Page 1

Numer 57, Wrzesień 2016

Dni Święciechowy i dożynki

Przy słonecznej, wręcz upalnej pogodzie przebiegały tegoroczne Dni Święciechowy i miejscowe dożynki. Mieszkańcy świętowali w sobotę i niedzielę, 27 i 28 sierpnia. A program imprez był naprawdę bogaty i adresowany zarówno do dorosłych, jak i do młodszych mieszkańców wsi. Wójt gminy, sołtys Święciechowy oraz Samorządowy Ośrodek Kultury zapraszali bowiem wszystkich, którzy chcieli spędzić czas na świeżym powietrzu i wspólnie przeżyć wiele radosnych chwil. Setki osób przychodziło na koncerty muzyczne. W sobotę przed publicznością wystąpiła kapela Plewiszczoki oraz niemiecki solista Klaus Ulsenheimer. Natomiast w niedzielę widzów bawiły zespoły działające przy miejscowym Ośrodku Kultury. Niedzielny wieczór należał też do zespołu Karpowicz Family. Publiczność wszystkich żywo oklaskiwała. W tegorocznych Dniach Święciechowy i dożynkach brali udział goście z zagranicy. Na zaproszenie władz gminy przyjechali do nas mieszkańcy zaprzyjaźnionych gmin z Niemiec, Francji i Chorwacji. Chorwaci byli w Święciechowie po raz pierwszy. Razem gościliśmy 70 osób, a mieszkali oni u rodzin. I właśnie rodzinom należą się wielkie podziękowania, bo przyjęli gości serdecznie, zapewnili im noclegi, opiekę, miłe przyjęcie. A na czele zagranicznych delegacji stali: Robert Kraljić, naczelnik gminy Malinska z Chorwacji, Fridrich Biegel, burmistrz niemieckiej gminy Grosshabersdorf oraz Jean - Bernard Tigoulet, przewodniczący Komitetu Współpracy z gminą Aixe-sur-Vienne we Francji. Goście uczestniczyli we wszystkich punktach programu Dni Święciechowy, w niektórych brali udział osobiście. Relację z Dni zamieszczamy na str. 7 - 10.


Rowerówka do [2]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Górki Duchownej

Po raz szósty mieszkańcy gminy uczestniczyli w Pielgrzymce Rowerowej do Górki Duchownej. Te wyjazdy organizowane są w czasie trwania Wielkiego Odpustu w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w tej wsi. To wielkie święto dla parafii, ale i dla wiernych z okolicznych miejscowości. We wtorek, 23 sierpnia, na odpust wybrało się z naszej gminy 30 rowerzystów. Ruszyli z parkingu przy kościele w Lasocicach, a dołączali do nich pielgrzymi ze Święciechowy. Wspólnie jechali do Wilkowic, Mórkowa, Lipna, Żakowa i Górki Duchownej. Jak zawsze przy kościele w Mórkowie odmówili modlitwę. W Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w czasie odpustu obchodzi się Dzień Chorych. Wtedy pielgrzymi modlą się za cierpią-

cych i chorych, ale także za pracowników służby zdrowia. Msza święta celebrowana jest także w tej intencji. Nasi pielgrzymi właśnie w tym dniu organizują swoją rowerową pielgrzymkę. Uczestniczą we mszy świętej oraz w sakramencie namaszczenia chorych. Mogą też skorzystać z sakramentu spowiedzi. Pielgrzymka pełna jest więc modlitwy, skupienia, pojednania. Wszyscy razem tą samą trasą wracali do domów. Towarzyszył im wóz techniczny na wypadek kłopotów z rowerami. Dla bezpieczeństwa każdy pielgrzym miał kamizelkę odblaskową i dobrze oświetlony rower. Organizatorami tej niecodziennej rowerówki byli: Stowarzyszenie ZMW Przybyszewo, Samorządowy Ośrodek Kultury w Święciechowie oraz Zespół Pieśni i Tańca Marynia.

Spotkali się w Niemczech

Co roku partnerskie gminy z Francji, Niemiec, Chorwacji i Polski organizują wymianę młodzieży. W tym roku młodzi ludzie spotkali się w gminie Grosshabersdorf w Niemczech. Na tę wymianę od 20 do 26 sierpnia pojechało 30 osób, w tym oczywiście nasi mieszkańcy. Wszyscy spali u zaprzyjaźnionych rodzin lub w Schronisku Młodzieżowym w Berlinie. A zwiedzali Norymbergę, Berlin i gminę Grosshabersdorf. Uczestniczyli w najróżniejszych wspólnych zabawach oraz zorganizowanej specjalnie dla nich grze miejskiej na terenie Norymbergi. Wymiana okazała się bardzo atrakcyjna. Młodzi ludzie nawiązali znajomości, uczyli się słów w językach nowych przyjaciół. A rodziny, u których spali stworzyły im fantastyczne warunki do wypoczynku. Za rok kolejne spotkanie w gminie Malinska w Chorwacji.

W sobotę, 13 sierpnia, w kościele pw. św. Jakuba w Święciechowie związek małżeński zawarli Grażyna Frankowska ze Święciechowy i Mariusz Kurkiewicz ze Zbarzewa. W uroczystości ślubnej uczestniczyli tancerze z Zespołu Pieśni i Tańca Marynia. Panna młoda oraz jej brat Szymon od kilkunastu lat są tancerzami w zespole. Swoje pierwsze taneczne kroki stawiali jako małe dzieci. Tancerze dla młodej pary zatańczyli mazura przy kościele oraz walca i wiązankę z musicalu “Greese” w czasie uroczystości weselnej. Grono przyjaciół wspólnie bawiło się także podczas poprawin. Nie zabrakło oczywiście ludowych przyśpiewek, prezentów oraz najszczerszych życzeń.


KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

[3]

Dzieci porządkowały plac Jak załatwić sprawę

Jan Nowacki, sołtys Długiego Nowego, zaprosił dzieci ze wsi, aby wspólnie odnowili plac zabaw. Po pierwsze - urządzenia po trzech latach użytkowania wymagały już konserwacji, a po drugie uznał, że samodzielnie wykonaną pracę bardziej się szanuje. A dzieci z placu zabaw korzystają bardzo chętnie. W wakacje są na nim każdego dnia od rana, a w ciągu roku szkolnego głównie po południu. Na plac zabaw przychodzą też rodzice z maluchami. W jedno lipcowe popołudnie pan sołtys urządził malowanie. Najpierw sam naprawił niezbędne

usterki, a potem rozdał dzieciakom pędzle i wszyscy malowali. Przyszło siedmioro dzieci. Farbę i pędzle zakupił Urząd Gminy. Oni włożyli swoją pracę. A malowali karuzelę, stojaki rowerowe, ławki, zamek. Wszystko kolorowo i ładnie. Każdy otrzymał sok i lody i przy tym niecodziennym zdarzeniu także wypoczywał. Radości było bowiem sporo. Plac zabaw był malowany pierwszy raz od jego zainstalowania. Teraz służyć będzie dzieciakom przez kolejne miesiące i lata.

O Puchar Wójta

ZAŁATW SPRAWę DLA MŁODZIEŻyZOSTAŃ MŁODZIEŻOWyM RADNyM!

Dobiegła końca I kadencja Młodzieżowej Rady Gminy Święciechowa. Już niebawem nowe wybory. Jeśli chcesz mieć wpływ na sprawy istotne dla młodzieży - weź w nich udział. Możesz to zrobić na dwa sposoby: głosując lub startując. Jak zostać młodzieżowym radnym? - trzeba mieć od 13 do 20 lat, - być zameldowanym na terenie gminy Święciechowa (stale lub czasowo), - nie być zawieszonym w prawach ucznia i nie być karanym za przestępstwo wyrokiem sądowym, - zgłosić się do Urzędu Gminy między 19 a 23 września jako kandydat na radnego (za twoją zgodą może to zrobić ktoś inny, kto spełnia ww. warunki). Zagłosuj! Wybory odbędą się 3 października 2016 r. (godz. 8. oo - 18. oo) i od 4 do 7 października 2016 r. (godz. 7. oo - 15. oo) w lokalu wyborczym w siedzibie Urzędu Gminy w Święciechowie przy ul. Rynek 14a. WAŻNE - NIE ZAPOMNIJ ZABRAĆ ZE SOBĄ LEGITYMACJI UCZNIOWSKIEJ! Dodatkowe informacje. Zgodnie z podziałem na okręgi wyborcze (wynikające z liczby osób uprawnionych do głosowania) wybieramy radnych w Święciechowie - pięciu, w Długiem Starem i w Lasocicach - po dwóch, w Przybyszewie, w Krzycku Małym, w Gołanicach - po jednym, w Długiem Nowem i Trzebinach - jednego, w Piotrowicach i Niechłodzie - jednego oraz w Strzyżewicach, Henrykowie i Książęcym Lesie - jednego. W celu przeprowadzenia wyborów będzie powołana Komisja Wyborcza. Młodzież zainteresowana nieodpłatną pracą w takiej komisji może się zgłaszać do Urzędu Gminy w terminie od 12 do 16 września. Kandydaci mogą też zgłaszać mężów zaufania do 30 września. Szczegóły dotyczące funkcjonowania Młodzieżowej Rady określone zostały w statucie, który jest dostępny na stronie www.bip. swieciechowa. pl w zakładce "Młodzieżowa Rada Gminy". Weź sprawy w swoje ręce! Zainwestuj w siebie! Działaj dla innych! Młodzieżowa Rada Gminy to organ konsultacyjny. Jako młodzieżowy radny możesz podejmować różne tematy związane z życiem młodzieży, i nie tylko, w naszej gminie. A co najważniejsze, współdecydujesz o tych sprawach. Jesteś przecież przedstawicielem, "głosem" swojego młodzieżowego środowiska. Dzięki pracy w Młodzieżowej Radzie kształtujesz kompetencje obywatelskie i uczysz się podejmowania ważnych decyzji dla mieszkańców. Masz także okazję do działania na rzecz innych poprzez wolontariat i różne akcje charytatywne. Swoim działaniem możesz zwiększyć zainteresowanie i zaangażowanie młodych ludzi sprawami publicznymi na poziomie lokalnym. Zachęcam do startu w wyborach i do głosowania. Naprawdę warto. ZASTęPCA WóJTA PATRyK TOMCZAK

Co roku 15 sierpnia rozgrywany jest Turniej Piłkarski o Puchar Wójta Gminy Święciechowa. Mecze odbywają się na boisku sportowym w Święciechowie. W tym roku do rozgrywek zgłosiło się siedem drużyn. Piłkarze grali w dwóch grupach - po trzy i cztery drużyny w każdej. Jak zawsze otwarcia imprezy dokonał wójt gminy Marek Lorych. Na turnieju byli też sołtys Święciechowy oraz prezes Klubu Sportowego Kormoran Święciechowa. Łącznie rozegrano 9 meczów w grupach oraz 5 meczów, które wyłoniły zwycięzców. Do finału doszły drużyny Viper Przybyszewo i KSC Długie Stare. O III miejsce walczyli Kormoran II oraz Antoniaki i Knechty a o V miejsce Kormoran I i Błękitni Nie-

chłód. Ostateczna kolejność drużyn była następująca: I miejsce Viper Przybyszewo, II miejsce KSC Długie Stare, III miejsce Antoniaki i Knechty, IV miejsce Kormoran II, V miejsce Błękitni Niechłód, VI miejsce Kormoran I, a VII miejsce Komin Trzebiny. Najlepszym strzelcem został Oskar Jędrowiak z Vipera Przybyszewo. Ten zawodnik strzelił aż 8 bramek. Mecze rozgrywano na dwóch boiskach równocześnie. Wójt gminy Święciechowa wręczył puchary i nagrody wszystkim drużynom oraz statuetkę najlepszemu strzelcowi. Mecze prowadzili sędziowie z OZPN-u Leszno. Organizatorami turnieju byli: wójt gminy Święciechowa oraz Klub Sportowy Kormoran Święciechowa.

W Święciechowie zakończył się remont chodników na ul. Szkolnej, Ułańskiej i Wolności. Ulice te znajdują się przy drodze powiatowej i to powiat jest odpowiedzialny za tę inwestycję. Remont finansowany jest ze wspólnych środków Starostwa Powiatowego oraz Urzędu Gminy w Święciechowie. Każda ze stron pokrywa połowę kosztów, czyli po 155. 000 zł. Teraz na wyremontowanych chodnikach jest wygodniej i bezpieczniej. Podobne prace trwają na ul. Wiosennej w Długiem Starem. Tam roboty zakończą się do 30 września.


Rok szkolny rozpoczęty [4]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Wyjątkowy był w tym roku początek nauki w szkołach podstawowych. Do pierwszych klas mogły, ale nie musiały pójść sześciolatki. Pisaliśmy na ten temat w pierwszej połowie roku, kiedy Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiedziało zmiany w systemie nauczania. O tym, czy klasę pierwszą rozpoczną dzieci w wieku sześciu lat, czy też pozostaną one jeszcze przez rok w przedszkolach, decydowali rodzice. Jak więc sprawa wygląda w naszej gminie? Pierwsze klasy powstały w dwóch szkołach. Naukę w nich rozpoczęło 11 uczniów w Długiem Starem oraz 14 uczniów w Święciechowie. Wśród nich jest 8 dzieci, które powtarzają klasę pierwszą, 11 sześciolatków oraz 6 dzieci z odroczeniami. Nie ma natomiast klasy pierwszej w Lasocicach. Zapytaliśmy więc w Urzędzie Gminy, czy w związku z mniejszą liczbą uczniów w szkołach zaistniała konieczność zwolnień nauczycieli. Okazuje się, że żadnych kadrowych zmian nie ma. Nauczyciel z Lasocic poprowadzi świetlicę i zajęcia komputerowe. Dwóch nauczycieli przeszło na emeryturę, a jedna nauczycielka z przedszkola korzysta z urlopu zdrowotnego. Pozostali nauczyciele pracować będą jak dotychczas. O liczbie godzin, jakie będą realizować w ramach swoich etatów, zdecydują dyrektorzy placówek. Samorządy są zobowiązane do zapewnienia opieki przedszkolnej dzieciom od czwartego roku życia. W naszej gminie do przedszkoli przyjmowano też trzylatki. W tym roku sytuacja się zmieniła. W przedszkolach pozostały dzieci sześcioletnie, a więc zabrakło miejsc dla najmłodszych. Aby ten problem rozwiązać, gmina powołała w Lasocicach punkt przedszkolny. Funkcjonuje on w szkole i chodzą do niego dzieci sześciolet-

nie. Dzięki temu wszystkie dzieci trzyletnie, których rodzice złożyli wnioski w terminie, mają także zapewnioną opiekę przedszkolną. Dla nich są miejsca w przedszkolach w Święciechowie, Długiem Starem, Niechłodzie, Gołanicach i Lasocicach. W tym roku w naszej gminie naukę w szkołach pobierać będzie 616 uczniów. Natomiast do przedszkoli, oddziałów przedszkolnych i punktu przedszkolnego uczęszcza 210 dzieci. Wakacje to także czas remontów w placówkach oświatowych i wychowawczych. Nowy rok szkolny rozpoczęto więc w ładniejszych i wygodniejszych pomieszczeniach. Przed szkołą w Święciechowie położono nowy chodnik z kostki betonowej od strony ul. Szkolnej. W Lasocicach zaadaptowano salę na punkt przedszkolny. Generalny remont toalet miał miejsce w Święciechowie, a także w Lasocicach, a bieżący remont toalet w Długiem Starem. Malowano też pracownię przyrodniczą, korytarzyk i schody w Lasocicach, a także pracownię biologiczno - przyrodniczą oraz korytarz szkoły w Święciechowie. Wymieniono drzwi w pracowni w Lasocicach i obudowano rury centralnego ogrzewania, a w Długiem Starem zakupiono tablicę interaktywną z oprogramowaniem i projektorem, meble do jednej z klas i stoliki oraz krzesła do świetlicy. Na zdjęciu nowa sala w Lasocicach.

We wrześniu

imieniny obchodzą

ZUZANNA - 19 IX

Imię to w dosłownym tłumaczeniu znaczy Lilia. Nosiła je znana z opowieści biblijnych cnotliwa i wierna żona bogacza, niesłusznie oskarżona o cudzołóstwo. Podobno Zuzanny są tak urocze i pełne wdzięku, że nie mogą spokojnie przejść przez ulicę, bo wciąż ścigają je spojrzenia innych. Każda jest subtelna i wrażliwa, a jednocześnie pewna siebie i odważna. Jednak od czasu do czasu miewa złe dni i wtedy bywa nerwowa i wybuchowa. Trzeba jej to wybaczyć, bo trudno o lepszą matkę, a także godniejszą podziwu zapobiegliwą panią domu. Kolorem Zuzanny jest fiolet, rośliną jemioła, zwierzęciem perliczka, a znakiem zodiaku Waga. Imieniny obchodzi także: 1 i 18 lutego, 24 maja, 6 lipca, 12 sierpnia i 11 października. W gminie Święciechowa mieszka 40 pań o tym imieniu. Najwięcej, bo aż 19 mieszka w Święciechowie, w Przybyszewie - 5, w Krzycku Małym, Niechłodzie i Lasocicach - po 3, w Gołanicach i w

WŁADYSŁAW - 25 IX

Władysław to słowiańskie imię, które w naszym kraju zrobiło karierę. Nosiło je wielu władców, między innym:i Łokietek, Warneńczyk i Władysław IV Waza."Zwykli ludzie" dostawali imię Władysław dopiero od XVI wieku, a największym uznaniem cieszyło się w wieku XIX. O popularności tego imienia może też świadczyć fakt, że w Polsce mamy ponad 90 miejscowości wywodzących się od Władysława. Współczesny Władzio jest otwarty, szczery, skory do pomocy. Nie lubi kłamstwa i obłudy. Nigdy nie zraża się niepowodzeniami i uparcie zmierza do celu. Nade wszystko liczą się dla niego rodzina i dom. Jego kolorem jest fiolet, liczbą trójka, a znakiem zodiaku Strzelec. Imieniny obchodzi także: 2 kwietnia i 27 czerwca. W gminie Święciechowa mieszka 11 Władysławów. Najwięcej w Święciechowie - 5, w Gołani-

Zuzanna Leciejewska z Przybyszewa

Długiem Starem - po 2, a w Strzyżewicach, Długiem Nowem i Henrykowie - po jednej. Najmłodsza Zuzia mieszka w Święciechowie i ma rok, najstarsza jest mieszkanką Przybyszewa i liczy 48 lat. Wszystkim Zuzannom życzymy szczęścia, radości i zadowolenia w każdym dniu.

Władysław Migacz ze Święciechowy

cach i Niechłodzie - po 2, a w Długiem Nowem i Krzycku Małym - po jednym. Najstarszy Władysław ma 88 lat i jest mieszkańcem Gołanic, najmłodszy mieszka w Niechłodzie i ma 6 lat. Wszystkim panom o tym imieniu życzymy dużo zdrowia i samych pogodnych dni.

POŻEGNANIE

W ostatnich tygodniach odeszli od nas:

27. 07 - Zygmunt Godlewski (1935), Trzebiny 05. 08 - Urszula Marciniak (1945), Strzyżewice 09. 08 - Leokadia Marciniak (1945), Długie Nowe


Lato u emerytów KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Bardzo atrakcyjnie przebiega letni czas w Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Święciechowie. Już od maja organizują wycieczki, na które zapraszają nie tylko członków Związku, ale także ich rodziny, znajomych oraz wszystkich, którzy chcą wspólnie przeżyć przygodę i dobrze się bawić. Co roku razem z wnukami wybierają się do wrocławskiego ZOO. W tym roku zwiedzili Afrykarium. W czerwcu zobaczyli Ogrody Różane - Forst. Byli zachwyceni. Ilość róż, w tym czarne i zielone, a także ich zapach przerosły najśmielsze oczekiwania. A widzieli zaledwie część ogrodu, bo cały ma aż 17 hektarów.

W lipcu emeryci pojechali do Piechowic. Tam zwiedzili Hutę Szkła Kryształowego. Pili herbatkę w kryształowych szklaneczkach i wspominali kryształy, które kiedyś zdobiły niejedną meblościankę w ich domach. Tego samego dnia wstąpili też do Leśnej Huty w

Szklarskiej Porębie. Także oglądali kryształy, tyle że kolorowe. Było naprawdę ciekawie. W najbliższym czasie emeryci pojadą do Torunia na Festiwal Światła, do Zielonej Góry na winobranie oraz na Arboretum Wojsławickie. A w grudniu wybierają się do

teatru w Poznaniu, aby obejrzeć "Dziadka do orzechów". Warto też powiedzieć, że w czasie wakacji wiele razy występował zespół Razem Raźniej. Między innymi śpiewali na Przeglądzie Muzyki i Piosenki Biesiadnej w Wijewie.

[5] Jesienny Marsz

Pokoleniowy

To zaproszenie skierowane jest do wszystkich, którzy lubią ruch i pobyt na świeżym powietrzu. Grupa Aktywny Senior ze Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Święciechowie zaprasza bowiem na Jesienny Marsz Pokoleniowy Nordic Walking. Zaproszenie - jak sama nazwa wskazuje - skierowane jest zarówno do starszych, jak i młodszych mieszkańców. Impreza odbywa się pod patronatem wójta gminy Święciechowa oraz Starostwa Powiatowego w Lesznie. Jesienny Marsz Pokoleniowy odbędzie się w sobotę, 10 września. Start zaplanowano na polanie Hubertus w Długiem Starem. Początek o godz. 11. Trasa będzie liczyła około 8 km i poprowadzi przez las. Organizatorzy zapewniają, że nie będzie trudna, wręcz przeciwnie - ciekawa i atrakcyjna. Każdy będzie ją mógł przejść z kijkami bez żadnych problemów. Wpisowe wynosi 10 zł i płatne jest na miejscu, tuż przed startem. A zatem do zobaczenia na trasie marszu.


60 wspólnych lat [6]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Bardzo rzadko mamy okazję gościć u małżonków, którzy wspólnie przeżyli 60 lat. To są naprawdę wyjątkowe jubileusze. W tym roku w gminie Święciechowa jest aż pięć par, które obchodzą diamentowe gody. Postaramy się więc odwiedzić wszystkie. W pierwszym półroczu świętowały dwie pary, a w drugim trzy. Dziś o wspomnienia poprosiliśmy Zofię i Feliksa Adamskich ze Święciechowy.

Dziesięć lat temu państwo Adamscy uroczyście obchodzili swoje złote gody. Było oficjalne spotkanie w Urzędzie Gminy, były medale "Za długoletnie pożycie małżeńskie", było też rodzinne spotkanie. No i zrobiono ładne, świąteczne zdjęcie. Właśnie to zdjęcie sprzed dziesięciu lat zamieszczamy tuż obok. A państwo Adamscy z sentymentem pytają: Kiedy te lata minęły? Wydaje się, że wszystko, co razem przeżyli miało miejsce przedwczoraj i wczoraj. Tymczasem… Pani Zofia pochodzi z Wydaw koło Ponieca. Urodziła się w 1935 roku. Miała siedmioro rodzeństwa, a ona była piąta z kolei. Rodzice wychowywali sześć dziewczynek i dwóch chłopców. Czasy były bardzo trudne. Ojciec pracował w PGR-ze, mama chodziła na odrobek, dzieci pomagały w domu, a jak tylko dorastały, także szły w pole. Kiedy wybuchła wojna, Zosia kończyła dopiero cztery lata. Wkrótce miała zacząć naukę. Niestety szkołę zamknięto i podstawówkę kończyła po 1945 roku. Trzy klasy w jednym roku. A potem po prostu praca. Podobne wspomnienia z dzieciństwa ma pan Feliks. Jest od żony o cztery lata starszy. Pochodzi z Górki Duchownej. W jego rodzinie wychowało się aż dziesięcioro dzieci. Rodzice i starsze rodzeństwo pracowali w majątku. W 1938 roku ojciec kupił dom w Święciechowie. Gdy się przeprowadzili, Feliks miał 7 lat. Pamięta, jak wybuchła wojna i jak Niemcy wyrzucili ich z domu. Pamięta też, jak nocą chodził do Górki Duchownej, gdzie przed okupantem ukrywał się brat. Pamięta również, jak po wojnie wrócili na swoje. Młodzi poznali się na zabawie strażackiej w Lesznie. Pani Zofia zamieszkała u krewnych w mieście i rozpoczęła pracę w ogrodnictwie na Antoninach, a potem w Wiklinie. Pan Feliks był strażakiem w Roszarni. Poznali się, pokochali, założyli rodzinę. Ślub kościelny odbył się 7 kwietnia 1956 roku w Poniecu. A więc sześćdziesiąt lat temu. Cały ten czas jubilaci przeżyli w Święciechowie. W tym samym domu, do którego po woj-

nie wróciła rodzina pana Feliksa. Bo właśnie tam zamieszkali razem po ślubie. Poprosiliśmy państwa Adamskich o wspomnienia z tamtych pierwszych wspólnych lat. Opowiedzieli więc o pracy, o dzieciach, o swojej codzienności. Na początku mieszkali z mamą, bratem i siostrą pana Feliksa. On sam pracował w PGR-ze, przy koniach, w oborze, w chlewni. Później przeniósł się do Spółdzielni Produkcyjnej. - Praca nie była łatwa, ale wszyscy tak pracowali - wspomina pan Feliks. - Jak trzeba było, szło się do sadu, jeździłem też traktorem, pracowałem w polu. Godzin się wtedy nie liczyło. Przepracowałem 44 lata. W końcu gorsze zdrowie zmusiło mnie, bym przeszedł na rentę. Pani Zofia mówi o tym, jak prowadziła dom. Nie było przecież prądu, po wodę chodziło się na koniec wsi, ubikacja i studnia były na podwórzu, a wieczory spędzało się przy lampie naftowej. Dzieci jeszcze to pamiętają, ale gdy opowiadała o takim życiu wnukom, słuchali trochę jak bajki. Państwo Adamscy wychowali sześcioro dzieci. Kolejno urodziło się pięciu synów i córka. Najstarszy syn będzie miał za kilka miesięcy 60 lat, a córka 45 lat. Ich dzieciństwo też przypadło na niełatwy czas. Przede wszystkim wszystkiego brakowało. Pani Zofia chodziła dorywczo do pracy, przy domu hodowała króliki, kury, świnie, a aby ubrać dzieciaki, mnóstwo robiła na drutach. Później zaczęły się kolejki. Pamięta, jak wcześnie rano stawała przed sklepem, a to po masło, a to po kawę, po buty, odzież. Dzieci wszystkiego potrzebowały. - W końcu poszłam do Spółdzielni na cały etat - mówi pani Zofia. - W sadzie pracowałam do emerytury. A to były 22 lata. Jubilaci dali swoim dzieciom zawody. Wszyscy jeździli do szkół do Leszna. Mają więc - jak to się mówi - "fach w rękach" - ślusarza, mechanika, piekarza, ogrodnika, murarza. Jeden z synów pojechał do Zabrza i ukończył szkołę górniczą. Pracował pod ziemią. O tego bali się najbardziej. Doskonale

wiedzieli, że nie każdy wraca na powierzchnię. Kiedyś zwiedzali z nim górnicze szyby. Mówią, że nigdy nie chcieliby tam być po raz drugi. Na szczęście syn jest już na emeryturze. Dzieci założyły rodziny, mają swoje pociechy. Państwo Adamscy doczekali się szesnaściorga wnuków. Najstarszy ma 35 lat, a najmłodsza wnuczka cztery latka. Jak byli mali często spędzali wakacje u dziadków. Wtedy to mówiło się o lampach karbidowych, o tarach do prania, o dużych wannach, w których trzeba się było kolejno myć. Kto by dzisiaj o tym pamiętał. W końcu to prawie sześćdziesiąt lat temu. Państwo Adamscy parę razy remontowali swój dom. Zawsze wtedy gdy przychodziło nowe. Zakładali przecież prąd, wodę, robili łazienkę, malowali, wymieniali sprzęt. Dziś mieszkają wygodnie. No i nie są sami, bo w rodzinnym domu został syn z synową i dwójką wnuków. A i pozostali często wpadają do dziadków. Mieszkają przecież w Wilkowicach, Lesznie, Przybyszewie, Święciechowie. Jedynie syn z Zabrza ma daleko do domu. Ale widują się wszyscy i to są bardzo miłe chwile. Bo wśród najmłodszych są już prawnuki. Jubilaci doczekali się trzynaściorga prawnuków. Na tej uroczystości sprzed pięćdziesięciu lat tylko naj-

bliższa rodzina liczyła prawie sześćdziesiąt osób. Teraz zdrowie nie pozwala na takie świętowanie. Z okazji diamentowych godów była więc msza święta, spotkanie przy kawie, były też szczere życzenia. - Kiedyś Spółdzielnia Produkcyjna organizowała wycieczki dla pracowników - wspomina pani Zofia. - Jeździliśmy trochę po Polsce. Ale dziś nogi odmawiają posłuszeństwa. Na dłuższe spacery już nie ma sił. Ale pan Feliks lubi chodzić po Święciechowie, robi zakupy, krząta się po domu. Jeszcze do niedawna był kościelnym w święciechowskiej parafii. Razem co roku jadą też na odpust do Górki Duchownej. Chodzą do kościoła, słuchają radia, pani Zofia czyta książki, gazety. Tak mijają im kolejne dni. Na szczęście są jeszcze samodzielni, wszystko wokół siebie mogą zrobić. - I to jest najważniejsze - dodaje pan Feliks. - Abyśmy jak najdłużej byli sprawni. I pokazał nam pan Feliks swoje akwarium, o które lubi dbać, opowiedział o pysznych chruścikach pani Zofii, wspomniał, jak żona spod Warszawy przywiozła roślinę, która dziś sięga pod sufit. Taką spokojną jesień chcą przeżywać. A my właśnie tego państwu Adamskim szczerze życzymy.


KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

[7]

Bardzo wzniośle rozpoczęły się dożynkowe uroczystości. Na scenie za Salą Wiejską ksiądz dziekan Czesław Kołodziej odprawił dziękczynną mszę świętą. Uczestniczyło w niej wielu mieszkańców Święciechowy i okolicznych miejscowości. Chleb upieczony z tegorocznego zboża przyniosła młodzież z Zespołu Marynia, a wieniec dożynkowy zdobił polowy ołtarz. Po mszy świętej wójt gminy Marek Lorych złożył mieszkańcom życzenia, przywitał gości i zachęcał do udziału w imprezach. Za zaproszenie do Polski i możliwość uczestniczenia w naszych dożynkowych obrzędach w imieniu wszystkich zagranicznych gości podziękował burmistrz niemieckiej gminy Fridrich Biegel.

Dni Święciechowy i dożynki

Przy tak kolorowej i związanej z tradycją uroczystości nie mogło zabraknąć Maryni oraz zespołów śpiewaczych działających przy Samorządowym Ośrodku Kultury. Wspólnie dali trzygodzinny koncert. Na scenie pokazało się aż sześć grup tanecznych, które prezentowały mazurka, poloneza, krakowiaka, walca, polkę, a także tańce country, charleston i kilka innych. Zespoły śpiewacze wróciły do piosenek z lat 60., melodii ludowych, biesiadnych. Wszyscy wspaniale się przy tym bawili.

zobacz więcej na str. 8-10

Można powiedzieć, że w czasie tegorocznych imprez zainagurowano otwarcie boiska do gry w boules. Mieszkańcy Święciechowy wiedzą, że znajduje się ono tuż obok Sali Wiejskiej. Pierwszy oficjalny mecz rozegrały bowiem dwuosobowe drużyny z Francji, Niemiec, Chorwacji i Polski. W każdej z nich do gry zaproszono burmistrza, wójta lub naczelnika oraz jednego z mieszkańców danego kraju. Zabawy było sporo, gdyż gra rzeczywiście może się podobać. A wygrali Francuzi.


[8]

DNI ŚWIĘCIECH

Już w sobotę odbywał się Bieg Przyjaźni, do którego zaproszono uczestników kilku kategorii. W zależności od wieku pokonywali oni dystans 300, 1000, 1400 oraz 2000 metrów. Start i meta Biegu znajdowały się obok Sali Wiejskiej. Do tej rywalizacji stanęli także goście z zagranicy. Stąd nazwa Biegu i udział zawodników zagranicznych w kategorii open kobiet i mężczyzn. Zwycięzcy otrzymali medale, puchary i dyplomy.

To była wspaniała zabawa. Młodzieżowa Rada Gminy zaproponowała trzem drużynom udział w grach ulicznych. Do każdej z drużyn zapisywali się przyjaciele z Francji, Niemiec, Chorwacji i nasi mieszkańcy. Do wykonania mieli sześć zabawnych zadań. Szukali dukatów w piaskownicy, układali z puzzli mapę Europy, rzucali piłeczki do kosza, piekli podpłomyki, przenosili wodę z zamkniętymi oczami i odpowiadali na pytania o gminie. A wszystko w różnych punktach Święciechowy - na placu zabaw, na boisku, przy Ośrodku Kultury, w szkole. Nie chodziło oczywiście o zwycięstwo, a wyłącznie o wspólną dwugodzinną zabawę. Miejsc w tej konkurencji nie przyznano. Frajdy jednak było sporo.

WIOLA

CECYLIA


OWY I DOŻYNKI

Rada Sołecka Święciechowy oraz Klub Żołnierzy Rezerwy, działający przy Samorządowym Ośrodku Kultury, zorganizowali Turniej Strzelecki. Ta rywalizacja odbyła się na strzelnicy, a o zwycięstwo walczyło 80 osób. Wśród nich znalazło się 9 kobiet i aż 30 dzieci. Turniej trwał więc kilka godzin, a ostatecznie zwyciężyli Elżbieta Migacz i Piotr Kołodziejczyk.

RAZEM RAŹNIEJ KAROLINKI

[9]

Na Orliku walczyli siatkarze. Chętnych było wielu, więc skompletowano pięć siatkarskich drużyn. Dwie z nich reprezentowały Polskę, a w pozostałych byli także przedstawiciele Francji, Niemiec i Chorwacji. Mecze oglądało sporo widzów, którzy kibicowali zarówno gościom, jak i naszym mieszkańcom. A wygrali Polacy.


[ 10 ]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Triathlonistka Agnieszka Jerzyk odebrała kwiaty od wójta gminy i sołtysa Święciechowy. Podziękowano jej za udział w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro i reprezentowanie naszego regionu na świecie.


Jedyny taki ślub FOT. CONTEST ALAN LIS

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Być może jedyny taki w całej Polsce w ostatnich latach. Na ślubnym kobiercu stanęli druhowie z Towarzystwa Gimnastycznego Sokół. Pan młody zamiast w garniturze wystąpił w sokolim mundurze. Przyjaciele z Sokoła towarzyszyli im przez cały czas.

Łukasz Brzezewski to mieszkaniec Święciechowy. Jego żona Anna, z domu Kowalska, też. Przeprowadziła się tu aż ze Żnina. Poznali się jeszcze przed wstąpieniem do Sokoła. Dodamy, że do lesz-

czyńskiego. Warto poinformować, że ta patriotyczna i paramilitarna organizacja powstała w tym mieście w roku 1902. A że była też organizacją prokatolicką, to po wojnie władze komunistyczne rozwiązały

sokole gniazda w całej Polsce. Dziś widzimy ich reaktywację. W Polsce działa już około 80 gniazd, zrzeszających prawie 10 tysięcy druhów i druhen. Gniazdo w Lesznie reaktywował ponad pięć lat temu Damian Małecki, mieszkaniec Bukówca Górnego. I on też pełni w nim funkcję prezesa. Oboje państwo młodzi w leszczyńskim Towarzystwie Gimna-

Salezjanie na pielgrzymce

W czwartek, 4 sierpnia, przez naszą gminę przechodziła 25. jubileuszowa Salezjańska Pielgrzymka Ewangelizacyjna. Jak co roku pielgrzymi odpoczywali i posilali się na postoju przygotowanym na terenie kościoła w Święciechowie.

Zamysł takiej pielgrzymki powstał w 1991 roku. w Częstochowie jako odpowiedź na apel Jana Pawła II, dotyczący nowej ewangelizacji. Nasza pielgrzymka różni się znacznie od wszystkich innych. Przede wszystkim jest to pielgrzymka młodzieżowych wspólnot salezjańskich z całej Polski, głównie Inspektorii Pilskiej. Salezjańska Pielgrzymka Ewangelizacyjna zatem nie jest naszym jedynym spotkaniem, gdyż co tydzień widzimy się na spotkaniach formacyjnych. Odbywają się one przy parafii pw. św. Kazimierza w Lesznie. Widzimy się też na zjazdach ogólnopolskich i akcjach ewangelizacyjnych Pustyni Miast oraz na Salezjańskiej Pielgrzymce Ewangelizacyjnej. Radość, odwaga i moc Ducha towarzyszą każdemu uczestnikowi tego wydarzenia, aby mógł nie tylko dojść do upragnionego celu, czyli do tronu Matki Bożej w Częstochowie, ale również świadczyć o Chrystusie w każdej miejscowości, przez którą przechodzimy. Zgodnie z myślą założycieli - ks. Darka Presnala oraz ks. Leszka Zioły - na ulicach i rynkach miast również w tym roku wystawialiśmy inscenizacje teatralne, organizowaliśmy koncerty, zabawy dla dzieci, czuwanie połączone z

Apelem Jasnogórskim i świadectwami. Właśnie ta radość ewangelizacji, spontaniczność i pogoda ducha, gdy po całym dniu wędrówki młodzież zamiast odpoczywać spędza czas na zabawie i modlitwie z mieszkańcami, stała się cechą wyróżniającą salezjańską pielgrzymkę spośród innych. W tym roku po raz czwarty uczestniczyłam w tym niecodziennym wydarzeniu. Od Święciechowy pielgrzymowałam razem z młodszym bratem, który szedł po raz drugi. Idąc pierwszy raz, byłam przekonana, że pielgrzymka będzie wyglądała stereotypowo. Myliłam się. Tylko z salezjanami i ich wychowankami możliwe są : pogo pod Jasną Górą, koncerty rockowe, pun-

kowe i hip - hopowe podczas spotkań ewangelizacyjnych, entuzjazm bijący od drugiego człowieka, niezwykłe ciepło i rodzinny charakter czerpany ze wspólnej formacji. Taka codzienność towarzyszy nam podczas naszych wędrówek. A najważniejsze momenty? Jest ich mnóstwo, ale wymienię te, które w szczególny sposób przeżyje i zapamięta każdy pielgrzym. 1. Zjazd wszystkich do Szczańca, skąd wyruszamy, spotkanie przyjaciół i oficjalne przyjęcie do grona pielgrzymów. 2. Chrzest nowych pielgrzymów w Boszkowie i wspólna zabawa. 3. Wejście do rodzinnej miejscowości (zarezerwowane tylko dla niektórych, gdyż większość nie ma tego szczęścia, aby zatrzymać

[ 11 ]

stycznym Sokół działają niezwykle aktywnie. Łukasz Brzezewski od dwóch lat należy do jego Zarządu. Jest także działaczem Polowej Drużyny Sokoła. Anna zapisała się do Towarzystwa wraz z nim i dzielnie wspiera męża w jego aktywnej społecznej pracy. Wspólne zdanie mieli także w przypadku ślubu. To być może pierwszy taki ślub po wojnie w naszym kraju. W każdym razie w leszczyńskim gnieździe poprzedni odbył się w 1938 roku . Państwo młodzi związek małżeński zawarli w piątek, 19 sierpnia 2016 roku w Zakonie Braci Mniejszych Franciszkanów w Osiecznej. Łukasz przy ołtarzu stanął w sokolej czamarze (mundur galowy Sokoła), również pierwszy taniec para wykonała w historycznym umundurowaniu. Po dwóch godzinach pan młody przebrał się w zwyczajowy garnitur. Uroczystość weselna także odbyła się w Osiecznej. Nie mogło na niej zabraknąć licznej delegacji sokolej, która przed kościołem utworzyła szpaler, wzniosła okrzyki na cześć pary młodej i przekazała okolicznościowe upominki. DAMIAN SZyMCZAK

się w domu) - w naszym przypadku Święciechowy. I nocleg we WŁASNYM ŁÓŻKU! 4. Wejście do Twardogóry, nazywanej salezjańską Jasną Górą i spotkanie z weteranami i ich rodzinami, które stają się świadectwem dla młodych pielgrzymów. 5. Truskolasy - miejsce ostatniego noclegu przed Częstochową, gdzie co roku wieczorem przeżywamy paraliturgię przyznania "rybek" pielgrzymom z czteroletnią formacją oraz "wielorybów" dla tych z formacją ośmioletnią. 6. Wejście na Jasną Górę z niesionymi przez 365 km intencjami, niesamowitą siłą, świecami dymnymi, hasłem i radością. 7. Ewangelizacja na wałach Jasnej Góry oraz czuwanie prowadzone przez nasze wspólnoty w Jasnogórskiej Bazylice. Jednocześnie bardzo ważne są dla nas spotkania z ludźmi w każdej miejscowości, w której się zatrzymujemy oraz ewangelizacje uliczne. Wszędzie, gdzie się zatrzymujemy, śpimy u rodzin, co jest okazją do spotkania cudownych ludzi, poznania ich historii i zżycia się z nimi - w szczególności gdy korzysta się z ich gościnności kolejny raz. Z wieloma z nich jako pielgrzymi utrzymujemy kontakt i wysyłamy kartki świąteczne, a bywa, że spotykamy się w ciągu roku. Salezjańska Pielgrzymka jak co roku owocuje wielką radością i daje dużo sił do działania. Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak z tęsknotą odliczać dni do następnej.

PATRyCJA TULEWICZ


Prawdziwe historie [ 12 ]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Przeczytałam kiedyś na waszych łamach historię kobiety, która chciała zamieszkać na starość u swojego siostrzeńca, a którą ten oszukał. Już wtedy pomyślałam o losie mojej kuzynki i nawet zaczęłam pisać list do redakcji, ale bałam się rozdrapywać rany. Nie chciałam, by kuzynka przeczytała ten tekst i od nowa przeżywała każdy zły dzień. Jednak zmieniłam zdanie.

Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że ten list nie tyle chcę skierować do niej, co do jej synowej. To przecież ona powinna czuć się winna. A po drugie - za cztery miesiące będą święta. Może tym razem otworzą jej serce? Może mój list sprawi, że coś zrozumie, przemyśli, poczuje? Boże Narodzenie ma przecież taką moc. Moja kuzynka ma na imię Maria, ale wszyscy zawsze mówili do niej Marysia. Była najmłodsza z kuzynostwa, a nie jest nas mało, bo ojciec miał jedenaścioro rodzeństwa i w każdym domu były dzieci. Pamiętam, jak czasem spotykaliśmy

się u babci i jak nie mogliśmy się doliczyć kuzynek. Ale każdy wiedział, że Marysia jest najmłodsza. Trochę ją rozpieszczaliśmy, bo ode mnie była aż o trzynaście lat młodsza. Taki mały wyskrobek, który dawał się wyłącznie kochać. Kilka moich kuzynek trafiło na wieś. Prowadzą gospodarstwa, dwie są nauczycielkami, jedna weterynarzem. Marysia wyszła za mąż za rolnika. No i też przeprowadziła się na wieś. Często do niej jeździłam, bo czasy, w których zakładałyśmy rodziny, nie były łatwe, a u Marysi zawsze mogłam liczyć na świeże jajka, owoce, mleko, mięso

ze świniobicia. Dzisiaj młodym trudno sobie wyobrazić, że zwykłej parówki nie było w sklepach, nie mówiąc już o szynkach czy pasztetach. Marysia zapraszała mnie do siebie z dziećmi i nigdy nie pozwalała wyjeżdżać z pustymi rękoma. Wtedy wiedziałam, że jej na wsi żyje się lepiej niż nam. Były dni, że jej nawet zazdrościłam. Oczywiście nie złośliwie czy zawistnie, ale tak "po babsku", że jej jakoś łatwiej, bezpieczniej. Marysia wychowała z mężem syna jedynaka. Nie mieli więcej dzieci, więc wiadomo było, że Karol przejmie gospodarstwo. Od najmłodszych lat do tego się przygotowywał, ukończył szkołę rolniczą, ojciec dokupił kilka hektarów ziemi, trochę dzierżawili. Gospodarstwo było dobre. Bardzo szybko przepisali je Karolowi. Wtedy był jeszcze kawalerem. Myślę, że wówczas Marysia przeżywała najszczęśliwszy czas w swoim życiu. Potem już nigdy nie potrafiła się tak cieszyć. Po kilku latach zmarł jej mąż. Nie miała nawet pięćdziesięciu lat, a została sama. Oczywiście z Karolem, ale jako kobieta samotna. Pamiętam ją przygaszoną, smutną. Na krótko w jej życiu zrobiło się jaśniej, kiedy Karol poznał swoją przyszłą żonę. Bywałam u nich wtedy częściej, bo Karol zaprzyjaźnił się z moim synem i razem pasjonowali się motocyklami. Nieraz wyjeżdżali wspólnie ze swoimi dziewczynami na dwa, trzy dni, a ja wtedy mieszkałam u Marysi. No i pomagałam jej w gospodarstwie. Karol ożenił się, sprowadził Elę do domu, urodziła im się dwójka dzieci. Mogło być dobrze. I wtedy Karol nagle zachorował. Nie chcę pisać o tych najtrudniejszych chwilach w życiu Marysi, bo tego nawet nie da się przenieść na papier. Nie miałabym zresztą odwagi tak jej ranić. Powiem więc tylko, że Karol odszedł na zawsze po kilku miesiącach choroby. To był szok dla całej rodziny. Została nie tylko Marysia, ale dzieci, żona, gospodarstwo bez mężczyzny. I ten pa-

raliżujący ból i smutek. Nie wiem, czy wtedy Ela tak bardzo się zmieniła, czy to stało się później. Mam wrażenie, że jakoś "stwardniała, otoczyła się skorupą", przestała kochać. Już dwa lata później wyszła za mąż. Do gospodarstwa Marysi nagle trafił obcy człowiek. To on razem z Elą jest teraz panem tego domu. Słowo "pan" jak najbardziej pasuje do tej sytuacji, bo od początku zachowywał się jak panisko. Podkreślał, że jest u siebie, że tu rządzi, że wprowadzi zmiany. Ja wiem, że Marysia zgodziłaby się na niejedną zmianę, ale nikt jej o to nie pytał. Nie zapytali nawet wówczas gdy z dużego pokoju przeprowadzili ją do najmniejszego, na końcu domu. Niby nic wielkiego, ale przecież czuła się jak przestawiony mebel. Niepotrzebna, stara, choć przecież nie staruszka, niewygodna. Bywa, że obiad właśnie tam jej przynoszą - może, żeby nie przychodziła do kuchni? Marysia już mnie nie zaprasza do siebie. Czasem rozmawiamy przez telefon, kilka razy zgodziła się przyjechać do mnie. Ostatnio spotykałyśmy się tylko na Wszystkich Świętych na cmentarzu. Tam, gdzie jej miłość - mąż i syn. Nie chciała rozmawiać o Eli. Trochę opowiedziała o wnukach, ale ciągle je usprawiedliwiała, że są zajęte, że mają szkoły, że babcia nie może być przecież najważniejsza. Czułam, że w nich nie ma również wsparcia. A Ela? Ten list piszę właśnie do niej. Chciałabym, żeby wyobraziła sobie swoje życie za dziesięć, dwadzieścia lat. Może w tym pokoiku, gdzie teraz mieszka Marysia? A jeśli dzieci znajdą dla niej jeszcze mniejszą komórkę, co wtedy zrobi? Potrafi być sama? Święta Bożego Narodzenia naprawdę mogą sprawić cud. Także w domu Eli i jej męża. Czy tak dużo do tego potrzeba? A ja spotkam się z Marysią pierwszego listopada. SPISAŁA HALINA SIECIŃSKA


KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

[ 13 ]

HOROSKOP KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ Pyszne z dyni

Baran 21.03-19.04 Będziesz musiała podjąć decyzję w kwestii zdrowia. NIe lekceważ zaleceń lekarza. Wkrótce poznasz nowych ludzi, zaprzyjaźnisz się i będziesz mogła na nich liczyć. Lepsze finanse. Byk 20.04-20.05 Trzeba teraz skoncentrować się na najważniejszych sprawach i zakończyć je bez zbędnego ryzyka. W domu zwróć uwagę na potrzeby seniorów. I spodziewaj się ważnej przesyłki. Bliźnięta 21.05-21.06 Staraj się częściej uśmiechać, a partner spełni Twoje prośby. W pracy oczekuj dodatkowych obowiązków i być może niewielkiej podwyżki. Spotkaj się z przyjaciółmi. Rak 22.06-22.07 Najbliższy czas będzie sprzyjał nawiązywaniu kontaktów z ludźmi. Może warto włączyć się w pracę jakiejś organizacji lub rozpocząć sportowe zajęcia. Uważaj na finanse. Lew 23.07-22.08 Będziesz miała poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji w związku. Jeśli jesteś mamą, dzieci przysporzą Ci szczęścia. Samotni dadzą się ponieść zmysłom. Strzeż się wirusów. Panna 23.08-22.09 Wszędzie, gdzie się pojawisz, wzbudzisz zainteresowanie. Uważaj jednak na podrywaczy. Nie zarywaj nocy, odpocznij. Czekaj też na dobrą wiadomość od dalszych członków rodziny. Waga 23.09-22.10 Przed Tobą pracowite dni. Nie uciekaj od odpowiedzialności, ale poproś o pomoc. Przyjaciel będzie chciał poradzić się w sprawach miłosnych. Finanse zdecydowanie lepsze. Skorpion 23.10-21.11 Twój partner poświęci Ci więcej czasu niż do tej pory. Odciąży Cię też od wielu obowiązków. Samotne Skorpiony mogą liczyć na strzał Amora. Lepsze finanse. Strzelec 22.11-21.12 Jeśli masz ochotę coś zmienić w domu, to teraz jest czas na wielkie porządki. Wymaluj mieszkanie, przestaw meble, zmień aranżację. W pracy zaproponuj pewne ułatwienia. Koziorożec 22.12-19.01 Ciesz się życiem i bądź aktywna, ale szanuj swoje zdrowie i nerwy. Unikaj stresujących sytuacji. W pracy możesz otrzymać ciekawą propozycję. Poznasz kogoś bardzo interesującego. Wodnik 20.01-18.02 Gwiazdy przyniosą Ci wiele pomysłów. Niewykluczone, że będziesz mogła zrobić coś dla innych. W domu zwróć uwagę na najmłodszych członków rodziny. Pod koniec miesiąca trochę relaksu. Ryby 19.02-20.03 Zgromadziłaś zbyt wiele przedmiotów wokół siebie. Bez wyrzutów sumienia pozbądź się tego, co przestało Ci być potrzebne. Pod koniec miesiąca możesz otrzymać ciekawą propozycję towarzyską.

Aby rozwiązać krzyżówkę, trzeba wpisać w poziome rzędy znaczenie słów. Potem z oznaczonych liter ułożyć hasło.Prawidłowe hasło należy przesłać pod adresem redakcji lub na e-mail: gazeta@swieciechowa.pl (prosimy podać adres zamieszkania). Rozwiązaniem konkursu ogłoszonego w ostatnim numerze „Kuriera...” było hasło: SIERPNIOWy ODPOCZyNEK. W drodze losowania wyłoniliśmy zwyciężczynię. Jest nią Katarzyna Zielonarska z Krzycka Małego. Nagrodę można odebrać w Samorządowym Ośrodku Kultury w godz. od 8 do 15. Gratulujemy. Na rozwiązania czekamy do 30 września.

1 2

3

8

3 4 5 6 7 8 9

18

10 11

12 13

1

5

2

11 2

14

17 16

7 3

4

5

12

10

6

9

1

6

4

13

7

8

13 14 15 16 17 18

1. C w cytrynie 2. Obelisk, pomnik 3. Internetowe lub sklepowe 4. Chroni błotnik od spodu 5. Znawca 6. Rzeka A. Fiedlera 7. Więcej niż pułk

Dobre rady

* Kolorowych ozdób nigdy nie należy przechowywać czy kłaść blisko kaloryfera lub na słońcu. Mogą popękać. * Ślady rdzy można usunąć za pomocą papki z miąższu cytryny i soli lub pasty z sody oczyszczonej i wody. Smarowidło należy rozprowadzić na zardzewiałym przedmiocie, zostawić na godzinę, a potem zetrzeć bawełnianą ściereczką. * Wąski wazon bardzo trudno umyć. Aby odzyskać jego blask, wystarczy wrzucić do środka pokruszone skorupki jajek. Następnie należy zalać je gorącą wodą z dodatkiem octu spirytusowego i potrząsać tak długo, aż naczynie stanie się czyste.

15

9

10 11 12

8. Cześć, uznanie 9. Ważna droga 10. Ciężka tkanina 11. Jest nim kapitan 12. Barbara zdrobniale 13 Pseudonim Bońka * Jeśli zdarzy się, że przesadzimy z ilością czosnku w zupie, można ją jeszcze uratować. Do woreczka z gazy lub zaparzacza należy włożyć pokrojoną natkę pietruszki. Potem wrzucić pietruszkę do zupy na ok. 5 minut. Na pewno wchłonie nadmiar czosnku.

Czy wiesz, że...?

Pchła może skoczyć na odległość 350 razy przewyższającą długość jej ciała. Gdyby mógł tego dokonać człowiek, skakałby przez boisko do piłki nożnej. xxx

Tylko dwie osoby na świecie znają recepturę Coca Coli. Nie mogą latać tym samym samolotem. Na wszelki wypadek.

Już nieraz na naszych łamach podawaliśmy przepisy na dania z dyni. Ponieważ jednak znowu nastał sezon na dynię, warto podać kolejne. A przypomnijmy, że dynia smakuje znakomicie zarówno na słono, jak i na słodko. Szybko się gotuje, ma delikatny smak i można ją przyrządzać na wiele sposobów. Tym, co najlepiej wzbogaci subtelny smak potraw z dyni, są przyprawy o konkretnym i pikantnym smaku, np. cynamon, goździki, imbir, gałka muszkatołowa, chili, kardamon, mielone ziele angielskie. Do zup i potrawek z dyni można też dodać mleko kokosowe, szałwię, świeży imbir. WSTĄŻKI Z POTRAWKĄ Składniki: 25 dag miąższu dyni, 30 dag makaronu grube wstążki, 20 dag cienkiej kiełbasy, 15 dag pieczarek, 1 duża cebula, 2 łyżki startego żółtego sera, 150 ml śmietany kremówki, 2 ząbki czosnku, 1 mały pęczek natki, 2 łyżki oleju, suszony tymianek, pieprz, sól. Przygotowanie: Cebulę obrać, pokroić w półplasterki i zrumienić na oleju. Pieczarki oczyścić, pociąć w plasterki i dodać do cebuli. Przyprawić czosnkiem przeciśniętym przez praskę oraz solą i pieprzem. Smażyć 5 minut. Dynię pokroić w kostkę, a kiełbasę w plasterki. Gdy pieczarki są już miękkie, wrzucić do nich kiełbasę i dynię, przyprawić do smaku tymiankiem, solą, pieprzem. Mieszając podgrzać, aby śmietana zgęstniała. Ugotować makaron, odcedzić i dobrze osączyć na sitku. Gdy sos jest odpowiednio gęsty, zmieszać go z posiekaną natką pietruszki, startym żółtym serem i makaronem. Całość chwilę podsmażyć i zaraz podawać. ZUPA Z ZACIERKAMI Składniki: 80 dag dyni, 3 szklanki mleka, 1 łyżeczka soli, cukier, kawałek korzenia imbiru (ok. 2 cm), 1 jajko, 10 dag mąki pszennej, przegotowana woda, sól. Przygotowanie: Najpierw trzeba zrobić zacierki. Do mąki dodać jajko i tyle wody, by zagnieść dosyć twarde ciasto. Można je zetrzeć na tarce lub uformować małe kuleczki. Zacierki wrzucić na posolony wrzątek i mieszać. Gdy wypłyną na wierzch, gotować przez 2 minuty. Odcedzić, przelać na sitku zimną wodą, odsączyć. Dynię dokładnie oczyścić z pestek oraz włókien. Miąższ odciąć od skóry i pokroić w kostkę. Wrzucić do garnka, zalać niewielką ilością zimnej wody i dusić do miękkości ok. 25 minut. Obrać imbir i zetrzeć go na tarce o małych otworach albo zeskrobać łyżeczką. Dodać do dyni. Całość zmiksować na gładki krem. Mleko zagotować i zmieszać je z musem dyniowym. Przyprawić do smaku solą i cukrem. Posypać zacierkami.


Przydrożne kapliczki i krzyże [ 14 ]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Dziś odwiedzamy Trzebiny. W tej wsi jest jedna kapliczka i jeden krzyż. Opowiedzieli nam o nich Dorota Wróbel i Mieczysław Makała.

Kapliczka Matki Boskiej stała w Trzebinach na długo przed II wojną światową. Wówczas we wsi mieszkało 150 Polaków i 52 Niemców. Dom, przy którym pojawiła się kapliczka, należał do niemieckiej rodziny. I prawdopodobnie to oni postawili ją w podziękowaniu za szczęśliwy powrót mężczyzn z I wojny światowej. Kapliczka stała w tym miejscu do początków lat 40. ubiegłego wieku. Niestety, w czasie II wojny światowej Niemcy rozkazali ją zburzyć. Po wojnie do Trzebin zaczęli napływać nowi mieszkańcy. Pan Ziomek, pierwszy właściciel domu, przy którym kiedyś była kapliczka, mieszkał tu krótko. Potem nieruchomość kupił Stanisław Nowak z rodziną. Pan Stanisław postanowił kapliczkę odbudować. Nie wiadomo, czy ktoś dysponował zdjęciami przedwojennej kapliczki, czy też mieszkańcy opowiedzieli, jak wyglądała,

ale stanęła albo taka sama, albo bardzo podobna. Wewnątrz, za szybkami, pan Nowak umieścił gipsowe figurki Matki Boskiej i dwóch aniołków. Przez lata dbał o kapliczkę, a mieszkańcy przychodzili tu na majowe nabożeństwa. Państwo Nowakowie wyprowadzili się i dom sprzedali. Kupili go Maria i Stanisław Burneccy. Oczywiście z kapliczką, która już na stałe wpisała się w pejzaż wsi. Obok rosły dwie duże lipy. Pani Maria sadziła kwiaty, pielęgnowała ziemię wokół, przy pomocy Janusza Paciorka odnawiała kapliczkę. Przed laty w kapliczkę uderzył autobus i naruszył jej stabilność. Odtąd istniało zagrożenie, że przewróci się i rozpadnie na oczach mieszkańców. Dlatego Maria Burnecka zgłosiła pomysł, aby ją wspólnie wyremontować. Ludzie chętnie się tym zajęli. W 2008 roku postanowili rozebrać kapliczkę, posadowić ją na nowo na fundamencie i zaaranżować otoczenie. Przez całą zimę zbierali więc na ten cel datki od mieszkańców. W zbiórkę funduszy aktywnie włączyli się: Zbigniew Drobiński, Szymon Toboła i Andrzej Linka. Od wiosny 2009 roku rozpoczęły się prace. Kapliczkę murował Waldemar Szymański. Daszek i opierzenie z blachy miedzianej zasponsorował Stefan Rzepka. Krzyż i okienka wykonał Tomasz Majer, a płotek przekazał Bogdan Linka. Figurki odnowiła i zakonserwowała Dorota Wróbel. Ścięto też lipy obok kapliczki, nasadzono iglaki i bluszcz, który pnie się po murze i tworzy dla niej piękne tło. Remont zakończono tuż przed wizytą arcybiskupa w parafii. Na cokole kapliczki znajduje się tabliczka z napisem: "Kapliczkę odnowiono i poświęcono, wizytacja Arcybiskupa Poznańskiego Stanisława Gądeckiego 7 września 2009. Dar mieszkańców Trzebin". Kapliczką dalej opiekuje się Maria Burnecka z córką, a bieżącymi naprawami zajmuje się nadal Janusz Paciorek, któremu przy tej okazji pani Maria serdecznie dziękuje. xxx Taka sama tabliczka znalazła się na krzyżu stojącym na rozstaju dróg w Trzebinach. Mieszkańcy wsi postanowili bowiem równocześnie naprawić krzyż, który przez lata tracił swoją świetność, a ostatnio także próchniał. A był w tym miejscu około 100 lat, także w czasie wojny. Działka, na której go postawiono, należała do

Marty Jung. Potem włączono ją do parku, a łuk drogi nieco złagodzono. Dziś krzyż stoi tuż za drogą, w otoczeniu zieleni i pomnikowego dębu. Chętnie zatrzymują się przy nim pielgrzymi wędrujący Drogą Świętego Jakuba. Warto powiedzieć, że na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku już raz go odnowiono. Wówczas nowe drewno przygotowywał Ludwik Makała z synem Mieczysławem. Otoczenie krzyża było wtedy niewielkie, ogrodzone metalowym płotkiem. Pasyjka Pana Jezusa też była mała. Przy ostatnim remoncie postanowiono więc to zmienić. Figurkę Pana Jezusa w drewnie lipowym ofiarowanym przez Dorotę i Marka Wróblów wyrzeźbił Ryszard Murek. Mówi o tym tabliczka na krzyżu. Płotek zlikwidowano, a całość otoczono murowanymi słupkami i łańcuszkami. Jest naprawdę ładnie. A warto jeszcze powiedzieć, że drewno na krzyż pochodzi z wycinki prowadzonej przez Urząd Gminy oraz z powalonego drzewa w pałacowym parku. Dziś krzyżem, a szczególnie zielenią wokół niego opiekują się Teresa i Szymon Tobołowie. A koszt sezonowych kwiatów sadzonych zarówno przed krzyżem, jak i przed kapliczką pokrywa częściowo gmina.

PODZIęKOWANIE

Sołtys i Rada Sołecka wsi Trzebiny serdecznie dziękują wszystkim, którzy fizycznie i materialnie wsparli organizację Dożynek Parafialnych. Szczególne podziękowania składamy: Mieczysławowi, Maciejowi, Przemkowi i Zbigniewowi Makała, Markowi i Mateuszowi Antoniak, Pawłowi, Anecie i Roksanie Kaj, Markowi Godlewskiemu, Danielowi Marszał, Jędrzejowi Świder, Markowi Markowskiemu, Tomaszowi Majer, Mateuszowi Stachowskiemu, Markowi Wróbel, Przedsiębiorstwu Rolnemu “Długie Stare", Spółdzielni Rolniczej ze Święciechowy, Radom Sołeckim Długiego Starego i Długiego Nowego, Józefowi Olbińskiemu, Państwu Wierzbińskim, Teresie i Szymonowi Toboła, Irenie i Leokadii Szczepaniak, Anieli i Andrzejowi Kokocińskim, Sylwii, Mariuszowi, Magdzie i Kajetanowi Mikus oraz Annie Mikus, Elwirze i Julii Mulkowskim, Izabeli i Oliwii Paciorek, Lucynie Klatka, Barbarze Pomoger, Marcinowi Pieckowskiemu, Waldemarowi Duszyńskiemu, Wojciechowi Ginter, Państwu Burdom, Janowiczom i Nowackim z Długiego Nowego, Patrycji Grabowskiej, Wiktorii Gabryel, Emilii i Robertowi Chrastek, Zbigniewowi Jagodzikowi i Krzysztofowi Szwed, Wandzie Szywała, Kamie Śliwa, Henrykowi Burzyńskiemu, Zbigniewowi Brzezewskiemu, Zbigniewowi Sokół, Jakubowi Spychała, Marii Burneckiej, Izabeli Staniszczak, Bogusławie Mikołajczak, Mariuszowi i Alicji Małuckim, Pani Malko ze Wschowy, Państwu Pawlak dziękujemy za udostępnienie działki pod dmuchańce, Sołectwu Dębowa Łęka za wypożyczenie namiotu, stołów i ławek, firmie Lester za udostępnienie przyczepy. JESTEŚCIE WIELCY. DZIĘKUJEMY!


KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI Sierpień to czas zakończenia żniw. Rolnicy i mieszkańcy wsi dziękują za zbiory, oddają w opiekę swoje rodziny, modlą się za pomyślność. W każdej parafii odprawiono msze święte, składano wieńce w kościołach, a w niektórych wsiach prezentowano dożynkowe obrzędy. Wszędzie też organizowano zabawy, festyny, spotkania na świeżym powietrzu. W naszej gminie dożynki były w Święciechowie, Krzycku Małym, Gołanicach, Przybyszewie i Trzebinach. Relacje z nich pokazujemy na zdjęciach.

[ 15 ]


[ 16 ]

KURIER ŚWIĘCIECHOWSKI

Kurier Święciechowski - numer 57 - Wrzesień 2016  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you