Issuu on Google+

LIBERTA grudzień 2011

numer 20

Pismo uczniów Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych Sióstr Urszulanek SJK w Pniewach

O Tobie mówi bajka

~ (De te fabula narratur)

W numerze: 

FELIETONY

OPOWIADANIA

 POEZJA  POLEMIKA 


Wstępniak

Spis treści

Wstępniak

O Tobie mówi bajka (De te fabula narratur) ....... 3 Rżyj do rozpuku ................................................. 4 To właśnie o Tobie mówi bajka… ...................4-5 Bajka o zaćmieniu prawdy ................................. 6 Szkolny Kocioł ................................................... 6 Życie to nie bajka ............................................... 7 Lila w świecie krasnoludków .......................... 8-9 15 października 2010 r...................................... 10 Something about nothing ................................ 11 Autostrada do kobiecego mózgu ..................... 12 Twórczość ........................................................ 13 Nauka włoskiego.............................................. 14 Poezja .............................................................. 15 Kultura ............................................................. 16

Grudniowe witajcie! Już, już, święta Bożego Narodzenia tak blisko! Adwent to niezwykle piękny czas, choć niestety

trochę

go

pewnie

zaniedbujemy

(jedenastodniowy tydzień roboczy to rzeczywiście dużo!), jednak podczas Wigilii, Pasterki czy późniejszego

świętowania

możemy

nadrobić

zaległości w „porządnym” świętowaniu. I nie chodzi o tony karpika, ale głównie o refleksję oraz czas spędzony z najbliższymi. Czym raczymy Was w przedświątecznym

Redaktor naczelny numeru: Luiza Nadstazik

numerze Liberty? Otóż skupiliśmy się na temacie

Redakcj@ Skład stały: Anna Erdman, Anna Wanat, Zuzanna Stoińska, Weronika Budych, Jakub Majchrzak, Celina Jerzyńska, Luiza Nadstazik. Skład dochodzący: Zofia Ochla

Z tego względu kilka tematycznych felietonów,

Gościnnie: p. Krzysztof Puk Opieka merytoryczna: p. Marcin Malczewski

De te fabula narratur, czyli O tobie mówi bajka. opowiadań; znajdziecie sporo poezji, wyczekiwaną damsko-męską POLEMIKĘ, naukę włoskiego, troszkę

angielskiego.

Reasumując,

całkiem

ciekawie. Korzystając z prawa mego do witania Was, chciałabym w imieniu całej Redakcji złożyć Wam, wszystkim naszym czytelnikom, najpiękniejsze życzenia

świąteczne!

Skład: p. Kamil Kiereta

duchowego,

Projekt okładki: Anna Erdman

podniebienia

Wyczekiwanego

dopełniającego

wyjątkowych

dla

Was

smakiem

się

relaksu

w

gronie

ludzi,

uraczenia

dwunastu

wigilijnych

potraw oraz podarków otrzymanych od serca. Wesołych Świąt! Luiza Nadstazik redaktor naczelny

Wydawca: Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych Sióstr Urszulanek SJK w Pniewach

2

LIBERTA

grudzień 2011


Felieton

O Tobie mówi bajka (De te fabula narratur) ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA. CZAS KIEDY CZŁOWIEK MIERZY KTÓRE CIĄGNĄ SIĘ ZA NIM JAK OGON. WSŁUCHAJMY SIĘ W GŁOS NIEKTÓRZY, ŻE SĄ ONE ZAREZERWOWANE TYLKO DLA DZIECI.

SIĘ Z WIELOMA DOŚWIADCZENIAMI, BAJEK, BO NIE JEST TAK, JAK MYŚLĄ

Fot. Internet

O Tobie mówi bajka. Ale co to za bajka? Nigdy jej nie czytałem, nigdy nie widziałem. Czy ktoś widział tę bajkę? Czy ktoś zna tę historię? O Tobie mówi bajka. Jednak nie jesteś aż tak bajkowy. Miałeś dawać grzecznym, a nie tym bogatszym. Czy pamiętasz o tych, którzy nie rozróżniają tego dnia od wszystkich innych? Wytłumacz się. Dlaczego przychodzisz w tym czasie, kiedy wszyscy są i tak szczęśliwi? Wykorzystujesz sukces kogoś innego, żeby wydawać się pozytywnym? Gdzie jesteś w tych dniach, kiedy nie wszystko jest tak kolorowe jak choinka? Czy naprawdę jesteś infantylny, za jakiego się podajesz? Może już czas, żeby twoja bajka się skończyła. Nie lepiej skończyć na happy endzie, niż czekać, aż w końcu cię wyrzucą? O Tobie mówi bajka. Czasem bajki są tylko bajkami. Skąd mam wiedzieć, że Twoja bajka nie jest tylko historią? Gdzie są naoczni świadkowie Twoich narodzin? Skoro mam Ci powierzyć moje życie, to pokaż mi, że Twoja bajka jest tą właściwą. Lubię czytać tę bajkę. Bardzo dużo wnosi do mojego życia. Ale co, jeżeli ta historia ma inne zakończenie? Skąd mam wiedzieć, że się nie mylisz? Może jakiś znak? Może nowy rozdział? Przecież bajki się zmienia ją. Dlaczego zatem nie chcesz zmienić Twojej? Choć w sumie masz rację. W dobrym opowiadaniu, każda zmiana jest niepotrzebna, a wręcz szkodliwa. W takim razie naucz mnie czytać Twoją bajkę. A może jej się nie da zrozumieć? W takim razie co mam robić? I znowu te pytania… a Ty nadal leżysz. W tej kupie siana, leżysz i płaczesz. Czy bajki się tak zaczynają? O Tobie mówi bajka. Chciałbym wiedzieć, gdzie mają początki te bajki. Czy z ludzkiej potrzeby wytłumaczenia się? Czy może czerwony grubas został stworzony, żeby dzieciaki nie wdrążyły się szybko w świat, gdzie bezinteresowność umiera? A skoro tak nie jest, to po co istniejesz? Stajesz w opozycji do niemowlaka. Czy to jest uczciwa walka? Chcesz przyćmić jego urodziny. Co zrobił Ci mały chłopiec? Nie dość, że nikt go nie chciał? Czy jesteś kolejnym, który rzuca kamieniem w niewinnego? Nie lubię Wszyscy lubią bajki, Twojej bajki. Nie ma żadnego sensu. tylko niektórzy wstydzą się przyznać. O Tobie mówi bajka. I pomimo tego, że ~ Jakub Nowak bajka pozostaje tylko bajką, czasem mam wrażenie, że taka jedna wnosi więcej niż moralitety niejednego filozofa. Skoro mamy jeden świat, czy nie lepiej na niego patrzeć z tych lepszych perspektyw? A może kiedyś zdarzy się tak jak w bajce? Przyjdzie dobra wróżka, stuknie obcasami i problemy znikną. O Tobie mówi bajka. Czy ktoś mi powie, jak się skończy moja bajka? Czy też znajdę kogoś, kto mnie wesprze? Czy w tym najważniejszym momencie znajdę siły, żeby się nie poddać? Czy patrząc na mnie, ktoś sobie pomyśli : „On to naprawdę da radę. On nie może przegrać.”? A jak wygląda Twoja bajka? O Tobie mówi bajka - a życie to piękna bajka… PIDŻAK

LIBERTA

grudzień 2011

3


Felieton

Że nikt ci nie powie, żeś głupi, przez to mądrym nie jesteś.

Rżyj do rozpuku

~ Aleksander Fredro

Fot. Internet

Każdy poczucie humoru jakieś ma. Jakieś? No tak. Śmiejemy się z kawałów o blondynkach, których głupota jest przez nas doskonale znana, chociaż nawet połowa z nas nie wie, skąd w ogóle jakiś tam kolor się na włosach bierze. – Jak to?! Przecież to tylko sprawa farby, u fryzjera, albo nawet w domu. Do tego dochodzą żarty i żarciki o Żydach, co to tam zawsze w kawałach z tym jednym Niemcem przegrywają. Hitler, czy jak mu tam było. W każdym razie o tych sztywniakach można całą imprezę rozbawiać pierwszej trzeźwości towarzystwo. Rzeczywiście, są różne sposoby na radzenie sobie z piętnem przeszłości, historii już naszych dziadków. Jednak najbardziej zabawny jest ostatni hit Internetu, o którym nawet w telewizji się mówi. (Tylko oni się nie znają i próbowali go krytykować, ale my wiemy, że dobry żart nie zginie ot tak!). Pewien tatuś o ogromnym poczuciu humoru nakręcił swego trzyletniego synka, gdy ten palił papierosa. I nawet się zaciągał, zuch chłopak! Po raczeniu się tytoniem, kolejna atrakcja – tatuś kazał odrąbać głowę lalce, to już szczyt śmieszności, gdy mały biegał z siekierą. Oby więcej takich dobrych rodzicieli i ich metod wychowawczych. Nie dość, że mądrze, to jeszcze zabawnie! Każdy poczucie humoru jakieś ma. Na szczęście, mamy ukryte w czaszce COŚ, z czego możemy korzystać, dzięki niemu wartościować pewne rzeczy, wyciągać wnioski; i dobrze się bawić. Bo najważniejszy jest żart, a śmiech przedłuża życie. A więc, do dzieła! LUDIFICATOR

To właśnie o Tobie mówi bajka, Brzydkie Kaczątko! Brzydkie kaczątko, nie wierzyło w siebie, bo oglądało się w oczach ludzi i innych kaczek. Czy ich obraz był obiektywny? Moje życie to nie bajka – mówimy, kiedy jest nam szczególnie ciężko, bo nie jesteśmy rozumiani i akceptowani, kiedy bezustannie mamy pecha lub kiedy wszystko zdaje się sprzysięgać przeciwko nam, a przebłysku światła w tunelu życia nie widać… Stwierdzenie, „ życie to nie bajka” jest niepoprawne, ponieważ w naszym mniemaniu odnosi się jedynie do pozytywnego rezultatu, a nie do utworu czy do życia jako całości. Ponadto, w codziennym użyciu wspomniana bajka jest często mylona z baśnią. Krótko o tym, czym jest bajka, a czym jest baśń. Bajka to krótki, wierszowany synkretyczny utwór literacki z pogranicza liryki i epiki, posiadający znaczenie dosłowne i alegoryczne oraz morał. Baśń to utwór epicki, nieosadzony w ustalonych ramach czasowych. Dominują w nim wątki magiczne i fantastyczne, przeplatane z motywami ludowymi. Oba gatunki łączy występowanie motywu zwycięstwa dobra nad złem, wędrówki i zwierząt w fabule. A któż z nas nie czytał bajek Ignacego Krasickiego, baśni Hansa Andersena czy Czerwonego kapturka Charlesa Perrault?

4

LIBERTA

grudzień 2011


Felieton

Fot. Internet

Dlaczego kochamy bajki i baśnie? Ogólnie rzecz biorąc, wolimy czytać utwory o dzieciach i zwierzętach niż o nas samych jako dorosłych, nieprawdaż? Wydaje nam się, że zabierają nas do innego świata, do świata naszych marzeń, w którym wszystkie ścieżki są wyprostowane, a granica pomiędzy dobrem i złem pozostaje niezatarta. Czy w prawdziwym życiu takie rozgraniczenie rzeczywiście nie występuje? Czy bajka lub baśń to tylko infantylna imaginacja życia? Pytanie zdaje się być retoryczne, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę inny, trudny do zdefiniowania problem z podziałem literatury na tę dla dzieci i tę dla dorosłych. Przykładem może być Biały kieł Jacka Londona czy Mały książę Antoine’a de Saint Exupery’ego… Osobiście myślę, że bajki i baśnie nie są oderwane od rzeczywistości, zważywszy na płynącą z nich mądrość życiową. Bajki i baśnie są wielowymiarowe, dlatego czytając je i rozumiejąc w odmienny sposób, chętnie sięgają po nie zarówno dzieci , jak i dorośli. Magicznym staje się fakt, że alegoryczność i symbolizm bajek i baśni odkrywana jest stopniowo jak warstwy cebuli – im jesteśmy starsi, tym bardziej dochodzimy do głębi poszczególnych motywów, postaw i symboli. Pozwala nam to przede wszystkim zrozumieć schematy, cele i konsekwencje naszego ludzkiego postępowania w życiu codziennym. Mędrcy starożytni chytrze obmyślili, w jaki sposób można by ludziom mówić prawdę prosto w oczy, nie robiąc tego w sposób grubiański. Pokazywali im dziwne lustro, w którym ukazywały się różnego rodzaju zwierzęta i dziwaczne przedmioty(...). H.Ch. Andersen Prawda jest taka, że w mniejszym lub większym stopniu boimy się negatywnych opinii otoczenia o sobie. Zwłaszcza młode dziewczyny. A wówczas , czy lustrem nazywają lustro w domu, w którym się krytycznie przeglądają, czy też lustrem stają się inni koledzy i koleżanki, nie zawsze pozytywnie nastawieni do otoczenia, a tym samym subiektywni w stosunku do nich? W takim razie, co może być tym obiektywnym lustrem? Andersen rozważa ten problem w baśni „Brzydkie kaczątko”. Brzydkie kaczątko, nie wierzyło w siebie, bo oglądało się w oczach ludzi i innych kaczek. Czy ich obraz był obiektywny? Naturalnie, że nie, bo nie potrafili dopasować go do żadnego przyjętego wzorca. Na tym etapie ono samo nie potrafiło… „Kaczuszka” znalazła się przez przypadek w niewłaściwym miejscu, ale życie i jego wola zmusiło go do poszukiwania własnej tożsamości i … świadomości. Nie zauważyła, że dzięki odmienności zachowała życie, w przeciwieństwie do innych kaczek. Wiele sytuacji zdarzyło się niezależnie od brzydkiego kaczątka, jednak ono „myślało o świeżym powietrzu, o słońcu i poczuło gwałtowną chęć pływania po wodzie, a podjęta w pewnej chwili decyzja, wypowiedziana ze stanowczością myślę sobie, że pójdę sobie w świat sprowadziła rozwój wydarzeń na właściwy tor… Dlatego też piękna wiosna, w czasie której ujrzało trzy cudne łabędzie miała stać się symbolem nowego, wspaniałego życia dla kaczątka. Chcę popłynąć do nich, do tych królewskich ptaków. Na pewno mnie zadziobią na śmierć(…) Wolę, żeby zabiły mnie te ptaki, niż szczypały mnie kaczki, dziobały kury i kopała dziewczyna karmiąca ptactwo i żebym cierpiał w zimie. Całkowita rezygnacja i zdanie się na los sprawiło, że „brzydkie kaczątko” spojrzało w lustro wody i ujrzało siebie – łabędzia, tak pięknego jak te, które wcześniej podziwiało… Z pewnością wiele razy wcześniej myślało – „moje życie to nie bajka”, podczas gdy rozprawiało, jak go prześladowano i wyszydzano, ale ostatecznie doczekało momentu, kiedy wpatrzone w niego dzieci powiedziały, że jest najpiękniejszym ze wszystkich ptaków i poczuło się naprawdę szczęśliwe, bo było sobą… Morał jest taki, że warto próbować być sobą, warto się rozwijać, niezależnie od napotkanych trudności i przeszkód i zmiennego losu na różnych etapach życia. Warto pomyśleć nad tym, że to być może czasem świat, mimo szczerych chęci mnie nie rozumie, bo ja nie rozumiem siebie, a piękno we mnie dojrzewa, kiedy żyję w zgodzie ze swoim wnętrzem – i to wtedy jestem dla siebie najbardziej obiektywnym lustrem. Tak, tak właśnie mówi o Tobie bajka, cudny Łabędziu… WERONIKA

LIBERTA

grudzień 2011

5


Felieton

Bajka o zaćmieniu prawdy Fot. Internet

Niedawno w niedalekiej Galaktyce żyło sobie Słoneczko. Było malutkie, żółciutkie i niezwykłe, gdyż emanowało niezwykle przyjazną aurą. Największą radość sprawiało mu dzielenie się swoim ciepłem z ludzikami – Ziemianami, zwierzątkami i roślinami. Słonko było dobre, nie kłamało i szanowało inne ciała niebieskie, czyli swoich sąsiadów. Jego Wszechświat był szczęśliwy. Jednak często, gdy Słoneczko spotykało wszędobylskie Wiatry, słyszało o złym, niedobrym, obłudnym świecie szarych Chmur. Było jednak przekonane, że to kłamstwa, myślało, że niemożliwym jest istnienie takiej rzeczywistości. Słonko podrosło, więc udało się do miejsca, gdzie było dużo małych Gwiazdek, Komet, Planet, a nad wszystkimi górowała pani Szara Chmura. Pewnego dnia Słoneczko popełniło błąd, nieświadomie – jednak nie można usprawiedliwiać niedobrych czynów. Na szczęście zrozumiało, zreflektowało się nad swym zachowaniem i przyznało się pani Chmurze do złego, ale nieperfidnego występku. Przeprosiło. Wiedziało, że wszystko może wrócić do normy, gdyż jego skrucha dała o sobie znać w rozmowie. To było okropne… Krzyki pani, kara i płacz Słonka. Nie rozumiało Ono, dlaczego tak źle je potraktowano za przestrzeganie wartości – mówienie prawdy, szczerej, czystej. „Dlaczego pani była zła?” – chlipało – „Przecież trzeba mówić prawdę!”. Z czasem Słoneczko doszło do wniosku, że należy kłamać, zawsze i wszędzie, bo tak jest łatwiej. W istnieniu Słonka zaszły poważne zmiany, drastycznie zmieniło swoje wartości oraz nastawienie do Wszechświata. No i jeszcze coś… Stało się szarą, burą, ponurą Chmurą. Zasiliło szeregi złego Wszechświata. Nie żyj łatwiej, bądź Słońcem! BONA FIDE

Szkolny Kocioł KILKA

MIESIĘCY TEMU DBANIE O TO, CO NAM WPADNIE DO UST, PRZEKAZALIŚMY W RĘCE WYZNACZONYCH OSÓB. PADŁO NA DWÓCH, NIEDOŚWIADCZONYCH, ALE ZA TO ZAPALONYCH, KUCHARZY. JEDEN Z NICH TO TAKA… HM… „PYRA”. BARDZO LUBI POZNAŃSKIE DANIA, I OBOWIĄZKOWO ZIEMNIAKI. DRUGI Z NICH JEST AMBITNY I LUBI ŁĄCZYĆ WRAŻENIA SMAKOWE. I TAK OTO OD JAKIEGOŚ CZASU TO ONI, POD NASZYM NADZOREM, WRZUCAJĄ Mów powoli, lecz myśl szybko. SKŁADNIKI DO ZAWIĄZANEGO WĘZŁA… W SUMIE ~ autor nieznany TO KOTŁA. CO IM JEDNAK Z TEGO WYSZŁO?

Fot. Internet

Tego nie wiem, ale z mojej perspektywy chcę zaapelować do Panów Kuchmistrzów. Osobiście przejadłem się troszkę papryką. Nie to, żebym jej nie lubił, wręcz przeciwnie. Ale za dużo jej w naszym jadłospisie. Na początek papryka, pomiędzy papryka, a na deser wyjątkowo – papryka. Czerwona, ostra, papryczka chili. Zdaję sobie sprawę, że w szkole jest wielu fanów papryki. Chcę jeszcze raz zaznaczyć, że do paprykowych szaleństw nic nie mam. Sam lubię niekiedy sobie „popapryczyć”. Jednak ilość w jakiej ją dostajemy jest, co najmniej przesadzona. Weźmy pod uwagę, że w szkole są osoby, które lubią też inne warzywa. No na przykład pomidora, marchewkę, fasolę, pietruszkę czy arbuza (warzywo z rodziny dyniowatych). Gdyby tak mądrze wymieszać te składniki, wszyscy byliby zadowoleni i nikt nie poczułby się pominięty. Trudne zadanie, ale wierzę w Was, Panowie. P.S. Kucharzu – „pyro” fakt, że nie lubisz jakiegoś składnika nie oznaczy, że nie możesz go dodawać do jadłospisu – nie jesteś w końcu najważniejszy w tym kotle. PIDŻAK 6

LIBERTA

grudzień 2011


Felieton

Życie to nie bajka

Fot. Internet

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami… Tak zaczynałaby się każda typowa bajka. Zaczynałaby, bo w dzisiejszych czasach taki początek byłby cokolwiek nie na miejscu, bo, jakby nie patrzeć, lasów mamy coraz mniej, a góry… No, mniejsza z górami. W każdym razie, gdyby tak się zastanowić, w ostatnim stuleciu świat tak gwałtownie pognał do przodu, że idea bajek ze szczęśliwymi zakończeniami, książętami na białych rumakach i panienkami zamkniętymi w wysokich wieżach, czekającymi na upragnionego księcia z bajki, który wspiąłby się po długim warkoczu, jest już przestarzała. I co teraz? Czyżby oznaczało to zdecydowany i niezwykle tragiczny koniec bajek? Nie, no skądże znowu! Dlatego teraz, drogi Czytelniku, proponuję Ci podróż do dwudziestopierwszowiecznej krainy bajek, w której to Mężczyzna Marzeń przesiada się do wozu zaprzęgniętego w liczne konie mechaniczne, a Śpiącą Królewnę budzi się „fejsbukowym” pocałunkiem. Aż chciałoby się powiedzieć… Lubię to! Wyobraźmy sobie wielkie miasto, centrum współczesnej cywilizacji, a w nim siedzącego w żółtej taksówce biznesmena z najnowszym Blackberry w dłoni, wydzierającego się do słuchawki, jednocześnie, obsypując licznymi inwektywami Bogu ducha winnego kierowcę, tylko dlatego, że los z niego zadrwił i przypadł mu kurs przez centrum miasta (czytaj: stanie w kilometrowych korkach przynajmniej przez pół dnia). No ale przecież jak tu być spokojnym, kiedy na drugim końcu niekończących się korków czeka najpiękniejsza kobieta na świecie, że klękajcie narody, Bogini Świata Współczesnego, Królowa Bizneslandu, aż wstyd się spóźnić! Bo niestety owa Princess of the Business ma bardzo napięty grafik i jeśli, choćby nawet nie z twojej winy, nie stawisz się na spotkanie o umówionej porze, to z biznesowej opresji uratuje ją inny amant, który być może akurat stał się posiadaczem najnowszego odrzutowca i stacji pojazdów kosmicznych, gotowym porwać księżniczkę i dać jej gwiazdkę z nieba. Dosłownie. A nawet jeśli nie, to „fejsbukowa” gwiazdka załatwi sprawę. Inny z kolei, Chemik jakiś, czy ktoś, znałby akurat cudowną recepturę ratowania biednych Królewien Śnieżek, które akurat zjadły nie to jabłko co trzeba, w ten sposób odbierając życiową szansę zdobycia ręki Królewny i połowy królestwa. I jak tu wierzyć w bajki? Ale po co wierzyć, skoro życie samo pisze najlepsze baśnie? Aż niemożliwym wydaje się, żeby takie historie mogły kiedykolwiek zaistnieć. A tu proszę – taka niespodzianka. No cóż, jak powiedział(a) Czerwony Kapturek, życie to nie bajka… SATVARI

Sprostowanie W poprzednim numerze „Liberty” do tekstu pt. Wykres nie-bogaczy wkradł się błąd. Napisane było, że kurs franka szwajcarskiego zmieniał swoją wartość w ciągu jednego dnia z 3,26 do 3,27 PLN za 1 CHF, a tymczasem wzrosła ona z 3,17 PLN do 3,26 PLN za 1 CHF. Przepraszamy za pomyłkę. LIBERTA

grudzień 2011

7


Opowiadanie

Lila w świecie krasnoludków JESIENNE,

PONURE POPOŁUDNIE. DOMEK JEDNORODZINNY W CENTRUM MAŁEGO MIASTECZKA. LILA WRACA ZE SZKOŁY. LILIANA JEST OSIEMNASTOLETNIĄ DZIEWCZYNĄ, CHODZI DO PRESTIŻOWEJ SZKOŁY, JEST W KLASIE MATURALNEJ. URODZONA ARTYSTKA, UWIELBIA CZYTAĆ KSIĄŻKI I NIE TYLKO, NIE MOGŁABY ŻYĆ BEZ MUZYKI. JAK ZAWSZE ROBI SOBIE HERBATĘ I IDZIE DO SWOJEGO POKOJU, ABY ZANURZYĆ SIĘ W INTERNETOWYCH BLOGACH. W RĘKU TRZYMA UKOCHANY KUBEK Z WIZERUNKIEM DZIWNIE NAMALOWANEJ, POWYKRZYWIANEJ KRÓWKI, DRUGĄ RĘKĄ NACISKA KLAMKĘ. NAGLE…

Fot. Internet

Zamiast stylowo urządzonego pokoju zastaje inne pomieszczenie – pomieszczenie jednak dziwnie znajome. Jak zza mgły zaczyna sobie przypominać dawne cztery ściany, zaczyna poznawać zapomniane przedmioty. Jej pokój przekształcił się w pokoik pięcioletniej dziewczynki. Izdebka była dość duża, ściany koloru fioletowego. Pod oknem stoi łóżko z pościelą z postaciami z bajek. Małe biurko, na którym leżą porozrzucane kredki. Na podłodze dywan. W kącie dwa ogromne, kolorowe pudła z zabawkami. Na środku – wieża ułożona z drewnianych klocków. Przy ścianie komoda i półka z książkami. Lila stoi jak zamurowana. Jednak szybko się otrząsa, bo słyszy głos. Dźwięk dochodzi ze strony okna, z parapetu. FELEK (zdenerwowany): Co tak stoisz? PTYŚ: Felek! Przestań. Przecież ma prawo być w szoku. ŻABOT (kłania się): Witamy szanowną Panią! KUDŁATY: Siemka! Co tam? PTYŚ: Kudłaty, proszę Cię… Łosiu, czemu się nie odzywasz? FELEK: Ja mu się nie dziwię. Przecież ona i tak nic nie pamięta. ŁOSIU (zaspany): Czy ktoś coś mówił? PTYŚ: Uciszcie się na chwilę. Dajcie się jej otrząsnąć. (skacze na łóżko, podchodzi do Lilii, ciągnie ją za rękę) LILA: Yyy… Jak… Jakim cudem… KUDŁATY: Nie cieszysz się? A myślałem, że nas uściskasz czy coś… FELEK: Tak, i co jeszcze! PTYŚ: Przestańcie się kłócić. Może byśmy tak lepiej… LILA: Moment. Czy ktoś może mi wytłumaczyć, o co w tym wszystkim chodzi? ŻABOT (grozi palcem): Młoda damo, niegrzecznie jest przerywać komuś wypowiedź. KUDŁATY: Wyluzuj ropucho. Trochę spontanu, a nasze życie będzie piękniejsze. FELEK (ironicznie): Taa, piękniejsze… PTYŚ: Cisza! Lilka, nie pamiętasz nas? Nie pamiętasz tego pokoju? LILA: Jak mogłabym nie pamiętać swojego dzieciństwa, co? Ale jak to się stało? Przecież wróciłam ze szkoły, zrobiłam sobie herbatę… Zaraz, przecież ja chodzę do liceum. To jest mój dom. Mam osiemnaście lat. Tak… Tak? FELEK: Nie wiem, czy chodzisz do liceum czy innego mauzoleum, ale jak dla mnie to sporo urosłaś. Nie da się ukryć tego tłuszczyku, heh. LILA: Co?! PTYŚ: Felek! ŻABOT: Felku, informuję Cię, że Twoje zachowanie jest karygodne. KUDŁATY: Lila, nie przejmuj się. On tak zawsze. LILA: Zawsze? Jakoś nie przypominam sobie, żeby którykolwiek z Was było złośliwe czy chociaż niemiłe. ŻABOT: Skoro już jesteśmy przy Twoim wyglądzie… Wyobrażałem sobie Ciebie trochę inaczej, Lilianno. Te Twoje słodkie sukieneczki z kokardami, warkocze – wyglądałaś tak pięknie kilka lat temu. A teraz? Co Ty masz na sobie? Co to są za… za… za „rzeczy”? LILA: Jak to co? Nie podoba Ci się? Co prawda nie są to najmodniejsze ciuchy, ale lubię swój styl. KUDŁATY: Mnie się bardzo podoba. Jest tak kolorowo i „na luzie”. Przypominasz mi Boba Marleya. LILA: Jak to? To Ty go znasz? KUDŁATY (śpiewa): No, woman, no cry. (głośniej) No, woman, no cry. FELEK (zatyka uszy): Przestań wrzeszczeć! (Słychać chrapanie.) LILA: Co to? ŻABOT: Młoda damo, musisz wiedzieć, że Łosiu ma problemy z koncentracją. PTYŚ (szturcha Łosia): Hej! Hej! Obudź się! Pobudka! ŁOSIU: Co? Co? FELEK: Jest Łosiu, jest impreza. (Śmiech) 8

LIBERTA

grudzień 2011


Opowiadanie KUDŁATY: Witamy w świecie żywych. ŁOSIU: Nie rozumiem, o co Wam chodzi. Tylko mi się przysnęło. LILA: Bardzo miło mi się z Wami rozmawia, ale jak na razie nikt mi nie powiedział, co się właściwie wydarzyło. PTYŚ: Stęskniliśmy się za Tobą. Postanowiliśmy Cię odwiedzić. LILA: Ale jak? KUDŁATY: Dzięki krasnoludkom. LILA: Moment, moment. Stop. Czy Wy próbujecie powiedzieć mi, że na świecie istnieją krasnoludki? KUDŁATY: A nie istnieją? FELEK: Ona jest żałosna. Jacy Ci ludzie są mało spostrzegawczy… ŻABOT: Felku, musisz wiedzieć, że człowiek i ktoś taki jak my to dwa odmienne stworzenia. Mamy inne zdolności, jesteśmy inaczej przystosowani do życia. Zresztą krasnale też, ale to osobna historia. LILA: Naprawdę jest mi trudno ogarnąć, że jestem tu – w takim pokoju, że rozmawiam z Wami – zabawkami. Ale gadka o krasnalach? PTYŚ: My nie żartujemy. ŻABOT: Krasnoludki należą do stworzeń nadzwyczaj uzdolnionych. Są raczej znane ze swej złośliwości, jednak nigdy nie doszło do poważnych uszczerbków na zdrowiu czy życiu innych. Dla ludzi są praktycznie nie do wykrycia. KUDŁATY: Jednym słowem: hardcorzy! LILA: I co niby robią te krasnale? PTYŚ: Powiedz nam kochana, czy kiedykolwiek miałaś taką sytuację. Budzisz się, ubierasz i odkrywasz siniaka, którego pochodzenie jest Ci nieznane? ŻABOT: To krasnale! LILA: Ale niby co? FELEK: Czasem zaczynam wątpić, czy ta dziewczyna ma mózg. KUDŁATY: Po prostu go ignoruj. PTYŚ: To krasnoludki są odpowiedzialne za zrobienie tych siniaków. LILA: I co niby jeszcze takiego robią te stwory? ŻABOT: Tzw. „wyskoczenie korków”… PTYŚ: Dziwne zniknięcia różnych rzeczy… KUDŁATY: I odnalezienia… LILA: Co? KUDŁATY: No normalnie. Nie masz tak, że coś Ci się niby zapodziewa? Po jakimś czasie to zawsze wraca. Krasnale lubią figlować. PTYŚ: Poza tym są odpowiedzialne za poważniejsze incydenty. Na przykład: podpalenia. KUDŁATY: Wiesz, drobna iskierka – bum – wielki ogień. LILA: I mnóstwo strat. FELEK: Nikt nie mówił, że będzie kolorowo. LILA: To jak to zrobiliście, że oni Wam pomogli się ze mną skontaktować? PTYŚ: Byli nam winni przysługę. LILA: Przysługę, powiadasz. ŻABOT: Takie sprawy nie powinny Cię interesować, mała panno! LILA: Nie mam pięciu lat! PTYŚ: Wracając do tematu… Lila, czy nie słyszałaś nigdy o krasnoludkach? LILA: U mnie, w świecie ludzi krasnale pojawiają się raczej jako postacie bajek czy baśni. Zazwyczaj są przyjazne. FELEK: Cóż za ironia losu! LILA: Nigdy nie słyszeliście, że krasnoludki cierpią na permanentną chorobę wzrostu? KUDŁATY: A to dobre… LILA: Krasnoludek, gdy jest młody, wcale nie ma jeszcze brody, żadnych ważnych spraw nie miewa, tylko bawi się i śpiewa. ŁOSIU: A co to? PTYŚ: O! Nie śpisz! LILA: To wierszyk. Przypomniał mi się. ŁOSIU: Pamiętam jak z nami rozmawiałaś. Te Twoje rymowanki, liryki, piosenki. Miód dla uszu. LILA: Krasnalek malutki mieszka pod podłogą. Zbiera okruszyny za stołową nogą. FELEK: Ciekawe, co nam jeszcze ciekawego powiesz. LILA: Czy to bajka, czy nie bajka, Myślcie sobie, jak tak chcecie, A ja przecież wam powiadam: Krasnoludki są na świecie! BENTLEY

LIBERTA

grudzień 2011

9


Opowiadanie

15 października 2010 r.

Fot. Internet

„Dom radości”. Ten, kto wymyślił tę nazwę, chyba nie był przy zdrowych zmysłach. Jak miejsce, gdzie przebywa młodzież, która miała styczność z kradzieżą, narkotykami i innymi używkami, morderstwem i molestowaniem, można nazwać „Domem radości”? Niewiarygodne, że jestem tutaj już tydzień. Czas biegnie mi nieubłaganie. Może dlatego, że dużo rozmyślam. Na razie poznaję to otoczenie, tych ludzi – i wychowawców, i młodzież. Nie sądziłem, że praca jako opiekun tutaj będzie aż tak trudna i skomplikowana. Teraz jestem obserwatorem, a co będzie później? Najbardziej zaintrygowała mnie pewna dziewczynka. Wiem o niej tylko tyle, że ma na imię Alicja, jest ośmiolatką i znajduje się tu z konieczności. Z ostatniej rozmowy z tutejszym psychologiem wywnioskowałem, że jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym, a najbliższa rodzina nie chciała jej przygarnąć, więc mała trafiła do domu dziecka. Tam kilkakrotnie różne rodziny chciały ją adoptować, jednak Ala zawsze wracała. Podejrzewam, że powodem było to, że dziewczynka w ogóle nie nawiązywała kontaktu z innymi. Po pewnym czasie ośrodek zamknięto, a mała musiała zamieszkać gdzie indziej. Padło na „Dom radości”. Alicja jest naprawdę śliczną pannicą, wygląda wręcz jak laleczka z porcelany. Drobna blondyneczka o kręconych włosach, szmaragdowe oczy, blada cera, lekko zaróżowione, krągłe policzki, koralowe usta, na których brakuje tylko uśmiechu. Jej jedynym towarzyszem jest pluszowy miś – zniszczony, zaniedbany, połatany– jednak mała nie rozstaje się z nim nawet na chwilę. Nigdy go nie przytula, zawsze trzyma go za jedną łapę w taki sposób, że maskotka ciągnie się po ziemi. Najgorsze jest to, że ona tu zupełnie nie pasuje – nie tylko dlatego, że jest najmłodsza, ale dlatego, że musi oglądać ten chaos. Ta tzw. „trudna młodzież” nie zwraca na nią uwagi, ale może to i dobrze. Zasmucające jest jednak to, że Alicja jest samotna i opuszczona. Zauważyłem, że z nikim nie rozmawia, nawet nie odpowiada na zadawane pytania. Zawsze stoi na uboczu, obserwuje innych. Mam cichą nadzieję, że mimo tego, iż jest ośmiolatką, wyciąga odpowiednie wnioski i nie będzie naśladowała starszych, bo wie, że nie postępują oni poprawnie. Czuję, że mam coś wspólnego z tą małą, że łączy nas jakaś więź. I dlatego moim celem tutaj będzie poznanie Alicji. Jednak nie przez obserwację i wypytywanie innych o nią – postaram się nawiązać kontakt z tą śliczną młodą damą. BENTLEY

10

LIBERTA

grudzień 2011


O p o w i a d a ni e

Something about nothing Please don’t tell me that I have to believe in fairytales. Because, of course, I don’t have to! But what exactly is a fairytale? Is it only a stupid story for little children to make them believe in happy ending, while the real life isn’t so good and no Prince on the white horse exists? Yeah, I always said that. But then one day… Far, far away, in the middle of nowhere, there was a beautiful palace, with a huge garden. There were a lot of rubbish plants like foil flowers, paper trees and plastic grass. In that garden I saw a little girl playing ball with a robot dog. Above them there were a few robot birds, talking with each other in their own electronic language. I was wondering, where I was, because everything I saw there was weird, and I had never seen anything like that. I wanted to ask the girl where I was and what the place was, but while I was walking up to her, she and her world disappeared and I moved to other place. It was a beautiful field with a breathtaking view. I saw a lot of beautiful flowers around the really clear lake. I had never seen anything as beautiful as that. And then everything disappeared. I was wondering why when I saw a dark sky above me with a lot of shining stars. I didn’t know what happened, but I didn’t want to think about it because in that moment I saw a

wonderful

woman

wearing

a beautiful white dress. In her hair there was a shining, little diamond Fot. Internet

tiara. She came to me and I thought that she wanted to tell me what was up, when suddenly….

No, she didn’t disappear. I just woke up. And then I realized that my dream was absolutely without any sense. But that taught me that if something was too weird to understand then it was better not to think about it and just dream. Because maybe one day I would understand it… or not. SATVARI

LIBERTA

grudzień 2011

11


Polemika

Autostrada d o k o b ie c e g o m ó z g u PO ZNISZCZENIU MNIE JAKO FELIETONISTY PRZEZ DAMSKĄ CZĘŚĆ SPOŁECZNOŚCI SZKOLNEJ, CZEKAŁEM NA ODPOWIEDŹ. MIAŁEM NA MYŚLI ODPOWIEDŹ NA MÓJ ARTYKUŁ, W KTÓRYM PODWAŻAŁEM SENS SIADANIA KOBIET ZA KIEROWNICĄ, A KTÓRY TO WYWOŁAŁ TYLE ZAMIESZANIA. OTWIERAJĄC LISTOPADOWY NUMER LIBERTY – DOCZEKAŁEM SIĘ…

Fot. Internet

I na wstępie chce pogratulować Z.O. dobrze przygotowanego tekstu. Mówię całkowicie poważnie. Poczułem, że chociaż ktoś oprócz mojej mamy czytał mój artykuł. No, ale dość uprzejmości – czas na polemikę. Zasmucił mnie troszkę sposób, w jaki Z.O. zripostowała mój tekst. Pisząc go, stawiałem na język oraz lekkość tekstu, tak, aby czytelnik (nieważne której płci) mógł się uśmiechnąć. Przekazywałem fakty, a nie stereotypy (jak to zarzuca Z.O.), w sposób lekki i łatwy do przyjęcia. Niestety, Z.O. przygniotła swój tekst niepotrzebnymi liczbami, statystykami, przez co stracił na humorze. No, ale skoro chcesz, Z.O., liczb – to proszę. Czytałem statystyki Biura Ruchu Drogowego odnośnie wypadków na drodze. Zgadzam się, że większość wypadków powodują mężczyźni. Jednak Z.O., bądź następnym razem tak miła i podawaj pełne dane. Myślę, że gdyby napisać, że w Polsce 70% kierowców to mężczyźni, ten „potężny” argument straciłby na impecie. Na szczęście czuwam nad tym, żeby czytelnik miał pełne światło na sprawę. Idąc dalej, przytoczę ciekawy argument o daltonizmie. Moja droga Z.O. - jeszcze przychodząc do tej szkoły, uczyłem się, że daltonistami mogą być tylko mężczyźni. Dopiero niedawno uzupełniłem swoją wiedzę (dzięki Twojemu tekstowi) i sprawdziłem, że kobiety mogą chorować na daltonizm, jednak zdarza się to bardzo rzadko. Równie dobrze mogę powiedzieć, że kobiety dużo częściej chorują na raka piersi, przez co stanowią zagrożenie na Kobiety są tak trudne do przejrzenia, ponieważ drodze. W końcu mężczyźni bardzo rzadko, ale też mogą zachorować. Mój kolega prosił, żebym w tym każda z nich stanowi wyjątek od reguły. miejscu wstawił bezsensowny, ale śmieszny ~ autor nieznany argument, więc to robię: „ Kobiety częściej chorują na raka szyjki macicy”. I choć jest niemożliwe, żeby mężczyzna zachorował na raka szyjki macicy, to przy dzisiejszym rozwoju medycyny nic nie jest takie pewne. Nie twierdzę, że mężczyźni nie jeżdżą brawurowo. Jest to fakt. Ale pomimo to, że jeżdżą niebezpiecznie – również jeżdżą lepiej. Jest to fakt, którego nie zmienimy. Badania wykonane przez ekipę Pogromców Mitów, stwierdzają, że zarówno przed, jak i po spożyciu alkoholu, mężczyzna lepiej skupia się na jeździe i ma szybszą reakcję na wszystko, co się dzieje na drodze. Jednak powtórzę jeszcze raz – zgadzam się z tym, że mężczyźni jeżdżą niebezpieczniej, jednak (znowu się powtórzę) nie zmieni to faktu, że jeżdżą lepiej. Obawiam się, że ta informacja chyba nie dotrze do mózgu kobiet. Tytułowa autostrada do kobiecych mózgów pewnie nigdy nie będzie zbudowana. PIDŻAK

12

LIBERTA

grudzień 2011


Twórczość

Fot. Internet

*** Jechałam autobusem, za oknem panowała ciemność. Pamiętam, że księżyc nie był w pełni, bo przypominał niedokończone koło, a chmury co chwile zasłaniały jego świetliste oblicze. W mych uszach brzmiała piosenka „ A Saucerful of Secrets”, legendarnego zespołu Pink Floyd. To wszystko złożyło się na wspaniałą aurę. Przez dwanaście minut i czterdzieści osiem sekund czułam, że moje ciało wchodzi w stan totalnej dysfunkcji. Nie mogłam zrobić ani jednego ruchu ręką, ani nogą, a mój mózg zachowywał się jakby udał się do innego wymiaru. Me całe ciało wyłączyło się i zaczęłam tworzyć.

Autobus ruszył, kupiłam kawę. Ludzie otępiali, nic z nimi mnie nie łączy. Przy każdym wstrząsie spowodowanym dziurą na drodze, wylewam czarny napój na pamiętnik, w którym tworzę modę. Mój wzrok goni mężczyznę, ubranego stylowo na starym rowerze w niebieskim kolorze …i marzę o życiu w pięknym Paryżu… Chce tworzyć dla ludzi piękniejszych, mądrzejszych od głupich dziewcząt stojących przy drodze. To one nie mają rozumu dobrego, a ja jestem inna, inna od każdego człowieka na małej planecie w przestrzeni nierealnych stworzeń. Chce poznać tego chłopaka, co ma cudowny styl bycia, Słuchającego, co świat nie dyktuje i niech nie patrzy na mnie on takim wzrokiem tylko podejdzie i powie „dzień dobry” z uśmiechem szczęśliwca, który spotyka swoja drugą połowę. Chciałabym zobaczyć jego błysk w oku, tak jak to było opisane w jakiejś starej książce. Koniec kawy, koniec życia, koniec kolejnej strony mego bycia! Niesamowite uczucie bycia gdzie indziej. Oderwałam się od świata, w którym spotyka mnie tyle zła i nieszczęść. Najprościej mówiąc „przestałam działać” dla rzeczywistości. Nie muszę jeść, ani „być” dla innych, wystarczy, że usiądę, oprę się o turkusową ścianę mego pokoju i przejdę na trans dysfunkcji ciała. Ogarnie mnie bezwładność i nastąpi brak jakichkolwiek zachowań na biały, tajemniczy dzień z opadem niepojętej radości. Usłyszę tylko rytm perkusji, niestworzone dźwięki instrumentów i zobaczę klatki niemego filmu. LIVING LIKE A BUTTERFLY

LIBERTA

grudzień 2011

13


Nauka włoskiego

Ciao! DZISIEJSZYM TEMATEM NASZEJ LEKCJI BĘDZIE: AUGURI, CONGRATULAZIONE, CZYLI: ŻYCZENIA, GRATULACJE.

Buona [błona] fortuna! – Powodzenia! Fot. Internet

Auguri! I miei migliori [miljori] auguri! – Życzenia! Moje najlepsze życzenia! Auguri di pronta guarigione [głaridżione]. – Życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. Buon viaggo [błon wiadżdżio]! – Szczęśliwej podróży! Alla salute! Cin cin [czin czin]! – Na zdrowie! Complimenti [komplimenti]! Congratulazioni [kongartulacjoni]! – Powinszowania! Gratulacje! Buone [błone] Feste! – Wesołych świąt! Buon [błon] Natale! – Wesołego Bożego Narodzenia! Boun Anno! – Szczęśliwego Nowego Roku! Buona Pasqua [paskła]! – Wesołych Świat Wielkiej Nocy! Buon onomastico [błon onomastiko]! –

Wszystkiego

najlepszego

z okazji imienin! Buon compleanno [kompleanno]! –

Wszystkiego

najlepszego

Fot. Internet

z okazji urodzin!

14

LIBERTA

grudzień 2011

ADDIO! ZOSIA


Poezja

Wiersze *** Przecież wolę dusić uczucia w sobie niż pójść ku Tobie. Nie darząc Cię uśmiechem, krótkie cześć odpowiem Na początku było ”dzień dobry”, nie wiedziałam kim jesteś. Teraz żeś syn i muzyk, kolejny psychoczłowiek. Analogiczne przybieram wcielenia, chwytając co mogę. Fot. Internet

Nie doganiam Twych myśli, bo nie wiem gdzie myślisz. Nie doganiam Ciebie, bo jestem fantazją, a Ty prawdziwym wcieleniem. 221

(META)FIZYKA Wyjątkowo się dziś postarałeś, Wschód słońca był przepiękny, Dawno nikt nie obudził mnie takim bukietem kwitnących kwiatów. Wyjątkowo się dziś postarałeś, Ilekroć spojrzę na taflę wody za oknem, Przypomina mi się jak pewnego ranka podarowałeś mi 4 dzikie kaczki. Wyjątkowo się dziś postarałeś, Jeszcze nigdy, za prawdę, Grusza w moim sadzie, nie zrzuciła tak soczystej gruszki. wyjątkowo się dziś postarałeś dobrze mi z Tobą lecz brakuje mi ciepła Bo wciąż chwytam samotność za dłoń. XOXO

LIBERTA

grudzień 2011

15


Kultura

Casting Crowns – Come to the Well CZAS

NA TO, ŻEBY SŁOWA ZACZĘŁY MIEĆ ZNACZENIE. CZAS POKAZAĆ, ŻE DOBRA MUZYKA MOŻE MIEĆ NIESAMOWITY, DOTYKAJĄCY TEKST. NIE BĘDZIE TO ŁATWE ZADANIE, JEDNAK Z POMOCĄ PRZYSZEDŁ MI TEN MAŁO ZNANY ZESPÓŁ, ZAŁOŻONY PRZEZ AMERYKAŃSKIEGO PASTORA, WRAZ ZE SWOJĄ NOWĄ PŁYTĄ.

Fot. Internet

Któregoś dnia moja przyjaciółka wysłała mi link. Ten Wszystko mogę wytłumaczyć lepiej poprzez muzykę. zaprowadził mnie do piosenki, która ~ Jimi Hendrix miała być zapewnieniem o naszej przyjaźni. Piosenka o wdzięcznym tytule „Prayer for a friend”, była dość ładna, jednak nie przypadła mi wtedy do gustu. Po kilku dniach włączyłem sobie ją jeszcze raz i skakałem po innych tytułach tego zespołu. Od razu się zakochałem. Magia dźwięku i głębia słów, przyciągnęły mnie i trzymają do dziś. Fantastyczne jest to, że słowa ich piosenek bardzo często oddawały mój wewnętrzny stan. „Come to the Well” jest szóstym z kolei krążkiem zespołu Casting Crowns. Jak każda poprzednia płyta zawiera kawałki szybsze ( „My own worst enemy”, „Already there” czy „Courages”), jak i spokojniejsze utwory ( „City on the hill”, „The Well” etc.). Delikatne dźwięki, idealnie wpasowane w każdy takt, sprawiają, że ta mieszanka rocka i popu zostawia odcisk na sercu słuchacza. Wokalista, Mark Hall, obdarzony głębokim, ciepłym głosem, sprawia wrażenie jakby śpiewał prosto do Ciebie. A jest o czym śpiewać. Słowa piosenek na tej płycie, jak i każdej innej, zostały w większości przepisane z kart Pisma Świętego, przez co muzyka Casting Crowns, zostaje podniesiona do rangi kultury elitarnej. Nie da się sprzątać, uczyć czy rozmawiać przy „ Castingach”. Wsłuchując się w treści przekazywane przez ten band, odnajdujesz siebie, często spełnienie oraz odpowiedzi na nurtujące pytania. W przyjemne grudniowe wieczory usiądź wygodnie w fotelu, włącz „Come to the Well”, i wsłuchuj się w słowa, a może odkryjesz, na kogo czekamy o tej porze roku. Kiedyś wstawiłem link, który otrzymałem od przyjaciółki na Facebooka. Znalazła go moja dobra znajoma. I tak przesłuchując kolejne piosenki, zakochała się w Casting Crowns. Pożyczyłem jej moje płyty, ale jeżeli chcesz, to także postaram się je dla Ciebie zdobyć. PIDŻAK 16

LIBERTA

grudzień 2011


Liberta 20