Issuu on Google+

LIBERTA październik 2010

numer 14

Pismo uczniów Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych Sióstr Urszulanek SJK w Pniewach

W numerze:  CO SIĘ DZIAŁO  WYWIADY  GDZIE JEST KRZYŻ  FELIETONY  POEZJA  KULTURA  KARYKATURA


S pi s t r e ś c i Wstępniak ....................................................... 2 Co się działo ..................................................3-5 Wywiad z p. Jadwigą Krawczyk ........................ 6 Wywiad z p. Darią Oleksy ................................. 7 Wywiad z p. Ewą Chamerą ............................... 8 Gdzie jest Krzyż?! ............................................ 9 Felietony ........................................................ 10 Poezja ............................................................ 11 Kultura ...................................................... 12-13 Nieobiektywny pakiet startowy MP3 .............. 14 Karykatury ...................................................... 15 Wieczornica .................................................... 16

Drodzy Czytelnicy! Czas cenzury się skończył! Oddaję w Wasze ręce nową LIBERTE, zaplanowaną, napisaną i wydaną przez Wasze koleżanki i Waszych kolegów. Jako dotychczasowy redaktor naczelny usuwam się w cień, aby Wasze pismo było rzeczywiście Waszym pismem, a tytułowa wolność, „wolnością nienaruszoną”. Póki co, stery przejmuje wschodząca gwiazda dziennikarstwa Jakub Idzik, któremu życzę współpracy z ludźmi, choć w połowie tak pełnych zapału i energii jak on sam. Z pozdrowieniami Ewa Genge-Korpik

Redaktor naczelny numeru Jakub Idzik Redakcj@ Beata Brudz Jakub Idzik Paweł Jaskuła Luiza Nadstazik Jakub Nowak Agata Osses Łukasz Sułek Mateusz Śródecki Anna Wanat Zdjęcia archiwum szkolne Rysunki Anna Erdman Opieka merytoryczna p. Ewa Genge-Korpik Skład p. Kamil Kiereta Wydawca Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych Sióstr Urszulanek SJK w Pniewach

W s t ę pn i a k Jako że zostałem naczelnym przyszło mi napisać kilka słów zachęcających Was do przeczytania NOWEJ LIBERTY. Skład został zmniejszony do samych elitarnych jednostek. Miejmy nadzieję, że pod moją komendą

gazetka

będzie

wychodzić

częściej

(a dokładniej co miesiąc). Co do samej treści, zachowane są Wasze ulubione rubryki: kultura, poezja, felietony. Słowem: więcej opinii, mniej informacji. Jestem trochę zawiedziony, że pod moimi skrzydłami nie widzę prawie nikogo z pierwszych klas. Może to strach, a może lenistwo. Mam wielką nadzieję, iż od następnego spotkania redakcji zobaczę nowe twarze chcące współpracować. Naprawdę zachęca, a przy okazji życzę miłej lektury. Jakub Idzik redaktor naczelny

2

LIBERTA

październik 2010


Co się działo…

Ro k s z k o l n y r o z p o c z ę t y Pierwszego września, po „krótkich” wakacjach, wypoczęci i pełni wiary w swoje naukowe siły spotkaliśmy się w Kaplicy na uroczystej Mszy Świętej inaugurującej rok szkolny 2010/2011. Na spotkaniu ogólnym serdecznie nas powitała siostra dyrektor Małgorzata Nowakowska, która z anielską cierpliwością zaczęła nas kierować na właściwe, powakacyjne tory. Z życzeniami sukcesów, podbudowani duchowo i z myślą, iż każdy jest kowalem własnego losu, udaliśmy się do klas na spotkanie z wychowawcami. I choć wszystko brzmi tak ładnie, to jednak trochę szkoda tych wakacji. ŁUKASZ

Deszczowa lekcja historii Tradycyjnie we wrześniu uczniowie klas pierwszych liceum i technikum wyruszają w podróż historyczną śladami pierwszych Piastów, by zgłębiać tajemnice z przed ponad tysiąca lat. Początek naszej podróży rozpoczął się w strugach rzęsistego deszczu, który jak się później okazało, nie opuszczał nas do końca wycieczki. Jednak szybko pogodziliśmy się z kaprysami pogody i ruszyliśmy na Szlak Piastowski zdobywać wiedzę. Pierwszym celem naszej podróży był poznański Ostrów Tumski. To tam archeolodzy w ostatnich latach odkryli pozostałości po najstarszej polskiej świątyni. Była to kaplica, która spełniała rolę domu modlitewnego dla żony Mieszka I - Dobrawy. Zwiedziliśmy również katedrę, czyli Bazylikę Archikatedralną świętych Apostołów Piotra i Pawła. Największe wrażenie wywarła na nas Złota Kaplica, która została ufundowana przez hrabiego Edwarda Raczyńskiego. Z Ostrowa Tumskiego udaliśmy się w stronę Gniezna, gdzie po drodze odwiedziliśmy Ostrów Lednicki. Za panowania Mieszka I Lednica była jednym z głównych ośrodków obronnych i administracyjnych ówczesnej Polski. W tym historycznym miejscu toczy się akcja powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego „Stara Baśń”, która opowiada o zamierzchłych czasach pogańskich Słowian. Obecnie na Lednicy zachowały się pozostałości wczesnopiastowskiego grodu. W czasach piastowskich na wyspę prowadziły dwa drewniane mosty, które zostały zniszczone w czasie najazdu na ziemie polskie w 1038r. księcia czeskiego Brzetysława. Kolejnym etapem podróży było Gniezno i archikatedra gnieźnieńska – Sanktuarium św. Wojciecha. Archikatedra oprócz miejsca kultu św. Wojciecha, była za czasów wczesnopiastowskich miejscem koronacji królów Polski. Tu także odbył się pogrzeb św. Wojciecha oraz jego kanonizacja przez papieża Sylwestra II. Naszą uwagę zwróciła przede wszystkim złocona konfesja z relikwiami św. Wojciecha i słynne spiżowe Drzwi Gnieźnieńskie, które przedstawiają sceny z życia świętego biskupa i męczennika. Ostatnim etapem naszej wycieczki było Strzelno z Bazyliką św. Trójcy. Tu najciekawsze okazały się romańskie kamienne kolumny. Dwie z nich, południowa kolumna cnót i północna kolumna przywar wzbudziły nasze największe zainteresowanie. Pokryte płaskorzeźbami kojarzone są z dobrem (kolumna południowa) oraz ze złem i siłami szatana (kolumna północna). To było ostatnie miejsce, które zwiedziliśmy w czasie naszej podróży. Zmęczeni, zmarznięci i przemoczeni, ale zadowoleni udaliśmy się w drogę powrotną. Dowiedzieliśmy się o czasach wczesnopiastowskich dużo nowych i ciekawych rzeczy. Zobaczyliśmy fascynujące budowle i niepowtarzalne dzieła sztuki. Wróciliśmy do szkoły z nowym zasobem wiedzy o tych jakże interesujących czasach. ŁUKASZ SUŁEK

LIBERTA

październik 2010

3


Co się działo…

„Wolność do czynienia dobra” W środę 15 września na Jasnej Górze zgromadzili się uczniowie szkół katolickich na jubileuszowym 10 Forum Szkół Katolickich. Temat tegorocznego Forum brzmiał następująco: „Wolność jest w nas. Co znaczy być prawdziwie wolnym?” Wszystkich zgromadzonych powitał przewodniczący Rady Szkół Katolickich ks. Dr Adam Kostrzewa. Podkreślił, iż problem wolności w wychowaniu i rozwoju młodego człowieka jest bardzo ważny. Uczestnicy Forum wzięli również udział we mszy św. w Kaplicy Matki Bożej, Drodze Krzyżowej na wałach jasnogórskich oraz w modlitwie pod pomnikiem Jana Pawła II. Naszą szkołę na Forum reprezentowała siedmioosobowa grupa dziewczyn pod opieką siostry Joanny. Ł.S.

Ponownie razem W dniu 18 września odbył się w naszej szkole kolejny Zjazd Absolwentów. Do „starego” gniazda powrócili byli uczniowie, którzy w różnych latach wyfrunęli stąd w szeroki świat. Zjazd tradycyjnie rozpoczął się uroczystą mszą św. w Kaplicy, skąd później Absolwenci przeszli do auli Matki Założycielki, by tam obejrzeć program artystyczny przygotowany przez uczniów i nauczycieli naszej szkoły. Dla nas, obecnych uczniów jest to zjawisko co najmniej dziwne, ale może „Gdy opuścimy szkolne mury I w daleki pójdziemy świat, Wtedy tylko Zjazdy Nam przywrócą Koleżeństwo ze szkolnych lat!” Ł.S.

Cel – poligon „Chabry z poligonu” – co prawda ich tam nie było, ale była za to fantastyczna przygoda. Jak co roku we wrześniu, pan Piechota w towarzystwie Anioła Stróża w osobie siostry Anny Mańczak zabrał drugoklasistów na wędrzyński poligon. Obecność siostry Anny była motywacją dla naszych uczniów, by nie strzelali „Panu Bogu w okno.” A tak na serio, to zajęcia poligonowe były kolejnym etapem kształcenia z przysposobienia obronnego. Nasi uczniowie mieli okazję zapoznać się z rodzajami broni, systemami orientacji w terenie, udzielaniu pierwszej pomocy niekoniecznie na polu walki, systemami łączności oraz ze współczesnym sprzętem mobilnym z „Rosomakiem” na czele. Ł.S.

„Krew ratuje życie – obojętność zabija” Krew jest darem życia. Z tą świadomością w dniu 28 września szesnaście osób z naszej szkoły z siostrą Joanną udało się do pniewskiego Liceum Ogólnokształcącego, by tam honorowo oddać krew. Co prawda nie wszystkim udało się spełnić rygorystyczne wymogi medyczne, które wyeliminowały część ochotników, ale ogólnie cel został osiągnięty. Najważniejsze, że uczniowie naszej szkoły dołożyli cegiełkę do ogólnopolskiego banku krwi. Chwała im za to, podziw i szacunek. Krew jest towarem deficytowym, dlatego liczy się każda inicjatywa, każda osoba i każda ilość oddanej krwi – choćby najmniejsza. Krew ratuje życie – obojętność zabija! Pamiętajmy o tym. Ł.S.

4

LIBERTA

październik 2010


Co się działo…

Wycięty pocałunek Wtorkowe popołudnie 28 września za sprawą Wieczornicy Powitalnej, było dla uczniów klas pierwszych bardzo nerwowe. Uroczystość ta jest bowiem organizowana w celu oficjalnego powitania pierwszoklasistów w szkole oraz przyjęcia ich w poczet uczniów. Zasady organizacyjne Wieczornicy w zasadzie są niezmienne od lat, zmienia się jedynie ich tematyka. W tym roku tematem przewodnim był świat bajek. Poszczególne klasy, by się „wkupić” do grona uczniów, musiały przygotować i przedstawić w formie scenicznej jedną z wybranych przez siebie bajek. Wybór padł na klasykę. Klasa I „A” przedstawiła historię „Piotrusia Pana”, klasa I „B” wybrała „Czerwonego Kapturka”, natomiast klasę I Technikum zainspirowała „Królewna Śnieżka”. a scenie okazało się, że interpretacje poszczególnych bajek przerosły najśmielsze oczekiwania. Mało tego, one naprawdę się podobały. W erze komputera i atomu, to raczej przypadek rzadko spotykany. Scena cały czas tętniła życiem. Pierwszoklasiści wraz ze swoimi wychowawczyniami wręcz stawali na głowach, by ciekawie wypaść przed starszymi klasami. Zaczęły się dziać rzeczy co najmniej dziwne i nieprzewidywalne. W „Piotrusiu Panu” pojawia się nagle telefon komórkowy, „Czerwonego Kapturka” nachodzi Shrek, a w „Królewnie Śnieżce” na scenę wjeżdża Książę na niesamowicie dziwnym rumaku, który na dodatek mówi. Szkoda tylko, że pocałunek Piotrusia Pana i Wendy został „wycięty” – czyżby powrót cenzury? Nieustający aplauz publiczności był nagrodą dla klas pierwszych za postawę na scenie i niesamowicie ciekawe interpretacje przedstawionych bajek. Pierwszy etap Wieczornicy zakończył się pełnym sukcesem pierwszoklasistów. W drugim etapie starsze koleżanki i koledzy zaaplikowali pierwszakom pięć wyzwań, z którymi musieli się zmierzyć, by ostatecznie przekonać wszystkich, że zasługują na miano ucznia. W porównaniu z przedstawieniami, to jedzenie jabłka na nitce, przedmuchiwanie kartonika, czy nawet elitarny udział w „Milionerach”, to już tylko spacerek. Radości, śmiechu i dobrej zabawy przez całą Wieczornicę było w nadmiarze. Niezadowolonych nie było, a jak gdzieś jednak byli, to się nie ujawnili. Próba integracji między rocznikami, bo to jest chyba najważniejszy cel Wieczornicy, wypadła pomyślnie. Tylko dlaczego „wycięto” ten pocałunek? ŁUKASZ SUŁEK

„Godejcie po naszymu” 7 października 2010 odbył się w Szamotułach …. Konkurs Gwary Wielkopolskiej „Godejcie po naszymu”. Po raz pierwszy w historii konkursu dano szansę szkołom ponadgimnazjalnym, dlatego też w tej kategorii wystąpiła reprezentacja naszej szkoły. Wielkie brawa za odwagę, opanowanie trudnej sztuki władania gwarą wielkopolską oraz umiejętności estradowe należą się dwojgu uczniom: Annie Erdman (III T) i Mateuszowi Hermanowi (I B). Mieliśmy okazję poznać ludzi zasłużonych zarówno dla kultury Wielkopolski, jak i języka polskiego. W skład jury wchodzili bowiem m.in. pan Juliusz Kubel – ambasador mowy polskiej, autor „Blubrów Starego Marycha”, wielki propagator gwary poznańskiej oraz pan Jacek Hałasik – twórca kapel ludowych, znawca gwary i kultury wiejskiej naszego regionu. Wszyscy uczestnicy otrzymali dyplomy, nam udało się uzyskać także autografy obu zasłużonych panów. Liczymy na to, że w przyszłym roku oprócz autografów, zdjęć i nowych doświadczeń zdobędziemy również pierwsze miejsce. JADWIGA KRAWCZYK

LIBERTA

październik 2010

5


Wywiad

Wszystko ma swój czas… O JĘZYKU POLSKIM, MUMINKACH, KABARECIE MUMIO I MIŁOŚCI DO KOTÓW Z PANIĄ JADWIGĄ KRAWCZYK ROZMAWIA AGATA OSSES.

Moją ulubioną księgą w Biblii jest Księga Koheleta, tam można sobie znaleźć doskonałe życiowe motto, które pozwala zachować spokój w każdej sytuacji: „ Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem” 1 Czy posiada Pani poczucie humoru? Uważam, że tak. Najbardziej lubię humor absurdalny i groteskę. Moim ulubionym kabaretem jest kabaret Mumio. 2 Czy nauczanie języka polskiego może być dobrą zabawą? Tak, sądzę, że może być dobrą zabawą, nie tylko dla nauczyciela. 3 Czy występy publiczne są Pani mocną stroną? Nie, zdecydowanie nie. Bardzo się denerwuje. Nie mam osobowości scenicznej. Lekcji natomiast, nie uważam za wystąpienie publiczne. 4 Jakie książki Pani preferuję? Nie mam ulubionego gatunku literackiego. Lubię książki, w których odkrywam coś nowego. Do dzisiaj lubię książki z serii „Muminki”. Fascynuje mnie twórczość Tove Jansson. 5 Czy uważa Pani, że lektury czytane w szkole są przydatne w życiu? Tak, na pewno są. W lekturach są opisane wydarzenia, problemy, z którymi młody człowiek może się zetknąć w przyszłości. Literatura może pomóc, choćby w małym stopniu, poradzić sobie z nimi. 6 Czy mimo humanistycznego zamiłowania fascynują Panią przedmioty ścisłe? Tak, biologia. Lubię zwierzęta. Moi rodzice hodowali psy rasy nowofundland, obecnie jestem właścicielką pięknej kotki. 7 Czy będąc nastolatką była Pani buntowniczką, czy raczej grzeczną dziewczynką? Zawsze byłam bardzo grzeczna i ułożona. (W szkole było to dla mnie udręką, ponieważ sadzano mnie z chłopakami na lekcjach). Lubiłam to, kim byłam. Nie widziałam powodów do buntu. 8 Miło wspomina Pani czasy młodości i naukę w szkole średniej? Tak, szkołę średnią wspominam bardzo miło. W niej zawarłam najważniejsze przyjaźnie w moim życiu. W czasie szkoły średniej poznałam też mojego obecnego męża. Był to dla mnie ważny czas. 9 Z jaką postacią bajkową utożsamia się Pani? Nie utożsamiam się z postaciami z bajek. Mam jednak kilka ulubionych, moim zdaniem świetnie wykreowanych. Jedną z nich jest Pani Filifionka z Muminków. W wersji książkowej jest ona scharakteryzowana jako pedantyczna osoba, zakochana w swoim domu, otoczona bibelotami, która wielu rzeczy się boi, a równocześnie potrafi się z nimi zmierzyć. Najlepszy portret Filifionki można odnaleźć w książce „Dolina Muminków w listopadzie”. Tę książkę polecam każdemu na jesienny czas. 10 Jaka była w dzieciństwie Pani ulubiona zabawka? Uwielbiałam mój rower. Do dziś lubię jeździć rowerem. Lubiłam go, ponieważ dawał mi poczucie niezależności, pozwalał na szybkie przemieszczanie się.

6

LIBERTA

październik 2010


Wywiad

Robić wszystko, aby być szczęśliwym W DZIECIŃSTWIE BYŁA „ZOSIĄ-SAMOSIĄ”. DZIŚ CENI LUDZI Z PASJĄ I ODPOCZYWA NAD JEZIORAMI. Z PANIĄ DARIĄ OLEKSY ROZMAWIA AGATA OSSES.

1 Czy jest Pani z zamiłowania? Zdecydowanie tak 

nauczycielką

2 Czy uważa Pani, że potrafi sobie poradzić z młodzieżą? Myślę, że tak. Staram się zainteresować uczniów tym o czym mówię. 3 Jakie jest Pani zdanie na temat dzisiejszej młodzieży? Myślę, że dzisiejszą młodzież ma duża pasje, ale także wiele problemów. 4 Jak powinien odżywiać się nastolatek? Przede wszystkim REGULARNIE! Zresztą jak każdy człowiek. 5 Jak wygląda Pani zwykły dzień? Rzadko mam wolne dni, ale jeśli już je mam to staram się je poświęcać sobie i swoim najbliższym. 6 Jaki jest Pani ulubiony typ muzyki i wykonawca? Jeżeli chodzi o muzykę, moje upodobania są bardzo zróżnicowane. Od klasycznego jazzu kończąc na muzyce gotyckiej. Wszystko zależy od nastroju i pogody. 7 Czy ma Pani w sobie ukrytą duszę artystki? Chyba nie. Nigdy nie miałam zdolności plastycznych. Grałam kiedyś na keyboardzie i pianinie. Jestem raczej uzdolniona muzycznie. 8 Co Panią fascynuje? Fascynują mnie ludzie, którzy mają swoją pasje, oddają się jej. Fascynujące jest to, że oni istnieją mimo szarej rzeczywistości dnia codziennego. 9 Które miejsce poleciłaby Pani na wakacje? Osobiście rzadko jeżdżę w góry, wolę jeziora, wody. Jeżdżę co roku do rodziny pod Międzyzdroje. Zawsze spędzam tam wakacje. 10 Jak wspomina Pani swoje dzieciństwo? Dzieciństwo wspominam jako bardzo samodzielne. Byłam typową „Zosią – Samosią”. Rodzice wysłali mnie do przedszkola, kiedy miałam 2,5 roku. Mając zaledwie 5 lat chodziłam już do niego sama.

LIBERTA

październik 2010

7


Wywiad

Co Cię nie zabiję, to Cię wzmocni O PODRÓŻACH I ZAMIŁOWANIU DO JĘZYKÓW OBCYCH Z PANIĄ EWĄ CHAMERĄ ROZMAWIA AGATA OSSES

1 Jakie wrażenie zrobiła na Pani nasza szkoła? Bardzo pozytywne. 2 Czy w dzieciństwie marzyła Pani, aby zostać nauczycielką języków obcych? Podobało mi się podróżowanie i nauka języków. I choć pracowałam nie tylko jako nauczycielka, to jednak ten zawód bardzo mnie ujął i praca wśród młodzieży mi się spodobała. 3 Czy czuje się Pani spełniona w roli nauczyciela? Z reguły owszem, jestem spełniona i zadowolona z mojej pracy. Natomiast kiedy mam ciężki dzień czuję się wypalona zawodowo. 4 Jak nam wiadomo uczy Pani języka hiszpańskiego. W jaki sposób zafascynowała się Pani tym językiem? Byłam kilka razy w pięknej i malowniczej Hiszpanii, a od zawsze podobało mi się brzmienie hiszpańskiej muzyki. W dużym stopniu sama się dokształcałam za pomocą „korepetycji” i różnorodnych kursów w Poznaniu. Bardzo lubię filmy hiszpańskiego reżysera Almodovara. 5 Jakie cechy w ludziach są według Pani najcenniejsze? Myślę, że są nimi: spokój wewnętrzny (ja jestem przeciwieństwem), otwartość i przede wszystkim odpowiedzialność. 6 Co Panią pasjonuje? Moją pasją są podróże. Uwielbiam je, ponieważ dają mi możliwość poznania i odkrycia nowych ciekawych miejsc. Byłam w Hiszpanii, Holandii, Danii, Francji, Anglii, a więc zdecydowanie preferuję kraje europejskie. Najbardziej urzekła mnie kultura i obyczaje Hiszpanii, bowiem mają specyficzny klimat. 7 Jaki jest Pani ulubiony kolor? To głównie jest uzależnione od sezonu, pory roku. Lubię czerwony jak pewnie co niektórzy już zdążyli zauważyć. Kiedy jest ponuro i szaro lubię żywe, kontrastowe kolory. 8 Jaki rodzaj wypoczynku Pani preferuję? Nie przepadam za aktywnym wypoczynkiem. Jestem raczej osobą, która lubi odpoczywać i relaksować się. Bardzo lubię spacery z psem – one w pewnym stopniu wpływają pozytywnie na mój nastrój. 9 Jakie jest Pani wymarzone miejsce zamieszkania? Podchodząc do tego pytania bardzo realistycznie, kiedyś podobało mi się życie w dużych miastach. Jednak z czasem zauważam, że mieszkanie w małej miejscowości też ma swój urok. Jakie są zalety? Przede wszystkim mniejsze korki – a raczej ich brak oraz większy spokój, z dala od męczącej XXI wiecznej cywilizacji. 10. Co zabrałaby Pani ze sobą na bezludną wyspę? Myślę, że prawie tak jak każdy zabrałabym urządzenia elektroniczne takie jak laptop czy telefon komórkowy, pozwalające mi na kontakt ze światem zewnętrznym oraz obowiązkowo mp3 z kawałkami dobrej hiszpańskiej muzyki.

8

LIBERTA

październik 2010


Felieton

Gdzie jest Krzyż?! JAKO MŁODZIEŻ W WIEKU LICEALNYM ZACZYNAMY SIĘ INTERESOWAĆ NIE TYLKO PŁCIĄ PRZECIWNĄ I MUZYKĄ, ALE RÓWNIEŻ SPRAWAMI ISTOTNYMI. ZACZYNAMY DYSKUTOWAĆ O SPRAWACH POLITYCZNYCH, SPOŁECZNYCH ITD. I BARDZO DOBRZE. BO NALEŻY MIEĆ ŚWIADOMOŚĆ W JAKIEJ RZECZYWISTOŚCI SIĘ ŻYJE. CZAS CENZURY I MILCZENIA DAWNO ZA NAMI (STĄD PEWNIE NAZWA GAZETKI) POMÓWMY O CZYMŚ (CO W TAMTYCH CZASACH BYŁOBY NIE DO POMYŚLENIA, MILICJA Z ARMATKAMI ZROBIŁA BY SWOJE, A AUTORÓW TAKICH ARTYKUŁÓW ŚCIGANO POD GROŹBĄ WIĘZIENIA I NIEOFICJALNIE, CIĘŻKIEGO POBICIA). Zatem gdzie jest krzyż? Nie ma. Osoby interesujące się tematem pamiętają zamieszki i bijatyki policji z „obrońcami krzyża”. Pamiętają genialną polską młodzież robiącą sobie żarty z wiary ludzkiej oraz ludzi krzyczących „TU JEST POLSKA!” w czasie ciskania zniczami w policjantów. Obiekt sporu czyli pamiątkę po tragicznie zmarłym prezydencie, jego małżonce i wszystkich ofiarach katastrofy pod Smoleńskiem, zabrali z samego rana pracownicy kancelarii prezydenckiej do kaplicy w pałacu. Teraz jedni(„inteligentni młodzi”), świętując puszczają z radości „Highway to hell” a drudzy lamentują, że jak końca świata nie było w dwutysięcznym roku i po wybraniu Niemca Papieżem, to teraz już musi być „the end”. No ale krzyża jak nie ma tak nie ma, a do kaplicy byle kto nie wejdzie. Więc co? Spór zażegnany? Pewno, że nie! Nikt nie pozwoli umrzeć takiej maszynce robiącej kampanie. Dzięki tematom takim jak ten do TV można dziennie zaprosić dwudziestu polityków z jednej partii. Kasa, kampania, kasa, kampania, posada, a ludzie się kłócą. No a rację ma... Nikt. W aspekcie racja czy nie racja, nie możemy brać pod uwagę wypowiedzi polityków, bo byśmy zgłupieli. Poszukajmy tych kilku jeszcze dychających szarych komórek i pomyślmy sami, za kim byśmy sobie stanęli. W jakim pochodzie pójdziemy się bić o wiarę (choć z wiarą ma to już bardzo mało wspólnego). Otóż mam pomysł. Utwórzmy POLSKĄ PARTIĘ TYCH ROZSĄDNYCH (PPTR). Mamy więc: Obrońców krzyża, którzy broniąc wiary są w stanie zbezcześcić nasze święte symbole religijne. Przemocą chcą wymusić brak demokracji. Może demokracja nie jest dobra, nie wiem, ale nie trzeba bić funkcjonariusza krzyżem i różańcem po głowie. Latające torebki i wulgarne wyzwiska, nieposzanowanie świętych symboli i obrażanie księży od szatanów i heretyków. Nie, to nie mój pochód. Ludzi krzyczących „opamiętaj się Jarosławie Kaczyński!” którzy wyzywają tych wyżej od „......, ........., ........, ........., i jeszcze .........”. Wspinają się na znaki i chodzą pod pałac z gitarą albo argumentują przeniesienie krzyża na przykład tym, że „on tu po prostu brzydko wygląda, no”. Choć ten jest trochę inteligentniejszy w wielu wypowiedziach, to również nie mój pochód. Nie dyskutuję tu teraz o poglądach, bo każdy ma swoje, ale sposobie załatwiania takich spraw. Czym charakteryzuje się nasz pochód? - Krzyż to rzecz święta, której nie można przewracać czy się nią bić. Może stać wszędzie lub tylko w kościele, bo to jest symbol miłości i pamięci, a to nie jest sprawa estetyczno- architektoniczna lecz duchowa. Nie lubimy się pchać i krzyczeć. Patrzymy ze smutkiem na to co się dzieje na Krakowskim Przedmieściu. Jeśli chcemy się pomodlić o kogoś to możemy to zrobić w domu, albo iść nad jego grób, a nie ostentacyjnie składać kwiaty pod pseudo pomnikiem, aby tylko podjudzić konkurencję. Nie kierujemy się chęcią władzy czy zysku. No i... rozsądna z Was młodzież. Sami wiecie co by tu można dopisać. Zatem czy dobrze, że krzyż zabrali? Myślę, że teraz to już było jedyne wyjście. „Tu jest Polska” koczowaliby tam do końca świata i jeden dzień dłużej. Poza tym, na pewno znalazłby się jeden miszcz z drugim co by krzyż połamali, albo obrzucali fekaliami jak to zrobił pewien sześćdziesięcolatek z tablicą poświęconą ofiarom katastrofy. Dla samego bezpieczeństwa dobrze, że zniknął, a do tego zrobili w konia obrońców, bo krzyż jest teoretycznie tam gdzie chcieli, czyli w obrębie pałacu prezydenckiego. Wilk syty i owca cała, a „PPTR” wie swoje. MICZU PIKCZU

LIBERTA

październik 2010

9


Felietony

Zazdrość Jak cudownie! Jestem pod ziemią. Jak tu wilgotno, pulchno i przyjemnie! Jestem jeszcze niedojrzałe, ale się nie martwię, bo każde nasionko tak ma na początku. Czerpię trochę wody, soli mineralnych, dociera do mnie ciepło promieni słonecznych. Idealnie! Już zaczynam wypuszczać korzonki! Ajaj! Wszyscy mnie podziwiają. Na przykład pan Kret, który chodząc na lunch, odwiedza mnie. Inne rośliny, trawa, marchewki i koperek mówią o moim wspaniałym rozwoju. Jakie to przyjemne! Jednak najprzyjemniej jest, gdy chwalą mnie rodzice, państwo Cynie! Wszystko jest takie… nowe, takie fascynujące! Tylko Ono, ziarenko słonecznika. Jest dla mnie takie niedobre! Nie dość, że ustawicznie przezywa mnie, śmieje się z moich odnóżek, to w trakcie mojego snu próbuje zniekształcić moje korzonki! To okropne! Gdy się ocknę wszystko mnie boli! Dlaczego Ono tak bardzo mnie nienawidzi? Co prawda jestem dorodniejsze od Niego, ale czy to powód, żeby mnie tępić? Tłumaczyłem, że musi bardzo się starać i czerpać z tego, co otrzymujemy w ziemi, ale Ono mnie wyśmiało. Jejku! To tak trudne, kogoś nienawiść i nie móc nic poradzić! Przecież nie zrobię sobie krzywdy, żeby mnie zaakceptowano! Każdy pracuje dla siebie i za to otrzymuje zapłatę. Dlaczego tak trudno zaakceptować swoje niedoskonałości, polubić siebie i zarazem innych? CZŁOWIEK

Malowane na szkle Kruche, ale czy na pewno? SZKŁ TO BARDZO KRUCHY MATERIAŁ. CHWILA NIEUWAGI I JUŻ GO NIE MA, A DOKOŁA JEDYNIE MILIONY SZKLANYCH ODŁAMKÓW, NIEKIEDY STARTYCH NA PYŁ. JEDNAKŻE SZKŁO JEST RÓWNIEŻ BARDZO PIĘKNE. OBRAZY NA NIM MALOWANE SĄ NIESAMOWITE I WYJĄTKOWE. TO TAK DOSŁOWNIE INTERPRETUJĄC. A CO Z METAFORĄ? Takim obrazem malowanym na szkle wydawałoby się szczęście. Ono jest kruche. Ale jakże piękne. Jego barwy, te wszystkie kolory tęcz, wszystkie odcienie świata. W życiu spotykają nas różne chwile radości zapisujące się na szkle szczęścia kolorowymi liniami tworzącymi jedyne i niepowtarzalne wzory. Malutki pędzelek wielkich cudownych chwil, spod którego wyrasta radosny pejzaż. Z tym, że malowany na szkle. Kruche szczęście bardzo łatwo jest stłuc. Wystarczy chwila nieuwagi, małe spięcie i trach! Wszystkie najpiękniejsze plany i marzenia rozsypują sie w proch. Czy coś może je uratować? O tak. Uśmiech. Ciężko jest się uśmiechnąć, kiedy coś się nie układa bo podobno, tak jak jest napisane w książce „Pan Ibrahim i kwiaty Koranu” E. E. Schmitta, „uśmiech[…] jest dla ludzi szczęśliwych”. Tak, ale co czytamy dalej? „I tu się mylisz. Bo właśnie uśmiech daje szczęście. Spróbuj się uśmiechnąć, to zobaczysz.” Tak, spróbujmy się uśmiechnąć, a wtedy istnieje szansa, że szkło naszego szczęścia w cudowny sposób znów będzie całością. I to będzie piękne! ANIA WANAT

Drodzy deptacze! Najprostsza droga w górę i w dół w naszej szkole wiedzie po nas. Nie zdajecie sobie nawet sprawy z tego jak ciężkie jest życie schodów. Każdego dnia przemierza nas wielu uczniów. Niemiłosiernie nas deptacie! Szczególnie w czasie przerw. Ciężko utrzymać Was wszystkich biegnących w górę lub w dół, szczególnie tuż po dzwonku. Zachowujecie sie jakbyście nie mogli schodzić po kolei, żeby choć raz nas trochę odciążyć. Rozpychacie się, zbiegacie, wbiegacie nasze stopnie już nie mogą tego wytrzymać. Po całym długim dniu jesteśmy poobijane i zdeptane. Bolą nas poręcze. Jesteśmy niedocenione i zapomniane. Nawet w większe święta nas nie przydeptujecie. Każdy chce czasem ładnie wyglądać. My też! Koniec z tym! Spełnijcie nasze postulaty: -doceńcie nasz trud, -odnoście się do nas z szacunkiem, -nie wykorzystujcie nas nadmiernie, -ładnie nas dekorujcie, wtedy my będziemy Wam wiernie służyć i pozwalać Wam bezpiecznie podążać w dół. Ale jeśli nie, przestajemy się starać! Teraz już nie znajdziecie oparcia w naszych poręczach! Koniec z wiecznie prostymi i pewnie osadzonymi stopniami! Będziemy skrzypieć, hałasować, łamać się, zapadać i w wszelki możliwy sposób utrudniać Wam życie! Wszystkie schody naszej szkoły: Jednoczmy się! KUBA NOWAK

10

LIBERTA

październik 2010


Poezja *** Stoję na rozstaju dróg, nie wiem dokąd pójść... Oto moja kara : sama będę się snuć... Zgubiłam się, nie ma nigdzie słońca... Nie ma Boga ni szatana bo szukam ich od końca

*** Umieram przez wszystko co Ci mnie zabiera, Gdy ktoś inny niż ja z uczuć Cię rozbiera. Nie musisz na mnie patrzeć, po prostu dotykaj, Możesz być z innym, ale drzwi za sobą nie zamykaj.

Widzę ciemność... a w ciemności jasny blask I głośny, przedzierający tą ciemność wrzask Brzęk stali, płacz cichy i kłótnie srogą Dookoła pusto, idę ciemną drogą

Choć mieszkamy blisko żyjemy od siebie mile, Nie wiem co do mnie czujesz, jak czekać to ile. Nie będę rozmawiał z Tobą gdy emocje tłumisz, Niby dobrze mnie znasz, a tak mało rozumiesz. ANONIM

I z nieba po prawej spada płaszcz czerwony Za nim w dół lecą stadem demony Po prawej szal biały niosą dwa żywioły Woda i powietrze, a za szalem anioły Stają przy mnie, milczą, czekają Demony latają, wrzeszczą, wyzywają Z nieba Bóg schodzi, biały jak śnieg Za nim szatan na drogę tą wbiegł Teraz już milczą, już się nie kłócą Obiecali, że do rozmowy tej wrócą Już wiem w niebie walka się odbyła O moją duszę, co między nimi łaziła Bóg wygrał, lecz szatan nie odpuści Duszę mą odda, lecz serca nie puści Poszłam wiec dalej, prostą już drogą Z duszą czystą, lecz sercem wypełnionym trwogą LILIENA *** By obeszło się bez dram, Jestem z kimś, a jestem sam. Plastikowe serca białe, Jak jej łzy nieśmiałe. Jedź daleko, wyjedź z miasta. Moich wszystkich nieszczęść - basta. Byłem krzesłem Twym, podporą. Proszę nie bądź nocną zmorą. ANONIM Oda do zazdrości

O, zazdrości, zmoro nasza, Kwiecie nienawiści gór! Zdradliwa tyś niemożliwie, Zepchniesz nas z radości pól. Gorycz twoja wszystko zaćmi, Zniszczy, co połączył los. Wszyscy ludzie będą sami, Tam, gdzie twój przemówi głos. Ona wszędzie się pojawi Tam, gdzie zaufania brak. Coś podstępnie nam doradzi, Zniszczy, choćbyś nie chciał tak.

Nadabstrakcja Chciałbym być ślepy By z każdym nowym dniem Móc patrzeć tylko na to Czy wiem, kim jestem Ale co jeśli się zdarzy I umrę dziś w nocy Nie ufam ludziom Nie patrzę im w oczy Mógłbym żerować Na naiwności innych I jako szara mysz Wydawać się niewinny Jako głowa głupiego stada Mieć dwa noże więcej Zamiast 4 łap Wolę głowę i 2 ręce Może Bóg podliczy Moje wszystkie cierpienia Wymaże wszystkie grzechy Niemożliwe do zapomnienia Zapomni o tych chwilach Zasłonionych sortem I zdradzi mi swój sekret Podając mój portret Jeśli postanowięŻe od dzisiaj się zmienię Zapomnę o Tobie Z ostatnim wspomnieniem Rozliczę się z Tobą Za gwałt na mych emocjach I wejdę na dobrą ścieżkę By na niej pozostać Nie, nie będę się zmieniał Dając przewagę wrogom Wolę błąkać się po śmierci Lecz na zawsze być sobą Nie będę udawał Że jestem niewinny Bo moje miejsce w niebie Zajmuje ktoś inny A ty poszukaj pytania, bo odpowiedź już znasz A jeśli nie, policz wersy jeszcze raz. LUNATYK

Tak nie możne, tak nie będzie, Oto sposób na to mam: Zaufania więcej miejcie, a da zazdrość spokój wam.

TRINGANAM

LIBERTA

październik 2010

11


Kultura

Anathema – Alternative 4 „JESTEŚMY TYLKO MOMENTEM W CZASIE”, OD TEGO BOLEŚNIE PRAWDZIWEGO WERSU ZACZYNA SIĘ MUZYCZNE ARCYDZIEŁO STWORZONE PRZEZ ANGIELSKICH MISTRZÓW. Anathema (synonim takich wyrazów jak: doskonałość, piękno, wzruszenie) od zawsze figuruje na czele mych ukochanych zespołów, więc nie oczekujcie jakiejś subiektywnej recenzji. Od kiedy tylko pamiętam Ci Anglicy mają specjalne miejsce w moim sercu wysłane japońskim jedwabiem. Czuje się jak uczniak napalający się na nauczycielkę języka polskiego. Sączę każdy dźwięk i czuje jak mój mózg traci fałdy, stając się gładki niczym tafla zapomnianego morza. Album będący przedmiotem mojego zachwytu jest czystszy niż chóry anielskie śpiewające „Ave Maria” na trzy głosy. Rozpoczyna się bardzo poetycko. Dźwięki klawiszy przeszywa dusze śmiertelnika niczym paryska strzała achillesową piętę. Wbija się, lecz zamiast ogromnego bólu niesie ukojenie dla tych jedynych, 21 gramów. Słychać szept, który zmienia się w krystaliczny śpiew. Oczyszczasz swoje człowieczeństwo, taki jest właśnie „Shroud of false” pierwszy utwór najdoskonalszej płyty wszechczasów. Nie mam jednak zbyt wiele czasu na „chrzest”, bo oto dźwięk skrzypiec i perkusji zwiastują jeden najlepszych utworów w karierze zespołu- „Fragile Dreams”. Warstwa tekstowa wprawiłaby Mickiewicza i całą zgraje romantyków o depresje i stany lękowe. Niewiele jest kapel potrafiących tworzyć piękne melodie i głębokie teksty. Dzięki Bogu Anathema łączy jedno i drugie dając perfekcyjną poezję. Nie zdążyłem się otrząsnąć po bombardowaniu ósmym grzechem głównym, a do mych uszu dociera cichy śpiew: „Puste naczynie pod słońcem ścieram kurz z mojej twarzy kolejnego poranka czarnej niedzieli staczam się znowu, staczam się” Czuję rosnące podniecenie, plecami wstrząsa dreszcz. Szybkie riffy, kocia perkusja, diamentowy wokal. Zdecydowanie nieprzeciętny, dynamiczny utwór. Kolejny nie ustępuje w niczym poprzednim. „Lost control” to dopiero czwarty utwór na liście, a już wiem, że cała płyta jest arcydziełem na miarę Pink Floyd’ów czy Zeppelinów. Znów skrzypce, emocje i harmonia. Anglicy potrafią dotrzeć do najgłębszych otchłani mojej świadomości. Ba! Potrafią ją nawet zmieniać. Następnie hipnotyzujący „Re-connect” wprawiający mnie w stan przejściowy między życiem, a śmiercią. Siedzę sztywno i przed oczami przewijają mi się obrazy. Częste zmiany rytmu, mocne brzmienie perkusji- powrót do doom metalowych korzeni Liverpoolczyków. „Inner Silence” jako najłagodniejszy, najbardziej wyciszający utwór i dochodzimy do tytułowego „Alternative 4”. Duszący, mroczny, brutalny. Czuję jak ma jaźń odłącza się od ciała i chce wyparować, zostawiając tylko mięsno-kostny worek. Wrażenie te potęgują sample i przetworzone diabelsko wokale. Nie mam wątpliwości, jest to najciekawszy utwór na płycie. Wyciszający i powodujący wolniejsze bicie serca „Regret” jest kolejną perełką na krążku. Warstwa tekstowa powala największych koneserów poezji. „Nie ma ucieczki od strachu, żalu, samotności” Utwór niebanalnie zachwyca. „Feel” to najpiękniejsza ballada jaką dane mi było słyszeć. Perfekcyjna melodia, lekkie gitary wspomagane dźwiękiem klawiszy. Ten kawałek wyciśnie z was wszystkie, głęboko skrywane łzy. Gdy dochodzi do punktu kulminacyjnego w utworze „Czuję, że widzę tak przejrzyście Sądziłem, że nigdy nie umrę” poczułem napływ smutku zmieszanego ze wzruszeniem. Liryczne uczucie dla jaźni. Doskonałym zwięczeniem „Alternative 4” jest „Destiny”. Baśniowy, urokliwy, zapadający w pamięć. I tak dobiega końca ten, ze wszech miar magiczny album. W jaki sposób podsumować to co napisałem wyżej? Jak w kilku wersach budujących to zakończenie, zawrzeć bezmiar emocji jaki płynie z tych 45 minut doskonałości? Mogę tylko powiedzieć, że dzięki tej płycie uświadomiłem sobie, że muzyka nie kończy się na umiejętnościach technicznych (szybkich riffach, wyszukanych solówkach), lecz na emocjach jakie płyną z wykonawców. Mam nadzieję, iż dojdziecie do podobnych wniosków słuchając „Alternative 4”. Ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to najlepsza płyta jakiej kiedykolwiek słuchałem. ALFA

12

LIBERTA

październik 2010


Kultura

Gajcy znowu WIEM, ŻE PŁYTĘ „GAJCY” PREZENTOWAŁEM JUŻ NA ŁAMACH NASZEGO PISMA, LECZ JEST TO KRĄŻEK, DO KTÓREGO MOŻNA WRACAĆ BEZ KOŃCA. TYM RAZEM CHCĘ ZATRZYMAĆ SIĘ NA TRZECH UTWORACH, KTÓRE CHWYTAJĄ MOJE WILCZE SERCE I NIE CHCĄ PUŚCIĆ.

Może zacznę od samego Tadeusza Gajcego. Dla niewtajemniczonych (a są to iście „głupcy”) jest to najwybitniejszy poeta wojenny, żołnierz Armii Krajowej. Walczył o niepodległość Polski mieczem i piórem, zginął w Powstaniu Warszawskim. Niestety na języku polskim nie dowiecie się o nim zbyt wiele (o ile cokolwiek). Na pierwszy rzut oka jego poezja to bełkot pijanego grafomana, lecz wystarczy mieć podły nastrój i Gajcy wchodzi w wasze dusze i sprawia, że robi nam się lepiej. Jak już wspomniałem na płycie zatytułowanej jego nazwiskiem szczególnie urzekły mnie trzy utwory. Piosenka zespołu „Kawałek Kulki” o nazwie „Bajka” (nie powstydzili by się jej Bracia Grimm). Wiersz mówi o Chińskim cesarzu i lokach Lojoli. Rytmiczna, charakteryzowana na przedwojenną muzyka idealnie komponuje się w wyrazistym tekstem. Piosenka lekka, lecz zarazem bardzo refleksyjna. Jeśli nie jesteś z kamienia piosenka urzeknie cie jak mały szczeniak. Niezły popis dał „Fat Belly Family” z „Drogą Tajemnic”. Jeden z moich ulubionych wierszy wkomponował się wprost idealnie w rockowe brzmienie. Długi, bardzo trudny tekst, można interpretować na tysiące sposobów, lecz zawsze dojdzie się do tego samego. Jest jedna rzecz przed którą nie uciekniesz- śmierć. Gajcy wyraził tę najoczywistszą przemianę w sposób doskonały. Poezja wysokich lotów przy której nawet mistrzowie są zawstydzeni. Ostatnim utworem i moim zdaniem najlepszym jest „Do potomnego” zespołu „52UM”. Nowa kapela starego wygi Brylewskiego (założyciel największych polskich zespołów: Armia, Brygada Kryzys, Izrael). Wiersz jest cholernie długi, więc został skrócony do najlepszych zwrotek. Szum cały czas kojarzył mi się z reggaeowymi klimatami, a tu taka zmiana. Wolny, smutny utwór, który powinien wzbudzić rozkminę w każdym z ludzkich serc. Temat to przemijanie życia ludzkiego. Nie da się opisać uczucia jakie towarzyszy mi słuchając tego kawałka. Naprawdę zachęcam każdego ambitnego pochłaniacza muzyki do kupienia tego krążka i wgłębienia się w trudne klimaty. Jak mawiał poeta: „Są światy dwa i znasz je także: wystarczy rzęsą oczy przykryć, a widać tło błękitne, gwiazdę wysoko nad nimi, ruch zieleni nad tajemniczym ptaków krzykiem.” ALFA

DEAD WEATHER „Sea of Cowards” Zespół Jacka Whita powinien być znany wszystkim czytelnikom gazety „LIBERTA”. Jakiś czas temu na jej łamach opisywałem pierwszy krążek kapeli „Horehound”, który wywarł na mnie spektakularne wrażenie. Z tą kompozycją nie jest inaczej! Słychać jak grupa grzebie w klimatach z lat 70-tych, jeszcze brudniejsze brzmienie, bardziej hałaśliwy wokal i perkusja. Trzeba być naprawdę silnym żeby wytrwać do końca płyty. Słuchaczom rozpoczynającym dopiero przygodę z muzyką rockową szczerze odradzam nowego dziecka Dead Weather, ponieważ zniechęcą się do tego szatańskiego gatunku. Recenzja płyty ukaże się w następnym numerze i zapewniam, będzie bardzo rozległa. ALFA

LIBERTA

październik 2010

13


Kultura

Nieobiektywny Pakiet Startowy MP3 OTO 10 PRZEŁOMOWYCH UTWORÓW RED HOT CHILI PEPPERS. JEŚLI KAPELA NIE JEST CI ZNANA TO IDEALNA POZYCJA, ABY ODKRYĆ TYCH KALIFORNIJSKICH ŚWIRÓW I ZAGŁĘBIĆ SIĘ W ICH ROCKOWĄ TWÓRCZOŚĆ.

Red Hot Chili Peppers UNDER THE BRIDGE Nasz kolega przedawkował. Hej, napiszmy z Johnem piosenkę!

TRANSCENDING Najsłabszy album. Boska piosenka. Flea zadziwiasz. Teraz tylko Throw Away Your Television.

CALIFORNICATION Konsumpcjonizm i kultura masowa to coś okropnego. Pokażmy, że my się nie sprzedamy. Ach ten jednorożec.

CAN’T STOP Piękny riff, a wszyscy pytają, czy to wszystko dla Ciebie? Fajne w sumie reggae na moście.

SCAR TISSUE Chciałbym ci pokazać chusteczkę. To na pewno nie był sarkazm? Z ptakami dzielę się tym samotnym widokiem.

SOUL TO SQUEEZE Ta piosenka to jak ich popularność w Polsce. Właściwie to ich nie ma, ale wszyscy znają.

VENICE QUEEN Zimna gitara Johna to jest to czego im trzeba. G. L. O. R. I. A.!

ROLLING SLY STONE Bass, więcej bass’u, wiecej! FLEA! Prawie jak za starych czasów.

THIS VELVET GLOVE Najpiękniejszy słowa wypowiedziane z miłości? KOCHAM TWÓJ ZAPACH.

TURN IT AGAIN Po rozbudowanej solówce w Dani California, Johny zrobił się zarozumiały. Wracaj tam gdzie Twoje miejsce!!! MICZU PIKCZU 14

LIBERTA

październik 2010


Karykatury NA ZAKOŃCZENIE COŚ DLA MIŁOŚNIKÓW MĘSKIEGO GRONA NAUCZYCIELSKIEGO. PO RAZ PIERWSZY PRZEDSTAWIAMY PORTRETY BELFRÓW, ALE MAMY NADZIEJĘ, ŻE NIE PO RAZ OSTATNI. W KOŃCU JESZCZE TROCHĘ NAM TEGO „CIAŁA” (PEDAGOGICZNEGO) ZOSTAŁO.

LIBERTA

październik 2010

15


Wieczornica powitalna Wieczornica powitalna

16

LIBERTA

paĹşdziernik 2010


Liberta 14