Page 1

Środa, 7 marca 2012

7

na wyspach

Koneserzy przekąsek i amatorzy kornwalijskiego „pasty” (w słownikowym znaczeniu pasztecika, w rzeczywistości przerośniętego krewnego pieroga) zjechali na weekend do St Austell w Kornwalii na pierwszy światowy festiwal tego przysmaku. „Pasty”to tradycyjne nadziewane ciasto zapiekane na kształt dużego, pękatego pieroga z obowiązkowym karbowaniem w kształcie półksiężyca. Składa się na ogół z nierówno pociętych kawałków wołowiny lub siekaniny (zawartość mięsa nie może być niższa niż 12,5 proc.), brukwi, kartofli i cebuli, choć są liczne odmiany. Znane są nadzienia z suszonych owoców a nawet morskich wodorostów. Nie wolno jednak dodawać marchewki. Ostatnio na rynku pojawiło się coraz więcej urozma-

tylko z Szampanii, tak samo kornwalijski pieróg może pochodzić tylko z Kornwalii. Jeśli „pasty” nie ma wymaganych składników i nie pochodzi z Kornwalii to jest relegowane do kategorii przystawki. Tradycyjnie kornwalijski pieróg był wyżywieniem niższych warstw społecznych, zwłaszcza górników pracujących w kopalniach cyny, którzy tradycyjnie jedli go w przerwie od pracy pod ziemią. Kornwalijskich biedaków nie stać było na nadzienie z mięsa, więc poprzestawali na gotowanych jarzynach. W festiwalu kornwalijskiego pieroga biorą udział głównie potomkowie kornwalijskich emigrantów z USA i innych państw anglojęzycznych zarówno profesjonalni kucharze jak i amatorzy. Główną atrakcją jest zdobycie „Oggy Oscar” (Oggy w języku kornwalijskim, którym mówi ok. 2 tys. osób, znaczy to samo co angielskie „pasty”). Do konkursu w tym roku stanął m. in. profesor z kanadyjskiego Vancouveru, pisarz książek podróżnych z Nowego Jorku, a także Meksykanie, którzy przygotowali własną wersję zwaną „paste”. Uczestnicy festiwalu konkurują w kilku kategoriach m. in. „pasty”-przystawka, „pasty”FOT.: ARCHIWUM

iceń składników. Kornwalijska „pasty” dostępna jest m. in. z mięsem szarej wiewiórki uważanej w Anglii za szkodnika, z grzybami, słodkimi kasztanami itd. „Pasty” musi być pieczona na wolnym ogniu i lekko przyprawiona. Znawcy twierdzą, że ma więcej wspólnego z nauką niż kulinarną sztuką. Atutem „pasty” jest to, że jest przenośnym, gotowym posiłkiem, prototypem „fast food”. Przysmak korzysta z unijnej ochrony. Tak samo jak szampan może pochodzić e

k

l

a

m

– To była wielka niespodzianka i zaskoczenie – przyznaje Renata Sejnowicz, ze szkoły im. Mikołaja Reja. – Firma Chocolate Film Factory (Chocolate Films) zaproponowała nam nakręcenie 10-minutowego filmu fabularnego. Nad całością czuwali specjaliści od filmu, którzy szukali młodych talentów wśród polskich dzieci. Uznano, że jest to grupa przedsiębiorcza, zorganizowana i pracowita. I tak, po nitce do kłębka trafili do nas, bo uczeń naszej szkoły miał okazję już wcześniej brać udział w warsztatach dla tej firmy. We wszystko były zaangażowane dzieci i młodzież. To one wybrały temat, napisały scenariusz na podstawie wspomnień świadków historii – ludzi, którzy zostali z Kresów zesłani na Syberię. Kluczowymi postaciami byli Romuald Wernik i Danuta Pniewska, którzy zainspirowali i zaciekawili młodych filmowców swoimi opowieściami oraz wspomnieniami. Następnie uczniowie wybierali swoich kolegów do poszczególnych ról podczas castingu, a na końcu zajęli się montażem. I tak pod fachowym okiem profesjonalistów z branży filmowej rozpoczęła się prawdziwa przygoda. – Dzieci otrzymały drogi sprzęt filmowy – mówi Renata Sejnowicz – przeszły przez kurs teoretyczny i rozpoczęły zajęcia praktyczne. Od października do grudnia 2011 roku, w każdą sobotę do późnych godzin popołudniowych odbywały się warsztaty szkolne, których efektem był „Rafal’s Incredible Escape” – film fabularny z elementami animacji, oparty na faktach historycznych II wojny światowej. Odnajdziemy w nim bohaterską postać generała Andersa, stepy kazachstańskie pełne ludzkiego cierpienia, chorób i głodu, egzotyczne Indie i gościnnego maharadżę. W końcowym efekcie film odniósł niebywały sukces, ponieważ został zaklasyfikowany na „Flipside Youth Film Festival” w presti-

Jestem Polakiem i jestem z tego dumny

a

Renata Sejnowicz – Polska Szkoła Przedmiotów Ojczystych im. Mikołaja Reja na Chiswicku żowym British Film Institute i otrzymał II miejsce w swojej kategorii – opisuje opiekunka młodych filmowców. Być Polakiem i mieszkać na Wyspach Brytyjskich... Projekt „Rafal’s Incredible Escape” to nie koniec przygody z przemysłem filmowym. Obraz został doceniony, ale pozostawił po sobie... apetyt na więcej. Nie trzeba było długo czekać, nowa propozycja była kolejnym zaskoczeniem i wyzwaniem. Tym razem zaproponowano uczniom Polskiej Szkoły Przedmiotów Ojczystych na Chiswicku pracę przy filmie dokumentalnym, przy tworzeniu historii Polaków tutaj mieszkających. Były to wywiady, rozmowy, za pomocą, których badano tożsamość kulturową Polaków i zderzano się z bliską im rzeczywistością społeczną, a wszystko zamknięte w „Young and Polish in London”. Tym razem kamera śledziła Dominikę Piskorz, Michała Capatano oraz Roksanę Krukowską. Filmowcy byli obecni w domach uczniów, pytali o polskie tradycje, język, identyfikację z polskim środowiskiem i ojczyzną rodziców, która nie w każdym przypadku mogła się

okazać być bliską młodemu pokoleniu. Uczestniczono w życiu codziennym małych aktorów i ich rodzin, np. mama Michała, która jest Polką, a jego ojciec Włochem, pokazywała jak się gotuje kapuśniak i jak razem, zgodnie z obyczajem, cała rodzina zasiada do stołu. Michał zapytany o swoją tożsamość, zdecydowanie powiedział, że najbardziej mimo swojego miejsca zamieszkania, czuje się Polakiem i Włochem – tańczy w zespole ludowym, reprezentuje polską szkolę podczas ważnych uroczystości i jeździ na zloty harcerskie. Kamera zawędrowała także do domu Dominiki, a tam... filmowcy razem z babcią i mamą uczennicy oglądali rodzinne fotografie, słuchali wspomnień babci – Janiny Nikleiwcz i dowiedzieli się od mamy Dominiki – Alexandry, jak trudno było dawniej polskim dzieciom wyróżniać się z polskością w angielskich szkołach. Był to przekrój przez trzy pokolenia, ukazujący jak wiele trzeba wysiłku, by zachować polską kulturę, utrzymać na wysokim poziomie polską mowę i pozostać wiernym tradycji. Przypadek 9-letniej Roksany jest niezwykły, bliski wielu młodym ludziom, których los

rzucić na brytyjską ziemię po 2004 roku. To wzruszająca opowieść o opuszczeniu, samotności, tęsknocie niemającej nic wspólnego z lekkością i przyjemnością bytowania na emigracji, mimo że perspektywy były obiecujące. Młoda osoba opowiedziała, jak trudno przechodziła okres adaptacji w nowym kraju, o problemach, z jakimi się spotykała w angielskiej szkole, o swoim strachu i tęsknocie za bliskimi, a szczególnie babcią, która została w Polsce. Roksana przyznała, że dzięki przyjaźniom w polskiej szkole i wsparciu ze strony placówki udało jej się przetrwać ciężkie chwile i odnaleźć dla siebie miejsce na Wyspach. Film, podobnie jak pierwszy obraz nie został pozostawiony bez echa. Niecodzienne historie zostały zauważone i spotkały się z wielkim zrozumieniem, czego uwieńczeniem była premiera 11 stycznia 2012 roku, na drugim festiwalu, w „London Urban Communities Short Documentary Festival”, w British Film Institute, a dzieci za udział w projektach otrzymały dyplomy i prestiżowe certyfikaty. r Małgorzata Bugaj-Martynowska

a

Zamów prenumeratę na 6 miesięcy (wydanie weekendowe) a otrzymasz film DVD

GRATIS!

*Oferta ważna do wyczerpania zapasów

r

-nietypowe, tradycyjne, zawodowców, amatorów itd. Organizator festiwalu – Cornish Pasty Association ocenia, że „pasty” pojawił się na stołach w XIII w., w XVIII w. był już tradycyjną potrawą ludzi pracy. Kornwalijscy emigranci zabrali w świat wiedzę jego o sporządzaniu. Stąd jest on w świecie znany i obyty, choć ustępuje pierwszeństwa kanapce – wymyślonej przez angielskiego arystokratę-hazardzistę, który nie chciał odrywać się od gry dla tak banalnej czynności jak posiłek. r

Historia jak z filmu i rzeczywiście zamieniła się w prawdziwy film, taki ze scenariuszem, reżyserem, dźwiękowcem, operatorem i najprawdziwszymi aktorami. We wszystkie te role wcieliły nie osoby na co dzień zajmujące się i pracujące w filmie, ale po prostu dzieci – uczniowie polskiej szkoły sobotniej im. Mikołaja Reja na Chiswicku w Londynie.

FOT.: MAŁGORZATA BUGAJ-MARTYNOWSKA

Kornwalia: Światowy festiwal pieroga


Dp 07 0703 jestem polakiem i jesem z tego dumny 06 03 2012  
Advertisement
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you