Page 1

Nr 68

ŻNIWA 2016 Sierpień 2016

ISSN 2082-7679

Cena 1,50 zł

www.poniec.eu

To zdecydowanie najtrudniejsze w ostatnich latach żniwa. Wszystkiemu winna jest pogoda. Z powodu częstych opadów deszczu, w niektórych gospodarstwach, zbiory nie osiągnęły jeszcze półmetka. Na domiar złego plony są słabsze niż przed rokiem. Z powodu kapryśnej aury żniwa mogą przesunąć się nawet do połowy przyszłego miesiąca. Tymczasem w wielu miejscowościach w naszej gminie odbyły się już zaplanowane dożynki, o których piszemy na str. 16.


Spotkanie pasjonatów lotnictwa [2]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Nowy kapłan

Podczas X Jubileuszowego Pikniku Szybowcowego w Lesznie po raz pierwszy Polskę odwiedził Wilhelm Heinz, właściciel samolotu P - 51D Mustang, by zaprezentować widzom swoje nieprzeciętne możliwości. Nieczęsto można oglądać na niebie rozpędzonego do 600 kilometrów na godzinę dwutonowego rumaka, w przepięknym błękitnym kolorze. Wizyta Mustanga była też unikalną okazją do zaprezentowania Sekcji Modelarskiej GCK z Ponieca. Instruktor sekcji Janusz Poprawski specjalnie na tę okazję przygotował model samolotu - replikę w skali 1:32, odzwierciedlającą rzeczywisty rys i malowanie samolotu, na którym swój autograf złożył pilot Wilhelm Heinz. GCK

w ponieckiej parafii

Z początkiem sierpnia pracę w parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Poniecu rozpoczął ks. Robert Łopatka. Uroczyste powitanie naszego nowego wikariusza odbyło się w niedzielę, 7 sierpnia, na mszy świętej o godz. 11. 30. Ksiądz Robert Łopatka, pochodzący ze Środy Wielkopolskiej, 19 maja bieżącego roku z rąk arcybiskupa Stanisława Gądeckiego,

Wieści z gminy Poniec

metropolity poznańskiego, odebrał święcenia kapłańskie. Wikariuszem ponieckiej parafii został mianowany 1 lipca i nasza parafia jest pierwszą, w której będzie czynił swą posługę kapłańską. Księdzu Robertowi życzymy umocnienia wiary w Boga, wytrwałości i wszelkich łask. Pragniemy również, by zaznał zawodowego i duchowego spełnienia w ponieckiej parafii. MK

Wydawca i redakcja: Gminne Centrum Kultury w Poniecu, ul. Szkolna 3, tel. 65 5731169 Redaktor naczelny: Paweł Klak Przesyłanie materiałów do gazety i archiwum PDF: www.poniec.eu Druk: Drukarnia HAF LESZNO Skład: HALPRESS, Leszno - www.halpress.eu


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Trwa kompleksowa przebudowa ul. Janiszewskiej w Poniecu. Na odcinku 523 m.b. zostanie wymieniona nawierzchnia ulicy, chodników oraz kanalizacja deszczowa. Powstaną także dodatkowe miejsca parkingowe. Podczas prac remontowych Polska Spółka Gazownictwa wymienia sieć gazową wraz z przyłączami. Inwestycja wartości 572. 467 zł została dofinansowana z Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych w wysokości 50%. MK

Dyżury radnych

W każdy pierwszy poniedziałek miesiąca poszczególni radni Rady Miejskiej Ponieca pełnią swoje dyżury od godziny 14 do 16 w pokoju nr 8 Urzędu Miejskiego. Można wówczas zgłaszać wszelkie problemy i sprawy, które wymagają zainteresowania władz gminy.

Dnia 5 września 2016 roku dyżur będą pełnili Łucja Markowska i Dariusz Kieliś. Ponadto pod numerem telefonu biura Rady 65 573 - 14 - 33 zawsze w godzinach pracy można umówić się na rozmowę i spotkanie z dowolnym radnym, który nie ma zaplanowanego dyżuru w najbliższym czasie. MK

Wakacje z Panem Kleksem

[3]

Z okazji wakacji w sali widowiskowej Gminnego Centrum Kultury w Poniecu przygotowano dla dzieci teatrzyk w wykonaniu grupy Herbi z Leszna. Aktorzy swoją interpretacją bajki "Jaś i zaczarowana łodyga fasoli" umilili wszystkim widzom wakacyjny czas. Na godzinę dzieciaki przeniosły się do bajkowego świata, w którym nie brakowało dobrej zabawy i masy śmiechu. GCK

Wakacyjny czas można miło i ciekawie spędzić w bibliotece, o czym przekonała się grupa dzieci w wieku 5 - 12 lat, uczestnicząca w zajęciach literacko - plastycznych pn. "Wakacje z Panem Kleksem", zorganizowanych przez Bibliotekę w Żytowiecku - filię Gminnej Biblioteki Centrum Kultury w Poniecu. Zajęcia, do których młodzi czytelnicy przystąpili ochoczo i z dużym zaangażowaniem, wypełnione były zabawą, polegającą na głośnym czytaniu fragmentów książek Jana Brzechwy o sympatycznym Panu Kleksie i jego niezwykłej Akademii, przeplatanym elementami dramy, zabawami plastycznymi, zagadkami, zabawami ruchowymi oraz projekcją filmu pt. "Akademia Pana Kleksa". Uczestnicy wakacyjnych zajęć w bibliotece otrzymali również upominki w postaci książeczek, których lektura z całą pewnością przyczyni się do miłego spędzenia letnich dni. GCK


[4]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Wycieczka do zoo

9 lipca mieszkańcy Grodziska wybrali się na wycieczkę do Ogrodu Zoologicznego we Wrocławiu. Wyjazd został zorganizowany przez Radę Sołecką, a środki finansowe, które w dużej mierze umożliwiły ten wyjazd, pochodziły z Funduszu Sołeckiego na rok 2016. Największą atrakcją wycieczki było wrocławskie Afrykarium, w którym wszyscy uczestnicy podziwiali

egzotyczne ryby. Przy okazji pobytu we Wrocławiu wycieczkowicze mieli przyjemność pospacerowania po Ogrodach Japońskich. Trafili również na pokaz tańczących fontann w rytm muzyki. Wycieczka należała do bardzo udanych i pomimo zmęczenia wszyscy wrócili z uśmiechami na twarzy i w dobrych nastrojach. MK

Z bukietem kwiatów do... Kamili - 16 IX

Kamila to imię żeńskie, które pochodzi od łacińskiego słowa camillus i oznacza szlachetnie urodzoną. Jest to żeńska forma imienia Kamil. Kamila to osoba bardzo energiczna. Ambicja i ogromna chęć do działania pozwalają jej na osiąganie sukcesów zawodowych. Kamila jest bardzo towarzyska, ale z zachowaniem odpowiedniego dystansem do ludzi. Kamila potrafi oczarować każdego. Wobec mężczyzn ma ogromne wymagania. Uwielbia luksus, przepych, szyk i elegancję. Kamila lubi dobrą zabawę i dobre towarzystwo. Jest bardzo pamiętliwa i z niecierpliwością czeka na okazję do zemsty. Nie jest łatwo zdobyć jej zaufanie, gdyż zawiodła się już nieraz na ludziach. W pracy Kamila jest niesamowicie ambitna i wręcz wyrywa się do realizacji nowych celów. Jest uparta i zdeterminowana do działania i żadna krytyka nie jest w stanie jej powstrzymać. Mimo że w szkole nie przykładała się do nauki i nie osiągała dobrych wyników, to w dorosłym życiu potrafi odnieść sukces. Nawet jeśli nie ma racji, to umie zaciekle walczyć o swoje. Bardzo dobrze sprawdzi się w pracy w marketingu, jako handlo-

Kamila Borowiec z Ponieca

wiec czy też pracownik administracyjny. Liczbą Kamili jest 2, kolorem żółty, a kamieniem topaz. W gminie Poniec mieszka 18 kobiet o tym imieniu. W samym Poniecu jest ich 6, w Śmiłowie 3, po 2 w Żytowiecku i Teodozewie i po 1 w Szurkowie, Bogdankach, Łęce Małej i Wielkiej oraz w Rokosowie. Najstarsza Kamila ma 42 lata i jest mieszkanką Ponieca, natomiast najmłodsza ma lat 6 i mieszka w Żytowiecku.

Radosława - 8 IX

Do tradycji ZSSPiG w Żytowiecku należą odbywające się komersy z udziałem uczniów klas trzecich gimnazjum, ich rodziców i zaproszonych pedagogów. Tegoroczny odbył się w piątkowy wieczór, 17 czerwca, w sali w Teodozewie. W balu uczestniczyło 22 uczniów, którzy fantastycznie bawili się przy muzyce. Na imprezie nie zabrakło zagadek związanych z historią szkolnych komersów. Wśród uczestników tegorocznego komersu znaleźli się również rodzice, którzy są absolwentami żytowieckiej szkoły. Z myślą o nich Krzysztof Blandzi zabrał ze sobą kroniki ukazujące żytowiecką szkołę w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. MK

POŻEGNANIE

W lipcu na zawsze odeszli od nas : 06. 07 - Stanisław Tęgi (1933), Śmiłowo 07. 07 - Franciszek Konury (1948), Łęka Mała 16. 07 - Maria Łagodzka (1942), Poniec 17. 07 - Jan Wróblewski (1945), Poniec 21. 07 - Janina Naskręt (1934), Janiszewo 24. 07 - Czesław Stachowiak (1934), Poniec

Radosław to imię starosłowiańskie. Pochodzi od złożenia dwóch członów: Rado (być zadowolonym, radosnym) i Sław (sława). Radosław to mężczyzna bardzo pogodnie usposobiony do życia. Ceni sobie niezależność i wszystko, co osiągnie, chciałby zawdzięczać tylko sobie. Jest perfekcjonistą. W towarzystwie jest bardzo lubiany. Potrafi wszystkich olśnić swoją kulturą osobistą i intelektem. Mężczyźni o tym imieniu to kochający mężowie i ojcowie, którzy potrafią się całkowicie oddać rodzinie. Radosław bardzo dokładnie selekcjonuje sobie towarzystwo, w którym się obraca. Muszą to być ludzie o takich samych cechach charakteru jak on sam, czyli z poczuciem humoru, inteligencją i ogólnie pojętą błyskotliwością. W pracy Radosław jest bardzo skrupulatny, dąży do perfekcji w tym, co robi. Systematyczność, kreatywność i ciężka praca pozwalają mu na szybki awans zawodowy. Bardzo lubi pracę w samotności, kiedy to nikt mu nie przeszkadza w realizacji zadań i celów. Dzięki tym cechom Radosław sprawdzi się w zawodach, w

Radosław Kaczmarek z Miechcina

których nie będzie zależny od nikogo. Liczba Radosława to 3, kolor pomarańczowy, a kamień jaspis. W naszej gminie mieszka 10 mężczyzn o tym imieniu: 3 z nich w Poniecu, 2 w Łęce Wielkiej oraz po 1 w Miechcinie, Grodzisku, Wydawach, Drzewcach i Waszkowie. Najstarsi to dwaj 50 - latkowie mieszkający w Poniecu oraz w Łęce Wielkiej, najmłodszy Radosław ma lat 12 i jest mieszkańcem Grodziska. MK


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[5]

Najstarsi w gminie

W czwartek, 21 lipca, na boisku sportowym Orlik w Poniecu odbył się turniej piłkarskich dwójek. Do rywalizacji przystąpili zawodnicy w dwóch kategoriach: szkoła podstawowa (4 drużyny) oraz gimnazjum (7 drużyn). Spotkania rozgrywano w systemie "każdy z każdym". W kategorii klas szkół podstawowych najlepsza okazała się dwójka Robert Ratajczak - Dawid Katarzyński, która zdobyła komplet punktów. Wśród gimnazjalistów triumfowała para Jędrzej Jarożek - Mateusz Ciszak. Trzy najlepsze zespoły z każdej kategorii zostały nagrodzone voucherami na poniecki bowling oraz na "Mini Ball". OSiR

25 sierpnia jubileusz 90. urodzin obchodził Stefan Wachowiak. Pan Stefan urodził się w 1926 roku w Żytowiecku i to właśnie tam spędził całe swe życie. Nasz jubilat wychowywał się wraz z dziesięciorgiem rodzeństwa, wśród którego był najmłodszy. Wszyscy uczyli się w Szkole Powszechnej w Żytowiecku, a w momencie wybuchu wojny wraz z innymi rówieśnikami i rodzicami uciekli przed frontem aż pod Warszawę. Po powrocie do rodzinnej miejscowości pracował w niemieckim gospodarstwie. W wieku 16 lat zatrudnił się w miejscowej owczarni i tam spędził całe swe zawodowe życie. Pan Stefan ukończył wiele kursów zawodowych pod kątem owczarstwa. Praca była jego wielką pasją, angażował się w nią bardzo i poświęcał jej mnóstwo czasu. W przeciągu kilkudziesięciu lat pracy był wielokrotnie doceniany i nagradzany. Z owcami z żytowieckiej owczarni jeździł na wystawy do Warszawy. Na emeryturę przeszedł po 54 latach pracy. W roku 1947 wziął ślub. Jego wybranką była koleżanka z młodzieńczych lat - pani Stefania. Dochowali się sześciorga dzieci - pięciu córek i jednego syna. To właśnie z synem na co dzień mieszka pan Stefan, a córki przyjeżdżają się nim opiekować.

Kolejną jubilatką, która w minionym miesiącu skończyła 90 lat, jest Marianna Kuźniak z Miechcina. Pani Marianna urodziła się 27 sierpnia 1926 roku w Miechcinie, gdzie znajdował się jej dom rodzinny. Miała dwóch braci i cztery siostry. Przez trzy lata uczęszczała do Szkoły Podstawowej w Janiszewie, a pół roku do szkoły nie-

Pan Wachowiak ma ponadto jedenaścioro wnuków i czternaścioro prawnuków. Nasz jubilat poza pracą znajdował czas na śpiew w miejscowym chórze kościelnym oraz dla ukochanych psów. Dziś spędza czas głównie na odpoczynku. Relaksuje się podczas rozmów z sąsiadami, a także przy czytaniu, nie ominie żadnego artykułu w lokalnej prasie. Pan Stefan nie narzeka na zdrowie, pochwalić się też może doskonałą pamięcią. Naszemu 90 - latkowi życzymy wielu lat w zdrowiu, pogody ducha oraz niekończącej się radości z życia.

mieckiej. W 1939 roku, zaraz po wybuchu wojny, cała rodzina pani Marianny została wysiedlona do Tarnowa. Pani Marianna rozpoczęła pracę w miejscowym Szpitalu Wojskowym jako pomoc, a jej siostry w Hucie Szkła czy też przy sprzedaży jajek. Po pięciu latach wrócili w rodzinne strony do zniszczonego i zaniedbanego gospodarstwa, które z czasem odbudowali. Pani Marianna wyszła za mąż w wieku dwudziestu lat. Jej wybrankiem był Leon Kuźniak z Pomykowa. Wspólnie wybudowali dom w Miechcinie, w którym wychowali trzech synów - Henryka, Jana i Leszka. Nasza jubilatka przez całe życie pracowała w przydomowym gospodarstwie. Ponadto pasją pani Marianny były książki, których przeczytała całe mnóstwo. Dochowała się ośmiorga wnuków i blisko dwadzieściorga prawnuków. Do dziś może liczyć na ich pomoc w codziennych obowiązkach. Życzymy jej kolejnych lat w zdrowiu oraz wielu radosnych dni. MK


Książki naszych marzeń [6]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

W roku szkolnym 2015/2016, jak w wielu szkołach w całej Polsce, również w Zespole Szkół w Żytowiecku realizował założenia i wymagania rządowego programu pod nazwą "Książki naszych marzeń".

Wdrożenie programu umożliwiło przede wszystkim zakup nowych książek do biblioteki szkolnej w celu promocji czytelnictwa wśród uczniów oraz rozwijania ich zainteresowań czytelniczych. W ramach

realizacji programu biblioteka organizowała różnego rodzaju imprezy czytelnicze: konkursy ("Moja książeczka"), przedstawienia ("Królewna się nudzi"), zajęcia biblioteczne z wykorzystaniem nowo-

Wygrali szóstoklasiści

Tradycją Szkoły Podstawowej w Poniecu stał się rozgrywany pomiędzy klasami czwartymi, piątymi i szóstymi Turniej Religijny. Jest on podsumowaniem całorocznej pracy nad projektem religijnym, w tym roku pod hasłem "Chrzest Polski drogą Miłosierdzia Bożego". 20 czerwca nasze miasto stało się planszą gry. Na ulicach i w wielu innych miejscach na młodych odkrywców czekały niespodzianki i zadania do wykonania. Musieli, korzystając z Tajnego Klucza Kodów, złamać szyfr utwo-

rzony przez Słowa - Klucze odkryte w czasie wędrówki. Dodatkowo klasy otrzymały punkty bonusowe za wykonanie gazetki pt. "1050 - lecie Chrztu Polski". W rywalizacji zwyciężyła klasa IVa, drugie miejsce zajęła klasa VIa, a trzecie - VIb. Uczniowie zostali nagrodzeni słodyczami ufundowanymi przez księdza proboszcza Krzysztofa Szymenderę i Parlament Uczniowski. Całość przygotowały i przeprowadziły: Edyta Wojciechowska i Dorota Naskrętska, przy współpracy z Anetą Piasecką. MK

ści, kiermasze ("Bożonarodzeniowy kiermasz książki") czy promocje książek podczas spotkań autorskich ("Spotkanie z Panem Kuleczką" oraz "Spotkanie z Tygryskiem ze Stumilowego Lasu" z

udziałem aktora Piotra Witonia, spotkanie z autorem książek podróżniczych Piotrem Strzeżyszem pn. "Rowerem przez Panamę i Kolumbię"), współpracując przy tym z Gminną Biblioteką Centrum Kultury w Poniecu oraz Biblioteką Publiczną Miasta i Gminy w Gostyniu. Jednym z założeń programu była również realizacja czytelniczych projektów edukacyjnych. Najmłodsi czytelnicy - uczniowie klas I - III Szkoły Podstawowej realizowali swój projekt podróżując po dziecięcej literaturze świata, poszerzając jednocześnie wiedzę o kontynentach, by zakończyć pracę wykonaniem własnych zakładek do książek. Nieco starsi uczniowie - członkowie kółka teatralnego - metodą projektu pracowali nad przygotowaniem spektaklu "Mały Książę i spotkanie z lisem" na podstawie najbardziej znanej książki Antoine'a de Saint-Exupéry'ego. Ponadto uczniowie klas IV - VI Szkoły Podstawowej z pomocą wolontariuszy - uczniów Gimnazjum - stworzyli własny katalog ulubionych książek. MK

Wakacyjny turniej

bowlingowy

21 zawodników stanęło do rywalizacji w "Wakacyjnym turnieju bowlingowym". Otwarta formuła zawodów spowodowała, że w niedzielne popołudnie, 24 lipca, do Ponieca przyjechali gracze m. in. z Leszna i Gostynia. I to właśnie leszczynianin Michał Borowiak okazał się najlepszy. W dwóch grach uzyskał on bowiem wynik 368 pkt. - Na uwagę zasługuje wynik z

drugiej gry, w której pan Michał uzyskał 231 punktów, zaliczając serię siedmiu strike’ów z rzędu. Dotychczas nikt w Poniecu nie mógł pochwalić się taką serią mówi Łukasz Idowiak, dyrektor OSiR-u w Poniecu. Na drugim miejscu uplasował się Adrian Nowak, który zmagania zakończył z 339 pkt. Trzecie miejsce z wynikiem 337 pkt zajął Arkadiusz Płoszajczak. OSIR


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[7]

Tydzień Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym

Od 14 do 21 czerwca uczniowie klas IV - VI Szkoły Podstawowej w Poniecu uczestniczyli w Tygodniu Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym. Pierwszego dnia ogłoszono regulamin oraz harmonogram realizacji zadań i konkursów. Każda klasa zobowiązana była do wykonania gazetki ściennej na temat zasad ruchu drogowego. Poza tym każdy uczeń mógł wziąć udział w konkursie fotograficznym "Niebezpieczne miejsca wokół nas". Prawdziwa rywalizacja rozpoczęła się we wtorek, gdy uczniowie przystąpili do rozwiązywania testów. W ten sposób wyłoniono czteroosobowe drużyny, które w środę napisały kolejny test. W czwartek dowiedzieliśmy się, kto ostatecznie zmierzy się z przejazdem po torze przeszkód. Ostatniego dnia projektu odwiedził szkołę ratownik medyczny Wojciech Osiecki. W czasie godzinnego pokazu udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej uczestnicy turnieju przygotowali się do kolejnego zadania. Wybrani uczniowie prezen-

towali bowiem swoje umiejętności w zakresie resuscytacji krążeniowo - oddechowej oraz ułożenia poszkodowanego w pozycji bocznej. Interesującą niespodzianką dla dzieci okazała się możliwość obejrzenia karetki pogotowia, która dzięki panu Osieckiemu zaparkowała na naszym boisku. W kolejnej części turnieju odbył się przejazd

26 uczniów po torze przeszkód. W konkursie międzyklasowym I miejsce zajęli uczniowie kl. Va, drugie - uczniowie kl. Vb, a trzecie - uczniowie kl. IVa. W rywalizacji indywidualnej w kategorii dziewcząt zwyciężyła Oliwia Kubiak z kl. IVb, drugie miejsce zajęła Joanna Boguszyńska z kl. VIa, trzecie przyznano Amelii Nowackiej z

klasy VIb. Wśród chłopców zwycięzcą został Marcin Kędziora z kl. V a, drugie miejsce zajął Mateusz Domagała z klasy Vb, a trzecie Adrian Lewandowski z kl. IVb. Wtorek był również szczególnym dniem dla uczniów klas IV, którzy z rąk podkomisarza Roberta Prokopa otrzymali upragnione karty rowerowe. MK

Cykliści na Biskupiźnie

W gorące lipcowe przedpołudnie ponad 40 - osobowa grupa rowerzystów wyruszyła spod siedziby Gminnego Centrum Kultury w Poniecu do Muzeum Stolarstwa i Biskupizny w Krobi. Po pokonaniu kilkunastu kilometrów amatorzy dwóch kółek dotarli do miejsca unikatowego, które mieści się w budynku Fabryki Mebli powstałej w 1922 roku. Przetrwała ona w niezmienionej formie do dnia dzisiejszego, a maszyny i narzędzia wykorzystane do wyposażenia stolarni sięgają swą historią połowy XIX wieku. W muzeum znajduje się również Izba Biskupiańska poświęcona lokalnemu folklorowi. Uczestnicy wycieczki byli pod wrażeniem eksponatów, których można było dotknąć i sprawdzić jak działają. Zwiedzając miało się wrażenie, że czas zatrzymał się w miejscu. Po zbiorach oprowadzał właściciel muzeum Marek Hałas. Gdy historia tego miejsca została wchłonięta przez rowerzystów nadszedł czas na krótki piknik przy kawie i placku. Po niewątpliwym odpoczynku grupa wyruszyła w dalszą trasę przez Pudliszki i Karzec, by dojechać do Sarbinowa, gdzie czekało wspólne pieczenie kiełbasek na terenie obiektu rekreacyjno - sportowego. Serdeczne podziękowania kierujemy do sołtysa wsi Sarbinowo za serdeczne przyjęcie naszej grupy oraz do strażaków z OSP Poniec, którzy jak zwykle dbali o nasze bezpieczeństwo podczas rajdu. GCK


Każdy koncert jest nową przy [8]

WIEŚCI Z G

Członkowie zespołu Enej tuż przed swoim koncertem w Poniecu zgodzili się odpowiedzieć na kilka pytań. Piotr “Lolek'' Sołoducha oraz Mirosław “Mynio'' Ortyński zdradzili, skąd biorą energię, co chcą przekazać w swoich utworach oraz ich sposoby na regenerację. Zapraszamy do przeczytania wywiadu, który przeprowadził Norbert Konieczny.

- Zespół istnieje już od kilkunastu lat. Nie macie się czasem dosyć? “Mynio”: Nie. Gdybyśmy mieli, to pewnie nie wychodzilibyśmy na jedną scenę. Wówczas koncerty nie sprawiałyby nam przyjemności. Koncertów jest około stu rocznie, więc dobraliśmy się dobrze zawodowo, a przede wszystkim prywatnie. Po prostu nauczyliśmy się ze sobą żyć. Co prawda zgrzyty zawsze jakieś są, ale takie bardzo ludzkie, które szybko rozwiązujemy. Tutaj nic nadzwyczajnie złego się nie dzieje. - Praca artysty to czasochłonne zajęcie. Znajdujecie czas dla siebie i rodziny? “Lolek”: Musimy znaleźć czas dla siebie i rodziny, bo inaczej byśmy zwariowali. W końcu nie jesteśmy robotami. Jesteśmy normalnymi chłopakami, którzy czasem chcą zagrać w piłkę, a czasem pójść do kina. Oczywiście chcemy też spędzić czas ze znajomymi oraz rodziną i dziećmi, bo ojcowie w naszym zespole już są. “Mynio”: Czas prywatny łączy się z czasem zawodowym, bo od tej muzyki nie możemy uciec,

gdyż w czasie prywatnym musimy siedzieć w studiu, nagrywać różne dżingle lub wymyślać nowy materiał, dlatego musimy być dobrze zorganizowani, aby znaleźć czas na pracę, na siedzenie w domu przed telewizorem, pójście z dziewczyną do kina czy na spacer po parku. - Co chcecie przekazać w swoich utworach? “Mynio”: Przede wszystkim pokój, miłość, pozytywną energię, ale zdarzają się też piosenki, które mówią o czymś ważnym, o czymś bardziej pesymistycznym, ponieważ niestety nasz świat idzie w kierunku, w którym nie powinien iść, dlatego my, jako ludzie, chcemy o tym opowiedzieć. Wiemy, że scena jest odpowiednim miejscem do tego. Chcemy walczyć słowem i piórem, a nie bronią. Oprócz tego mamy wiele wesołych piosenek, które nas inspirują. Optymizm w życiu jest chyba najważniejszy. - W piątek byliście na Woodstocku. To Wasze kolejne wystąpienie w tamtym miejscu. Jak się bawiliście? “Lolek”: Faktycznie! Po raz czwarty udało nam się zagrać -

naszym zdaniem - na najpiękniejszym festiwalu, na jakim byliśmy. Graliśmy o godzinie 23, więc ciężko było szacować liczbę ludzi, ale było to w dziesiątkach tysięcy. Przed naszym koncertem oni się ciągle zbierali, więc zastanawialiśmy się czy będzie ich trochę więcej czy może mniej. Od pierwszego dźwięku był megaszał! Mieliśmy do dyspozycji 70 minut, więc udało nam się zagrać prawie cały koncert z utworami tak zwanymi singlowymi. Okazało się, że nie było w naszym repertuarze piosenek, których publiczność nie zna. Bez problemu mogliśmy oddać im mikrofony i mogli śpiewać za nas. Dwa lata nie byliśmy na Woodstocku i uważamy, że każdemu zespołowi przydałoby się chociaż raz tam zagrać. Jest to podbudowanie i motywacja do dalszego działania. I to, że zostaliśmy zaproszeni, to dowód, że po dwóch latach robimy coś, co ma sens i choć każdy człowiek ma dni gorsze, lepsze, chwile zwątpienia, to takie koncerty dają kopniaka. Wielki ukłon w stronę woodstockowej publiczności. Sami zostaliśmy na koncercie Grubsona do godziny trzeciej, więc do Ponieca

przyjechaliśmy rano na próbę, ale jesteśmy w pełni wypoczęci, aby tutaj też zagrać bardzo dobry koncert. - Wspomniałeś o tym, że czasem brakuje tych sił. Jak się regenerujecie? “Mynio”: Każdy po swojemu. Bez wątpienia sen jest świetną regeneracją. Trochę czasu na sen jest i staramy się go wykorzystać jak najlepiej. Na pewno trochę sportu. Między próbą a koncertem staramy się znaleźć w mieście, w którym gramy, Orlika i z jakąś miejscową drużyną pokopać piłkę. Przede wszystkim ten sport i sen to dwie najważniejsze rzeczy. - Czasami mamy tak, że pewna piosenka bardzo nam się podoba, długo jej słuchamy, a potem zaczyna nam się nudzić. Macie takie piosenki w swoim repertuarze? “Mynio”: Gramy bardzo dużo koncertów i za każdym razem gramy praktycznie te same piosenki, więc poniekąd wkrada się ta rutyna. Po to jest publiczność i to dzięki nim wiemy i widzimy, jak oni się bawią przy danym utworze i za każdym razem gra się je inaczej. Sądzimy, że każdy koncert jest nową przygodą i właśnie tak je traktujemy. Nie jako rutynę, ale wielką przygodę. Każdy z hitów traktujemy jak własne dziecko, a dzieci się kocha. Nie ze względu na to, czy widzisz je codziennie, ale po prostu kochasz je całe życie. - Na Waszych koncertach tryskacie energią. Skąd ją bierzecie? “Lolek”: Na pewno ludzie są energią, którą my staramy się przekazać


ygodą…

GMINY PONIEC

dalej. Poza tym na scenie jest osiem osób, które wzajemnie się ze sobą przyjaźnią. To, że gramy koncerty, to jest jedno, a drugie to, to że wzajemnie się nakręcamy. Jeśli zespół ma trochę gorszy dzień, to właśnie fani potrafią ich nakręcić. Mam nadzieję, że po koncercie LemON-a wszyscy mają na tyle energii, żeby pobawić się jeszcze z nami. - W ogóle nie zachowujecie się jak gwiazdy, więc zapytam, czy czujecie się nimi? “Mynio”: Trzeba w ogóle zacząć od genezy, co to znaczy gwiazda. My nie jesteśmy celebrytami. Nasze życie prywatne nie jest afiszowane w różnych gazetach kolorowych. Staramy się być znani z twórczości, którą wykonujemy, z piosenek, które gramy. Jeżeli te piosenki są znane i lubiane i przez co zespół Enej jest postrzegany w taki sposób, to jeżeli na tym polega bycie gwiazdą, to jesteśmy gwiazdami. W takim codziennym zachowaniu nie wiemy, jak to jest być gwiazdą. Byliśmy przygotowani na to, ale na szczęście przez nasz sukces nie zwariowaliśmy. Nie spadł jak grom z jasnego nieba, bo włożyliśmy wcześniej wiele w pracy, aby go osiągnąć. Nie chcemy swoim zachowaniem stracić tego, co zdobyliśmy. - Czego Wam mogę życzyć? “Mynio”: Przede wszystkim weny i zdrowia. Jak będzie wena i zdrowie, to wszystko inne zrobimy własnymi rękoma i ciężką pracą. - W takim razie życzę weny i zdrowia. Dziękuję bardzo za wywiad. “Mynio”, “Lolek”: Dzięki !

[9]

Wakacyjny obóz w Pasterce

2 lipca rozpoczął się długo wyczekiwany obóz harcerski i kolonie zuchowe w Pasterce w Górach Stołowych, w których uczestniczyli członkowie jednostek ZHP Hufca Leszno. Pasterka to mała wieś położona w województwie dolnośląskim, w okolicy której kręcono kadry do filmów z serii “Opowieści z Narnii”. Po dotarciu na miejsce przyszedł czas, aby rozłożyć namioty i osiedlić się w samym sercu harcerskiej stanicy. Harcerze tradycyjnie też postawili solidny płot wokół obejścia i bramę do Królestwa Narnii. Obozowicze każdy dzień za-

czynali oczywiście od zaprawy porannej, która obudziła każdego, nawet zatwardziałego ulubieńca cieplutkiego śpiwora. Resztę dnia spędzali na obowiązkach, zabawie i wycieczkach. Budowali latawce, pod czujnym okiem ekspertów w tej dziedzinie strzelali z wiatrówki, wybrali się na pieszą wycieczkę do Wambierzyc, odwiedzili Kudowę Zdrój, gdzie spragnieni zasięgu w telefonach chwycili za słuchawki, aby kontaktować się z rodzicami. Harcerze wędrowali po skałkach Szczelińca i Urwiska Batorowskiego. W połowie obozu na apelu specjalnym harcerze gościli starostę

gostyńskiego, który skierował do nich parę słów. Obowiązkowym punktem był chrzest obozowy, który zrobił z "kociaków obozowych" prawdziwych wyjadaczy. Uczestnicy obozu walczyli o złoto w Olimpiadzie Obozowej. Nie zabrakło ślubów obozowych, na które zdecydowało się 8 par. Oczywiście nie mogło zabraknąć wieczornego śpiewania przy ognisku i całonocnych wart. Niestety, wszystko, co dobre, szybko się kończy i po dwóch tygodniach, fantastycznie spędzonych przyszedł czas, by wrócić do domu. MK


Prawdziwe historie [ 10 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Czytałam kiedyś na waszych łamach historię dziewczyny, której ojciec wyjechał za granicę, a teraz po latach chce z nią z powrotem nawiązać kontakt. Czytałam i zastanawiałam się, czy po części nie jest to moja historia. Bo mój ojciec też mnie teraz szuka i też chce, abym go odwiedzała, a przynajmniej mu wybaczyła. A przecież nie tęsknił do mnie przez całe lata, a co najgorsze - stworzył mojej mamie piekło.

Pochodzimy ze wsi. Moja mama tam się urodziła i tam poznała swojego przyszłego męża. Po ślubie zamieszkali u mojej babci. Na wsi urodził się najpierw mój brat, a potem ja. Piszę o tej wsi i domu mojej babci, bo tylko tam byliśmy szczęśliwi. Do dziś pamiętam zabawy na podwórzu, namioty robione ze starych koców i mnóstwo zwierząt. Zawsze były tam psy, kilka kotów i kury, które wchodziły nawet na próg domu. Dziś wydaje się to takie zwykłe i takie skromne, ale wtedy był to nasz cały świat. Bezpieczny świat. Później nieraz do tego świata uciekaliśmy. Kiedy miałam osiem lat, rodzice przeprowadzili się do miasta. Po raz pierwszy mieliśmy swoje mieszkanie z łazienką. Brat był tak szczęśliwy, że każdego dnia przyprowadzał innego kolegę, żeby mu pokazać swój własny pokój. Bo miał swój tapczan, swoje biurko, potem nawet swój magnetofon. Wydawało się, że tak będzie już

zawsze. Ale zło miało się dopiero zacząć. A przyszło razem z wódką. Tata zaczął pić. Na początku nawet nie tak często, może raz, dwa razy w miesiącu. Później już co tydzień, czasem przez kilka dni. Mama nie miała siły się buntować. Kiedy nie pracowała, ciągle czekała na tatę, czasem do późnej nocy. Zawsze miał obiad, wyprane rzeczy, pełną lodówkę. A kiedy poszła do pracy, bo przecież zaczęło brakować pieniędzy, uciekała z domu. Mówiła, że ma nadgodziny, że przyjęła jakąś dodatkową pracę, że musi zostawać w firmie dłużej. Myślę, że się go bała. Na pewno nie chciała z tatą spędzać zbyt wiele czasu. Ale my z bratem nie mieliśmy dokąd uciekać. Po szkole wracaliśmy do domu, w którym było coraz gorzej. Tata nas bił. I właśnie wtedy najbezpieczniejszym miejscem na ziemi był domek naszej babci. Wiele razy pakowaliśmy rzeczy wieczorem i ostatnim autobusem jechaliśmy na wieś. Mama

oczywiście z nami. Babcia zawsze nas przyjmowała, nawet jeśli był środek nocy. U niej nigdy nie bałam się przed snem. Chyba dlatego tak tę wieś kocham. Babci już oczywiście nie ma, ale jej mieszkanie na wsi zostało. Tam mieszka moja mama. Wyprowadziła się od taty wiele lat temu, gdy babcia jeszcze żyła. Zamieszkały razem. Teraz mama jest sama i ani myśli wracać do miasta. Mówi, że nie potrafi zapomnieć tego całego zła, które jej przyniosło. Tak naprawdę to nie miasto jest winne, tylko tata i alkohol, ale mama wiąże swój los z wyprowadzką. Mówi, że gdyby kiedyś nie wyjechali z rodzinnej wsi, ich życie potoczyłoby się inaczej. Kto wie, może ma rację? Brat bardzo szybko wyszedł z domu. Najpierw był w wojsku, potem spotkał dziewczynę, ożenił się, nie wrócił do domu. Oczywiście przyjeżdża do mamy i do mnie, ale z tatą nie utrzymuje kontaktów. Twierdzi, że ciągle czuje te razy, które odbierał w dzieciństwie. A trafiały gdzie popadło - w głowę, w twarz, w plecy. Tego nie da się zapomnieć przez całe życie. On był najbardziej skrzywdzony. Mnie ojciec trochę oszczędzał. W końcu i ja zostawiłam dom. Zabrałam tylko osobiste rzeczy i wyjechałam. Nie chcę pisać, co się ze mną działo i dlaczego nie zatrzymałam się u mamy, bo to zbyt osobiste sprawy, ale tatę pożegnałam na zawsze. Obiecałam sobie, że nigdy mu nie wybaczę. Uznałam, że go nie mam, że odszedł, że moje dzieci nie będą miały dziadka. I teraz właśnie doszłam do miejsca, w którym moja historia

jest taka jak tamtej dziewczyny, która pisała do was. Mój ojciec parę miesięcy temu odezwał się do mnie. Cały czas wiedział, gdzie mieszkam, bo wcale tak daleko nie wyjechał, ale przez wiele lat milczał. Nie wiem, czy długo jeszcze pił, czy stracił wszystko, co mu zostawiliśmy, czy ma ciągle pokój mojego brata? Nie wiem, bo też nie szukałam kontaktu z nim. Tak trudno mi uwierzyć, że tata tęskni do mnie. A właśnie tak napisał, że tęskni i chce się ze mną zobaczyć. To może jednak się zmienił? Niejeden wieczór przegadałam z mamą i bratem. Do nich tata się nie odezwał, tylko do mnie. Myślę, że jest samotny. Ma sześćdziesiąt lat i nikogo bliskiego przy sobie. Co ja mu powiem, jak się zobaczymy? Bo zobaczymy się na pewno. Ja muszę jeszcze tylko trochę pomyśleć, "przeżyć" tamte wspomnienia, o niektórych zwyczajnie zapomnieć. A mama mówi, że ojciec zawsze nim będzie. SPISAŁA HALINA SIECIŃSKA

W jeden z czerwcowych weekendów zuchy z GZ Leśne Skrzaty oraz harcerze z 6. DH Dziupla uczestniczyli w tradycyjnym biwaku wiosennym pod namiotami. Tym razem obozowisko zostało rozbite przy leśniczówce Nadolnik. Świetny teren i wymarzona pogoda sprzyjały obozowej pionierce. Każdy z harcerzy spróbował swoich sił w budowaniu szałasu, a efekty ich pracy były zaskakujące. Druhowie zafundowali też członkom drużyny nocną wyprawę do okolicznego lasu. Zuchy natomiast bawiły się w średniowiecze. Chłopcy zamienili się w rycerzy, a dziewczynki w damy dworu. Zabaw było bez liku: budowanie słowiańskiego grodu w lesie, średniowieczne tańce, uczta u Bolesława Chrobrego, pokaz rycerskich walk, a do tego śpiewy, pląsy, ogniska i pieczenie kiełbasek. Dla wszystkich uczestników była to niezapomniana przygoda.


Wędkarskie zawody oldboyów WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Idowiak. W kategorii powyżej 65 lat wystartowało 14 wędkarzy. Po zawodach na wszystkich czekał posiłek, a dla najlepszych były nagrody i puchary, przygotowane przez PSW Perkoz. Poniżej wyniki najlepszych w poszczególnych kategoriach. Oldboy 55 - 65 lat : 1. Eugeniusz Dziewiątka 6,52 kg 2. Maciej Morchel 4,78 kg

[ 11 ]

3. Wojciech Wojciechowski 2,50 kg 4. Ryszard Gubański 1,86 kg 5. Mirosław Mikołajczak 1,26 kg Oldboy 65 +: 1. Bolesław Wrotyński 4,10 kg 2. Mieczysław Michalak 4,04 kg 3. Józef Idowiak 3,02 kg 4. Tadeusz Twardy 1,92 kg 5. Edward Brink 1,74 kg NORBERT LINDNER

Podium w kategorii Oldboy 65+

24 lipca, jak coroczna tradycja każe, na stawie sportowym w Dzięczynie odbyły się zawody dla najstarszych wędkarzy z Ponieckiego Stowarzyszenia Wędkarskiego Perkoz i Koła PZW nr190 Perkoz Poniec. W imprezie wystartowało prawie 30 amatorów łowienia z dreszczykiem emocji. Jak się okazało, niektórzy mieli ich sporo, gdyż najlepsi w tym dniu łowili dorodne leszcze i karasie.

Wśród 13 zawodników w wieku 55 - 65 lat najlepszy okazał się Eugeniusz Dziewiątka, który bardzo dobrze wykorzystał losowanie i złowił ponad 6,5 kg ryb. Wyprzedził on Macieja Morchela i Wojciecha Wojciechowskiego. W kategorii powyżej 65 lat zwyciężył Bolesław Wrotyński, który pod okiem syna Marka o 60 g był lepszy od Mieczysława Michalaka. Na najniższym stopniu podium stanął Józef

Organizatorzy - Stowarzyszenie DZIECKO, Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Gostyniu, Kongregacja Oratorium Księży Filipinów na Świętej Górze i Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Piaskach

- zapraszają na XVII Ogólnopolski Festiwal Artystyczny "Bez Barier - Święta Góra 2016", realizowany pod patronatem starosty gostyńskiego. W ramach festiwalu odbędą się trzy konkursy: "Muzyka Bez barier" - konkurs piosenki, "Sztuka Bez Barier" - konkurs plastyczny na żywo oraz "Sztuka Bez Barier" konkurs plastyczny prac nadesłanych, których wystawę będzie można obejrzeć w podcieniach klasztornych murów. Festiwal rozpocznie się o godz. 10 w piątek, 16 września, w ogrodach klasztornych na Świętej Górze w Piaskach koło Gostynia. Oprócz obejrzenia i wysłuchania konkursu muzycznego uczestnicy festiwalu będą też mogli oglądać na żywo, jak powstają prace wykonywane przez niepełnosprawnych artystów. Dla tych, którzy przyjdą na festyn towarzyszący festiwalowi, organizatorzy przygotowali wesołe zabawy i konkurencje, w których będzie można sprawdzić swoje talenty. Odbędzie też konkurs strzelecki z nagro-

Festiwal "Bez Barier"

dla wszystkich

Podium w kategorii Oldboy 55-65

dami. Na uczestników zabaw czekają słodkie upominki. Będą też losowane nagrody dla widzów, którzy oddadzą swój głos w konkursie muzycznym, wskazując wykonawcę do Nagrody Publiczności. Dla osób niepełnosprawnych i ich opiekunów przygotowany zostanie Punkt Porad i stoisko z publikacjami. W finale festiwalu około godz. 12. 30 będzie można obejrzeć koncert - niespodziankę oraz koncert laureatów. Całość zakończy uroczyste wręczenie nagród w konkursach XVII Ogólnopolskiego Festiwalu Artystycznego "Bez Barier - Święta Góra 2016". Zostaną też wylosowane nagrody dla publiczności. Oprócz uczestników konkursu organizatorzy zapraszają do wspólnej zabawy na widowni osoby niepełnosprawne i ich opiekunów oraz przyjaciół i rodziny. Festiwal odbędzie się przy wsparciu finansowym powiatu gostyńskiego i Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Warunki uczestnictwa w konkursie piosenki "Muzyka Bez Barier": Wymagane zgłoszenie na karcie zgłoszeniowej udziału uczestnika: imię, nazwisko, wiek, adres, tytuł piosenki, autor - do dnia 1 września 2016 r. na adres PCPR w Gostyniu (faks 65 572 75

29.mail: nataliahajnsz@pcpr. gostyn. pl). Czas wystąpień: do 8 minut (maksymalnie 2 utwory) - organizatorzy zapewniają odtwarzacze CD oraz nagłośnienie instrumentów. Konieczne jest zgłoszenie instrumentarium i liczby mikrofonów dla wykonawców. Warunki uczestnictwa w konkursie plastycznym "Sztuka Bez Barier": Kategoria I: na żywo - zgłoszenie na karcie zgłoszeniowej udziału: imię, nazwisko, wiek, adres, technika - ołówek, kredka, farby itp - do 1 września 2016 r. na adres PCPR w Gostyniu (faks 65 572 75 29 nataliahajnsz@pcpr. gostyn. pl). Uczestnicy konkursu na żywo przyjeżdżają z własnymi materiałami. Kategoria II: Konkurs prac gotowych - podpisanych i dostarczonych do PCPR do 5 września 2016 r. wraz z pisemnym zgłoszeniem (imię, nazwisko, tytuł pracy, technika). Wszelkie zapytania dotyczące festiwalu "Bez Barier - Święta Góra 2015" prosimy kierować pod numer telefonu: 65 572 75 28 PCPR w Gostyniu - Dział Pomocy Osobom Niepełnosprawnym, ul. Nowe Wrota 7.63 - 800 Gostyń. Karty zgłoszeniowe do pobrania na stronie www.gostyn - pcpr. info w zakładce: Pobieranie druków i wniosków.


W kupieckim Poniecu [ 12 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Dzieje Ponieca z niemieckiej perspektywy

Sprawom gospodarczym Paul Waehner poświęcił wiele miejsca. Zgodnie z duchem swej książki akcentuje on wkład Niemców w rozwój gospodarczy miasta i okolic. Mimo tendencyjnego doboru faktów, warto zrelacjonować jego opis, tym bardziej że podaje on kilka nieznanych wcześniej informacji. Ogólnie znanym faktem jest, że przez Poniec, który był miastem granicznym, od średniowiecza przebiegał szlak handlowy ze Śląska do Wielkopolski. Dlatego umieszczono w mieście komorę celną. Kupcy jednakże próbowali omijać poniecką komorę celną w celu zaoszczędzenia na opłatach. Właściciele miasta, w trosce o swoje dochody płynące z opłat celnych, starali się więc egzekwować na podróżnych postanowienia przywileju, nadanego przez króla Władysława Jagiełłę 4 maja 1398r. w którym była mowa, że : "(…)wszyscy kupcy, obywatele i mieszkańcy naszych miast, którzy chcą podróżować do Wrocławia oraz ci, którzy pragną podążać na Śląsk, korzystają z tej samej drogi jak za czasów Kazimierza, króla Polski, to znaczy muszą przejść przez Śrem i Poniec, gdzie w Śremie powinni opłacić cło za każdego konia 4 denary, a w Poniecu za każdą sztukę bydła 6 denarów". Kolejni dziedzice Ponieca dbali o potwierdzenie tego przywileju. Wśród nich był Ambroży Pampowski, który uzyskał potwierdzenie przywileju 18 kwietnia 1504 r. od króla Aleksandra. Handlarzom i kupcom wyraźnie rozkazano obrać drogę tylko przez Poniec, w przeciwnym razie wszystkie ich dobra, które ze sobą wieźli, miały być zarekwirowane. Jednak nie brakowało prób ominięcia miasta przez kupców. W 1397 r. Sędziwój Mokronowski był oskarżony przed Sądem Grodzkim w Poznaniu, ponieważ ukradł obywatelom Ponieca śledzie oraz inne rzeczy. Sami urzędnicy królewscy przechwytywali transporty śledzi, ponieważ stanowiły one wówczas popularny towar spożywczy. Podróżni mieli możliwość zatrzymania się w Poniecu i okolicach w gościńcach (gospodach). Jeden z gościńców leżał na przedmieściu Ponieca - przed Bramą Wrocławską, przy dzisiejszej ul. Bojanowskiej. Waehner przypuszcza, że mieścił się on w miejscu, gdzie w XX wieku istniała tuż przy torach gospoda Otto Redlicha. Po-

łożenie innych gospód nie jest dokładnie znane, ale prawdopodobnie istniały również przy ul. Krobskiej, która jako jedna z nielicznych posiadała kamienny bruk. Być może podobne obiekty były również przy ul. Janiszewskiej. Warto pamiętać, że wymienione ulice w średniowieczu znajdowały się poza obrębem miasta. Tutaj należy przytoczyć ciekawy szczegół. W rejonie wymienionych ulic, czyli w południowej części miasta, znajdowały się liczne stodoły należące do mieszczan. Podobno było ich aż 69. W źródłach jest poświadczona także gospoda na Wydawach. Była ona własnością Mycielskiego i leżała "naprzeciw dużego budynku gospodarczego". Często zatrzymywali się w niej Cyganie z zaprzężonym i w konie powozami. Przy gospodzie znajdował się prawdopodobnie browar nazywany w źródłach "browarnią". O istnieniu gospody i browaru dowiadujemy się z korespondencji urzędowej. 19 marca 1804 r. Izba Wojenna oraz Skarbowa w Poznaniu wnioskowała do rządu pruskiego, "żeby usytuowana na Wydawach browarnia tej samej miejskiej propinacji żywieniowej podlegała, nie jest w żadnym razie niekorzystnym, pozostawić bez zmian, jeśli właścicielowi wszelka sprzedaż detaliczna zostanie zakazana pod groźbą pokaźnej kary, ponieważ w przeciwnym razie podobnym sprzeniewierzeniom nie da się zapobiec, zaś czulibyśmy, że z podanych powodów przedmiejska gospoda, choć nazwana gospodą wydawską, w okolicach miasta Ponieca jest położona, również od 1775 r. podatek od sprzedaży trunków oraz podatek konsumpcyjny odprowadza i podlegać będzie miejskiemu podatkowi kominowemu". W odpowiedzi rząd pruski w Berlinie 19 lipca

1804 roku zezwolił, "aby mieszczącą się na Wydawach browarnię pozostawić bez zmian, lecz wszelka sprzedaż detaliczna podlegać będzie pokaźnej karze, zaś gospoda, znajdująca się na przedmieściach miasta i podlega od 1775 r. podatkowi od trunków, odtąd będzie podlegać podatkowi konsumpcyjnemu i kominowemu". Tym samym miasto zyskało dodatkowy dochód. Gospoda istniała aż do początków XX wieku i była odwiedzana głównie przez mieszkańców Wydaw. Zgodnie z przywilejem z 1548 r. w Poniecu mogło odbywać się osiem jarmarków w ciągu roku. W okresach pomyślnego rozwoju gospodarczego przybywali na nie kupcy również z dalszych regionów Polski, a nawet krajów sąsiednich. Jednak w dobie kryzysu gospodarczego znaczenie jarmarków malało. Burmistrz Ponieca w relacji do władz pruskich w 1793 r. określał jarmarki jako "rynek rupieci bardzo małego znaczenia". Pruski rząd uważał ograniczenie jarmarków za pożądane i już 19 listopada 1793 r. wezwał Poznańską Izbę Wojskowo - Skarbową do przedłożenia odpowiednich propozycji. Jednak właściciele miasta przez wiele lat skutecznie opierali się pomysłom zmniejszenia liczby jarmarków. Dopiero w trakcie przygotowań do uchwalenia nowego ustroju władz miejskich prezydent prowincji poznańskiej zasięgnął rady starosty Zawadzkiego. Ten wypowiedział się 26 września 1828 r. na temat przyczyn upadku miast: "zła sytuacja jest skutkiem brakującego kształcenia i panującej biedy, zaostrzonej przez zbyt dużą liczbę tylko z żądzy zysku powołanych przez właścicieli ziemskich i starostów jarmarków, które szkodzą jednocześnie miastu jak i społeczeństwu. Przeciwko temu mogą pomóc następujące działa-

Plac targowy (początek XX w.)

część 10

nia: 1. ograniczenie browarni w zależności od liczby mieszkańców, po jednej na 2 tysiące mieszkańców; 2. redukcja jarmarków o połowę, ponieważ rolnik swoje małe zakupy może załatwić również w dni powszechne". Ta propozycja znalazła aprobatę, ponieważ zgodnie z rozporządzeniem Landtagu z 28 sierpnia 1830 r. jarmarki w Poniecu zostały zredukowane do czterech w roku. Po wejściu w życie ustaw majowych z 1833 r., które wprowadzały nowy ustrój miejski, opłaty za stoiska uiszczane przez handlarzy wpływały do kasy miejskiej, a nie właścicieli miasta. Ponieckie jarmarki odbywały się na rynku, gdzie "po czterech stronach dookoła ratusza handlarze mieli swoje stoiska handlowe różnego rodzaju". Jednocześnie "na wale", czyli placu przy kościele ewangelickim, odbywał się również targ bydlęcy. Przywożone było tutaj bydło, konie i świnie w tak dużej liczbie, że plac ledwo co mógł przyjąć tak dużą liczbę zwierząt. Oprócz tych jarmarków miał miejsce w każdy poniedziałek targ tygodniowy połączony z targiem prosiąt. Te targi stały się znaczącym czynnikiem sprzyjającym rozwojowi miasta. Zdaniem Paula Waehnera: "Nie szkodziły one w żadnym razie tutejszym handlarzom, lecz ich nawet uskrzydlały, tak jak na przykład prowadzących gospody czy rzeźników i innych". Dlatego administracja miejska starała się od lat o to, aby dostać zezwolenie na piąty jarmark. Dopiero pod koniec 1912 r. prezydent Prowincji Poznań, który wcześniej odwiedził miasto, zezwolił na dodatkowy jarmark. Jednak z chwilą wybuchu I wojny światowej handel zamarł. GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Kalendarium ponieckie Działo się w Waszkowie Część 6:

lata 30. XX w. - W Waszkowie istniała restauracja, której właścicielem był Niemiec Karol Lippelt, aktywny działacz społeczny (m. in. członek Zarządu Gewerbebank w Poniecu). 1939 - Latem tego roku w Waszkowie zostali aresztowani dwaj Niemcy: Richard Hohn i Eryk Helminski, których władze polskie oskarżyły o działalność dywersyjną przeciwko państwu polskiemu. Oskarżenie dotyczyło przerzutu broni przez pobliską granicę. 1 września 1939 - Waszkowo znalazło się na tyłach wojsk polskich, walczących z Niemcami w rejonie Bojanowa i Kaczkowa. maj 1940 - Niemcy wznowili działalność szkoły. Naukę rozpoczęto w dawnym budynku szkolnym przy kościele. Po kilku dniach uznano jednak, że jest on niewystarczający. Szkoła została przeniesiona do budynku pokościelnego, tzw. pastorówki (obecnie nr 22). Szkoła była przeznaczona dla dzieci niemieckich. Polskie uczęszczały do szkoły w Poniecu, istniejącej w obecnym Domu Katolickim. Z ustnych relacji byłych mieszkańców Waszkowa wynika, że obok szkoły w Waszkowie przez pewien czas funkcjonowała ochronka (przedszkola). styczeń 1945 - Ucieczka Niemców przed nadciągającą Armią Czerwoną. Niemcy opuszczają również Waszkowo. Żołnierze radzieccy schwytali kilku niemieckich żołnierzy, których zastrzelili. Pochowano ich na przykościelnym cmentarzu w Waszkowie. wiosna 1945 - Do Waszkowa przybywają Polacy przesiedleni zza Buga. Większość pochodzi z Wołynia ze wsi Kamyki. 19 marca 1945 - Uruchomiono polską szkołę. Pierwszym nauczycielem został Franciszek Demuth. Już 19 maja 1945 r. otrzymał powołanie do wojska. Nauczanie w zastępstwie objął Stefan Skrzypczak. Wkrótce jednak, bo 4 lipca 1945 r. F. Demuth wrócił z wojska, zwolniony z powodu choroby. Podjął pracę, ale na krótko, ponieważ zbiegł z Polski. Kolejnym nauczycielem został Franciszek Stróżyński. 25 grudnia 1945 - Parafia katolicka w Poniecu przejęła we władanie kościół poewangelicki. Od tej pory służy on wiernym jako kościół filialny pw. św. Antoniego, należący do parafii ponieckiej. 17 listopada 1946 - Odbyło się zebranie organizacyjne Koła Śpiewackiego pod kierunkiem nauczyciela Franciszka Stróżyńskiego. 4 grudnia tego roku założono Koło Teatralne. Na jego czele stanął Feliks Orzechowski. 1947 - Sołtysem został Walenty Fiebich, a podsołtysem Józef Rybicki. źródła: Kronika Szkoły Podstawowej w Waszkowie 1945 - 1974 Materiały własne

GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI

W pierwszy piątek sierpnia na kompleksie boisk sportowych "Orlik" w Poniecu odbył się konkurs sprawności ALLinONE. Wszyscy uczestnicy podzieleni zostali na 2 kategorie wiekowe: Szkoły Podstawowe oraz Gimnazjum. Rywalizacja w konkursie polegała na pokonaniu specjalnego toru przeszkód w jak najkrótszym czasie. Tor ten poddawał próbie sprawność uczestników na wielu płaszczyznach, m. in. biegu, skoku oraz rzutu. Znalazły się również elementy piłki nożnej, koszykówki, tenisa, hokeja, a także gimnastyki i lekkiej atletyki. W kategorii Szkół Podstawowych zwyciężył Kamil Kozera. Za jego plecami znaleźli się Filip Dołęga i Filip Matuszewski. Wśród gimnazjalistów najsprawniejszy okazał się Eryk Offert, który uzyskał nieznacznie lepszy czas od Damiana Ratajczaka (różnica zaledwie 0.48s.). Na najniższym stopniu podium uplasował się Maciej Maj. OSiR

[ 13 ]

Lekarz weterynarii Roman Szymański radzi... CHOROBA NIEBIESKIEGO JĘZYKA

Rozwój handlu zwierzętami i produktami spożywczymi pochodzenia zwierzęcego przyczynia się do przenoszenia, wręcz rozwlekania chorób zakaźnych zwierząt po całym świecie. Jedną z nich, podobnie jak pomór afrykański świń, spotykaną w Europie, jest choroba niebieskiego języka. Choroba ta nie jest groźna dla ludzi, jednak dla zwierząt stanowi śmiertelne zagrożenie. Dotyka przeżuwaczy, zarówno utrzymywanych w gospodarstwach domowych (bydło, owce, kozy), jak również przebywających w stanie dzikim (sarny, jelenie, afrykańskie antylopy czy wielbłądy). W Polsce choroba ta potocznie nazywana jest pryszczycą rzekomą. Jest to choroba zakaźna wywołana przez wirus, który przenoszony jest przez krwiopijne muchówki w przewodzie pokarmowym, w którym namnaża się i stąd po ukłuciu owada przenosi się na przeżuwacze. Postępująca zmiana klimatu w kierunku ocieplenia, zwiększa zasięg występowania i przeżywalności owadów (kuczmanów), co w przyszłości może zagrozić także Polsce. Jeszcze do niedawna choroba niebieskiego języka była uważana za egzotyczną w Europie, jednak w ostatnich 8 - 9 latach zmieniła zasięg swojego występowania, obejmując coraz więcej krajów europejskich. Wirus przenosi się również przez nasienie, może przeniknąć przez łożysko do płodu, gdzie może powodować jego zamieranie lub powstanie wad rozwojowych. Co ważne, wirus nie jest przenoszony za pośrednictwem mleka, mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego. Wirus choroby niebieskiego języka występuje we Francji, w Rumunii, Austrii i na Węgrzech. W naszym kraju również potwierdzono obecność wirusa u cieląt sprowadzonych z Rumunii, i - o zgrozo - w naszym powiecie. Objawy i przebieg choroby U poszczególnych gatunków podatność jak i przebieg choroby jest różny, owce rzadziej zapadają na tę chorobę niż bydło, jednak śmiertelność w stadach owiec waha się w granicach 0 - 50% Bydło najczęściej choruje bezobjawowo, zazwyczaj 5 % zakażonego stada wykazuje oznaki choroby. Objawy chorobowe Wysoka gorączka, ślinotok, zaczerwienienie i obrzęk błony śluzowej jamy ustnej, pęcherze i owrzodzenia w okolicy przyzębia i na końcu języka, który przybiera barwę zbliżoną do niebieskiej. Często dochodzi do zmian zapalnych w okolicy koronki i tworzywa racic, co może objawiać się kulawizną. U krów mlecznych na skórze wymienia i strzyków pojawiają się strupy i nadżerki oraz spadek produkcji mleka, u krów ciężarnych może dojść do poronienia lub deformacji płodów. Z racji, że leczenie objawowe jest praktycznie nieskuteczne, zwalczanie choroby opiera się głównie na uboju sztuk chorych, szczepieniu ochronnym owiec i bydła, a także na kontroli ruchu zwierzęcia, oraz zwalczaniu jej wektorów przenoszących chorobę owadów kuczmanów. Jeżeli ogniska choroby w zachodniej i południowej części Europy nie będą w porę zwalczane, przedostanie się wirusa do Polski będzie kwestią czasu. Choroba może przywędrować do Polski zarówno za sprawą kuczmanów, jak i wraz z niekontrolowanym transportem chorych zwierząt. Miałoby to bardzo negatywny wpływ na Polski sektor chowu bydła. Dlatego pojawienie się tej choroby związane jest głównie z problemami natury ekonomicznej - wystąpienie tej choroby na terenie danego kraju grozi wstrzymaniem importu mięsa przez inne państwa. Zapobieganie Wystrzegać się zakupu zwierząt do własnej hodowli pochodzących z niewiadomego źródła, jak najszybciej zgłaszać do lekarza weterynarii każde nienormalne zachowanie zwierząt, szczególnie połączone z objawami podanymi powyżej. Zwalczać owady w pomieszczeniach inwentarskich, w szczególności w okresie od wiosny do jesieni.


[ 14 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

HOROSKOP KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ

Baran 21.03-19.04 Nadchodzi dobry czas na przeprowadzenie zmian, które od dawna chodzą Ci po głowie. Przed podjęciem decyzji omów wszystko z bliskimi. Nie rezygnuj z propozycji wyjazdu. Lepsze finanse. Byk 20.04-20.05 Najbardziej udany urlop to ten w mniejszym gronie. Warto jeszcze teraz wybrać się na kilka dni gdzieś na wieś lub do przyjaciół. Uważaj na finanse, zbyt duże wydatki mogą wpędzić Cię w długi. Bliźnięta 21.05-21.06 W najbliższych dniach możesz odczuwać zmęczenie. Zbyt dużo obowiązków wzięłaś na siebie. Poproś o pomoc bliskich. Oczekuj też dobrej wiadomości od współpracowników. Rak 22.06-22.07 Nad Twoim związkiem jasno świeci słońce. Partner miło Cię zaskoczy. W pracy trochę zmian, ale będziesz zadowolona. Zakończysz sprawę, na której bardzo Ci zależy. Lew 23.07-22.08 Najbliższe tygodnie będą bardzo spokojne. Może to dobry czas, aby zająć się sobą. Pomyśl o odpoczynku, zmianie fryzury, drobnych zakupach. Czeka Cię też miłe spotkanie. Panna 23.08-22.09 Będziesz pełna życzliwości. Znajdź więcej czasu dla rodziny i przyjaciół. Nie rezygnuj z zaproszeń. Gwiazdy wróżą pewne zmiany. Może to będzie nowa propozycja zawodowa. Waga 23.09-22.10 Jeśli w Twoim związku coś zaczyna zgrzytać, zacznij działać. Rozmowa dużo wyjaśni. Warto też wspólnie gdzieś wyjechać. Ktoś z przyjaciół potrzebuje Twojego wsparcia. Skorpion 23.10-21.11 Gwiazdy zapowiadają dynamiczny miesiąc jeśli chodzi o finanse. Pojawi się możliwość dodatkowego zarobku. Zadbaj o zdrowie, zwłaszcza serce. Strzelec 22.11-21.12 Planety mówią, że wkrótce będziesz miała dużo okazji do świętowania. To także czas na rozwianie rodzinnych niedomówień. W pracy możesz wykazać się pomysłowością. Ktoś to doceni. Koziorożec 22.12-19.01 Przed Tobą wiele spotkań w kobiecym gronie. Wrócicie wspomnieniami do przeszłości. Uważaj w czasie podróży, gwiazdy wróżą jakieś perturbacje. Pod koniec miesiąca wiadomość z pracy. Wodnik 20.01-18.02 Jeszcze teraz warto wziąć kilka dni urlopu. W gwiazdach zapisano nowe znajomości, a może nawet nowe uczucie. W pracy unikaj plotek i konfliktów. Finanse w normie. Ryby 19.02-20.03 Wkrótce mogą skomplikować się codzienne sprawy. Będziesz musiała poprosić przyjaciół o wsparcie. Ktoś z rodziny czeka na spotkanie. I nie lekceważ złego samopoczucia.

Aby rozwiązać krzyżówkę, trzeba wpisać w poziome rzędy znaczenie słów. Potem z oznaczonych liter ułożyć hasło.Prawidłowe rozwiązanie należy przepisać na kartkę i wysłać lub dostarczyć do Gminnego Centrum Kultury w Poniecu. Rozwiązanie można też przesłać e-mailem na adres krzyzowka@gck.poniec.eu. Prosimy pamiętać o podaniu imienia, nazwiska i adresu zamieszkania. Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi wylosujemy nagrodę. Na rozwiązania czekamy do 10 września. Rozwiązanie poprzedniej krzyżówki brzmiało: DOBREGO LETNIEGO WYPOCZYNKU. Nagrodę wylosowała Katarzyna Sobka z Ponieca. Zapraszamy do GCK po odbiór nagrody.

1

19

2 3

6

4

3 8

5 6 7

1

9

5

8 10

17 4 7

11

12 13

1

11

14

2

12

10

3

13

11 2

4

14

1. Martwi maklera i graczy 2. Założył go Kotański 3. Numer nadany firmie 4. Reżyser filmu "Ryś" 5. Powóz dla króla 6. Nie zawsze ulgowa 7. Niepowetowana szkoda

20

13

18

16

5

15

Dobre rady

- Zupa nie wykipi, jeśli na garnku, w którym ją gotujemy, położymy długą drewnianą łyżkę. Łyżka łączy brzegi garnka i przebija pęcherze gotującego się płynu. - Kiedy nie mamy specjalnej tacki do pieczenia ryb na ruszcie, możemy położyć ją na plastrach cytryny. Ryba nie tylko dobrze się upiecze, ale zyska też niepowtarzalny aromat i smak. - Masło wyjęte z lodówki nie zjełczeje nawet podczas upałów, jeśli włożymy je do pojemnika, zalejemy zimną wodą i przykryjemy.

12

15

6

16

7

17

8

18

9

9

19

10

Z cukinii

Właśnie zbieramy dorodne cukinie, więc warto zrobić z nich pyszne kotleciki i paluszki. Oto przepisy na te dania. DELIKATNE KOTLECIKI Składniki: Podwójny filet z kurczaka, 10 dag żółtego sera, 10 dag pieczarek, mała młoda cukinia, jajko, tarta bułka do panierowania, sól, pieprz, olej do smażenia. Wykonanie: Mięso posiekać razem z serem oraz pieczarkami (można je zmiksować). Dodać startą na tarce cukinię, potem jajko, sól, pieprz. Wymieszać, a w razie potrzeby zagęścić bułką tartą. Uformować małe kotleciki, obtoczyć w tartej bułce, smażyć na rozgrzanym ogniu. PALUSZKI Z SEREM Składniki: Duża cukinia, opakowanie fety, 2 cebulki ze szczypiorkiem, 1/2 pęczka kopru, 2 jajka, 2 łyżki mąki, pieprz ziołowy, olej do smażenia. Wykonanie: Cukinię umyć, zetrzeć na tarce i dobrze odcisnąć. Dodać do niej rozdrobnioną fetę, posiekany koperek, a na końcu roztrzepane jajka i mąkę. Dokładnie wymieszać, doprawić pieprzem. Uformować placuszki i smażyć na rozgrzanym oleju z obu stron.

KOLOROWANKA

20

8. Przerwa między aktami 9. Podłokietnik 10. Urządzenie do cięcia blachy, papieru 11. … Hanin, aktorka 12. Antonim świtu 13. Wytyczna działania

Łatwiej też się rozsmaruje. - Koszyków i tacek z wikliny nie należy myć wodą z mydłem, bo tracą kolor. Zamiast tego można przetrzeć je ściereczką zwilżoną w mieszaninie 1 litra wody i 4 łyżek wody utlenionej. Gdy wyschną, dobrze jest przetrzeć je kosmetyczną oliwką dla dzieci. - Nie będziemy płakać przy krojeniu cebuli, jeśli zamoczymy ją w zimnej wodzie, a potem przez 30 minut potrzymamy w zamrażarce lub 2 godziny w lodówce. Zmarzniętą cebulę łatwiej się szatkuje. - Lukier, którego używamy do polewania ciast, będzie idealnie kremowy i wyjątkowo gładki, jeśli cukier puder dokładnie utrzemy z mlekiem.

Czy wiesz, że..?

Restauracji w Nowym Jorku jest tak wiele, że wystarczy, by każdego wieczoru przez 54 lata jeść kolację w innej. *** LEGO jest największym producentem opon na świecie. Corocznie produkuje ich 306 mln (do samochodów z klocków). *** Gdybyś chciał czytać wszystkie podpisywane "warunki umowy" (także te na stronach www), zajęłoby ci to 600 godzin rocznie. *** Psy i koty mają dominującą łapę. Samce zwykle są lewołapne, a samice - prawo.


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[ 15 ]

IX Turniej Siatkówki Plażowej Śmiłowo 2016

W sobotnie przedpołudnie, 6 sierpnia, odbył się IX Turniej Siatkówki Plażowej - Śmiłowo 2016.

Do rywalizacji przystąpiło osiem par, które przez kilka godzin odbywały zacięte boje. Oprócz drużyn miejscowych zgłosiły się do nas zespoły m. in. z Gostynia i Leszna. Turniej przeprowadzono "systemem brazylijskim", gdzie dopiero druga porażka eliminowała z dalszej gry.

W pojedynku finałowym wystąpili Krystian Michalczyk - Patryk Michalczyk oraz Bartosz Tomaszewski - Krzysztof Suswał. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem 2:0 dla tych pierwszych. Trzecie miejsce przypadło parze Krzysztof Rosik - Jakub Szpurek.

Trzy najlepsze pary zostały nagrodzone drobnymi upominkami rzeczowymi i okolicznościowymi dyplomami. Dla wszystkich przygotowano wodę oraz słodki poczęstunek.

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Poniecu składa podziękowania Radzie Sołeckiej Śmiłowa za pomoc w organizacji turnieju. OSiR


[ 16 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

DOŻYNKI 2016 Łęka Wielka

Dzięczyna

Czarkowo

Miechcin

Sarbinowo

Szurkowo

Fot. Poniec Moje Miasto

Tradycyjnie w okresie letnim we wszystkich miejscowościach naszej gminy odbywają się dożynki. Jak zawsze dla nikogo nie zabrakło atrakcji. W czasie, gdy dorośli bawili się przy muzyce, ci najmłodsi umilali sobie czas na dmuchańcach i podczas różnego rodzaju konkursów przygotowanych specjalnie dla nich. W ten oto sposób rolnicy dziękowali za owoc swej ciężkiej pracy. MK

Wieści z gminy Poniec - nr 68 - Sierpień 2016  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you