Page 1

GAZETKA JESIENNA

W TYM NUMERZE: 1………………………………………………………..Uroki naszej stolicy 3……………………….………………………………...Twórczość własna 6………………………….Kreatywne projekty i nasze gimnazjum 8……………………………………………………………Wspomnień czar 17………………………………………………………….…..Kącik literacki 19…………………………………………………………....Czas na podróż


‘’Warszawa oczami gimnazjalisty’’

Warszawa – według niektórych Polaków, miasto pełne ulicznego szumu, tłoku , zgiełku i zamieszania. Są jednak tutaj takie miejsca, gdzie można odpocząć od dźwięków zatłoczonej stolicy. Kiedy wychodzę z domu, zmierzam w stronę Parku im. Jana Pawła II. Idąc wąskimi alejkami tego miejsca, odcinam się od codziennych problemów. Mijam skropione deszczem drewniane ławki. Na jednej z nich siedzi starsza para. Patrzą się na fontannę , która swym dźwiękiem uspokaja i skłania do refleksji. Na innej z kolei spoczywa zmęczony amator biegania. Po swym kolejnym wyczerpującym treningu, zbiera siły na kolejne kilometry. Weszłam w główną alejkę parku. Spoglądam na dwa psy, gryzące gumową zabawkę. Właściciele przyglądają się swoim pupilom z troską , aby zabawa nie przemieniła się w szarpaninę. Lubię patrzeć jak zwierzęta ‘’zaprzyjaźniają się’’ ze sobą. Nie są jak ludzie , którzy coraz częściej patrzą na siebie z pogardą, nawet nie wiedząc nic o sobie. Wolnym krokiem idę w stronę siłowni plenerowej. Słyszę radosne piski dzieci, przez które przebijają się odgłosy budowy pobliskich osiedli i jesienny śpiew ptaków. Ćwicząc na jednym z urządzeń , przyglądam się dzieciom. Wesołe przedszkolaki grają w piłkę, biegają po boisku i śpiewają piosenki. Wtedy przypomniało mi się moje wczesne dzieciństwo. Pamiętam te czasy , gdy bez obaw o lekcje i naukę, mogłam bawić się bez końca na osiedlu z koleżankami. Żałuję, że w tych czasach nie wychowały się dzieci, które mają po pięć, sześć lat. Wychował je ekran. Dzieciaki pochłonięte nowoczesną technologią, zapomniały o kultowych zabawach takich jak guma , klasy , rysowanie kredą i budowanie babek z piasku. Wolnym krokiem odchodzę od siłowni, kierując się do placu przy Kościele Wniebowstąpienia Pańskiego. Słucham konwersacji starszych pań , na temat ich popisowych potraw. Nagle na drodze


Podleciały do nich następne. Myślały ,że dam im coś do jedzenia. Mam dobre serce, więc dałam im kawałek bułki , którą dzisiaj rano spakowałam do plecaka. Uradowane ptaszki , walczyły o te kilka okruszków kajzerki. Kiedy usiadłam na ławce, zaobserwowałam , że jeden z gołębi nie ma jednej nóżki. Współczułam mu , ponieważ wiem jak ciężko w tych czasach mają zarówno ludzie, jak i zwierzęta , które są niepełnosprawne. Z zaciekawieniem podeszłam do fontanny. Ten dzień był wyjątkowo upalny. Postanowiłam więc lekko zwilżyć dłonie. Woda przyjemnie obmyła moje ręce, przy czym lekko spryskała moje ubranie. Zadowolona popołudniowym spacerem w parku, zaczęłam zmierzać w stronę domu , by wrócić do codziennych obowiązków. Stanęłam na środku placu, patrząc na wielki kościół.

Pomyślałam o wszystkich miłych przeżyciach z tego dnia. Cieszę się, że mogę mieszkać w Warszawie. Codziennie budzę się w mieście pełnym możliwości. Lubię każdego dnia spotykać moich przyjaciół w szkole i nie tylko. Dziękuję moim rodzicom, że mogłam się urodzić w pięknej stolicy naszego kraju. Dzięki nim mam prawo co dnia rozwijać swoje pasje, poznawać nowe rzeczy i nowych ludzi. W taki sposób zakończę moje rozmyślenia na temat Warszawy.

‘’Ja to mam szczęście, że w tym momencie Maja Nadzieja i Alicja Kowalewska, 2c żyć mi przyszło , w kraju nad Wisłą… (…) Mój kraj szczęśliwy, piękny prawdziwy. Ludzie uczynni, w sercach niewinnych… Ja to mam szczęście’’ [ ‘’Tango na głos , orkiestrę i jeszcze jeden głos’’ Grzegorz Tomczak]


FRASZKI

O szkole Co Ci pomoże, gdyś pierdoła? Szkoła, tumanie, szkoła!

Do szkoły Szkoła to taka mała fabryka Co do pustych głów informacje wtyka.

Na szkołę Gdyby nie było szkół To byłoby tak fajnie Wszyscy byliby głupi I to tak totalnie! Kuba Ornatek, 1e


LOKOMOTYWA

Stoi na stacji lokomotywa, tak generalnie dość często bywa. Ludzie przychodzą, a ona wciąż czeka. Że w końcu ruszy – wszystkim przyrzeka. Ludzie się spieszą i denerwują, a konduktorzy bilety kasują… Lecz w końcu cóż to, już w końcu rusza i jest zabawa, i hulaj dusza! Wszyscy na miejscach pozasiadali, bo na tę podróż długo czekali. Zdradzić Wam muszę, słuchacze mili, że się złościli, niecierpliwili… Nie jest to bowiem wyprawa zwyczajna, nie jest przeciętna, nie jest normalna. Droga prowadzi słuchajcie aż tam, gdzie wszystkie marzenia spełniają się Wam. Wam, tym i tamtym a także mnie, miejsce to jest jak w najlepszym śnie. Najpierw są pola, łąki i lasy, o, dojeżdżamy do krainy kasy. A teraz są Barbie, Keny i Lego, tutaj nie stanie się nigdy nic złego. Kraina słodyczy, kraina rozrywek, kraina pierścionków, kraina odżywek. Ojej, a to co jest? Dokąd wjeżdżamy? Ach, tutaj miłość po prostu mamy. A tutaj Paryż i kwiaty, i róże, więc ogrodnictwo, a także podróże.


Lecz niezależnie kto o czym marzy i niezależnie, co się wydarzy, muszą pamiętać i młodzi, i starzy, i Włosi, i Czesi, Grecy, i Bułgarzy: ŻE NIGDY ZA PÓŹNO NA MARZEŃ SPEŁNIANIE, ŻE NIKT NIGDY NIE WIE, CO JUTRO SIĘ STANIE. Więc gdy na jakiejś stacji staniecie i spełnić marzenie swe zapragniecie, WIEDZCIE, ŻE W ŻYCIU PRZERÓŻNIE BYWA I MOŻE POMOŻE LOKOMOTYWA?

Kuba Ornatek, 1e


Erasmus Plus na Ursynowie!!!

Gimnazjum z Oddziałami Dwujęzycznymi nr 93 im. Księżnej Izabeli Czartoryskiej w Warszawie od września 2015 r. bierze udział w projekcie pt.: „THE PLACE WHERE WE LIVE!” w ramach programu Erasmus Plus. Projekt jest realizowany we współpracy ze szkołami Unii Europejskiej: 1. Scoala Gimnaziala nr 92, Rumunia; 2. Gimnazjum z Oddziałami Dwujęzycznymi nr 93 im. Księżnej Izabeli Czartoryskiej, Polska; 3. Agrupamento de Escolas de Canedo, Portugalia; 4. Pascal Greek School Lemesos, Cypr; 5. Städtische Realschule Broich, Muelheim an der Ruhr, Niemcy; 6. Istituto di Istruzione Superiore "P. Carcano", Como, Włochy; 7. LSA Technology and Performing Arts College, Lytham St Annes, UK. Koordynatorem projektu jest Liceul tehnologic “Sfantul Pantelimon” z Rumunii. Główne założenia projektu to: 1. Rozwijanie i doskonalenie u uczniów: a) kompetencji językowych; b) umiejętności z zakresu ICT; c) umiejętności uczenia się i pracy w grupie. 2. Rozszerzanie świadomości europejskiej. 3 Poznawanie dziedzictwa kulturowego Europy. 4. Włączanie uczniów ze środowisk trudnych i zagrożonych wyjściem poza system edukacji do działań z zakresu edukacji nieformalnej. Na realizację projektu przyznano 28 280 Euro. Od września 2015 r. odbyły się mobilności do Bukareszcie w Rumunii, Limassol na Cyprze i Mülheim an der Ruhr w Niemczech. W stolicy Rumunii spotkali się koordynatorzy projektu z każdego kraju partnerskiego w celu poznania się, omówienia szczegółów poszczególnych działań i ustalenia harmonogramu prac.


W kolejnych wyjazdach - na Cypr i do Niemiec - uczestniczyli uczniowie, którzy pracując w międzynarodowych grupach zbierali materiały potrzebne do przygotowania prezentacji, kalendarza, ebooka, przewodnika turystycznego, książki kucharskiej. Wszyscy odwiedzili ciekawe miejsca, uczyli się jak korzystać z narzędzi ICT, wspólnie tworzyli prezentacje, cały czas porozumiewając się w języku angielskim. Po powrocie do Warszawy, podczas cotygodniowych spotkań projektowych uczniowie redagują bloga poświęconego projektowi, przygotowują plakaty ze zdjęć, opracowują materiały na kolejne wyjazdy. Dotychczas uczniowie opracowali m.in. pocztówkę elektroniczną, kalendarz na rok szkolny 2016/2017, pierwszą część książki elektronicznej ,,My place yesterday and today” oraz film ,,Jak przygotować pierogi”. Nauczyciele towarzyszący uczniom wzięli udział w kilku szkoleniach poświęconych nowoczesnym technikom nauczania, wykorzystaniu innowacyjnych narzędzi dydaktycznych poza salą szkolną, edukacji nieformalnej, a także przygotowali i prowadzili lekcje w klasach. Pedagodzy opracowali założenia podręcznika dla nauczycieli z zestawem materiałów dydaktycznych do wykorzystania podczas zajęć lekcyjnych po zakończeniu projektu. Projekt kończy się w maju 2017 r. a uczniów czekają jeszcze wyjazdy do Portugalii i Anglii oraz praca nad kolejnymi produktami tj. albumem fotograficznym „What you would love the most in my place of living” i wielojęzycznym przewodnikiem turystycznym „Visiting my place of living”; Wszystkie działania można śledzić na stronie internetowej: http://tpwwlep.blogspot.com/


Śladami naszej patronki

Zamek Księżnej Izabeli Czartoryskiej w Puławach. Odwiedziliśmy go pierwszego dnia wycieczki.

W bliskim otoczeniu zamku mogliśmy spotkać przepiękne pawie, które dodają uroku temu miejscu.


Włoska rzeźba, która znajduje się w ogrodzie Izabeli Czartoryskiej. Przedstawia Tankreda i Kloryndę, bohaterów powieści „Jerozolima Wyzwolona”

Budowla przedstawia Świątynię Sybilli w Puławach w kształcie rotundy. Wchodzi w skład zespołu pałacowo- parkowego przy Pałacu Czartoryskich. Jest to pierwsze polskie Muzeum Narodowe.


Podczas gry terenowej mieliśmy okazję zobaczyć piękny ratusz, który znajduje się na Rynku Wielkim. Został wybudowany w stylu barokowym i posiada 52- metrową wieżę oraz wachlarzowe, szerokie schody.

Piękny żyrandol, który znajduje się w Pałacu Czartoryskich w Puławach.


Jeden z wielu eksponatów w muzeum mieszczącym się w Pałacu Czartoryskich.

Nina Burzyńska ,1b


Fotoreportaż z wycieczki do Londynu

Jest 1 października 2016 roku, godzina 09:00. Razem z pozostałymi uczestnikami wycieczki zbieramy się przed budynkiem szkoły. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc, wyjazd podzielony został na dwie grupy – ja trafiam do tej, która wyjeżdża jako pierwsza. Jeden z uczniów spóźnia się na zbiórkę ponad czterdzieści minut, więc już na starcie okazuje się, że będziemy mieć duże opóźnienie. Wyruszamy tuż przed godziną dziesiątą. Podekscytowani uczniowie rozmawiają, przekrzykują się i opowiadają sobie dowcipy. Jest głośno jak w ulu, ale atmosfera podróży udziela się uczestnikom stopniowo. Po kilkunastu minutach przód autokaru cichnie, za to osoby siedzące na tylnych siedzeniach zachowują się coraz głośniej. Kolega obok mnie stwierdza, że „Tył dopiero się rozkręca”. Stajemy się mimowolnymi świadkami sytuacji, która coraz bardziej przypomina komediowy film – czekamy w napięciu, kiedy do akcji wkroczy pani dyrektor, opiekująca się nami podczas podróży. Interwencja następuje szybciej, niż się spodziewamy. Około godziny osiemnastej zatrzymujemy się tuż przy granicy z Niemcami na późny obiad. Zamawiam pierogi ruskie. Bardzo smaczne i – na szczęście – ciepłe. Po wielu godzinach spędzonych w autobusie ciepły posiłek pozwala odzyskać siły. Jednocześnie obserwuję, że część uczestników wycieczki zamawia... lody! Przystanek na obiad nie trwa długo. Wkrótce ruszamy w dalszą drogę i już po chwili przekraczamy granicę niemiecką. Początkowo nie zauważamy nawet, że wjechaliśmy do innego kraju. Dopiero po pewnym czasie zwracamy uwagę na napisy w obcym języku i inne tablice rejestracyjne aut. Noc mija bez żadnych incydentów, ale podczas jazdy autokarem trudno jest zasnąć. Śpię tylko cztery godziny, a to nie wystarcza, bym następnego dnia był w pełni wypoczęty. Wczesnym rankiem docieramy do portu w Dunkierce, skąd wyruszamy promem do wybrzeży Wielkiej Brytanii. Dla uczniów przeprawa promowa okazuje się ciekawą przygodą. Dodatkowy atut stanowią widoki – znacznie atrakcyjniejsze, niż w tunelu pod kanałem La Manche... Gdy po dwóch godzinach dopływamy do brzegu witają nas piękne i ogromne klify w Dover.


Gdy po dwóch godzinach dopływamy do brzegu, witają nas piękne i ogromne klify w Dover.

Drugi dzień wycieczki obfituje w atrakcje. Przewodnicy zabierają nas na Oko Londynu, znane wszystkim jako ''London Eye''. Wielki diabelski młyn o wysokości stu trzydziestu siedmiu metrów prezentuje się niesamowicie, choć wydaje się mniejszy niż na zdjęciach. Dopiero gdy jestem na jego szczycie, dociera do mnie, jak wysoko się znajduję. W takiej chwili czuje się nagły strach, ale ciekawość pozwala szybko go opanować. Ze szczytu London Eye rozpościerają się widoki nie do opisania: z jednej strony widzimy wielką wieżę zegarową Big Ben. Z drugiej strony natomiast można dojrzeć siedzibę MI6, rozsławioną przez serię filmów o agencie brytyjskiego wywiadu - Jamesie Bondzie.

Ze szczytu London Eye rozpościerają się widoki nie do opisania: z jednej strony widzimy wielką wieżę zegarową Big Ben.


Nasza wycieczka ma charakter wymiany uczniowskiej, dlatego zostajemy zakwaterowani nie w hotelu, ale u mieszkańców Londynu. Myśl o tym, jaka będzie to rodzina, towarzyszy mi przez cały czas. Pod koniec dnia okazuje się, że razem z trzema kolegami będę mieszkał u Pani Tinkers. Kierujemy się pod adres otrzymany od naszych opiekunów i trafiamy do malutkiego, przytulnego domku, utrzymanego w typowo brytyjskim stylu. Otrzymujemy mały, ale przyjemny pokój. Nasza gospodyni jest niezmiernie miłą i energiczną starszą panią. Podczas pierwszej kolacji, mimo zmęczenia po przeszło 24-godzinnej podróży, bardzo długo rozmawiamy. Pani Tinkers opowiada sporo o Londynie, a pod koniec rozmowy ujawnia coś, co absolutnie nas zaskakuje: jej dziadek założył Arsenal London, jeden z najbardziej znanych klubów piłkarskich w Anglii. Program naszego pobytu w Londynie ułożony jest w taki sposób, że niemal całe dni spędzamy na zwiedzaniu zabytków (głównie zamków) i muzeów. Przy jednym z zamków znajduje się przepiękny cisowy ogród, z oryginalnie przystrzyżonymi drzewami, który zrobił na zwiedzających ogromne wrażenie.

Przy jednym z zamków znajduje się przepiękny cisowy ogród, z oryginalnie przystrzyżonymi drzewami, który zrobił na zwiedzających ogromne wrażenie.


Z mniejszym entuzjazmem zwiedzam National Gallery. Wzdłuż ścian wiszą rzędy obrazów wielkich mistrzów, ale fakt, że nie znam się na sztuce sprawia, że ich oglądanie jest dla mnie dosyć nudne. Patrząc na kolegów i koleżanki zauważam podobne odczucia także na ich twarzach. Zupełnie inaczej czujemy się w gabinecie figur woskowych Madame Tussauds. Z różnych stron spoglądają na nas sławni ludzie. Ich podobizny wykonane zostały tak realistycznie, że podczas zwiedzania czuję się trochę dziwnie i nieswojo. Nie tworzymy z kolegami i koleżankami żadnego „rankingu” figur, które podobały się nam najbardziej, ale ja najlepiej zapamiętuję Johnny'ego Deppa. Woskowy aktor wygląda jak żywy. Zwiedzanie tego muzeum stanowi wielką puentę naszej wycieczki i dostarcza wyjątkowych wrażeń.

Najlepiej zapamiętuję Johnny'ego Deppa. Woskowy aktor wygląda jak żywy.


Przez cały czas pobytu w Londynie poruszamy się albo autokarem, albo londyńską komunikacją miejską. Ten drugi sposób podróżowania bardzo sprzyja poznawaniu miasta. Jednym z najpopularniejszych środków komunikacji jest tu tzw. „double decker”, czyli piętrowy autobus.

Jednym z najpopularniejszych środków komunikacji są tu tzw. „double deckery”, czyli piętrowe autobusy.

Pasażerowie mają obowiązek wsiadania przednimi drzwiami. Trzeba tu nadmienić, że Anglicy bardzo restrykcyjnie przestrzegają tego przepisu. Złamanie go grozi mandatem, a dyskusja ze strażnikiem prawa, nawet dłuższą wizytą w komisariacie policji. Po odwiedzinach w muzeum figur woskowych, nasz pobyt w Londynie dobiega końca. Stolica Wielkiej Brytanii żegna nas ładną, ciepłą pogodą. Jeszcze ostatni rzut oka na miasto, pożegnalne zdjęcia – i wsiadamy do autokaru. Bogatsi o wiele nowych doświadczeń i znacznie pewniejsi swoich umiejętności językowych, późnym popołudniem wyruszamy w drogę powrotną do Polski.

Jakub Jurkowski, 2c


„Wyścig śmierci” - Maggie Stiefvater

Tytuł: „Wyścig śmierci” Tytuł oryginalny: „The Scorpio Races” Autorka: Maggie Stiefvater Wydawnictwo: Wilga Na wyspie Thisby co roku odbywa się Wyścig Skorpiona. Jeźdźcy na swoich potężnych, niebezpiecznych rumakach, koniach wodnych, ścigają się do mety. Zasady są proste- zwycięzca bierze wszystko, a o kolejnych miejscach można powiedzieć tylko tyle, że ryzykowali swoje życie za nic. On, Sean Kendrick, zwyciężył w Wyścigu już cztery razy. Świetnie rozumie konie, kocha je i szanuje, a jego ulubieńcem jest Corr - to na nim chłopak odnosił każde ze zwycięstw. W tym roku wszystko jednak się zmienia. Sean będzie musiał wygrać nie tylko dla siebie, ale aby uratować ukochanego przyjaciela, swojego konia. Ona, Kate Conolly jest pierwszą kobietą, która odważyła się wziąć udział w tym śmiercionośnym wydarzeniu. Nie robi tego jednak dla czystej zabawy- wygrana pozwoliłaby jej rodzinie zachować dom i zwyczajne życie. Niestety, poza jawną dyskryminacją ze względu na płeć, będzie musiała kłopotać się z jeszcze jednym problem- sercowym. Jednym z najważniejszych wątków, jakie znajdziemy na kartach tej powieści są wszechobecne, dosłownie wszechobecne konie, główny motyw tej historii. Czy to źle? Raczej nie, według mnie był to ciekawy pomysł pozwolić tym zwierzęciom grać tak dużą rolę. Niestety, patrząc na to od innej strony, nieprzekonani do rumaków czytelnicy mogą czuć się znudzeni czy nawet zirytowani. Mamy też oczywiście rywalizację. I Sean i Kate walczą o pierwsze miejsce w zawodach, gdzie, jak wspomniałam, może być tylko jeden zwycięzca. Każdy odbiorca musi sam przed sobą odpowiedzieć, komu z tej dwójki kibicuje bardziej. Ja mogę zagwarantować tylko jedno: nie będzie to prosta decyzja. Niestety, nic nie może być idealne, a mówię tu o tempie akcji. Mimo, że bardzo ładnie poprawiło się w końcówce (powiedzmy ostatnie 60% całej powieści), to początki były miejscami naprawdę nudne. I to tak, że mało brakowało, a bym się poddała i Wyścigu śmierci nigdy nie skończyła. Jeśli chodzi o bohaterów, to są dobrze wykreowani i zapadają w pamięć. Zwłaszcza Sean to naprawdę ciekawa postać, w pozytywnym sensie inna niż większość charakterów męskich z książek młodzieżowych. Tajemniczy, skryty miłośnik koni, który całym sercem i całym sobą angażuje się w to, co robi, a najlepiej wychodzi mu rozszyfrowywanie i manipulowanie psychiką innych. Wiem, że ta ostatnia cecha może brzmieć trochę przerażająco, ale on po prostu zawsze wie, kiedy, jak i czy w ogóle się odezwać, jak popatrzeć, jaki wyraz twarzy


przybrać. A najlepsze, że robi to wszystko nieświadomie. Kate również łatwo daje się polubić. Podziwiam ją głównie za cięty język, samodzielność i upór w dążeniu do celu, zwłaszcza, że jako kobieta od samego początku miała pod górkę. Poza tymi dwoma w historii mamy dość sporo postaci. Bogaty kupiec z Ameryki, bracia Kate, pracodawca Seana, a nawet proboszcz... Każdy miał inny zestaw cech i był barwnym urozmaiceniem. Ze stylem pisania było trochę jak z fabułą- na początku kulał, ale potem widocznie się poprawił. Niestety to zapewne przez niego prawie cała pierwsza połowa lektury była tak nużąca. Warto jeszcze dodać, że pani Stiefvater ma ogromny talent do opisywania uczuć. W końcówce, czyli w dniach przed wyścigiem jak i w jego trakcie czytelnik denerwuje się jakby sam tam był, możliwe są bóle brzucha, podwyższone tętno i przyśpieszony oddech. Gdybym miała określić okładkę jednym słowem, powiedziałabym – piękna. Kropla krwi w tytule, ogólnie jego czcionka, postać na okładce, tło, kolorystyka, tajemnicze symbole...Wszystkie te detale skutecznie zachęcają nas do sięgnięcia po tę lekturę. Choć, jak wiadomo, nie powinno się oceniać książki po okładce, tutaj ciężko się do tego stosować :) Podsumowując, "Wyścig śmierci" to cudowna książka o koniach, miłości, poświęceniu i ciężkiej pracy. Oferuje wachlarz porządnie wykreowanych bohaterów, szczere emocje i piękną okładkę, a to wszystko podane z nutką niebezpieczeństwa.

Pola Górczyńska, 3a


Przewodnik po Paryżu

Paryż Nie ma osoby, która nie słyszałaby o Paryżu. Stolica Francji kusi wykwintnym jedzeniem, niebanalnym stylem i przytłaczającą ilością zabytków przypadającą na jeden metr kwadratowy. Kto był - wspomina z zachwytem, kto nie był - niech czym prędzej planuje swoją podróż do "Miasta miłości". Żelazna dama Trzystumetrowa wieża od ponad wieku dumnie góruje nad Paryżem, nie pozostawiając wątpliwości, że jest to całkowicie zasłużona pozycja. Tłum lgnie do niej mimo konieczności kilkugodzinnego stania w kolejce i nie najtańszych biletów. Otwarte codziennie do 23 lub 24. Bilety - 17€ osoba dorosła, 14,5€ młodzież, 8€ dzieci. toureiffel.paris


Bazylika Sacré-Cœur Bazylika Świętego Serca, bo tak brzmi jej nazwa w języku polskim, jest drugim najczęściej fotografowanym obiektem w Paryżu. Wzniesiona w północnej części miasta, na szczycie wzgórza Montmartre. Konieczna do zobaczenia jest nie tylko jej monumentalna fasada, lecz również przepiękny widok na Paryż, który można podziwiać siedząc na schodach prowadzących do sanktuarium i słuchając ulicznych muzyków. Otwarte codziennie do 22.30. Wstęp bezpłatny. sacre-coeur-montmartre.com


Perè-Lachaise Najsławniejszy cmentarz Paryża. Pochowane są na nim największe sławy, takie jak Édith Piaf, Jim Morrison, Fryderyk Chopin czy Klementyna Hoffmanowa. Spacer po nim mimo iż melancholijny, bywa czarujący. Błądząc między nagrobkami, łatwo zapomnieć, iż jest się w jednej z największych metropolii świata. Otwarte codziennie do 18. Wstęp bezpłatny. pere-lachaise.com


Disneyland Resort Paris W dzieciństwie każdego z nas szczególne miejsce zajmowały filmy Disneya. Pierwsza bajka tej wytwórni - Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków miała premierę w roku 1937. Od tego czasu kinematografia zrobiła ogromny krok do przodu. Zmienił się sposób produkcji filmów, przesłania i motta w nich, a dostęp do kultury stał się znacznie prostszy. Jednak mimo tych zmian, Disney nadal zachwyca swoimi produkcjami młodszych oraz tych nieco starszych. W Paryżu znajduje się jedyny Disneyland w Europie, co czyni go tym bardziej specjalnym. Po kolorowych uliczkach stale spacerują postacie z bajek, można dostać ich autograf bądź poprosić o pamiątkowe zdjęcie. W Disneylandzie znajduje się wiele atrakcji, zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, w tym gwarantujące ekstremalne przeżycia. Park otwarty codziennie. Godziny otwarcia parku różnią się w zależności od pory roku. Ceny biletów wahają si od 47€ do 90€ za osobę dorosłą. disneylandparis.com


Champs-Élysée „Pola Elizejskie" to zdecydowanie najbardziej reprezentacyjna aleja Paryża. Przepięknie oświetlona jest w nocy – wtedy też najlepiej wybrać się nią na spacer. Znajduje się tam wiele modnych sklepów, restauracji czy teatrów, m.in. salon Ferrari, butik Louis Vitton, perfumeria Guerlain. Champs-Élysée rozpoczyna się przy równie popularnym Łuku Triumfalnym, a kończy na Place de la Concorde.


Louvre Słynne szklane piramidy to wejście do jednego z największych muzeów sztuki na świecie. Dzieła znajdujące się tutaj pobijają rekordy popularności. Najbardziej znane to Mona Lisa pędzla Leonarda da Vinci, Gody w Kanie Galilejskiej Paola Veronesego oraz Wenus z Milo - rzeźba z I w. p.n.e., przedstawiająca rzymską boginię piękna. Czynne codziennie od 9 do 18 za wyjątkiem wtorków. Bilet całodzienny - 9€, osoby do lat 18 wstęp bezpłatny. louvre.fr


Katedra Notre-Dame Jedna z najsłynniejszych gotyckich katedr na świecie, między innymi dzięki powieści Dzwonnik z Notre Dame Victora Hugo oraz adaptacji filmowej o takim samym tytule. Bazylika znajduje się na wyspie, dlatego można podziwiać ją stojąc na Pont au Double lub podczas rejsu po Sekwanie. XIII wieczna budowla urzeka szczegółowymi zdobieniami fasady oraz wnętrza. Możliwe jest również wejście na szczyt jednej z wież. Otwarte codziennie do 17.30 lub 18.30 (w zależności od pory roku). Bilet normalny - 10€, ulgowy 8€. tours-notre-dame-de-paris.fr


Jak dolecieć? Na główne lotnisko Paryża - Charles de Gaulle - z Okęcia lata LOT oraz Air France – ceny od 350 zł w obie strony. Z Okęcia lata również WizzAir, a z Modlina - Ryanair. Obie linie latają na oddalone od Paryża lotnisko Beauvais - ceny od 80 zł w dwie strony. Gdzie nocować? W całym Paryżu znajdują się bardzo dobre hotele sieci Ibis oraz Best Western. Ceny od 250 zł za noc. Jak przemieszczać się na miejscu? Paryż posiada niezwykle rozbudowany system metra – można się nim dostać niemal wszędzie. Cena biletu jednodniowego – 11,15€.

Tekst i zdjęcia: Sylwia Bańcyrowska, 3a


GAZETKA JESIENNA 2016/2017

STOPKA REDAKCYJNA: REDAKTOR NACZELNA: Pani Edyta Świercz OPRAWA GRAFICZNA: Kaja Błaszczyk

Gazetka jesienna Gimnazjum 93 w Warszawie  
Gazetka jesienna Gimnazjum 93 w Warszawie  
Advertisement