Page 30

30

Mama na Wyspach

Gazeta

Wydanie nr 4 (czerwiec 2013)

POLONIJNA.co.uk

Mama na Wyspach pod redakcją Małgorzaty Mroczkowskiej

Szczepienia. Za, czy przeciw? Rodzice dziel ą się na tych, którzy szczepią oraz na tych, którzy nie szczepią. Jedni drugim zarzucają niedoinformowanie, działanie na niekorzyść dziecka i j ego otoczenia oraz pospolitą głupotę. K to ma rację? Kiedy dziecko przychodzi na świat zderza się z środowiskiem całkowicie różnym od tego, do którego przywykło w brzuchu matki. W ten sposób od pierwszych chwil mały człowiek buduje swój system immunologiczny, stykając się nieznanymi dotąd bakteriami, a wzmacnia go naturalnym antybiotykiem – mlekiem matki. Czy wszczepianie jednodniowemu dziecku drobnoustrojów pomaga mu w budowaniu tej swoistej tarczy ochronnej, czy wręcz przeciwnie zakłóca naturalną harmonię małego organizmu? W połowie lat 90. rozpoczęto intensywną dyskusję nad celowością szczepień, ale tak naprawdę skuteczność szczepień poddawano pod wątpliwość od samego początku. Kilkanaście lat temu jednak zaczęto poważnie zastanawiać się czy immunizacja nie wyrządza więcej krzywdy niż przynosi korzyści. Te rewelacje wywołały wśród rodziców zrozumiałą histerię, która trwa do dziś. Coraz częściej słyszy się, że szczepionki z roku na rok są mniej efektowne. Warunki życia, tym żywienie i codzienna higiena, poprawiły się na tyle, że pandemie chorób zakaźnych stanowią tylko mroczną przeszłość, argumentują przeciwnicy szczepień. Natomiast możliwe powikłania, wynikające z immunizacji i zarażeniem się chorobą, często są groźne i mogą prowadzić do śmierci dziecka. Udowodniono też relacje pomiędzy szczepieniami, a autyzmem u dzieci. Ponad to preparaty pomocnicze używane przez firmy farmaceutyczne do produkcji szczepionek zawierają rtęć i inne substancje toksyczne, które są wstrzykiwane do organizmów wraz z martwymi drobnoustrojami. Tymi argumentami otwiera się lista powodów, dla których wielu rodziców zdecydowało się nie szczepić swoich dzieci. Zwolennicy immunizacji cierpliwie odpowiadają na stawiane zarzuty. Nieprawdziwym jest twierdzenie, że szczepionki wywołują autyzm. Choroba ta może być uaktywniona u dzieci z predyspozycjami genetycznymi, (jeśli ktoś inny w rodzinie cierpi na jakakolwiek odmianę autyzmu) przez szereg czynników jak np. silne emocjonalne przejścia matki w czasie ciąży, czy trauma we wczesnym dzieciństwie… oraz przez szczepionki. Jeśli dziecko ma predyspozycje, to tak naprawdę jakakolwiek trauma może chorobę aktywować, kontratakują zwolennicy szczepień. To nie poprawa warunków życiowych, w tym higieny czy żywienia, wpłynęła na eradykację (med. wytępienie) niektórych chorób zakaźnych. Zrobiły to szczepionki. W dzisiejszej Europie nie spotyka się polio, czy krztuśca zbyt często, bo obowiązkowe szczepienia doprowadziły do zwiększonej odporności na te choroby. Sytuacja jednak powoli zaczyna ulegać zmianie. W ubiegłym roku w Wielkiej

Brytanii zaobserwowano niepokojąco zwiększająca się liczbę zachorowań na krztusiec (który jest bardzo niebezpieczny dla niemowląt). W tym roku wybuchła epidemia odry… Dzieci szczepione nie zarażają innych dzieci, kobiet w ciąży, nie przyczyniają się do obumarcia płodów, czy śmierci zakażonych dorosłych, jakkolwiek zdarza się to rzadko, to jednak się zdarza, jak pokazały ostatnie wypadki w Walii. Dzieci zaszczepione, nawet zarażone chorobą, przechodzą ją stosunkowo łagodnie, rzadko kiedy występują u nich komplikacje, apelują zwolennicy szczepień. Obecnie Walijczycy masowo poddają się immunizacji MMR (odra, świnka, różyczka). Ci wcześniej zaszczepieni domagają się pociągnięcia do odpowiedzialności wszystkich tych, którzy doprowadzili początków epidemii. Tych, którzy w latach 90. stwierdzili, że ryzyko zachorowania na odrę jest tak małe, że nie warto się przeciw tej chorobie szczepić. Tych, którzy chronili swoje dzieci przed autyzmem. W związku z zaistniałą sytuacją niektórzy lekarze sugerują, żeby wprowadzić podstawowe szczepienia obowiązkowe, bez przyjęcia których dzieci nie mogłyby być przyjmowane do szkół. A rodziców karać za opóźnienia lub nieprzyjmowanie przez dzieci immunizacji na czas. Ktoś inny zaproponował, żeby nie pozwalać podróżować rodzicom z nieszczepionymi dziećmi. Czy to usprawiedliwiona przezorność czy już histeria? Jakie rozwiązania sprawdziłyby się najlepiej? Zaszczepiłam Tytusa. Miał niecały dzień kiedy dostał szczepionkę przeciw gruźlicy. W mojej okolicy zachorowalność na TB jest duża, jak z zaskoczeniem wyczytałam. Później powtarzaliśmy podstawowe szczepienia zgodnie z wytycznymi lekarza. Tytus był zdrowym, normalnie rozwiniętym niemowlęciem bez historii autyzmu w rodzinie. Od początku byłam zdecydowana na immunizację, choć zdawałam sobie sprawę z możliwych, choć mało prawdopodobnych, powikłań. Tytus nadal rozwija się normalnie. Wiem, że można szczepić dzieci przeciwko wielu innym chorobom, ale we wszystkim wskazany jest umiar. Wystarczy mi podstawowa dawka, taka jaką sama dostałam w dzieciństwie. Nie boję się o to, że kiedy Tytus pójdzie do szkoły, czy do przedszkola to zarazi się czymś paskudnym. Mam 95% gwarancję, że tak się nie stanie. Nawet teraz, chociaż jest jeszcze mały, nie muszę izolować go od innych dzieci ze strachu, że coś złapie. A jak to ujęła moja położna – dziecko zarazić się może wszystkim. Szczególnie w Londynie... Justyna Goh

EDUKACJA DZIECI DWUJĘZYCZNYCH Edukacja naszych dzieci była dla nas zawsze bardzo ważna. Gdy Talkusia zbliżała się do swoich trzecich urodzin musieliśmy już zacząć myśleć o wyborze szkoły, gdyż jest ona w Wielkiej Brytanii obowiązkowa już od wieku czterech lat. Nie mieliśmy dostępu do szkół dwujęzycznych ani prywatnych, więc rozpoczęliśmy przegląd lokalnych szkół państwowych. OFSTED to organizacja rządowa zajmująca się inspekcją i oceną standardu nauczania brytyjskich instytucji oświatowych. Podczas regularnych wizyt przyznaje ona szkołom w Anglii i Walii jedną z poniższych ocen: • grade 1 outstanding (wybitna) • grade 2 good (dobra) • grade 3 requires improvement (wymaga poprawy) • grade 4 inadequate (niedostateczna) OFSTED to takie modne obecnie wśród rodziców "buzz word". A jaki OFSTED ma wasza szkoła? Nasze dziecko chodzi do "wybitnej" szkoły. Ta szkoła po drugiej stronie ulicy otrzymała zaledwie grade 3. Coś okropnego! Takie dialogi słyszy się wśród młodych rodziców, szczególnie w okolicy terminu walki o miejsca w najlepszych szkołach. Nierzadko słyszy się o rodzinach, które celowo przeprowadzają się w pobliże wymarzonej szkoły, aby znaleźć się w jej catchment area, czyli zasięgu. Tak też my zrobiliśmy. Mieliśmy świadomość, że nasza córka jest zdolna i byliśmy gotowi zrobić wszystko, aby trafiła do najlepszej szkoły w okolicy. Przeprowadzaliśmy się z potrzeby zwiększenia metrażu, ale przy wyborze nowego lokum dystans do najbardziej "wybitnej" szkoły w mieście był dla nas bardzo ważny. Jakaż była nasza radość, gdy znaleźliśmy idealny dom zaledwie 5 minut spacerkiem od malutkiej, rodzinnej szkoły podstawowej wyróżnionej przez OFSTED najwyższą oceną grade 1. Tamże Talkusia rozpoczęła edukację w klasie zerowej, zwanej tu Reception Class. W momencie rozpoczęcia nauki umiała już czytać i pisać w dwóch językach, czym wzbudzała nieustanny zachwyt kadry nauczycielskiej. Zaczęły się wielkie obietnice, że Talkusia kwalifikuje się do Gifted and Talented Programme, czyli specjalnego programu dla uzdolnionych dzieci, dzięki któremu będzie miała możliwość dalej rozwijać swoje talenty. W praktyce wyglądało to tak, że zajmowała się kolorowaniem, gdy pozostałe dzieci ćwiczyły literki podczas zajęć letters and sound. Nad wejściem do szkoły umieszczona była wielka tablica z napisem OFSTED OUTSTANDING i słyszało się o tym podczas wszelkich imprez szkolnych. Obowiązującym tematem podczas apeli była frekwencja i inne statystyki oraz remont biura nowej pani dyrektor. A moje dziecko codzien-

nie wracało ze szkoły znudzone... Wytrzymałam rok i rozpoczęłam szukanie nowej szkoły. Pynio był wtedy jeszcze niemowlęciem i zdawałam sobie sprawę, że bardzo utrudniam sobie życie przenosząc córkę do innej, odległej od domu szkoły. Po obdzwonieniu wszystkich okolicznych szkół szczęśliwie okazało się, że jest jedno wolne miejsce w szkole podstawowej na drugim końcu miasta ocenionej przez OFSTED jako zaledwie "dobra". Pojechałam tam na rekonesans i mimo niepozornego budynku i okolicy, już od progu wiedziałam, że to będzie dobry wybór. Niesamowicie przyjazna atmosfera otoczyła mnie już od wejścia przy spotkaniu z uśmiechniętą panią z recepcji. Cała kadra tej szkoły począwszy od pana woźnego, pań obiadowych, pań w biurze, asystentów i nauczycieli aż po panią dyrektor reprezentuje wysoki profesjonalizm i promienieje zwykłym ludzkim ciepłem. To dzięki nim Talkusia tak łatwo zaadaptowała się w nowej szkole, a później Pynio pokonał swój opór przed nią. Tę szkołę tworzą właśnie ci wspaniali ludzie, którzy nie wysyłają nam czerwonych listów za karę, że dziecko choruje, którzy nie trąbią na każdym apelu o raportach OFSTED, tylko przekazują dzieciom podstawowe etyczne wartości, jak szacunek dla siebie i dla drugiego człowieka. Mimo iż my jesteśmy Katolikami, a szkoła jest Church of England, czyli anglikańska, jej głęboko chrześcijański przekaz bardzo do nas trafia. Nie słyszy się tu o specjalnym programie dla dzieci uzdolnionych. Traktuje się tu wszystkich uczniów indywidualnie i ci zdolniejsi dostają po prostu zadania z klasy o rok wyżej. Ogólnie poziom akademicki w szkole jest wysoki, a ilość pracy domowej w porównaniu do innych szkół brytyjskich jest zatrważająca, ale dzięki temu widzę, jak moje dzieci z dnia na dzień rozwijają się i umieją coraz więcej. Zresztą szkoła stawia nie tylko na rozwój intelektualny dzieci, ale w równym stopniu na ich rozwój emocjonalny i społeczny. Codziennie rano pakujemy się do auta i przedzieramy się przez poranne korki do szkoły na drugiej stronie miasta. Po południu znów "school run traffic" w drodze do domu. Codziennie przejeżdżamy obok starej szkoły, do której dawniej chodziliśmy spacerkiem, ale bynajmniej nie patrzę na nią z tęsknotą. Cieszę się, że nareszcie wybrałam dobrą szkołę dla moich dzieci. OFSTED to nie wszystko. Tym opisem naszych doświadczeń z systemem szkolnictwa rozpoczynam cykl o edukacji dzieci dwujęzycznych. Za tydzień część druga o idealnych rozwiązaniach edukacyjnych dla dzieci dwujęzycznych. Zapraszam :-) Aneta Nott-Bower

Gazeta Polonijna Scotland / czerwiec 2013  
Gazeta Polonijna Scotland / czerwiec 2013  
Advertisement