Page 33

jako pomoc domowa u rodziny w Uppåkra, w Skanii, w południowej Szwecji. Przyjęła propozycję, mimo że w żadnym atlasie nie była w stanie znaleźć takiej osady. Ku jej zdziwieniu oj​ciec nie pro​te​sto​w ał. – Rozumiem, że chcesz spróbować czegoś innego – powiedział. – Tym bardziej że nikt nie potrafi przewidzieć, co nas tu czeka, czy w ogóle mamy jeszcze jakąś przyszłość. Jeśli zde​cy​du​jesz się je​chać, masz moje bło​go​sła​w ień​stwo. Hilde stała na dziobie statku, wiatr targał jej włosy, czuła jego podmuchy na twarzy, w oczach miała łzy. Mrużyła je zadowolona, przyglądając się plamkom słońca na powierzchni wody. Morze zdawało się nie mieć końca, otaczało ją ze wszystkich stron, sięgało hen po horyzont. Hilde, która nigdy jeszcze nie widziała morza, była zachwycona. Był październik 1950 roku. Nie​daw​no skoń​czy​ła dwa​dzie​ścia je​den lat. Te​raz cze​ka​ła na nią Szwe​cja. I przy​go​da. Razem z Hilde podróżowała cała grupka dziewcząt, które podobnie jak ona jechały do pracy w Szwecji. Podróż mijała im bardzo przyjemnie. Dziewczęta dużo się śmiały, wymieniały się adresami, zawierały przyjaźnie. Wszystkie nieco się denerwowały, ale nowe przyjaciółki dawały po​czu​cie bez​pie​czeń​stwa. Ich dobry humor wynikał też z zainteresowania, jakie budziły u chłopców i młodych mężczyzn płynących tym samym statkiem. Hilde, jak zwykle, przyciągała uwagę. Cieszyła się niemal jak dziecko, kiedy któryś z mężczyzn fundował jej kawę albo komplementował jej urodę. Nawet pięćdziesiąt lat później wspominała tę podróż jako największą przygodę swojego życia. To nie było So​est. – Mia​łam sied​miu ka​w a​le​rów, wszy​scy się do mnie za​le​ca​li – mó​w i​ła z dumą. Najbardziej podobał jej się Egon. Wyróżniał się spośród innych mężczyzn. Miał dwadzieścia trzy lata. Był zaledwie dwa lata starszy od niej, ale zdawał się wyjątkowo dojrzały i obyty. Pochodził ze Szwajcarii, z wykształcenia był kucharzem. Zdążył już zwiedzić kilka europejskich stolic, od roku pracował w Szwecji. Teraz wracał ze Szwajcarii, gdzie był w odwiedzinach u krew​nych. Hilde przyglądała się ukradkiem jego ładnej twarzy, lekko falującym brązowym włosom. W jednym ręku zawsze trzymał papierosa, w drugim często kieliszek koniaku. Miał zaraźliwy uśmiech – kiedy się śmiał, Hilde coraz częściej mu wtórowała. Nauczył ją pierwszych słów po szwedzku. God​dak i Jak elskar dik. Ćwiczyła ich wymowę, a potem śmiała się, kiedy Egon w koń​cu po​w ie​dział jej, co ozna​cza​ją: „Dzień do​bry” i „Ko​cham cię”. – Może po​je​cha​ła​byś ze mną do Sztok​hol​mu? – za​pro​po​no​w ał jej uśmiech​nię​ty. – Zwariowałeś? Jadę pracować jako pomoc domowa w Uppåkra. Przyjechałam tu, żeby za​ro​bić pie​nią​dze. – E tam, nieważne. Przyjedź do Sztokholmu. Będziemy żyli miłością i winem. We dwoje, ty i ja! – Jesteś szalony! – Hilde się roześmiała, patrząc w błyszczące oczy Egona. Zanim statek wpły​nął do por​tu w Mal​mö, wy​mie​ni​li się ad​re​sa​mi. Kiedy Hilde po raz pierwszy przyjechała do Sztokholmu, Egon zabrał ją do Operakällaren, eleganckiej restauracji, w której pracował. Hilde ledwie wierzyła własnym oczom. Wielkie żyrandole rzucały łagodne, przyjemne światło. Ściany były pozłacane, pokryte dębową boazerią

Mężczyzna z laserem historia szwedzkiej nienawiści  

Pod koniec roku 1991 na ulicach Sztokholmu pojawił się zabójca — mężczyzna uzbrojony w karabin z laserowym celownikiem. Aż jedenaście razy p...

Advertisement