Page 1

Nr 51

Marzec 2015

ISSN 2082-7679

Cena 1,50 zł

www.poniec.eu


[2]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

W środę, 25 lutego, dzieci należące do ponieckiej Gromady Zuchowej Leśne Skrzaty wzięły udział w grze miejskiej "Zuch zna swoje miasto". Zuchy podzieliły się na dwa zespoły. Każda drużyna otrzymała mapę z zaznaczoną trasą. Po drodze uczestnicy zabawy wykonywali zadania z zakresu terenoznawstwa: rozpoznawali różne miejsca i elementy krajobrazu na podstawie zdjęć, poznali nazwy ponieckich ulic, uczyli się korzystać z mapy i kompasu. Zuchy rozniosły również do wszystkich swoich przyjaciół własnoręcznie wykonane kartki z życzeniami z okazji Dnia Myśli Braterskiej, czyli święta przyjaźni, obchodzonego 22 lutego każdego roku przez harcerzy i skautów na całym świecie.

W niedzielne popołudnie 22 lutego w Waszkowie odbył się Bal Przebierańców. Był to dzień niecierpliwie oczekiwany przez dzieci, które licznie przybyły wraz z rodzicami. Jak co roku dzieci miały możliwość wykazania się w różnych konkursach, a były to: biegi slalomem pomiędzy pachołkami, rzut do celu piłką, wyścigi z woreczkami na głowie, wyścigi na szczudłach i zabawa z krzesłami, która sprawiła wiele radości dzieciom, jak i rodzicom. Wszyscy przy dźwiękach muzyki bawili się wyśmienicie. W trakcie zabawy dzieci skosztowały słodkiego poczęstunku przygotowanego przez rodziców. / PK Koło Gospodyń Wiejskich Czarkowianki postanowiło urozmaicić ferie wszystkim dzieciom z Czarkowa i Franciszkowa, organizując im 20 lutego tzw. Planszówkę. Podczas zabawy można było zagrać w przeróżne gry - od klasycznego chińczyka czy też memory po najnowsze typu Zgadnij kto to? czy gry związane z najnowszymi bajkami Walt'a Disneya. /PK

W piątek, 20 marca, w Szkole Podstawowej w Sarbinowie obchodzono pierwszy dzień wiosny. Uczniowie wzięli też udział w wiosennych zabawach i konkursach. Tradycyjnie odbył się pochód z Marzanną, która została spalona na boisku szkolnym. Uczestnicy imprezy przygotowali wspaniałe stroje. Rozstrzygnięto konkurs na najlepsze przebranie i największy kapelusz. Pan Waldemar Czeszel sprawił dzieciom nie lada niespodziankę, udostępniając swój teleskop. Uczniowie mieli okazję obejrzeć zaćmienie Słońca. / PK

"Zielnik - impresje kwiatowe" to tytuł wystawy, którą przygotowali członkowie Sekcji Plastycznej działającej na co dzień w Gminnym Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu. Wernisaż, który odbył się 14 marca, zaprezentował dorobek artystów, którzy - jak podkreślił instruktor sekcji Tomasz Bzdęga - po raz pierwszy zdecydowali się na wystawę tematyczną. Motywem przewodnim była otaczająca nas roślinność.

Dnia 14 lutego w Sali Bankietowej Kamil w Krzemieniewie, Rada Rodziców przy Szkole Podstawowej w Poniecu zorganizowała Jubileuszową X Zabawę Walentynkowo - Karnawałową. Na parkiecie do białego rana bawiło się kilkadziesiąt par. Całkowity dochód z charytatywnej zabawy przeznaczony został na zorganizowanie Dnia Dziecka dla uczniów Szkoły Podstawowej w Poniecu. Rada Rodziców wraz z gronem pedagogicznym serdecznie dziękują wszystkim sponsorom za wielkie serce okazane wychowankom ponieckiej podstawówki. / PK


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Wyróżnione Sprawdzian Sarbinowo szóstoklasisty

Dobiegła końca III edycja Programu Edukacyjnego "Zbieraj baterie" prowadzonego przez firmę Biosystem S. A. Po raz pierwszy uczestniczyły w nim jednostki oświatowe z terenu gmin należących do Komunalnego Związku Gmin Regionu Leszczyńskiego. W III edycji programu udział wzięły aż 424 placówki oświatowe z całej Polski, w tym 23 szkoły z terenu gmin należących do Związku. Nagrody przyznawane są w dwóch kategoriach: I kategoria - za zebranie największej masy zużytych baterii w przeliczeniu na jednego ucznia oraz II kategoria - za zebranie największej masy zużytych baterii ogółem. Wśród zwycięzców tej edycji znalazły się dwie szkoły z terenu gmin należących do Związku. Szkoła Podstawowa w Sarbinowie w gminie Poniec zdobyła wyróżnienie w I kategorii. W przeliczeniu na jednego ucznia dzieci zebrały 2.74 kg baterii. Szkoła Podstawowa w Miejskiej Górce zdobyła wyróżnienie w II kategorii gromadząc 279 kg baterii. W nagrodę szkoły otrzymały punkty, które wymienić mogą na nagrody z katalogu nagród. Szkoły które otrzymały wyróżnienie mają do dyspozycji 200 punktów. PK

Uczniowie klas szóstych 1 kwietnia staną przed pierwszym, bardzo ważnym egzaminem szkolnym Sprawdzianem - pisemnym badaniem wiadomości i umiejętności szóstoklasisty. W tym roku po raz pierwszy uczniowie kończący naukę w szkole podstawowej napiszą go w nowej formule. Sprawdzian będzie składał się z dwóch części - pierwsza obejmuje zadania z języka polskiego i matematyki, natomiast część druga sprawdza znajomość języka obcego nowożytnego. Szóstoklasiści ze Szkoły Podstawowej w Poniecu od początku roku szkolnego napisali już cztery próbne sprawdziany umiejętności; są obeznani z formułą sprawdzianu, dobrze wypadali na próbach w porównaniu z wynikami innych szkół i można wierzyć, że wynik końcowy będzie równie dobry. PK

Do Japonii 18 lutego mieli okazję przenieść się uczestnicy spotkania z podróżnikiem Bolesławem Grabowskim. “Japonia - Kraj Kwitnącej Wiśni i lodów o smaku zielonej herbaty.” - tak zatytułowana była opowieść o nieco egzotycznym dla nas wszystkich kraju, gdzie tradycja i nowoczesność tworzą wspólną całość. Uczestnicy przenieśli się do Tokio, Kioto i Nary oraz na wulkan Fudżi. Spotkanie uzupełniła prezentacja kimon, przyrządów do pisania i wielu ciekawych pamiątek przywiezionych przez podróżnika. / PK

W czasie ferii zimowych pracownicy biblioteki Szkoły Podstawowej w Poniecu, jak co roku, zorganizowali konkurs czytelniczy dla uczniów klas I - III pod hasłem "Wszystkie dzieci pięknie czytają". W rywalizacji wzięło udział 34 uczniów. Zadanie konkursowe polegało na przeczytaniu dowolnego tekstu ze swojej ulubionej książki oraz tekstu wskazanego przez członków komisji. Uczestnicy konkursu reprezentowali wysoki poziom umiejętności czytania./PK

[3]

W dniach 18 - 20 marca Gminne Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu po raz kolejny zorganizowało warsztaty wielkanocne dla dzieci i dorosłych. Zajęcia odbywały się w 20-osobowych grupach. Dorośli swoje świąteczne ozdoby tworzyli pod okiem Adriany Perskiej, natomiast młodsi uczestnicy spędzili czas z instruktorką Sekcji Plastycznej dla dzieci Martą Michalewicz. Trzydniowy program warsztatów obejmował tworzenie m.in. stroików świątecznych, zajączków z wełny oraz zdobienie jajek metodą decoupage. Zajęcia były bezpłatne. Organizator oprócz niezbędnych materiałów zapewnił kawę i słodki poczęstunek, natomiast uczestnicy zatroszczyli się o doskonałą atmosferę. / GCKSTiR

W Przedszkolu Samorządowym w Poniecu 9 marca odbył się III Przedszkolny Pokaz Mody. Każda grupa prezentowała inną modę: Muminki modę kosmiczną, Motylki - modę hipisowską, Żabki - wieczorową, Biedronki - sportową, Kubusie - bajkową, Krasnale - ślubną, Smerfy - modę ekologiczną. Każde dziecko miało "swoje pięć minut", przechodząc przez wiosenny wybieg i prezentując przygotowany przez rodziców strój. Pokaz Mody odbywał się w ponieckim przedszkolu z okazji Dnia Kobiet, dlatego też na koniec wszystkie panie, duże i małe, zostały obdarowane życzeniami i niespodziankami. /PK

W dniach 13 - 15 lutego w Żytowiecku odbył się pierwszy po długiej przerwie biwak zimowy dla zuchów i harcerzy. W biwaku uczestniczyło razem 62 zuchów i harcerzy, w tym 14 z zaprzyjaźnionej 9. DH z Pawłowic pod wodzą dh. Patryka Wawrzyniaka i 11 instruktorów tworzących kadrę biwaku. Zajęcia przygotowane i przeprowadzone metodami harcerskimi wypełniły cały czas pobytu w żytowieckiej szkole. W drugim dniu były odwiedziny w zachowawczym stadzie owiec rasy merynos prowadzonymi przez Krzysztofa Skibę z Żytowiecka oraz w Ośrodku Hodowli Zwierzyny w Grodzisku, po którym oprowadził zwiedzających Jan Matuszak - pracownik fermy, odpowiedzialny za wychowanie około 40 tysięcy bażantów i kuropatw rocznie. Na wieczornym Świecowisku swoją obecnością zaszczycili harcerzy wieloletni działacze harcerscy w osobach: dh. Leona Adamskiego, dh. Witosławy Zakrzewskiej, oraz dh. Ireny i Zbigniewa Kędziorów. Wszyscy harcerze mieli też codzienną służbę w kuchni oraz obowiązkowe sprzątanie pomieszczeń w których spali i odbywali zajęcia. / PK


[4]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Razem przez życie

Janina i Henryk Bzdęgowie 27 marca obchodzili 50.rocznicę ślubu cywilnego, który zawarli w Bojanowie. Rocznicę ślubu kościelnego, który odbył się na Świętej Górze w Gostyniu, świętować będą 12 czerwca. Pani Janina ma 69 lat, a pan Henryk 78.

Pani Janina wychowała się w Gołaszynie i miała czworo rodzeństwa. Natomiast pan Henryk wraz z trojgiem rodzeństwa w Bojanowie. Ojciec pana Henryka urodził się w Waszkowie. W czasie wojny rafił do obozu koncentracyjnego. Wówczas sześcioletniego pana Henryka wzięła do siebie na wychowanie mieszkająca w Poniecu ciotka. Po wojnie ojciec pana Henryka rozpoczął pracę na kolei, gdzie pracował również ojciec pani Janiny. To właśnie dzięki rodzicom znali się od dziecka. Pasją pani Janiny zawsze było gotowanie. Swą pracę zawodową związała z kuchnią - pracowała jako szefowa kuchni w Domu Pomocy Społecznej w Pakówce. Do dziś bardzo miło wspomina ten czas. Z serdecznością pensjonariuszy również spotyka się do dzisiaj. Często przyjeżdżają do państwa Bzdęgów na kawę, by choć przez chwilę spędzić ze sobą czas. Pan Henryk ukończył Technikum Ekonomiczne we Wrocławiu. Gdy został powołany do wojska, przez 2,5 roku służył na Westerplatte. Po powrocie w rodzinne strony rozpoczął pracę w browarze w Bojanowie, gdzie pracował ponad 30 lat. Był kierownikiem działu kadr. Gdy w browarze nastąpiła reorganizacja, przez osiem lat pracował jako inspektor w Urzędzie Miasta i Gminy w Bojanowie. Małżeństwo większość życia spędziło w Bojanowie. Dopiero na emeryturze, 16 lat temu, kupili dom w Poniecu i przeprowadzili się do niego. Dziś głównie odpoczywają. Pani Janina relaksuje się haftując obrusy i serwetki, którymi z chęcią obdarowuje bliskich i znajomych. Natomiast pan Henryk spędza czas w przydomowym ogródku lub też przed telewizorem. Oboje do

dziś bardzo dużo jeżdżą na rowerze. Towarzystwa dotrzymuje im wierny pies jamnik o imieniu Muszka. Państwo Bzdęgowie mają dwóch synów: starszego Pawła, który jest wojskowym i mieszka z rodziną w Lesznie. Młodszy Tomasz mieszka w Rawiczu, a w Poniecu w GCKSTiR prowadzi zajęcia artystyczne. Państwu Bzdęgom radości dostarczają dwie wnuczki Roksana i Marysia. Jubilatom życzymy dużo zdrowia, samych pogodnych chwil i wiele życzliwości od wszystkich ludzi. / MK

Zofia i Stanisław Studentowie obchodzili 50. rocznicę ślubu cywilnego 20 marca. Natomiast 24 kwietnia przypada rocznica ślubu kościelnego. Oba śluby zawierali w Poniecu. Pani Zofia ma 73 lata, a pan Stanisław jest starszy o rok.

Pani Zofia od urodzenia mieszka w Dzięczynie, to tutaj się wychowała. Natomiast pan Stanisław pochodzi z Kosowa koło Gostynia. W wieku dziesięciu lat razem z matką przeprowadził się do krewnych mieszkających w Dzięczynie. To właśnie wtedy nawiązała się ich znajomość. Ich związek rozpoczął się na jednej z wielu odbywających się w tamtych czasach zabaw. Pani Zofia miała wówczas 18 lat. Po pięciu latach spotykania się postanowili zawrzeć związek małżeński. W 1975 roku przeprowadzili się do nowo wybudowanego domu, w którym miesz-

kają do dziś. Pani Zofia przez wiele lat pracowała na poczcie w Poniecu jako listonosz. Dzięki tej pracy dała się poznać jako osoba bardzo sympatyczna i życzliwa. Do dziś mieszkańcy Ponieca taką ją wspominają. Następnie, przez kilka lat, pracowała `w Przetwórni Owoców i Warzyw w Pudliszkach. Zawsze też aktywnie działała w Kole Gospodyń Wiejskich w Dzięczynie. Pan Stanisław jest też bardzo znany w okolicy, gdyż przez całe zawodowe życie pracował jako inseminator. Nie było gospodarstwa, którego by nie doglądał. Przez 19 lat pan Stanisław pełnił funkcję sołtysa wsi. Za jego kadencji powstała w Dzięczynie świetlica, w której przez wiele lat odbywały się liczne zabawy, uroczystości rodzinne i imprezy okolicznościowe. Pan Stanisław może pochwalić się również tym, że przez wiele lat był prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej w Dzięczynie. Państwo Studentowie dochowali się trojga dzieci - córki oraz dwóch synów. Z najmłodszym z nich, Sławomirem i jego rodziną, mieszkają w rodzinnym domu. Mają też pięciu wnuków i jedną wnuczkę. To właśnie im poświęcają swój wolny czas dzieląc się przy tym obowiązkami. Pani Zofia gotuje obiady. Na pytanie, czy dobre, wnuki zgodnie odpowiadają, że tak. Natomiast pan Stanisław odwozi dzieci do szkoły. W wolnych chwilach dużo spaceruje, zbiera grzyby oraz zajmuje się hodowlą gołębi. Pan Stanisław nie ukrywa dumy z żony i dzieci. Zachwala ich w każdym słowie. Jubilatom życzymy dużo zdrowia i radości na kolejne wspólne lata. / MK


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Dowody osobiste i śluby po nowemu

Od 1 marca urzędu stanu cywilnego wydają nowe dowody osobiste. Nowy dowód będzie różnił się od dotychczasowego kilkoma szczegółami. Otóż nie będzie on zawierał informacji o wzroście właściciela dokumentu, jego kolorze oczu oraz adresu zamieszkania. Nie będzie też na nim zeskanowanego podpisu posiadacza dowodu osobistego. W nowym dowodzie osobistym nieco inna musi być fotografia. Zdjęcie zrobić trzeba "na wprost", a więc takie jakie do tej pory umieszczaliśmy w paszporcie. Nie zmienia się natomiast kształt i wielkość dokumentu. Kto powinien wymienić dowód osobisty? Przepisy mówią, że wniosek o nowy dowód złożyć muszą wszyscy, którym kończy się ważność dotychczasowego dowodu. Wniosek należy złożyć na miesiąc przed upływem tego terminu, O nowy dowód ubiegać się mogą także osoby, które zgubiły lub zniszczyły dokument, zmieniły nazwisko, lub zgłaszają zmiany w wizerunku twarzy. Przepisy mówią też o innych powodach zmiany dowodu osobistego, ale te zgłosić trzeba w Urzędzie Gminy. Wniosek o wydanie nowego dowodu osobistego jest inny niż dotąd. Można go pobrać bezpośrednio w Urzędzie. Zapewne już wkrótce znajdzie się też na stronach internetowych. Wypełniony wniosek o wydanie dowodu osobistego trzeba złożyć w Urzędzie osobiście. Nowością w przepisach jest to, że dowód osobisty można wyrobić sobie w dowolnym urzędzie w Polsce. Tam jednak, gdzie składamy wniosek, tam też osobiście odbieramy dowód. Nowy dowód osobisty wydaje się na 10 lat. Tylko dzieci do 5 roku życia otrzymują dowód osobisty na 5 lat. Osoby, które kończą 18 lat, mogą złożyć wniosek o wydanie dowodu osobistego już na miesiąc przed uzyskaniem pełnoletności. Będą miały pewność, że w dniu osiemnastych urodzin staną się posiadaczami nowego dowodu osobistego. Dowód osobisty dla dzieci do 18 lat może teraz załatwić jeden z rodziców, a nie - jak dotąd obydwoje. Do Urzędu trzeba jednak przyjść z dzieckiem. Osoby, które w swoim dotychczasowym dowodzie osobistym mają adnotację, że jest on na czas nieoznaczony, nie muszą wymieniać dokumentu na nowy. Wydanie nowego dowodu osobistego jest bezpłatne. W nowym dokumencie nie ma adnotacji o miejscu zamieszkania. Według aktualnych przepisów zameldowanie jest jednak obowiązkowe. W razie potrzeby Urząd będzie wydawał zaświadczenia o miejscu zameldowania. Takie zaświadczenie może być bezpłatne, jeśli jest potrzebne na przykład dla spraw emerytalnych, ale płatne, gdy żądać go będą banki. Opłata za zaświadczenie wynosi 17 zł. Zmiany dotyczące ślubów udzielanych przez USC. Ślub cywilny można zawrzeć w wybranym urzędzie w kraju. Nie musi to być USC w gminie, w której mieszkają nowożeńcy. Mało tego - może on się odbyć poza lokalem USC, a więc również w plenerze, zabytkowym zamku itp. Ważne, by miejsce uroczystości gwarantowało zachowanie powagi i doniosłości ceremonii oraz bezpieczeństwo wszystkich uczestników. Nowożeńcy, którzy zdecydują się na ślub poza USC muszą złożyć w tej sprawie wniosek do kierownika Urzędu. Opłata za taki ślub wynosi dodatkowo 1000 zł. W sprawach dokumentacyjnych powiedzmy jeszcze, że odpisy aktów zgonu, urodzenia, małżeństwa uzyskać można w dowolnym USC w kraju. Właśnie teraz wprowadza się te dane do ogólnopolskiego rejestru. Od 1 marca USC wydaje też zaświadczenia o stanie cywilnym. Do tej pory takich zaświadczeń nie było. Ten dokument kosztuje 38 zł. Zmiana przepisów dotyczy też nadawanych dzieciom imion. Nadal będzie obowiązywała zasada, że dziecku można nadać maksymalnie dwa imiona. Od teraz mogą to być także imiona obcego pochodzenia. Rodzice muszą jednak pamiętać, że nie nadaje się imion zdrobniałych, obraźliwych, ośmieszających. Decyzja o tym, czy zaproponowane przez rodziców imię spełnia wymagania przewidziane przez przepisy, należy do kierownika USC.

POŻEGNANIE

W lutym na zawsze odeszli od nas : 3.02 - Klimpel Stanisław (1952), Dzięczynka 5.02 - Stachowska Sylwia (1970), Poniec 7.02 - Koczur Sławomir (1986), Żytowiecko 8.02 - Zygmunt Bronisława (1942), Dzięczyna 10.02 - Rosik Franciszek (1930), Bączylas 15.02 - Woźna Władysława (1917), Śmiłowo 21.02 - Jakoniuk Ryszard (1936), Janiszewo 22.02 - Kaczmarek Józef (1930), Poniec 22.02 - Kurzawski Józef (1929), Poniec 26.02 - Nowaczyk Stefania (1934), Łęka Wielka 26.02 - Gryczka Jan (1948), Rokosowo 26.02 - Kaczmarek Stanisława (1938), Poniec

[5]

Z bukietem kwiatów do... Bernadety - 16 IV

Bernadeta to polski odpowiednik francuskiego imienia Bernadette, które jest zdrobnieniem imienia Bernadet, utworzonego od imienia Bernard. Bernadeta to uśmiechnięta i urocza kobieta o zrównoważonym i łagodnym charakterze. Pogodne usposobienie dostarcza jej wielu znajomych. Dba o dobre relacje z otoczeniem i lubi obdarowywać. Jest pewna siebie, choć rzadko to okazuje. Samotność jest jej wrogiem - nie cierpi być sama. Jest stworzona do posiadania licznej i szczęśliwej rodziny. Odnajduje się w zawodach spokojnych i niewymagających zbyt wielkiego zaangażowania, ale dających możliwość niesienia pomocy innym. Jej kolorem jest biały, liczbą 9, a kamieniem perła. Bernadeta imieniny obchodzi także 19 stycznia, 7,9,11,16 i 18 lutego, 12 marca, 6 maja oraz 10, 20, 21 sierpnia. W naszej gminie jest 14 kobiet o tym imieniu: po 3 w Poniecu i w

Bernadeta Ratajczak z Ponieca

Łęce Wielkiej, 2 mieszkają w Bogdankach, po 1 w Szurkowie, Rokosowie, Zawadzie, Śmiłowie, Grodzisku i Janiszewie. Najstarsza Bernadeta jest mieszkanką Szurkowa i w tym roku skończy 65 lat, natomiast najmłodsza ma lat 25 i mieszka w Janiszewie. / MK

Franciszka - 2 IV

Franciszek to imię pochodzenia germańskiego. Wywodzi się od słowa frank (wolny) i oznacza człowieka wolnego. Pierwszy imię to nosił św. Franciszek z Asyżu. Franciszek to mężczyzna o podwójnej naturze, popadający w skrajności. Lubi udowadniać, że ma rację, chociaż w głębi duszy się waha. Na zewnątrz zawsze zdecydowany i pewny siebie. Franciszek wybiera życie poza miejskim zgiełkiem. Ucieka jak najdalej od tłoku, spalin i hałasu. Jego marzeniem jest wiejski domek, zagubiony wśród lasów. Franciszek jest rodzinny, ma niesamowite podejście do dzieci. Dba o potrzeby swoich bliskich, o rodzinne tradycje i dobre wychowanie potomstwa. Wykazuje niespotykaną wytrwałość w pracy czy wręcz upór. Jest niezwykle precyzyjny, rzetelny i obowiązkowy. Jego kolorem jest niebieski, liczbą 4, a kamieniem ametyst. Imieniny ma również 29 stycznia, 17 lutego, 9 marca, 2 maja, 4 i 29 czerwca, 14 lipca, 4 i 20 sierpnia, 16 i 30 września, 4 i 29 paź-

Wieści z gminy Poniec

Franciszek Wojciechowski z Ponieca

dziernika, 13 i 27 listopada, 3 i 22 grudnia. W gminie Poniec jest aż 33 Franciszków. W Łęce Wielkiej mieszka 7, w Poniecu 4, 3 w Łęce Małej, po 2 w Rokosowie, Wydawach, Szurkowie, Janiszewie, Śmiłowie i Drzewcach, po 1 w Miechcinie, Bogdankach, Żytowiecku, Grodzisku, Bączylesie, Maciejewie i Włostkach. Najstarszy Franciszek mieszka w Wydawach i ma 95 lat, najmłodszy 25 kwietnia skończy rok i jest z Bogdanek. / MK

Wydawca i redakcja: Gminne Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu, ul. Szkolna 3, tel. 65 5731169 Redaktor naczelny: Paweł Klak Przesyłanie materiałów do gazety i archiwum PDF: www.poniec.eu Druk: Drukarnia HAF LESZNO Skład: HALPRESS, Leszno - www.halpress.eu


Z własnymi symbolami [6]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Miechcin to o mała miejscowość. Jak się jednak okazuje jej mieszkańcy mają wiele wspomnień. Szczególnie z ostatnich kilkudziesięciu lat. A zmieniło się w tym czasie wiele. Między innymi poznikała część dawnych budynków, choć dwa symbole wsi wciąż są i mają się bardzo dobrze.

Dawny Zespół Pieśni i Tańca Ludowego z Miechcina

Miejscowość jest niezwykle wiekowa. Pierwsza wzmianka o Miechcinie, jak o wielu pobliskich osadach, pochodzi już z 1310 roku. W połowie XVIII wieku należała do okręgu dworskiego Janiszewo majętności Wydawy. Majątek obejmujący te trzy wsie nigdy nie był zbyt wielki. W 1881 r. jego powierzchnia wynosiła 282 hektary. W 1913 było tu 27 koni, 75 krów oraz 101 świń. Nawet jak na tamte czasy nie było to wiele. Przed wojną znajdowały się tam dwie stodoły oraz dworek. Po drugiej wojnie światowej folwark został rozparcelowany pomiędzy kilku miejscowych gospodarzy.

Zadarli z ludową władzą

Dworek należał do rodziny Mendyków. Aż do roku 1963 roku kiedy go rozebrano. Stodoły, w międzyczasie przebudowane, stoją do dziś. Przede wszystkim jednak we wsi są dwa charakterystyczne miejsca. To duży krzyż, który znajduje się przy domu Marii i Zenona Kujawiaków oraz kapliczka u Władysławy Malcherek. Krzyż postawił Ludwik Ogrodnik, a kapliczkę Feliks Mendyka. Obaj po wojnie nie spodobali się władzy ludowej i trafili do więzienia. Dziś już nikt nie pamięta, pod jakim pretekstem ich aresztowano. To zresztą mniej istotne, bowiem co do meritum sprawy wątpliwości nie ma. Otóż obaj ślubowali, że po

wyjściu na wolność postawią; jeden z nich krzyż, a drugi kapliczkę. Jak widać, słowa dotrzymali. Choć tu koniecznie dodać trzeba, że teraz są one nowe. Trzy lata temu w miejscu starego, staraniem Zenona Kujawiaka, postawiono nowy krzyż, wykonany z drewna chińskiego, podobno bardzo twardego. Natomiast w ubiegłym roku starą kapliczkę zastąpiła nowa. Jej fundatorką jest Władysława Malcherek.

we wsi mieszka około 90 mieszkańców. Tak jest praktycznie od zawsze. I mimo tak symbolicznej liczby klientów lokal potrafił się utrzymać. Dziś po nim nie ma już śladu, tak jak po wiatraku, który stał na pobliskim wzgórzu. W domu naprzeciw kapliczki mieszkają państwo Woźni. Oni wspominają, jak po wojnie przez wieś regularnie przetaczały się wojska, przede wszystkim radzieckie. Dla nich była to krótsza droga z Ponieca na Rydzynę. W ogóle przez całe dziesięciolecia nie tylko indywidualne pojazdy, ale i autobusy kursujące pomiędzy tymi miasteczkami jeździły właśnie przez Miechcin.

To, co wczoraj i to, co dziś

W minionych dziesięcioleciach we wsi działo się sporo. Działało

tam Koło Gospodyń Wiejskich. W jego skład oprócz miejscowych pań wchodziły także ich koleżanki z Janiszewa. Wieś miała też własny zespół ludowy. Choć, żeby nie było wątpliwości i teraz mieszkańcy z powodzeniem starają się działać na rzecz swej małej ojczyzny. Na przykład podczas ostatnich dożynek stworzyli ludowy zespół, który składał się z kilkunastu osób. To dużo, biorąc pod uwagę małą liczbę mieszkańców. Teraz wszyscy mają gdzie się spotykać. Dwa lata temu oddano do użytku nowoczesną, bardzo ładną świetlicę. Gdy jest ciepło i nie pada, do użytku mieszkańców jest też plac wokół niej. A jak wygląda dzisiejsze życie we wsi? Pani sołtys mówi, że przede wszystkim spokojnie. - Małe miejscowości mają swój urok. Ja bez trudu mogę roznieść wszystkie zawiadomienia, kilkanaście telefonów dotrzeć do każdego mieszkańca wsi. Poza tym w takim małym gronie nieźle się współpracuje i chyba dobrze żyje - kończy. DAMIAN SZYMCZAK

Zdjęcie ślubne przed nieistniejącym dziś dworkiem

Krótsza droga dla wojska

Piąty rok funkcję sołtysa wsi pełni Barbara Mendyka, od dwóch lat jest także gminną radną. W Miechcinie mieszka od 26 lat. - Pamiętam kamień, na którym często siadał Franciszek Mendyka i opowiadał - wspomina. - My siedzieliśmy wokół i musieliśmy słuchać. Byliśmy młodzi, a że w tym wieku mało kto interesuje się historią, to i większość z tych wspomnień przepadła. Wielka szkoda, bo tych opowieści było naprawdę dużo. Za to wciąż trwa pamięć o dawnych budynkach, które już poznikały z miejscowego krajobrazu. Przy wjeździe do wsi od strony Ponieca znajdowała się karczma. Z dzisiejszej perspektywy czasu wydaje się to wręcz niewiarygodne, ale działała bardzo długo, jeszcze po wojnie. Niewiarygodne, gdyż

Dawne miechcińskie Koło Gospodyń Wiejskich

Mieszkańcy przy dawnej kapliczce w Miechcinie


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[7]

Rolnictwo w Poniecu na przestrzeni lat

Poniec, jako typowa gmina rolnicza, znajdująca się w województwie wielkopolskim, miał od zawsze dobrze rozwinięty sektor rolniczy. Wpływ na to miały bardzo dobre warunki wodne oraz dobre jakościowo grunty. Czynniki te składają się na to, że nasze rolnictwo charakteryzuje się wysoką efektywnością produkcyjną, która pozwala nam zajmować czołowe miejsce w tej kategorii w Wielkopolsce.

zwierząt była hodowla przyzagrodowa. Były to kury, kaczki, indyki i gęsi. - Hodowano je głównie do celów konsumpcyjnych - wyjaśnia R. Szymański. - Drób każdej jesieni, skupowany był przez GS Poniec. Na wielu podwórkach można też było zauważyć hodowlę nutrii, które wykorzystywano do wyrobów kuśnierskich i tak samo jak na przykład króliki - do celów spożywczych.

Początek końca

Intensywny rozwój

Poniec i gmina, na przełomie lat 60.i 80. pod względem liczby gospodarstw rolnych były prężnie rozwijającym się rejonem. Rolnictwo stanowiło główne źródło utrzymania naszych mieszkańców. Jak wspomina Roman Szymański, lekarz weterynarii w naszym mieście: - Nie sposób było znaleźć ulicę, przy której nie mieszkałby ktoś zajmujący się hodowlą zwierząt gospodarskich. Gospodarze, którzy dysponowali większą powierzchnią przeznaczoną na swoją działalność, starali się rozbudowywać swoje gospodarstwa. Dzięki temu potrafiły się one składać z kilku budynków gospodarczych. W sumie w tamtych latach, można było naliczyć około 60 gospodarstw rolnych w samym Poniecu. - Aż dziesięć gospodarstw było przy ulicy Gostyńskiej, przy Krobskiej było sześć, a przy Krobskiej Szosie i Bojanowskiej po siedem dodaje R. Szymański.

“Świńskie miasteczko”

Województwo wielkopolskie od zawsze przodowało w Polsce w chowie trzody i bydła. Również w Poniecu pogłowie tych zwierząt na przełomie lat 60. i 80. było największe. - Hodowla trzody zaczęła się rozwijać bardzo szybko. Liczba świń w ponieckich gospodarstwach sięgała niekiedy aż do stu pięćdziesięciu sztuk. Były to maciory, warchlaki, tuczniki i prosięta. Stąd też Poniec swego czasu nazywany był "świńskim miasteczkiem" - tłumaczy R. Szymański. - Nie sposób było nie dostrzec licznych gospodarstw z trzodą, ani też tej

trzody nie poczuć. Była ona wszechobecna. Na terenie Ponieca działała rzeźnia GS - owska, która miała również własny sklep. Znajdował się on przy ulicy Kościelnej i zaopatrywał w produkty mięsne mieszkańców miasta. Reszta tuczników była wywożona do zakładów mięsnych w Kościanie, Krotoszynie i we Wrocławiu.

Mleko z wozu

Bardzo ważnym punktem w Poniecu była też mleczarnia. Mieściła się ona przy ulicy Bojanowskiej. Miała swoją rację bytu również dzięki temu, że ponieccy gospodarze oraz rolnicy na wsiach hodowali bydło mleczne. - Hodowla bydła w Poniecu nie była już tak znaczna jak trzody, ale w kilkunastu gospodarstwach można było naliczyć do dziesięciu sztuk, zwłaszcza krów - mówi R. Szymański. Mleko do mleczarni dostarczane było w specjalnych kanwach. Zajmowali się tym wozacy, którzy wozami konnymi codziennie dowozili mleko z sąsiednich wsi. W latach 50. znanym woźnicą, był pan Matecki, którego wóz ciągnął srokaty koń.

Siła w koniu

Kluczowymi zwierzętami w gospodarstwach były konie. To one od lat 40. do połowy lat 70. stanowiły siłę pociągową w rolnictwie. - Ich przydatność do pracy na złych drogach, w błocie i na śniegu była ogromna - tłumaczy R. Szymański. - W tamtych czasach mało kto posiadał ciągnik, a nawet jeśli go miał, to właśnie koń wykonywał najcięższą pracę.

W zależności od posiadanego areału były gospodarstwa, w których znajdowały się 2 lub 3 konie. Nie brakowało również pojedynczych sztuk: - Takim przykładem były siostry zakonne działające przy szpitalu ponieckim, które w swoim niewielkim gospodarstwie miały jednego konia - dodaje R. Szymański. Ogólnie, w latach 70. liczba koni w ponieckich gospodarstwach sięgała około 70 sztuk.

Owce

W latach 70. i 80. bardzo dobrze rozwinięta była hodowla owiec. Ich pogłowie sięgało nawet do 300 sztuk w jednej owczarni. A owczarni było kilka w okolicznych wioskach i jedna w Poniecu przy ulicy Janiszewskiej, którą prowadził pan Kubiak.

Ptactwa też nie brakowało

Warto również dodać, że uzupełnieniem hodowli tzw. dużych

Zmiany gospodarcze i społeczne w Polsce, które nastąpiły po latach 80. i na przełomie wieków, spowodowały stopniowy regres w działalności małych gospodarstw rolnych. Zmiany te nie ominęły również Ponieca. - Dziś tylko w kilku gospodarstwach prowadzona jest jakakolwiek działalność rolnicza. Są to gospodarstwa mieszczące się przy ulicach Krobskiej, Krobskiej Szosie, Rydzyńskiej, Polnej, Janiszewskiej, Kusza, Bojanowskiej i Gostyńskiej - mówi R. Szymański. Zmieniła się także specyfikacja hodowanych zwierząt. Bydło mleczne zostało zastąpione bydłem opasowym. Natomiast postęp technologiczny zaczął stopniowo wypierać z gospodarstw konie, które zastąpiono maszynami rolniczymi. Mimo wstąpienia Polski do Unii Europejskiej rolnictwo nie jest już tak dochodowym interesem jakby się mogło wydawać. Wyposażenie gospodarstwa w niezbędne maszyny rolnicze wiąże się ze sporymi kosztami, na które nie każdy może sobie pozwolić, a zwrot takich inwestycji rozkłada się na lata. Ponadto współczesna młodzież, ma inne cele, inne perspektywy i możliwości rozwoju niż ich ojcowie czy dziadkowie. Dlatego też, tylko nieliczni postanawiają kontynuować dzieło swoich rodziców. MARTA KOPANIA


Prawdziwe historie [8]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Zawsze, kiedy zbliża się Wielkanoc, przypominam sobie pewne zdarzenie z młodości. Lubię do niego wracać, bo to czas, gdy żyli moi rodzice, moja babcia, gdy ja nie miałam jeszcze dwudziestu lat. To było tak dawno, a mnie wydaje się, że "dopiero co". Ale tak to już jest ze wspomnieniami. Im bardziej odległe, tym jakby piękniejsze. Ja bardzo do tamtych dni tęsknię. Moja babcia mieszkała na wsi. Była już sama, bo dziadek zginął w czasie wojny, a mama była jedynaczką. Babcia miała więc tylko nas. Nic dziwnego, że wpadaliśmy do niej tak często, jak tylko się dało. A nie było to trudne, bo z naszego miasteczka do babci szliśmy około pół godziny. Kiedy byłam malutka, te "wyprawy" odbywały się tylko w niedzielę, ale gdy trochę podrosłam, sama biegałam na wieś. Babcia cieszyła się z tych wizyt i zawsze miała dla mnie kogel - mogel. Dziś wydaje mi się, że takiego ukręconego żółtka jak u babci nie jadłam nigdzie indziej. Wielkanoc pamiętam w szczególny sposób. Dopóki babcia była sprawna, chciała ją spędzać u siebie. Zawsze więc w pierwsze święto rano szliśmy do niej na uroczyste śniadanie. Babcia nie pozwalała, byśmy cokolwiek przynosili. To było jej śniadanie dla nas. Przygotowywała je od tygodni, a w trudnych latach pięćdziesiątych nie było to łatwe. Z radością więc serwowała nam kiełbasy od sąsiada rzeźnika, jajka z własnego kurnika, szynki. Moja mama mówiła, że wielkanocne śniadania u babci były "na bogato". Teraz jest tak w każdym domu, więc pewnie to moje wspomnienie może trochę śmieszyć, ale dla mnie ma po prostu zapach rodzinnego domu. Opowiedzieć chciałam wam jednak o drugim dniu świąt. W lany poniedziałek do babci zawsze chodziliśmy po południu. W tej wsi mieszkańcy organizowali tak zwanego "Siwka". To była taka zabawa przebierańców, w której uczestniczyło mnóstwo osób. I to nie tylko z wioski, ale także z naszego miasteczka, bo jak już mówiłam, było do niego naprawdę niedaleko. Na poboczu drogi prowadzącej przez całą wieś stało więc z kilkuset ludzi - wszyscy wystrojeni, eleganccy. Pamiętam, że ja na Wielkanoc co roku dostawałam nową sukienkę. Mówię o tych strojach, bo w tej opowieści mają one swoje znaczenie. Otóż wśród przebierańców

były nie tylko diabły, jakieś duchy, zwierzęta, ale także kominiarze. Ci ostatni za swoje główne zadanie uznawali pobrudzenie widzów. Biegali zatem od jednego do drugiego - i jak to się wtedy mówiło - murzyli kogo się dało. A ci, mając te swoje nowe stroje, uciekali, przepychali się, chowali jeden za drugiego. Śmiechu i radości było zawsze co niemiara, ale także sporo zamieszania. I w takim zamieszaniu zdarzyło się coś, co pamiętam do dziś. “Siwek” w ten wielkanocny poniedziałek też musiał być. To był koń, tak się składa, że rzeczywiście białej czy też siwej maści. Jeden z przebierańców zaprzągł go do powózki i jeździł z nim w tę i z powrotem. Kominiarze wyskakiwali zza powózki, diabły straszyły mieszkańców, polewały wodą, ktoś krzyczał, ktoś głośno się śmiał. Ja stałam przy drodze z moimi rodzicami, z babcią i z koleżanką, która była sąsiadką babci. W tym miejscu droga prowadziła w kierunku jeziora - mówiąc szczerze - nie było tam zbyt bezpiecznie. I właśnie wtedy spłoszył się koń. Zobaczyliśmy, jak z tą powózką pędzi prosto na nas. To były sekundy i nikt nie miał czasu na reakcję. Ojciec tylko krzyknął, ja odsunęłam się na pobocze, mama przewróciła babcię… Kątem oka zobaczyłam chłopaka, który wyciągnął moją koleżankę niemal spod nóg pędzącego siwka. Było oczywiste, że uratował jej życie. A siwek i powózka potoczyły się w dół, prawie do jeziora. Pamiętam tamten poniedziałek jakby to było wczoraj. Oczywiście nie czuję już tej dramaturgii i nie wspominam wydarzenia jako czegoś okropnego, jednak miało ono swój ciąg dalszy. Od razu powiem, że bardzo szczęśliwy ciąg dalszy. Z małą sąsiadką babci szczerze się zaprzyjaźniłam. Ona była ode mnie prawie o pięć lat młodsza, ale kiedy tylko wpadałam na wieś, zawsze spotykałam się także z nią. Opowiadała mi, jak bardzo jej rodzice przeżyli tamto zdarzenie. Oni naprawdę wyobrazili sobie, że mogli stracić córkę. Nic

dziwnego, że dowiedzieli się, kim był chłopak, który zachował się tak bohatersko. Mieszkał w moim miasteczku, chodził do szkoły średniej, miał kilkoro rodzeństwa. A przypomnę, że to były lata pięćdziesiąte, jego ojciec pracował fizycznie, w domu im się nie przelewało. Rodzice mojej koleżanki postanowili więc im pomóc. A mogli to zrobić jedynie dzieląc się produktami z gospodarstwa. Innej pomocy rodzina chłopaka by nie przyjęła. Ale ziemniaki na zimę, owoce, paczkę ze świniobicia - to były po prostu prezenty. Czasem tę paczkę do rodziców chłopaka zawoziła moja koleżanka. Kilka lat później dostałam zaproszenie na ślub. Jeszcze żyła moja babcia. Domyślacie się, że było to ślub mojej koleżanki i że odbywał się po sąsiedzku. W tamtych latach śluby gospodarskiej dziewczyny były naprawdę wielkim wydarzeniem na wsi. W przeddzień rozbijało się szkło przed jej domem, chłopcy przychodzili pod okno na kieliszek wódki, młodzi sami musieli sprzątać stłuczkę. Wszystko to pamiętam. Na ślubie nagle zobaczyłam tamtego chłopaka z wielkanocnego "Siwka". Niewiele się zmienił. Dalej wydawał mi się bardzo młody, choć już miał żonę i dziecko. Poznał mnie. Okazało się,

że jest bratem pana młodego. A więc moja koleżanka znalazła miłość w tamtym domu w miasteczku. A zatem ten pędzący siwek nie pojawił się na jej drodze przypadkowo. Nie miał jej zabrać życia, tylko dać nowe. I dał. Wspominam tamtą Wielkanoc każdego roku. Przede wszystkim moich bliskich. Ciągle widzę babcię na poboczu drogi i moich rodziców. Nie ma ich już wśród nas. I ciągle pamiętam atmosferę świąt na wsi, siwka, dyngus, moje pomurzone nowe sukienki. Jak dobrze, że mam co wspominać. Dodam jeszcze tylko dwa zdania. We wsi mojej babci już nie organizują "Siwka". A z moją koleżanką spotykam się do dziś. Mamy prawie siedemdziesiąt lat. SPISAŁA HALINA SIECIńSKA


Śmigus dyngus w Wielkopolsce WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Drugi dzień Wielkanocy jest oficjalnym świętem w wielu krajach świata, między innymi we Francji, w Australii, Chorwacji, Czechach, Hiszpanii, Holandii, Kanadzie (Quebec), na Litwie, Madagaskarze, w Niemczech, Polsce, RPA (Dzień Rodziny), Szwajcarii, Szwecji, na Węgrzech, we Włoszech, w Wielkiej Brytanii (bez Szkocji). Jednak w niewielu krajach znany jest zwyczaj polewania się w tym dniu wodą. Oprócz Polski występuje on na Morawach, Słowacji, Węgrzech, także w polskich społecznościach w Stanach Zjednoczonych.

Badacze kultury ludowej przyjmują, że zwyczaj polewania się wodą w Wielkanocny Poniedziałek pochodzi z XV wieku z terenu Wielkopolski. Dawniej występował on pod różnymi nazwami, np.: śmigurst, śmigust, szmigus, oblej, oblewanka. Sama nazwa śmigus dyngus wzięła się z dwóch osobnych tradycji. Nazwa śmigus pochodzi od niemieckiego określenia Schmeckostern. Zwyczaj ten polegał na uderzaniu się, smaganiu zielonymi gałązkami, rózgami lub oblewaniu wodą dla zdrowia i pobudzenia sił witalnych. Nazwa dyngus natomiast pochodzi od niemieckiego słowa Dingen - targować się. Dyngus polegał na chodzeniu po domach i zbieraniu datków, którymi najczęściej były jajka. Jeśli ktoś odmówił złożenia choćby symbolicznego datku w drugi dzień świąt, za karę był oblewany wodą. Badacz kultury ludowej Oskar Kolberg w opisywanych przez siebie obyczajach wielkanocnych z różnych regionów Polski wzmiankuje liczne zwyczaje z obszaru Wielkopolski, która w XIX wieku nosiła urzędową nazwę Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Zauważa przy tym, że "Zwyczaje wielkanocne nad Wartą co powiat, co okolica różnią się nieco od siebie". Z opisów Kolberga widać jednak, że lany poniedziałek nie polegał tylko na zwyczajnym polewaniu się wodą. Towarzyszyły mu różnorodne zwyczaje, kultywowane przez obydwa świąteczne dni, np. [...] W wielką Niedzielę nad wie-

czorem zbiorą się z całej wsi parobcy, średniaki i chłopaki, i chodząc od domu do domu z naczyniami pełnemi wody polewają nią dziewki. [...] Na drugi dzień tj. w drugie święto, zbiorą się po południu ciż sami, przebrani za rozmaitych włóczęgów i za baby z koszykami. Tak przebrana cała ta gromada chodzi od domu do domu po dyngusie, gdzie dostają jaja, krajanki sera, placka, chleba, masła, kiełbasy, sperki (okrasę) i nieco pieniędzy. [...] Po obejściu całej wsi, udają się do gościńca i tam smażą jaja, kiełbasy, i jedzą i piją, pewną jednakże część jadła odkładają sobie na przewodnicę tj. na niedzielę przewodnią". W wielu miejscowościach istniał zwyczaj przebierania się za niedźwiedzia, co przypominało nieco zwyczaje Bożego Narodzenia: "[…] W poniedziałek, po nieszporach, ubierają parobcy jednego z pomiędzy siebie w grochowiny jakoby niedźwiedzia, i wszyscy, nie wyjmując i najmniejszych chłopaczków, gromadzą się naokoło niego. Jeden z parobków niesie przed niemi drążek, za którego rozłupany koniuszek ma zatknięty kawałek kiełbasy lub mięsiwa, a inni trzymają koszyki, i po prześpiewaniu pieśni: Przyślimy tu po dyngusie zgarniają do koszyków otrzymane po domach datki z jadła różnego złożone, które potem wieczorem spożywają razem, dzieląc się niemi w karczmie lub w domu". Inny, podobny opis świadczy, że zwyczaj ten był znany w wielu okolicach Wielkopolski. “[...]

W drugie święto rozpoczyna się kwesta wielkanocna. Zebrani parobczaki i chłopcy przebierają jednego zpośród siebie za niedźwiedzia, obwijając całego w grochowiny lub w przewrócone do góry wełną kożuchy i uwiązanego na łańcuchu oprowadzają z chaty do chaty, zmuszając go niebardzo lekkiemi kija razami do pokazywania różnych figlów i niezgrabnych skoków. Dwóch parobczaków niesie z sobą kosze do zbierania datków, składających się z jaj, placków, mięsiwa, wędzonek itd. a jeden dźwiga na ramieniu rożen, na który się wkładają otrzymane kiełbasy i kiszki. Gdy cała czereda wejdzie do chaty, pochwaliwszy Pana Boga, zagrzmi pieśnią niedobranym chórem [...] Potem, wysuwając się po kolei przed gospodynię domu, kłaniają się czapkami do nóg i przymawiają dowcipnie o różne podarki. W niejednym domu usłyszą przymówkę: Tu - ście dziewcząt nie kąpali, idźcie sobie teraz dalej. [..] Wszędzie jednak odbierają przynależne datki, bo lud wielkopolski zawsze hojny, szczery i gościnny. Po skończonym obchodzie po wsi, udają się wszyscy do jednej corocznie z koleji wybieranej chaty lub do karczmy, i tam wśród tańców i śpiewów radosnych spożywają Boże Dary”. Z wielkanocnym poniedziałkiem wiązały się także inne zwyczaje, występujące w różnych miejscowościach Wielkopolski. Popularne były obchody domostw z kogutkiem, czyli kurkiem dyngusowym.

[9]

Pierwotnie był on żywy, później sztuczny. Zwyczaj ten nawiązywał do dawnych obrzędów witania wiosny. Kogut symbolizował życie i odradzanie się. Miał też podtekst erotyczny. Kogut symbolizował męskość. Niekiedy chodzono także z gaikiem - maikiem. Było to drzewko lub zielona zdobiona gałąź, symbolizująca przejście z zimy w wiosnę. Natomiast chodzenie z miniaturą piły lub sraczykiem, czyli figurą tracza z piłą, przypominało, że Jezus w młodości uczył się zawodu cieśli. Kościół przestrzegał wiernych przed przesadnym kultywowaniem tych obchodów, często kończących się chuligańskimi wybrykami. O tym, że czasami nie znano umiaru może świadczyć pochodzący z XVIII wieku opis pióra Jędrzeja Kitowicza. Rzecz znamienna, że opisane ekscesy miały miejsce nie wśród prostego ludu, ale w kręgach szlacheckich: Gdy się rozswawoliła kompania, panowie i dworzanie, panie i panny, nie czekając dnia swego lali jedno drugich wszelkimi statkami, jakich dopaść mogli. Hajducy i lokaje donosili cebrami wody, a kompania czerpiąc z nich, goniła się i oblewała od stóp do głów, tak iż wszyscy byli zmoczeni jakby z jakiegoś wyszli potopu. Stoły, statki, krzesła, łóżka wszystko było zamoczone - a podłogi jak stawy wodą zalane. Największa była rozkosz przydybać jaką damę w łóżku, to już ta nieboga musiała pływać w wodzie między poduszkami i pierzynami jak między bałwanami, przytrzymywana bowiem przez silnych mężczyzn nie mogła wyrwać się z tego potopu". Jak świadczy opis, brak umiaru w zabawach lanego poniedziałku to nie tylko niezbyt dobry zwyczaj współczesnych czasów. Źródła: • Ks. Wincenty Zalewski, Rok kościelny, Warszawa 1989 • Portale internetowe: • Podróże. pl http://www.podroze. pl/aktualnosci/lany - poniedzialek - obchody - w roznych/2213/ (dostęp 17.03.2015) • Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM w Poznaniu http://www.etnologia. amu. edu. pl/go. live. php/PL - H765/25 kwietnia. html (dostęp 17.03.2015) • Gmina Krzemieniewo - wybór cytatów z dzieł Oskara Kolberga dokonany przez Leonarda Dwornika www.krzemieniewo. net (dostęp 17.03.2015) GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI


[ 10 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Puchar dla Wojtka

Egzamin Cup 2015

Taekwondziści z Ponieca i Żytowiecka wraz ze swoimi kolegami i koleżankami z innych sekcji KS TIGER WIELKOPOLSKA uczestniczyli w egzaminie Cup, czyli egzaminie na wyższe stopnie i pasy.

Komisja egzaminacyjna w tym roku liczyła 8 członków, w jej skład wchodzili: Krzysztof Bednarz IV DAN, Dawid Konik II DAN, Łukasz Busz I DAN, Krzysztof Żurczak I DAN oraz przybywający na specjalne zaproszenie Rafał Łukasiewicz I DAN. Dodatkowo decyzją Zarządu Klubu po raz pierwszy z głosem doradczym w pracach komisji udział wzięli zawodnicy z najwyższym stopniem klubowym 1 CUP: Emil Janowski, Magdalena Ślęzak i Krystian Zieliński. Egzamin odbył się w hali sportowej Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Gostyniu. Udział w nim wzięły 143 osoby z pięciu sekcji klubu: Gostynia, Ponieca, Żytowiecka, Pępowa i Kościana. Impreza trwała 7 godzin i podzielona była na 3 części wiekowe. W każdym panelu uczestniczyły osoby zdające zarówno na początkowe stopnie, jak i na zaawansowane. - Najwyższy stopień klubowy uzyskał czołowy poniecki zawodnik Adam Sierakowski, czarno czerwony pas to ostatni krok przed

czarnym pasem, do którego Adam wytrwale dąży - mówi trener Krzysztof Bednarz. - Ponadto niebieskie pasy otrzymali: Dawid Baranowski, Kacper Środawa i Michał Dudziak, a kilka osób zielone i zielono - niebieskie pasy. Parę osób udanie debiutowało zdając swój pierwszy egzamin. Wszyscy pozytywnie go złożyli dlatego cieszymy się, że poziom sportowy jest utrzymany mimo trudności lokalowych w sekcji Poniec. Jako główny trener traktuję to jak egzamin z siebie i dziś mogę być usatysfakcjonowany poziomem prezentowanym przez moich podopiecznych. Tak jak w poprzednim roku wykorzystaliśmy egzamin jako sposobność do wręczenia powołań klubowych na zbliżające się mistrzostwa Polski w Wieliczce, otrzymało je 12 najlepszych zawodników w wieku powyżej 13 lat, dla nich egzamin się nie skończył - dalsza część trwać będzie na matach ogólnopolskich zawodów. PK

W sobotę, 21 lutego, w Dąbczu odbyło się 3. Grand Prix Dąbcza w Tenisie Stołowym. Na turniej przyjechało około 30 najlepszych tenisistów z Dolnego Śląska i Wielkopolski. W turnieju wystartowała również drużyna Piast z Ponieca, reprezentowana przez: Adriana Olejniczaka, Dominika Szczepaniaka, Dominika Urbaniaka oraz Wojciecha Walenckiego. Turniej został rozegrany na bardzo wysokim poziomie sportowym. Po zaciętej rywalizacji, reprezentant ponieckiego klubu Wojciech Walencki zajął dobre 2 miejsce. /PK

Osiemnastu zawodników rywalizowało w sobotnie przedpołudnie 28 lutego w VII Turnieju Tenisa Stołowego o Puchar Burmistrza Ponieca, który odbył się w sali ZSSPiG w Żytowiecku. W początkowej fazie obowiązywała formuła grupowa, dzięki której udało się wyłonić finałową ósemkę. Następnie zawodnicy rozpoczęli rywalizację pucharową. Jak podkreślają organizatorzy, pojedynki dostarczyły wielu emocji i stały na wysokim poziomie sportowym. Mecze półfinałowe okazały się rywalizacją dwóch klubów: Pogoni Góra i Startu Gostyń. W pierwszym półfinale Wojciech Walencki (Pogoń) pokonał Daniela Skibickiego (Star"), natomiast w drugim pojedynku Maciej Knoski (Pogoń) okazał się lepszy od Roberta Siei (Start). W wewnątrzklubowej rywalizacji w pojedynku o 3. miejsce Daniel Skibicki pokonał Roberta Sieję, natomiast w pojedynku finałowym Wojciech Walen-

cki w trzech setach okazał się lepszy od Macieja Knoskiego. VII Turniej Tenisa Stołowego o Puchar Burmistrza Ponieca zorganizowano dzięki współpracy gminy Poniec, GCKSTiR w Poniecu, sekcji tenisa stołowego Piasta Poniec oraz ZSSPiG w Żytowiecku. GCKSTIR

Dzieci z gminy Poniec w ramach zajęć świetlicowych pojechały w styczniu na wycieczkę do Afrykarium we Wrocławiu. Świat pełen egzotyki poznawały przez kilka godzin. / PK

W niedzielne przedpołudnie 8 marca grupa ponieckich i bojanowskich kijkarzy na trasę wędrówki wybrała lasy w okolicy Pakówki. Dzień był szczególny - święto kobiet - więc nie obeszło się bez specjalnych życzeń i tradycyjnego kwiatka dla wszystkich pań. Kilkukilometrowa trasa prowadziła przez historyczne miejsca, m. in. obok pamiątkowego kamienia upamiętniającego śmierć jelenia i myśliwego, którego ten śmiertelnie zranił podczas polowania, resztek fortyfikacji granicznej między Polską a Niemcami sprzed drugiej wojny światowej oraz kamienia, gdzie zginął w pojedynku Stefan Bobrowski uczestnik powstania styczniowego z hrabią A. Grabowskim. Podczas marszu urokliwymi leśnymi pagórkami ponad 20osobowej grupie dopisała wspaniała, wiosenna pogoda, która pozwalała dostrzec pierwsze oznaki budzącej się do życia przyrody a przyświecające słońce dodawało uczestnikom sił do marszu. / PK


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Zebranie PSW Perkoz

[ 11 ]

Wędkarskie podsumowanie Dnia 22 lutego w budynku dawnego kina w Poniecu odbyło się zebranie sprawozdawcze Ponieckiego Stowarzyszenia Wędkarskiego Perkoz.

Zebranie otworzył prezes Mieczysław Matuszewski. Powitał wszystkich i po krótkim wprowadzeniu przeprowadził wybory na przewodniczącego i sekretarza zebrania. Głosami wszystkich członków wybrano Huberta Glabsia na przewodniczącego i Norberta Lindnera na sekretarza. Następnie wyłoniono Komisję Uchwał i Wniosków oraz Komisję Skrutacyjną. Kolejnym etapem spotkania było przedstawienie sprawozdań. Sprawozdanie z działalności Zarządu PSW Perkoz odczytał prezes Matuszewski. Zarząd spotkał się w 2014 r. 12 razy w siedzibie PSW Perkoz. Oprócz tego doszło do kilku roboczych spotkań nad stawami, gdzie oceniano stan łowiska i planowano kolejne prace. Stowarzyszenie było także organizatorem 5 zawodów wędkarskich. Członkowie Zarządu brali udział w wielu uroczystościach gminnych z okazji świąt państwowych i rocznic. Prezes podziękował wszystkim, którzy angażowali się w prace na stawach w Dzięczynie, a w szczególności gospodarzowi wody koledze Stanisławowi Biegale. Koniec sprawozdania dotyczył planów na 2015 r. Wśród nich było przede wszystkim przeprowadzenie trzeciej - ostatniej części rekultywacji na łowisku w Dzięczynie. Następnie głos zabrał Hubert Glabś, który opisał przybyłym ostatnią część rekultywacji. Sprawozdanie finansowe przedstawił skarbnik Mariusz Piaszczyński, który ogłosił też wysokość składek na 2015 r. Tadeusz Twardy odczytał sprawozdanie Komisji Rewizyjnej, a Wojciech Przybylak odczytał sprawozdanie Komisji Zarybienio-

wej. Wynikało z niego, że w zeszłym roku do wszystkich stawów wpuszczono w sumie ponad 2 tony ryb. Były to karpie, leszcze, płocie, a także węgorze i szczupaki. Po sprawozdaniach przyszedł czas na ogłoszenie wyników konkursu na największego suma złowionego w 2014 r. w Dzięczynie. Pierwsze miejsce zajął Maciej Piątek, drugi był Bolesław Dykiert, a trzeci Albin Zieliński. Zwycięzcy otrzymali nagrody w postaci sprzętu wędkarskiego. W głosowaniu absolutorium Zarządowi udzieliło 100 proc. obecnych. Po tym głosowaniu Tadeusz Twardy złożył rezygnację z pełnionej funkcji. Decyzję uzasadnił swoim wyborem na radnego gminy Poniec. Wniosek został przyjęty. Na jego miejsce zwykłą większością głosów przyjęto jedyną kandydaturę Kazimierza Musielaka. Ostatnim punktem planu zebrania sprawozdawczego były wolne głosy i wnioski. Członkowie Stowarzyszenia dyskutowali nad aktualnymi problemami na łowisku. Poruszano sprawę odrabiania czynów na rzecz Stowarzyszenia. Część przybyłych poprosiła Zarząd o wyznaczenie raz w miesiącu daty, kiedy będzie można wspólnie dokonywać prac nad stawami. W związku z zeszłorocznymi przypadkami łamania regulaminu łowiska zapowiedziano na 2015 r. zwiększoną liczbę kontroli. Ostatni głos w dyskusji zabrał burmistrz Ponieca Jacek Widyński. Podziękował on prezesowi, Zarządowi oraz wszystkim członkom za prace na rzecz stawów w Dzięczynie. Wyraził też chęć dalszej pomocy w inicjatywach PSW Perkoz. Na koniec życzył wszystkim przybyłym udanego sezonu 2015. Zebranie zakończył prezes Matuszewski dziękując burmistrzowi za wielką pomoc i poparcie dla działań Stowarzyszenia. NORBERT LINDNER

Początek roku to dla wędkarzy czas podsumowań i właśnie dlatego 22 lutego członkowie Koła PZW Perkoz Poniec przybyli do budynku dawnego kina w Poniecu, aby odbyć coroczne zebranie sprawozdawcze. Wszystkich powitał prezes Koła Wojciech Przybylak, który przeprowadził szybkie wybory na przewodniczącego i sekretarza zebrania. Głosami ponieckich wędkarzy przewodniczącym został Edward Brink, a sekretarzem Norbert Lindner. Od tego momentu całym zebraniem kierował pan Edward, który przedstawił plan zebrania, a następnie poprosił o przedstawienie sprawozdań za zeszły rok. Pierwsze zostało odczytane sprawozdanie z działalności Zarządu Koła. Poruszono w nim tematy problemów związanych ze zmniejszeniem się stanu osobowego, działalności sportowej Koła, jak i osiągnięć członków w minionym roku. Później zabrał głos wieloletni skarbnik Andrzej Mirecki, który odczytał sprawozdanie finansowe. Ostatnie sprawozdanie przedstawił Edward Brink, który na co dzień jest przewodniczącym Komisji Rewizyjnej Koła. Po części najważniejszej przyszedł czas na część najprzyjemniejszą, czyli wręczanie nagród najlepszym sportowcom minionego sezonu. Z rąk prezesa i kapitana sportowego Mirosława Mikołajczaka pamiątkowy

Dyżury radnych

W każdy pierwszy poniedziałek miesiąca poszczególni radni Rady Miejskiej Ponieca pełnią swoje dyżury od godz. 14 do 16 w pokoju nr 14 Urzędu Miejskiego. Można wówczas zgłaszać wszelkie pro-

puchar i grawertony odebrali: Bogdan Białkowski - I miejsce w GP seniorów - kategoria spławik Norbert Lindner - II miejsce GP seniorów - kategoria spławik Paweł Sibiński - III miejsce GP seniorów - kategoria spławik Natalia Mikołajczak - I miejsce GP kadet - kategoria spławik Korneliusz Zieliński - II miejsce GP kadet - kategoria spławik Bartosz Nowacki - III miejsce GP kadet - kategoria spławik Mariusz Piaszczyński - Najlepszy Karpiarz Koła Waldemar Walczak - Najlepszy Spinningista Koła Norbert Lindner - I miejsce w kategorii podlodowej Na koniec nadszedł czas na wolne głosy i wnioski. Ponieccy wędkarze wyrazili swoje obawy o dalsze losy Okręgu PZW Leszno. Prezes Przybylak zrelacjonował przybyłym wydarzenia, jakie miały miejsce podczas zeszłorocznego Nadzwyczajnego Zjazdu Delegatów Okręgu PZW Leszno, na którym głosowano nad połączeniem okręgu leszczyńskiego z zielonogórskim. Wyjaśnił on, że dzięki aktywnemu udziałowi delegatów naszego Koła większość głosujących sprzeciwiła się takiemu połączeniu. Po wyczerpaniu tematów do dyskusji przewodniczący podziękował przybyłym i zakończył zebranie. NORBERT LINDNER blemy i sprawy, które wymagają zainteresowania władz gminy. Dnia 13 kwietnia 2015 r. dyżur będą pełnili Stanisław Machowski i Tadeusz Twardy. Ponadto pod numerem telefonu biura Rady 65 573 - 14 - 33 zawsze w godzinach pracy można umówić się na rozmowę i spotkanie z dowolnym radnym, który nie ma zaplanowanego dyżuru w najbliższym czasie. PK

OGŁOSZENIA DROBNE

Sprzedam działkę budowlaną Rokosowo 667 116 593


[ 12 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Zebranie KW Hydromak

Zebranie sprawozdawcze Klubu Wędkarskiego Hydromak Poniec odbyło się 1 marca w restauracji Kryształowa w Poniecu. Przyszło na nie 14 wędkarzy, którzy specjalizują się w rywalizacji na zawodach spławikowych.

Przybyłych wędkarzy powitał prezes klubu Maciej Morchel. Na początku podsumowano mijający sezon. Okazało się, że rok 2014 był dla członków klubu bardzo udany. Drużyna Hydromaku zwyciężyła w zawodach o Puchar Dzięczyny i Puchar Miasta Miejska Górka, rozgrywanych na zbiorniku Balaton. Poza tym zawodnicy z ponieckiej ekipy z dużymi sukcesami startowali w szeregu zawodów indywidualnych. Były to miejsca na podium Spławikowych Mistrzostw Okręgu PZW Leszno: mistrzem w kategorii do 23 lat został Michał Mikołajczak, a wicemistrzem Paweł Sibiński, wicemistrzem w kategorii senior był Dariusz Starosta. Dzięki wysokim miejscom w eliminacjach klubowicze brali udział w krajowych finałach Sensas Challenge i Polskiej Lidze Wędkarstwa Spławikowego. Drużyna składająca się w większości z członków klubu zdobyła też mistrzostwo Wielkopolski na dwudniowych zawodach

w Rogoźnie. Jednak największym powodem do dumy było zdobycie w zeszłym roku drugiego wicemistrzostwa świata w wędkarstwie spławikowym przez drużynę narodową do lat 14 której trenerem od 18 lat jest prezes Hydromaku Maciej Morchel. Kolejnym punktem zebrania było zaplanowanie Mistrzostw Klubu 2015. Po sprawdzeniu wolnych terminów przybyli ustalili, że najważniejsze zawody klubowe zostaną rozegrane 12 kwietnia na stawie sportowym w Dzięczynie. Następnie klubowicze opowiedzieli o planach na najbliższy sezon. Okazało się, że po raz kolejny poniecki klub wystawi swoje drużyny w zawodach regionalnych i wojewódzkich. Prezes Morchel z drużyną narodową wystartuje w Mistrzostwach Świata w Serbii. Po zeszłorocznym zwycięstwie indywidualnym na Ligę Czerwonak wybiera się Dariusz Starosta. Oczywiście duża grupa klubowiczów wystartuje w spławikowych Mistrzostwach Okręgu PZW Leszno, które odbędą się na zbiorniku w Łęgoniu, a także Pucharze Policji Wielkopolski. Na koniec zawodnicy Hydromaku długo rozmawiali o nowościach sprzętowych i zanętowych na 2015 r.

Turniej do 16 lat

NORBERT LINDNER

W piątkowe przedpołudnie 20 lutego zakończyły się zmagania o Puchar Burmistrza Ponieca w VII Turnieju Tenisa Stołowego w kategorii do 16 lat. Do turnieju przystąpiło ośmiu zawodników, którzy rywalizowali w dwóch czteroosobowych grupach.

Do półfinałów z grup awansowało po dwóch zawodników. Zwycięzcą okazał się Dominik Szczepaniak, który w finale pokonał swojego imiennika Dominika Urbaniaka. W meczu o trzecie miejsce Maciej Maj pokonał Alberta Gałkę. Najlepsi zawodnicy oprócz okolicznościowych pucharów i dyplomów otrzymali nagrody rzeczowe ufundowane przez gminę Poniec oraz GCKSTiR w Poniecu. Turniej zorganizowano w ramach akcji "Ferie zimowe w gminie Poniec". GCKSTIR

Puchar Prezesa Koła

Tegoroczna zima była dość łagodna i dlatego wędkarzy już od początku roku ciągnie nad wodę. Właśnie dlatego członkowie Koła PZW Perkoz Poniec postanowili, że pierwsze zawody odbędą się już 22 marca. Była to ważna rywalizacja, gdyż w Pucharze Prezesa Koła walczono o pierwsze punkty w klasyfikacji Grand Prix w kategorii spławikowej. Na zbiórkę nad jezioro Krzywińskie o godz. 6:30 przyjechało aż 30 amatorów wczesno wiosennych połowów. Nie wystraszył ich nawet nocny przymrozek i zimny, porywisty wiatr z kierunku wschodniego. Po ogłoszeniu regulaminu przystąpiono do losowania stanowisk. Każdy miał nadzieję, że wylosuje w części zawietrznej zbiornika, czyli tam gdzie wiatr wieje w plecy. Niestety nie wszystkim ta sztuka się udała. Na szczęście już tydzień wcześniej w prognozach pogody ostrzegano o zbliżającym się ochłodzeniu i zawodnicy przygotowali sobie odpowiednie ubiory. Łowienie zaczęło się o godz. 8:30. Mimo uciążliwego wiatru używano nawet 13 metrowych wędzisk zwanych potocznie "tyczkami". Już po godz. łowienia było wiadomo, że wyniki w tym dniu będą bardzo niskie. Ciekawostką było to, że w

części jeziora gdzie zawodnicy siedzieli w pełnym słońcu i nie przeszkadzała im duża fala ryby prawie nie brały. Natomiast tam gdzie było najzimniej co jakiś czas udawało się łowić pojedyncze płocie, wzdręgi i okonie. Mimo bezchmurnego nieba temperatura oscylowała poniżej 0 stopni Celsjusza. Po otwarciu pudełek z przynętami okazało się, że robaki po jakimś czasie zamarzały a na szczytówkach wędzisk robił się lód. Na szczęście nikt się nie poddał i wszyscy wytrzymali do końca zawodów. O godz. 12.30 zważono wszystkie ryby a następnie podliczono wyniki. Puchar za pierwsze miejsce z rąk prezesa Koła Wojciecha Przybylaka odebrał Karol Bogusz, który najlepiej poradził sobie ze słabymi braniami i złowił ponad 2 kg płoci. Tuż za nim uplasował się zwycięzca drugiego sektora Mieczysław Matuszewski, a trzecie miejsce zajął Marcin Maćkowiak. Najlepsi także odebrali nagrody, a wśród wszystkich wylosowano 2 nagrody pocieszenia. Za wytrwałość nagrodzono też pięciu młodych adeptów wędkarstwa. Na koniec ogłoszono, że kolejne zawody Koła Perkoz odbędą się 19 kwietnia na zbiorniku w miejscowości Długołęka. NORBERT LINDNER


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Kalendarium ponieckie Działo się w Sarbinowie Część 3:

1798 - W Sarbinowie było 35 domów. Koniec XVIII w. - Właścicielem Sarbinowa został Antoni Sczaniecki. Prócz Sarbinowa posiadał Żołędnicę, Przyborowo i Zakrzewo. W 1802 r. ożenił się z Anną Wierusz - Kowalską z pobliskiego Chwałkowa. W 1806 r. pełnił funkcję radcy w organizacji kameralnej kaliskiej. W Sarbinowie postawił klasycystyczny pałac. Jest to budynek murowany, piętrowy, podpiwniczony o 2 - traktowym układzie wnętrz. Pomieszczenia reprezentacyjne zostały skupione na piętrze, na osi dwa salony. Elewacje ozdobne na osi przyściennymi portykami - z kolumnami od południa i pilastrami z pozostałych stron. Jego syn Klemens Napoleon brał przypuszczalnie udział w powstaniu listopadowym. Świadczy o tym wezwanie do Sądu Ziemiańskiego we Wschowie w dniu 16 listopada 1831 r. pod zagrożeniem konfiskaty całego majątku. 1818 - W Sarbinowie było 25 domów i 243 mieszkańców. 1834 - Według mapy we wsi mieszkały 273 osoby. Na południe od Sarbinowa znajdowała się leśniczówka i wiatrak na wschód od niej. Do Sarbinowa należał już wówczas folwark Włostki. 1835 - Najstarsza wiadomość o szkole. Rozpisano wówczas ogłoszenie na posadę nauczyciela z następującymi poborami: 55 talarów rocznie, 10 szefli 8 macek (miarek) żyta, 5 szefli 4 macki jęczmienia, 5 szefli 4 macki grochu, 2 sążnie szczapów, 2 kupy gałęzi, wolne mieszkanie i pod uprawę 4 morgi ziemi. W 1852 r. nauczyciel dostawał 60 talarów, 21 korców zboża, 6 mórg ziemi, wolne mieszkanie i opał. Z nauczycieli zapisano tu pod 1875 r. nazwisko Kempiak. 1838 - Uwłaszczenie chłopów. Stali się oni pełnoprawnymi właścicielami uprawianej przez nich ziemi. Uwłaszczenie miało także negatywne następstwa. Część chłopów nie poradziła sobie w nowych warunkach gospodarczych i zbankrutowała. Dotyczyło to szczególnie mniejszych gospodarstw. Wielu mieszkańców wsi, zwłaszcza robotników folwarcznych, emigrowało w poszukiwaniu pracy do Westfalii. Lata 40. XIX w. - Majątek Sarbinowo był znanym ośrodkiem hodowli bydła oraz słynął z wzorowego urządzenia zabudowań gospodarczych. Wysoki poziom gospodarki rolnej utrzymywał się i w latach późniejszych. XIX w. - Kolejni dziedzice majątku Sarbinowo. Dokładne daty przejęcia trudne do ustalenia. Po Antonim Sczanieckim majątek przejęła jego córka Kordula, z którą ożenił się Franciszek Bojanowski. Bojanowscy mieli dziesięcioro dzieci, w tym trzy córki w zakonie. Po Bojanowskich Sarbinowo miało kilku właścicieli. Byli nimi m.in.: córka Józefa Wybickiego Teresa. Twórca naszego hymnu często tu bywał i tu do 1939 r. mieściło się jego archiwum, a następnie Żychlińscy i Rożnowscy. 1870 - Majątek przechodzi z rąk Rożnowskich do Romana Czartoryskiego, syna księcia Adama Konstantego i Wandy z książąt Radziwiłłów, córki namiestnika Antoniego i księżniczki pruskiej Ludwiki. Oprócz Sarbinowa Roman był dziedzicem majątku w Przyborowie w powiecie krobskim. Był absolwentem szkół poznańskich, a następnie studentem prawa w Bonn i Berlinie. Służbę wojskową odbył w 6. Batalionie Strzelców we Wrocławiu. Przez pewien czas pełnił funkcję referendariusza przy wrocławskim Sądzie Miejskim. Czynnie zaangażował się w akcję pomocy powstańcom styczniowym. Za to został skazany przez sąd pruski w 1864 r. na karę jednego roku więzienia. Po wyjściu z więzienia nadal działał społecznie. Należy do grona założycieli "Kuriera Poznańskiego", czołowego polskiego dziennika w Wielkopolsce aż do 1939 r. Reprezentował Polaków jako poseł w sejmie pruskim. Do 1880 r. był prezesem Koła Polskiego w parlamencie niemieckim. Pod koniec życia przeniósł się do Jabłonowa w Małopolsce, gdzie zmarł 19 lutego 1887 r. Po Romanie Sarbinowo odziedziczył Adam z Wielkiegoboru. Lata 80. XIX w. - Majątek Sarbinowskich specjalizował się w hodowli bydła rasy oldenbursko - holenderskiej. 1897 - Dziedziczką została Zofia z Lubomirskich Czartoryska. W opinii większości mieszkańców była to osoba niezwykle skąpa. Źródła: • Robert Grupa "Nowa Gazeta Gostyńska", 2006 r. • Dawne Budownictwo Folwarczne - Majątki Wielkopolskie - Tom I Powiat Gostyński", Szreniawa 1994 r. • Materiały z Muzeum w Gostyniu

GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI

[ 13 ]

Lekarz weterynarii Roman Szymański radzi...

SZCZEPIENIA - PROFILAKTYKA - CIąG DALSZY

Zgodnie z zasadą "Lepiej zapobiegać niż leczyć" pamiętaj o szczepieniu swojego pupila. Zwierzę mniej więcej na tydzień przed szczepieniem powinno być odrobaczone. Szczepimy tylko zwierzęta zdrowe.Poniżej przedstawione zostały schematy szczepień profilaktycznych. KOTY

a) Cykl szczepień składa się z 2 lub 3 szczepień - Pierwsze szczepienie kota powinno się odbyć około 8 tygodnia życia. Szczepienie ma za zadanie uodpornić kota przeciw herpesvirusowi, calicivirusowi oraz wirusowi panleukopenii. Jest to zestaw szczepień zasadniczych, które powinny być wykonane u każdego kota, niezależnie od tego, czy jest kotem wychodzącym, czy też przebywającym w domowym zaciszu. - Kolejne szczepienie przeprowadza się po okresie 4 tygodni. Można użyć do tego szczepionki podstawowej, trzyskładnikowej (takiej jak podczas pierwszego szczepienia) lub poszerzonej, zabezpieczającej kota przed Chlamydophilą Felis i wirusem białaczki. - Kot powinien być zaszczepiony przeciw wściekliźnie. Iniekcje tej szczepionki wykonywane są 4 tygodnie po drugim szczepieniu. b) Po 12 miesiącach powtarzamy szczepienia przeciwko chorobom zakaźnym kotów oraz wściekliźnie. c) Szczepienie przeciwko wirusowej białaczce kotów zalecane jest u wszystkich kotów wychodzących. Powinno być powtarzane co roku. d) U kotów dorosłych zasadnicze szczepienia wykonujemy co 3 lata. Wściekliznę doszczepiamy co 1 - 3 lata zależnie od użytej szczepionki. PSY

a) Cykl szczepień szczeniąt składa się z 4 szczepień. - Pierwsze szczepienie powinno się odbyć miedzy 6. - 8. tygodniem życia psa. Jest to szczepienie przeciw parwowirozie oraz nosówce psów. - Drugie szczepienie wykonujemy po 3 - 4 tygodniach. Szczepionka zabezpiecza przed parwowirozą, nosówką, zakaźnemu zapaleniu wątroby oraz parainfluenzą psów. Jest to zestaw szczepień zasadniczych, tj. takich, które powinny być wykonane u każdego psa. - Trzecie szczepienie odbywa się po 3 - 4 tygodniach. Do wyżej wymienionych chorób dołącza się jeszcze zabezpieczenie przed leptospirozą psów. - Cykl szczepień kończymy szczepieniem przeciw wściekliźnie, które odbywa się po kolejnych 3 - 4 tygodniach. Jest to szczepienie obowiązkowe. b) Po 12 miesiącach wykonujemy szczepienie przypominające przeciw wściekliźnie oraz chorobom zakaźnym. c) Dorosłe psy muszą być corocznie szczepione przeciw wściekliźnie. Szczepienia w kierunku chorób zakaźnych psów powinny być powtarzane co 3 lata. d) Możliwe jest zabezpieczenie psów przeciw boreliozie. Szczepimy psa dwukrotnie w odstępie 4 - 6-tygodniowym co zabezpiecza psa przed chorobą na okres 1 roku Borelioza jest chorobą odkleszczową, dlatego szczepienie zaleca się wykonywać szczególnie u psów spędzających dużo czasu na terenach zalesionych. e) U psów z tendencją do zakażeń górnych dróg oddechowych, pochodzących z dużych hodowli lub schronisk dla zwierząt, zaleca się wykonanie szczepienia dodatkowego przeciw wirusowi parainfluenzy oraz Bordetella bornchiseptica. Dawkę przypominającą podajemy co roku. Jest to szczepienie donosowe.


[ 14 ]

HOROSKOP KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ

Baran 21.03-19.04 W najbliższych tygodniach bez reszty zajmą Cię sprawy zawodowe. Będzie więcej zadań, a dla niektórych więcej wyjazdów. Zatrzymaj się w tym pędzie chociaż na święta. Ktoś miły Cię odwiedzi. Byk 20.04-20.05 Problem, z jakim się borykałaś, nareszcie zniknie. Przed Tobą dobre i spokojne dni. Nie przesadź ze świątecznymi porządkami. Spodziewaj się dużego, rodzinnego spotkania. Bliźnięta 21.05-21.06 Nie dopuść do przemilczeń i wszystko natychmiast wyjaśniaj. Szczera rozmowa zawsze dobrze robi. Ktoś w pracy potrzebuje Twojego wsparcia. Finanse lepsze. Rak 22.06-22.07 Czeka Cię udany miesiąc. Możesz liczyć na nowe znajomości lub odnowienie tych dawnych. W pracy pewna ciekawa propozycja. Odpocznij trochę, zwłaszcza tuż przed świętami. Lew 23.07-22.08 Dobry czas, by wrócić do rodzinnych spotkań. W święta będziecie mogli przegadać niejedną sprawę. Skontroluj zdrowie i uważaj, by się nie przeziębić. Zając coś przyniesie. Panna 23.08-22.09 Planety sprzyjają pracy i karierze. Warto wykorzystać ten moment i zaprezentować własne zawodowe pomysły. To może przełożyć się na wyższe pobory. W miłości trochę zawirowań. Waga 23.09-22.10 Wkrótce miną rozterki uczuciowe i zrozumiesz, na kim Ci naprawdę zależy. Może nawet razem wybierzecie się na urlop. W drugiej połowie miesiąca spodziewaj się dobrej wiadomości. Skorpion 23.10-21.11 Staniesz przed problemem natury finansowej. Nie podejmuj pochopnych decyzji i poradź się bliskich. W sferze uczuć będzie naprawdę gorąco. A święta okażą się wyjątkowe. Strzelec 22.11-21.12 Spokojnie podejdziesz do spraw, które kiedyś Cię irytowały. To pomoże naprawić relację z partnerem. Nie przesadzaj ze świątecznymi zakupami i gotowaniem. Rodzinka pomoże. Koziorożec 22.12-19.01 Ktoś poprosi Cię o pomoc. Nie odmawiaj. W domu trochę zamieszania w związku z przyjazdem rodzinki na święta. Znajdź chociaż dzień na odpoczynek. Lepsze finanse. Wodnik 20.01-18.02 Ostatecznie uporasz się ze wszystkimi zaległościami. To sprawi, że będziesz miała więcej czasu dla siebie. Wybierz się gdzieś choć na kilka dni. Pod koniec miesiąca miłe spotkanie. Ryby 19.02-20.03 Spełni się Twoje marzenie. Przyszedł czas na podejmowanie ważnych decyzji. Nie zapomnij, że bliscy chcą się cieszyć Twoim szczęściem. I skontroluj zdrowie.

Aby rozwiązać krzyżówkę należy w poziome rzędy wpisać znaczenie słów, a potem z odpowiednich liter od 1 do 18 ułożyć hasło. Prawidłowe rozwiązanie należy przepisać na kartkę i wysłać lub dostarczyć do Gminnego Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu. Rozwiązanie można też przesłać e-mailem na adres krzyzowka@gck.poniec.eu. Prosimy pamiętać o podaniu imienia, nazwiska i adresu zamieszkania. Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi wylosujemy nagrodę. Na rozwiązania czekamy do 15 kwietnia. Rozwiązanie poprzedniej krzyżówki brzmiało: MARCOWE SŁOńCE. Nagrodę wylosował Norbert Kulak z Janiszewa. Zapraszamy do GCKSTiR po odbiór nagrody.

1. Rządy satrapy

Y

2.Zbiornik na zboże

3. Podniośle o wielkiej chwale

P

4. Długotrwały ogień artyleryjski 5. Komasacja gruntu

S

6. Roślina nadwodna

9

7. Okropność, koszmar 9. Rodzaj farby

11. Obchodzi imieninny 28 IX 2

O

4

15

17

14

10.Tekst od wcięcia 1

16

3

11

8. Niejeden na rabatce

3

4

5

11

12

13

10

8

6

T

1

C

L

7

R

13

6

2

R

T

18

5

T 12

7

8

9

15

16

17

Święta na słodko 10

Pascha Składniki: 1 kg tłustego twarogu, 8 żółtek, szklanka cukru pudru, cukier waniliowy, szklanka kremówki, 20 dag miękkiego masła, 40 dag mieszanych bakalii, skórka starta z cytryny. Przygotowanie: Twaróg dwukrotnie przepuścić przez maszynkę do mielenia. Żółtka ubić na parze z cukrem pudrem, cukrem waniliowym i kremówką. Gdy masa stanie się gęsta, zestawić ją z kuchenki. Dalej ucierać, dodając porcję masła. Do masy dodać twaróg, opłukane i posiekane bakalie oraz skórkę z cytryny. Sitko wyłożyć złożoną gazą. Przełożyć na nie masę, przykryć wolnymi rogami gazy, a potem talerzykiem. Odstawić do lodówki na 8 godzin. Przed podaniem deser wyjąć na półmisek i udekorować.

14

18

Mazurek Składniki: 1/4 kg mąki tortowej, 3/4 kostki masła, 1 jajko, 7 łyżek cukru pudru, 1/2 szklanki posiekanych orzechów, 1 szklanka rodzynek, skórka starta z 1 pomarańczy, 1/2 litra kremówki, 1/2 szklanki cukry pudru. Przygotowanie: Mąkę przesiać, dodać 7 łyżek cukru pudru, wbić jajko, dołożyć zimne masło. Siekać i zagniatać ciasto. Rozwałkować je na placek grubości ok. 1/2 cm. Przełożyć do prostokątnej blachy i gęsto nakłuwać widelcem. Piec 30 min w temperaturze 170 st. C. Ubić kremówkę z 1/2 szklanki cukru pudru, połowę wyłożyć na zimne ciasto. Posypać bakaliami i skórką. Nałożyć resztę śmietany. Dekorować w ulubiony sposób, np. kolorowymi pisakami cukrowymi. Wstawić do lodówki na dobę.

Idealne

na święta

Kulki jajeczne Składniki: 6 jajek, 1 łyżeczka drobno pokrojonej cebuli, 1/2 szklanki posiekanej chudej szynki (np. z indyka), 1/4 szklanki majonezu, orzeszki solone z puszki, sałatka. Przygotowanie: Gotujemy jajka, studzimy i obieramy. Trzemy na tarce lub drobno siekamy. Mieszamy z cebulą, dodajemy szynkę i majonez. Z powstałej masy formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego. Obtaczamy je w drobno posiekanych słonych orzeszkach. Liście sałaty myjemy i dokładnie osuszamy papierowym ręcznikiem. Układamy na półmisku, a na nim kulki jajeczne. Wkładamy do lodówki, by kulki lekko zastygły. Przed podaniem dekorujemy według upodobań. Jajka marynowane Składniki: 15 jajek, duża czerwona cebula, dwie łyżki octu, 3 łyżki soli, łyżeczka jagód jałowca, 3 liście laurowe, 2 łyżeczki ziaren gorczycy, 2 łyżeczki ziaren pieprzu. Przygotowanie: Jajka gotujemy na twardo. Zalewamy na chwilę zimną wodą, studzimy. Wyjmujemy, lekko tłuczemy skorupki. Cebulę obieramy i kroimy w cienkie krążki. Jajka w popękanych skorupkach wkładamy do dużego słoika. Zagotowujemy 3/4 litra wody z dodatkiem octu. Do zalewy dodajemy sól, jagody jałowca, liście laurowe, ziarna gorczycy, pieprzu i krążki cebuli. Marynatą zalewamy jajka w słoiku - wlewamy taką ilość, aby były całkowicie przykryte. Słoik zakręcamy i odstawiamy w chłodne miejsce na minimum 2 dni. Jajka wyjmujemy z marynaty, osuszamy, obieramy i kroimy na cząstki. Wykładamy na talerz i dekorujemy.

(: HUMOR :)

- Cześć tato - mówi syn do ojca informatyka, wchodząc do mieszkania. - Wróciłem. - Cześć synu. Gdzie byłeś? pyta ojciec, nie odrywając oczu od komputera. - W wojsku, tato. xxx

Rok 2020. Na stację benzynową podjeżdża samochód. Wysiada z niego przeciętnie ubrany facet i mówi do pracownika: - Do pełna poproszę. - Ooo! Pan to chyba w totka wygrał!


Młodzież zapobiega pożarom WIEŚCI Z GMINY PONIEC

W dniu 3 marca w sali GCKSTiR w Poniecu odbyły się gminne eliminacje Ogólnopolskiego Turnieju Wiedzy Pożarniczej "Młodzież Zapobiega Pożarom". Do eliminacji gminnych przystąpiło 22 uczniów reprezentujących Szkołę Podstawową w Poniecu, Gimnazjum Publiczne w Poniecu oraz Zespół Szkół Szkoła Podstawowa i Gimnazjum w Żytowiecku. Eliminacje przeprowadzono w dwóch etapach. W pierwszym etapie zawodnicy rozwiązywali test pisemny, w którym musieli odpowiedzieć na 30 pytań. Do drugiego etapu eliminacji zakwalifikowało się 5 zawodników z każdej grupy wiekowej z największą liczbą zdobytych punktów. W drugim etapie eliminacji zawodnicy odpowiadali na zestawy trzech pytań - dwa pytania z wiedzy o ochronie przeciwpożarowej i jedno pytanie z wiedzy o sprzęcie oraz dodatkowo na jedno pytanie z

udzielania pierwszej pomocy medycznej. Zwycięzcą eliminacji gminnych została w I grupie wiekowej (szkoły podstawowe) Zofia Woźniakowska ze Szkoły Podstawowej w Poniecu, w II grupie wiekowej (szkoły gimnazjalne) - Michał Jesiak z Zespołu Szkół Szkoła Podstawowa i Gimnazjum w Żytowiecku. Zdobywcy pierwszych pięciu miejsc w każdej grupie wiekowej otrzymali nagrody rzeczowe, które wręczali sekretarz gminy Marcin Pazdaj, prezes Zarządu Oddziału Miejsko - Gminnego ZOSP RP w Poniecu dh Bolesław Lipowicz oraz komendant gminny OSP w Poniecu dh Jerzy Wendzonka. Eliminacje gminne Ogólnopolskiego Turnieju Wiedzy Pożarniczej "Młodzież Zapobiega Pożarom" zorganizował Zarząd OM-G ZOSP RP w Poniecu i OSP Poniec. Nagrody rzeczowe i upominki ufundował Urząd Miejski w Poniecu. PK

[ 15 ]


Dzień Kobiet w gminie Poniec [ 16 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Miłe spotkanie z okazji Dnia Kobiet w niedzielne popołudnie 8 marca miały panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Waszkowie. Spotkały się one w restauracji Kryształowa na poczęstunku wspólnie z burmistrzem Ponieca Jackiem Widyńskim, który złożył paniom serdeczne życzenia z okazji ich święta oraz wręczył im kwiaty. / PK

Po raz pierwszy w Wydawach odbyło się spotkanie z okazji Dnia Kobiet. Przy wspólnej kawie i słodkim poczęstunku panie spotkały się 14 marca w Świetlicy Wiejskiej. Gospodarzem był sołtys Andrzej Maćkowiak, który w imieniu wszystkich panów złożył życzenia oraz wręczył każdej z pań różę. / PK

Blisko setka pań odpowiedziała na propozycję, którą z okazji Dnia Kobiet przygotowało GCKSTiR w Poniecu, wybierając się 7 marca do wrocławskiego Teatru Komedia na spektakl “Mayday 2”. Niespodziewane zwroty akcji, pełne humoru dialogi sprawiły, że dwugodzinne przedstawienie minął bardzo szybko.

Dom Kultury w Żytowiecku 7 marca wypełniony był po brzegi. Stało się to za sprawą odbywającego się tam Dnia Kobiet, przygotowanego dzięki współpracy Rady Sołeckiej Żytowiecka i Gminnej Biblioteki CKSTiR - filii w Żytowiecku. Było przedstawienie kabaretowe zatytułowane "Adam i Ewy czyli relacje damsko - męskie poprzez stulecia" przygotowane przez grupę teatralną działającą przy miejscowej bibliotece pod opieką Nataszy Dziubałki. Była prelekcja Haliny Radoły o podróży do Armenii. Nie zabrakło słodkiego poczęstunku, kwiatów i życzeń. / PK

W Janiszewie Dzień Kobiet świętowano 7 marca. Na spotkanie przybyło 25 mieszkanek wioski. Gośćmi spotkania byli: burmistrz Jacek Widyński oraz Rada Sołecka. Uczestniczący w spotkaniu panowie złożyli przybyłym paniom najserdeczniejsze życzenia oraz wręczyli im kwiatki. / PK

Już w piątek, 6 marca, społeczność Szkoły Podstawowej w Poniecu świętowała Dzień Kobiet. Najmłodsi uczniowie przygotowali program artystyczny. Na uroczystość zaprosili panią dyrektor Annę Krauze oraz uczniów ze wszystkich klas edukacji wczesnoszkolnej. Starsi chłopcy, z klas IV - VI, przygotowali uroczystości klasowe. Odświętnie ubrani, z kwiatami w dłoniach, deklamowali okolicznościowe wiersze i śpiewali wesołe piosenki dla swych koleżanek./ PK

Wieści z Gminy Poniec - nr 51 - Marzec 2015  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you