Page 61

[ Wojciech A. Rapier - Nadgodziny ]

i rozciągają jego usta niczym sztaba żelaza. Porozdzierały mu dziąsła aż do krwi. – Chcę, żebyś została na dłużej. Dobrze... kochanie? Jedynie pokręciła głową, ruchami, jakby to już nie ona władała swoim ciałem, tylko ktoś pociągał nad nią za sznurki. Czuła, że niedługo zemdleje – musiał jej coś dodać do wina. Cofnęła się koślawymi ruchami, zatrzymała niezdarnie na jakimś meblu. On wciąż siedział przy stole, nadal prawdziwy, namacalny. Piekielnie spokojny. Siedział i uśmiechał się. – Na dłużej – powtórzył głosem drżącym z podniecenia i wstrząsnęły nim dreszcze. Patrzyła, jak przykłada do rozszczepiającego się nosa jej majtki, jak delektuje się ich zapachem. – Na dłużej, kochanie... Zaciągał się nimi z klasą jak dobrym papierosem. Miasteczko Snów

Grabarz Polski - Nr 30  

5 maja 2011

Grabarz Polski - Nr 30  

5 maja 2011

Advertisement