Issuu on Google+

Gazeta bezpłatna tworzona przez Polonię dla Polonii

Gazeta POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 17 (luty 2013)

Cheshire

GAZETA DARMOWA

Merseyside

Greater Manchester

DLACZEGO POLICJANCI ZABIJAJĄ

Lancashire

Czytaj str. 18

Yorkshire

Cumbria

www.gazetapolonijna.co.uk

County Durham

Tyne and Wear

Malta

WĘDKARSTWO Nowy dział dla wędkarzy w Gazecie Polonijnej.

Northumberland

Czytaj str. 26

Czytaj str. 25

Malta położona jest na Morzu Śródziemnym, 93 km na południowy-wschód od Sycylii oraz 300 km na północ od Libii stanowiąc most łączący Afrykę z Europą. Archipelag maltański tworzą poza wyspą główną, dodatkowo Gozo, Comino oraz niezamieszkałe wysepki Cominotto i Filfla. Czytaj str. 23

l o o p r e v i L 3 1 0 2 02.02. s d e e L 3 1 0 2 . 2 0 . 03

Bunt królowej Boudiki

Niewielu naszych rodaków mieszkających na Wyspach Brytyjskich orientuje się, jak burzliwa była historia Wielkiej Brytanii, jak wiele wydarzeń historycznych miało wpływ na kształt współczesnej Anglii i ducha jej mieszkańców. Czytaj str. 30

Gazeta

Wydanie nr 7 (luty 2013)

Piękni ludzie

POLONIJNA.co.uk

Adam Siemieńczyk autor foto Monika Jakubowska. poezja@mail.com

wolno nam śnić i jawę i los

Poezja to nasz świat. Chroni przed smutkiem, pustką i samotnością, utratą języka dzieciństwa. Zamieszkać w słowie. Emigracja. Coś się wydarzyło. Dzieje się. Co? Dlaczego? Pytania. Odpowiedzi? A my piszemy wiersze. I to jest ważne. Adam Siemieńczyk

Kilka pytań: Co da się wyczytać z wiersza? Co jest fikcją, co autentycznym zapisem? Emigracja – czy jest utratą domu, czy początkiem jego budowania? Rozproszenie – gdzie można się udać, by spotkać człowieka? Czy jesteśmy w stanie uwierzyć poecie „na słowo”?

Nie ma już wśród nas naszego przyjaciela Łukasza Bieleckiego. Odszedł. Trudno cokolwiek powiedzieć. Nie jest łatwo oswoić się ze śmiercią. Mieszkałem nieopodal niego, więc odbywaliśmy spacery po londyńskich parkach; często spotykaliśmy się w Magicznym Tunelu na Tottenham. Łukasz godzinami opowiadał swoje historie. Współtworzył PoEzję Londyn – tryskał energią, humorem emanował nadzieją; tu po raz pierwszy wystąpił na scenie w ramach Światowego Dnia Poezji UNESCO, tu nastąpiły pierwsze druki w prasie literackiej, pierwsze wystąpienia radiowe – więc byliśmy obok. Były dalsze plany. Co teraz? Jak o tym opowiadać? Jak? Łukasz pozostanie w pamięci. Połączyło nas marzenie – być poetą.

Marta Brassart autor foto Monika Jakubowska

Wody odeszły

SZUKAM CIEBIE TU I TERAZ

Łukasz Bielecki, autor foto Monika Jakubowska

Marta Brassart - KOSMICZNY ŁAD Em i ce gracja do kwadratu z teorii bezwzględności wyciągamy wnioski jak losy, na loterii liczy się nadzieja nierozerwany kupon, pozostawia otwarte drzwi z życia w cieniu, czyni życie z promieniem tylko we śnie jesteśmy wolni

Piękni ludzie są wokół nas. We mnie. Opisać żyjących. Powołać do życia ich legendy (one są). Zrobić to tak , jak tego jeszcze nikt nie zdołał uczynić. Dwa lata pracy od czasu, gdy z Martą Brassart (moja Siostra) postanowiliśmy otworzyć PoEzję Londyn. Zrobiliśmy szereg spotkań w naszym PoEtyckim Salonie w Londynie. Było wiele podróży. Po Wyspach, po świecie. Spotkania. Rozmowy. Współbycie. Docenić artystę jeszcze za jego życia. To dla wielu trudne. Myślę jednak , że Nasze dziewczyny są najpiękniejsze. To tak metaforycznie. Dosłownie też. Przyjaźń można zawrzeć w dowolnym wieku, nie tylko w dzieciństwie. Tak się dzieje. Dobór poetek , poetów – to nie jest łatwe. Są tu twórcy piszący w kilkunastu językach. Trudno ująć wszystkich. Będą kolejne wydania.

13

Pozostają wiersze. Przypominam ten, który wydawał mi się dla niego najbardziej reprezentatywny – przesyłałem więc go do publikacji. Czy ktoś go właściwie odczytał? Czy teraz nabiera on innego znaczenia? Łukaszu, brakuje nam ciebie...

Samotny w betonowej dżungli Szukam ciebie tu i teraz, gdzie się chowasz? wołam krzyczę, bez rezultatów! spaceruje z nadzieją, która nie nadchodzi! wciąż sam i głośno wołam, gdzie jesteś? czy to sen czy rzeczywistość? już sam nie rozróżniam boję się dnia gdy jestem sam bo w sercu moim ciebie nadal brak! szlocham płaczę, jestem pustym wrakiem... autor wiersza: Łukasz Bielak Bielecki

Garnitur. Ułożony dzień. Stała praca. W takich warunkach poznanie jest niepodobne. Należy to odrzucić. Gdy to odejmiemy, stykamy się ze skórą. Czym ona jest? Co trzeba zdjąć z człowieka, by go poznać? Skóra, tak zwana powłoka właściwa. Właściwa komu? Nazewnictwu? Człowiekowi? Czym ona jest? Czego się pozbędziemy zdejmując ją? Pomaga ona w utrzymaniu parametrów wewnętrznych w organizmie. Więc co? Bez niej nastąpi rozregulowanie? Czy bez osłony nasz system przestanie funkcjonować? Świat jest jaki jest. Czy poprzez otwarcie stawiamy się w pozycji przegranej? Skóra pomaga również we wchłanianiu substancji z zewnątrz. Czy bez niej nie będzie się narażonym na zetknięcie z czymś, co ma nas odżywić, ale poprzez złe przyjęcie, może stać się nieprzydatne, niszczące? Wchłanianie – skomplikowany proces. Może dotyczyć czegoś z zewnątrz lub wewnątrz. Nienarodzone dziecko. Ono jeszcze nie zapoznało się z funkcją obronną skóry. Jeszcze nie poznało świata. Nowe życie, które nie widziało jeszcze zewnętrza. Embrion. A może napięcie skóry powoduje, że gdy zostaje on wchłonięty, to nie rozpadamy się z bólu na cząsteczki. To czego pragniemy – umiera. Przemienia się w żywą, naszą materię, bez własnej tożsamości (jak się niektórym wydaje). Bezpowrotnie. Gdzieś pod skórą. Być może inaczej, natychmiast włożyłoby się dłoń, by wyjąć ból. Z nieznanych przyczyn coś nas jednak przed tym osłania. Skóra chroni przed zimnem i żarem. Reguluje temperaturę. Stałocieplność. Czyli co? Letniość? Zmiennocieplność. Czyli co? Hibernacja? Można kupić krem, który obiecuje wszystko wygładzić. Ale co z rogami, które też są skórą? Co z paznokciami, pazurami? Pozbawiając się ich tracimy możliwość obrony. Jak również, po co robić coś bez „pazura”? A co z odbiorem świata? Ból. Czy świat jest cokolwiek wart, gdy nie można go odczuć? Do tego służy skóra. Tego nie można „się dowiedzieć”, przeczytać, dojść drogą rozumu. To trzeba przeżyć i mieć w sobie. Mając tę wiedzę zyskuje się szansę na odczucie chwil dobrych. Ból stanowi punkt odniesienia. Można dowiedzieć się czegoś więcej o sobie, o innych. Percepcja rozszerzona o amplitudę bólu. Dotyk. Druga osoba. Uczucie obcowania. Fizyczne odbieranie piękna. Dawanie, branie. Odczuwanie ciepła. Cóż bez tego? Są emocje, które można wyrazić słowem, obrazem, dźwiękiem. Są też takie stany, które, czy tego chcemy czy nie, wyrażane są same przez się. Przez skórę. Daje ona sygnał wrogom. Osłania nie tylko fizycznie ale również

Tomasz Mielcarek, foto archiwum autora

wizualnie. Przekazuje informacje również przyjaciołom. Nie zawsze dobre, nie zawsze chcemy je ujawnić. Ona jednak to robi, gdyż jest częścią nas. Materia zanim do nas dotrze, potrzebuje miejsca, gdzie może poczekać, przemienić się, stać się nam spolegliwą. Potrzebna jest przestrzeń na uzyskanie zgody. I ona jest. A chęć wzlotu? Oderwanie się od ziemi. Przez chwilę, na zawsze? Nie wiadomo. Lecz nie można pozbawić się możliwości uniesienia. Może pozbycie się wszystkiego przenosi nas w świat inny? Pozwala szybować. Czuć się wolnym. Jeśli chce się mieć skrzyła – potrzebne są pióra. A one są częścią skóry. Więc może pozbądźmy się jej będąc już w przestworzach. Doznanie wzlotu i my. Tylko. skóropodobni I przesiąkali całą noc ale nie wszyscy są prawdziwi nie wszyscy zostawiają ślady oblekli nas ciasno i wypełnili śliskim chłodem zastępując wszystkie organy obciągnęli sobą tak że nie zostało już nawet pół kroku między nami II nic już nie jest jak dawniej jedynie rozpadliny otwierają się niezmiennie tylko w jedną stronę wody odeszły i wszystkie miejsca, które znaliśmy odeszły razem z nimi deszcz zmywa z nas skórę; wszyscy przybieramy ten sam kształt – swój Tomasz Mielcarek Purley, 6 czerwca 2012

14

Gazeta

Wiadomości z Bradford

POLONIJNA.co.uk

Wydanie nr 17 (luty 2013)

Wiadomości z Bradford pod redakcją Doroty Kordeckiej

AKCJA DROGA SERCU

Wolontariusze WOSP Bradford

Już trzeci rok z rzędu West Yorkshire świętuje razem z Polską i tym samym zajmuje swoje miejsce w szeregach Wielkiej Orkiestry Światecznej Pomocy. Widać, jak ta pełna kolorowych serduszek akcja trafia do serc nie tylko polskich, ale i angielskich sympatyków dobroczynnych wydarzeń. Co cie-

szy najbardziej, to to, że na uroczystościach Wielkiej Orkiestry zauważyc można wzmożoną aktywność mieszkanców naszego regionu. Wspólne zabawy dzieci, rodzice przeznaczający na serduszkową sprzedaż własne wypieki, lokalne biznesy oferujące wsparcie finansowe lub fanty na loterie, zespoły mobilizujące swe siły na bezpłatne granie dla swoich rodaków, to wszystko sprawia, iż w końcu społeczność polska

w Anglii nabiera kształtów, jednoczy się i wyłania z wielokulturowej mikstury mieszkanców naszego regionu. Hanna Rafalko jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych uczestniczek Wielkiej Orkiestry Światecznej Pomocy w Yorkshire. To ona ze sceny w Bradford i Leeds nie po raz pierwszy rozgrzewała w tym i w poprzednich latach serca publiczności. Jej mocny, rock&roll-owy głos wybudza ze snu. Wyczyny grupy High Speed Crawl to poderwana do tańca i do śpiewu widownia. W Bradford Hania poprowodziła do występu młode utalentowane dziewczyny z grupy młodzieżowej Sharing Voices. Tym większa jej zasługa, iż dzięki jej wsparciu młodzi ludzie mogli dorzucić własną cegiełkę do dobroczynnej akcji, która „będzie trwać do końca świata i o jeden dzień dłużej”. Oto, co sama artystka ma do powiedzenia na temat akcji : “Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy działa na kilka sposobów. Po pierwsze zebrane pieniądze służą dzieciom, a w tym roku też osobom starszy;, po drugie sama idea jednoczenia ludzi w szczytnym celu jest wspaniała, szczególnie w Anglii, gdzie mieszka przecież tylu Polaków, a po trzecie, final WOSP to możliwość podzielenia się jakimś talentem, poczynając od pieczenia tortów, poprzez rysunki, aż do zagrania koncertu, na którym ludzie bedą się dobrze bawić. Mnie i zespołowi akurat od kilku lat przypada w udziale

Sencil Art Frika

to trzecie. Miło jest móc pokazać to, co się ma najlepszego, szczególnie, jeśli pasje do muzyki przejmują młodzi ludzie, którzy mają wielkie serca i jeszcze większe marzenia o graniu. I tu jest moja rola, żeby to, co umiem, przekazać im tak,a żeby chcieli rozwijać się dalej, jednocześnie dając publiczności dobrą zabawę.” Tym, którzy bezinteresownie poświęcili swój czas podczas tego finalu oraz publiczności, która beztrosko oddawała się zabawie dopingujemy i prosimy o więcej! SIEMA Foto: Marcelina Skrzypczynska (SVYP) Dorota Kordecka

A to już naprawdę wiele Polska szkoła w Bradford jest miejscem, które nie tylko zapewnia młodzieży edukację w języku ojczystym, kształtuje wartości narodowe, jak i religijne, przygotowuje do GCSE i A-Level’ów z polskiego, ale także jest miejscem spotkań dla rówieśników. W sytuacji, gdy mieszka się poza granicami ojczystego kraju, pomaga to w nawiązywaniu kontaktu z innymi Polakami, co zazwyczaj stanowi pewną trudność, gdy uczęszcza się do angielskich szkół, gdzie Polacy są mniejszością. Prowadzone są zajęcia dla dzieci w różnym wieku, więc każdy może dołączyć do grona uczniów. W polskiej szkole panuje bardzo przyjazna atmosfera i mimo tego, że dzieci i młodzież spotykają się w soboty, rzadko usłyszymy, że komuś się nie chciało przyjść. Wiele dzieci spotykających się co tydzień, może także dzielić się swoimi przeżyciami, pogłębiać relacje,

jak i rozwijać nowe przyjaźnie. Młodzież ma zapewnioną edukację o języku polskim, historii i geografii, jak i religii. Dodatkowo, plusem jest także to, że dzieci mogą być przygotowane do sakramentów Komunii Świętej i Bierzmowania po polsku. Nie we wszystkich szkołach angielskich takie przygotowanie jest możliwe. Polska szkoła również organizuje ciekawe imprezy i spotkania w ciągu roku szkolnego, takie jak Jasełka, dyskoteki szkolne, czy Andrzejki, więc z całą pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Każde dziecko ma poczucie, że jest częścią wspólnoty ludzi spotykających się co sobotę. Co ciekawe, polska szkoła w Bradford zrzesza ludzi nie tylko z Bradford, ale i z całej okolicy, ponieważ spora część dzieci i młodzieży dojeżdża na zajęcia między innymi z Halifax i Wakefield. Wyniki z polskiego GCSE i A-Level'ów osiągnięte przez młodzież uczęszczającą na zajęcia do polskiej szkoły są bardzo

wysokie, co pokazuje, że poziom nauczania jest bardzo dobry. Można powiedzieć, że rodzice dzieci też zyskują przez to, że ich pociechy uczęszczają na zajęcia, bo poznają innych rodziców, przez co mogą dopytać się o pewne rzeczy, poradzić się o kwestie związane z ich dziećmi, czy chociażby uzyskać opinie. Ogólnie

rzecz biorąc ogromnym pozytywem jest fakt, że przez polską szkołę budowana jest mocna więź między polskimi rodzinami, przez co stajemy się blisko związanym społeczeństwem poza granicami naszego kraju, a to juz wiele... Julietka Mikołajczyk

Wydanie nr 17 (luty 2013)

Saltaire Village to położone niedaleko Bradford w hrabstwie West Yorkshire miasteczko. Jego nazwa pochodzi od jego założyciela o imieniu Titus Salt, który to zbudował w tym miejscu włókienniczy młyn na rzece Aire. Warto odnotować, iż w grudniu 2001 Saltaire został odznaczone mianem Światowego Dziedzictwa UNESCO. Saltaire jednak to nie pomnik. Mieszkają tu ludzie, a teren otwarty jest przez cały czas! Goście galerii, sklepików, kawiarni i pubów wypełniają życiem to magiczne miejsce przez wszystkie pory roku. Sir Titus Salt w czasach, gdy rozwijał się przemysł dla lokalnych mieszkańców utworzył szkoły i szpital. Mieszkańcy natomiast, w związku z panującym w tamtych czasach zakazem spożywania alkoholu na terenie miasteczka, założyli pub o fikuśnej nazwie, która w tłumaczniu na polski brzmi „Tylko nic nie mów Titusowi”. Fot. Karol Wyszyński Dorota Kordecka

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Wiadomości z Bradford

15

16

Wiadomości z HULL

Gazeta

Wydanie nr 17 (luty 2013)

POLONIJNA.co.uk

Wiadomości z Hull pod redakcja Iwony Janas

21 FINAŁ WOŚP W HULL JUŻ ZA NAMI

Już po raz 21 cała Polska i wiele krajów na świecie zagrały z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy pod batutą Jurka Owsiaka. Tegoroczna zbiórka pieniędzy przeznaczona zostanie na ratowanie życia dzieci i godną opiekę medyczną seniorów. Hasłem, przyświecającym Orkiestrze podczas 21 . Finału była godność, którą symbolizowała twarz Alberta Einsteina. Z przyjemnością pragnę poinformować Państwa, iż po raz trzeci W0ŚP zagościła także w Hull, w sercach gorących i życzliwych ludzi. Poprzez wzajemną pomoc, ciężką pracę i niesamowite zaangażowanie, Polonia zamieszkująca Wyspy Brytyjskie, udowodniła, że potrafi się jednoczyć w słusznej sprawie. 12 stycznia 2013 mieszkańcy Hull zorganizowali Noc z sercem dla ponad 100 osób, z której dochód ok. Ł1000 przeznaczony został na rzecz WOŚP. Wielu chętnych zadeklarowało upichcić coś iście polskiego. Sponsorzy, którzy są właścicielami polskich biznesów, bardzo chętnie przekazywało ogromne ilości produktów, z których przyrządzone zostało menu. Jesteśmy pod wrażeniem hojności i zaangażowania wszystkich, dzięki którym zebraliśmy długą listę przedmiotów na Aukcję WOŚP. Po-

cząwszy od żywych kwiatów, poprzez usługi różnych firm, po obrazy i wiele innych wartościowych nagród. Konferansjer już w połowie licytacji stracił głos, gdyż zainteresowanie gości było tak wielkie i atmosfera tak gorąca! Na szczęście idąc śladami Jurka Owsiaka, skrzeczącym głosem i resztkami sił, licytacja udało się doprowadzić do końca. Sama aukcja przyniosła ok . Ł1500! Goście tańczyli przy muzyce hitów lat 80. i 90. oraz szaleli przy cieszącej się wielkim powodzeniem muzyce zespołu Weekend. Liczni wolontariusze wcielili się w rolę kucharzy, kelnerów, sprzątaczy, fotografów i nie tylko... Zabawa była przednia i pozostawiła niezapomniane wspomnienia. Właściciele angielskiego lokalu, w którym odbył się bal, byli pod wrażeniem organizacji i tego, jak Polacy potrafią się bawić. Smakował im także tradycyjny polski barszcz przygotowany przez Polską Restaurację oraz krokiety, którymi rozsmakowywali się po raz pierwszy. 13.01.2013 także w Polskiej restauracji, dzięki uprzejmości właścicieli odbył się przepiękny bal karnawałowy dla najmłodszych. Frekwencja także świetnie dopisała. Wspaniale zorganizowano szereg atrakcji, takichjak malowanie buziek najmłodszym, gry, zabawy, tańce, rodzinne sesje fotograficzne oraz kul-

minacyjny punkt programu, jakim był Teatrzyk Kopciuszek, przygotowany przez Polskich nauczycieli czynnie pracujących z dyrektorem na czele.Wypadli zawodowo, a dzieci z wielką uwagą przysłuchiwały się się historii odegranej w bardzo oryginalny sposób. Wolontariusze spacerowali z puszkami, rozdając symboliczne serduszka WOŚP. Nadszedł czas transmisji do mediów jak to Wielka Brytania, a mianowicie mieszkańcy

Hull świętują Wielki Finał. Z ogromnym, słodkim i pięknym tortem w kształcie serca, ufundowanym przez ludzi dobrego serca,a jak się okazuje, takich tu nie brakuje, zabrzmiał dzwięk tradycyjnego hymnu WOŚP oraz rzekły się słowa,znane każdemu: -SIEMA W 2013 roku udało się zebrać prawie Ł4000, dzięki sponsorom oraz wolontariuszom, w których stronę kierujemy także wielkie ukłony. foto: Joanna Węgerska

Gazeta

Wydanie nr 17 (luty 2013)

POLONIJNA.co.uk

Wiadomości z Newcastle

17

Wiadomości z Newcastle upon Tyne pod redakcja Jacka Swobody

POLONIA PÓŁNOCY Organizacja polonijna PEGAZ jest jedną z wielu organizacji w UK , które zawiązały się spontanicznie i pod wpływem narastających zmian oraz potrzeb w środowisku polonijnym w północnej Anglii. Napływ przybywających w regiony Tyne and Wear Polaków trwa od 2004r. a migracja zarobkowa powiększa się zmieniając i stale kształtując tutejsze środowisko oraz jego tożsamość. Dzięki organizacjom takim jak PEGAZ, ich wolontariusze i działacze często stają się inicjatorami przemian i mają wpływa na powstanie takich instytucji jak Polskie Szkoły Sobotnie, ośrodki pomocowe dla migrantów czy uznanie polskiej mniejszości narodowej w instutucjach rządowych i poza rządowych w UK. Wszystkie te zmiany jakie powstały na przełomie lat od 2008r. kiedy to PEGAZ rozpoczął swoją działalność, zainicjowane były najpierw przez organizację i dopiero póżniej mogly być zintegrowane z brytyjskimi zasadami i wymogami wspólnego działania na platformie multykulturowej. Pierwsze lekcje polskiego, biura informacyjne oraz organizowane imprezy familijne spowodowały zawiązanie się innych instytucji, które przejęły obowiązki wykorzystując swoje możliwości lokalowe czy pedagogiczne. Współpracując z szerokim gronem, organizacja PEGAZ oraz jej wolontariusze równiez częściowo przyczyniła się do pobudzenia ze śpiączki kulturowej lokalnego klubu White Eagle Polish Club, którego historia powstania sięga II Wojny Światowej i który przez wiele lat trwał w stagnacji, a teraz ponownie tryska życiem i nadal kontynuuje swoje zadania, a przede wszystkim zrzesza Polonię. I chociaż północno-wschodnia Anglia jest najsłabiej zasiedlonym przez migrację zarobkową terenem w UK i reprezentuje najniższy wskaźnik zasiedlenia przez

Polaków w porównaniu z większością Wysp Brytyjskich, to jednak staje się coraz popularniejszym regionem przesiedleńczym pod wzgledem warunków socjalnych, edukacyjnych i relatywnie niskiego wskaźnika przestępstw w regionie w porównaniu do całej Wielkiej Brytanii. Z biegiem lat działalność organizacji PEGAZ zmienia się w raz z kształtujacymi się potrzebami Polaków w tym regionie. Obecnie narastają tendencje kulturowe, tworzą się grupy artystyczne przepełnione chęcią tworzenia. W środowisku pojawia się zmysł zaspokojenia potrzeb duchowych na platformie kunsztu i sztuki. Są to oczywiście tendencje jednostkowe, ale process ten powoduje pociąganie za sobą innych i umożliwia wyjście z pod klosza, artystów emigracyjnych oraz młodych ludzi zainteresowanych sztuką każdej kategorii taką jak: malarstwo, media, fotografie, teatr czy sztuka. To również zachęca artystów z Polski do czynnego partycypowania w krzewieniu polskości na emigracji, czego dowodem są coraz częstrze wizyty artystów z Polski. Sukces organizacji oraz jej działania oparte są jednak w całości o chęć i energię wolontariuszy. To oni wprowadzają zmiany, to oni mają wpływ na to jak o nas, jako o Polakach się mówi i pisze, a przede wszystkim jak odbiera nas i jak nas ocenia społeczeństwo brytyjskie. To dzięki działaniom jednostek promowana jest kultura polska i jej dziedzictwo i to dzięki nim jesteśmy w stanie zaistnieć na Wyspie. Dlatego też bez wolontariuszy i działaczy żadna organizacja nie miałaby szansy przetrwania. To ludzie i ich idee tworzą organizacje i dlatego to oni są najcenniejsi i zawsze potrzebni. Bez nich działania nie miałoby żadnego sensu. 16.01.2013 Kasia Bobrzak

Polska Szkoła Sobotnia w Newcastle upon Tyne Polskie Szkolnictwo w Wielkiej Brytanii w większosci jest zrzeszone w Polskiej Macierzy Szkolnej, która pełni rolę doradczo-nadzorczą nad zrzeszonymi szkołami. Dzięki Macierzy język polski pozostal językiem egzaminacyjnym do poziomu maturalnego. Polskie Szkoły w UK wspierają dzieci w nauce języka polskiego jak równiez są niejako pomostem łączącym Polonię z Polską. Jako Rodzice nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że nasze dziecko – pomimo porozumiewania się po polsku w domu – traci zdolność rozumienia zdarzeń po polsku. Często ma problem ze zrozumieniem o co chodzi zagadnień innych niż codzienne, domowe rozmowy. Zauważylismy, że dzieci po kilku latach mają problem ze zrozumieniem zagadnień ze słuchu, np. ze słuchowiska. Dlatego nauka języka polskiego jest ważna dla ich przyszłosci, dla możliwości porozumiewania się z własną rodziną. Nas, jako rodziców kiedyś zabraknie, zostawmy dzieciom możliwość utrzymywania kontaktów rodzinnych. W naszej Szkole w Newcastle przypominamy dzieciom o ważnych datach, nie tylko historycznych ale również tych rodzinnych. W grudniu mieliśmy czas Swiąteczny z Jasełkami przygotowanymi przez wszystkie grupy wiekowe i odśpiewanymi kolędami oraz wspólną Wigilią przygotowaną przez Rodziców. Była to Polska Wigilia z polskimi potrawami, rozmowami, kolędami. Gościliśmy w tym roku również naszego Księdza Proboszcza z Polskiej Parafii w Newcastle. Styczeń to tradycyjnie Dzień Babci i Dziadka. Dzieci bedą robiły własnoręcznie laurki z życzeniami, nauczą sie okolicznościowych wierszyków, które będą mogły wyrecytować Dziadkom przez telefon lub Skype.

POLISH SATURDAY SCHOOL St. Mary’s Comprehensive School Benton Park Road Newcastle upon Tyne NE7 7PE www.szkola.nepco.org.uk

szkola@nepco.org.uk

22

Gazeta

Rozrywka dla dzieci

Wydanie nr 17 (luty 2013)

POLONIJNA.co.uk

ŻARTY ffffffffffff

- Tato, czy wiesz, który pociąg ma największe opóźnienie? - Nie mam pojęcia! - To ten, który obiecałeś mi na gwiazdkę w zeszłym roku.

ffffffffffff Klatka schodowa. Wchodzący na górę człowiek widzi małą dziewczynkę, która stoi pod czyimiś drzwiami i usiłuje dosięgnąć dzwonka. - Poczekaj, dziecko, pomogę ci! - mówi facet i naciska dzwonek. Na to dziew-

czynka: - Nie wiem, jak pan ale ja teraz uciekam!

ffffffffffff Pięcioletni Emilek kręci się niespokojnie koło swego ojca, wreszcie łapie go za rękaw i mówi: - Wiesz, papciu, ja bym bardzo chciał być teraz na twoim miejscu. - Co ty nie powiesz? - dziwi się ojciec. - A co by ci z tego przyszło? - O, gdybym ja był na twoim miejscu, tobym twojemu synkowi Emilkowi dał 10 złotych na kino i cukierki...

BAŁWANEK

POZIOMO: 1. Zimą zwisają z dachu 3. Zamarznięta woda 6. Lepiony ze śniegu 7. Kilka sań zaprzężonych w konie 8. Domek Eskimosa 9. Zimą bieli dachy, trawy, drzewa 11. Zimą szczypie w nos i uszy 12. Do jazdy po lodzie

PIONOWO: 2. Na nim tańczą łyżwiarze 4. Zimowy pojazd z płozami 5. Z niego ulepiony bałwan 10. Deski do jazdy po śniegu

Przyszedł bałwan pod okienko, delikatnie „ puk” miotełką, „ wstawaj! Wstawaj! Gosiu mała, bo pogoda dziś wspaniała. „ ---------------------------------Gosia zjadła już śniadanko, wdziała ciepłe swe ubranko i pobiegła roześmiana, na podwórko do bałwana. ---------------------------------Białym śniegiem go obmyła, wszystkie dziurki zakleiła, poprawiła marcheweczkę, ktoś przekrzywił ją troszeczkę.

--------------------------------Słońce mocniej zaświeciło i bałwanka podtopiło. Oj! Słoneczko mi nie służy, przydałby się mrozik duży. ---------------------------------„ Ja mam pomysł „ już jest w domu z szafy wzięła po kryjomu, piękną, dużą parasolkę. „ Będzie chronić cię przed słonkiem.” ---------------------------------Zerwał się złośliwy wiatr, parasolkę jemu skradł, szarpał, łamał, poniewierał, o gałęzie porozdzierał.

Czy wiesz, że... Niektóre zwierzęta przesypiają zimę. Do takich zimowych śpiochów, nalleżą: niedźwiedźie, wiewiórki, jeże, nietoperze i borsuki. Okres ten jest stanem w którym spowolnione są niektóre procesy życiowe (głównie przemiana materii). Sen zimowy, czyli hibernacją - trwa od kilku tygodni, nawet do kilku miesięcy. Zwierzęta w tym celu gromadzą duże ilości specjalnego rodzaju tkanki tłuszczowej, która zapewnia im energię na cały okres trwania snu. W naszym kraju symbolem zimowego snu jest niedźwiedź brunatny Jest on największym drapieżnikeim. W Polsce występuje on w Tatrach i Beskidach, głównie w Bieszczadach, czasami spotkać je można również na Roztoczu i w Sudetach. Z nastaniem chłodnej pory, niedźwiedź brunatny zapada w lekki sen zimowy, w schronieniu zwanym gawrą, mieszczącym się w rozpadlinie skalnej, wykrocie, wygrzebanej norze lub w gęstwinie leśnej. Podczas zimowej drzemki na świat przychodzą małe niedźwiadki, zwykle między grudniem a lutym. Małe rodzą się całkowicie niesamodzielne. Pierwsze tygodnie życia spędzają tak mocno wtulone w futro matki, że nawet nie dotykają podłoża, co pozwala im przeżyć w zimnym otoczeniu.

O NOWYM ROKU!

ZAGADKI ffffffffffff Igiełek mam całą masę, ogródku mnie spotkasz czasem, zwijam w kulę się malutką, zimuję pod liści kupką.

Za raz tylko po północy, Nowy Roczek w życie kroczył, czas odmierza mu miesiące - towarzyszy: śnieg i słońce.

ffffffffffff W dziurce mieszkam pod podłogą, i mam szary długi ogon, aby zdobyć kawał serka, czasem z kotem ganiam w berka.

W styczniu zjeżdżał Rok na sankach, w lutym lepił on bałwanka, w marcu budził już sasanki, w kwietniu robił Rok pisanki. W maju dzwonił konwaliami, w czerwcu cieszył wakacjami, w lipcu kąpał się w jeziorze,

Życzę wszystkim czytelnikom: na każdy dzień Nowego Roku uśmiechu od ucha

w sierpniu sprzątał z pola zboże. A gdy tylko przyszedł wrzesień, dzielnie wspierał Roczek jesień. w październiku liście złocił, w listopadzie deszcz go zmoczył. W grudniu z zimą za pan brat bielił Rok już śniegiem świat. z Mikołajem też się spotkał, pastorałki grał na soplach. Późną nocą sylwestrową, podróż zaczął swą na nowo, i znów Roczek z kalendarzem, maszerują przez świat w parze.

do ucha! Katarzyna Campbell

---------------------------------Biedny bałwan się zanosił „ co ja teraz powiem Gosi? „ Przestać płakać nie miał siły, rzewne łzy go roztopiły.

Wydanie nr 17 (luty 2013)

Gazeta

Zwiedzamy Świat

POLONIJNA.co.uk

23

Zwiedzamy Świat Autor tekstu Kinga Plich

Malta położona jest na Morzu Śródziemnym, 93 km na południowy-wschód od Sycylii oraz 300 km na północ od Libii stanowiąc most łączący Afrykę z Europą. Archipelag maltański tworzą poza wyspą główną, dodatkowo Gozo, Comino oraz niezamieszkałe wysepki Cominotto i Filfla.

7000 lat temu. Na przestrzeni tysiąca lat (3600 a 2600 r. p.n.e.) mieszkańcy wyspy zaczęli wznosić, fascynujące historyków po dzień dzisiejszy, kamienne świątynie, które na owe czasy były przedsięwzięciem o niespotykanym wymiarze. Obecnie możemy podziwiać 23 z owych prastarych zabytków. Znaczna część uległa już zniszczeniu lub zaginęła pod wpływem działania czasu. Malta ma wyjątkowo barwną historię oraz Tajemnicze koleiny przypominające tory zostały szczyci się szczególnie bogatym dziedzictwem wykute przez człowieka w litym, skalnym kulturowym. Przez ponad 200 lat kraj ten był podłożu w niewiadomym celu. Odnaleźć je mocno związany z Wielką Brytanią będąc jej ko- można na południowym-zachodzie Malty oraz na lonią. Dlatego też większość Maltańczyków poza Gozo. Największe skupisko kolein nazwano Clapswym językiem ojczystym, płynnie mówi po an- ham Junction. Archeolodzy twierdzą, iż były to gielsku, a brytyjskie wpływy nadal są często za- prawdopodobnie trasy komunikacyjne, którymi uważalne. Mieszkańcy wyspy są bardzo być może podążały wozy rolników. przyjazną nacją charakteryzującą się ogromną Mdina zwana wymownie "Milczącym Miastem" dumą narodową oraz wielkim respektem, z wydaje się nie zasługiwać na takie miano z racji jakim odnoszą się w stosunku do rodziny oraz tłumnie przybywających tu turystów. Jest to małe, a jakże urocze i gwarne miasteczko, które dzieci. Malta zachwyca swą wyjątkowością wy- warto odwiedzić ze względu na jego niepowtaróżniającą ją chociażby poprzez silne wpływy rzalny charakter. stolicy apostolskiej oraz głęboką wiarę kultywo- Marsaxlokk - "Port południowego wiatru" waną przez mieszkańców. Nie zaskakuje fakt, iż położony w południowo-zachodniej części na wyspie znajduje się ponad 365 kościołów. wyspy. Rozciąga się wzdłuż brzegów jednej z Każdy przypada na jeden dzień roku, w których większych zatok Malty. odbywają się liczne celebracje, kolorowe festi- Gozo jest drugą wyspą pod względem wielkości wale oraz parady. Mieszkańcy uczestniczą w wchodzącą w skład archipelagu maltańskiego. mszy świętej minimum raz w tygodniu lub częś- Jeden dzień to zdecydowanie za mało, aby móc ciej. Wiara jest bardzo ważnym elementem w odwiedzić wszystkie wspaniałe miejsca i zabytki życiu każdego Maltańczyka. Osoby decydujące oferowane przez tą wyspę. Zdecydowanie warto się na małżeństwo muszą mięć świadomość, iż udać się na plaże Ramla Bay i San Blas Bay, gdzie jest to nieodwracalna decyzja na całe życie, gdyż w błogiej atmosferze można zrelaksować się, rozwody na Malcie są sprzeczne z prawem. zażyć kąpieli słonecznych i odpocząć od upału. Każda parafia dba, aby jej kościół był okazały i Świątynie gantii zaskoczą nas otuloną czasem pięknie udekorowany kwiatami, sztandarami czy historią ludzkości. W Cytadeli w Victorii (stolicy barwnymi wstęgami. Niekiedy nawet obserwuje Gozo) będziemy mogli docenić trud ludzi się rywalizacje pomiędzy mieszkańcami prześci- walczących z francuskim okupantem. Xlendi i gającymi się w udoskonalaniu swego miejsca Marsalforn to wioski rybackie, w których można kultu religijnego. Im kościół jest piękniejszy, tym zobaczyć pradawne tradycje i kulturę. Comino jest maleńką, skalistą wyspą niemal powiększe powody do dumy mają jej parafianie. zbawioną zieleni. To, co codziennie przyciąga MIEJSCA WARTE ZOBACZENIA tłumnie turystów to przypominająca Karaiby, Błękitna Laguna ciągnąca się pasem kryszValletta – stolica Malty może poszczycić się najtałowo-turkusowej wody od Comino aż do wywiększym bogactwem architektonicznym, histosepki Cominotto. rycznym oraz kulturowym na całej wyspie. Malta to nie tylko wspaniałe wybrzeże kuszące Znajdziemy tu liczne kościoły, katedry, muzea, słońcem, zabytkami i pięknymi plażami, to rówpałace, fortyfikacje oraz wspaniały port. Wędnież fascynujące miejsca do nurkowania. W worując zaś uroczymi uliczkami miasta można zadach otulających wyspy znajduje się nieopisane chwycić się magiczną scenerią niczym jak ze bogactwo podwodnego świata z jego urozmaistarodawnych filmów rodem Monte Christo. coną fauną. Podczas nurkowania można przyPrehistoryczne świątynie - pierwsze ślady glądać się licznie działalności człowieka na Malcie datuje się około występującym tu rożnym gatunkom ryb, takim jak barakudy, węgorze, seriole, skrzydlice oraz kolonie ukwiałów, gorgoni i korali. Oprócz www.batadventure.com

spektakularnego życia morskiego można także odkryć wiele doskonale zachowanych wraków statków, które są magnesem dla miłośników historii zatopionej w głębinach.

NIEZBĘDNIK PODRÓŻNIKA: Pogoda - Malta charakteryzuje się łagodną zimą oraz suchym i bardzo słonecznym latem. Dzienne temperatury w sezonie letnim są moderowane na wybrzeżu przez morską bryzę przynoszącą odrobinę ochłody. Swój wpływ zaznacza również wiejący czasami od Afryki Północnej gorący wiatr. Najlepsza pora na planowanie wyjazdu na Maltę to okres wiosenno-jesienny. Nie panują wówczas jeszcze dokuczające upały, zaś ośrodki wypoczynkowe i hotele nie są tłumnie oblegane, oferując tym samym zdecydowanie niższe ceny. Lato na Malcie występujące od czerwca do września jest upalne i sprzyja miłośnikom plażowania, którzy zawsze mogą liczyć na fantastyczną pogodę. W miesiącach wakacyjnych na Malcie organizowane są liczne festiwale, głównie przez lokalne parafie o charakterze religijnym. Najpopularniejszym jest obchodzona hucznie celebracja Św. Marii przypadająca na dzień 15 sierpnia oraz święto Panny Zwycięstwa odbywająca się 8 września. Pieniądze - Od 1 lutego 2008 roku walutą obowiązującą na Malcie i Gozo jest Euro. Banki są ogólnie dostępne i otwarte od poniedziałku do

piątku do późnego popołudnia oraz w soboty do godzin popołudniowych. Niektóre oddziały banków pełnią dłuższe dyżury. Godziny pracy placówek bankowych mogą również różnić się w zależności od sezonu (lato/zima). Wizy - Obywatele polscy mogą wjechać na Maltę na podstawie paszportu lub dowodu osobistego. Obowiązek posiadania wizy został zniesiony, niezależnie od celu i czasu trwania pobytu. Niemniej jednak na pobyt dłuższy niż 3 miesiące konieczne będzie uzyskanie stosownego zezwolenia. Zdrowie - Nie występują tu żadne zagrożenia sanitarno-epidemiologiczne. Służba zdrowia jest bardzo dobrze rozwinięta a usługi świadczone są na wysokim poziomie. Szpitale są nowoczesne i dobrze wyposażone. Mieszkańcy Unii Europejskiej powinni przed wyjazdem zadbać o pozyskanie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego, która uprawnia do korzystania z publicznej służby zdrowia w przypadku zachorowania lub wypadku. Bezpieczeństwo - Malta jest bardzo bezpiecznym krajem. Nie odnotowuje się żadnego zagrożenia zamachami terrorystycznymi. Mieszkańcy Malty są bardzo uprzejmi i przyjaźni. Niemniej jednak należy zawsze pamiętać o wzmożonej ostrożności w miejscach szczególnie zatłoczonych ze względu na możliwą działalność drobnych kieszonkowców. Elektryczność - Na Malcie stosuje się brytyjski styl wtyczki z dwoma płaskimi ostrzami plus trzecie ostrze uziemienia. W niektórych hotelach dostępne są dwa rodzaje gniazdek, zarówno brytyjskie jak i europejskie (takie same jak w Polsce). Warto zaopatrzyć się w adapter, który jest ogólnie dostępny do zakupienia na Malcie.

Opis:

„Sęp” („The Vulture”) to film akcji inspirowany – jak przekazuje jego reżyser Eugeniusz Korin - "Infiltracją" Martina Scorsese. To obraz obiecujący wysoką jakość wizualną i scenariuszową, w oprawie muzycznej brytyjskiej postrockowej grupy Archive. Producenci postanowili stworzyć- jak mówią - polski światowej jakości film, który będzie w stanie zaspokoić nawet najbardziej wymagającego widza. Na planie ekipa pracowała dwa razy więcej niż przy standardowych produkcjach, każda scena pościgu i choreografie walk były pieczołowicie rozrysowywane. Intryga, tajemnica, uczucie i nagłe zwroty akcji sprawiają, że widz trzymany jest w napięciu do samego końca - swoją drogą czy to nie wyznacznik dobrego thrillera? Zapraszamy do kin!

W centrum Europy nagle, bez śladu, zaczynają znikać ludzie. Śledztwo trafia w ręce Sępa (Michał Żebrowski) - policjanta, który wydaje się być pozbawiony uczuć. Twardy, nieprzekupny, bez zobowiązań i przysług do wyświadczenia innym. Do czasu, aż poznaje Nataszę (Anna Przybylska) - kobietę inną niż te, które spotykał do tej pory. Sęp rozpocznie niebezpieczną grę z przeciwnikiem wyprzedzającym go wciąż o krok. Odkryje świat, w którym ludzie prowadzą podwójne życie. Pierwszy raz, logiczne myślenie wpędzi go w pułapkę bez wyjścia. Nagle z łowcy zamieni się w zwierzynę. Balansując na granicy namiętności i rozumu, świata logiki i sprytnej manipulacji, będzie musiał odpowiedzieć na pytanie: czy jest coś ważniejszego niż życie? Michał Żebrowski, Anna Przybylska, Paweł Małaszyński, Daniel Olbrychski, Andrzej Grabowski, Andrzej Seweryn, Mirosław Baka, Przemysław Sadowski i Piotr Fronczewski odkryją ciemną stronę ludzkiej duszy. Premiera w Londynie : 22 styczeń 2013 w Cineworld Haymarket W kinach w Anglii i Irlandii od 25 stycznia 2013 – lista kin dostępna na www.facebook.com/sep.co.uk Bilety na seanse do kupienia na www.cineworld.co.uk Bilety na premierę dostępne na www.ticketmaster.co.uk Zwiastun: http://www.youtube.com/watch?v=CY4 QPexX1bs

26

Wędkarstwo

Gazeta

Wydanie nr 17 (luty 2013)

POLONIJNA.co.uk

Jak zgodnie z prawem wybrać się na ryby na angielskie łowiska?

Jak zgodnie z prawem wybrać się na ryby na angielskie łowiska? Sprawa jest bardzo prosta, jeżeli chodzi o zdobycie potrzebnych dokumentów. Najważniejszym dokumentem jest Natinal Fishing Licence - odpowiednik naszej karty wędkarskiej. Nie musimy wkuwać żadnych regulaminów, wymiarów czy okresów ochronnych ryb, wystarczy udać się na pocztę i poprosić o w/w dokument. Pracownik poczty poprosi nas o nasze dane osobowe i rodzaj licencji jaki chcemy wykupić. Możemy ubiegać się o jednodniową, tygodniową albo całoroczną licencję. Zostaniemy poproszeni również o podanie typu licencji. NonMigratory Trout & Coarse - ta licencja pozwala nam wędkować różnymi metodami i łowić wszystkie ryby oprócz łososia i troci wędrownej (wersja tańsza). Salmon&Sea Trout - tu możemy się już cieszyć połowem w/w rybek. Przy zakupie tych pierwszych rachunek będzie naszym dokumentem upoważniającym do wędkowania. W przypadku całorocznej licencji rachunkiem będziemy się legitymować do dnia - kiedy pocztą na wasz adres przyjdzie licencja w formie karty kredytowej z waszymi danymi. Wystarczy podpisać i jesteśmy pełnoprawnym wędkarzem na wodach Environment Agency, (Agencja Ochrony Środowiska). No i tu zaczynają się schody. Environment Agency większość rzek dzierżawi Klubom Wędkarskim i praktycznie każdy klub

ma swoje przepisy, z którymi musimy się zapoznać przed rozpoczęciem wędkowania. Należy również wykupić bilet jednodniowy (dodatkowa opłata na rzecz klubu). Nie jest drogo, takie bilety kosztują 4-6 funtów. Większość klubów sprzedaje takie dodatkowe zezwolenia nad brzegiem łowiska, ale zdarzają się również sytuacje, gdzie w pozwolenie musimy zaopatrzyć się przed rozpoczęciem wędkowania. O zasadach panujących na danym łowisku możemy się dowiedzieć z internetu, dobrym miejscem informacji będzie sklep wędkarski. Można spotkać się z tablicami informacyjnymi na brzegu łowiska. Ważne jest, aby przed rozpoczęciem wędkowania zapoznać się zasadami, aby nie spotkała nas niemiła niespodzianka podczas kontroli. W najlepszym wypadku zostaniemy poproszeni o opuszczenie łowiska i nie pojawianie się w tym miejscu nigdy więcej. Kluby wędkarskie mają zapisane zasady, które wydawać by się mogły uciążliwe dla nas lub niedorzeczne, ale musimy pamiętać, że jesteśmy tu gośćmi i albo dostosujemy się do nich albo musimy zmienić łowisko. Licencja wędkarska kosztuje 27f i jest

ważna od 30 marca do 30 marca następnego roku. Od 15 marca do 15 czerwca obowiązuje sezon zamknięty na rzekach angielskich. Nie jesteśmy jednak skazani na odstawienie sprzętu w kąt w tym terminie. Możemy wędkować na kanałach, których w Anglii jest całkiem sporo. Zakazem wędkowania również nie są objęte jeziora. Tak jak pisałem wcześniej - jest bardzo mało łowisk pozbawionych opiekuna i w przypadku, kiedy wybieramy się nad kanał czy jezioro, powinniśmy się dowiedzieć czy przypadkiem opiekun łowiska nie wprowadził także zakazu wędkowania w sezonie zamkniętym. Jest również wiele łowisk komercyjnych, czy - jak kto woli - łowisk specjalnych. Najwięcej (chyba) jest łowisk karpiowych, ale znajdą się też łowiska pstrągowe, na których przeważnie wolno łowić tylko na muchę. W Anglii szanujące się kluby wędkarskie mają zapisane w swoich regulaminach bezwzględne stosowanie metody C&R i pewnie dlatego jest tu mnóstwo rekordowych okazów, którymi mogą się cieszyć kolejne pokolenia wędkarzy. Może wydać się Wam to śmieszne, ale wiele klubów prowadzi kursy prawidłowego obchodzenia się z rybą, aby w jak najlepszej kondycji trafiła z powrotem do wody. Nie powinien Was dziwić widok spiningującego wędkarza poruszającego się z ogromnym podbierakiem i matą do odhaczania złowionych ryb. Nie ma tu organizacji, która ma pod opieką wszystkie wody. Praktycznie w każdym większym mieście istnieje klub wędkarski, który opiekuje się rzekami i kanałami. Nie ma czegoś takiego jak wymiar ochronny i wierzcie mi - świadomość ekologiczna wśród ludzi wędkujących (i nie tylko) sprawia, że w angielskich wodach pływają naprawdę piękne okazy szczupaków, sandaczy, okoni, brzan, płoci, itd. itd. Doceńmy zasobność tutejszych łowisk, szanujmy tradycje wędkarskie wypracowane przez lata, dostosujmy się do nich a napewno nie będziemy odbierani jak „ barbarzyńcy”. Dariusz „Kerad” Gorgoń

Gazeta

Wydanie nr 17 (luty 2013)

POLONIJNA.co.uk

30

BUNT KRÓLOWEJ BOUDIKI Niewielu naszych rodaków mieszkających na Wyspach Brytyjskich orientuje się, jak burzliwa była historia Wielkiej Brytanii, jak wiele wydarzeń historycznych miało wpływ na kształt współczesnej Anglii i ducha jej mieszkańców. Gdy w 1997 r. rozpoczynano wykopaliska na stanowisku w Silchester, w północnej części hrabstwa Hampshire, archeolodzy nie spodziewali się, że natrafią na ślady historii, która rozegrała się na tych terenach prawie dwa tysiące lat temu. Badania wykazały, że Silchester (dawny rzymski obóz wojskowy) i leżące tuż obok niego miasto Calleva Atrebatum, zostało w 60 r. po Chrystusie zrównane z ziemią. Na temat rozgrywających się tu wydarzeń nie zachowały się żadne przekazy historyczne, naukowcy więc połączyli datę zburzenia miasta z buntem Brytów przeciw Rzymowi. Miasto to znajdowało się prawdopodobnie na trasie przemarszu wojsk powstańczych, i jak jedno z wielu w tamtym okresie zostało doszczętnie złupione, a mieszkańcy i załoga wojskowa zabici. Inwazja Brytanii przez Rzymian Czego szukali Rzymianie w Brytanii, krainie o słotnym, wilgotny klimacie, tak odmiennym od ciepłego klimatu słonecznej Italii? Co chcieli osiągnąć w krainie, w której wojownicy i żołnierze malowali sobie twarze na niebiesko, co uważane było wówczas za wyjątkowy przejaw barbarzyństwa i zacofania? Brytania była krajem biednym, o charakterze rolniczym, nie posiadała znaczących surowców mineralnych. Nie było tu dużych, bogatych miast, jak na południu Europy, nie było też znaczniejszych ośrodków gospodarczych. Brytyjski książę Caractacus, sądzony w Rzymie za opór przeciw najeźdźczej armii, zadał pytanie, jakie korzyści z kolonizacji planowali osiągnąć żyjący w dobrobycie i reprezentujący rozwiniętą kulturę Rzymianie w kraju stojącym na niskim poziomie rozwoju cywilizacyjnego, w którym większość ubogich domostw kryta była strzechą? Prawdopodobnie wynikało to z samej natury imperium. Bez podboju nowych terytoriów imperia popadają w stagnację, pogrążają się w chaosie, kryzysie i w końcu się rozpadają. Antyczna Brytania składała się z małych, politycznie odrębnych królestw, zamieszkanych przez często wrogie plemiona celtyckie. Próby politycznego jednoczenia rozproszonych organizmów rozpoczął Cunobelinus. Miasto Camulodunum, dzisiejszy Colchester stało się wówczas głównym ośrodkiem politycznym. Jednak po śmierci tego króla jego plany zostały zaprzepaszczone przez synów, którzy doprowadzili ponownie do rozbicia dzielnicowego, a swoją niemądrą polityką dali pretekst Rzymowi do mieszania się w wewnętrzne sprawy Brytanii. Podbój Brytanii rozpoczął Juliusz Cezar, kontynuując wojnę z marszu, tuż po podboju kontynentalnej Galii. Jednak plany tego genialnego wodza pokrzyżowała pogoda. Morskie sztormy zniszczyły jego flotę, a ocalałe resztki żołnierzy wykończyła jesienna wilgoć, głód i zdecydowany opór celtyckich plemion. Wycofujący się przed wojskami Cezara mieszkańcy zabierali ze sobą lub niszczyli całą żywność. Zamiary Cezara próbował kontynuować cesarz Kaligula, który poczynił staranne wojskowe przygotowania. Jednak i jemu nie udało się zrealizować imperialnych zamiarów. Pierwsza połowa I w. po Chrystusie była okresem szybkiego rozkwitu gospodarczego wyspy. Brytowie czerpali liczne korzyści z handlu z Cesarstwem Rzymskim. Po pierwszych, nieudanych podbojach Rzymianie zadowolili się niewielkimi daninami lennymi.

Rosnące bogactwo mieszkańców nizinnej części wyspy było jedną z przyczyn ponownego zainteresowania się Rzymian Brytanią. Jednocześnie Rzymianie chcieli zapobiec przenikaniu z Brytanii do Galii wykształconych na wyspie celtyckich kapłanów – druidów, którzy mieli wpływ na wzrost nastrojów buntowniczych mieszkańców Galii. To czego nie osiągnęli Cezar i Kaligula, zrealizował dopiero cesarz Klaudiusz w 43 r. Armia rzymska dowodzona przez Aulusa Plaucjusza rozpoczęła, tym razem udaną, inwazję na wyspy. Wziął w niej udział sam cesarz, który osobiście nadzorował całą akcję. Podbój rozpoczął się w okolicach dzisiejszego Dover i postępował szybko, aż do opanowania Camulodunum. Wojna trwała kilkanaście lat. Niektóre plemiona celtyckie nie stawiając oporu złożyły hołd lenny najeźdźcy. Inne buntowały się, często dochodziło do lokalnych rozruchów i powstań. Nie były one jednak znaczące dla dalszych politycznych losów wyspy. W okolicach dzisiejszego miasta Chester, u ujścia rzeki Dee kolonizatorzy założyli silny fort wojskowy strzegący spokoju ujarzmionych plemion, a w 61 r. zdobyli wyspę Monę (dzisiejszą Anglesey). Doszło na niej do rzezi druidów, co oznaczało całkowite nie tylko polityczne, ale i duchowe podporządkowanie ludności celtyckiej nowym władcom. Bunt Icenów Podbój kraju przez Klaudiusza był skuteczny, ponieważ Rzymianie zdobywali poszczególne terytoria i królestwa stosując „metodę salami”, „Divide et Impera” oraz „kija i marchewki”. Wyspę podbijano stopniowo, podzielone politycznie plemiona nie miały możliwości wspólnej obrony, niepokornych brutalnie pacyfikowano i niszczono, a skłonnych do współpracy nagradzano, przekupywano i zachęcano do kolaboracji. Jednak duża część ludności Brytanii nie godziła się z taką sytuacją, a utrata niepodległości była dla niej olbrzymim ciosem. Niespodziewanie, wskutek politycznych błędów Rzymian i nadmiernej brutalności wobec podbitej ludności do powstania wezwała i stanęła na jego czele królowa, zamieszkującego wschodnią Anglię, plemienia Icenów – Boudika. Przyjazne dotąd Rzymowi plemię Icenów było jednym z najbardziej zromanizowanych ludów zamieszkujących wyspę. Iskrą do wybuchu powstania Icen��w stała się niekompetencja i brutalność rzymskich urzędników przysłanych do prowincji po śmierci króla Prasutagusa. Na mocy testamentu zmarłego nominalną władzę miały sprawować dwie córki Prasutagusa. Rzymianie zlekceważyli jednak wolę zmarłego króla i zerwali zawarte wcześniej układy. Potraktowali Icenów wrogo i brutalnie. Nakazali natychmiastową egzekucję długów zaciągniętych przez plemienną arystokrację, a pałac królewski złupili i zniszczyli. Według zachowanych historycznych źródeł córki Prasutagusa zgwałcono, a żonę królową Boudikę znieważono. W odwecie Boudika wezwała ludność swojego

Pomnik królowej Boudiki w Londynie – fotografia Aneta Coleman.

królestwa do powstania i sama stanęła na jego czele. Zryw przeciw brutalnym okupantom przybrał charakter ludowy. Przyłączyły się do niego wszystkie warstwy społeczne oraz wiele innych plemion celtyckich. Armia powstańcza liczyła prawie 100 tys. żołnierzy i pospolitego ruszenia. Ponieważ była to w większości zbieranina przypadkowych ludzi, armia ta nie stanowiła większej wartości militarnej. Odznaczała się jednak wysokim morale. Zamiarem Boudiki stało się całkowite przepędzenie Rzymian na kontynent. Perspektywy były korzystne, legiony były rozproszone po wyspie, skutecznie działał też czynnik zaskoczenia. Ostrze buntu skierowano nie tylko przeciw Rzymowi, ale także przeciw kolaborantom współpracującym z okupantem. Inskrypcja z fragmentem wiersza Wiliama Cowpera na pomniku Boudiki w Londynie – fotografia Aneta Coleman.

Jednych i drugich atakowano z furią, zabijano bez litości a mienie rabowano bądź niszczono. W ten sposób zniszczono wiele wzniesionych wcześniej przez Rzymian miast. Zrównano m. in. z ziemią stolicę plemienia Trynowantów Colchester (Comolodunum) i wznoszoną w niej właśnie świątynię Klaudiusza. Złupiono i zniszczono St. Albans (Verulamium), wspomniane wcześniej miasto Silchester (Calleva Atrebatum), czy wreszcie Londyn (Londinium). Zadano też duże straty okupacyjnym legionom, czyniąc je początkowo niezdolnymi do walki. Rzymianie jednak otrząsnęli się po początkowym szoku. Na czele armii rzymskiej stanął Swetoniusz Paulinus, który zebrał w jednym obozie rozproszone wojska. Jego atutem była doskonała znajomość taktyki wojskowej. Z armią niespełna 10 tys. żołnierzy stanął przeciw prawie stutysięcznej armii Boudiki. Główne starcie miało miejsce w okolicach dzisiejszego Alherstone w hrabstwie Warwick. Powstańcy natarli z furią na wojska rzymskie, zamierzając je zniszczyć jednym uderzeniem. Zostali jednak odparci, a Rzymianie przystąpili do kontrataku, który w efekcie skończył się pogromem i rzezią celtów. Boudika dała przykład niespotykanej dzielności, ale jej postawa na niewiele się przydała. Zdołała się wycofać z pola bitwy i jak przypuszczają historycy prawdopodobnie popełniła samobójstwo. Niewola bowiem oznaczała dla niej upokorzenie. Nie chciała jako niewolnica uczestniczyć w cesarskiej paradzie po głównych ulicach Rzymu.

Bohaterka narodowa Anglii Mimo upadku, powstanie przyniosło podbitym celtom pewne korzyści. Rzymianie złagodzili swoją politykę kolonialną wobec Brytów. Zrozumieli, że muszą rządzić przy choćby minimalnej akceptacji społecznej. Paradoksem historii było zapewne też to, że gdy w początkach V w. po Chrystusie Rzymianie wycofali się ostatecznie z Brytanii, jej mieszkańcy słali prośby i błagania do rzymskich cesarzy z prośbą o obronę. Jednak na skutek wewnętrznych problemów cesarstwa i jego stopniowego rozkładu politycznego Rzymianie nie mieli już dość sił wojskowych by bronić tak odległej prowincji. A Brytanii zagrażało w tym czasie wiele barbarzyńskich, okrutnych i bardzo mobilnych ludów, zamieszkujących wybrzeża północnych mórz Europy. Po ustąpieniu Rzymian rozpoczął się pełzający najazd Jutów, Sasów i Anglów, którzy wyparli z nizinnych terenów wyspy dawną ludność celtycką. W zwartych skupiskach ocalała jedynie ludność celtycka w terenach wyżynnych i górskich Szkocji, Walii i Irlandii. Pamięć o królowej Icenów Boudice przywrócona została w epoce wiktoriańskiej za panowania królowej Wiktorii. Ta słynna i zasłużona brytyjska królowa nosiła bowiem takie samo imię co jej historyczna poprzedniczka. Imię Boudika wywodzi się od staroceltyckiego słowa „bouda” oznaczającego „zwycięstwo”. Podobny rodowód ma imię Wiktoria. Współcześni Anglicy, wywodzący się od Normanów, którzy podbili wyspy w początkach drugiego tysiąclecia po Chrystusie uznali Boudikę za swoją bohaterkę narodową. W Londynie wzniesiono pomnik królowej Icenów, która jest obecnie symbolem brytyjskiej niezależności wyspy od reszty kontynentu. Na pomniku umieszczono fragment poematu Wiliama Cowpera „Regions Caesar never knew, Thy posterity shall sway”, oznaczającego, że „potomkowie pokonanej przez Rzymian Boudiki, czyli współcześni dziedzice Imperium Brytyjskiego, objęli w posiadanie kraje, do których nie dotarł nigdy sam Juliusz Cezar”. Na pomniku celtycka królowa z włócznią w ręku przedstawiona jest na rydwanie w towarzystwie swoich córek. Monument odlany z brązu, stojący przy moście Westminsterskim, wykonał Tomasz Thornycroft w latach 1856 – 1902 był. Przy kołach pojazdu widoczne są kosy używane przez powstańców do walki z wrogiem Źródła: 1. Johnson Paul, Historia Anglików, Marabut, Gdańsk 1995. 2. Lipoński Wojciech, Narodziny cywilizacji wysp brytyjskich, SAWW, Poznań 1995. Ewa i Bogumił Liszewscy

Gazeta

POLONIJNA.co.uk

Barcelona

Witam Drodzy czytelnicy i miłośnicy podróży. Za oknem zimowa aura, warto więc przybliżyć Wam miejsce na ogół kojarzące się z piękną i słoneczną pogodą. To jedno z najczęściej odwiedzanych miast na starym kontynencie. I to nie tylko ze względu na przyjemny klimat panujący tam praktycznie przez cały rok . Ma ono do zaoferowania zdecydowanie więcej. Przepiękna architektura, zabytki, urokliwe uliczki i parki oraz piaszczyste szerokie plaże sprawiają, że miasto przeżywa niesłabnący przez cały rok najazd turystów. Barcelona, bo o niej mowa jest stolicą Katalonii i drugim co do wielkości miastem Hiszpanii. Leży w półncno-wschodniej części kraju nad Morzem Śródziemnym. Z Wielkiej Brytanii do stolicy Katalonii najprościej dotrzeć drogą lotniczą. Barcelona posiada dwa porty lotnicze: El Prat, oddalony o 10 km od centrum oraz port lotniczy Girona leżący około 90 km od miasta. Mimo że tanie linie oferują loty do Barcelony, znalezienie biletów w rozsądnej cenie nie jest łatwe. Bez wątpienia mniej zapłacimy za bilet do Girony, jednak do ceny biletu musimy dodać koszt dotarcia do centrum. Z lotniska do Barcelony najlepiej jest się dostać autobusem firmy Barcelona Bus, podróż zajmie nam jakieś

70 minut, a bilet w dwie strony to wydatek 21 euro. Jeśli chodzi o nocleg, najlepiej pomyśleć o tym jeszcze przed wyjazdem i dokonać rezerwacji przez Internet, zwłaszcza gdy mamy ograniczony budżet na wyjazd. Wprawdzie hoteli i miejsc noclegowych w Barcelonie

nie brakuje, jednak niedrogie hostele są często przepełnione, szczególnie w okresie letnim i przy okazji ważnych meczów piłkarskich. Po Barcelonie najwygodniej i najszybciej jest się poruszać metrem. W mieście znajduje się dziewięć linii oznaczonych innymi kolorami. Metrem dotrzemy praktycznie do każdej turystycznej atrakcji. Warto zaopatrzyć się w bilet wieloprzejazdowy T10, ważny na dziesięć przejazdów lub TDia - bilet jednodniowy. Barcelona nieodzownie kojarzy się z genial-

nym architektem Antonim Gaudim. Dlatego zwiedzanie proponuję rozpocząć od miejsc związanych z tym artystą. Na północy miasta istnieje słynny Park Guell, w którym znajdują się różne przedziwne formy architektoniczne stworzone przez Gaudiego. Już na wejściu wita nas kolorowa, wykładana mozaiką salamandra z ust której leci woda. Kiedy wejdziemy po schodach dotrzemy na górę parkową. W pierwotnym założeniu miało tam powstać osiedle dla zamożnych. Zamysł ten nigdy jednak nie został zrealizowany, ale kilka bardzo ciekawych domów z pięknymi dachami i wieżyczkami zostało wybudowanych. Nieco wyżej znajduje się Główny Pawilon, czyli Sala Kolumnowa, która miała służyć jako targ. Na dachu Pawilonu jest okrągły plac, na którym znajduje się taras widokowy z pofalowaną najdłuższą ławką świata. Z góry rozciąga się niesamowity widok na miasto. Około 1,5 km od parku możemy podziwiać kolejne dzieło Gaudiego, a zarazem symbol Barcelony, bazylikę Sagrada Familia. Widok dźwigów i rusztowań wokół świątyni psuje nieco ogólne wrażenie, ale bez wątpienia jest to niezwykła budowla, p e ł n a

fantazyjnych form, kształtów i zdobień. Jej budowa rozpoczęła się w 1882 roku i trwa do tej pory. Ostatnie lata swojego życia Gaudi poświęcił tylko temu przedsięwzięciu, a prace nad dokończeniem dzieła pochłonęły go do tego stopnia, że zamieszkał we wnętrzu kościoła. To właśnie tu, wedle życzenia jest też pochowany. Kilkaset metrów od głównego placu miasta, Placa de Catalunya znajdują się kolejne ”cudeńka” architektury. To Casa Mila i Casa Batllo, dwa

Zwiedzamy Europę

31

domy zaprojektowane przez Gaudiego na zamówienie bogatych przedsiębiorców. Oba można zwiedzać, a dodatkowo w Casa Mila znajduje się galeria sztuki współczesnej. Plac Kataloński to serce miasta, miejsce gdzie przecinają się główne aleje. To tu swój początek ma słynna ruchliwa ulica La Rambla, która prowadzi do pomnika Krzysztofa Kolumba na nabrzeżu. Ulica tętni życiem przez całą dobę. Dziesiątki straganów, kawiarenek na świeżym powietrzu oraz mnóstwo ulicznych artystów, tancerzy czy mimów sprawia, że atmosfera jest tu niepowtarzalna. Jest to jedno z popularniejszych miejsc zarówno wśród turystów jak i miejscowych. Warto zwrócić baczniejszą uwagę na własny portfel i inne kosztowności, ponieważ, ze względu na panujący tu tłok, jest to ulubiony teren działalności kieszonkowców i drobnych złodziejaszków. Kiedy skierujemy swoje kroki na lewo od Kolumny Krzysztofa Kolumba znajdziemy się w dzielnicy La Barceloneta. Niegdyś był to stary rybacki obszar o niezbyt dobrej reputacji, jednakże na potrzeby Igrzysk Olimpijskich został on zaprojektowany i przebudowany na nowo. Dziś jest jednym z najbardziej popularnych miejsc wśród zamożnych mieszkańców miasta. Na terenie tej dzielnicy znajduje się najsłynniejsza barcelońska plaża. Kolejnym miejscem które warto odwiedzić jest wzgórze Mountjuic. Najciekawszą opcją na dotarcie tam jest podróż kolejką linową, która zabierze nas z Barcelonety do Castell de Mountjuich. Przejazd zawieszonymi nad wodą wagonikami kolejki to niezwykła i niezapomniana podróż, a jego koszt to 15 euro za bilet w dwie strony. Ze wzgórza rozciąga się niesamowita panorama na miasto. Znajduje się tu również wiele atrakcji turystycznych m.in. Palau Nacionale, który jest siedzibą Narodowego Muzeum Sztuki Katalońskiej, Stadion Olimpijski, wesołe miasteczko oraz kilka malowniczych parków i ogrodów. Wszystkich kibiców piłki nożnej zachęcam do odwiedzenia największego stadionu Europy, siedziby słynnej drużyny piłkarskiej FC Barcelona, Camp Nou. Stadion, mimo iż nie należy do najnowocześniejszych, to swoim ogromnym rozmiarem na pewno zrobi wrażenie na każdym. Barcelona to cudowne miasto. Przepiękna architektura, mnóstwo różnorodnych atrakcji turystycznych, każdy powinien znaleźć tu coś interesującego dla siebie. Ja przedstawiłem Wam tylko niektóre ciekawe miejsca, gdybym miał opisać wszystkie, zapewne nie starczyłoby miejsca w tym wydaniu Gazety. Tekst i Foto: Sebastian Zuchowicz

Wydanie nr 17 (luty 2013)


Gazeta Polonijna North / luty 2013