Page 1

Nr 50

Luty 2015

ISSN 2082-7679

Cena 1,50 zł

www.poniec.eu

KOPALNIA Jakie konsekwencje dla regionu może mieć budowa kopalni odkrywkowej w południowo - zachodniej Wielkopolsce? O tym na str. 6

Zmiana na fotelu burmistrza

Burmistrz Ponieca Jacek Widyński na kilka godzin podzielił się obowiązkami włodarza gminy z Piotrem Kuropką z Ponieca, … który wylicytował fotel burmistrza Ponieca w trakcie Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Podczas swojej krótkiej kadencji, jednodniowy burmistrz miał okazję zapoznać się z funkcjonowaniem Urzędu Miejskiego, jednostek organizacyjnych oraz zakładów budżetowych. Z perspektywy włodarza zaznajomił się także z budżetem gminy oraz realizacją najważniejszych inwestycji w bieżącym roku. Dzięki swojej ofiarności pan Piotr miał okazję pomóc potrzebującym oraz przez jeden dzień pełnić najważniejszą funkcję w naszej gminie. PK


[2]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Wiemy już, które dzieci przyszły na świat jako pierwsze w gminie Poniec w 2015 r. Pierwsza pojawiła się dziewczynka - Julia Gola urodziła się 1 stycznia w Lesznie o godz. 9.06. W chwili narodzin ważyła 3,81 kg i mierzyła 57 cm. Szczęśliwymi rodzicami są Anna i Tobiasz z Ponieca. Młodym dżentelmenem, który ustąpił pierwszeństwa Julii, jest Bartosz Waszak. Urodził się w Gostyniu 2 stycznia o godz. 22.35. Ważył 3,43 kg i mierzył 53 cm. Szczęśliwi rodzice to Sandra i Marek ze Śmiłowa. Maluchy to pierwsze dzieci w rodzinie, tak więc rodzicom życzymy dużo sił i wytrwałości w wychowaniu, a Julii i Bartkowi, by zdrowo rośli.

Nowy samochód dla OSP w Poniecu

Od niedawna jednostka OSP Poniec może używać do akcji nowy, lekki samochód ratownictwa technicznego renault mascot. Auto zostało przekazane z Komendy Powiatowej PSP w Gostyniu. Podczas zebrania sprawozdawczego jednostki OSP Poniec, 20 lutego, dokonano oficjalnego przekazania pojazdu, którego dokonali mł. bryg. mgr inż. Tomasz Banaszak oraz burmistrz Ponieca Jacek Widyński, który ofiarował

również na ręce naczelnika jednostki specjalistyczną wyrzynarkę. Jednostka OPS w Poniecu doposażyła otrzymane auto w sprzęt specjalistyczny, m. in. w deskę lodowo - wodną z doposażeniem w ubrania, kombinezony, kamizelki do ratownictwa wodnego. Pompę elektryczną do wody zanieczyszczonej, detektor do wykrywania gazów (tlenku węgla, siarkowodoru i gazów wybuchowych) oraz drobny sprzęt pożarniczy.

Gdzie przekazać 1 proc. od podatku?:

- Zachariasz Harendarz, zam. Rokosowo 55a KRS 0000050135 z dopiskiem "Zachariasz" - Szymon Przybylski, zam. Dzięczyna 38 KRS 0000097900 z dopiskiem "dla Szymona Przybylskiego" - Ryszard Matecki, Adrian Matecki, zam. ul. Orzeszkowej 5. Poniec KRS 0000186434 z dopiskiem "na leczenie i rehabilitację Ryszarda i Adriana Mateckich" - Magdalena Grodzka, zam. Sarbinowo 28 KRS 0000050135 z dopiskiem "Kopciuszek" - Jakub Matuszak, zam. Bogdanki 2 KRS 0000186434 z dopiskiem "Jakub Matuszak"


Muzealna lekcja historii WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Społeczność Zespołu Szkół w Żytowiecku co roku pamięta o oddaniu hołdu i czci uczestnikom mającego miejsce na przełomie lat 1918/1919 powstania wielkopolskiego.

W ubiegłym roku szkolnym w murach szkoły goszczono przybyłego w powstańczym mundurze Tomasza Lange, prezesa Stowarzyszenia Grupa Rekonstrukcji Historycznej "3 Bastion Grolman" z Poznania. Wówczas to m.in. w towarzystwie władz gminnych i przedstawicieli Bractwa Kurkowego młodzież uczestniczyła w prelekcji historycznej, złożyła wią-

zankę kwiatów pod tablicą pamiątkową oraz zapaliła znicze na grobach spoczywających na żytowieckim cmentarzu powstańców. W czwartek, 5 lutego, uczniowie klas drugich gimnazjum w ramach szkolnych obchodów 96.rocznicy powstania wielkopolskiego udali się do znajdującego się przy ul. Kościelnej w Gostyniu Muzeum, by wysłuchać okolicz-

Pomagają w trudnych chwilach

nościowej prelekcji i zwiedzić wystawę poświęconą Wincentemu Wierzejewskiemu. Gdy wszyscy zajęli miejsca w sali audiowizualnej, powitani zostali przez dyrektora Muzeum Roberta Czuba, który przedstawił gimnazjalistom przybyłego z Poznania współorganizatora wystawy Wawrzyńca Wierzejewskiego. Wnuk brata bohatera wystawy w interesujący sposób omówił okoliczności wybuchu zwycięskiego powstania. Prelegent przedstawił również sylwetki jego dowódców: majora Stanisława Taczaka i generała Józefa Dowbora - Muśnickiego. Następnie wszyscy skierowali się do sali wystaw czasowych, by obejrzeć wystawę zatytułowaną "Wincenty Wierzejewski. Skaut, konspirator, powstaniec, żołnierz i artysta". Oczom młodzieży ukazały się m. in. fotografie przedstawiające losy rodziny Wierzejewskich, wykonane przez uzdolnionego artystycznie bohatera wystawy, pocztówki skautowe i odznaki, cykl obrazów namalowanych na Westerplatte oraz otrzymane przez Wawrzyńca Wierzejewskiego za działalność niepodległościową na rzecz Ojczyzny najwyższe odznaczenia państwowe: Order Wojenny Virtuti Militari V klasy, Krzyż Walecznych oraz Harcerską Odznakę Wdzięczności. KRZYSZTOF BLANDZI

[3]

Stypendia dla najlepszych

Zgodnie z tradycją szkół najlepsi uczniowie otrzymują stypendia za wyniki w nauce. W Szkole Podstawowej w Żytowiecku są to Rafał Stróżyński z kl. VI, Joanna Dudkiewicz, Kacper Sierleja i Karolina Zimlińska z kl. V. W Gimnazjum w Żytowiecku są to uczennice Żaneta Drożdżyńska z kl. I i Dominika Juśkiewicz z kl. III. W Szkole Podstawowej w Poniecu są to: Klaudia Lipowczyk i Tymoteusz Białasik z kl. IV, Zofia Gluma i Olga Cieślak z kl. V, Amelia Brodziak, Martyna Urbaniak, Zofia Woźniakowska, Zofia Woźna, Oliwia Ratajczak, Anna Nowak, Joanna Janiak z kl. VI. PK

Dyżury radnych

W każdy pierwszy poniedziałek miesiąca poszczególni radni Rady Miejskiej Ponieca pełnią swoje dyżury od godziny 14 do 16 w pokoju nr 14 Urzędu Miejskiego. Można wówczas zgłaszać wszelkie problemy i sprawy, które wymagają zainteresowania władz gminy. Dnia 2 marca 2015 r. dyżur będą pełnili Ewa Kończak i Jerzy Kusz. Ponadto pod numerem telefonu biura Rady 65 573 - 14 - 33 zawsze w godzinach pracy można umówić się na rozmowę i spotkanie z dowolnym radnym, który nie ma zaplanowanego dyżuru w najbliższym czasie. PK

Mateusz Prętkowski to młody mieszkaniec Waszkowa. Pod koniec 2014 r. uległ poważnemu wypadkowi drogowemu. Od tego czasu przebywa w szpitalu. Jak się okazało, nie zabrakło ludzi, którzy mu pomagają. Jego rodzice chcą im wszystkim podziękować. Mateusz ma dopiero 24 lata. Przed samymi świętami Bożego Narodzenia - we wtorek 23 grudnia ubiegłego r., jechał rowerem drogą pomiędzy Pomykowem a Janiszewem. Tam uderzył w niego samochód. Skutki wypadku okazały się tragiczne. Ten młody mężczyzna od tego czasu jest nieprzytomny. Przebywa w szpitalu w Gostyniu. Jak się okazało do tego by mógł żyć, potrzebna była krew. Oddało ją dla niego ponad dziesięć osób: krewnych, przyjaciół, znajomych. Z kolei firma Smak Mak z Leszna wsparła rodzinę Mateusza Prętkowskiego finansowo. Zatrudniony jest tam jego ojciec. Właściciele firmy oraz jej pracownicy urządzili zbiórkę pieniędzy. Za to wszystko Ewa i Krzysztof Prętkowscy, rodzice Mateusza, chcą podziękować. - W tych trudnych dla nas chwilach wiele osób zachowało się wspaniale, pomagając nam i walcząc o zdrowie naszego syna. Wierzymy, że między innymi dzięki temu wsparciu uda się go uratować i nadejdzie dzień, gdy wróci do domu, by znów z nami żyć i toczyć normalne, zdrowe życie. Rodzinie Prętkowskich bardzo pomogli także mieszkańcy Waszkowa, pracownicy firmy Famag z Ponieca, ksiądz proboszcz Krzysztof Szymendera oraz wiele innych osób.

Wieści z gminy Poniec

Wydawca i redakcja: Gminne Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu,

ul. Szkolna 3, tel. 65 5731169 Redaktor naczelny: Paweł Klak Przesyłanie materiałów do gazety i archiwum PDF: www.poniec.eu Druk: Drukarnia HAF LESZNO Skład: HALPRESS, Leszno - www.halpress.eu


[4]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

To już piętnaście lat

Piętnasta rocznica działalności Stowarzyszenia Klub Abstynenta w Poniecu mija 27 lutego. Działalność Stowarzyszenia Klub Abstynenta rozpoczęła się dzięki przychylności Urzędu Miasta i Gminy w Poniecu od momentu oddania do użytku wyremontowanych piwnic biblioteki miejskiej. Jest tutaj także siłownia, z której mogą korzystać wszyscy, nie tylko osoby uzależnione. W każdy czwartek o godz. 18 osoby uzależnione od alkoholu spotykają się na mityngach AA. Głównym celem działalności stowarzyszenia jest krzewienie trzeźwości i abstynencji jako niezbędnego warunku moralnego i materialnego dobra gminy. Wartość "trzeźwość" stawiają na pierwszym miejscu i zgodnie ze statutem są gotowi pomagać tym, którzy nie radzą sobie w trudnych sytuacjach życiowych, aby mogli nabyć pozytywnego myślenia o sobie, własnych zaletach bez używania alkoholu i narkotyków. Choroby alkoholowej nie można wyleczyć natychmiast, a można ją jedynie zatrzymać. Pozostaje się alkoholikiem, nawet wtedy gdy nie pije się już jakiś czas. Za zgodą burmistrza Ponieca i pełnomocnika ds. uzależnień został uruchomiony "telefon zaufania" 65 573 10 30. który jest czynny codziennie od godz. 17 do 19 (oprócz sobót i niedziel). Ważną wartością w Stowarzyszeniu są sprawy duchowe. Co

roku w pierwszą sobotę czerwca członkowie Klubu Abstynenta korzystają ze zorganizowanego wyjazdu na ogólnopolskie spotkania AA na Jasnej Górze. W ostatnią sobotę lipca wyjeżdżają do Lichenia na Spotkania Trzeźwościowe. Dzięki przychylności burmistrza wyjeżdżają własnym środkiem transportu. W październiku grupa AA Tęcza obchodzi rocznicę powstania oraz indywidualne rocznice członków grupy. Zawsze odbywa się msza święta w kaplicy, a później uroczysty mityng w GCKSTiR, w którym uczestniczą wszyscy sympatycy grupy (także zaprzyjaźnione grupy AA z okolicy) oraz zaproszeni goście. W grudniu członkowie Stowarzyszenia organizują "mityng opłatkowy", na którym oprócz członków są również sympatycy Klubu Abstynenta. Obecny skład Zarządu: Tadeusz Olejniczak prezes, Wiesław Sibiński - wiceprezes, Józef Świtalski - sekretarz, Mirosław Kaźmierczak skarbnik, Arkadiusz Flak i Hieronim Domagała - członkowie Zarządu. Na koniec 2014 r. stowarzyszenie liczyło 23 członków: 10 uzależnionych, 4 współuzależnionych i 9 sympatyków. PK

Z bukietem kwiatów do... Felicji - 7 III

Felicja jest to imię żeńskie pochodzenia łacińskiego, męski odpowiednik imienia to Feliks, czyli łaskawy, szczęśliwy, życzliwy. W Polsce istnieje od XIV wieku w formie Felicyja. Staropolskie zdrobnienia to: Felka, Felina, Fila, Filka. Felicja jest wzorem spokoju i równowagi. To z natury kobieta szlachetna, pełna dobrych chęci i woli służenia innym. Jest bardzo towarzyska, lubi się bawić i przyjmować gości. Czasem miewa skłonności do zamykania się w sobie i ciężko wówczas czegokolwiek się od niej dowiedzieć. Sprawdzi się w roli pani domu, chociaż nie należy od niej wymagać skrupulatności. Felicja sprawdzi się również w roli przywódcy, posiada dużo sprytu i potrafi rozkazywać. Ponadto doskonale radzi sobie z komputerem. Może być dobrą dziennikarką i prezenterką. Sprawdzi się też w pracy biurowej lub jako programistka. Liczbą Felicji jest jedynka, kolo-

Felicja Pawelec z Ponieca

rem szary, rośliną oleander, a znakiem zodiaku Wodnik. Felicja swoje imieniny może obchodzić: 24 stycznia, 7 marca oraz 27 kwietnia. W naszej gminie mieszkają tylko 3 panie o imieniu Felicja, w tym 2 w samym Poniecu a 1 w Czarkowie. MK

Leona - 14 III

Leon jest to imię pochodzenia łacińskiego, wywodzi się od słowa leo (lew). W formie Leon zostało przyjęte przez Greków jako imię własne. Oznacza: silny i odważny jak lew. Słowiańską formą tego imienia jest Lew. W Polsce imię to było zanotowane po raz pierwszy około 1265 r. w łacińskim brzmieniu Leo i około 1443 r. w formie Leon. Leona wyróżnia przede wszystkim nieprzeciętna inteligencja, która pomaga mu dopasować się do każdej sytuacji. Towarzyszy jej również wyczucie stylu i doskonałe maniery. W stosunku do innych ludzi Leon jest bardzo przyjaźnie nastawiony i życzliwy. Jest także człowiekiem ogromnie sprawiedliwym i tego również wymaga od ludzi ze swojego otoczenia. Nie jest on natomiast potulny i nie toleruje, kiedy ktoś próbuje nim rządzić w sposób jemu uwłaczający. Leon jest również człowiekiem kompromisu, lojalnym i przestrzegającym wszelkich zasad społecznych. Prowadzi przeważnie życie spokojne i harmonijne. Obce są mu konflikty.

Leon Matuszewski z Ponieca

Liczbą imienia jest jedynka, kolorem czerwony, rośliną jabłoń, a znakiem zodiaku Waga. W ciągu roku Leon może obchodzić swoje imieniny w następujące dni: 26 stycznia, 6 lutego, 14 marca, 11 kwietnia, 25 maja, 12 czerwca, 3 lipca, 12 lipca, 10 września, 10 października oraz 10 listopada. W gminie Poniec jest 7 panów o tym imieniu, w tym 4 z Ponieca, 2 z Łęki Wielkiej oraz 1 z Dzięczyny. MK

POŻEGNANIE

Tradycją w ponieckiej Szkole Podstawowej są coroczne zimowe spotkania z emerytowanymi pracownikami, organizowane przez Parlament Uczniowski z opiekunkami: Anetą Piasecką i Marią Goldmann oraz paniami Dorotą Naskrętską i Edytą Wojciechowską. W tym roku impreza odbyła się 30 stycznia. Zaproszeni goście przy kawie i słodkim poczęstunku mogli wysłuchać kolęd i świątecznych piosenek w wykonaniu młodzieży szkolnej.

W styczniu na zawsze odeszli od nas : 2.01 - Drobiński Jan Walenty (1952), Szurkowo 6.01 - Kaczmarek Joanna Franciszka (1930), Łęka Mała 6.01 - Frąckowiak Roman (1956), Sarbinowo 9.01 - Radwańska Zofia (1932), Śmiłowo 13.01 - Sobecki Bronisław (1932), Szurkowo 15.01 - Kajzer Sabina (1938), Poniec 22.01 - Wenderski Leszek (1957), Poniec 24.01 - Biernaczyk Władysław (1915), Bogdanki 30.01 - Płaczek Stanisław (1952), Sarbinowo


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Strażacy podsumowali rok

Miniony rok w gminie Poniec charakteryzował się małym spadkiem liczby miejscowych zagrożeń, a z tym zmniejszeniem wywołanych strat. Pod względem liczby pożarów odnotowano wzrost o 5 akcji.

Rok 2014 w gminie podsumował z nami Jerzy Wendzonka, komendant miejsko - gminny Związku Ochotniczych Straży Pożarnych w Poniecu. Przedstawił ogólną analizę sytuacji pożarowej i miejscowych zagrożeń powstałych na terenie całej gminy. Okazuje się, że nie był to rok wyjątkowy na przestrzeni przynajmniej minionej dekady. Czternaście jednostek OSP z terenu gminy jak zwykle wykazało pełną gotowość do podjęcia każdej akcji. Największe zaangażowanie przejawiła jednostka z Ponieca, która wzięła udział w 60

akcjach. Co prawda jest ona najlepiej w gminie wyposażoną jednostką OSP w sprzęt przeciwpożarowy, a także do udzielania pierwszej pomocy medycznej. Od 2014 r. jako jedyna w powiecie jednostka OSP posiada także detektor do wykrywania gazu oraz zestaw lodowo - wodny z saniami i kombinezonami. W ubiegłym roku jednostka wzbogaciła się także o samochód ratowniczo - gaśniczo - techniczny. Jak zawsze strażacy włączali się charytatywnie w zabezpieczanie kilku istotnych wydarzeń sportowo - kul-

turalnych.Wszystkie pożary, które miały miejsce na terenie gminy, nie przyniosły dużych strat, a dzięki szybkim zgłoszeniom i błyskawicznej reakcji strażaków zostały dość wcześnie ugaszone. Takich akcji było w minionym r. 12, a zatem o 5 więcej niż w roku 2013. Pożary były niewielkie: w budynku mieszkalnym w Poniecu, w piwnicy w bloku mieszkalnym w Dzięczynie, na polu w Szurkowie, gdzie zapalił się kombajn, a także w Hucie Szkła Gloss, w której pękła wanna i doszło do wycieku szkła. W 2014 r. strażacy odnotowali 48 miejscowych zagrożeń, czyli o

[5]

4 mniej niż w 2013.To kolejny spadek liczby, bo w 2012 r. było miejscowych zagrożeń o 18 mniej niż w roku 2011. Dużo było wypadków i kolizji drogowych, w których strażacy niosą pomoc. W każdym z tych zdarzeń poszkodowana została przynajmniej jedna osoba, a w sumie aż 14. Do takich zdarzeń dochodziło w Grodzisku, gdzie w wyniku zderzenia dwóch samochodów poszkodowane były 3 osoby, Drzewcach, gdzie samochód uderzył w drzewo, a także w Zawadzie, gdzie ucierpiały 2 osoby, a także w Pawłowicach, gdzie samochód wpadł w poślizg. Kilkakrotnie usuwano powalone drzewa i gałęzie. Strażacy usuwali również plamy oleju na jezdniach, a największa taka akcja miała miejsce na drodze z Zawady do Ponieca. PK

Najstarsi w gminie

Kazimierz Wujczak 15 lutego skończył 90 lat i jest jednym z najstarszych mieszkańców naszej gminy. Pan Kazimierz urodził się w Łęce Małej w 1925 r., gdzie wychował się z sześciorgiem swojego rodzeństwa - czterema siostrami i dwoma braćmi. Od 16 roku życia, w latach 1941 - 1945 pracował w gospodarstwie rolnym u Niemców w Śmiłowie. Mimo ciężkiej, fizycznej pracy jakiej tam doświadczył, bardzo dobrze wspomina ten czas. Szczególnie chwali sobie tamtejsze jedzenie, w którym upatruje sekretu swojej długowieczności. Po wojnie zajmował się pracą w rodzinnym gospodarstwie, którym kierował jego ojciec. W 1951 roku po poślubieniu swojej małżonki Pelagii przeprowadził się do pobliskiego Grodziska. gdzie mieszka do dziś. Od tego też czasu prowadził własne gospodarstwo, które prężnie prosperuje do dziś, choć jak mówi - praca jest lżejsza, gdyż wszystko jest już zmechanizowane. Pan Kazimierz ma za sobą również kadencję w Radzie Miasta Ponieca, a także aktywną działalność w GS Poniec. Nasz jubilat

doczekał się sześciorga dzieci: Michała, Edmunda, Marii, Tadeusza, Jana, Anny oraz 19 wnucząt i 14 prawnucząt. Mieszka wraz z synem Janem, który przejął gospodarstwo po ojcu. Pan Kazimierz nie narzeka zbytnio na stan swojego zdrowia. W wolnym czasie chętnie spaceruje po okolicy, a nawet jeździ autem, gdyż - jak twierdzi - bardzo dobry wzrok odziedziczył po matce, która w wieku 99 lat potrafiła nawlec nitkę do igły. Charakteryzuje go świetna pamięć, poczucie humoru oraz pogoda ducha. Panu Kazimierzowi życzymy kolejnych lat w zdrowiu. MK

Wspaniały program artystyczny z okazji Dnia Babci i Dziadka przygotowali 29 stycznia uczniowie klasy Ib ze Szkoły Podstawowej w Poniecu. Zaproszeni goście obdarowani zostali własnoręcznie wykonanymi przez wnuków laurkami i prezentami.

JESTEŚMY JUŻ NA PORTALU

polub nas!


Zagrożenie w kopalni [6]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Zmiany w środowisku naturalnym spowodowane eksploatacją odkrywkową wpłyną na sytuację regionalnego rolnictwa - to główny wniosek konferencji na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Geolodzy, hydrolodzy, urbaniści i przedstawiciele władz debatowali o potencjalnych skutkach budowy kopalni w południowo - zachodniej Wielkopolsce.

Chodzi o plany Zespołu Elektrowni Pątnów - Adamów - Konin, dotyczące stworzenia kopalni węgla brunatnego na rolniczym dotąd terenie pomiędzy Miejską Górką i Krobią. I choć jeszcze żadne decyzje nie zapadły, a procedury koncesyjne są na bardzo wczesnym etapie, to rolnicy i przedsiębiorcy z południa Wielkopolski już się boją. Dlatego wspólnie z UAM zorganizowali 30 stycznia konferencję naukową "Węgiel brunatny w południowo zachodniej Wielkopolsce. Rozpoznanie i diagnoza skutków eksploatacji odkrywkowej". Przewidywana w scenariuszach wielkość docelowa wydobycia węgla w ilości ok. 35 mln ton/rok w złożach Rowu Poznańskiego pozwala na 100 - letnią eksploatację występujących w tym rowie 3 złóż - Czempiń, Krzywiń, Gostyń o zasobach rzędu 3,5 mld ton, których eksploatacja ze względu na ochronę środowiska (powierzchni) i wysoką klasę bonitacyjną gruntów rolnych - jest obecnie nieuzasadniona i ekologicznie niekorzystna. Największe złoże Mosina, zalegające w Rowie Poznańskim, o najniższym stosunku nadkładu do węgla 5.4 :

1 oraz zasobach około 2 mld ton zalega na terenach chronionych i nie może być eksploatowane. Obszary intensywnego drenażu górniczego to tereny KWB Konin i Adamów. Złoża konińskie z odkrywkami Pątnów, Kazimierz Południe, Kazimierz Północ, Jóźwin, Lubstów w swej południowej części zostały już wyeksploatowane i zazwałowane. Złoża KWB Adamów eksploatowane są w 3 odkrywkach: Adamów, Władysławów i Koźmin. Odkrywka Bogdałów została już wyeksploatowana i zazwałowana nadkładem odkrywki Koźmin. Z eksploatacją węgla brunatnego wiąże się powstanie leja depresji o zasięgu regionalnym. Odkrywki te spowodowały powstanie leja depresji także w poziomie czwartorzędowym. Największy udział użytków rolnych (>75%) posiadają powiaty: Słupca, Koło, Kościan, Gostyń i Rawicz, dlatego powstanie kopalni odkrywkowej węgla brunatnego w powiatach rawickim, gostyńskim przyczyni się do powstania leja depresyjnego, co bezpośrednio przełoży się na degradację środowiska lokalnego wraz z przemysłem rolni-

czym. - Wokół planowanej inwestycji w południowo - zachodniej Wielkopolsce narasta wiele mitów i do tej pory brakowało obiektywnej, merytorycznej dyskusji na ten temat - zauważył Leszek Wenderski, przewodniczący Stowarzyszenia "Przedsiębiorczość dla ekologii", współorganizującego wydarzenie. - Wspólnie z ekspertami Stowarzyszenia Gospodarka Przestrzenna oraz Instytutu Geologii UAM postanowiliśmy przeanalizować to zagadnienie w oparciu o fakty. Jednym z głównych skutków budowy kopalni odkrywkowej, jest zdaniem ekspertów, poważne naruszenie stosunków wodnych w regionie. Dotyczy to zarówno wód powierzchniowych, np. rzek i jezior, jak i gruntowych, czyli kluczowych dla nawadniania gleb. - Budowa kopalni odkrywkowej spowoduje rażący spadek poziomu wód w regionie, w którym zasobów wodnych i tak dziś jest bardzo mało - podkreślał prof. Jan Przybyłek z Instytutu Geologii UAM. Odkrywka wiąże się nie tylko z zagrożeniem ekologicznym, ale też społecznym i ekonomicznym. Południowo - zachodnia Wielkopolska to region o wysoko rozwiniętym rolnictwie. Jeśli powstanie tam kopalnia, straci on status rolniczego zagłębia. Czy kwestie bezpieczeństwa energetycznego kraju można rozważać na równi z bezpieczeństwem żywnościowym? Eksperci podkreślali, że rozwiązaniem tych dylematów mogą być zasady zrównoważonego rozwoju. - Zamiast inwestować w węgiel brunatny warto stawiać na odnawialne źródła energii - tłumaczył prof. Waldemar Ratajczak z Instytutu Geografii Społeczno - Ekonomicznej i Gospodarki Przestrzennej UAM. - Technologia idzie do przodu i to, co dziś jest rozwiązaniem kosztownym i mało dostępnym, już niedługo stanie się

normą. Tak dzieje się np. w przypadku fotowoltaiki, czyli wykorzystania energii słonecznej. To dobra alternatywa do wysokoemisyjnych źródeł konwencjonalnych. Konferencja pt. "Węgiel brunatny w południowo - zachodniej Wielkopolsce. Rozpoznanie i diagnoza skutków eksploatacji odkrywkowej" to wstęp do merytorycznej dyskusji o skutkach budowy kopalni. Organizatorzy zapowiadają kolejne spotkania w tym temacie. Główne wnioski przedstawione przez prof. Jana Przybyłka: 1.Złoża węgla brunatnego w środkowej i południowo - zachodniej Wielkopolsce występują w warunkach skomplikowanej budowy geologicznej (liczne uskoki tektoniczne o dużych zrzutach, głębokie rowy tektoniczne). Z kolei układy krążenia lokalnych wód gruntowych są podporządkowane złożonej strukturze zbiorników wód podziemnych w postaci wąskich dolin kopalnych, odkrywanych przy poszukiwaniu źródeł zaopatrzenia w wodę do picia i na potrzeby gospodarcze, które w warunkach eksploatacji odkrywkowej zostaną całkowicie zniszczone. 2. Wody podziemne w poziomach wgłębnych są zasolone. W przypadku odwodnienia odkrywek węglowych nastąpi wzmożony napływ wód słonych z podłoża do płytszych systemów wodonośnych i systemu odwadniania w warunkach wielkopromiennego zasięgu leja depresji kopalni. 3. Ramowa Dyrektywa Wodna UE stanowi podstawowe narzędzie do wykluczenia omówionych terenów Wielkopolski z planów odkrywkowej eksploatacji węgla brunatnego dla ochrony ich bilansu wodnego, a także utrzymania w wysokiej kulturze rolnej z zachowaniem więzi społecznych na dotychczasowym harmonijnym poziomie.


W służbie kościołowi WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[7]

Wie o kościele wszystko, przychodzi do niego pierwszy, a wychodzi jako ostatni. Jego posługa i praca są zawsze w cieniu, na drugim planie. Często nawet zapomina się o jego obecności. Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, kto to jest kościelny, jakie jest znaczenie tego stanowiska. Pan Błażej Pierzchała ze Śmiłowa zakrystianem w ponieckiej parafii został dokładnie 5 lat temu - 1 marca 2010 r. Wówczas na emeryturę odchodził jego poprzednik Jan Domagała i potrzebna była osoba, która go zastąpi. Pan Błażej został wybrany nieprzypadkowo.

Z Bogiem od dziecka

- Służbą liturgiczną interesowałem się od dziecka - wspomina. - W wieku sześciu lat zostałem ministrantem, następnie będąc już nastolatkiem, wraz ze starszą siostrą Adrianą, zawiązałem grupę młodzieży SPE (red. Salezjańska Pielgrzymka Ewangelizacyjna). Grupa liczyła blisko 30 osób, z Ponieca i okolic. Razem przeszli tysiące kilometrów w drodze do Sanktuarium w Częstochowie. - Zawsze byłem blisko kościoła. Do mszy służyłem aż do ukończenia dwudziestego piątego roku życia, kiedy to założyłem rodzinę opowiada Błażej Pierzchała. Wtedy też pracował w jednym z przedsiębiorstw w Lesznie. - Miałem pracę na cały etat wspomina. - Jechałem na osiem godzin, weekendy też były wolne. I nagle zaproponowano mu pracę kościelnego. - Musiałem przeanalizować wszystkie za i przeciw - opowiada W domu było troje małych dzieci: Zosia, Janek i Magdalena. Nie chciałem, by cały trud wychowania spadł na żonę. Wówczas proboszczem był ks. Leon Kamiński i to, jak mówił pan Błażej, rozmowa z nim była decydująca. - Ksiądz Leon uważał, że za moje dotychczasowe zaangażowanie w kościele, nie wyobraża sobie nikogo innego w roli kościelnego. Rada Parafialna go poparła. Rodzina też była na tak. Więc nie mogłem i nie chciałem odmawiać wspomina.

Pracy w kościele co niemiara

Jak sama nazwa mówi, miejscem pracy zakrystiana jest zakrystia. - To takie swoiste "centrum dowodzenia" kościoła - żartuje pan Błażej. - To tutaj znajdują się wszystkie urządzenia techniczne,

które trzeba umieć obsłużyć, by wszystko w kościele było w porządku. Światło, nagłośnienie, ciepło. Poza tym to w zakrystii przechowywane jest wszystko, co potrzebne do kościelnych nabożeństw. Jak mówi pan Błażej, lista jego obowiązków jest długa, nie sposób wymienić je jednym tchem. - Najważniejsze to oczywiście przygotowanie świątyni do liturgii kielichy, szaty, świece, wino, woda, poza tym zbiórka na tacę - wylicza. - W pracy pomaga mi kalendarz liturgiczny, z którego czerpię wiedzę na temat czytań czy koloru ornatu. Zajmuję się także przygotowywaniem toreb na filie, wywieszaniem ogłoszeń i współpracuję z kolporterem prasy katolickiej. Pan Błażej ma w obowiązku dbać również o porządek w kościołach i wokół nich. - Dbam ponadto o to, by w kościele było zawsze czysto - opowiada. - Podłogi muszą być wypastowane, ławki czyste. Czasem i pajęczyny trzeba zmieść. Najcięższe jest przygotowywanie wystrojów kościoła na wszelkie święta. Gdyby nie pomoc żony Anny, ojca Zdzisława oraz grupy przyjaciół, ustawienie żłóbka czy Grobu Pańskiego zajęłoby mi kilka dni. Ściśle też współpracuję z GCKSTiR w Poniecu, szczególnie w czasie, gdy przypadają święta narodowe i trzeba nagłośnić odpowiednio kościół. Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, ile zieleni jest wokół naszych kościołów, zwłaszcza przy kościele pw. Chrystusa Króla. - Trawę trzeba skosić, liście zgrabić. Porządek musi być - mówi pan Błażej.

Cmentarzem też trzeba się zająć

Funkcję zakrystiana pan Błażej łączy z niełatwą pracą grabarza. - Nie tylko chowam umarłych, ale również dbam o porządek na parafialnym cmentarzu - przyznaje. - Nie trzeba się chyba domyślać, że pracy jest przy tym co niemiara. Wywożę śmieci, przycinam drzewa, tuje przy gankach, koszę trawniki, grabię liście, a zimową porą odśnieżam. Ponadto na jego głowie są też sprawy związane z administracją cmentarza. Nasi parafianie, w momencie śmierci bliskiej osoby, często pierwsze kroki kierują do

miejscowego zakładu pogrzebowego, z którym to pan Błażej ściśle współpracuje. - Zdaję sobie sprawę z tego, jak wielką tragedią jest śmierć bliskich - mówi. - By ułatwić wszelkie formalności związane z pogrzebem, staram się szybko dotrzeć do Zakładu pogrzebowego, aby sprawnie wszystko zorganizować. Jak wspomina, bardzo emocjonalnym wydarzeniem w jego życiu był pierwszy pogrzeb, w którym brał udział jako kościelny. - Żegnaliśmy wtedy wieloletniego zakrystiana w naszej parafii pana Antoniego Wozignoja - wspomina - Człowieka, który uczył i pokazywał jak godnie służyć Bogu, kiedy byłem kilkuletnim ministrantem. Nie zapomnę tego do końca życia.

Gość w domu

Jego praca nigdy się nie kończy, a jej czas jest maksymalnie wydłużony poprzez liczne obowiązki. - Zwykle zaczynam po godzinie siódmej rano, kiedy to przyjeżdżam otworzyć kościół, a kończę po wieczornej mszy świętej - opowiada pan Błażej. - Na ogół wracam do domu około godziny dziewiętnastej. ale w okresach świątecznych czas ten przedłuża się nawet do godziny dwudziestej trzeciej. Taka jest specyfika tej służby, że kapłan wychodzi do ołtarza odprawić Eucharystię raz czy dwa. - Ja jestem na każdej - z uśmiechem mówi pan Błażej. Zapytany o to, jak łączy swoją pracę z życiem rodzinnym, mówi: - Czasem jest ciężko, zwłaszcza gdy w tygodniu jest kilka pogrzebów, a człowiek ma zaplanowany jakoś tydzień pracy. Wówczas

wszystko przesuwam lub po prostu wchodzę na większe obroty. Wtedy też mogę liczyć na pomoc taty i znajomych - opowiada - Do domu wpadam na krótkie chwile, by zjeść ciepły obiad, zamienić kilka słów z żoną i dziećmi i pędzę dalej. Całe szczęście zawsze mogę liczyć na ich zrozumienie. Pan Błażej nie narzeka nigdy, jak sam twierdzi: - Wszystko, co robię, robię na chwałę Bożą.

W zgodzie z wszystkimi

Pan Błażej jest osobą rozpoznawaną i lubianą w parafii. Docenia się tutaj jego pracowitość, życzliwość i uczynność. - Co roku odwiedzam parafian z opłatkami - opowiada. - Przyjmują mnie chętnie, zawsze chwilę porozmawiamy. Gdy nie ma czasu, pozdrowimy się i biegnę dalej. Nigdy też nie zdarzyła mu się sytuacja, by ktoś odmówił mu pomocy. - Czasem wystarczy jeden telefon do kogoś, kto dysponuje odśnieżarką - mówi. - I już główne ganki na cmentarzu są do przejścia. Zapytany o to, czy planuje zmienić pracę i o ewentualnego następcę, kręci głową. - Wiem, że mało jest chętnych do pracy przez cały dzień - stwierdza pan Błażej. - Ja nie zamierzam niczego zmieniać. Chyba, że mi zdrowie nie pozwoli dalej służyć. Na konie, pan Błażej powtarza: - Moja praca to służba dla Boga, kościoła i nas, parafian, a wszystkim, którzy mnie wspierają w tej posłudze, w szczególności księdzu proboszczowi i wikariuszom oraz żonie i tacie serdecznie dziękuję. Prosi też o modlitwę o zdrowie i siły na dalsze lata posługi. MARTA KOPANIA


Znani w całej Polsce [8]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Wizytówką wsi jest słynny pałac, do którego przyjeżdżają goście z całego kraju, a także z zagranicy. Niemniej i bez niego w historii Rokosowa znajdzie się parę interesujących ciekawostek.

Nazwa Rokosowo po raz pierwszy pojawiła się w kronikach w 1310 r.. W końcu XIV wieku wieś należała do rodziny Rokossowskich herbu Czasza. Pod koniec XVIII wieku nabył ją generał Jan Lipski, który w 1825 r. sprzedał Rokosowo Józefowi Mycielskiemu. Z kolei w 1867 roku miejscowość kupił Antoni Czartoryski. Gdy zmarł, dobra przypadły w spadku jego synowi Zygmuntowi Czartoryskiemu, a on z kolei w 1921 roku przekazał je swemu synowi Janowi. Około 1840 roku do majątku należały także wsie Łęka Wielka i Łęka Mała. Tutejszy folwark opisywano następująco "wzorowe rolnictwo, piękne i porządne zabudowania gospodarcze oraz liczna trzoda uszlachetnionych owiec. Majątek był przy tym spory. W r. 1881 jego powierzchnia wynosiła blisko 796 hektarów. Znajdowała się tam cegielnia. Do rokosowskiej majętności należały wówczas także dobra: Dubinko, Domaradzice, Rogożewo, folwarki Bączylas, Szymonki, Pawłowo, Piskornia, leśnictwo Wielkibór. Po 1896 r. także Dzięczyna oraz Szurkowo. Na przełomie XIX i XX wieku majątek został uprzemysłowiony. Powstała wówczas gorzelnia i tartak, a przy gorzelni działała elektrownia oświetlająca pałac i folwark. W tamtych czasach było to naprawdę niezwykłe osiągnięcie techniczne. Większość polskich miast nie miała wówczas prądu, a do wybuchu drugiej wojny światowej tylko trzy procent polskich wsi zostało zelektryfikowanych. W dodatku w majątku działał kolejny nowoczesny wynalazek - kolejka polna, która łączyła zabudowania dworskie z polami.

Odzyskał dawny blask

Najsławniejszy budynek we wsi, czyli pałac, jak na tego typu obiekty nie ma długiej historii. Wybudowano go w latach 1849 - 1854 dla Józefa Mycielskiego. Przed 1885 rokiem dobudowano tam od strony zachodniej dwukondygnacyjną przybudówkę. Choć dodać trzeba, że rezydencję wzniesiono na miejscu wcześniejszego renesansowego dworu. Do tego dochodzi duży park o powierzchni blisko dziesięciu hektarów. O przeszłości pałacu i otaczających go budynkach gospodarczych można by pisać długo. Najważniejsze jednak, że nie podzielił losu wielu innych podobnych obiektów, czyli nie uległ dewastacji. Choć nie zawsze tak było. Po wojnie obiekt powoli popadał w ruinę. Zmieniło się to pod koniec lat osiemdziesiątych. Ówczesne władze województwa leszczyńskiego uznały, że nadawać się będzie doskonale

na ośrodek szkoleniowy. W jego remont zainwestowano duże środki. Pałac odzyskał dawny blask. Od 2002 r. mieści się tam Ośrodek Integracji Europejskiej, który należy do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego. To tutaj na konferencje, szkolenia, ale też imprezy towarzyskie przyjeżdżają goście z całego kraju, a nawet z zagranicy. W pałacu od chwili, gdy mieści się w nim ośrodek, znacznie zwiększono liczbę miejsc noclegowych. Kiedyś było ich 45, teraz jest blisko setka. Jako ciekawostkę warto podać, że z tutejszego rodu Rokossowskich wywodził się niesławnej pamięci marszałek Polski i Związku Radzieckiego Konstanty Rokossowski.

Co zrobiono, czego jeszcze nie

Andrzej Kluczyk, sołtys wsi, mieszka tu od trzeciego roku życia. Pamięta więc wiele ciekawostek, jak choćby taką, że prąd pociągnięto w Rokosowie dopiero na początku lat sześćdziesiątych. Do końca tamtej dekady we wsi stał wiatrak. Za jego młodych lat cztery lub pięć stodół było jeszcze krytych strzechą. W tutejszych pomieszczeniach gospodarczych znajdował się PGR, który stanowił część kombinatu Pudliszki. - Dawał pracę wielu okolicznym mieszkańcom - mówi sołtys. Tym bardziej że pod tutejszy PGR podlegała owczarnia w Bączylesie. W ciągu minionych kilkunastu lat we wsi wybudowano nowe chodniki i drogi. Choć sołtys, który tę funkcję pełni piąty rok, ma wielkie

marzenie. - By powstała tu nowa Świetlica Wiejska - stwierdza. - Obecna mieści się w budynku po szkole i jest za ciasna. Jeszcze przydałby się nowoczesny plac zabaw dla dzieci. Przy tym chwali Waldemara Jagiełłę dyrektora Ośrodka Integracji Europejskiej. Na terenie tego ośrodka mieszkańcy wsi urządzają systematycznie imprezy i zabawy, na przykład Dzień Dziecka.

Nieuniknione zmiany

W Rokosowie, jak chyba we wszystkich polskich wsiach, niemal zupełnie poznikali rolnicy. Obecnie jest tutaj kilka gospodarstw rolnych. Niektórzy z mieszkańców do pracy dojeżdża do innych miejscowości. Część mieszkanek znalazło zatrudnienie w pałacu. Kilku panów pracuje w tutejszym gospodarstwie rolnym. Gospodarstwo jest nowoczesne, a takie przedsiębiorstwa rolne, nie muszą zatrudniać wielu ludzi. Przy czym dawne zabudowania gospodarcze też się częściowo pozmieniały. Na południe od zamku, po drugiej stronie drogi, były ogrody, które zlikwidowano już wiele lat temu. Za to dawne budynki mieszkalne pracowników folwarku stoją. Zostały gruntownie przebudowane, zajmują je mieszkańcy Rokosowa. Cegielnia jest znacznie zmniejszona, choć wysoki komin pozostał do dziś. Została też stodoła oraz domek ogrodnika przy pałacu. Słowem budynki z przeszłości, są nieźle wkomponowane w obecną infrastrukturę tej znanej w całej Polsce wsi. DAMIAN SZYMCZAK


Prawdziwe historie To nie jest zbyt optymistyczna opowieść. Jest mi smutno, czuję się nierozumiana, mam żal do najbliższych. A przecież tak nie powinno być.

Ale po kolei. Mam ponad 50 lat, mieszkam na wsi. Jeszcze jako panna przejęłam gospodarkę po rodzicach. Mój tato bardzo wcześnie odszedł na zawsze. Zostałyśmy z mamą same, a ona bała się, że wyjadę do miasta i że zostawię wieś na zawsze. Przekonała mnie, abym wzięła gospodarstwo i ułożyła sobie życie podobnie jak rodzice. Z rolnikiem, z gruntami, z ciężką pracą. Mówiąc szczerze, nie miałam wyjścia, bo przecież nie zostawiłabym mamy na tych hektarach. A byłam jedynaczką, więc mogła liczyć tylko na mnie. Tak naprawdę to lubię wieś. Może na początku było mi ciężko i nieraz myślałam, żeby sprzedać ojcowiznę, ale jakoś zawsze zmieniałam zdanie. Pamiętałam, że tę ziemię i ten dom kupili jeszcze moi dziadkowie. No i mama by się załamała. A potem to już przywiązałam się do każdej rzeczy, którą sama zrobiłam, do zwierząt, do zabudowań, do ogrodu. Mamy nawet sad. No więc od wielu lat jestem już rolnikiem "pełną gębą". Miałam dwadzieścia trzy lata, kiedy wyszłam za mąż. Mój chłopak nie pochodził z rolniczej rodziny. Był ślusarzem, mieszkał w pobliskim miasteczku. Pokochaliśmy się naprawdę. To była moja pierwsza, prawdziwa miłość. Zbyszek oczywiście przeprowadził się do nas, zrezygnował z zawodowej pracy, zaczął uczyć się rolnictwa. I nauczył się. Razem prowadziliśmy gospodarstwo prawie dwadzieścia lat. Dokupiliśmy jeszcze ziemi, mamy nowy dom. Urodziłam trójkę dzieci. Najpierw na świat przyszły dwie córki, a potem syn. Dziś są oczywiście dorośli. Mama pomagała mi je wychować, a dzieciaki uwielbiały babcię. Bardzo przeżyły jej odejście. Była jeszcze taka młoda. Ja też nie mogłam pogodzić się z tym, że najpierw opuścił mnie ojciec, a potem mama. Tak bardzo ich potrzebowałam. Nie przewidziałam, że za kilka lat przyjdzie mi przeżywać największy dramat życia. Mój Zbyszek za-

chorował. Wszystko potoczyło się szybko. Nie zdążyliśmy ani poznać tej jego choroby, ani walczyć o jego życie. W ciągu kilku miesięcy musieliśmy go pożegnać. Dzieci miały po kilkanaście lat, nie rozumiały tej "kary", którą przyniósł im los. Wtedy bardzo się do mnie przywiązały. Chwilami miałam wrażenie, że boją się o mnie, że pilnują, aby i mnie nic się nie stało. Były wszędzie ze mną albo tuż obok mnie. Kochały mnie bardzo. I kochają do dziś, ale teraz ta miłość staje się dla mnie niezrozumiała. Ciągle mieszkam na wsi w swoim gospodarstwie. Ciągle jestem jego właścicielką, choć bardzo chętnie przepisałabym gospodarkę jednemu z dzieci. Ale one nie chcą, a przynajmniej nie teraz. Obie córki wyszły za mąż, jedna również ma gospodarstwo, druga jest w mieście. Syn jest kawalerem i mówi, że jeszcze ma czas na gospodarskie obowiązki. Ostatecznie pewnie on zostanie tu ze mną. Teraz bardzo często przyjeżdża, pomaga mi, nawet z kolegami. Ale to przecież nie to samo, co być gospodarzem u siebie. Tak bym chciała, aby w moim domu znowu był mężczyzna. Doszłam więc w tej opowieści do momentu, w którym nieco się pogubiłam. A właściwie ze swoimi uczuciami i emocjami mijam się z najbliższymi. Jest mi z tym źle. Otóż trzy lata temu poznałam mężczyznę. Nie przewidziałam, że kiedykolwiek mogłabym jeszcze kogoś pokochać. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Spotykaliśmy się, dużo rozmawialiśmy, zapraszał mnie do kina, raz byliśmy wspólnie na wyjeździe. Uczucie przyszło później i mówiąc szczerze bardzo mnie zaskoczyło. Wiesław jest wdowcem, starszym ode mnie. Ma dwoje dorosłych dzieci, wnuki. Też nie oczekiwał zmian w swoim życiu. Bardzo chcielibyśmy być razem. Kiedy powiedziałam o tym dzieciom, stało się to, co najgorsze. Nie wyobrażają sobie nikogo obok mnie. Ani córki, ani syn. Dzień po dniu wybijają mi to z głowy. A argumenty są najróżniejsze. A to, że nie mam prawa zapomnieć o tacie, a to, że gospodarstwa nie weźmie nikt obcy, to znów, że nie będę przyprowadzać obcego dziadka do ich dzieci. Niektóre słowa bardzo

[9]

więcej opowiadań na www.halpress.eu/ph również jako audiobook

bolą. A najtrudniejsze jest to, że Wiesław poznał mnie ze swoimi dziećmi i wnukami, a ci przyjęli mnie bardzo serdecznie. Poczułam się jakby w innym świecie, i to ten mój jest gorszy. U Wiesława jestem mile widziana, tam przyjmują mnie obiadami, bawię się z wnukami, opowiadam o wsi. Chciałam ich zaprosić na wieś, ale zaczęłam się bać. Moje dzieci myślą, że ktoś zabierze im rodzinny dom. To przecież bzdura. Ja chcę przepisać im gospodarkę, choć oczywiście

mogę pracować dla nich. Ale mogę też przeprowadzić się do Wiesia, do miasta. Nikt niczego nie zabierze moim dzieciom. Jest mi bardzo ciężko. Kochamy się bezwarunkowo, a jednak się nie rozumiemy. Tak bym chciała, aby moje córki i syn pozwolili mi na odrobinę szczęścia. Czy ja naprawdę oczekuję zbyt dużo? SPISAŁA HALINA SIECIŃSKA

Po raz drugi rodzice dzieci z Przedszkola w Łęce Wielkiej zorganizowali karnawałową zabawę. Bawiono się w sobotę, 31 stycznia, w Świetlicy Wiejskiej. Największą atrakcją imprezy, która trwała do późnych godzin nocnych, była loteria fantowa. / DS


[ 10 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Turniej piłki nożnej

KLASA IV

KLASA V

W hali sportowej w Pawłowicach 24 stycznia odbył się XII Gminny Halowy Turniej Piłki Nożnej o Puchar Dyrektora Szkoły Podstawowej w Poniecu. Uczestniczyli w nim uczniowie i uczennice szkół podstawowych z Ponieca, Sarbinowa, Żytowiecka i Pawłowic. Zawody przebiegały w miłej i sportowej atmosferze. Wszystkie drużyny zostały nagrodzone dyplomami, a zwycięskie zespoły w swoich kategoriach otrzymały nagrody i puchary. Organizatorzy kierują

słowa podziękowania do sponsora turnieju, którym była Rada Rodziców Szkoły Podstawowej w Poniecu. W kategorii klas czwartych najlepsza okazała się kl. IV ze Szkoły Podstawowej w Pawłowicach. W kategorii klas piątych zwycięska była także klasa IV z SP Pawłowice. Natomiast w kategorii klas szóstych najlepsza była klasa VI ze Szkoły Podstawowej w Poniecu. PK

Zwycięski rewanż 25 stycznia w sali GCKSTiR w Poniecu zaliczyli podczas ligowego spotkania tenisiści Piasta Poniec z drużyną ze Starkowa.

Starkowa wygrywając 12:6. Kolejne spotkanie tenisa stołowego odbyło się 1 lutego w sali GCKSTiR w Poniecu. Zawodnicy Piasta podejmowali drużynę z Bodzewa. Zdecydowanym faworytem byli goście, którzy walczą o wygranie ligi i znajdują się na drugim miejscu. Rozegrane spotkanie było bardzo zacięte i w ostateczności zakończyło się remisem 9.9, co było dużym pozytywnym zaskoczeniem dla gospodarzy.

Piast w natarciu

Zwycięzcą pierwszego spotkania, rozegranego 3 miesiące temu, okazała się drużyna ze Starkowa wygrywając 11:7. W spotkaniu rewanżowym natomiast "Piast" Poniec zdominował drużynę ze

Reaktywowana poniecka drużyna harcerska po raz pierwszy 31 stycznia uczciła pamięć powstańców wielkopolskich z Ponieca. Na ich grobach harcerze zapalili znicze opatrzone lilijką i biało czerwoną kokardką. Było też krótkie wspomnienie wydarzeń z tego okresu związanych z Poniecem, pierwsza musztra, nowe piosenki i tradycyjny krąg. / PK Młode małżeństwo z trzymiesięcznym dzieckiem szuka mieszkania do wynajęcia. / Kontakt 691 291 639.

KLASA VI

W ramach akcji "Góra Grosza" Samorząd Uczniowski Zespołu Szkół w Żytowiecku zebrał 228,79 zł. Akcja ta prowadzona jest przez Fundację Nasz Dom pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. /PK


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

IX Memoriał Kopa im. Jana Dopierały Stu dwudziestu zawodników wzięło udział w IX Memoriale Kopa im. Jana Dopierały w Teodozewie, który odbył się 21 lutego.

Tradycyjnie już złożeniem kwiatów przez delegację na grobie patrona imprezy oraz minutą ciszy rozpoczął się IX Memoriał Kopa im. Jana Dopierały, zmarłego 9 lipca 2007 r. działacza sportowego i społecznego, który zapoczątkował grę w kopa w powiecie gostyńskim. Emocjonujące rozgrywki podzielono na pięć rund, pomiędzy którymi gracze mieli zapewniony szwedzki stół, kawę i słodki poczęstunek oraz ciepłą kolację. Na pierwszych 35.miejsc czekały atrakcyjne nagrody rzeczowe, upominki, puchary oraz statuetki. Dodatkowe upominki

[ 11 ]

otrzymał najstarszy uczestnik imprezy - Leonard Majchrzak oraz dwie grające kobiety - Danuta Kuraszyk i Barbara Skórzewska. 10- tka zwycięzców: 1. Robakowski Andrzej 23/111 2. Kazubek Tadeusz 21/143 3. Kuraszyk Ryszard 21/117 4. Kuraszyk Danuta 21/102 5. Konopka Henryk 21/83 6. Polny Edmund 20/133 7. Kowalski Włodzimierz 19/123 8. Bukowski Felicjan 19/108 9. Pieniężny Czesław 19/81 10. Zygmunt Czesław 18/122

Patronat nad turniejem objęli burmistrz Ponieca oraz dyrektor Gminnego Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu. PK

ARCHIWALNE WYDANIA “WIEŚCI Z GMINY PONIEC” również na komórce i tablecie!

Miło nam poinformować, że archiwalne wydania “Wieści Gminy Poniec” dostępne są od marca w internecie na platformie ISSUU. Dzięki temu można w wygodny sposób przeglądać je zarówno na urządzeniach mobilnych jak i przez przeglądarkę internetową na komputerze. Szczegóły na stronie www.poniec.eu

Wybory sołtysów Pokaz filmu i MAT-a

Rada Miejska w Poniecu ustaliła harmonogram zebrań wiejskich, podczas których wybrani zostaną nowi sołtysi, rady sołeckie oraz Zarząd Osiedla w Poniecu.

Premiera filmu dokumentalnego "Bitwa pod Poniecem 1704" odbyła się 12 lutego w sali Gminnego Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu. Wsparta finansowo przez gminę Poniec projekcja została zrealizowana przez Telewizję Leszno. Dzięki wykorzystaniu wiedzy historyków - nauczyciela historii, regionalisty dra Grzegorza Wojciechowskiego oraz autora publikacji "Poniec 7 XI 1704. Kampania jesienna Karola XII" Damiana Płowego, realizatorom filmu udało się przenieść widzów w okres początku XVIII wieku. Blisko półgodzinna projekcja umożliwia zapoznanie się z przebiegiem bitwy, która rozegrała się pod Poniecem, a w której udział wzięły wojska szwedzkie dowodzone przez Karola XII i wojska saskie pod dowództwem generała Matthiasa von der Schulenburga. Po zakończeniu projekcji licznie zgromadzona publiczność miała okazję do zadawania pytań, zarówno realizatorom filmu, jak i historykom, którzy wyjaśnili poruszone kwestie. Ponadto odbyła się także prezentacja Mobilnego Asystenta Turystycznego, aplikacji, która przy wykorzystaniu urządzenia multimedialnego pozwoli na odbycie wirtualnej podróży po Poniecu i okolicy. Użytkownik aplikacji ma możliwość zapoznania się z najciekawszymi miejscami w okolicy, poznania ich historii, a nawet zwiedzenia ich wnętrza. Wśród obiektów, po których można odbyć wirtualną podróż są m. in. poniecki ratusz, Dom z Podcieniami, kościoły - p. w. Chrystusa Króla, NMP w Poniecu, kościół w Waszkowie, budynek przedszkola, bramy Północna i Południowa, miejsce bitwy pod Poniecem z 1704 r., budynek gimnazjum oraz zamek w Rokosowie. Projekt został zrealizowany przez Gminę Poniec oraz Stowarzyszenie Wspierania Przedsiębiorczości Powiatu Gostyńskiego, przy wsparciu środków zewnętrznych z WLGD Kraina Lasów i Jezior. PK


SYLWETKI PONIECZAN [ 12 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

uczestników walk o niepodległość i granice Polski po I wojnie światowej

Część II

Minęła kolejna, już 96. rocznica Powstania Wielkopolskiego 1918 - 1919. Od dawna nie żyje żaden z jego uczestników. Powstanie stopniowo przechodzi do kategorii historii dawnej. Dlatego tym bardziej powinniśmy zabiegać o to, by pamięć o bojownikach o wolną Polskę nie zaginęła. Poniższy tekst, oparty głównie na pracy Romana Tomaszewskiego, jest drobnym przyczynkiem do zachowania tej pamięci. Na cmentarzu parafialnym w Żytowiecku znajduje się mogiła zmarłego w 1983 r. Michała Klupsia. Większość swego życia spędził w Teodozewie. Urodził się jednak w 1895 r. w Łęce Małej, gdzie chodził również do szkoły elementarnej. W czasie I wojny światowej został powołany do armii niemieckiej. Do 1918 r. walczył na froncie serbskim. Udział w powstaniu na ziemi ponieckiej brał od samego jego początku, tj. od 7 stycznia 1919 r. Służył w oddziale Leona Włodarczaka, brał udział w walkach o Pawłowice. Następnie jako żołnierz 60. Pułku Piechoty walczył przeciwko bolszewikom. Do rezerwy został przeniesiony w 1921 r. W 1923 zawarł związek małżeński z Marianną Wozignój z Teodozewa, gdzie osiedlił się i prowadził przez wiele lat gospodarstwo rolne. W okresie II wojny światowej został przez Niemców wysiedlony do Kurowa w Generalnej Guberni, gdzie pracował w młynie. W 1945 r. wrócił do Teodozewa, na swoje gospodarstwo. Ze znanej ponieckiej rodziny pochodził Edmund Konieczny, urodzony w 1895 r. Szkołę elementarną ukończył w Poniecu. Podczas I wojny światowej został wcielony do armii niemieckiej. Brał udział w walkach na froncie zachodnim, we Francji. Po powrocie z wojny włączył się w przygotowania powstańcze. Od 7 stycznia 1919 r. służył w szeregach kompanii ponieckiej pod dowództwem Michała Kaźmierczaka. Walczył m. in. pod Miechcinem, Janiszewem, Gościejewicami i Sowinami. Służbę wojskową kontynuował w szeregach 6 Pułku Strzelców Wielkopolskich, przemianowanego później na 60. Pułk Piechoty. Brał udział w walkach przeciwko bolszewikom, m. in. w ofensywie kijowskiej i słynnej bitwie warszawskiej. Po zdemobilizowaniu wrócił do rodzinnego Ponieca. Z zawodu był mistrzem rzeźnickim. Podczas wojny obronnej 1939 r. walczył pod Kutnem. Uniknął niewoli i wrócił

Piotr Laurentowski

do Ponieca. Wkrótce został jednak aresztowany przez hitlerowców. Okupację spędził w więzieniach i obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie. Po wyzwoleniu z obozu przez wojska amerykańskie w kwietniu 1945 r. powrócił do Ponieca. Zmarł w 1978 r. Należał do organizacji kombatanckich. Przed wojną był to Związek Powstańcow i Wojaków, natomiast po wojnie Związek Bojowników o Wolność i Demokrację. Wacław Kucman, urodzony w 1897 r., pochodził z Szurkowa. Ukończył szkołę elementarną, a następnie kurs dokształcający w zawodzie kowala w Gostyniu. W latach I wojny światowej został powołany do służby w armii niemieckiej i skierowany na front włoski. Walczył tutaj w wielkiej bitwie pod Caporetto. Po zakończeniu I wojny światowej powrócił do Pijanowic. 7 stycznia 1919 r. wstąpił ochotniczo do kompanii gostyńskiej. W jej szeregach walczył na froncie południowo - zachodnim. Następnie służył w 6. Pułku Strzelców Wielkopolskich. Jako żołnierz tej jednostki brał udział w wojnie z bolszewikami. Po demobilizacji w 1921 r. ożenił się ze Stanisławą Majewską i osiadł w Krajewicach. Przed II wojną światową pracował jako kowal w dobrach Benedykta Żółtowskiego. Krótko przed wybuchem II wojny światowej został wybrany na sołtysa Krajewic. We wrześniu 1939 r. zorganizował ucieczkę polskich mieszkańców wsi. Po II wojnie światowej prowadził kuźnię i gospodarował na 2 hektarowej działce. Angażował się w życie społeczne. Pełnił między innymi funkcje radnego w gminie i powiecie, należał do kółka rolniczego w Krajewicach. Zmarł w 1977 r. Został pochowany na cmentarzu w Domachowie. Urodzony w 1899 r. w Poniecu Piotr Laurentowski należy do kręgu osób najbardziej zasłużonych dla naszego regionu. Jego ojciec Bolesław był miejscowym organistą. Już w trakcie nauki w ponieckiej szkole elementarnej dał dowody swej patriotycznej postawy. Należał do

Wacław Kucman

Edmund Konieczny

grona organizatorów strajku szkolnego. Prowadził tajne kółko samokształceniowe, którego uczestnicy poznawali ojczystą historię, literaturę i geografię - przedmioty, których w ówczesnej szkole pruskiej nie wykładano. Uczestniczył w pracach Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej. W 1917 r. został powołany do armii niemieckiej i po krótkim przeszkoleniu wysłany na front we Francji. Na początku grudnia 1918 r. zbiegł z armii pruskiej i stawił się w Poznaniu w biurze meldunkowym Naczelnej Rady Ludowej. Stąd skierowano go do Ponieca, gdzie brał udział w organizowaniu oddziału powstańczego. Walczył między innymi pod Poniecem i Pawłowicami. W styczniu 1920 r. brał udział w akcji rewindykacji (odzyskania) dla Polski Pomorza Gdańskiego, które zostało naszemu państwu przyznane decyzją traktatu wersalskiego. Następnie brał udział w walkach przeciwko bolszewikom na Ukrainie. Po zakończeniu działań wojennych pozostał w wojsku. Eksternistycznie zdał program gimnazjalny, ukończył szkołę podchorążych w Poznaniu i szkołę podoficerską w Grudziądzu, a następnie roczny kurs wychowania fizycznego w Poznaniu. Stałe podnoszenie kwalifikacji przyczyniało się do jego awansów. Wśród licznych stanowisk dowódczych, pełnionych przez Piotra Laurentowskiego, można przykładowo wymie-

nić: kierownictwo sekcji wychowania fizycznego w Oficerskiej Szkole Artylerii w Toruniu, funkcję referenta wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego Dowództwa Okręgu Korpusu VIII w Toruniu. W 1938 r. został przeniesiony do Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego w Warszawie. W stolicy zastał go wybuch II wojny światowej. 13 września 1939 r. został mianowany dowódcą Kompanii Obrony Narodowej w Brodach. W czasie marszu na odsiecz Lwowa kompania została zatrzymana i rozbrojona przez żołnierzy Armii Czerwonej. Piotr Laurentowski uniknął sowieckiej niewoli, lecz dostał się w ręce Ukraińców. Wkrótce jednak uwolnili go pozostali na wolności żołnierze jego jednostki. Następnie przedostał się do Rumunii, a stamtąd do Francji. Wstąpił do tworzącej się tam armii polskiej. W 1940 r. walczył w Norwegii i Francji. Po klęsce we Francji zdołał przedostać się do Anglii, gdzie podjął dalszą służbę w Wojsku Polskim. Jednak ciężka choroba i wielomiesięczny pobyt w szpitalu uniemożliwiły mu czynny udział w walkach końcowej fazy II wojny światowej. W 1946 r. wrócił do kraju. Osiedlił się w Gostyniu, z którym związał całe swoje dalsze pracowite życie. Poświęcił się bibliotekarstwu i działalności społeczno - kulturalnej oraz poznawaniu i upowszechnianiu dziejów ziemi gostyńskiej. Dzięki jego działalności powstała sieć bibliotek publicznych w powiecie gostyńskim. Położył podwaliny pod powstanie muzeum regionalnego oraz Gostyńskiego Towarzystwa Kulturalnego. Zmarł w 1964 r. Został pochowany na gostyńskim cmentarzu.

Źródła: - Bauer P., Jankowiak S., Ziemia Gostyńska w Powstaniu Wielkopolskim 1918/1919. Gostyń 1988 - Kic A., Bohaterom. Powstanie Wielkopolskie 1918 - 1919.maszynopis, Poniec 1968 (www.wbc. poznan. pl) - Tomaszewski R., Wysiłek militarny i materialny mieszkańców ziemi gostyńskiej w walkach o kształt granicy wschodniej II Rzeczypospolitej (1918 - 1920), Gostyń 2002 - Ilustracje na podstawie pracy Romana Tomaszewskiego Strony internetowe: - Dzieje Ziemi Ponieckiej Poniec. net http://www.poniec. net/index. php?option=com_content&task=view&id=233&Itemid=44 - Muzeum w Gostyniu. (dostęp 13.02.2015) http://www.muzeum. gostyn. pl/Gosty%C5%84ski%20S%C5%8 2ownik%20Biograficzny?idAkt=15 6 (dostep 13.02.2015) GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Kalendarium ponieckie Działo się w Sarbinowie Część 2:

XVI w. - Właścicielami Sarbinowa była znana wielkopolska rodzina Górków. Wcześniej wieś należała do przedstawicieli rodu Awdańców. 1512 - 1523 - Właścicielem Sarbinowa był Łukasz Górka, wnuk Łukasza I z Górki Miejskiej, kasztelan poznański i starosta generalny Wielkopolski. Swoje dobra, w skład których wchodziło Sarbinowo, zapisał swej żonie Katarzynie, córce Andrzeja z Szamotuł. 1528 - Wytyczenie granicy między Sarbinowem a wsiami Kawcze i Sowiny. W miejscu styku granic trzech wsi wystawiono narożnik (kamień graniczny). 1530 - Wieś liczy 6 łanów, od których płaci pobór. 1564 - Dochody kościelne z Sarbinowa należały do dochodów klucza Krobi - własności biskupa poznańskiego. Dosyć niejasna wzmianka źródłowa zawiera informację, że Sarbinowo płaciło biskupowi poznańskiemu "z 6 łanów po 12 gr fertonów" dziesięciny. Dwa lata później źródła odnotowują pobór od 9 3/4 łanów, 1 wiatraka, 1 karczmy i jednego zagrodnika. 1580 - Wieś liczyła 18 1/2 łanów osadzonych. Brak wzmianki źródłowej, czy we wsi był łany puste. XVIII w. - Sarbinowo tworzyło jedną całość z Przyborowem, a zatem miało tych samych dziedziców: zmarłego w 1729 r. Ludwika Gorzeńskiego, w 1765 r. Gorzeńską, w 1766 r. Ignacego i Annę z Sokolnickich Suchorzewskich. 1793 - Wieś odziedziczyła osiadła od dawna w Wielkopolsce rodzina Sczanieckich. Pierwszym dziedzicem z tej rodziny był Bogusław Ignacy, poseł na sejm w latach 1790 - 1791.

Źródła: • Robert Grupa "Nowa gazeta gostyńska" Nr 37.38/2006 • Słownik historyczno - geograficzny ziem polskich w średniowieczu http://www.slownik. ihpan. edu. pl/search. php?id=20625&q=MIechcin&d=0&t=0 (dostęp 15.01.2015)

GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI

W sobotę, 17 stycznia, w GCKSTiR w Poniecu odbyło się wspólne spotkanie muzyków Dziecięco - Młodzieżowej Orkiestry Dętej z burmistrzem Ponieca Jackiem Widyńskim, dyrektorem GCKSTiR Maciejem Malczykiem oraz rodzicami młodzieży. Spotkanie rozpoczęło się od podziękowań dyrektora GCKSTiR za wkład i zaangażowanie w pracę na rzecz orkiestry. Słowa uznania wyraził również burmistrz Ponieca, stwierdzając m. in., iż Orkiestra stanowi wizytówkę naszej gminy. Burmistrz podkreślił także fakt, że w jej szeregi zaczyna wstępować coraz większa liczba adeptów zainteresowanych grą na instrumentach muzycznych. Na zakończenie burmistrz wraz z kapelmistrzem i instruktorami wręczyli muzykom nowe teczki do nut. Ponadto wyróżnieni przez kapelmistrza muzycy otrzymali nagrody za frekwencję na próbach oraz zaangażowanie w grę w orkiestrze. Wśród wyróżnionych muzyków znaleźli się: Przemysław Sikorski, Inez Białasik, Weronika Nowak, Zuzanna Sikorska, Natalia Juskowiak, Mateusz Mańka. / GCKSTiR

[ 13 ]

Lekarz weterynarii Roman Szymański radzi...

Zbliża się okres wiosenno - letni, w którym notuje się największy odsetek zachorowań, a tym samym rośnie ryzyko rozprzestrzeniania się wirusów atakujących zwierzęta i ludzi. Przedwiośnie to najlepszy czas, aby zadbać o swoistą profilaktykę uszatych pupili. Króliki, podobnie jak psy i koty, narażone są na specyficzne dla swojego gatunku choroby zakaźne. Do najgroźniejszych należą: myksomatoza i pomór królików (krwotoczna choroba królików). Choroby te o wysokiej, nierzadko 100 proc. śmiertelności, podlegają w Polsce obowiązkowi rejestracji. Dzięki rygorystycznym przepisom i szczepieniom polskie króliki skutecznie bronią się przed tymi wirusami. Mimo opanowanej w Polsce sytuacji należy robić wszystko, aby minimalizować możliwości występowania tych chorób u królików, stosując szczepienia profilaktyczne. Dlatego że nie mamy pewności, czy każde ognisko choroby zgłaszane jest do odpowiednich władz, migracja dziko żyjących królików, zajęcy, niekontrolowany handel królikami, ich karmą, wełną to potencjalne źródło wirusów. Na zachorowanie narażone są wszystkie króliki - i te biegające latem po ogrodzie, i te mieszkające w naszych pokojach. Wirusy pomoru i myksomatozy roznoszone są na duże odległości, a znaczący udział mają w tym owady krwiopijne (muchy, pchły, komary), ale także koty, psy, ptaki, ludzie i przedmioty, które miały kontakt z wirusem w środowisku (wirusy są wydalane ze śliną, moczem, wyciekiem z nosa i oczu). Przebieg myksomatozy i pomoru może być gwałtowny, króliki padają nagle bez widocznych objawów klinicznych. Leczenie w obu przypadkach jest mało skuteczne, a króliki, które przechorowały łagodne postacie choroby, stają się nosicielami i stanowią źródło zakażenia dla innych. Wirusy te cechują się wysoką odpornością na czynniki zewnętrzne środowiska, np. wirus myksomatozy w temp - 70 st. C przeżywa przez 3 lata. Na rynku dostępne są szczepionki jednoskładnikowe przeciwko jednej chorobie, jak również dwuskładnikowe przeciwko wirusowi pomoru królików i myksomatozie. Szczepieniu mogą być poddane zdrowe króliki, które ukończyły 3 miesiące życia, wcześniej odrobaczone, zdrowe i zaadaptowane do nowego środowiska. Pełna odporność pojawia się po około 2 tygodniach po drugim szczepieniu i utrzymuje się przez kolejne 6 miesięcy przeciwko myksomatozie i 12 miesięcy przeciwko pomorowi. Do pierwszego szczepienia stosuje się szczepionkę jednoskładnikową, aby nie obciążać nadmiernie organizmu młodego królika, z powtórnym szczepieniem po około 3 miesiącach szczepionką dwuskładnikową. U dorosłych królików szczepienie można rozpocząć od szczepionki dwuskładnikowej.

Ostatni dzień przed feriami uczniowie Szkoły Podstawowej w Poniecu spędzili w walentynkowym nastroju. Już od samego rana wszyscy byli podekscytowani ogłoszonym konkursem na króla i królową walentynek. Działająca na korytarzu poczta dzień wcześniej przyjmowała kartki, które adresowane były do ulubionych osób w szkole. Rolę listonoszy przejęły sympatyczne amorki. Dzięki nim nagrodzono zwycięzców konkursu, którymi zostali: Amelia Brodziak z kl. VI b i Bruno Dudkowiak z kl.V b. Atmosferę tego dnia tworzył również odpowiedni wystrój szkoły w czerwonym kolorze i niezliczone serca. Czerwony element stroju chronił uczniów przed odpytywaniem przez nauczycieli. Dziewczynki z kl. VI a przygotowały i przeprowadziły w czasie przerw quiz na temat tradycji walentynkowych. Każdy, kto udzielił poprawnej odpowiedzi na pytanie, został nagrodzony słodką niespodzianką. Przez cały dzień towarzyszyły uczniom dźwięki romantycznych utworów muzycznych. / PK


[ 14 ]

HOROSKOP

Baran 21.03-19.04 Czeka Cię pracowity okres. Przyda się sporo uporu i cierpliwości. W czasie wolnym trochę ożywienia towarzyskiego. Może nowa, ciekawa znajomość? Spodziewaj się dobrej wiadomości. Byk 20.04-20.05 Dni potoczą się gładko i spełniać się będą marzenia. Szansa zdobycia uczuć upragnionej osoby będzie coraz większa. W pracy więcej zadań, ale dostaniesz pomoc od współpracowników. Bliźnięta 21.05-21.06 Powstrzymaj się od ważnych decyzji i zmian. Jeśli się na nie zdecydujesz, wszystko dobrze przemyśl. Uważaj na zdrowie, zwłaszcza na problemy z sercem. Pod koniec miesiąca ważne spotkanie. Rak 22.06-22.07 Nie wszystko pójdzie po Twojej myśli, co nie znaczy, że ułoży się źle. Po prostu rzeczywistość okaże się ciekawsza. Będzie też kilka propozycji spędzania czasu wolnego. Skorzystaj z nich. Lew 23.07-22.08 Bardzo dobry okres w miłości. Ukochany będzie Ci nieba przychylał. Osoby samotne nawiążą bliższe relacje z kimś znanym od dawna. Jest szansa na poprawę sytuacji finansowej. Panna 23.08-22.09 Nie dopuść do przemilczeń z bliską Ci osobą. Wszystko sobie wyjaśnijcie, a wyjdziecie na prostą. Warto wziąć kilka dni urlopu. Wcześniej załatw jednak wszystkie zaległe sprawy. Waga 23.09-22.10 Będziesz musiała załatwić dość skomplikowaną sprawę. Wiele życzliwości okażą Ci bliscy oraz dalsi krewni. W drugiej połowie miesiąca ważna rozmowa zawodowa. Zostaniesz doceniona. Skorpion 23.10-21.11 Dobra atmosfera w pracy. Uda Ci się zrealizować zawodowy pomysł, o którym od dawna myślałaś. W miłości trochę zawirowań. Pamiętaj, że warto wysłuchać partnera. Strzelec 22.11-21.12 Wrócą dobre dni i to zarówno w pracy, jak i w domu. Dużo ciepłych przeżyć z partnerem. Koleżanki sprawią Ci niespodziankę w pracy. A w ostatnich dniach miesiąca ciekawa propozycja. Koziorożec 22.12-19.01 Zawodowo najważniejsze jest teraz pilnowanie terminów i papierów. To także dobry czas na inwestowanie. W domu dawno oczekiwana wizyta, która sprawi Ci sporo radości. Wodnik 20.01-18.02 Pewien błahy problem wyda Ci się poważny i zareagujesz zbyt ostro. Jest jednak inny sposób na jego rozwiązanie. Rozejrzyj się wokół, ktoś czeka na pomoc i radę. Ryby 19.02-20.03 Potrzebujesz zmian. Może u siebie w mieszkaniu, może w pracy. Coś przestaw, wymień, gdzieś wyjedź. Dobrze, gdybyś mogła uprawiać jakiś sport.

KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ

Aby odczytać hasło, trzeba najpierw wpisać do diagramu znaczenie kolejnych słów, a następnie odczytać hasło z pionowego polaPrawidłowe rozwiązanie należy przepisać na kartkę i wysłać lub dostarczyć do Gminnego Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu. Rozwiązanie można też przesłać e-mailem na adres krzyzowka@gck.poniec.eu. Prosimy pamiętać o podaniu imienia, nazwiska i adresu zamieszkania. Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi wylosujemy nagrodę. Na rozwiązania czekamy do 10 października. Rozwiązanie poprzedniej krzyżówki brzmiało: CZAS NA ZIMOWE ZABAWY. Nagrodę wylosował Maciej Markowski z Ponieca. Zapraszamy do GCKSTiR po odbiór nagrody.

1. Napój orzeźwiający

2. Porusza w teatrze lalkami 3. Damski bezrękawnik 4. Serce komputera 5. Kura hodowlana

6. Niedojrzały owad 7. Początkujący 8. Aerodrom

9. Filc na walonki

10. Okres kenozoiku

11. Imieniny obchodzi 25 III

Dziś na słodko 12. Kazimierz ...., aktor

13. Agata, zagrała w “Idzie”

MIODOWNIK Składniki: Ciasto: 35 dag mąki, łyżeczka sody, 12 dag masła, 2 jajka, 5 dag cukru, 1/3 szklanki miodu, polewa czekoladowa. Masa: 1/2 l mleka, 15 dag masła, 10 dag cukru, 10 dag kaszy manny. Mąkę przesiać z sodą, posiekać z masłem. Jajka utrzeć z cukrem i miodem, dodać do mąki, zagnieść ciasto. Podzielić je na 3 części. Każdą rozwałkować i upiec oddzielnie w blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec po ok. 10 minut w 180 st. C. Blaty wystudzić. Mleko zagotować z masłem i cukrem. Dodać opłukaną kaszę, wymieszać, gotować do zgęstnienia. Gorącą masą przekładać blaty ciasta. Całość zawinąć w papier, schłodzić. Przed podaniem polać polewą czekoladową. PLEŚNIAK Składniki: 40 dag mąki pszennej, 20 dag masła, 25 dag cukru, czubata łyżeczka proszku do pieczenia, 5 jajek, 2 łyżki kakao, łyżeczka mąki ziemniaczanej, konfitura z czarnej porzeczki. Mąkę posiekać z masłem, rozkruszyć w palcach. Dodać 10 dag cukru, proszek do pieczenia i żółtka. Zagnieść ciasto, podzielić je na 3 części. Jedną wyrobić z kakao, wszystkie schłodzić. Jedną jasną część rozwałkować, wyłożyć nią dno niedużej formy. Przykryć konfiturą, posypać startym ciastem kakaowym. Białka ubić z pozostałym cukrem, wymieszać z mąką ziemniaczaną. Pianę wyłożyć na ciasto kakaowe. Całość posypać ostatnią częścią startego ciasta. Piec godzinę w 180 st. C.

Na relaks

i wypoczynek

KĄPIEL MLECZNO - MIODOWA

Wlej do wanny z wodą (o temp. ok. 38 st. C) 1 - 2 szklanki mleka 1/2 szklanki miodu. Zanurz się w niej na 20 minut. Nawilżysz skórę. OKŁAD NA CIENIE POD OCZAMI

Zmieszaj po łyżeczce fusów po kawie, miodu i wazeliny. Nanieś papkę na skórę pod oczami i przykryj płatkami zwilżonymi mlekiem. Zmyj po ok. 10 minutach. KĄPIEL DLA NÓG

Podgrzej w garnku szklankę mleka, 2 łyżki oliwy i 3 łyżki cynamonu. Dodaj sok z 2 cytryn, wlej do miski i dolej ciepłej wody tyle, by stopy były zanurzone do kostek. Po 15 minutach spłucz je wodą. MASECZKA MARCHEWKOWA

Łyżkę startej marchwi zmieszaj z żółtkiem, łyżeczką twarożku i 5 8 kroplami witaminy A. Rozprowadź na twarzy i dekolcie. Zmyj ciepłą wodą po ok. 20 minutach.

(: HUMOR :)

- Po czym poznać, że jesteśmy już naprawdę starzy? - Nie mam pojęcia. - Gdy wychodzimy z muzeum i włącza się alarm. xxx Spotykają się dwaj kumple ze studiów. - Wiesz co, Stasiek? Jak sobie pomyślę, jaki ze mnie inżynier, to aż boję się iść do lekarza! xxx - Co mam zrobić z tym kwitkiem? - pyta kierowca, zaraz po zapłaceniu mandatu. - Proszę to zachować - odpowiada policjant. - Jak pan zbierze 10, to dostanie pan rower. xxx - Nie rozumiem, jak jeden człowiek może robić tyle błędów?! dziwi się polonistka, oddając pracę domową uczniowi. - Wcale nie jeden - odpowiada uczeń. - Pomagali mi mama i tata.


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[ 15 ]

ŻUŻLOWE NIEZWYKŁE SPOTKANIE W środę, 4 lutego, w sali Gminnego Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu zagościły gwiazdy światowego speedwaya. W spotkaniu z kibicami udział wzięli: aktualny indywidualny wicemistrz świata, mistrz Polski oraz drużynowy mistrz Polski Krzysztof Kasprzak wraz ze swoim teamem Dominikiem Szymanowskim i Robertem Kasprzakiem, którzy w minionym sezonie byli niepokonani w zawodach na czas w przygotowaniu motoru żużlowego. Dodatkową niespodzianką był przyjazd jeżdżącej legendy Unii Leszno, wielokrotnego drużynowego mistrza Polski oraz drużynowego mistrza świata Damiana Balińskiego. Kibice, którzy przybyli na spotkanie, zadawali szczegółowe pytania dotyczące kariery sportowej żużlowców. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszył się quiz na temat “czarnego sportu” przeprowadzony przez Michała Koniecznego, komentatora sportowego Radia Elka. Kibice po udzieleniu poprawnej odpowiedzi otrzymywali nagrody rzeczowe ufundowane przez Hutę Szkła GLOSS oraz Urząd Miejski w Poniecu. Na zakończenie spotkania wszyscy przybyli mogli otrzymać autograf i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z bohaterami wieczoru. Wizyta takich osobistości sportu jak Krzysztof Kasprzak i Damian Baliński dała możliwość przybliżenia speedwaya w ciekawszy sposób niż w telewizji. Szczególne podziękowania przy organizacji spotkania z żużlowcami należą się Hucie Szkła GLOSS w Poniecu, głównemu sponsorowi zaproszonych gości. / GCKSTiR


IV MISTRZOSTWA [ 16 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Dwadzieścia zawodniczek i czterdziestu zawodników wzięło udział w IV Otwartych Mistrzostwach Gminy Poniec w Narciarstwie Zjazdowym o Puchar Burmistrza Ponieca, które odbyły się 31 stycznia na stoku Czarna Góra w Kotlinie Kłodzkiej. Zawody narciarskie przebiegały w znakomitej atmosferze, o którą zadbali przybyli z zawodnikami kibice, doskonałe warunki narciarskie i słoneczna pogoda. Rekordowa frekwencja oraz wyrównany poziom zawodników, sprawił, że przez blisko trzy godziny na stoku narciarskim trwała zacięta rywalizacja o Puchar Burmistrza Ponieca. Śnieg padający w noc poprzedzającą imprezę sprawił, że trasa narciarska była przygotowana bardzo dobrze. Niejednokrotnie o wyższej lokacie decydowały ułamki sekund. Warto podkreślić, że o zwycięstwie wśród pań zaważyła jedna setna sekundy. W kategorii open wśród kobiet podium zostało zdominowane przez rodzinę Majorczyków wygrała Natalia przed swoją ciocią Hanną i mamą Izabelą. W kategorii mężczyzn najlepszy okazał się Lucjan Bura, który wyprzedził Arkadiusza Majorczyka i Roberta Zielińskiego. Dla mieszkańców gminy Poniec utworzono dodatkową podkategorię, w której narciarze rywalizowali o główną nagrodę - weekendowy wyjazd do Zakopanego. Wśród pań najlepsza była Klaudia Bartków, która okazała się lepsza od Pauliny Zielińskiej, Elwiry Glonek, Ilony Idowiak i Ireny Napierały. W kategorii mężczyzn zwycięzcą został Robert Zieliński, który wyprzedził Piotra Godziewskiego, Aleksandra Bartosza, Tomasza Maćkowiaka i Łukasza Idowiaka. Pierwszych pięciu zawodników zostało obdarowanych nagrodami rzeczowymi, natomiast wszyscy uczestnicy po przejechaniu drugiego zjazdu otrzymywali okolicznościowy medal za uczestnictwo. Organizatorzy składają serdeczne podziękowania dla sponsorów, którymi byli: Biura Podróży MOANA z Gostynia, salon sportowy SPORTING z Leszna, Drukarnia HAF z Leszna, firma transportowa WALDMAR z Osiecznej - za pomoc przy organizacji imprezy oraz OSP z Ponieca za zabezpieczenie medyczne. / GCKSTiR

Wieści z Gminy Poniec - nr 50 - Luty 2015  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you