Issuu on Google+

Gazeta bezpłatna tworzona przez Polonię dla Polonii

Gazeta

Scotland

POLONIJNA.co.uk

GAZETA BEZPŁATNA

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

www.gazetapolonijna.co.uk

Edinburgh Glasgow Aberdeen Dundee Perth Inverness Stirling Falkirk Ayr Hamilton Motherwell Livingston Bathgate Alloa Abroath Forfar Brechin Montrose Elgin Broxburg Dunfermline

Molesta Ewenement w Edynburgu

Wynalazek techniki wędkarskiej Czytaj str. 9

Grudniowe silne wiatry w Szkocji,

Czytaj str. 10

Czytaj str. 3

Konkurs "Wybitny Polak w Szkocji"

Autor: Sebastian Kuczynski

Czytaj str. 4


2

Gazeta

Wiadomości ze Szkocji

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

POLONIJNA.co.uk

STAN NIEWAŻNOŚCI CZYLI ŚLAD NA ZIEMI

To do nas Jezus mówi te słowa: „Wy jesteście solą ziemi”. A więc to my jesteśmy solą ziemi i światłem świata. Trudno w to uwierzyć, bo gdy spoglądamy po sobie, widzimy, że jesteśmy zwykłymi, mało znaczącymi ludźmi. To inni rządzą, wpływają na losy świata, to inni mają wielkie pieniądze i wielkie zdolności. My żyjemy na uboczu, mamy swoje malutkie-porażające kłopoty i troski, malutkie radości i gdzieżby tam nam do tego, żeby być solą ziemi!

Jesteśmy ważni tylko w oczach Boga. Nasze życie jest ważne dla Boga, a to jest istotny powód, aby było ono ważne także i dla nas. Dla Boga każdy jest po prostu jedyny i niepowtarzalny. Taka jest natura miłości, że nie jest skierowana do tłumu, masy. Zawsze jest osobista. Ale słowa o soli ziemi mówią jeszcze coś więcej. Jesteśmy niezbędni dla tej ziemi, tak jak sól jest konieczna w potrawie. Na ciebie wciąż napierają ludzie w tramwajach, na ulicy, w sklepach, w miejscu pracy – agresywni, bezczelni, opryskliwi, niekulturalni, źle wychowani, prymitywni, nienawistni, zazdrośni; wciąż jesteś zasypywany stosem problemów, spraw ważnych, drobnych, bezsensownych, na przedwczoraj, na dziś, na jutro, na pojutrze. I nie dajesz sobie rady, nie wytrzymujesz, pękasz, wściekasz się, klniesz, awanturujesz się, przezywasz, nienawidzisz, gardzisz, zazdrościsz. Nie miej pretensji ani do ludzi, ani do świata – ale do siebie, bo się nie modlisz, nie medytujesz nad sobą. Nie bój się Boga, nie bój się spojrzeć Mu twarzą w twarz. Rozmawiaj z Nim. Tylko nie uciekaj w paplaninę, w mechaniczne odmawianie pacierza, ale módl się; jednocz się z Nim i swym przekazem, bierz od Niego światło, pokój, ciszę, żebyś potem schodził z góry przemienienia z Jego siłą. Wtedy będziesz sam mógł wytrzymać ciężar życia i będziesz dawał innym to, coś nabył – jasność, mądrość, serdeczność, wyrozumiałość, dobroć, empatię... Tylko tak można żyć godnie. Na drugi świat przeniesiesz tylko swój krzyż: codzienne wyrywanie się z egoizmu – z obojętności, lenistwa, wygodnictwa, strachu, kłamstwa, hipokryzji, obłudy... Świat adorujący wielkość, bogactwo, kariery, zapatrzony ślepo w powiększanie, przyspieszanie, ulepszanie – gubi się, zapomina o istocie Człowieczeństwa. I wcale przez te swoje dążenia nie

(bez)treścią – nieuświadomioną osobowością; dumni, że dumni, brzmią jakże często PUSTO... Ludzie! Znamię czasu: CZŁOWIEK – jako przykład koniunkturalnego mitotwórstwa. Znamię czasu?...

gwarantuje zdrowia, długiego życia, spełnienia, szczęścia, Miłości... Nasze życie – to, jakie ono jest, dobre czy złe – ma znaczenie dla tej ziemi, dla tego świata. Złe życie to sól bez smaku. Nie ma znaczenia, przestaje być istotne, znika bez śladu. Nasze życie jest więc istotne i jest to taki rodzaj ważności, który w żaden sposób nie potrzebuje wywyższania siebie, a uniżania innych. Nie musi, dla utwierdzenia swojej pozycji, wiedzieć, że inni są mniej ważni. Wystarczy mu jego własny smak. Poczucie bezradności wobec potężnych anonimowych sił, które rządzą naszym życiem, istniało zawsze, ale chyba w ostatnich pokoleniach się nasiliło. Miniony wiek dwudziesty to także wiek mas i anonimowości. Można przypomnieć kilka słów Miłosza, który zmagał się ze świadomością znikomości ludzkich działań wobec potężnych sił, które zmieniają życie jednostek i społeczeństw. Szukając nadziei pisał: „Lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach”. Pisał to widząc, jak niewiele mogły zmienić ofiary wielu ludzi wobec młynów polityki, które ustanowiły granice sowieckich wpływów w tym, a nie innym miejscu. Dzisiaj to już właściwie przeszłość, ale poczucie, że nic ode mnie nie zależy, że rządzi przypadek, wcale nie zmalało. To na takie chwile i sytuacje Jezus mówi do nas: „Wy jesteście solą ziemi”. Te słowa Jezusa są antidotum na poczucie nieważności, bezsiły wobec potęgi procesów, które miotają nami, a na które nie mamy wpływu. Przecież, gdy uwierzymy, że nic od nas nie zależy, łatwo możemy zgorzknieć, zacząć narzekać, źródło wszelkiego zła upatrywać poza sobą i budować w sobie jakieś fałszywe poczucie wielkości i ważności, wyjątkowości i jedyności.

Gazeta

Nie bez kozery mówi się przecież, że poznanie siebie samego jest osiągnięciem na miarę sukcesu! Że znamy siebie tylko na tyle, na ile nas sprawdzono… (sic!) A przecież – zależy od tego harmonijne współżycie z samym sobą, otoczeniem. Jak może ktoś, kto nie rozumie samego siebie, dogadać się z bliźnim? Jak może żyć prawdziwie, skoro skażony jest nieautentycznością? Jak można mu wierzyć, skoro on nie może zaufać samemu sobie idąc na „poważne” kompromisy będące zwykłą imitacją? Rozczarowanie, zawody, upokorzenia, zwątpienia, zadziwienia mają także swój rodowód w fakcie nieposiadania przez nas wiedzy o nas samych. Nawet jeśli już uciekamy – to nie przed sobą, a przed NIEWIEDZĄ o nas samych. Prawdziwa rozpacz... Nawet nie wiemy, czy możemy rozpaczać z powodu, że chcemy, bądź nie chcemy być sobą... Kierkegaard tak to ujmuje: „Nawet po to, aby się przejrzeć w lustrze, trzeba siebie znać, jeżeli bowiem siebie nie znamy, to widzimy nie siebie, tylko jakiegoś innego człowieka”. Można oczywiście sprawę skwitować uśmiechem i uspokajającą refleksją, że jednak „widzimy człowieka”. I jakże często wystarcza nam to za cały „proces poznawczy”. Wątpliwy substytut – żyjemy na kredyt wyobraźni, złudnych możliwości, a nie konieczności, których częstokroć nie jesteśmy w stanie sobie uświadomić. Stąd bywa – że wszystkie te nasze nadzieje i wszystkie rozpacze nie są prawdziwą nadzieją ani prawdziwa rozpaczą. Sam ten fakt jednak odczytywać można w kategoriach DRAMATU UŁOMNOŚCI NASZEJ NIEDOSKONAŁEJ KONDYCJI CZŁOWIECZEJ. Wypełnieni

GAZETA BEZPŁATNA TWORZONA PRZEZ POLONIĘ DLA POLONII

POLONIJNA.co.uk

Gazeta Polonijna Scotland Tel. 0203 3488 778 Mob. 07 851 871 891 Email: redakcja@gazetapolonijna.co.uk Nakład: 7000 egz., 16 stron Drukarnia: www.ulotki.co.uk

Wydawca: Rafał Sawicki Wywiady Gazety Polonijnej: www.youtube.com/polonijnaTV Wydania archiwalne Gazty Polonijnej Scotland: www.issuu.com/gazetapolonijna-scotland Działy tematyc zne: Kultura: Sebastian Zuchowicz, Adrian Wiecha Zdrowie i Uroda: Anna Jaskiewicz Psychologia: Jarosław Kluczek Dla dzieci: Katarzyna Campbell Kulinarny: Jasiek Kuron Turystyka: Kinga Plich, Sebastian Zuchowicz Spo rt : Oskar Papierz, Daniel Kowalski Wędkarstwo: Dariusz "Kerad" Gorgon Małgorzata Mroczkowska Mama na Wyspach: Dział Graficzny: Rafal Sawicki, Dariusz Dalaszyński Rysują: Szczepan Sadurski, Cezary Krysztopa, Stanisław Kościesza Fotografują: Sebastian Kuczyński, Zbyszek Bagniuk, Justyna Bartczak, Karolina Skorek, Karol Wyszyński, Wojciech Nowak, Artur Skorek, Sebastian Zu-

chowicz, Paweł Tomaszewicz, Janek Ptak, Beata Papierz, Oskar Papierz, Monika S. Jakubowska, Adrian Wiecha Piszą: Beata Papierz, Oskar Papierz, Szczepan Sadurski, Mariusz Ciużyński, Joanna Howe, Anna Galus, Klaudia Drozd, Wojciech Nowak, Sebastian Zuchowicz, Sebastian Horbacz, Katarzyna Campbell, Kinga Plich, Anna Jaskiewicz, Jarosław Jakubiak, Iwona Janas, Karol Wyszyński, Dorota Kordecka, Joanna Pawlak, Karol Nowak, Thomas Derach, Aneta Derach, Dariusz Gorgon, Jarosław Kluczek, Jasiek Kuron, Jacek Wąsowicz, Lidia Waszti Plenzler, Justyna Bartczak, Zbyszek Bagniuk, Monika Ciska Grzegorz Dąbek, Karolina Gradziel, Anna Dudek, Monika Ciska, Grzegorz Dąbek, Karolina Gradziel, Anna Dudek, Katarzyna Morawska-Jaworska, Maciej Przybycień, Karol Gruszczyński ---------------------------------------------------------------------------------------------------Wydawca i Redakcja nie ponoszą odpowiedzialności za treść reklam i ogłoszeń. Reda kcja nie zwraca materiałów niezamowionych. Nadesłane materiały pr zechodzą na własnoś ć redakcji, co oznacza jednocześnie przeniesienie na redakcję Ga zety Polonijnej praw autorskich z prawem do publikac ji, skracania i przeredagowywania nadesłanych materiałów. Pr zedr uk tekstów, zdjęć, rysunków i reklam zamieszczonych w Gazecie Polonijnej jest niezgodny z prawem.

PS. Kanwą do tych rozważań była m.in. lektura tomów „Kazań Świętokrzyskich” oraz na ich podstawie – „Medytacji biblijnych” ks. Jana Słomki. *** Machatma Gandhi Pośród śmierci trwa życie, pośród kłamstwa trwa prawda, pośród ciemności trwa światło. Stąd wnioskuję, że Bóg jest życiem, prawdą i światłem. Antoine de Saint Exupéry – Twierdza (XIX) [...] miłe mi światło, jakie daje z siebie człowiek. Nie trzeba mi opasłej świecy. Tylko płomieniem mierzy się jej wartość. Adam Mickiewicz Szatan w ciemności łowi, jest to mocne zwierzę. Chroń się przed nim w światło, tam cię nie dostrzeże. Oscar Wilde Nie bój się cieni! One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło. Paulo Coelho Miłość jest pełna pułapek. Kiedy chce dać znać o sobie – oślepia światłem i nie pozwala dojrzeć cieni, które to światło tworzy. Georg Christoph Lichtenberg Mówi się wiele o oświeceniu i pragnie więcej światła. Mój Boże, cóż jednak pomoże światło, gdy ludzie albo w ogóle nie mają oczu, albo (nawet jeśli je mają) świadomie wyrzekają się patrzenia. Franz Kafka Chrystus – to przepaść pełna światła… ten, kto w nią spojrzy, musi się w nią rzucić! Albert Camus Jak światło, prawda oślepia. Natomiast kłamstwo jest niby piękny zmierzch, co ukazuje każdy przedmiot w wyrazistym świetle. Marek Rozycki jr

Drodzy Czytelnicy! Z wielką przyjemnością oddajemy do Waszych rąk kolejny numer wydania Gazety Polonijnej. Cieszymy się bardzo, iż tak wiele fantastycznych osób entuzjastycznie przyłączyło się do nas, oferując swoją wiedzę, talent i umiejętności. Gazeta Polonijna jest miesięcznikiem tworzonym przez wielkich pasjonatów, ludzi będących blisko spraw ważnych i wartych pokazania szerszemu spektrum. Specjalnie dla Was przemierzamy setki kilometrów, rozmawiamy z ciekawymi osobami, śledzimy wydarzenia, które następnie zamieniamy w osobliwe artykuły, reportaże i felietony. Gazeta jest tworzona z myślą o Was – Polakach mieszkających na emigracji. Dlatego też mocno zachęcamy osoby marzące o karierze dziennikarskiej, do spróbowania swych sił i nadsyłania do nas swoich publikacji i zdjęć. Chcemy otworzyć przed Wami świat pełen barw, dać przepustkę do realizacji swych pragnień. Szczególnie zapraszamy do aktywności twórczej młodzież, która często mieszkając z dala od ojczyzny, zapomina jak piękny jest język polski i jak wiele wspaniałych kombinacji stylistycznych można osiągnąć bawiąc się słowami. Zapraszam serdecznie czytelników do lektury oraz współpracy, firmy zaś do promocji swej działalności poprzez skuteczną formę reklamy oferowanej przez gazetę. Jestesmy przekonani, iż nasze wspólne działania przyniosą wiele pozytywnych aspektów dla Was – wspaniałej Polonii mieszkającej w Wielkiej Brytanii. Redakcja


Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Wiadomości

3

Grudniowe silne wiatry w Szkocji, fotorelacja Sebastiana Kuczyńskiego


4

Gazeta

Poezja

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

POLONIJNA.co.uk

Meandry Poezji pod redakcją Andrzeja Juszczaka Wraz z dzisiejszym numerem Gazety Polonijnej dzięki uprzejmości redakcji chciałbym otworzyć cykl spotkań pod stałym tytułem MEANDRY POEZJI

MEANDRY POEZJI

Co skłania nas do czytania poezji,czego oczekujemy od poezji. Czy życie nasze nie jest jak rzeka, płyniemy do przodu opuszczamy pewne miejsca i zakręcając powracamy do poszczególnych epizodów z naszego życia .Analizując je z innej perspektywy dochodzimy do wniosku że nie tak miało być , Czy w poezji możemy doszukiwać się odpowiedzi . Chciałbym w dzisiejszej rubryce zaprezentować utwór Łukasza Malona ,autor pisze. Odchodzisz sama bez róży pachnącej Dostałaś talizman -jej twarde kolce

Słowa z pozoru proste ale powinny sprowokować nas do zadania sobie pytania jaka jest miłość prawdziwa

Milczysz, lecz już nie płaczesz Cierpisz,chociaż usta mówią inaczej Puste spojrzenie na zerwany marzeń kwiat Z resztkami wspomnień opuściły świat

Jaka jest poezja? Istnieje poezja zla,dobra i bardzo dobra. Ale co się stanie gdy czytelnik zażąda poezji doskonałej, doskonałej w pełnym wymiarze tego słowa. Czy ktokolwiek może taką napisać,myślę że nie. Myślę że poezję doskonałą tworzą miejsca i zdarzenia. Bo czym jest poezja? Pięknem,smutkiem,radością, ale gdzie jest ideał smutku radości,gdzie jest ideał piękna. Zapraszam gorąco wszystkich do tworzenia i nadsyłania swoich wierszy.

Najlepsze utwory nagrodzone będą publikacją w Gazecie Polonijnej. W perspektywie jednego roku ukażą się one w tomiku który będzie pokłosiem inicjatywy Gazety Polonijnej i mojej skromnej osoby.

ANDRZEJ JUSZCZAK wraz ze Związkami Zawodowymi GMB ogłasza konkurs literacko-poetycki. Proza: (do wyboru dwa tematy) Temat nr 1: Co bym zrobił/zrobiła gdybym wygrał/wygrała milion funtów? Temat nr 2: Co nas boli/denerwuje w miejscu pracy? Jak oceniam swój status/swoją pozycję zawodową na emigracji? Poezja: (jeden wiersz,tematyka dowolna) OKRES NADSYŁANIA PRAC do 31.01.2014 Prace proszę przysyłać na adres: joanna.juszczak@opoczta.pl Dla laureatów przewidziano atrakcyjne nagrody. TERMIN ROZSTRZYGNIĘCIA KONKURSU: Luty 2014 Kontakt telefoniczny z organizatorem: 07442628499

Drgające serce zwiędło w ciemności Gdy niedojrzały owoc zerwano w zazdrości Jak jesienny liść przez oddech wiatru porwany Spadając na ziemie zostanie zdeptany

Odchodzisz sama bez róży pachnącej Dostałaś talizman -jej twarde kolce Kiedyś ten oddżwięk goryczy ustanie Lecz przyszłość mglista wciąż pozostanie

Łukasz Malon Wakefield

Czy pytanie nasze jest pytaniem Czy odpowiedz nasza jest odpowiedzią warto się nad tym zastanowić


NAPRAWA MOTOCYKLI - wymiana zestawów napędowych - hamulce - wymiana płynów eksploatacyjnych - wymiana łożysk - przygotowanie motocykla do M.O.T - pomoc w oględzinach motocykla - transport motocykla oraz więcej ......

Tel: 07594 309 375

JUST BE PHOTOGRAPHY

Adres: Glenpark Ind.Est. Unit 7, Glasgow G31 1NU

Justyna Bartczak fotografia artystyczna, reklamowa, reportażowa, imprezy okolicznościowe oraz sesje fotograficzne

emigracze syndycut sound system - album do ściągnięcia z fanpage’u

email: jbartczak.photo@gmail.com tel. 07514 099653

www.facebook.com/EmigraczeSyndycutSoundSystem PIRAMIDA STUDIO

THE WORLD IS

TOo SMALL FOR US

303arts.com

Polski Warsztat Samochodowy Unit 3, 412 Swanston Street Glasgow G40 4HW, tel: 0141 550 1210 email: info@f1-garage.co.uk

Mechanika, Elektromechanika, Usuwanie DPF, MOT i wiele innych

POLSKA SZKOŁA JAZDY WWW.F1-GARAGE.CO.UK

Instruktor Grzegorz (licencja ADI, DSA), Tel. 07500 896 810

Szkolenie w języku polskim, rosyjskim oraz angielskim

Polski Zakład Okulistyczno-Optyczny oferuje: l Bezpłatne badanie okulistyczne w ramach NHS l Badanie z uwzględnieniem jaskry, zaćmy, cukrzycy, zwyrodnienia plamki (AMD), dno oka, pole widzenia l Bezpłatne soczewki okularowe dla pacjentów uprawnionych do skorzystania z NHS Optical Voucher, l Soczewki kontaktowe (toryczne, kolorowe, progresywne, twarde), l Bezpłatne okulary dla dzieci w ramach NHS, l Markowe oprawy: Gucci, Dior, Prada, Oakley, Armani, Hugo Boss, Silhouette, Carrera, Ray Ban, John Rocha, Nike, Guess l Profesjonalna i przyjazna obsługa, l Atrakcyjne ceny.

Glasgow 111 London Road G1 5NN www.optyk.co.uk Numer Kontaktowy : 0141 237 3534

GLASGOW (oraz w promieniu 20 mil) Z TĄ REKLAMĄ 20% RABATU


6

Psycholog

Gazeta

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

POLONIJNA.co.uk

Psychologia: DUC IN ALTUM pod redakcją Jarosława Kluczka

„Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw” – Phil Bosmans. Niemalże każdy z nas ma marzenia, jedni bardziej wygórowane inni czysto przyziemne. Czasem marzenia popychają nas do działania, robimy wszystko by je zrealizować. Droga bywa długa, żmudna, czasem niebezpieczna, ale zawsze intrygująca dla nas samych. Ale niejednokrotnie marzenia pozostają marzeniami. Nie robimy nic by choć zrobić krok do przodu w celu ich realizacji. Przez ostatni czas towarzyszyła mi myśl, co się stało z moimi dążeniami? Myślę, że nie tylko ja zadaje sobie to pytanie. Jak wyglądał mój świat przed przyjazdem do Wielkiej Brytanii, co popychało mnie do działania, a może co te działania ograniczało? Co się stało z moimi planami? Uświadomiłem sobie, że czasem kręcę się w koło, dom – praca, czasem znajomi, dom – praca. Wstajesz jesz śniadanie, idziesz do pracy, wracasz często po dwunastu godzinach, bierzesz prysznic, jesz obiad, zaglądasz na facebooka, kładziesz się spać, bo przecież rano wstajesz, jesz śniadanie, idziesz do pracy. Twój rozwój osobisty i dążenia do realizacji życiowych planów zamykają się w werehousie, wśród ciągle tych samych ludzi, bo przecież nie masz czasu poznawać nowych. Tkwisz w kręgu, który nie tylko sprowadza cię do ciągle powtarzających się czynności, ale często ściąga na dół, a marzenia to latanie, szybowanie i wolność. To realizacja samego siebie. Oczywiście nie twierdze, ze znajomości i przyjaźnie z pracy są czymś złym lub ograniczającym, ale czy sami nie zamykamy się w pewnego rodzaju emocjonalnej klatce, czy sami nie uciszamy wołania i pragnienia naszego serca. A przecież mieliśmy plany. Chciałem być…, a teraz musze pracować, bo co mi zostało. A poza pracą, prysznic, facebook, kolacja, sen, poranne śniadanie i znowu praca. Przerwij ten krąg, wyjdź z niego, złap głęboki oddech i poczuj wiatr we włosach, który cię poprowadzi. Często w realizacji naszych marzeń brakuje nam silnej woli, motywacji, czasem asertywności. Zdajemy się tłumaczyć sobie, że przecież nie jest tak źle, mam prace, za która mi płacą, mogę wyjść na imprezę lub zapłacić rachunki. Oczywiście praca, jaka by nie była jest niezwykle ważna, nawet na werehosie (przepraszam za spolszczenie). Nie da się podstawowych potrzeb człowieka związanych z mieszkaniem, rachunkami czy zakupami załatwić marzeniami. Bez zaspokojenia tych podstawowych potrzeb nie można się rozwijać, nie można pragnąć i iść do przodu, ciągle absorbować nas będzie pytanie, skąd wezmę pieniądze na to, czy na tamto. Ta sytuacja będzie nas sprowadzać na ziemię i trzymać, stąd praca jest ważnym elementem naszych dążeń. Ale czy najważniejszym? Czy tylko na tych podstawowych potrzebach mam pozostać. Czasem boli mnie, kiedy rozmawiam z ludźmi, świetnymi specjalistami w różnych dziedzinach i słyszę stwierdzenie, że jestem dobry w tym i w tym, chciałbym pracować jako… Chciałbym robić to i to. Kiedy wraz ze mną pikuje świetny socjolog, chemik, pedagog, mechanik, kucharz czy księgowy. Nie ważne jaki zawód, czuć jednak na odległość, że nie jest na swoim miejscu, że aż wyrywa się, by robić coś co lubi, kucharz gotuje, księgowy liczy, chemik robi doświadczenia, a pedagog czuwa nad rozwojem młodego pokolenia. Czasem przyzwyczajamy się do sytuacji w której jesteśmy, jest nam dobrze ze swoim rozwojowym lenistwem, czasem po prostu nie wierzymy w swoje siły i drzemiące w nas moce, mogące zmienić naszą codzienność w twórcze dzisiaj i jutro. Czasem znajomi, rodzina czy przyjaciele nie dają nam oczekiwanego wsparcia w dążeniu do celu. Cel – realizacja siebie, swoich pragnień i marzeń, jakie by nie były. Boimy się im nawet powiedzieć o nich, bo usłyszymy, a co ty głupi jesteś, masz prace na werehousie czego chcesz więcej? Czasem możemy narazić się wręcz na ośmieszenie. I tak, po raz kolejny wracamy do domu, jemy obiad, bierzemy prysznic, facebook

i idziemy spać, by rano iść do pracy, która nie daje nam satysfakcji, która jest tylko odbębnieniem godzin, bo przecież landlord zapuka po rent. Kolejnym czynnikiem, który nie pozwala nam się rozwijać, prócz wspomnianego lęku, lenistwa, braku samozaparcia jest brak celu. Nie potrafimy go dobrze sprecyzować czy określić. Nie możemy jakby zdefiniować i narysować swojej drogi, ciągle coś nam przeszkadza, doświadczenia bo raz się nie udało, brak asertywności, bo nie umiem powiedzieć NIE, brak czasu, ponieważ często nie potrafię go sobie zorganizować. Czasem zwykła niechęć. A czasem coś, o wiele bardziej złożonego jak stwierdzenie: no co ja mogę tutaj osiągnąć? Jestem tylko Polakiem! A więc brak poczucia własnej wartości. Wręcz chciałoby się powiedzieć, że jest to nasza wada narodowa. Wyszukujemy bardziej lub mniej świadomie, często dla usprawiedliwienie się przed samym sobą, wszelkich możliwych przeszkód, oby tylko mieć wytłumaczenie. Ale ja nie mogę robić tego czy tamtego, ja nie mogę być tym czy tamtym, te moje pomysły są jakieś chore. Pamiętajmy, że możemy niemalże wszystko, a nasze ograniczenia, to tylko i wyłącznie ograniczenia naszego umysłu, woli, czasem i środowiska. Wszystko tkwi w nas i naszym sposobie myślenia i postrzegania, a to możemy zmienić. Warto chwytać los we własne ręce, warto być odpowiedzialnymi za nasze dzisiaj i jutro. Nie pozwól by inny tobą kierował, kieruj sam sobą. Teraz u progu nowego roku, wielu z nas czyni przeróżne postanowienia, niech jednym z nich będzie inwestycja w samego siebie. Inwestycja, która będzie procentować. Nie bójmy się zaryzykować, włóżmy wygodne buty naszych marzeń i idźmy w nich przez życie. Wraz z Polskim Domem Kultury „ADSUM” zapraszam na cykl warsztatów pt: „ Żyć nie tylko dzisiaj”, które odbywać się będą od stycznia w Coventry. Może warto zainwestować w siebie. DIC IN ALTUM – Wypłyńcie na głębię.

Dział redaguje : mgr Krzysztof Jarosław Kluczek psycholog małżeństwa i rodziny psychoterapeuta chrześcijański e-mail: info@ducinaltum.co.uk strona: www.ducinaltum.co.uk tel: 0 7858399109


Gazeta

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

POLONIJNA.co.uk

Powieść

7

Męska sprawa - Marek Kędzierski Przeor klasztoru powitał kobietę ciepłym uśmiechem, wstając zza ogromnego, pięknie rzeźbionego biurka, i wskazał gościowi wielkie krzesło naprzeciw siebie. Do tej chwili nie wiedziała, czego się spodziewać, z ulgą jednak stwierdziła, że ten krzepki jeszcze człowiek – spodziewała się raczej wiekowego starca – był jej nie tylko przychylny, ale wręcz życzliwy. Widać polecenie biskupa wiele znaczy. Mnich, który towarzyszył jej tutaj w drodze od bramy, nie odezwał się ani słowem, mimo że próbowała zagaić niezobowiązującą rozmowę. Braciszek zniknął natychmiast, gdy tylko przestąpiła próg tego pomieszczenia, wyglądającego jak biblioteka. Sięgające sufitu półki pełne były książek różnego rozmiaru i formatu. Jedynie potężne okna po prawej stronie drzwi oparły się inwazji mniej lub bardziej opasłych woluminów. Kamienna podłoga i wysokie sufity budowały atmosferę surowości żywcem wziętej z filmowej scenografii do „Imienia Róży”. Hana podała gospodarzowi na powitanie swoją piękną, smukłą dłoń. - Dzień dobry, księże... właściwie nie bardzo wiem, jak się mam zwracać... jestem wyznania mojżeszowego – powiedziała z udawaną pokorą i ujmującą niepewnością w głosie, czym miała nadzieję sobie zjednać tego człowieka. - Ojcze. Tak mnie nazywają współbracia. Przeor na pierwszy rzut oka nie sprawiał wrażenia skrytego. To dobrze, pomyślała. Natychmiast uderzył ją kojący tembr jego głosu, przepojony głęboką wiarą i dobrocią płynącą z najgłębszych zakamarków zakonnej duszy. Nieraz zastanawiała się, co kieruje tymi ludźmi, którzy od wczesnej młodości przywdziewają habit i poświęcają życie Bogu. Jej wiedza w kwestiach wiary ograniczała się do reguł psychologii społecznej. Argumenty typu „powołanie” zupełnie do niej nie przemawiały. - Nazywam się Hana Barhut. Współpracuję z pewnym amerykańskim wydawnictwem. Jestem właściwie dziennikarką i zbieram materiały do książki o ludziach określanych mianem żołnierzy fortuny – tych najlepszych z najlepszych. Chodzi mi w tym przypadku o... - …brata Jana – dokończył za nią przeor. - No... tak. Właśnie brata Jana. Chciałabym z nim porozmawiać - Prawdziwy bohater – stwierdził zakonnik w zamyśleniu. – W Rwandzie uchronił od rzezi większość pracowników misji. Gdyby nie on, czekałaby ich śmierć w straszliwych męczarniach z rąk lokalnych siepaczy. Sam zginął w walce, jak prawdziwy żołnierz. Niewątpliwie zasłużył sobie na szacunek i pamięć. Myślałem, że pani wie o jego śmierci. Spojrzał na nią lekko zdziwiony. - Słyszałam. Ta historia była dość głośna. Mam jednak pewne wiadomości z dobrze poinformowanych źródeł, które sugerują, że brat Jan nie zginął w Rwandzie – wypowiadając te słowa, Hana znowu była sobą – pewną siebie, dążącą wprost do celu kobietą. – Istnieją przesłanki wskazujące, że ten klasztor jest miejscem jego pobytu. - Będąc przeorem, na pewno coś bym o tym wiedział. Nie sądzi pani? Jego ciepły głos wciąż miał taki sam tembr i intonację. Przemknęło jej przez głowę, że albo jest doskonałym aktorem, albo ma nerwy ze stali, albo też jej informacje faktycznie są nieprawdziwe. Bez wahania pod-

jęła rzuconą rękawicę. - Jadąc tu, byłam świadkiem pewnego ciekawego wydarzenia – zablefowała. – W przydrożnym barze, niedaleko za miastem, trzech zakonników w kilka chwil rozprawiło się z agresywną bandą osiłków. Ich zachowanie daleko odbiegało od powszechnie przyjętych norm życia zakonnego. Mam wrażenie, że ojciec niekoniecznie mówi mi całą prawdę. W takim miejscu chyba nie wypada... – znacząco zawiesiła głos. Przeor przyglądał się jej ciekawie, przechyliwszy lekko głowę. Na jego twarzy nie drgnął ani jeden mięsień. Patrzył na nią z taką samą ciepłą przychylnością jak wtedy, gdy weszła do jego gabinetu. - Hmm... Ciekawe rzeczy mówi pani, pani redaktor. Redaktor Hana Bernstein. Oficer izraelskich jednostek specjalnych Sayeret MATKAL w stopniu majora. Imponujące, jak na pani raczej młody wiek. Oprócz tego praktyka dziennikarska w jednej z najlepszych agencji wywiadowczych na świecie, czyli w izraelskim Mossadzie. Ekspert w sztuce walki Krav-Maga. No i te sukcesy prasowe… Operacja, w wyniku której pojmany zostaje Mustafa Dirani. Liban 1994, Taibeh, 3 marca 2000, żeby wymienić tylko pani najbardziej prestiżowe... jakby to ująć... dokonania literackie. Mam wrażenie, że to pani niekoniecznie mówi mi całą prawdę. W takim miejscu chyba nie wypada... Hana poczuła, jak fala gorąca uderza jej do głowy. Przeciwnik okazał się jej godny. Mogła spodziewać się wszystkiego, tylko nie tego, że ten zaściankowy klecha będzie w stanie dotrzeć do informacji na jej temat i tak dokładnie ją sprawdzić. Potęga kościoła katolickiego jest niezmierzona. Przez chwilę czuła się jak mała dziewczynka przyłapana na kradzieży cukierków, starała się zachować zimną krew, tak jak ją nauczono. Obawiała się jednak, że nie zdołała ukryć przed tym niezwykłym mnichem wszystkich oznak zmieszania. Tymczasem człowiek siedzący przed nią wciąż uśmiechał się łagodnie, przeglądając się jej z życzliwym zainteresowaniem. - Ma pani trochę czasu? – mnich przerwał niezręczną ciszę. – Opowiem pani o bracie Janie, jeśli pani chce. Skinęła głową potakująco, nie chcąc, by głos zdradził targające nią emocje. To wystarczyło, by szybko wróciła do równowagi. - Bardzo chętnie posłucham – odpowiedziała. – Czy tu wolno palić? Przeor mrugnął powiekami na zgodę. Rozparł się wygodnie w swoim monumentalnym krześle i splótł dłonie na brzuchu. - Pamięta pani jesień 1978 roku, gdy konklawe w Rzymie wybierało nowego papieża...?

ROZDZIAŁ II - „Jest! Jest! Nasz jest!”. Te słowa wypowiadano, półgłosem, ale biła z nich niezmierna radość. Sąsiedzi padali sobie w ramiona, płacząc ze szczęścia. 16 października 1978 niczym się w życiu Ryśka Kamińskiego nie wyróżniał – to był taki sam dzień, jak inne – jednak panujące wokół podekscytowanie udzieliło się i jemu. Trzeba było jak zwykle wynieść śmieci, więc porwał kubełek i wybiegł na podwórko, ciekaw, co na to wszystko chłopaki. Pod klatką natknął się na Waldka. Chłopak siedział na ławeczce i mamrotał coś

pod nosem. Obok stał Mirek Ząbkowski, nazywany Mistrzem, i skubał słonecznik. Obaj miny mieli nietęgie. - Słyszeliście? Mamy papieża Polaka! – wypalił podniecony Rysiek. Spodziewanego efektu nie było. Nikt nie podskoczył z wrażenia, nikogo informacja nie poruszyła. - Nie jest, kurwa, dobrze… Nie jest dobrze. Kurwa, niedobrze. Nie jest dobrze, kurwa – słowa padające z ust Waldka wprawiły Ryśka w osłupienie. - Co ty pierdolisz? Jak niedobrze? Pogięło cię? – Rysiek nie rozumiał, o co chodzi. Mistrzu stał obok i skubał słonecznik. Nie odzywał się. Jego milczenie było bardzo wymowne. Coś się musiało stać. - Niedobrze, kurwa. Oj, niedobrze. Nie jest dobrze. Jasna cholera, niedobrze – Waldek uparcie trzymał się swojej wersji. Nagle zerwał się, jak oparzony, na równe nogi i rzucił pełne przerażenia spojrzenie najpierw Ryśkowi, potem Mistrzowi. - Mówię wam, kurwa, że nie jest dobrze – stwierdził ostatecznie i bez słowa pożegnania pognał ile sił w nogach w głąb osiedla, w sobie jedynie znanym celu. Rysiek przez chwilę widział jedynie jego długie prawie do pasa włosy, rozwiane wokół głowy. Mistrzu nawet nie podniósł wzroku – skubanie pestek uznał za zajęcie nieporównywalnie bardziej interesujące, niż zajmowanie się Waldkiem. - Co jest, Mistrzu? Wiem, że Waldka czasem wali w dekiel, ale dzisiaj to, kurde, przegiął – ogłupiały Rysiek stał z kubełkiem śmieci w ręku, nie rozumiejąc, co się dzieje. Mistrzu pociągnął znacząco nosem, spoglądając na Ryśka z politowaniem i współczuciem jednocześnie. Jego grobowy głos zabrzmiał jak zapowiedź co najmniej końca świata. Waldek był dzisiaj na rejestracji przedpoborowych. - O, kurwa! Idź w chuj! – wyrwało mu się, choć będąc dobrze wychowanym młodzieńcem, Rysiek starał się wulgaryzmów unikać. Tak go przynajmniej uczono w domu. - Wygląda na to, że idzie do syfu. - O, ja pierdolę! Zetną mu padła! – wiadomość zrobiła na nim piorunujące wrażenie, tym bardziej że taki los już niedługo mógł spotkać jego samego, z czego Mistrzu zdawał sobie doskonale sprawę. – Takie padła! Tyle zapuszczania na nic. - Nie będą się z nim pieprzyć. Ogolą na łyso i już. – Mistrzu nie miał co do tego najmniejszych wątpliwości. – Trzeba spierdalać – stwierdził autorytatywnie i poszedł do domu, bo tego dnia puszczali w radiu kolejny album kanadyjskiej grupy Rush, a Mirek chciał go nagrać.

Coś ty tam mówił? Wybrali naszego na papieża? – spytał na odchodnym. - Tak – odrzekł przygnębiony Rysiek. – Ale to nieważne. Nie wiem, czym się tak starzy podniecają. Rozeszli się, każdy w swoją stronę – Mistrzu do swojego bloku, a Rysiek do śmietnika. - Hej, Rychu! Słyszałeś? Mamy papieża Polaka! – obejrzał się. Przy śmietniku stał rozpromieniony Romek. – Ale teraz będzie jazda! Komunę szlag trafi, jak nic! - Co ty mi tu pieprzysz o papieżu…. Waldek był na rejestracji przedpoborowych i chyba idzie do syfu, bo dostał A1! – Rysiek zupełnie już zapomniał, że zaledwie chwilę temu sam ekscytował się niezwykłą wiadomością. - Nie pierdol! Waldek? – Romek rozpromienił się jeszcze bardziej. Był to człowiek ulepiony z innej gliny, niż pozostałe chłopaki z podwórka – porządnie ubrany i zbytnio nie przejmujący się życiem. Romek miał bzika na punkcie muzyki. O ile wszyscy normalni ludzie muzyki słuchali, to ten za wszelką cenę chciał grać. Nawet kleju nigdy nie wąchał, twierdząc, że to zabija mózg. Słowem dziwak, ale chłopaki go jakoś tolerowały. - Wiesz, co to znaczy? Każdego z nas kiedyś dupną, jak czegoś się nie wymyśli – ciągnął Romek. – Ja to bym poszedł na studia, ale, kurde, na jakie? Ciebie, chłopie, zgarną, bo kolejnej teorii względności to ty nie wymyślisz. I tak cud, że cię w tym technikum trzymają. - Ty mnie, kurde, nie obrażaj, bo jak się wkurzę... – oburzył się Romek. - No właśnie….. - Idź wywal te śmieci, bo śmierdzi jak cholera. Idę do sklepu, stara kazała kupić ocet. Zaraz jeszcze pogadamy – Romek odwrócił się i odszedł w stronę supersamu. Z kubełka faktycznie śmierdziało, ponieważ matka wywaliła skisłe ogórki. Ryśka dopadły niewesołe myśli. Waldka zgarniają do wojska, o nich też się pewnie niedługo upomną. 16 października 1978 roku życie było parszywe. - Hej, Rychu! Słyszałeś, że wybrali Polaka na papieża?! Rysiek starannie wytrząsnął śmieci do kontenera. Podekscytowanie Adasia nie zrobiło na nim najmniejszego wrażenia – spojrzał ponuro na kolegę i wycedził: - Co tam papież! Słyszałeś, że Waldek był na rejestracji przedpoborowych i dostał A1? - Nie pierdol! – wybąkał Adaś. Tego dnia hierarchia ważności informacji układała się zdecydowanie na niekorzyść papież Polaka. - To prawda, przed chwilą gadałem z Mistrzem. A Waldek to gdzieś poleciał i znowu pewnie trzeba będzie go szukać. Ciąg dalszy nastąpi ...


8

Wiadomości

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

Konkurs „Wybitny Polak w Szkocji” Pangea Scotland wraz z Konsulatem Generalnym w Edynburgu oraz Fundacją Polskiego Godł a Promocyjnego “Teraz Polska” ogł asza konkurs “Wybitny Polak w Szkocji”, którego głównym celem jest kreowanie pozytywnego wizerunku Polaków mieszkających w Szkocji, pokazanie ich dokonań oraz wyróżnienie i promocj a osób odnoszacych sukcesy poza grani cami Pol ski.

Zapraszamy Panstwa serdecznie na pierwszy i jedyny wystep w Szkocji, jednego z najpopul arniejszych kabaretow w Polsce, kabaretu LIMO. Kabaret LIMO to obecnie jeden z najlepszych kabaretów młodego pokolenia, a ich występy to niezapomniane i stale zaskakujące w swojej treści , wydarzenia polskiej sceny kabaretowej. Podczas swoich występów oprócz standardowego programu kabaretowego, proponują również improwizacje kabaretowe, podczas których doskonale uruchamia się publiczność, która sama wymyśla miejsca, postaci czy akcję, improwizowanej na oczach widzów scenki kabaretowej. 1. Skecze Kabaretu LIMO są często dosyć kontrowersyjne, odważne. Polityka, religia itd. to chyba w Polsce tematy tabu. Czy zgadzacie się z tym? Według nas nie ma tematów tabu. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Te złe i głupie powinno się wyśmiewać. Śmiech od zawsze był najlepszym lekarstwem. 2. Kto jest głównym autorem waszych skeczy? Tekstami do skeczy przede wszystkim zajmuje się Abelard, piosenki pisze Szymon, ale na próbach nad programem pracujemy wspólnie. Razem szukamy najlepszej wersji i sposobu podania skeczu. 3. Z tego co wiadomo, jako kabaret Limo często macie jakieś nieprzyjemności przez

swój „cięty kabaretowy język”? Media są głównym źródłem takich informacji zapewne. A jak wiadomo media rządzą się swoimi prawami i nie trzeba im do końca wierzyć. Po aferze z „papieżem” wycofały się pojedyncze miejscowości, ale przybyło wiele innych koncertów. Całe to zamieszanie zrobiło nam sporą reklamę (serdeczne pozdrowienia dla polityków i KKRiTV). 4. A czy Waszym zadaniem, w Polsce istnieje wolność słowa – zwłaszcza na scenie? Tego czego brakuje najbardziej to dystansu do wielu zdarzeń, do samego siebie czy różnych wydarzeń na świecie. Pewnie wynika to w dużej mierze z kompleksów. Dla kogoś z poczuciem niższości nawet żart potrafi być groźny. Gdybyśmy byli pewniejsi siebie, bardziej otwarci i próbowali zrozumieć kontekst, a nie tylko wyłapywali poszczególne słowa, nie byłoby skarg i pozwów. „Walkę o wolność słowa” – jakkolwiek poważnie to brzmi - trzeba zacząć od siebie. Kabaret LIMO to również słynne parodie trailerów filmowych, które stale biją rekordy popularności. www.facebook.com/kabaretlimo 15.02.2014, 8 pm The Queen’s Hall, 85-89 Clerk Street, Edinburgh, EH8 9JG Godziny otwarcia: 10 am – 17.15, Pn-Sob Bilety : £ 20 (przedsprzedaż), £ 22 (w dniu występu) dostepne rownież online na stronie The

Konkurs zostanie przeprowadzany w pięciu kategoriach: Biznes, Kultura, Nauka, Osobowość oraz „Młody Polak”. W kategorii Biznes kandydatami mogą być osoby prowadzące udokumentowaną działalność gospodarczą, które osiągnęły znaczące sukcesy i pozycję w swojej dziedzinie. Osoby tworzące kulturę: kompozytorzy, pisarze, poeci, malarze, reżyserzy, aktorzy, itp., jak również osoby działające na rzecz promocji kultury, mogą być zgłaszane w kategorii Kultura. Osoby o niekwestionowanym dorobku, prowadzące działalność naukową lub dydaktyczną głównie w placówkach funkcjonujących w Szkocji, to pierwszorzędni kandydaci w kategorii Nauka. Osoby o wybitnym autorytecie, wyróżniające się aktywnością, zaradnością, inicjatywą, np. w życiu społecznym (w tym działalność charytatywna) powinny zostać zgłoszone w kategorii Osobowość. Młody Polak – kandydatami mogą być osoby, które nie ukończyły 35 roku życia i odniosły sukces w jednej z powyższych kategorii, lub których działalność w sposób pozytywny oddziałuje na lokalną społeczność i przyczynia się do budowy pozytywnego wizerunku Polaków i Polski. „Za przeprowadzenie szkockiej edycji konkursu odpowiada komitet organizacyjny utworzony przez lokalne organizacje polonijne. Spośród reprezentantów miejscowych środowisk polonijnych, komitet wyłoni członków komisji ekspertów, której zadaniem będzie ocena kandydatur zgłoszonych do konkursu oraz wybór laureatów. Grono ekspertów reprezentuje szeroki przekrój miejscowej Polonii, a do prac w komisji zostaną zaproszone osoby cieszące się uznaniem i autorytetem, mające duże doświadczenie oraz wiedzę w zakresie działalności naszych rodaków w Szkocji. Pełna reprezentacja środowisk polonijnych w pracach tego gremium gwarantuje dokonanie obiektywnej oceny kandydatur oraz właściwego wyboru laureatów. Patronat honorowy nad konkursem objął Konsul Gene-

Queen's Hall: www.thequeenshall.net, Box Office: 0131 668 2019 oraz: Informacje/ zamówienia : 07592 482 039 www.facebook.com/limowedynburgu

ralny Rzeczpospolitej Polskiej w Edynburgu, Dariusz Adler, którego wsparcie i pomoc są bardzo cenne” – mówi Kinga Plich, dyrektor Pangea w Szkocji. Zgłoszeń kandydatur dokonywać mogą organizacje, stowarzyszenia i związki polonijne funkcjonujące na terenie Szkocji, jak również osoby prywatne. Każde zgłoszenie powinno zawierać życiorys kandydata z wyraźnym wskazaniem osiągnięć predestynujących go do nagrody. W zgłoszeniu należy wskazać co najmniej 5 osób popierających kandydata. Każda z osób popierających podaje swoje imię, nazwisko, adres zamieszkania oraz składa osobisty podpis w formularzu zgłoszeniowym. Komplet dokumentów powinnien zawierać: - Formularz zgłoszeniowy z podpisami osób rekomendujących - Życiorys z uzasadnieniem zgłoszenia - Zgodę kandydata na udział w konkursie - Oświadczenie kandydata o wyrażeniu zgody na wykorzystanie danych osobowych

Zgł oszenia należy przesyłać w terminie do 7 marca 2014 roku na adres: Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Edynburgu 2 Kinnear Road Edinburgh EH 3 5PE z dopiskiem Konkurs “Wybitny Polak w Szkocji” Więcej informacji uzyskać można na stronie www.pangeascotland.com, na której również dostępne są dokumenty konkursowe do pobrania.

w wybranych polskich sklepach: n Mini Market, 235/237 Leith Walk n EH6 8NY Edinburgh, tel. 0131 5554 826 n Polski Supermarket, 187 Gallowgate G1 5DY Glasgow, tel. 0141 5523 147 n Polski Supermarket, 9 Hyndland Street G11 5QE Glasgow, tel. 0141 3572 883


Gazeta

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

'Ja wiedziałem, że tak będzie' czyli Molesta Ewenement zagra na Wyspach! Każdy kto zna choć trochę polski hip hop zna też kawałek 'Ja wiedziałem, że tak będzie'. Ten i wiele innych zapisało się w historii naszego rodzimego rapu jako klasyki za sprawą warszawskiego składu Molesta Ewenement. Kto by pomyślał, że ta legendarna już ekipa niedawno skończyła 18 lat. Z tej okazji trwa trasa koncertowa na Wyspach na której z pewnością usłyszymy wiele dobrze nam znanych numerów. Molesta zagra w pełnym składzie, w jakim od

POLONIJNA.co.uk

Wiadomości

9

lat występuje, czyli z Pelsonem, Vieniem, Włodim oraz DJ B za gramofonami. W ostatnim czasie członkowie Molesty pracowali nad swoimi solowymi produkcjami. Jak zapowiadają, również kilka solowych produkcji zostanie zaprezentowana na żywo.

Zespół wystąpi kolejno: 07.02.2014 Bristol - Lakota 08.02.2014 Londyn – The Rhythm Factory 09.02.2014 Edinburgh – The Jam House Szczegóły dotyczące koncertów znajdziecie na fan page organizatora:

09.02.2014 Molesta Ewenement w Edynburgu

W przyszłym miesiącu w stolicy Szkocji będziemy gościli raperów ze znanego składu, Molesta Ewenement. Vienio, Włodi i Pelson, wspierani przez DJ’a B, zagrają koncert w The Jam House (5 Queen Street, EH2 1JE). Wydarzenie to jest częścią brytyjskiej trasy koncertowej wykonawców, zorganizowanej przez X-Side Music. W Edynburgu publiczność będzie rozgrzewał Emilozo/ Emigracze SoundSystem. Drzwi do klubu zostaną tradycyjnie otwarte o 19:00. Bilety w cenie £17 (przedsprzedaż) i £20 (w dniu koncertu). Aktualnie można je nabyć w Internecie na stronie Ticketweb: http://www.ticketweb.co.uk/event/molesta-ewenement-tickets/98931 oraz w studiu tatuażu Plus 48 Tattoo Saloon (283 Leith Walk, EH6 8PD). W najbliższym czasie będą również dostępne w polskich sklepach na terenie Edynburga. Przypominany, że jednym z warunków

wstępu na imprezę jest ukończone osiemnaście lat. Jeśli macie konkretne pytania a propos koncertu, śmiało piszcie na adres: daniel.xsidemusic@gmail.com Molesta Ewenement zaliczana jest do prekursorów nurtu polskiego ulicznego rapu. Ta hip hopowa grupa powstała w Warszawie, w 1995 roku, z inicjatywy dwóch raperów: Piotra „Vienia” Więcławskiego i Pawła „Włodiego” Włodkowskiego. Skład ochrzczono jako Mistic Molesta. Debiut Molesty, wspieranej wówczas przez Marka Andrasika (aka Kacza), datowany jest na rok 1998. Płyta zatytułowana „Skandal” (uzyskała status złotej płyty) okazała się ogromnym sukcesem. Grupa w zawrotnym tempie zyskała ogólnopolską popularność, w szczególności za sprawą dwóch singli: „Armagedon” i „Wiedziałem że tak będzie”. W 1999 roku jako duet nagrali płytę pod tytułem „Ewenement”, a rok później do sprzedaży trafił trzeci album formacji, „Taka płyta”. Ta produkcja została nagrana w poszerzonym

składzie - raperzy zagrali wspólnie z Tomaszem „Pelsonem” Szczepankiem i Robertem Darkowskim (aka „Wilku”), którzy to okazjonalnie współpracowali z zespołem w poprzednich latach. Kilka lat później, w 2006 roku, ukazał się czwarty krążek kwartetu „Nigdy nie mów nigdy” (status złotej płyty), sygnowany nazwą Molesta Ewenement. Rok później na rynku ukazał się piąty studyjny album formacji, „Molesta i kumple”, który został zrealizowany z udziałem licznych gości. I również okazał się ogromnym sukcesem, gdyż uzyskał status złotej płyty w roku 2010, sprzedając się w nakładzie 15-stu tysięcy egzemplarzy. Kolejne lata były okresem, gdy

skład skupił się na występach scenicznych, co zostało fantastycznie udokumentowane płytami „Live! In Fonobar” (2009) i „Live in Warsaw 2012” (2012). Materiał ten został wydany w formie płyty CD i DVD. Obecnie Molesta bardzo aktywnie działa na scenie muzycznej, jeżdżąc w liczne trasy i grając mnóstwo koncertów. Tym bardziej warto docenić, że odwiedzą nas i zagrają w Szkocji. Nie może Was tam zabraknąć! Liczymy na Waszą (liczną!!!) obecność, mordeczki. Elo!!! Tekst: Monika Ciska(Sportinka) Zdjęcia: Molesta Ewenement

Molesta Ewenement . Od lewej - Paweł (Włodi) Włodkowski, Piotr (Vienio) Więcławski i Tomasz (Pelson) Szczepanek .


10

Wędkarstwo

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Wynalazek techniki wędkarskiej Pellet jest stosunkowo ‘niedawnym’ wynalazkiem techniki wędkarskiej – na Zachodzie stosowany jest od ponad dwudziestu lat. Bardzo szybko zdobył popularność i stał się jednym z głównych składników zanęt jak również i podstawową przynętą, zwłaszcza na łowiskach komercyjnych. Kilka wędkarskich metod zostało wymyślonych do łowienia z jego użyciem - jak chociażby pellet waggler lub pellet feeder. Na początku zaczęto stosować do nęcenia pellet jaki jest używany w hodowli łososi i innych ryb łososiowatych jako karma (z dużą zawartością rybiego tłuszczu i białka) - z bardzo dobrym skutkiem. Pojawiły się następnie pellety zmodyfikowane (pod kątem ryb słodkowodnych), przynętowe, pasty... Przy wyborze pelletów powinniśmy zrozumieć jakie są między nimi różnice i do czego poszczególne ich typy służą. Jest to szczególnie ważne dla bezpieczeństwa samych ryb – ponieważ niektóre rodzaje pelletu mogą im zaszkodzić, zwłaszcza w zimnych miesiącach. W krajach gdzie pellety używane są powszechnie, takich jak UK, ryby w niektórych łowiskach najlepiej reagują właśnie na ten rodzaj przynęt. Ale nawet w wodach gdzie ich nigdy nie stosowano świetnie się sprawdzają.Pellet o dużej ilości tłuszczu – halibut i trout pelletTen rodzaj pelletu zawiera w swoim składzie dużą ilość białka – około 30-40%, i dużą zawartość tłuszczów – do 20%. Przy pellecie halibutowym ta ilość tłuszczu może być nawet dwukrotnie większa ( w zależności od producenta). Ma kolor ciemny – od czarnego po brązowy. Wykorzystywany do karmienia hodowlanych ryb łososiowatych znalazł zastosowanie w wędkarstwie słodkowodnym. Ma on mocny rybi zapach i świetnie sprawdza się jako zanęta i przynęta. Ryby słodkowodne okazało się uwielbiają ‘rybie’ smaki – i często słodkie zanęty przegrywają z tymi mającymi w składzie pellety o różnych granulacjach lub w formie zmielonej. Dostępne w różnych wielkościach – te zanętowe od 2 mm do kilkunastu milimetrów ( 2mm, 3mm, 4mm, 6mm, 8mm, 10mm and 14mm)– haczykowe zaś od 4mm do kilkudziesięciu ( podstawowy wymiar to 6, 8 i 11mm - sa jeszcze pellety większe, niektóre nawet o średnicy 30mm do połowu dużych karpii i sumów). Z pelletów przynętowych polecam produkty firmy Sonubaits, zwłaszcza pellet truskawkowy. To, że pellet taki ma smak lub zapach truskawki wcale nie znaczy, że tak jest w rzeczywistości – tak naprawdę śmierdzi okropnie czymś rybim, w tle może czuć coś jakby zgniłą truskawkę... Po zanurzeniu w wodzie wydzielają one olej który bardzo dobrze nęci ryby, zwłaszcza gdy jest ciepło. Pellet ten nie rozpada się w wodzie przez wiele godzin cały czas intensywnie pachnąc i uwalniając aromaty – co jest jego niebywałą zaletą. Jego wadą jest to, że ryby słodkowodne ( w przeciwieństwie do łososiowatych) nie trawią go zbyt dobrze i może być on przyczyną wielu problemów trawiennych – zwłaszcza w okresie zimowym gdy metabolizm ulega spowolnieniu - taki pellet trawi się wtedy w układzie pokarmowym kilka dni powodując sze-

reg problemów (np. letarg) i mogąc doprowadzić nawet do śmierci ryby. W wielu łowiskach w UK jego użycie jako zanęty jest zabronione. Radziłbym ostrożnie go używać – zwłaszcza wtedy gdy woda jest zimna, czyli w granicach 10 stopni lub mniej, tylko w formie dodatku do zanęt, a nie jako jej główny składnik lub oczywiście jako przynęta... Pellet o dużej ilości tłuszczu stosuje się głównie do nęcenia i połowu karpia, brzany, leszcza i klenia. Łowi się na niego także sumy i węgorze.Halibut pellet 2mm i 4mm, oraz pellet haczykowy 6mm halibut, 8mm i 11mm truskawkaPellety są pełne oleju świetnie wabiącego ryby Pellet zanętowy (carp lub feed pellet)Pellet ten powstał z myślą o uniknięciu problemów wynikających z użycia pelletów wysokotłuszc zo wych. Pellet zanętowy ma niską zawartość tłuszczu i białek- większą zaś węglowodanów. Pęcznieje w wodzie i szybko się rozpada. Ryby sycą się nim powoli, nawet mimo spożycia jego sporych ilości i trawią go szybko - bez problemów, niezależnie od temperatury wody. Jest on jasno szarego lub jasnobrązowego koloru.Świetny jako składnik zanęt – czy to jako dodatek do tradycyjnych zanęt na bazie bułki tartej lub pieczywa lub jako indywidualna zanęta. Kilka metod jest poświęconych połowom wyłącznie z wykorzystaniem pelletu - pellet waggler lub pellet feeder.Dostępne w różnych wielkościach – od 1 mm do kilkunastu milimetrów (1, 2mm, 3mm, 4mm, 6mm, 8mm, 11 mm)Można je barwić i dodawać różnych aromatów aby zitensyfikować ich zapach. Występują tez pellety o konkretnym smaku - np. kokosowym, truskawkowym. Działa praktycznie na wszystkie karpiowate. Niektóre firmy dodaja do tych pelletów betainę działającą stymulująco na karpie.Pellety o różnych wielkościach - 2mm, 3mm, 4mm i 4,5mm. Ten zielony jest z dodatkiem betainyPellet expanderTen rodzaj pelletu stosuje się do użycia zazwyczaj jako przynęta. Wygląda tak jak jego zanętowa wersja. Normalnie pellet ten unosi się na wodzie – i trzeba go odpowiednio przygotować. Do takiego przygotowania służą specjalne pompki pelletowe, dzięki którym powietrze znajdujące się w ziarnach pelletu zostaje zastąpione wodą. Można też spreparować go poprzez namoczenie w wodzie. Jest on mocniejszy od zanętowej wersji i nie rozpada się w wodzie tak szybko. Pellet ten może być wykorzystywany również jako zanętowy – głównie do punktowego nęcenia (wg zasady mało i często). Jego wymiary to 4, 6, 8 i 11 mm. Pellet haczykowySpecjalnie przygotowany do zakładania na haczyk, o różnych smakach i właściwościach – z mniejszą lub większą ilością oleju, o różnych kolorach. Pakowany w małe pudełeczka ma odpowiednią konsystencję i jest gotowy do użycia. Obecnie coraz więcej firm produkuje ten typ przynęty, prześcigając się w kolorach i smakach. Występuje zazwyczaj w wielkości 4 i 6mm. Warto zaopatrzyć się w kilka takich opakowań – ja polecam truskawkowy smak lub tradycyjny rybi (halibut lub fishmeal). Działa na większość karpiowatych - polecam je zwłaszcza do połowu karasia, lina, płoci i leszczy. Tekst i zdjęcia: Lucjan Śliwa

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)


Gazeta

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

Kulinaria

POLONIJNA.co.uk

zależności od kilka minut (5-6 minut, w ). sta grubości cia

Zupa inspirowana przepisem Mistrza Pasikowsk iego

Składniki: 200 g jarmużu litr bulionu wołow ego 200 g pieczarek (lu b innych grzybów ) 350 g topinambu ru (można zamie nić na ziemniaki) 150 g sera białego sól, pieprzu, gałk a muszkatołowa – 1/3 łyżeczki , pieprz ziołowy – 1/ 3 łyżeczki

Przygotowanie: Jarmuż pokrój w paski. Mniejsze pi eczarki pokrój na ćwiartki, większ e na ósemki. Obier i pokrój w kostkę. z topinambura Do gotującego się rzywny lub mięsn wywaru (może by ć bulion way) dodaj pokrojon ego w kostkę to zmięknie dorzuć pinambura, gdy pieczarki. Na osta tnie 2 minuty do solą, pieprzem, ga daj jarmuż. Dopraw łką muszkatołow ą i pieprzem zioło niem dodaj pokrus wym. Przed poda zony, biały ser i de likatnie rozprowadź Do zupy możesz do . dać posiekaną pa pryczkę chili lub su a biały ser zastąpi szoną przyprawę, ć ricottą lub śmieta ną.

Naleśniki a la Gundel

Najlepsze naleśniki na szare poranki, to moim zdaniem właśnie te. Pochodzą z Węg ier (Gundel palacsinta), gdzie podawane są zarówno w formie tortu naleśnikowego, jak i normalnie. Często podawane są z flambirowanie m (polane alkoholem – alkohol podpalony). Cechuje je słodkie, niezwykle smaczne nadzienie z orzechami :) Robimy naleśniki: Składniki: 1 szklanka mąki 1 szklanka mleka 2 jajka sól woda gazowana

olej Zmiksuj mleko, mąkę, jaja i sól. Pod koniec miksowania dodaj olej. Smaż cienkie naleśniki – pamiętając, aby przed nalaniem ciasta na patelnie owa była dobrze rozgrzana. FARSZ: 100 ml rumu 30 g rodzynek 20 g kandyzowanych skórek pomarań czowych 120 g orzechów włoskich 100 ml śmietany 120 g cukru

Chałka najlepsza, domowa

– chleby, Lubię domowe wypieki Ach, łki… cha e… ow żdż ciasta dro że mo łka najlepsza domowa cha o alb mi idła pow z być z masłem, aku sm ego sam dla na ot tak , rwa leciona, słodkawego ciasta. Zap łka KuCha . posypana kruszonką i jest sze zaw dzi cho roniowej wy do łem najlepszą chałką, jaką jad tej pory. jest, aby W chałce najważniejsze (grubej) ej nie miała zbyt tward ach (wcześez 25 minut w 200 stopni prz c pie skórki. Należy ją piek, dlanik!) Nie jest to trudny wy niej dobrze rozgrzać piekar emu! tego warto spróbować sam Składniki: t w domu, wam tej, która akurat jes 600 g mąki (ja zawsze uży ), a najczęściej jest typ 480 g masła, 300 ml mleka 50 , ych 40 g drożdży śwież ka soli 50 g cukru, 2 jajka, łyżecz dodatkowo: ojowej 4 łyżki mleka w temp. pok

11

Domowy makaron z sosem z kurczakiem i marchewką

ewką: Sos z kurczakiem i march Składniki: 1 średnia cebula 3 mniejsze marchewki 350 g piersi z kurczaka 3 ząbki czosnku puszki (pokrojo2 puszki pomidorów z nych) ku łyżka suszonego tymian ej papryki słodzon sus ka ecz łyż a bat czu kiej szki sól, pieprz, natka pietru

Ciasto: o i łyżka wody. na każde 100 g mąki 1 jajk zwartą konsysZagnieć ciasto, by miało styczne i nie ela ie, tencję – było miękk j na cienkie łku wa roz . rąk kleiło się do (jakiej długości placki i pokrój je w pasy stępnie posyp Na . chcesz mieć makaron) sobie i pokrój na je ż ułó każdy pas mąką, (najlepiej jednaw dowolnej szerokości Porozdzielaj makowe) paski w poprzek. hł. sec wy karon i zostaw, aby i gotuj przez ) oną sol (po dę Ugotuj wo

pół łyżeczki cynamonu mielony

Przygotowanie: Minimum kilka godzin wcześniej – przed przygotowaniem naleśników rodzynki i pokrojone drobno skórki pomarańczowe namocz w rumie. (możesz ten etap pominąć i dodać miękkie rodzynki, takie również można namierzy ćw

1 łyżeczka cukru żółtko do posmarowania Przygotowanie: . Mąkę przesiej do miski dku śro Zrób po dołek i włóż do niego rozdrobnione drożdże – je zasyp łyżeczką cukru i zalej 3 łyżkami mleka. Zasyp na 20 minut w ciepłym delikatnie mąką i zostaw zką. miejscu, przykryte ścierec z ku rozgrzej 300 ml mleka del ron w sie cza tym W ą sob ze tko zys eczką soli. Ws masłem, 50 g cukru i łyż aj do wrzenia, ważne aby adz row dop nie – wymieszaj ciło. masło się ładnie rozpuś ość ij 2 jajka i dolej zawart wb Do mąki z zaczynem rze dob rób Wy ). , cukier, sól rondelka (mleko, masło ut, min 60 . min na jsce mie ciasto i odstaw je w ciepłe aby pięknie wyrosło. sjuej go do 200 stopni Cel Włącz piekarnik i rozgrz sza.

Przygotowanie: zklij na oliwie. Posiekaną cebulkę zes ka i przesmażaj Dodaj posiekanego kurcza . Następnie nut mi wszystko przez kilka i startą na k sne czo ęty dodaj przeciśni kę. Po 2-3 migrubych oczkach marchew zystko zagoWs nutach dodaj pomidory. lanki wody, szk pół ać tuj, możesz dol Dopraw ty. ieje stn zgę dzo jeżeli za bar 20 minut. ez prz miankiem i papryką. Duś em. Serprz pie i ą sol Na koniec dopraw truszki. wuj z posiekaną natką pie

sklepach). Orzechy włoskie zmiel dość drobno i dodaj do podgrzanej śmietany z cukr em. Przemieszaj i dodaj skórkę pomarańczow ą, rodzynki i pół łyżeczki cynamonu. Gotuj przez kilka minut, aż otrzymasz gęstą masę. Kiedy masa przestygnie, dolej do niej połowę rum u i zmieszaj.Rum (lub brandy) możesz doda ć na etapie gotowania orzechów ze śmietaną i cukrem. Wtedy alkohol w trakcie obróbki ciep lnej wyparuje, pozostawiając tylko smakowity aromat. Naleśniki posmaruj masą, zwiń lub złóż w trójkącik i serwuj polane sosem czek oladowym.

ebij je pięGdy ciasto wyrośnie, prz 3 części (z ć jeszcze raz. Podziel na nie zag i ki mis z j ścią, wyjmi w równej luj post) i każdą z nich zro 4 części zrobię oddzielny cz. Jeżeli rko wa w cy ok 3 cm. Zapleć długości wałki o średni Ci jeszdzi cho wy nie łka cha z piejak , cze w kształcie formy ej ągł okr j uży karni, to e do ierz pap na łkę cha ż i ułó mie. for w a pieczenia dookoł dzo bar w ią rob (Tak chałki w ch nia kar pie h ryc dob en żad c Nowym Yorku, wię poto wstyd! ;) ). Żółtkiem i łki cha h rzc wie j smaru do taw posyp kruszonką. Ws 200 piekarnika 25 minut – . sza sju stopni Cel Kruszonka: 2 łyżki mąki, łyżka cukru 50 g masła aż Wszystko utrzyj ze sobą, ie utk bni dro powstaną łki. cha h rzc wie grudki. Posyp


12

Mama na wyspach

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

Uczę się pisać i czytać po polsku: niezbędnik emigracyjny Mama na Wyspach pod redakcją Małgorzaty Mroczkowskiej

Od dawna piszemy na naszym portalu o tym jak ważne jest zachowanie u naszych dzieci umiejętności mówienia po polsku. Niezwykle ważne jest, by mimo tego, iż na co dzień żyjemy w społeczeństwie angielskim zachować Polskość i uczyć jej od małego naszych dzieci.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Nie wszyscy mieszkamy w pobliżu polskich szkół, do których można zapisać dziecko i w ten sposób mieć gwarancję nauki języka i historii polskiej. Co zrobić, gdy w naszej okolicy brakuje takiej szkoły? Jedynym rozwiązaniem jest praca z dzieckiem w domu tak często, jak pozwolą nam na to warunki. Do domowej nauki języka polskiego niezbędne są odpowiednie książki i zestawy ćwiczeń. Najłatwiej zamówić je przez Internet z dostawą do domu w księgarni www.dzieciecyswiatksiazki.co.uk / Seria „Uczę się starannie pisać i czytać” i „Przygotowuję się do nauki pisania” to blok edukacyjny do zabaw i ćwiczeń z dzieckiem. Jeden zeszyt składa się z mnóstwa ciekawych zagadek i ćwiczeń, które w formie zabawy uczą nasze dziecko pisania i czytania. Zadania wpływają również na rozwój zręczności manualnych małych rączek. Dziecko po przerobieniu odpowiedniej ilości materiału nauczy się rozumieć i tworzyć proste zdania, a przede wszystkim rozwinie się u niego umiejętność samodzielnego myślenia. Ćwiczenia, prezentowane w formie zabawy zawierają krzyżówki, szarady, labirynty, kwadraty magiczne i najróżniejsze zagadki logiczne. To, co dla mnie wydało się najważniejsze w tych zestawach ćwiczeń, to możliwość poznania języka polskiego w różnych dziedzinach życia. Jest więc zadanie o obrażonej koleżance, ale i o choince świątecznej. Poprzez tego typu ćwiczenia nasze dzieci poznają język polski na różnych płaszczyznach życia. Polecamy!

O ubieraniu dzieci zimą: po polsku na bałwanka czy po angielsku: z gołymi nogami? Pamiętam, kiedy wiele lat temu przenieśliśmy się do Anglii, jednym z naszych pierwszych odkryć w dziedzinie myśli pozytywnych była… zima. Zima, której tutaj , czyli w Londynie tak naprawdę nie ma, a przynajmniej wtedy nie było jej wcale. Dla nas, przybyszów z mroźnej Polski, w której od dzieciństwa uczono nas, że w zimie należy się grubo ubierać, było to bardzo pozytywne rozczarowanie. Skończyło się koszmarne wkładanie rajstop pod spodnie (nareszcie!), skończyło się kupowanie rękawic, które co roku wszyscy gubili. Nie trzeba było zakładać czapek zimowych ani kożuchów. Finansowo również było to bardzo opłacalne, bo dzieciom nie trzeba było kupować kozaków ani innych butów zimowych, przez cały rok śmigały w tak zwanych adidasach. Zresztą tutejsze szkoły są na to największym dowodem: przez cały rok szkolny obowiązują czarne półbuty, które należy nosić bez względu na warunki pogodowe. Nie wolno przychodzić do szkoły ani w sandałach ani w kozakach. Zaprowadzając mojego synka codziennie do szkoły ze zgrozą obserwuję tutejsze zwyczaje ubraniowe. Zimą matki ubierają tu swoje

dzieci w spódniczki i … skarpetki. Widok gołych, zmarzniętych do czerwoności nóżek nie jest przyjemny. Jednak zapytane o przyczynę takiego stanu, matki odpowiadają, że jest to hartowanie i zdrowia i charakteru. My,

Polacy nazywamy to po prostu angielskim, zimnym wychowaniem. Może się to nam podobać lub nie, ale prawda jest, że dzieci angielskie mniej chorują i są bardziej odporne od naszych, co by nie mówić często przegrza-

nych dzieci. Nie raz pisałam tu o tym, że polskie szkraby łatwo poznać w Londynie właśnie po tych grubych czapkach koniecznie zawiązanych pod szyją i po wielkich, pikowanych kurtkach. Osobiście moje dzieci ubieram nieco lżej wychodząc z założenia, że strój dostosowujemy do strefy klimatycznej, w której aktualnie przebywamy. A Londyn to przecież nie Syberia. Chociaż kto wie? No właśnie! Klimat angielski nie przewidywał zimy. Owszem, wszyscy w czasie świąt zwłaszcza śpiewają tu o płatkach śniegu i bałwankach i każde dziecko marzy o białych świętach, które faktycznie znane tu były głównie z pocztówek i obrazków w książkach dla dzieci. Jednak od kilku lat stało się coś zupełnie nieoczekiwanego, również dla Anglików. Zima wróciła. Oczywiście nie są to minusowe temperatury takie jak w Polsce, ale nawet na nasze, wyspiarskie warunki jest to duża odmiana. Muszę przyznać, że moja rodzina również stęskniła się za zimą. Jednak nie ma to jak zmarznięte powietrze, biały puch i przepiękne gałązki drzew ozdobione szronem. I to są właśnie te delikatne klimaty, które doceniamy dopiero z perspektywy czasu i przestrzeni. Trzeba było stracić zimę, odpocząć od niej by teraz porządnie za nią zatęsknić. Niech żyje śnieg! Małgorzata Mroczkowska


Gazeta

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

POLONIJNA.co.uk

Mama na wyspach

13

BEZPŁATNE PRZEDSZKOLE W ANGLII:

DLA KAŻDEGO CZY DLA WYBRANYCH? Koszt opieki nad dzieckiem w Wielkiej Brytanii jest niezwykle wysoki. O zarobkach niań krążą legendy. Podobno w centrum Londynu niejedna opiekunka do dziecka zarabia tyle, co dobry manager w nieźle prosperującym przedsiębiorstwie. Jak zatem poradzić sobie z tym ogromnym wydatkiem, z którym my, rodzice musimy się zmierzyć?

ma trzy lata i chcemy skorzystać z darmowych 15 godzin tygodniowo, nasze dziecko może zacząć uczęszczanie w trzech terminach: Od 1 września Od 1 stycznie Od 1 kwietnia. Wszystko zależy od tego, w którym miesiącu się urodziło, np. jeśli urodziło się w lutym, to zaczyna od 1 kwietnia.

Kiedy zapisujemy dziecko do przedszkola? Jak najwcześniej, aby zarezerwować miejsce. W Londynie jest z tym duży problem dlatego warto odpowiednio wcześnie zadbać o wszystkie szczegóły. Najpierw szukamy placówki, która najbardziej nam odpowiada, potem udajemy się na spotkanie z managerem i wypełniamy odpowiedni formularz rejestracyjny.

Na co należy być przygotowanym?

W Anglii wszystkim 3 i 4-ro latkom przysługuje prawo do darmowej opieki wczesno-edukacyjnej. Oznacza to, że przez 15 godzin w tygodniu nasze dziecko otrzymuje opiekę bezpłatną. Za resztę, jeśli jest taka potrzeba musimy niestety zapłacić. Nie wszyscy wiedzą, że również dzieciom dwuletnim przysługuje bezpłatna opieka, ale tutaj należy wykazać się niskimi dochodami lub zasiłkiem Income Support.

Jak i gdzie znaleźć przedszkole? Najlepiej popytać sąsiadów lub inne mamy na placu zabaw. Można też poszukać na stronie lokalnego councilu lub w wyszukiwarce wpisać swój post code i slowa: preschool lub nursery.

Kiedy zaczynamy przedszkole? To zależy od daty urodzenia naszego dziecka. Kiedy dziecko

Na wybór bezpłatnych godzin. Zwykle rodzice mają do wyboru sesję przedpołudniową od godz. 9.00 do 12.00 lub popołudniową od 12.00 do 15.00. Można też mieszać dni i raz posyłać dziecko rano, a w inny dzień po południu.

Czy dzieci otrzymują w przedszkolu posiłek? Tak, jeśli wykupimy 3 dodatkowe godziny dziennie. Jeśli dziecko przychodzi tylko na 3 godziny, w przedszkolu otrzymuje drobny lunch w postaci owoców, za który musimy zapłacić. Małgorzata Mroczkowska http://mumsfromlondon.com/


14

Gazeta

Sport

POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

Boruc wrócił i uratował dwa punkty Artur Boruc wyleczył uraz ręki i znów pojawił się w bramce Southampton. Polski bramkarz uratował zwycięstwo „Świętych” z West Bromwich. Ekipa z południowego wybrzeża wygrała sobotni mecz 1-0. Gospodarze dominowali i Boruc długimi okresami nie miał pracy, lecz gdy przyjezdni przycisnęli w końcówce, błysnął refleksem. Odbił nogą uderzenie Shane’a Longa z 4 metrów, po chwili wybronił piłkę po rzucie rożnym WBA, i zespół Southampton mógł cieszyć się z wygranej – zaledwie drugiej w 10 ostatnich ligowych meczach. Poprzednio „Święci” triumfowali 9 listopada (4-1 z Hull, z Borucem w składzie); od tamtej pory spadli z trzeciego miejsca w

DUDKA ROZSTAŁ SIĘ Z BIRMINGHAM

tabeli na dziewiąte. Artur wrócił do gry po wyleczeniu kontuzji dłoni, której doznał 1 grudnia w spotkaniu z Chelsea. Uderzył wtedy ręką o słupek, broniąc strzał Demby Ba. Rekonwalescencja przebiegła zgodnie z planem. Menedżer Southampton. Mauricio Pochettino, jest pewnie zadowolony z powrótu Boruca – bez Polaka w bramce The Saints zdobyli 5 oczek na 21 możliwych. Piłkarzy West Brom oglądał z trybun ich nowy trener, Pepe Mel. 50-letni Hiszpan przez ostatnie trzy lata pracował w Betisie Sewilla. Drużynę The Baggies poprowadzi pierwszy raz 20 stycznia przeciwko Evertonowi. Zastąpi zwolnionego w połowie grudnia Steve Clarke’a; tymczasowy menedżer, Keith Downing, będzie asystentem Mela. Grzegorz BOCZAR Foto: Agencja SPORTPRESS

Dwa zwycięstwa, remis i porażka ...to bilans drużyn polonijnej szkółki piłkarskiej London Eagles FC w kolejnej rundzie spotkań rozgrywek ligowych.

Tylko dwa miesiące trwała przygoda Dariusza Dudki z Birmingham City. Pierwszoligowy klub nie przedłużył umowy z polskim piłkarzem. Od końca października, gdy Dudka podpisał z The Blues krótki kontrakt, 30-letni pomocnik zanotował dwa występy w pierwszym zespole. Zaliczył ponad 40 minut i zobaczył żółtą kartkę w meczu z Blackpool (1-1) oraz wyszedł w „11” na spotkanie z Middlesborugh (2-2), w którym rozegrał 53 minuty.

Menedżer Birmingham, Lee Clark, nie był zaskoczony tym, że Dudce nie udało się dopasować do wymogów Championship. – Ta liga jest za szybka dla zawodników, którzy przez kilka tygodni nie grali i nie trenowali – powiedział. – Dariusz to były internacjonał i w jego grze widać jakość. Jednak gdy rozmawialiśmy po meczu z Middlesbrough, uświadomił sobie, jak szybkie jest tempo gry w tej lidze w porównaniu z ligą francuską i hiszpańską, które znał. Grzegorz BOCZAR Foto: Marek Dybaś

LONDON EAGLES U9 - TFA TOTTERIDGE U9 5-3 To było pierwsze "domowe" zwycięstwo dziewięciolatków w tym sezonie, jednak słaba końcówka spowodowała, że ostatecznie takie skromne. London Eagles prowadził już bowiem w tym meczu 5-1, jednak w trzech ostatnich minutach spotkania dał sobie wbić dwa gole. LONDON EAGLES U7 - ST JOSEPH U7 5-1 Choć wynik na to nie wskazuje pojedynek momentami był bardzo wyrównanyLondon Eagles N. Z drugiej strony trzeba zaznaczyć, że wynik mógłby być bardziej okazały, gdyby "biało-czerwoni" mieli lepiej nastawione celowniki. Tak czy owak siedmiolatkom należą się największe słowa uznania, bo to najlepszy rezultat, jaki w miniony weekend osiągnęły drużyny London Eagles w rozgrywkach ligowych. PITSHANGER U10 - LONDON EAGLES U10 3-4 Dziesięciolatkowie zagrali z aktualnym wiceliderem tabeli, Pitshanger, tworząc bardzo ładne widowisko. London Eagles cały czas gonił wynik i uratowałby ostatecznie jeden punkt,

gdyby nie kardynalny błąd sędziego, który nie uznał prawidłowo zdobytej bramki. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 3-4. LONDON EAGLES U13 - HILLINGDON ABBOTS U13 3-3 O pierwszej połowie meczu można napisać tylko tyle, że się odbyła. Młode "orły" były chyba jeszcze myślami na niedawnym spotkaniu z Mikołajem, bo pod żadnym względem nie przypominały drużyny z poprzednich kolejek. Gra była chaotyczna i nerwowa, mnóstwo było też błędów tak w obronie, jak i ataku. Efektem dwie stracone bramki do przerwy, choć mogło być ich tak na dobrą sprawę kilka więcej. W drugiej połowie polscy piłkarze się ocknęli, jednak sił i umiejętności starczyło tylko na remis. To będzie dobra nauczka na przyszłość, bo do meczu skoncentrowanym trzeba przystąpić już od pierwszego gwizdka sędziego. Foto: Agencja SPORTPRESS


Gazeta

Wydanie nr 10 (styczeń 2014)

Sport

POLONIJNA.co.uk

15

Polska Liga Piatek Piłkarskich "Sami Swoi"

PODSUMOWANIE RUNDY JESIENNEJ W pierwszej lidze niespodzianki nie było, chyba, że uznamy za nią fakt, aż tak wyraźnej supremacji FC Cobalt, co przed sezonem nie było przecież oczywiste. Na drugim froncie prym wiedzie beniaminek. Na drugim froncie prym wiedzie beniaminek.

nie jest już tak wyraźna. Joga Bonito ma na swoim koncie 44 trafienia, a tylko trzema mniej może sie pochwalić Kiwi FC. Najlepszą defensywę posiadają wspomniany lider oraz Warriors of God. W spotkaniach drugiej ligi sędziowie sięgali po kartoniki aż 76 razy. Klasyfikację Fair-Play wygrywa jak na razie Kiwi FC, a stawkę zamyka Warriors od God, głównie za sprawą punktów karnych po meczu z FC Piona.

I LIGA Aktualny mistrz oraz lider rozgrywek wygrywał z kim chciał i jak chciał, co po jedenastu rozegranych meczach pozwoliło mu zdobyć aż dziesięciopunktową przewagę nad drugim w tabeli White Wings Seniors. W ostatnich miesiącach rywale Cobaltu za punkt honoru obrali sobie zdobycie choć jednej bramki, bo urwanie punktu było praktycznie poza zasięgiem ich możliwości. Jak na razie sztuki tej dokonały tylko trzy ekipy. KS04 Ark oraz Scyzoryki zanotowały po jednym trafieniu, a dwa gole udało się wbić ligowemu oustiderowi, FC Polska. Najlepszą dyspozycję strzelecką zaprezentowali piłkarze FC Cobalt, którzy aż 59 razy zmuszali bramkarzy rywali do wyciągania piłki z siatki. Co ciekawe, na drugim miejscu pod względem skuteczności znajdują się ekipy z dolnej części tabeli. Inter TEAM oraz PCW Olimpia zajmują w tabeli odpowiednio szóstą i siódmą lokatę, a w dotychczasowych meczach strzelili po trzydzieści goli. Klasyfikację Fair-Play otwiera KS04 Ark, który już od dłuższego czasu słynie z dżentelmeńskiej postawy na boisku. Na drugim biegunie znajduje się natomiast PCW Olimpia, co w głównej mierze jest efektem kar nałożonych na zespół w ostatnich kolejkach. Ogółem sędziowie pokazali 86 kartek.

W SKRÓCIE...

W SKRÓCIE... FC COBALT - poza zasięgiem innych drużyn. Biją wszystkie możliwe, rekordy. Jedyny możliwy kandydat do mistrzowskiej korony. WHITE WINGS SENIORS - od kilku sezonów w czołówce, ale dobre mecze przeplatają słabszymi. SCYZORYKI - tradycyjnie w ścisłej czołówce, ale kilka zwycięstw przyszło im z największym trudem. MTA LONDON CONSTRUCTION - z meczu na mecz coraz silniejsi. Waleczni, zawsze grają do końca. Niestety styl w jakim osiągają dobre wyniki nie pozwala ma wysoką pozycję w tabeli Fair-Play. KS04 ARK - po słabym początku, pozńiej odzyskali swój rytm. Kilka razy wychodzili z twarzą z beznadziejnych wydawałoby się sytuacji. Krótko mówiąc solidna drużyna. PCW OLIMPIA - grają w przysłowiową kratkę. Jak na tak silną kadrę osiągnięte pozycja wydaje się zbyt niska. Zbyt dużo uwagi poświęcają kwestią spornym, przez co - podobnie jak MTA - muszą zapomnieć o Pucharze FP.

Beniaminek z Reading najlepszy w lidze! Polonijna drużyna piłkarska z Reading już drugi rok odnosi niebywałe sukcesy. Po zeszłorocznym awansie do Reading Football League Division IV, w tym sezonie, jako beniaminek , jest jej zdecydowanym liderem. W swoim ostatnim meczu rywalem Polaków była ósma w tabeli ekipa Hurst. White Eagles rozgromił rywala aż 10-0, a połowa bramek to zdobycz Łukasza Hryniewicza, który z 25 trafieniami jest najlepszym strzelcem ligi. Po dwa razy na listę strzelców wpisali się Marcin Świerk oraz Hubert Hendzel, a końcowy wynik ładnym strzałem ustalił Mateusz Krochmal. — Jestem bardzo zadowolony z naszych dotychczasowych osiągnięć — mówi prezes klubu, Adrian Wiśniewski. — Celem numer jeden w 2014 roku jest oczywiście kolejny

INTER TEAM - bardzo słaba runda w ich wykonaniu. Po bardzo udanym poprzednim sezonie, w tym w drużynie jakby się coś zacięło. THE TWELVE TEAM - beniaminek, który walczy, jednak punktów na razie jak na lekarstwo. Trzy punkty zdobyte z outsiderem to niezbyt wielki powód do chwały. FC POLSKA - przez całą rundę płacili frycowe. Było kilka zrywów, ale na pierwszą ligę (przynajmniej jak na razie) to zdecydowanie za mało.

II LIGA W drugiej lidze rewelacją rundy jesiennej jest beniaminek - Joga Bonito - który w trzynastu spotkaniach dał sobie urwać zaledwie osiem punktów. To bez wątpienia główny faworyt do awansu, choć chętnych na końcowy sukces nie brakuje. Drugi i szósty zespół w tabeli dzielą zaledwie cztery punkty, co jest gwarantem wielkich emocji w rundzie rewanżowej. Do tego kibice londyńskiej ligi już jednak przywykli, bowiem w zeszłym sezonie rywalizacja była tu nie mniej emocjonująca. Oprócz lidera realną szansę na awans mają Finansiści, FC Piona, Warriors of God, Kiwi FC oraz Biała Wdowa. Spore ambicje mają też futboliści Power Rangers oraz Maja Team, ale marzenia o awansie muszą chyba jednak przełożyć na następny sezon. Podobnie jak w pierwszej lidze, tu również najskuteczniejszy jest lider, jednak jego przewaga

JOGA BONITO - główny faworyt do awansu. Drużyna grająca technicznie. FC PIONA - solidna ekipa z dużymi ambicjami. W październiku nie miała sobie równych. Celem jest oczywiście pierwsza liga. WARRIORS OF GOD - dobra runda, a szczególnie mecze wrześniowe, po których otrzymała tytuł druzyny miesiąca. FINANSIŚCI - spora kadra, spory potencjał. Drużynę stać na awans, ale aby tak sie stało trzeba uńikac słabszych spotkań oraz walkowerów KIWI FC - nowa ekipa w lidze, ale bardzo szybko się zaaklimatyzowała. Jeśli dalej będzie czyńic postępy awans do najlepszych jak najbardziej możliwy. BIAŁA WDOWA - po słabym początku z meczu na mecz było coraz lepiej. Spadkowicz z ekstraklasy ma zamiar do jej jak najszybciej wrócić. POWER RANGERS - udany początek sezońu, ale odejście czołowych zawodników pokrzyżowało ambitne plany. Odmłodzony skład ten sezon poświęca na zgarnie zespołu. KS PYRLANDIA - słabiutki początek, głównym powodem tak niskiej pozycji jest duża ilość pojedynków zakończonych remisem. MAJA TEAM - spora ławka rezerwowych, ale chyba mało zgrana. Osiągnięty wyniki dużo poniżej oczekiwań. FC COSMOS - tylko jedno zwycięstwo nie wystawia dobrego świadectwa. Słaby wynik tłumaczony jest problemami kadrowymi. Foto: Agencja SPORTPRESS

Młodzi piłkarze zagrali w Wakefield awans, będziemy jednak chcieli również zaznaczyć swoją obecność w rozgrywkach pucharowych. Warto również odnotować, iż największy rywal naszych rodaków - SRCC - przegrał swoje wyjazdowe spotkanie aż 1-4, dzięki czemu w ligowej tabeli White Eagles wyprzedza go o trzy punkty i ma jeszcze w zanadrzu jeden mecz więcej do rozegrania. Foto: Patrycja Januszkiewicz

Piłkarska Akademia Lions Wakefield & Leeds była organizatorem turnieju dla dzieci Raddy Cup, który 8 grudnia rozegrany został w Wakefield. Imprezę swą obecnością uświetnił reprezentant Polski oraz zawodnik Nottingham Forest, Radosław Majewski. O medale i puchary walczyli reprezentanci ośmiu klubów: Doncaster Hawks, Orzeł Bradford, Eagles FC Crewe, Orlęta Coventry, Dziambel Manchester, Soccer Przedszkolaków Manchester, Lions Wakefield oraz Lions Leeds. Młodzi piłkarze rywalizowali na czte-

rech boiskach w aż pięciu kategoriach wiekowych (U5, U7, U9, U11 oraz U13). Rywalizację do lat siedmiu wygrali gospodarze (Lions Wakefield), a wśród dziewięciolatków triumfował Orzeł Bradford. Współzawodnictwo w dwóch najstarszych grupach – U11 oraz U13 – wygrali odpowiednio Dziambel Manchester oraz Doncaster Hawks. Nagrody wręczał wspomniany wcześniej Radosław Majewski. Swoim najmłodszym kibicom chętnie rozdawał dziesiątki autografów, nie odmiawiał również wspólnych zdjęć.



Gazeta Polonijna Scotland / styczen 2014