Page 1

Zawody strażackie Nr 53

Maj 2015

ISSN 2082-7679

Cena 1,50 zł

www.poniec.eu

W dniu 10 maja na stadionie sportowym w Poniecu odbyły się miejsko - gminne zawody sportowo - pożarnicze jednostek OSP z terenu gminy Poniec. Po złożeniu meldunku zastępcy burmistrza Ponieca o gotowości do zawodów rozpoczęła się rywalizacja drużyn OSP. Do rywalizacji przystąpiło 16 drużyn w następujących grupach: grupa "A" (męska - seniorzy) - startowało 11 drużyn, grupa "C" (kobiety) - 1 drużyna, w grupie I Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych 12 - 16 lat (grupa żeńska) - 1 drużyna i MDP 12 - 16 lat (grupa męska) - 3 drużyny. Zawody przeprowadzono w dwóch konkurencjach: sztafecie pożarniczej i ćwiczeniu bojowym. Po zakończeniu zawodów sędzia główny st. asp. Adam Piechel z PSP w Gostyniu ogłosił wyniki rywalizacji w poszczególnych grupach. W grupie "A" pierwsze miejsce zdobyła OSP Szurkowo, drugie miejsce - OSP Sarbinowo a trzecie miejsce - OSP Grodzisko, w grupie "C" (kobiety) - pierwsze miejsce OSP Szurkowo. W grupie I MDP (żeńska) pierwsze miejsce przypadło drużynie OSP Dzięczyna. Natomiast w grupie I MDP (męska) pierwsze miejsce zajęła drużyna OSP Żytowiecko, drugie miejsce - OSP Szurkowo, trzecie miejsce - OSP Śmiłowo. Ogółem w zawodach sportowo - pożarniczych wzięło udział około 180 strażaków ochotników. Zdobywcy trzech pierwszych miejsc w grupie "A" otrzymali bony finansowe na zakup sprzętu, w grupie "C" startujące panie dostały drobny sprzęt AGD, natomiast wszystkie startujące drużyny MDP nagrody rzeczowe ufundowane przez Urząd Miejski w Poniecu. Ponadto wszystkie uczestniczące w zawodach drużyny otrzymały dyplomy pamiątkowe. Nagrody i dyplomy pamiątkowe wszystkim drużynom wręczyli: zastępca burmistrza Ponieca Eugeniusz Nowak, zastępca komendanta powiatowego PSP w Gostyniu mł. bryg. Tomasz Banaszak, prezes ZO M-G ZOSP RP w Poniecu dh Bolesław Lipowicz oraz komendant gminny OSP dh Jerzy Wendzonka. PK


[2]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Tradycyjnie w gminie Poniec uroczyście obchodzono Święto Narodowe Trzeciego Maja. W kościele pw. Chrystusa Króla odbyła się msza św. za Ojczyznę, którą swymi występami uświetniła młodzież z Publicznego Gimnazjum w Poniecu. Po mszy św., przy dźwiękach Orkiestry Dętej uczestnicy uroczystości przemaszerowali ulicami miasta i złożyli wieńce w Miejscach Pamięci Narodowej. W obchodach udział wzięli: burmistrz Ponieca Jacek Widyński, przewodniczący Rady Miejskiej Ponieca Jerzy Kusz wraz z radnymi, proboszcz ponieckiej parafii ks. Krzysztof Szymendera, delegacje przedszkoli i szkół, sołtysów, strażaków, Koła Łowieckiego Diana, Bractwa Kurkowego, ponieckiego Stowarzyszenia Wędkarskiego Perkoz, delegacja Związku Emerytów i Rencistów oraz mieszkańcy gminy Poniec. PK

W dniu 24 kwietnia podczas V sesji Rady Miejskiej w sali Gminnego Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu słowa podziękowania i kwiaty od burmistrza Jacka Widyńskiego i sołtysów otrzymał Honorowy Obywatel gminy Poniec Feliks Dudkowiak, który przez 40 lat pełnił funkcję sołtysa miejscowości Szurkowo. PK

Na początku maja Gminna Biblioteka CKSTiR w Poniecu zakupiła nowe książki - 50 egzemplarzy dla dorosłych i 29 egzemplarzy dla dzieci. Większość zakupionych książek to literatura piękna: książki Hanny Cygler i Wioletty Sawickiej chętnie czytane przez panie książki sensacyjne i kryminały - preferowane przez panów oraz inne ciekawe pozycje. Wśród literatury popularnonaukowej znalazły się: biografie m. in. Tadeusza Mazowieckiego, Haliny Kunickiej, historia najniebezpieczniejszego snajpera amerykańskiego, a także literatura dotycząca II wojny światowej. Natomiast dla dzieci zakupione zostały dalsze części "Pan Samochodzik" i nowości dla najmłodszych. Opis nowo zakupionych książek znajduje się w katalogu on - line Gminnej Biblioteki CKSTiR w Poniecu. PK

W dniu 4 maja swoje święto obchodzili strażacy. Druhowie ze wszystkich jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych z terenu naszej gminy, a także strażacy z jednostek OSP Sowiny i Gościejewice spotkali się na placu przed Gminnym Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu, gdzie zainaugurowano obchody dnia św. Floriana. Uroczystości jubileuszowe rozpoczęły się wyprowadzeniem sztandarów i odegraniem hymnu strażackiego przez orkiestrę GCKSTiR w Poniecu. Po przemówieniach w asyście Orkiestry Dętej przemaszerowano do kościoła pw. Chrystusa Króla na uroczystą mszę św. w intencji strażaków oraz ich rodzin. Obchody zakończono przemarszem oraz złożeniem kwiatów na cmentarzu parafialnym. PK


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Sylwetki nowych sołtysów

Lidia Toporowicz

LIDIA TOPOROWICZ, sołtys Dzięczyny, krawcowa, 43 lata, żona, matka trojga dzieci. Od urodzenia związana jest z Dzięczyną. To tutaj wychowywała się od najmłodszych lat. Zawodu krawcowej wyuczyła się w Zespole Szkół Odzieżowych w Lesznie. Całe życie wykonuje ten zawód. Przez krótki okres prowadziła własną działalność, jednak teraz pracuje w gostyńskiej firmie FMW, produkującej pokrycia na meble tapicerowane. Pani Lidia ma dwóch dorosłych synów - Adriana i Mariusza oraz 17-letnią córkę Mariannę. Nowa pani sołtys żartuje, że prace społeczne ma we krwi, gdyż jej ojciec był radnym Rady Miejskiej Ponieca oraz przez wiele lat prezesem w Kole Hodowców Bydła. Zanim wybrano ją na sołtysa, od wielu lat angażowała się w działalność społeczną wsi. Jest przewodniczącą Koła Gospodyń Wiejskich w Dzięczynie. Do kandydowania na stanowisko sołtysa zachęcano ją już cztery lata temu, podczas poprzednich wyborów. Jednak nie zdecydowała się, gdyż - jak mówi nie była jeszcze na to gotowa, a nie chciała brać na siebie obowiązków,

którym nie mogłaby podołać. W tym roku, po namowach licznej grupy mieszkańców wsi, pań z Koła Gospodyń Wiejskich spróbowała i wyborcy zdecydowali powierzyć jej tę funkcję. Przez pierwsze miesiące sołtysowania skupiła się na uporządkowaniu drzew po zimie i krzewów we wiosce. Już złożyła wniosek o naprawę drogi głównej, na którą mieszkańcy będą musieli poczekać, kiedy to do Dzięczyny będzie doprowadzona kanalizacja. Jako zadanie na najbliższy czas obrała sobie modernizację Sali Wiejskiej. Trzeba wymienić żyrandole, musi też być położona nowa podłoga. Panie z KGW uszyją nowe firanki oraz pokrowce na krzesła. Większość wydatków będzie sfinansowana z Funduszu Sołeckiego, jednak pani Lidia, wraz z mieszkańcami organizują festyn z okazji Dnia Dziecka, z którego dochód będzie przeznaczony na remont sali. Bardzo ważnym przedsięwzięciem jest też dalsza rozbudowa Dzięczyńskiego Kompleksu Rekreacyjnego. Cały plac ma zostać ogrodzony, w najbliższym czasie zostanie dokończona budowa muszli koncertowej, a w planach jest budowa karuzeli linowej. Pani sołtys chciałaby, by wieś żyła, by coś się tutaj działo. Jednym z jej marzeń jest, żeby do Dzięczyny wróciły dożynki, jak za dawnych czasów. Kiedy to przez wieś szedł kolorowy korowód, a mieszkańcy śpiewali przyśpiewki. Pani Lidia wielokrotnie podkreśla, że bez zaangażowania wszystkich mieszkańców, bez ich ciężkiej pracy sama nic by nie zdziałała. Dlatego wierzy, że wspólnymi siłami osiągną wiele.

Dyżury radnych

W każdy pierwszy poniedziałek miesiąca poszczególni radni Rady Miejskiej Ponieca pełnią swoje dyżury od godziny 14 do 16 w pokoju nr 14 Urzędu Miejskiego. Można wówczas zgłaszać wszelkie problemy i sprawy, które wymagają zainteresowania władz gminy. Dnia 1 czerwca 2015 r. dyżur będą pełnili Barbara Mendyka i Aneta Wrotyńska. Ponadto pod numerem telefonu biura Rady 65 573 - 14 - 33 zawsze w godzinach pracy można umówić się na rozmowę i spotkanie z dowolnym radnym, który nie ma zaplanowanego dyżuru w najbliższym czasie. PK Wydawca i redakcja: Gminne Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu,

Wieści z gminy Poniec ul. Szkolna 3, tel. 65 5731169 Redaktor naczelny: Paweł Klak Przesyłanie materiałów do gazety i archiwum PDF: www.poniec.eu Druk: Drukarnia HAF LESZNO Skład: HALPRESS, Leszno - www.halpress.eu

DOMINIKA FERENS, sołtys Janiszewa, sprzedawczyni, 37 lat, żona, matka trojga dzieci. Urodziła się w Lesznie, mieszkała i wychowywała w Kłodzie koło Rydzyny. Zawód sprzedawcy zdobyła w Zespole Szkół Ekonomicznych w Lesznie. Do Janiszewa przeprowadziła się 18 lat temu, kiedy to wyszła za mąż. Od 5 lat pracuje jako sprzedawczyni w janiszewskim sklepie. Ma dwie córki Alicję i Aleksandrę oraz jednego syna Bartosza. Funkcję sołtysa pełni po raz pierwszy. Jej poprzednikiem, przez dwie kadencje, był Piotr Joachimiak. Do tego, by ubiegała się o sołectwo, zachęcali ją mieszkańcy wsi. To z nią mają codzienny kontakt i to ona zna najlepiej potrzeby mieszkańców. Pani Dominika, jeszcze zanim została sołtysem, aktywnie działała w życiu publicznym wsi. Wraz z Kołem Gospodyń Wiejskich organizowała liczne imprezy, zabawy karnawałowe. Natomiast gdy już została sołtysem, jako pierwszy cel obrała sobie ogrodzenie płotem miejscowego placu zabaw, postawienie na miejscu ławki dla młodych mam oraz

[3]

Dominika Ferens

wybudowanie nowej piaskownicy. Priorytetem jest też doprowadzenie do porządku i wyłożenie kostką drogi prowadzącej od bloków do Sali Wiejskiej. Wydatki są finansowane z Funduszu Sołeckiego, natomiast wszystkie prace w czynie społecznym wykonują mieszkańcy Janiszewa. Jak mówi pani Dominika, wszyscy chętnie się angażują i już razem uporządkowali tereny przy boisku oraz sklepie. Przycięto krzewy i drzewa. Pani Dominika jest bardzo zadowolona z nowej funkcji, jaką powierzyła jej cała miejscowa społeczność. Ma nadzieję, że podoła nowym obowiązkom i spełni pokładane w niej nadzieje. MK


Dzień Patrona [4]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

W środę, 13 maja, obchodzono w Żytowiecku Dzień Patrona miejscowego Zespołu Szkół generała Stefana Roweckiego "Grota". Organizatorami corocznego święta byli miejscowi nauczyciele, a pięciogodzinną uroczystość prowadził dziennikarz Radia Merkury Grzegorz Hałasik.

Święto Patrona przyciągnęło do Żytowiecka wielu znakomitych gości. Wśród nich byli m.in.: radny gminy Poniec i sołtys Żytowiecka Stanisław Machowski, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Chwałkowie Ryszard Janaszak, delegacja z zaprzyjaźnionej szkoły w Lubiniu oraz emerytowani nauczyciele żytowieckiej szkoły. Podczas uroczystości uczniowie zapoznali się z sylwetką patrona szkoły oraz z literaturą dotyczącą II wojny światowej. Najmłodsi uczniowie na zajęciach artystycznych wykonywali symbole narodowe. Uczniowie podstawówki oraz gimnazjum brali udział w konkursach wiedzy o generale Roweckim oraz uczestniczyli w interesujących spotkaniach autorskich oraz prelekcjach. Jedną z atrakcji było spotkanie z pisarką Gają Kołodziej, która zachęcała dzieci i młodzież do czytania książek. Z kolei Radosław Nawrot z poznańskiej “Gazety Wy-

borczej” zapoznał najmłodszych ze światem dinozaurów, a gimnazjalistów zachęcał do zwiedzania świata. Dziennikarz z poznańskiego oddziału TVP Rafał Biernacki, opowiadał o Rumunii, kraju, który pokochał i wielokrotnie odwiedzał. Historię regionu przedstawiał Krzysztof Budzyń ze Śremu. Z Leszna przyjechał mjr Krzysztof Handke, znawca biografii generała Roweckiego, który przedstawił sylwetkę "Grota" jako dowódcy 55. Poznańskiego Pułku Piechoty w Lesznie. Natomiast prowadzący uroczystość Grzegorz Hałasik ujawnił trochę kulis pracy dziennikarza radiowego. Nie mogło też zabraknąć uroczystego apelu, podczas którego na maszt wciągnięto biało - czerwoną flagę, a delegacja uczniów złożyła kwiaty pod pamiątkową tablicą. Wysłuchano pieśni oraz wierszy patriotycznych zaprezentowanych przez uczniów. MARTA KOPANIA

Z bukietem kwiatów do... Pelagii - 9 VI

Pelagia to imię żeńskie pochodzące z języka greckiego, wywodzi się od słowa "pelagios", oznaczającego "marynarz". Pelagia to kobieta dość nerwowa, łatwo wyprowadzić ją z równowagi. Potrafi długo żywić urazę - niekiedy przez całe życie. Chwiejność emocjonalna utrudnia jej nawiązywanie nowych kontaktów. Często doskwiera jej samotność i z nadzieją czeka na wielką miłość i wyjątkowego partnera. Kiedy już spotka tego wymarzonego, kocha naprawdę. Osoby noszące imię Pelagia w pracy są niezmordowane i szczerze zaangażowane w to, co robią, a to nie umyka uwadze przełożonych. Osiąga szybkie usamodzielnienie zawodowe i bardzo dobre zarobki. Jej kolorem jest niebieski, liczbą 6, a minerał to kamień księżycowy. Pelagia imieniny może obchodzić jeszcze 8 października i 23 marca. W naszej gminie mieszka 10 kobiet o tym imieniu. Po 2 w Teo-

Pelagia Raś z Ponieca

dozewie, Łęce Wielkiej i Małej oraz po 1 w Poniecu, Żytowiecku, Sarbinowie i Czarkowie. Najstarsza Pelagia w naszej gminie ma 89 lat i mieszka w Teodozewie, natomiast najmłodsza liczy 67 lat i jest mieszkanką Czarkowa. MK

Leszka - 3 VI

Leszek to imię pochodzenia staropolskiego, prawdopodobnie pierwotna forma imienia Lech. Oznacza: ten, który działa chytrze, podstępnie. Leszek to mężczyzna poważny i odpowiedzialny. Zdecydowanie realizuje się w działaniu. Potrafi płynąć pod prąd i użyć siły, aby zdobyć to, czego zapragnie. Posiada nieugiętą wolę i pewność siebie. Przyjaźń z nim często opiera się na rywalizacji. Leszek musi nieustannie współzawodniczyć i walczyć o pozycję społeczną. Wbrew pozorom jest jednak łagodny i ugodowy swoim przyjaciołom nie wyrządzi krzywdy i zawsze chętnie pomoże. Na dłuższą metę ceni sobie bowiem spokój, ciszę i porządek. Nie odpowiadają mu monotonne, urzędnicze stanowiska. Pracodawcy cenią go za profesjonalizm i dokładność. Jego kolorem jest szary, liczbą 6, a kamień to kwarc dymny. Imieniny świętuje tylko 3 czerwca. W gminie Poniec jest 42 Leszków. W samym Poniecu mieszka

Leszek Bąk ze Śmiłowa

ich aż 13, w Łęce Wielkiej 5, w Śmiłowie 4, w Szurkowie 3, po 2 w Czarkowie, Teodozewie, Dzięczynie, Łęce Małej i Żytowiecku. Natomiast po 1 w Miechcinie, Drzewcach, Bączylesie, Janiszewie, Sarbinowie, Franciszkowie i Waszkowie. Najstarszy z Leszków ma 67 lat a najmłodszy - 17. Obaj są mieszkańcami Ponieca. MK

POŻEGNANIE

W kwietniu na zawsze odeszli od nas :

12.04 - Wanda Kulejewska (1927), Dzięczyna 14.04 - Helena Łopaczewska (1928), Poniec 16.04 - Helena Walkowiak (1939), Rokosowo 18.04 - Monika Sikora (1930), Sarbinowo 24.04 - Jan Michałek (1953), Bączylas


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[5]

Przyjaciele pszczół

Uczniowie Szkoły Podstawowej w Żytowiecku włączyli się do akcji "Opatrunek na ratunek", organizowanej przez Fundację Pomocy Humanitarnej Redemptoris Missio w Poznaniu. Akcja polegała na zbieraniu materiałów opatrunkowych dla misyjnych szpitali w Afryce. Uczniowie zebrali: gazy - 90 szt., bandaży - 139 szt., igieł 86 szt., strzykawkek - 119 szt., plastrów - 31 szt., rękawiczek jednorazowych - 3 op., wody utlenionej - 2 szt. PK

Najstarsi w gminie

Władysław Fiebich 8 czerwca skończy 90 lat i jest jednym z najstarszych mieszkańców gminy Poniec. Pan Władysław urodził się w 1925 r. i od zawsze mieszkał w Waszkowie. Jak wspomina, przodkowie jego rodziny od pokoleń mieszkali w tej wsi. Wychowywał się z trojgiem rodzeństwa, miał jednego brata i dwie siostry. Dziś żyje tylko jedna z nich. Uczył się w szkole w Janiszewie, a po wojnie w Szkole Publicznej w Poniecu. Swoją żonę Helenę poznał przez znajomych, do których jeździł aż pod Łódź. To tam, w miejscowości Klonowa, wzięli ślub w 1959 r. Po ślubie pani Helena przeprowadziła się do Waszkowa, gdzie małżeństwo wybudowało dom i wspólnie prowadziło gospodarstwo rolne. Zajmowali się głównie hodowlą owiec i baranów. Ich ciężka praca dała taki efekt, że

przez wiele lat należeli do najlepszych w kraju producentów wełny i żywca baraniego. Pan Władysław zajmował się również produkcją miodu z własnej pasieki. Jego pasją była też muzyka. W wolnych chwilach grał w zespole weselnym. Nasz jubilat dochował się pięciorga dzieci: Danuty, Gabriela, Ireneusza, Andrzeja i Marii. Ma dwanaścioro wnuków oraz jedną prawnuczkę. Dziś pan Władysław głównie odpoczywa, gdyż już lekko podupada na zdrowiu. Jednak może pochwalić się dobrym wzrokiem i nadal czyta gazety. Państwo Fiebichowie mieszkają z jedną z córek i jej rodziną, dzięki czemu mogą liczyć na ich opiekę w codziennym życiu. Panu Władysławowi życzymy dużo zdrowia i życzliwości od bliskich mu osób. MK

Członkowie koła zainteresowań "Przyroda dla ciekawskich", działającego w Szkole Podstawowej w Poniecu, zaangażowali się w ogólnopolską akcję "Z Kujawskim pomagamy pszczołom" i zostali członkami "Akademii Przyjaciół Pszczół". Korzystając z materiałów edukacyjnych dostępnych na stronie http://www.pomagamypszczolom. pl/, dowiedzieli się, jakie jest znaczenie pszczół w przyrodzie oraz jakie są konsekwencje wymierania tych owadów. Dzieci poznały różnorodne spo-

soby budowy sztucznych gniazd dla dzikich pszczół i postanowiły dołączyć do akcji. Na zajęciach Koła Przyrodniczego zbudowały własne gniazdo dla dzikich pszczół. Wykorzystały starą cegłę (recykling), suche gałązki oraz korę drzew, a wszystko to zebrały podczas zajęć terenowych w Parku Miejskim. Uczniowie nie użyli żadnego kleju, gwoździ czy innych przedmiotów, które mogłyby zaszkodzić owadom. Gniazdo umieścili w spokojnym miejscu. PK


W cieniu wiatraków [6]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Wieś ma długą historię, generalnie dość spokojną z wyjątkiem ostatniej wojny światowej. Obecnie zachodzą w niej duże zmiany.

Nazwa Szurkowo, podobnie jak i wielu innych miejscowości w tym regionie, w kronikach pojawia się po raz pierwszy w 1310 r. Wieś stanowiła wówczas własność rodu Szurkowskich. Później niemal co 100 lat przechodziła we władanie innych rodów. Co warto podkreślić, zawsze były to rodziny polskie. W 1847 r. tutejsze dobra kupiła hrabiowska rodzina Wilczyńskich. Już jednak w 1887 r. kolejną dziedziczką została hrabina Elżbieta Czartoryska z Działyńskich z Rokosowa. Później właścicielem majątku był książę Bogusław Zygmunt Czartoryski, a następnie od 1924 r. Adam Czartoryski. W 1881 r. powierzchnia tutejszych dóbr wynosiła 500 hektarów, był to więc majątek średniej wielkości. Istniała tu mała cukrownia, hodowano bydło rasy holenderskiej i oldenburskiej. W 1913 r. odnotowano tu 32 konie, 108 krów, 67 świń. Tutejszy dwór wybudowano w trzeciej ćwierci XIX wieku. To obiekt piętrowy z przybudówką. Otoczony jest parkiem o powierzchni 4,2 hektara, w którym znajdują się trzy stawy. Jeśli chodzi o inne zabudowania, to zachował się dawny dom pracowników folwarcznych, wybudowany w początkach XX wieku. Oczywiście dziś to także budynek mieszkalny. Kiedyś w majątku były dwie obory oraz budynek gospodarczy. Dziś jednej obory już nie ma, zawaliła się, pozostały po niej tylko resztki murów. Za to druga znajduje się w znakomitym stanie. Została całkowicie przebudowana, obecnie mieści się w niej wytwórnia schodów. Natomiast budynek gospodarczy wykorzystywany jest przez firmę handlującą paszami. We wsi mieszka ponad 300 osób, numerów domów jest 59. Ziemia dla ludzi Po wojnie losy majątku wyglądały dość nietypowo. Większość dawnych folwarków zajęły bowiem PGR - y. Natomiast w Szurkowie w całości te ziemie rozparcelowano pomiędzy miejscowych gospodarzy. Pałac przebudowano na kilka mieszkań i te mieszkania są do dziś. Kiedyś było tutaj "centrum rozrywkowe" wsi. W ciepłe dni przed pałacem zbierali się mieszkańcy, rozmawiali, urządzali potańcówki i zabawy. W 1926 r. powstała jednostka OSP. Działała i działa aktywnie

męża.

Sołtys Marian Lorenc na tle majątku w Szurkowie

przez cały czas. Między innymi dlatego już w latach 60. rozpoczęto budowę sporego jak na warunki niedużej wsi obiektu Świetlicy Wiejskiej i remizy. W międzyczasie jeszcze je rozbudowano i przebudowano, prace zakończono w 1989 r. Wtedy też miejscowi strażacy dostali Żuka, którym mogli wyjeżdżać do akcji. Później przekazano im Stara A25, a następnie (w 2000r.) Stara 244. Niestety, to pojazd z lat 60., który niedawno musieli skreślić ze stanu posiadania. Obecnie samochodu bojowego nie mają. Do jednostki należy 17 strażaków czynnych oraz 35 wspomagających. Działają tu aż cztery drużyny pożarnicze: Męska Drużyna Pożarnicza, Kobieca Drużyna Pożarnicza oraz dwie Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze, złożone z młodych strażaków oraz strażaczek. Naczelnikiem tutejszej OSP jest Marian Lorenc, który od wiosny tego roku pełni też funkcję sołtysa wsi. Dramatyczny powrót Za poprzedniego ustroju w Szurkowie działały: Związek Młodzieży Socjalistycznej, Związek Młodzieży Wiejskiej oraz Kółka Rolnicze. - Z ZMW miedzy innymi w latach siedemdziesiątych jeździliśmy do Rydzyny odgruzowywać tamtejszy zamek - wspomina sołtys. - To była kompletna ruina, a proszę jak go pięknie odbudowano. Dwie pierwsze organizacje już we wsi nie działają. Za to Kółka Rolnicze tak, i mają się całkiem nieźle. Cofając się w czasie Po zajęciu tych ziem hitlerowcy

wyrzucili z domów wszystkich Polaków i wywieźli ich na roboty do Niemiec. Rodzina Mariana Lorenca żyje w tej wsi od dziewięciu pokoleń, mogą więc opowiedzieć sporo. Jego dziadek walczył w czasie I wojny światowej w szeregach armii niemieckiej na froncie zachodnim. To jednak nie uratowało go w czasie II wojny i jak wszyscy Polacy z Szurkowa musiał opuścić swe gospodarstwo. Wraz z rodziną trafił do bauera do jednej ze wsi pod Nową Solą. Gdy te tereny zajęła Armia Czerwona, zaczęli powrót do domu. Najpierw zajechali do Moraczewa, gdzie mieli rodzinę. Trafili na oddział czerwonoarmistów, którzy się tam zatrzymali. - Niestety, dziadek nie spodobał się jednemu z nich i ten go zastrzelił - wspomina sołtys. - Babcia przywiozła więc do Szurkowa na bryczce martwe ciało swojego

Trzeba będzie z tym żyć Prąd do wsi podciągnięto w 1958 r. Co do tej daty nie ma wątpliwości. - Ja się wtedy urodziłem, dosłownie parę tygodni po tym, jak w Szurkowie zapalono elektryczne światła - wspomina sołtys. - Żartowano, że przyszedłem na świat już w epoce jasności. Jako ciekawostkę historyczną warto podać, że kiedyś przez wieś jeździło sporo autobusów. PKS - em można stąd było dojechać do okolicznych wsi i miast. Między innymi jeden autobus jechał z Góry przez Poniec, by zawrócić w Szurkowie. Tę trasę pokonywał dwa razy dziennie. A na przykład autobus z Gostynia dojeżdżał tu późnym wieczorem. Kierowca we wsi nocował, by bladym świtem ruszyć w powrotną drogę. Lecz z biegiem lat pasażerów ubywało. Na końcu autobusami nie jeździł już praktycznie nikt, nic więc dziwnego, że je wszystkie polikwidowano. Większość mieszkańców Szurkowa utrzymuje się z pracy na roli. Obecnie we wsi prowadzone są duże prace. Szybko zmienia się jej odwieczne otoczenie. Hiszpańska firma buduje tu wiatraki. Osiem z nich ma stanąć tutaj, a dwa w Sarbinowie. - Trudno, będziemy musieli z nimi żyć - stwierdza sołtys. - Tyle że ciężarówki rozjeżdżają powiatową drogę biegnącą przez wieś. Po zakończeniu prac ma być ona gruntownie wyremontowana. Na to liczymy i na to czekamy. DAMIAN SZYMCZAK


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Wspaniała przygoda, możliwość odkrywania, poznawania i doświadczania świata roślin i zwierząt towarzyszyła przedszkolakom z Łęki Wielkiej na wycieczce zorganizowanej, 22 kwietnia z okazji Dnia Ziemi do lasu w Grodzisku. PK

Śladami Powstańców

Hufiec ZHP Leszno we współpracy z gminą Poniec i jednostkami organizacyjnymi działającymi na jej terenie zorganizował w dniach 17 - 19 kwietnia XX Jubileuszowy Harcerski Rajd Bohater - Śladami Powstańców Wielkopolskich, który odbył się na terenie miasta i gminy Poniec. W wydarzeniu

udział wzięło aż 250 zuchów i harcerzy wraz z opiekunami, a także reprezentacja Gimnazjum z Rydzyny. Celem tej imprezy było upamiętnienie bohaterów powstania wielkopolskiego na ziemi ponieckiej, w tym dowódcy grupy Leszno ppłk. Bernarda Śliwińskiego. Ponadto organizatorzy

Arkady Paweł Fiedler, wnuk znanego pisarza i podróżnika z Puszczykowa, gościł 21 kwietnia w gostyńskiej bibliotece. Opowiadał o swojej ubiegłorocznej wyprawie fiatem 126p z północy na południe Afryki. Trasa przejazdu trwającego 3,5 miesiąca liczyła prawie 17 tysięcy km i wiodła z egipskiego Kairu do Przylądka Dobrej Nadziei, głównie nieutwardzonymi, często błotnistymi drogami. W spotkaniu wzięli udział uczniowie Zespołu Szkół Szkoła Podstawowa i Gimnazjum w Żytowiecku. PK

[7]

W dniach 25 - 27 kwietnia naszą gminę odwiedził biskup Archidiecezji Poznańskiej ks. Grzegorz Balcerek. Podczas wizyty spotkał się z parafianami, młodzieżą szkolną, odwiedził nowo otwarte Przedszkole Samorządowe w Poniecu, a także udzielił bierzmowania ponieckiej młodzieży. PK chcieli zapoznać uczestników rajdu z miejscami związanymi z powstaniem wielkopolskim i jednocześnie ich z krajoznawczymi walorami ziemi ponieckiej. Rajd służył również rozpowszechnieniu wśród młodzieży wartości, jakie przyświecały bohaterskim czynom i życiu Wielkopolan w czasie walki o przynależność do Polski. Rajd rozpoczął się w piątek wieczorem od uroczystego apelu, po którym wszyscy uczestnicy udali się do Parku Miejskiego, aby zasiąść przy symbolicznym ognisku - świecowsku. Harcerski śpiew było słychać jeszcze długo po zakończeniu oficjalnej części inaugurującej całe wydarzenie. Kolejnego dnia - tuż po tradycyjnym harcerskim apelu - na trasę rajdu wyruszyły pierwsze piesze i rowerowe harcerskie patrole. Podczas 16 - kilometrowej trasy harcerze musieli wykazać się m. in.: umiejętnością odczytywania szyfrów, komunikacji, udzielania pierwszej pomocy, posługiwania się mapą i dużym zdyscyplinowaniem. Zadania te nawiązywały do wyda-

rzeń z czasu walk powstańczych. Na strzelnicy ponieckiego Bractwa Kurkowego zuchy i harcerze sprawdzili swoje umiejętności strzeleckie. Z kolei w Frankówce Koła Łowieckiego Diana i na Posterunku Policji uczestnicy rajdu mogli sprawdzić swoją wiedzę na temat powstania wielkopolskiego i ppłk. Bernarda Śliwińskiego. Warto dodać, że rajd prowadził przez ulice Ponieca oraz miejscowości, w których w 1919 r. toczyły się walki, tj.: Waszkowa, Janiszewa i Miechcina. Zwieńczeniem dnia był uroczysty apel, podczas którego - po prawie 10 - letniej przerwie - komendant Hufca ZHP Leszno formalnie reaktywował działalność harcerstwa na terenie miasta i gminy Poniec. Następnie harcerze złożyli uroczyste przyrzeczenia, a zuchy - obietnicę. Rajd zakończył się ogniskiem, w trakcie którego ogłoszono wyniki i wszystkim wręczono pamiątkowe dyplomy. Warto dodać, że patrole z ponieckich jednostek - zarówno w kategorii zuchów, jak i harcerzy zajęły pierwsze lokaty. PK

W Szkole Podstawowej w Sarbinowie 22 kwietnia odbył się apel poświęcony ochronie środowiska z okazji Dnia Ziemi. Dzieci uczestniczyły w zajęciach edukacyjnych oraz obejrzały pokaz ekologicznej mody. Wszystkie stroje przygotowane były z materiałów z recyklingu. Wykorzystano plastikowe butelki, zakrętki, kartony i folię. PK


Jedyna taka m [8]

WIEŚCI Z G

Za nami kolejna, już IX Rodzinna Majówka Rowerowa. Jak co roku, 1 maja, grupa ro Gminnym Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu, by wspólnie wyru

W 2007 r. po raz pierwszy w naszej gminie została zorganizowana Rodzinna Majówka Rowerowa. Do udziału w niej zaproszeni zostali wszyscy miłośnicy dwóch kółek. Nikt wówczas nie spodziewał się, że rajd ten na stałe wpisze się w obchody pierwszomajowego święta. Blisko rekordu Z roku na rok liczba uczestników majówkowego rajdu regularnie wzrastała. - Zaczynaliśmy od blisko stu osób, a dziś jedzie z nami ponad trzysta - wspomina dyrektor GCKSTiR w Poniecu Maciej Malczyk - W roku 2010 przekroczyliśmy granicę dwustu osób, a w 2014 na starcie stawiła się rekordowa liczba uczestników, aż trzystu pięćdziesięciu. W tym roku chętnych do wzięcia udziału w Majówce było ponad 400 osób. Jednak 1 maja na placu przed GCKSTiR zebrało się 305 osób. - Cieszyliśmy się, że przekroczymy kolejną setkę uczestników, jednak pogoda wiele osób, zwłaszcza tych z małymi dziećmi, zniechęciła - mówi Maciej Malczyk. Jest to jednak jak najbardziej zrozumiałe. Dlatego tym bardziej dziękujemy tym, którzy stanęli na wysokości zadania i wyruszyli w

Na pomoc taty 5-letnia Zosia mogła liczyć  cały czas.

trasę.

Czas start Kolumna rowerzystów, ze względów bezpieczeństwa, została podzielona na sześć około 50osobowych grup i punktualnie o godz. 10.15 wystartowała. Trasa tegorocznej Rodzinnej Majówki Rowerowej, z powodu pogody, musiała zostać lekko zmodyfikowana. Zrezygnowano z jazdy przez leśną drogę ze Śmiłowa do Luboni i poprowadzono peleton bezpośrednio ze Śmiłowa do Oporówka. Dalej zgodnie z planem było już: Oporowo, Łęka Wielka, Łęka Mała i Żytowiecko, gdzie przy miejscowym Zespole Szkół zatrzymaliśmy się na poczęstunek w postaci pysznego ciasta i gorącej herbaty. Tam zauważyliśmy najmłodszego uczestnika naszego rajdu. Był nim 15 - miesięczny Nikodem Springer z Bojanowa. - Nasza rodzina bardzo lubi wycieczki rowerowe - mówi pani Małgorzata, mama Nikodema. Nie ograniczamy się ze względu na małe dziecko, ale czynnie, razem z nim, wyjeżdżamy poza miasto. Na razie jest wożony w specjalnym siodełku, jednak mamy nadzieję, że za parę lat będzie już jechał na swoim własnym rowerze. Po krótkiej regeneracji sił rowerzyści ruszyli w dalszą trasę. W czasie przejazdu przez wszystkie

miejscowości spotykaliśmy się z serdecznością mieszkańców. Pozdrawiali nas i życzyli powodzenia na dalszych kilometrach. - Mnie już zdrowie nie pozwala, by jechać razem z wami - mówiła jedna ze starszych mieszkanek Teodozewa, która dopingowała nas przy drodze. - Jednak dla was młodych to taki pierwszomajowy pochód, więc pozdrawiam was, jak to robiliśmy za dawnych czasów. Wśród naszych rowerzystów

Ci najmłodsi.

zauważyliśmy wiele starszych osób. Ich siła i witalność pewnie by zawstydziła niejednego młodzieńca. - To właśnie teraz, kiedy z mężem jesteśmy na emeryturze, mamy czas, by wsiąść na rowery i w ten sposób zrelaksować się i spędzić czas na świeżym powietrzu, a nie marnować go przed telewizorem - mówiła jedna z mieszkanek gminy, która na majówkę wybrała się z mężem, córką oraz wnuczką. Słońce na mecie Dalej grupa jechała przez Rokosowo i Karzec do Dzięczyny, by po przejechanych 26 kilometrach stawić się na mecie, która znajdowała się przy miejscowym kompleksie rekreacyjnym. To właśnie tam, w podzięce za włożony wysiłek, zaświeciło nad nami słońce. Niestrudzone dzieci od razu pobiegły na plac zabaw, by skakać na trampolinie czy bawić się na dmuchanym zamku. Organizatorzy zadbali również o to, by na miejscu na każdego uczestnika majówki czekała grillowana kiełbaska. Dodatkowymi atrakcjami było losowanie wielu nagród. Nagrodą główną był rower górski, który trafił do Barbary Rejek z Pudliszek. - Jestem bardzo zaskoczona wygraną. Nie spodziewałam się jej zupełnie - ze wzruszeniem mówiła laureatka - W waszej Majówce, wraz ze znajomymi, jadę już drugi raz i myślę, że nie ostatni. Pani Barbara nie była jedyną osobą spoza naszej gminy, która wzięła udział w ponieckiej rowerówce. Wśród rowe-


majówka

GMINY PONIEC

[9]

Słońce na mecie.

owerzystów przed 10 rano stawiła się przed uszyć na drogi naszej malowniczej gminy. rzystów spotkaliśmy byłą mieszkankę Ponieca, która od wielu lat mieszka w stolicy naszych zachodnich sąsiadów, Berlinie. Katarzyna Schmidt przyjechała z córką Zuzanną. - Często odwiedzamy rodzinne strony, rok temu nie mogliśmy uczestniczyć w rajdzie, jednak obiecaliśmy sobie, że w tym roku nie odmówimy sobie tej przyjemności i pojedziemy - mówi pani Kasia. - Zaskoczyła nas sprawna organizacja i wszystkie atrakcje na mecie. Jedyne, czego byśmy życzyli na przyszłość,

nie nad bezpieczeństwem uczestników Majówki. - Po raz kolejny majówkowicze udowodnili, że pogoda nie ma wpływu na doskonały humor i dobrą zabawę przy pokonywaniu kolejnych kilometrów - mówi dyrektor GCKSTiR. - Jeszcze raz - w imieniu swoim, pana burmistrza oraz pana przewodniczącego Rady Miejskiej Ponieca - wszystkim dziękuję. MARTA KOPANIA

W trasie.

W czasie deszczu.

to trochę lepszej pogody. Jednak nie żałujemy udziału i postaramy się by w kolejnych latach też tu być. Do zobaczenia za rok Około godz.15 uczestnicy zaczęli rozjeżdżać się do domów. Mamy nadzieję, że dojechali szczęśliwi i wrócą do nas za rok, już na jubileuszową X Rodzinną Majówkę Rowerową. Organizatorzy jeszcze raz bardzo dziękują wszystkim uczestnikom rajdu. I tym najstarszym, i tym najmłodszym, tym z naszego miasta i gminy, jak i tym z dalszych miejscowości. Szczególne podziękowania należą się też wszystkim firmom i instytucjom, które wsparły tegoroczny rajd oraz miejscowej policji i Ochotniczej Straży Pożarnej za czuwa-

Pani Barbara Rejek i jej nagroda.

Fot. Marek Przybyłka i Krzysztof Kędziora


Prawdziwe historie [ 10 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Mój kuzyn Bogdan ma ponad pięćdziesiąt lat. Mieszka na wsi i jak tylko pamiętam, były z nim kłopoty. Już kiedy chodził do szkoły, ciocię często wzywano na rozmowy. A to, że pobił kolegów, a to coś ukradł, to znów uciekał z lekcji. Wagary były dla niego stałą częścią szkolnego życia, a ciocia nieustająco zadawała sobie pytanie, co z niego wyrośnie. Miała rację, że się martwiła - nic dobrego z Bogdana nie wyrosło.

Ukończył szkołę zawodową i zaczął pracę na budowie. Kiedy jeszcze żył wujek, jakoś ta codzienność w ich domu wyglądała. Wujek go pilnował, wyprawiał do roboty, czasem nawet odprowadził na autobus. Zdarzało się, że jeździł do jego szefa i pytał, jak się sprawuje. Ale wujek zmarł i w domu poza Bogdanem zostały tylko trzy kobiety - mama i dwie siostry. On był najstarszy z rodzeństwa, więc przejął rolę ojca. Bardzo szybko zrezygnował z murarki i postanowił zarządzać gospodarstwem. Tak naprawdę to były zaledwie dwa hektary ziemi, kilka świń, kury. Ciocia doskonale sobie z obowiązkami radziła, a do pomocy miała jeszcze moje kuzynki. Zależało jej więc, by Bogdan pracował, tym bardziej że po śmierci wujka z finansami było u nich słabo. Ale Bogdan postawił na swoim. Od tego czasu było u nich już tylko gorzej. Bogdan coraz częściej zaczął zaglądać do kieliszka. Cokolwiek zarobił w gospodarstwie "zanosił" do baru we wsi. Ten bar był tuż obok ich domu, więc nawet nie musiał specjalnie wybierać się na wódeczkę. Po prostu z pola schodził wprost do knajpki. Wszyscy go z tego znali. Kiedy brakowało mu pieniędzy, potrafił pójść na dzień lub dwa na jakąś

fuchę i znowu miał na kielicha. Do domu oczywiście nic nie dawał. A do tego stawał się agresywny, głośny, zdarzało się, że uderzył siostry. Na szczęście cioci nigdy nie dotknął. Wszyscy się ucieszyli - kiedy Bogdan poznał dziewczynę. Danka była od niego starsza, bardzo spokojna, miła. Na początku nie zdawała sobie sprawy, że jest alkoholikiem, że pije niemal codziennie. Widywali się raz w tygodniu, wiedziała, że jest rolnikiem, że mieszka z mamą i siostrami. Sama nie miała rodziny, więc bardzo cieszyła się z tej nowej. Mimo naszych ostrzeżeń zdecydowała się na ślub. Nie było wątpliwości, że go kocha. Ciągle mówiła, że Bogdana zmieni, że kiedy dzieci przyjdą na świat, nie będzie miał czasu na głupoty. Powtarzała, że zrozumie swoje błędy, że pokocha ją szczerze, że nigdy na nią nie krzyknie, nie uderzy. Bardzo się myliła. Danka nie miała łatwego życia. Najwięcej mogłaby o tym powiedzieć ciocia, ale chyba nie ma odwagi. Ma żal do siebie, że tak go wychowała, że nie reagowała na jego agresję, gdy był młody, że pozwoliła mu krzywdzić bliskich. A krzywdził siostry, żonę, trójkę swoich dzieci. W ich domu nigdy nie było spokoju, ciepła, poczucia bezpieczeństwa.

Pamiętam, jak dzieci bały się Bogdana i jak nieraz uciekały przed nim z domu. A potem przyszedł ten najgorszy dzień. Bogdan miał wypadek. Nie chcę pisać o szczegółach tamtych tygodni i miesięcy, bo to była jedna wielka walka o życie. Dość powiedzieć, że mój kuzyn od tego czasu leży. Są dni, że czuje się lepiej i wtedy nawet na chwilę wychodzi przed dom, ale najczęściej zobaczyć go można w łóżku. To nie ten sam chłopak. Nie chce z nikim rozmawiać, denerwuje się, gdy pytamy, czy jest lepiej, zamyka przed nami drzwi. Sama kilka razy próbowałam namówić go na rozmowę, ale się nie zgodził. Na dłużej może z nim w pokoju być tylko Danka. I właśnie Danka przeżywa swój kolejny koszmar. Aż trudno uwierzyć, ale ona ciągle darzy Bogdana uczuciem. Po tych kilkunastu trudnych latach nie jest to już chyba wielka miłość, ale na pewno przywiązanie, poczucie obowiązku, ogromna życzliwość. Danka lubi

tego swojego Bogdana i znowu wraca do myśli, że będzie mogła go zmienić. Ona nie marzy nawet o tym, żeby był zupełnie zdrowy, ale żeby nigdy już nie pił, nie krzyczał, nie uderzył dzieci. Wydaje się, że tak mało chce. Rzecz w tym, że Bogdan nie pozwala sobie pomóc. I to jest teraz największym zmartwieniem Danki. Nie potrafi namówić go do ćwiczeń, nie może "przebić się" przez jego milczenie, nie wie, czego on od niej oczekuje, czego potrzebuje. Bogdan zamknął swój świat przed wszystkimi. Myślę sobie, że Bogdan właśnie teraz przeżywa swoje życie po raz drugi. Jestem pewna, że przypomni sobie wszystkie wieczory z alkoholem, każdą awanturę - także w obecności dzieci, płacz Danki najczęściej cichy, do poduszki, mamę, która tyle razy prosiła go o spokój… Nie wiem, ile tygodni, może miesięcy, będzie musiało minąć, zanim sobie wybaczy i zanim poprosi bliskich, aby zapomnieli o tamtych strasznych latach. Na razie nie potrafi sobie z tym poradzić. Mnie cieszy już sam fakt, że Danka czasem się uśmiecha. No i jeszcze to, że ostatnio dzieci Bogdana narysowały dla niego obrazek. To chyba nie byłoby możliwe jeszcze dwa lata temu. A więc wszystko może się zdarzyć. Szkoda tylko, że takim kosztem. SPISAŁA HALINA SIECIńSKA

Lekarz weterynarii Roman Szymański radzi...

Nie ma nic gorszego niż inwazja pcheł w domu i brak odpowiedniej reakcji właścicieli zwierząt. Pchły rozwijają się w zawrotnym tempie, dlatego należy zadbać zarówno o naszych pupili, jak i o ich środowisko domowe. Ponadto pchły wywołują świąd, który może dotyczyć nie tylko zwierząt, ale również ludzi. Tylko 5 proc. pcheł żyje bezpośrednio na zwierzęciu, podczas gdy aż 95 proc. w jego środowisku. Kleszcze mogą przenosić śmiertelne choroby, takie jak babeszjoza i erlichioza, bardzo niebezpieczne dla ludzi i zwierząt, kończące się zejściem śmiertelnym. Głodny kleszcz wielkości 2 - 5 mm wbija się w skórę zwierzęcia i zaczyna ssać krew. Najedzony potrafi zwiększyć swoje rozmiary do wielkości ziarna grochu. Wówczas na zewnątrz widoczny jest tylko szarobiały odwłok. Po nasyceniu się krwią odpada, wcześniej zakażając organizm żywiciela. Kleszcze u zwierząt domowych należy zwalczać, ponieważ stanowią one zagrożenie dla zdrowia psa i kota przez cały rok, a nie tylko wiosną czy latem. Ważne jest regularne sprawdzanie powierzchni skóry zwierzęcia. Pamiętajmy, że kleszcze, nawet martwe, pozostają przyczepione do skóry zwierzęcia. Jak zapobiegać inwazji tych pasożytów? Zapobiegawczo stosujmy środki, które działają kompleksowo, eliminując kleszcze, pchły i wszy. Zabezpieczają one zwierzę przed ponownym zakażeniem. Chronią też przed kolejnymi inwazjami pasożytów, niszcząc ich jaja i larwy. Dodatkowo zabezpieczają przed przenoszeniem chorób odkleszczowych oraz chorobą kociego pazura. Co równie ważne - są łatwe w użyciu i wodoodporne, a deszcz lub kąpiel z użyciem szamponów nie zmniejszają skuteczności ich działania. Środki te można podawać ciężarnym i karmiącym sukom i kotkom. Warto również dodać, że preparaty te są bezpieczne dla ludzi - nawet dzieci. Zatem w sytuacjach, kiedy nasze dziecko na przykład będzie chciało pogłaskać takie zwierzę, nie narazimy go na utratę zdrowia.


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[ 11 ]

Puchar Dzięczyny

Tegoroczna edycja imprezy sportowej "Polska Biega - Bieg Wiosny" wzorem lat ubiegłych miała miejsce w niedzielne popołudnie, 10 maja, w karzeckim lesie. Impreza organizowana przez gminę Krobia zgromadziła na starcie uczestników biegu, nordic walkingu oraz spaceru - w sumie ponad 750 osób. "Hartuj się" to hasło przyświecające wiosennej edycji imprezy. Tradycyjnie wspierali ją swoim udziałem biegacze sekcji biegowej oraz nordic walking z GCKSTiR w Poniecu. Pokonując 3,5-kilometrową trasę każdy uczestnik stawał się zwycięzcą, otrzymując na mecie pamiątkowy medal. PK

Mistrzostwa Koła Perkoz

Finał tegorocznych Mistrzostw Koła PZW Perkoz Poniec rozegrano na stawie Porąbka w Pudliszkach. Aż 36 wędkarzy przyjechało, aby 26 kwietnia powalczyć o miano najlepszego spławikowca.

Mistrzostwa te były też trzecią turą Grand Prix ponieckiego koła. Na szczęście pogoda w końcu dopisała i wędkarze zmagali się tylko z apetytami ryb, a nie walczyli z zimnem. O godz. 9 rozległ się sygnał, po którym można było zarzucić wędki. Łowiono w dwóch sektorach seniorskich i jednym kadetów. Łowisko w Pudliszkach jest znane z dużej populacji płoci i to właśnie na ten gatunek większość zawodników się nastawiła. Poza płociami zbiornik co roku jest zarybiany karpiami, i w tym roku też wpuszczono te ryby. Jak się okazało, karpie brały tylko na dwóch skrajnych stanowiskach i dzięki temu "płociowa" taktyka opłaciła się. Do łowienia płoci najlepsze są baty i tyczki i to właśnie na te wędki łowili prawie wszyscy. Najlepsi w tym dniu złowili nawet ponad 7 kg tej ryby. Poza płociami i karpiami do siatek trafiały wzdręgi, okonie i karasie. Pierwsi wędkowanie zakończyli najmłodsi, którzy rywalizowali 3 godziny. W tym sektorze zwyciężyła Natalia Mikołajczak i dzięki temu zapewniła sobie tytuł mistrzowski. Po czterech godzinach zakończyli zmagania seniorzy. W tej najlicz-

niej obsadzonej kategorii najlepszymi wynikami sektorowymi mogli poszczycić się Paweł Sibiński i Norbert Lindner, który złowił najwięcej ryb w drugiej turze - ponad 9 kg, w tym 6 karpi. Ten pierwszy dzięki drugiej pod rząd wygranej sektorowej zapewnił sobie Mistrzostwo Koła 2015. Na zbiórce po zawodach każdy członek koła mógł posilić się kiełbaską z ogniska, a w tym czasie komisja sędziowska z Andrzejem Mireckim na czele podliczyła wyniki drugiej tury i całych mistrzostw. Puchary najlepszym wręczał prezes koła Wojciech Przybylak. Wyniki Mistrzostw Koła PZW Perkoz Poniec 2015: kategoria Senior 1. Paweł Sibiński 2 pkt - 8,520 kg 2. Karol Bogusz 4 pkt - 8,060 kg 3. Jacek Tórz 5 pkt - 7,960 kg

kategoria Junior do lat 23

1. Kamil Ślęzak 2 pkt - 4,300 kg kategoria Kadet

1. Natalia Mikołajczak 2 pkt - 2,760 kg 2. Gabriel Musielak 4 pkt - 1,460 kg

3. Wiktoria Wojtyczka 7 pkt - 0,820 kg

NORBERT LINDNER

Puchar Dzięczyny to jedne z ostatnich drużynowych zawodów wędkarskich w naszym regionie.

Organizatorami zawodów byli Koło PZW Perkoz Poniec i Ponieckie Stowarzyszenie Wędkarskie Perkoz, które udostępniło swoje łowisko. W tym roku swój akces zgłosiło 18 ekip trzyosobowych i jeden wędkarz indywidualny. W niedzielny poranek 17 maja do Dzięczyny przyjechali wędkarze z Leszna, Gostynia, Kobylina, Krobi, Kościana, Pawłowic, Rawicza, Bojanowa, Ponieca i jak co roku - z Krotoszyna. Niestety, już od rana wiał umiarkowany wiatr, który w trakcie trwania zawodów jeszcze się wzmógł i dość mocno utrudniał łowienie. Na szczęście rybom to nie przeszkadzało i od początku dość dobrze żerowały. W czasie czterogodzinnej tury, która trwała od 9.30 do 13.30, łowiono najczęściej płocie, wzdręgi i krąpie. Najlepszym udawało się skusić do brań okazałe leszcze, karasie srebrzyste i liny. Po ważeniu okazało się, że najwięcej w tym dniu złowił Krzysztof Francik z Grota Krotoszyn, który łowił w sektorze C. W jego siatce pływało ponad 9 kg ryb. Podczas zawodów wiele

ryb pokonało wędkarzy. Najczęściej odczepiały się, ale były też okazy, które urywały haczyki. Po podliczeniu wyników okazało się, że Puchar Dzięczyny po raz kolejny powędrował do drużyny Klubu Wędkarskiego Hydromak Poniec. Nic dziwnego, bo członkowie tego klubu bardzo dobrze znają to łowisko i upodobania dzięczyńskich ryb. Klasyfikacja drużynowa: 1. KW Hydromak Poniec - M. Morchel, P. Sibiński, N. Lindner 10 pkt 2. KW Grot Krotoszyn 1 - K. Francik, W. Mizera, M. Ibrom - 12 pkt - 20.200 kg 3. WKS Milo Leszno - M. Mylka, P. Basiak, Ł. Chudzik - 12 pkt - 16,220 kg Klasyfikacja indywidualna: 1. Krzysztof Francik - KW Grot Krotoszyn 1 - 9,580 kg 2. Paweł Sibiński - KW Hydromak Poniec - 7,640 kg 3. Adrian Wujczak - PZW Krobi - 6,640 kg NORBERT LINDNER

Dnia 3 maja na stawach w Dzięczynie odbyły się pierwsze spinningowe zawody z zaplanowanego cyklu Grand Prix. Jest to wspólna inicjatywa wędkarzy z Koła PZW Perkoz Poniec i PSW Perkoz. W rywalizacji wzięło udział 22 wędkarzy. Każdy z nich miał 4 godziny na przechytrzenie dzięczyńskich drapieżników. Mimo dużego zaangażowania i wypróbowania wielu niezawodnych przynęt ryby w tym dniu nie współpracowały. Co prawda złowiono ich wiele i były to najczęściej szczupaki, ale do wymiaru 50 cm trochę im brakowało. Na szczęście o godz. 10, gdy zakończono rywalizację, znalazło się dwóch wędkarzy z wymiarowymi okoniami. Największą rybę zawodów 32-centymetrowego okonia złowił Mateusz Podkowski, który odebrał z rąk prezesa koła Puchar Centrum Wędkarskiego Maniak. Co ciekawe pan Mateusz zdobył kartę wędkarską i wstąpił do Koła PZW Perkoz Poniec dopiero w tym roku. Drugie miejsce zajął Jan Brink - łowca 25-centymetrowego okonia. Nagrody dla najlepszych ufundowało Centrum Wędkarskie Maniak z Gostynia. NL


Sylwetki ponieczan [ 12 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Sylwetki ponieczan - uczestników walk o niepodległość i granice Polski po I wojnie światowej. Część 4

Prezentowany niżej tekst jest ostatnim z cyklu. Podobnie jak poprzednie powstał na podstawie pracy Romana Tomaszewskiego "Wysiłek militarny i materialny mieszkańców ziemi gostyńskiej w walkach o kształt granicy wschodniej II Rzeczypospolitej (1918 - 1920)", wydanej przez Bibliotekę Publiczną Miasta i Gminy w Gostyniu, Gostyńskie Towarzystwo Kulturalne i Muzeum w Gostyniu w 2002 r. Władysław Springer urodził się w 1900 r. w Poniecu. Tutaj ukończył szkołę elementarną. W szeregi powstańcze wstąpił w dniu 7 stycznia 1919 r. Podobnie jak większość ponieczan służył w

Władysław Springer

kompanii pod dowództwem Michała Kaźmierczaka. Brał udział w walkach pod Miechcinem, Janiszewem, Waszkowem i Sowinami. Służbę wojskową kontynuował w 6. Pułku Strzelców Wielkopolskich, przemianowanym później na 60. Pułk Piechoty. Walczył na froncie wschodnim przeciwko bolszewikom. W czasie walk dostał się do niewoli, z której zbiegł. W 1922 r. zawarł związek małżeński z Franciszką Ratajczak. Był wieloletnim pracownikiem PKP. Zmarł w 1979 r. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w Poniecu. Bardzo podobnie wyglądała

cić uwagę, że Bernard Śliwiński obok prowadzenia działań bojowych musiał wiele wysiłku poświęcić pracy organizacyjnej. Dzięki niej z ochotniczych oddziałów powstańczych utworzono grupę Leszno, na bazie której powstał 6. Pułk Strzelców Wielkopolskich. Jego dowódcą został Bernard Śliwiński. Wysiłek bojowy i organizacyjny Śliwińskiego doceniało dowództwo powstania,

Franciszek Szprutta

żołnierska służba Franciszka Szprutty, urodzonego również w 1900 r. w Poniecu. Najpierw służba w kompanii ponieckiej, w której był dowódcą plutonu i zastępcą dowódcy kompanii, a następnie udział w walkach na froncie bolszewickim. Po zakończeniu wojny z bolszewikami, został zwolniony do cywila w 1922 r. W tym samym roku ożenił się z Marianną Ludwiczak z Krajewic, gdzie zamieszkał. Początkowo pracował w majątku rolnym a po II wojnie światowej prowadził własne gospodarstwo rolne. Zmarł w 1969 r. i został pochowany na cmentarzu w Domachowie. Niewątpliwie najbardziej znanym powstańcem pochodzącym z Ponieca jest Bernard Śliwiński. Jego życiorys jest opublikowany na stronie internetowej Ponieca, do której odsyłam czytelników. Ograniczę się do przypomnienia kilku najważniejszych faktów z Jego życiorysu. Uczestniczył w trzech wojnach: światowej 1914 - 1918, polsko bolszewickiej 1919 - 1921 i II światowej, podczas której zmarł w obozie jenieckim w Neubrandenburgu w 1941 r. W okresie powstania wielkopolskiego 1918 - 1919 odegrał olbrzymią rolę. Należał do nielicznych Polaków, którzy w armii niemieckiej otrzymali stopień oficerski. Posiadał najwyższe w powiecie gostyńskim kwalifikacje dowódcze. Z tego względu został wyznaczony na dowódcę miejscowych oddziałów. Dzieje walk tych oddziałów powstańczych są dobrze znane dzięki licznym publikacjom regionalnym. Warto jednak zwró-

dził się w 1900 r. w Łęce Wielkiej, gdzie również ukończył szkołę elementarną. Od 14 stycznia 1919 r. służył w oddziale dowodzonym przez Leona Włodarczaka, a następnie w 16. Pułku Ułanów. W okresie powstania walczył pod Pawłowicami. Po przejściu do rezerwy ożenił się z Antoniną Lokś. W 1924 r. zamieszkał w Miechcinie, gdzie pracował w charakterze robotnika rolnego. Po II wojnie światowej pracował w Państwowym Gospodarstwie Rolnym w Janiszewie. Zmarł w 1975 r. i został pochowany na cmentarzu parafialnym w Poniecu. Józef Wielicki urodził się w

Bernard Śliwiński

o czym świadczą jego szybkie awanse. Dwukrotnie awansował w ciągu jednego roku - najpierw na kapitana, a następnie na majora. Ostatecznie dosłużył się stopnia podpułkownika. Po zwolnieniu ze służby wojskowej odnosił także sukcesy w pracy cywilnej. W latach 1922 - 1930 był prezydentem Bydgoszczy, a po powrocie do Poznania prowadził kancelarię adwokacką. Franciszek Tomkowiak uro-

Franciszek Tomkowiak

Józef Wielicki

1898 r. w Żytowiecku. Tutaj chodził do szkoły elementarnej. Brał udział w I wojnie światowej, walczył na froncie francuskim, gdzie został ranny w głowę. Od 2 stycznia 1919 r. pełnił służbę w gostyńskim oddziale Straży Ludowej, a następnie walczył pod Krotoszynem i Zdunami. Jako ochotnik wstąpił do 70. Pułku Piechoty Wojska Polskiego, z którym ruszył na front bolszewicki. Przez pewien czas służył również w Warszawie. Do rezerwy został zwolniony w 1921 r. W tym samym roku zawarł ślub z Jadwigą Śniegocką. Powrócił do Żytowiecka. Pracował jako robotnik rolny w miejscowym majątku, a po II wojnie światowej w Państwowym Gospodarstwie Rolnym. Zmarł w 1973 r. Pochowany został na cmentarzu w Żytowiecku.


Michał Wojciechowski urodził się w 1899 r. w Poniecu. W powstaniu brał udział od 7 stycznia 1919 r. Walczył pod rozkazami Michała Kaźmierczaka w okolicach Ponieca - pod Janiszewem, Miechcinem, Waszkowem. Służbę wojskową kontynuował w 6. Pułku Strzelcu Wielkopolskim. Po zwolnieniu z wojska i ślubie z Marią Ciesielską przeniósł się do Krzemieniewa. Po II wojnie światowej zamieszkał w Prochowicach, gdzie zmarł w 1982 r. i został pochowany na miejscowym cmentarzu. Czytelnik po zapoznaniu się z sylwetkami osób walczących o niepodległość Polski z pewnością zauważy, że wiele życiorysów jest podobnych. Można nawet sformułować pewne wnioski ogólne. Większość urodziła się około 1900 r., w przybliżeniu można przyjąć, że na przełomie XIX i XX wieku. W chwili wybuchu powstania byli więc ludźmi młodymi. Mieli około 20 lat, a niektórzy nawet mniej. W większości pochodzili z rodzin chłopskich i robotniczych. Ich droga bojowa wiodła najpierw przez szeregi powstańcze, a następnie front wojny z Rosją bolszewicką. Wielu z nich za swą postawę zapłaciło w okresie II wojny światowej. Dotknęły ich prześladowania ze strony okupanta hitlerowskiego, głównie wysiedlenie. Ich postawa została doceniona dopiero po II wojnie światowej. Wszyscy otrzymali odznaczenia. Najczęściej był to Wielkopolski Krzyż Powstańczy i Order Odrodzenia Polski. U schyłku życia spotkał ich jeszcze jeden zaszczyt. Zostali awansowani na stopień podporucznika rezerwy. Mimo zakończenia cyklu artykułów uważam, że temat nie został wyczerpany. Z pewnością wiele rodzin posiada informacje o swych przodkach uczestniczących w walkach o niepodległość - zarówno w czasach I, jak i II wojny światowej. Dlatego zwracam się z prośbą o wszelkie informacje na temat osób zasłużonych w walkach o niepodległość. (adres e - mail: grzegorz353@poczta. onet. pl)

Źródło: Tomaszewski R., Wysiłek militarny i materialny mieszkańców ziemi gostyńskiej w walkach o kształt granicy wschodniej II Rzeczypospolitej (1918 - 1920), Gostyń 2002. Ilustracje na podstawie pracy Romana Tomaszewskiego.

GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Kalendarium ponieckie

[ 13 ]

Działo się w Sarbinowie Część 5:

1919 - W Sarbinowie rozpoczęło działalność Koło Zjednoczenia Zawodowego Polskiego. Skupiało ono głównie robotników rolnych i leśnych. Pod względem politycznym organizacja ta podlegała wpływom Narodowego Stronnictwa Robotniczego. 1925 - We wsi i majątku Sarbinowo mieszkało 6 osób wyznania ewangelickiego. 1927 - W majątku, którego właścicielem był Roman Czartoryski, zatrudnione na stałe były 34 osoby, a pracowników sezonowych było 45 (22 mężczyzn i 23 kobiety). 1929 - Liczba uczniów szkoły powszechnej wynosiła 74.a nauczycielami byli Teodor Osowski i Maria Oświecińska. Do szkoły uczęszczały dzieci z Sarbinowa (wieś i dwór) i Przyborowa (wieś i dwór). 1939 - Niemieckie władze okupacyjne zmieniły nazwę wsi na Sarben. 1941 - Niemcy rozpoczęli wysiedlanie mieszkańców. Ewakuowane zostały całe rodziny. Wiele osób wysłano na przymusowe roboty do Niemiec. Majątek dworski przejęli Niemcy i osadzili tu niemieckiego zarządcę. Na opuszczonych gospodarstwach chłopskich osiedlono Niemców przybyłych znad Morza Czarnego. 1945 - Pod koniec stycznia zakończyła się okupacja niemiecka. Chłopi zaczęli wracać na swoje gospodarstwa już w lutym 1945 r. Przeprowadzono reformę rolną, w wyniku której wielu mieszkańców otrzymało ziemię. W sierpniu tego roku w majątku Sarbinowo znajdowało się 16 Niemców wysiedlonych z Ponieca i okolic, którzy zaangażowani zostali do przymusowej pracy. Po pewnym czasie zostali oni wysiedleni do Niemiec. 1950 - Utworzono Rolniczą Spółdzielnię Produkcyjną. Po kilku latach spółdzielnię rozwiązano i powstało Państwowe Gospodarstwo Rolne. 1954 - Władze państwowe przeprowadziły reformę administracyjną kraju. Zostały zlikwidowane gminy, a w ich miejsce utworzono znacznie mniejsze gromady. Sarbinowo stało się również siedzibą Gromadzkiej Rady Narodowej. Gromada obejmowała wsie: Sarbinowo, Szurkowo, Karzec, Przyborowo i Ziemlin, a jej przewodniczącym był Antoni Brylczak. Wkrótce okazało się jednak, że wiele gromad jest zbyt małych i słabych, aby pełnić odpowiednio swe zadania. Dlatego przeprowadzono likwidację mniejszych gromad. Gromada Sarbinowo została zniesiona, przy czym Przyborowo, Karzec i Ziemlin przyłączono do gromady Krobia, natomiast Sarbinowo wraz z Szurkowem i Włostkami do gromady Poniec. Lata 50.- działalność rozpoczął sklep spożywczy Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska", Lata 50., 60. i 70.- We wsi działał Związek Młodzieży Wiejskiej i klubo - kawiarnia "Ruchu". 1974 - Wybudowano dom dla nauczycieli. 1978 - Sarbinowo tworzyło obwód szkolny posiadający 201 uczniów. 1980 - Gospodarstwo Rolne wybudowało mieszkania dla swoich pracowników. 1983 - Wieś uzyskała drugie miejsce w gminie za najwyższą towarowość w przeliczeniu na hektar. Obszar sołectwa Sarbinowo wynosił 538.32 ha, z czego do rolników indywidualnych należało 304.33 ha. Użytki rolne stanowiły 298 ha, w tym grunty orne 265 ha, a łąki 32,5 ha. Były to grunty IV, V, VI klasy typu żytnio - ziemniaczanego. Najczęściej uprawiano zboża, ziemniaki, buraki cukrowe, kukurydzę i rośliny paszowe. Wielu rolników miało plantacje pomidorów ze względu na bliskość ZPOW Pudliszki. Jeśli chodzi o hodowlę, to nie było tu gospodarstw typowo specjalistycznych. Preferowano hodowlę trzody chlewnej i bydła. W tej dziedzinie wyróżniało się przez długi czas gospodarstwo Jana Bzdęgi, posiadające obiekt nagrodzony w konkursie "Złota Wiecha". 1990 - Szkoła nawiązała współpracę ze szkołą w Ommeren w Holandii, a w styczniu 1991 r. zostały zaproszone dzieci z Chojnik na Białorusi. 1999 - Liczba mieszkańców Sarbinowa wynosiła 268 osób. Źródło: Anna Bitner - Nowak, Zofia Wojciechowska, Grzegorz Wojciechowski, Dzieje Ponieca, Poniec 2000

GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI

"Jedyny taki maraton" - to hasło promujące kołobrzeski bieg, którego trasa wiedzie od latarni morskiej w Kołobrzegu do latarni w Gąskach i z powrotem. O wyjątkowości tego maratonu wiodącego nabrzeżem Bałtyku mogła przekonać się Jolanta Adamczak z sekcji biegowej GCKSTiR w Poniecu, która w sobotę, 2 maja, pokonała 42 - kilometrową trasę podczas 3. Kołobrzeg Maraton. Czas jej biegu - 4 godziny 53 minuty 34 sekundy - w debiucie jest wynikiem godnym pochwalenia. Joli (nr 135) gratulujemy i życzymy powodzenia w kolejnych maratonach. GCKSTiR


[ 14 ]

HOROSKOP KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ Dobre rady

Baran 21.03-19.04 Niepotrzebnie przywiązujesz tak dużą wagę do spraw, na które inni w ogólnie nie zwracają uwagi. Nabierz nieco dystansu do siebie. W drugiej połowie miesiąca spodziewaj się ciekawego spotkania. Byk 20.04-20.05 Wszystko pójdzie znacznie lepiej, niż można było się spodziewać. Pomoże Ci osoba, której na Tobie bardzo zależy. Może to początek miłości. W pracy trochę zmian, dostaniesz nowe zadania. Bliźnięta 21.05-21.06 Wreszcie będzie okazja odpocząć. Czeka Cię propozycja wyjazdu, i to z kimś bardzo bliskim. Dobra wiadomość dotycząca spraw zawodowych. Może być nagroda lub podwyżka. Rak 22.06-22.07 Przed Rakami trochę trudniejszy okres. Więcej czasu trzeba będzie poświęcić rodzinie, ale i w pracy dodatkowe zadania. Dobra wiadomość w drugiej połowie miesiąca. Lew 23.07-22.08 Twoje sprawy sercowe wymagają uporządkowania. Pomóc może długa i szczera rozmowa z partnerem. Oczekuj wizyty krewnych z daleka. Skontroluj zdrowie, wiosną jesteś narażona na częste infekcje. Panna 23.08-22.09 To będzie ważny czas dla Twoich finansów. Będziesz musiała przemyśleć, czy stać się Cię na bardzo poważny wydatek. Poradź się w tej sprawie bliskich. Czekaj na poważną propozycję pracy. Waga 23.09-22.10 Los będzie dla Ciebie łaskawy. Czeka Cię niespodziewany zastrzyk gotówki i odrobina radości z zakupów. Odpocznij trochę, może już teraz warto wziąć kilka dni urlopu. Skorpion 23.10-21.11 Przed Tobą miesiąc zwrotów akcji. Będą zarówno dobre relacje w pracy, jak i trochę trudnych sytuacji w domu. Na pewno sobie poradzisz. Ktoś poprosi Cię o pomoc. Strzelec 22.11-21.12 Dzięki wizycie dawno niewidzianej osoby wrócą rodzinne problemy. Trzeba je szybko rozwiązać i zapomnieć o nieporozumieniach. W sprawach uczuć zawirowania. Pojawi się ktoś nowy. Koziorożec 22.12-19.01 Najbliższy miesiąc zapowiada się dość spokojnie, ale nie nudnie. W pracy docenią Twoje pomysły, a w domu czas na lekturę, spacery, spotkania ze znajomymi. Jest szansa na przypływ gotówki. Wodnik 20.01-18.02 Nie musisz godzić się na wszystkie pomysły współpracowników. Zwróć uwagę, by sprawiedliwie rozkładać obowiązki. Odpowiedz na propozycję pewnej bardzo miłej osoby. Razem możecie przeżyć wspaniałe dni. Ryby 19.02-20.03 Będzie trochę dobrze, trochę źle. Będziesz miała kłopoty finansowe. Za to w sprawach sercowych spodziewaj się dużo słońca. Kto wie, może właśnie teraz singielki dostaną zaręczynowy pierścionek.

Aby rozwiązać krzyżówkę trzeba do poziomych rzędów wpisać znaczenie słów. Potem ułożyć hasło z liter zaznaczonych od nr 1 do 18. Prawidłowe rozwiązanie należy przepisać na kartkę i wysłać lub dostarczyć do Gminnego Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu. Rozwiązanie można też przesłać e-mailem na adres krzyzowka@gck.poniec.eu. Prosimy pamiętać o podaniu imienia, nazwiska i adresu zamieszkania. Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi wylosujemy nagrodę. Na rozwiązania czekamy do 20 czerwca. Rozwiązanie poprzedniej krzyżówki brzmiało: WIOSENNE KWIATY. Nagrodę wylosowała Irena Głowacz z Ponieca. Zapraszamy do GCKSTiR po odbiór nagrody.

1. W oku się kręci

10

2. Certyfikat produktu

3. Suma pieniędzy

4. Trofeum sportowca

7

5. Okleina ścienna

6. ........Lipowska, aktorka

7. Zastępuje zasłony

15

2 8

5

8. Taniec ludowy

9. Owoc z rozetą  liści

10. Prowadzi You Can Dance

11. Gramofon

17

11

4 12

12. Antonio z “Desperado” 13. Brat Cezarego Pazury

18

13 14

16 6

9

1

Sezon na truskawki

1 2 3 4 5 6 7

8 9 10 11 12

3

13 14 15 16 17 18

ZUPA TRUSKAWKOWA Składniki: 600 g truskawek, 1,5 szklanki soku z czarnej porzeczki lub winogron, 1 filiżanka cukru, 1 łyżeczka cynamonu, 4 goździki, 5 kropli oleju waniliowego, 1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej, 1 łyżka startej skórki pomarańczowej. Przygotowanie: Truskawki myjemy, kroimy w ćwiartki (kilka odkładamy do dekoracji). Sok wlewamy do garnka, dodajemy cukier, cynamon, goździki, gałkę muszkatołową i startą skórkę pomarańczową. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 10 minut. Pod koniec gotowania wyjmujemy goździki i dodajemy olejek waniliowy. Następnie wrzucamy truskawki i gotujemy jeszcze 4 minuty. Zdejmujemy zupę z ognia, miksujemy w blenderze. Przed podaniem dekorujemy świeżymi truskawkami. CIASTO Z TRUSKAWKAMI Składniki: 1 kg truskawek, 20 dag herbatników, 3/4 szklanki cukru pudru, 1 cukier waniliowy, 40 dag masła, 1 szklanka jogurtu naturalnego, 2 galaretki truskawkowe, 1 łyżeczka startej skórki z cytryny, olej do formy. Przygotowanie: Pokruszone herbatniki wkładamy do torebki foliowej i lekko miażdżymy wałkiem do ciasta. W rondelku rozpuszczamy połowę masła z 1 łyżką cukru i cukrem waniliowym. Dodajemy herbatniki i wyrabiamy ciasto. Wyklejamy nim posmarowaną olejem blachę. Mocno dociskamy do dna i wstawiamy na 30 minut do lodówki. Rozpuszczamy galaretki. Resztę masła ucieramy z cukrem. Ciągle ucierając, stopniowo dodajemy po łyżce jogurtu, a na koniec wsypujemy skórkę z cytryny. Krem rozsmarowujemy równomiernie na cieście, układamy truskawki i zalewamy tężejącą galaretką. Placek wstawiamy do lodówki, by galaretka mocno zastygła.

* Aby szybko rozmrozić filety rybne, zalewamy je mlekiem lub gazowaną wodą mineralną. * Podczas gotowania grochu lub fasoli warto dodać do wody szczyptę sody oczyszczonej. Dzięki temu ziarna szybciej zmiękną. * Zanim natłuszczoną formę napełnimy ciastem, dobrze włożyć ją na chwilę do lodówki. Dzięki temu upieczone ciasto łatwiej wyjmiemy z formy. * Natka pietruszki będzie dłużej świeża, gdy skropimy ją wodą, włożymy do słoika, a potem zamkniętą przechowywać będziemy w lodówce. * Gotując kalafior, warto do wody dodać drobno posiekany koperek. Nie tylko wzbogaci smak, ale i zneutralizuje niezbyt miły zapach w czasie gotowania. * Przed ścieraniem żółtego sera dobrze jest posmarować tarkę olejem. Wtedy ser nie przylepia się i nie trzeba wydłubywać go z oczek tarki. * Buraczki łatwo obierzemy ze skórki, gdy po ugotowaniu i odcedzeniu zalejemy je zimną wodą. * Aby obrać suchą kiełbasę ze skórki, trzeba ją na chwilę włożyć do zimnej wody. * Długo przechowywany biszkopt odzyska świeżość i nie będzie się kruszył, jeśli ciasto obficie skropimy sokiem owocowym lub winiakiem.

(: HUMOR :)

Pani pyta dzieci: - Kto powie zdanie z rzeczownikiem cukier? Zgłasza się Jasiu i mówi: - Piję herbatę z cytryną. - No dobrze Jasiu, a gdzie jest cukier? - Rozpuścił się. *** Hipnotyzer w cyrku wskazuje na jednego z widzów i mówi do publiczności: - A teraz zahipnotyzuję tego pana i każę mu zapomnieć wszystkie niemiłe sprawy. - Nie! - krzyczy mężczyzna z trzeciego rzędu. - On jest mi winien 500 zł. *** Szkot pyta w cukierni: - Ile kosztuje okruszek ciasta? - Okruszek to nic nie kosztuje. - To proszę mi nakruszyć 2 kilo. *** Młody komputerowiec został skazany na karę więzienia za handel pirackim oprogramowaniem. Po wejściu do celi współwięzień pyta: - Grypsujesz? - W życiu żadnej nie zepsułem!


Strzelanie królewskie WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Już po raz szósty 16 maja odbyło się strzelanie o tytuł króla Bractwa Kurkowego w Poniecu.

Strzelanie królewskie rozpoczęło się tradycyjnie przemarszem przez miasto, złożeniem wiązanki pod miejscem upamiętniającym egzekucję na ponieckim rynku w 1939 r. i mszą w kościele parafialnym w intencji braci kurkowych i ich rodzin. Po mszy uczestnicy udali się na strzelnicę. Przed rozpoczęciem zawodów odbyło się otwarcie nowego obiektu - wiaty, którą nazwano Gościńcem Brackim. W budowie Gościńca najbardziej zasłużyli się bracia : Andrzej Wolanin, Piotr Kuropka, Leszek Andrzejak i sympatyk bractwa -

Mariusz Kutzmann. O godz. 14 rozpoczęły się zawody strzeleckie. Jak zwykle oprócz ponieckich braci kurkowych udział w nich brali bracia i siostry innych bractw oraz osoby niezorganizowane. W tym roku na strzelnicę przybyli członkowie bractw z Rawicza, Rydzyny, Włoszakowic, Krobi, Borku, Pogorzeli, Pleszewa, Wrześni, Śmigla. Po kilkugodzinnych zmaganiach zostały ogłoszone wyniki. Królem kurkowym 2015 r. został Dariusz Kędziora. W skład świty królewskiej weszli:

2.miejsce - Krzysztof Nowicki (I marszałek) 3.miejsce - Piotr Kuropka (II marszałek) 4.miejsce - Piotr Giera (I rycerz) 5.miejsce - Krzysztof Boguszyński 6.miejsce - Grzegorz Wojciechowski (I giermek) 7.miejsce - Leszek Andrzejak (II giermek) Księciem kurkowym, czyli młodzieżowym mistrzem bractwa, został Mikołaj Klimasz. W skład świty książęcej weszli: 2. Jakub Konieczny

[ 15 ]

3. Maksymilian Kuropka Wyniki pozostałych konkurencji są następujące: Strzelanie o tarczę ustępującego króla kurkowego 2014 Andrzeja Dziubałki : 1. Jerzy Mierzyński 2. Filip Kędziora 3.Tadeusz Dekiert Strzelanie o tarczę bracką (losową): 1. Dariusz Kędziora 2. Andrzej Wierzbicki 3. Jerzy Nowak Strzelanie o ryngraf przechodni brata Jarosława Glonka: 1. Krzysztof Mitkowski 2. Jacek Gilewski 3.Zdzisław Kaczmarek Strzelanie o szablę: 1. Jakub Boguszyński 2. Filip Kędziora 3. Ryszard Bura Strzelanie pań: 1. Nina Boguszyńska 2. Renata Maciejewska 3. Michalina Szwarczyńska 4.i 5. Stanisława Kędziora i Jagoda Łasicka 6. Stefania Kuropka Strzelanie do kura: 1. Jan Łukasik 2. Leszek Andrzejak 3. Grzegorz Pazdaj Zwycięzcy w poszczególnych konkurencjach otrzymali oprócz artystycznie wykonanych tarcz także medale, puchary i upominki rzeczowe.

Dobre jedzenie - zdrowe jedzenie

Od marca do maja w Szkole Podstawowej w Poniecu realizowany był projekt międzyprzedmiotowy ”Dobre jedzenie - zdrowe jedzenie''. Podczas wykonywania różnych zadań uczniowie mieli możliwość poszerzenia swojej wiedzy o zdrowiu. Projekt realizowany był głównie na lekcjach: wychowania fizycznego, przyrody, języka angielskiego i polskiego, techniki oraz w czasie zajęć świetlicy szkolnej. Uczniowie z klas szóstych przygotowali zdrową książkę kucharską (w języku polskim i angielskim), wykonali surówki i kanapki, dzięki czemu mogli w praktyce zastosować zasady higienicznego przygotowywania jedzenia. Piątoklasiści zgłębili temat zdrowych śniadań na lekcjach języka niemieckiego, a także poznali zdrowe, regionalne potrawy na przyrodzie. Uczniowie z klas czwartych sporządzili przepisy na lekcji języka polskiego, a na zajęciach angielskiego nauczyli się, “zdrowych” słówek w języku obcym; wiedzę o zdrowiu poszerzyli na przyrodzie. Podczas zajęć wychowania fizycznego uczniowie przekonali się, jak długo trzeba ćwiczyć, by spalić określoną ilość kalorii i dowiedzieli się, jak to wykonywać najefektywniej. Dzieci uczęszczające do świetlicy wykonały wiele rebusów oraz prozdrowotnych krzyżówek. Podczas kwietniowych lekcji wychowawczych uczniowie wszystkich klas rozmawiali o zdrowiu, oglądali prozdrowotne prezentacje multimedialne i robili zdrowe kanapki. Projekt podsumowany został konkursem “Bieg po zdrowie''. Zadaniem sztafet klasowych było szybkie wykonanie zadań sprawnościowych, którymi były m. in. skoki na skakance i przechodzenie przez szarfę oraz poprawne rozwiązanie zadań z wiedzy o zdrowiu. Międzyklasowy konkurs wygrali uczniowie z klasy VI a. Każdy uczestnik biegu otrzymał zdrową przekąskę - smaczne jabłko, aby zawsze pamiętał o właściwym odżywianiu, bo w zdrowym ciele - zdrowy duch. PK

GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI


[ 16 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

W dniu 25 kwietnia dzieci i młodzież ze wszystkich szkół z terenu miasta i gminy Poniec aktywnie uczestniczyli w akcji "Sprzątanie Gminy - Wiosna 2015". Uczniowie wraz z opiekunami i wychowawcami, wyposażeni przez Urząd Miejski w rękawiczki i plastikowe worki, porządkowali teren miasta i gminy. Szczególną uwagę zwrócono na pobocza dróg, rowy przydrożne, jak również obrzeża miasta i lasów. Zebrano około 25 m3 odpadów. Akcja ta przyczyniła się niewątpliwie do polepszenia wizerunku gminy. PK

Z okazji Dnia Ziemi 22 kwietnia w Szkole Podstawowej w Poniecu odbył się apel dla uczniów klas I - III. Przygotowały go dzieci z klasy II b pod kierunkiem nauczycielki Marzeny Bączyk. Przedstawienie uświetniły piosenki i wiersze o tematyce ekologicznej. Ważnym elementem akademii była inscenizacja ukazująca płaczące, zielone serce drzewa, na którego cienkiej korze mały urwis postanowił wyryć napis. Podczas apelu odbyła się również rozprawa sądowa - oskarżono dzieci zrywające liście, wyrywające kartki z zeszytu. W drugiej części spotkania uczniowie z każdej klasy mieli możliwość zaprezentowania przygotowanych wierszy i piosenek związanych z ochroną przyrody. PK

Z okazji Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek, przypadającego w dniach 8 - 12 maja, biblioteka w Żytowiecku we współpracy z Biblioteką Publiczną Miasta i Gminy w Gostyniu zorganizowała spektakl pt. "Kot w butach" (na motywach bajki Charlesa Perrault), w którym wystąpili aktorzy Teatru Duet z Krakowa. Spektakl interaktywny z elementami edukacyjnymi, przedstawienie o człowieku i kocie, którzy nawiązują przyjaźń zbudowaną na zaufaniu, obejrzało blisko 70 dzieci w wieku 5 - 10 lat - uczniów Zespołu Szkół Szkoła Podstawowa i Gimnazjum w Żytowiecku. PK

Wieści z Gminy Poniec - nr 53 - Maj 2015  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you