Page 25

[ Wojciech A. Rapier - Nie przyszła sama ]

– Michaś... Widzi rękę przyłożoną dziwnym, zamaszystym ruchem do szyby, powoli osuwającą się w dół. Teraz to nawet zabawne; uśmiecha się, bo myślał, że nigdy już nie spotka babci. – Babcia źle się czuje, pomóż babci... Wprawdzie od razu poznał jej głos, ale stwierdził również, że jest chory, trochę inny niż kiedyś. Głębszy, bardziej gardłowy. Czuje żal i smutek, po chwili w jego sercu znów bije jednak mieszanka rosnącej radości i zdziwienia. – Wpuścisz mnie, Michaś? Stwierdza, że tak i podsuwa krzesło pod okno. Wchodzi na nie, wyciąga rękę do klamki. Kątem oka patrzy na babcię, wciąż ciemną i nieokreśloną, zasłaniającą światło lampy lśniącej po drugiej stronie ulicy. Widzi tylko postrzępione, sterczące włosy na tle bijącego zza niej blasku. Nawet z bliska nie może spojrzeć babci w oczy, szarpiąc się z klamką okna. Ma jednak wrażenie, że w jakiś niepojęty sposób dostrzega jej uśmiech. Po chwili klamka ustępuje, dziecko uchyla okno. Cofa się i przez moment oboje stoją w bezruchu. Babcia łapie się parapetu, wdrapuje nań i zsuwa na podłogę. – Wróciłaś, babciu? – Tak, kochanie. Wróciłam. Dziecko niepewnie podchodzi do postaci i tuli się do jej brzucha. Zapach, który czuje, nie przypina dawnego zapachu babci, lecz to nieważne. Jej ręce znów zaciskają się na jego plecach. Są zimne. Michaś czuje to przez piżamkę. Po chwili babcia całuje go w głowę, tak jak zawsze, w sam czubek. Michaś ma wrażenie, że również go polizała, ale może to po prostu jej mokre usta. Gdy zrobiła to jeszcze raz, poczuł dreszcze, dziwne, ale przyjemne dreszcze. – Mój malutki – słyszy jej chrypiący głos. – Dobrze się czujesz? – Tak, kochanie. Teraz podnosi głowę, buzią napotyka na guzik u jej płaszcza, prawie łapie go w zęby, uśmiechając się.

25

Grabarz Polski - Nr 30  

5 maja 2011

Grabarz Polski - Nr 30  

5 maja 2011

Advertisement