Issuu on Google+

Gazeta bezpłatna tworzona przez Polonię dla Polonii

Gazeta West & Wales

POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Derbyshire

Staffordshire

Shropshire

West Midlands

GAZETA BEZPŁATNA

Warwickshire

Oxfordshire

www.gazetapolonijna.co.uk

Bristol

Berkshire

Gloucestershire

Polonijny music corner nowy dział muzyczny w Gazecie Polonijnej

Wielkanocny rajd rowerowy

Herefordshire

Wales

Rozmowa z Romą Piotrowską

Czytaj str. 12

Czytaj str. 8   

Czytaj str. 4

Sports Direct, prawdy i mity

Z początkiem roku kolejna tragedia w Sports Direct, Shirebrook wstrząsnąła opinią publiczną i poruszyła polskie społeczeństwo.

Fotorelacja z meczu na str 13

Czytaj str. 11

Czytajcie na stronie 24


WRZUĆ KOLOR! 2

Gazeta

Wiadomości

Cóż za atrakcja dla turystów! Ile w owym kraju ruin Ludzkich St. Jerzy Lec

Co dzień mamy do czynienia z paradą paradoksów, absurdów, nonsensów. Z braku innego zasilania podłączam się pod te niedorzeczności i czerpię z nich całą moją radość życia oraz chęć do jego przetrwania. (Filozofia to doraźna, na miarę… czasów). Nie ukrywam – uprawiam radość życia, jak cesarz chiński ogrody. Bawię się kosztem innych (nie ja płacę rachunki). Mogę więc zakrzyknąć: O paradoksie… Kocham Cię życie! Tak się jakoś składa, że lgnę do ludzi – mistrzów w dyscyplinie zwanej „gonitwą myśli”. Atmosfera naszych spotkań bliska jest tej na Służewcu. Ktoś rzuca hasło – bomba idzie w górę i gonitwa rozpoczęta. Emocje wielkie, bowiem nie sposób przewidzieć jakąkolwiek kolejność, ustalić „porządek” myśli w tych gonitwach. Bywa przecież, że faworyt (taki czarny koń myśli) odpada na początku dystansu, a do mety (naszych rozważań i wyborów) dobiega niepozorny siwy wałach, który przypadkiem tylko znalazł się w stawce. Kiedy tak siedzieliśmy sobie w knajpie na przedmieściu – nad małymi czarnymi pochylając siwiejące głowy – pierwszy odezwał się magister inżynier: – Wam to dobrze, ja jestem na diecie. – Dieta to piękna sprawa – wtrącił się polonista. – Pamiętam historię, której bohaterem był Staff. Któregoś dnia nestor poetów siedział smętny w swym ulubionym „Kuchciku” nad kieliszkiem wódki, który niepodzielnie królował na pustym stoliku. W pewnej chwili w kawiarence pojawił się Różewicz – dostrzegł pana Leopolda, podszedł do niego i zafrasowanym głosem zagadnął: – Mistrz tak bez zakąski? Staff obrócił ku niemu zbolałe oblicze: – Niestety, jestem na diecie… – Skoro o diecie mowa – wtrąciłem – przypomina mi się opowiastka zaprzyjaźnionej kelnerki. Otóż do bufetu w barze podchodzi mężczyzna, zamawia setę, wypija ją, a następnie zjada górną część kieliszka, stopkę wyrzuca i wychodzi. Nazajutrz facet znów pojawia się w barze – zamawia setę, wypija, zjada górną część kieliszka, a stopkę wyrzuca. Sytuacja powtarza się przez kilka kolejnych dni, przy czym barman z rosnącym obrzydzeniem obsługuje klienta. Wreszcie po tygodniu, kiedy gość po schrupaniu kieliszka, wyrzuca stopkę i zmierza do wyjścia – barman wybiega zza kontuaru i krzyczy za od-

Gazeta West & Wales

POLONIJNA.co.uk

chodzącym: – Idioto, stopka najsmaczniejsza! – No taak – zasępił się magister inżynier gmerając w portfelu. Po chwili położył przed nami wizytówkę, zastrzegając się, że to nie żart. Na białym kartoniku wydrukowane było skądś nam znajome nazwisko, a pod spodem „LAKIERNIK – FILOZOF”. W górnym rogu po lewej stronie: Lakierowanie emaliami typu „metalic”, a także „Dyskusje ontologiczne”. Na dole kartonika pomieszczony był adres i telefon zakładu usługowego w (…) (Powyższe informacje przemilczam, bo wszystkie kontrole szukają natchnienia w prasie, a nie w życiu, niestety…) Na naszą usilną prośbę – magister inżynier roztoczył przed nami wizję zakładu, który odwiedził był w zeszłym roku podczas peregrynacji po kraju (za jakowąś muterką o specjalnych – normalnych parametrach). – Mała piękna lakierenka na wzgórzu – rozmarzył się magister inżynier – zgrabnie pomyślana, ale bez widoków. Na przyszłość ma się rozumieć. A co za ludzie! Fenomenalni specjaliści – cmoknął z uwielbieniem. Wyobraźcie sobie, że w tej lakierence pracowali: magister inżynier budowy okrętów po Politechnice Gdańskiej, wybitny polonista, dyplomowany aktor po PWST, a także filozof i świetnie zapowiadający się rzeźbiarz. Trust mózgów, kwiat intelektu… – A ty, co tam lakierowałeś? – spytał „nasz” polonista. – Ja nic nigdy nie lakierowałem! – obruszył się „nasz” magister inżynier. – Ot, wpadłem przypadkiem i zostałem na dłuższą pogawędkę. Zaintrygowała mnie z jednej strony technika lakierowania na wysoki połysk, zaś z drugiej – wciągnęła dyskusja o teorii bytu, na temat charakteru struktury naszej rzeczywistości. – Słowem jakby – zaglądanie pod lakier – próbowałem sprecyzować myśli magistra inżyniera. – A mnie się wydaje, że jest to inicjatywa z przyszłością – wyraził się „nasz” polonista i zamówił jeszcze raz to samo (patrz: mała czarna). – Klepanie, szpachlowanie i lakierek w gustownym kolorku… Mogą być i emalie typu metalic… Powtarzam wam, to inicjatywa z przyszłością! – Myślisz o swej dalszej karierze?… – spytałem nieco zgryźliwie, bo „nasz” polonista od dwóch lat był na zasiłku. Ponieważ jednak nie dał się sprowokować, wywód kontynuowałem dalej. – Słyszałem, że to mimo wszystko szkodliwe dla zdrowia zajęcie: ulatniają się podobno niebezpieczne związki… – Ale jakoś z rzeczywistością związać się trzeba – uciął dyskusję, milczący dotąd, kolega socjolog. Ponieważ nijak nie mogłem „związać” goniących myśli – sięgnąłem do Wańkowicza, z którym nigdy się nie rozstaję. Jest on terenem szczęśliwych łowów dla umysłów, które tracą równo-

GAZETA BEZPŁATNA TWORZONA PRZEZ POLONIĘ DLA POLONII

Gazeta Polonijna West & Wales Tel. 0203 3488 778 Mob. 07 851 871 891 Email: redakcja@gazetapolonijna.co.uk Nakład 10 000 szt., 24 strony Wydania archiwalne: www.issuu.com/gazetapolonijna-west

Drukarnia: www.ulotki.co.uk Wydawca: Rafał Sawicki Wywiady Gazety Polonijnej: www.youtube.com/polonijnaTV Działy tematyczne: Dla dzieci Psycho logia Prawo Zdrowie i Uroda Mama na Wyspach Kulinarny: Sport: Turystyka: Wędkarstwo :

- Katarzyna Campbell - Jarosław Kluczek - Beata Nowakowska-Mrozek Olga Parczewska - Anna Jaskiewicz - Małgorzata Mroczkowska - Jasiu Kuroń - Daniel Kowalski - Kinga Plich, Sebastian Zuchowicz - Dariusz "Kerad" Gorgon

Wiadomości z Worcestershire Wiadomości z West Midlands Wiadomości z Gloucestershire Wiadomości z Warwic kshire Wiadomości z Bristolu Wiadomości z Walii

- Tomasz Piotrowski - Jarosław Kobzdej - Może Ty? , tel: 07 851 871 891 - Może Ty? , tel: 07 851 871 891 - Może Ty? , tel: 07 851 871 891 - Może Ty? , tel: 07 851 871 891

Dział Graficzny: Rafal Sawicki, Dariusz Dalaszyński

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

POLONIJNA.co.uk

Rysują: Szczepan Sadurski, Cezary Krysztopa, Stanisław Kościesza Fotografują: Sebastian Kuczyński, Zbyszek Bagniuk, Justyna Bartczak, Karolina Skorek, Karol Wyszyński, Wojciech Nowak, Artur Skorek, Sebastian Zuchowicz, Paweł Tomaszewicz, Janek Ptak, Beata Papierz, Oskar Papierz, Monika S. Jakubowska, Adrian Wiecha Piszą: Szczepan Sadurski, Mariusz Ciużyński, Joanna Howe, Anna Galus, Klaudia Drozd, Wojciech Nowak, Sebastian Zuchowicz, Sebastian Horbacz, Katarzyna Campbell, Kinga Plich, Anna Jaskiewicz, Jarosław Jakubiak, Iwona Janas, Karol Wyszyński, Dorota Kordecka, Joanna Pawlak, Karol Nowak, Thomas Derach, Aneta Derach, Dariusz Gorgon, Jarosław Kluczek, Jasiek Kuron, Jacek Wąsowicz, Lidia Waszti Plenzler, Justyna Bartczak, Zbyszek Bagniuk, Łukasz "Lipson" Lipczewski, Noemi Ndoloka Mbezi ----------------------------------------------------------------------------------------------------

Wydawca i Reda kcja nie ponoszą odpowiedzialn ości za t reść rekl am i ogłoszeń. Redakcja nie zwraca materiałów niezamowionych. Nadesłane materiały przechodzą na własność redakcji, co oznacza jednocześnie przeniesienie na redakcję Gazety Polonijnej praw autorskich z prawem do publikacji, skracania i przeredagowywania nadesłanych materiałów. Przedr uk tekstów, zdjęć, rysunków i rekla m za mieszczonych w Gazecie Polonijn ej jest niezgodny z prawem.

wagę. „Karafkę La Fontaine’a” otworzyłem na błyskotliwym opisie Polski (przytoczonym przez pana Melchiora), który opublikowany był przed wieloma, wieloma laty w „Réalité” – po parotygodniowym u nas pobycie zachodniego dziennikarza: „(…) podróżnik musi zrezygnować z logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami, wciągnięty w sprzeczny nurt tego świata. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można rozmówić się po niemiecku, po angielsku, z kucharzem po francusku, a z ministrem i podsekretarzem stanu przez tłumaczy…; gdzie inżynier czy profesor na uczelni zarabia mniej niż kwalifikowany robotnik; gdzie pracę można dostać wyłącznie po znajomościach”. Itp., itd… Cudowny kraj! – w którym można prowadzić dyskusje ontologiczne pomiędzy klepaniem, szpachlowaniem i… lakierowaniem. A zatem – WRZUĆ KOLOR, Czytelniku! Marek Różycki jr

Drodzy Czytelnicy! Z wielką przyjemnością oddajemy do Waszych rąk kolejny numer wydania Gazety Polonijnej. Cieszymy się bardzo, iż tak wiele fantastycznych osób entuzjastycznie przyłączyło się do nas, oferując swoją wiedzę, talent i umiejętności. Gazeta Polonijna jest miesięcznikiem tworzonym przez wielkich pasjonatów, ludzi będących blisko spraw ważnych i wartych pokazania szerszemu spektrum. Specjalnie dla Was przemierzamy setki kilometrów, rozmawiamy z ciekawymi osobami, śledzimy wydarzenia, które następnie zamieniamy w osobliwe artykuły, reportaże i felietony. Gazeta jest tworzona z myślą o Was – Polakach mieszkających na emigracji. Dlatego też mocno zachęcamy osoby marzące o karierze dziennikarskiej, do spróbowania swych sił i nadsyłania do nas swoich publikacji i zdjęć. Chcemy otworzyć przed Wami świat pełen barw, dać przepustkę do realizacji swych pragnień. Szczególnie zapraszamy do aktywności twórczej młodzież, która często mieszkając z dala od ojczyzny, zapomina jak piękny jest język polski i jak wiele wspaniałych kombinacji stylistycznych można osiągnąć bawiąc się słowami. Zapraszam serdecznie czytelników do lektury oraz współpracy, firmy zaś do promocji swej działalności poprzez skuteczną formę reklamy oferowanej przez gazetę. Jestesmy przekonani, iż nasze wspólne działania przyniosą wiele pozytywnych aspektów dla Was – wspaniałej Polonii mieszkającej w Wielkiej Brytanii. Redakcja


Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Gazeta

Wiadomości

POLONIJNA.co.uk

3

Dni poświęcone Żołnierzom Wyklętym oraz I Walny Zjazd PYAPF Początek marca od kilku lat zdominowany jest w środowiskach patriotycznych przez pamięć o oficerach, żołnierzach, działaczach, sanitariuszkach, łączniczkach i wszystkich innych, którzy nie zaakceptowali postanowień jałtańskiego traktatu, a władzy moskiewskiej, ubranej w Polsce w karykaturalne szaty pod nazwą PKWN, nie uznali za swoją. Ponieważ liczba i płaszczyzny działania tych osób są niezwykle mnogie, przyjęło się ich wszystkich w uproszczeniu nazywać Żołnierzami Wyklętymi. To właśnie im, tym których wyrzekła się władza mieniąca się ich ojczystą, by następnie wykląć po wsze czasy, poświęcony był ten londyński weekend.

Zdecydowaliśmy się połączyć marsz ku czci naszych bohaterów z wydarzeniem niezwykle istotnym w historii naszej młodej, choć coraz bardziej zaprawionej w działaniu, organizacji – I Walnym Zjazdem jej członków. Wszystko zaś zostało okraszone wydarzeniami artystycznymi i wystąpieniami samych kombatantów. Ze względu na kumulację niezwykle istotnych wydarzeń, udało nam się, poza licznymi gośćmi, ściągnąć do brytyjskiej stolicy rekordową ilość naszych członków oraz sympatyków nie tylko z całej Wielkiej Brytanii, ale nawet spoza jej granic, gdyż mieliśmy zaszczyt podjąć delegację Polonii berlińskiej. Wszystko rozpoczęło się w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym, w sobotę o godzinie 14:30 od otwarcia wystawy „Dla Ciebie Polsko i dla Twojej chwały” przesłanej z IPN i przygotowanej pod patronatem Studium Polski Podziemnej. Do zgromadzonych przemawiali w tej części współorganizator wystawy Pan Janusz Wajda oraz Marek Laskiewicz – prezes Wolnych Polaków w Wielkiej Brytanii. Następnie Leszek Żebrowski wygłosił niezwykle ciekawy wykład o Żołnierzach Wyklętych pt. "Realia antykomunistycznego podziemia". W dalszej kolejności mogliśmy wysłuchać mowy dr Ewy Kurek, po czym głos zabrał jeden z tych, którym ten dzień m.in. był poświęcony, czyli kombatant, Marian Pawelczak „Morwa”. Miał on okazję walczyć u boku najlepszych, najdzielniejszych i najbardziej oddanych Polsce żołnierzy, stanowił bowiem osobistą ochronę samego Hieronima Dekutowskiego – cichociemnego skoczka znanego pod pseudonimem „Zapora”. Żywe, pełne witalności i trudnej do opisania energii przemówienie „Morwy” wzruszyło wszystkich do tego stopnia, że zaraz po jego zakończeniu w sali rozbrzmiały słowa Mazurka Dąbrowskiego, odśpiewanego zupełnie spontanicznie i ponadprogramowo przez zgromadzonych gości. Po części oficjalnej mogliśmy porozmawiać z przyjacielem naszego stowarzyszenia Panem Sergiuszem Paplińskim „Kawką”, służącym w zgrupowaniu kolejnej z legend podziemia – Antoniego Hedy „Szarego”. Wśród wielu pasjonujących opowieści była m.in. ta o ucieczce na Zachód w wagonie z węglem, w którym był ukryty nasz bohater. Nie pierwszy już raz słuchając kombatanckich historii naszła nas nieodparta myśl o niesamowitej i szczegółowej pamięci, jaką mimo upływu lat zachowali w przeważającej większości ci ludzie. Sergiusz Papliński tego dnia przyniósł oprawioną fotografię przedstawiającą jego ucieczkę z terenów okupowanych przez Sowietów w grudniu 1945 roku. Następnie miało miejsce podpisywanie książek oraz robienie okolicznościowych zdjęć. Podczas tej sesji Pan Pawelczak usłyszał hasło Patriae Fidelis, na które zareagował słowami: „ach tak, słyszałem o was w Polsce, wykonujecie dobrą pracę”. Niedzielę rozpoczęliśmy od wydarzenia mającego niezwykłe znaczenie w historii naszej młodej organizacji – I Walnego Zjazdu. Podobnie jak poprzedniego dnia mogliśmy wysłuchać wykładu Leszka Żebrowskiego. Po kilku słowach wstępu ze strony prezesa Polish Youth Association Patriae Fidelis – Jerzego Byczyńskiego – głos otrzymał nasz szanowny gość. Ze względu na bardzo ograniczony czas, którym dysponował Pan Leszek tym razem zdecydował się podjąć, ku zaskoczeniu wielu osób na sali, tematykę niedotyczącą bezpośrednio Wyklętych. Następnie ponownie głos zabrał prezes Byczyński przedstawiając zasadnicze cele oraz dotychczasowe dokonania naszej organizacji. Była mowa o

konieczności zacieśnienia współpracy z Anglikami, stworzenia wreszcie silnego polskiego głosu na emigracji oraz zaprzestania kłótni o błahostki, które wielokrotnie dzielą Polaków. W podsumowaniu tego, co udało nam się do tej pory osiągnąć, Jurek wspomniał o takich wydarzeniach jak obrona wspólnie z naszymi (obecnymi na Zjeździe) węgierskimi przyjaciółmi Ogniska Polskiego, demonstracja pod siedzibą BBC w sprawie niemieckiego serialu „Nasze matki, nasi ojcowie” oraz niedawna akcja przeciw dyskryminacji Polaków zorganizowana wspólnie z Polish Bikers. Kolejnym punktem programu były prezentacje poszczególnych oddziałów przygotowane przez ich prezesów. By uczynić zadość zasadom dobrych manier, jako pierwszej głos oddano jedynej w tym gronie przedstawicielce płci pięknej – koleżance Dorocie Zimnej z najmłodszego, niedawno przez nią stworzonego, szkockiego oddziału Patriae Fidelis. Nasi „Szkoci” świetnie zdają sobie sprawę z popularności i magnetyzmu na poły już tam legendarnego niedźwiadka Wojtka i m.in. wokół niego zamierzają skoncentrować swe początkowe działania. Po Dorocie mikrofon otrzymał Łukasz Czapiga z oddziału Southampton. Przypomniał on początki południowców skupione wokół udanej wizyty kapitan Weroniki Sebastianowicz z AK, mieszkającej na ziemiach dzisiejszej Białorusi. W kwestii planów na najbliższą przyszłość mowa była m.in. o wyjeździe na obchody Powstania Warszawskiego w sierpniu oraz dokończenie rozpoczętego już procesu zakładania polskiego klubu sportowego z sekcjami piłki nożnej i tenisa stołowego. Kolejny przemawiający – Daniel Delbowski z Manchesteru – podobnie jak przedmówca wspomniał o początkach swojego oddziału, które w tym wypadku były związane z projekcją filmu Jana Ledóchowskiego „Inka”, oczywiście poświęconego bohaterskiej nastoletniej sanitariuszce. Następnie wymienił również takie wydarzenia jak zorganizowanie zawodów paintballa z okazji ubiegłorocznych obchodów dnia Żołnierzy Wyklętych, uczczenie pamięci pomordowanych w Katyniu oraz wizytę dziennikarza i publicysty Tadeusza Płużańskiego. Następnie przyszła czas na Krystiana Ziętka prezentującego historię i dokonania oddziału bristolskiego - bardzo aktywnego i mającego znaczne zasługi w powstanie naszego stowarzyszenia. Kolega Krystian przypomniał historyczny już dla nas wyjazd grupy skupionej pod szyldem „Polonia Somerset” na Marsz Niepodległości w roku 2011, podczas którego zakiełkowała idea stworzenia tego, co działa dziś prężnie w formie Patriae Fidelis. Spośród licznych inicjatyw, w które zaangażowani są koledzy z Bristolu wymienił m.in. wsparcie dla Pogoni Lwów oraz innych kresowych inicjatyw, nad którymi bacznie czuwa kolega Michał Czwórnóg, współpracę ze stowarzyszeniem Niebieska Eskadra, grupy KSO, akcję „Odkrywamy Wielką Brytanię”, cykl spotkań z kombatantami pt. „Polskie drogi do wolności”, utworzenie biblioteki PF Bristol czy wreszcie regularne akcje sprzątania polskich grobów prowadzone przez kolegę Tomka Magierę. Kolejnym mówcą był Dominik Fabicki, który przybliżył zgromadzonym oddział londyński koncentrując się w głównej mierze na zaobserwowanym postępie, który on sam zaobserwował podczas swojego w nim pobytu. Głównym spostrzeżeniem było stwierdzenie dotyczące widocznej systematyzacji i częstotliwości spotkań, które przedtem miały miejsce jedynie przy okazji różnych akcji, z czasem

zaś zaczęły przeradzać się w regularne, cotygodniowe sesje dyskusyjne. Spośród najbardziej znanych osób, które PF Londyn w tym czasie gościł wspomniał o redaktorach Michalkiewiczu i Ziemkiewiczu, historyku Żebrowskim oraz bardzie i poecie Kołakowskim. Wreszcie kolega Kay Lancucki przestawił nam historię powstania oraz funkcjonowanie walijskiej jednostki stowarzyszenia, skupionej przede wszystkim wokół miasteczka Aberystwyth. Wspomniał on o wizycie Roberta Winnickiego oraz doktora Rafała Brzeskiego i wielu debatach, które zostały w ów mieście przeprowadzone. Ponadto poinformował o planach organizacji wieczoru poezji śpiewanej pod koniec marca br. Po przedstawieniu ostatniego oddziału przyszedł czas na oddanie głosu gościom spoza naszej organizacji, przybyłym tego dnia na nasz Zjazd. Maciej z grupy „W Jedności Siła” z Peterborough podziękował prezesowi Byczyńskiemu za pomoc w rozwoju tej młodej, bo powstałej zaledwie 18 listopada ubiegłego roku, organizacji. Zajmuje się ona głównie upamiętnianiem wydarzeń rocznicowych oraz okazjonalnymi akcjami takimi jak pomoc kombatantom na Kresach czy też głośna kibicowska inicjatywa „Kolorujemy”. Po Macieju Ola i Kasia z Berlina opowiadały o różnicach występujących między Polonią brytyjską a niemiecką, zaniku tradycyjnych wartości typu honor czy miłość, które zastępowane są przez egoizm i pseudoautorytety w rodzaju celebrytów rodem z kolorowych pism. Była też mowa o konieczności dodatkowego zaktywizowania kobiet w bezpośrednio dotyczących ich kwestiach takich jak walka z aborcją czy in-vitro połączonej z umiejętnością argumentowania swoich racji w przestrzeni społeczno-medialnej. Ostatnim mówcą był nasz regularny gość – reprezentujący bratni naród węgierski Tamas. Po kilku wstępnych zdaniach wypowiedzianych po polsku otrzymał burzę oklasków z całej sali. Następnie, już w języku angielskim, przybliżył na podstawie historycznych przykładów prawdziwość słów znanego powiedzenia o dwóch bratankach. Przypomniał o Dniu Przyjaźni PolskoWęgierskiej, który wypada 23 marca każdego roku i zaprosił wszystkich na spotkanie z tej okazji już wkrótce. Na zakończenie otrzymał od nas symboliczny prezent – łączony szalik w barwach polskowęgierskich. W tym momencie pozostał już tylko do zrealizowania końcowy punkt programu, czyli głosowanie. W jego wyniku wybrano zarząd organizacji. Prezesem stowarzyszenia jednogłośnie wybrano dotychczasowego przewodniczącego – Jerzego Byczyńskiego. Wyłoniono Sąd Koleżeński, a zaproponowany statut organizacji został przyjęty. Na tym I Walny Zjazd Polish Youth Association Patriae Fidelis został zakończony. Drugą odsłoną niedzieli był Marsz Żołnierzy Wyklętych. Zbiórka została wyznaczona na godzinę 15, ale już dużo wcześniej w okolice stacji South Ruislip i położonego zaraz obok legendarnego pubu polskich lotników Middlesex Arms zaczęły ściągać rzesze uczestników manifestacji. Wkrótce cały wspomniany teren tonął w biało-czerwonych barwach. Ponieważ oczekiwanie na start

przedłużało się, a ponadto wiało coraz mocniej, zgromadzeni zaczęli intonować okrzyki i przyśpiewki dla rozgrzewki. Ponieważ znaczną ich część stanowili kibice, nie było z tym większych problemów. Warto dodać, iż pomimo, że podczas całego marszu mogliśmy zaobserwować herby licznych klubów sportowych, wielokrotnie na co dzień ze sobą zwaśnionych, nie zanotowaliśmy żadnego incydentu na tym tle, co oznacza, że w imię wyższych wartości wszyscy potrafią się zjednoczyć. Półtysięczny marsz wystartował krótko przed godziną 16 i bez żadnych problemów, w asyście policji oraz stworzonej przez organizatorów straży marszu dotarł pod Polish War Memorial, gdzie miały miejsce okolicznościowe przemówienia działaczy Polish Youth Association Patriae Fidelis. Ich treścią były przede wszystkim sylwetki Niezłomnych przedstawiane częściowo po polsku, częściowo zaś po angielsku, ze względu na obecność Węgrów oraz pojedynczych przedstawicieli innych narodowości. Zaprezentowane zostały liczne bannery przygotowane przez różne grupy, m.in. polski orzeł ze skreślonym sierpem i młotem oraz skreślona swastyka (dziękujemy za podarunek banneru firmie Patrioci UK). Następnie w języku angielskim mieliśmy przedstawione historie rotmistrza Pileckiego (Jerzy Byczyński) oraz sanitariuszki „Inki” (Marcin Majchrowski). W naszej ojczystej mowie mogliśmy z kolei posłuchać o Henryku Flame „Bartku” (Łukasz Czapiga) oraz Józefie Kurasiu „Ogniu” (Kay Lancucki). Kay ponadto przybliżył nam los tzw. Sybiraków, czyli tych nieszczęśników, którzy za swoje przywiązanie do ojczyzny zapłacili zsyłką w głąb Rosji. Przypomniano także o potrzebie przeprowadzenia Norymbergi dla Komuny. Najwięcej zainteresowania wzbudziła chyba jednak mowa Dominika Fabickiego, który przedstawił swoją rodzinną historię. Urodzony w Londynie Dominik w naszej mowie ojczystej opisał losy swojego dziadka, który jako żołnierz powojennego podziemia antykomunistycznego skromną łodzią uciekał przed laty przez Bałtyk na Zachód. Podczas swojego wystąpienia zwrócił on uwagę na to, z jakimi problemami już wówczas zmagali się polscy imigranci w Wielkiej Brytanii. Zebraliśmy tego dnia do puszek znaczne sumy na akcję remontowania polskich domów dziecka (w ramach akcji „Kolorujemy!”) oraz na wsparcie inwalidów z Armii Krajowej. Po skończonych przemowach prezes Patriae Fidelis zainicjował modlitwę za pomyślną operację Sergiusza Paplińskiego, podziękował także wszystkim zgromadzonym za przyjście i po kilkukrotnym jeszcze wzniesieniu okrzyku „Cześć i chwała bohaterom!” przyszedł czas rozejść się do domów. Ogólnie dzień był bardzo udany i to mimo, że pogoda nie bardzo nam dopisała. Manifestacja zgromadziła około 500 osób, których przed oddaniem hołdu Wyklętym nie przestraszył ani wiatr, ani deszcz. Mamy nadzieję, że z każdym rokiem ilość uczestników marszu będzie wzrastać, a całe wydarzenie nabierze jeszcze większego rozmachu. Do zobaczenia podczas kolejnych akcji! Marcin Majchrowski


4

Gazeta

Wiadomości

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

POLONIJNA.co.uk

Wiadomości z Birmingham pod redakcją Jarka Kobzdeja

Rozmowa z Romą Piotrowską z dnia 12 lutego 2014 współdyrektorką i koordynatorką programu artystycznego w PEA.(Polish Expacts Assosiations)

Sztuka z budyniem

Roma Piotrowska jest współdyrektorą i koordynatorką programu sztuki w PEA . Roma jest historyczką sztuki, kuratorką, krytyczką sztuki i pracowniczką galerii sztuki w Birmingham w Wielkiej Brytanii. Ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Gdańskim i studia kuratorskie na BCU w Birmingham. Piotrowska pracuje w międzynarodowym środowisku artystycznym od 2005 roku. Jej zainteresowania badawcze koncentrują się wokół a rchiwów, pamięci, tożsamości, polityki i ekonomii w zakresie sztuki. Przykłady jej realizacji kuratorskich: Post- Industrial Revolution (2011), LM, Birmingham i ISW, Gdańsk , Barter (2010), Pavilions, Birmingham, Made in Shipyard (2010), VIVID, Birmingham; Interchange (2008), Car Park Gallery, Liverpool, Supermarket (2008), Enskilda Galleriet, Sztokholm; Wydział Remontu (2008), ISW, Gdańsk , PL ART (2007), Stary Browar, London, Jeanne Susplugas: Skutki Uboczne (2007), ISW, Gdańsk . Piotrowska jest autorem artykułów dotyczących sztuki w czasopismach i katalogach. J.K . Proszę powiedzić kim jesteście ? R .P. Jesteśmy Community Interest Company, co po polsku można przetłmaczyc jako spółka działająca na rzecz dobra wspólnoty. Nazwa ta jest trudna do przłożenia bezpośrednio na język polski. PEA jest organizacją non-profit założoną w październiku 2009 roku przez Alicję Kaczmarek w intencji wspierania integracji i adaptacji Polaków w Wielkiej Brytanii. Naszym głównym dążeniem jest polepszenie jakości życia polskiej społeczności w Wielkiej Brytanii. J.K- Tylko polskiej spoleczności ? R .P.- Nie tylko, także innych środkowo i wschodnioeuropekskich społeczności, mieszkających w West Midlands. Nasza działalność dzieli sie na dwie sfery. Pierwsza z nich to pomoc wschodnio i środkowo-europejskiej społeczności. Staramy się aby nikt nie czuł się pozostawiony sam sobie z problemami, wątpliwościami i pytaniami. Udzielamy informacji mailowo, przez telefon oraz Skype. Można także umówić się na spotkanie ze specjalistą. Zapewniamy bezpłatną fachową pomoc i doradztwo w sprawach: zasiłki i inne formy wsparcia finanso-

wego, system podatkowy i rozliczenia roczne, prawa pracownicze, zakładanie i prowadzenie działalności gospodarczej, system edukacyjny, służba zdrowia, czy różnice kulturowe. Prowadzimy także projekt Klub Przedsiębiorcy, co miesiąc w sobotę organizujemy Warsztaty Przedsiębiorczości, a co tydzień odbywają się Dyżury Doradców Przedsiębiorczości. Dodatkowo, także co miesiąc, odbywają się Biznesowe Spotkania Networkingowe. Klub Przedsiębiorcy jest projektem mającym na celu podniesienie stopy życiowej migrantów z Europy Środkowo-Wschodniej. Druga sfer naszej działalności jest Kultura i Sztuka. Trzy lata temu zorganizowaliśmy duży projekt Post Industrial Revolution, który był wymianą artystów pomiędzy Wielką Brytanią, a Polską. Pięcioro polskich artystów przyjechało do Birmingham na rezydencję artystyczną, która została uwieńczona wystawą. Później czworo brytyjskich artystów pojechało do Instytutu Sztuki Wyspa w Gdańsku na podobną rezydencję. Od września zeszłego roku realizujemy nowy program artystyczny, do którego zaprosiliśmy wyśmienitych, cieszących się międzynarodowym uznaniem artystów takich jak Neil Cummings, Marysia Lewandowska czy Joanna Rajkowska. J.K – Rozumiem więc , że jest to szeroko zakro jona działalnosc artystyczna. Powracając do projektu Post Industrial Revolution, co artyści przywieźli ze sobą? R .P.- Nic nie przywieźli ze sobą. Przyjechali tutaj na miesiąc i tu wyprodukowali nowe prace... J.K . Co to było - malarstwo, rzeźba? R .P.Zrealizowali oni różnego rodzaju prace. Kamila Szejnoch zrealizowała mural na scianie Custard Factory, który odnosił się do historii Birmingham, a bezpośrednio do herbu Birmingham. Mało kto wie, że herb ten zawiera postać artystki ze sztalugą, oraz personifikację przemysłu, którym towarzyszy napis ‘Forward’, czyli ‘naprzód’! Kamila zrobiła mural, który zawierał pytanie ‘For what?’, czyli ‘po co?’. Jest to gra słów, w jakim celu zmierzamy naprzód? Grupa artystyczna Mash/Her/Dip, także była zainteresowana historią Birmingham. Nie wiem czy pan wie, że Custard Factory, która znajduje się zaraz za rogiem , jest perwszą fabryką, która wyprodukowała budyń! Custard to właśnie budyń, a wymyślił go Alfred Bird z Birmingham.

J.K . - Kiedy to było ? R .P. - Zaintersowanych odsyłam do internetu, ale było to gdzieś w połowie XIX wieku. Dziewczyny z Mash/Her/Dip wymyśliły potrawy, które były wariacjami na temat produktów żywnościowych pochodzących z Birmingham - budyniu , czekolady (gdyż z Birminggham pochodzi czekolada Cadbury), oraz herbaty. Przepisy zostały później pokazane na wystawie, wraz z filmem dokumentującym posiłek. J.K . - To bardzo ciekawa i słodka historia, muszę jednak zadac pytanie dość trudne, może wścibskie , ale tak mo ja rola ( śmiech ... ) Kto za wami stoi ? Skoro to wszystko to działalnosc charytatywna to... R .P, - Skąd mamy pieniadze? J.K . - Nie chciałem być nie grzeczny ( śmiech ) R .P. - O tym wszystkim można przeczytać na naszej stronie w internecie. PEA nie posiada stałego budżetu, a jedynie budżet na konkretne projekty pozyskiwane głównie z brytyjskich funduszy publicznych. Utrzymujemy naszą działalność wyłącznie dzięki projektom, pracy wolontariuszy oraz zacięciu naszych założycieli. Prowadzimy PEA dla naszej społeczności, bo wierzymy że istnieje paląca potrzeba zapełnienia luki jaka istnieje w West Midlands w zakresie wspierania i promowania polskiej społeczności i kultury. J.K . - No ale ktoś za te projekty płaci , kto ? Widzę tabliczkę National Lotery, to wasz spnsor? R .P. – Heritage Lottery Fund to nie jest nasz sponsor, ale fundator. Jakies 20 lat temu zdecydowano, żeby część pieniędzy z loterii przeznaczyc bezpośrednio na kulturę i sztukę. W praktyce wygląda to tak, że organizacje takie jak nasza mogą się ubiegać tam o fundusze na konkretne projekty. Gdy projekt się spodoba, otrzymujsmy dofinansowanie na jego realizację. Prawie za każdym razem mamy innego fundatora. Nasze obecne dwa proejkty fundowane są przez Birmingham City Coucil, Arts Council i Instytut Kultury Polskiej w Londynie. J.K . - To jest ten projekt pod nazwą "Kolektyw Medialny " ? R .P. - Kolektyw Medialny jest fundowany przez Birmingham City Council . J.K . - Skąd pomysł? R .P. - Mam wykształcenie historyczno - artystyczne. Od ośmiu lat pracuję w różnego rodzaju instytucjach artystycznych - najpierw w Polsce , teraz w Anglii. Oprócz tego, że pracuję dla PEA, pracuję także w Ikon Gallery, najlepszej galleri sztuki współczesnej w regionie. Podczas pracy w Ikon miałam okazję pracować z klubem młodzieżowym Ikon, którty mnie zainspirował. Jako PEA dotychczas pracowaliśmy tylko z małymi dziećmi i dorosłymi, ale nie z młodzieżą , więc to była luka którą chciałam wypełnić. Zdecydowałam stworzyć młodzieżową gupę artystyczną. Napisaliśmy projekt, dostaliśmy pieniądze, no i jest! J.K . - I teraz młodzież się garnie, czy jest odwrotnie. Czegoś wam, brak , na przykład wsparcia medialnego ? R .P.- Nie jest łatwo zachęcić młodzież do brania udziału w tego rodzaju projektach. Myślę, że głównym powodem jest brak czasu oraz coś co mogę nazwać chyba nieśmiałością . Mamy już sporo miejsc zapełnionych, ale są jeszcze wolne miejsca. Czyli jest jeszcze szansa na uczestnictwo dla młodzieży w wieku od lat 15 do 19 . J.K . - Jest to zabawa w filmowanie ? R ,P. - Nie tylko . Przez pierwsze dwa miesiące będziemy realizować filmy, potem przez kolejne dwa miesiące będziemy projektować plakaty do tych filmów, a przez ostatnie dwa miesiące zorganizujemy wystawę plakatów i pokaz filmów. Nie tylko nauczymy się jak kręcić filmy, projektować, ale także nauczymy się jak organizować wydarzenia artystyczne. Dodatkowo młodziez bedzie także miała możliwość ukończenia tzw. Art Awards, co jest już kwalifikacją zawodową. J.K .- Dziękuję serdecznie za rozmowę.


Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Wiadomości

5

CO MNIE WKURZA? Wygl ąda na to , że komuś zależy na tym by się w kotle zwanym Polską ciągle gotowało . No i gotuje się ! Ostatnio gorącym tematem stał się Mauisz T. , dawniej Trynkiewicz , nauczyciel wychowania fizycznego , pedagog , jednocześnie pedofil i morderca . Skazany prawomocnym wyrokiem Sądu w PRL na karę śmierci za zabójstwo i gwałt ze szczególnym okrucieństwem czterech chłopców , uniknął jej w wyniku amnestii w roku 1989 . Karę tę wówczas zamieniono mu na najwyższą dostępną w owych czasach 25 lat ! Cała sprawa nie budziła by z pewnością tyle wątpliwości , co w tym konkretnym przypadku gdyby nie bezmiar winy tego człowieka i potworność czynu jakiego się dopuścił oraz fakt , że jakimś zrządzeniem losu udało mu się "wywinąć" sprawiedliwości .Oczywiście pojęciem względnym jest to czym jest ta sprawiedliwość . Kara 25 lat pozbawienia wolnosci , to bardzo surowy wyrok , ale czy w tym konkretnym przypadku adekwatny do popełnionego czynu ? Dla wielu z nas , bardzo wielu , to kara śmierci winna być tą jedyną właściwą w jego wypadku , dla pozostałych kara bezwzględnego dożywocia . Nie jestem zwolennikiem kary śmierci i nie zamierzam się też pastwić nad panem Trynkiewiczem , wszak Sąd nad nim już się odbył. Co by nie powiedzieć w tym temacie , to podkreślę raz jeszcze : Sąd się nad nim już odbył i zasądzony wyrok odsiedział ! A to że przesiedział tylko 25 lat za to co uczynił , jest sprawą drugorzędną niestety . Takie widać mamy prawo i takich prawodawców . Dura lex set lex . Marne prawo , ale prawo. Prawo karne państw demokratycznych , o jasnym i czytelnym statusie prawnym nie budzi wątpliwości dla nikogo z obywateli oraz dla organów wykonawczych w danym państwie jaka kara obowiązuje za popełniony czyn wbrew prawu . Jego wykładnia jest jasna i czytelna dla wszystkich. Ale nie w Polsce widać . Choć mówimy wszyscy tym samym językiem , każdy prawo rozumie jak chce do momentu , aż głos zabierza Trybunał Konstytucyjny i wytłumaczy co jest w nim zapisane . Ale ten potrzebuje czasu by wszystko wyjaśnić już nie tylko samym obywatelom , lecz także tym co prawo te tworzyli ( ! ) . Gdzie byli myślami , ci którzy tworzyli ówczesne prawo ? Tego nikt nie wie i pewnie oni sami nie wiedzą , a na pewno nie pamiętają już . Nie zamierzam bronić pana Trynkiewicza , ani umniejszać roli czynu który popełnił , bardziej pragnę wyrazić swoje niezadowolenie nad tym co wokól tego się dzieje . Jako obywatel RP , jako emigrant - mam do tego prawo ! Pewne jest to , że Państwo jako instytucja przespało sprawę , po prostu zawiodło . Społeczeństwo zwyczajnie boi się takich ludzi jak pan Trynkiewicz , nie chce ich widzieć z powrotem pomiędzy nimi . Czy ma powód do obaw ? Bezdyskusyjnie tak ! Nikt nie chciał zająć sie tematem przestępców - morderców , którzy po odbyciu kary będą musieli kiedyś wrócic do społeczeństwa . Było ogromnie dużo czasu , w tym konkretnym przypadku aż 25 lat , by w sposób przemyślany i cywilizowany skutecznie zgwarantować obywatelom poczucie realnego bezpieczeństwa i sprawiedliwosci . To nie wybaczalny błąd wszystkich byłych i obecnych " specjalistów " prawa , karnistów , sędziów , ministrów , posłów i senatorów , premierów i prezydentów także . Nikomu się widać nie chciało, choć każdy mógł i każdy wiedział , to spychał ten temat na później , bo było cos ważniejszego , bo nastepca się tym zajmie . Teraz - i to wydaje mi sie szczególnie ochydne wielu polityków różnej barwy politycznej próbuje ten czas nadrobić i przy okazji tej tragedii ugrać coś dla siebie . Każdy z byłych ministrów sprawiedlwości obwinia poprzedników i następców , obecny minister posunął się do granic absurdu i prowokacji , tak bardzo śmiesznej , że gdybym nie był Polakiem mieszkającym na Wyspach myślałbym , że dzieje sie to na Białorusi ! Tak znane nam dobrze z TV, obrzucanie się wzajemnie błotem przez polityków ruszyło na całego . Obrzydliwość ! Każdy wini każdego , gloryfikujac zaś siebie . Nie personifikuję nikogo , choć zainteresowani czytelnicy śledzący sprawę wiedzą o kim myślę . Przecież nikt z tych ludzi nie jest bez winy ! Szczytem niekompetencji zaś

uważam tworzenie ustawy pod kątem zatrzymania " na siłę " w więzieniu konkretnego człowieka ! To zwyczajnie może się zemścić i skompromitować jeszcze bardziej tych , którzy " tworzyli na kolanie " tę ustawę . Wspomniany Trybunał Konstytucyjny zajmie się tym w stosownym czasie , po tem zapewne i Trybunał w Strassburgu . Prawnicy już zacieraja ręce i liczą ewentualne zyski . Sprawa bowiem ma swoje konkretne wartości finansowe , a ewentualne odzszkodowania Państwa z tego tytułu są z reguły są barzdo wysokie , nie mówiąc już o wstydzie. Za wszystko i tak zapłaci polski podatnik , czyli przeciętny Polak , zjadacz chleba , zupełnie niewinny w tym zamieszaniu . Moderatorzy prawa zaś mogą spac spokojnie , ich nikt do odpowiedzialności nie pociągnie . Szkoda , bo pieniądze można by dać np. biednym szpitalom . Może się więc okazać w niedalekiej przyszłości , że pan Maiusz T. wygra sprawę odszkodowawczą w sądzie o próbę karania go ponownie za to , za co karę już odbył . Proszę nie myśleć , że to nieprawdopodobne , w odosobnieniu wielu więźniów marzy o takich wpadkach władzy, jeden dzień nieuzasadnionego wzgledem prawa zatrzymania sporo Panstwo kosztuje .Ta porażka może być o tyle dotkliwa , że przegra niewinny człowiek , zwykły Polak , który do reszty straci zaufanie do własnego Państwa . Sprawa Trynkiewicza ma swoją druga twarz : Odsłoniła prawdę o systemie karnym i penitencjarnym w Polsce . Społeczne odczucie postrzegania więźniów w naszym Kraju jest powszecnie takie niestety, iż więźniowie powinni odbywać karę za popełnione czyny klęcząc na grochu , w kącie celi , z rękami podniesionymi do góry . To oczywiście przenośnia , ale politycy nie chcą przy tym zbytnio grzebać i narażać się wyborcom , dlatego system penitencjarny w tym Kraju jest taki jaki jest . Nie chce się nikomu chcieć to zmienić . Mam wrażenie , że obecnie jest to system karny umocowany jedną nogą na zchodzie , drugą na wschodzie Europy. Mnie i mojemu sercu bliższy jest system skandynawski , bardzo humanitarny i rozsądny , traktujący generalnie więźnia jako człowieka chorego , któremu trzeba jakoś pomóc . Nie z samej tylko litości nad bandytą , lecz ze zwykłej prewencji , po to by obywatele mieli poczucie bezpieczeństwa , by kiedyś , gdy więzień opuści zakład karny , nie zechciał próbować ponownie popełnić przestepstwa , nawet gdyby miał tę możliwość . To nazywa się resocjalzacją . Efekty tej pracy są widoczne . Tak jest widać dla nich taniej . Ktoś może mi zarzucić sprawę Brejvika , że to zaprzeczenie zdrowego rozsądku , że zbyt liberalny jest to system , dostał wszak tylko 21 lat za zabójstwo aż 77 osób ! Tak , to prawda, ale nie oznacza to ( mało kto o tym wie ) , że kiedykolwiek on wyjdzie na wolność ! Tam ustawa , którą w Polsce szyto na szybko pod konkretnego przestępcę , funkcjonuje już od lat, jest dopasowana do całego systemu resocjalizacji . Mało tego , prawo to istniało na długo przed popełnieniem tej zbrodni i nikt nie może zarzucić , że to działa wstecz . Szanse na wyjscie pana Brejvika z więzienia oceniam na mało prawdopodobne , procentowo bliskie zeru . Pozornie wydaje się to dość kosztownym rozwiązaniem , ale tylko pozornie . Liczba popełnianych przestepstw przez recydiwistów w Polsce o czymś świadczy . Jest ogromna . Nikt bowiem nie liczy kosztów jakie ponoszą zwykli obywatele poszkodowani przez niezresocjalizowanych przestępców .Wystarczy porównac statystyki w Polsce i krajach Skandynawskich . I tu niestety widać , że system nie działa poprawnie, jest kosztowny i przestarzały , a to co jest , jest tylko i wyłącznie po to by " jakoś to było " . Więzienia są ?. Są ! Ludzie maja prace pilnując tego ? Mają ! Przestępcy siedzą i odbywaja karę? Siedzą i odbywają ! Jak wyjdą i kogoś znowu obrobią lub zabiją to się ich znowu zamknie na kolejne lata i po sprawie . Tak jest od czasów starożytnego Rzymu i nikomu nie przy-

chodzi w Polsce do głowy , że można to zmienić ! Czy nikogo naprawdę nie obchodzi , że za każdym dramatem stoi czyjaś krzywda ? Kara odosobnienia jaką jest więźienie to jedno , resocjalizacja to drugie . W Polsce tej resocjalizacji zwyczajnie brakuje . Dlaczego w Kraju , w którym było nie było ten kierunek studiów jest jednym z najbardziej wzietych kierunków , brak jest resocjalizacji ? Gdzie są absolwenci tych uczelni ? W pracy jakoś ich nie widać , póki co efekty są mizerne . Więzienia są przepełnione do granic możliwości , sędziowie mam wrażenie są niekiedy oderwani od rzeczywistości i niedługo pewnie wsadzać będą ludzi za przejście na czerwonym świetle , podczas gdy ci , którzy zwyczajnie zasługuja na odosobnienie natychmiast , chodza sobie spokojnie po ulicach i ... czekaja aż się zwolni miejsce w zakładach karnych . Poza tym wszystkim także ci co tam już są , są pomieszani ze sobą bez względu na popełniony czyn . I tak ktoś kto nie płacił alimentów , bo nie miał z czego , siedzi z kimś kto zabił , bo taki miał kaprys . Administracja Zakładów Karnych zaś bardzo często toleruje subkultury więzienne ( ! ) , wśród samych osadzonych , mieszając tych co " grypsują " z tymi co nie zamierzają tego robić . To już naprawdę jest inną epoką . Młodociani przestępcy pobyt w więzieniu traktują jako swego rodzaju inicjację dorosłości . Paradoks goni paradoks . Czy to jest polska resocjalizacja? Przecież to nie powinno miec miejsca ! Przy okazji zwalnienia Trynkiewicza na wolnosć wyszło na jaw , że ludzie którzy przez lata mieli dbać o nas , zwyczajnie zawiedli . Media urządziły pokaz z pod bramy więzienia w Rzeszowie jakby co najmniej na okoliczność przyjazdu jakiejś popularnej gwiazdy ekranu . Brakowało tylko fajerwerków i cukrowej waty . Czy ktoś dziś przyzna się do błędu i powie wprost , że nasz system penitencjarny jest do niczego ? Mało prawdopodobne , to politycznie nie poprawne , lepiej ciagle trzymać to ciepło w kotle , dopóki wrze dopóty wszyscy są zadowoleni , jakoś w końcu to jest , nastepcy niech sie tym zajmą . Potem sprawa ucichnie , a jak ktos przy tym oberwie lub zginie , znowu będzie temat , błoto zawsze sie znajdzie pod ręką ! Będzie o czym mówić i znowu bedze głośno, znowu padną obietnice , będzie znowu co robić ! Przed swoimi oczami mam widok Temidy , symbolu sprawiedliwości , greckiej bogini - trzymajacą wagę i miecz , mającą opaskę na oczach ale tak jakoś założoną , żeby nie do konca była ślepą . Odkrytą prawie ma za to całą resztę ciała. I wcale nie zależy jej by widziec swoją nagość lecz jakie komu serwuje wyroki . I nie jest mi wesoło z tego powodu , zwyczajnie szkoda mi mojego Kraju i moich rodaków i choć bardzo bym chciał by było inaczej , nie bardzo wiem co mogę zrobić by obudzić tych , którzy obiecywali oraz składali przysięgę , że będą zawsze i wiernie stali na straży służby publicznej . Jarek Kobzdej


6

Wiadomości

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

8 lutego był dla fanów polskiego rapu, mieszkających w Londynie i okolicach, ważnym dniem W The Rhythm Factory odbył się bowiem koncert warszawskiego zespołu Molesta Ewenement, w którego skład wchodzą Piotr „Vienio” Więcławski, Paweł „Włodi” Włodkowski, z których inicjatywy zespół powstał, a także Tomasz „Pelson” Szczepanek i Michał „DJ.B” Olszański . Zespół istnieje już od 18 lat i właśnie z tej okazji odbył trasę koncertową na Wyspach. Prócz Londynu, formacja odwiedziła również Bristol(07.02) i Edynburg(09.02). Fani usłyszeli m.in. utwór To dla moich ludzi, który jest jednym z bardziej znanych polskiej publiczności. Ci, którzy przybyli

do The Rhythm Factory, mówili, że ten „kawałek” był najbardziej wyczekiwany. Molesta Ewenement, to jeden z najbardziej popularnych zespołów wśród fanów polskiego rapu. Ich londyński koncert przyciągnął ponad 100 fanów, którzy, jak sami mówili, wychowali się na muzyce polskiego składu. Zespół powstał w 1995 roku w Warszawie pod nazwą Mistic Molesta, w 1998 roku ukazała się debiutancka płyta składu(którego nazwa już wtedy została skrócona o pierwszy człon) zatytułowana Skandal. W 1998 roku skład zespołu uległ zmianie, jednak nie przeszkodziło to w wydaniu kolejnego albumu pt. Ewenement. Będzie dobrze dzieciak, to singiel zwiastujący kolejny album Molesty, który został wydany w 2000 roku. Kilka miesięcy później pojawiła się trzecia płyta składu, za sprawą której członkowie

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Molesty zostali wyróżnieni nominacją do Fryderyka. W roku 2002 ukazała się płyta pt.Autentyk. Rok później debiutancki album Skandal uzyskał status złotej płyty. 23 października 2006 roku ukazał się album Nigdy nie mów nigdy, podpisany nazwą Molesta Ewenement. Zespół wydał również albumy koncertowe i studyjne. Koncert Molesty był też okazją do spotkania z Popkiem(Pawłem Rakiem), polskim raperem i zawodnikiem MMA, który od wielu lat mieszka w Wielkiej Brytanii. Popek rozpoznawalny jest dzięki polskiej grupie muzycznej Firma, jednak prowadzi także solową działalność artystyczną. Raper znany z zamiłowania do tatuaży, skaryfikacji i kontrowersyjnego stylu życia, ku uciesze fanów, chętnie pozował do zdjęć i rozdawał autografy. Noemi Ndoloka Mbezi

Kabaret Mlodych Panow - relacja z Birmingham

2 Marca, Repethtyory Theatre, the Studio, godz.20.00 Trudno powiedzieć by dojście na samą imprezę było miłe , no chyba że ktoś lubi strugi ulewnego zimnego atlantckiego deszczyku ! Jedyny egzemplarz Gazety Polonijnej , który zabrałem ze soba na przedstawienie wpadł mi w kałużę . Nie zrażony jednak tym niepowodzeniem , mokry , w ostatniej niemal

chwili dotarliśmy ( tzn. ja z małżonką i fotograf Andrzej Sabuda , również z małżonką ) do mijsca przeznaczenia .Gorąca atmosfera przedstawienia wysuszyła ją na tyle by udało się zrobić zdjęcie z Aktorami . The Studio , to nieduży , kameralny teatr o świetnej jak mi sie wydaje akustyce , jest częscia Repethytory Theatre tuż obok nowej biblioteki w Birmingham . Bilety w cenie 20 GBP . Widzów ok. 160 - 180 na 220 miejsc dostępnych . Cena warta była obejrzenia tego Kabartetu , po pierwsze : Repertuar nowy , po drugie : Świetna gra aktorów , żywa reakcja publicz-

ności oraz znakomite warunki akustyczne - to po trzecie . Doskonały wybór miejsca i wyczucie oragnizatorów tej imprezy pozwoliły na to by aktorzy na scenie poczuli się swobodnie i niemalże zintegrowali sie z publicznością . Odniosłem wrażenie , że aktorzy nie grali przedstawienia , oni byli sobą ! "Zawsze fajnie jest grać dla polonii ( mówi Robert Królczyk - Aktor Kabaretu ) czuć że ona nas chce , występuje jakś chemia pomiedzy nami , nie ma tego na co dzień i widac , że jest troche wygłodniała " Ze swojej strony mogę potwierdzic te słowa , jest chemia , jest wzajemna relacja . To napewno zasługa także organizatora , który przewidział ilośc widzów i dostosował odpowiednia wilkosc sali . Było więc kameralnie . Repertuar " Bezczelnie młodzi " rozłożył pub-

likę . Smiech bywa czasem sam w sobie śmieszny . Parę osób śmiało się w dośc ekscentryczny sposób co stwarzało jeszcze bardziej fajną atmosferę . Ktos kiedys powiedział , że pięć minut śmiechu działa tak samo jak szklanka mleka . Myślę , że wczoraj wypiiśmy cysternę na głowę . Ten krótki , bo trwający cztery dni wypad do Angli , z trzema występami , w tym pierwszy raz w Birmingham był już drugim mini tourne po wyspach . Wcześniej Kabaret gościł w Londynie , Soutchampton i Cardiff . Zdecydowanie uważam , że takie formy rozrywki przyczyniaja się do tego , ze zapominamy na chwilę sprawach , które nurtują nas na codzień . Jarek Kobzdej - relacja Andrzej Sabuda - fotograf


Gazeta

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Wiadomości

POLONIJNA.co.uk

7

MARIKA 'Elektronicznie Live' z zepołem 22.03.2014 LONDYN Rhythm Factory 16-18 Whitechapel Rd London E1 1EW drzwi od: 7 PM 10.30 PM bilety : £ 17 przedsprzedaż / £ 20 w dniu imprezy Rezerwacja biletów: www.megayoga.co.uk Info: www.megayoga.co.uk / www.facebook.com/megayoga UWAGA! : Limit wieku -18+ , do wejścia konieczne jest okazanie przez każego ID ze zdjęciem.

Kabaret Skeczów Męczących został założony w 2003 roku w Kielcach. Wtedy też grupa została dostrzeżona przez jurorów na Festiwalu FAMA.

falę. Pozostali członkowie kabaretu to Michał Tercz – o świetnym głosie i uroku osobistym, Jarosław Sadza – tworzący niepowtarzalne postacie, znany jako Pan Jacek, Kłaku lub kultowy Śruba.

W kolejnych latach kabaret zdobywał doświadczenie i obycie ze sceną, a także nagrody na najważniejszych festiwalach w Polsce XXV Lidzbarskich Wieczorach Humoru i Satyry, Trybunałach Kabaretowych 2005 w Piotrkowie Trybunalskim. Kabaret Skeczów Męczących został doceniony także na krakowskiej PACE, gdzie w 2006 roku zdobył nagrodę publiczności, powtarzając ten sukces w roku kolejnym i dodatkowo zdobywając także III miejsce. Bardzo szybko kielczanie trafili również do telewizyjnych realizacji. Regularnie pojawiają się w kabaretowych programach TVP2, są także gwiazdami na wszelkich letnich kabaretonach. Bez problemu radzą sobie z dużą widownią potrafiąc ją rozgrzać i rozbawić do łez. Zespół ten świetnie porusza się w tematyce sportowej. Wielką popularność przyniosła mu fantastyczna parodia Jacka Krzyżówka, a także takie numery jak „Piosenka Trenera” czy „Hymn Euro 2012”. Kielczanie poszukują nowych rozwiązań, lubią zaskakiwać i szokować. Przestawiają męski punkt widzenia na sprawy mniej lub bardziej codzienne. W skład kabaretu wchodzi Karol Golonka – muzyk i świetny konferansjer, w duecie z czarującym i zdolnym Marcinem Szczurkiewiczem potrafią sprawić, ze kilkutysięczna publiczność na jedno hasło wykona

"Z życia niższych sfer. Program w 3D" Najnowszy program Kabaretu Skeczów Męczących po raz kolejny uraczy widzów nietuzinkowym żartem ubranym w nowatorską formę. W dobie rosnącej popularności filmów w technologii 3D nadszedł czas, aby współczesne kabarety również były dostępne dla widzów w trójwymiarze. Kabaret Skeczów Męczących to pierwszy w historii kabaret oferujący spektakl w 3D. Z życia niższych sfer to program pełen znanych i lubianych postaci, ale też nowych bohaterów, którzy udowodnią, że nie tylko rzeczywistość celebrytów i wielkich tego świata może być ciekawa. Najnowsza technologia prawi, że widzowie

Mamy przyjemność zaprosić wszystkich na klubowe wydanie MARIKI w mocnych i transowych, elektronicznych aranżacjach z towarzyszeniem perkusisty i dwóch klawiszowców. MARIKA znana szerokiej publiczności z programu The Voice of Poland, to przede wszystkim autorka tekstów, kompozytorka tworzącą muzykę na pograniczu reggae, funku i soulu. Okrzyknięta Pierwsza Dama Polskiego Reggae zaprezentuje się w całkiem nowej artystycznej odsłonie, w wydaniu klubowym. Przed koncertem DJ set zagra Adrian Magrys (Lanquidity rec.) Nie można przegapić tego wydarzenia! Zapraszamy wszystkich gorąco! Marika, czyli pochodząca z Łomży Marta Kosakowska, rozpoczęła przygodę z muzyką w 2002 roku. Została wówczas wokalistką nowatorskiego zespołu Bass Medium Trinity, z którym wydała debiutancką płytę Mówisz i Masz (2004 rok). Od zawsze bliskie były jej egzotyczne rytmy. Choć znalazła uznanie na polskiej scenie reggae, nigdy nie pozwoliła się zaszufladkować. Balansuje na pograniczu wielu gatunków, czerpiąc między innymi z soulu, czy funku. Bezustannie szuka nowych brzmień, co odzwierciedlają jej muzyczne projekty. Na drodze wokalistki stanęli również muzycy światowej sławy. Dzieliła scenę z takimi gwiazdami, jak Erykah Badu, Wyclef Jean, Missy Elliott, Sean Paul, Gentleman, czy Macy Gray. Sama pisze teksty swoich piosenek. W pełni uzasadnia to jej wykształcenie, ukończyła bowiem.. polonistykę! Choć twierdzi, że znajomość literackiego kanonu prowadzi często do trudnych,

będą mogli głębiej doświadczać otaczającej rzeczywistości, a poprzez błyskotliwe żarty d w u w y m i arowy śmiech stanie się śmiechem trójwymiarowym. Dzięki 3D Kabaret Skeczów Męczących przybliży obraz polskiej piłki, zgłębi przestrzeń polityki i spraw społecznych oraz raz na zawsze oddali widmo kryzysu. Na widzów czekać będą nie tylko rewelacyjne premiery, ale również nowe wersje uznanych hitów. Kabaret jeszcze nigdy nie był tak blisko widza...

krytycznych porównań z własną twórczością, nie sposób nie zauważyć, że jej utwory są niezwykle różnorodne. Stronią od banałów, nie mają tylko bawić i dostarczać rozrywki. Zręczna gra słowem prowadzi do szerokiego spectrum przemyśleń. Niebanalne teksty wokalistki dotykają przeróżnej tematyki - od inaczej pokazanej miłości, przez smutek , po problemy ludzkie- te bardziej i mniej zwyczajne. Muzykę od zawsze stara się godzić z zamiłowaniem do dziennikarstwa. Prowadziła autorskie audycje w Polskim Radiu Euro i Roxy FM, wcieliła się również w rolę prowadzącej program The Voice of Poland. Co łatwo zauważyć Marika nie boi się wyzwań. Udowadnia to również jej najnowszy album- ChilliZET Live Sessions, czyli intymne, pełne zmysłowości spotkanie z artystką w kolejnej odsłonie. Bez zbyt wielu instrumentów, bez wielkiej produkcji- to po prostu niepretensjonalne połączenie barwnego głosu i kojących dźwięków. Marika ma na koncie 6 albumów (w tym 4 solowe), liczne występy gościnne w projektach innych artystów (m.in. Abradab czy De Mono). Jej dorobek zdobią też trzy nominacje do Fryderyków, w tym w kategorii Nowa Twarz Fonografii. Co dalej? Nowe ścieżki, jeszcze wyższe poprzeczki, z uśmiechem, bez nudy i kroków wstecz.

Organizator: OSIEMGLEWSKI EVENTS www.facebook.com/OsiemglewskiEvents Na fanpage możliwość wzięcia udziału w losowaniu darmowych wejściówek. Telford - 06.04.2014 Oakengates Theatre Limes Road , TF2 6EP Drzwi otwarte: 19.00, START: 20:00

Strona sprzedaży biletów: www.theplacetelford.com Również w kasie biletowej teatru. W sklepie Casper Stores 46 New Street Wellington Telford TF1 1NE

Cena biletu: 18 funtów-kup teraz 23 funty-w dniu eventu


8

Gazeta

Wiadomości

POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Wiadomości z Worcestershire pod redakcją Tomasza Piotrowskiego

Wielkanocny rajd rowerowy Worcester- Paryż W tym roku miejscowe hospicjum w hrabstwie Worcestershire obchodzi 30 -tą rocznicę swojego założenia. Mowa oczywiście o mieszczącym się przy Wildwood Drive w Worcester St. Richard’s Hospice, które otacza opieką paliatywną pacjentów w samym hospicjum (13 łóżek szpitalnych) oraz setki chorych i ich rodziny w prywatnych domach. Hospicjum zawdzięcza swoją nazwę lokalnemu świętemu z Droitwich. Richard de la Wyche, znany równiez jako Ryszard z Chichester, gdzie został biskupem pod kniecswojego zycia, urodził sie Droitwich w roku 1197 i został uznany za świętego w 1262. Co roku jest obchodzony w Droitwich festiwal noszący imię tego lokalnego świętego, który w tym roku przypada na Bank Holiday Weekend 3-5 maja. W programie pokazy klasycznych samochodów, wystawy artysytczne oraz pokazy łodzi rzecznych. Richard de la Wyche był znany ze swojej pracy na rzecz ubogich i chorych i to właśnie jemu powierzono patronat nad hospicjum założonym przez Dr Jenny Bulman w jej własnym domu w roku 1984. Upłynęło już 30 lat od tych skromych początków, kiedy Dr Bulman opiekowała się umierającymi osobami w swoim własnym domu. Hospicjum otacza dziś opieką całą rzeszę pacjentów oraz

ich rodziny. Fundusze czerpane są głównie z prywatnych dotacji (70%) oraz częściowo z funduszy państwowych (30% dotowane przez NHS). Oprócz prowadzenia sieci sklepów charytatywnych oraz pomocy setek ochotników, hospicjum utrzymuje się również z inicjatyw podejmowanych przez członków lokalnej społeczności. Są to zwykle jakieś wyzwania wymagające wysiłku fizycznego lub poświęcenia czasu na rzecz hospicjum. Jednym z przykładów takiej inicjatywy w tym roku jest wielkanocny rajd rowerowy, którego podjął się mieszkający na co dzień w Worcester Tomasz Piotrowski. Tomasz oraz pięciu innych amatorów kolarstwa z naszego hrabstwa zamierza pokonać 300 mil dzielące Worcester od Paryża w cztery dni. Nie jest to może wysiłek porównywalny z tym czego doświadczaja kolarze biorący udzial w Tour de France, które będzie nawiasem mówiąc gościć w tym roku również w Wielkiej Brytanii, ale niemniej jednak nie jest to poranna przejażdżka rowerowa po parku. Kolarze- amatorzy podążą z Worcester do Bath (pierwszy dzień) oraz z Bath do Portsmouth na terenie Anglii (drugi dzień), zatrzymując się po drodze w miejscowych katedrach. Po pokonaniu Kanału Angielskiego na pokładzie promu, rowerzyści znajdą się następnie we Francji, udając się z Caen do Evreaux (dzień trzeci) oraz z Evreuax

PRZEMOC DOMOWA

Mnożą się niestety raporty, kiedy policja oraz lokalne służby socjalne są powiadamiane o przypadkach przemocy domowej , której ofiarami ale i sprawcami są osoby pochodzące róqwnież z Polski. To bardzo niepokojące zjawisko i należy z nim zdecydowanie walczyć. Minęły na szczęście czasy kiedy przemoc domowa była niekiedy wręcz tolerowana jaka ‘sprawa prywatna’. W dalszym ciągu jednak szokują statystyki, które ujawniają między innymi, że co czwarta kobieta cierpi z powodu przemocy domowej lub seksualnej w ciągu swojego życia. Zarówno w Polsce jak i w Wielkiej Brytanii, przemoc domowa jest przestępstwem i trzeba pamiętać, że nikt nie powinien cierpieć w milczeniu i bez nadziei na wsparcie. W ekstremalnych i wcale nie tak rzadkich przypadkach przemoc domowa lub seksualna może prowadzic do faktycznego lub emocjonalnego zniewolenia ofiar a nawet utraty przez nich

życia. Ofiarami przemocy są zarówno kobiety jak i mężczyźni. Hrabstwo Worcestershire ma do zaoferowania specjalną stronę internetową, która dostarcza podstawowych informacji na temat przemocy domowej oraz przemocy seksualnej, jak im zapobiec i gdzie szukać pomocy. Znajdują się tam równiez niezbędne informacje dotyczące ochrony dzieci, co jest niezwykle ważne, ponieważ to właśnie dzieci są często niemymi świadkami przemocy domowej lub seksualnej. Oto adres strony internetowej zawierającej szereg podstawowych informacji: www.worcestershiredomesticandsexualabuse.co.uk Istneje również całodobowa linia zaufania, z której można skorzystać będąc ofiarą lub obawiając się przemocy domowej- 0800 980 3331 W przypadkach, kiedy dochodzi do przemocy na tle seksualnym lub gwałtu, ofiary są bardzo gorąco zachęcane do natychmiastowego skontaktowania się z policją. Dostępny jest również telefon zaufania, który umożliwia bezpośrednią rozmowę z terapeutą lub zostawienie wiadomości- 01905 724 514 Jeśli chodzi o inne ważne informacje dotyczące sektora publicznego na terenie hrabstwa Worcestershrie, można je uzyskać kontaktując sie bezpośrednio z koordynatorem projektu MIRA: Tomasz Piotrowski, tel. 01386 565282, mob. 07770 867 910, lub poprzez stronę projektu na Facebook’u https://www.facebook.com/#!/MIRA.Project

do Paryża (dzień czwarty i ostatni). Cała wyprawa zakończy się pod katedrą Notre Dame w sercu stolicy Francji a wszystko w celu zebrania funduszy na rzecz Hospicjum w Worcester. Zachęcamy osoby prywatne oraz lokalne biznesy do wsparcia Hospicjum, co jest możliwe przez bezpośrednie wpłaty pieniężne na stronie internetowej Just Giving (http://www.justgiving.com/tom-piotrowski) Tomasz, pasjonat kolarstwa i osoba raczej aktywna fizycznie na co dzień, nie ukrywa że będzie to poważne wyzwanie: „Jestem przyzwyczjony do pokonywania średnich dystansów w charytatywnych biegach ulicznych, ale nigdy nie byłem na rowerze przez tak długi czas. Mam nadzieję, że będzie nam sprzyjać pogoda, bo w przeciwnym razie jest przed nami perspektywa 300 mil pedałowania w deszczu i zimnie, a więc wyglądamy z niecierpliwością nadejścia ciepłej wiosny. Z Worcester wyruszamy w środę 16-go kwietnia i naszym celem jest dotarcie do Paryża w

Wielką Sobotę 19-go kwietnia. Jako osoba, która straciła niedawno bliskiego członka rodziny w Polsce, wiem jak pomocne dla pacjentów i ich rodzin jest wsparcie ze strony profesjonalnej opieki paliatywnej. Bardzo chciałbym przyczynić się na rzecz lokalnego hospicjum w Worcester, gdzie mieszkam od kilku lat, bo są po prostu niezasątpieni w tym co robią dla swoich pacjentów i ich bliskich. Zachęcam do wsparcia St. Richard’s Hospice”.

Nadchodzące wybory do samorządów i Parlamentu Europejskiego- 22 maja 2014 Zbliżają sie wybory do lokalnych samorządów oraz do Parlamentu Europejskiego. Donosiliśmy już na łamach Gazety Polonijnej dlaczego powinny one obchodzić Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii. Oto kilka przykładów najbardziej oczywistych powodów które powinny nas skłonić do głosowania na radnych: samorządy decydują o wysokości lokalnych podatków, wpływają na to jak wydawane są fundusze na zdrowie publiczne oraz edukację (również fundusze pochodzące z budżetu Unii Europejskiej), odpowiadają za bezpieczeństwo i wygląd miejscowości, w których mieszkamy. Udział w wyborach jest również najlepszym sposobem na to, żeby wpłynąć na to jak Polacy i inni obywatele Unii Europejskiej są przedstawiani w lokalnych mediach i na innych forach publicznych. Czy wiemy jacy radni reprezentują nas w lokalnym samorządzie? Może warto się tym zainteresować... Istnieją również praktyczne powody dla których powinniśmy znaleźć się na lokalnych rejestrach wyborczych. Łatwiejszy dostęp do pożyczek, zwiększenie naszej wiarygodności jako przyszłych lub obecnych właścicieli domów lub biznesów należą do bardziej oczywistych przykładów. Nie należy również zapominać o tym, że media donoszą na co dzien o konfliktach, u których podstaw leżą często apsiracje obywateli wielu krajów do samostanowienia. Zabrzmi to może nieco trywialnie, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę że te same media często znieczulają naszą wrazliwość na ludzkie cierpienie, ale przecież nie wszyscy na świecie (i w Europie!) mogą brać udział w wolnych wyborach demokratycznych. Jeśli natomiast chodzi o wybory europejskie, to nie powinno ulegać najmniejszej wątpliwości, że Unia Europejska jest obecnie na rozdrożu i

jeśli chcemy mieć wpływ na to w jakim kierunku podąży po majowych wyborach, powinniśmy się zarejestrować do wyborów europejskich w tym kraju. Do wzięcia udziału w wyborach europejskich w Anglii i Walii, potrzebne jest wypełnienie dodatkowej formy UC1, którą można pobrać w Internecie (http://www.electoralcommission.org.uk/__d ata/assets/pdf_file/0003/162813/UC1-English.pdf )i dostarczyć do lokalnego biura wyborczego. Aby prawidłowo odszukać dane biura, należy w wyszukiwarce dostępnej na stronie http://www.aboutmyvote.co.uk/ wpisać swój kod pocztowy, co pozwoli na stwierdzenie do której jednostki samorządu lokalnego należy się zwrócić wysłanie potrzebnej formy lub upewnienie się, że jest się juz zarejestrowanym. Wspominaliśmy na łamach tej gazety, że rejestracja na odbywa sie co roku, a więc formy nalezy wysłać również co roku. Termin rejestracji upływa 6 maja 2014 roku, a więc pozostało juz niewiele czasu. Warto zapamiętać że: •Nie wolno głosować w wyborach do Parlamentu Europejskiego w więcej, niż jednym kraju. •Każdy wnioskodawca musi wypełnić osobny formularz. •Termin rejestracji upływa 6 maja 2014 roku. W zalączniku znajduje sie lista osób odpowiedzialnych za dostarczenie form pozwalających na zarejestrowanie się do głosowania w poszczególnych dystryktach hrabstwa Worcestershrie. Zachęcamy do nawiązania kontaktu, jeśli nasze nazwisko nie figuruje na rejestrze wyborczym lub jeśli jeszcze nie otrzymalismy dodatkowej formy uprawniającej nas do głosowania w parlamentarych wyborach europejskich.


Sensual Beauty Kosmetolog - mgr Agnieszka Lasek

Oferuje zabiegi: Mikrodermabrazja korundowa i diamentowa Oksybrazja, Mezoterapia, Radio fale Liposukcja Kawitacyjna- likwidacja cellulitu Depilacja woskiem z Epilfree I wiele więcej zabiegów specjalnie dla Ciebie

COVENTRY – CV64FN, tel. 07516408996

JJ Services

9 North Street Rugby CV22 5AS Tel. 01788 879 292 email: rugbybiuro@gmail.com www.rugbybiuro.co.uk

- Usługi księgowe (self employed, Limited Company, VAT, PAYE), - Rozliczenia z podatku dla osób zatrudnionych, - Tłumaczenia przysięgłe, - Odszkodowania (polska obsługa, bez oplat) - Pomoc w ubieganiu sie o benefity i zasiłki.

POLSCY ADWOKACI


10

Powieść

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Męska sprawa - Marek Kędzierski Tymczasem nadszedł Romek. - Ty, Romuś, jak jest? – zagadnął Adam. - Kijowo, ale damy radę – roześmiał się zagadnięty. „A może ten dzień nie był do końca taki zły?”, pomyślał Rysiek i właśnie miał się żegnać, bo zapadł już zmierzch, gdy jego wzrok przykuła scena rozgrywająca się na przystanku autobusowym. - Ej, patrzcie! – ruchem głowy wskazał kumplom przystanek. W szybko zapadającym zmroku czterech mężczyzn szarpało i popychało młodą dziewczynę, bawiąc się przy tym doskonale. Dziewczyna była tak przerażona, że nie stawiała żadnego oporu. Szlochała tylko cicho, błagając, by pozwolili jej odejść. - Majecha z kumplami – powiedział Adam z nutką agresji w głosie. Wszyscy wiedzieli, kto to jest Majecha. Niereformowalny kryminalista, który większość życia spędził w więzieniach, znany w okolicy oprych. Ulica była już zupełnie pusta i na jakąkolwiek pomoc raczej nie można było liczyć. Poza tym z Majechą i tak nikt nie odważyłby się zadrzeć. Posterunek milicji był zbyt daleko, a telefon w domu mało kto wtedy posiadał. Chłopcy stali bezradnie, zastanawiając się, co zrobić, gdy do grupki oprychów podszedł szybkim krokiem starszy człowiek w kapeluszu. - Patrzcie, jakiś dziadziuś idzie. Dostanie wpierdol… – wyszeptał Romek. - Dobry wieczór panom. Chciałbym was prosić, byście pozwolili tej pani odejść. Najwyraźniej nie czuje się tu najlepiej i pewnie chciałaby wrócić spokojnie do domu – powiedział starszy człowiek. Słysząc te słowa, bandziory zgłupiały na moment, lecz trwało to tylko krótką chwilę. Majecha uśmiechnął się szeroko, szczerze rozbawiony. - Dziadziuś, pojebało cię? Wypierdalaj, póki mam dobry humor, bo ci dupę skopię i bratków nasadzę! – krzyknął ku uciesze kompanów. - Bardzo panów proszę, nie róbmy niepotrzebnego zamieszania. Nikomu nie musi się stać żadna krzywda. Pozwólcie mi odejść z tą panią – mówił grzecznie staruszek. - Wkurwiasz mnie, dziadek! – Majecha zaczynał tracić cierpliwość. – Edek, przypierdol mu, bo nie chcę sobie łamagą rąk brudzić. Bandziorowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Wziął potężny zamach, lecz zanim jego pięść wylądowała na głowie staruszka, błyskawiczne kopnięcie w splot słoneczny pozbawiło go tchu. Oprych zgiął się w pół i opadł na kolana. Widząc to, jego kompani z wściekłością rzucili się na staruszka. Tylko Majecha przyglądał się całej sytuacji z otwartymi ustami, nie mogąc opanować zaskoczenia. Potyczka była krótka. Kilka sekund później mężczyźni leżeli na ziemi, zwijając się z bólu. Dwaj z nich mieli połamane ręce. Majecha doszedł już do siebie po pierwszym szoku i wydobył zza pasa nóż. Dziadek nawet nie drgnął, tylko z zaciekawieniem wpatrywał się w bandziora. Kryminalista zręcznym ruchem pchnął przeciwnika w brzuch, lecz ten usunął się, jakby od niechcenia i wymierzył bandycie potężny, precyzyjny cios w podbródek. Nożownik osunął się nieprzytomny na ziemię. Dziewczyna natychmiast uciekła, a starszy człowiek ruszył w kierunku stojących opodal chłopców. - O, Maliński i reszta…. Co to, już nie mówicie

mi „dzień dobry”? – profesor Kwiatkowski zwrócił się do nich łagodniej niż zwykle. Jak na komendę wymamrotali grzecznościową formułkę, wciąż gapiąc się na niego baranim wzrokiem. - Mam do was prośbę, chłopaki. Nie mówcie nikomu coście tutaj widzieli. Milicja tylko niepotrzebnie zadawałaby pytania. Tamci nie będą kłapać dziobem, bo będzie im wstyd. Wy też zapomnijcie – powiedział i odszedł w głąb osiedla. – A tak nawiasem mówiąc – rzucił na odchodnym – to moglibyście odwiedzić starego nauczyciela i opowiedzieć, co się z wami działo od czasów podstawówki. Mieszkam na Wieniawskiego 30 przez 6. No, to na razie. Uciekajcie do domu, bo już ciemno. Gdzie mieszka Kwiatkowski, przyjaciele wiedzieli już dawno. Sprawdzili to lata temu, kombinując jak by się tu na nim zemścić za swoje upokorzenia w szkole. Na szczęście nic wtedy nie wymyślili. Jeszcze przez długą chwilę stali oniemiali, wpatrując się jeden w drugiego, a potem, jak na komendę, bez słowa ruszyli do domów. Rysiek rozcierał czerwone pręgi na wewnętrznej stronie dłoni. Trzymał rączkę kubełka tak mocno, że plastik werżnął mu się w ciało. W nocy przewracał się z boku na bok, bardzo długo nie mogąc zasnąć. - Kwiatkowski odezwał się do was ludzkim głosem?! – Mistrzu spytał z niedowierzaniem, gdy spotkali się następnego dnia. - Normalnie zaprosił nas, żebyśmy go odwiedzili w domu – zapewniał go Rysiek. - Ściemniasz, facet – kumpel nie dawał się przekonać. – Kwiatkowski nigdy nie gadał z żadnym uczniem jak z człowiekiem. - Ale to jeszcze nic! Ty wiesz, co zrobił z Majechą i jego kumplami?! - Z Majechą? Co zrobił? Chyba zebrał kopy w dupę od każdego po równo? - Spuścił im wpierdol, aż miło! - Co ty pierdolisz? Chybaś się z głupim przez ścianę macał... Gdzie? Jak? Kiedy? Majecha by wytarł Kwiatkowskim podłogę lewą ręką, mimo tych historyjek, że on to niby jakiś cichociemny z wojny. Idź do lekarza, bo masz jakieś zwidy. - Mówię ci! Romek i Adaś mogą potwierdzić. - Cześć, ludzie! Żałuj Mistrzu, że nie widziałeś wczoraj, jak Majecha z kumplami zebrał od Kwiatkowskiego – Adam pojawił się w samą porę, żeby potwierdzić słowa kolegi. – W życiu bym nie pomyślał, że Kwiatkowski ma taką parę! Jak przypierdolił Majesze, to myślałem, że mu łeb urwie. A myśmy się na niego parę lat temu szykowali. Dobrze, żeś nas wtedy powstrzymał, Mistrzu. Ja nie mogę, ale by nam łomot spuścił! Ty, Rychu, idziemy do niego? Sam zapraszał, nie? Mirek Ząbkowski był zupełnie zaskoczony, ale, jak to on, starał się trzymać klasę i nie dać niczego po sobie poznać. Mimo to widać było, że informacja o Kwiatkowskim mało nie zwaliła go z nóg. Mistrzu to była ciekawa osobistość. Starszy od chłopaków o dwa lata, niejako wychował całą hałastrę blokowego podwórka w zastępstwie ich rodziców, którzy nie zawsze mogli poświęcić dzieciom wystarczającą ilość czasu. Większość życia osiedlowa młodzież spędzała poza domem, na ulicy. Tylko Mistrzowi, jego charyzmie i umiejętnemu podejściu zawdzięczali to, że powoli zaczynali wychodzić na ludzi. Co prawda z włosami do ramion, wąchając butapren i z głęboką pogardą dla każdego ro-

dzaju muzyki niezaliczającej się do gatunku heavy metal lub rocka symfonicznego, oraz dla ludzi takowej słuchających – ale jednak. Gdy byli jeszcze gówniarzami, organizował im Mistrzu życie podwórkowe, przygotowując rozgrywki piłkarskie na modłę Mundialu, quizy edukacyjne z zakresu wiedzy ogólnej czy też filmu. To dzięki niemu miano skończonych bałwanów, nadane chłopcom przez nauczycieli jeszcze w podstawówce, nie przylgnęło do nich na zawsze. Dochodziło nawet do tego, że dla Mistrza czytali książki! Oczywiście nie mogły one mieć nic wspólnego ze szkołą, dlatego jakiekolwiek lektury nie wchodziły w grę, ponieważ napawały urwisów tak głębokim obrzydzeniem, że nawet Mistrzu nie byłby w stanie skłonić ich do przeczytania czegoś równie odrażającego. Ale za to Mirek wprowadził ich w świat fantastyki najwyższej próby, a to za sprawą Izaaka Asimova i Stanisława Lema; w świat przygód Alfreda Szklarskiego i w literaturę faktu, opisującą nie tylko wydarzenia z drugiej wojny światowej, ale i choćby problemy rodzącego się wtedy międzynarodowego terroryzmu. Jako syn taksówkarza nigdy nie dał im odczuć, że należy do innego świata – a należał. Taksówkarz to był ktoś, nawet w tak małej mieścinie jak Żary. Mistrzu świetnie zdawał sobie sprawę z jakiej klasy społecznej pochodzi, ale był człowiekiem na tyle inteligentnym i wiedzącym czego chce, że kariera taksówkarska była dla niego czymś obcym, czego, nawiasem mówiąc, jego ojciec nijak nie mógł przeboleć. Ku jego rozpaczy Mistrzu uparł się, by w przyszłości iść na studia. Co gorsza, denerwował czasem rodziców, przebąkując o teologii, lecz tego akurat nikt wtedy nie traktował zbyt poważnie. Wśród kumpli uznawany był za lekkiego dziwaka, ale cieszył się powszechnym poważaniem, szczególnie że i w mordę potrafił przywalić naprawdę przyzwoicie, ale tylko wtedy, gdy się uczciwie należało. A rękę miał ciężką. Nawet Adam, który mimo swojej raczej nienadzwyczajenej postury, niejednemu osiłkowi sprawił tęgie lanie, musiał to przyznać. Miał wrodzony talent do bitki, ale na Mistrzu już kilka lat wcześniej połamał sobie zęby. Kumple nie potrafili pojąć, że Mirek, syn taksówkarza, mając taką przyszłość, chciał sobie zmarnować życie jakimiś studiami teologicznymi. - Jak was zaprosił, to idźcie. Sam bym z wami poszedł, ale teraz co innego mam na głowie. Trzeba by jakoś Waldka od wojska uratować. Mistrzu porywał się, niestety, z motyką na słońce. Jemu ojciec załatwił wyreklamowanie z armii. Miał swoje wejścia, dał w łapę komu trzeba, wyświadczył jakąś tajemniczą przysługę i syn otrzymał kategorię D, czyli niezdolny do służby wojskowej. Z Waldkiem

sprawa była nieporównywalnie cięższa. Chłop zdrowy, duży, może trochę nie w pełni lotny na umyśle, ale kogo to w wojsku obchodzi? Osobiście Rysiek był pewien, że wszelkie wysiłki Mistrza nie zdadzą się na nic. Już niedługo Waldek miał się o tym przekonać na własnej skórze. Blok przy ulicy Wieniawskiego 30 nie wyróżniał się niczym nadzwyczajnym, jednak wtajemniczeni unikali go jak ognia – tu mieszkał nauczyciel języka polskiego ze Szkoły Podstawowej nr 4. - Kto puka? – zapytał niepewnie Romek, gdy stanęli przed drzwiami mieszkania profesora Kwiatkowskiego. - Rychu – powiedział szybko Adam. Obaj spojrzeli wyczekująco na kolegę. – Ty zawsze byłeś najlepszy z polskiego. Argument był mocny. Stojąc pod drzwiami znienawidzonego, a w czasach podstawówki budzącego powszechną trwogę profesora, mimo swoich z górą osiemnastu lat, czuli się jak drobne złodziejaszki, którym ktoś bacznie patrzy na ręce. Nauczyciel polskiego budził respekt nawet wtedy, gdy nie byli już w jego władzy. Rysiek podniósł dłoń i miał już zastukać, gdy drzwi otworzyły się prawie bezgłośnie. Kwiatkowski spojrzał na nich z zaciekawieniem, a jednocześnie surowo, jakby chciał im dać do zrozumienia, że doskonale zna ich niecne myśli i żeby sobie za wiele nie wyobrażali. Mimo woli skulili się, choć powodów do takiej reakcji w istocie nie mieli żadnych. Romek tradycyjnie skurczył się do rozmiarów Adasia, co jak zwykle wzbudziło u Ryśka podziw dla jego umiejętności ekwilibrystycznych. On sam czuł się nieco lepiej niż koledzy, gdyż faktycznie miał zazwyczaj najlepsze stosunki z polonistą. - Chodźcie, chłopaki – Kwiatkowski w okamgnieniu zmienił się nie do poznania. Z jego twarzy biło ciepło i szczera życzliwość. Otworzył szeroko drzwi. Mieszkanie profesora było, ku ich wielkiemu zaskoczeniu, zupełnie normalne. Segment na ścianie, nieduży stół na środku pokoju z całkowicie normalnymi krzesłami, normalny dywan na podłodze, najwidoczniej kupiony po znajomości w lokalnej fabryce dywanów, gdzie pracowali rodzice Ryśka (u niego w domu był identyczny, więc źródło musiało być to samo). Jedynym elementem wyróżniającym to niewielkie lokum spośród innych osiedlowych mieszkań były ogromne regały z mnóstwem książek. Mistrzu na pewno by się zachwycił, ale akurat go nie było, więc nie było też komu wpadać w zachwyt. Na żadnym z gości (z wyjątkiem może Ryśka Kamińskiego) ten imponujący księgozbiór nie zrobił większego wrażenia. Ciąg dalszy nastąpi ....


Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Wiadomości

11

SPORTS DIRECT- PRAWDA I MITY Z początkiem roku kolejna tragedia w Sports Direct, Shi rebrook wstrząsnąła opinią publiczną i poruszyła polskie społeczeństwo. Miejsce zaczyna obrastać legendą, zasłyszane historie zaczynają żyć własnym życiem, a postacie niektórych bohaterów stają się na tyle groteskowe, że świadkowie z trzeciej ręki często nie wierzą w ich istnienie. W środę 1 stycznia 2014, około godzinę przed północą, 28letnia Polka urodziła dziecko w damskiej toalecie magazynu Sports Direct, gdzie pracowała. Poprzednia głośna tragedia związana ze Sports Direct w Shirebrook to śmierć wiozącego ludzi z pracy kierowcy minibusa w wypadku spowodowanym przez pijanego kierowcę 26 marca 2012. Minibus wiózł 11 osób, z których jedna odniosła ciężkie obrażenia- straciła rękę. Wydarzenia te, szeroko nagłośnione w mediach, nawiązują do jednego w największych w rejonie East Midlands pracodawców. Przez magazyny Sports Direct przewinęło się i nadal zatrudniona jest tam znaczna liczba Polaków. Pracę w magazynach Sports Direct oferuje kilka agencji, w tym Blue Arrow i The Best Connection. Znajomość języka nie jest wymagana a pracę dostaje się niemal z dnia na dzień. Sports Direct International Plc z kwaterą główną w Shirebrook, Mansfield posiada ponad 400 sklepów w Wielkiej Brytanii i zatrudnia ponad 20 000 osób. W 2006 roku Sports Direct przejął JJB Sports- dotychczas największego w Wielkiej Brytanii dostawcę odzieży sportowej. Właścicielem 64% udziałów w Sports Direct jest Michael James Wallace „Mike” Ashleybrytyjski bilioner, według rankingu magazynu Forbes w 2012 15. najbogatszy człowiek w Wielkiej Brytanii, którego majątek szacuje się na £1.5 biliona. Mike Ashley jest również właścicielem klubu piłkarskiego Newcastle United. W lutym bieżącego roku Sports Direct ogłosił kwartalny profit w wysokości £280.7 miliona, co w porównaniu z tym samym kwartałem w roku poprzednim, stanowi wzrost o 14.6% Po ogłoszeniu tych rezultatów wartość udziałów w Sports Direct International Plc wzrosła o ponad 5%. Urodzony 9 września 1964 w Burnham, Buckinghamshire Mike Ashley zakończył edukację w wieku lat 16 jako zawodnik squasha na poziomie wojewódzkim. Kontuzja przeszkodziła mu zająć się squashem zawodowo. Dwa lata później otworzył swój pierwszy sklep sportowy w Maidenhead. Niedługo po tym otwarł kolejne sklepy w Londynie i okolicach. Sieć nazwał Sports Direct. Obecnie wartość Sports Direct jest 20 razy wyższa niż w 2008 roku i wynosi ponad £4 biliony. Śledztwo BBC w roku 2010 ujawniło wiele niechlubnych informacji na temat źródeł sukcesu finansowego Mike Ashleya. Struktura sieci dostawczej ma korzenie w najbiedniejszych krajach świata, gdzie pracownicy zarabiają około £1 dziennie za 12 godzinną zmianę. Dziennikarze BBC dotarli do jednej z fabryk Sports Direct w Laosie. W fabryce znajdowało się zaledwie jedno pomieszczenie z klimatyzacją. Klimatyzator miał za zadanie chłodzić silnik maszyny do szycia wyszywającej loga Lonsdale. W Laosie w ciągu roku odnotowuje się 41 dni, kiedy temperatura spada poniżej 35 stopni Celcjusza i 251 dni z temperaturą powyżej 29 stopni Celcjusza. Manager fabryki w Laosie ujawnił, że fabryka nie spełnia międzynarodowych standardów dla przemysłu odzieżowego. Standard znany jako SA 8000 jest najpowszechniejszym światowym standardem dla miejsc pracy zapewniającym zgodność warunków pracy z prawami człowieka. SA 8000 zakazuje pracy nieletnich i pracy przymusowej, zakazuje dyskryminacji, zapewnia bezpieczne środowisko pracy i prawo tworzenia związków zawodowych, rozsądne godziny pracy i zarobki. Manager fabryki Sports Direct w Laosie przyznał, że chcąc spełniać standardy SA 8000 musiałby poprawić warunki panujące w fabryce i zacząć płacić zatrudnionym wyższe wynagrodzenia. Warunki pracy zatrudnionych w Sports Direct wydają się pozostawiać wiele do życzenia również w Wielkiej Brytani. Świadczą o tym kolejne tragedie i mnożące się wokół nich komentarze zatrudnionych lub byłych zatrudnionych. Pod zamieszczonym w internecie artykułem z polskiej prasy

SPORTS DIRECT PROFITS: £287 M PER QUARTER

STAFF PAID: £6,19 PER HOUR

PROTEST AT SPORTS DIRECT WAREHOUSE SATURDAY 29TH MARCH , 11AM , SHIREBROOK

na temat narodzin dziecka w toalecie Sports Direct ukazały się między innymi następujące komentarze: ~fakty,05-01-2014 21:44 (...) porod odbyl sie w pracy,pomogly przy porodzie kolezanki z pracy,zle sie czula ale nie zwolniono jej do domu i skonczylo sie porodem w 7 m-cu ciazy.Pewnie bedzie tuszowane zeby nikt nie beknal za to. ~pracownik obozu pracy sport direct, 08-01-2014 02:56 dokladnie firma byla 1 sycznia otwarta od popoludniowych zmian czyli 14:15,15:00.dziewczyna urodzila w damskiej toalecie,a pomagdaly jej kobiety pracujace na zmianie bo kadra zwlekala z wezwaniem karetki.Poza tym dziewczyna dzwonila przed praca,ze sie zle czuje i chce wziasc wolne to uslyszala,ze jest duzo pracy i musi przyjsc bo jak nie to beda tego duze konsekfencje ze wolnieniem wlacznie (...) ~majkel, 24-01-2014 12:10 Dyskryminacja, wszechobecny mobbing, brak jakichkolwiek zasad bezpieczeństwa to tylko kilka cech które charakteryzują tę firmę. Warunki w jakich trzeba pracować są karygodne. Z doniesień policji, mediów i komentarzy w internecine wywnioskować można, że matka dziecka urodzonego w Sports Direct kierowała się dobrymi intencjami. Poszła do pracy, mimo złego samopoczucia, z obawy przed zwolnieniem. W lipcu 2013 roku Sports Direct został pozwany przez jedną z byłych zatrudnionych. Zaheera Gabriel-Abraham, 30 lat, zrezygnowała z pracy, po tym jak doświadczyła ataku paniki spowodowanego brakiem bezpieczeństwa finansowego swojej rodziny. Zaheera pracowała na tzw. kontrakcie zero-godzin, który nie gwarantuje minimalnej liczby godzin pracy ani minimalnego zarobku. 20 z 23 tysięcy zatrudnionych przez Sports Direct pracuje na tym samym typie kontraktu. Zaheera Gabriel-Abraham pozwała pracodawcę, mając finansowe wsparcie organizacji, która pomogła zorganizować kampanię- Group 38. Zaheera powiedziała: „Jeśli zdarzyło ci się wypaść z rytmu, albo przełożony uważa, że w danym tygodniu nie wykonałeś pracy wystarczająco dobrze, ucinają ci godziny w następny tygodniu.” Zaheera opowiada też o nierealnych wymaganiach stawianych pracownikom: „Regularnie dzwoniono do mnie w środku dnia pytając czy mogę w danej chwili przyjść do pracy. Czułam, że muszę się zgodzić, w przeciwnym razie stwierdzą, że nie można na mnie polegać i za tydzień nie dostanę żadnej zmiany. Czułam się manipulowana i wykorzystywana przez cały czas.” Group 38 to jedna z największych w Wielkiej Brytanii społeczności wspierających kampanie promujące sprawiedliwość, demokrację, broniące praw człowieka, promujące pokój i chroniące środowisko.Przynależność do organizacji jest bezpłatna, na dzień dzisiejszy Group 38 posiada ponad milion członków.

Group 38 miała nadzieję ustanowić precedens, który będzie można wykorzystać w walce przeciwko zero-godzinnym kontraktom w przyszłości. 5000 czlonków grupy wsparło finansowo sprawę Zaheery Gabriel-Abraham przeciw Sports Direct, a 125,000 wysłało email do szefa firmy Dava Forsey i szefowej sprzedaży Karen Byers apelując o zmianę kontraktów na dające pracownikom gwarantowaną liczbę godzin. Kolejna organizacja, która wstawiła się za zniesieniem kontraktów zero- godzin, to Youth Fight for Jobs (Młodzi walczą o pracę). YFJ ma wsparcie 7 brytyjskich związków zawodowych. Za moment ustanowienia YFJ uznaje się „March for Jobs” (marsz o pracę) zorganizowany podczas szczytu G20 2 kwietnia 2009 roku w Londynie, gdzie dyskutowano rynki finansowe i przyszłość światowej ekonomii. W sobotę 29 marca 2014 roku o godzinie 11 pod kwaterą główną Sports Direct w Shirebrook, Mansfield Youth Fight for Jobs organizują pokojowy protest przeciwko kontraktom zerogodzin. Inne postulaty to gwarancja praw pracowniczych takich jak urlop, chorobowe czy prawo tworzenia związków zawodowych. Akcja ogłoszona jest przez grupę na Facebooku pod nazwą Sports Direct- scrap zero-hours contracts! Przygotowano również ulotki zachęcające do uczestnictwa, w tym w języku polskim. YFJ mówią, że podczas poprzednich protestów pod Sports Direct usłyszeli wiele przerażających historii o poniżaniu przez przełożonych, braku odpowiedniej odzieży ochronnej, niedrożnych wyjściach ewakuacyjnych, wyłączonej klimatyzacji i o upokarzających zasadach np. przeszukiwania każdego opuszczającego magazyn po zakończonej zmianie, które nie raz trwają godzinę i nie są wliczane w czas pracy.

(Source: Facebook, Sports Direct- scrap zero-hours contracts, on: https://www.facebook.com/events/746305558714693/pe rmalink/747139241964658/) Nick Clegg, przywódca partii Liberalnych Demokratów i wicepremier Wielkiej Brytanii, mimo bycia zwolennikiem elastyczności rynku pracy przyznał, że jest zaniepokojony poziomem niepewności, jaki kreują kontrakty zero-godzin, W jednym z komentarzy przyznaje również, że dzięki kontraktom tym Wielka Brytania uniknęła drastycznego wzrostu bezrobocia, które dotknęło inne wysoko rozwinięte kraje. Kontrakty zero-godzin media lubią określać jako kontrowersyjne. Do określenia warunków zatrudnienia w Sports Direct pracownicy używają mniej subtelnych, za to bardziej finezyjnych atrybutów, do których ewidencji i podzielenia się z redakcją serdecznie zachęcam. Autor: Bogusława Motylska Foto: arch. Gazeta Polonijna


12

Gazeta

Wiadomości

POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Polonijny Music Corner pod redakcjÄ… Przemka Hamali

POLONIJNY MUSIC CORNER

  

Sie macie! Witam serdecznie w eksperymentalnym przedsięwzięciu które przede wszystkim na celu będzie miało promocje polskiej muzyki. Pod hasłem: ,,cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie’’ odkryje Wam bogactwo polskiej muzyki, jej róşnorodność i wyjątkowość. Będę przedstawiał Wam subiektywnie wyselekcjonowane przez moja skromna osobę najlepsze dokonania polskiej fonografii - te najświeşsze jak i trochę starsze, - te o których wszędzie głośno ale i te często pomijane, produkowane niezaleşnie, bez sztucznego wokół nich rozgłosu‌ Przede wszystkim jednak chciałbym zwrócić uwagę na fakt ze muzyka jest ciągle dziedziną sztuki i ze takowej powinniśmy, jako słuchacze, spodziewać się kupując album z nagraniem dźwiękowym interesującego nas wykonawcy – artysty. Będę recenzował Wam albumy które zwróciły moja uwagę i starał się nie faworyzować şadnego z gatunków muzycznych, kierując się przede wszystkim walorami artystycznymi w ich ocenie. Przechodząc do meritum czyli recenzji właściwych chciałbym zwrócić uwagę ze rok 2013, a szczególnie jego ostatnie miesiące, obfitował w wyjątkowo udane nowości wydawnicze. Ułatwia to znacznie moje zadanie, bo i wybór dość spory, i poziom wysoki‌ Okładka pierwszej proponowanej płyty mówi sama za siebie, nie ma wątpliwości ze jest to produkcja hiphopowa w klasycznym, starym, dobrym stylu lat 90-tych. Nie sadzi się ksiąşki po okładce ale w przypadku ,,23’’ – ostatniej płyty solowej Wojtasa – członka legendarnego składu Wzgórze Ya Pa 3, fajne opakowanie skrywa naprawdę dobry materiał. Ponad 20 lat na scenie zobowiązuje, wymagania co do poziomu i jakości nagrań są co najmniej wysokie. Wojtas przekonuje jednak słuchaczy şe w zawodowej lidze nie ma miejsca dla słabych produkcji inspirowanych modami z zachodu a wygrywa się profesjonalizmem, dobrym pomysłem i oryginalnością. Album jest niewątpliwie jednym z lepszych w ostatnich latach i pokazuje ze zabawa konwencją, dystans do siebie jak i pewnych kanonów szeroko rozu-

 !!  "



mianej kultury masowej to droga która naleşy kroczyć . Miejmy nadzieje ze ,,23’’ wpłynie na ogólne podwyşszenie poziomu na polskiej scenie hiphopowej. Juş we wcześniejszym projekcie pod nazwa Hurragan Wojtas zapowiedział powrót do złotej ery gatunku i jej najlepszych czasów tj. lat 90-tych ubiegłego wieku. Dobre bity i niebanalne rymy to największe zalety tej ,,klasycznej’’ dla kultury hiphopowej płyty i pokazuje ze prekursorzy tego gatunku są w wyśmienitej formie i nadal wyprzedzają swoja epokę o co najmniej parę kroków. Na płycie pojawia się gościnnie kilku MC’s, głownie z rodzinnych dla autora albumu Kielc, szczególną uwagę naleşy zwrócić na udział ojca chrzestnego polskiego rapu Liroy’a w utworze ,,Ol’ dirty dancing’’. Do skratch’owania Wojtas zaprosił cala rzesze DJ’ów, a produkcja bitów zajęli się tacy ,,spece’’ jak O.S.T.R, DJ Eprom, DNA, Liroy czy Fspólny. ,,23’’symbolizuje ilość lat na scenie autora powyşszego dzieła, numer z którym występował Michael Jordan i przypomina ze jednym z najwaşniejszych miejsc na hiphopowej mapie Polski są nadal Kielce. Młodszym czytel  

 nikom polecam sprawdzenie pierwszych albumĂłw WYP3 (szczegĂłlnie ich drugiego LP ,,Centrum’’) ktĂłre stanowiĹ‚y niewÄ…tpliwie inspiracje dla wielu późniejszych twĂłrcĂłw tego nurtu i tworzyĹ‚y podwaliny tej nie albumy grupy : ,,Rzeka dzieciĹ„stwa’’, ,,Panny morowe’’ i ,,Panny kultury w ,,kraju nad Wisłą’’. PĹ‚yta z plakatem i kompletem vlepek wyklÄ™te’’ ukazujÄ… ich niebywaĹ‚Ä… wszechstronność i otwartość na wszelakie gatunki muzyczne. O ile wspomniane produkcje nie miaĹ‚y wywciÄ…Ĺź do nabycia w sieci na preorder.pl JuĹź sama nazwa projektu – Makabunda – nawiÄ…zuje do baĹ‚aku – swo- miaru ,,typowych’’ albumĂłw to na ostatniej pĹ‚ycie powrĂłcili do istej gwary lwowskiej w ktĂłrej to, znaczy ,,ni mniej, ni wiÄ™cej’’: uliczny klasycznego schematu, nie znaczy to jednak ze muzycznie nas nie zawĹ‚ĂłczÄ™ga. InspiracjÄ… do nagrania powyĹźszego albumu byĹ‚y perĹ‚y pol- skoczą‌ WĹ›rĂłd goĹ›ci : Grubson, Mateusz Pospieszalski, Ania Witczak skiej muzyki okresu miÄ™dzywojennego ĂłwczeĹ›nie wykonywane przez oraz Ifi Ude co zapowiada spora róşnorodność stylistycznÄ…, muzycznÄ… tak znamienitych amantĂłw polskiej estrady jak : Tadeusz Faliszewski, jak i tematycznÄ… na ,,Revolution’’. Muzycy nie rezygnujÄ… oczywiĹ›cie ze Eugeniusz Bodo, MieczysĹ‚aw Fogg, Adam Aston czy Ludwik SempoliĹ„- swojego zdefiniowanego juĹź dawno brzmienia i fani reggae na pewno ski. AranĹźacje proponowane przez czÄ™stochowskich ,,batiarow’’ wskrze- znajda na albumie smak korzeni i pozytywny puls. Wiele ciekawych siĹ‚y stare tanga i foxtroty zachowujÄ…c ich klasÄ™ i klimat tamtych lat, domieszek i poszukiwania muzyczne Maleo Reggae Rockers’ów chrojednoczeĹ›nie nadajÄ…c Ĺ›wieĹźoĹ›ci i tworzÄ…c nastrojowe, nostalgiczne, nie- niÄ… ich muzykÄ™ przed zaszufladkowaniem i nadajÄ… jej uniwersalnego rzadko transowe brzmienie. Jednak materiaĹ‚ o ktĂłrym mĂłwimy nie jest wymiaru. W tytule znajdziemy gĹ‚Ăłwne przesĹ‚anie albumu i filozofii zetylko rzewnym spojrzeniem w przeszĹ‚ość, na ,,Dla Pani wszystko’’ znaj- spoĹ‚u: cześć sĹ‚owa ,,revolution’’ zostaĹ‚o odwrĂłcone tworzÄ…c sĹ‚owo dziecie rĂłwnieĹź skoczne, porywajÄ…ce do taĹ„ca i peĹ‚ne optymizmu kom- ,,love’’. Rewolucja ktĂłrej oręşem jest miĹ‚ość jest jedyna sĹ‚uszna idea z pozycje. Na pĹ‚ycie sĹ‚ychać rĂłwnieĹź elementy reggae, dub, ska czy czym trudno siÄ™ nie zgodzić, tym bardziej w czasach sporej wulgaryzacji nawet yiddish co Ĺ›wietnie komponuje siÄ™ z tematykÄ… utworĂłw i pod- muzyki popularnej i braku w niej jakichkolwiek gĹ‚Ä™bszych treĹ›ci. JeĹźeli kreĹ›la ich nastrojowość. Któş z nas nie zna takich klasykĂłw jak ,,Ta wĹ‚aĹ›nie o treĹ›ci idzie to znajdziecie w tekstach MRR prosta prawdÄ™ coostatnia niedziela’’ czy ,,Ty, albo Ĺźadna’’? ZaĹ‚oşę siÄ™ ze wersje Maka- dziennoĹ›ci, walkÄ™ dobra ze zĹ‚em jak i problematykÄ™ stosunkĂłw miÄ™dzyludzkich a Ĺ›ciĹ›lej receptÄ™ jak je uzdrowić. Album zawiera utwory bundy mile Was zaskoczÄ… a ich gĹ‚Ä™bia ujmie za serca. Pierwszy singiel - wspomniany juĹź utwĂłr ,, Ty albo Ĺźadna’’, a Ĺ›ciĹ›lej te- mocno zaangaĹźowane tekstowo jednak nie pozbawione sporej dawki ledysk do niego, zostaĹ‚ niedawno nominowany do nagrody w katego- optymizmu i wiary w czĹ‚owieka. JuĹź pierwszy kawaĹ‚ek ,,SĹ‚yszę’’ zaporii ,,Animacja’’ na prestiĹźowym Festiwalu Polskich WideoklipĂłw Yach wiada ze bÄ™dzie to dobry kawal reggae’wej roboty i uwierzcie mi ze do Film – jedynym tego typu wydarzeniu w Polsce i jednym z nielicznych koĹ„ca pĹ‚yty to uczycie Was nie opuĹ›ci. w Europie. W kolejnym z teledyskĂłw, tym razem do ,,Salem Alejkum’’ Na dowĂłd wielkiego zaangaĹźowania i potwierdzenia Ĺźe ,,Rockersi’’ Makadundzie towarzyszy Sztefan Wons szerzej znany jako CzesĹ‚aw traktujÄ… swoje granie jako misje naleĹźy wspomnieć o ich koncercie na Mozil. WiÄ™cej informacji o zespole i pĹ‚ycie znajdziecie na stronie ma- kijowskim EuroMajdanie, 19 stycznia tego roku, ktĂłry stanowiĹ‚ akt pokabunda.blogspot.com. ZachÄ™cam do nabycia albumu i odkrycia na parcia dziaĹ‚aĹ„ narodu ukraiĹ„skiego w drodze do wolnoĹ›ci. Z powodu wybuchu zamieszek koncert przerwano jednak udaĹ‚o zagrać im siÄ™ ,,Na nowo najpiÄ™kniejszych dokonaĹ„ rodzimej fonografii. Mateusz GĂłrny czyli Gooral juĹź na poczÄ…tku swojej muzycznej drogi (w krawÄ™dzi’’. Wydarzenie to udokumentowano iĹ›cie rebelianckim tele2001-przyp.red) wyznaczyĹ‚ nowe horyzonty i zapowiedziaĹ‚ przeĹ‚om w dyskiem. SprawdĹşcie koniecznie! raczkujÄ…cej wĂłwczas w Polsce muzyce elektronicznej. Jego pierwsze PoczÄ…tek 2014 zapowiada siÄ™ rĂłwnie ekscytujÄ…co co koĹ„cĂłwka kroki z projektem Ethno Electro juĹź zapowiadaĹ‚y cos wyjÄ…tkowego ale ubiegĹ‚ego roku. Premiery swoich albumĂłw zapowiadajÄ… min. , Luxtordopiero z zespoĹ‚em Psio Crew rozwinÄ…Ĺ‚ skrzydĹ‚a czego znakomitym peda i Jafia Namuel. O nowoĹ›ciach godnych zainteresowania dowiecie owocem byĹ‚ album ,,Szumi Jawor Soundsystem’’ – znakomity blend siÄ™ w kolejnej odsĹ‚onie PMC. goralskiego folk’u, drum n’ bass’u, elektro i dubstep’u. W 2008 roz- Zapraszam wszystkich fanĂłw polskiej muzyki do sĹ‚uchania mojej aupoczÄ…Ĺ‚ solowa dziaĹ‚alność i na poczÄ…tku 2011 wydal swĂłj pierwszy LP, dycji na trentsound.com w kaĹźdy czwartek o 19.00. Do usĹ‚yszenia, Przepo ktĂłrym zrobiĹ‚o siÄ™ gĹ‚oĹ›no wokół jego osoby‌ PosypaĹ‚y siÄ™ nagrody mek Hamala. min. Machinera za najlepszy debiut i wygrana na Radio Waves Festival. Nasz koleĹźka z Bielska-BiaĹ‚ej nie spoczÄ…Ĺ‚ na laurach i jego kapitalny pomysĹ‚ wystÄ™pu z zespoĹ‚em Mazowsze na finale Przystanku Woodstock ukazuje siÄ™ na dvd. Natomiast na poczÄ…tku tego roku raczy nas swoim kolejnym albumem pt. ,,Better place’’ – wydanym nakĹ‚adem wĹ‚asnej wytworni Kardiogram Tunes, bardziej dojrzaĹ‚ym, przemyĹ›lanym, rozbudowanym muzycznie i spĂłjnym dzieĹ‚em. Tym razem trochÄ™ mniej na nim elementĂłw folkloru gĂłralskiego a wiÄ™cej elektroniki i caĹ‚y materiaĹ‚ ma bardziej klubowe brzmienie. OcenÄ™ co sĹ‚usznoĹ›ci tego posuniÄ™cia pozostawiam Wam samym, na pewno jest to krok do przodu, czy we wĹ‚aĹ›ciwym kierunku? Rzecz gustu. Cieszy fakt ze Gooral nie zrezygnowaĹ‚ ze współpracy z Janem MÄ™dralÄ… (jeszcze z czasĂłw Psio Crew) i zaprosiĹ‚ do tejĹźe wokalistkÄ™ AnnÄ™ ,,Wiosnę’’ RogowskÄ… oraz Macieja ,,Kamera’’ Szymonowicza. ,,Better Place’’ to 12 dopracowanych brzmieniowo utworĂłw, delikatnie zróşnicowanych, jednak wspĂłlnym mianownikiem jest tu pozytywna energia i nowatorskie pomysĹ‚y. Moim faworytem jest utwĂłr ,,Pod jaworem’’ – klasyczna przyĹ›piewka ludowa zapodana na Ĺ›wieĹźo z dubstepowym charakterem i Ĺ›wietnie zilustrowana teledyskiem, jednoczeĹ›nie pierwszy singiel albumu. JeĹ›li lubicie gĂłralski klimat na pewno spodoba Wam siÄ™ rĂłwnieĹź ,,Zawróć siÄ™ do nieba’’ – klasyk! Polecam na sĹ‚uchawki na kaĹźda porÄ™ dnia i nocy. Kolejne wydawnictwo sygnowane przez Darka Majelonka i jego koĹ‚yszÄ…cÄ… ekipÄ™ to kolejna z wielkich premier koĹ„ca 2013. Trzy ostat-  




Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Wiadomości

13

Polska v Szkocja w obiektywie Daniela Kowalskiego i Oskara Papierza


14

Wiadomości

Magdalena Ho- miss egzotica Paulina Krupińska, Ada Sztajerowska, Aneta Kręglicka, Ewa Wachowicz, Agata Rubik- to nazwiska kojarzące się Polakom z jednym słowem – „miss”. Aneta Kręglicka w 1989 roku zdobyła nawet ten najważniejszy tytuł miss, miss świata. Kryteria przy wyborze najpiękniejszej z kobiet są raczej powszechnie znane. Kandydatka musi być szczupła, mieć zgrabne nogi, zadbaną cerę i nienaganne maniery. To czy miss ma włosy czarne, czy blond, nie ma większego znaczenia. Ważne, żeby były zadbane, dobrze ułożone i lśniące. Przy okazji każdych wyborów, kandydatki mają szansę na zaprezentowanie siebie, swoich zalet i marzeń(jednym z nich jest oczywiście zapanowanie pokoju na świecie). Trudno jest w ciągu kilku minut zaprezentować swoją osobowość i pokazać, że prócz piękna zewnętrznego, jest też coś w środku. Często wydaje nam się, że dziewczyny biorące udział w wyborach miss są skupione głównie na swojej urodzie, a konkurs piękności, to nic innego, jak szansa na wyeksponowanie swoich wdzięków i pokazanie, że uroda wystarczy, by osiągnąć życiowy sukces. Jednak, gdy wybory już się skończą i tytuł najpiękniejszej zostanie nadany, każda z dziewczyn wraca do swoich codziennych obowiązków. No właśnie, ale co te najpiękniejsze dziewczyny robią na co dzień, czym się zajmują i czym jest piękno, którym określana jest ich uroda… Nie wszyscy Polacy wiedzą, że od kilku lat w Warszawie odbywają się wybory Miss Egzotica, a 14 lutego miał miejsce finał tegorocznego konkursu. Według organizatorów, projekt Miss Egzotica International jest skierowany do osób mieszkających w Polsce, które pochodzą z obcych krajów, których rodzice (lub jeden z rodziców) przybyli do Polski, zamieszkali w Polsce, zainwestowali w Polsce, podjęli pracę, studia lub założyli rodziny. Coroczne wybory Miss Egzotica mają również na celu uświadomienie Polakom, że wśród nich są ludzie o innym wyglądzie, którzy, jak kandydatki do tytułu najpiękniejszej, wciąż są Polakami. W tegorocznych wyborach, które odbyły się w Blue City w Warszawie, wzięło udział 13 kandydatek: Alfiya Apsalyamova – Kazachstan, Amira Ellili – Tunezja, Annalieser Ferran – Kuba, Hanna Hapaniuk – Białoruś, Karolina Łanowiecka – Kuba, Laura Reiss – Angola, Magdalena Ho – Wietnam, Manueala Marsal Cabitango – Angola, Marta Owusu – Ghana, Michelle He – Chiny, Patrycja Wiktoria Kąsek – Arabia Saudyjska, Yenny Torres – Kuba, Angelika Anozie – Nigeria. Najpiękniejszą okazała się Magdalena Ho z Wietnamu. Każda z dziewczyn ma nietypową urodę i geny, które ukształtowały nie tylko ich wygląd,

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

ale i charakter i temperament. Przy okazji wyborów Miss Egzotica poznajemy dziewczyny, które mają korzenie z innych, często odległych Polakom, części świata. Jednak to prawdziwe Polki, co zaskakuje, bulwersuje, ale i często spotyka się z bardzo pozytywną reakcją rodaków. Marta Owusu, to wysoka, wysportowana studentka warszawskiej AWF, która została II Vice Miss Egzotica. Jak sama mówi, mimo korzeni pochodzących z Ghany, czuje się stuprocentową Polką. W Polsce się urodziła i wychowała. Ze względu na bardzo ciemną karnację, ludzie myślą, że jest Mulatką- czyli dzieckiem Czarnego i Białego człowieka. Marta tłumaczy, że jest Terceronką, jest w Ľ Czarna. Jej afrykański dziadek przyjechał na studia do Polski, gdzie poznał swoją przyszłą żonę- babcię Marty. Marta urodziła się w 1993 roku w Częstochowie, gdzie od najmłodszych lat uprawiała sport. Jej pasją jest siatkówka, którą trenuje od wielu lat, i w której odnosi ogromne sukcesy. Prócz sportu fascynują ją modeling i aktorstwo. Marta gra w serialach, takich jak Na dobre i na złe czy Hotel 52. Zapytana o udział w wyborach miss i wrażenia z nimi związane, mówi: „Była to dla mnie fantastyczna przygoda i nowe ciekawe doświadczenie. Najbardziej cieszę się, nie z samej gali finałowej, a z udziału we wszystkich wydarzeniach towarzyszących konkursowi, m.in. wspieraniu fundacji Nowa Nadzieja, WOŚP i eventach ukazujących, że różnorodność i wielokulturowość, pojawiające się coraz częściej w Polsce, są piękne. Dzięki Miss Egzotica International poznałam wspaniałe dziewczyny, z którymi, wierzę, że połączy mnie prawdziwa przyjaźń. Świadomość i tolerancja dla obcokrajowców czy osób o innym kolorze skóry, z roku na rok jest coraz większa. Polacy od zawsze słynęli ze swojej gościnności, która zaczyna przekładać się na coraz normalniejsze traktowanie Nas -troszkę bardziej opalonych Polaków”. Manuela, wesoła i prześliczna Mulatka, poproszona o powiedzenie kilku słów o sobie, rzuca: „Bom dia! Chamo-me Manuela Marsal Cabitango. Przepiękne nazwisko odziedziczyłam po tacie, rodowitym Angolczyku, który podczas studiów w Polsce poznał moją przepiękną mamę, rodowitą Polkę. Powstała z tego egzotyczna mieszanka, która postanowiła w tym roku wziąć udział w równie egzotycznym konkursie piękności”. Manuela ma burzę loków i przepiękny uśmiech. Mieszka w Polsce od urodzenia, Mówi, że Polska to jej kraj, tak samo jak Angola, w której niestety nigdy nie była, a do której planuje pojechać po skończeniu studiów. Manuela czuje się bardzo związana z krajem, z którego pochodzi jej ojciec. Jak sama mówi, to być może za sprawą pasji – tańca, który stał się też jej zawodem i „tak wiele kręci się wokół niego, że mogę chyba powiedzieć, że stał się całym moim życiem”- dodaje. Manuela tańczy od dziecka, kształci się w przeróżnych technikach tańca. Jednak stylami najbliższymi jej sercu i jej naturze są kuduro i afro house, które zawładnęły jej codziennością. Dziewczyna tłumaczy, że oba powstały na przedmieściach (mussekes) Luandy, stolicy Angoli i są mieszanką tradycyjnych styli (kizomba, semba) z hip hopem, house’ em. I to właśnie te style próbuje rozpowszechnić wraz z grupą taneczną Mulemba(z jęz. portugalskiego „drzewo figowe”), założoną przez Dúnię Pacheco, Angolankę mieszkającą na co dzień w Warszawie. Kuduro (z jęz. portugalskiego cú duro) oznacza „twardy tyłek”. Uczestniczki wyborów Miss Egzotica twierdzą, że w Polsce taki tyłek ciemnoskóra część ludności musi mieć, bo pomimo ciągłego rozwoju naszego kraju, rasizm wciąż w Polsce istnieje. I choć doświadczały go częściej w dzieciństwie, teraz też się z nim spotykają, lecz jako dorosłe i dojrzałe kobiety, potrafią ignorować głupie zaczepki. „Wiem, że wynikają

one z niczego innego, jak tylko i wyłącznie z ludzkiego ograniczenia i ignorancji. Jestem niesamowicie dumna z mojego pochodzenia, a w tej dumie utwierdza mnie każda nieprzyjemna sytuacja, z którą muszę się zmagać. Jednak sytuacje negatywne są przyćmiewane przez te przyjemne. Rzadko spotykana uroda jest w Polsce niezaprzeczalnym atutem – przykuwa uwagę, pomaga w nawiązaniu relacji zawodowych, w spełnianiu swoich marzeń. Nie poznałabym tylu osób i nie wzięła udziału w tylu ciekawych projektach, gdyby nie coś, co mnie wyróżnia spośród innych” – mówi Manuela. Do jednego z największych osiągnięć Manu(jak nazywają Manuelę przyjaciele) można zaliczyć zakwalifikowanie się do półfinału programu „Mam Talent” oraz występ podczas sylwestra telewizji TVN wraz z jej taneczną grupą. Manu ukończyła kierunek językoznawstwa i informacji naukowej na poziomie licencjackim, a obecnie jest na pierwszym roku studiów magisterskich, na kierunku arabistyki w Poznaniu. Poprzez udział w wyborach Miss Egzotica, Manuela Marsal Cabitango chciała pokazać siebie z innej strony, wypromować to, co robi. Podobnie jak Marta, Manuela nawiązała nowe przyjaźnie. Konkurs umożliwił poznanie osób, z którymi być może podejmie współpracę zawodową w przyszłości. Zapytana o odczucia względem całego konkursu Miss Egzotica, Manu odpowiada: „Po raz kolejny miałam okazję sprawdzić się przed kamerą i na scenie. Mimo licznych występów tanecznych, odczuwałam lekki stres – występ w tym konkursie jest czymś zupełnie innym, ocenia się inne umiejętności kandydatek, ich sposób bycia, zachowanie względem innych, to, co mają do powiedzenia. Przekonałam się, że to nie do końca jest dla mnie. Wolę być oceniana za to, co potrafię robić, za to, czym się zajmuję, a nie za piękny uśmiech czy oczy. Oczywiście, osobowość jest również jednym z czynników decydujących o wygranej bądź przegranej, jednak czy jurorzy są w stanie poznać nas w przeciągu kilku minut bycia na scenie?” O konkursie i swoich doświadczeniach opowiedziała także Magdalena Ho, zdobywczyni tytułu najpiękniejszej, której korzenie pochodzą z Wietnamu. Rodzice Magdy, podobnie jak ojciec Manueli i dziadek Marty, przyjechali do Polski na studia i zamieszkali w Sosnowcu, gdzie później urodziła się ich córka. Magda jest niewysoką brunetką, o pełnych ustach i ciemnych oczach. Jej delikatna azjatycka uroda przykuwa uwagę. Do udziału w wyborach miss skłoniła ją idea konkursu, czyli zwalczanie rasizmu i ukazanie Polakom, że inny typ urody nie oznacza czegoś gorszego. Magda pamięta bardzo dobrze, gdy kilka lat temu, w Sosnowcu, jej ojca zaatakowała na ulicy grupa młodych ludzi, przed którymi musiał uciekać. Mimo stresu, jakiego doświadczyła rodzina Magdy, dziewczyna twierdzi, że to właśnie Sosnowiec jest jej małą arkadią i miejscem najlepszych wspomnień z dzieciństwa. Szczególnie ciepło mówi o parze sąsiadów, którzy zajmowali się nią, gdy rodzice pracowali, i których z czasem pokochała, jak

Miss egzotica

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Marta Owusu, Manuela Marsal cabi tango i Angelika Anozie członków rodziny. Od kilku lat Magda wraz z rodzicami mieszka w Warszawie, gdzie w tym roku zdaje maturę. Dziewczyna planuje związać swoją przyszłość z psychologią i otworzyć swój własny butik. Warszawa daje więcej możliwości i jest też miastem, w którym można spotkać wielu ludzi o innym kolorze skóry, co pozwala na poczucie, że nie jest się odosobnionym w swojej inności, jak twierdzi Magda. Jej kolor skóry oraz cechy, które odróżniają ją od innych, czasem doprowadzają do różnych, ciekawych sytuacji. Ludzie potrafią obrazić, ale i rzucić komplementem. Najzabawniej jest, gdy nie spodziewają się, że Magda jest Polką i na ich zaloty po angielsku, dziewczyna odpowiada piękną polszczyzną. Piękno ludzkie jest pojęciem wzgl��dnym. Dla niektórych pięknem jest typowo słowiańska uroda, dla niektórych azjatyckie rysy twarzy. Często oceniamy ludzi po wyglądzie, bo to, jak się ubieramy lub czeszemy, w pewnym sensie nas charakteryzuje. Potrafimy krytykować wygląd innych, nie znając ich osobowości. Przy okazji wyborów Miss Egzotica 2014, mogliśmy poznać kobiety, które mimo innego koloru skóry, innej struktury włosów lub kształtu oczu, utożsamiają się z Polakami i Polską, która jest przecież ich domem, miejscem urodzenia i ojczyzną. Pomimo przykrości, które je spotykają, to wspaniałe i ambitne dziewczyny. Różnorodność kulturowa jest piękna, a kolor skóry nie powinien być wyznacznikiem w relacjach międzyludzkich. Bo przecież, mimo innego koloru skóry czy kształtu oczu, wciąż jesteśmy ludźmi, którzy poprzez swoją odmienność i indywidualność, mogą nauczyć się od siebie tolerancji, szacunku i poszerzyć swoje horyzonty. Noemi Ndoloka Mbezi


Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Żarty się skończyły! Paranienormalni w UK Koniec żartów, śmiechów i chichów! Po 10 latach działalności scenicznej Paranienormalni porzucają wygłupy na rzecz prawdziwego, szlachetnego teatru. Skecze zamienią się w etiudy, a coverowe piosenki w utwory pełne głębokiego przekazu. Żarty się skończyły! Teraz Mariolka zmierzy się z ciężarem greckich tragedii, a Balcerzak podejmie się głównej roli w dziele Szekspira. Czy są kwestie, z których nie warto żartować? Tematy, które nie są śmieszne? Relacje damskomęskie, absurdalne postacie i sytuacje z życia codziennego to tematy, które pojawiają się w kabarecie od zawsze. Paranienormalni udowadniają, że można potraktować je nowatorsko i przedstawić w niespotykany dotąd, pomysłowy sposób. Niezwykły kontakt z publicznością, zaskakujące wprowadzenie i skecze, które rozbawią każdego to gwarancja udanego spektaklu. Najnowszy program Paranienormalnych to niemal dwie godziny fantastycznej zabawy. „Żarty się skończyły” to dopiero początek dobrego humoru i Twojego nowego życia, które po spotkaniu z Paranienormalnymi nigdy już nie będzie takie samo. Kabaret Paranienormalni, powstał w 2004 roku w Jeleniej Górze, z woli niebios i determinacji Igora. Nie uprawiamy satyry politycznej, natomiast bacznie obserwujemy przyrodę, zjawiska obyczajowe i społeczne, fenomeny popkultury. Koniec żartów i trąba, kto uwierzył ten bomba! Heloł! Występy: 10, 11, 12, 13 kwiecień Leicester/10.04/Y Theatre/Start 20.00 Southampton/11.04/The Berry/ Start 17.00 & 20.00 Northampton/12.04/The Spinney Theatre/Start 20.00 Bristol /13.04/Redgrave/Start 16.30&20.00 Bilety w cenie £22 do nabycia na: www.kabaretywuk.co.uk Więcej informacji na: www.kabaretywuk.co.uk

Wiadomości

15

Zakończenie trasy koncertowej Peji w Leamington Spa! Dobiega końca trasa koncertowa poznańskiego rapera Peji, który wspólnie z DJ'em Decksem świętowali niedawno 20 -lecie istnienia Slums Attack. Poznaniacy wystąpią 29 marca w Leamington Spa. Kiedy w 1993 roku w Poznaniu powstawał Slums Attack, nikt jeszcze nie przypuszczał, że młodzieńcza pasja przerodzi się w skład, który przez kolejne 20 lat będzie miał ogromny wpływ na polską scenę i na rozwój kultury hip hop w Polsce. Peja i DJ Decks zwieńczyli swój jubileusz ogromną imprezą w poznańskiej Arenie, na której ponad 6 tysięcy fanów uczciło urodziny ulubieńców, oraz wydaniem płyty 20/20. Pomimo upływu czasu Slums Attack wciąż kipią wigorem, nagrywają i koncertują. Nie brakowało życiowych zakrętów, o których otwarcie mówi sam Peja. Od kilku lat żyje jednak w szczęśliwym związku, założył rodzinę, co od razu można odczuć choćby w tekstach. Odcięcie grubą kreską od imprezowego stylu życia dało Slums Attack drugie życie. Na koncertach zobaczymy na scenie, oprócz rzecz jasna Peji i DJ'a Decksa, Gandziora oraz

Śliwę. Poznaniacy zagrają swoje najważniejsze utwory, a że jest tego naprawdę sporo możemy spodziewać się znakomitych wystepów. -Sobota 29 marca The Assembly Spencer Street, Leamington Spa, CV31 3NF Otwarcie klubu: 19.30 Bilety do nabycia w cenie 17GBP na stronie www.ticketweb.co.uk oraz: KROWKA LEAMINGTON SPA, 3 Clemens Street, CV31 2DW KROWKA COVENTRY, 90 Far Gosford Street, CV1 5EA KROWKA NUNEATON, 6 Tomkinson Road, CV10 8BH Vitamin Shop - 58 Clemens Street CV31 2DN Vitamin Shop - 4 Central Buildings, Railway Terrace, Rugby CV21 3EL Więcej szczegółów dotyczących koncertu znajdziecie na fan page www.facebook.com/xsidemusic2004 Wstęp na imprezę od lat 14!


16

Psycholog

Gazeta

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

POLONIJNA.co.uk

Psychologia: DUC IN ALTUM pod redakcją Jarosława Kluczka

Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”.

Jan Paweł II

Pozostając niejako w temacie dwóch poprzednich artykułów pragnę kontynuować refleksje na temat człowieka. Prawdą jest, że na temat ludzkiej natury powstały opasłe dzieła wielu myślicieli, teologów, psychologów, socjologów, prawników i lekarzy. Człowiek został rozłożony na czynniki, każda jego komórka, każde zachowanie, każda postawa i myśl zostały przeanalizowane, opisane i skatalogowane, jednak i tak nadal pozostaje on zagadką nie tylko dla innych, ale czasem nawet dla samego siebie. W swojej pracy zastanawiam się często, jaką metodę przyjąć, by zrozumieć osobę, która do mnie przychodzi z prośbą o pomoc? Jaki klucz do niej znaleźć? Dwie rzeczy, których się nauczyłem, i które dają najlepszą skuteczność to postawa pokory i miłości. Bo czym jest miłość? To chcieć dobra drugiej osoby.

się na tle całego społeczeństwa. Czy jesteśmy kimś jedynym i niepowtarzalnym, czy płyniemy razem z całą fala tego, co nam to społeczeństwo podsyła. Czy jesteśmy twórcami otaczającej nas rzeczywistości, czy tworzywem, które daje się łatwo modelować i układać na nutę innej, silniejszej od nas jednostki? Czy nie stajemy się wtedy towarem, służącym do tego, by wyprodukować coś innego, coś co ktoś sobie wymyślił? Czy nie dajemy się w pewien sposób popychać, a co dalej za tym idzie, czy nie mamy tutaj do czynienia z deptaniem naszej godności? Godności, która jest nieodzownym i podstawowym prawem osoby ludzkiej, czyli każdego z nas? Jak zwykle wiele pytań, ale zdałem sobie sprawę z tego, że ciągle brakuje mi na nie odpowiedzi, zgadzam się z tymi pytaniami i zamienić je mogę z całą pewnością na twierdzenia, stawiając na końcu każdego z nich nie znak zapytania, ale kropkę na pół kartki. Ale co z tym zrobić? Wiem, że dla wielu z nas istnieje wygodne tłumaczenie to społeczeństwo, robimy z tego społeczeństwa pewien twór, nie zidentyfikowany, na karby którego możemy zrzucić wszystko, dosłownie wszystko. Nie udało mi się to czy tamto, ale to wina systemu, czy społeczeństwa, dobrze przyznaje się, zrobiłem to czy tamto, ale wszyscy tak robią!!! Ci wszyscy to społeczeństwo, w którym jesteśmy zmuszeni żyć, ale i społeczeństwo w którym chcemy żyć i funkcjonować. Nie da się inaczej. Musimy odpowiedzieć sobie na ważne pytanie: Kim JA, konkretnie JA, jestem, w którym momencie swojego życia stoję? To pytanie należy na pewno rozwinąć o kolejne, gdzie idę? Ale rodzą się następne, czy za bardzo nie stawiam się na ołtarzu, na piedestale, może czas z niego zejść i odwrotnie, czy nie zakrzyczano mnie, czy nie stłamszono moich marzeń, mojego potencjału tego kim jestem, sprowadzając do roli wyrobnika, a czasem nawet produktu? Warto poczynić na ten temat refleksje, ale ważne jest jedno, by uczynić to w duchu prawdy przed sobą samym. Wracając do cytatu z początku naszej refleksji, człowiek jest sprawcą swoich czynów, jest to niewątpliwie twierdzenie absolutnie prawdziwe. Odpowiadamy za swoje czyny, decyzje i działania, jednocześnie one kształtują nas samych i naszą codzienność, więcej kształtują nasze jutro, poprzez niosące ze sobą konsekwencje. Czy to nie czas, po tej refleksji nad sobą samym i wyciągnięciu wniosków zacząć podejmować mądre i ważne decyzje, co do nas samych? Weźmy nasze sprawy we własne ręce, bądźmy kreatorami naszej rzeczywistości. Nasze czyny nas kształtują, ale i budują nasz wizerunek. W całym tym naszym społeczeństwie, każdy z nas ma swój niepowtarzalny talent, każdy z nas na miarę swojej możliwości może i nawet powinien ten talent rozwijając i pomnażać. Mamy do tego prawo, ale jest to też nasz obowiązek, by ta nasza szara codzienna rzeczywistość zaczęła w końcu nabierać barw i byśmy byli szczęśliwi, to chyba jest jedno z wielu marzeń, choć bardzo ogólnych, to jednak wpisanych w nasze serca. I tutaj wracam do artykułu z poprzedniego miesiąca na temat motywacji. Kim chcesz być, twórca czy wyrobnikiem, ciągle tłamszonym, nie twierdzę jednak, że jest tak zawsze, to jednak produktem? Czy twoje marzenia, które gdzieś tam drzemią uśpione nie czas obudzić i zacząć realizować. Wyrwać się z tego otaczającego nas betonu lenistwa, braku wiary we własne możliwości, może fałszywego obrazu nas samych. Przestać obwiniać innych i społeczeństwo, którego nikt nie widział twarzą w twarz, a które staje się niejako dobrym wytłumaczeniem naszej bezczynności za to, że nie chce nam się ruszyć głowa i pomyśleć. My lubimy narzekać, wręcz kochamy to robić, ale od narzekania nic się w naszym życiu nie zmieni. Potrzeba raczej rzetelnej oceny sytuacji i działania. To jakby wstępne refleksje, które ciągle gdzieś tam, myślę w każdym z nas się kłębią, będziemy w sposób szczegółowy podejmować je przez kolejne artykuły. Od razu zaznaczę, że po dawce tematów w dziedzinie uzależnień, do kolejnych kroków powrócimy w niedalekiej przyszłości, zostawiając więcej czasu do gruntownej analizy tego, co powiedzieliśmy dotychczas, chwila oddechu. Nie bójmy się ryzyka własnego rozwoju, a w efekcie ryzyka szczęśliwego życia. Wypłyńcie na głębię! DUC IN ALTUM! Redakcja mgr Jarosław Kluczek psycholog małżeństwa i rodziny, psychoterapeuta chrześcijański. e-mail: info@ducinaltum.co.uk strona: www.ducinaltum.co.uk tel: 0 7858399109

Istota ludzka nie może być widziana tylko i wyłącznie z jednej perspektywy, chodzi tutaj o jej fizyczność. Swoisty kult ciała, jakim karmią nas dzisiejsze media, otoczenie, w skrócie świat, nastawiony jest tylko na jedna płaszczyznę widzenia człowieka, przez jego cielesność. Przez to, staje się on nie tylko ofiara konsumpcji, ale sprowadzony zostaje do przedmiotu. A człowiek to integralna całość czterech czynników: fizycznego (sfera biologiczna, cielesna), psychologicznego (życie emocjonalne, psychiczne), społecznego (relacje społeczne, interakcje z innymi), duchowego (kontakt z Bogiem, świat wyższych wartości, autotranscendencja). Tylko takie podejście daje nam pełen obraz drugiej osoby. Oderwanie się, od którejkolwiek płaszczyzny bytowania człowieka, zostawia pustkę, a pustka to zawsze nieszczęście. Przez cztery kolejne artykuły postaram się przyjrzeć każdej z tych czterech płaszczyzn. Trochę może nie po kolei, ale chcąc pozostać w temacie dwóch poprzednich artykułów, postaram się nakreślić kilka refleksji odnośnie człowieka w aspekcie społecznym. Niewątpliwie człowiek nieustannie pozostaje w relacji z innymi ludźmi, trudno sobie wyobrazić w dzisiejszym świecie funkcjonowanie bez drugiej osoby. Spotykamy innych ludzi w pracy, w sklepie, w codzienności. Oczywiście, czasem każdy z nas potrzebuje swojej samotni i bardzo dobrze. Czasem trzeba nam się wyciszyć, przemyśleć pewne sprawy, potrzebujemy być sami by lepiej służyć innym i samym sobie. Zresztą uważam, że każdy powinien mieć czas na taką swoistą samotnie w swoim codziennym funkcjonowaniu. Jak my, jako jednostka widzimy


Gazeta

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

POLONIJNA.co.uk

Porady prawne

17

Porady prawne pod redakcją Beaty Nowakowskiej-Mrozek

PRAWO PRACY/PRAWA I OBOWIĄZKI PRACOWNIKA W ANGLII I WALII na tablicach ogłoszeniowych dla pracowników. Te zasady, mimo że nie stanowią częsci umowy i mogą być zmieniane przez pracodawcę bez konsultacji, muszą być przez pracownika przestrzegane. Ważne jest to, że nielegalne polecenia nie wiążą pracownika, wiec pracodawca nie może nakazać np. fałszowania dokumentów księgowych. 3. Obowiązek dostosowania się do zmian, np. do zmiany metod pracy. Często taki obowiązek jest wpisany w umowę o pracę. 4. Obowiązek wykonywania pracy w sposob odpowiedzialny i umiejętny. Jeśli pracodawca poniesie stratę w wyniku zaniedbania ze strony pracownika, to może żądać zadośćuczynienia od tego pracownika. 5. Obowiązek dania odpowiedniego okresu wypowiedzenia. Dotyczy to umów o pracę na czas nieokreślony kiedy pracodawca lub pracownik powinni dać wypowiedzenie z odpowiednim wyprzedzeniem, jeśli nie ma takiego okresu sprecyzowanego w umowie o pracę.

Obowiązki pracodawcy Obowiązki te, mimo że nie są wyszczególnione w umowie o pracę, to stanowią jej część gdyż są dorozumiane.

W prawie angielskim, w przeciwieństwie do prawa polskiego, nie ma kodeksu pracy regulującego prawa i obowiązki pracownika. Twoje prawa i obowiązki pracownika w Anglii i Walii reguluje przede wszystkim Twoja umowa o pracę. Umowa o pracę może być pisemna lub ustna. Jednak prawa i obowiązki w niej opisane to tylko część Twoich praw i obowiązków, ponieważ istnieją także prawa i obowiązki dorozumiane, czyli takie, które nie są wyrażone wprost w umowie.

Prawa i obowiązki pracownika Najczęstszymi prawami, ktore są dorozumiane ustawowo, czyli wprowadzonymi dzięki ustawom Parlamentu, są: - zasada równości dająca równe prawa kobietom i mężczyznom wykonującym te same prace lub podobne prace lub odpowiadające prace; - prawo minimalnego okresu wypowiedzenia zarówno dla pracodawcy i pracownika by zakończyć umowę o pracę. Każda umowa o pracę, w której nie ma podanego okresu wypowiedzenia, lub która daje krótszy okres wypowiedzenia niż ustawowy, podlega zmianie na ustawowy okres wypowiedzenia. Jeśli okres wypowiedzenia jest krótszy niz ustawowy, wtedy można wnieść sprawe do Sądu cywilnego o złamanie umowy o pracę. - limity dotyczące czasu pracy. Pracownik nie może przeciętnie pracować więcej niż 48 godzin tygodniowo w określonym przedziale czasu. Jednakże, jeśli pracownik wyraził pisemną zgodę na to, że nie będzie podlegał zasadom 48-godzinnego tygodnia pracy, to wtedy może pracować dłużej. Prawnie dorozumiane obowiązki pracownika: 1. Obowiązek lojalności wobec pracodawcy. Każda umowa o pracę zawiera dorozumianą klauzulę, że pracownik działa wobec pracodawcy lojalnie i w dobrej wierze. Pracownik nie powinien wykorzystywać swej pozycji i działać dla własnej korzyści lub dla korzyści osób trzecich bez odpowiedniej zgody swojego pracodawcy.

Obowiązek lojalności wobec pracodawcy obejmuje, m.in. nieujawnianie poufnych informacji i sekretów handlowych uzyskanych podczas lub w wyniku pracy oraz nieużywanie poufnych informacji pracodawcy dla własnych celów. Rownież obowiązek lojalności obejmuje zakaz sprzeniewierzenia własności pracodawcy. 2. Obowiązek wykonywania legalnych i rozsądnych poleceń. Obejmuje on przestrzeganie zasad regulowanych przez politykę firmy, instrukcji oraz zasad często publikowanych

Obowiązki pracodawcy obejmują: 1. Obowiązek poinformowania pracownika, że umowa wygasła jeśli pracodawca nie dał okresu wypowiedzenia. Samo wypłacenie wynagrodzenia za okres wypowiedzenia nie jest wystarczające i pracodawca musi powiadomić pracownika o wygaśnięciu umowy o pracę. 2. Obowiązek wypłaty wynagrodzenia. Jeśli pracownik jest chętny do pracy i jest w stanie wykonać tą pracę zgodnie z umową o pracę, to pracodawca ma obowiązek zapłacić mu wynagrodzenie, chyba, że jest to tzw. kontrakt zerowy. 3. Obowiązek dania okresu wypowiedzenia, jeśli umowa została zawarta na czas nieokreślony. 4. Obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa i higieny pracy. Pracodawca ma również obowiązek zapewnienia bezpiecznego miejsca pracy oraz bezpiecznego systemu pracy. Miejsce pracy powinno być zgodne z wykonywanym rodzajem pracy, czyli np. powinno mieć odpowiednią temperaturę. 5. Obowiązek odpowiednio szybkiego odpowiadania na skargi pracownika. Jeśli pracodawca nie odniesie się do tych skarg, może to skutkować konstruktywnym zwolnieniem ze strony pracownika. 6. Obowiązek przedstawienia pracownikowi na piśmie warunków zatrudnienia. Jeśli pracodawca nie dopełni tego obowiązku, pracownik może ubiegać się o odszkodowanie w Sądzie Pracy. Warto zauważyć, że w prawie pracy angielskim i walijskim pracodawca nie ma obowiązku wydania referencji dla obecnego lub poprzedniego pracownika. Jednakże, jeśli takie referencje zostaną wydane, pracodawca ma obowiązek zapewnienia, że nie są one mylące i nie odnoszą się do skarg na pracownika, o których pracownik nie został poinformowany. Powyższe listy zarówno praw i obowiazków pracownika jak i obowiazków pracodawcy nie są wyczerpujące i obejmują jedynie podstawowe prawa i obowiązki. Chociaż należy zauważyć, że dzięki orzecznictwu Sądów pracy wciąż są rozwijane Mgr prawa Beata Nowakowska-Mrozek Trainee Solicitor w kancelarii prawnej Whatley Weston & Fox Email: b.nowakowska@wwf.co.uk Nr tel: 01905 731731


18

Gazeta

Mama na wyspach

POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Mama na Wyspach pod redakcją Małgorzaty Mroczkowskiej

WAKACJE ZA KRATKAMI

Na wyspach nie wolno zabierać dzieci ze szkoły w czasie roku szkolnego

Szkoła w Wielkiej Brytanii różni się od polskiego systemu edukacyjnego między innymi długością wakacji. O ile w Polsce wakacje trwają pełne dwa miesiące latem, i dwa tygodnie zimą, o tyle w UK letnie wakacje trwają zaledwie 6 tygodni, a pozostały czas wolny od nauki rozbity jest na tygodniowe przerwy w ciągu roku. Nie wszystkim taki układ odpowiada. Dziś pi-

szemy o rodzinie, która postanowiła zorganizować sobie wakacje po swojemu. Rodzina, która zabrała trójkę swoich dzieci na tygodniowe wakacje w Grecji pod koniec września ubiegłego roku może zostać surowo ukarana. Rodzice twierdzą, że były to ich pierwsze, rodzinne wakacje od pięciu lat. Niestety, prawo angielskie mówi wyraxnie, że zabieranie dzieci ze szkoły w czasie, kiedy powinny one się uczyć grozi poważnymi kon-

sekwencjami. I tak właśnie się stało w przypadku rodziny państwa Sutherland. Szkoła wyznaczyła karę w wysokości £360. Ponieważ nie zapłacili wyznaczonej sumy w ciągu 21 dni, kwota urosła do £720. Obecnie wysokość kary wynosi £2,000 i jakby tego było mało, rodzicom grozi nawet kara więzienia do trzech miesięcy. Zanim pojechali na wakacje, szkoła poinformowała ich, że za każdy dzień nieobecności dziecka w szkole będą ukarani sumą £60. Ojciec dzieci, który pracuje w Ministerstwie Obrony twierdzi, że ze względu na pracę jego i żony, nie są w stanie dopasować przerwy szkolnej dzieci do własnego urlopu i to było powodem zorganizowania wakacji w tak nietypowym terminie. Rodzice poinformowali o swoich planach szkołę. W odpowiedzi otrzymali list informujący ich o konsekwencjach takiego postępowania. Niestety, wakacje były już zabukowane i opłacone. Zrezygnowanie z nich oznaczałoby stratę całej sumy, jaką pokryli na tygodniowy pobyt dla pięciu osób. Dyrektorzy angielskich szkół, działając w imieniu prawa opartego na Section 444 of the Education Act, 1996, mogą udzielić okolicznościowego zwolnienia dziecka ze szkoły wyłącznie ze względu na specyficzne przypadki rodzinne (np. pogrzeb lub poważna

choroba). Rodzice, którzy nie zaprowadzają swoich dzieci do szkoły mogą liczyć się z poważnymi konsekwencjami finansowymi, jak również z karą pozbawienia wolności. Warto wziąć sobie do serca ten przypadek i wyciągnąć z niego odpowiednie wnioski, zwłaszcza kiedy ma się rodzinę na drugim końcu Europy. Jak wiemy, wakacje w Polsce nie pokrywają się z wakacjami w Wielkiej Brytanii. Polscy rodzice często zabierają dzieci wcześniej ze szkoły, aby mogły one spędzić więcej czasu w ojczyźnie, w otoczeniu babć i dziadków. Musimy jednak pamiętać o tym, że jest to działanie niezgodne z prawem. O ile z jednym dzieckiem jest mniejszy problem i rodzice ratują się czasem kłamstwem informując, że dziecko jest chore, to w przypadku większej ilości dzieci w jednej szkole takie kłamstwo ma bardzo krótkie nogi. Trudno szkole uwierzyć, że nagle cała dwójka czy trójka rodzeństwa ma grypę w tym samym czasie. Tego typu kłamstwa są również bardzo złym przykładem dla dzieci, które w ten sposób uczą się od rodziców, że zasady i prawo można łamać. Co sądzicie o takiej sytuacji i jak sobie z tym radzicie? W jaki sposób organizujecie wakacje w Polsce? Czy zdarzyło się wam skrócić rok szkolny dla własnej wygody?

SAMOTNOŚĆ W KRAINIE DESZCZOWCÓW A miało być tak cudownie. Do Anglii najpierw przyjechał mąż. Ja zostałam w Polsce, w dużym mieście, w którym mieszkałam od urodzenia. Dwójka dzieci w domu nie pozwalała mi odczuć samotności. Moja mama pod ręką do pomocy, mój tata z samochodem do większych zakupów w weekendy. Bajka po prostu. No, ale jak długo można wisieć na telefonie z własnym mężem i ojcem moich dzieci? I w ogóle co to jest za rodzina skypowa? Żyliśmy tak przez trzy lata, ale i ja tęskniłam i mój mąż. W końcu podjęliśmy decyzję: rodzina musi być razem. Ja zrozumiałam, że on wraca do Polski. Niestety, mój mąż miał inną wizję przyszłości. Powiedział krótko: chcesz do czegoś dojść, to tylko w Anglii. Szok. Niestety miał mnie w garści, bo z jego zawodem w naszym mieście mógł sobie tylko pomarzyć o normalnym życiu, a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Moi rodzice bardzo przeżyli nasz wyjazd, ale klamka zapadła. Przecież to dla dobra naszego i naszych dzieci, miało być lepiej, bogaciej i w ogóle super. Wczoraj minął rok od naszego przyjazdu. Mąż pracuje całymi dniami, również w soboty, a jak dzwonią to też zdarza się, że i w niedziele pojedzie. Dzieci chodzą tu do szkoły i po początkowych trudnościach, są na etapie nocowania w weekendy u swoich nowych angielskich kolegów. A dla mnie to jest nadal szok. Wszyscy jakoś się odnaleźli, żyją po angielsku, a ja siedzę w domu i patrzę przez okno jak pada deszcz. Są takie dni, że całe przedpołudnie mija mi na liczeniu kropel, które spływają po szybie. Jestem sama. Każdy dzień wygląda tak samo: poranna gonitwa przy kuchennym stole, szykowanie dzieci do szkoły i robienie mężowi kanapek do pracy. Potem spacer do szkoły. Pod szkolną bramą spotykam inne matki, z którymi wymieniam uśmiech i krótkie Hello. I ani słowa więcej, bo o tej porze nikogo nic więcej nie interesuje. No może pogoda, o tym zawsze warto porozmawiać z angielską znajomą

spod szkoły. Potem dzieci znikają za drzwiami budynku, a my rozbiegamy się, każda w swoją stronę. W drodze powrotnej robię zakupy w pobliskim sklepie, w którym sprzedaje ciemnoskóry mężczyzna. To przykre, ale to mój najbliższy przyjaciel. Jedyny człowiek, poza moim mężem, którego widuję i znam. Zagaduje mnie czasem o dzieci, o to co słychać. I tak sobie gadamy nad pęczkiem pietruszki i bagietką. Cały dzień schodzi mi na sprzątaniu, przekładaniu, praniu i prasowaniu. To śmieszne, bo przecież w Polsce robiłam to samo, ale nie miałam aż takiego poczucia pustki i beznadziei. Może dlatego, że mama wpadła na niespodziewaną kawkę? Złapałam się na tym, że marzę tylko o jednym: o powrocie. Nie chce mi się już tych luksusów, lepszego życia i cudownej przyszłości. Chcę mieć beznadziejne życie w Polsce, u boku moich bliskich i rodziny, do której straszliwie tęsknię. Wiem, że nigdy nie spotkam tu żadnej przyjaciółki, bo nie jestem już w wieku, w którym zawiera się nowe znajomości na całe życie. Moja znajomość języka nie ma tu nic do rzeczy, bo nie odpowiada mi mentalność Anglików, z którymi nie chcę się zaprzyjaźniać. Najgorsze jest to, że mój mąż o niczym nie wie. Oczywiście domyśla się, że mój przyjazd tu był błędem, ale obydwoje unikamy tego tematu, bo nie wiemy, co dalej robić. Dzieci kompletnie wsiąkają w tę rzeczywistość, podobnie jak mój mąż. Wygląda na to, że to jest ich ziemia obiecana. A ja chcę wrócić, ja się tu męczę i wpadam w coraz głębszą depresję, z którą walczę sama. Właściwie nie walczę, ale poddaję się jej każdego dnia. To jest sytuacja bez wyjścia i żaden psycholog, nawet z Oxfordu nic tu nie poradzi. Jestem w miejscu, w którym nie chcę być i jednocześnie nie mogę wrócić tam, gdzie chcę. Wygląda na to, że będę musiała pogodzić się z tym, że do pełnoletniości dzieci będę musiała się poświęcić i zacisnąć zęby. A potem zacznę żyć od nowa. I tylko taka perspektywa trzyma mnie przy życiu. Jeszcze dziesięć, piętnaście lat i wrócę do mojego miasta, w którym zawsze świeci słońce, nawet gdy to słońce jest za chmurami.


Jak zajść w ciążę? Nasza lista najlepszych sposobów Gazeta

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

„Jak Wam się to udało?”, usłyszała moja przyjaciółka od naszej wspólnej znajomej podczas babskiego spotkania w ostatni weekend. „Jak to możliwe, że znowu spodziewacie się dzidziusia, a ja wciąż nie mogę zajść w ciążę ?!”. Nasza wspólna znajoma nie kryła zazdrości, bo z mężem od ponad dwóch lat starają się i niestety, nic nie wychodzi. Jak to się dzieje, że niektóre kobiety nie mają z tym najmniejszego problemu, a inne muszą stoczyć niezłą walkę o dziecko? Czy wiecie, że około 70% par zachodzi w ciążę w ciągu 6 miesięcy? Pozostałym zajście w ciążę zajmuje rok lub więcej. Dlatego warto zacząć starać się o to jak najwcześniej, bo nigdy nie mamy pewności, ile czasu zajmie nam cały proces. Jeśli staracie się o dzidziusia od roku, odstawiliście wszelkie środki antykoncepcyjne i nadal nic z tego nie wychodzi, może warto pomyśleć o skontaktowaniu się ze specjalistą. W UK całą procedurę rozpoczynamy od wizyty w przychodni, czyli w naszej GP. Następnie nasz lekarz rodzinny skieruje nas do specjalistycznej kliniki (fertility clinic), gdzie zostaną wykonane badania mające na celu znalezienie źródło problemu. Nie zawsze jednak przyczyna leży po stronie medycyny. W zdecydowanej części przypadków to nasza psychika jest odpowiedzialna za szczęście lub jego brak, jeśli chodzi o zajście w ciążę. O ile sprawy medyczne pozostawiamy specjalistom, o tyle o psychikę i dobre samopoczucie przyszłej mamy powinniśmy zadbać

POLONIJNA.co.uk

same. I to jak najszybciej.

Oto nasza lista sposobów na zajście w ciążę: 1. Nie koncentruj się za bardzo na problemie. Nakręcanie się, że już i natychmiast muszę zajść w ciążę często działa odwrotnie niż chcemy. Najczęściej dzieje się tak, że w ciążę zachodzimy przypadkiem i to wtedy, kiedy najmniej ją planujemy. 2. Bardziej niż na skrupulatnym planowaniu zachodzenia w ciążę, zaplanuj wspólne wakacje, wyjazd nad ciepłe morze lub romantyczny pobyt w górach. To najlepsze lekarstwo na stres i nerwy związane z drobnymi kłopotami z zajściem w ciążę. Zadbaj o to, by wasz wspólny czas z partnerem był

pełen relaksu i spokoju. 3. Zrezygnujcie, wspólnie z partnerem ze złych nawyków. Papierosy i alkohol nie służą nikomu, a już najmniej małej istotce, która wkrótce zamieszka w twoim brzuchu. Zamiast wieczoru z piwkiem przed telewizorem, lepiej wybierzcie się na spacer do parku. 4. Upewnij się, że Twoja dieta bogata jest w suplementy, które są niezwykle ważne dla przyszłej mamy. Kwas foliowy czy witaminę D należy zażywać, co najmniej na trzy miesiące przed zajściem w ciążę. 5. Sex jest ważny, ale nie staraj się przeforsować swojego partnera. To może być dla niego zbyt stresujące, co wpływa negatywnie na jakość plemników. Nie podchodźcie do tego jak do obowiązku w dni płodne. W sypialni po-

Mama na wyspach

19

trzebna jest pasja, bawcie się seksem, aby nie stał się rutynową czynnością. Pamiętaj, że sperma potrafi zostać w ciele kobiety nawet do pięciu (!) dni. 6. Myśl pozytywnie. Nie dziś, to jutro. Nie rozpaczaj, ale zaczynaj wszystko od początku z pełną wiarą i energią. I na koniec pytanie do naszych Czytelniczek: Jak są Wasze doświadczenia z zajściem w ciążę? Jak długo starałyście się o ten cud?

Paskudki słowiańskie Zapraszamy Was dzisiaj na strony niezwykłej książki, która przenosi nas w magiczny i baśniowy świat naszych słowiańskich przodków. Napisana wierszem i pięknie zilustrowana nie tylko bawi, momentami straszy ale przede wszystkim uczy nasze dzieci. Tak często zachwycamy się legendami z drugiego końca świata, podczas gdy nasze, słowiańskie korzenie są równie bogate, co mało popularyzowane. A przecież to część naszego dziedzictwa, które otrzymaliśmy w prezencie od naszych przodków, którzy tego typu historie przekazywali sobie z ust do ust. Jak dowiadujemy z książki, dawni Słowianie wierzyli, że w domach, lasach i na polach kryją się niezwykłe istoty. Mogły one psocić, straszyć i szkodzić lub przeciwnie, pomagać ludziom. Podobno sprowadzały deszcz i wiatr, umiały rozsuwać chmury albo zmylić drogę. I właśnie o tego typu paskudach jest ta książka. „Pewna siedmiolatka Mania Miala manię przeglądania. - Maniu, chodźże na śniadanie! - zawołała mama Manię. - Plaster serka? Frankfurterka? - Tylko zerknę do lusterka!” O tylko jeden z wierszyków, który pojawia się w książce. Na końcu książki jest słowniczek, który w prosty sposób przedstawia małym Czytelnikom wszystkie paskudki. Polecamy!


20

Wędkarstwo

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI

Koniec starego i początek nowego roku to dla większości organizacji podsumowanie działalności. W j ednym z pierwszych tekstów przedstawiłem Państwu Polish Anglers A ssociation. W tamtym okresie klub l icz ył zaledwie 7 osób. Grupa zapaleńców wędkarstwa poświęcała swój wolny czas aby skupić wędkarską brać z kraju pod jednym szyldem. Czy to się udało? Czy zmienili chociaż w minimalnym stopniu negatywne zdanie na temat naszego wędkarstwa wśród angiel skich wędkarzy? Wydaje się że tak. Chociaż nie było to proste. Początkową nieufność ze strony autochtonów można zrozumieć ale działania rodaków sabotujących pracę to inna sprawa. Prezes PAA Radosław Papiewski nie chce tu piętnować nikogo, po prostu prosi o nie przeszkadzanie. Dzisiaj jest to już organizacja która ma w swoich szeregach 30-tu działających na terenie Anglii „klubowiczów” starających się zmienić stereotyp który ( nie ma co się oszukiwać) w większości wypadków był spowodowany zachowaniem naszych rodaków nad wodą. Strona założona rok temu skupia już 255 użytkowników którzy, mogą znaleźć tam niezbędne informacje na temat regulaminów i zwyczajów panujących na angielskich łowiskach. Umówić się na wspólne wędkowanie, poznać nowych kompanów na wspólne wyprawy, czy zwyczajnie wymienić się informacjami na temat brytyjskich łowisk.Działalność klubu to nie tylko promowanie sportowego wędkarstwa wśród rodaków. Nawiązanie współpracy z takimi organizacjami czy klubami wędkarskimi jak The Pike Anglers Club of Great Britain gdzie Oficerem Prowadzącym na region Tamizy został Michał Dziemianko czy nawiązanie współpracy z The Earl of Harrington's Angling Club którego historia działalności sięga 1912 potwierdza słuszność założeń Klubu które obrali sobie na starcie.

Założony pod koniec roku Fan/Page na platformie społecznościowej FB skupia prawie 800 sympatyków i są to w większości koledzy z Angielskich klubów wędkarskich. Ktoś patrzący z boku powie że to niewiele. Na takie stwierdzenie klubowicze zgodnie odpowiadają pytaniem. Czy ktoś zrobił więcej? Kiedy zakładano klub obawiano się że członkowie rozsiani praktycznie po całej wyspie, nie zdołają kontrolować czy utrzymać kontaktu. W tej chwili uważają to za najważniejszy atut, tworzą się grupy regionalne które pod flaga PAA promują zasadę C&R, poszanowania przyrody i nowoczesnych standardów wędkarstwa. Walne zebranie które odbyło się w Ryhill, postawiło przed zarządem oraz szeregowymi członkami nowe wyzwania i patrząc na mijający rok, jestem pewien że w tym składzie zostaną one wykonane. Czy warto przyłączyć się do Polish Anglers Association? Zostawiam to bez odpowiedzi. Warto też wspomnieć o innym Klubie, który jest już znany nie tylko w środowisku Angielskim. Mowa tu o Karp Team PL. Szerzej o tych zapaleńcach którym zimowa aura nie przeszkadza spać w namiotach aby spotkać się z największym karpiem na „wyspie” napiszę w jednym z następnych wydań Gazety Polonijnej.

Tekst i zdjęcia Dariusz @Kerad Gorgoń


Gazeta

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

Pierogi ruskie z laz urem

dodać tyle, aby uz yskać zwarte i jęd rne ciasto. Ciasto kroimy na części i wałkujemy. Wykra jamy szklanką (lub czymś okrągłym) Pierogi ruskie z do kółka z ciasta. Na datśrodek których uk kiem sera typu laz ładane będą farsze ur . Zamykamy pierog to w mojej rodz i, tworząc półokrę inie gi i zlepiamy starannie danie wręcz tra . Końce szczypiemy dy, aby nadać pierogo cyjne. Robił je Ojcie m ich charakteryc, styczny wygląd. Maciej robimy je i Fa rsz na pierogi ru my – jego dziec skie z serem typ i. u Ciasto na pierogi lazur: 1 cebulka, 0,5 kg jednak ziemniaków wcze robię śniej swoje, takie które ugotowanych 40 0 g białego sera (najlep (po wypróbowaiej przeciśnięniu wielu opcji) tego przez praskę) 12 5 g sera typu lazur za sm ak ow ał o sól, pieprz mojej żonie i mnie Podsmażamy na patelni cebulkę drobno najbardziej. posiekaną, aby ją zeszklić. W misce m Ciasto na pierogi ieszamy przeciśnięte przez praskę (ugo Składniki: towane wcześniej) ziemniaki, ser bia ok. 1 szklanka zsiad ły i starty na drobnych łego mleka oczkach ser lazur. mąka Dodajemy zeszkloną cebulkę. Dosmacza Wlej zsiadłe mleko my solą i pieprzem. Gd do miseczki i nastę y ostygnie używam pnie dosyp mąkę, m y jako farsz do pierog ieszając. Mąki należ ów, krokietów, naleś y ników.

Ptysie serowe Ptysie zawsze wydawały mi się trud ne do zrobienia. Wydawały – to dobre okre ślenie… Może przez „ciasto zaparzane”, a moż e dlatego, że są tak kruche po upieczeniu, że zrobienie ich powinno odbywać się z odpowiednim namaszczeniem… Nic bardziej mylnego. Na szczęście robi się je szybko i bezproblemowo! Składniki: 125 ml wody 1/2 łyżeczki soli 45 g masła (niesolonego) 100 g mąki 3 jajka

Casserole z wędzonym tofu i batatem

Kulinaria

POLONIJNA.co.uk

80 g startego sera typu gruyere Do rondelka o grubym dnie wlej wodę, dodaj posiekane masło i sól. Wszystko zagrzej na dużym ogniu, mieszając. Następnie dodaj mąkę i mieszaj intensywnie na średnim ogniu (najlepiej używając do tego drewnianej łyżki) przez około minutę – do półtorej.

pożądanej konsystencji. Pod koniec m o ż e s z ewentualnie sko ntr ować Ciasto: ki mą ki pomidory lan szk -3 ek odrobiną - 1 szklanka oliwy z oliw cukru. Mała - 200 ml mleka u do pieczenia sugestia – - 3 płaskie łyżeczki proszk ferowanych ziół jeżeli nie - sól, pieprz i łyżka pre o) masz ka(tymianek, bazylia, oregan i ce szaj w mis mienia do Wszystkie składniki wymie dukować y ciasto będzie pizzy, to proponuję sos zre wyrabiaj do momentu kied zeszło się gęsty. Zmniejszysz Mi dę ki. raw mis nap ów był bok aby od , tak odchodziło moczy. ryzyko, że ciasto się roz około 4 minut. na 2 kule. Jedną ę: ziel pizz na pod iki sę ma adn ą Skł ion rob Wy ypanej delikatnie 150 g szynki z nich rozwałkuj na pos y. 100 g mozzarelli mąką desce lub stolnic da, ementaler, y: row ido 70 g żółtego sera (np. gou Sos pom ) sse nca (co ) ych itd. i jon rsk kro mo radamer, Puszka pomidorów ula 8 małych pieczarek 1/2 lub jedna mała ceb garść świeżej bazylii 2 – 3 ząbki czosnku cku ułóż cienkie o, łyżeczka suNa rozwałkowanym pla łyżeczka suszonego oregan to wyłóż posieplastry sera żółtego. Na szonego tymianku z dość grubo ora ę dlin ek wę ki oliw z pas a kaną w sól, pieprz, oliw posyp startą ość Cał ru rki. pokrojone piecza ewentualnie odrobina cuk esmaż zzarellą. Piecz prz mo h ek kac oliw ocz z y h byc oliw gru na Na odrobinie peraturze 240 cebulę. Kiedy się przez 10 – 12 minut w tem pokrojoną w kosteczkę iayp posiekaną tym z pos snku ora stopni. Przed podaniem zeszkli dodaj płatki czo sprawę, że raw ie dop i sob ry ję ido Zda . pom j ylią wle baz świeżą nek . Po minucie h niestety do tyc adź ale , row chy Dop . powinny być karczo oregano, solą i pieprzem iu do ogn łym ma na . j łem uku mia red nie wrzenia i

Domowa pizza Capriciosa

Zdejmij rondelek z ognia i daj mu k i l k a minut, aby t e m p e ratura ciasta opadła. Dodawaj po kolei jajka, mieszając je z cias tem. W moim przypadku był to blender ręczny z końcówką, bo tak było wygodniej :)

świeża szałwia, sól, pieprz)

Przygotowanie: , W rondlu rozgrzej oliwę sie po j nie przesmaż na ie kaną w piórka. Następn w e jon kro po dodaj y, tat ba tkę kos większą po z ora ę ini cuk i kę papry k. sne siekanego pora i czo m Podsmaż na większy ty. nu mi 3-4 ogniu przez połową zalej Całość podleze ejs źni pó taw sobie na Składniki: szklanki bulionu (pół zos minut. 5-7 e pn stę na yciem przez szklanka bulionu wanie). Duś pod przykr e spae pieczarki oraz pokrojon 1 duży batat Następnie dodaj pokrojon ię łw oraz tofu. Dodaj posiekaną sza 2 papryki rzone pomidory wraz z piekardo prz, zamieszaj i wstaw połowa małej cukinii tymianek . Posól, popie e przydzi bę stopni. Jeżeli potrawa 2 sparzone pomidory nika na 20 minut – 160 tały zos po c ają łniać płyn dolew 6 średnich pieczarek wierać, możesz uzupe ać syp po wę tra po z iekania możes 1 cebula bulion. Pod koniec zap go j nie ześ wc o był re z mięsa któ 2 małe pory t. serem. Jeżeli korzystasz nu mi atnich i wymieszaj na kilka ost 200 g tofu tymianek , towane to dodaj je y ież św i, szk tru pie tka 3 ząbki czosnku (+ na

w któCasserolle czyli garnek, rzyw rym znajdziemy moc wa węże w tym batata, a tak e zni tyc ten au dzone tofu. To iań tar ge we ch jedna z lepszy Do m. zna ie jak skich potraw, icie ow sam nie t jes , datkowo towaprosta i szybka w przygo ? niu. Czego chcieć więcej

21

Ciasto po dodaniu jajek i zmiesza niu, powinno mieć konsystencję gęstego maj onezu. Na koniec dodaj starty ser i wm ieszaj go łyżką. Nagrzej piekarnik do 200 stopni Cels jusza. Używając rękawa (lub po prostu łyżk ą) na papierze do pieczenia ułożonym na blasze wykładaj ciasto na okrągłe kulki. Małe ptysie piecz przez około 20-2 5 minut. Większe nawet do 40 minut. Obserwuj ciasto, gdy wyrośnie i się ładnie zarumieni to są już gotowe


22

Gazeta

Sport

POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

LIGA LONDYN: Przerwa w lidze, czas na puchary meczu. Sporą niespodzianką zakończył się mecz PCW Olimpia z Inter Team. Rewelacyjny ostatnio Inter przegrał ten mecz, jednak mimo to w trzeciej fazie sezonu zagra w grupie mistrzowskiej. Brawa należą się zawodnikom Olimpii, którzy na zakończenie drugiej części sezonu pokazali klasę.

Wyniki ostatniej kolejki: Za nami ostatnia runda II etapu rozgrywek. Przed nami kolejna faza, w której ekstraklasa zagra z podziałem na grupę mistrzowską oraz spadkową. Przedtem jednak czekają nas emocje związane z I rundą Pucharu Ligi. Lider - FC Cobalt - wymęczył zwycięstwo nad trzecim w tabeli White Wings Seniors, co pozowliło mu na osiągnięcie aż siedemnastopunktowej przewagi nad Scyzorykami. To rekordowe osiągnięcie w blisko dziesięcioletniej historii ligi. "Seniorzy" mogli się pokusić w tym meczu o przynajmniej jeden punkt, jednak aby tak się stało, formacja ofensywna musi być bardziej skuteczna. Po zeszłotygodniowej porażce z MTA London Construction, drużyna Scyzoryków tym razem wywalczyła trzy punkty. Pomimo tego, że rywalem był outsider o punkty łatwo nie było. O końcowym sukcesie przesądziły dopiero dwie bramki strzelone w ostatnich minutach

White Wings Seniors - FC Cobalt FC Polska - Scyzoryki MTA London Construction - KS04 Ark Inter Team - PCW Olimpia

0:1 2:4 3:1 0:2

W drugiej prowadząca Joga Bonito pokonuje Białą Wdowę i powiększa swoją przewagę nad drugą w tabeli drużyną do pięciu punktów. Warriors of God rzutem na taśmę doprowadza do wyrównania w meczu z Kiwi FC, dzięki czemu zachowuje miejsce na podium. Po kilku tygodniach oczekiwań w końcu pełną pulę zgarnęła ekipa FC Piona. Mecz z Pyrlandią był wprawdzie wyrównany, ale skutecznością popisała się jedynie FC Piona, za co nagrodzona została trzema punktami. Do formy wraca powoli FC Cosmos, który po małych wzmocnieniach gromi zespół Maja Team aż 6-0. Power Rangers pokonał faworyzowanych Finansistów 3-2, więc ostatniego słowa w kwestii ewentualnego awansu w tym sezonie

ZACZYNAMY TRENINGI REPREZENTACJI Już w najbliższą środę rozpoczną się treningi reprezentacji Polski do majowych mistrzostw świata drużyn amatorskich Inner City World Cup 2014, które w czerwcu odbędą się na stadionie Charlton Athletic FC. Kadra "biało-czerwonych", tradycyjnie już, składać się będzie z najlepszych piłkarzy Polskiej Ligi Piątek Piłkarskich w Londynie. Pierwszy trening odbędzie się już 12 marca o

godzienie 19:00 na boisku Gunnersbury Sport and Social Club (Park Place, W3 8JY). Kolejne sesje zaplanowano na 19 marca, 26 marca oraz 2 kwietnia. Tymczasem już w najbliższą niedzielę trener Jacek Pobiedziński odwiedzi obiekty Vale Farm Sports Centre na Wembley, gdzie będzie prowadził nabór chętnych do udziału w mistrzostwach. Więcej informacji na temat treningów oraz samego turnieju udzialać będzie Kamil Biegniewski w godzinach od 10:00 do 16:30.

jeszcze nie powiedział. W pierwszej połowie na boisku dominowali "rangersi", którzy strzelili aż trzy bramki, nie tracąc przy tym ani jednej. W drugiej odsłonie Finansiści próbowali odrabiać straty, ale czasu starczyło jedynie na dwa trafienia.

Wyniki ostatniej kolejki: KIWI FC - Warriors of God FC Piona - KS Pyrlandia Biała Wdowa - Joga Bonito Finansiści - Power Rangers Maja Team - FC Cosmos

1:1 2:0 0:3 2:3 0:6


Gazeta

Wydanie nr 27 (marzec 2014)

POLONIJNA.co.uk

Faworyci odpadli w eliminacjach Polonia Blackburn została zwycięzcą pierwszego tegorocznego turnieju z cyklu Polish Masters League. W finale imprezy, która w miniony weekend odbyła się w Wigan, "poloniści" wygrali z Manchesterowcami aż 5-1. Faworyci niespodziewanie batalię zakończyli na eliminacjach. Najniższe miejsce podium przypadło Polonii Corby, po wysokim zwycięstwie nad Bajanami Burton 6-1. W turnieju wzięły udział dwadzieścia cztery zespoły z całej Anglii. W pierwszej fazie turnieju zostały podzielone, na cztery eliminacyjne grupy, z których po dwa najlepsze awansowały do ćwierćfinału. Od tego momentu rywalizowano systemem pucharowym (przegrywający odpada). To był turniej pełen niespodzianek. Najlepsze ekipy poprzedniego sezonu odpadły bowiem już w fazie eliminacyjnej. Tym-

Euro 2016: Niemcy, Irlandia, Szkocja...

O punkty walczyć będziemy też ze Szkocją, Irlandią, Gruzją oraz Gibraltarem. Co ciekawe z Irlandią towarzysko spotkaliśmy się nie tak

23

czasem drugie miejsce zdobył beniaminek - Manchesterowcy. Najlepszym bramkarzem został Łukasz Jamnik z Polonii Blackburn, a piłkarzem z pola Łukasz Mleczek (Manchesterowcy). Tytuł króla strzelców powędrował do Grzegorza Danka z Polonii Corby, który aż piętnaście razy zmuszał bramkarzy rywali do wyciągania piłki z siatki. Nagrody indywidualne ufundował nowy partner Polish Master League, firma R-Gol, a drużynowe - tradycyjnie już - International Compesation Bureau.

POLISH MASTERS LEAGUE

Znamy rywali polskiej reprezentacji w eliminacjach do mistrzostw Europy 2016. Najgroźniejsza będzie reprezentacja Niemiec, z którą jeszcze nigdy w historii nie udało nam się wygrać.

Sport

dawno w Poznaniu, ze Szkocją kilka dni temu w Poznaniu, a w maju zagramy towarzysko z Niemcami. Pierwszy mecz o punkty zagramy 7 września 2014 roku na wyjeździe z Gibraltarem, jednak mecz odbędzie się w Portugalii, bowiem stadiony świeżo upieczonego członka UEFA nie spełniają wymogów europejskiej federacji. Ponad miesiąc później na Stadionie Narodowym gościć będziemy Niemców, a po trzech dniach Szkotów. Rok zakończymy wyjazdową potyczką z Gruzją. Pozostałe mecze rozegrane zostaną w 2015 roku.



Gazeta Polonijna West&Wales / marzec 2014