Page 1

ŚWIEŻY NUMER

NUMER 4/2011 (4)

www.czymogepomoc.pl

WARSZAWA, KWIECIEŃ 2011

NAKŁAD: 5000 EGZ.

8 STRON

EGZEMPLARZ BEZPŁATNY

WIOSNA

NA CHMIELNEJ Już niebawem firma Świat Ogrodów we współpracy z naszą Fundacją przyozdobi Chmielną kwiatami! „Zdecydowaliśmy się podarować warszawskiej ulicy Chmielnej rośliny wraz z podłożem do obsadzenia donic. (….) Mam nadzieję, że będzie to początek zmian na lepsze, chcemy zachęcić do spacerowania Chmielną zarówno mieszkańców, jak przyjezdnych gości” — mówi pani Hanna Burchert, właścicielka firmy.

Więcej nt. wiosennej zmiany dekoracji na Chmielnej czytaj na stronie 8. Fot. H. Burchert

SIŁA MARKI Na tożsamość Warszawy składają się nie tylko place, pomniki, nazwy ulic, budynki i ich historia, ale także firmy kojarzone z historią miasta… Prezentujemy znane marki na Chmielnej — o firmie Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy, związanej z ulicą od ponad 100 lat czytaj na stronie 5

JAK RZĄDZIĆ NA SWOIM OSIEDLU? Zostań radnym! Weź udział w wyborach do Rady Osiedla! Więcej o wyborach na stronach 4 i 8 Fot. Archiwum DTBJ

www.dtbj.pl

www.cmp.med.pl

www.minuta8.pl

Sponsorzy Projektu Chmielna

www.czymogepomoc.pl

STRONA 1


TWARZE ULICY Wywiad z Renato Boscaro, właścicielem restauracji Mela Verde przy ul. Chmielnej 8 Jak znalazł się Pan w Polsce? Przyjechałem tu 20 lat temu. Namówił mnie znajomy, który już wcześniej osiedlił się w Polsce. Najpierw trafiłem do Opola… Czym zajmował się Pan w Opolu? Na początku zajmowałem się produkcją kurtek skórzanych, bo miałem podobną fabrykę we Włoszech. Zadecydowały głównie względy ekonomiczne. W Polsce produkcja była tańsza i opłacało się szyć kurtki tutaj, by eksportować je do Włoch. Czyli nie od razu zajmował się Pan gastronomią? Nie. 20 lat temu włoska kuchnia nie była w Polsce tak znana i popularna, jak dzisiaj i skosztować włoskie potrawy można było tylko w domu. U mnie, w Opolu, zawsze lubiłem gotować. W tamtym okresie często przyrządzałem różne dania w domu — dla rodziny, przyjaciół, gości, a czasami także dla pracowników. Produkty przywoziłem z Włoch, sam lub przez znajomych. Koledzy zawsze mnie chwalili i pytali „Dlaczego nie otworzysz restauracji?” Wtedy jednak nawet nie zastanawiałem się nad tym. Wręcz przeciwnie — myślałem, że nigdy nie będę restauratorem. Bo prowadzenie restauracji wymaga zaangażowania prawie przez cały dzień. Los sprawił jednak, że zmieniłem zdanie i wcale nie żałuję. A dlaczego akurat Warszawa?

Renato Boscaro

towców i dyplomatów z wielu krajów, polityków, pisarzy... Nie wiem, czy jest w Warszawie ktoś, kto choćby raz nie odwiedził restauracji Venezia. Po kilku latach postanowiłem jednak otworzyć własną restaurację z synem. A właściwie dla syna, bo we Włoszech ojciec ma obowiązek ustawić dzieci. A dlaczego pomysł na restaurację akurat na ulicy Chmielnej? Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem tę starą piękną ulicę od razu poczułem, że to jest idealne miejsce na moją restaurację. Bo przypomina mi trochę rodzinne Włochy. Ile lat istnieje już Mela Verde? I jakie były początki restauracji?

W 1996 roku na ulicy Jubilerskiej otwarto jedno z pierwszych centrów handlowych w Warszawie. Włoska firma, która była jednym z inwestorów tego obiektu, zaproponowała mi zarządzanie kilkoma sklepami z odzieżą, małą włoską kawiarenką i lodziarnią, z prawdziwą włoską kawą i włoskimi lodami. Oferta wydała mi się atrakcyjna, tym bardziej, że do zarządzania poszczególnymi lokalami zaangażowano także mojego syna i życiową partnerkę. I tak trafiłem do Warszawy. Kawiarnię prowadziłem kilka lat. Z sukcesem!

Dzisiaj mamy bardzo wielu stałych klientów — starych i nowych. Wśród nich oczywiście dużo Włochów, z pracownikami Ambasady włącznie. W Mela Verde zawsze można usłyszeć język włoski, ale większość klientów stanowią oczywiście Polacy. Do naszej restauracji nadal przychodzi wiele znanych osób.

Kiedy Pan otworzył pierwszą restaurację w Warszawie?

Nie myślał Pan, żeby otworzyć restaurację we Włoszech?

W 1998 roku. Pewien znajomy zaproponował mi wejście do spółki, która miała otworzyć włoską restaurację w centrum Warszawy, przy ulicy Marszałkowskiej. Tak powstała „Venezia”. Podjąłem to wyzwanie i stworzyłem pierwszą prawdziwą włoską restaurację w Warszawie. Gościłem tam m. in. Erosa Ramazzotti i Cezarego Pazurę, Joannę Brodzik i Pawła Wilczaka, Olafa Lubaszenko i Pawła Deląga — praktycznie całą paletę polskich artystów teatru i kina, znanych spor-

Nie. Dla mnie zawsze biznes jest tam, gdzie czegoś brakuje, a nie tam, gdzie czegoś jest pełno.

STRONA 2

Restauracja istnieje od 2003 roku. Początki były bardzo ciężkie. Mela Verde zaczęła przynosić pierwsze zyski dopiero po czterech latach.

W 2008 roku Mela Verde została nominowana do najlepszych restauracji włoskich na północ od Italii. Za co jest przyznawana taka nominacja? Jak nietrudno się domyślić za jakość i smak potraw, klimat, obsługę. Wstępnej selekcji dokonuje recenzent kulinarny „Gazety

Fot. Adam Pawlak

Wyborczej”, pan Maciej Nowak, który opisuje warszawskie restauracje. Wybiera najlepsze i wraz z zaproszonym jury, degustuje poszczególne potrawy, ocenia je i głosuje. Wśród jury są znane postaci — np. piosenkarz Jerzy Połomski (wykonawca m.in. utworów „Cała sala śpiewa z nami”, przyp. red.). Co tak naprawdę oznacza Mela Verde? Po prostu Zielone Jabłuszko. Co Panu najbardziej smakuje w kuchni polskiej? Jakaś ulubiona potrawa? Najbardziej smakują mi flaki. Włosi robią podobną potrawę na dwa sposoby: albo z sosem pomidorowym i dużą ilością sera parmezan, albo z dużymi kawałkami marynowanymi w oleju i soku z cytryny, a potem grillowanymi. Co Pana najbardziej irytuje w Polsce, a co najbardziej się Panu podoba? W Polsce podoba mi się dużo rzeczy, ale najbardziej system podatkowy. Bo tu płacę podatki co miesiąc, a we Włoszech raz do roku i jak wszystko zbiera sie na raz, to niekiedy bywa ciężko. Natomiast nie podobają mi się niejasne przepisy prawne, które stwarzają możliwość dowolnej interpretacji. Dotyczy to np. parkowania przy ulicy Chmielnej. Zdarza sie, że jeden strażnik miejski twierdzi jedno, a inny co innego. Co smacznego polecił by Pan do zjedzenia w Mela Verde czytelnikom „Gazety na Chmielnej”? Wszystkie potrawy w naszej restauracji są bardzo smaczne! Ale jeżeli miałbym wybrać jedną, to poleciłbym „Gnocchi Alla Romana”. Są to włoskie kluski z szynką parmeńską, rukolą, pestkami dyni i sosem koniakowym. Palce lizać! (cena potrawy: 28 zł – przyp. red.). Bardzo dziękuję za wywiad. Rozmawiał Marcin Głuszczuk Makieta i skład: www.minuta8.pl


Fot. Adam Pawlak

OKULISTA W CMP CHMIELNA Z radością i wielką ulgą witamy wiosnę — porę roku, która daje nadzieję i odmienia cały świat dookoła. Brzmi to bardzo poetycko, jednak wiosna to także czas szczególnego natężenia alergii, chorób spowodowanych nieumiejętnym chronieniem ciała przed zmianami temperatur i innych problemów zdrowotnych.

rzem okulistą. Aby skutecznie leczyć tę przypadłość należy regularnie uzupełniać tak zwany film łzowy poprzez dostarczanie środka zwilżającego w postaci preparatów takich jak „sztuczne łzy”. Najlepiej wybierać te z kropli ocznych, których kompozycja składników zbliżona jest do naturalnego płynu łzowego.

Bardzo wiele osób na co dzień boryka się z tak zwanym problemem suchego oka, który występuje w przypadku niewystarczającego łzawienia naszych oczu. Głównymi objawami są swędzenie, pieczenie, drapanie, czy też uczucie tak zwanego „obcego ciała” w oku. Na zespół suchego oka narzekają najczęściej osoby noszące szkła kontaktowe, jest to jeden z najczęstszych powodów porzucania soczewek na rzecz okularów. Przez zespół suchego oka nasza rogówka jest znacznie bardziej narażona na podrażnienia i infekcje, dlatego konieczne jest leczenie i stały kontakt z leka-

Oczywiście problem, który opisaliśmy powyżej, jest tylko jedną z wielu przypadłości okulistycznych, dlatego polecamy wszystkim wizytę u lekarza specjalisty w CMP Chmielna. Okuliści są zgodni — warto profilaktycznie badać wzrok, nie tylko ze względu na możliwe schorzenia, ale, przede wszystkim, z powodu możliwości pogorszenia się naszego komfortu widzenia, na który wpływa praca przed komputerem, oglądanie telewizji, czy też czytanie w złym świetle. Jak alarmują lekarze oraz badacze, wady wzroku to choroba cywilizacyjna, która stale postępuje.

www.dtbj.pl

Z tego właśnie powodu CMP Chmielna w ramach badania okulistycznego oferuje: ·

badanie ciśnienia w oku,

·

zabiegi okulistyczne,

·

badanie nyktometryczne,

·

Test Schirmera (wykrywa między innymi zespół suchego oka),

·

usunięcie ciała obcego z oka, ...i wiele innych!

Zapraszamy wszystkich, zarówno osoby dorosłe, jak i dzieci, do naszego okulisty, który przyjmuje w poniedziałki, środy i czwartki. Szczegóły i zapisy:

www.cmp.med.pl

CMP Chmielna Ul. Chmielna 14, 00-020 Warszawa Tel. (22) 8278355 Infolinia 0 801 412 414 chmielna@cmp.med.pl www.cmp.med.pl

www.minuta8.pl

Sponsorzy Projektu Chmielna

www.czymogepomoc.pl

STRONA 3


„SPOTKANIA Z CEPELIĄ” NA CHMIELNEJ – KURPIE W dniach 21-22.05.2011 w Warszawie odbędą się „Spotkania z Cepelią na Chmielnej”, prezentujące region kurpiowski, jego kulturę i sztukę. Będzie to już kolejna edycja cyklicznej imprezy plenerowej. Począwszy od ulicy Chmielnej 8 aż do Nowego Światu swoje umiejętności w strojach ludowych zaprezentują kurpiowscy twórcy ludowi i rękodzielnicy. Odwiedzający będą mieli okazję nie tylko nabyć ich wyroby, ale także zobaczyć, jak powstają wycinanki, palmy wielkanocne, koronki czy hafty oraz nauczyć się ich wyrobu. Imprezę uświetni 25-osobowy zespół kurpiowski „Kurpianka - Cepelia”, pod kierownictwem Pawła Łaszczycha. Zespołowi przygrywać będzie kapela w składzie:

harmonia pedałowa, akordeon, klarnet, skrzypce i bębenek. Kapela prezentuje autentyczną muzykę kurpiowską, a jej cechą jest dbałość o zachowanie autentyczności i wierności przekazu tradycyjnego folkloru w pieśniach, strojach i obrzędach. „Spotkania z CEPELIĄ na Chmielnej” to cykl imprez przybliżających rękodzieło ludowe i folklor najbardziej interesujących etnograficznie regionów Polski. W tym numerze chcielibyśmy przybliżyć Państwu region kurpiowski, a w kolejnych wydaniach naszej gazety będziemy przedstawiać kolejne regiony, które będą uczestnikami „Spotkań z Cepelią na Chmielnej”.

Nazwa Kurpie wywodzi się od noszonych przez miejscową ludność butów (kurpsi) wyrabianych z lipowego łyka i wzięła się od przezwiska nadanego przez okoliczną ludność, zaś sami Kurpie nazywali się Puszczakami. Tradycyjna sztuka ludowa tworzona była przez społeczność wiejską na własne potrzeby i na własny użytek. Kurpie słyną przede wszystkim z wycinanek i strojów, obfitujących w hafty, naszycia i koronki, a także zdobienia w drewnie i rzeźb, oraz ozdobnych palm na Niedzielę Palmową. Elementy folkloru, w tym gwara kurpiowska, zachowały się do XXI wieku. Kultywowaniem i zachowaniem kultury kurpiowskiej zajmują się stowarzyszenia prywatne (np. Związek Kurpiów) oraz samorządowe (Związek Gmin Kurpiowskich). Głównymi ośrodkami regionu są Kadzidło, Łyse, Myszyniec i Ostrołęka. Imprezy folklorystyczne takie jak Niedziela Palmowa (gmina Łyse), Miodobranie Kurpiowskie (Myszyniec) i Wesele Kadzidlańskie (gmina Kadzidło) znane są szeroko w całej Polsce. Region kurpiowski, o bogatej i żywej kulturze, położony na czystych obszarach na terenie tzw. Zielonych Płuc Polski staje się pod względem kultury, turystyki i wypoczynku, jednym z najbardziej atrakcyjnych obszarów Polski. Przygotował Marcin Głuszczuk

Kurpie na Chmielnej

Fot. Adam Pawlak

JAK RZĄDZIĆ NA SWOIM OSIEDLU? Zostań radnym! Weź udział w wyborach do Rady Osiedla! Od tego roku cały obszar Dzielnicy podzielony został na 12 osiedli oraz przyjęto statut osiedla, który daje nowe możliwości działania. Dlatego chcemy gorąco zachęcić mieszkańców do udziału w wyborach do Rad Osiedli. Jest to okazja do włączenia się w ważny proces samorządności.

Rada Osiedla jest najniższym szczeblem samorządu terytorialnego, przewidzianym ustawą o samorządzie gminnym.

Jakie funkcje spełnia Rada Osiedla? Jest jednostką opiniodawczą dla władz Dzielnicy oraz służy mieszkańcom jako organ pośredniczący pomiędzy ogółem mieszkańców Osiedla i władzami Dzielnicy. Rada składa się z ludzi mieszkających na terenie tego samego osiedla, wytypowanych nie przez organizacje polityczne, lecz przez samych mieszkańców, wybranych w powszechnych, równych i bezpośrednich wyborach, w głosowaniu tajnym i — co szczególnie charakterystyczne — działających wyłącznie społecznie, bez jakichkolwiek wynagrodzeń czy diet. Są to więc ludzie o tych samych codziennych doświadczeniach, prze-żywający te same lub podobne bolączki. Jak zostać kandydatem na członka Rady Osiedla — czytaj na stronie 8.

STRONA 4

WARSZAWSKI FOTOBLOG

Maliasteczko

Fot. Izabela Dzido

W ramach projektu Fotomiastikon pasjonaci fotografii publikują w serwisie www.fotomiastikon.pl zdjęcia Warszawy. Najlepsze z nich można obejrzeć w Galerii Jabłkowskich w podwórzu przy Chmielnej 21.

Makieta i skład: www.minuta8.pl


ZNANE MARKI NA CHMIELNEJ SPOŁECZNA PAMIĘĆ MARKI DOM TOWAROWY BRACIA JABŁKOWSCY Na podstawie badań ISNS UW

w Polsce. Silnie akcentowano też wyjątkowość i solidność DTBJ w połączeniu z sukcesem rynkowym. Dominowały skojarzenia ze starą, przedwojenną Warszawą, a także z tradycją, sentymentem i wspomnieniami z dzieciństwa. To zaskakująco silne przywiązanie do marki trafnie scharakteryzował Mirosław Boruc, prezes Instytutu Marki Polskiej: „Marka nadal budzi emocje, ludzie jeszcze pamiętają jej przymioty; ma legendę, magię i urok, a przez to olbrzymi potencjał rewitalizacji. Na pół wieku zniknęła, ale przecież trwa — jest więc przykładem swoistej i symbolicznej dla Polski markowej martyrologii (...). Rośnie grono rodzimych klientów, dla których liczy się zarówno jakość produktu, ale i atmosfera wtajemniczenia, wytworności, dyskrecji, spokoju. Jak przed wojną, Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy byłby to w stanie zapewnić”.** Zdecydowana większość respondentów zadeklarowała pozytywne emocje w stosunku do DTBJ kojarząc markę zarówno z konkretnymi produktami, które były tam sprzedawane, jak i z budynkiem, w którym mieścił się Dom Towarowy. W wypowiedziach często pojawiała się nuta nostalgii i tęsknoty za miejscami z klasą i szykiem oraz za dobrym traktowaniem klientów.

Dom Towarowy Braci Jabłkowskich

Na tożsamość Warszawy składają się nie tylko place, pomniki, nazwy ulic, budynki i ich historia, ale także firmy kojarzone z historią miasta, jak Blikle, Wedel czy Bracia Jabłkowscy… Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy to marka związana z ulicą Chmielną „od zawsze”. Historia firmy od chwili powstania nierozerwalnie wiąże się z historią miasta. To tutaj dorastały i robiły zakupy kolejne pokolenia zadowolonych, przywiązanych do marki klientów. Jak silnie marka zapadła w pamięć warszawiaków pokazały badania, przeprowadzone w 2004 r. w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW, których celem było zrekonstruowanie treści społecznej pamięci na temat Domu Towarowego Bracia Jabłkowscy (DTBJ) oraz oczekiwań związanych z przyszłością firmy. Informacje zbierane były dwutorowo: w trakcie ankiet ulicznych oraz w swobodnych wywiadach z osobami, które wstępnie rozpoznają markę. Ankiety, w których udział wzięło ponad 250 respondentów, miały dać odpowiedź na pytanie, czy przetrwała pamięć o marce i jaki wizerunek marki, czyli odnoszący się do niej zespół skojarzeń i wyobrażeń, podzielają osoby, które ją znają. www.czymogepomoc.pl

Fot. Archiwum DTBJ

W przeprowadzonych badaniach ulicznych przeważająca część (56%) respondentów rozpoznała markę DTBJ, a większość z nich zapytana o domy handlowe działające w przedwojennej Warszawie spontanicznie wskazywała DTBJ. Wyniki badań zgodne są z opinią Aleksandra Krzyżowskiego, dyrektora generalnego Polskiego Stowarzyszenia Wytwórców Produktów Markowych Promarka: Marka Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy jest zakorzeniona w umysłach warszawiaków. Nawet, gdy był tam „dom buta” czy DH Arka, i tak mówiło się: idę do Braci Jabłkowskich. Marka jest tak naprawdę własnością konsumenta, tego nie da się zmienić, zwłaszcza, gdy w grę wchodzą emocje.*

Bracia Jabłkowscy to marka z kategorii bajka.

Generowane przez respondentów skojarzenia z nazwą DTBJ koncentrowały się wokół kilku centralnych sformułowań — tradycja, jakość, polskość. Określenia te nawiązują do przedwojennych korzeni DTBJ, a także pionierskiej roli, jaką odegrał on w historii biznesu

Gros badanych popiera ideę reaktywacji marki Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy, swoje zainteresowanie uzasadniając renomą firmy i powiązaniem marki z tradycją przedwojennej Warszawy. Podobny pogląd prezentują specjaliści zajmujący się PR i pozycjonowaniem brandów. Według Magdaleny Pawłowicz, współwłaścicielki agencji Media Metropolis: „Bracia Jabłkowscy to marka z kategorii bajka. (…) Miejsca eleganckiego Domu Towarowego Bracia Jabłkowscy nic nie zajęło. Brakuje wytwornego, nawet snobistycznego miejsca, do którego przychodziłoby się na zakupy, ale i po to, by się pokazać. Tak jak w Londynie chadza się do Harrodsa, a w Paryżu — do Galerii La Fayette. Z ekskluzywnego domu towarowego cieszyliby się też turyści coraz liczniej przybywający do Polski. Uwielbiają oni miejsca z tradycją, gdzie da się zrobić zakupy bądź coś zjeść (…). Takich miejsc w Warszawie nie ma. To naprawdę mogłaby być wizytówka miasta...”*** W roku 1996, po 46 latach przerwy w działalności spółka Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy wróciła do rejestru handlowego pod tym samym numerem. W latach 2001–2010 firma odzyskała kamienicę przy Chmielnej 21, działkę przy Chmielnej 19 (obecnie trwa na niej budowa Nowego Domu Jabłkowskich) oraz nieruchomość przy ul. Brackiej 25. Rodzina Jabłkowskich zamierza kontynuować tradycje i działania poprzednich pokoleń. *, **, *** za: Puls Biznesu, 14 czerwca 2004

STRONA 5


PERŁA WŚRÓD WARSZAWSKICH KIN Rozmowa z Arturem Wolskim, PR Managerem Kina Atlantic przy ulicy Chmielnej 33 w Warszawie (dokończenie wywiadu z numeru marcowego). Ten rok był dla kina i dla Pana z pewnością bardzo intensywny — wypełniony nie tylko projekcjami filmowymi, ale też happeningami, m.in. „Uratuj karpia” (Happening Stop Cierpieniu Karpi z udziałem Michała Piróga, przyp. red.), Wielkie pranie na Chmielnej, czy konkurs fotograficzny „Warszawa się uśmiecha”... Cieszę się, że Pan to zauważył. Gdziekolwiek się pojawiam staram się pokazywać nowe miejsce w świeży, nieoczywisty sposób. Jakby odkrywając je na nowo... Kino Atlantic jest miejscem szczególnym, mieści się w samym sercu Warszawy i przy jednej z najpiękniejszych warszawskich ulic. Mnóstwo osób tutaj spaceruje, zwiedza, odpoczywa, robi zakupy, ale także odwiedza nasze kino. Atlantic jest miejscem zwyczajnych, ale także niezwykłych spotkań, więc wydawało mi się, że kino to aż prosi się o to, by nie być tylko miejscem projekcji filmów, ale też miejscem spotkań z wyjątkowymi postaciami, literaturą, premierami videoclipów, czy prezentacją audiobooków dla dzieci. Okazuje się, że nasze kino można wykorzystać do działań i realizacji pomysłów, także tych „na zewnątrz”. Jak Pan pamięta, organizowaliśmy akcję „Warszawa się uśmiecha” (konkurs fotograficzny, w którym prezentowano zdjęcia, pokazujące Warszawę radosną, uśmiechniętą i pełną ciepłych emocji, przyp. red.) — elewacja kina od strony Wiecha została wykorzystana do prezentacji setek fotografii. Na przechodniach projekcja ta robiła ogromne wrażenie. Jest to kino multikulturowe, w którym prawie każdy pomysł może zostać zrealizowany. Teraz właśnie pracuję nad tym, żeby w naszym kinie zbudować takie kulturalne portfolio, które zachęci ludzi, by przyjść do nas z ciekawą propozycją i, jeśli będą to interesujące projekty, wspólnie je zrealizować. Rzeczywiście intensywność wydarzeń w kinie jest ogromna. Kino Atlantic zaproponowało w ciągu roku ponad 50 projektów (jeden nowy projekt tygodniowo). I nie mówię tu o granych regularnie seansach, ale o dodatkowych przedsięwzięciach. Nie były one jakoś specjalnie biletowane, czasami wystarczyło się do nas zgłosić — wysłać smsa, maila, nawet kartkę pocztową (letnia akcja „Zielono mi”, przyp. red.) i można było otrzymać zaproszenie na jedno z wyjątkowych wydarzeń. Warszawa jest przedziwnym miastem — z jednej strony wydaje się, że tu jest wszystko, ba, często odczuwam nawet przesyt wszystkiego, a z drugiej strony jest też jakaś magiczna, czasami wręcz irracjonalna, gotowość warsza-

STRONA 6

wiaków do uczestniczenia we wszelakich kulturalnych inicjatywach. Dlatego Warszawa jest dla mnie najbardziej interesująca z socjologicznego punktu widzenia (tu śmiech). Wspomniał Pan, że kino w obecnych czasach to nie tylko film, ale inne ciekawe projekty, które można realizować i pokazywać szerszemu gronu odbiorców? Przede wszystkim kino żyje z „grania” filmów. Staramy się nieustanie podnosić jakość naszego kina. Jest niepisana tradycja w Warszawie, że Atlantic to kino przedpremierowe. Jako pierwsi graliśmy „Vicky, Cristina, Barcelona”, „Bękarty wojny”, „Czarnego Łabędzia” (6 nagród na festiwalach filmowych i 36 nominacji, przyp. red.), niedługo zagramy "Jak zostać królem". Kino jest rozrywką, jednak nie możemy wpaść w infantylizm. Stąd też realizacja projektu „Warszawa się uśmiecha”. Tym radosnym, pogodnym projektem, chcieliśmy pokazać, że warszawiacy powinni się więcej uśmiechać (do siebie i do siebie nawzajem), ale realizacja wymagała wiele wysiłku, nie tylko emocjonalnego, intelektualnego, lecz wręcz fizycznego. Innym pomysłem była zabawa w „Głuchy telefon”. Do tego projektu zaprosiliśmy 4 uczelnie. Imprezę zorganizowaliśmy w niedzielę, bo wiedziałem, że wtedy przyjdzie najwięcej osób chętnych do zabawy. Przyszło ponad 200 gości. I na pewno było warto, bawiliśmy się pysznie, a nagroda — 250 biletów na przedpremierowy seans filmu „Pogrzebany”, stała sie atrakcją dnia dla pojedynkujących się studentów. A skąd wziął się pomysł na „Najmniejsze Projekcje Świata”? To pomysł, z którego jestem bardzo, bardzo dumny, bo chodził mi on po głowie dużo wcześniej, jeszcze zanim zacząłem pracować w Kinie Atlantic. Wiedziałem, że kiedyś go zrealizuję. Pomysł był taki, żeby bardzo niewielkiej liczbie widzów dać szansę obejrzenia filmu, a po projekcji umożliwić im spotkanie z autorami — artystami, którzy go stworzyli. Jakich niekonwencjonalnych działań możemy się jeszcze spodziewać w Kinie Atlantic”? Następnym projektem Kina Atlantic jest cykl „1/100”, czyli jest jeden „specjalny” gość, jeden wyjątkowy przedpremierowy dokument i 100 widzów — i to wszystko w jedną z sobót, raz w miesiącu. Mamy także plany wobec uczniów szkół ponadgimnazjalnych. To właśnie dla nich przygotowujemy cykl „1/100 junior”.

wać pewien spektakl teatralny — jesteśmy w fazie uzgadniania szczegółów. Moim marzeniem jeśli chodzi o ulicę Chmielną, jest to, żeby przed naszym kinem wybudować scenę. Będę rozmawiał na ten temat z władzami miasta. Chcemy organizować różnego rodzaju happeningi, małe spektakle i koncerty. Doświadczyłem olśnienia, gdy organizowaliśmy z Michałem Pirógiem, Konradem Parolem, Grzegorzem Matlągiem oraz z grupą taneczną pokaz mody przed premierą filmu „StreetDance 3D”. Taka scena doskonale sie sprawdziła. Przyszło wiele osób i bardzo podobał się im nasz pomysł. Wtedy pomyślałem sobie, że to fantastyczna przestrzeń, nadająca się do postawienia tu sceny na dłużej. W ten sposób można by, choć na chwilę, zatrzymać pędzących po Chmielnej warszawiaków i turystów. To mogłaby być jedna z największych atrakcji Śródmieścia. Mam nadzieję, że uda się ten szalony pomysł zrealizować już w czasie tegorocznych wakacji, ale nie chcę za dużo obiecywać. Mam przeczucie, nawet pewność, że taką inicjatywę spacerowicze oraz mieszkańcy Chmielnej przyjęliby entuzjastycznie. Na koniec ostatnie pytanie odbiegające od tematyki filmowej. Jak Pan postrzega ulicę Chmielną? Prawdziwie europejska, jeśli nie światowa ulica! Ja już teraz widzę ja piękną i wspaniałą. Na razie jest tak, jak jest. Podobnie jest z całą Warszawą. Ma potencjał, możliwości, tylko trzeba ogromnego wysiłku i pracy nad jej przestrzenią urbanistyczną, publiczną. Należy podjąć się tego zadania, podobnie jak budowy relacji z drugim człowiekiem: chcieć poznać, polubić, regularnie poddawać pielęgnacji, by z tej potencjalnej zażyłości mogły zrodzić się przyjaźń, sympatia, a może nawet i miłość. W przypadku tej ulicy wszystkie te etapy przechodzę. Ulicę Chmielną nieźle już znam, teraz robię wszystko, żeby ją pokochać i liczę na odwzajemnione uczucie... Przecież sam mieszkając na Powiślu brałem często książki Hrabala, Kapuścińskiego, czy Hessego i przychodziłem w nocy na wyciszoną Chmielną. Tu często czytałem i czule przyglądałem się ludziom.

Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Marcin Głuszczuk

www.kinoatlantic.pl

Być może niedługo będziemy też pokazy-

Makieta i skład: www.minuta8.pl


BYŁO, NIE MINĘŁO Wołyń na Chmielnej Nie każdy wie, że nie cały „deptak” na ulicy Chmielnej od pasażu śródmiejskiego po ul. Nowy Świat jest wyłożony betonowym prefabrykatem typu bauma. Ciemna kamienna linia po obu stronach ulicy, na której posadowiono niestety dość szpetne latarnie, to szlachetny bazalt o dość egzotycznym z dzisiejszego punktu widzenia, pochodzeniu. Aż szkoda, że pełni dziś właściwie funkcję rynsztoka. Podłużne, o wymiarach 10 cm x 15 cm, czarne bazaltowe kostki kamienne znalazły się na Chmielnej dzięki przypadkowi i zarazem szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. W latach dziewięćdziesiątych, kiedy zamieniano ten odcinek Chmielnej w pieszy pasaż, trwał remont nawierzchni ulicy Polnej między Trasą Łazienkowską a pl. Unii Lubelskiej. Pod starym asfaltem odkryto bruk z kostki bazaltowej. Skąd on się tam wziął? Otóż ów bazalt to chlubna pozostałość po porządkowaniu na-szego miasta przed wojną. Pod rządami prezydenta Stefana Starzyńskiego w latach 30. zabrano się za porządkowanie nawierzchni warszawskich ulic. Wiele z nich, zwłaszcza w Śródmieściu (Wierzbowa, część Nowego Światu i Marszałkowskiej), wyasfaltowano, ale wiele otrzymało szlachetną nawierzchnię z kostki bazaltowej (m.in. Śniadeckich, Żurawia, Wspólna, Mokotowska, Polna). Kamień ten, fachowo obrobiony i jednostronnie wypolerowany, sprowadzano z wzorcowych Państwowych Kamieniołomów Bazaltu, powstałych w 1920 r. w Janowej Dolinie na Wołyniu w gromadzie Hołowin, w gminie Kostopol, powiecie Kostopol w ówczesnym województwie wołyńskim (obecnie miejscowość ta leży na Ukrainie i nazywa się Bazaltoje, a kamieniołom nadal istnieje). Kopalnia bazaltu

zatrudniała przed wojną ok. 1200 pracowników. Przy niej powstała miejscowość licząca ok. 3000 mieszkańców, w tym 97% z nich stanowili Polacy. Janowa Dolina była nowoczesnym osiedlem, w pełni zelektryfikowanym, z wodociągiem, kanalizacją, zbudowanym na podstawie szczegółowego planu urbanistycznego. Budowniczym osiedla był inżynier Urbanowicz, a twórcą i dyrektorem kopalni inżynier Leonard Szutkowski. Osiedle pracownicze było bardzo ładnie położone wśród dorodnego lasu sosnowego. W lesie wycięto szerokie na 100 m pasy, zaś środkiem każdego pasa biegła ulica wybrukowana kostką bazaltową. Po obu stronach ulicy na działkach o powierzchni ok. 600 m. kw. wybudowano domki — wille czterorodzinne. Podpiwniczenie domów wykonano z kamienia bazaltowego, na nim wznoszono budynki drewniane, dwukondygnacyjne, z dachami dwuspadowymi, krytymi czerwoną dachówką. W centrum malowniczego osiedla postawiono tzw. Blok z kinem, salą widowiskową, hotelem, jadłodajnią i kioskami. Obok Bloku znajdowały się boiska piłkarskie i lekkoatletyczne, a przy kopalni działał klub sportowy „Strzelec”. Zakłady miały nawet własną orkiestrę jazzbandową, przygrywającą podczas zabaw tanecznych i wydawały tygodnik „Janowa Dolina. Głos Robotnika”. Polska historia tej ciekawej i niepowtarzalnej miejscowości skończyła się w Wielki Piątek 23 kwietnia 1943 roku, kiedy ukraińskie grupy związane z UPA napadły na osadę i w okrutny sposób wymordowały ok. 600 osób, w tym kobiety i dzieci. Tylko za to, że byli Polakami. W Wielkanoc warto więc patrząc na bruk z Janowej Doliny na Chmielnej wspomnieć o tych ofiarach.

ników ze Stowarzyszenia Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy „ZOK”, zgodziła się użyć bazaltowej kostki z Polnej na Chmielnej. Starczyło jej niestety tylko na wspomniane „rynsztoki” wzdłuż latarni. Ale gdy dojdzie do skutku proponowana przez Fundację CMP – Czy Mogę Pomóc? rewitalizacja nawierzchni ulicy, warto pamiętać nie tylko o bardziej sensownym wykorzystaniu kostki bazaltowej, która już na Chmielnej leży, ale także i o tym, że nadal pod asfaltem ulicy Polnej od Trasy Łazienkowskiej do placu Politechniki jest jej jeszcze sporo. Jest ona zbyt śliska dla ruchu samochodowego, ale pasowałaby jak ulał na deptak na Chmielnej! Przy remoncie tego odcinka Polnej ZTP powinien wydobyć, zmagazynować i zarezerwować bazalt dla przyszłego remontu ulicy Chmielnej. Kostką bazaltową można by na przykład wybrukować skwery czy zaakcentować podjazdy bramne do kamienic. Poza przedwojennym brukiem na Chmielnej powinny także pojawić się, stylizowane na przedwojenne, ławki i latarnie. Powstanie wtedy elegancki pasaż z prawdziwego zdarzenia, a w jego centralnym miejscu, można umieścić tablicę upamiętniającą kamieniołomy w Janowej Dolinie i jej mieszkańców, z informacją o niecodziennym pochodzeniu wspomnianej kostki bazaltowej. Niemal wszystkie uliczki Rzymu, w tym plac przed watykańską bazyliką św. Piotra i Pawła, są brukowane bazaltem, który na ostatnie uroczystości milenijne władze Wiecznego Miasta sprowadzały aż z Chin. Tymczasem bazaltowe kamieniołomy w dawnej Janowej Dolinie na Ukrainie nadal pracują i są bliżej niż Chiny. Tam nasze miasto może kupić ten cenny kamień brukowy, do użycia nie tylko na Chmielnej.

Ale wróćmy do warszawskiej historii pięknej kostki z Chmielnej. Podczas budowy obecnej nawierzchni ulicy Dyrekcja Zarządu Terenów Publicznych, za namową społecz-

Tomasz Markiewicz Autor mieszka na Brackiej. Jest przewodniczącym Stowarzyszenia Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy „ZOK”.

Redakcja poszukuje wolontariuszy do współpracy — redaktorów, dziennikarzy, fotografów i grafików. Osoby zainteresowane prosimy o kontakt e-mailowy lub telefoniczny — Piotr Jędrzejczyk — tel. 693 436 430, piotr.jedrzejczyk@czymogepomoc.pl

"Gazeta na Chmielnej" — garść informacji: 1. Format A3, papier gazetowy, 8 stron, pełen kolor. 2. Łączny miesięczny nakład — ok. 5 tys. egzemplarzy. 3. Gazeta jest miesięcznikiem bezpłatnym, dostępnym we wszystkich lokalach na ulicy: sklepach, kawiarniach, restauracjach, punktach usługowych, etc. 4. W naszej gazecie piszemy o bieżących sprawach dotyczących ulicy, takich jak: nowe lokale, imprezy, promocje, działania naszej Fundacji na rzecz rewitalizacji ulicy, etc. 5. Przedsiębiorcy mogą u nas odpłatnie zamieszczać anonse, reklamy i artykuły sponsorowane na swój temat: o firmie, asortymencie, aktualnych promocjach itp. Wstępna propozycja cennika: a. Artykuł + reklama na całą stronę — ok. 1500 zł. b. Artykuł + reklama na 1/2 strony — ok. 900 zł. c. Artykuł + reklama na 1/4 strony — ok. 500 zł. www.czymogepomoc.pl

d. Zamieszczenie logotypu firmy na pierwszej lub na ostatniej stronie — ok. 300 zł. 6. Stali sponsorzy finansowi Fundacji mogą mieć swoje rubryki w gazecie, ich logotypy będą na stałe zamieszczone na pierwszej i ostatniej stronie oraz mogą oni liczyć na dodatkowe bonusy i promocje. W przypadku zainteresowania publikacjami na Państwa temat w „Gazecie na Chmielnej,” prosimy o kontakt: Piotr Jędrzejczyk — piotr.jedrzejczyk@czymogepomoc.pl Tel. 693 436 430 www.czymogepomoc.pl

STRONA 7


ŚWIAT OGRODÓW Z RASZYNA NA POMOC CHMIELNEJ czyli wiosenna zmiana dekoracji Warszawa jest wizytówką Polski, a ulica Chmielna — wizytówką stolicy, szczególnie tej starej, powojennej. To ulica pełna wspomnień związanych z historycznymi wydarzeniami, deptak przeszłości, łączący to, co było, z tym, co już jest i tym, co będzie. Fundacja CMP - Czy Mogę Pomóc? zajmująca się rewitalizacją Chmielnej zwróciła się z prośbą o wsparcie do właściciela firmy Świat Ogrodów z Raszyna, Mieczysława Burcherta, aby wspólnie zrealizować pomysł na wiosenne upiększenie i przyozdobienie tej strategicznej ulicy. Firma Świat Ogrodów powstała w 1990 roku w Warszawie, a jej pierwszą siedzibą był teren Ogrodu Botanicznego UW na Alejach Ujazdowskich. Już tam cieszyła się dużym zainteresowaniem klientów, którzy, jak wspomina Hanna Burchert, oprócz materiałów roślinnych, szukali często fachowej porady specjalistów. Z czasem firma przeniosła swoją siedzibę do Raszyna, gdzie mogła rozszerzyć sprzedaż do hurtowej, oraz powiększyć wachlarz usług o Gospodarstwo Szkółkarskie, specjalizujące się w produkcji bylin i innych roślin ozdobnych.

Jak zostać kandydatem na członka Rady Osiedla? 1. Należy zgłosić kandydaturę na „karcie zgłoszenia" (druk można pobrać w Wydziale Obsługi Rady Dzielnicy, ul. Nowogrodzka 43, I piętro, pok.132 lub na stronie internetowej urzędu). 2. Zgłoszenie musi być podpisane przez co najmniej 15 osób — wyborców mających prawo wybierania do rady danego osiedla. Na karcie musi znaleźć się oświadczenie kandydata zawierające zgodę na

Nawiązano przy tym również współpracę z wieloma pracownikami architektury krajobrazu, którzy do dnia dzisiejszego zaopatrują się w Raszynie we wszelkiego rodzaju rośliny do projektowanych ogrodów. W tym roku firma podjęła kolejne wyzwanie — powstało przedsiębiorstwo usługowe Plantarium (www.plantarium.pl), zajmujące się aranżacjami roślinnymi z okazji różnych eventów firmowych, pielęgnacją roślin w ogrodach i instytucjach, jak również kwiatami doniczkowymi w mieszkaniach prywatnych. Stąd też pomysł Fundacji na zgłoszenie się właśnie do Świata Ogrodów z prośbą o wsparcie Projektu Chmielna. — Chmielna jest pełna stojących pustych dużych donic, które tylko straszą swoim wyglądem, często służąc nawet za kosze na śmieci, zamiast przez cały rok cieszyć oko kolorowymi roślinami. Podobnie jest z latarniami, które mogłyby być prawdziwą ozdobą tej ulicy. Wystarczy zwiedzić niektóre miasta, np. w Austrii czy Szwajcarii, żeby się przekonać, jak wspaniale mogą wyglądać w otoczeniu chociażby sezonowych jedno-

kandydowanie. Zabiegać o poparcie (podpisanie) zgłoszenia przez uprawnione do tego osoby może sam kandydat, jego wspólnota mieszkaniowa lub sąsiedzi, członkowie Rady Osiedla poprzedniej kadencji lub inne osoby.

rocznych kwiatów — mówi Pani Hanna, właścicielka firmy. — Nie miałam żadnych wątpliwości, kiedy zadzwonił do mnie Pan Piotr Jędrzejczyk z Fundacji CMP - Czy Mogę Pomóc? i zapytał, czy byłaby możliwość wsparcia akcji upiększania ulicy Chmielnej kwiatami. W naszej produkcji rośliny ozdobne występują w bardzo szerokim asortymencie, dlatego też dobór odpowiednich kolorystycznie roślin do tego projektu, szczególnie w roku polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, nie będzie żadnym problemem. Z przyjemnością weźmiemy udział w tej akcji — zdecydowaliśmy się podarować warszawskiej ulicy Chmielnej rośliny wraz z podłożem do obsadzenia donic. Mam nadzieję, że będzie to początek zmian na lepsze, chcemy zachęcić do spacerowania Chmielną zarówno mieszkańców, jak przyjezdnych gości. Katarzyna Skonecka i Hanna Burchert

HURTOWNIA I CENTRUM OGRODNICZE 0 791 775 886 swiatogrodow@wp.pl

Głosowanie odbędzie się w dniu 15 maja br. w osiedlowych lokalach wyborczych, których adresy zostaną podane w osobnych ogłoszeniach.

3. Karty zgłoszeń należy złożyć osobiście Osiedlowej Komisji Wyborczej w Urzędzie Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy przy ul. Nowogrodzkiej 43, I piętro Sala Rady, od 18 do 20 kwietnia 2011 r., w godzinach 16.00 - 20.00.

WYBORY JUŻ 15 maja! Weź sprawy w swoje ręce! Więcej informacji na: www.srodmiescie.warszawa.pl

Zapraszamy na "Spotkania z Cepelią" na Chmielnej 2011! ®

STRONA 8

21-22 maja: Kurpie

Makieta i skład: www.minuta8.pl

Gazeta na Chmielnej / kwiecień  

Gazeta na Chmielnej / kwiecień