dniach od 19 do 21 kwietnia w całym kraju odbyły się testy dla gimnazjalistów. Uczniowie trzecich klas sprawdzali swoje umiejętności z języka polskiego, historii i WOSu, przyrody i matematyki oraz języka obcego. Każda część egzaminu jest przeprowadzana innego dnia. Części humanistyczna i matematyczno - przyrodnicza trwają po 150 minut. Egzamin z zakresu języka polskiego i z zakresu matematyki trwa po 90 minut, a z zakresu historii i wiedzy

o społeczeństwie oraz z zakresu przedmiotów przyrodniczych - po 60 minut. Część egzaminu z języka obcego nowożytnego - po 60 minut na każdym z poziomów: podstawowym i rozszerzonym. Łącznie w trzech szkołach działających na terenie naszej gminy do pisania testu przystąpiło 43 uczniów klas trzecich. Wyniki egzaminów gimnazjalnych są istotne, bowiem na ich podstawie uczniowie ubiegają się o przyjęcie do szkół ponadgimnazjalnych.


Prawdziwe historie [ 12 ]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Panią Helenę znałam od zawsze. Kiedy biegałam po wsi jako mała dziewczynka, ona była już panienką. Mnie się podobała, choć rodzice często mówili, że jej siostry są ładniejsze. Bo pani Helenka ma aż trzy siostry. Kiedyś miała też brata, ale wcześnie umarł. Wychowywały się więc we czwórkę, ale pamiętam, jak na całe wakacje przyjeżdżały do nich kuzynki i kuzyni. U nich zawsze było pełno dzieciaków i młodych ludzi. Ja jestem jedynaczką.

Z tej naszej niewielkiej wsi trudno było dostać się do miasta. Autobusy jeździły bardzo wcześnie i wracały, gdy już robiło się ciemno. Kiedy pani Helena zatrudniła się w mieście, wyjeżdżała o piątej rano. Wtedy widywaliśmy ją rzadziej. Ale w sobotnie popołudnia jeszcze pomagała swojej mamie w ogrodzie. Zdarzało się, że czasem rozmawiałyśmy przy płocie. Dobrze wspominam tamte młodzieńcze lata. O pani Helenie mogłabym powiedzieć, że była bardzo pracowita. U nas na wsi dziewczyny rzadko znajdowały mężów. Najczęściej było tak, że tych swoich wybranków

poznawały w sąsiednich miejscowościach albo w miasteczku. Wychodziły za mąż i wyjeżdżały. Wszystkie siostry pani Heleny w ten sposób wyfrunęły z gniazda. To ona została z rodzicami i się nimi opiekowała. Wtedy na wsi mówiło się, że jest starą panną. Ale kiedy już dawno skończyła trzydzieści lat, nagle przywiozła narzeczonego. Był młodszy od niej, też pracował w mieście, okazał się taką "złotą rączką". Potrafił naprawić dużo rzeczy, malować, murować, ocieplić dom. Przez lata pomagał sąsiadom. Minęło sporo czasu zanim mąż pani Heleny zadomowił się u nas.

Wtedy - w latach osiemdziesiątych - wieś była dość hermetyczna, zamknięta. Niechętnie przyjmowało się nowych. Na początek rodzice pani Heleny także nie akceptowali "obcego" zięcia. W domu dostali tylko pokój na piętrze, mimo że na dole były trzy wolne pomieszczenia. Tam musieli za własne pieniądze urządzić kuchnię, doprowadzić wodę, prąd, postawić ścianki. Ale nie narzekali. W tym domu za dużo nie przebywali, bo razem o piątej rano wyjeżdżali do pracy. I wracali wieczorem, Trochę trudniej było im wtedy gdy urodziła się córka. I to nie ze względu na miejsce, ale dlatego że nie mieli opiekunki do dziecka. Ojciec pani Heleny już wtedy nie żył, mama nie chciała zajmować się maleństwem, a sąsiedzi raz obiecywali pomoc, innym razem odmawiali. Jakoś jednak udało im się przetrwać ten najtrudniejszy czas. Kiedy na zawsze odeszła mama pani Heleny, rozpoczęły się wizyty sióstr w rodzinnym domu. Pamiętam, jak przyjeżdżali tu szwagrowie, ich dzieci, siostry. Nietrudno było się domyślić, że chodzi o majątek. Był przecież dom i kawałek ziemi obok. Trochę to trwało, zanim coś uzgodnili. Pani Helena opowiadała mi kiedyś, że kłócili się o każdy sprzęt, każde naczynie, rzeczy. Sporo wtedy wywieźli. Jednak dalej musiało być źle, bo któregoś lata mąż pani Heleny rozpoczął budowę swojego domu. Trwało to kilka lat, gdy w końcu przenieśli się na swoje. Do dziś nie wykończyli piętra, ale na parterze mają trzy pokoje i kuchnię. A najciekawsze jest to, że dom rodziców do dziś stoi pusty. Minęło już dwadzieścia lat, a tam nikt nie zamieszkał i nikt nie podjął decyzji, by dom sprzedać. Siostry do dziś się kłócą, jak rozdzielić majątek. Niedługo nic z niego nie zostanie. Z daleka widać, że sypie się dach, okna, ściany. To już jest rudera. Córka pani Heleny też wyjechała do miasta. Wynajęła tam pokój, pracuje, rzadko wraca do domu. A pani Helena i jej mąż doczekali się emerytury. I właśnie wtedy zaczęło się z nią dziać coś niedobrego. Na początku to tylko dziwnie wyglądało. Na przykład przychodziła do sklepu i kupowała dwadzieścia jogurtów. Albo wsiadała do autobusu, po dwóch przystankach wysiadała i pieszo wracała do domu. To znowu odwiedzała sąsiadów, nie wiedząc po co przyszła. Kiedy dostała komórkowy telefon, dzwoniła do wszystkich krewnych, po kilkanaście razy dziennie, także w nocy. Na początku niewiele o tym wiedzieliśmy na wsi, ale zachowanie pani Heleny zaczęło stawać się kłopotliwe. Pukała do obcych drzwi, żądała jedzenia, krzyczała. Mąż pani Heleny chodził do ludzi i tłumaczył, mówił o chorobie, przepraszał. Jest coraz gorzej. Przede

wszystkim bardzo ciężko ma mąż pani Heleny. Ona zaczęła żyć w jakimś zagrożonym świecie. Niby jest normalna, zdrowa, ale wszędzie widzi niebezpieczeństwo. Wszyscy chcą dla niej źle, każdego o coś posądza, kłóci się w sklepie, na drodze, w autobusie. Ja wiem, że to jest choroba, ale trudno to wytłumaczyć obcym ludziom. Nie wszyscy pamiętają ją jako ładną, młodą dziewczynę ani jako zabieganą mamę lub pracownicę, która o piątej rano wsiadała do autobusu. Dzieci wręcz twierdzą, że jest wariatką. Najsmutniejsze jest to, że rodzina nie chce nic o tym wiedzieć. Siostry nie były u pani Heleny od kilku lat. Dwie z nich też są na emeryturach, mają czas. Mogłyby czasem wpaść do niej, posiedzieć, uspokoić ją. Może z nimi potrafiłaby wrócić do tamtych lat, dobrych dni, przypomnieć je sobie. Nie przyjeżdżają. Pewnie gdyby w końcu sprzedały rodzinny dom, to wszystkie zameldowałyby się natychmiast po swoje. A teraz są tylko kłopoty. Ostatnio znowu większe. Mąż pani Heleny nagle zachorował. Zabrało go pogotowie. Przeszedł operację, jest w szpitalu. A to on gotował obiady, sprzątał, prał, palił w piecu. Żona, jak zwykle, gdzieś biegała, odwiedzała sąsiadów, "coś załatwiała". Teraz jest sama. Widzę, jak wcześnie rano wychodzi z domu. Nie wiem, gdzie idzie, komu chce zrobić awanturę. U nas już kilka razy dobijała się do drzwi. Kiedy nie otworzyłam, wysypała pod furtkę śmieci. Boże, jakie to smutne. Choroba nie wybiera. Nikt nie jest na nią przygotowany. Na taką, jaka dotknęła panią Helenę, tym bardziej. Ale nikt nie powinien zostawać z nią sam. Pani Helena ma córkę, ma dużą rodzinę, ma siostry, siostrzeńców, bratanice. To jest gromada ludzi. Wystarczyłoby, żeby każdy z nich poświęcił w roku chociaż tydzień dla cioci, siostry, mamy. Jaka ona mogłaby być szczęśliwa. I jak bardzo pomogłoby to jej mężowi. Tyle tylko, że aby tak się stało, trzeba po prostu kochać bliskich. Zwyczajnie na co dzień, nie "za coś". Boję się o panią Helenę. SPISAŁA HALINA SIECIńSKA


KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

[ 13 ]

HOROSKOP KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ Pijmy wodę

Baran 21.03-19.04 Doskonały czas na spotkania, z których może wyniknąć coś ciekawego. Twój urok osobisty zapewni Ci dobre notowania. Nie daj zrzucić na siebie cudzych obowiązków. I skontroluj zdrowie. Byk 20.04-20.05 Czeka Cię więcej spraw do załatwienia i zorganizowania. Poradzisz sobie doskonale. Zadbaj o kondycję sport, spacery, praca w ogródku wprawią Cię w doskonały nastrój. Finanse trochę lepsze. Bliźnięta 21.05-21.06 Nie żyj ciągle przeszłością. Rozpamiętujesz to, co było i nie dajesz sobie szansy na nowy związek. Uwierz, że szczęśliwa miłość przed Tobą. W stałych związkach dużo romantycznych chwil. Rak 22.06-22.07 Samotne Raki nawiążą teraz ciekawe znajomości. Małżeństwa mają szansę na wspólny wyjazd. Ostrożnie ze zwierzeniami, bo ktoś zazdrosny może to wykorzystać. Lepsza sytuacja finansowa. Lew 23.07-22.08 Sprzyja Ci szczęście. Może znajdziesz zgubę, może coś wygrasz, może zakończysz spór. Wykorzystaj ten czas dla siebie. W pracy oczekuj niewielkich zmian. Panna 23.08-22.09 Wkrótce nadejdzie Twoje pięć minut i będziesz mogła udowodnić, ile potrafisz. Kto wie, może nawet dostaniesz podwyżkę. W domu pytaj bliskich, czego potrzebują, nie decyduj za nich. Waga 23.09-22.10 Zapowiada się udany miesiąc. To dobry czas na duże zakupy i poważne inwestycje. W miłości trochę zawirowań, ale wzmocni to wasze uczucia. Oczekuj ważnej przesyłki. Skorpion 23.10-21.11 Zostaniesz wysłuchana w sprawie, na której Ci bardzo zależy. To szansa na pewne zmiany. Samotne Skorpiony poznają kogoś wyjątkowego. A małżeństwa spotkają dawnych przyjaciół. Strzelec 22.11-21.12 Mocniej zabije Ci serce. Najbliższe tygodnie to czas uniesień i czułości. Podsycaj ten ogień, aby zachować taki stan na dłużej. W pracy przyznaj się do błędu, zyskasz sympatię i pomoc. Koziorożec 22.12-19.01 Uwierz w siebie. Samoocenę możesz poprawić nową fryzurą, nowym strojem, wizytą u kosmetyczki. Wiosna sprzyja takim zmianom. W pracy nie faworyzuj wybrańców, bądź sprawiedliwa. Wodnik 20.01-18.02 Warto szybko uporać się z obowiązkami i wrócić do hobby. Ostatnio zapomniałaś o swoich zainteresowaniach. W miłości unikaj kłótni i nie narzucaj partnerowi swojego zdania. Ryby 19.02-20.03 Świetny moment na zyskanie przyjaciół lub poznanie kogoś, kto na zawsze odmieni Twoje życie. Nie odmawiaj spotkań towarzyskich. Zdrowie dopisze.

Aby rozwiązać krzyżówkę, trzeba do poziomych rzędów wpisać znaczenie 18 wyrazów. W zaznaczonym pionowym rzędzie utworzy się wówczas hasło. Prawidłowe hasło należy przesłać pod adresem redakcji lub na e-mail: gazeta@swieciechowa.pl (prosimy podać adres zamieszkania). Rozwiązaniem konkursu ogłoszonego w ostatnim numerze „Kuriera...” było hasło: RAZEM NA SPACER. W drodze losowania wyłoniliśmy zwyciężczynię. Jest nią Jessica Sańko z Przybyszewa. Nagrodę można odebrać w Samorządowym Ośrodku Kultury w godz. od 8 do 15. Gratulujemy. Na rozwiązania czekamy do 30 maja.

1 2 3 4 5 6 7 8 9

Nie tylko wtedy gdy czujemy pragnienie. To uczucie sygnalizuje, że organizm jest nieco odwodniony. A niedobór wody bywa przyczyną zawrotów i bólów głowy. Może też pogorszyć koncentrację. A zatem pijmy wodę przez cały dzień. Wodę pijemy w małych porcjach - co godzinę, dwie. Koniecznie należy po nią sięgnąć pół godziny przed posiłkiem lub godzinę po jedzeniu. Specjaliści ogłosili, że regularne picie płynów nawet o 30 proc. przyśpiesza metabolizm. A zatem dzięki wodzie możemy też schudnąć. Najlepiej do tego nadaje się woda średnio zmineralizowana, niegazowana. Wodę należy pić powoli, małymi łykami. Organizm lepiej wykorzystuje jej niewielkie ilości. Duże porcje mogą sprawić, że woda "przeleci" przez nerki i zostaje szybko usunięta z organizmu. Pijmy około 2 litrów wody dziennie.

Dobre rady

10 11

12 13 14 15 16 17 18

1. Elastyczna deska nad wodą 2. Miejsce zesłań wielu Polaków 3. Zaciśnięta ... 4. Wysoki płot 5. ... Santor 6. Zmywa lakier 7. Miękkie pantofle domowe 8. Gromada ryb 9. Smużka światła

10. Figlarz 11. Część dworca PKP 12. Język dawnych mszy św. 13. Polowy szpital 14. Prostopadła do podłogi 15. Rodzinna fabryka rowerów 16. Odziedziczony majątek 17. Brak przestrzeni 18. Kasjer organizacji

Pyszne dania z drobiu PLACUSZKI

Składniki: filet z kurczaka, 2 ząbki czosnku, 2 jajka, 2 łyżki majonezu, 2 łyżki mąki ziemniaczanej, 10 - 15 dag żółtego sera, sól, pieprz, papryka, olej. Przygotowanie: Do naczynia wbijamy jajka, wsypujemy mąkę, mieszamy. Dodajemy drobno posiekany czosnek, majonez i ser. Filet kroimy w kostkę, doprawiamy. Dodajemy do masy i dokładnie mieszamy. Na patelni rozgrzewamy olej. Nakładamy masę łyżką i smażymy na złocisty kolor.

KOTLECIKI

Składniki: pierś z kurczaka, 25 dag żółtego sera, 25 dag pieczarek, 1 łyżka majonezu, 1 łyżka mąki pszennej, jajko, bułka tarta, mała cebulka, sól, pieprz. Przygotowanie: Pierś z kurczaka mielimy w maszynce, używając sitka o dużych oczkach. Żółty ser ścieramy na tarce o dużych oczkach. Pieczarki oczyszczamy i kroimy w drobną kostkę. Oba składniki mieszamy z mięsem, dodajemy jajko, przyprawy, majonez i mąkę. Wyrabiamy i formujemy kotleciki. Obtaczamy je w bułce tartej. Smażymy na rozgrzanym oleju na złoto.

NA BÓL GARDŁA Łyżkę kwiatów ślazu zalać szklanką gorącej, ale nie wrzącej wody i odstawić na noc do naciągnięcia. Rano wystarczy odcedzić zioła i pić 3 razy dziennie po filiżance. NA PĘKAJĄCE PIĘTY Przed snem moczyć stopy w wodzie z solą, a potem tarką usunąć zgrubiały naskórek. W osuszone pięty wcierać miksturę sporządzoną z łyżki soku z kiszonej kapusty, łyżki oleju kokosowego i trzech kropel olejku goździkowego. Nałożyć skarpety i pójść spać. NA CHRYPKĘ Dwa średnie obrane buraki zetrzeć na tarce do rondelka. Dodać 1 łyżkę miodu. Podgrzewać na kuchence przez 15 minut, aż puszczą sok. Przecedzić do słoiczka. Gdy syrop buraczany jest gotowy, pić kilka razy dziennie po 1 łyżce, a chrypka ustanie.

(: (: HUMOR :) :)

Spotyka się dwóch starych przyjaciół: - Słyszałem, że podobno się ożeniłeś. - Tak, dobrze słyszałeś. - Pewnie musisz być teraz bardzo szczęśliwy. - Muszę. xxx - Kochanie, życz mi czegoś miłego na noc! - Smacznego! Tylko lodówkę domknij...


Wypalanie traw [ 14 ]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Zagrożenia związaneze zbliżającym się okresem wiosennego wypalania suchych traw i pozostałości roślinnych

Już od wielu lat przełom zimy, wiosny oraz przedwiośnie to okresy, w których wyraźnie wzrasta liczba pożarów łąk i nieużytków. Wiele osób wypala trawy i nieużytki rolne, tłumacząc swoje postępowanie chęcią użyźniania gleby. Od pokoleń wśród wielu ludzi panuje bowiem przekonanie, że spalenie trawy spowoduje szybszy i bujniejszy jej odrost, a tym samym przyniesie korzyści ekonomiczne. Jest to jednak całkowicie błędne myślenie. Rzeczywistość wskazuje, że wypalanie traw prowadzi do nieodwracalnych, niekorzystnych zmian w środowisku naturalnym - ziemia wyjaławia się, zahamowany zostaje bardzo pożyteczny, naturalny rozkład resztek roślinnych oraz asymilacja azotu z powietrza. Do atmosfery przedostaje się szereg związków chemicznych będących truciznami zarówno dla ludzi jak i zwierząt. Wypalanie traw jest również przyczyną wielu pożarów, które niejednokrotnie prowadzą niestety także do wypadków śmiertelnych. Rocznie w tego rodzaju zdarzeniach śmierć ponosi kilkanaście osób. Obszary zeszłorocznej wysuszonej roślinności, która ze względu na występujące w tym czasie okresy wegetacji stanowi doskonałe podłoże palne, co w zestawieniu z dużą aktywnością czynnika ludzkiego w tym sektorze, skutkuje gwałtownym wzrostem pożarów. Za ponad 94 procent przyczyn ich powstania odpowiedzialny jest człowiek. Trzeba pamiętać, że po zimie trawy są wysuszone i palą się bardzo szybko. W rozprzestrzenianiu ognia pomaga także wiatr. Osoby, które wbrew logice decydują się na wypalanie traw, przekonane są, że w pełni kontrolują sytuację i w razie potrzeby, w porę zareagują. Niestety mylą się i czasami kończy się to tragedią. W przypadku gwałtownej zmiany jego kierunku, pożary bardzo często wymykają się spod kontroli i przenoszą na pobliskie lasy i zabudowania. Niejednokrotnie w takich pożarach ludzie tracą dobytek całego życia. Występuje również bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Co roku w pożarach wywołanych wypalaniem traw giną ludzie, w tym podpalacze, przypadkowe osoby oraz strażacy!!! Ogień bo-

wiem to żywioł. Zdarza się, że w starciu z nim giną także osoby wyszkolone w walce z płomieniami. Nie warto ryzykować - na skutek jednej, nieodpowiedzialnej decyzji bardzo łatwo stracić dorobek swojego życia, ale i samo życie Wypalanie traw to także bardzo duże zagrożenie dla lasów. Z uwagi na znaczne zalesienie niektórych województw, tereny upraw rolniczych i leśnych dość często ze sobą sąsiadują, a czasami wręcz przenikają się. Ogień z nieużytków niejednokrotnie przenosi się na obszary leśne, niszcząc bezpowrotnie bezcenne drzewostany, które po pożarze odradzają się przez wiele dziesiątek lat. Podczas pożaru powstaje także duże zadymienie, które jest szczególnie groźne dla osób przebywających w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca zdarzenia, z uwagi na możliwość zaczadzenia. Powoduje ponadto zmniejszenie widoczności na drogach, co może prowadzić do powstania groźnych w skutkach kolizji i wypadków drogowych. Od palącego się poszycia gleby, zapaleniu ulega podziemna warstwa torfu, który może zalegać nawet do kilkunastu metrów w głąb. Są to pożary długotrwałe (nawet do kilku miesięcy) i wyjątkowo trudne do ugaszenia. Ponadto, w przypadku, gdy zwykła łąka po pożarze regeneruje się przez kilka lat, to pokłady torfu potrzebują na to kilku tysięcy lat. Wypalanie traw jest naprawdę niebezpieczne, ale też niedozwolone! Ci, którzy mimo wszystko chcą ryzykować, muszą również liczyć się z konsekwencjami. O tym, że postępowanie takie jest niedozwolone mówi m. in. ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z 2009 r. Nr 151. poz. 1220 z późn. zm.), art. 124. "Zabrania się wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów". Art. 131: "Kto wypala łąki, pastwiska, nieużytki, rowy, pasy przydrożne, szlaki kolejowe, trzcinowiska lub szuwary… - podlega karze aresztu albo grzywny". Art. 30 ust. 3 ustawy z dnia 28 września 1991 r. o lasach (Dz. U. z 2011 r. Nr 12. poz. 59 z późn. zm.); "w lasach oraz na terenach śród-

leśnych, jak również w odległości do 100 m od granicy lasu, zabrania się działań i czynności mogących wywołać niebezpieczeństwo, a w szczególności: 1. rozniecenia poza miejscami wyznaczonymi do tego celu przez właściciela lasu lub nadleśniczego, 2. korzystania z otwartego płomienia, 3. wypalania wierzchniej warstwy gleby i pozostałości roślinnych". Za wykroczenia tego typu grożą surowe sankcje: Art. 82 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeksu wykroczeń (Dz. U. z 2010 r. Nr 46. poz. 275 z późn. zm.) - kara aresztu, nagany lub grzywny, której wysokość w myśl art. 24.§ 1 może wynosić od 20 do 5000 zł. Art. 163. § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz. U. z 1997 r. Nr 88 poz. 553 z późn. zm.) stanowi: "Kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać pożaru, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10". W walkę ze zjawiskiem wiosennego wypalania traw włączyła się także Unia Europejska. Założenia polityki rolnej UE regulują między innymi zagadnienia ochrony środowiska w rolnictwie. Jednym z narzędzi umożliwiających dokonywanie pozytywnych przemian w tym sektorze jest system dopłat bezpośrednich. Ta forma wsparcia unijnego, zobowiązuje użytkownika gruntów do ich utrzymania zgodnie z normami tzn. w dobrej kulturze rolnej - art. 7 ust. 1 pkt 2a Ustawa z dnia 26 stycznia 2007 r. o płatnościach w ramach systemów wsparcia bezpośredniego (Dz. U. z 2008 r. Nr 170. poz. 1051 z późn. zm.). W ślad za Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, należy stwierdzić że wypalanie traw jest nie dość, że środowiskowo szkodliwe, ale także surowo zabronione. Za wypalanie traw grożą, oprócz kar nakładanych np. przez policję czy prokuraturę, także dotkliwe kary finansowe nakładane przez Agencję w postaci zmniejszenia od 5 do 25%, a w skrajnych przypadkach nawet odebrania, należnej wysokości wszystkich rodzajów dopłat

bezpośrednich za dany rok. Podczas intensywnego prowadzenia prac rolnych na polach, także może dojść do pożarów wskutek nieostrożności osób wykonujących te prace lub niesprawnego sprzętu technicznego. Pożary nieużytków, z uwagi na ich charakter i zazwyczaj duże rozmiary, angażują znaczną liczbę sił i środków straży pożarnych. Każda interwencja to poważny wydatek finansowy. Strażacy zaangażowani w akcję gaszenia pożarów traw, łąk i nieużytków, w tym samym czasie mogą być potrzebni do ratowania życia i mienia ludzkiego w innym miejscu. Może się zdarzyć, że przez lekkomyślność ludzi nie dojadą z pomocą na czas tam, gdzie będą naprawdę niezbędni. Pożary traw powodują również spustoszenie dla flory i fauny. Niszczone są miejsca lęgowe wielu gatunków gnieżdżących się na ziemi i w krzewach. Palą się również gniazda już zasiedlone, a zatem z jajeczkami lub pisklętami (np. tak lubianych przez nas wszystkich skowronków). Dym uniemożliwia pszczołom i trzmielom oblatywanie łąk. Owady giną w płomieniach, co powoduje zmniejszenie liczby zapylonych kwiatów, a w konsekwencji obniżenie plonów roślin. Giną zwierzęta domowe, które przypadkowo znajdą się w zasięgu pożaru (tracą orientację w dymie, ulegają zaczadzeniu). Dotyczy to również dużych zwierząt leśnych, takich jak sarny, jelenie czy dziki. Płomienie niszczą miejsca bytowania zwierzyny łownej, m. in. bażantów, kuropatw, zajęcy, a nawet saren. W płomieniach lub na skutek podwyższonej temperatury ginie wiele pożytecznych zwierząt kręgowych: płazy (żaby, ropuchy, jaszczurki), ssaki (krety ryjówki, jeże, zające, lisy, borsuki, kuny, nornice, badylarki, ryjówki i inne drobne gryzonie). Przy wypalaniu giną mrówki. Jedna ich kolonia może zniszczyć do 4 milionów szkodliwych owadów rocznie. Mrówki zjadając resztki roślinne i zwierzęce ułatwiają rozkład masy organicznej oraz wzbogacają warstwę próchnicy, "przewietrzają" glebę. Podobnymi sprzymierzeńcami w walce ze szkodnikami są biedronki, zjadające mszyce. Ogień uśmierca wiele pożytecznych zwierząt bezkręgowych, m. in. dżdżownice (które mają pozytywny wpływ na strukturę gleby i jej właściwości), pająki, wije, owady (drapieżne i pasożytnicze). Pożary traw niszczą rodzimą faunę i florę. Opracowano na podstawie informacji KG PSP.


VIVA LA MUSICA 2017 KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

[ 15 ]

W poniedziałek, 1 maja, w Sali Wiejskiej w Święciechowie odbył się IX Przegląd Zespołów Śpiewaczych "Viva la Musica" pod patronatem wójta gminy Święciechowa. Impreza co roku cieszy się dużym zainteresowaniem wśród zespołów śpiewaczych w naszym regionie. W muzycznej imprezie udział wzięło czternaście zespołów. A były to następujące zespoły śpiewacze i chóry: Relaks z Boguszyna, Srebrny Włos z Włoszakowic, Hejnał z Wijewa, Śpiewaj z nami z Włoszakowic, Wiola ze Święciechowy, Mezzo Forte z Krzycka Wielkiego, Złota Jesień z Bukówca Górnego, Razem Raźniej z Dlugiego Starego, Wrzos z Kąkolewa, Karolinki z Gołanic, Zbarzewianki ze Zbarzewa, Jezioranki z Jezierzyc Kościelnych, Cecylia ze Święciechowy i Rydzyniacy z Rydzyny. Każdy zespół zaprezentował się w trzech utworach. Dominowała muzyka biesiadna, pieśni ludowe, piosenki z dawnych lat. Utworem obowiązkowym dla każdego zespołu była pieśń Stanisława Moniuszki. "Viva la musica" - niech żyje muzyka - to okazja do spotkania, słuchania, dzielenia się wspaniałym bogactwem i różnorodnością polskiej kultury muzycznej. Wszystkie grupy otrzymały pamiątkowe dyplomy i statuetki. Organizatorem biesiady był Samorządowy Ośrodek Kultury w Święciechowie.

Olimpiada dla maluchów

Najmłodsi mieszkańcy naszej gminy mieli swoje sportowe święto. W piątek, 21 kwietnia, w sali gimnastycznej Zespołu Szkół w Święciechowie zorganizowano XIII Olimpiadę Przedszkolaka. W imprezie wzięły udział wszystkie oddziały przedszkolne działające na terenie gminy. To wyjątkowe spotkanie. Jak na prawdziwej olimpiadzie dzieci śpiewały hymn, składały ślubowanie, wnosiły i zawieszały flagę olimpijską. Część oficjalna była bardzo uroczysta. Zdrowej, sportowej rywalizacji oraz dobrej zabawy życzyła dzieciom dyrektorka przedszkola Maria Marczyńska. Dzieci w towarzystwie opiekunów i rodziców brały udział w konkurencjach sportowych, takich jak wyścigi, czy skoki na piłkach. Wysiłek przedszkolaków został doceniony przez organizatorów. Na szyi każdego dziecka zawisł pamiątkowy medal. W rywalizacji udział wzięły następujące grupy: Tygryski, Pszczółki, Wiewiórki, Krasnoludki, Rybki, Kotki, Muchomorki, Zajączki, Borowiki oraz Misie.


W pogoni za zającem

[ 16 ]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Tuż przed świętami wielkanocnymi na dzieci z terenu całej gminy czekały niespodzianki przygotowane przez zajączka. Prawie w każdej wiosce zorganizowano "Pogoń za zającem". To już czwarta jej edycja. Imprezy zorganizowano w Strzyżewicach, Przybyszewie, Święciechowie, Niechłodzie, Trzebinach, Piotrowicach, Długiem Nowem, Długiem Starem i Krzycku Małym. Były gry, zabawy, podchody, konkurencje, słodkie upominki, niespodzianki. Chodziło przede wszystkim o dobrą zabawę. Imprezy dla dzieci zorganizowali sołtysi wraz z radami sołeckimi oraz miejscowe organizacje.

Kurier Święciechowski - numer 65 - Maj 2017  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you