Page 1

ŻYCIE

MIESIĘCZNIK SAMORZĄDOWY

Nr 120

ISSN 1733-4551

GMINY Sierpień 2014 KRZEMIENIEWO

www.gazeta.krzemieniewo.pl

DOŻYNKI

Cena 2 zł

Rolnicy zakończyli żniwa. Przyszedł więc czas na dożynki i podziękowania za zbiory, dobrą pogodę oraz bezpieczne prace w polu. W naszej gminie w wielu wsiach odbyły się dożynkowe spotkania. Rozpoczynały się dziękczynną mszą świętą, a potem mieszkańcy uczestniczyli w zabawach. W Pawłowicach pokazano tradycyjny obrzęd dożynkowy były wieńce, chleb z solą, śpiewy i tańce, a także korowód. W innych wsiach wieńce zanoszono do kościołów, a mieszkańcom proponowano rozgrywki sportowe, występy artystyczne, konkursy i oczywiście dożynkową zabawę. Przed publicznością wystąpiły zespoły pieśni i tańca, kabaret, dzieci ze szkół i przedszkoli oraz Gminnego Centrum Kultury. Wszyscy wspaniale się bawili. Na zdjęciach prezentujemy dożynkowe uroczystości i piękne dekoracje z Pawłowic, Luboni, Oporówka, Kociug i Garzyna. W dożynkach brali udział radni, sołtysi, nauczyciele, wójt gminy i goście z sąsiednich miejscowości.


[2]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Karta Dużej Rodziny

Rada Ministrów przyjęła rządowy program wspierania rodzin wielodzietnych. W ramach programu rodzinom wielodzietnym przyznawane są Karty Dużej Rodziny. Karta taka oferuje system zniżek oraz dodatkowych uprawnień, a jej posiadacze będą mieli możliwość korzystania z katalogu oferty kulturalnej, rekreacyjnej czy transportowej na terenie całego kraju. Karta Dużej Rodziny przyznawana jest rodzinie, która utrzymuje przynajmniej trójkę dzieci, bez względu na jej dochód. Dotyczy to także rodzin zastępczych oraz rodzinnych domów dziecka. Karta przyznawana jest każdemu członkowi rodziny. Dzieci dostają ją do czasu ukończenia 18. roku życia, a w przypadku, gdy się jeszcze uczą, do ukończenia 25 lat, natomiast bez ograniczeń wiekowych w przypadku dzieci legitymujących się orzeczeniem o umiarkowanym albo znacznym stopniu niepełnosprawności. Rodzice mogą korzystać z karty dożywotnio. Wniosek o wydanie karty, w imieniu rodziny, może złożyć każdy pełnoletni jej członek w Miejsko-Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Krzemieniewie. Karta wydawana jest bezpłatnie, każdej osobie zgłoszonej we wniosku, która spełnia ww. kryteria. Karta Dużej Rodziny posiada jeden, ogólnopolski wzór. Ma wymiary 54x85,6 mm (takie jak np. karta płatnicza lub kredytowa). Karta jest spersonalizowana. Oznacza to, że znajduje się na niej imię i nazwisko oraz numer PESEL jej posiadacza. Dodatkowo podana jest data ważności karty, jej numer, skrót „KDR” pisany alfabetem Braille’a oraz elementy zabezpieczające przed jej podrobieniem. Miejsca, w których przysługują

W Urzędzie Gminy odbyła się bardzo miła uroczystość. Dwie nauczycielki otrzymały akt nadania kolejnego stopnia awansu zawodowego. Elżbieta Rozwalka, nauczycielka wychowania przedszkolnego z Krzemieniewa oraz Magdalena Samol, nauczycielka języka angielskiego z Drobnina dostały stopień nauczyciela mianowanego. Akty wręczali im wójt gminy Andrzej Pietrula oraz inspektor oświaty Zenon Rosik. Wręczenie odbyło się w obecności dyrektorów obu placówek: Małgorzaty Glapiak i Leonarda Kaczmarka.

zniżki, oznaczone są specjalnym znakiem „Tu honorujemy Kartę Dużej Rodziny”. Póki co tych miejsc nie jest jeszcze zbyt dużo, ale z tygodnia na tydzień ich przybywa. Mamy nadzieję, że będą też w regionie leszczyńskim. Aby skorzystać ze zniżki, należy w punkcie zakupu biletu wstępu okazać kartę. Z karty każdy jej posiadacz może korzystać w dowolnym czasie. Oznacza to, że aby z niej skorzystać, nie trzeba być całą rodziną w jednym miejscu. Wykaz uprawnień przysługujących na podstawie programu znajduje się na stronie: https://rodzina. gov. pl/duza-rodzina. Zapraszamy!

Wspaniałe wyniki

gimnazjalistów Do szkół dotarły informacje o wynikach egzaminów tegorocznych gimnazjalistów. Komisje porównały wyniki zarówno w poszczególnych placówkach, jak i w gminach, powiatach, województwach i w kraju. W każdej z tych statystyk nasza gmina znajduje się w czołówce. Uczniowie trzecich klas gimnazjów pisali egzaminy z języka polskiego, matematyki, historii i WOSu, przedmiotów przyrodniczych oraz języka angielskiego. A w naszej gminie najlepiej wypadli

3 sierpnia grupa „Krzemianek” pojechała na wycieczkę do Czech do ZOO Safari. Nie jest ono typowym ogrodem zoologicznym, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Nasi czescy sąsiedzi stworzyli w Dvur Kralove namiastkę afrykańskiego Safari i zwierzynę możemy zwiedzać poruszając się po ogrodzie safaribusem bądź kolejką. W drodze powrotnej panie zwiedziły Kopalnię Uranu w Kowarach. Historia wydobywania w tych okolicach różnych pierwiastków sięga roku 1148, a najdawniejszy dokument świadczący o wydobywaniu rud żelaza w Kowarach pochodzi z 1355 roku. Pewne ilości rudy uranu zalegają w sztolniach kowarskich do dziś. W wycieczce udział wzięło 50 pań. Powiedzmy, że była to trzecia wycieczka w tym roku. Panie planują już kolejny wyjazd oraz warsztaty na jesienne wieczory.

uczniowie gimnazjum z Drobnina. Na sto procent poprawnych odpowiedzi uzyskali odpowiednio: 79, 78; 58, 92; 63, 17; 63, 31 oraz 82, 75 procent (średnia w powiecie to: 66, 23; 47, 79; 56, 66; 50, 18; 38, 23, a w województwie: 65, 43; 46, 79; 58, 11; 51, 18; 45, 20). To jest najlepszy wynik od początku funkcjonowania gimnazjów i przeprowadzania egzaminów sprawdzających poziom wiedzy uczniów. Pozostałe nasze gimnazja zanotowały tylko nieznacznie niższe wyniki, ale i tak mieli wyższe średnie niż uczniowie w powiecie i województwie. - To nie jest przypadek - powiedział nam Leonard Kaczmarek, dyrektor Zespołu Szkół w Drobninie. - Mury szkoły opuściła bardzo dobra grupa uczniów. Większość okazała ogromną ambicję i chęć do nauki. Mimo iż nauczyciele postawili wysoką poprzeczkę, uczniowie starali się spełnić ich oczekiwania i poza podstawowym programem realizowali też mnóstwo projektów dodatkowych. To dawało także dobre efekty w różnego rodzaju konkursach i olimpiadach. A poza tym, w drugiej klasie gimnazjum zawsze przeprowadzane są próbne egzaminy przez firmę zewnętrzną i jeśli dostrzegamy luki w wiedzy uczniów przez kolejny rok je korygujemy. Tegoroczny sukces jest więc wynikiem pracy zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Jestem z tych ocen bardzo zadowolony.


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Dostaliśmy pieniądze

dla Mierzejewa

[3]

W Oporówku powstaje dalsza część chodnika przy głównej ulicy wsi. Prace wykonuje Zakład Michała Smektały ze Święciechowy. Koszt inwestycji wyniesie około 100 000 zł. Wieś przeznaczyła na to również swój Fundusz Sołecki. Nowa nawierzchnia powstaje na długości 430 metrów. W ten sposób zakończony zostanie kilkuletni projekt budowy całego chodnika po prawej stronie ulicy.

To bardzo dobra wiadomość. Urząd Gminy starał się o dofinansowanie budowy stacji uzdatniania wody wraz z obiektami towarzyszącymi w Mierzejewie. Już wiemy, że pieniądze na tę inwestycję otrzymamy. Wójt podpisał umowę na dofinansowanie budowy w wysokości 75 procent jej wartości netto. Całość ma kosztować około 1.200.000 zł. Gmina otrzyma więc prawie 687.000 zł. Fundusze pochodzą z unijnego Programu Rozwoju Obszarów

Wiejskich na lata 2007-2013. Inwestycję wykonuje firma P.P.H.U Automatyk Barbara Kondratowicz ze Zbierska. Termin wykonania robót przewidziano na koniec listopada. Dzięki tej inwestycji będzie można zapewnić dostawę wody dla mieszkańców południowej części gminy, a więc Mierzejewa, Oporowa, Oporówka i Luboni, a w przyszłości również Kociug. Lepszą jakościowo wodę będą też mieli odbiorcy z ujęcia w Drobninie.

W Garzynie i częściowo w miejscowości Drobnin zakończono już budowę chodnika na ulicy Kasztanowej. Te prace również wykonała święciechowska firma. Koszt robót wyniósł nieco ponad 80.000 zł. Nową nawierzchnię z kostki brukowej położono na 300 metrach bieżących.

Mieszkańcy Drobnina mają już swoje grillowisko. Chata stanęła na gminnym gruncie, obok wiejskiego stawu. W pomieszczeniu wygospodarowano również pokoik dla miejscowej jednostki strażackiej. Całość jest już przygotowana do urządzenia wnętrza i wyposażenia go w meble. Do końca roku grillowisko będzie gotowe. Dotychczas na inwestycję wydano ponad 120.000 zł, również wiejski Fundusz Sołecki. Ta świetlica jest czwartą z kolei, którą gmina planowała postawić w tej kadencji. Kolejno powstawały w Luboni, Kociugach, Bojanicach i Drobninie. Mieszkańcy cieszą się z tak ładnego miejsca do spotkań. Dodajmy, że drobnińskie grillowisko jest także w większości finansowane z unijnych pieniędzy. Na ten cel otrzymaliśmy 75.000 zł w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.


[4]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Ustawa śmieciowa po roku

W lipcu minął rok odkąd gminy odpowiadają za gospodarkę odpadami komunalnymi. W naszym regionie samorządy zdecydowały, że w ich imieniu odbiorem i zagospodarowaniem śmieci zajmować się będzie Komunalny Związek Gmin Regionu Leszczyńskiego. Właśnie teraz Zarząd Związku podsumował roczne funkcjonowanie systemu i przekazał gminom informacje liczbowe dotyczące gospodarki odpadami. a oto najważniejsze dane dotyczące naszej gminy.

Właściciele i zarządy nieruchomości zobowiązani byli do złożenia deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. W gminie Krzemieniewo takich deklaracji złożono 1749 i zgłoszono 1696 nieruchomości, z których odbierano śmieci. Zgodnie z deklaracjami, opłatą objęto 7452 osoby, gdy tymczasem zameldowanych jest w gminie 8615 osób. A zatem procent ujętych w deklaracjach osób w stosunku do wszystkich mieszkańców gminy wynosi 86,50. Wyższy wskaźnik w tym zakresie ma 7 gmin spośród 19 należących do Związku, a najwyższy ma Rawicz - 92,30. Mieszkańcy w większości zbierają odpady w sposób selektywny. W naszej gminie prawie 92 procent zamieszkałych nieruchomości zgłoszonych zostało do zbierania odpadów komunalnych selektywnie. Tylko właściciele 8 procent nieruchomości nie segregują odpadów i płacą wyższą stawkę za wywóz śmieci. Od lipca ubiegłego roku do końca czerwca br. mieszkańcy gminy Krzemieniewo oddali 2079, 700 ton odpadów zmieszanych. Jest to o 20 procent więcej niż przed wejściem w życie nowego systemu. Natomiast w minionych dwunastu miesiącach właściciele nieruchomości oddali 134, 030 ton odpadów komunalnych zbieranych w sposób selektywny. W tej ilości najwięcej było

bezbarwnego szkła i tworzyw sztucznych. Na jednego mieszkańca przypada 15, 5 kg odpadów selektywnych. Mniej zebrali tylko mieszkańcy gmin Krzywiń, Jutrosin, Poniec i Śmigiel. Łącznie namtomiast, a więc odpadów zmieszanych i selektywnych na jednego mieszkańca w gminie Krzemieniewo przypada 270, 29 kg. Warto jeszcze powiedzieć, że na terenie działania Komunalnego Związku Gmin Regionu Leszczyńskiego prowadzona jest akcja edukacyjna wśród uczniów szkół i przedszkoli. Dotyczy ona kształtowania świadomości ekologicznej najmłodszych. W minionym roku tą akcją objęto 14 gmin, w tym 28 szkół. Skorzystało z niej 1108 uczniów. Zarząd Związku zapowiadał przeprowadzenie kontroli zarówno ilości nieruchomości zgłoszonych do odbioru odpadów, jak i deklaracji, w tym liczby zobowiązanych do płacenia za odbiór śmieci. Łącznie jak dotąd przeprowadzono 38 takich kontroli i skontrolowano 7577 nieruchomości. W gminie Krzemieniewo kontrola dotyczyła miejscowości: Zbytki, Stary Belęcin, Nowy Belęcin, Karchowo, Górzno. Skontrolowano 252 nieruchomości i stwierdzono 13 niezłożonych deklaracji. Upomnienia dotyczące nieprawidłowej segregacji skierowano do 59 osób.

Stanisława Wyrwińskiego z Bielaw odwiedzaliśmy już kilka razy. Byliśmy na jego urodzinach, 60-leciu małżeństwa, na rozmowach o historii RSP. Nie mogliśmy więc zapomnieć, że pan Stanisław za kilka dni obchodzić będzie kolejne „okrągłe” urodziny. W piątek, 12 września skończy bowiem 95 lat. Panie Stanisławie - życzymy przede wszystkim zdrowia oraz spokojnych, pogodnych dni. Życzymy też miłości ze strony bliskich oraz częstych spotkań z wnukami i prawnukami. Życzymy

wsparcia i opieki od rodziny. Z okazji 95 urodzin pana Stanisława odwiedzą też przedstawiciele władz gminy. Będą gratulacje i kwiaty. Będą też zapewne wspomnienia. Bo pan Wyrwiński ma o czym opowiadać. Od 52 lat mieszka w Bielawach. Był przewodniczącym Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej i przez wiele lat był sołtysem wsi. Jest ojcem, dziadkiem i pradziadkiem. Pana Stanisława znają w Bielawach wszyscy, nic dziwnego, że także sąsiedzi i znajomi życzą mu najpierw sto lat, a potem dużo więcej.

Życzenia dla Pana Stanisława

Na obozie harcerskim

Malownicze Jezioro Charzykowskie, obfite w jagody Bory Tucholskie i bogate w tradycje i kulturę Kaszuby gościły harcerzy z hufca ZhP w Lesznie. Wśród nich 9 Drużyna harcerska z Pawłowic zmieniła adres zamieszkania na 2 tygodnie życia pełnego przygód w Funce i okolicach. Nocleg pod namiotami, wędrówki piesze i rowerowe, pływanie pod żaglami i kąpiele w jeziorze to była nasza codzienność. „Dziewiąta” ćwiczyła umiejętności z zakresu udzielania pierwszej pomocy, brała udział w różnych warsztatach rozwijających umiejętności, pływała w kajakach po jeziorze. Nauczyliśmy się rzeźby w drewnie i pracy z ceramiką. Poznaliśmy świat pszczół - ich życie, budowę i rolę w środowisku. Prócz gier i zabaw, ognisk i harcerskich śpiewów mieliśmy też obowiązki. Miasteczko namiotowe, w którym mieszkaliśmy, musieliśmy sami stworzyć od podstaw. Wspólnie z

Życie Gminy Krzemieniewo

pozostałymi drużynami rozbiliśmy 25 dużych namiotów, wykonaliśmy urządzenia obozowe, bramę i maszt na flagę narodową. Codziennie witaliśmy dzień gimnastyką, apelami i konkursem czystości. Ten ostatni wypadał różnie, ale radziliśmy sobie. Mieliśmy również okazję zwiedzić Charzykowy, Kaszubski Dom Rękodzieła Ludowego w Swornychgaciach i Borne - przepiękną miejscowość nad rzeką Brdą, w której nasze serca pozostaną na dłużej. Tam ugościła nas pani Zosia, w której gospodarstwie czas zatrzymał się przed stu laty. Pełni zapału do pracy 27 lipca powróciliśmy do domów. Czekamy na kolejny rok harcerski i już planujemy przyszłoroczny obóz. Dokąd wówczas zaprowadzi nas szlak? PhM. SYLWIa WaWRZYNIaK

Więcej informacji, a także fotogaleria dostępne na fanpage drużyny: https://www. facebook. com/DH.Pawlowice

Nakład 1.300 sztuk

Wydawca: Gminne Centrum Kultury w Krzemieniewie, ul. Zielona 6 Redakcja: GCK Krzemieniewo, ul. Zielona 6, tel. 65 536 06 77 Skład: haLPRESS, ul. Ostroroga, 64-100 Leszno - www.halpress.eu Druk: TRaNSMaR Leszno Redaktor naczelny: halina Siecińska Przesyłanie materiałów do gazety: www.press.halpress.eu/dodaj


Kanalizacja gminy trwa ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[5]

Przed miesiącem zapowiadaliśmy, że w trzech kolejnych numerach „Życia…” przedstawimy mieszkańcom szczegóły dotyczące kanalizacji gminy. Przypomnijmy więc, że problem kanalizacji został już rozwiązany w Pawłowicach. Mieszkańcy tej wsi mogą przyłączyć się do sieci i korzystać z oczyszczalni Instytutu, który równocześnie zarządza też gminnymi sieciami kanalizacyjnymi.

Teraz przyszedł czas na podjęcie decyzji o kanalizacji w pozostałych częściach gminy. W poprzednim wydaniu gazety informowaliśmy, że samorząd zdecydował prowadzić te inwestycje w trzech etapach. Największym będzie etap pierwszy. Przewiduje on przede wszystkim budowę oczyszczalni ścieków. Oczyszczalnia powstanie w Luboni. Przed kilkoma tygodniami Urząd Gminy ogłosił przetarg na opracowanie dokumentacji pierwszego etapu kanalizacji. W chwili, gdy oddajemy gazetę do druku, właśnie rozstrzyga się wybór wykonawcy tego zlecenia. O tym, kto będzie opracowywał dokumentację, napiszemy za miesiąc. Najważniejszy jest fakt, że kanalizacja dla około połowy mieszkańców gminy właśnie „ruszyła”. Zgodnie z warunkami przetargu dokumentacja na oczyszczalnię ścieków i sieć kanalizacyjną pierwszego etapu musi być gotowa do listopada 2015 roku. Obejmuje budowę oczyszczalni i przepompowni oraz położenie rurociągu z przykanalikami. Sama dokumentacja kosztować będzie około 1. 300. 000 zł. Te

pieniądze gmina już zabezpieczyła w budżecie na rok następny. Powiedzmy jednak, że Urząd Gminy będzie się starał o pieniądze z zewnątrz także na samą dokumentację. Być może więc okaże się, że będzie ona dla gminy nieco mniej kosztowna. Po odebraniu gotowej dokumentacji i uzyskaniu przez gminę wszelkich pozwoleń budowlanych i uzgodnień, Urząd ogłosi przetarg na wykonawcę inwestycji. Sama oczyszczalnia będzie kosztować około 10. 000. 000 zł, a rurociąg pierwszego etapu 27. 000. 000 zł, Budowa ruszy w 2016 roku. Odpowiedzmy sobie jeszcze raz na pytanie, czy gminę na taki wydatek stać? Rocznie na inwestycje w budżecie mamy około 4. 000. 000 zł. Nie jest więc możliwe finansowanie kanalizacji z własnych pieniędzy. A zatem Urząd Gminy musi poczynić starania o uzyskanie środków unijnych. Już dziś wiadomo, że szanse na pieniądze z zewnątrz są. Będzie można je uzyskać z programów unijnych, a także z funduszy ochrony środowiska. Rozmowy w tej sprawie już rozpoczęto. A biorąc pod uwagę fakt, że Urząd

uzyskał ostatnio dofinansowanie do budowy sieci kanalizacyjnej w Pawłowicach i do stacji uzdatniania wody w Mierzejewie, te nowe wnioski zapewne też dobrze uzasadni. Wójt gminy mówi, że jest szansa na dofinansowanie tej budowy nawet do 75 procent jej wartości. I o to będziemy zabiegać. O samej oczyszczalni pisaliśmy w poprzednim wydaniu gazety. Dziś o sieci pierwszego etapu. Otóż będzie ona miała ponad 41 km długości. Zostanie położona we wsiach: Lubonia, Kociugi, Drobnin, Krzemieniewo, Garzyn i Górzno. Do każdej posesji doprowadzone będą przykanaliki. Na całej długości sieci wybudowanych zostanie 11 przepompowni. Sieć będzie miała 31 km rur grawitacyjnych i 10 km rur tłocznych. Łącznie z nowej sieci będzie mogło korzystać cztery tysiące mieszkańców. Razem z Pawłowicami, ponad połowa mieszkańców gminy będzie miała kanalizację już po pierwszym etapie inwestycji. Pozostaje jeszcze pytanie czy sieci kanalizacyjne będą kładzione równocześnie z budową oczyszczalni, czy dopiero po jej zakończeniu. A więc czy budowa będzie

trwała rok, dwa, czy może dłużej? W tej kwestii odpowiedź nie może być jednoznaczna. Wszystko zależeć będzie bowiem od uzyskanych funduszy zewnętrznych i od sposobu ich przekazania do gminy. Jeśli bowiem pieniądze docierać będą transzami, w czasie realizacji inwestycji niektóre zadania będzie można przyspieszyć. Jeśli dostaniemy ich więcej niż połowę, być może oczyszczalnia budować się będzie równocześnie z sieciami. Jeśli gmina zaciągnie kredyt, będzie się starała jak najszybciej uzyskać umorzenia części zobowiązania, a więc jak najprędzej zakończyć całość. Tych szczegółów dzisiaj nikt nie może dokładnie określić. Ważne jest jednak to, że od decyzji o budowie kanalizacji nie ma już odwrotu. To jest i będzie największa inwestycja w gminie. O jej drugim i trzecim etapie napiszemy za miesiąc. Powiedzmy jednak już dziś, że dla kolejnych etapów budowy trzeba będzie rozpisać nowy przetarg na dokumentację i na wykonawstwo. Te przetargi, które realizujemy teraz, dotyczą tylko pierwszego etapu inwestycji.

Przy bardzo słonecznej pogodzie odbyło się wakacyjne spotkanie członków Koła Emerytów, Rencistów i Inwalidów z Garzyna. Tym razem zaplanowali sobie wyjazd do Luboni. Mieli tam gdzie wypoczywać, bo sołtys wsi zaprosił ich do „Uroczyska nad stawem”. Na miejscu piekli kiełbaski na grillu, częstowali się kawą i herbatą, zwiedzali okolice. Mogli też odpoczywać w chacie, oglądać staw z widokowej kładki, rozsiadać się przy kamieniach. Wszyscy chętnie z tego korzystali.


Wspomnienia z wyjazdów i zabaw [6]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Już rozpoczął się nowy rok szkolny. Tymczasem do redakcji w lipcu dotarły zdjęcia z bardzo ciekawych wyjazdów uczniów jeszcze z ostatnich dni poprzedniego roku. Nie zdążyliśmy ich zamieścić w poprzednim wydaniu „Życia…”, więc robimy to dziś. Warto przecież powspominać.

W lipcu w Garzynie zorganizowano Zielone Przedszkole. Uczestniczyły w nim dzieci z grupy "Wróbelki". Organizatorzy przygotowali dla przedszkolaków różnorodne atrakcje w ramach dni: kulinarnego, sportowego, indiańskiego, tanecznego i przyrodniczego. Najwięcej emocji dały dzieciom zabawy w Indian, zainteresowała ich także wycieczka do firmy Agro-Charter. Wszyscy chętnie rywalizowali w konkurencjach sportowych, pięknie współdziałali podczas przygotowywania owocowych przysmaków. Już dziś dzieci czekają na wakacyjne spotkania w przyszłym roku.

W połowie czerwca klasy czwarte ze szkoły w Nowym Belęcinie były na biwaku w Osiecznej. Przy pięknej pogodzie czas upływał na grach, zabawach, rysowaniu, grach planszowych, muzykowaniu, jeździe na gokartach, siatkówce plażowej i innych. Bardzo ciekawą lekcję historii ziemi osieckiej usłyszały dzieci w klasztorze Franciszkanów. Z uśmiechem na ustach, całe i zdrowe - późnym południem - dzieci wróciły do domów.

Jeszcze w czerwcu uczniowie klasy III i V z Pawłowic pod opieką Magdaleny Ratajczak, Agnieszki Pospiech i Anny Andrzejewskiej wybrali się na dwudniową wycieczkę do Karpacza. Pierwszego dnia gościli w miasteczku Western City, gdzie mogli zobaczyć prawdziwego szeryfa, rewolwerowców i poszukiwaczy złota. Było tam mnóstwo atrakcji dla wszystkich. Następnego dnia udali się do Świątyni Wang. Następnie zwiedzili Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska. Oczywiście był też czas przeznaczony na zakup cennych pamiątek. Wycieczka wszystkim bardzo się podobała. Dostarczyła wielu wrażeń i pozostawiła wiele miłych wspomnień.

Tuż przed końcem roku szkolnego uczniowie klasy III ze szkoły w Pawłowicach spędzili jedno przedpołudnie w Kociugach. Kilkugodzinny pobyt był okazją do wspaniałej zabawy i wielu wrażeń. Wspaniała pogoda sprzyjała zabawom ruchowym. Niektórzy chłopcy rozegrali mecz piłki nożnej, a pozostałe dzieci bawiły się piłką, grały w dwa ognie i korzystały z placu zabaw. Między zabawami dzieci otrzymały smażone kiełbaski i lody.


Obchodzimy imieniny

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[7]

Aurelia - 25 IX

Pani Marianna ma 90 lat

Marianna Patelka całe swoje życie mieszkała w Kociugach. Tu się urodziła, tu spędziła dzieciństwo i młodość, w Kociugach wyszła za mąż i założyła rodzinę. Jako dziewczyna także w majątku we wsi pracowała, bo właśnie wybuchła wojna i okupant zatrudniał każdego, kto już do pracy się nadawał. W tym samym gospodarstwie przy koniach pracował przyszły mąż pani Marianny. Ale znali się od zawsze, bo jak z uśmiechem mówi pani Marianna mieszkał w tym samym domu, tuż za ścianą. A ślub wzięli w 1946 roku. Jubilatka miała jedną siostrę i dwóch braci. Niestety, bracia już odeszli na zawsze. A siostra też mieszka w Kociugach, często się odwiedzają. Pani Marianna obchodzi urodziny 31 sierpnia. Na rozmowę umówiłyśmy się kilka dni wcześniej. To było bardzo miłe spotkanie. Pani Marianna pamięta wszystkie szczegóły ze swego życia, umie o nich szczerze opowiadać, wspomina i te dobre chwile, i te trudne. Zaraz po ślubie zamieszkali z mężem w domu jej rodziców. Potem dostali małe mieszkanie od PGR, a właściwie jeden pokój. Tam urodziły się dzieci. Po kilku latach zaproponowano im nieco większy lokal. To też był pokój z kuchnią, ale z jeszcze jednym pomieszczeniem na strychu. Bardzo się przydawało, bo przez lata mieszkali tam synowie pani Marianny. Do dziś zresztą w tym domu pani Marianna mieszka z jednym z nich. Policzyła, że jest tu już od 54 lat. Wspomnienia z rodzinnego życia to przede wszystkim dzieci. Razem z mężem wychowali dwie córki i trzech synów. Pani Marianna pamięta jak chodzili do szkoły, jak trójka robiła technikum w Lesznie, jak pieszo chodzili na pociąg do Pawłowic. Pamięta wyjazdy do Sopotu. Tam mieszkał jej brat z rodziną, więc często z dziećmi jeździła na wakacje nad morze. Wspomina śluby córek i syna, a także narodziny każdego z kolej-

nych wnuków. Wspomina swoją pracę w kiosku i w sklepie oraz męża, który ukończył kursy i został księgowym w gospodarstwie rolnym. Tam przepracował dokładnie 50 lat. Ale we wspomnieniach są też te najtrudniejsze chwile. W samą gwiazdkę, w 1987 roku zmarł mąż pani Marianny. Od tego czasu zaczęła chorować. A 9 lat temu na zawsze odszedł syn. Tych pożegnań nie da się zapomnieć. Z panią Marianną rozmawiałyśmy też o dzisiejszym jej życiu. Kiedy przyjechałam, czytała gazetę. Bardzo lubi czytać książki, gazety, słucha w radio mszy świętej. W lecie wychodzi do ogrodu. Ale robić już nic nie może. Przeszła przecież trzy urazy, ma niesprawne ręce i nogi, chodzi o kulach. Mimo to jest pogodna. Mówi, że ma za co dziękować Bogu, bo żyje, cieszy się rodziną, ma dobrą opiekę. Pani Marianna doczekała się sześciorga wnucząt i pięciorga prawnucząt. Marianna Patelka mieszka z synem Stanisławem. W Pawłowicach mieszkają obie córki z rodzinami, a w Lesznie syn z rodziną. W każdą niedzielę przyjeżdżają do mamy. Wspólnie robią kawę, kolację, rozmawiają. To są bardzo miłe chwile. Ale na co dzień pani Marianna też może liczyć na pomoc bliskich. Większe prace robią córki i wnuczki, a te codzienne syn. To szczęście, powtarza, że ma taką dobrą rodzinę, no i że mimo choroby nie musi leżeć w łóżku. Uroczystość urodzinową też przygotowały dzieci. Była msza święta i przyjęcie. Były też życzenia i kwiaty. A czego bliscy życzyli swojej mamie i babci? Aby zawsze była pogodna, aby nie pogarszało się jej zdrowie, aby dożyła stu lat i więcej. Tego samego życzą Pani Mariannie przedstawiciele władz gminy i redakcja. A do zdjęcia poprosiliśmy jubilatkę, jej córkę Halinę, wnuczkę Magdalenę i prawnuczkę Mariannę.

Aurelia to po prostu złocista, złota. Nigdy nie zdobyła sobie w Polsce popularności, a szkoda. Aurelia jest osobą bardzo zaborczą, która przebiega przez życie jak huragan. Wszystkim się zajmuje, jest zdecydowana, zawsze wie czego chce. Może wykonywać nie tylko dwa, ale nawet trzy zawody jednocześnie. Jest żywa, w lot chwyta każdy problem. Ma znakomitą pamięć. Woli kochać niż być kochaną. Jej kolorem jest pomarańczowy, rośliną dzikie wino, zwierzęciem boa, a znakiem zodiaku Wodnik. Imieniny obchodzi też: 15 października i 2 grudnia. W naszej gminie mieszka tylko pięć pań o imieniu Aurelia. Spotkać je można w Nowym Belęcinie, Oporówku, Bojanicach, Krzemieniewie i Luboni. Najstarsza z Nowego Belęcina ma 61 lat, a

Sergiusz - 9 IX

Sergiusz to imię pochodzenia łacińskiego. Wywodzi się od nazwiska rzymskiego rodu Sergiuszów. W dzieciństwie i młodości Sergiusze dobrze sobie radzą nawet w trudnych sytuacjach, z łatwością inspirują innych do działań, dużo pracują. Schyłek życia spędzają w dobrze urządzonym otoczeniu. Są pracowici, osiągają sukcesy zawodowe i dobre zarobki. Sergiusz częściej niż inni prezentuje postawę bezinteresowną. Jest wrażliwy, łatwo go zranić. Sergiusz potrafi obdarzyć ukochaną osobę czułością i delikatnością. Jego liczbą jest 7, kolorami fioletowy i błękitny, rośliną sosna, zwierzęciem koń. Imieniny obchodzi także: 24 lutego, 27 lipca i 7 października. Sergiuszów jest w gminie zaledwie sześciu. Najstarszy z Pawłowic

Aurelia Szymańska z Luboni

najmłodsza z Luboni - 29 lat. Całej piątce pań o tym niecodziennym imieniu życzymy zdrowia i samych radosnych dni w życiu.

Sergiusz Paradowski z Drobnina

ma 64 lata, natomiast najmłodszy z Drobnina właśnie we wrześniu skończy dwa latka. Sergiusze mieszkają w: Pawłowicach, Bojanicach, Garzynie i Drobinie oraz dwóch w Oporowie. Wszystkim życzymy szczęścia i zdrowia.

+ + + + + POŻEGNaNIE + + + + + W ostatnich tygodniach w naszej gminie na zawsze odeszli:

12. 07, Marian Giezek, Zbytki 25. 07, Wanda Maćkowska, Pawłowice 06. 08, Stanisław Kolasiński, Garzyn 14. 08, Stanisława Giezek, Zbytki


Parafianie przywitali n [8]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

To niecodzienna sytuacja, że tego samego dnia proboszczami w dwóch sąsiednich parafiach zostali bracia. Od 1 lipca proboszczem w parafii Świerczyna jest ksiądz Maksymilian Kamza, a w parafii Oporowo ksiądz Paweł Kamza. Wychowali się w Poznaniu, w bardzo licznej rodzinie. Mieli ciepły, dobry dom.

Rodzice pobrali się w 1946 roku. Mama przed ślubem pracowała w banku, ojciec był dziennikarzem „Głosu Wielkopolskiego”. Mieszkali w dzielnicy Grunwald i należeli do parafii pw. Świętej Anny. Od początku zdecydowali, że nie będą się wystrzegać żadnego potomstwa i pokochają każde maleństwo, które przyjdzie na świat. Mama zrezygnowała więc z pracy zawodowej, a tata coraz częściej podejmował dodatkowe zajęcia, aby zapewnić byt rodzinie. A było dla kogo pracować, bo małżeństwo Kamzów doczekało się dziewięciu synów i czterech córek. Ksiądz Paweł był dziewiątym z kolei dzieckiem, a Maksymilian dziesiątym. Szczęśliwie wszyscy żyją, i co dla nich jest oczywiste, pomagają sobie nawzajem, wspierają się, często odwiedzają. - Dorastaliśmy w bardzo pobożnej rodzinie – mówi ksiądz Maksymilian. – Modlitwa była częścią naszej codzienności. Każdego dnia wspólnie odmawialiśmy różaniec. Tato ustawił w mieszkaniu ołtarzyk i przy nim gromadziła się cała rodzina. Razem też chodziliśmy do kościoła. Przy tym ołtarzyku każde z nas wychodząc z domu odbierało od rodziców błogosławieństwo. Dzieciństwo całej tej gromadki było zwyczajne. Chodzili do szkoły,

wyjeżdżali na wycieczki, bawili się na prywatkach. Wybierali swoją życiową drogę. Dwie siostry są katechetkami, jedna położną, wśród chłopaków jest elektromonter, budowlaniec, nauczyciel. Wszyscy zapamiętali, jak rodzice uczyli ich pracy społecznej. Każde z nich miało pod opieką starszą osobę. Robili im zakupy, pomagali w sprzątaniu, wyjściach. Poznawali potrzeby drugiego człowieka. To była niecodzienna lekcja, z którą potem szli w życie. Ksiądz Paweł mówi, że rodzice dali im to, co najważniejsze. a kiedy zrozumieli, że ich powołaniem jest kapłaństwo? Zarówno Maksymilian, jak i Paweł byli ministrantami w swojej parafii na Grunwaldzie. Służyli do mszy świętej od szkoły podstawowej do matury. Tłumaczą, że zrozumienie powołania to jest jak „dotykanie Boga”, na każdym etapie życia inne. Czasem jest to tylko myśl, która przemknie nieoczekiwanie, innym razem rozmowa, niekiedy jakiś symbliczny znak. Ksiądz Paweł mówi, że proboszcz z parafii Świętej Anny był wzorem, za którym chciał podążać. A ksiądz Maksymilian opowiada historię swojej matury. Był dobrym matematykiem, a jednak z tego przedmiotu egzaminu nie zdał. Pierwsza myśl jaka przyszła mu do głowy, to było przerażenie, że nie będzie

Synowie z rodzicami Cecylią i Henrykiem Kamza. Maksymilian siedzi obok rodziców, Paweł stoi, pierwszy z prawej.

Ksiądz Maksymilian Kamza

mogł pójść do seminarium. Wtedy uświadomił sobie, że o stanie kapłańskim marzy, że w sercu już decyzję podjął. Przystąpił do egzaminu poprawkowego w sierpniu, a w październiku rozpoczął naukę w Seminarium Duchownym w Poznaniu. Mimo że był rok młodszy od brata, naukę rozpoczął wcześniej, w 1980 roku, ksiądz Paweł do seminarium poszedł trzy lata później. Kto wie, może „dotykanie Boga” księdza Pawła prowadziło także ścieżkami księdza Maksymiliana? O swoich decyzjach najpierw powiedzieli rodzicom. Byli szczęśliwi. Przy domowym ołtarzyku błogosławili synów. a potem uczestniczyli w uroczystościach święceń kapłańskich, których udzielał im arcybiskup Jerzy Stroba i mszach świętych prymicyjnych. To było 28 i 25 lat temu. A bracia przypomnieli sobie, że wspólnie szli też do Pierwszej Komunii Świętej. Ojciec był wtedy chory, leżał w szpitalu. Prosto z kościoła pojechali do niego. Wiedzieli, że zaakceptuje każdą decyzję w ich dorosłym życiu. Czy marzył wówczas o dwóch synach

kapłanach? Kapłańska droga księdza Maksymiliana rozpoczęła się w parafii w Sierakowie. Tam był wikariuszem przez dwa lata. Potem przez siedem lat swoją po-


nowych proboszczów ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

sługę pełnił w Czerwonaku pod Poznaniem. Ponad dwa lata był kapelanem w szpitalu przy ul. Szkolnej. Pierwszą samodzielną parafią było Zakrzewo pod Poznaniem, a drugą Boruszyn koło Czarnkowa. W tej ostatniej przeżył aż jedenaście lat. Świerczyna jest trzecią parafią, w której został proboszczem. Ksiądz Paweł najpierw przez dwa lata był w parafii Pępowo. Stamtąd na rok trafił do parafii Zduny, gdzie zastał go nowy podział diezecji w polskim kościele. Wracając do diecezji poznańskiej skierowany został do Suchego Lasu, Rogoźna i Kościana. Pierwszą samodzielną parafią były Krzesiny. Ksiądz Paweł był tam proboszczem przez dziesięć lat. W grudniu 2009 roku został proboszczem parafii Osieczna. W ostatnich dwóch latach był księdzem rezydentem w Boruszynie. Teraz jest proboszczem parafii Oporowo. - Mamy ogromne szczęście, że Bóg posłał nas w tak piękne miejsce – mówi ksiądz Paweł. – Świątynie w Świerczynie i Oporowie są perełkami architektury i świadczą o tym, że na tych ziemiach wiara i religia zawsze były dla mieszkańców najważniejsze. Kościółki wręcz zachęcają do wstąpienia, a widok przepięknych ołtarzy wprowadza w ciszę i zadumę. Obaj proboszczowie wiedzą, że w ostatnich latach księża poprzednicy i parafianie włożyli mnóstwo wysiłku, by przywrócić dawny blask ołtarzy i całych świątyń. Są im za to bardzo wdzięczni. - Każda parafia jest inna – dodaje ksiądz Maksymilian. – Mieszkańcy mają swoje tradycje, swoją mentalność,

własne doświadczenia. To trzeba poznać i uszanować. Stałe są tylko prawdy wiary, sakramenty, miłość do Boga. A sposobów odkrywania tych prawd może być wiele. Ksiądz Maksymilian wyjaśnia, że do każdej kolejnej parafii przychodzi bogatszy o doświadczenia z poprzedniej. Nie wraca do przeszłości, nie rozpamiętuje wcześniejszych dokonań. Myśli o tym, co przed wiernymi, co mogą zrobić, przeżyć, zrozumieć. Modli się o tę wspólną przyszłość. A jednak nie sposób nie wspomnieć, że ksiądz Paweł razem z parafianami wybudował w Krzesinach dom parafialny, wymienił pokrycie dachowe w kościele, patronował spotkaniom ministrantów, matek różańcowych, zespołom muzycznemu i teatralnemu, wydawał gazetkę parafialną „Wspólnota krzesińska”. W Osiecznej wybudował grotę przy kościele i wykonał montaż ogrzewania w świątyni. Ksiądz Maksymilian w Boruszynie powołał wspólnotę modlitewną z zespołem muzycznym, który towarzyszył mszom świętym, uaktywnił świeckich członków kościoła, czytających Słowo Boże i prowadzących spotkania z dziećmi, miał czterech nadzwyczajnych szafarzy, wydawał gazetkę parafialną „Wszystkie nasze”, prowadził rekolekcje, także z zakonnikami zza granicy, wybudował grotę Matki Bożej przed kościołem, był laureatem

Ksiądz Maksymilian w czasie święceń kapłańskich.

ogólnopolskiego konkursu na proboszcza roku. Parafia to jak rodzina - podkreślają zgodnie. Nie można nią zarządzać, trzeba z nią i dla niej żyć. A więc stworzyć wspólnotę wspólnot. Poszukiwać, doskonalić się, uczyć pokory. Dlatego najważniejsze dla kapłana jest być jak najbliżej Boga i sprawiać, by dzięki temu Jezus dotykał ludzi swoją łaską. Ksiądz Maksymilian już zaprosił wiernych do codziennej modlitwy różańcowej, do adoracji Najświętszego Sakramentu. Wkrótce będą też msze święte o uzdrowienie duszy i ciała. Bardzo wielu parafian przychodzi. Potrzebują więc wspólnoty i rodziny. - Nigdy nie żałowałem duszpasterskiej drogi – wyjaśnia ksiądz Paweł. - Nie zrezygnowałem z rodziny, mam ją teraz po prostu większą. A ksiądz Maksymilian dodaje: - Ta z dzieciństwa dała nam drogowskaz, czerpiemy z niej siłę. W każdą ostatnią niedzielę adwentu organizujemy rodzinną Wigilię, spotykamy się też przy okazji uroczystości i zjazdów. W mojej

[9]

Ksiądz Paweł Kamza pierwszej parafii wspólnie obchodziliśmy 40-lecie pożycia małżeńskiego rodziców. Jesteśmy razem, nawet jeśli każdy z rodzeństwa jest w innym miejscu. Ojca pożegnali na zawsze ponad dwadzieścia lat temu. Mama jest od lat z księdzem Maksymilianem. W Świerczynie też będzie. Obaj bracia mogą codziennie poprosić ją o rozmowę, radę, chwilę wspomnień. Jakie będą więc parafie księży Kamzów? Na takie pytanie odpowiadają, że nie kreślą jeszcze planów. Chcą być otwarci dla ludzi, liczyć na ich wsparcie, pomoc, wzajemnie się od siebie uczyć. Razem odkrywać też będą nowe płaszczyzny zbliżania się do Boga, także odnowę w Duchu Świętym. Drzwi plebanii chcą mieć dla parafian zawsze otwarte, wiernych zaproszą na pielgrzymki, rekolekcje, spotkania wspólnot. Jak w rodzinie. Parafianie ze Świerczyny i z Oporowa z otwartym sercem przyjęli swoich nowych proboszczów.


90 lat pawłowickiego sportu [ 10 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

historia sportu w Pawłowicach sięga roku 1924, kiedy to powstało tu gniazdo Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Utworzyli je weterani powstania wielkopolskiego, m.in. Wojciech Łaszczyński, Stanisław Osięgłowski i Franciszek Stelmaszyk (naczelnik gniazda). Niewiele wiadomo o jego działalności, a w szczególności o udziale w zawodach sportowych. Gniazdo liczyło 20 członków, z tego 16 ćwiczących. W dniach 28-29 czerwca 1925 r. „Sokoły” z Pawłowic reprezentowały Okręg Leszczyński w wielkim zlocie dzielnicowym w Poznaniu. Tam Pawłowice wyróżniły się karnością i punktualnością na zbiórkach, a wraz z reprezentacją Okręgu zdobyły I miejsce w zbiorowym pokazie ćwiczeń. Do pawłowickiego gniazda należeli m.in. następujący druhowie: Tomasz Toboła, Ignacy Merta, Jan Rybakowski, Franciszek adamczak, Jan Nowak, Ignacy Łaszczyński, Józef Kołodziej i Jan Osięgłowski.

Trudne czasy po zakończeniu II wojny światowej nie sprzyjały rozwojowi sportu. Pierwsze Ludowe Zespoły Sportowe założono w 1946 r. W Pawłowicach inicjatywa założenia LZS-u wyszła w 1949 r. od Stanisława Małeckiego, wówczas kierownika działu w pawłowickim zakładzie. Zebranie założycielskie odbyło się 65 lat temu, 19 sierpnia 1949 r. Wybrano pierwszy zarząd w składzie: przewodniczący Stanisław Małecki, sekretarz Romuald Ciężki, skarbnik Henryk Borowiak, kierownik sportowy Wacław Katarzyński. W 1950 r. działały sekcje: siatkówki (35 osób, kierownik J. Magdański), piłki nożnej (30 osób, R. Ciężki), tenisa stołowego (18 osób, Krzysztof Śliwiński), lekkoatletyczna (W. Katarzyński) i pływania (6 osób, Maria Rozmus). LZS brał udział w 21 turniejach siatkówki, 10 trójbojach lekkoatletycznych, 4 biegach. „Majątek” zespołu składał się z: 1 siatki, 1 piłki do siatkówki, 2 dętek do piłek, 2 par rękawic bokserskich, 6 par spodenek, 18 koszulek. W latach 50. najpopularniejszą dyscypliną sportu w Pawłowicach była piłka siatkowa. Mecze siatkówki odbywały się wtedy na trawnikach, głównie w parku za pałacem oraz na dziedzińcu przed pałacem. Za siatkę służyła sieć rybacka. Przez całe dziesięciolecie drużyna z Pawłowic klasyfikowana była z reguły na trzecim miejscu w rywalizacji drużyn LZS z całego województwa poznańskiego. Największym sukcesem dla LZS Pawłowice w sezonie 1952 i jednym z największych w całej jego historii, było zdobycie podczas turnieju w Krakowie tytułu wicemistrzyni Polski LZS w konkurencji biegu indywidualnego przez przeszkody na dystansie 100 m przez Helenę Jankowiak (po mężu Klimaszewska). Po wielu trudach i ogromnej pracy wykonanej przez mieszkańców, 19 sierpnia 1956 r. otwarto boisko sportowe. Po przejęciu zakładu przez Instytut Zootechniki w Krakowie, do nazwy pawłowickiego LZS dodano „Zootechnik”. Wielkim orędownikiem sportu, wspierającym zespół organizacyjnie i materialnie stał się dyrektor

Zakładu inż. Józef Kamiński. Po siatkówce popularna była lekkoatletyka. Wybitną postacią w tej dyscyplinie był Stanisław Merta, który osiągał sukcesy na arenach krajowych, był mistrzem zrzeszenia LZS w biegach na 1500 i 3000 m. W tej dyscyplinie dorównywał mu również jego brat Władysław.

W powiatowych mistrzostwach 9 razy pod rząd w pchnięciu kulą wygrał Jan Wawrzyniak. Po S. Małeckim kolejnymi przewodniczącymi LZS byli: Leon Nowak (1951-1952), Franciszek Mielcarek (1952-1955), Jan Wawrzyniak (1955-1957), Bernard Adamczak (1957-1963), Franciszek Krygiel (1963-1973), Marian Patelka (1973-1975), Zygmunt Krygiel (1975-1983) i Marian Witczak (1984-2008). Zespół kilkakrotnie zdobył prestiżowy Sportowy Znak Jakości „Omega”. Od kwietnia 1973 r. przy pawłowickim LZS działała sekcja jeździecka, której trenerem był Paweł Wierzbicki, a zawodnikami m.in.: Roman Małecki, Waldemar Kaczmarek, Maciej Matuszewski (mistrz okręgu w ujeżdżaniu), później Benedykt Kurowski. W latach 80. największe suk-

cesy osiągał zespół piłki nożnej, który występował w klasie okręgowej i przez cztery sezony w klasie międzywojewódzkiej (IV lidze). Grali wtedy m.in. Ireneusz Rozwalka, Marian Kajzer, Tadeusz Sobkowiak, Roman Nawrocik, Piotr Adamczak, Jan Wójta, Roman Woźny, Stanisław Cugier,

członków klubu podjęto uchwałę o rozwiązaniu klubu i przekazaniu jego majątku na rzecz GKS Krzemieniewo. Żywiono na-dzieję, że powstanie w gminie jednego silnego klubu wpłynie pozytywnie na rozwój lokalnego sportu. Omawiając historię pawłowickiego sportu nie sposób nie

Drużyna Zootechnika Pawłowice w latach 80. Mirosław Nowak, Zenon Janowicz, Andrzej Adamczak, Eugeniusz Klupś, Eugeniusz Dziewiątka, Ludwik Adamczak, Paweł Musielak, później Rafał Dudka i Mieczysław Musielak. Trenerami byli: Zygmunt Krygiel (I zespół) i Andrzej Adamczak (młodzież). W latach 1985-89 pracę trenerską z piłkarzami „Zootechnika” z dużym powodzeniem prowadził Jerzy Radojewski. Po przemianach ustrojowych z lat 1989/90 nastąpił poważny regres w działalności LZS-ów. Zespół zmieniał formalne formy swojego działania. Sezon 2006/07 okazał się ostatnim w historii Zootechnika, w którym w rozgrywkach ligowych zagrała drużyna seniorów, zajmując odległe, 9 miejsce w klasie „A”. W dniu 20 listopada 2009 r. podczas nadzwyczajnego walnego zebrania

wspomnieć o powstałym z inicjatywy Stanisława Śmigielskiego w roku 1987 w parku za pałacem minitorze żużlowym, gdzie szkoliło się wielu późniejszych mistrzów tego sportu. Znaczące sukcesy odnosił też Szkolny Klub Sportowy „Orlik”, założony przez nauczycie-la Zbigniewa Tomińskiego, który największy sukces osiągnął w turnieju „Piłkarska Kadra Czeka” w 1996 r. zwyciężając w turnieju ogólnopolskim na boisku w Ustce. Od połowy zeszłego roku w Pawłowicach działa Młodzieżowe Towarzystwo Sportowe MTS Pawłowice na czele z Robertem Kuczykiem. Młodzi piłkarze już dali się poznać z dobrej strony w młodzieżowych rozgrywkach i kilku turniejach. Są nadzieją pawłowickiego sportu na przyszłe lata. JaROSŁaW WaWRZYNIaK


Oddał życie w obronie Polski ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[ 11 ]

Wspomnienie o alfredzie hr. Żółtowskim (1918-1939) - ostatnim właścicielu majątku Mierzejewo Zbliżająca się 75. rocznica wojny obronnej, zwanej także Kampanią Wrześniową 1939 r., jest okazją do przypomnienia jej cichych bohaterów, którzy niepokojąco szybko odchodzą „za mgłę” niepamięci. Jednym z nich jest ostatni właściciel majątku Mierzejewo, który był nim tylko nominalnie, gdyż poszedł na wojnę jako student i z niej nie wrócił.

alfred Żółtowski, syn hrabiego Jana Żółtowskiego i Ludwiki z Ostrowskich, urodził się 2 grudnia 1918 roku we Fryburgu (Fribourg w Szwajcarii) jako ich ósme z kolei dziecko. Ludwika i Jan Żółtowscy mieli jedenaścioro dzieci. Dwóch chłopców zmarło w wieku dziecięcym. Rodzinnym majątkiem Żółtowskich był Czacz k/Śmigla. Ze względów zdrowotnych oraz politycznych w 1914 r. hrabia Jan wysłał żonę z dziećmi do Szwajcarii. Wybuch wojny przedłużył ten pobyt na cały okres jej trwania. W 1915 r. przybył tam również sam Jan. W Szwajcarii zmarł ich najstarszy syn Ksawery (1906-1915) oraz urodziło się troje kolejnych dzieci: Michał (1915), Juliusz (1916) oraz Alfred (1918). Cała rodzina wróciła do Polski w 1919 r. Ich ojciec, Jan hr. Żółtowski, w latach 1918-1919 należał do Komitetu Narodowego Polskiego (z Ignacym Paderewskim i Romanem Dmowskim uczestniczył w podpisaniu traktatu pokojowego w Wersalu). Był też prezesem Urzędu Likwidacyjnego na byłą dzielnicę pruską w Poznaniu 1919-1923 oraz honorowym prezesem Wielkopolskiego Związku Ziemian 1926-1936. Młode lata upłynęły Alfredowi w domu rodzinnym w Czaczu. Po śmierci młodszego brata Aleksandra (1920-1923) jako najmłodszy syn dorastał w otoczeniu sześciorga starszego rodzeństwa i dwóch młodszych sióstr. W odróżnieniu od pasji najstarszego brata Jerzego (fotografia, lekkoatletyka i myślistwo), pasją Alfreda i pozostałych braci, w miarę ich dorastania, było szczególnie jeździectwo.

W obliczu rozpoczynającego się kryzysu gospodarczego ojciec, będący właścicielem dóbr Czacz, Białcz, Drzewce, Czarkowo i Mierzejewo, w 1927 r. sądownie dokonał podziału swych majątków między nieletnich jeszcze synów, sam pozostając jedynie opiekunem do czasu uzyskania przez nich pełnoletności. Jerzy otrzymał Czacz, Michał Drzewce, Juliusz prawdopodobnie Białcz lub Czarkowo oraz Alfred - Mierzejewo. Od tego więc momentu Alfred stał się formalnym właścicielem majątku Mierzejewo, co potwierdza dokument z 1931 r., zatytułowany „Projekt parcelacyjny części majątku Mierzejewo powiat Leszno - właściciel: małoletni Alfred Żółtowski ustanowiony opiekun: Jan Żółtowski zamieszkały majątek Czacz powiat Śmigiel”, znajdujący się w zbiorach Archiwum Państwowego w Poznaniu. W 1933 r. Alfred rozpoczął naukę, podobnie jak jego starsi bracia, w gimnazjum im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, którą ukończył maturą w 1937 r. (siostry kształciły się też w Poznaniu, lecz u Urszulanek). W tym czasie zdobył kilka pierwszych nagród na konkursach hippicznych dla młodego pokolenia. Po maturze rozpoczął studia na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, gdzie do wybuchu wojny ukończył 2 lata prawa. We wrześniu 1939 r. Alfred, razem ze starszym bratem Juliuszem, jako ochotnik z własnym koniem wstapił do kwaterującego w Czaczu 17. Pułku Ułanów. Przeciwny przyjmowaniu ochotników płk Kowalczewski zrobił dla braci Żółtowskich wyjątek, gdyż Juliusz zaoferował mu ojcowskiego dużego forda i siebie jako kierowcę. Niejako na potwierdzenie jednej ze zwrotek pułkowej żurawiejki: Wielkopolski, jaśniepański, Siedemnasty pułk ułański. W pułku tym bracia spotkali swojego stryja, ppor. rez. Benedykta Żółtowskiego z Godurowa. Warto tu nadmienić, że w leszczyńskim pułku ułanów służyli również dwaj mieszkańcy Mierzejewa – bracia Józef i Edward Sorbiccy (obaj w stopniu kaprala), co w pewnym sensie było zgodne z inną zwrotką żurawiejki:

Trochę chłopów, trochę panów, Siedemnasty pułk ułanów. Bracia Sorbiccy byli bowiem synami nieżyjącego już w tym czasie włodarza w mierzejewskim majątku. Z pułkiem tym Alfred odbył całą kampanię wrześniową, od rozpoczętego 4 września 1939 r. marszu odwrotowego z Czacza przez Zaniemyśl, Konin, Turek i Uniejów do Warszawy. Marsz ten przerwany został 9 września 1939 r. w rejonie Walewic, gdzie pułk wszedł do walki z Niemcami w ramach operacji nazwanej później Bitwą nad Bzurą. Po słynnej ostatniej szarży kawaleryjskiej (później przesadnie określanej jako "z lancą na tanki"), w dniu 16 września 17. Pułk Ułanów całością swoich sił przekroczył Bzurę w rejonie Witkowic i po kilku dniach ciężkich walk przedarł się przez Puszczę Kampinoską do Warszawy. Z pułku liczącego po mobilizacji łącznie 1200 żołnierzy (40 oficerów i 1160 podoficerów i ułanów), na szlaku bojowym poległo 14 oficerów, 3 podchorążych, 32 podoficerów i 149 szeregowych, wśród których nie było wymienionych wyżej trzech Żółtowskich ani dwóch Sorbickich. Alfred Żółtowski był jednak ciężko, a Józef Sorbicki lekko ranny. Po zawieszeniu broni w ostatnich dniach września pułk został w Warszawie rozbrojony i rozwiązany. Benedykt jako oficer został wzięty do niewoli, Juliusz Żółtowski i Mierzejewianie zostali zwolnieni do domów, a ciężko ranny na przedpolach Warszawy Alfred pozostał w Szpitalu Ujazdowskim w Warszawie. Nie są dokładnie znane miejsce ani data odniesienia ciężkich ran przez Alfreda. Z relacji jego dowódcy, por. Mariana Węclewicza, znane są jedynie okoliczności. Wskazał on Alfredowi eksponowane stanowisko, którego miał bronić sam za pomocą rusznicy przeciwczołgowej. Pułk posunął się dalej, a dowódca dopiero po kilku godzinach zorientował się, iż zostawił wystawionego na prawie pewną śmierć młodego ochotnika. Gdy wrócił, zastał go na wyznaczonym miejscu, lecz ciężko rannego w nogę. W ramach leczenia w wojskowym szpitalu na warszawskim Ujazdowie przebył dwie amputacje. W szpitalu brakowało wtedy światła, środków opatrunkowych, żywności i wody. Mimo pragnienia, Alfred podobno odstępował rannym kolegom swoją porcję wody, mówiąc: "oni będą jeszcze żyli, ja i tak umrę". Niestety, prze-

czuwał słusznie, gdyż zmarł tam 13 listopada 1939 r. i został pochowany na przyszpitalnym cmentarzu polowym.

Cmentarz polowy przy Szpitalu Ujazdowskim w Warszawie, zwany Cmentarzem Obrońców Warszawy - pierwsze miejsce spoczynku Alfreda. Po wojnie cmentarz ten został zlikwidowany, a ekshumowani żołnierze w dniach 13-15 września 1951 r. zostali przeniesieni na Wojskowe Powązki, które są drugim miejscem spoczynku Alfreda. Tam spoczywa do dziś wśród grobów żołnierzy poległych w Warszawie.

Fot. aleksander Dwornik Cmentarz Wojskowy na Powązkach w Warszawie – kwatera B10, rząd 1, grób nr 10 (stan w lutym 2014). Za postawę podczas walk w Kampinosie Alfred został pośmiertnie odznaczony orderem Virtuti Militari.

OPRaCOWaŁ:

LEONaRD DWORNIK

Podstawowe źródło: „Kwartalnik Związku Rodu Żółtowskich” (wersja elektroniczna), /tam:/ wspomnienia Michała Żółtowskiego (1915-2009) Zdjęcie Alfreda Żółtowskiego udostępnił Andrzej Miecz. Żółtowski z Warszawy


Prawdziwe [ 12 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

historie

Moja historia nie jest ani wyjątkowa, ani specjalnie interesująca, a mimo to chciałam się nią podzielić. Chyba dlatego, by powiedzieć kobietom, że czasem wybierając sposób na życie zapominają o sobie. Mnie przez całą moją dorosłość wydawało się, że jestem szczęśliwa, spełniona, że mam wszystko czego mi potrzeba. I chyba tak było, jednak teraz moja ukochana wnuczka pokazuje mi z ilu rzeczy rezygnowałam, czego nie wiedziałam, czym się nie cieszyłam. ale po kolei.

Wyszłam za mąż zaraz po szkole średniej. Mąż miał mieszkanie po babci, więc od samego początku poszliśmy na swoje. Pracowaliśmy obydwoje, tyle tylko, że mąż często musiał wyjeżdżać i wtedy czułam się trochę samotna. Ale niedaleko mieszkali moi rodzice, miałam też koleżanki – nie było źle. Po dwóch latach urodziłam córeczkę. Nie muszę mówić jaka byłam szczęśliwa. Jagoda wypełniała całe moje życie. To był najlepszy okres w moim macierzyństwie. Uczyłam się być mamą, poznawałam świat dziecka, odkrywałam radości, o których dotąd nie miałam pojęcia. Pewnie jak dziesiątki innych mam. Ale ja dla Jagody zmieniłam niemal wszystko. Przede wszystkim na jakiś czas zrezygnowałam z pracy, a kiedy wróciłam, to już tylko na pół etatu. Uważałam, że nie mogę być przez osiem godzin poza domem, bo przecież Jagoda mnie potrzebuje. Nigdy nie zostawiałam jej samej, nawet jeśli mąż był w domu. Razem z nią odrabiałam lekcje, razem wychodziłam na podwórze, wspólnie jeździłyśmy na wycieczki. Nauczyłam Jagodę gotować, robić na drutach, wymyślać zabawy. Właściwie nie było szczęśliwszego domu. Z Jagodą nawet spałam, bo tak się do siebie przywiązałyśmy, że przez lata nie potrafiła beze mnie zasypiać. Ani Jagoda, ani ja nie widziałyśmy w tej naszej zaborczej miłości niczego złego. Nam było z nią dobrze, nawzajem wypełniałyśmy sobie codzienność. Czasem tylko mąż próbował mnie przekonać, że przesadzam. Wtedy uważałam, że marudzi, że jest zazdrosny, że nie rozumie więzi, jaka nas łączy. Kiedy teraz wracam wspomnieniami do tamtych lat, widzę siebie nieustająco zabieganą. Praca i dom – to były moje jedyne światy. Nie wychodziłam z mężem do znajomych, nie wyjeżdżałam, chyba że razem z Jagodą, nie bawiłam się. I niczego nie żałowałam.

Jagoda dorosła i wyszła za mąż. Na szczęście – tak wtedy uważałam – przez jakiś czas mieszkali z nami. I na szczęście córka zaszła w ciążę. To był kolejny powód, by się nią opiekować. Zięciowi to odpowiadało, a mąż już przestał się buntować. Ja oczywiście byłam w swoim żywiole. Przyszedł czas na pieluszki, kaszki, soczki… i na miłość, którą bez przeszkód przelałam na maleńką Zosię. Miałam wrażenie, że wróciła moja młodość, że znowu coś zaczynam, że świat jest jeszcze piękniejszy. I chyba rzeczywiście był, bo wszyscy pokochaliśmy Zosię bez pamięci. Mąż odszedł cichutko, jakby nie chciał przewracać naszego życia. Chyba wtedy najbardziej poczułam, jakim dobrym był człowiekiem. Myśłałam, że będzie zawsze, że zobaczy Zosię dorosłą, że razem ze mną wyda ją za mąż. Nagle zrobiło się pusto, ciężko, smutno. Bardzo mi go brakuje. Jagoda z mężem kupili mieszkanie i postanowili się wyprowadzić. Dla mnie był to cios. Po trzydziestu latach nieustającego zabiegania o jej beztroskie dzieciństwo i młodość nagle miałam zostać sama. Zupełnie sama. Wiedziałam, że tego mi nie zrobią. Przecież też mnie kochali. Razem postanowiliśmy więc, że Zosia zostanie ze mną. Przynajmniej na jakiś czas, na dwa, trzy lata. Oczywiście musiałam zrezygnować z pracy, bo o żadnej opiekunce nie mogło być mowy. Moja Zosia musiała mieć babcię od rana do wieczora, na każde zawołanie. Tylko wtedy czułam się szczęśliwa. Nie będę mówić o wszystkich kolejnych latach z Zosią. Były cudowne i niemal takie same jak z Jagodą. Tyle, że Zosia jest dużo żywsza, energiczniejsza, weselsza. Oczywiście została ze mną na stałe. Jesteśmy sobie bardzo bliskie. Ale nagle - tak naprawdę to po prawie dwudziestu latach – Zosia wyjechała. Zwyczajnie do-

stała się na studia i wyjechała z domu. Mój świat się zawalił. Aż trudno uwierzyć, ale prawie nie jadłam, nie wychodziłam z domu, niewiele sprzątałam. Wydawało mi się, że nie warto, nie ma dla kogo. Po co? Od tamtych dni minęły niemal trzy lata. I o tych latach chciałam wam powiedzieć. Mam już sześćdziesiątkę i zawsze myślałam, że w tym wieku niczego dobrego nie można się już spodziewać. Nic bardziej mylnego. Zosia nauczyła mnie patrzeć inaczej na codzienność. Widziała co dzieje się ze mną i krok po kroku wyciągała mnie z domu. Najpierw chodziłyśmy do kina i na wybrane, spokojniejsze koncerty. Potem zabrała mnie do Poznania, do akademika. Spotkałam się z innymi młodymi ludźmi. Rok temu wykupiła mi z mamą wczasy. Uświadomiłam sobie, że nigdy nie byłam nad morzem. Boże, ile straciłam przez całe życie? Teraz zapisuję każde swoje wyjście, wyjazd, spotkanie. O każdym opowiadam i Jagodzie, i Zosi. Cieszą się razem ze mną.

Niczego nie żałuję ze swojego życia. Miałam i mam dobre dni. Ale szkoda, że nie wypełniłam ich także chwilami tylko dla siebie i dla męża. On najbardziej zasługiwał na to, by odczuć moją miłość. Coś jednak straciliśmy. Dobrze, że Zosia mi to pokazała. SPISaŁa haLINa SIECIńSKa

To była naprawdę niecodzienna zabawa. Do Pawłowic zaproszono młodych DJ-ów, aby zaprezentowali swoją ulubioną muzykę. Przy tej muzyce można było oczywiście tańczyć i świetnie się bawić. Impreza odbywała się na świeżym powietrzu, a przybyło na nią około trzystu młodych ludzi z Pawłowic i okolicznych miejscowości. Sołtys wsi mówi, że takie muzyczne imprezy organizować będzie cyklicznie. Kierowane będą do osób młodych oraz tych trochę starszych. Bawić mogą się przecież wszyscy. Póki co, oczekuje uwag dotyczących organizacji podobnych muzycznych spotkań w przyszłości.


HOROSKOP

Baran 21.03-19.04 Czeka Cię tydzień pełen wrażeń. Nieoczekiwanie staniesz przed szansą ciekawego wyjazdu lub udziału w niecodziennym przedsięwzięciu. Skorzystaj z szansy. Zwróć uwagę na problemy kogoś z bliskich. Byk 20.04-20.05 Będziesz w znakomitej formie zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Dzięki temu uda Ci się zrealizować pewien plan. Lepiej też wyglądać będzie Twoja sytuacja finansowa. Bliźnięta 21.05-21.06 Przed Tobą spokojne dni, choć w drugiej połowie miesiąca czekaj na miłe spotkanie. W pracy trochę zastępstw, więc i więcej obowiązków. Uważaj w podróży. Rak 22.06-22.07 Obowiązki zawodowe zabiorą Ci więcej czasu. Ale ostatni tydzień miesiąca zapowiada się imprezowo. Poznasz kogoś bardzo interesującego. Unikaj stresów. Finanse dobre. Lew 23.07-22.08 Nadchodzące dni przyniosą ciekawe wydarzenia na linii towarzyskiej. Ktoś bardzo będzie zabiegał o Twoje względy. Skontroluj zdrowie. Panna 23.08-22.09 Złapiesz wiatr w żagle. Wszystko będzie Ci się udawało. Ale nie przesadź z obowiązkami. Wyjedź choć na dwa, trzy dni. Zwróć uwagę na kogoś, kto próbuje umówić się z Tobą. Waga 23.09-22.10 Nie przywiązuj zbytniej uwagi do plotek. Najlepiej w ogóle nie uczestniczyć w tego typu rozmowach. Oczekuj niespodzianki w rodzinie. Gwiazdy wróżą wygraną w loterii. Skorpion 23.10-21.11 Zupełnie nieoczekiwanie otrzymasz ciekawą propozycję zawodową. Zastanów się, czy warto zmieniać środowisko. Trochę lepsza sytuacja finansowa. Strzelec 22.11-21.12 Przed Tobą bardzo rodzinny tydzień. Ktoś przyjedzie, ktoś zadzwoni, będzie dużo wspomnień. W pracy nieco mniej zadań. Koziorożec 22.12-19.01 Weź sprawy w swoje ręce i ostatecznie podejmij decyzję co do zmiany pracy. Na pewno Ci się uda zrealizować marzenia. Wykorzystaj urlop i odpocznij. Zadzwoń do bliskich. Wodnik 20.01-18.02 Nie warto uciekać przed problemami. Porozmawiaj o nich z rodziną i wspólnie zdecydujcie, jak je rozwiązać. Wkrótce poznasz interesującą osobę. To może być początek miłości. Ryby 19.02-20.03 Stara miłość nie rdzewieje. Przekonasz się o tym już wkrótce. Oczekuj też dobrej wiadomości związanej z pracą. Sprawdź, czy wszystko w porządku z sercem.

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[ 13 ]

KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ

Rozwiązanie powstanie po przeniesieniu liter oznaczonych cyframi od 1 do 13 do odpowiednich kratek poniżej. Prawidłowe hasło można wysłać e-mailem. Można też wysłać SMS o treści TC.ZYCIE.rozwiazanie+imie i nazwisko+adres na numer 71068 (opłata 1,22 zł, regulamin na www.dotpay.pl). Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi rozlosujemy nagrodę. Poprzednie hasło krzyżówki brzmiało: CZaS URLOPÓW I WaKaCJI. Nagrody wylosowała Stefania Przybylak z Krzemieniewa. Zapraszamy po odbiór nagrody do GCK w Krzemieniewie. Polski samochód ciężarowy

5 

Wyznaczona droga rajdu

Grecka litera P Sygnał pożarowy

Góral lub składak

3 2

Glinka do wyrobu porcelany Ischias

Bogini, żona Ozyrysa

Metal o symbolu chemicznym Zn

12

Imię Stępowskiego, aktora i barda Warszawy

2

3

Statek na dnie morza

4

2

9

10

11

4

9

Gatunek margaryny

11

5

Pyszne zupy 4

6

7 13

Masyw górski w Tatrach między Dolinami Kościeliską  i Chochołowską

Inna nazwa włoskiej rzeki Pad

Zespół neuro- Duchowieństwo 1 nów czuciowych

Alain, urodzony w 1935 roku, autor francuski

8

Przylądek

4

Prywatne przedsiębiorKaretka stwo, czasem reanimacyjna jednoosobowe

1

Ruda dziewczynka z powieści „ ... z Zielonego Wzgórza”

9

10

1

10

SEROWa Z PIWNĄ NUTĄ Składniki: 1 cebula, 1 łyżka mąki, 3 marchewki, 1 bagietka, 2 łodygi selera, 50 g masła + 1 łyżka, 500 ml bulionu drobiowego, 200-250 ml mleka, 200 g sera żółtego, 100 ml jasnego piwa, 1-2 ząbki czosnku, sól, pieprz. Sposób przygotowania: Cebulę obrać, a następnie drobno posiekać ostrym nożem. Marchewki oraz seler oczyścić i pokroić na małe kawałki. Warzywa podsmażyć w garnku na 50 g masła. Następnie oprószyć mąką, wymieszać i zalać bulionem drobiowym oraz mlekiem. Składniki gotować przez 15 min, często mieszając. Ser żółty zetrzeć i dodać do naczynia. Zawartość garnka podgrzewać do czasu, aż ser się roztopi. Do składników dolać piwo. Całość dobrze wymieszać i podgrzewać jeszcze przez chwilę. Następnie zupę doprawić do smaku solą oraz pieprzem. Można też wsypać odrobinę gałki muszkatołowej. KREM Z BOBU Składniki: 1 kg świeżego bobu, 2 marchewki, 1 pietruszka, 1/3 selera,

2 7

6

7 4

2

8

12

2

13

1/3 pora, 3 ziemniaki, 4 łyżki posiekanego koperku, 4 ząbki czosnku, 4 łyżki oleju do smażenia, 3 liście laurowe, 4 ziarenka ziela angielskiego, szczypta gałki muszkatołowej, sól, pieprz. Sposób przygotowania: Do dużego garnka wlać większą ilość wody, doprowadzić do wrzenia i wrzucić opłukany bób. Gotować na małym ogniu przez 5-6 min. Następnie osączyć, przelać zimną wodą i obrać. Do garnka wlać 5 szklanek wody i zagotować. Dołożyć pokrojone marchewki, pietruszkę, seler, ziemniaki, por, liście laurowe, ziele angielskie i 1 łyżeczkę soli. Gotować na małym ogniu ok. 30 min, mieszając od czasu do czasu. Na patelni rozgrzać olej. Następnie wrzucić posiekany koperek i podgrzewać przez 3 min. Dodać obrany bób. Po ok. 5 min dołożyć przeciśnięty przez praskę czosnek. Składniki posypać szczyptą soli i bardzo dobrze wymieszać. Z garnka wyjąć liście laurowe, por, ziele angielskie. Dodać bób i miksować do uzyskania gładkiej konsystencji. Połączyć z gałką muszkatołową, solą oraz pieprzem. Zupa będzie się ładnie prezentować, jeśli ozdobimy ją koperkiem.

Dobre rady

* Buraki po ugotowaniu łatwo i szybko obierzemy ze skórki, jeżeli wyjęte z gorącej wody od razu zanurzymy w zimnej. * Sekret udanej zupy pomidorowej i ogórkowej tkwi w dobrej jakości produktach, ale także w odpowiednim doprawieniu. Aby wydobyć z nich pełnię smaku, należy tuż przed końcem gotowania dodać do zupy łyżeczkę cukru. * Nim zamkniemy słoik z dżemem lub konfiturą, dobrze jest nalać na wierzch troszeczkę spirytusu. Zapobiegnie to pojawieniu się pleśni. * Aby uniknąć zakalca w cieście, warto owoce wyjęte z kompotu najpierw oprószyć kaszą manną lub tartą bułką. Dopiero potem należy położyć je na ciasto. Wchłoną nadmiar płynu. * Jeśli w ostatniej chwili zabrakło nam proszku do pieczenia, możemy zamiast niego dodać do ciasta 3-4 łyżeczki koniaku lub rumu. Alkohol spulchnia ciasto i daje przyjemny aromat.

Kwiatki do

zjedzenia

Kwiatki nie tylko nadają się do bukietów, ale i na talerz. Na przykład stokrotki mogą być idealnym dodatkiem do zup, sosów czy masła ziołowego. Działają przeciwzapalnie. Ekologiczna lawenda wzbogaca smak dań na słodko. Dodaje się ją do galaretek i ciastek. Bratek świetnie smakuje w owocowych i warzywnych sałatkach. Ma dużo witaminy C, ułatwia trawienie. Natomiast nasturcja dobrze komponuje się z serami, jajkami i pasztetem. Ma właściwości bakteriobójcze. A zatem z kwiatkami może być nie tylko smaczniej, ale i ładniej.

(: HUMOR :)

- Przeczytałem już bardzo dużo książek w swoim życiu. - A czytałeś  Norwida? - Nie. A kto to napisał? *** Sędzia do oskarżonego: - Ma pan do wyboru - albo tysiąc złotych, albo trzydzieści dni aresztu. - To ja wolę  wziąć ten tysiąc. *** - Kochanie, musimy otworzyć nowe konto w banku! - Dlaczego? - Bo na starym nie mamy już ani złotówki!


[ 14 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Plażowa piłka w Pawłowicach

W Pawłowicach przy ul. Wielkopolskiej przy pięknej, słoncznej pogodzie został rozegrany V Turniej Plażowej Piłki Siatkowej „O puchar przechodni sołtysa”. Do rozgrywek zgłosiło się 9 dwuosobowych drużyn. Po zaciętych grach w eliminacjach do finału weszły 3 drużyny: 1. Krzemieniewo I w składzie: Damian Schmidt i Damian Kaczmarek, 2. Krzemieniewo II w składzie: Krzysztof Markowski i Denis Bolewicz, 3. Ex trema Pawłowice w składzie: Mateusz Galon i Arkadiusz Połczyk. Finał wygrali zawodnicy drużyny Krzemieniewo I, zdobywając puchar. Drugie miejsce przypadło drużynie z Krzemieniewa III, a trzecie zawodnikom z Pawłowic.

Wszyscy zawodnicy grający w finale otrzymali medale. Aby uatrakcyjnić turniej, w tym roku dodatkowo uhonorowano pucharami najstarszego i najmłodszego zawodnika. A były to: Żaneta Płóciennik z Pawłowic i Zuzanna Wieja z Robczyska. Gratulacje należą się wszystkim zawodnikom, a w szczególności zwycięzcom. Szczególne podziękowania organizatorzy kierują do sędziego zawodów Hieronima Kmiecika, który sędziował wszystkie spotkania oraz sekretarza zawodów Marka Nowaka, który prowadził dokumentację zawodów. Dziękują też mieszkańcom Pawłowic i okolicznych miejscowości, którzy razem bawili się i kibicowali swoim drużynom.

Puchar najmłodszych w Łodzi

Kolejny Puchar Najmłodszych w Biegu na Orientację za nami. Jeszcze w czerwcu w Łodzi odbyły się Mistrzostwa Polski do lat 14, na które przyjeżdżają zawodnicy z całego kraju, by rywalizować w ciągu trzech dni na dystansach: klasycznym, sztafetowym i sprinterskim. Organizatorzy przygotowali dla uczestników szereg niespodzianek, wśród nich nie lada wyzwaniem był bieg sprinterski po ogrodzie zoologicznym, poza tym konkursy, gry i zabawy, występ iluzjonisty Filipa Piestrzeniewicza - półfinalisty programu „Mam talent” oraz młodych artystów z Pałacu Młodzieży w Łodzi. Zawodnicy BUKOSU upla-

sowali się drużynowo na 16 miejscu wśród 40 rywalizujących ze sobą klubów z całej Polski. Wyniki w poszczególnych kategoriach wiekowych: K12 – 3 miejsce w biegu sztafetowym: Lidia Mejza, Agata Wels i Weronika Marciniak. M13 – Adam Jankowiak - 8 miejsce w biegu klasycznym. M11 – Konrad Wolny - 14 miejsce w biegu sprinterskim i 19 miejsce w biegu klasycznym. M11 – Patryk Smektała: 6 miejsce w biegu klasycznym i 14 miejsce w biegu sprinterskim. K13 – Klaudia Smektała - 13 miejsce w biegu klasycznym. K10 – Zofia Kozica 5 miejsce w biegu klasycznym i 11 miejsce w biegu sprinterskim.

Od 22 do 27 lipca w Rzymie odbywały się Mistrzostwa Świata Taaekwondo ITF. W zawodach brali udział zawodnicy z 34 krajów, w tym z Polski. Z powiatu leszczyńskiego startowały dwie osoby: Jagoda Katarzyńska z Pawłowic i Bastian Grzegorowski z Leszna.

Reprezentowali oni klub Akademia Taekwondo Drache Leszno. Jagoda Katarzyńska spisała się wspaniale. W swojej kategorii zdobyła III miejsce w układach oraz I miejsce w walkach. Dzięki temu otrzymała tytuł mistrzyni świata. Gratulujemy!

Francusko-polskie spotkanie młodzieży Jagoda Katarzyńska

1 lipca w Górznie odbyły się otwarte zawody w biegu na orientację pn. BUKOS Cup. Zawody odbyły się na trasach wokół jeziora w Górznie, ze startem i metą na plaży. Uczestniczyła w nich młodzież szkolna z Leszna i powiatu leszczyńskiego oraz specjalni goście z francuskiego miasta Montluçon. Grupie tej towarzyszyła młodzież ze szkół leszczyńskich, dla której orienteering okazał się zupełnie nową przygodą. Tak nową, że wizja 4-kilometrowej trasy biegu z mapą młodym leszczynianom kojarzyła się co najmniej z „igrzyskami śmierci”. Jednak profesjonalnie przygotowane przez aktywistów belęcińskiego Uczniowskiego Klubu Orientacji Sportowej mapy, trasy oraz oprawa imprezy sprawiły, że zabawa była wspaniała, a wszyscy uczestnicy cieszyli z nowych doświadczeń i zdobytych umiejętności. Całości towarzyszyła słoneczna pogoda, która bardziej uwypukliła uroki rekreacyjne plaży w Górznie. Najlepiej poradzili sobie na trasie: Agata Szymoniak i Piotr

mistrzynią świata

Klimkowski w kategorii KM13-15 oraz Klaudia Smektała i Dawid Siniecki w kategorii KM10-12. Na podsumowaniu imprezy Józef Krzysztofiak przedstawił zebranym historię gminy Krzemieniewo, jej walory turystyczne i przyrodnicze. Wręczył gościom promocyjne upominki, ufundowane przez Urząd Gminy. Opiekun młodzieży z Montluçon Serge Lintz serdecznie podziękował społeczności lokalnej za przygotowanie tras biegowych i wspaniałą atmosferę rywalizacji. Spotkanie zakończył wspólny obiad, podany w wigwamie przez firmę cateringową pani Marioli Więckowiak.

BOISKa CZYNNE WE WRZEŚNIU

Boisko wielofunkcyjne w Oporówku: poniedziałek - piątek 16:0020:00, niedziela 14:00-18:00. Animator: Karol Jankowski - tel. 726-186110. Orlik Pawłowice: poniedziałek i piątek 15:30-22:00, wtorek-czwartek 15:30-21:00, sobota i niedziela 14:00-18:00. Animator: Robert Kuczyk, tel. 691-473-392. Orlik Krzemieniewo: poniedziałek - czwartek 15:00-20:00, piątek 14:00-20:00, sobota i niedziela 15:00-20:00. Animator: Sebastian Niedziela - tel. 782-956-941. Orlik Garzyn: poniedziałek - piątek 16:00-21:00, sobota i niedziela 13:00-19:00. Animatorzy: Jakub Pecolt (do 14.09) - tel. 601-470-537, Henryk Chwaliszewski (od 16.09) - tel. 609-717-191.


Wakacyjna podróż po regionie ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

W czwartek, 21 sierpnia, Gminne Centrum Kultury zaprosiło dzieci na wycieczkę do Włoszakowic i Święciechowy. Wyprawa odbyła się pod hasłem „Wakacyjna podróż po regionie”. Co roku mali czytelnicy i członkowie zespołów artystycznych pracujących przy Centrum poznają inną część powiatu. W tym roku właśnie Włoszakowice i Święciechowę. Na wycieczkę wybrało się 35 dzieci i opiekunowie. A program wyjazdu był naprawdę atrakcyjny. W samych Włoszakowicach dzieci przez cztery godziny bawiły się w nowym Centrum Zabaw „WidziMisie”. Zabawy dla nich zorganizowano zarówno na wewnętrznym, jak i zewnętrznym placu. Był klaun, pieczone kiełbaski, słodka wata cukrowa, lody i upominki od firmy. W Święciechowie uczestnicy wycieczki zatrzymali się w wiatraku, w którym znajduje się Izba Regionalna. Oprowadzała ich pani Ewa, która mówiła o historii wiatraka i zgromadzonych w nim domowych sprzętach sprzed lat. Święciechowska Izba jest nieco inna, niż nasza w Pawłowicach, ale zbiory

[ 15 ]

ma podobne. Zawsze zadziwiają one najmłodszych. Dzieci bawiły się wspaniale. Zabrakło im czasu, by bliżej poznać same Włoszakowice. Obiecały więc sobie, że kiedyś tam jeszcze wrócą. A my dodajmy, że wycieczka była możliwa dzięki częściowej odpłatności rodziców i bezpłatnemu udostępnieniu dzieciom szkolnego autobusu. I za to wszyscy serdecznie dziękują.

Zapisy do sekcji

Gminne Centrum Kultury ogłasza zapisy do sekcji: - tanecznej – dzieci od lat 4 do 12 - wokalnej – dzieci i młodzież od lat 8 - plastycznej – dzieci i młodzież od lat 6 - Zespołu Śpiewaczego BELĘCIN – dorośli - chóru mieszanego KRZEMIEŃ – dzieci, młodzież i dorośli. Zapisy przyjmujemy osobiście lub pod tel. 655360677 oraz 605567878 do 15 września. Spotkanie organizacyjne sekcji tanecznej w piątek, 19 września, o godz. 17.00 w Sali Centrum w Krzemieniewie. Na zajęcia wszystkich sekcji zapraszamy od 1 października 2014 r.

Wakacje w bibliotece

W drugiej połowie sierpnia dzieci spotykały się w bibliotekach na zajęciach wakacyjnych. W bibliotece w Krzemieniewie przebiegały one pod hasłem „Wesołe podróże po literaturze”. W ramach zajęć dzieci poznały region Jezior Mazurskich oraz Krakowa poprzez czytanie legend, poznawanie miejsc na mapie oraz fotografiach. Na zajęciach dzieci bawiły się ze słowem, rozwiązywały krzyżówki i

testy z wesołymi pytaniami, zagadki. Były też prace plastyczne, podczas których wykonały m. in. owoce i warzywa do bajek J. Brzechwy, rycerzy i smoków do bajki „O Smoku Wawelskim”. Podczas spotkań dzieci przygotowały również krótki spektakl o Smoku Wawelskim, który przedstawili podczas NOCNEGO BAJANIA. Każdego dnia był też czas na zabawy ruchowe na sali oraz placu.


Półkolonie przy pięknej pogodzie [ 16 ]

W drugiej połowie lipca i w sierpniu na półkoloniach wypoczywali uczniowie szkół z Garzyna i Nowego Belęcina. Obie placówki zorganizowały po dwa turnusy, jeden dla młodszych dzieci, drugi dla młodzieży. Pogoda dopisała, więc program zajęć mógł być różnorodny, w większości realizowany na świeżym powietrzu. Dzieci wróciły do szkoły wypoczęte i zadowolone. Przez całe wakacje z półkolonii skorzystało w naszej gminie około 300 uczniów.

Zajęcia dla uczniów z Garzyna były takie same dla obu wypoczywających grup. W poniedziałek dzieci bawiły się na szkolnym boisku i na Orliku. Były konkursy, zawody sportowe, grillowanie. We wtorek uczestnicy półkolonii wyjeżdżali do Leszna. Oglądali filmy, przebywali na pływalni Akwawit. Następnego dnia brali udział w wycieczce rowerowej do Górzna. Odpoczywali i bawili się na plaży. W czwartek uczniowie jechali do Kościana, gdzie w klubie Nenufar „walczyli” z piratami. Tam też smażyli kiełbaski przy ognisku. A w piątek przebywali w Zaczarowanym Świecie Zabaw w Lesznie. Każdego dnia otrzymywali napoje, owoce, przekąski. Byli rozbawieni i szczęśliwi. Młodsze dzieci z Nowego Belęcina zwiedzały muzeum stolarstwa i biskupizny oraz warsztaty ceramiczne w Krobi, były na basenie w Gostyniu i nad jeziorem w Górznie. Wybrały się także na „Wyspę piratów” do Kościana oraz do sali zabaw „Tygrysek” w Lesznie. Oglądały film, brały udział w zajęciach plastycznych oraz w grach i zabawach. Natomiast starsi uczniowie, poza pobytem w Krobi, stoczyli bitwę na polu paintballowym w Łagowie, byli na pływalni Akwawit, obejrzeli film, smażyli kiełbaski przy ognisku. Miłym akcentem tegorocznych półkolonii okazały się dni sportowe i kulinarne. W pierwszym były podchody i inne gry zespołowe, a w drugim wszyscy piekli muffinki. Smakowały wspaniale.

Życie Gminy Krzemieniewo - nr 120 - Sierpień 2014  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you