Page 23

[ Wojciech A. Rapier - Nie przyszła sama ]

tłucze się za oknem, znów przewraca się śmietnik, tym razem nieco dalej, chyba ten sąsiadów. Michaś nie ma już skojarzeń, próbuje sam wyobrazić sobie to, co może się tam dziać. Kusi go, by podążyć najprostszą drogą i pozwolić sobie ujrzeć przerażające bestie o bezdennych, świecących na czerwono ślepiach, wielkich kłach i szyjach obwiązanych łańcuchami, którymi zaczepiają o przedmioty na ulicy i nerwowymi ruchami wyrywają je z ziemi... przewracają... (łup!)... przesuwają... (trzask!)... pogrążone w bezmyślnym poszukiwaniu mięsa. Jeszcze nie pozwolił sobie tego wyobrazić, a już o tym myślał, zamykając raz po raz oczy. Tego nie ma. Przez chwilę uczy się tych słów na pamięć, jakby pierwszy raz je słyszał. Teraz przypomina sobie wszystkie te chwile, gdy rodzice przychodzili do jego pokoju i stwierdzali, że wszystko jest w porządku i nie ma czego się bać. Oni mówią „wszystko jest w porządku” w jakiś inny, lepszy sposób. Michaś tak nie potrafi, dlatego zawsze biegnie i prosi z płaczem o to, by przyszli. Wszystko jest w porządku. Jak oni to robią? Próbuje zamknąć oczy i zasnąć, lecz świadomość tego, że coś na pewno porusza się na zewnątrz w pobliżu jego okna, nie daje mu spokoju. Próbuje skupić się i wyobrazić sobie coś przyjemniejszego, prawdziwszego, coś, co zna i sam potrafi uznać za istniejące. Po chwili widzi chmarę puszystych, rudych kotów, bezdomnych kotów, które szukają jedzenia. Wszystko w porządku, tylko dlaczego nie słyszy miauczenia tych prawdziwych za oknem? Zawsze miauczą, wie, jak to brzmi, bo ostatnio robią to prawie co noc. Tata mówił, że w ogóle zwierzęta od pewnego czasu są jakieś niespokojne. Potem dodał, że to coś z pogodą. Michaś stwierdza, że wszystko w porządku. To tylko ciche koty. Prawie kiwa głową. Milczące, wystraszone kociaki. Kładzie prawy policzek na poduszkę, próbuje już o tym wszystkim nie myśleć, nie zastanawiać się, stara się nie otwierać oczu. Wie, że obserwowanie pogrążonego w ciemnościach pokoju zawsze utrudnia zapomnienie koszmaru i zaśnięcie; brak światła wszystko wykrzywia, rozciąga, czasem bezdennie dziurawi. Michaś podkula nogi, zaciska piąstki wsunięte pod poduszkę.

23

Grabarz Polski - Nr 30  

5 maja 2011

Grabarz Polski - Nr 30  

5 maja 2011

Advertisement