Page 10

10

Wiadomości ze Szkocji

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 4 (czerwiec 2013)

Poznański Chór Madrygalistów uświetnił obchody rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja w Edynburgu Oficjalne uroczystości odbyły się już 2 maja w eleganckiej Signet Library przy Royal Mile, w sercu stolicy Szkocji. Na zorganizowane przez Konsulat RP w Edynburgu spotkanie przyszli przedstawi ciele wszystkich grup wiekowych szkockiej Polonii. Uroczystość uświetnił występ Poznańskiego Chóru Madrygalistów im. Wacława z Szamotuł pod batutą Jerzego Fishbacha. Artyści wykonali klasyczne polskie i szkockie utwory: Gaude Mater Polonia, Pieśń wieczorną Stanisława Moniuszki, Amazing Grece i Flower of Scotland. Koncert zakończyło wspólne odśpiewanie "Witaj majowa jutrzenko". Konstytucja 3 maja (właściwie Ustawa Rządowa z dnia 3 maja) – uchwalona 3 maja 1791 roku ustawa regulująca ustrój prawny Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Powszechnie przyjmuje się, że Konstytucja 3 maja była pierwszą w Europie i drugą na świecie (po konstytucji amerykańskiej z 1787 r.) nowoczesną, spisaną konstytucją. Konstytucja 3 maja została ustanowiona ustawą rządową przyjętą tego dnia przez sejm. Została zaprojektowana w celu zlikwidowania obecnych od dawna wad systemu politycznego Rzeczypospolitej Obojga Narodów i jej złotej wolności. Konstytucja wpro-

wadziła polityczne zrównanie mieszczan i szlachty oraz stawiała chłopów pod ochroną państwa, w ten sposób łagodząc najgorsze nadużycia pańszczyzny. Konstytucja zniosła zgubne instytucje, takie jak liberum veto, które przed przyjęciem

Konstytucji pozostawiało sejm na łasce każdego posła, który, jeśli zechciał – z własnej inicjatywy, lub przekupiony przez zagraniczne siły, albo magnatów – mógł unieważnić wszystkie podjęte przez sejm uchwały.

W szarym mi do twarzy….

Od jakiegoś czasu zauważyłam, że przykleił się do mnie zwyczaj sprawdzania prognozy pogody. Dziwne to trochę, bo przecież pogoda w Aberdeen zazwyczaj nie ulega zbyt drastycznym zmianom, a nawet jeśli, to i tak bardzo trudnym do przewidzenia. Przekonałam się o tym już niejednokrotnie, kiedy przygotowując prognozę pogody dla „Śniadania po polsku” w Shmu FM zazwyczaj totalnie rozbiegałam się z prawdą. Być może

ta ciekawość związana z prognozowaną aurą rodzi się z tego, iż jako rzetelna kura domowa poszukuję idealnej pogody na robienie prania. No nie ważne… niemniej pewnego wieczoru przeżyłam ogromy szok widząc, iż następnego dnia w Aberdeen… nie tylko nie będzie padać, ani wiać, ale będzie świecić SŁOŃCE! Od rana do wieczora SŁOŃCE! Każdy kto mieszka w tym granitowym mieście wie doskonale, jak niebywałym zjawiskiem jest słońce na bezchmurnym niebie. Postanowiłam złapać byka za rogi i wybrać się z dziewczynkami na piknik. Park tego

dnia był niezwykle oblegany. Ludzie poukładali swoje, spragnione słońca, ciała na zielonej trawie. Tu i ówdzie dało się nawet zauważyć kremy z filtrem. Pękate kosze wypchane prowiantem i dzieci w letnich ubrankach odnalezionych na dnie szafy. Mmm…. Piękny widok. Moja sześcioletnia córka oddała się w pełni zabawie na placu zabaw, po czym, gdy już poczuła lekkie znudzenie udała się w gęstwinę na poszukiwanie gąsienicy. Od jakiegoś czasu w szkole uczy się o wszelkiego rodzaju robactwie, co obudziło w niej pragnienie posia-

Konstytucja 3 maja miała wyprzeć istniejący chaos, popierany przez część krajowych magnatów, na rzecz monarchii konstytucyjnej. Tekst i foto: Maciej Przybycień www.gazetae.com dania takiego domowego zwierzaczka. Niestety znalezienie gąsienicy nie powiodło się. Zrekompensowała sobie bardzo szybko to niepowodzenie, łapiąc do pudełka dwie mrówki, które oczywiście od razu zostały ochrzczone imionami. Tak więc Ala i Alicja wróciły z nami do domu. Bycie mamą sześciolatki jest niemniejszym wyzwaniem, niż te powierzane agentowi 007… Przyszedł taki dzień, że moje dziecko postanowiło po raz pierwszy wyjść samotnie na plac zabaw, który swoją drogą jest o krok od drzwi wejściowych do domu. Ucieszyłam się bardzo z tego faktu, gdyż dziewczynka to dość bojaźliwa i wyczyn tego typu wymaga sporej odwagi. Tak więc Mała wychodzi z domu, a ja dumna macham jej przez kuchenne okno. I oto następuje zwrot w akcji: Moje dziecko zaczyna czuć się pewnie na nowym terenie, z dala od matczynego fartucha, a ja przyklejona do szyby zaczynam poddawać się rosnącej panice. Czy aby na pewno jest bezpieczna? Czy nie odejdzie zbyt daleko? Czy przypadkiem ktoś jej nie uprowadzi?! Zaczynam przeliczać dzielącą nas odległość na ilość kroków i czas potrzebny aby dobiec do niej w razie potrzeby… Okropność! Na szczęście obiad już niemal gotowy i po dłuższej chwili, nie dając nic po sobie poznać, mogę przywołać owoc mego łona do bezpiecznego mieszkania… Uff. Innym razem Dziecko postanowiło wprawić matkę w niezłe zakłopotanie. Tajemniczym głosikiem oznajmiła – Mamo, a ja wiem co wy robicie z Tatą czasem wieczorem… widziałam Was. Ja w pełnej konspiracji pytam – Co takiego? – Palicie świeczki i… (!!!) jecie te śmierdzące sery. – No taaak… Oczywiście! – odetchnęłam z ulgą. Tekst: Waszti

Gazeta Polonijna Scotland / czerwiec 2013  
Gazeta Polonijna Scotland / czerwiec 2013  
Advertisement