Page 1

ŻYCIE

MIESIĘCZNIK SAMORZĄDOWY

Nr 151

ISSN 1733-4551

GMINY KRZEMIENIEWO

www.gazeta.krzemieniewo.pl

Marzec 2017

Cena 2 zł

Zapraszamy na

Pokaz Wielkanocnych Stołów organizowany przez Gminne Centrum Kultury. Impreza odbędzie się w niedzielę, 9 kwietnia, w Domu Kultury w Garzynie. Początek o godz. 15.

Spokojnych, szczęśliwych, pełnych wiosennego słońca Świąt Wielkanocnych oraz wielu spotkań przy rodzinnych stołach mieszkańcom gminy życzą Przewodniczący Rady Piotr Sikorski

Wójt Gminy Andrzej Pietrula


[2]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Koncert z okazji Dnia Kobiet

W niedzielę, 12 marca, zaproszono mieszkańców na koncert z okazji Dnia Kobiet. W czasie prawie dwugodzinnego koncertu wysłuchali oni wspaniałych arii. Soliści poznańscy Karolina Garlińska - Ferenc, Klaudiusz Kapłon oraz Włodzimierz Kalemba, który również prowadził koncert - wprowadzili słuchaczy we wspaniały świat

operetki i misicalu. W ich wykonaniu mieszkańcy usłyszeli m. in.: "Twoim jest serce me”, "Gdybym był bogaczem", "Trzpiotka", "Hiszpańskie oczy", "O, Bajadero", "Myszko",Goodby my love", "Usta milczą", "Przetańczyć całą noc". Życzenia wszystkim paniom złożył wójt Andrzej Pietrula i wspólnie z przewodniczącym Rady Gminy Piotrem Sikorskim i panami Michałem Michalskim, Janem Maciejczakiem i Tadeuszem Wojtkowiakiem obdarowali wszystkie panie tulipanami.

Będzie Krzemieniówka

Już dziś informujemy naszych czytelników, że odbędzie się w maju kolejna "Krzemieniówka". Na ten rowerowy rajd zapraszamy wszystkich mieszkańców gminy, a także rowerzystów z sąsiednich miejscowości. Rajd jest zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Już dziś warto przygotowywać rowery. Szczegółowy program "Krzemieniówki" podamy w następnym numerze naszego miesięcznika. Teraz informujmy, że odbędzie się ona w sobotę, 6 maja.

Zapraszamy na Orliki

Zagłosujmy na Smoka!

Orlik Pawłowice: poniedziałek - piątek 15:30-21:00, sobota 14:00 – 18:00, niedziela 15:00-18:00 Orlik Krzemieniewo: poniedziałek - czwartek 16:00 20:00, piątek – sobota 15:00 – 20:00, niedziela 12:00 – 17:00 Orlik Garzyn: poniedziałek - piątek 15:30-21:00, sobota 14:00 – 18:00, niedziela 15:0018:00. Uwaga! Boiska będą nieczynne 16 i 17 kwietnia!

We wtorek, 7 marca, dzieci z Oddziału Przedszkolnego w Pawłowicach wzięły udział w warsztatach przeprowadzonych przez Joannę Orzechowską z Komunalnego Związku Gmin Regionu Leszczyńskiego. Przedszkolaki miały okazję poznać członków Drużyny Segregolandii: Papę Pièra, PETunię oraz dwójkę wesołych Szkłaków. Razem z nimi uczyli się prawidłowo segregować odpady i postępować z odpadami niebezpiecznymi. Na zakończenie każdy otrzymał upominki edukacyjne. Dzieci przekazały również pracę na konkurs “Nie marnuję - wykorzystuję! Odpadowa fabryka zabawek". W okresie od 19 do 26 maja będzie można na"Smoka z Pawłowic" oddać głosy - szczegóły zostaną opublikowane na stronie internetowej organizatora. / K. M

To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy lubią sport. Trzy boiska Orlik są już czynne. Wszyscy chętni mogą korzystać zarówno z zajęć na boiskach, jak i z proponowanych na nich rozgrywkach i imprezach. Informujemy, że nowym animatorem sportowym na boisku w Garzynie jest Damian Marciniak. A boiska będą czynne   przez wszystkie dni tygodnia.


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[3]

INWESTYCJE * INWESTYCJE

Zakończono kładzenie nawierzchni drogi dojazdowej do świetlicy w Hersztupowie. Tę inwestycję mieszkańcy realizowali w ubiegłym roku i bieżącym. Przeznaczyli na to Fundusz Sołecki z dwóch lat. Całość kosztowała około 25. 000 zł. Roboty wykonała Firma Ogólnobudowlana i Roboty Ziemne Michał Smektała ze Święciechowy.

W Drobininie też były inwestycje z funduszu

Przed miesiącem podawaliśmy informacje o zrealizowanych zadaniach z Funduszu Sołeckiego. Z wykazu tych przedsięwzięć wypadł nam Drobnin. Przepraszamy mieszkańców Drobnina za tę po-

myłkę. I wyjaśniamy, że Fundusz Sołecki dla tej miejscowości wynosił w ubiegłym roku 14. 109,13 zł. Za te pieniądze wieś zagospodarowała teren grillowiska.

Starostwo Powiatowe rozpoczyna remont drogi Garzyn - Górzno. Już wycięto drzewa rosnące przy jezdni. Inwestycja obejmuje budowę drogi na długości 2,7 km oraz ścieżki rowerowej wdłuż niej. Prace zostaną zakończone do końca września br. Na remont drogi Urząd Gminy przekazał powiatowi 500.000 zł. Inwestycja będzie więc współfinansowana przez powiat i gminę. Zanim rozpoczną się roboty na drodze, położona zostanie sieć kanalizacyjna. Te prace wykonuje firma Chod - Dróg Przemysław Andrzejewski z Krobi. O kolejnych etapach budowy kanalizacji będziemy mieszkańców informować na bieżąco.

W czwartek, 2 marca, w naszym regionie przebywał prezes PSL Władysław Kosiniak - Kamysz. Spotkał się z mieszkańcami wielu miejscowości, między innymi z gminy Krzemieniewo. Mówił o programie Polskiego Stronnictwa Ludowego, a w tym o sprzeciwie wobec zamiarów budowy kopalni odkrywkowej węgla kamiennego w Wielkopolsce. Prezes przekonywał do zmiany zasad programu Rodzina 500+ i przyznaniu finansowego wsparcia na zasadzie "złotówka za złotówkę". Ustosunkował się do reformy edukacji. Zdaniem PSL gimnazja powinny zostać, a licea powinny być przedłużone o czwartą klasę. Stronnictwo mówi też "nie" dla CETA i przekonuje, że większą rolę powinny spełniać firmy rodzinne. Zwraca uwagę na niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą genetycznie modyfikowana żywność. Radzi dyskutować o handlu z Rosją, o emeryturach rol-

niczych, o gospodarce łowieckiej. W czasie pobytu w naszym regionie Władysław Kosiniak-Kamysz odsłonił w Robczysku obelisk z tablicą upamiętniającą działacza ruchu ludowego Wojciecha Masztalerza. W uroczystości wzięła udział córka Wojciecha Masztalerza Anna Stachowiak. Starosta leszczyński Jarosław Wawrzyniak wspominał sylwetkę zasłużonego ludowca. Walczył on na frontach I wojny światowej, a także w wojnie polsko - bolszewickiej. Był aktywnym działaczem Polskiego Stronnictwa Ludowego Piast. Działał w Sejmiku Powiatu Leszczyńskiego i Sejmiku Wojewódzkiego w Poznaniu. Po II wojnie światowej został pierwszym przewodniczącym Gminnej Rady Narodowej w Rydzynie oraz zastępcą Powiatowej Rady Narodowej w Lesznie. W czasie okupacji był więziony przez Niemców, a w latach czterdziestych represjonowany przez władze komunistyczne. Nigdy nie sprzeniewierzył się idei patriotycz-

nej. Ożenił się z mieszkanką Oporowa. Prowadził gospodarstwo rolne w Robczysku. A pochowany jest na cmentarzu w Pawłowicach. We wszystkich spotkaniach razem z prezesem PSL udział brali: posłanka RP Andżelika Możdżanowska, wicemarszałek woje-

Potrzebujesz reklamy w naszej gazecie? Zapoznaj się z cennikiem ogłoszeń na: www.gck.krzemieniewo.pl/cennik-ogloszen

Ludowcy o sytuacji w kraju

wództwa wielkopolskiego Wojciech Jankowiak, przewodnicząca Sejmiku Województwa Wielkopolskiego Zofia Szalczyk, przewodniczący Rady Powiatu Leszczyńskiego Jan Szkudlarczyk oraz starosta leszczyński Jarosław Wawrzyniak.


Nowy sołtys w Krzemieniewie [4]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

W poniedziałek, 20 marca, w Krzemieniewie odbywał się wybór sołtysa. Poprzedni sołtys zrezygnował z tej funkcji i mieszkańcy wybrali nowego. W zebraniu uczestniczyło 107 osób. Na funkcję kandydowało dwóch mieszkańców. Decyzją zebranych wybory wygrał Roman Długi. Otrzymał 61 głosów. Roman Długi pochodzi z Hersztupowa. Wychował się w rolniczej rodzinie. Szkołę podstawową ukończył w Nowym Belęcinie, a zawodu uczył się w POM-ie w Gostyniu.Został mechanikiem maszyn rolniczych - ślusarzem. Tuż po szkole poszedł do wojska. A potem rozpoczął pracę zawodową. Przez rok zatrudniony był w prywatnej firmie ślusarskiej, a od 1991 roku w Polskiej Spółce Gazowniczej. W Krzemieniewie pracował w rozdzielni gazu. - Z Krzemieniewem związany jestem rodzinnie i zawodowo -

mówi Roman Długi. - Tutaj ożeniłem się i przeniosłem do żony. Tutaj też pracowałem. Znam więc wieś i znam ludzi. Myślę, że jako sołtys, razem z mieszkańcami będziemy mogli dużo zrobić. Kiedy zlikwidowano rozdzielnię gazu w Krzemieniewie, Roman Długi trafił do oddziału Spółki w Lesznie. Jest członkiem zespołu pogotowia gazowego. Pracuje na trzy zmiany. Bierze udział w zabezpieczaniu instalacji gazowych w budynkach i sieci, chroni mieszkańców przed skutkami pożarów, zatruciem tlenkiem węgla itd. Jest ojcem 26 - letniego syna. Zapytany o swoje zainteresowania i hobby odpowiedział, że jest kibicem sportu, głównie żużla. Jak może, jeździ na mecze żuż-

W środę, 15 marca, w szkole w Drobninie odbył się gminny etap Ogólnopolskiego Turnieju Wiedzy Pożarniczej pt. "Młodzież Zapobiega Pożarom". Udział w nim wzięli uczniowie szkół z Pawłowic i Drobnina. Wszyscy uczestnicy zaprezentowali wysoki poziom wiedzy. Wśród uczniów szkół podstawowych I miejsce zajął Patryk Ryczkowski z Pawłowic, II miejsce Krystian Andrzejewski z Drobnina, III miejsce Weronika

Zyber z Drobnina. Wśród gimnazjalistów wszystkie miejsca na podium zajęli uczniowie z Drobnina: zwyciężyła Klaudia Andrzejewska, druga była Aleksandra Weber, a trzeci Miłosz Buczek. Laureaci będą reprezentować gminę Krzemieniewo w kolejnym etapie konkursu. Wszystkim serdecznie gratulujemy, natomiast Krystianowi i Klaudii życzymy powodzenia podczas zmagań w kolejnym etapie.

Turniej Wiedzy Pożarniczej

lowe do Leszna. Interesuje się motoryzacją. Dużo na ten temat czyta, ogląda telewizyjne programy motoryzacyjne. Sam miał już kilkanaście swoich samochodów. Jest kierowcą, co ma znaczenie w innej jego społecznej działalności. - Piętnaście lat temu wstąpiłem do straży pożarnej - wyjaśniał. Jestem czynnym strażakiem. Tylko w ubiegłym roku brałem udział w większości zdarzeń, jakie miały miejsce na terenie gminy. Ratowałem ludzi i dobytek, ale też byłem kierowcą strażackiego samochodu. Od ubiegłego roku Roman Długi jest naczelnikiem krzemieniewskiej OSP. Do tej pory pan Roman nie uczestniczył w działalności samorządowej w swojej wsi. Brał jedynie udział w zebraniach wiejskich. Na funkcję sołtysa zgłosiła go grupa mieszkańców. Nie odmówił kandydowania. - Bardzo mi zależy na integrowaniu środowiska - mówi pan Roman. - Chciałbym, aby więcej osób uczestniczyło w imprezach jakie zamierzamy z Radą Sołecką organizować. Na pewno będą to zabawy, turnieje, obchody Dnia Dziecka, festyny i wiele innych. Będziemy zachęcać mieszkańców

do udziału w rajdach rowerowych, biegach, a także w imprezach, które odbywać się będą w sąsiednich gminach. Nowy sołtys dodaje, że zarówno on, jak i Rada Sołecka będą współpracować z innymi organizacjami społecznymi. Będą też organizować zebrania wiejskie, na których rozmawiać się będzie o problemach wsi. Wiele z nich już zna, ale sposoby ich rozwiązania zamierza przedyskutowywać z mieszkańcami. Na pewno chciałby razem z nimi zmieniać Krzemieniewo. Ma nadzieję, że razem się uda.

Uczniowie klasy IIIa ze Szkoły Podstawowej w Pawłowicach wzięli udział w Ogólnopolskim Konkursie "STYPENDIADA WCZESNOSZKOLNA" dla uczniów klas trzecich. Stypendiada składała się z czterech konkursów; czytelniczego, ortograficznego, matematycznego i plastycznego. Wyróżnienie w konkursie czytelniczym otrzymała Nikola Józefiak, w konkursie plastycznym Oliwia Kowalczyk i Alex Szepe. Wyróżnieni dostali medale i dyplomy, a pozostali uczniowie biorący udział w konkursie, czyli: Hanna Adamczak , Igor Biernaczyk, Mateusz Kolańczyk, Kamil Kowalski, Teresa Kozłowska, Mateusz Kozłowski, Norbert Kubiak, Patryk Lenort, Tobiasz Małecki, Zofia Matysiak, Kacper Musielak, Kacper Teodorczyk, Marika Tęga, Kacper Wojciechowski - otrzymali pamiątkowe dyplomy za udział. Serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów.


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[5]

Bardzo miłe spotkanie z okazji Dnia Kobiet zorganizowało Koło Emerytów, Rencistów i Inwalidów z Krzemieniewa. Zaproszono panie z Koła, czyli z Krzemieniewa, Belęcina, Drobnina, Karchowa, Hersztupowa, Bojanic, Siemowa. Przybyło 60 pań, które obsługiwali dwaj panowie Stanisław Kaczmarek i Stanisław Adamczyk. A podawali tort, ciasta i kawę. Bardzo miłym elementem imprezy było spotkanie z policjantkami z Leszna. Mówiły one o tym, jak ustrzec się przed złodziejami i oszustami. Panie zadawały policjantkom sporo pytań. A potem były po prostu rozmowy w swoim gronie. Członkinie Koła już przygotowują się do spotkania wielkanocnego i prezentacji wielkanocnych stołów. Ale warto jeszcze dodać, że kilka dni wcześniej, bo 9 marca, członkinie Koła Gospodyń Wiejskich w Nowym Belęcinie także przygotowały spotkanie z okazji Dnia Kobiet. Część pań należy zarówno do emerytów, jak i do KGW. Świętowały więc dwukrotnie. A w Belęcinie tulipanami obdarzyli je trzej panowie z OSP. Także była kawa, ciasto, muzyka i śpiewy.

Szkoła w Górznie czeka na dzieci

Już dziś informujemy naszych czytelników, że Zespół Szkół Specjalnych w Górznie przyjmuje uczniów na kolejny rok szkolny. Rodzice dzieci, które mają orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego lub skierowania z poradni specjalistycznej mogą zapisać je zarówno do przedszkola, jak i do szkoły stacjonarnej. Mogą też zgłosić się ze skierowaniem od lekarza rodzinnego do poradni rehabilitacyjnej w Górznie lub skierowaniem lekarza podstawowej opieki zdrowotnej do szpitala. Zespół Szkół Specjalnych w Górznie tworzy model szkoły przyjaznej, bezpiecznej i rozumiejącej potrzeby ucznia. Jest dla dziecka drugim domem. Kształtuje umiejętności rozumienia świata i siebie, umacnia jego wiarę we własne siły i zdolności, pozwala osiągać wartościowe i trudne cele.

W skład Zespołu Szkół wchodzą: Oddział Przedszkolny w Szkole Podstawowej Specjalnej, Zespół Rewalidacyjno - Wychowawczy, Szkoła Podstawowa Specjalna, Gimnazjum Specjalne, Szkoła Przysposabiająca do pracy, świetlica szkolna. Szkoła i Oddział Przedszkolny przyjmują dzieci: - z zaburzoną komunikacją, - z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu: lekkim, umiarkowanym, znacznym, głębokim, - z niepełnosprawnościami sprzężonymi, - z uszkodzeniem narządu

wzroku, - ze spektrum autyzmu, - z zespołem Retta, - z nadpobudliwością psychoruchową, - z mózgowym porażeniem dziecięcym, - z zaburzeniami zachowania. Szkoła posiada bogatą ofertę zajęć specjalistycznych. Ma wspaniałą, nowoczesną bazę lokalową. Prowadzi bibliotekę, pracownie przedmiotowe, salę gimnastyczną, basen, stołówkę. Specjalizuje się w łączeniu zajęć i terapii pod kątem indywidualnych potrzeb dziecka.

KONTAKT: Zespół Szkół Specjalnych, Górzno 63 tel. 65 529 80 34, e - mail: zss. gorzno@wp. pl, www.zssgorzno. pl

OFERTA EDUKACYJNA

* zajęcia lekcyjne * zajęcia rewalidacyjne (wspomaganie rozwoju i eliminowanie deficytów rozwojowych z wykorzystaniem różnych metod) * zajęcia rewalidacyjno - wychowawcze (dla dzieci z głęboką niepełnosprawnością intelektualną) * zajęcia korekcyjno - kompensacyjne * EEG BIOFEEDBACK * integracja sensoryczna (SI) * terapia neurologopedyczna (dla dzieci z zaburzeniami komunikacji i wadami wymowy) * muzykoterapia * zielona szkoła * kółka zainteresowań * zajęcia na basenie * zajęcia z zakresu edukacji czytelniczej (biblioteka) * świetlica


Złote gody [6]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Józef Jażdżewski z Pawłowic mówi, że miał budować okręty. Wychował się na Kaszubach i marzył o szkole, gdzie zdobywa się taki zawód. Niestety, nie było miejsca w internacie i z takich planów trzeba było zrezygnować. Trafił więc do Technikum Rolniczego w Nowym Stawie na Żuławach. A stamtąd do Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu. Zamiast budowniczym okrętów został więc rolnikiem.

Do Pawłowic pan Józef trafił już w czasie studiów. Na drugim roku odbywał tutaj praktyki. Kiedy przyszło mu odpracować stypendium naukowe, również wybrał pawłowicki Instytut. To było w 1965 roku. Całe zawodowe życie pan Józef związał z Pawłowicami i z jednym naukowym zakładem. Zawsze zajmował się bydłem. Najpierw był asystentem, potem kierownikiem pracowni rozrodu bydła, ostatnie lata głównym hodowcą. W 1976 roku obronił doktorat. W Instytucie przepracował 38 lat. A na świadczenie emerytalne przeszedł w 2001 roku. Pani Urszula wspomina, że mieszkała w tej samej parafii, co przyszły mąż. Poznali się na zabawie. Pan Józef był wtedy studentem, ona kończyła Liceum Pedagogiczne w Kościerzynie.

Przez trzy lata pracowała jeszcze w szkole w Kleszczewie. Obydwoje z wielkim sentymentem opowiadają o Kaszubach. Mają tam nawet domek po rodzicach, jeżdżą na urlopy, rozkochali w Kaszubach swoje dzieci i wnuki. Poznali się, pokochali, założyli rodzinę. Ślub cywilny wzięli w marcu 1967 roku, a sakramentalne "tak" powiedzieli sobie w sierpniu. I przyjechali do Pawłowic. Krótko mieszkali w oficynie pałacu, a potem w mieszkaniu w bloku, które można było po latach wykupić. Pani Urszula ukończyła jeszcze Studium Nauczycielskie o kierunku nauczanie początkowe. Pracowała w Szkole Podstawowej w Pawłowicach. Uczyła najmłodsze dzieci, a także w starszych klasach języka polskiego i biologii. Jubilaci wychowali syna i córkę.

Helena i Stanisław Dwornikowie ślub cywilny wzięli 18 marca, a kościelny 8 kwietnia 1967 roku. Całe wspólne życie spędzili w Luboni.

Pani Helena pochodzi z Oporówka. Rodzice prowadzili gospodarstwo rolne i wychowywali szóstkę dzieci. Wszyscy pomagali w domu. Pani Helena była w gospodarstwie rodziców do 25. roku życia. Wtedy wyszła za mąż. A pan Stanisław mieszkał w Luboni. Był najstarszym z trójki rodzeństwa. Kiedy tylko ukończył szkołę podstawową, zaczął uczyć się zawodu ogrodnika. Pracował w PGR, a na lekcje jeździł do Leszna. Nigdy nie zmienił miejsca pracy. Tutaj zdobył zawód, tu w

ogrodzie pracował w sadzie i przy uprawie warzyw, tu doczekał emerytury. Dziś mówi, że ogrodnictwo bardzo lubił. Przepracował w nim 41 lat. Młodzi Dwornikowie zaraz po ślubie zamieszkali w pałacu w Luboni. Stamtąd przenieśli się do domu, w którym są do dziś. To bliźniak, który kiedyś miał tylko pokój z kuchnią. Po latach dobudowali do niego piętro, a potem jeszcze jeden pokój na dole. Teraz to naprawdę wygodne miejsce dla trzypokoleniowej rodziny. PGR

Obydwoje wybrali ten sam zawód. Są zootechnikami. Jesteśmy pewni, że mieli się od kogo uczyć. Syn mieszka w Lesznie, a córka w Wilkowicach. Pracują także w tej samej firmie - w Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Założyli rodziny, dali dziadkom wnuki . Najstarszy wnuk ma 24 lata, a najmłodsza wnuczka 12 lat. Dziś jubilaci mieszkają w Pawłowicach sami. Co najmniej raz w tygodniu widują się z dziećmi i wnukami, codziennie dzwonią do siebie, wspólnie spędzają też urlopy. Na szczęście są zdrowi i sprawni, więc mogą realizować swoje pasje. Pan Józef jeszcze na pół etatu pracuje w firmie w Kosowie i u rolników. Latem uprawia

sprzedawał te mieszkania razem z ogrodniczą działką. Zawsze więc było tu także co robić. Ale zarówno pan Stanisław, jak i jego żona pracę w ogródku bardzo lubili. Był czas, że po przejściu na emeryturę w ogrodzie spędzali całe dnie. Jubilaci wychowali dwoje dzieci: syna i córkę. Syn jest murarzem i to on stawiał dobudówki w domu. Ale postawił także dom dla siebie. Mieszka na swoim, oczywiście w Luboni. Rodzice mają więc do bliskich zaledwie kilkaset metrów. Syn i synowa dali im najstarszego wnuka. Dziś ma 20 lat i niemal codziennie odwiedza dziadków. A córka jubilatów została z rodzicami. Założyła rodzinę, ma dwoje dzieci. Państwo Dwornikowie uczestniczyli w ich wychowaniu. Bardzo kochają całą trójkę wnucząt. Wnuk w domu ma 18 lat, a wnuczka 11 lat. Jubilaci spokojnie przeżywają swoją emeryturę. Pan Stanisław jest już na emeryturze 25 lat. Na

ogród, robi nalewki, ogląda sportowe transmisje. Pani Urszula bardzo dużo czyta, rozwiązuje krzyżówki. Razem chodzą na spacery, jeżdżą rowerami, lubią ruch. Mają naprawdę pogodne dni. Zapytani, czy w Wielkopolsce czują się jak w domu, odpowiadają, że mają dwa miejsca na życie. Jedno zostało tam - na Kaszubach, drugie jest w Pawłowicach. Do tego pierwszego często po prostu tęsknią. A żyją tu i teraz. Życzymy więc państwu Jażdżewskim, by zawsze byli tak pogodni, jak dziś. Aby dopisywało im zdrowie i aby mieli jeszcze wiele planów na przyszłość. Gratulujemy też medali "Za długoletnie pożycie małżeńskie" przyznanych przez Prezydenta RP.

początku jeszcze trochę w PGR dorabiał. Do ogrodu przez wiele lat chodziła też pani Helena. Teraz są już tylko w domu. Niestety, pan Stanisław jest słaby i wymaga stałej opieki. Chętnie przebywa na powietrzu, czasem odbywa niewielkie spacery, ale nie może już być aktywnym. Ogląda więc telewizję, czyta gazety, cieszy się z wizyt najbliższych. A pani Helena gotuje obiady dla całej rodziny. Nic innego nie musi robić, domem już teraz zajmuje się córka. Najważniejsze, że wszyscy są razem. I aby tak było jak najdłużej. Jubilatom życzymy zdrowia i sprawności na wszystkie nadchodzące dni. Życzymy miłości bliskich i kolejnych małżeńskich jubileuszy. Z okazji złotych godów państwo Dwornikowie odebrali medale "Za długoletnie pożycie małżeńskie" przyznane przez Prezydenta RP. Władze gminy przekazały gratulacje i kwiaty.

Życie Gminy Krzemieniewo

Wydawca: Gminne Centrum Kultury w Krzemieniewie, ul. Zielona 6 Redakcja: GCK Krzemieniewo, ul. Zielona 6, tel. 65 536 06 77 Skład: HALPRESS, ul. Geodetów 1, 64-100 Leszno Druk: TRANSMAR Leszno Nakład 1.300 sztuk Redaktor naczelny: Halina Siecińska Przesyłanie materiałów do gazety: www.reklama.leszno.eu


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Razem przez życie

Marianna i Stanisław Mateccy z Pawłowic wzięli ślub w święta wielkanocne w 1967 roku. Nic dziwnego, że jubileuszową uroczystość też organizują w Wielkanoc, mimo iż przypada ona o trzy tygodnie później. Ślub bowiem brali w marcu, a świętować będą w kwietniu. Ale obydwoje mówią, że najważniejsze, aby wszyscy bliscy mogli w tym dniu być razem z nimi.

Pani Marianna urodziła się niedaleko Krobi. Miała dwie siostry. Każda z nich zaraz po ukończeniu szkoły szła do pracy. Nastoletnia Marianna najpierw pracowała w PGR, a potem w rozlewni piwa w Rawiczu. A pan Stanisław pochodzi z Kobylina. Tam rodzice prowadzili gospodarstwo rolne. Pomagał więc w domu i dorabiał jako traktorzysta. Młodzi poznali się… w przedszkolu. Oczywiście nie jako maluchy, ale po prostu przyszli tam z wizytą. Pan Stanisław do swojej cioci, a pani Marianna po dziecko kuzynki. Wtedy młody Stanisław był w wojsku. Jego przyszła żona mówi, że ładnie wyglądał w mundurze. Przez rok chodzili ze sobą. A po ślubie zaraz zamieszkali na swoim, w Konarzewie. Tam pan Stanisław dostał pracę traktorzysty i mieszkanie. I w Konarzewie urodziły się trzy córki państwa Mateckich. Kiedy trochę podrosły, rodzice zdecydowali, że przeniosą się do Sarnowy. W tamtej wsi było i przedszkole, i szkoła. Łatwiej więc było wychowywać dzieci. Ostatecznie jednak cała rodzina przeprowadziła się do Pawłowic. Tak naprawdę to do tej przeprowadzki jubilatów namówił tata pani Marianny. Mówił im o Instytucie, o samej wsi, o mieszkaniach w bloku. No i zdecydowali się. W Pawłowicach są od 1979 roku. I pan Stanisław, i pani Marianna pracowali przy hodowli świń. Pani Marianna przez 16 lat, a jej mąż o

4 lata dłużej. Stąd przeszli na emerytury. Od zakładu dostali też ogrodniczą działkę, więc przez wszystkie lata uprawiali swój kawałek ziemi. Do dziś jest to ich zajęcie na wszystkie wiosenne i letnie miesiące. Bardzo lubią prace w ogrodzie. Jeżdżą też rowerami, pani Marianna preferuje spacery, mąż chętnie pomaga córkom. A wszystkie dziewczyny zdobyły zawody, wyszły za mąż, mają dzieci. Córka Elżbieta pracuje w Pudliszkach, a Wiesława i Barbara w leszczyńskim szpitalu. Mieszkają w Nieparcie, Kąkolewie i Pawłowicach. Dały rodzicom cztery wnuczki i czterech wnuków. Najstarsza wnuczka ma 29 lat, a najmłodsza 18 lat. Wszyscy bardzo często odwiedzają dziadków. Państwo Mateccy doczekali. się też dwóch prawnuków. Dziś jubilaci mieszkają sami. Zamienili mieszkanie na mniejsze i radzą sobie z prowadzeniem domu. Na szczęście są zdrowi, zajmują się działką, jeżdżą do dzieci, mają spokojną codzienność. Bliscy życzą więc im, aby tak właśnie było przez kolejne lata. Aby jak najdłużej byli razem, by mieli mnóstwo powodów do radości i doczekali kolejnych prawnuków. Tego również życzy państwu Mateckim redakcja. A władze gminy przekazały jubilatom medale "Za długoletnie pożycie małżeńskie", kwiaty i upominek. Na zdjęciu Marianna i Stanisław Mateccy z córkami.

[7]

Językowe warsztaty

W dniach 13 - 17 lutego w szkołach w Garzynie i w Nowym Belęcinie zagościły dwie wolontariuszki z zagranicy: Diana Lizabeth Cortes Morado z Meksyku oraz Zoey Zhang z Chin. Wolontariuszki mogły przyjechać do szkół w ramach międzynarodowego programu AIESEC. Zadaniem wolontariuszek było prowadzenie interaktywnych warsztatów w języku angielskim, które miały na celu przybliżenie uczniom i przedszkolakom tematyki międzykulturowości. Udział szkół w projekcie był możliwy dzięki wsparciu finansowemu Sto-

warzyszenia Razem z Nami przy Zespole Szkół w Garzynie oraz Stowarzyszenia Przyjaciół Zespołu Szkół w Nowym Belęcinie. Dzięki warsztatom, które odbyły się w ramach lekcji języka angielskiego, uczniowie poznali kulturę Chin i Meksyku, nawiązali międzynarodowe przyjaźnie, zaznajomili się z podstawowymi wyrażeniami w języku chińskim i hiszpańskim, poszerzyli wiedzę o innych krajach oraz przeżyli niezapomniane doświadczenia. Wszystkie klasy miały szansę spotkać się z wolontariuszkami, zadać im nurtujące ich pytania oraz zrobić pamiątkowe zdjęcia.

Jeśli marzyłeś o rozpoczęciu swej przygody z grą w tenisa ziemnego, to właśnie teraz jest na to najlepszy moment! Nie musisz marnować czasu i pieniędzy na dojazdy do Leszna bądź Gostynia. Praktycznie wszystko będziesz mieć na wyciągnięcie ręki na Orliku w Garzynie! Kompleks sportowy Orlik w Garzynie przy współpracy z Akademią Tenisa Sporting z Leszna zaprasza wszystkich chętnych na zapisy do naszej szkółki w Garzynie. Chcemy ruszyć już w kwietniu. Planujemy 1,5-godzinne treningi w sobotnie popołudnia pod okiem do-

świadczonego trenera. Akademia Tenisa Sporting gwarantuje znakomicie wyszkolonego i wyrozumiałego nauczyciela, który swoją osobą i podejściem sprawi, że już wkrótce pokochacie ten niezwykle atrakcyjny sport. A to wszystko za jedyne 50 zł miesięcznie. To naprawdę atrakcyjna cena, jak na naukę tego sportu. Przyjmujemy zapisy od wszystkich chętnych, bez względu na wiek! Liczymy, iż uzbiera się fajna grupa. Zapisywać można się u animatora Orlika w Garzynie osobiście lub telefonicznie: 502 385 989. Zapraszamy i czekamy na wszystkich chętnych.

Nauka tenisa w Garzynie

+ + + + + POŻEGNANIE + + + + + W ostatnich tygodniach w naszej gminie na zawsze odeszli: 15.02, Alojzy Woźny, Pawłowice 20.02, Cecylia Janicka, Bojanice 21.02, Jadwiga Stachowiak, Bojanice 23.02, Marianna Matuszewska, Pawłowice 03.03, Czesław Przybylski, Pawłowice, 09.03, Zdzisława Biderman, Drobnin


Obchodzą 90. urod [8]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

W marcu w naszej gminie aż trzech mieszkańców świętowało 90. urodziny. To Irena Szulc z Nowego czewska z Hersztupowa i Jan Płóciniczak z Pawłowic. Odwiedziliśmy całą trójkę jubilatów i każdem czenia. Do naszych dziewięćdziesięciolatków pojechali też przedstawiciele władz gminy. Przeka gratulacje. Życzyli przede wszystkim zdrowia, długich jeszcze lat życia, a także miłości bliskich.

Jan Płóciniczak urodził się w Pawłowicach i w tej wsi spędził całe życie. Tylko w czasie wojny wywieziono go na roboty pod Poznań. A pracował od 12. roku życia. I mimo że na emeryturę poszedł trochę wcześniej, przepracował aż 45 lat. Pan Jan o swojej pracy mówi naprawdę z przejęciem. Pamięta, jak został zatrudniony w majątku PGR, jak rozpoczynał od powożenia końmi, jak potem poszedł do owczarni, jak przez lata

był owczarzem. Bardzo lubił to swoje zajęcie. Twierdzi, że praca ze zwierzętami bardzo go pociągała. Nic dziwnego, że w 1980 roku dostał dyplom uznania za troskę o stado, za zaangażowanie i za dobrą, solidną robotę. Pan Jan do dziś wspomina tamto wydarzenie. W 1951 roku pan Jan ożenił się. Żona też była mieszkanką Pawłowic. Zamieszkali u rodziców panny młodej. Potem dostali Kazimiera Jaraczewska pochodzi z Belęcina. Miała jedenaścioro rodzeństwa. Do dziś żyje dwoje z nich, właśnie pani Kazimiera i najmłodsza 85 - letnia siostra w Lesznie. W młodości mieszkali w Kosowie. A tam do pracy jeździł przyszły mąż pani Kazimiery. Był murarzem, a że w Hersztupowie miał tylko niecałe 4 hektary ziemi, po prostu dorabiał. Poznali się, pokochali i w 1949 roku wzięli ślub. Odtąd pani Kazimiera już zawsze była w Hersztupowie. Całe życie Kazimiera Jaraczewska pracowała u siebie w gospodarstwie. Zawsze hodowali tu świnie, mieli krowę, wychodzili w pole, później uprawiali też pieczarki.

mieszkanie służbowe, a w 1957 roku przeprowadzili się na swoje. W tym domku przy ul. Wielkopolskiej pan Jan mieszka więc dokładnie 60 lat. Przy domu zawsze hodował świnie, kury, króliki, kaczki. Był czas, że miał także krowę, barany, kozę. Na brak zajęcia nigdy nie narzekał. Razem z żoną ciężko pracowali. A mieli dla kogo pracować, bo wychowali piątkę dzieci. Do zdjęcia, które publikujemy obok, stanęły dwie córki i trzech synów. Pan Jan ma szczęście, że poza jedną córką wszyscy są w Pawłowicach. Może więc spotykać się z nimi, liczyć na ich pomoc i opiekę. Jeden z synów mieszka z tatą. Pan Jan doczekał się też 13 wnucząt i 17 prawnucząt. Pan Jan od 33 lat jest już na emeryturze. Ciągle zajmował się ogrodem, hodowlą, domem. Tak naprawdę to dopiero od kilku lat odpoczywa. Opiekuje się nim córka Grażyna. Jest u taty codziennie. Siedem lat temu pan Jan pożegnał na zawsze żonę. Od tego czasu jest trochę słabszy. Ale przez całe życie nie chorował, nie wie, co to wizyty u lekarzy. Dziś jedynie z pamięcią ma trochę kłopotów. Ale wspomina, że zawsze lubił śpiewać, chętnie je sporo słodyczy, codziennie wypija słabą kawę. No i jest naprawdę pogodny. A, że faktycznie ma dobrą opiekę, dodaje z uśmiechem, że doczekał spokojnej starości. I oby tak było - do stu lat i dłużej.

Irena Szulc z Nowego Belęcina zawsze była energiczna, zabiegana, pracowita. Najbliżsi mówią, że lubiła być w ruchu. I tak pozostało do dziś, mimo że ma kłopoty ze słuchem. Dalej wszystko wokół siebie robi sama, uprawia ogród i pomidory w folii, robi zakupy, ogląda telewizję, interesuje się polityką. Po prostu lubi, jak coś się dzieje. Pani Irena pochodzi z rodziny rolniczej. Była najmłodszą z siódemki rodzeństwa. W czasie wojny Niemcy wywieźli ich na roboty - młoda Irena pracowała w fabryce amunicji w Berlinie. Po wojennej zawierusze wróciła do domu w Nowym Belęcinie. Swojego przyszłego męża "znalazła" w Śmiglu. I tam przeprowadziła się po ślubie w 1952 roku. Mąż prowadził zakład sto-

W zagrodzie i w domu naprawdę mieli co robić. Razem z mężem pod koniec lat siedemdziesiątych wybudowali też dom. No - i co najważniejsze - wychowali dwoje dzieci. Syn mieszka z rodziną w Belęcinie, a córka została z rodzicami. Kiedy wyszła za mąż, pani Kazimiera doczekała się wnuków. Oczywiście pomagała je wychowywać. I z tego powodu była naprawdę szczęśliwa. Doczekała się piątki wnucząt i siódemki prawnucząt. Często odwiedzają babcię w Hersztupowie. W 2003 roku pani Kazimiera została wdową. Cały czas mieszka z córką i zięciem. Jeszcze do niedawna pomagała we wszystkich do-

mowych pracach. Lubiła też prace w ogrodzie, robienie zapraw, pielęgnowanie kwiatów. Teraz, niestety, nie dopisuje jej pamięć. Dlatego wymaga stałej opieki. Ale do ogrodu chętnie wychodzi, tam przez całe lato odpoczywa. Kiedy czuje się lepiej, rodzina zabiera ją do kościoła, na krótki spacer, czasem na spotkanie z bliskimi. Ale pani Kazimiera najbardziej lubi być w domu. Powiedzmy więc jeszcze, że ma swój pokój, sama zrobi wszystko wokół siebie, ogląda telewizję, pomaga przy drobnych zajęciach w kuchni. Najważniejsze, że jest zdrowa. I z tego cieszą się najbliżsi. Rodzina wierzy, że wspólnie będą obchodzić setne urodziny mamy i babci.


dziny

Prawdziwe historie

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

o Belęcina, Kazimiera Jaramu złożyliśmy serdeczne żyazali im kwiaty, upominki i

larski. A do Nowego Belęcina razem przyjechali w 1966 roku. Tutaj postawili dom, który "w klapkach" mąż przywiózł z gór. Do dziś stoi i jest atrakcyjnym miejscem do agroturystyki. I w Nowym Belęcinie pani Irena spędziła z mężem i rodziną wiele wspólnych lat. Tutaj zbudowali szklarnię i uprawiali pomidory. Tu w latach siedemdziesiątych wybudowali nowy dom. Tu też uprawiali trzy hektary ziemi. A najważniejsze, że w swoim domu wychowali córkę i syna. Pani Irena wspomina lata, gdy mieszkali z nimi rodzice, potem, jak syn założył rodzinę i na świat przyszły dwie wnuczki. Pamięta, gdy na swoje poszła córka i obdarzyła ich wnuczką i dwoma wnukami. To były bardzo szczęśliwe chwile. Dziś pani Irena ma już cztery prawnuczki i czterech prawnuków. Pani Irena została wdową w 1999 roku. Wtedy gospodarstwo prowadził już syn z synową. Po kilku latach przeniosła się do siostry do Leszna. Po jej śmierci pani Irena zamieszkała u córki w Krzemieniewie. Oczywiście w każdej chwili może wrócić do Belęcina, ma tam swój pokój, syn odremontował górską chatę, czeka na nią gromadka prawnucząt. Póki co jednak pani Irena pozostaje w Krzemieniewie. Dalej interesuje się ogrodnictwem, śledzi nowości kulinarne, lubi coś nowego ugotować. No i oczywiście jest w ciągłym ruchu. I z tego bliscy bardzo się cieszą. Bo to znaczy, że ma po co żyć. Więc życzymy, by pani Irena miała przed sobą jeszcze bardzo wiele urodzinowych jubileuszy.

Przeczytałam u Was ostatnio historię matki, która na zawsze pożegnała syna. Odszedł za wcześnie, młodo, nieoczekiwanie. Sprawił ból najbliższym. Pomyślałam, że może warto o tych ostatecznych odejściach pisać więcej. Są częścią życia, pozostawiają ślad na zawsze. Ale mówią też coś o nas samych, o naszej sile lub słabości, czasem są nawet drogowskazem na dalszą drogę. Bo przecież żegnając kogoś na zawsze, pozostajemy na tym świecie. Dobrze, gdybyśmy wtedy byli bogatsi o bliskość odchodzących, ich mądrość, doświadczenie, a przede wszystkim ich miłość.

Rodzice Mirki byli zwyczajnym małżeństwem. Wychowali dwóch synów i córkę. Chodziłam do nich często, bo przyjaźniłam się z Mirką. Byli zapracowani. Albo jedno, albo drugie zawsze było w pracy. Pamiętam, że Mirka niemal jak święta traktowała dni, kiedy przy stole spotykali się wszyscy. Bardzo tego potrzebowała. I bardzo kochała swoich rodziców. Tak było zawsze, przez całe jej dorosłe życie. Rodzice byli po prostu częścią jej codzienności. A mówię o tym dlatego, aby podkreślić, jakim ogromnym ciosem była dla niej choroba mamy. Bo mama zachorowała tuż po tym, jak przeszła na emeryturę. Najpierw były szpitale, dwie operacje, dziesiątki wizyt u le-

karzy, leki, badania… po dwóch latach walki usłyszeli, że nie ma szans. To wtedy dla Mirki rozpoczął się czas pożegnania. Obserwowałam ją, rozmawiałam z nią, pomagałam jej. Rodzice mieszkali już wtedy sami. Bracia Mirki mieli własne domy, ona sama też od dawna z rodziną mieszkała na swoim. Mamą opiekował się ojciec. Szybko okazało się, że sobie nie radzi. I nawet nie fizycznie, bo był z niego dosyć silny mężczyzna, ale nie radził sobie z samą myślą o chorobie. On jakby nie przyjmował do wiadomości, że jego żona tak poważnie choruje. Wydawało się, że bagatelizuje zagrożenie, że nie chce się z nim pogodzić.To wówczas Mirka zdecydowała, że za-

[9]

bierze mamę do siebie. Doskonale pamiętam tamte tygodnie. Moja koleżanka urządziła w domu namiastkę szpitala. Załatwiła odpowiednie łóżko, aparaturę, zorganizowała opiekę pielęgniarki. Przychodził lekarz, ksiądz, jak mama czuła się lepiej, to także jej przyjaciółki. Dziesiątki godzin przesiadywały razem. Jestem pewna, że wtedy opowiadały sobie o wszystkim, o czym nie miały czasu mówić, gdy obie pracowały. Jedna i druga wiedziały, że są to ich ostatnie wspólne lata, miesiące, może tygodnie. Dużo później Mirka mówiła mi, że mama nigdy jej nie pouczała, a ona i tak wyciągała z tych rozmów to, co najważniejsze. Jak uczennica. Ma dziś do czego wracać. A najtrudniejsze było to, że ojciec pozostał w tym swoim mieszkaniu. Mirka nie miała żalu o to, że nie przeprowadził się do niej, ani o to, że jej nie pomagał, ale że nie przychodził. Nie odwiedzał mamy. Nikt nie mógł tego zrozumieć. W ciągu kilku miesięcy choroby był u żony może dwa, trzy razy. W dalszym ciągu nie godził się z sytuacją. Wyglądało, jakby się bał ostatecznego, jakby chciał uciec. Płakał, przeżywał, ale uciekał. Myślę, że mama Mirki bardzo to odcierpiała. Na pogrzebie Mirka powiedziała mi, że dziękuje Bogu, że mogła sprawdzić swoją miłość do mamy. Dziękowała za to, że los postawił ją w tak trudnej sytuacji, że dała radę. Żegnała mamę bardzo spokojnie, choć oczywiście z wielkim bólem. Tata stał obok niej. Nie wiem, jakie były następne tygodnie dla taty mojej koleżanki. Nie należał do osób, które obnoszą się ze swoimi problemami. Jestem pewna, że nawet nie miał kolegów, którzy by go pocieszali. Pozostał sam w tym swoim niewielkim mieszkaniu. Odwiedzali go oczywiście synowie i Mirka, ale on nie oczekiwał pomocy. Jego pożegnanie z żoną było ciche, inne, dla mnie wręcz samotne. Czy tak właśnie chciał? Często myślę o tym, z czego zwierzała mi się Mirka. O tym, jak wiele dali jej rodzice, jak dzięki nim nauczyła swoje dzieci kochać, jak zrozumiała, że pożegnanie jest nie tylko tu, na ziemi… Nigdy nie skarżyła się na los, że tak szybko zabrał jej rodziców. A zabrał także ojca. To był szok. Trzy miesiące po śmierci mamy umarł także ojciec. Wydaje się, że bez powodu, na pewno bez choroby. Po prostu zasnął. Mirka nie zadaje sobie pytania dlaczego. Tak miało być. A czy jest silniejsza? Spokojniejsza? Na pewno wie, że była kochana i wie, co to znaczy kochać.

SPISAŁA

HALINA SIECIŃSKA


[ 10 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

NASZ GKS dodatek klubu

Ruszyła liga, ale…bez nas

Zapowiadała się niezwykle interesująca runda rewanżowa A Klasy! GKS Krzemieniewo, zajmujący po jesiennych rozgrywkach 3. miejsce, miał zdecydowanie zaatakować prowadzących w tabeli piłkarzy Korony Wilkowice i Sarnowianki Sarnowa, do których tracił zaledwie 2 punkty. Wszyscy miłośnicy futbolu ostrzyli już sobie zęby na zaciekłe pojedynki między tymi zespołami. Dodatkowego smaczku rozgrywkom miały też dodać mecze GKS - u z rywalami zza miedzy: Błękitnymi Kąkolewo i Piastem Belęcin. Miały, bo niestety chłopacy Roberta Kuczyka… zostali wycofani z rozgrywek. Zamiast radości z gry i zwycięstw pozostał nam wielki żal, smutek i rozczarowanie.

Tajemnicą poliszynela był fakt, że w GKS - ie wybuchł konflikt między prezesem a trenerem, zespołem i rodzicami części piłkarzy. Spór narastał z każdym miesiącem, a efektem końcowym było wycofanie drużyny seniorów GKS - u Krzemieniewo przez prezesa. Wiele można by pisać o tym konflikcie. Prezes Witczak zarzucał chłopakom brak subordynacji, z kolei piłkarze mieli dość dyktatu i braku ich poszanowania przez włodarza klubu. Faktem jest, że ze strony piłkarzy i trenera nie zabrakło chęci do polubownego załagodzenia sporu. Zorganizowano kilka spotkań pojednawczych, ale nie przyniosły one żadnych konstruktywnych rozwiązań, a wręcz przeciwnie drogi stron konfliktu rozchodziły się coraz bardziej. W jakiś sposób problem miało rozwiązać zwołane w lutym Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Członków, ale tylko dodatkowo zamąciło i skomplikowało sprawy. Z całą pewnością przyczynił się do tego fakt, że walnego nie poprowadziła osoba bezstronna, a pokierował nim … prezes klubu, który był przecież jedną ze stron konfliktu. Przebieg samego Walnego Zgro-

madzenia, jak i jego efekty - prezes Witczak zatwierdził zarządzanie klubem przez swoją osobę i podległy mu Zarząd - wzbudziły wielkie wątpliwości, również wśród prawników, którzy stwierdzili, że w jego trakcie dopuszczono się szeregu nieprawidłowości. Wielkim zaskoczeniem było przyjęcie przez organ nadzorujący, czyli Starostwo Powiatowe, wyników tak wątpliwego w swej rzetelności Walnego Zgromadzenia. Mając mandat na dalsze sprawowanie władzy w klubie, prezes Witczak podjął najgorszą z możliwych decyzji - wycofał zespół seniorski GKS - u z rozgrywek. Taka decyzja zaszokowała piłkarskie środowisko, któremu trudno było pojąć, że tak dobrze grający zespół, gdzie jest wprowadzanych z powodzeniem tylu młodych wychowanków, z dnia na dzień przestał istnieć. W zaistniałej sytuacji swojego rozgoryczenia nie ukrywa też opiekun zespołu Robert Kuczyk: - Chciałem serdecznie podziękować wszystkim chłopakom. Graliśmy razem przez wiele lat i stworzyliśmy bardzo fajną grupę ludzi. Zespół był naprawdę dobrze przygotowany do walki w lidze o naj-

Tradycyjnie sporo działo się w grupach młodzieżowych GKS - u trenujących pod okiem Sebastiana Niedzieli. Chłopacy wyjechali na zapowiadany wcześniej turniej "Futbol na tak" w Głuchołazach. Ta czterodniowa impreza miała być swego rodzaju nagrodą za bardzo udany sezon halowy. Turniej przyciągnął w tym roku wiele zespołów z całego kraju. W tej silnej stawce znakomicie odnaleźli się nasi chłopacy, którzy zajęli ostatecznie 2. miejsce. W całym turnieju doznali tylko jednej porażki z Marcovią Marki, późniejszym triumfatorem imprezy i tylko jeden mecz

zremisowali - z Forzą Wrocław, która zajęła 3. miejsce. Pozostałe spotkania GKS zwyciężał znaczną różnicą goli. Za najlepszego bramkarza turnieju uznano naszego Kamila Skibę. Swojego zadowolenia nie krył trener Niedziela. - Turniej w Głuchołazach był dla nas bardzo ważny i nawet troszkę się go obawiałem. Tą imprezą rozpoczęliśmy tak naprawdę grę na trawiastej nawierzchni. Jedynym wcześniejszym przetarciem był tylko sparing z MTS Pawłowice. Z meczu na mecz graliśmy jednak lepiej, mimo że deszczowa aura nie ułatwiała zadania. Ostateczny

Zaglądamy do młodzieży

wyższe cele. Niestety, została zniszczona wasza pasja, marzenia i ciężka praca, którą wykonaliście. Krzywda została wyrządzona przede wszystkim tym chłopakom, i to w najlepszym dla nich momencie, gdy ukształtował się zespół i mogliśmy iść tylko do góry. Trudno będzie już odbudować coś takiego jak było. Mimo tylu złych informacji są też i dobre wieści. Po naszych chłopaków zgłosiło się wiele klubów, które doceniają ich umiejętności i chcą ich mieć w swoich składach. Miejmy tylko nadzieję, że nie będzie się im sprawiać problemów przy przejściu do innych zespołów, aby mimo wszystko mogli kontynuować swoją przygodę z piłką. Podsumujmy zatem, że klub GKS Krzemieniewo funkcjonuje nadal, ale z wycofaną z rozgrywek A Klasy drużyną seniorską. W dalszym ciągu w strukturach klubu pozostają też drużyny młodzieżowe trenera Sebastiana Niedzieli. Optymistyczną wiadomością jest to, że gdzieś w planach pojawia się wizja utworzenia nowego zespołu. Być może pod szyldem historycznej, związanej z istniejącą kiedyś w naszej gminnej piłce nazwą. Z nowymi ludźmi i… spokojem w działaniach, aby móc rzetelnie i z pasją rozwijać piłkę nożną w gminie Krzemieniewo. W związku z wycofaniem zespołu seniorskiego GKS - u, rację bytu straciło też dalsze funkcjonowanie rubryki "Nasz GKS". Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim za te 41 wydań naszego piłkarskiego dodatku, za ponad trzy lata wspólnego działania. To była prawdziwa przyjemność i zaszczyt pisać o waszych piłkarskich sukcesach.

wynik mówi sam za siebie. Jestem bardzo zadowolony z chłopaków. Teraz czas już na rozgrywki ligowe. GKS rozpocznie je od spotkań z Polonią Leszno i Piastem Poniec. Trener nie ukrywa, że w tych meczach interesuje go komplet punktów. Trudniejszego spotkania spodziewa się dopiero w meczu wyjazdowym z Obrą Kościan. Plany w klubie są ambitne. Trenera interesuje walka o 1. miejsce w lidze. Uważa, że jego chłopaków zdecydowanie stać na osiągnięcie tego wyniku. Dużym plusem jest powrót do składu utalentowanego Michała Niedzieli, którego zabrakło w kilku meczach rundy jesiennej, a który zdecydowanie powinien wzmocnić siłę ofensywną zespołu. Młodzieżowcy GKS - u od rundy wiosennej przenoszą się z boiska w

Poznajmy się

Imię i nazwisko: Kamil Flaczyk Rocznik: 2002 Miejsce zamieszkania: Garzyn Pozycja na boisku: napastnik Ulubiony piłkarz: Tomasz Kędziora (Lech) Ulubiony zespół: Lech Poznań / Kłos Garzyn Przebieg kariery zawodniczej: Przeplatane treningi w MTS Pawłowice i Juniorze Drobnin, a obecnie zespół juniora młodszego MTS Pawłowice. O sobie: - Przede wszystkim piłka nożna, ale w wolnych chwilach lubię też posłuchać muzyki. Uczęszczam do II klasy gimnazjum w Drobninie. Jestem dowcipny i wesoły. Kontynuuję rodzinne tradycje piłkarskie. Tata Karol również był napastnikiem, a grał w Kłosie Garzyn. Opinia trenera: - Kamil pomimo młodego wieku występuje już w kategorii junior młodszy. Najczęściej wystawiany jest na pozycji napastnika. Jest silny, szybki, waleczny i nieustępliwy. Wyróżnia się mocnym i czystym uderzeniem. Już w tej chwili potrafi nawiązać walkę fizyczną z seniorami. Należy mu tylko życzyć poprawy skuteczności. To bardzo radosny i uśmiechnięty chłopak.

Redaguje: Damian Marciniak

Belęcinie na stadion w Garzynie. To dobra wiadomość dla garzyńskiego obiektu, gdzie znowu będzie można poczuć piłkę i smak rozgrywek ligowych. Nie jest to jedyna zmiana w klubie. Od turnieju w Głuchołazach zespół GKS - u gra w nowych niebiesko - czarnych strojach meczowych. Stroje zostały samodzielnie wybrane przez chłopaków i trzeba przyznać, że prezentują się w nich bardzo gustownie. Oby przyniosły szczęście. W marcu wykonano również oficjalną flagę GKS - u z klubowym herbem, która będzie teraz z dumą powiewać na arenach piłkarskich. Trzeba przyznać, że ciekawych pomysłów w młodych grupach GKS - u nie brakuje. Tak trzymać!


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[ 11 ]

Walizki Wyobraźni

Pod koniec lutego grupa Wróbelków z Przedszkola w Garzynie uczestniczyła w warsztatach zorganizowanych przez Komunalny Związek Gmin Regionu Leszczyńskiego, związanych z segregacją śmieci. Przedszkolacy uczyli się, jak prawidłowo segregować odpady komunalne oraz co zrobić z odpadami niebezpiecznymi dla środowiska i zdrowia ludzi. Dzieci zapoznały się również z pojęciem recyklingu. Spory entuzjazm wśród przedszkolaków wywołało segregowanie odpadów zgromadzonych na środku sali. Ponieważ ogromną aktywność dzieci trzeba było nagrodzić, nie obyło się bez miłych niespodzianek - książek, notesów, ołówków i temperówek w kształcie koszy na śmieci.

13 lutego odbyło się kolejne spotkanie Lokalnego Klubu Czytelniczego, w ramach projektu "Walizki Wyobraźni", realizowanego w Oddziale Przedszkolnym w Pawłowicach. Tym razem dzieci musiały przejść po zwodzonym moście i przeskoczyć mur, a potem dostać się do zamku. Dziewczynki, aby stać się księżniczkami, wykonały dla siebie ko-

Z okazji Dnia Liczby Pi uczniowie klasy VI z Drobnina przygotowali dla gimnazjalistów krótkie przedstawienie dotyczące Talesa z Miletu. Podczas występu oraz prezentacji przedstawiono życie i twórczość słynnego matematyka. Uczniowie dowiedzieli się m. in. że Tales uznawany był nie tylko za pierwszego filozofa, ale także matematyka, technika, inżyniera, kupca i podróżnika oraz że był jednym z siedmiu mędrców starożytności. Interesował się figurami geometrycznymi, m. in. kołami, prostymi i trójkątami. Dzięki temu spotkaniu uczniowie przekonali się, że matematyka to sama przyjemność.

Kolejną akcją Samorządu Uczniowskiego w szkole w Drobninie była akcja charytatywna "Opatrunek na ratunek", zainicjowana przez Fundację Redemptoris Missio z Poznania. Celem akcji była zbiórka opatrunków, bandaży i plastrów, które dla nas są ogólnodostępne, ale dla najuboższych mieszkańców Afryki to bardzo kosztowne rzeczy i na dodatek trudno dostępne. Przez dwa tygodnie uczniowie zbierali opatrunki, które spakowane w trzy kartony wysłano do Poznania.

rony, natomiast chłopcy rycerze przygotowali miecze. Choć wszyscy znają opowieści o księżniczkach, smokach i rycerzach … to przeczytana na spotkaniu bajka pt. "Księżniczka Jula, Smok i Rycerze niedorajdy" była opowieścią z zaskakującym zakończeniem. Jednak jak to w bajkach bywa, wszyscy żyli długo i szczęśliwie. K. M

W połowie marca uczniowie klas I - III z wychowawczyniami wybrali się na wycieczkę do piekarni GS Samopomoc Chłopska w Osiecznej. Pan kierownik Leszek Tycner oprowadził dzieci po piekarni, pokazał maszyny do mieszania ciasta, formowania bułek i ekologiczne ceramiczne piece. Opowiedział również o cyklu powstawania chleba i produktach potrzebnych do wypieku różnych jego gatunków. W tutejszej piekarni chleb wypiekany jest tradycyjną metodą na zakwasie bez polepszaczy. Pieczywo z piekarni w Osiecznej trafia również do sklepów w naszej gminie. Na koniec wycieczki każdy otrzymał smaczną drożdżówkę i pachnące ciastka z cukrem pieczone na masełku. Dzieci z wycieczki wróciły zadowolone i pełne wrażeń.


[ 12 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Siatkarski turniej

Pod koniec lutego w szkole w Drobninie odbył się Turniej Szkół Podstawowych o Mistrzostwo Powiatu w Siatkówce. W zawodach tych udział wzięły trzy reprezentacje podstawówek - z Wijewa, Święciechowy i Drobnina. Turniej był bardzo wyrównany, o czym mogą świadczyć wyniki poszczególnych meczów: Święciechowa Wijewo 2:1. Drobnin - Święciechowa 2:1 i Wijewo - Drobnin 1:2. Przy takich wynikach o kolejno-

ści zajętych miejsc w turnieju stanowił stosunek małych punktów, który niestety był dla naszej drużyny niekorzystny i w związku z tym Drobnin zajął 3. miejsce. Nasz zespół grał w składzie: Krzysiu Janiszewski, Hubert Piotrowski, Wojtek Skorupski, Nikodem Dolaciński, Krystian Andrzejewski, Marcin Mróz, Kamil Skiba, Bartek Jabłoński, Adam Śliwowski i Patryk Cłapka.

Trzy marcowe, oczekiwane z niecierpliwością dni zawodnicy BUKOS - u spędzili na najpiękniejszych w Polsce trasach przeznaczonych do uprawiania narciarstwa biegowego. Był to czas zmagań z własnym zmęczeniem, słabością, ale też oblodzeniem tras na podbiegach. Ale jak zwykle wyjazd był udany, pełen przygód, komicznych sytuacji, upadków - by powstać i gnać do przodu w nowo odkryte miejsca, nieznane dotąd dukty izerskiej krainy.

Potrzebna rozmowa z młodzieżą

W czwartek, 16 marca, Zespół Szkół w Pawłowicach gościł policjantów, którzy przeprowadzili szkolenie dla uczniów klas szóstych i wszystkich klas gimnazjum. Funkcjonariusze mówili uczniom

o odpowiedzialności i zwracali uwagę na konieczność przestrzegania zasad i regulaminów obowiązujących na terenie szkoły. Przeprowadzili również pogadankę na temat niewłaściwych i często niebezpiecznych zjawisk występu-

jących we współczesnym świecie, takich jak: hejtowanie, stalking, cyberprzemoc, a także rozbój, demoralizacja, znęcanie. Przedstawili, kto to jest osoba nieletnia, na czym polega nadzór kuratora oraz jak funkcjonują ośrodki wychowawcze. Na

koniec policjanci przypomnieli o bezwzględnym zakazie stosowania jakichkolwiek używek do 18. roku życia. Uczniowie w skupieniu wysłuchali omawianych zagadnień, co pomoże im w podejmowaniu przemyślanych decyzji.


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

HOROSKOP KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ

Baran 21.03-19.04 Ciesz się sprzyjającą aurą. Gwiazdy zapowiadają uczuciowe i finansowe niespodzianki. Masz szansę na awans. Nie daj się jednak wciągać w spory. Zdrowie dobre. Byk 20.04-20.05 Tylko od Ciebie zależy, czy nadchodzące tygodnie będą ponure, czy nie. Pomyśl o odpoczynku, o krótkim wyjeździe, o zabiegach zdrowotnych. I śmiało sięgaj po więcej. Bliźnięta 21.05-21.06 Boisz się gwałtownych uczuć? Nie warto uciekać, jest przecież wiosna. W pracy zajmij się tym, co wymaga zaangażowania. Zasługujesz na nagrodę. Oczekuj ważnej przesyłki. Rak 22.06-22.07 Trzymaj nerwy na wodzy, aby nie popsuć relacji w pracy. W domu zwróć uwagę na kłopoty kogoś bliskiego. Twoja pomoc będzie bardzo potrzebna. Skontroluj zdrowie. Lew 23.07-22.08 Samopoczucie dobre, ale nie oczekuj od siebie żelaznej kondycji. Zmień sposób odżywiania. W drugiej połowie miesiąca czeka Cię ciekawe spotkanie. Może zmienisz pracę? Panna 23.08-22.09 Dopada Cię zmęczenie. Pomyśl o relaksie, trochę zwolnij w pracy. I rozejrzyj się wokół. Możesz poznać kogoś, z kim pójdziesz przez życie. Stałe pary mają szansę na romantyczny okres. Waga 23.09-22.10 Początek miesiąca jest korzystny dla załatwiania spraw urzędowych i zawodowych. Potem zajmij się domem. Może wiosenne zmiany? Skontroluj zdrowie. Skorpion 23.10-21.11 Zapanuje atmosfera pełna niedomówień. Chyba warto o czymś porozmawiać. W pracy spodziewaj się dodatkowych zajęć i nowego współpracownika. Pomóż mu. Strzelec 22.11-21.12 Uważaj na to, co robią osoby w Twoim otoczeniu. Pilnuj portfela zwłaszcza na wyjeździe, w sklepie, w samochodzie. W uczuciach nowy ogień. Chyba warto się temu poddać. Koziorożec 22.12-19.01 Wspaniały czas, w którym wszystko powinno się udać. Będziesz czarować otoczenie. W pracy więcej zajęć, ale i szansa na podwyżkę. Myśli o Tobie pewien Lew. Wodnik 20.01-18.02 Wszystko, co ma związek z pieniędzmi lub pracą, będzie się teraz bardzo dobrze układać. W jeden z weekendów spotkanie z kimś bliskim sercu. To może być początek miłości. Ryby 19.02-20.03 Twoje potrzeby są teraz najważniejsze. Ćwicz, przejdź na dietę, odpocznij. Samotne Ryby czeka podbój miłosny. A te w stałych związkach mogą liczyć na niespodzianki.

Aby rozwiązać krzyżówkę, wystarczy w poziome rzędy wpisać znaczenie podanych słów. Hasło powstanie w pionowym szarym rzędzie. Prawidłowe hasło można wysłać e-mailem. Można też wysłać SMS o treści TC.ZYCIE.rozwiazanie+imie i nazwisko+adres na numer 71068 (opłata 1,22 zł, regulamin na www.dotpay.pl). Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi rozlosujemy nagrodę. Poprzednie hasło krzyżówki brzmiało: JEŚLI ZIMA TO SANKI. Nagrody wylosowali Amadeusz Kamiński z Luboni. Zapraszamy po odbiór nagrody do GCK w Krzemieniewie.

1

14

2 3 4 5 6 7

N

R

9

10 11

K

12 13 14

1. Rowerowa prądnica 2. Sucha kiełbasa 3. Dwuizbowy parlament w USA 4. Kura nim grzebie 5. Relaksująca w wannie 6. Gorący alkohol z przyprawami 7. Talerz na ciasto

Tanie gotowanie KLUSKI Z KIEŁBASĄ

U

Ą Z

8

Ciasto: 1 kg ziemniaków, szczypta soli, 2 jajka, 2 łyżki mąki ziemniaczanej, 300 g mąki pszennej. Farsz: 2 pęta cienkiej kiełbasy. Dodatkowo: 2 cebule, tłuszcz do smażenia Przygotowanie: Ziemniaki obrać i ugotować w osolonej wodzie. Zimne przepuścić przez praskę. Kiełbasę razem z naturalną skórką zemleć w maszynce. Cebulę obrać, pokroić w kostkę, przesmażyć na złoty kolor. Do ziemniaków dodać obie mąki, jajka, szczyptę soli, szybko zagnieść ciasto. Z ciasta formować kulki, lekko spłaszczyć je w dłoniach, nałożyć farsz z kiełbasy i uformować owalne kluski. Od razu wrzucać na słony wrzątek.

L

S

R L

T

T

K

W

8. Słodka tabliczka 9. Sztuczne jezioro 10. Wcięcie w tekście 11. Brukowa na ulicy 12. Maszyna włókiennicza 13. Kawa zbożowa 14. Pula w grze

Gotować 3 minuty od wypłynięcia. Wybrać łyżką cedzakową na talerz, polać kluski cebulą z tłuszczem. CIASTO BEZ MLEKA I JAJKA

Składniki: 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej, 1/2 szklanki cukru, szczypta soli, łyżeczka sody oczyszczonej, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, łyżka cukru waniliowego, 1/3 szklanki oleju rzepakowego, szklanka przegotowanej, zimnej wody, 2 jabłka. Przygotowanie: Łączymy ze sobą wszystkie składniki sypkie. Następnie dodajemy olej i wodę. Dokładnie mieszamy. Jabłka obieramy ze skórki i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Odciskamy z nadmiaru wody. Dodajemy do ciasta. Mieszamy. Wylewamy masę na wyłożoną papierem do pieczenia tortownicę. Pieczemy w 180 st. C z termoobiegiem ok. 30 minut.

[ 13 ]

Wiosenne

maseczki

Kuchnia jest królestwem cennych produktów do przyrządzania naturalnych maseczek. Nieraz o tym pisaliśmy. Te produkty doskonale regenerują skórę, nawadniają ją, chronią przed podrażnieniami. Trzeba jednak przygotowywać je tuż przed zastosowaniem ze zdrowych warzyw i owoców. Do każdej cery sprawdzają się maseczki nawilżające i odżywcze, jeśli położymy je na oczyszczoną skórę - najlepiej po kąpieli. Dobrze je stosować raz w tygodniu. Oto kilka propozycji: NAWILŻAJĄCA Z TWAROŻKU Zmieszaj 3 łyżki twarożku z łyżką gęstej śmietany i z garścią drobniutko posiekanej natki pietruszki. Rozprowadź papkę na twarzy, przykryj wilgotną gazą, by się nie zsunęła. Zmyj po 15 minutach wodą. ODŻYWCZA Z ZIEMNIAKA W 1/4 szklanki mleka ugotuj pokrojonego w kostkę umytego ziemniaka (ze skórką). Rozgnieć go widelcem i dodaj żółtko. Letnią papkę rozprowadź na twarzy i szyi, zmyj po 20 minutach. MASKA Z ŻÓŁTEK Zmieszaj 2 żółtka z łyżeczką naturalnego miodu lipowego i kilkoma kroplami oliwy. Szerokim pędzlem rozprowadź ją na twarzy i szyi. Zmyj ze skóry po 15 minutach.

Czy wiesz, że...?

* Na każdego człowieka na ziemi przypada ponad milion mrówek. * Język żyrafy jest koloru czarnego i jest tak długi, że może sobie nim wyczyścić uszy. * Kolibry to jedyne ptaki, które potrafią latać do tyłu. * Słonie to jedyne ssaki, które nie potrafią skakać. * W Australii żyje dwa razy więcej kangurów niż ludzi.

(: (: HUMOR :) :)

Wpada niewidomy na niewidomego: - Nie widzisz, że nie widzę? - No, nie widzę, że nie widzisz. xxx Pielęgniarka wchodzi do sali i krzyczy do pacjentów: - Kaczkę?! Na to jeden z pacjentów: - Tak! I podwójne frytki! xxx Pewien kalkulatorek zakochany w ogromnej maszynie liczącej szepnął do niej na uszko: - Zawsze możesz na mnie liczyć.


[ 14 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

To było niecodzienne spotkanie. Do Przedszkola w Pawłowicach przyjechały Paulina Nowaczyk, która jest fryzjerką psów oraz Julita Dolacińska, właścicielka dwóch czempionów rasy chow-chow. Pani Julita przywiozła oczywiście z sobą swoje pieski. Dzieci były zafascynowane zwierzętami, ale także opowieściami o ich życiu i pielęgnacji. Paulina Nowaczyk mówiła o profesjonalnym strzyżeniu psów i je pokazała, o akcesoriach typu grzebienie i szczotki, a także o szamponach do pielęgnacji. Julita Dolacińska pozwoliła psy głaskać, przytulić się do nich, opowiadała o tym, jak przygotowuje się je do wystaw i jak je po prostu kocha. To była wspaniała rozmowa o zwierzętach. A spotkanie zorganizowało Stowarzyszenie Razem dla Pawłowic wspólnie z dyrekcją przedszkola.

Sprzątali jezioro

Rozpoczął się sezon wędkarski, którzy tradycyjnie w gminach poprzedzony jest sprzątaniem i porządkowaniem brzegów jezior. Koło PZW Osieczna przeprowadziło taką akcję w drugi weekend marca. Objęła ona sześć jezior leżących na terenie gmin Osieczna i Krzemieniewo. W całym przedsięwzięciu wzięło udział 80 osób, w tym oczywiście wędkarze, ale także młodzież z gimnazjów w Osiecznej i Drobninie. Łącznie zebrali około 1200 kg śmieci. Odbiorem i utylizacją śmieci zajęły się:

Biuro PZW Okręg w Poznaniu oraz urzędy gmin. Wędkarze dziękują Ryszardowi Marciniakowi i Zbigniewowi Piczowi za udostępnienie samochodów i przyczepek, a także za pomoc w przewiezieniu worków. Pogoda dopisała, więc akcja naprawdę należała do udanych. Każdy uczestnik otrzymał gorące napoje i regenerujący posiłek. A dodajmy jeszcze, że mimo iż zebrano sporo śmieci, to w porównaniu do lat poprzednich czystość wokół jezior znacznie się poprawiła.

Odkąd w Kociugach jest Chata Wiejska, mieszkańcy bardzo często organizują imprezy. Po prostu mają się gdzie spotkać i mają ku temu wiele okazji. W ostatnich tygodniach we wsi były aż trzy imprezy. Najpierw, 29 stycznia, sołtys, Rada Sołecka oraz panie: Beata Katarzyńska, Anna Adamczak, Stefania Kubiak, Longina Klimasz i Dorota Józefiak zorganizowały Dzień Babci i Dziadka. Z programem artystycznym wystąpiły dzieci, sołtys złożył życzenia, a dziadkowie otrzymali kwiatki i czekolady. Pod koniec lutego w chacie odbył się balik karnawałowy dla dzieci. A 4 marca spotkanie z okazji Dnia Kobiet zorganizowały panie. Przy kawie i ciastkach oraz biesiadnych piosenkach i męskiej obsłudze wszyscy miło spędzili czas.


Spotkanie autorskie ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

W czwartek, 16 marca, z uczniami klasy IIb i IIIa Gimnazjum w Drobninie w bibliotece w Krzemieniewie spotkała się Elżbieta Zubrzycka.

Dr Elżbieta Zubrzycka jest biologiem i psychologiem, założycielką i prezesem Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego. Na Uniwersytecie Gdańskim wykładała psychologię, a obecnie prowadzi Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Jest autorką licznych książek dla dzieci i młodzieży oraz dorosłych. Poprzez literaturę uświadamia dzieciom, czym jest przemoc i jak sobie z nią radzić w szkole i w domu, jak rozmawiać na trudne tematy i w jaki sposób komunikować się z innymi, by nie dochodziło do przemocy. Książki jej autorstwa sugerują rodzicom, jak rozmawiać z dziećmi o relacjach z rówieśnikami, a młodym czytelnikom podpowiadają, jak komunikować się z kolegami w sposób wolny od agresji. Tematem tego niezwykle ciekawego spotkania była "Złość i przyjaźń". Uczestnicy

spotkania zastanawiali się, czy złość jest dobra, czy zła, co to jest złość i skąd się bierze, do czego

służy, czy w czymś pomaga, kiedy się pojawia i kiedy jest potrzebna. Młodzież rozwiązywała też test o

przyjaźni, by dowiedzieć się, kto jest prawdziwym przyjacielem. W krzemieniewskich bibliotekach jest wiele książek Elżbiety Zubrzyckiej. Zachęcamy do sięgnięcia po nie. Może uda się komuś trafić na egzemplarz z autografem? Spotkanie zorganizował Zarząd Oddziału SBP, przy współpracy Miejskiej Biblioteki Publicznej i współfinansowaniu Starostwa Powiatowego oraz miasta Leszna.

Walne u Krzemianek

W połowie marca Stowarzyszenie Krzemianki odbyło swoje walne zebranie. Na obrady przybyła ponad połowa członkiń. A aktualnie w Krzemiankach działają 83 panie. Przewodnicząca Zarządu Jadwiga Nowak przedstawiła sprawozdanie za rok 2016. Wśród zrealizowanych przedsięwzięć były m.in.: wycieczki, udział w zajęciach aerobiku i marszów z kijkami, wyjazdy do teatru, współudział w organizacji Turnieju Wsi, wspólna Wigilia, udział w prezentacji stołów wielkanocnych czy targach. Najliczniej członkinie Stowarzyszenia

Szkolenie w nowej bibliotece W czwartek, 2 marca, w nowej siedzibie biblioteki w Pawłowicach odbyło się szkolenie dla dyrektorów i kierowników bibliotek publicznych z powiatu leszczyńskiego. W programie szkolenia poruszone były m. in. tematy: "Otwarte zasoby w pracy bibliotekarza" przedstawione przez Magdalenę Rusnok z WBPiCAK w Poznaniu, "Praktyczne metody wykorzystania mediów społecznościowych w promowaniu placówek kultury" - Andrzej Przewoźny z MBP w Lesznie. W programie było również poznanie nowej siedziby biblioteki w Pa-

[ 15 ]

uczestniczą w tak zwanych "Babskich poniedziałkach". To są wieczory poniedziałkowe, na które zapraszają lekarzy, kosmetyczki, policjantów, poetów i wiele innych osób. Poświęcają je rozmowom, ćwiczeniom, praktycznym zajęciom. Cały program Krzemianek służy integracji mieszkanek gminy, znalezieniu ciekawych sposobów na spędzanie czasu wolnego. Jest to też odpoczynek i rozrywka. W czasie walnego zebrania złożono również sprawozdanie finansowe za rok 2016 oraz opracowano program na rok bieżący.

włowicach, jej działalności oraz zwiedzenie Izby Regionalnej. Szkolenie prowadził Krzysztof Taciak zastępca dyrektora MBP w Lesznie. Gościliśmy również gospodarza gminy Andrzeja Pietrulę, który mówił o adaptacji budynku na potrzeby biblioteki.


[ 16 ]

---WIELKANOCNE CIEKAWOSTKI--Zbliża się Wielkanoc. Czas wielkiej radości, kolorowych jajek i wielkanocnego króliczka. Czy znacie najbardziej interesujące fakty związane z tym świętem?

Angielska nazwa Wielkiej Nocy (Easter) pochodzi od imienia anglosaskiej bogini wiosny Ēostre. W pierwszą niedzielę, po pierwszej pełni księżyca, następującej po wiosennym przesileniu organizowano niegdyś w pogańskiej Anglii radosne festiwale na jej cześć. Najbardziej popularnym symbolem Wielkiej Nocy jest jajko w starożytności symbol nowego życia. Zapożyczony od pogan idealnie wpisał się w klimat świąt

wielkanocnych, w których chodzi przecież o świętowanie Zmartwychwstania Chrystusa, czyli początek nowego życia. Najstarsze pisanki pochodzą z terenów sumeryjskiej Mezopotamii i liczą ponad 5 tysięcy lat. Nieco późniejsze wywodzą się z Egiptu, Persji, Cesarstwa Rzymskiego i Chin. W Polsce zwyczaj malowania wielkanocnych jajek pojawił się najprawdopodobniej w X wieku. Najsłynniejszymi wielkanocnymi jajkami są te wykonane przez rosyjskiego jubilera Petera Carla Fabergé. W 1883 roku ówczesny car Rosji Aleksander II Romanow z okazji świąt zlecił mu wykonanie prezentu dla cesarzowej Marii Aleksandrownej. Fabergé zainspirowany tradycyjnymi rosyjskimi pisankami postanowił zrobić coś wyjątkowego. Podarował carowi jajko. Z zewnątrz miało ono emaliowaną, wysadzaną kamieniami półszlachetnymi i szlachetnymi skorupkę. W jajku tym znajdowało się kolejne - mniejsze,

lecz równie kunsztownie wykonane. A w nim - mały złoty kurczaczek i przepiękna replika Korony Imperialnej Rosji. Dzieło Fabergé spodobało się zarówno carowi, jak i carycy. Było to pierwsze na świecie, jakże kunsztownie wykonane jajko z niespodzianką! Fabergé wykonał 56 różnych jajek jubilerskich dla dworu carskiego i arystokratów - w każdym jajku znajdowała się niespodzianka w postaci misternie wykonanej miniaturki jakiegoś przedmiotu. Do dziś zachowało się 47 jajek. Na światowych aukcjach osiągają one zawrotne ceny. W 2002 roku za jedno z jajek Fabergé zapłacono 9,5 miliona dolarów! Według Księgi rekordów Guinnessa największe wielkanocne jajo powstało na zlecenie belgijskiego producenta czekoladek Guyliana. Nad ogromnym czekoladowym jajkiem pracowało 26 osób. Po 525 godzinach jajko było gotowe. Mierzyło 8,32 metra. Na jego wykonanie zużyto 1950 kg czekolady!

Innym wielkanocnym symbolem odrodzenia jest zając - legendarny towarzysz i święte zwierzę bogini Ēostre, symbol odradzającej się przyrody, wiosny i płodności. Wielkanocny króliczek nie jest więc żadnym współczesnym wynalazkiem. Symbol ten został zaczerpnięty ze starej germańskiej tradycji. W związku z czym najpierw tylko dzieci z kręgu kultury germańskiej w wielkanocny poranek poszukiwały kolorowych jajek, zostawionych im przez wielkanocnego zajączka. Pierwsze jadalne zajączki są pomysłem Niemców. Na rynku pojawiły się w 1800 roku. Do wyboru były zajączki zrobione z ciasta bądź cukru. Podobnie jak w przypadku jajka, również i w przypadku króliczka artyści prześcigali się w stworzeniu największej, czekoladowej rzeźby, która trafiłaby do Księgi rekordów Guinnessa. Rekord należy do Harry’ego Johnsona - artysty z Johannesburga. Jego czekoladowy królik mierzy 3,82 metra i waży ponad 3 tony!

Życie gminy Krzemieniewo - nr 151 - Marzec 2017  
Advertisement