Page 1

ŻYCIE

MIESIĘCZNIK SAMORZĄDOWY

Nr 144

ISSN 1733-4551

GMINY Sierpień 2016 KRZEMIENIEWO

www.gazeta.krzemieniewo.pl

Cena 2 zł

DOŻYNKI 2016

Sierpień to czas zakończenia żniw. Rolnicy i mieszkańcy wsi dziękują za zbiory, oddają w opiekę swoje rodziny, modlą się za pomyślność. W każdej parafii odprawiano msze święte, składano wieńce w kościołach, w niektórych wsiach prezentowano dożynkowe obrzędy. Wszędzie też organizowano zabawy, festyny, spotkania na świeżym powietrzu. W naszej gminie dożynki odbyły się w Górznie, Oporówku, Bojanicach, Kociugach, Drobninie, Luboni, Pawłowicach, Krzemieniewie, Nowym i Starym Belęcinie, Garzynie, Oporowie, Karchowie, Mierzejewie i Hersztupowie. Kilka z nich pokazujemy na zdjęciach.


Z dożynkowym wieńcem [2]

Zawsze w sierpniu parafianie organizują dożynki dla wiernych ze swoich wsi. W kościele w Świerczynie świętować będą mieszkańcy ośmiu wsi, w tym Bojanic, Karchowa i Górzna. Każda miejscowość przynosi do kościoła dożynkowy wieniec. Jest to podziękowanie za zbiory i za szczęśliwy czas żniw. W Górznie od trzech lat wieniec na parafialne dożynki przygotowuje Aneta Ratajczak. W tym roku był to Pan Jezus Miłosierny. Pani Aneta zrobiła wieniec na stelażu ze sklejki. Postać Pana Jezusa wykleiła ziarnami z rzepaku, jęczmienia, pszenżyta i kukurydzy. Całość przyozdobiła kłosami zboża, wstążkami, kwiatami. Na tylnej części wieńca umieściła napis “Parafianie z Górzna dziękują". Wieniec był bardzo ładny. Pani Aneta robiła go przez tydzień. Nie ukrywa, że pomagał jej mąż, mama, teściowa, a niektórzy mieszkańcy też dołożyli swoją cegiełkę. Między innymi dostała stelaż, kwiaty, wstążki, a także zdjęcie twarzy Chrystusa. Wieniec na-

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

prawdę był wspólny. Wcześniej przez wiele lat dożynkowe wieńce robiła Wiesława Niedzielska. Parafianie obu paniom serdecznie dziękowali. Aneta Ratajczak mieszka w Górznie od ośmiu lat. Sprowadziła się po ślubie. Tu założyła rodzinę, tu urodziła i wychowuje z mężem dwóch synów. Od zawsze interesowała się pracami plastycznymi. Trochę rysowała, robiła ozdoby z bibuły, przystrajała sale. Wieńce zaczęła robić po chorobie - w podziękowaniu za powrót do zdrowia. Mówi, że to zajęcie ją wycisza, daje spokój, odrywa od codziennych prac. Dlatego chętnie też pomaga chłopcom, gdy oni przygotowują prace na szkolne konkursy. Wieńce pani Anety znajdują się w Świetlicy Wiejskiej. Trzy lata temu był to wieniec w kształcie serca z Matką Boską Świerczyńską. W ubiegłym roku wykonała pracę z Pismem Świętym i różańcem orzechowym. A w tym roku wieniec przedstawia Pana Jezusa Miłosiernego. Jest to uświęcenie Roku Miłosierdzia.


Program Rodzina 500+ ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[3]

po czterech miesiącach

Rozmowa z Magdaleną Nawrot - Mitręgą, kierowniczką Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krzemieniewie - Zakończył się pierwszy, trzymiesięczny okres realizacji Programu Rodzina 500+. Jak w naszej gminie poradziliśmy sobie z tym zadaniem? - Program ruszył 1 kwietnia. Do jego wdrożenia zaangażowaliśmy wszystkich pracowników Ośrodka. Utworzyliśmy też jeden dodatkowy etat, a teraz urządzamy biuro. Pierwsze tygodnie realizacji tego zadania polegały głównie na przyjmowaniu wniosków o przyznanie świadczenia. Codziennie wnioski składało kilkadziesiąt osób. Nie było jednorazowego szturmu na Ośrodek, nie obserwowaliśmy żadnej paniki. Tylko przez kilka dni tworzyły się niewielkie kolejki. Każdy mógł wypełnić wniosek na miejscu. Pracownicy wyjaśniali wątpliwości, zwracali uwagę na braki w dokumentacji, pomagali je uzupełniać. Dziękuję mieszkańcom za wyrozumiałość i za to, że przychodzili z wnioskami także przez kolejne tygodnie. Niektórzy składali dokumenty nawet w czerwcu. Nic na tym nie stracili, a my mogliśmy pracować spokojniej. - Czy były więc jakiekolwiek

problemy organizacyjne? - Wyłącznie te związane z internetowym programem Empatia, dzięki któremu mieliśmy uzyskać dane o dochodach w rodzinie, płaconych podatkach, informacje o małżonkach, dzieciach i tak dalej. Na początku program nie działał i to przedłużyło czas wydawania decyzji. Teraz wszystko jest w porządku. Ale dodam, że ten problem dotyczył tylko rodzin, które ubiegały się o świadczenie także dla pierwszego albo jedynego dziecka. Kiedy wniosek dotyczył drugiego i kolejnych dzieci żadne dodatkowe dokumenty nie były potrzebne. - Ile dzieci ostatecznie korzysta co miesiąc z Programu Rodzina 500+? - W naszej gminie co miesiąc 500 złotych dostaje 1058 dzieci. Ta liczba będzie się zmieniać, bo już odnotowaliśmy przypadki, że dziecko skończyło 18 lat i z programu odeszło. A także, że przystąpiły do niego kolejne maleństwa, urodzone w lipcu i sierpniu. - Proszę powiedzieć, czy wszystkie rodziny otrzymały już pieniądze z wyrównaniem od

W czasie wakacji trwały prace na budynku szkoły w Pawłowicach. Ocieplano część obiektu obok sali gimnastycznej. Roboty wykonywała firma Klabik z Frankowa. Całość robót kosztować będzie około 90. 000 zł. Wykonawcę wyłoniono w drodze przetargu.

kwietnia? - Tak. Pierwsze wypłaty realizowaliśmy już 11 maja. Do końca czerwca pieniądze otrzymały wszystkie rodziny. Teraz wypłaty realizujemy na bieżąco, zgodnie z harmonogramem podanym w decyzjach. Dodam też, że największe miesięczne świadczenie wynosi w naszej gminie 3000 złotych. Niemal wszyscy dostają pieniądze na konta, tylko nieliczni odbierają je w kasie Ośrodka. - Są problemy z funduszami? - Nie ma żadnych finansowych braków. Na czas dostajemy pieniądze na wypłaty oraz na obsługę programu. Przypomnę, że na koszty związane z prowadzeniem tego zadania gminy otrzymują przez pierwszy rok 2 procent wartości wypłaconych świadczeń. Między innymi z tych pieniędzy sfinansowaliśmy remont biura i dodatkowy etat, o którym mówiłam na wstępie. - Od lipca nie ma już wypłat zaległych. Co powinni teraz zrobić mieszkańcy, u których zmienia się sytuacja rodzinna? - W przypadku, jeśli urodzi się

dziecko, trzeba po prostu złożyć wniosek o przyznanie świadczenia. Dobrze jest zrobić to jak najszybciej, bo wypłaty rozpoczną się od miesiąca, w którym złożono wniosek. Natomiast wszelkie nowe okoliczności dotyczące pracy i dochodów w rodzinie należy zgłosić. Wydamy wówczas nową decyzję zgodną z aktualnymi dokumentami. - I jeszcze jedno pytanie. Czy pracownicy Ośrodka będą sprawdzać sposób wydawania pieniędzy z Programu Rodzina 500+? - Ustawodawca zobowiązuje nas do monitorowania tak zwanych środowisk trudnych. Mamy więc prawo odwiedzać rodziny, rozmawiać o wydatkach, prowadzić wywiad środowiskowy. W sytuacji drastycznej możemy zmienić świadczenia finansowe na rzeczowe lub usługowe. Na razie za wcześnie na takie kontrole. Program dopiero ruszył i ma po prostu służyć rodzinie. A opiekę nad rodzinami trudnymi prowadzimy na bieżąco. - Dziękuję za rozmowę.

Na drodze krajowej nr 12 w miejscowości Zbytki modernizowano odcinki asfaltu. Nową nawierzchnię otrzymała droga oraz zatoki przy przystankach autobusowych. Inwestycję finansowano ze środków krajowych. Na drodze będzie bezpieczniej i wygodniej.


Przedstawiamy nowych sołtysów [4]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

W maju, w wyborach uzupełniających, nowym sołtysem Drobnina została Anna Dudziak. Poprzedni sołtys zrezygnował z funkcji po roku kadencji. Pani Anna była jedynym kandydatem i uzyskała poparcie mieszkańców. Anna Dudziak ma 37 lat i jest jednym z najmłodszych sołtysów w gminie. Pochodzi z Jeziorek, a w naszej gminie zamieszkała wkrótce po ślubie, prawie 12 lat temu. Mąż pani Anny zawsze mieszkał w Drobninie. Aktualnie prowadzi firmę transportową. Był też członkiem Rady Sołeckiej swojej wsi. Państwo Dudziakowie mają 7 - letniego syna. Nowa pani sołtys do tej pory nie udzielała się w pracy samorządu. Pomagała co prawda w organizacji wiejskich imprez, ale nigdy nie pełniła żadnych funkcji. Lubi za to aktywne życie. Często można zobaczyć ją na rowerze podczas wycieczek czy na basenie w Lesznie lub na meczu żużlowym. Odkąd urodził się syn, pani Anna zrezygnowała z pracy zawodowej. Pomaga mężowi, prowadzi dom, wychowuje syna. Mówi, że to dobry okres na rozpoczęcie działalności sołeckiej. Po prostu ma nieco więcej czasu na prowadzenie wiejskich spraw. - Ukończyłam szkołę handlową i pracowałam jako sprzedawca wyjaśnia pani Anna. - To była praca na wiele godzin dziennie, z dojazdami do Leszna. Kiedy pojawił się Mikołaj, a mąż codziennie wyjeżdżał w trasę, postanowiliśmy, że pozostanę w domu. Wiem, że to była dobra decyzja. Od wyborów minęły zaledwie trzy miesiące, a już na koncie mieszkańców zapisać można wiele pomysłów. Przede wszystkim pani sołtys i Rada Sołecka zaprosili wszystkich na trzy udane

imprezy w plenerze. Był Dzień Dziecka, potem zabawa na świeżym powietrzu, a ostatnio dożynki. Przy okazji organizacji dożynek pani Anna odwiedziła każdą rodzinę we wsi. Zbierała pieniądze na orkiestrę, ale też rozmawiała z mieszkańcami, notowała ich uwagi i propozycje działań. Najważniejszym zadaniem dla Drobnina jest oczywiście doposażenie grillowiska i stworzenie przy nim miejsca do wspólnych spotkań i zabaw. - Cieszymy się, że grillowisko powstało i że mamy bardzo ładną świetlicę - mówi pani Anna. - Właśnie pracownicy Grupy Remontowej z Urzędu pomalowali budynek impregnatem. Ale mamy już oświetlenie na dachu świetlicy i na drodze prowadzącej do grillowiska. Jeden z mieszkańców przekazał żeliwne lampy za bardzo małe pieniądze. Inni robili betonowe uzbrojenia pod słupy, jeszcze inni pomagali je zakładać. Bardzo wiele osób pracuje przy grillowisku społecznie. Pani Anna przekazała nam informacje o tym, jak powstawały wały przy grillowisku. O zwózce ziemi, o usypywaniu wałów, o przygotowaniu ich do obsiania trawą. To wszystko działo się już po wyborach nowego sołtysa. A planów mają więcej. Na zebraniu wiejskim zmienili zakres prac finansowanych z Funduszu Sołeckiego. Na czas budowy kanalizacji zrezygnowali z robót pod ziemią, na przykład z doprowadzenia wody do grillowiska. Za to będą doposażać grillowisko, zagospo-

Pod koniec lipca na stadionie w Pawłowicach odbyła się zabawa taneczna. Na prośbę mieszkańców zorganizował ją sołtys wsi. Imprezę prowadził DJ Stróż. Zabawa trwała do późnych godzin nocnych. Fot. M. Włodarczak

Anna Dudziak z synem

darowywać teren wokół niego, sprawiać, by było tam coraz ładniej. Anna Dudziak mówi, że celem samorządowej działalności, a więc również sołeckiej, jest integrowanie mieszkańców. Bardzo chciałaby zachęcić ludzi do wspólnego świętowania, zabawy, ale i do wspólnej pracy na rzecz środowiska. Ostatnio wystawili drużynę do Turnieju Wsi i zajęli trzecie miejsce. Za finansową nagrodę kupili sprzęt do ping-ponga oraz czajnik i warnik. A zorganizowała

także tak zwane “babskie" spotkanie. Pani Anna zaproponowała cykliczne spotkania dla pań, a w przyszłości założenie stowarzyszenia. Przekonuje, że na pewno im się to uda. Ważne, by działać wspólnie. - Praca sołtysa daje mi sporo satysfakcji - dodaje Anna Dudziak. - Już widzę, że wiele osób chce pomagać, chce coś zmieniać. To nie jest tylko slogan, że razem można więcej. W końcu robimy to dla siebie.

Wyniki przetargu

Informacja o wyniku przetargu ustnego nieograniczonego na sprzedaż nieruchomości gruntowej zabudowanej garażem i lokalu mieszkalnego, stanowiących własność Gminy Krzemieniewo położonych w obrębie wsi Krzemieniewo. INFORMACJA O ZAOFEROWANIU NAJWYŻSZEJ KWOTY POSTĄPIENIA Na podstawie § 12 ust. 1. 2 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 14 września 2004 r.(Dz. U. z 2014 r., poz. 1490) Gmina Krzemieniewo, ul. Dworcowa 34. 64 - 120 Krzemieniewo zawiadamia, że dnia 17 sierpnia 2016 r. o godz. 10. 00 w siedzibie Urzędu Gminy w Krzemieniewie rozstrzygnięto przetarg ustny nieograniczony na sprzedaż nieruchomości gruntowej zabudowanej garażem i lokalu mieszkalnego, stanowiących własność Gminy Krzemieniewo po zaoferowaniu najwyższej kwoty postąpienia wygrali: garaż nr 3. dz. nr 619/17 o pow. 37 m2. zapisany w KW PO1Y/00022641/5 cena wywoławcza: 5. 698 zł cena sprzedaży: 5. 898 zł Pan Waldemar Sztyler Liczba osób dopuszczonych do przetargu: 1 Liczba osób niedopuszczonych do przetargu: 0 lokal mieszkalny nr 2. dz. nr 36/1 o pow. 579 m2 zapisany w KW PO1Y/00022641/5 cena wywoławcza: 152. 305 zł cena sprzedaży: 155. 305 zł Państwo Marzena i Marcin Pietraszewscy Liczba osób dopuszczonych do przetargu: 1 Liczba osób niedopuszczonych do przetargu: 0


Rok szkolny rozpoczęty ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[5]

Wyjątkowy jest w tym roku początek nauki w szkołach podstawowych. Do pierwszych klas mogły, ale nie musiały pójść sześciolatki. Bardzo dużo pisaliśmy na ten temat w pierwszej połowie roku, kiedy Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiedziało zmiany w systemie nauczania. O tym, czy klasę pierwszą rozpoczną dzieci w wieku sześciu lat, czy też pozostaną one jeszcze przez rok w przedszkolach, decydowali rodzice. Jak więc sprawa wygląda w naszej gminie? Pierwsze klasy powstały w dwóch szkołach. Naukę w nich rozpocznie 18 uczniów w szkole w Pawłowicach oraz 11 uczniów w szkole w Oporówku. Klas pierwszych w tym roku nie będzie w Nowym Belęcinie, Drobninie i Garzynie. Zapytaliśmy więc w Urzędzie Gminy, czy w związku z mniejszą liczbą uczniów w szkołach zaistniała konieczność zwolnień nauczycieli. Okazuje się, że żadnych kadrowych zmian nie będzie. Jedna nauczycielka z Oporówka przeszła na emeryturę, a dyrektor szkoły w Drobninie korzysta z rocznego urlopu dla podratowania zdrowia. Jego obowiązki przejmie zastępca dyrektora. Pozostali nauczyciele pracować będą jak do-

tychczas. O liczbie godzin, jakie będą realizować w ramach swoich etatów, zdecydują dyrektorzy placówek. Samorządy są zobowiązane do zapewnienia opieki przedszkolnej dzieciom od czwartego roku życia. W naszej gminie ten program poszerzono i od kilku już lat do przedszkoli przyjmowano także wszystkie trzylatki. W tym roku sytuacja się zmieniła. W przedszkolach pozostały dzieci sześcioletnie, a więc zabrakło miejsc dla maluchów najmłodszych. Aby mimo wszystko przygotować przedszkola na przyjęcie wszystkich dzieci, Urząd Gminy postanowił zwiększyć liczbę oddziałów przedszkolnych. Z dniem 1 września rozpoczną działalność dwa dodatkowe oddziały w Drobninie i Garzynie. W całej

gminie jest zatem miejsce dla każdego przedszkolaka. Problem mają jedynie rodzice dzieci z Pawłowic, gdzie brakuje kilku przedszkolnych miejsc dla trzylatków. W sytuacji, kiedy nie będą oni mogli zapewnić dzieciom opieki w domu, istnieje możliwość dowożenia trzylatków do Garzyna lub Oporówka. W tych oddziałach są jeszcze miejsca. W naszej gminie naukę w szkole w tym roku pobierać będzie 804 uczniów. Natomiast do przedszkoli i oddziałów przedszkolnych uczęszcza 325 dzieci. I jeszcze jedna ważna dla rodziców sprawa. Otóż część uczniów otrzyma darmowe podręczniki. Reforma w tej sprawie wprowadzana jest bowiem etapowo. W zeszłym roku darmowe książki do nauki otrzymały dzieci w klasach I, II, IV szkół podstawo-

wych oraz I klasy gimnazjów. W tym roku podręczniki trafią do kolejnych klas. W roku szkolnym 2016/2017 darmowe podręczniki zapewnione będą uczniom klas od I do V szkół podstawowych oraz klas I i II w gimnazjach. Przy czym część tych podręczników będzie wieloletnia i trafi do uczniów z poprzedniego rocznika. Te podręczniki są własnością szkół. Nowe będą tylko ćwiczenia, które tak jak w roku ubiegłym pozostają własnością uczniów. Jedyny koszt, który obciąży rodziców, będzie dotyczył zakupu podręczników do nauki przedmiotów nieobowiązkowych, np. religii czy dodatkowego języka obcego. Uczniowie klas III i V szkół podstawowych oraz klas II gimnazjum dostaną nowe podręczniki.

ZAPROSZENIE NA ROWEROWY RAJD

Po raz czwarty zapraszamy mieszkańców gminy na Rajd Rowerowy im. Zdzisława Adamczaka. Jego organizatorami są: Organizacja Turystyczna Leszno - Region, Miasto Leszno oraz Urząd Gminy Krzemieniewo. Jak zawsze wezmą w nim udział wszystkie gminy należące do Organizacji Turystycznej. Rajd odbędzie się w sobotę, 3 września. W naszej gminie startować będziemy z dwóch miejsc. Pierwsza grupa zbiera się w Pawłowicach przy boisku Orlik. Wyjazd zaplanowano na godz. 11.30. Rowerzyści pojadą w kierunku Luboni i dotrą na boisko w Kociugach. Druga grupa wystartuje z Krzemieniewa. Rowerzyści zbierają się przed Urzędem Gminy o godz. 11.30. Następnie pojadą przez Drobnin i Mierzejewo do Kociug. Z Kociug wszyscy razem udadzą się przez Garzyn do Górzna. Tam - nad jeziorem - przewidziano metę rajdu. Długość trasy wyniesie około 14 km. Udział w rajdzie jest bezpłatny. Aby jednak być ubezpieczonym, należy się zarejestrować. Zapisy przyjmowane będą do 2 września do godz. 12 w Urzędzie Gminy. Można zgłosić się osobiście, skorzystać z telefonu (tel. 65 53 69 231) albo e-maila (email: bok@krzemieniewo. pl). Zarejestrowani uczestnicy rajdu otrzymają na mecie posiłek.

W niedzielę, 7 sierpnia, na boisku w Oporówku odbył się Turniej Piłki Nożnej. Do rywalizacji zgłosiło się pięć drużyn. Kolejne miejsca zajęli: I - zespół o nazwie “Uśmiech kombajnisty" z Garzyna, II - Czarkowo, III - Pawłowice, IV - Lubonia, V - Oporówko. Na zdjęciu zwycięska drużyna z Garzyna.


Panie obchodziły 90 lat [6]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

W sierpniu dwie nasze mieszkanki obchodziły 90 - lecie urodzin. 9 sierpnia świętowała Joanna Michalak z Garzyna, a 14 sierpnia Stefania Jędro z Mierzejewa. Jubilatki odwiedzili przedstawiciele władz gminy. Przekazali im kwiaty, upominki i mnóstwo życzeń. Przede wszystkim życzyli zdrowia i kolejnych urodzinowych spotkań z bliskimi. Obiecywali, że odwiedzą panie w ich setne urodziny. My więc życzymy jubilatkom stu lat i więcej.

Joanna Michalak całe życie spędziła w Garzynie. Tutaj się urodziła, tu przed wojną chodziła do szkoły podstawowej, tu założyła rodzinę. Garzyn jest więc jej miejscem rodzinnym i miejscem, gdzie spędza jesień życia. A pochodzi z licznej rodziny. Miała pięcioro rodzeństwa - trzech braci i dwie siostry. Do dziś żyje tylko jedna starsza siostra. Ojciec pracował w majątku, mama wychowywała dzieci i prowadziła dom. Wszyscy mieszkali w pokoju z kuchnią. Kiedy wybuchła wojna, Joanna miała 13 lat. Chciała uczyć się na krawcową. Niestety, los chciał inaczej. Musiała chodzić w pole, rozładowywać węgiel, czasem nawet podawać dachówki na dachy. To było trudne dzieciństwo. Po wojnie została z rodzicami i dalej pracowała w gospodarstwie. Swojego przyszłego męża poznała dzięki bratu. Był rzeźnikiem, jeździł do pracy do Poznania. Pobrali się w 1951 roku i zamieszkali u rodziców pani Joanny. Tam spędzili 12 lat. I tam urodzili się dwaj ich synowie. Na początku lat sześćdziesiątych w Garzynie wyznaczono działki pod budownictwo jednorodzinne. Państwo Michalakowie zdecydowali się, że jedną z nich kupią. Przez cztery lata stawiali niewielki dom. Na swoje przeprowadzili się w 1965 roku. Mąż zmienił pracę, zatrudnił się w POHZ - najpierw w stołówce, potem w warsztacie. Pani Joanna

prowadziła dom, wychowywała dzieci, chodziła na odrobek, uprawiała ogród. Dziś wspomina, że zna garzyńskie pola wzdłuż i wszerz, a w ogrodzie każdą grudkę ziemi miała w rękach. Lubi tę pracę i nie wyobraża sobie, aby ktoś zabrał jej ogródek. Do dziś sadzi kwiaty, wyrywa chwasty, grabi. Na świeżym powietrzu czuje się najlepiej. Kiedy dzieci były małe, dużo też szyła, robiła na drutach, haftowała. Opiekowała się również mamą, która przeniosła się do nich. No i wychowywała synów. Obydwaj są mechanikami samochodowymi. Pracują razem w warsztacie, który jest własnością jednego z nich. Pani Joanna nigdy nie była sama. Najpierw mieszkała z rodzicami, potem z mężem i dziećmi. W 1976 roku ożenił się syn i w domu pojawiła się synowa. Potem urodziła się wnuczka. Członków rodziny przybywało, a pani Joanna przyjmowała ich z radością. Obydwaj synowie mają dzieci, wnuki, są blisko babci. Pani Joanna doczekała się dwóch wnuków i jednej wnuczki oraz dwóch prawnuków i dwóch prawnuczek. Jest szczęśliwa, gdy odwiedzają ją w Garzynie. A jest gdzie ich przyjąć, bo syn z synową rozbudowali trochę dom, urządzili kolejne pokoje, stworzyli pani Joannie wygodne miejsce, także do odpoczynku. Pani Joanna ma pewność, że zawsze będzie miała opiekę i wsparcie - od wszystkich bliskich.

Stefanię Jędro odwiedziliśmy w Gostyniu. Właśnie teraz przebywa tam u córki i ucieszyła się z naszej wizyty. Chętnie opowiedziała nam o swoim życiu, choć nie było ono łatwe. Pani Stefania pochodzi z rolniczej rodziny w Krzemieniewie. Miała trójkę rodzeństwa. Kiedy wybuchła wojna, Niemcy wywieźli ich do obozu w Łodzi. Tam zmarła dwójka dzieci. Razem z rodzicami trafiła potem do majątku pod Wałczem. Ciężko pracowali w polu, w zagrodzie. Pod koniec wojny musiała kopać wały obronne. A kiedy zbliżał się front, przez sześć tygodni szli z Niemcami pieszo do Rostoku. NIgdy nie zapomni tamtych lat. Do Krzemieniewa wrócili zaraz po wojnie. Gospodarstwo było zrujnowane, okradzione, zaczynać musieli od nowa. Mąż pani Stefanii także pochodził z gospodarstwa - z Siemowa. Kiedy się pobrali, mieszkali u rodziców pani Stefanii w Krzemienie-

to, by gospodarstwo się utrzymywało, pracowali wszyscy. Dziś jego właścicielem jest syn pani Stefanii. Już 26 lat temu mąż pani Stefanii odszedł na zawsze. Córki wyjechały - jedna mieszka w Gostyniu, druga niedaleko Dolska. Babcia doczekała się szóstki wnucząt i tyle samo prawnucząt. Dwoje wnucząt mieszka aż w Sandomierzu, swoje rodzinne strony odwiedzają więc rzadko. Tym większa była radość, gdy wnuczka z dziećmi przyjechała na urodziny babci. Z wizyt bliskich pani Stefania zawsze się cieszy. Teraz przebywa u córek. Najczęściej jest u córki pod Dolskiem, bo zarówno zięć, jak i córka pracują w leśnictwie. Może tam być wśród przyrody, blisko lasów, zieleni. W Gostyniu także ma ogródek. No i ma dobrą opiekę bliskich. Dlatego jest uśmiechnięta, zadowolona. Opowiedziała nam także, że kilka lat temu pojechała z rodziną do Wałcza. Chciała zobaczyć majątek, w którym pracowała w czasie

wie. Po jakimś czasie przeprowadzkę zaproponowała im ciocia z Mierzejewa. Sama prowadziła gospodarstwo, nie miała dzieci, mąż zmarł. Przepisała więc swój majątek na młodych. Odtąd pani Stefania z mężem byli już na swoim. A to był trudny czas dla rolnictwa. Wszystko robiło się ręcznie, na każdą maszynę czy sprzęt trzeba było latami pracować. Kolejno więc budowali świniarnię, dokupili dwa hektary ziemi, oszczędzali na kombajn. A na świat przychodziły dzieci. Pani Stefania z mężem wychowali dwie córki i syna. Każdy otrzymał zawód, założył rodzinę. Wszyscy też w dzieciństwie pomagać musieli w gospodarstwie. Na

wojny, domek, gdzie mieszkali, wały obronne. Niczego już tam nie było. Jakby tamten zły czas wymazano z życia. A przecież się zdarzył. Pani Stefania dokładnie go pamięta. Dziś pani Stefania głównie wypoczywa. Pomaga oczywiście przy kuchni czy w ogródku, ale to są drobne prace. Lubi czytać, i to bez okularów, ogląda telewizję, spaceruje. Mówi, że czuje się dobrze i tylko sił ma mniej niż kiedyś. Ale marzy o podróży do Sandomierza, być może jeszcze raz do Wałcza. A największą radość ma ze spotkań z wnukami i prawnukami. A więc tych życzymy pani Stefanii jak najwięcej.


Złote gody Obchodzimy imieniny ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[7]

Adrianna - 8 IX

Tym razem odwiedziliśmy Mariannę i Stanisława Kaliskich z Kociug. Jubilaci obchodzili 50. rocznicę wspólnego życia. Ślub cywilny wzięli bowiem 20 sierpnia 1966 roku, a kościelny dziesięć dni później.

Pani Marianna pochodzi z Pawłowic, dokładnie z Małego Dworu. Jest najstarszą z piątki rodzeństwa. Niestety, jedna z sióstr nie żyje. W dzieciństwie wszystkie dzieci pomagały w polu. Ojciec pracował w majątku, mama chodziła na odrobek, dzieci opiekowały się jedno drugim. Takie to były czasy. Podobne wspomnienia ma pan Stanisław. Jego rodzice też zatrudnieni byli w gospodarstwie, tyle że w Kociugach. Nic dziwnego, że młody Stanisław trafił do majątku. Najpierw pracował przy krowach i bykach, potem przy owcach. I to owczarnie były aż do emerytury jego miejscem pracy. Młodzi poznali się na zabawie w Pawłowicach. Zaraz po ślubie zamieszkali u teściów w Kociugach. Wkrótce dostali swoje mieszkanie w PGR - owskim budynku na piętrze. Kiedy jednak gospodarstwo sprowadziło do Kociug owce, zaproponowano im zamieszkanie w starym domu, obok owczarni. Państwo Kaliscy zgodzili się, choć dom był zaniedbany i wymagał remontu. Ale pan Stanisław miał pracę tuż obok, a przecież do owiec trzeba było chodzić także wieczorami, a czasem w nocy. Było więc wygodnie. Jubilaci wychowali trzy córki. Wszystkie zdobyły zawody, założyły rodziny, pracują. Mieszkają z bliskimi w Lesznie, Garzynie i Łęce Małej. Do rodziców przyjeżdżają często, zawsze w niedzielę, niekiedy w ciągu tygodnia. Najmłodsza córka mieszkała z mężem i dziećmi u rodziców jeszcze 13 lat po ślubie. Rodzina jest więc bardzo zżyta, choć teraz państwo Kaliscy mieszkają sami. Ale doczekali się czterech wnuków i dwóch wnuczek. Ich wizyty cieszą dziadków najbardziej.

Po latach dom, w którym mieszkali jubilaci, można było kupić. Wtedy przystąpili do remontu. Urządzili pokoje na piętrze, dobudowali przedpokój, wymienili schody, drzwi, naprawili dach. Mają naprawdę ładne miejsce do życia, tym bardziej że obok jest duży ogród. Pani Marianna bardzo lubi pracę w ogrodzie. Od wiosny do jesieni spędza w nim niemal cały dzień. A uprawia nie tylko warzywa i owoce, ale także mnóstwo kwiatów. Chętnie dzieli się sadzonkami z rodziną i znajomymi. Pan Stanisław przez całe życie pracował w jednym miejscu. W PGR-ze przepracował aż 40 lat. Na emeryturę przeszedł 10 lat temu. Pani Marianna także miała pracowite życie. Gdy dzieci były małe, chodziła na pegeerowskie pole i na odrobek do rolników. Później robiła maskotki dla firmy z Gostynia, szyła chałupniczo rękawice, kitle, piżamy, obierała cebulę. Zawsze było co robić. Teraz, gdy jubilaci są na emeryturach, mogą odpoczywać, zajmować się ogrodem, domem, przyjmować bliskich. Mówią, że mają dobrą, spokojną codzienność. Pan Stanisław dużo spaceruje, interesuje się sportem, więc słucha relacji z meczów piłkarskich i żużlowych, trochę pomaga w domu. Pani Marianna prowadzi dom, latem jest głównie w ogrodzie, zimą szydełkuje. Zapytani, o czym marzą teraz, w jesieni życia, bez zastanowienia odpowiedzieli, że tylko o zdrowiu. Właśnie tego życzyli im wszyscy, którzy świętowali z nimi złote gody w Chacie Wiejskiej w Kociugach. A także przedstawiciele władz gminy i redakcja. Państwo Kaliscy odebrali też medale “Za długoletnie pożycie małżeńskie", nadane przez prezydenta RP.

Adrianna i Adrian są po prostu mieszkańcami Adrii, miasta w środkowej Italii, na południe od Wenecji. Przywędrowali do nas w XV wieku. Ostatnio imię to robi karierę, więc warto wiedzieć o nim więcej. Adrianna jest osobą miłą i ujmującą. Ma liczne grono przyjaciół i znajomych, jest inteligentna i ambitna. Jednak zbyt wiele energii i sił traci na sprawy mało istotne. Adrianny uwielbiają taniec, muzykę i dalekie podróże. Ich kolorem jest błękit, rośliną waleriana, zwierzęciem jeż, liczbą ósemka, a znakiem zodiaku Byk. Imieniny obchodzi także: 4 i 5 marca oraz 8 lipca. W naszej gminie mieszka 18 pań o imieniu Adrianna. Najstarsza ma 34 lata i mieszka w Hersztupowie. Natomiast najmłodsza liczy 8 lat i jest mieszkanką Garzyna. Wszystkim życzymy zdrowia, ra-

Miron - 30 VIII

Miron jest rodowitym Grekiem i dosłownie oznacza tego, który pięknie pachnie. Nie chodzi jednak o piękny zapach ciała, a raczej promieniującą urokiem osobowość. Zacność życia Mirona jest dobrym przykładem, który jak aromat roztacza się wokół niego. Jeśli więc Miron ma takie przymioty, warto go spotykać, a najlepiej mieć co najmniej jednego w domu. Jego kolorem jest fiolet, rośliną brzoza, zwierzęciem skowronek, liczbą szóstka, a znakiem zodiaku Rak. Imieniny obchodzi także 17 sierpnia. W gminie Krzemieniewo mieszka tylko dwóch Mironów. Jeden w Bojanicach, drugi w Krzemieniewie. Mają 25 i 38 lat. Panom

Adrianna Malutkiewicz z Brylewa

dosnych dni i wielu przyjaciół. W Krzemieniewie mieszka 6 pań o imieniu Adrianna, w Hersztupowie i Garzynie - po 3, w Pawłowicach 2 oraz w Bojanicach, Oporowie, Brylewie i Starym Belęcinie - po jednej.

Miron Andrzejczak z Krzemieniewa

Mironom życzymy wielu radości, dużo dobrych, rodzinnych dni i długiego życia.

+ + + + + POŻEGNANIE + + + + + W ostatnich tygodniach w naszej gminie na zawsze odeszli:

28.07 - Feliks Hałas, Lubonia 28.07 - Józef Kubacki, Oporówko 06.08 - Mariusz Nowak, Pawłowice 10.08 - Artur Toboła, Garzyn 21.08 - Walentyna Siniecka, Krzemieniewo 24.08 - Teresa Gierczyk, Górzno


Jedyne takie [8]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

To był niezwykły tydzień - słoneczny, kolorowy, pełen przeżyć i wzruszeń. Tydzień, w którym najważniejsze było spotkanie młodzieży ze wszystkich zakątków świata i wspólne przeżywanie wiary. Światowe Dni Młodzieży w Polsce. Piękne. Niecodzienne. Ważne. W naszej gminie rozpoczęły się już w środę, 20 lipca. Do parafii Drobnin przyjechało 50 pielgrzymów z Hiszpanii. Ksiądz proboszcz Stanisław Pietraszek wiele tygodni wcześniej zachęcał rodziny do przyjęcia pielgrzymów w swoich domach. Zbierał też datki na ich pobyt, planował program, szukał sponsorów. - Z naszego dekanatu pielgrzymów przyjmowały parafie: Rydzyna, Osieczna i Drobnin - mówi ksiądz Stanisław. - Wszyscy postanowiliśmy jak najwięcej im pokazać. Chcieliśmy, aby poznali ojczyznę papieża Polaka, nasze tradycje, zabytki, ale także zwyczajne życie w domach polskich rodzin. Z takich spotkań rodzi się zrozumienie, przyjaźń i pojednanie. Wśród 50 pielgrzymów było trzech hiszpańskich księży. Jedna osoba tłumaczyła rozmowy z hiszpańskiego na angielski. W środę wieczorem wszyscy uczestniczyli w mszy świętej w kościele w Drobninie. Potem rozjechali się do rodzin: w Mierzejewie, Garzynie, Bielawach, Krzemieniewie, Drobninie. Łącznie Hiszpanów gościło 17 rodzin. Najczęściej po dwie, trzy osoby, ale była rodzina, która przyjęła 10 pielgrzymów. Mieli wspaniałe warunki, serdeczną gościnę i nasze polskie potrawy.

Hiszpanie przeżyli w naszej gminie dwa wspaniałe dni. W czwartek byli w Bazylice na Świętej Górze, gdzie mszę świętą odprawili hiszpańscy księża w swoim ojczystym języku. Zwiedzali klasztor Benedyktynów w Lubiniu. Pojechali do Cichowa, aby popołudnie spędzić z “Panem Tadeuszem”. Uczyli się poloneza i brali udział w wielu atrakcyjnych zabawach. W piątek zwiedzali pałac w Pawłowicach i szpital w Górznie. Potem pojechali nad jezioro. Tam jeździli rowerami wodnymi, grali w piłkę, spacerowali wokół jeziora. Tam też spotkali się z wójtem Andrzejem Pietrulą, który opowiedział im o gminie i obdarował ich białymi parasolami z logo gminy. Te parasole zabrali ze sobą do Krakowa. A wieczorem w kościele w Drobninie zarówno pielgrzymi, jak i mieszkańcy parafii uczestniczyli w mszy świętej oraz koncercie muzyki gospel. Młodzi ludzie z Hiszpanii na pewno zabrali ze sobą także wspaniałe wspomnienia i sporo wiedzy o naszej kulturze i codziennym życiu. Młodzież z całego świata przyjechała do Polski kilka dni przed rozpoczęciem Światowych Dni Młodzieży. Czas spędzali w różnych częściach naszego kraju, ale też poświęcali go na spotkania re-

ligijne. W dziesiątkach świątyń i miejsc modlitewnych odbywały się katechezy w ich ojczystych językach, wspólne śpiewanie, modlitwy. Młodzież z Drobnina wyjechała do Krakowa na spotkanie z papieżem na trzy ostatnie dni. - Każda parafia mogła zdecydować, czy będzie uczestniczyć w

Światowych Dniach Młodzieży od środy, 27 lipca, do ostatniego dnia, czy też wybierze tak zwany pakiet krótszy - wyjaśnia ksiądz Stanisław Pietraszek. - Ze względów organizacyjnych trzeba to było podać

wiele dni wcześniej. Od tej decyzji zależało miejsce w pociągu, miejsca noclegowe, sektor na czas czuwania i tak dalej. My jechaliśmy z grupą poznańską i wszyscy na koszulkach mieliśmy napis Jordan - dla identyfikacji i aby w razie potrzeby odnajdować się. Nasza drobnińska grupa zdecydowała się na pobyt trzydniowy. Z Drobnina wyjechało 15 osób, razem z księdzem. Do Krakowa zawiózł ich specjalny pociąg z Poznania. Na miejscu byli w piątek rano. Ale nocleg dla poznańskiej grupy znajdował się 30 km za miastem. Znowu jechali więc pociągiem, a ostatnie 6 km szli pieszo. Tego dnia uczestniczyć przecież mieli w Drodze Krzyżowej.

Hiszpanie przed kościołem w D Ksiądz Stanisław Pietraszek uczestniczył w kilku Światowych Dniach Młodzieży. Był w Rzymie, w Toronto, w Sydney, w Rio de Janerio. Wszędzie wierni modlili się przy stacjach Drogi Krzyżowej. W Sydney Droga Krzyżowa przemieszczała się do


DNI

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

kilku wyznaczonych miejsc, w Rio de Janerio na ogromnej plaży przedstawienie “szło" od stacji do stacji. U nas stacje jakby tworzyły się na oczach wiernych. Główny ołtarz nie miał bocznych ścian, co znaczyło, że otwarty jest dla wszystkich. Z centrum ołtarza na wiernych patrzył Pan Jezus Miłosierny. Krzyż do każdej ze stacji niosła inna grupa ludzi. W inscenizację wpleciono muzykę, filmy o uczynkach miłosierdzia, a także rozważania dotyczące uczynków co do duszy i co do ciała. - Słowa, które padały w czasie Drogi Krzyżowej, trafiały prosto w serce - dodaje ksiądz Stanisław. - Młodzież była wyciszona, skupiona, połączona we wspólno-

Drobninie

cie wiary. To zapamiętają na całe życie. Na tę uroczystość na Błoniach młodzież z Drobnina czekała cały dzień. Zakwaterowali się w piątek przed południem na ogromnym polu namiotowym. Na miejscu otrzymali pakiet pielgrzyma. A więc

plecaki, w których znajdowały się niebieskie peleryny, modlitewniki, chusty, przewodniki po Krakowie, a także bony żywnościowe na trzy posiłki dziennie. Można je było realizować na miejscu lub w Krakowie - w wielu wyznaczonych jadłodajniach. Warto powiedzieć, że za cały ten pakiet oraz za przejazd do Krakowa pielgrzymi z Drobnina płacili tylko 490 zł. Z miejsca noclegowego na wieczorne spotkanie z papieżem i Drogę Krzyżową młodzież wrócić musiała do Krakowa. Znowu kilka kilometrów pieszo i znowu pociągiem. - Na takie przeżycie czekali mówi ksiądz Stanisław. - Zmęczenie nie miało znaczenia. Na miejscu pomagali wolontariusze, kierowali do stołówek, pryszniców, obserwowali, czy ktoś nie czuje się słabo, nie potrzebuje wsparcia. Potem, już w czasie uroczystości, każdy miał w telefonach słuchawki i małe radia, by na bieżąco słuchać tłumaczenia tekstów. Organizacja Dni była wspaniała. W sobotę już od wczesnych godzin rannych wszyscy przygotowywali się do nocnego czuwania z papieżem. Drobnińska grupa musiała trzymać się razem. Mieli wyznaczony sektor na polach w Brzegach. Tam przemieszczali się zaraz po śniadaniu. Znowu z bagażami, karimatami, świecami. Nie wracali na pole namiotowe. Rozlokowali się w swoim miejscu, przygotowywali do czuwania. Wokół widzieli ogromne telebimy. - Nocne czuwanie z papieżem i jego słowa kierowane do młodych mają ogromną moc - wspomina ksiądz Stanisław. - Pamiętam homilię świętego Jana Pawła II w Rzymie, w Lednicy i w Toronto. Potem papieża Benedykta w Kolonii, Sydney i Madrycie. I ostatnio, trzy lata temu w Rio de Janerio i teraz w Polsce papieża Franciszka. One dają nadzieję, siłę, dają drogowskaz na wszystkie lata życia. A czuwanie jest niezwykłe. Najpierw są świadectwa życia, na-

[9]

Nasi pielgrzymi przed wyjazdem

wrócenia, wiary. Muzyka, śpiew i słowa papieża. Potem adoracja, modlitwa osobista oraz Koronka do Miłosierdzia. I czuwanie przy płomieniach świec, aż się wypalą. Zwieńczeniem czuwania zawsze jest błogosławieństwo papieża. Kto chciał, słuchał jeszcze koncertu. Kto był zmęczony, zasypiał. Niektórzy w ciszy się modlili, inni po prostu przeżywali raz jeszcze każdą chwilę z papieżem. Nie byli blisko niego, sektor poznański oddalony był od ołtarza. Ale oglądali całość na telebimach. I czuli wspólnotę z Bogiem, z papieżem, z wiernymi z całego świata. To było piękne. W niedzielę papież odprawił ostatnią w czasie Światowych Dni Młodzieży mszę świętą w Brze-

gach. Ogłosił też że za trzy lata młodzież spotka się w Panamie. Niemal wszyscy mówili “Do zobaczenia". - Bardzo bym chciał, aby z naszej parafii do Panamy pojechało choć kilkanaście osób - dodaje ksiądz proboszcz. - To mógłby dla nich być wyjazd życia. Obok religijnego wymiaru, który oczywiście jest najważniejszy, to zawsze są też radosne i kolorowe wakacje. Poznajemy ludzi, kraje, inną kulturę, obyczaje. W tym roku telewizyjne relacje pięknie to pokazały. Będę zachęcał młodych ludzi, by już od dzisiaj przygotowywali się do tej pielgrzymki. Dostaną dar, którego nie kupią za żadne pieniądze. HALINA SIECIŃSKA

Zdjęcie ze strony www.depasxuventude.com


[ 10 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

NASZ GKS dodatek klubu

Giełda transferowa

Letnia przerwa między rozgrywkami to zawsze okres wzmożonego ruchu na rynku transferowym. Zmiany personalne w klubowej kadrze nie ominęły również GKS - u Krzemieniewo. Z klubem pożegnał się Szymon Kajoch, który był jednym z najbardziej doświadczonych piłkarzy w zespole. To właśnie ten pomocnik był głównym motorem napędowym wielu akcji ofensywnych GKS - u. Szymon to wychowanek Kłosa Garzyn, który po grze w Polonii Leszno i KS Ludwinowo wrócił do nas wiosną 2015 roku. Przez ostatnie półtora sezonu rozegrał w barwach "Gieksy" 25 spotkań ligowych, w których zdobył 9 bramek i zaliczył 10 asyst. W tym sezonie reprezentować będzie barwy Korony Piaski, czyli naszego niedawnego ligowego przeciwnika, który występuje teraz w klasie okręgowej. Dla Szymona będzie to zatem powrót na ten szczebel rozgrywek i możliwość sprawdzenia się z bardziej wymagającymi przeciwnikami. Nasz utalentowany gracz już zbiera pierwsze pochwały za grę i od początku sezonu znajduje się w podstawowej jedenastce zespołu z Piasków. Również do Korony przeniósł się nasz doświadczony obrońca Marcin Piech. Obu zawodnikom

dziękujemy za dotychczasową grę w barwach GKS - u Krzemieniewo i życzymy sukcesów w dalszej przygodzie z piłką. W sezonie 2016/2017 do kadry zespołu dołączył za to obrońca Patryk Rozwalka, który wrócił po rocznej grze w Kormoranie Święciechowa. Spore zainteresowanie naszym utalentowanym napastnikiem Szymonem Bzdęgą wykazywała Kania Gostyń. Kluby nie doszły jednak do porozumienia i w obecnym sezonie liczymy na znaczący dorobek strzelecki tego zawodnika w barwach "Gieksy". Z ciekawszych ruchów kadrowych u naszych ligowych przeciwników warto wspomnieć o odmłodzeniu kadry i postawieniu na juniorów w Sokole Chwałkowo, gdzie z klubem pożegnał się m. in. najlepszy strzelec Krystian Jędryczka, który razem z Błażejem Jędryczką i Mateuszem Cebulskim odeszli do Krobianki Krobia. Spore wzmocnienia poczyniła za to Korona Wilkowice, która zasiliła swe szeregi Piosikiem z Dąbroczanki Pępowo i Nowakiem z Ludwinowa. W zespole z Wilkowic z całą pewnością można upatrywać jednego z głównych faworytów ligowych zmagań w tym sezonie. Kadra GKS - u Krzemieniewo na sezon 2016/2017 prezentuje

Dobry początek Od początku sezonu dobrą grę prezentuje nowy kapitan GKS-u Kacper Kaczmarek z Oporówka. Kacper ma już na koncie 3 strzelone gole.

Już w 1. kolejce spotkań napłynęły do nas dobre wiadomości ze Starego Bojanowa, gdzie nasza "Gieksa" pokonała miejscowy LUKS 4:0 i według słów trenera Kuczyka - był to najniższy wymiar kary dla przeciwnika. W spotkaniu

tym niezłą formą strzelecką błysnął Kacper Kaczmarek, który zdobył dla naszego zespołu 3 bramki. Przypomnijmy, że Kacper od początku sezonu biega z kapitańską opaską, którą przejął po odejściu z drużyny Szymona Kajocha. Do-

Szymon Kajoch w obecnym sezonie reprezentuje barwy Korony Piaski.

się zatem następująco: Bramkarze: Patryk Chwat, Damian Musielak. Obrońcy: Mateusz Galon, Jakub Łaszczyński, Mateusz Łukaszewski, Aleksander Matuszewski, Patryk Rozwalka, Patryk Siniecki. Pomocnicy: Adrian Buśkiewicz, Wojciech Hądzlik, Damian Kaczmarek, Damian Tomczak, Krystian Śląski, Michał Ratajczak, Marcin Kajoch, Marcin Rosik. Napastnicy: Szymon Bzdęga, Mikołaj Ślęzak, Łukasz Dryja, Kacper Kaczmarek. Dodajmy tylko, że wszyscy zawodnicy są naszymi wychowankami. 13 piłkarzy jest mieszkańcami Pawłowic, 2 - Garzyna, 2 - Oporówka, 2 - Krzemieniewa i 1 - Kąkolewa. dajmy jeszcze, że czwartego gola dla GKS - u dołożył w tym meczu Adrian Buśkiewicz, dla którego był to pierwszy ligowy gol w piłce seniorskiej. Druga seria spotkań przyniosła nam kolejne zwycięstwo i 3 punkty na koncie. Tym razem nie daliśmy żadnych szans zawsze niebezpiecznej drużynie Sokoła Chwałkowo. Ponownie zdobyliśmy 4 gole, które strzelili: Michał Ratajczak, Patryk Siniecki, Marcin Kajoch i Łukasz Dryja. Przeciwnik był w stanie odpowiedzieć tylko jedną bramką. Nasze zwycięstwo ani przez moment nie było zagrożone, a większość meczu graliśmy na połowie boiska rywala. Po dwóch pierwszych kolejkach mamy zatem komplet 6 punktów i bardzo dobry bilans bramkowy - 8 strzelonych goli i tylko 1 stracona bramka. Cieszyć mogą nie tylko zdobyte punkty, ale też styl gry. Widać, że nasza piłkarska młodzież czuje się coraz pewniej. Oby tak dalej!

Wieści

Po wielu latach przerwy dojdzie do ponownych pojedynków derbowych gminy Krzemieniewo. Stanie się tak na skutek awansu Piasta Belęcin do A klasy, w której stoczy pojedynki z GKS-em Krzemieniewo. Pierwsze starcie obu zespołów już 11 września w Belęcinie. Ostatnie spotkanie derbowe w naszej gminie rozegrano w … październiku 2006 roku. Doszło wtedy do meczu Piasta Belęcin z Zootechnikiem Pawłowice w A klasie, które zakończyło się pewnym zwycięstwem Zootechnika na boisku w Belęcinie 5:0. Po rundzie jesiennej piłkarze Piasta wycofali się z rozgrywek ligowych sezonu 2006/2007. Po raz kolejny GKS Krzemieniewo zorganizował akcję plakatową. Tym razem przygotowano 24 plakaty, które informują o terminach rozgrywanych spotkań rundy jesiennej na obiekcie w Pawłowicach. Umieszczone zostały na terenie Pawłowic, Krzemieniewa, Garzyna, Oporówka, Luboni i Kociug. Na tegorocznym plakacie pojawiła się sylwetka naszego bramkarza Damiana Musielaka. Podopieczni Sebastiana Niedzieli ani przez moment nie pozwalają o sobie zapomnieć. Tym razem zwyciężyli w prestiżowym turnieju Podkowa Racotu Cup rocznik 2004! W pokonanym polu zostawili dwie reprezentacje OZPN Leszno, a także piłkarzy z Football Academy Leszno, Rawicza i Racotu.

Terminarz GKS Krzemieniewo Ruch Bojanowo 3 września (sobota)

Pawłowice, godz. 16

Piast Belęcin – GKS Krzemieniewo

( Derby gminy Krzemieniewo / Belęcin ) 11 września (niedziela), godz. 16 GKS Krzemieniewo – Pelikan Dębno Polskie 18 września (niedziela) Pawłowice, godz. 16

Lew Pogorzela – GKS Krzemieniewo

24 września (sobota), godz. 16.30

Redaguje: Damian Marciniak


Oddał życie w obronie ojczyzny ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[ 11 ]

Wspomnienie o Kazimierzu Ponikiewskim (1919 - 1939) z Drobnina w 77. rocznicę wybuchu II wojny światowej.

1. Kazimierz Ponikiewski (1919 - 1939) jako licealista. Kazimierz Ponikiewski urodził się 29 czerwca 1919 r. w Drobninie jako pierwsze z dzieci Stefana i Zofii Ponikiewskich, właścicieli dóbr drobnińskich. Delikatnym i wątłym niemowlęciem początkowo opiekowała się sprowadzona z Poznania, wysoko wykwalifikowana pielęgniarka pochodzenia francuskiego, panna Malu. Kilkumiesięczny Kazio, po nabraniu sił życiowych, został przekazany pod opiekę niani. Nowa opiekunka, panna Frania Sadowska, pochodziła z Mierzejewa i pełniąc wcześniej służbę w drobnińskim dworze została przez państwa Ponikiewskich zakwalifikowana do tej trochę zaszczytnej, a mocno odpowiedzialnej funkcji. Kazio wzrastał pod czułą opieką rodziców i opiekunki, która wspominała go jako niezwykle sympatyczne i grzeczne dziecko /fot. 2/. Z późniejszych relacji rodziny, znajomych i kolegów szkolnych, jak również towarzyszy broni wynika, że Kazimierz Ponikiewski takim pozostał do końca swojego krótkiego życia - grzeczny, obowiązkowy, zrównoważony, koleżeński - po prostu dobry człowiek. Po osiągnięciu wieku szkolnego Kazimierz pobierał naukę początkowo w domu, potem w Lesznie /fot. 3/. W latach 1932 - 1938 był uczniem Gimnazjum i Liceum im. Sułkowskich w Rydzynie. Była to eksperymentalna szkoła internatowa dla chłopców, słynąca z bardzo wysokiego poziomu nauczania. Uczniem tej szkoły był również młodszy brat Kazimierza Augustyn (w spisie maturzystów 1939 r. zapisany jako Gustaw). W szkole średniej Kazimierz /fot. 1/ wykazywał szczególne uzdolnienia humanistyczne. Maturę zdał w kwietniu 1938 r. i już jesienią tego roku został powołany do odbycia powinności wojskowej w poznańskim 57. Pułku

Piechoty, skąd w 1939 r. - jako plutonowy podchorąży - został przydzielony do 55. Pułku Piechoty w Lesznie. Wojna 1939 roku zastała go na manewrach w Zbrudzewie pod Śremem. 3 września zaczął się forsowny i bardzo męczący marsz, głównie nocami, w kierunku Kutna. W szóstym dniu marszu 55. Pułk Piechoty atakował w rejonie Piątka nad Bzurą, uderzając z boku w 30. dywizję piechoty niemieckiej, która błyskawicznie parła na Warszawę. Kazimierz Ponikiewski uczestniczył w bitwie w szeregach 6. kompanii, która w pierwszej fazie tej bitwy wzięła udział w nocnym wypadzie na stanowisko artylerii nieprzyjaciela koło kolonii Stefanów Łubnicki. Noc była stosunkowo ciemna. W straży przedniej szedł l pluton 6 kompanii m. in. z Kazimierzem Ponikiewskim i czterema strzelcami jako szperaczami. Przed samą wsią nieprzyjaciel otworzył huraganowy ogień z broni maszynowej, który przydusił strzelców do ziemi, nie pozwalając na przeprowadzenie żadnej akcji. Dalsza walka prowadzona była przez obydwie strony głównie przy użyciu granatów. Pluton poniósł duże straty w zabitych i rannych. Wśród poległych był plutonowy podchorąży Kazimierz Ponikiewski, któremu granat oderwał część twarzy, zabijając na miejscu. Tak przynajmniej okoliczności śmierci Kazimierza opisali profesjonalni historycy (B. Bauer, B. Polak, "55 Poznański Pułk Piechoty w obronie Ojczyzny we wrześniu 1939 r.", Leszno 1979). Działo się to prawdopodobnie 9 września 1939 r., choć źródła i wspomnienia uczestników nie są zgodne ani co do daty, ani co do miejsca i okoliczności. W zasadniczych kwestiach historycy i biografowie rodziny są jednak zgodni, a mianowicie, że Kazimierz Ponikiewski poległ na polu walki w pierwszej fazie bitwy nad Bzurą i został pochowany w Tumie pod Łęczycą. Pozostawiając mało istotne rozbieżności do wyjaśnienia historykom wojskowości, można przyjąć jako datę jego śmierci dzień 9 września 1939 r. i jako miejsce śmierci wieś Balków (obecnie w gminie Piątek, powiat łęczycki), co znajduje potwierdzenie w dokumentacji pochówków wojennych na cmentarzu w Tumie (wykaz w Urzędzie Gminy Góra Św. Małgorzaty oraz wydawnictwo "Księga pochowanych…", Pruszków 1995). Poległ więc Kazimierz śmiercią żołnierza i spoczął pośród towarzyszy broni na wojennym cmentarzu

w pobliżu miejsca jego ostatniej walki. Na cmentarzu w Tumie jego nazwisko wymienione jest dwukrotnie, raz na pomniku POLEGŁYM WE WRZEŚNIU 1939 r. NA POLU CHWAŁY ZA OJCZYZNĘ i drugi raz na indywidualnej tabliczce nagrobnej (fot. 4), u dołu której widnieje, znana z Apelu Poległych, wojskowa formuła CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI! *** Jednym z nielicznych wyrazów pamięci o nim jest stojący przy fosie rydzyńskiego zamku pomniczek z tablicą o treści: NA FRONTACH II WOJNY ŚWIATOWEJ W POLSCE I FRANCJI, W BITWIE O ANGLIĘ, W MIEJSCACH ZAGŁADY I EGZEKUCJACH ODDALI ŻYCIE ZA WOLNOŚĆ I NIEPODLEGŁOŚĆ NAUCZYCIELE I WYCHOWANKOWIE GIMNAZJUM I LICEUM IM. SUŁKOWSKICH W RYDZYNIE. Pod tym tekstem wymienione są nazwiska 8 nauczycieli i 50 abiturientów, wśród których znajduje się Kazimierz Ponikiewski (fot. 5) oraz 10 kolegów z jego rocznika liczącego 18 maturzystów z 1938 r. Dla porządku należy wymienić tu też symboliczną tabliczkę w praktycznie niedostępnym wnętrzu rodzinnej kaplicy grobowej Ponikiewskich w Oporowie. Z innych form pamięci wymienię tylko notkę biograficzną autorstwa jego brata ("Na zawołanie Ponikiewskich", Poznań 1995), cytowaną na www.krzemieniewo. net, Nadmienię też, że sporadycznie spotykana jest informacja o pośmiertnym awansie Kazimierza do stopnia sierżanta. Przypis: Przygnębiające jest obserwowanie obecnych trendów w historii, kreujących i celebrujących coraz to innych bohaterów. W natłoku konspiracyjnego czy wręcz wyklętego bohaterstwa, z wielkim zapałem propagowanego również przez szkoły, gubimy pamięć o żołnierzach ponoszących najwyższe ofiary na prawdziwych polach bitewnych. Czyżby wzruszające wspominki o Kaziu Ponikiewskim, niegdyś często przekazywane swoim wnukom przez jego byłą opiekunkę Franciszkę Sadowską (po mężu Bąk), miały być wystarczającą rekompensatą historyczną? (Zdjęcia 1, 2 i 3 z rodzinnego albumu udostępniła p. Anna Ponikiewska, pozostałe zdjęcia ze zbiorów autorki)

ZOFIA DWORNIK (wnuczka opiekunki Kazia)

2. Kazio z młodszym bratem Guciem w drobnińskim parku (ok. 1922 - 1923).

3. Kazio w wieku wczesno szkolnym na tle drobnińskiego pałacu.

4. Grób Kazimierza Ponikiewskiego (kwatera wojenna na cmentarzu w Tumie pod Łęczycą).

5. Nazwisko "Kazimierz Ponikiewski" na rydzyńskiej tablicy pamiątkowej.


Z Kociug na mistrzostwa [ 12 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Jolanta Klimasz z Kociug ma 15 lat i przeszła do III klasy gimnazjum. Od roku trenuje rzut młotem.

Jola zawsze lubiła sport. W szkole grała w drużynie piłki nożnej, siatkowej, także piłki plażowej. Uprawiała też lekkoatletykę, a więc biegi, skoki, rzut piłeczką. Razem z koleżankami zajęły pierwsze miejsce w czwórboju lekkoatletycznym w Lesznie i doszły do etapu wojewódzkiego. Indywidualnie była pierwsza w Lesznie i trzecia w Puszczykowie na zawodach Wielkopolski. - W Puszczykowie znajduje się szkoła sportowa - mówi Jola. Właśnie tam, w czasie zawodów, zauważyli mnie nauczyciele z tej szkoły. Zaproponowali mi naukę w sportowym liceum. NIe wiem, czy skorzystam z tej oferty, ale szkołę obejrzałam - salę, boiska, sprzęty. To ładna placówka, z internatem. Można tam rozwijać swoje pasje. O planach na najbliższe lata Jolka nie chce jeszcze mówić. W szkole najbardziej lubi matematykę i wychowanie fizyczne. Ale mogłaby też być wychowawczynią w przedszkolu albo pielęgniarką. Lubi opiekować się dziećmi. Najprawdopodobniej jednak wybierze Akademię Wychowania Fizycznego. Póki co myśli o nauce w gimnazjum i treningach.

Do klubu Achilles w Lesznie trafiła trochę przez przypadek. Tam trenował jej kolega, a tata zachęcał, by także spróbowała. Pojechali więc na jeden z treningów. Wtedy było trochę biegania, skoków, ćwiczeń ogólnorozwojowych. A wkrótce był też pierwszy sportowy obóz. Zainteresowała się na nim rzutami dyskiem, młotem. Spodobało jej się to, zwłaszcza młot. - Trenuję od roku w kategorii młodzik - wyjaśnia Jola. - Poznaję tę dyscyplinę sportu pod okiem trenerki Hanny Górskiej. Ale dużo uczę się od klubowej koleżanki Patrycji Maciejewskiej, która ma już na swoim koncie czwarte miejsce na mistrzostwach Europy. Za rok będę mogła przejść do kategorii junior młodszy. Młot dla młodzików waży 3 kg. Umocowany jest na drucie, który wyrzuca się na jak najdłuższą odległość. Aby nadać mu prędkość, trzeba doskonale opanować technikę obrotów. Jola mówi, że właśnie to jest najtrudniejsze. Zawodnik staje bowiem w niewielkim kole, musi utrzymać pion i na ugiętych nogach wykonać kilka obrotów z młotem. Kiedy nada mu prędkości, wyrzuca młot przez otwór w siatce.

Im więcej obrotów, tym większa siła wyrzutu. Jola aktualnie rzuca młotem po dwóch obrotach, a trenuje już trzeci obrót. Ale Anita Włodarczyk opanowała cztery obroty. A pamiętać trzeba, że obracając się zawodnik przechodzi z palców na pięty. To bardzo trudne. Dlatego trenować trzeba właściwie każdego dnia. Trzy razy w tygodniu ćwiczy rzuty w Lesznie. Niestety, klub nie dysponuje siatką, która zapewnia bezpieczeństwo zawodnikom i widzom. Raz w tygodniu jeżdżą więc trenować w klatce - do Wolsztyna. Jedno popołudnie poświęca na trening na siłowni, trzy razy ćwiczy w domu, a dokładniej - na polu. Łącznie jest to kilkanaście godzin treningu w tygodniu. - Tylko dzięki rodzicom mogę rozwijać swoją pasję - dodaje Jola. - Zawożą mnie na zajęcia i wspierają, kiedy jest trudniej. Tata zrobił mi młot do ćwiczeń na miejscu. Rzucam na polu, nawet sąsiad obserwuje te moje wysiłki. Treningów nigdy nie jest za dużo. Z jednej strony trzeba bowiem nabrać sił, z drugiej - doskonalić technikę. Trzeba też unikać błędów. Nie można rzucać na siatkę lub poza wyznaczone pole. Nie liczy się rzut, jeśli zawodnik nie utrzyma się w kole do momentu zaliczenia rzutu przez sędziego. Wychodzi się zawsze z tylnej części koła, poza tzw. wąsami. Jola rzuciła młotem na odległość 45 m. Ten życiowy rekord dał jej piąte miejsce w Polsce w kategorii młodzik. Do trzeciego miejsca brakuje jej zaledwie trzech metrów. Dzięki temu w czerwcu uczestniczyła w Lekkoatletycznych Mistrzo-

godnie - wyjaśnia Jola. - Trenerka przygotowuje nas do mistrzostw Polski. Jedziemy na dziesięciodniowy obóz. Będziemy dużo ćwiczyć. Chciałabym na tych mistrzostwach zająć pierwsze lub drugie miejsce w swojej kategorii. Sport daje Joli dużo radości z osiąganych wyników. Ale pozwala również poznać wielu rówieśników, nawiązać przyjaźnie. Dzięki sportowi Jola wyjeżdża, zwiedza Polskę, jest tam, gdzie pewnie nie wybrałaby się sama czy z rodziną. Zwyczajnie rozwija pasje i zainteresowania. Właśnie czyta książkę o Kamili Skolimowskiej. A marzy, by kiedyś być jak Anita Włodarczyk. Bo rzut młotem będzie na pewno jej sportem. Póki co ma na to cały czas nauki w gimnazjum i liceum. A potem, być może, na studiach. My życzymy Joli, aby spełniała marzenia. A przy okazji, aby i nam - kibicom - dała sporo momentów do wzruszeń. Już teraz jej się to

stwach Wielkopolski, gdzie zajęła pierwsze miejsce w rzucie młotem i drugie miejsce w rzucie dyskiem. Pojedzie też wkrótce na mistrzostwa Polski. - I to jest cel na najbliższe ty-

udaje, więc pewnie za kilka lat zobaczymy Jolę na dużych stadionach w kraju. A kto wie, może i na arenach olimpijskich lub światowych? Sukcesy mogą się przecież rodzić także w Kociugach.

BOISKA CZYNNE WE WRZEŚNIU

Orlik Pawłowice: poniedziałek i piątek 15.30 - 22, wtorek - czwartek 15.30 - 21, sobota i niedziela 14 - 18. Animator: Robert Kuczyk, tel. 691 473 - 392. Orlik Krzemieniewo: poniedziałek - sobota 15 - 20, niedziela 12- 18. Animator: Sebastian Niedziela - tel. 782 - 956 - 941. Orlik Garzyn: poniedziałek - piątek 16 - 21, sobota i niedziela 13- 19. Animatorzy: Jakub Pecolt (do 15. 09) - tel. 601 - 470 - 537. Henryk Chwaliszewski (od 16. 09) - tel. 609 - 717 - 191. Boisko Wielofunkcyjne w Oporówku: poniedziałek - piątek 16- 20, sobota 15 - 19, niedziela 13 - 17. Animator: Andrzej Klupś tel. 730 - 165 555


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

HOROSKOP KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ

Baran 21.03-19.04 Nadchodzi dobry czas na przeprowadzenie zmian, które od dawna chodzą Ci po głowie. Przed podjęciem decyzji omów wszystko z bliskimi. Nie rezygnuj z propozycji wyjazdu. Lepsze finanse. Byk 20.04-20.05 Najbardziej udany urlop to ten w mniejszym gronie. Warto jeszcze teraz wybrać się na kilka dni gdzieś na wieś lub do przyjaciół. Uważaj na finanse, zbyt duże wydatki mogą wpędzić Cię w długi. Bliźnięta 21.05-21.06 W najbliższych dniach możesz odczuwać zmęczenie. Zbyt dużo obowiązków wzięłaś na siebie. Poproś o pomoc bliskich. Oczekuj też dobrej wiadomości od współpracowników. Rak 22.06-22.07 Nad Twoim związkiem jasno świeci słońce. Partner miło Cię zaskoczy. W pracy trochę zmian, ale będziesz zadowolona. Zakończysz sprawę, na której bardzo Ci zależy. Lew 23.07-22.08 Najbliższe tygodnie będą bardzo spokojne. Może to dobry czas, aby zająć się sobą. Pomyśl o odpoczynku, zmianie fryzury, drobnych zakupach. Czeka Cię też miłe spotkanie. Panna 23.08-22.09 Będziesz pełna życzliwości. Znajdź więcej czasu dla rodziny i przyjaciół. Nie rezygnuj z zaproszeń. Gwiazdy wróżą pewne zmiany. Może to będzie nowa propozycja zawodowa. Waga 23.09-22.10 Jeśli w Twoim związku coś zaczyna zgrzytać, zacznij działać. Rozmowa dużo wyjaśni. Warto też wspólnie gdzieś wyjechać. Ktoś z przyjaciół potrzebuje Twojego wsparcia. Skorpion 23.10-21.11 Gwiazdy zapowiadają dynamiczny miesiąc jeśli chodzi o finanse. Pojawi się możliwość dodatkowego zarobku. Zadbaj o zdrowie, zwłaszcza serce. Strzelec 22.11-21.12 Planety mówią, że wkrótce będziesz miała dużo okazji do świętowania. To także czas na rozwianie rodzinnych niedomówień. W pracy możesz wykazać się pomysłowością. Ktoś to doceni. Koziorożec 22.12-19.01 Przed Tobą wiele spotkań w kobiecym gronie. Wrócicie wspomnieniami do przeszłości. Uważaj w czasie podróży, gwiazdy wróżą jakieś perturbacje. Pod koniec miesiąca wiadomość z pracy. Wodnik 20.01-18.02 Jeszcze teraz warto wziąć kilka dni urlopu. W gwiazdach zapisano nowe znajomości, a może nawet nowe uczucie. W pracy unikaj plotek i konfliktów. Finanse w normie. Ryby 19.02-20.03 Wkrótce mogą skomplikować się codzienne sprawy. Będziesz musiała poprosić przyjaciół o wsparcie. Ktoś z rodziny czeka na spotkanie. I nie lekceważ złego samopoczucia.

Aby rozwiązać krzyżówkę, trzeba wpisać w poziome rzędy znaczenie słów. Potem z oznaczonych liter ułożyć hasło. Prawidłowe hasło można wysłać e-mailem. Można też wysłać SMS o treści TC.ZYCIE.rozwiazanie+imie i nazwisko+adres na numer 71068 (opłata 1,22 zł, regulamin na www.dotpay.pl). Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi rozlosujemy nagrodę. Poprzednie hasło krzyżówki brzmiało: DOBREGO LETNIEGO WYPOCZYNKU. Nagrodę wylosowała Wioletta Przybylak z Krzemieniewa. Zapraszamy po odbiór nagrody do GCK w Krzemieniewie.

1

19

2 3

6

4

3 8

5 6 7

1

9

5

8 10

17 4 7

11

12 13

1

11

14

2

12

10

3

13

11

2

4

14

1. Martwi maklera i graczy 2. Założył go Kotański 3. Numer nadany firmie 4. Reżyser filmu "Ryś" 5. Powóz dla króla 6. Nie zawsze ulgowa 7. Niepowetowana szkoda

20

13

18

16

5

15

Dobre rady

- Zupa nie wykipi, jeśli na garnku, w którym ją gotujemy, położymy długą drewnianą łyżkę. Łyżka łączy brzegi garnka i przebija pęcherze gotującego się płynu. - Kiedy nie mamy specjalnej tacki do pieczenia ryb na ruszcie, możemy położyć ją na plastrach cytryny. Ryba nie tylko dobrze się upiecze, ale zyska też niepowtarzalny aromat i smak. - Masło wyjęte z lodówki nie zjełczeje nawet podczas upałów, jeśli włożymy je do pojemnika, zalejemy zimną wodą i przykryjemy.

12

15

6

16

7

17

8

18

9

9

19

10

[ 13 ]

Z cukinii

Właśnie zbieramy dorodne cukinie, więc warto zrobić z nich pyszne kotleciki i paluszki. Oto przepisy na te dania. DELIKATNE KOTLECIKI Składniki: Podwójny filet z kurczaka, 10 dag żółtego sera, 10 dag pieczarek, mała młoda cukinia, jajko, tarta bułka do panierowania, sól, pieprz, olej do smażenia. Wykonanie: Mięso posiekać razem z serem oraz pieczarkami (można je zmiksować). Dodać startą na tarce cukinię, potem jajko, sól, pieprz. Wymieszać, a w razie potrzeby zagęścić bułką tartą. Uformować małe kotleciki, obtoczyć w tartej bułce, smażyć na rozgrzanym ogniu. PALUSZKI Z SEREM Składniki: Duża cukinia, opakowanie fety, 2 cebulki ze szczypiorkiem, 1/2 pęczka kopru, 2 jajka, 2 łyżki mąki, pieprz ziołowy, olej do smażenia. Wykonanie: Cukinię umyć, zetrzeć na tarce i dobrze odcisnąć. Dodać do niej rozdrobnioną fetę, posiekany koperek, a na końcu roztrzepane jajka i mąkę. Dokładnie wymieszać, doprawić pieprzem. Uformować placuszki i smażyć na rozgrzanym oleju z obu stron.

KOLOROWANKA

20

8. Przerwa między aktami 9. Podłokietnik 10. Urządzenie do cięcia blachy, papieru 11. … Hanin, aktorka 12. Antonim świtu 13. Wytyczna działania

Łatwiej też się rozsmaruje. - Koszyków i tacek z wikliny nie należy myć wodą z mydłem, bo tracą kolor. Zamiast tego można przetrzeć je ściereczką zwilżoną w mieszaninie 1 litra wody i 4 łyżek wody utlenionej. Gdy wyschną, dobrze jest przetrzeć je kosmetyczną oliwką dla dzieci. - Nie będziemy płakać przy krojeniu cebuli, jeśli zamoczymy ją w zimnej wodzie, a potem przez 30 minut potrzymamy w zamrażarce lub 2 godziny w lodówce. Zmarzniętą cebulę łatwiej się szatkuje. - Lukier, którego używamy do polewania ciast, będzie idealnie kremowy i wyjątkowo gładki, jeśli cukier puder dokładnie utrzemy z mlekiem.

Czy wiesz, że..?

Restauracji w Nowym Jorku jest tak wiele, że wystarczy, by każdego wieczoru przez 54 lata jeść kolację w innej. *** LEGO jest największym producentem opon na świecie. Corocznie produkuje ich 306 mln (do samochodów z klocków). *** Gdybyś chciał czytać wszystkie podpisywane "warunki umowy" (także te na stronach www), zajęłoby ci to 600 godzin rocznie. *** Psy i koty mają dominującą łapę. Samce zwykle są lewołapne, a samice - prawo.


Wakacje w bibliotece [ 14 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Piast w nowym sezonie

Zapowiadaliśmy w poprzednim numerze, że napiszemy, jak rozpoczęli sezon piłkarze Piasta. Przypomnijmy, że po ubiegłorocznej rywalizacji awansowali do A klasy. W tym sezonie walczyć więc będą z silniejszymi niż w roku ubiegłym rywalami. Za sobą mają już kilka meczów. Na początek powiedzmy, że Piast rozpoczął udział w Pucharze Polski. Pierwszy mecz rozegrali z Sokołem Chwałkowo i wygrali wynikiem 2:0. Następna runda będzie miała miejsce 7 września. Jeszcze nie wiadomo, kto będzie rywalem Piasta tego właśnie dnia. A teraz liga. Piast rozpoczął te rozgrywki dobrze. U siebie wygrał 2:1 z Pelikanem Dębno Polskie. Na stadion w Nowym Belęcinie przyszło prawie 200 kibiców. W sobotę, 20 sierpnia, piłkarze niestety przegrali w Pogorzeli wynikiem 1:5. Kolejne mecze odbędą się 27 sierpnia

w Belęcinie z Koroną Wilkowice i 3 września w Czaczu. Zapewne bardzo atrakcyjne okażą się derby z GKS Krzemieniewo. Ten mecz zaplanowano na 11 września o godz. 16 w Nowym Belęcinie. W jesiennej rundzie Piast rozegra 13 meczów. A gra z zespołami, z którymi walczył prawie 10 lat temu. - Naszym celem jest awansowanie do klasy okręgowej - powiedział nam Michał Chwaliszewski. - Zespół jest dobrze zmotywowany. Trenujemy dwa razy w tygodniu pod okiem zawodowego trenera. W drużynie jest trzydziestu zawodników, wszyscy z naszej gminy. Mamy o co walczyć. Chcielibyśmy zająć pierwsze miejsce w tabeli albo drugie, które da nam szansę na baraże. Rewanżowe mecze odbędą się wiosną.

Wakacje z biblioteką w Krzemieniewie rozpoczęły się od przestępstwa w bibliotece. Bezlitosny złodziej skradł rezydujące na półkach zabawki. Zgromadzone dzieci wcieliły się w role młodych detektywów i podążając za śladami i wskazówkami, pomogły rozwiązać zagadkę kryminalną. I reszta wtorkowych zajęć, które 16 sierpnia otworzyły wakacje z biblioteką, skupiona była wokół rozwiązywania zagadek. Dzieci dopasowywały ślady i klucze, uczyły się szyfrować wiadomości i nie wierzyć we właściwe na pierwszy rzut oka rozwiązania. Dzięki staraniom młodych detektywów skradzione zabawki wróciły na półki. Środowe zajęcia poświęcone były uczącym współpracy grom integracyjnym. Dzieci wspólnie rozplątywały pajęczynę i wykonywały różne zadania w grupach, ściskając ramionami kartki papieru, które nie mogły wypaść. Nie zabrakło gier planszowych, a na zakończenie zajęć dzieci zbudowały razem tor wyścigowy, na którym później odbyły się zawody poruszanych za pomocą słomek piłeczek pingpon-

gowych. Piątek pokazał, że makaron nie służy tylko do jedzenia. Dzieci uczestniczyły w eksperymencie z kolorowaniem makaronu kilkoma technikami i uczyły się, jak uzyskać różne odcienie barwników. Kolorowy suchy makaron posłużył jako rybki w ćwiczeniu na motorykę, polegającym na łowieniu makaronu słomkami. Dzieci tworzyły też w parach symetryczne konstrukcje, a na końcu wykonały makaronową biżuterię: bransoletki, korale i breloczki. W drugim tygodniu zajęć bibliotecznych dzieci wykonywały lampiony z makaronu, starły się z zadaniami logopedycznymi, łamańcami językowymi i trudnymi słówkami, poznawały także znaczenie trudniejszych przysłów. Uczyły się rozładowywania emocji w pozytywny sposób i wykorzystały ostatnie sierpniowe dni na ciekawe gry na świeżym powietrzu. Każdorazowo przez cztery godziny w zajęciach uczestniczyło od 25 do 30 dzieci. Na zakończenie zajęć wakacyjnych w bibliotece każde dziecko otrzymało mały upominek (kolorowe ołówki i książeczki).

ZAPISY DO SEKCJI

* Gminne Centrum Kultury ogłasza zapisy do Sekcji Tanecznej dla dzieci od 3 do 12 lat. Zapisy przyjmujemy do 15 września osobiście lub telefonicznie - 605567878.

* Zajęcia Sekcji Plastycznej już od 9 września w każdy piątek od godz. 15.30. Na zajęcia zapraszamy dzieci od 6 lat, młodzież i dorosłych. Zajęcia odbywają się w Garzynie.

Życie Gminy Krzemieniewo

Nakład 1.300 sztuk

Wydawca: Gminne Centrum Kultury w Krzemieniewie, ul. Zielona 6 Redakcja: GCK Krzemieniewo, ul. Zielona 6, tel. 65 536 06 77 Skład: HALPRESS, ul. Ostroroga, 64-100 Leszno - www.halpress.eu Druk: TRANSMAR Leszno Redaktor naczelny: Halina Siecińska Przesyłanie materiałów do gazety: www.gazeta.halpress.eu/dodaj


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[ 15 ]

Wakacje w Domu Kultury

„Za górami, za lasami, wakacje spędzaj z nami!” - to hasło tegorocznych zajęć wakacyjnych w Domu Kultury, organizowanych przez Gminne Centrum Kultury, które odbywały się od 3 do 12 sierpnia w Garzynie i Krzemieniewie. Swoją liczebnością dzieci z gminy udowodniły, że ciekawą przygodę można przeżyć również blisko domu. Każdorazowo w trzygodzinnych zajęciach uczestniczyło od 20 do 36 dzieci w wieku od 3 do 12 lat. Wakacje otworzył dzień plastyczny. Na zajęciach dzieci tworzyły obrazy, odbijając na kartkach przedmioty o różnych fakturach: falowany karton, folię bąbelkową, brokuły, klocki, guziki, kawałki materiałów, liście czy kwiaty. Dla rozruszania przeprowadzono gry ruchowe: „Mamo, ile kroków do domu” i „Orientuj się”. Później, w parach, dzieci malowały obrazy na sztalugach. Zajęcia zamknęły zabawy z balonikami. Dzień drugi upłynął pod hasłem sportu. Dzieci nie tylko brały udział w zawodach sportowych, ale też uczyły się, jak w prosty sposób można zapewnić sobie rozrywkę. Pomogły stworzyć kręgle z pustych butelek po jogurtach i piasku oraz grę w strącanie kubeczków. Ogromną popularnością cieszyły się zbiorowe zabawy z chustą animacyjną, które uczyły spostrzegawczości i współpracy, pomagały też zintegrować grupę. Dzień trzeci, również plastyczny, upłynął pod hasłem rycerzy i księżniczek. Po zabawie integracyjnej w „Chodzi lisek koło drogi” dzieci zbudowały zamek z kartonów, a potem ozdobiły go farbami. Później, jak na mieszkańców zamku przystało, dziewczynki zrobiły korony, a chłopcy tarcze. Dzień zamknęło rysowanie na sztalugach. Czwarty dzień dzieci rozpoczęły wspólnym malowaniem kredą, pokrywając szary plac przed biblioteką w Krzemieniewie kolorowymi rysunkami przedstawiającymi wakacje. Uczestnicy zajęć zagrali w gry ruchowe, m.in. „Ciuciubabkę” i „Berka murarza”. Po dawce ruchu przyszła pora na rozruszanie głów: dzieci zagrały w przeróżne gry planszowe. Na końcu wzięły udział w zawodach sportowych, gdzie sprawdzono ich celność i koordynację. Dzień piąty upłynął na oglądaniu bajki Disneya „Mulan” i na zabawach ruchowych. Ostatni dzień poświęcono tańcom i muzyce. Dyskotekę dla dzieci poprowadziła grupa „Kapitan Impreza”, zapewniając przeróżne sztuczki, tańce, zabawy z chustą animacyjną i konkurs talentów, na którym dzieci zaprezentowały szeroką gamę umiejętności - od tańca i gimnastyki po grę w piłkę i prawdziwy talent aktorski. Błyśnięto nawet dowcipem. Pod koniec spotkania nagrodzono dzieci, które zdobyły najwięcej punktów podczas zabaw sportowych, ale i pozostali uczestnicy zajęć wakacyjnych nie wyszli z pustymi rękami. Na wszystkich czekał upominek i spleciony w ciekawy kształt balonik.


[ 16 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Rowerówka nocą

Ta impreza była naprawdę wyjątkowa. Po pierwsze dlatego, że odbywała się w godzinach wieczorno - nocnych. A po drugie, że jej organizację wznowiono po siedmiu latach przerwy. Ostatni nocny rajd rowerowy miał bowiem miejsce w 2009 roku i był dziewiątym z kolei. Tegoroczny okazał się więc jubileuszowy. Dotychczasowe nocne rowerówki prowadziły z Rydzyny do Osiecznej. W tym roku trasę przedłużono i zaproponowano rowerzystom start z Pawłowic. A potem jazdę przez Nową Wieś, Kąkolewo, Łoniewo, Osieczną do Jeziorek. Łącznie 16 km. Organizatorami nowej odsłony nocnego rajdu rowerowego byli: Urzędy Gmin w Osiecznej i Krzemieniewie, Muzeum Rolnictwa w Osiecznej oraz Organizacja Turystyczna Leszno - Region. Nic dziwnego, że zaproszenie do udziału w imprezie kierowali do wszystkich mieszkańców regionu, a także turystów. Na starcie w Pawłowicach zgłosiło się prawie dwieście osób. Wśród nich było ponad 60 rowerzystów z naszej gminy. Każdy otrzymał numer, który upoważniał go do udziału w losowaniu nagród oraz do skonsumowania pysznej grochówki. A wszystkie atrakcje czekały na rajdowców w Jeziorkach. Rowerzyści dotarli tam około godziny 23. Z peletonem jechał samochód strażacki naszej OSP oraz wóz techniczny i karetka. Na szczęście żadne interwencje nie były konieczne. Organizatorzy wybrali najładniej oświetlony rower. Ustalili też nazwiska najmłodszego i najstarszego rowerzysty oraz osobę, która dotarła do nas z najbardziej oddalonego miejsca. Wszyscy otrzymali upominki. Natomiast w loterii można było wygrać rower i mnóstwo najróżniejszych gadżetów. Wśród mieszkańców naszej gminy strój rowerowy wylosował Antoni Konieczny z Pawłowic. Nocna rowerówka należała do naprawdę udanych. Już zapowiedziano jej kontynuację. A zatem możemy oczekiwać, że spotkamy się na trasie, także w jedną z sierpniowych nocy za rok.

Życie Gminy Krzemieniewo - nr 144 - Sierpień 2016  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you