Page 24

[ Biblioteka Grabarza Polskiego ]

Wszystko w... Puk-puk! Nagle wzdryga się, bo znów coś stuka w okno, stuka tuż nad jego głową, bardzo głośno, wyraźnie i to na pewno nie sen, bo nie zdążył jeszcze zasnąć. Wciąż leżąc na boku, patrzy w jeden punkt, dokładnie na regał z książkami, i nasłuchuje. Pukanie, zupełnie jak do drzwi. Ani agresywne, ani nachalne, brzmi jak zwykłe pukanie. To zdecydowanie puk-puk-kto-tam. Koty nie pukają. Może w bajkach, ale nie w filmach, których nie wolno mu oglądać. Koty nie pukają – tego nie musi uczyć się na pamięć. Drży na całym ciele. Michaś chce biec do rodziców, to jest moment, gdy nie umie już nawet się zastanawiać, bo zostaje mu wyłącznie paraliżujący strach, starach, przed którym jedyna droga ucieczki wiedzie przez drzwi pokoju, potem nieskończenie długi korytarz holu, salon i na końcu sypialnię mamy i taty. Zrywa się z łóżka, prawie z niego z jękiem zlatuje, lecz po kilku sekundach zatrzymuje się, osłupiały. Słyszy zagłuszony przez szybę w oknie, znajomy głos. – Michaś... Michaś, moje kochanie... Stojąc tyłem do źródła dźwięku, dopiero teraz zdaje sobie sprawę, że przecież przed jego domem nie rośnie żadne drzewo, więc i lampa sąsiadów nie może rzucać jego cienia na ścianę. Dokładnie teraz widzi na niej cień otwartej dłoni poruszającej się – to stwierdza od razu – serdecznym, witającym ruchem. – Michaś? Wpuść mnie! Wpuść mnie, słodziutki, tak bardzo chcę cię uścisnąć! Obraca się do okna i przez chwilę wpatruje się szeroko otwartymi oczami w postać za szybą. – Babcia? Nie widzi twarzy, lecz wie, że postać kiwa głową. – Wróciłam, kochanie. Wpuść mnie. Tak dawno cię nie tuliłam. Uchyl babci okno! Podchodzi bliżej, wciąż nie wierzy.

24

Grabarz Polski - Nr 30  

5 maja 2011

Grabarz Polski - Nr 30  

5 maja 2011

Advertisement