Page 1

ŻYCIE

MIESIĘCZNIK SAMORZĄDOWY

GMINY Wrzesień 2016 KRZEMIENIEWO

Udany rowerowy rajd Nr 145

ISSN 1733-4551

www.gazeta.krzemieniewo.pl

Cena 2 zł

Rajd Rowerowy im. Zdzisława Adamczaka zawsze gromadzi setki rowerzystów. W tym roku zorganizowany był już po raz szósty, a odbył się 3 września. Jego organizatorami byli: Organizacja Turystyczna Leszno - Region oraz Urząd Gminy Krzemieniewo. Rajd jak zawsze miał metę nad jeziorem w Górznie. Z naszej gminy w imprezie uczestniczyło 90 osób. Wszyscy jechali w jednakowych pomarańczowych koszulkach z logo gminy. Startowali z boiska Orlik w Pawłowicach oraz sprzed Urzędu w Krzemieniewie. Obie grupy udały się do Kociug, a stamtąd już wspólnie jechały do Górzna. Pokonali więc około 14 kilometrów. Na miejscu spotkali się z rowerzystami ze wszystkich gmin powiatu. Łącznie do Górzna dotarło około 300 mieszkańców regionu. Czekał na nich ciepły posiłek, placek i kawa. Było też losowanie nagród, w tym nagroda główna rower. Najstarszym uczestnikiem rajdu okazał się Jan Kozica ze Starego Belęcina. W czasie imprezy wystąpił zespół Fart. Impreza należała do naprawdę udanych. Pogoda dopisała, więc wszyscy wracali do domów zadowoleni. Spotkają się za rok. Fot. Damian Marciniak


Święto Chleba [2]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Chleb ma miejsce nie tylko w naszym jadłospisie, ale jest także symbolem dobrobytu, ponadczasowych wartości i rodziny.

Dlatego właśnie chleb stał się bohaterem niedzielnego święta w Pawłowicach. Tą uroczystością uczciliśmy nie tylko trud rolników, ale również tych, którzy go wypiekają i dbają o to, żeby nie zabrakło go na naszych stołach. W niedzielę, 28 sierpnia, Gminne Centrum Kultury, Izba Regionalna wspólnie z Radą Sołecką i Kołem Gospodyń byli organizatorami festynu Święto Chleba w Pawłowicach. Podczas obchodów tego święta można było przenieść się w czasy naszych dziadków i przekonać się, że praca na roli nie była łatwa. Starsi mogli sobie przypomnieć, a dzieci zobaczyć, jak przed laty żniwowano. Każdy chętny mógł spróbować zrobić powrósło i wiązać snopki, młócić cepami, zmierzyć  się z mieleniem ziaren zboża na żarnach, łuskaniem kolby kukurydzy na ręcznej maszynce, praniem na tarze, noszeniem wody w wymborkach na szuńdach.

Dzieci bawiły się w zabawy naszych dziadków, robiły lalki z kolb kukurydzy, wyplatały wianeczki z wikliny papierowej. Panie z Koła Gospodyń częstowały plackiem na młodziach, sznytką chleba ze smalcem, ogórkiem kiszonym oraz ciepłymi i zimnymi napojami. Podczas święta zobaczyliśmy

niewielką wystawę sprzętu znajdującego się w Izbie Regionalnej oraz panie ubrane w dawne stroje. Po godz. 17 wszyscy obejrzeliśmy obrzęd dożynkowy w wykonaniu Zespołu Regionalnego im. Anny Markiewicz z kapelą dudziarską. Śpiewacy podczas pieśni "Wszystko z pola żeśmy posprzątali" wręczyli bochen chleba rolnikom - państwu Kazimierze i Adamowi Olejniczakom oraz wieniec dożynkowy sołtysowi wsi Tomaszowi Adamczakowi. W czasie przyśpiewek i tańców w wykonaniu zespołu usłyszeliśmy jeszcze m. in.: "Otwierajcie nam szeroko wrota", "Złoty kłos" czy "Plon niesiemy, plon". Na koniec bawił nas Kabaret Dziura, który zaprezentował żywą gwarę ludową z dużą dawką humoru. Święto Chleba mogło się odbyć dzięki dużej pomocy organizacyjnej Rady Sołeckiej, Koła Gospodyń Wiejskich oraz Przyjaciół Pawłowickich Rowerówek. Gminne Centrum Kultury serdecznie wszystkim dziękuje. Dziękujemy również Andrzejowi Gawlickiemu z Tworzanic za udostępnienie żaren oraz Piekarni Ratajczak&Gawlicki z Leszna za przepyszne chlebki i okazałe bochny, których wszyscy mogli spróbować po występie Zespołu Regionalnego.


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Z wizytą u nowych sołtysów

W maju nowym sołtysem Pawłowic został Tomasz Adamczak. Wybory uzupełniające na tę funkcję odbyły się po rezygnacji dotychczasowego sołtysa.

Tomasz Adamczak ma 32 lata. W Pawłowicach razem z żoną i córkami zamieszkali w 2008 roku. - Ale wieś znałem od dzieciństwa - mówi Tomasz Adamczak. - Tutaj urodził się mój ojciec i tu do dziś mieszka moja babcia Helena

Adamczak. Zawsze spędzałem w Pawłowicach letnie i zimowe wakacje. Bez przesady mogę powiedzieć, że czuję się tu jak w domu. Rodzice pana Tomasza przenieśli się do Rawicza. Tam też ukończył szkołę podstawową, a potem Technikum Mechaniczne. Przez rok pracował w policji w Warszawie, a potem krótko w cynkowni. Zdobył licencjat na kierunku Zarządzanie bezpieczeństwem i ochroną porządku publicznego. Po ślubie zamieszkał z żoną w Tarnowej Łące. Aby mieć bliżej do pracy, wspólnie zdecydowali o przeprowadzce do Pawłowic. Krótko potem dostał pracę w Zakładzie Karnym w Rawiczu. Teraz kończy studia z dziennikarstwa i komunikacji społecznej. - Lubimy wieś - dodaje pan Tomasz. - Dzieci mają wspaniałe warunki do wypoczynku. Jest dużo zieleni, przestrzeń, jest bezpiecznie. To dobre miejsce dla rodziny. Tomasz Adamczak mówi, że zawsze lubił działalność społeczną. Chętnie udzielał się w szkole, w swoim środowisku. Od pięciu lat aktywnie wspiera Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Jest członkiem sztabu, który w naszej gminie rozpoczął wspólne “granie". W Pawłowicach bywał na

Kilkakrotnie na naszych łamach pisaliśmy o strefie inwestycyjnej, jaką gmina przygotowywała dla przedsiębiorców oraz dla firm prowadzących usługi, handel, hurtownie itd. Przed kilkoma miesiącami, w ramach przetargu, jej część została sprzedana firmie Debon. Teraz odbył się drugi przetarg, na którym do sprzedaży wyznaczono 4 działki. Wszystkie znalazły już nowych właścicieli. Jedną działkę kupił Andrzej Wojtkowiak z Krzemieniewa. Teraz przedsiębiorca prowadzi usługi transportowe. Pozostałe 3 działki trafiły do firmy Debon. Zgodnie z warunkami

przetargu przedsiębiorcy mają dwa lata na rozpoczęcie inwestycji związanych z zagospodarowaniem działek. Prawdopodobnie rozwijać będą swoją dotychczasową działalność. A powiedzmy jeszcze, że na ostatniej działce znajduje się staw, który gmina wydzierżawiła na 10 lat. A zatem strefa przemysłowa w Krzemieniewie jest już wykorzystana. I jeszcze jedna informacja z ostatniej sesji Rady Gminy. Decyzją radnych droga wzdłuż strefy przemysłowej otrzymała nazwę. Teraz jest to ul.Przemysłowa.

Strefa inwestycyjna sprzedana

I N F O R M A C J A

Wójt Gminy Krzemieniewo informuje, że zamierza wydzierżawić nieruchomość gruntową przeznaczoną pod staw, położoną w Krzemieniewie oraz nieruchomość gruntową położoną w Nowym Belęcinie. Szczegółowy wykaz nieruchomości przeznaczonych do wydzierżawienia wywieszono na tablicy ogłoszeń Urzędu Gminy w Krzemieniewie oraz zamieszczono na stronie internetowej www.krzemieniewo.pl

Wójt Gminy Krzemieniewo Andrzej Pietrula

zebraniach wiejskich, zabiegał o zmiany w środowisku. Startował też na radnego, ale nie uzyskał wystarczającej liczby głosów. W tym roku został sołtysem. Minęło dopiero kilka miesięcy od wyborów, a mieszkańcy Pawłowic już bardzo dużo zrobili. Nowy sołtys na pierwszym zebraniu podkreślał, że sam nie zmieni wsi. Zaproponował wspólne działanie, poprosił o udział w pracach społecznych, powiedział o tym, co mogliby zrobić na początek. I zrobili porządek wokół Sali Wiejskiej. Rolnicy w czynie społecznym nawieźli 500 ton ziemi, rozrzucili ją, zasiali trawę, przywieźli i zakotwiczyli garaż. Potem posprzątali park na Małym Dworze przy użyciu własnego sprzętu i swojego paliwa. - Bardzo dobrze współpracuje mi się z rolnikami, z paniami z Koła Gospodyń Wiejskich, z emerytami i Przyjaciółmi Pawłowickich Rowerówek - mówi pan Tomasz. W tym tygodniu wszyscy spotykamy się na grillu. Chcemy sobie podziękować za cały letni sezon. A rzeczywiście jest za co, bo samych imprez dla mieszkańców było kilka. Zaczęło się od festynu i zabawy na początek wakacji. Potem był turniej siatkówki. Drużyna z Pawłowic brała udział w gminnym Turnieju Wsi i zajęła pierwsze miejsce. Wszyscy uczestniczyli w dożynkach, a potem w imprezie o nazwie Święto Chleba. Na prośbę mieszkańców zorganizowano też drugą taneczną zabawę. A pan Tomasz dodaje, że takie imprezy łączą wiejską społeczność, integrują, dają możliwość czynnego wypo-

[3]

czynku. Przez chwilę porozmawialiśmy o Sali Wiejskiej. Z Funduszu Sołeckiego będzie remontowana i doposażona. Sołtys i Rada Sołecka uznali, że powinna być dostępna dla każdego, nawet dla kilku osób, które na przykład chcą zorganizować zebranie. Ważne, by wszyscy dbali o czystość w sali. Dlatego wprowadzili wadium za wynajem. Każdy dostanie salę czystą, ale taką po imprezie musi też zostawić. I to się sprawdza. Zapytaliśmy Tomasza Adamczaka, jakie zamierzenia planuje na najbliższe tygodnie i miesiące. - Przede wszystkim chcemy powołać stowarzyszenie społeczne mieszkańców - wyjaśnił. Już rozpoczęliśmy rozmowy z prawnikami i osobami, które mają takie doświadczenia. Dzięki stowarzyszeniu będziemy mogli starać się o środki unijne na różnego rodzaju przedsięwzięcia, przyjmować fundusze z innych źródeł, przejrzyście rozliczać wszystkie finansowe wydatki. Chcielibyśmy, by stowarzyszenie powstało jeszcze w tym roku. Planów pawłowicki samorząd ma dużo więcej. Z bieżących spraw na pewno uporządkują plac zabaw na osiedlu, postarają się o zamontowanie lamp na ul. Szkolnej, postawią siłownię na świeżym powietrzu. Ale marzy im się także sala treningowa, pieniądze na wyremontowanie małych obiektów zabytkowych, udostępnienie sieci Wi-Fi w Pawłowicach dla wszystkich mieszkańców i wiele innych. Na pewno będą również dalej organizować imprezy. - Najważniejsze, aby robić wszystko wspólnie - podkreśla nowy sołtys. - Pawłowice są dużą wsią, chciałbym, aby integrowali się mieszkańcy Małego Dworu i pozostałej części miejscowości. Mieszkamy tu przecież razem.

Budżet po pół roku Zgodnie z ustawą o finansach publicznych wójt gminy podaje do publicznej wiadomości informację o wykonaniu budżetu za pierwsze półrocze bieżącego roku. Szczegółowo analizują ją członkowie wszystkich komisji Rady. Po stronie dochodów plan roczny przewidywał uzyskanie kwoty 30. 202. 702 zł. Przez sześć miesięcy do budżetu gminy wpłynęło 16. 430. 915 zł. A zatem dochody wykonano w 54,4 proc. Wydatki wykonano tylko w 28,09 proc. Jest to związane z największą planowaną inwestycją, czyli oczyszczalnią ścieków,

która finansowana będzie w drugiej połowie roku. Niektóre już wykonane inwestycje płacone są w lipcu czy w sierpniu. To dotyczy na przykład przebudowy przedszkola na bibliotekę czy termomodernizacji szkoły w Pawłowicach. A zatem większość wydatków realizowana będzie w drugim półroczu. Tegoroczny plan wydatków przewidywał deficyt w wysokości 13. 400. 135 zł. Miał on być pokryty z nadwyżki budżetowej w wysokości 3. 869. 135 zł oraz z kredytu w wysokości 9. 532. 000 zł. Na razie gmina nie zaciągnęła kredytu.


Inwestycje [4]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Te dwie pokazane na zdjęciach inwestycje dotyczą dróg powiatowych. Jedna realizowana jest w Górznie, druga w Krzemieniewie. Obie wykonuje zakład wyłoniony w przetargu. A jest nim firma Kompleksowe Roboty Ziemne i Ogólnobudowlane Smektała Michał ze Święciechowy. Inwestycje w całości finansuje Starostwo Powiatowe.

W Krzemieniewie ciąg pieszo - rowerowy będzie też na kolejnym odcinku ul. Dworcowej. Prace przebiegać będą od ul. Brylewskiej do apteki na 300 metrach kwadratowych. Roboty potrwają do 15 października. W ramach tej inwestycji wyciętych zostanie 7 lip.

Mieszkańcy Belęcina mogą cieszyć się kolejną inwestycją zrealizowaną w ramach Funduszu Sołeckiego. Właśnie ukończono stawianie zadaszonej estrady przed Salą Wiejską. Na ten cel przeznaczono nieco ponad 10. 000 zł. A dodajmy, że wcześniej utwardzono też plac przed salą i usypano skarpę przeznaczoną na siedziska dla kibiców. Teraz teren jest nie tylko ładny, ale i wygodny. Decyzją mieszkańców na te inwestycje Fundusz Sołecki przekazuje zarówno Nowy, jak i Stary Belęcin.

W Górznie powstaje chodnik po prawej stronie drogi prowadzącej w kierunku Karchowa. Nowy chodnik będzie miał 175 metrów kwadratowych. Jego zakończenie przewidziano na połowę października.

Ogłoszono

przetarg

Urząd Gminy ogłosił przetarg na wykonanie oczyszczalni ścieków. Jego rozstrzygnięcie nastąpi 20 października br. Oczyszczalnia ma być gotowa do 30 maja 2018 r. Wkrótce ogłoszone też będą dwa przetargi na budowę sieci kanalizacyjnych. Jeden dotyczyć będzie odcinka: Lubonia, Kociugi, Drobnin, a drugi Garzyn - Górzno. Przy tych ścieżkach powstanie też 10 przepompowni.


Złote gody

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[5]

W tym miesiącu odwiedziliśmy Irenę i Czesława Juskowiaków z Oporowa. Jubilaci obchodzili właśnie 50. rocznicę wspólnego życia. Ślub cywilny wzięli bowiem 3 września 1966 roku, a sakramentalne “tak" powiedzieli sobie tydzień później. Z okazji jubileuszu władze gminy przekazały pani Irenie i panu Czesławowi medale “Za długoletnie pożycie małżeńskie”, przyznane przez prezydenta RP. Były także życzenia i kwiaty. A my zapytaliśmy małżonków, jak przeżyli wspólnie całe 50 lat. Zarówno pani Irena, jak i pan Czesław pochodzą z Oporowa. Co prawda pani Irena trafiła do tej wsi, kiedy miała 12 lat, ale Oporowo uważa za swoje rodzinne gniazdo. Tu się obydwoje wychowali, tu chodzili do szkoły, tu widywali się jako dzieciaki. Pani Irena miała ośmioro rodzeństwa, kiedy więc dorastali, kolejno szli do pracy. Przed ślubem pracowała w ogrodzie, trochę w klubie. Pan Czesław zawsze pomagał w domu. Rodzice mieli gospodarstwo, więc już jako chłopak pracował w polu. Gdy na zawsze odszedł ojciec, miał zaledwie 18 lat. Musiał przejąć gospodarkę, pomóc mamie wychować dwie młodsze siostry, przejąć większość obowiązków. A młodzi poznali się bliżej na zabawie strażackiej. Spotykali się, po-

kochali i założyli rodzinę. Pani Irena przeniosła się do domu teściowej i męża. Miała wtedy 21 lat. Jakie więc było ich wspólne życie? Najkrócej można by powiedzieć, że pracowite. Wszyscy rolnicy żyli podobnie. Od rana do wieczora w polu, w obejściu, przy zwierzętach. Prace wykonywało się ręcznie, na początku nie było maszyn, urządzeń, mieszkali w starym domu… Taka po prostu była codzienność. Pani Irena nie narzeka, kiedy wspomina tamte lata. Wychowali wspólnie ośmioro dzieci. Nieraz zabierała je w pole, gdy trzeba było kopać ziemniaki, układać stogi czy przerywać buraki. Ale każdemu dali zawód, wyprawili wesela, pomagali. Dwójka poszła w ich ślady - prowadzą gospodarstwa rolne. Najmłodszy syn też jest rolnikiem, pozostał z nimi. Dziś mieszkają więc z synem, synową i najmłodszą wnuczką. A swoje gospodarstwo państwo Juskowiakowie przez lata zmieniali. Przede wszystkim dokupili ziemi, potem jeszcze wydzierżawili. Postawili zabudowania gospodarcze, kupili ciągniki, kombajn, narzędzia. Na początku lat dziewięćdziesiątych zaczęli też budowę nowego domu. Stawiali go przez 5 lat. Ale

wprowadzili się w końcu na swoje. Dziś gospodarstwo jest duże, nowoczesne, od 10 lat przepisane na syna. Jubilaci mogą więc odpoczywać. Pani Irena i pan Czesław doczekali się 21 wnucząt. Najstarszy ma 27 lat, a najmłodsza wnuczka prawie 2 latka. Ale mają również czwórkę prawnuków i jedną prawnuczkę. Z uśmiechem mówią, że kiedy najbliżsi siadają do stołu, to jest ich prawie 30 osób. A tak bywa na przykład na Wigilii. No i tak było teraz - w czasie jubileuszowego przyjęcia. Wszyscy przecież składali rodzicom i dziadkom życzenia. A nie mieszkają daleko, bo w Belęcinie, Pawłowicach, Łęce, Luboni, Daleszynie i Lesznie. Mogą odwiedzać rodziców i mogą ich zapraszać do siebie. To są zawsze

bardzo miłe chwile. Państwo Juskowiakowie mówią, że mają spokojną codzienność. Wprawdzie zdrowie nie jest najlepsze, ale przecież są sprawni i samodzielni. Pani Irena trochę pomaga w kuchni, dużo robi na drutach. Pan Czesław lubi zajmować się kucykami i wozić nimi dzieci. Doglądają gospodarstwa, doradzą, wspierają. Mają też pewność, że nigdy nie będą sami. A zapytani, o czym marzą, odpowiadają, że tylko o zdrowiu. I może jeszcze o kolejnych wnukach i prawnukach. Dzieci to dla nich największa radość. Życzymy więc jubilatom, by wszystko im się spełniło. I by doczekali w zdrowiu kolejnych rocznic ślubu. Na pewno będziemy ich wówczas odwiedzać.

Narodowe Czytanie to cykliczna impreza zainicjowana w 2012 roku przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Podstawowym celem przedsięwzięcia jest popularyzacja czytelnictwa, zwrócenie uwagi na potrzebę dbałości o polszczyznę oraz wzmocnienie poczucia wspólnej tożsamości. Pierwszą czytaną książką był "Pan Tadeusz" Adama Mickiewicza. W 2013 roku w całej Polsce odbyło się czytanie dzieł Aleksandra Fredry, rok później "Trylogii" Henryka Sienkiewicza, a w ubiegłym roku "Lalki" Bolesława Prusa. Tegoroczna lektura "Quo vadis" została wybrana podczas głosowania internetowego spośród pięciu propozycji. Do akcji Narodowe Czytanie włączyła się biblioteka w Pawłowicach, która zaprosiła mieszkańców do wspólnego czytania. Spotkanie odbyło się w piątek, 2 września, przy Sali Wiejskiej w Pawłowicach, na którym została również przedstawiona twórczość i biografia Henryka Sienkiewicza. Fragmenty "Quo vadis" czytały Irena Katarzyńska i Monika Bartkowiak, a całość opowiedziała Małgorzata Werno.


Urodziny pana Stefana [6]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Stefana Naskręta z Garzyna znają chyba wszyscy. Całe swoje życie związał z gminą Krzemieniewo, a czterdzieści lat przepracował w gminnej administracji. Bywał niemal na każdym zebraniu, uczestniczył w gminnych i wiejskich uroczystościach, działał w organizacjach społecznych. 1 września ukończył 90 lat.

I właśnie z tej okazji odwiedziliśmy pana Stefana w domu. Jubilat mieszka z córką, zięciem oraz wnukiem i jego rodziną. Poprosiliśmy go, by opowiedział o swoim życiu i swojej pracy. Pan Stefan ma świetną pamięć, bez problemu przywołuje daty, nazwiska, wydarzenia. Lubi dzielić się wspomnieniami. Stefan Naskręt urodził się w 1926 roku w Garzynie. Był najmłodszym z trójki dzieci. Pochodził z rolniczej rodziny. Ojciec był sołtysem wsi. Kiedy wybuchła wojna, Stefan miał 13 lat. Doskonale pamięta, jak Niemcy wywieźli ich do Kłody i jak pracował tam jako traktorzysta. A także to, że zabrano go do kopania rowów, najpierw koło Święciechowy, potem do Zduńskiej Woli. Do domu wrócił, gdy kończyła się wojna. - Dla dzieci, które wtedy powinny chodzić do szkoły, to był trudny czas - mówi Stefan Naskręt. - Straciliśmy kilka lat, a potem w przyśpieszonym tempie zdobywało się wykształcenie. Ja próbowałem nauki w Lesznie, w Bojanowie, w Piaskach. Ostatecznie ukończyłem szkołę rolniczą. Ale wkrótce potem przyszło wojsko. Pan Stefan był daleko od domu. Służył w Warszawie, w Częstochowie. O tym okresie swojego życia mówi, że był najważniejszy. Wówczas poznał swoją przyszłą żonę i jeszcze jako żołnierz wziął ślub z ukochaną. Żonę przywiózł do rodziców - do Garzyna. Potem już nigdy nie wyjeżdżali na stałe z gminy. Przeprowadzali się co prawda aż sześć razy, ale ostatecznie wybudowali swój dom i zamieszkali w nim w 1972 roku.

O życiu zawodowym pan Stefan może opowiadać godzinami. Krótko pracował w Zakładach Mięsnych w Kościanie, ale potem już zawsze w administracji. Kiedy miał 27 lat, wybrano go na przewodniczącego Rady Gminy. Z racji tej funkcji współuczestniczył we wszystkich zmianach organizacyj-

prezesem Kółek Rolniczych. - W tamtych latach nie udałoby się zrobić tak dużo, gdyby nie praca społeczna - dodaje pan Stefan. - Ludzie się angażowali w działalność organizacji, spółdzielni, związków. Ja przez lata byłem członkiem Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska. Pełniłem

nych w gminie. W tym czasie powstały Gromadzkie Rady Narodowe. U nas były w Belęcinie, Pawłowicach, Krzemieniewie. Potem na powrót te wsie łączono w jedną gminę Krzemieniewo. Na nowo tworzono struktury, zatrudniano ludzi, powoływano jednostki administracyjne. Pan Stefan doskonale to pamięta. A wspomina również osiągnięcia gminy na tle regionu i kraju. Gmina Krzemieniewo otrzymywała przecież tytuły “Mistrza Gospodarności", budowała drogi, świetlice, rolnicy stawiali obory, stodoły. W tych wszystkich przemianach pan Stefan brał czynny udział. Prawie 40 lat pracował w gminnej administracji. A później był jeszcze kierownikiem w Międzykółkowej Bazie Maszynowej w Krzemieniewie i

funkcje sekretarza i przewodniczącego Rady Nadzorczej. Od 1946 roku jestem w organizacji ludowców, a byłem też kierownikiem biura ZSL w Lesznie. Od zawsze jestem strażakiem, teraz już honorowym prezesem, ale też najstarszym członkiem OSP. Stefan Naskręt za swoją pracę zawodową i społeczną otrzymał najwyższe odznaczenia. Uhonorowano go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Kombatanckim Krzyżem Zwycięstwa, Złotym Medalem za działalność w OSP. W tym miejscu warto powiedzieć, że Stefan Naskręt od 24 lat pełni funkcję prezesa Zarządu Gminnego Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych. Jest podporucznikiem Woj-

ska Polskiego. Z dumą nosi mundury - wojskowy i strażacki. Stefan Naskręt wychował z żoną piątkę dzieci. Dwie córki mieszkają na Śląsku, trzecia pozostała z rodzicami w domu. Synowie są w Krzemieniewie i Łęce Wielkiej. Wszyscy założyli rodziny, mają dzieci, wnuki. W Garzynie pan Stefan jest z córką, zięciem, wnukiem i jego żoną oraz dwiema prawnuczkami. Mieszka więc ich siedmioro, tak jak dawniej, gdy pan Stefan z żoną wychowywali piątkę swoich pociech. Niestety, żona odeszła na zawsze. A pan Stefan ma 11 wnucząt i 11 prawnucząt. Najstarsza wnuczka ma 46 lat, a najstarszy prawnuk 26 lat. Wszyscy oczywiście pamiętali o urodzinach dziadka. Jeszcze niedawno Stefan Naskręt bywał na spotkaniach z młodzieżą, przychodził na uroczystości emerytów i kombatantów, odwiedzał jubilatów. Dziś rzadziej już wybiera się na imprezy czy spotkania. Chętnie jednak spaceruje po wsi, rozmawia z sąsiadami, odwiedza siostrę w Garzynie. Dwa miesiące temu spotkaliśmy go u koleżanki z kombatanckiego Związku. Przyszedł z kwiatami i życzeniami. Wtedy także powspominaliśmy. Pan Stefan zawsze bowiem ma o czym opowiadać. A o gminie wie prawie wszystko. Z okazji 90. urodzin życzenia panu Stefanowi złożyli przedstawiciele władz gminy i powiatu. Dziękowali za aktywność i życzyli zdrowia. My także przekazujemy jubilatowi najszczersze gratulacje i życzenia 100 lat i więcej. A do zdjęcia poprosiliśmy pana Stefana i jego bliskich.

Wiosną bieżącego roku został zorganizowany Ogólnopolski Konkurs dla Dzieci i Młodzieży "Jubileusz Chrztu Polski 966 - 2016 r. Bądźcie wierni łasce chrztu świętego". Celem konkursu było przypomnienie dzieciom i młodzieży o ważnej 1050. rocznicy Chrztu Polski oraz ponadtysiącletniej narodowej historii i chrześcijańskiej tradycji naszego kraju. Udział w konkursie był też doskonałą okazją do kształcenia wartości moralnych i obywatelskich, jako ważnego czynnika wychowawczego integrującego współczesne młode pokolenie Polaków. W konkursie wzięli udział uczniowie Zespołu Szkół w Pawłowicach pod opieką Kingi Urbańczak. Wśród tysiąca nadesłanych prac z całej Polski uznanie członków jury zdobyła praca Teresy Kozłowskiej z klasy III szkoły podstawowej, która otrzymała wyróżnienie. Uroczystość podsumowania konkursu, wręczenia nagród i otwarcie wystawy prac laureatów, odbyły się w gmachu Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu w środę, 14 września. Na uroczystą galę ogłoszenia wyników i wręczenia nagród przybyli zwycięzcy konkursu z całego kraju wspólnie z opiekunami. Wspaniałe nagrody wręczał zwycięzcom między innymi arcybiskup metropolita poznański Stanisław Gądecki.


Obchodzimy imieniny

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[7]

Daniela - 10 X

Na bardzo ciekawy pomysł wpadli sołtysi dwóch wsi z sąsiadujących gmin Krzemieniewa i Osiecznej. Otóż sołtys Drobnina Anna Dudziak i sołtys Jeziorek Marcin Ciesielski postanowili wspólnie zorganizować Turniej Sołectw. Polegał on na sportowej rywalizacji zarówno dorosłych, jak i młodszych mieszkańców obu miejscowości. Były więc głównie zmagania na boisku i sporo wspaniałej zabawy. Turniej odbył się 28 sierpnia w Jeziorkach. Już teraz organizatorzy zapowiadają, że rewanż odbędzie się w Drobninie. A dodajmy, że sołtysi Drobnina i Jeziorek prywatnie są rodzeństwem.

W sobotę, 17 września, w Nowym Belęcinie odbyły się zawody wędkarskie. Zorganizowali je Ryszard Marciniak i Tadeusz Wojtkowiak. Koło Wędkarskie zaproponowało rywalizację o Puchar Zastępcy Wójta. Do zawodów przystąpiło 20 wędkarzy. Połowy trwały cztery godziny. Pierwsze miejsce zajął Roman Jankowiak, drugie - Kazimierz Karolczyk, a trzecie - Henryk Dubicki. Po zakończeniu zawodów wszyscy zasiedli do grilla. Obiecali sobie, że wkrótce zorganizują kolejną taką imprezę.

ZAPROSZENIE DO GŁOŚNEGO CZYTANIA

Gminne Centrum Kultury w Krzemieniewie ogłasza konkurs głośnego czytania pn: CZYTANIE TO KLUCZ DO WYOBRAŹNI.

Konkurs przeznaczony jest dla uczniów klas II - VI szkół podstawowych z terenu gminy Krzemieniewo. Zgłoszenia przyjmowane będą do 10 października 2016 roku, a eliminacje gminne odbędą się w sobotę 22 października. Zapraszamy do udziału! Bliższe informacje podane na plakacie i regulaminie dostępnych w szkołach, bibliotekach i na stronie internetowej www.gck.krzemieniewo.pl

Życie Gminy Krzemieniewo

Wydawca: Gminne Centrum Kultury w Krzemieniewie, ul. Zielona 6 Redakcja: GCK Krzemieniewo, ul. Zielona 6, tel. 65 536 06 77 Skład: HALPRESS, ul. Ostroroga, 64-100 Leszno - www.halpress.eu Druk: TRANSMAR Leszno Nakład 1.300 sztuk Redaktor naczelny: Halina Siecińska Przesyłanie materiałów do gazety: www.gazeta.halpress.eu/dodaj

Daniela to żeńska forma imienia Daniel, które ma pochodzenie hebrajskie. Oznacza ono “potężny jest mój Bóg" lub “Bóg jest sędzią". Tym, co wyróżnia kobietę noszącą to imię, niewątpliwie jest jej nieprzeciętna pewność siebie. Jest ona rezolutna, wygadana i z każdej sytuacji potrafi wybrnąć dzięki swej elokwencji. Każdego potrafi przekonać do swego zdania, gdyż ludzie, widząc, jak twardo obstaje przy każdym swoim postanowieniu, dochodzą do wniosku, że skoro jest tego tak bardzo pewna, to nie może się mylić. Ma stale głowę pełną pomysłów i jest niezwykle kreatywna, wobec czego mało jest problemów, z którymi nie byłaby w stanie sobie poradzić i rzeczy, które mogłyby ją zaskoczyć. Niestety, Daniela czasem zachowuje się jak rozpieszczone dziecko. Chciałaby mieć wszystko, o czym marzy, a każdą zachciankę musi zaspokoić. Wydaje jej się, że ma prawo do posiadania większych przywilejów niż inni. Nie wszyscy to akceptują, dlatego może doskwierać jej samotność. A o tym, by to się zmieniło może zdecydować sama. Po prostu

Łucjan - 26 X

Imię Łucjan wywodzi się z łaciny. Inna jego forma to Lucjan. Pochodzi od słowa “lux", co oznacza “urodzony o brzasku dnia". Łucjan to typowy flegmatyk, który długo rozważa wszystkie za i przeciw, zanim podejmie decyzję. Jest oddanym, solidnym i dokładnym pracownikiem. Dzięki swej wytrwałości często osiąga sukces. Niezbyt ufa ludziom, jest jednak towarzyski. Zachowuje się taktownie, żyje po swojemu, marzy o cieple oraz zaciszu domowego ogniska. Jest idealnym materiałem na męża, ojca i głowę rodziny. Łucjan świetnie poradzi sobie jako księgowy, artysta, plastyk, rzemieślnik i budowniczy. Imieniny obchodzi także: 7, 20 i 25 stycznia, 11 lutego, 27 maja i 13 czerwca.

Daniela Rosik z Krzemieniewa

musiałaby trochę się zmienić. Kolorem Danieli jest granatowy, liczbą jedynka, szczęśliwym kamieniem opal, rośliną fiołek, zwierzęciem rudzik, a znakiem zodiaku Wodnik. Imieniny obchodzi także 4 września i 6 listopada. W gminie Krzemieniewo mieszkają tylko dwie Daniele. Starsza, z Pawłowic, ma 58 lat, a mała z Krzemieniewa dopiero 7 lat. Obu paniom życzymy samych słonecznych dni i wielu przyjaciół wokół siebie.

Łucjan Borowski z Drobnina

W naszej gminie także mieszka tylko dwóch Łucjanów - w Drobninie i Brylewie. Mają odpowiednio 66 i 59 lat. Panom Łucjanom życzymy zdrowia i pogody ducha.

+ + + + + POŻEGNANIE + + + + +

W ostatnich tygodniach w naszej gminie na zawsze odeszli: 18.08, Krzyszfot Wechta, Bojanice 31.08, Zenon Maćkowiak, Garzyn 17.09, Józefa Tomczak, Garzyn 17.09, Stefania Wojtkowiak, Nowy Belęcin


Rodzinny powrót do historii [8]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Zawsze we wrześniu rodzina Krügerów z Hersztupowa, Belęcina, Czajkowa i Poznania w szczególny sposób wraca do wspomnień sprzed lat. To przecież rocznica wybuchu II wojny światowej, ale i czasu, w którym przeżywali najtrudniejsze wspólne lata. Opowiadali o nich bliskim, znajomym. Kiedyś epizody tych wspomnień przekazali na łamy regionalnej gazety. I nic dziwnego, bo ta historia jest z nimi każdego dnia. Poprosiliśmy więc, by opowiedzieli ją także naszym czytelnikom. Wszystko zaczęło się pod koniec XIX wieku. W czasach kolonizacji pruskiej do Belęcina sprowadzono grupę czterdziestu niemieckich rodzin. Wśród nich była rodzina Krügerów. Niemieccy przybysze trzymali się razem, urządzali swoje imprezy, małżeństwa zawierali między sobą. Kiedy powstała wolna Polska, po roku 1920 wielu z nich wróciło do Niemiec. Ci, którzy zostali, jeszcze bardziej zacieśniali więzy i wręcz tworzyli własne klany. W 1903 roku urodził się Brunon Krüger. Był Niemcem, ale wychowywał się wśród Polaków. Kiedy dorósł, pokochał polską dziewczynę - Walentynę Dolatę z Goli. I to z nią wziął ślub w 1928 roku. W kościele w Starym Gostyniu przyrzekał, że wychowa dzieci w polskim duchu i że sam będzie Polakiem. Dzięki temu małżeństwu dostał polskie obywatelstwo. Zerwał też kontakty ze swymi ziomkami. - Ja urodziłem się w 1932 roku, a mój brat Kazimierz dwa lata wcześniej - mówi Szczepan Krüger z Hersztupowa. - Potem na świat przyszło jeszcze trzech braci i trzy dziewczynki. Byliśmy dużą rodziną. Mieliśmy w Belęcinie gospodarstwo rolne. Ale wybuchła wojna. Kiedy hitlerowcy weszli do Polski, mieszkający w Belęcinie Niemcy zabrali Krügerom dwie krowy. Potraktowali ich jak innych Polaków. Nie-

stety, niemiecka administracja przypomniała sobie, że kiedyś w ewidencji mieli niejakiego Brunona Krügera. Był młody, może chcieli wysłać go na wojnę? Dość powiedzieć, że wzywali go do Landrauty i namawiali, aby podpisał listę “Volksdeutsche". Obiecywali, że oddadzą krowy i wszystko, co zabrali. - Ojciec wiedział, że jeśli zwrócą mu zrabowany inwentarz, to najpierw zabiorą go polskiemu rolnikowi - opowiadali synowie. Nie chciał nikogo krzywdzić. Nie chciał też wyrzec się polskiego obywatelstwa. Przyjechali więc po niego motorem i zabrali do Leszna. A tam przekonywali, że musi podpisać listę. Ojciec obiecał, że się  zastanowi, że porozmawia z żoną, że da odpowiedź. Wiedział, że tego nie zrobi. W drodze powrotnej do miasta Niemiec zatrzymał się przed gospodą. Wszedł na piwo. Młody Brunon wykorzystał okazję i uciekł. Nie mógł jednak wrócić do domu, bał się o swoje życie i o bliskich. A był rok 1942. Nocami chodził więc do znajomych w Osiecznej, w Siemowie, w okolicy. Ludzie dawali mu żywność, picie. Tak przetrwał do żniw. Niemcy nieraz organizowali obławy, wpadali do domu, rozpytywali o Krügera. - Któregoś dnia wszedłem po miotłę do stodoły, a tam siedział mężczyzna - wspomina pan

Szczepan. - Zarośnięty, obcy. Nie od razu rozpoznałem w nim ojca. Byłem przerażony. Z mamą zdecydowaliśmy, że nikomu o tym nie powiemy. Tata chował się pod snopkami zboża. Przez całe tygodnie. A potem spał w stogu siana na polu Niemca. Kiedyś Niemiec go zauważył i przy pomocy wideł chciał zaprowadzić do wsi. Na szczęście mu się nie udało. Brunon zaczął bronić się kamieniami. Przestraszył napastnika i uciekł w las. W lesie zbudował ziemiankę. Później bliskim opowiadał, że kopał dół nocą, a ziemię wyrzucał w miejsca, gdzie płynęła woda. Żeby nie było śladów. To tam żona i dzieci nosili mu jedzenie. W tej ziemiance jakiś czas przebywał z nim Władysław Urbaniak z Hersztupowa. Też się ukrywał. Poszedł na imieniny żony i więcej nie wrócił. Nikt we wsi nie wiedział, co się z nim stało. Właśnie takiego losu bał się Brunon Krüger. - Ojciec czasem wpadał na dzień czy dwa do domu - wspominają  dzieci. - Kiedy niemiecki leśniczy zorganizował polowanie na lisy, natknął się na kryjówkę taty. Cały las wtedy objęto obławą. Ktoś tatę ostrzegł, żeby nie wracał do ziemianki. No więc został w domu. I wtedy rodzina wymyśliła sposób na to, by mógł być razem z nimi. Ściana pokoju, w którym spał

Szczepan, dotykała paszarni. Zrobili więc otwór za łóżkiem, a w paszarni postawili dodatkową ściankę. Powstała półtorametrowa komórka, do której wchodził Brunon Krüger. Kiedy nieoczekiwanie wpadali Niemcy, widzieli przestraszonego Szczepana na łóżku. A ojciec w tej komórce prządł wełnę na kołowrotu, robił masło, nauczył się robić na drutach. Pomagał rodzinie i miał zajęcie. Brunon Krüger ukrywał się przed Niemcami prawie trzy lata. Groziła mu śmierć tylko za to, że chciał być Polakiem. - Pamiętamy, jak Niemcy uciekali z naszej wsi - wspomina rodzina Krügerów. - Jechał wóz za wozem, a na nich kobiety, dzieci. Nam zabrali dwa konie. Chcieli też, żeby brat Kazimierz wiózł jedną z rodzin do Niemiec. Uciekł po paru kilometrach. A tata wyszedł z komórki i patrzył, jak kończy się jego dramat. To był ostatni piątek stycznia 1945 roku. Brunon Krüger przeżył jeszcze prawie 16 lat. Zmarł w 1960 roku. Spoczął na cmentarzu w Siemowie. Jego żona Walentyna odeszła na zawsze w 1973 roku. Krótki tekst, który kiedyś na ten temat napisał Zdzisław Smoluchowski był zatytułowany “Jak Niemiec został Polakiem". I to jest prawdziwe streszczenie życia Brunona Krügera.

Brunon i Włalentyna Krügerowie z rodziną. Brunon siedzi obok żony - pierwszy z prawej (zdjęcie z 1952 roku).


Diamentowe gody ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[9]

Bardzo rzadko mamy okazję składać wizytę małżonkom, którzy obchodzą 60. rocznicę ślubu. W tym miesiącu taką uroczystość świętowali Gertruda i Bronisław Kaczmarkowie z Nowego Belęcina. Ślub cywilny wzięli bowiem 1 września 1956 roku, a kościelny 12 września. Z przyjemnością umówiliśmy się więc na rozmowę z jubilatami. Poprosiliśmy ich, aby opowiedzieli nam o swoim życiu i powspominali, zwłaszcza pierwsze lata małżeństwa. Te były przecież najtrudniejsze. Pani Gertruda pochodzi z Karchowa. Była drugim dzieckiem rodziców, ale po niej urodziło się jeszcze dwoje. Ojciec pracował w skupie, mama prowadziła dom i wychowywała dzieci. Mieli też hektar ziemi, więc wszyscy pracowali w polu. Kiedy wybuchła wojna, Gertruda miała zaledwie rok. Szkołę podstawową robiła więc po wojnie. A potem po prostu pomagała rodzicom. Pan Bronisław urodził się w Mierzejewie, ale w dzieciństwie przeprowadził się z rodzicami do Belęcina. Tata pracował w ma-

- A nie była to łatwa decyzja wspomina pan Bronisław. - W tej części Belęcina nie było prądu, wody, nikt nie planował budowy drogi. A sami robiliśmy pustaki, wszystko ręcznie. Nie marzyliśmy o dużym domu, ale o własnym. Już wtedy mieliśmy dwójkę dzieci. Budowali więc kilka lat. Postawili dom parterowy i na swoje przeprowadzili się w 1962 roku. Przy domu mieli też hektar ziemi, więc tak naprawdę zawsze mieli co robić. A dom ciągle doposażali i wykańczali, bo nie od razu na wszystko było ich stać. Później

Krzemieniewa. Stamtąd jeździł do pracy w Gostyniu. A rowerów jeszcze nie mieli. Pieszo chodziło się do kościoła, pieszo do szkoły, pieszo na stację. Taka była codzienność. Pan Bronisław pracował w PKS-ie w Gostyniu. Jeździł ciężarowymi samochodami, ale i autobusem. Często nie było go w domu popołudniami, a czasem i nocami. Za kółkiem przepracował 38 lat. Aż trudno uwierzyć, że miał jeden zakład pracy i jeden zawód. A na rentę, a potem emeryturę poszedł w 1986 roku.

jątku, potem w lesie. Kiedy zaczął prowadzić gospodarstwo GS w Krzemieniewie, synowie mu pomagali. A miał ich trzech, Bronisław był drugim z kolei. Właśnie on jeszcze przed wojskiem zrobił kurs kierowcy. I zdobył zawód, z którym nie rozstał się do końca zawodowej kariery. Młodzi poznali się na zabawie w Belęcinie. Zaraz po ślubie zamieszkali w Karchowie u rodziców pani Gertrudy. Kiedy jednak jej rodzeństwo zaczęło dorastać, zrobiło się ciasno. Przeprowadzili się więc do rodziców pana Bronisława - do Belęcina. Ale już wtedy myśleli o budowie własnego domu.

postawili też zabudowania gospodarcze. - To były trudne lata - dodaje pani Gertruda. - Od wiosny do jesieni uprawialiśmy swoją ziemię i chodziliśmy na odrobek. Hodowaliśmy świnie, kury, kaczki, w ogrodzie były warzywa i owoce. Takie to były czasy. Wszyscy tak pracowali. Kiedy jubilaci wspominają lata sześćdziesiąte, wydaje się, że to jakiś bajkowy świat. Mówią przecież o lampach naftowych, o praniu na tarach, o pieszych wyprawach na stację kolejową. Pan Bronisław codziennie o trzeciej w nocy musiał chodzić do

Jubilaci wychowali czwórkę dzieci. Mają trzech synów i córkę. Rozmawialiśmy więc o ich dzieciństwie i ich nauce. Pani Gertruda mówi, że tak naprawdę to nawet nie wie, kiedy te wszystkie lata minęły. Zawodowo nie pracowała, ale z czwórką dzieci zawsze miała ręce pełne roboty. A przecież jeszcze było pole i ogród. Wszystkie dzieci zdobyły zawody. Codziennie wyprawiała je do szkoły - do Leszna, do Kąkolewa. Synowie uczyli się na mechanika, ślusarza - spawacza, rolnika, a córka została krawcową. To było wtedy najważniejsze. Dziś cała czwórka ma już

swoje rodziny. Jeden syn jest na gospodarce w Przysiecie, drugi mieszka w Krzemieniewie, trzeci został z rodzicami. A córka mieszka tuż obok, w swoim domu. Rodzina jest więc blisko. Jubilaci mówią, że nigdy nie byli sami. Najpierw mieszkali z rodzicami, potem z dziećmi, dziś już z synem, synową i wnukami. Te domowe wnuki pomagali też wychowywać. Zawsze było więc u nich gwarno i pełno. Ale to właśnie najbardziej cieszy. - Pamiętam, wszystkie zmiany wokół nas - dodaje pani Gertruda. - Pamiętam, jak podłączano prąd i mogliśmy kupić pralkę. Jak zrobiliśmy łazienkę w domu. Jak syn z synową dobudowywali piętro i razem urządzaliśmy pokoje na górze. Jak rodziły się wnuki, a teraz już i prawnuki… Takich wspomnień jubilaci mają naprawdę dużo. Przecież razem przeżyli 60 lat. Na szczęście ciągle są sprawni i mogą wiele jeszcze w domu zrobić. Pani Gertruda chętnie gotuje dla wszystkich, pan Bronisław pracuje w ogrodzie, pali w piecu. Jak jest ładnie, to codziennie jeżdżą rowerami, lubią zbierać grzyby. Jadą też czasem na zakupy do Gostynia, także do synów, do Krzemieniewa i Przysieki. Nie narzekają, choć przecież w tym wieku zdrowie nie zawsze bywa najlepsze. Doczekali się 9 wnucząt i 7 prawnucząt. Wszystkich kochają jednakowo. I wszystkich zaprosili na swój jubileusz. A codzienność mają już zupełnie inną. Ziemię wydzierżawili, w zabudowaniach gospodarczych są garaże, pan Bronisław jeździ nie tylko rowerem, ale i samochodem, no i mają pewność, że zawsze mogą liczyć na pomoc bliskich. Tamto trudne życie pozostało jedynie we wspomnieniach. Cenią je sobie i często do niego wracają. A marzą już tylko o dobrym zdrowiu i o tym, by ciągle byli razem. Takie życzenia przekazali też jubilatom przedstawiciele władz gminy. A my obiecujemy, że państwa Kaczmarków odwiedzimy również w czasie żelaznych godów - za pięć lat.


[ 10 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

NASZ GKS dodatek klubu

Wrzesień pod znakiem derbów

Wrześniowe mecze rozpoczęliśmy od pokonania kolejnego rywala, którym był Ruch Bojanowo. Przeciwnik postawił nam już troszkę wyższe wymagania, a przy okazji potrafił skutecznie wykorzystać nasze błędy w obronie, strzelając 3 gole. Na szczęście piłkarze "Gieksy" postarali się zdobyć 4 bramki - 3 Kacper Kaczmarek i 1 Mateusz Galon, co pozwoliło nam zwyciężyć 4:3 i dopisać kolejny komplet punktów w tabeli.

Wszyscy czekaliśmy już jednak na najbliższy mecz w Belęcinie. Spotkania derbowe, czyli zespołów z tego samego miasta lub regionu, od zawsze elektryzują lokalne środowiska piłkarskie i dodają dodatkowego smaczku rozgrywkom ligowym. Nie inaczej było też w rozgrywanych po dziesięciu latach przerwy derbach gminy Krzemieniewo, w których Piast Belęcin podejmował GKS Krzemieniewo. O ile powstały w 1994 roku Piast miał okazję uczestniczyć już w takich spotkaniach - grał przeciwko Zootechnikowi Pawłowice i Kłosowi Garzyn, tak dla GKS - u Krzemieniewo - utworzonego w 2008 roku były to pierwsze, historyczne derby. Spotkanie wywołało spore zainteresowanie wśród kibiców, którzy nawoływali do licznej obecności i dopingu na meczu, m. in. w internetowych mediach społecznościowych. O godzinie i miejscu spotkania derbowego można się było również dowiedzieć z plakatów i lokalnych mediów. W dniu meczu na Stadionie im. Andrzeja Piotrowiaka i Czesława Kwiatkowskiego w Belęcinie zasiadło oprócz kibiców obydwu drużyn wielu ludzi związanych z lokalnym środowiskiem piłkarskim. Na trybunach można było spotkać byłych zawodników i trenerów zespołów piłkarskich z naszej gminy. Na widowni nie zabrakło też odpowiedniej oprawy widowiska - były flagi, klubowe szaliki i transparenty, a prym w dopingu wiedli zorganizowani kibice GKS - u Krzemieniewo. Splendoru wydarzeniu dodała również fotorelacja ze spotkania, przygotowana dla portalu Leszno24. pl, gdzie można obejrzeć aż 110 zdjęć z naszego piłkarskiego święta. Sam mecz obfitował w gole, których kibice mogli obejrzeć aż pięć. W pierwszej połowie, już w początkowych minutach spotkania, gola z karnego zdobył Kacper Kaczmarek, który pół godziny później ponownie znalazł sposób na pokonanie bramkarza z Belęcina. Piłkarze Piasta mogli strzelić gola

kontaktowego z karnego, ale nasz bramkarz Patryk Chwat wyszedł z tego pojedynku zwycięsko. W drugiej połowie Piast zdobył wreszcie upragnionego gola - po dobrym dośrodkowaniu bramkę głową strzelił Remigiusz Matejewski, ale riposta "Gieksy" była natychmiastowa. Swojego trzeciego gola w tym

liśmy się również swego rodzaju gapiostwa. Niestety, jako beniaminek płacimy również frycowe. Trzeba też oddać, że mieliśmy z początkiem sezonu trudny terminarz, gdyż graliśmy z zespołami, które aspirują do awansu. Nie załamujemy się jednak i walczymy dalej, zostało jeszcze ponad 20

Wyjściowa jedenastka GKS-u w zwycięskim meczu z Piastem Belęcin (4:1).

spotkaniu zdobył Kaczmarek, a potwierdzeniem jego znakomitej formy od początku sezonu była czwarta bramka, która ostatecznie potwierdziła, który z zespołów jest w chwili obecnej najlepszą drużyną gminy Krzemieniewo. - Chłopakom udało się wpoić walkę i odpowiednią determinację. Mamy niezwykle wyrównaną osiemnastkę piłkarzy, a to bardzo mobilizuje. Każdy wie, że jeśli odpuści, to na jego miejsce są następni. Podeszliśmy do spotkania bardzo dobrze nastawieni. Byliśmy lepsi od przeciwnika w każdym elemencie gry. Jednak po raz kolejny słowa uznania kieruję do działaczy z Belęcina, których należy podziwiać za to, co robią - powiedział po meczu trener GKS-u Robert Kuczyk. - Mieliśmy swojego karnego, którego niestety nie wykorzystaliśmy, a mogliśmy wtedy "chwycić" wynik. Zagraliśmy dziś bez Denisa Bolewicza w ataku, co było naszym sporym osłabieniem. Nie ustrzeg-

spotkań! Gratuluję zwycięskiej drużynie! - podsumował spotkanie trener Piasta Michał Chwaliszewski. W następnej kolejce GKS podejmował Pelikana Dębno Polskie, którego odprawił z bagażem… 6 goli, samemu nie tracąc żadnego. Bramki strzelili: Łukasz Dryja (2), Kacper Kaczmarek (2) i Wojtek Hądzlik. Jeden z goli był samobójczy, strzelony przez zawodnika z Dębna Polskiego. W trakcie meczu z Pelikanem odbyły się obchody 60 - lecia powstania stadionu sportowego w Pawłowicach, na które zaproszono zawodników, trenerów i działaczy sportowych z Pawłowic. W trakcie spotkania miała miejsce prezentacja najnowszej publikacji Jarosława Wawrzyniaka, starosty powiatu leszczyńskiego i cenionego regionalisty, o historii sportu w Pawłowicach. A zatem po pięciu rozegranych spotkaniach GKS zdobył komplet punktów, legitymując się również

bardzo dobrym bilansem bramkowym - 22 strzelone gole i 5 straconych. Na chwilę obecną jesteśmy jedynym zespołem w lidze, który nie zaznał goryczy porażki. Dodajmy jeszcze, że nasz napastnik Kacper Kaczmarek, z 12 bramkami na koncie, przewodzi tabeli ligowych strzelców wspólnie z Marcinem Dawidziakiem z Błękitnych. Prawdziwym wyzwaniem dla "Gieksy" będą jednak mecze rozgrywane w październiku. Gramy wtedy z całą ligową czołówką Gromem Czacz, Awdańcem, Koroną Wilkowice i rewelacją obecnego sezonu Błękitnymi Kąkolewo. To właśnie te spotkania powinny pokazać realną wartość zespołu Roberta Kuczyka. Zapowiada się bardzo ciekawa jesień! Dodajmy na koniec, że w naszej gminie odbyło się jeszcze jedno spotkanie derbowe. Na boisku w Belęcinie spotkali się młodzi piłkarze GKS - u Krzemieniewo i MTS - u Pawłowice w kategorii wiekowej młodzik, czyli rocznik 2005 i młodsi. Zwycięstwo 4:0 odniósł GKS. Przed sezonem trener Sebastian Niedziela zapowiadał walkę swoich chłopaków o wygranie rozgrywek w grupie mistrzowskiej i trzeba przyznać, że chłopacy konsekwentnie realizują ten plan. Już plasują się na 3. miejscu w tabeli po wygraniu trzech spotkań i jednym remisie. Powodzenia chłopaki!

Terminarz GKS Krzemieniewo Korona Wilkowice 1 października (sobota) Pawłowice / godz. 16.00 Grom Czacz - GKS Krzemieniewo 9 października (niedziela) godz. 11.00 Awdaniec Pakosław GKS Krzemieniewo 15 października (sobota) godz. 16.00 GKS Krzemieniewo Błękitni Kąkolewo 22 października (sobota) Pawłowice / godz. 15.00 Wielkopolanka Szelejewo GKS Krzemieniewo 29 października (sobota) godz. 14.00

REDAGUJE: Damian Marciniak


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[ 11 ]

Otwarcie placu zabaw

W czwartek, 15 września, w słoneczne letnie przedpołudnie uczniowie klas drugich i trzecich z Drobnina wzięli udział w Święcie Pyry, związanej z wielkopolską tradycją. Główną atrakcją, jak sama nazwa wskazuje, były pyry. Na uczestników czekało ognisko, do którego dzieci wrzucały bulwy. Podczas świętowania odczytano list przybliżający historię ziemniaka, “napisany” przez pyrę. Po krótkim teście sprawdzającym wiedzę, uczniowie w klasach wykonywali prace plastyczne. Ich zadaniem było ozdobienie Pani Pyrkowej lub Pana Pyrka techniką stemplowania. Na zakończenie świętowania wszyscy zajadali się pyrkami, a wielu uczniów zabrało je do domu, aby skosztowali ich również bliscy.

W Szkole Filialnej w Oporówku uczniowie klasy III przygotowali przedstawienie o Janie, który założył "Śmieciowy kramik", zaśpiewali piosenki i pokazali, jak prawidłowo segregować śmieci. Odbył się również ekologiczny pokaz mody. Przepiękne i bardzo pomysłowe stroje ze "śmieci" dzieci wykonały razem z rodzicami. Widzowie byli zachwyceni występem trzecioklasistów.

Przed dwoma tygodniami w szkole w Pawłowicach odbył się "Konkurs wiedzy o BHP w gospodarstwie rolnym". Konkurs ogłoszono pod hasłem "Bezpiecznie na wsi", a jego organizatorem była leszczyńska placówka Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Do rywalizacji stanęli wszyscy gimnazjaliści, którzy wcześniej rozwiązywali test. Uczniowie wykazali się dużą wiedzą i dopiero po dogrywce wyłoniono zwycięzców: I miejsce zajął Amadeusz Kamiński z klasy II, II miejsce - Jolanta Klimasz z klasy III, III miejsce - Jakub Bajer z klasy III. Uczniom wręczono atrakcyjne nagrody ufundowane przez KRUS.

Poniedziałek, 19 września, był dla przedszkolaków z Garzyna był wyjątkowy. W tym dniu dokonano bowiem uroczystego otwarcia placu zabaw. Modernizacja placu trwała kilka miesięcy, przebiegała wieloetapowo. Prace rozpoczęto w połowie maja od rozebrania elementów poprzedniego placu zabaw. Następnie zamontowano nowe estetyczne i trwałe urządzenia: wieżę,

podest, ścianę wspinaczkową, przeplotnię drewnianą, koci grzbiet, linę do wspinania, schodki, huśtawki wiszące, karuzelę. Wszystko wykonali pracownicy firmy HYDRO z Mosiny. Piękny plac doskonale prezentuje się przy garzyńskim przedszkolu. A uśmiechy na twarzach dzieci są najlepszym dowodem na to, że zabawy na placu sprawiają maluchom wiele radości.

W dniu 9 września w ramach cyklu "Poznajemy nasz region" uczniowie Zespołu Szkół w Górznie wybrali się do gminy Osieczna. Tam zwiedzili klasztor Franciszkanów oraz Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa. Uczniowie mieli okazję poznać historię zakonu i zwiedzić z przewodnikiem klasztor. Następnie młodzi ludzie zwiedzili kompleks trzech XVIII - wiecznych wiatraków i działający młyn

wodny. Zobaczyli zbiory poświęcone dawnemu rolnictwu, zachowane maszyny i urządzenia młyńskie. Zwiedzaniu towarzyszyło wiele ciekawych historii i legend związanych z wiatrakami, opowiedzianych przez Jarosława Jankowskiego. Nie był to jednak koniec atrakcji. Uczniów czekało jeszcze robienie i pieczenie podpłomyków. Wszyscy wrócili do szkoły uśmiechnięci i bogatsi o wiele ciekawostek związanych z kulturą regionalną.

Wyprawa w przeszłość


[ 12 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Wakacyjna liga w Garzynie

Sporo ciekawego działo się w okresie wakacyjnym na Orliku w Garzynie. Tamtejsi animatorzy sportu - Henryk Chwaliszewski i Jakub Pecolt - przeprowadzili kolejną edycję Ligi Wakacyjnej w piłce nożnej. W rozgrywkach wystartowało sześć zespołów: Uśmiech Kombajnisty F. C., Alkusy, MTS Pawłowice, F. C. Zjednoczeni, Gang z Kąkolewa i Drewno Team. Mecze rozgrywano w poniedziałki i czwartki

przez całe wakacje. Z fazy grupowej do dalszej gry przeszły 4 zespoły. We wrześniowych meczach o 3. miejsce Uśmiech Kombajnisty pokonał drużynę F. C. Zjednoczeni 9: 4. a w wielkim finale zespół Alkusy zwyciężył z MTS-em Pawłowice 7:2. Przyznano również nagrody indywidualne: Najlepszy zawodnik - Adam Dolaciński (MTS Pawłowice)

Zdobywcy nagród indywidualnych.

Najlepszy napastnik - Przemysław Panok (Alkusy) Najlepszy pomocnik - Paweł Kokociński (Alkusy) Najlepszy obrońca - Michał Kąkolewski (Uśmiech Kombajnisty) Najlepszy bramkarz - Jakub Śląski (MTS Pawłowice) Najmłodszy zawodnik Krzysztof Janiszewski (Uśmiech Kombajnisty) Na najlepszych zawodników czekały medale, puchary, dyplomy i drobne nagrody rzeczowe. Głównym sponsorem był Urząd Gminy w Krzemieniewie. D.Marciniak

Mistrzostwa taekwondo

Zespół Uśmiech Kombajnisty ze swoimi fanami.

W Oporówku rozegrano mecz piłkarski pomiędzy młodzieżą i starszymi mieszkańcami wsi. Rywalizacja trwała dwa razy po 20 minut. Na boisku lepsi okazali się młodzi piłkarze, którzy pokonali seniorów 7:2. Po meczu wszyscy wspólnie grillowali.

BOISKA W PAŹDZIERNIKU CZYNNE BĘDĄ

Orlik Pawłowice: poniedziałek i piątek 15:30-22:00, wtorek-czwartek 15:30-21:00, sobota i niedziela 14:00-18:00. Animator: Robert Kuczyk - tel. 691-473-392. Orlik Krzemieniewo: poniedziałek - sobota 15:00-20:00, niedziela 12:00 – 18:00. Animator: Sebastian Niedziela - tel. 782-956-941. Orlik Garzyn: poniedziałek - piątek 16:00-21:00, sobota i niedziela 13:00-19:00. Animatorzy: Jakub Pecolt (do 15.10) - tel. 601-470-537, Henryk Chwaliszewski (od 16.10) - tel. 609-717-191. Boisko Wielofunkcyjne w Oporówku: poniedziałek - sobota 16:00-20:00, sobota 15:00-19:00, niedziela 13:00 – 17:00. Animator: Andrzej Klupś - tel. 730-165-555

W dniach 27 - 29 czerwca odbyły się w Zalasewie (gmina Swarzędz) Mistrzostwa Polski Juniorów oraz Młodzieżowe Mistrzostwa Polski w Taekwondo Olimpijskim. W Mistrzostwach Polski Juniorów udział wzięło troje zawodników naszego klubu: Oliwia Lutowicz, Natalia Kubiaczyk oraz Wiktor Mikołajczak. Najlepiej spisała się Natalia Kubiaczyk, która zajęła 5. miejsce w kategorii wagowej - 49 kg. Pozostali zawodnicy znaleźli się na miejscu 9. Natomiast dzień później do sportowych zmagań stanęła najbardziej utytułowana zawodniczka

naszego klubu Zuzanna Piętka, która zmieniła kategorię wagową z - 73 kg na kategorię olimpijską - 67 kg. Zuza po raz kolejny dostarczyła mnóstwa sportowych wrażeń i powodów do radości zdobywając srebrny medal i tym samym tytuł wicemistrza Polski. Dzięki tak świetnej postawie naszych zawodników klub zdobył dodatkowe 24 punkty w Systemie Sportu Dzieci i Młodzieży, co stanowić będzie o ocenie poziomu sportowego naszego klubu dla Ministerstwa Sportu za 2016 rok. Wyjazd na zawody był możliwy dzięki dofinansowaniu z Urzędu Gminy Krzemieniewo.


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[ 13 ]

HOROSKOP KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ Pyszne z dyni Baran 21.03-19.04 Będziesz musiała podjąć decyzję w kwestii zdrowia. NIe lekceważ zaleceń lekarza. Wkrótce poznasz nowych ludzi, zaprzyjaźnisz się i będziesz mogła na nich liczyć. Lepsze finanse. Byk 20.04-20.05 Trzeba teraz skoncentrować się na najważniejszych sprawach i zakończyć je bez zbędnego ryzyka. W domu zwróć uwagę na potrzeby seniorów. I spodziewaj się ważnej przesyłki. Bliźnięta 21.05-21.06 Staraj się częściej uśmiechać, a partner spełni Twoje prośby. W pracy oczekuj dodatkowych obowiązków i być może niewielkiej podwyżki. Spotkaj się z przyjaciółmi. Rak 22.06-22.07 Najbliższy czas będzie sprzyjał nawiązywaniu kontaktów z ludźmi. Może warto włączyć się w pracę jakiejś organizacji lub rozpocząć sportowe zajęcia. Uważaj na finanse. Lew 23.07-22.08 Będziesz miała poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji w związku. Jeśli jesteś mamą, dzieci przysporzą Ci szczęścia. Samotni dadzą się ponieść zmysłom. Strzeż się wirusów. Panna 23.08-22.09 Wszędzie, gdzie się pojawisz, wzbudzisz zainteresowanie. Uważaj jednak na podrywaczy. Nie zarywaj nocy, odpocznij. Czekaj też na dobrą wiadomość od dalszych członków rodziny. Waga 23.09-22.10 Przed Tobą pracowite dni. Nie uciekaj od odpowiedzialności, ale poproś o pomoc. Przyjaciel będzie chciał poradzić się w sprawach miłosnych. Finanse zdecydowanie lepsze. Skorpion 23.10-21.11 Twój partner poświęci Ci więcej czasu niż do tej pory. Odciąży Cię też od wielu obowiązków. Samotne Skorpiony mogą liczyć na strzał Amora. Lepsze finanse. Strzelec 22.11-21.12 Jeśli masz ochotę coś zmienić w domu, to teraz jest czas na wielkie porządki. Wymaluj mieszkanie, przestaw meble, zmień aranżację. W pracy zaproponuj pewne ułatwienia. Koziorożec 22.12-19.01 Ciesz się życiem i bądź aktywna, ale szanuj swoje zdrowie i nerwy. Unikaj stresujących sytuacji. W pracy możesz otrzymać ciekawą propozycję. Poznasz kogoś bardzo interesującego. Wodnik 20.01-18.02 Gwiazdy przyniosą Ci wiele pomysłów. Niewykluczone, że będziesz mogła zrobić coś dla innych. W domu zwróć uwagę na najmłodszych członków rodziny. Pod koniec miesiąca trochę relaksu. Ryby 19.02-20.03 Zgromadziłaś zbyt wiele przedmiotów wokół siebie. Bez wyrzutów sumienia pozbądź się tego, co przestało Ci być potrzebne. Pod koniec miesiąca możesz otrzymać ciekawą propozycję towarzyską.

Aby rozwiązać krzyżówkę, trzeba wpisać w poziome rzędy znaczenie słów. Potem z oznaczonych liter ułożyć hasło. Prawidłowe hasło można wysłać e-mailem. Można też wysłać SMS o treści TC.ZYCIE.rozwiazanie+imie i nazwisko+adres na numer 71068 (opłata 1,22 zł, regulamin na www.dotpay.pl). Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi rozlosujemy nagrodę. Poprzednie hasło krzyżówki brzmiało: SIERPNIOWY ODPOCZYNEK. Nagrody wylosowali Malwina Jakubowska z Drobnina. Zapraszamy po odbiór nagrody do GCK w Krzemieniewie.

1 2

3

3

W

5

K

4 6 7 8 9

O

D 18 A

10

B

11

O

12

13 5

1

8

M

2

Y

E

M

T 6

9

11

14 17

2

I

3

13

K

16

7 4

14

1

15

1. C w cytrynie 2. Obelisk, pomnik 3. Internetowe lub sklepowe 4. Chroni błotnik od spodu 5. Znawca 6. Rzeka A. Fiedlera 7. Więcej niż pułk

Dobre rady

6

10

4

S

16

* Kolorowych ozdób nigdy nie należy przechowywać czy kłaść blisko kaloryfera lub na słońcu. Mogą popękać. * Ślady rdzy można usunąć za pomocą papki z miąższu cytryny i soli lub pasty z sody oczyszczonej i wody. Smarowidło należy rozprowadzić na zardzewiałym przedmiocie, zostawić na godzinę, a potem zetrzeć bawełnianą ściereczką. * Wąski wazon bardzo trudno umyć. Aby odzyskać jego blask, wystarczy wrzucić do środka pokruszone skorupki jajek. Następnie należy zalać je gorącą wodą z dodatkiem octu spirytusowego i potrząsać tak długo, aż naczynie stanie się czyste.

17

E

O

K

R 13

7

T

12

T

R

K

5

15

8

18

9

10

11

12

8. Cześć, uznanie 9. Ważna droga 10. Cienka tkanina 11. Jest nim kapitan 12. Barbara zdrobniale 13 Pseudonim Bońka

* Jeśli zdarzy się, że przesadzimy z ilością czosnku w zupie, można ją jeszcze uratować. Do woreczka z gazy lub zaparzacza należy włożyć pokrojoną natkę pietruszki. Potem wrzucić pietruszkę do zupy na ok. 5 minut. Na pewno wchłonie nadmiar czosnku.

Czy wiesz, że...?

Pchła może skoczyć na odległość 350 razy przewyższającą długość jej ciała. Gdyby mógł tego dokonać człowiek, skakałby przez boisko do piłki nożnej. xxx

Tylko dwie osoby na świecie znają recepturę Coca Coli. Nie mogą latać tym samym samolotem. Na wszelki wypadek.

Już nieraz na naszych łamach podawaliśmy przepisy na dania z dyni. Ponieważ jednak znowu nastał sezon na dynię, warto podać kolejne. A przypomnijmy, że dynia smakuje znakomicie zarówno na słono, jak i na słodko. Szybko się gotuje, ma delikatny smak i można ją przyrządzać na wiele sposobów. Tym, co najlepiej wzbogaci subtelny smak potraw z dyni, są przyprawy o konkretnym i pikantnym smaku, np. cynamon, goździki, imbir, gałka muszkatołowa, chili, kardamon, mielone ziele angielskie. Do zup i potrawek z dyni można też dodać mleko kokosowe, szałwię, świeży imbir. WSTĄŻKI Z POTRAWKĄ Składniki: 25 dag miąższu dyni, 30 dag makaronu grube wstążki, 20 dag cienkiej kiełbasy, 15 dag pieczarek, 1 duża cebula, 2 łyżki startego żółtego sera, 150 ml śmietany kremówki, 2 ząbki czosnku, 1 mały pęczek natki, 2 łyżki oleju, suszony tymianek, pieprz, sól. Przygotowanie: Cebulę obrać, pokroić w półplasterki i zrumienić na oleju. Pieczarki oczyścić, pociąć w plasterki i dodać do cebuli. Przyprawić czosnkiem przeciśniętym przez praskę oraz solą i pieprzem. Smażyć 5 minut. Dynię pokroić w kostkę, a kiełbasę w plasterki. Gdy pieczarki są już miękkie, wrzucić do nich kiełbasę i dynię, przyprawić do smaku tymiankiem, solą, pieprzem. Mieszając podgrzać, aby śmietana zgęstniała. Ugotować makaron, odcedzić i dobrze osączyć na sitku. Gdy sos jest odpowiednio gęsty, zmieszać go z posiekaną natką pietruszki, startym żółtym serem i makaronem. Całość chwilę podsmażyć i zaraz podawać. ZUPA Z ZACIERKAMI Składniki: 80 dag dyni, 3 szklanki mleka, 1 łyżeczka soli, cukier, kawałek korzenia imbiru (ok. 2 cm), 1 jajko, 10 dag mąki pszennej, przegotowana woda, sól. Przygotowanie: Najpierw trzeba zrobić zacierki. Do mąki dodać jajko i tyle wody, by zagnieść dosyć twarde ciasto. Można je zetrzeć na tarce lub uformować małe kuleczki. Zacierki wrzucić na posolony wrzątek i mieszać. Gdy wypłyną na wierzch, gotować przez 2 minuty. Odcedzić, przelać na sitku zimną wodą, odsączyć. Dynię dokładnie oczyścić z pestek oraz włókien. Miąższ odciąć od skóry i pokroić w kostkę. Wrzucić do garnka, zalać niewielką ilością zimnej wody i dusić do miękkości ok. 25 minut. Obrać imbir i zetrzeć go na tarce o małych otworach albo zeskrobać łyżeczką. Dodać do dyni. Całość zmiksować na gładki krem. Mleko zagotować i zmieszać je z musem dyniowym. Przyprawić do smaku solą i cukrem. Posypać zacierkami.


Prawdziwe historie [ 14 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Ta historia nie jest typowa, ale ponieważ wróciła do mnie po latach, postanowiłam się nią podzielić.

Najpierw więc - jak wróciła?

Dawni koledzy ze szkoły podstawowej zorganizowali zjazd klasowy. Minęło dokładnie pięćdziesiąt lat, jak opuściliśmy mury podstawówki. Łatwo obliczyć, że mamy już po sześćdziesiątce. Z niektórymi nie widziałam się od tamtego czasu, innych spotykałam rzadko. Prawie wszyscy rozjechali się gdzieś po Polsce, a kilkoro trafiło za granicę. Wiem, że troje z nas odeszło już na zawsze. Zjazd był naprawdę udany. Z radością się rozpoznawaliśmy, jeden drugiemu opowiadał o swoim życiu, wspominaliśmy, bawiliśmy się do białego rana. Na zjazd przyjechała też Janka. A z nią oczywiście tamta stara historia. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że ciągle ma wpływ na jej życie. Z Janką mieszkałyśmy przy tej samej ulicy. Ja w podwórzu, ona na parterze w domu obok. Do dziś pamiętam, że okna jej pokoju znajdowały się prawie przy chodniku i często wprost z ulicy wchodziliśmy przez nie do mieszkania. Rodzice Janki nigdy się o to nie gniewali, wręcz przeciwnie, jak tylko zobaczyli gromadkę dzieciaków w

domu, przynosili nam słodycze i picie. Lubiłam te zabawy u Janki. Mama Janki, pani Zosia, dobrze znała się z moją mamą. W tamtych czasach sąsiedzi żyli jakoś bliżej ze sobą niż teraz. Często przychodziła do nas - albo do domu, albo do ogrodu. Wpadały też inne sąsiadki, rozmawiały, pilnowały młodszych dzieci. Mam to przed oczami do dziś. Już wtedy wiedziałam, że pani Zosia ma jakąś tajemnicę. Opowiadała o niej mojej mamie. Przerywały, jak wchodziłam, mówiły cicho, pani Zosia czasem była smutna. Ale to nie było moje zmartwienie. W końcu miałam dopiero dziesięć lat. Do dziś zapamiętałam ogromną miłość pani Zosi do córki. Janka była jedynaczką, a rodzice świata poza nią nie widzieli. Janka miała wszystko, o czym zamarzyła. Kupowali jej piękne stroje, zabawki, książki. Byli z nią wszędzie, odprowadzali do szkoły, jeździli na wycieczki, chodzili do kina. Janka miała wspaniałe dzieciństwo. Ogromnie przeżyła śmierć ojca. Odszedł na zawsze, gdy chodziłyśmy do szóstej klasy. To był

Przez wrzesień w bibliotece w Krzemieniewie czynna była wystawa pn "Barok Plus Literatura", która towarzyszyła wydarzeniu kulturalnemu Festiwal Leszno Barok Plus 2016. Ekspozycja składała się z dwóch części: pierwsza zawierała publikacje ze zbiorów biblioteki w Krzemieniewie. Zobaczyć na niej można było książki i albumy przedstawiające epokę baroku w Polsce i Europie. Drugą część wystawy stanowiły wybrane fotografie Bogdana Marciniaka z Festiwalu Leszno Barok Plus 2015. Za ich udostępnienie dziękujemy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Lesznie.

najtrudniejszy czas w jej życiu. Wiedziała, że straciła kogoś najważniejszego. Może wtedy zaczęła się zmieniać? Wówczas tego nie widziałam, ale teraz myślę, że tak właśnie było. No a potem do Janki trafiła ta skrywana wiadomość. Nie od mamy, nie od bliskich z rodziny, ale od kogoś “z ulicy". Po prostu któreś z dzieciaków wykrzyczało do niej, że pani Zosia nie jest jej prawdziwą mamą. Pewnie usłyszeli o tym w domu, może dorośli na ten temat dyskutowali. Dla Janki to był ogromny cios. Dziś nikt nie robiłby z tego problemu, ale wtedy, prawie sześćdziesiąt lat temu, adoptowane dziecko było jakby inne, gorsze. Janka nagle stała się naznaczona. Zwłaszcza wśród rówieśników. Nie rozumiała tego, nie chciała na ten temat rozmawiać. Tylko raz zapytała mnie, dlaczego tata jej o tym nie powiedział. Przecież kochałaby go tak samo, pożegnałaby jeszcze mocniej, mogłaby podziękować za to, że miała rodzinę, że dał jej więcej niż ktokolwiek inny. Później w życiu Janki i pani Zosi nastąpiły złe dni. Nie wiem, jakimi ścieżkami wędrowały uczucia Janki, ale wiem, że wybrała najgorszą z dróg. Wymyśliła sobie, że musi ukarać swoją mamę. Wiedziała, że pani Zosia kocha ją bezgranicznie i że każda trudna chwila w życiu córki bardzo ją zaboli. Więc robiła wszystko, by tych chwil było jak najwięcej. Przestała się uczyć, znikała popołudniami, czasem coś wynosiła z domu. Zdarzało się, że specjalnie ukradła coś sąsiadom. A pani Zosia wszystko wybaczała, tłumaczyła córkę, naprawiała jej błędy. No i cierpiała. Najgorsze przyszło później, gdy już skończyłyśmy szkołę. Nasze kontakty trochę się rozluźniły, ale pani Zosia ciągle przychodziła do mojej mamy. Żaliła się, żałowała że o adopcji nie powiedziała Jance wcześniej. Ale przecież chciała ją chronić, chciała dać dom, jaki miały inne dzieci. I w tym domu

pewnego wieczoru Janka próbowała popełnić samobójstwo. Tak naprawdę to wcale nie chciała odejść, ona tylko zamierzała nastraszyć mamę. Żeby było jej jeszcze trudniej, jeszcze smutniej. Ale przesadziła. Na sygnale wieźli ją do szpitala. Pani Zosia siedziała przy jej łóżku dzień i noc. I chyba wtedy Janka obudziła się. Po roku wyjechała z naszej miejscowości. Sama. Moja mama często opowiadała mi, jak potem wyglądało życie pani Zofii. Nie miała nikogo, nie wiedziała, gdzie mieszka córka. Znikała w oczach. Po kilku latach zamieszkała z nią daleka kuzynka. Obie były staruszkami. I obie modliły się o powrót Janki. Musiały naprawdę żarliwie prosić Pana Boga o pomoc, bo Janka rzeczywiście wróciła. Była wtedy jeszcze panną, ale wkrótce wyszła za mąż. Może fakt, że chciała założyć rodzinę, nareszcie zmienił coś w jej życiu? A może miała wyrzuty sumienia? Albo zwyczajnie tęskniła do mamy? Bo przecież pani Zosia była najprawdziwszą mamą pod słońcem. Na szczęście kiedy odchodziła na zawsze, nie była już sama. No więc wracam do mojego szkolnego zjazdu. Janka też przyjechała. Poznałabym ją zawsze. Ciągle ten sam uśmiech, zadbana, dobrze ubrana. Jak w dzieciństwie. Tamto mieszkanie na parterze sprzedała po śmierci pani Zofii. Teraz przyjeżdża tylko na grób rodziców. Wspomina i nie może sobie wybaczyć, że zafundowała swojej mamie kilka bardzo trudnych lat. Że nie potrafiła jej tak kochać, jak na to zasługiwała. Że nie znalazła słów, aby ją za wszystko przeprosić. I z tym musi teraz żyć. Świadomie nie zdecydowała się na dzieci. To też jest wybór, którego dokonała po tamtej historii. Mówi, że straciła nie tylko kilka lat z mamą, ale i macierzyństwo. SPISAŁA HALINA SIECIŃSKA


Nocne Bajanie

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[ 15 ]

Już po raz dziewiąty na zakończenie wakacji w bibliotece w Krzemieniewie zorganizowano dla dzieci Nocne Bajanie. Był Harry Potter,Jaś i Małgosia, Sierotka Marysia i krasnoludki, Wars i Sawa, Duchy i duszki, Wróżki i czarownice, Rycerze i smoki, Smerfy oraz w tym roku Muminki.

Na jedną noc biblioteka w Krzemieniewie zamieniła się w Dolinę Muminków. Kotary zasłoniły okna, regały z książkami stały się nocnym niebem pełnym gwiazd, a sama biblioteka wypełniła się postaciami z książek Tove Jansson: dzieci poprzebierały się za członków rodziny Muminka, Włóczykija, Ryjka i Małą Mi. Tegoroczne Nocne Bajanie roz-

poczęło się w piątek, 26 sierpnia o godz. 18 i trwało do 8 rano następnego dnia. Po grupowych zdjęciach w kostiumach przyszła pora na głośne czytanie książki "Tatuś Muminka i morze", do której fragmentów powracano przez całe Bajanie. Później dzieci wykazały się wiedzą o Muminkach, odpowiadając na pytania związane z książkami i zagrały w gry integracyjne.

Następnie starły się z zadaniem plastycznym: rysowaniem Małej Mi i Mamusi Muminka z zawiązanymi oczami. Efekt końcowy wywołał dużo śmiechu. Po kolacji - przygotowanej oczywiście przez Mamusię Muminka - dzieci stały się poszukiwaczami i podążając za wskazówkami odnalazły zaginioną fajkę Tatusia Muminka, lupę Paszczaka i muszkę Małej Mi. A gdy na zewnątrz zrobiło się całkowicie ciemno, przyszła pora na włóczęgę z Włóczykijem. Wyposażona w latarki grupa udała się na dwór na poszukiwanie komety. Na zewnątrz grupa kilkakrotnie ukrywała się przed podążającą za światłem latarek Buką, ale pomimo przeszkód i odrobiny strachu kometę udało

się odnaleźć. Później, w jasnym i bezpiecznym świetle biblioteki, dzieci wykonały dwie kolejne prace plastyczne: potwora z Doliny Muminków i wyklejankę muminkowych postaci kulkami z krepy. Następnie zapalono lampiony dla Buki, wykonane podczas zajęć w bibliotece lampiony z makaronu lasagne. Nocny maraton filmów o Muminkach trwał do 5 rano, kiedy to zasnął ostatni czuwający Włóczykij. O godz. 7.30 zadowolone, acz niezbyt wyspane dzieci usiadły do śniadania, a po wręczeniu nagród udały się do domów. W tym roku w Bajaniu udział wzięło 29 dzieci. Następna noc w bibliotece już za rok. A kogo będziemy gościć?

Wycieczka do Osiecznej

Na zakończenie tegorocznych zajęć wakacyjnych dla dzieci w Centrum Kultury w tym roku w ramach cyklu "Poznajemy nasz region" wszyscy wybrali się do gminy Osieczna. Tam w Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa spędzili prawie 5 godzin. Uczestnicy mieli okazję zwiedzić kompleks trzech XVIII - wiecznych wiatraków (noszących imiona ostatnich pracujących w nich młynarzy: Franciszek, Leon i i Józef - Adam) i działający młyn wodny. Dzieci zobaczyły zbiory poświęcone dawnemu rolnictwu, zachowane maszyny i urządzenia młyńskie, a także dowiedziały się, jak wyglądała codzienna praca młynarza i jak skonstruowany jest wiatrak. Zwiedzaniu towarzyszyło wiele ciekawych historii i legend związanych z wiatrakami. Jedną z atrakcji stanowiła przejażdżka przyczepą ciągniętą przez mały traktor. Dzieci spróbowały swoich sił w rzeźbieniu w mydle, a na obiad zjadły pyszną pomidorówkę. Później nadszedł czas zabaw - zagrano w piłkę, trzy drużyny zmierzyły się w przeciąganiu liny. Urządzono też zawody w turlaniu się z górki i skoki przez skakankę. Na pożegnanie uczestnicy wycieczki zostali obdarowani świeżo upieczonymi chlebkami. Nie był to jednak koniec atrakcji. Dzieci czekał wyjazd do Jeziorek z przechadzką po parku, lody oraz minizoo. Później pojechały nad jezioro, gdzie spędziły czas na placu zabaw. Wszyscy wrócili do domów uśmiechnięci i bogatsi o wiele ciekawostek związanych z kulturą regionalną. Organizatorzy dziękują  Urzędowi Gminy za możliwość skorzystania z autobusu oraz rodzicom za częściową odpłatność.


Witamy pierwszoklasistów [ 16 ]

Od pierwszego numeru “Życia…" zawsze we wrześniu witaliśmy na naszych łamach pierwszoklasistów. Tradycyjnie było to pięć, a nawet sześć klas uczniów rozpoczynających naukę w danym roku. Po raz pierwszy do grona naszych przyszłych czytelników przyjmujemy zaledwie 19 uczniów. Klasy pierwsze są bowiem w tym roku tylko w Pawłowicach i Oporówku. A więc do dzieci z tych klas kierujemy nasze życzenia. Niech cieszą się z pobytu w szkole, niech zdobywają wiedzę i rozwijają swoje zainteresowania, niech znajdują w szkole przyjaciół. I niech już wkrótce będą mogły czytać nasz miesięcznik.

Oporówko

Wychowawczyni: Beata Lisiak

Uczniowie: Dawid Kal, Michalina Kowalczyk, Lena Lutowicz, Igor Lutowicz, Maria Roszak, Cezary Sikorski, Antonina Skrzypczak, Adrian Sławiński, Patryk Sławiński, Maja Wróblewska

Pawłowice

Wychowawczyni: Henryka Tobółka

Uczniowie: Michał Chwat, Lena Ciesielska, Hubert Fórmanek, Martyna Hądzlik, Zuzanna Hemmerling, Stefania Kozłowska, Fabian Mateusz Kubiak, Piotr Maćkowiak, Katarzyna Mania, Laura Marta Maśląka, Jadwiga Matysiak, Szymon Naskręt, Emilia Pawłowska, Kacper Peliński, Małgorzata Rozwalka, Oskar Sadowski, Alicja Włodarczak, Martyna Wróblewska

Życie Gminy Krzemieniewo - nr 145 - Wrzesień 2016  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you